> Myślę, że to dobra chwila na podsumowanie.
Czas. Nalezy zauwazyc, ze nikt nie udowodnil nalezycie tezy o zrywaniu sie paska
przy pchaniu/holowaniu (generalnie zasadzaja sie one ta tym, ze nie nalezy tego
robic, bo tak napisali w instrukcji - nalezy zauwazyc, ze taki zapis to naplyw
klienteli do serwisow, co nie pozostaje bez wplywu na pojawienie sie takiej
tresci). Kontrtez bylo kilka. Ja dodam jeszcze jedna, ktora zdaza sie nie az tak
rzadko - nieumiejetna redukcja ze zbyt szybkim puszczeniem sprzegla przy sporej
predkosci. Wg. wielu opinii to nieomal pewnosc zerwania pasa, bo obroty rosna na
tyle gwaltownie, ze mozna pominac fakt, ze silnik terkocze na jalowych. Pobocza
wiec powinny byc ukwiecone autami. A nie sa.
> W mojej ocenie,przed przygodą z sąsiadem, Pani R wydałaby góra 2000pln za
> holowanie i naprawę.
Zdzierstwo.
>Teraz zastanawia czy wydać 4000-5000pln, czy sprzedać to co
> zostało.
Hm. Mysle, ze mozna wydac jeszcze wiecej, tylko po co? Jest wielka podaz
silnikow uzywanych w porzadnym stanie. Jest to wydatek rzedu 1500- (gora) 2000
zl. Osobiscie wole uzywany i nieotwierany silnik niz taki, przy ktorym gmeral
mechanik, typu takiego ktory na oko juz widzi, ze silnik wymaga remontu
kapitalnego, z uwagi na to, ze samochod byl odpalany na pych.
--
Po ptokach. Beret sie sfilcowal...