Dodaj do ulubionych

W tym roku byla Micra na wakacjach....

IP: *.telia.com 08.02.04, 17:06
Wyobrascie sobie ,ze przed wyjazdem do Dolomitow,stwierdzilem wyciek plynu
chlodniczego poprzez plastik gornej czesci chlodnicy.Kiedys zostal on
znacznie przegrzany i to spowodowalo sie pocenie chlodnicy.Ubytek byl
nieznaczny,ale sami wiecie ze system chlodniczy w zimie musi byc na 100%
sprawny.Dlatego podjalem decyzje w ostaniej chwili,jedziemy Nissan Micra
1.3super S.
Narty zmiescily sie w poprzek dotykajac siedzenia kierowcy,oczywidscie na nie
poszly walizki i inne klamoty tak aby byly zupelnie nie widoczne.Nie chcialem
razaco lamac prawa autsryjackiego,o zakazie wozenia nart w srodku auta.
Wyjazd godzina 21.oo w zeszly piatek,najpierw tankowanie do fulla,weszlo
25litrow paliwa.Oczywiscie troche pokazywal wskaznik.Pojemnosc calkowita
wynosu 35l paliwa. Odrazu dla mnie mile zaskoczenie.Aby tylko akustycznie
wytrzymac.Napierw jeden most na Sundzie,pozniej gaz i do Gedser.Tam rowniez
zakup biletu na prom oczywiscie powrotny.Bilet ma ksztalt karty kredytowej z
remsa magnetyczna.Uwaga w drodze powrotnej nie musicie podjezdzac do
obslugiwanego okienka,walicie prostoi na bramke z automatem i tam po
wsunieciu biletu do czytnika odrazu sie wyswietla zielona droga szlaban
podnosi i wyswietla numer pasa na ktory nalezy wjechac.
Na promie dobre zarcie.Nie za tanie,ale zawsze cos cieplego. Przed nami cala
noc.Prowadze do momentu jak przejezdzam okolo 400km podjezdzam do stacji i
tankuje do fulla.Znowu wchodzi tylko 25l zaskoczenie to cholera nawet niezly
wynalazek te male auta.Wyobrascie sobie ze trzymalem caly czas 120km/h.
Nastepuje zmiana kierowcy.Zonka za kierownica ,ja moge troche poispac mowuie
tylko jakich miast sie trzymac.Fulda Kassel Wurzburg,Nurnberg i wio.
Po jakiejs godzinie obudzil mnie dosc wysoki ton silnika.Budze sie wiecie te
malenstwo tak nazywam te auto ku oburzeniu zony ma 16zaworowy silnik o mocy
92KM ponoc wersja sportowa.Auto wazy troche ponad 800kg.
Patrze na licznik obrotow wskazuje 4000 obr/min a to odpowiada 150km/h,pytam
sie przerazony,czy aby nie przesadzilas,nie zaczelo wiac i zwolnilam.Cooo
przerazilem sie ONa spokojnie odpowiada mialal caly czas miedzy 170km-160km/h,
wyglada ze wiecej spalil zaraz bedziesz tankowal i sie zmienimy.Cholera
przejechala 400km w 3 godziny to Ci baba czort.Tankuje wchodzi faktycznie
wiecej 25.5 litra.Zaczynam kochac te auto.Zona przesiada sie idzie spac
godzina 4.40rano jestesmy w Munchen oczywiscie na obwodnicy.Nie nalezy sie
juz spieszyc najwazniejsze aby byc przed godzina 6 rano w Kufstein,tam sa
straszne korki ,cala europa wali w Alpy.Dosiadam Micry znowu ,lae te
malenstwo sie rozchukalo.Pociskam tak dla proby lekko odrazu
180km /hoczywiscie nie jechalem ta predkoscia.Jedno co trzeba stwierdzic ze
te auto sie lepiej trzyma jezdzni przy wiekszych predkosciach,nieczule na
wiatr boczny od 120km/h w gore.Jade okolo 120km/h jest prawie pusto ot co
jaki czas smignie jakies auto,mesio ,beema,opel,ford lub japs.Zaczyna sie
robic tlkoczno i to nagler juz po skrecie do Kufstein oba file na autobahn
pelne ,ale wszysyc rwa 120km/h,tak ze paniki niema.Kupuje na ostaniej stacji
w Niemczech viniete na szybke za oplate za autsryjackie autobahny.Naklejkam i
gaz.Niema jeszcze korkow.Stajemy dopiero za Insbruckiem na rastplatzu.
Mam jkoc okrecam sie i spie zona tez.Niema sie co spieszyc pokoj dopiero
bedzie wolny za pare godzin.Po godzinie snu,sniadanko w aucie mamy6 termosy z
kawa i jedzenie.Juz zeski i wyspany prowadze robi sie szarowka,w ciskam suie
w autobahn.Jest juz full.Najpierw BrennerPass oplata 8 Euro,pozniej bilet i
oplata za wloska autostrade.Jedzienmy przez Val Gardene,stare smiecie,zimno
okolo -10C duzo sniegu.Ortisei pozniej St Christina i na koncu Selva
Wolkenstein, budza sie ze snu jest sobota rano.Mijamy i sie wspinamy na Passo
Gardena 2121m.Malenstwo bryka jak nowo narodzone dziecie.Wchodzi po zakretach
typu (tornanto) czyli 359 stopni bez problemu trzecim lub drugim
biegiem.malesntwo ma okolo 90Nm.Moment na taka dziecine duzy.Na gorze jzu
zupelnie widno ogdzina 8 rano,slonce sniegu okolo 2.30cm widoki przepiekne na
Corvare.Powoli zjezdzamy i jestesmy juz na miejscu. Meldujemy sie w naszej
rezydencji.Facet sie za glowe zlapal takim malemstewm z Skandynawi.Pogonil
dziewczyny z puts firmy i nasz apartament byl juz w godzine wolny.Wprowadzamy
sie .W tym hotelu jest sauna i Yakuzzi.Te pierwsze uzywam do woli codziennie
dzieki temu nie bylo zakwasow w nogach.Yakuzzi nie woda podejrzana i jeszcze
podgrzana to tysiace bakteri lepiej nie.Mamy duzo swoich wiktualow,mamy swoja
kuchenke,robimy obiad pozniej spacer i czekam7y na reszte towarzystwa.Za nami
jeszcze prawie kilkanscie osob.Beda pod wieczor.
nastepnego dnoia do ciezkiej pracy na stoki.jezdzimy od 9 rano na Sella Ronda
do 16 kazdego dnia to wychodzi po okolo 50km dzienie zjazdow z stokow.
Teraz moe powiedziec czuje sie mocny w nogach.
Po przyjezdzie ,ktory odbyl sie bez przeszkod juz zrobilem rozeznanie za nowa
chlodnoica do Camry i jutro jade odebrac.Trzeba ja zmienic dzieci same z
rowiesnikami jada w przyszlym tygodniu, ale do Alp.Takze jutro Pappe czeka
reperacja.
Pzdr.Michal
P.S ciekawostka zuzycie wynioslo miedzy 5.7l a 6.1 l na sto kilometrow.
Obserwuj wątek
          • Gość: Michal Re: W tym roku byla Micra na wakacjach.... IP: *.telia.com 08.02.04, 20:36
            Heniu!
            Jezdzilem w Sunshine Village faktycznie maja najszybsze wyciagi narciarskie na
            swiecie.Zapyla okolo 40km/h na 300m przed koncem hamuje i powolutku jak
            tradycyjny dowozi.w BC to bylem tylko w Panoramie. Tam kiedys byl Wordl Cup.
            Zjezdzalem ta trasa mila i przyjemna.W Panoramie maja baseny podlaczone do
            naturalnych cieplych zrodel.Rzecz naprawde fajna jak masz skipass to wszedzie
            wejscie za darmo.Po caklym dniu ciezkiej pracy na stokach (pistach) to naprawde
            mozna sie rozprezyc i niemiec zakwasow w nogach.Kiedys kapiemy sie i slyszymy
            mowe polska,okazuje sie ze byli ludzie z Toronto ,Vancouver,USA.Potem
            spotykalismy sie na stokach.Ot tacy sami jak ja i napewno Heniu TY.Jednego dnia
            temperatura skoczykla do plus 3C odrazu wystapilo parowanie olejkow sosnowych i
            cedrowych wiecie taki zapach w lesie, jak pisal Wankowicz "Canada pachnaca
            zywica".Jeden plus Canady to taniej niz w Europie.Szczegolnie Wlosi to
            powarjowali z cenami.No coz Dolomity najpiekniejsze w swiecie.Takze Heniu
            zapraszam do Dolomitow w Italy.Alpy sa tansze ale tylko w Austri,Szawjcarzy dra
            ile sie da tak samo zabojady.Pzdr.Michal
            P.S Wkradl sie blad do opowiesci z wakacji wyjazd z Lund nastapil o godzinie
            13.00 a nie 21.00 Porsche nie wykrecilby tego czasu.Przepraszam za przeklamanie
            • Gość: Henio Re: W tym roku byla Micra na wakacjach.... IP: *.sympatico.ca 09.02.04, 00:04
              Heja Michal! Mam kumpla w Malmo, ktory teraz robi consulting w
              Montrealu. Bylem tez tam u Was - niesamowita kultura na drogach!
              Troche sie zdziwilem na widok policji drogowej na szaro i te motocykle ...

              OK, Dolomiti zaliczylem latem (kiedys tam mieszkalem) i po 35 zakretach
              (180 stopni lub wiecej) w dol na Veneto jakis Makaron mnie wyprzedzil
              trombionc! To som wariaci, ale kraj bellezza!
              • staruch5 pamietamy 09.02.04, 12:15
                w innym watku dziwisz sie, ze o Tobie pamietamy. pamietamy i nawet w pierwszej
                chwili sie dziwilem Twej nieobecnosci, ale zaraz sobie wymyslilem, ze jestes
                na nartach.
                Ja bylem tydzien przed Toba w Obertauern (kolo Salzburga). Super narty i
                superzima, rzadka ostatnimi czasy.Tez codziennie do 50km w dol i sauenka, i
                zero zakwasow!Ponadto mnostwo jazdy w puchu.

                W tym roku mniej Polakow, choc jezdze na ten sam tydzien od wielu lat (Last
                week of low season). Moze na to wplyw mialy terminy polskich ferii
                (niekoniecznie), a moze kiepski kurs zlotowki. ponoc biura podrozy odnotowaly
                spory spadek wyjazdow.

                A treraz cos na temat "Auto-Moto"
                samochod (honda accord aerodeck 2.2 exi) sprawowal sie bez zarzutu. Stuknelo
                mu juz 180Mm. Tylko spalanie nie takie, jak w Twej micrze...
                Mieszkalem 4km od Obertauern - ponizej. Zapalanie w mrozie (do -20st) nie bylo
                problemem. jazda pozniej pod gore - tez nie, bo auto sie szybciutko nagrzewalo
                (silnik). natomiast duzym klopotem bylo dla mnie zapalanie auta po nartach.
                pale zimny silnik (temp. ok. -10st) i jazda w dol, nawet do 10km. Wiem, ze to
                bardzo niezdrowe, wiec posuwalem sie nawet do tego, ze zjezdzalem (po
                rozruchu) jakies 500m w dol (w przeciwna strone), zawracalem i jechalem te
                500m pod gore, zeby go rozgrzac i jechac w dol nastepn pare km juz na w miare
                cieplym silniku. Brzmi to niezrozumiale - blisko Obertauern w obie strony jest
                w dol.
                To postepowanie jest smieszne dla ludzi, ktorzy maja nowe auto na 2-3 lata,
                ale ja mam wiekowe auta i rzadko sie z nimi rozstaje, wiec musze o nie dbac.
                pozdrawiam
                • Gość: Michal Re: pamietamy IP: *.telia.com 09.02.04, 16:55
                  Tak masz racje to Arkadiusz Fiedler.Czytalem ja majac 10lub 12lat a wiec kupa
                  czasu temu.
                  Natomiast musze stwierdzic ,ze w Dolomitach sie wszedzie slyszalo jezyk polski.
                  Polacy sie wyrozniaja na stokach wrecz popisowym jezdziectwem na
                  nartach.Pieknie opanowany Carving lub stary styl.Dobry sprzest i jeszcze lepsze
                  ubiory.Tak to musi byc warstwa zamozniejsza niz przecietna.Ja zony Micra
                  wzbudzalem sensacje, taka dziecina w taka droge.Polacy mieli nowe auta klasy
                  wiecej niz wyzszej.Sprzet wypozyczali ten z tzw najwyzszej polki.Widzialem
                  zadrosc Niemcow spogloadali spod lba porownujac czesto swoje stare narty.Musze
                  stwierdzic ,ze Polska spolecznosc wyrozniala sie bardzo pozytywnie w srod tego
                  tlumu europejskiego,specjalnie dziewczyny zwracaly uwage swoja uroda.
                  Pzdr.Starucha i innych Michal
                  • moped Kicking Horse w Golden, BC, to sa narty! 09.02.04, 18:53
                    Michal, obecnie nowo otwarty Kicking Horse w Golden, BC,
                    troche dalej na polnoc od Panoramy, oferuje spektakularne widoki
                    oraz wspaniale zjazdy.

                    Co jest rowniez przyjemne w Kicking Horse,
                    ze nowa czesc otwarta na poludnie od starych stokow,
                    pozwolila dostac sie do dziewiczego puchu snieznego...
                    Takiego szalu narciarskiego nie wszedzie sie doswiadczy oraz zobaczy.

                    Pamietasz Sunshine Village, w Banff N. P. - zawsze "przypieprza" silnym wiatrem
                    lub gwaltowne zmiany pogody,
                    Panorama, BC, oferuje dlugie zjazdy natomiast Kicking Horse
                    -puch, dlugie zjazdy i wspaniale slonce plus przyjemny
                    miekki powiew wiatru z nad Pacyfiku...
                    Zobacz pod:
                    www.kickinghorseresort.com/
                    Natomiast obecnie, szalejemy na cross-country nartach w Kananaskis Country.
                    Swietnie trasy sa przygotowane. Za tydzien zaczniemy nasze narty zjazdowe,
                    duzo dluzszy dzien i ...CIEPLEJ!

                    Trzymaj sie...
      • moped Re: Na jakich oponach... 09.02.04, 21:02
        jesli pytanie to skierowane to Michala - to on odpowie...

        jesli do mnie - na jakich oponach sie jezdzi w Gorach Skalistych?

        Powinny byc opony S+M po zjezdzie z Trans Canada.
        RCMP przymyka oczy jesli sie ma w dobrym stanie "Four Season" opony
        na ktorych wiekszosc jezdzi.

        Natomiast warunki sniezne w Gorach sa naprawde w tym roku b. dobre.
        Ostantio mmielismy uciazliwe mrozy (ponizej -30C) ale to juz przeszla historia
        i czuje sie slonce i przedwiosnie za kilka tygodni :)))
        • Gość: Michal Re: Na jakich oponach... IP: *.telia.com 10.02.04, 03:45
          Hej Moped!
          Autobahn byl zawsze czarny.Predkosc limitowala ilosc pojazdow.W Micra byly
          zwykle opony zimowe M+S o indexe predkosci T.W Austri nie trafilem na opad
          sniegu,w w Italy rowniez.Zreszta pojechalem na skroty do Corvary przez Doline
          Val Gardeny.tam wlasnie jest juz droga limitowana,w trakcie opadow jest
          zamknieta,stromy podjazd i zakrety Tornanto czyli o ostrosci 1 stopien czyli
          trzeba zakrecic 359 stopni.Ta droga wymaga lancuchow juz w trakcie opadu sniegu.
          Takowych nie mialem do malenstwa z Camry nie pasuja,troszke za duze.
          Juz zalatwilem nowa chlodnice ,dzisiaj montuje i Camra leci znow w Alpy w
          przyszlym tygodniu.Dzieci sie wypuszczaja na narty z kolegami,jada cala
          paczka,na wlasny rachunek.Mnie juz o to glowa nie boli.Jak przyjada to opisze
          bedzie zawsze jakies doswiadczenie dla innych.
          Pzdr.Michal
          • staruch5 Re: Na jakich oponach... 10.02.04, 11:07
            co do opon. to ja tez moge odpowiedziec. mam niesttey najgorsze opony zimowe z
            pierwszej ligi, albo najlepsze z drugiej- Fulda Kristall Monetro. Cala droga
            moja do Austrii byla na czarno, ale koncowka w gorach i codzienne dojezdzanie
            juz bywalo na bialo i w opadzie sniegu. Dojezdzalem pod gore z 1350 m npm na
            1750 m npm. To byly jakies 4 km. klopot byl w tym, ze wyjezdzalem z bocznej
            drozki na glowna krajowa B99 i nie bylo sie gdzie rozpedzic. z tego tez powodu
            w pierwszy dzien nie dalem rady wyjechac. bylo bialo a pod spodem lod, auto pod
            grke z trudem utzrymywalo 15km/h. No i poddalem sie i 2. (!) raz w zyciu
            musialem zalozyc lancuchy (poprzedni raz w 1994, a jezdze sporo po gorach i na
            narty)(chcialem przez to powiedziec, ze lancucyh sa bardzo rzadko potrzebne i
            nie warto przeplacac za jakies super-duper). W nastepne dni juz radzilem sobie
            bez lancuchow, choc bylo caly czas bialo. te opony akurat na snieg sa swietne
            (sa kiepskie na suchym i mokrym) i sprawowaly sie bardzo dobrze.
            inna uwaga to jakosc i ilosc sprzetu do odsniezania. szkoda pisac, ile sprzetu
            maja prywatni ludzie, hotele i pensjonaty, ale duze wrazenie robi ilosc sprzetu
            panstwowego. na tej B99 przy opadzie to w ciagu godziny naliczylem 5 samochodow-
            piaskarek-plugow. to tyle co przez caly dzien z trudem znajdziecie w duzym
            polskim miescie!
            mam ciekawe zdjecie terenowego pojazdu jakiegos pensjonatu, ktory zamiast kol
            ma gasienice. wyglada na to, ze ktos to sprzedaje i na zimie zamienia sie kolka
            na gasienice. niezle jaja!Pzdr.
            • Gość: Michal Re: Na jakich oponach... IP: *.telia.com 10.02.04, 15:09
              Staruch!
              Takie cos co opisujesz to widzialem w Canadzie w Sunhine Village,byla top
              zwykla >Cheva pic-up i zamiast przednich kol i tylnich miala gasienice,naped
              byl pozyczany z osi pedzonych orginalnych.Widzialem to w akcji ,wszedzie sie
              tym wjedzie idzie jak smok.
              To samo jest w Skandynawi,sprzetu wiecej jak ludzi,tak wlasnie jest w krajach
              gdzie sie odciaga od podatku zakupy zwiazane z bespieczenstwem i jest wlaczone
              do calosci.Podatek wysoki ,wle jest z tegop pozytek,zawsze droga
              odsniezona,nigdy sie czlek nie spozni do pracy i tak powinno byc.Pzdr.Michal
              • Gość: Odin Re: Na jakich oponach... IP: *.telia.com 10.02.04, 15:31
                Hej Michal , a nie bylo charter buss`a do tych dolomitow ?,-wiecej bys po
                drodze zobaczyl,i bardziej zywy do celu dotarl. Ja cholerka w Karkonosze
                "Baltic Express Buss" jezdze,nie te lata ,a i lenistwo tez o sobie znac daje,
                oczywiscie nie jestes mosochista ?. Hälsar H.
                ________________________________________________________________________________
                • Gość: Michal Re: Na jakich oponach... IP: *.telia.com 10.02.04, 15:40
                  Henryku!
                  Ta jazda to najwieksza przyjemnosc.Na nia sie czeka i czeka.Nigdy zadnym
                  srodkiem publicznym,jestes sobie sterem i wodzem.Te trase juz tyle razy
                  przejechalem ze znam na pamiec.Zreszta w Polsce nie uzywam mapy i na zachodzie
                  europy rowniez.Zawsze przed podroza planuje i miejscowosci same wchodza do
                  glowy.
                  Do Polski to juz chyba nigdy nie pojade na narty.Nie ma poco.Raz ze niema
                  gor,dwa problem z tymi skipassami na kazda gorke,taka organizacja
                  dyskwalifikuje jako resort wypoczynkowo rekraacyjny.
                  Moze kiedys moje prawnuki beda ciekawe to przyjada,dzieci tez niechca,wnuki mam
                  juz duze tez niechca.Jak sie chce zarabiac na turystyce to trzeba stworzyc
                  wrazenie ze to wszystko jest dla turysty,a nie aby go zameczyc na smierc.
                  Juz nie mowimy o tym co za te pieniadze dostajemy.Pzdr.Michal
                  • Gość: Odin Re: Na jakich oponach... IP: *.telia.com 10.02.04, 16:10
                    Ja tez lubie jezdzic Michale,ale po drogach z kulturalnymi wspoluzytkownikami,-
                    z tego co sie czyta m/in na tym forum-jechac autem do Polski to prawie
                    samobujstwo. Jezdze autem do pn.niemiec (Kiel)do dani,raz bylem w norwegi ,
                    ale dalej to albo buss albo samolot.Ostatni raz samochodem w Polsce bylem w
                    1999 roku,puzniej dowiedzialem sie ze z Oslo via Halmstag-Malmö-Ystad jada dwa
                    bussy do polski,jeden do Warszawy via Poznan ,drugi do Krakowa via Wroclaw -tym
                    bussem jezdze,puzniej nie ma problemu ,do Jel-Gory autobusy odchodza bez przerwy
                    a jezeli jest nas dwuch/dwoje to bierzemy taxi -troche drozej ale za to
                    bezposrednio do Karpacza.Podczas moich samochodowych urlopow w Polsce bardzo
                    malo jezdzilem po kraju,wszedzie wodeczka czestuja,piwko tez dobre w kioskach
                    maja,-szkoda by bylo odpuscic,wiec za kazdym razem auto stalo w garazu u kolegi
                    a ja jezdzilem taksowkami,teraz jest taniej-jest duzo ludzi bezrobotnych z
                    samochodem,mozna wynajac auto z kierowca na caly dzien,wygoda i pogadac
                    mozna,nawiazac nowe znajomosci,ja Ci radza-rozleniw sie troszke i korzystaj z
                    zycia,po staropolsku . Pzdr. H.
                    ________________________________________________________________________________
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się