Liczycie diabły na końcu szpilki...
Przecież to działa tak: Właściciel drogi szuka wykonawcy "remontu drogi" -
urządza (mniej lub bardziej oficjalnie) przetarg, gdzie NADRZĘDNYM kryterium
jest koszt, a nie jakość wykonania/materiałów, bo MY go "rozliczamy" z tzw.
"gospodarności" (wybory => dyrektywy odgórne). Do tego dodajcie ew. "układziki"
i zamiast "dywersantów ze szpadlami" zobaczycie stary nasz problem - urzędas
uwikłany, który nawet jak by chciał, to nie może ...
Jak coś ma być tanio, to cudów nie ma.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.