Re: Jak to ujal jeden prezydent na wyjezdzie:
Nie bądźmy dziećmi...
Ciul,który robi "porządki" jadąc samochodem to dupa a nie kierowca=O
Ok.,niech se nawet coś przekąsi(a temu,bo i ja-gdy ruch drogowy
płynny,w stylu "na luzaka",bądź na zadupiu-coś wciągne),ale dlaczego
od razu robić syf!? Mnie to irytuje strasznie,strasznie,nie wiem,jak
napisać,że normalnie na maksa mnie to wkurza(szkoda,ze mój wujek nie
nazywa się Miodek),no ale generalnie odpadam wtedy(tak w ogóle to
samo dot. "szlugów",których smrodu i odczuwanego przeze mnie
wrażenia zasyfienia,brudu nie zdzierżam! nie cierpię "mieszać" petów
z samochodem,jak taki ląduje na drogę,to od razu czuję taką okrutną
niechęć do tego,żeby samochód miał jakiś kontakt z fajką-wiem,to
wszystko dziwne i boję się,że mogę mieć jakieś cechy faceta
cierpiącego na nerwicę natręctw=O).
Myślę,że w przypadku spotkania się z takim ciulem na drodze nie
warto angażować do tego organów prawa(przynajmniej na razie).Kilka
razy zrobiłem tak,że postanowiłem postraszyć takiego brzydala-
jedziemy,jedziemy,nagle ten kierownik wyrzuca coś ze samochodu,więc
ja zaraz reaguję;przeważnie gwałtownie przyspieszę,siądę ofiarze na
zderzaku,ten zaczyna przyspieszać,wiec ja też,można rzec,że po
jakimś czasie ja już go ścigam(musi się bać!:):):)) Przeważnie
maltretuję takiego barana do momentu,aż ten zacznie popełniać jakieś
błędy,aż zauważę,że ofiara się faktycznie przestraszyła:)(np."łapie
pobocze",sprawia wrażenie,że za kierownicą siedzi totalne dno...
hmm,przecież najczęściej tacy oni są-widac po ich obskurnych
samochodach).Po takiej "emocjach"(w pewnym momencie taka sytuacja
zaczyna nawet sprawiać mi frajdę:)) ofiara na pewno w przyszłości
będzie kojarzyć fakt swojego złego zachowania(przecież nawet oni
wiedzą,że to nieładnie!) z "makabrycznymi" następstwami,więc chwila
refleksji będzie(?).
Zdarzyło mi się też parę razy wymusić zatrzymanie w celach
edukacyjnych(nawet jak się nie udało,to syfiarz i tak musiał poczuć
się przez chwilę dość (c)hu...;) A jak jestem poirytowany,to
potrafię kogoś takiego wprawić w zażenowanie jego osobą,a przecież o
to chodzi,zeby komuś uzmysłowić,że jest debilem/burakiem.
Na razie czuję się z tym dobrze:)