Witam, powracam z moim problemem bo od dwóch lat się męczę i nie wiem co to
może być. Mianowicie jak dojeżdżam do świateł/samochód rozgrzany/ to zaczyna
się spadanie obrotów, dochodzi do 500 i pobuja, pobuja i wraca na 800-900.
Zauważyłem że jak jest duże obciążenie-światła, tylna szyba, nawiew na maxa to
pulsują światła i spadanie obrotów się nasila. Jak jadę tylko na światłach to
nawet może być - nie spadają obroty tak drastycznie. Czy problem może tkwić w
szczotkach alternatora czy może w regulatorze napięcia???? Wymieniany był
regulator biegu jałowego i sprawdzane "lewe powietrze", auto było podpinane
pod komputer i wszystko ok. Czy ktoś ma jakiś pomysł???
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.