Dodaj do ulubionych

świetna relacja z egzotycznej wyprawy

13.09.12, 11:32
tomek854 z wrodzonej zapewne skromności nie założył sam tego wątku...
Tymczasem jego relacja z wyprawy samochodowej do Turcji jest znakomita!!! Ciekawa i zabawna! Czytajcie:
knsa.pl/turcja.php?page=1
pozdro
jeep
--
YCDSOYA
Obserwuj wątek
    • ok_vip Re: świetna relacja z egzotycznej wyprawy 13.09.12, 21:06
      Organizuję (dla znajomych oczywiście) tego typu "wyprawy" od 4 lat...

      Do tej pory zawsze Skandynawia (z ukierunkowaniem na Norwegię i Finlandię), w tym roku Bałkany, a docelowo Grecja. Jednak - zawsze samochodem/samochodami.

      Chyba w przyszłym roku też zrobię coś pokroju bloga/dziennika wraz ze zdjęciami i opisami ;-)

      W moim przypadku (mało czasu) tego typu wycieczki to ciągła gonitwa z czasem. A jednak mimo wszystko nie potrafię zrozumieć ludzi, którzy zamiast wybrać się gdzieś na własną rękę - wolą polecieć do Egiptu żeby wylegiwać się przy morzu/basenie.
      Co prawda po powrocie potrzebuję minimum kilka dniu ekhem, urlopu ;-) żeby odpocząć po, ekhem... urlopie ;)) - ale wrażeń i wspomnień mam co nie miara!

      W tym roku największym zaskoczeniem była dla mnie Albańska droga oznaczona na wszelkich mapach jako bodajże krajowa. Po 60 kilometrach jazdy na wysokości >1500m n.p.m, drogą która miała być DK, a okazała się być górską dróżką bez jakiegokolwiek utwardzenia (TYLKO kamienie, różnej wielkości), z ogromnymi dziurami, na dodatek o szerokości jednego auta (do mijanki często kilka kilometrów...) - stwierdziłem, że z tą Albanią to jednak różnie bywa... Jako, że na tej "drodze" (?) zastała nas noc - nocleg również się tam odbył. Ludzie oczywiście przesympatyczni, ale na słowo "inglisz" wszyscy reagowali jednakowo - patrzyli się na nas jak na ****** ;-) Za to dogadać się rękami można bez problemu - podobnie z tamtejszą policją która szuka tylko okazji do wzięcia w łapę ;)

      Echh... Polecam tego typu "wyprawy". Różne, najróżniejsze problemy podczas takowych już mnie spotykały - a jednak nigdy nie wróciliśmy z powrotem później niż 1 dzień od planowanej daty. Chyba tylko w ten sposób można naprawdę poznać dany kraj ("widzę tam coś ciekawego - no to jedziemy!" zamiast "Widzę tam coś ciekawego - no trudno, lecimy samolotem/jedziemy autokarem..." ). Męczące, a jednak polecam.

      Ps. Każdego roku myślę sobie - w te "Wakacje" polecę nad morze i się poopieprzam. A potem przychodzi co do czego i jak zwykle - jedziemy do miejsc przeróżnych... Zdarza się, że i nad morze... No... Poopieprzać się ;)

      Pss. Relacja oczywiście świetna mimo daty, czyta się bardzo sympatycznie ;)
      --
      GWARantowane świeże wiadomości.
      • des4 Re: świetna relacja z egzotycznej wyprawy 14.09.12, 07:33
        Może ci ludzie wylegujący się przy morzu/basenie w Egipcie, po prostu mają dzieci i nie uśmiecha im się latem katowanie się z nimi w 40C upale "zwiedzając" co i jak się da?

        Może ci ludzie lubią też nurkować i zamiast siedzieć nad basenem, zaliczają kolejne rafy?

        Może ci ludzie wolą dobry standard za umiarkowane pieniądze z pełna obsługą i nie mają czasu na samodzielne dopinanie wyjazdów?

        Dziwne, ale na forach turystycznych zwykle to ci "samodzielni" zakładają najczęściej wątki "dziwiące' się z turystom jeżdżącym z burami podróży.

        --
        Idealna kobieta jest w kuchni kucharką, na salonach damą, a w łóżku k...wą. Gorzej gdy się coś pomyli.
        Jest dla innych mężczyzn świętą dziewicą, a dla swego męża ostatnią dz...ką. Gorzej gdy na odwrót.
        • jeepwdyzlu Re: świetna relacja z egzotycznej wyprawy 14.09.12, 12:58
          Może ci ludzie wolą dobry standard za umiarkowane pieniądze z pełna obsługą i nie mają czasu na samodzielne dopinanie wyjazdów?
          -------------
          oczywiście jazda po górach Albanii to nie dla każdego
          ale camping nad Gardą, włóczęga po Chianti, wypad do 5T, boczne drogi w Umbrii czy przygody na Sardynii - to pomysł jakże inny od Egiptu za 999 zł... (a jest jeszcze Hiszpania, Francja, Szkocja....)
          A czasu to nie zajmuje zbyt wiele, może tylko trzeba odrobinę odwagi? Jak ktoś raz spróbuje, nigdy więcej nie wejdzie do biura podróży.
          Do przemyślenia..
          jeep
          --
          YCDSOYA
        • ok_vip Re: świetna relacja z egzotycznej wyprawy 14.09.12, 17:24
          des4 napisał:

          > Może ci ludzie wylegujący się przy morzu/basenie w Egipcie, po prostu mają dzie
          > ci i nie uśmiecha im się latem katowanie się z nimi w 40C upale "zwiedzając" co
          > i jak się da?


          Z Twoich argumentów - tylko powyższy ma sens. Faktycznie - małe dzieci uniemożliwiają tego typu wyjazdy. Tzn., może nie uniemożliwiają, ale ogromnie je komplikują.

          Natomiast całą resztę da się załatwić w przypadku wyjazdu "na własną rękę". Często o wiele taniej niż za pośrednictwem biur podróży. Czasem jest to oczywiste (wyższa cena - marża biur), czasem trzeba poszukać i pogadać ( niższa cena - "hurt" biur podróży).

          Byłem na parunastu wycieczkach z biurem podróży, dawniej autokarem - a od wielu lat samolotem. I to jest trochę tak jak napisał Jeep - wystarczy jedna podróż na własną rękę, żeby już dłuuugo nie wrócić do tego typu "wakacji" z biurami podróży.

          Najwięcej zależy jednak od mentalności ludzi. Jedni wolą zapłacić biurom podróży i mieć "święty spokój" (te słowa nie mają sensu w przypadku ostatnich zdarzeń dot. upadłości nawet wydawałoby się porządnych biur podróży), inni wolą jechać gdzie tylko wzrok ich poniesie.

          Ci pierwsi na myśl o tym, że mogłaby ich spotkać np. awaria samochodu na dalekiej trasie - już bardzo się stresują. Ci drudzy myślą po prostu, że nawet jeśli taka awaria się zdarzy - to w końcu znajdą rozwiązanie problemu. Do tego poznają kolejnych ciekawych ludzi, poznają też "od podszewki" kulturę kolejnego kraju.

          Prawdopodobieństwo niepowodzenia "wypraw" tego typu jest dużo większe niż wylot z biurem podróży. Ale jak już pisałem - co kto lubi i lekko rzecz ujmując nie masz się o co spinać.

          Planując moje wycieczki zawsze szczerze mówię wszystkim, żeby ich ewentualny urlop trwał minimum 5 dni dłużej niż planowany dzień przyjazdu. Oczywiście, zawsze mamy wykupiony dodatkowy assistance, pełne ubezpieczenie itp, niemniej jednak jak sami wiecie - nigdy nic nie wiadomo. I chyba właśnie to jest najlepsze ;-)

          --
          GWARantowane świeże wiadomości.
        • ok_vip Re: świetna relacja z egzotycznej wyprawy 14.09.12, 17:40
          Tak jeszcze dopowiem, że jeśli ktoś ma kampera - to nawet podróż z dzieckiem nie jest problemem.

          Oczywiście nie wszyscy takowego posiadają. Ja zresztą też nie - ale nie mam nic przeciwko spaniu w namiocie rozłożonym gdziekolwiek (Norwegia to pod tym względem bajka - tzw "prawo dostępu", "prawo wszystkich ludzi").

          Tak to już jest, że jedni znajdują ukojenie na basenie przy hotelu, a inni w dziczy w namiocie.
          I jak to z gustem bywa - chyba ciężko o tym dyskutować.
          --
          GWARantowane świeże wiadomości.
          • misiaczek1281 koszty 16.09.12, 10:03
            Po przejechaniu kilku tysięcy km i kilku tygodniach okaże się że wycieczka kosztowała kilka tysięcy euro czyli kilkanaście tysięcy zł....nie każdego stać...taniej można pojechać na Krym...wszak benzyna na Ukrainie po 3 zł a i pogoda upalna + zabytków masa ;-)
            --
            Tak. To prawda że moje poglądy są oryginalne...ludzie mi tego zazdroszczą bo też by tak chcieli, ale nie potrafią, więc działa u nich zasada negacji. Nie potrafią czegoś zrozumieć więc to odrzucają ...To jednak daje mi siłę i utwierdza w przekonaniu że mój sposób myślenia ma w sobie coś czego inni nie mają...coś więcej niż tylko "hau hau" :)
            • misiaczek1281 Re: koszty 16.09.12, 10:07
              misiaczek1281 napisał:

              > Po przejechaniu kilku tysięcy km i kilku tygodniach okaże się że wycieczka k
              > osztowała kilka tysięcy euro czyli kilkanaście tysięcy zł....nie każdego stać..
              > .taniej można pojechać na Krym...wszak benzyna na Ukrainie po 3 zł a i pogoda u
              > palna + zabytków masa ;-)


              oczywiście miałem na myśli wczasy nad Lazurowym Wybrzeżem lub inne zachodnie luxus wczasy... ;-) i euro po 4 zł ;-)


              --
              Tak. To prawda że moje poglądy są oryginalne...ludzie mi tego zazdroszczą bo też by tak chcieli, ale nie potrafią, więc działa u nich zasada negacji. Nie potrafią czegoś zrozumieć więc to odrzucają ...To jednak daje mi siłę i utwierdza w przekonaniu że mój sposób myślenia ma w sobie coś czego inni nie mają...coś więcej niż tylko "hau hau" :)
              • wsk175 Re: koszty 16.09.12, 12:21
                Po co przepłacać ?
                Taniej kimnąć w wypierdzianym polo na parkingu najbliższej biedronki.
                I wachy mało pójdzie , i codziennie niskie ceny...........
                i można się nawpier,....lać parówek po 5pln za kilogram (powiew egzotyki)
                • misiaczek1281 Re: koszty 16.09.12, 18:56
                  wsk175 napisał:

                  > Po co przepłacać ?
                  > Taniej kimnąć w wypierdzianym polo na parkingu najbliższej biedronki.
                  > I wachy mało pójdzie , i codziennie niskie ceny...........
                  > i można się nawpier,....lać parówek po 5pln za kilogram (powiew egzotyki)

                  kiepski żart...mówiłem o Ukrainie a nie o Biedronce...żal.pl
                  --
                  Tak. To prawda że moje poglądy są oryginalne...ludzie mi tego zazdroszczą bo też by tak chcieli, ale nie potrafią, więc działa u nich zasada negacji. Nie potrafią czegoś zrozumieć więc to odrzucają ...To jednak daje mi siłę i utwierdza w przekonaniu że mój sposób myślenia ma w sobie coś czego inni nie mają...coś więcej niż tylko "hau hau" :)
      • jeepwdyzlu tomek masz talent 17.09.12, 15:57
        powinieneś pisać i wydawać
        Najlepsze to:
        Przez całą trwającą grubo ponad godzinę operację (pokrywa schowka na podnośnik spisuje się umiarkowanie dobrze jako łopatka do kopania pod stojącym na feldze autem) nie zatrzymał się ani jeden z przejeżdżających aut, wliczając w to dwa radiowozy i wóz pomocy drogowej. Jak skończyłem zatrzymał się za to jakiś dziwny starszy pan, który swoim przedpotopowym volvo mijał mnie chyba z 10 razy (spać nie może w nocy, czy co?) i łamaną angielszczyzną powiedział, że „mnie obserwował” i jest „pod wielkim wrażeniem jaki byłem dzielny” i że chciałby coś dla mnie zrobić, wiec mi powie, że 600 m dalej jest stacja benzynowa na której mogę się napić kawy jeżeli mi zimno i jeżeli stacja jest otwarta. Ils sont fous, ces Danois. Ale i tak było to bardzo miło z jego strony.
        -------------------
        wklejaj więcej takich linków
        poprawiłeś mi tradycyjnie zły poniedziałkowy nastrój! dzięki!
        jeep
        --
        YCDSOYA
    • tomek854 Re: świetna relacja z egzotycznej wyprawy 16.09.12, 18:57
      A jeszcze, jeepie, jeśli Cię bawią takie czytanki, to polecam świeższy materiał...

      Ja należę do tych ludzi, dla których jechanie gdzie oczy poniosą to nieustająca atrakcja, dlatego nawet pracę udało mi się znaleźć w tej branży:
      wapnet.eu/swiat-zza-kolka-zimowa-kurierska-wyprawa-do-norwegii
      :-)
      --
      www.gazetae.com
    • tisi123 Re: świetna relacja z egzotycznej wyprawy 17.09.12, 16:13
      Może ja jestem za stary, ale mnie opowieści o totalnym bajzlu organizacyjnym nie kręcą. Tu zgubiłem kluczyki, tu nie ma tablicy rejestracyjnej, tu nie możemy finansować jazdy samochodem.... Dalej nie czytałem, bo nasunęło mi się może nie do końca adekwatne porównanie , ale ci, którzy lecieli do Smoleńska podróżowali w podobnym stylu. No cóż, dożyłem czasów, w którym pokonywanie generowanego przez siebie bajzlu jest najwyższą formą zwycięstwa. I nie chodzi mi tylko o gubienie wszystkiego. Nieznajomość chociażby przepisów związanych z finansowaniem danego przedsięwzięcia jest dowodem na to, że "organizatorzy" powinni natychmiast oddać wszelkie możliwe świadectwa ukończenia czegokolwiek powyżej średniaków w przedszkolu. Żenada.
      • tomek854 Re: świetna relacja z egzotycznej wyprawy 17.09.12, 21:55
        Oczywiście "nie przeczytałem, ale się wypowiem". Po pierwsze na samym końcu (ale też na początku) są pewne clue co do tego, dlaczego wyjazd wyglądał tak, a nie inaczej. Ale oczywiście wszystkiego nie napisaliśmy wprost, bo nie o to chodziło.

        Ale skoro Cię to interesuje, to dziś po tych wszystkich latam mogę już chyba napisać otwarcie: Wyjazd był organizacyjnie gotowy praktycznie na miesiąc przed wyjazdem. Koło naukowe podzieliło się organizacją. Wszystko było pozałatwiane, jeśli chodzi o transport także: mieliśmy busy, porządny sprzęt który nam obiecał pożyczyć UMK, karnet ATR, opiekę zaprzyjaźnionej spedycyjnej firmy i tak dalej...

        A potem osoba która była odpowiedzialna za logistykę oraz szefowała kołu naukowemu pokłóciła się z resztą, bo komuś po pijaku schowała do kieszeni woreczek speedów czy innej amfy, a ten ktoś wyrzucił go do kosza, bo nie chciał dać się z tym złapać (afera była grubsza, ale niech tyle wystarczy). I postanowiła zachować się jak pięciolatka i powiedziała "jak tak, to ja Was pie..., zabieram wszystkie swoje zabawki (czyli busy które załatwiła od zaprzyjaźnionej firmy), mnie stać na to, żeby polecieć na zaćmienie samolotem". No i sobie zabukowała bilet.

        Ludzie się trochę załamali, ale po tygodniu załamki stwierdzili, że zrobimy wszystko, żeby pojechać. W desperacji byliśmy gotowi nawet pojechać zdezelowanym truckiem i maluchem kolegi. Ale jakos się tak udało, że dzięki życzliwosci ludzi udało się wyjazd na ostatnie widoczne w naszej okolicy w tym stuleciu pełne zaćmienie Słońca.

        Nie ułatwiało sprawy, że panience od której wszystko się zaczęło bardzo nie podobało się, że ludzie nie poddali się, i że jej zemsta nie wyjdzie. Dlatego zaczęła wypisywać mejle oskarżając nas o przekręty finansowe, odstraszyła od oficjalnej partycypacji w wyprawie UMK, wysyłając jakieś paszkwile do tamtejszych profesorów, skończyło się na, za akceptacją naszych profesorów którzy znali sprawę, nagięciem regulaminu koła naukowego i siłowej, ekspresowej, zmianie władz.

        Za organizację logistyki wziąłem się ja, mając na to trzy tygodnie czasu podczas którego zamykałem sprawy związane z ukończeniem przeze mnie studiów, pisałem pracę licencjacką, pracowałem dla znanego czasopisma IT oraz użerałem się z pewnymi problemami w życiu osobistym.

        Biorąc pod uwagę, że to nie jest lot rządowego samoloty z prezydentem, tylko niskobudżetowa wyprawa studencka, i że cel został osiągniety, budżet (cudem!, ale jednak) zamknięty i wszystkim się podobało, uważam, że jest to sukces w takich a nie innych warunkach...

        Na to, czy nam ukradli (lub się urwała) tablica rejestracyjna w samochodzie, którym podówczas nie my jeździliśmy (bo dostalismy go "do ręki" dopiero w dzień wyjazdem - ojciec koleżanki używał go na co dzień do pracy zawodowej i jest najkochańszym facetem na świecie, że na czas wyjazdu zgodził się jeździć maluchem naszego kolegi). Zmiana auta w ostatniej chwili - cóż, auto którym mieliśmy jechać początkowo robiło za auto zastepcze w zaprzyjaźnionym serwisie. Na to, że klient je rozbił w drobny mak też nie mieliśmy za dużo wpływu, prawda? Ale życzliwi właściciele serwisu pożyczyli nam swój własny, prywatny samochód...

        A co do kluczyka - nigdy Ci nic nie spadło tak, że nie mogłeś tego znaleźć?

        Co do przepisów: ty chyba nigdy nie studiowałeś, skoro nie wiesz, że przepisy sobie, a "panie Halinki" zz abiurka sobie. Koniec końców okazało się, że przepisy wcale tego nie zabraniają, tylko po prostu panie potrzebują motywacji (i nie mówię tu o łapówkach, ale o zmasowanym ataku kadry pedagogicznej i naszego życzliwego dziekanatu) żeby im się chciało zrobić coś trudniejszego niż codzienne picie kawy...

        Ale fajnie się pluło prawda? Przez chwilę mogłeś się poczuć taki mądry, pouczając głupich przygłupów z internetu o których nie wiesz nic, bo nawet jedynego tekstu na ten temat nie chciało Ci się przeczytac...
        --
        www.cytatybiblijne.pl
        • tisi123 Re: świetna relacja z egzotycznej wyprawy 17.09.12, 23:03
          Nie przypominam sobie żebym na kogokolwiek pluł. A już zupełnie nie odczuwam z tego powodu żadnej satysfakcji. Kliknąłem w link do "niesamowitej opowieści" a zostałem uraczony opisem niemocy, bałaganu i nieświadomości. Okraszonego klątwą gubienia wszystkiego przez narratora. Dlatego napisałem "Żenada". Sorry, ale nie masz talentu do budowania napięcia i ciekawości podczas snucia opowieści. Ty uznasz to za plucie, ja uznam to za moją opinię. Co do Twojego aktualnego postu: ten opis znowu pogłębia moje wrażenia. Logistyka oparta na obrażaniu się i na desperackim "załatwianiu" to zasada świetnie działająca w przedszkolach lub co najwyżej w podstawówce. Sam napisałeś "postanowiła się zachować jak pięciolatka" - to tylko potwierdza moją tezę. Warto kiedyś  dojrzeć do odpowiedzialności. Chociażby takiej, żeby nie powierzać ważnych spraw w ręce umysłowych pięciolatek. Bo potem powstaje wrażenie totalnego bałaganu. Co do paraleli ze Smoleńskiem - ja wychodzę z założenia, że czym skorupka za młodu trąci...

          Jeżeli chodzi o moje studia to skończyłem je już dosyć dawno temu. A potem poznawałem wzajemne relacje pomiędzy przepisami a życiem zarówno w korporacjach jak i instytucjach budżetowych. Na niskich, średnich i wyższych stanowiskach. Z sukcesem.

          I jeszcze jeden fragment: "mając na to trzy tygodnie czasu podczas którego zamykałem sprawy związane z ukończeniem przeze mnie studiów, pisałem pracę licencjacką". Skończyłeś studia na etapie licencjatu??

          • tomek854 Re: świetna relacja z egzotycznej wyprawy 18.09.12, 01:17
            Kliknąłem w link do "niesamowitej opowieści" a
            > zostałem uraczony opisem niemocy, bałaganu i nieświadomości. Okraszonego klątwą
            > gubienia wszystkiego przez narratora. Dlatego napisałem "Żenada".

            Nawet tego fragmentu który przeczytałeś nie przeczytałeś uważnie. Zgubiłem kluczyki, wypadły mi, ale po chwili znalazłem. Jak wyciągnąłeś z tego wniosek, że "narratora dopadła klątwa gubienia wszystkiego"?

            " Sorry, ale
            > nie masz talentu do budowania napięcia i ciekawości podczas snucia opowieści."

            No, niestety, moje pisanie to nie jest twitter... Jeśli czyjś "attention span" wynosi 160 znakow, to niestety, ale nie u mnie. Tekst wisi na sieci juz ponad 6 lat, wiele opinii o nim słyszałem i ludziom własnie się podoba to, jak z początkowego chaosu i dezorganizacji wyłania się udana wyprawa.

            T
            > y uznasz to za plucie, ja uznam to za moją opinię.

            Ja za opinię uznaję wypowiedzi kogoś, kto przynajmniej wykazał tyle chęci aby pobieżnie zapoznać się z tematem, na ktory opinię chce wygłosic...

            Co do Twojego aktualnego pos
            > tu: ten opis znowu pogłębia moje wrażenia. Logistyka oparta na obrażaniu się i
            > na desperackim "załatwianiu" to zasada świetnie działająca w przedszkolach lub
            > co najwyżej w podstawówce. Sam napisałeś "postanowiła się zachować jak pięciola
            > tka" - to tylko potwierdza moją tezę.

            To teraz jeszcze raz przeczytaj sobie ten post, ze zrozumieniem. Na wyprawę miało jechać 11 osób. JEDNA strzeliła focha i zaczęła szykanować całą wyprawę. Dwie w rezultacie zrezygnowały. Pozostałe osiem dokoptowało sobie dwoje znajomych i walcząc z ową jedną osobą (która na przykład nie chciała dać podpisu aby można było użyc odkładane na ten cel przez cały rok wspólne pieniądze koła (które odkładało 15 osób, nawet te, które wiedziały że nie pojadą). Owa osoba swoim aktywnym działaniem na tym polu spowodowała, że musieliśmy w trybie natychmiastowym pozbawić jej pełnionej funkcji (co jednak wymaga pewnych procedur, wyborów nowych władz, zebrań koła - a wszystko w środku sesji, która na astronomii nie jest akurat terminem popijania piweczka w knajpach), pozbawiła nas znaczacego dofinansowania z drugiego uniwersytetu, pozbawiła nas profesjonalnego sprzetu którego użyczenie było juz ugadane oraz w innych formach waliła kłody pod nogi.

            Czyli jest tu jedna osoba brużdżąca vs 10 pierwotnie zaangażowanych w wyjazd + dwie dokoptopwane na miejsce tych, którzy zrezygnowali. Te osoby w trzy tygodnie zmontowały od zera wyjazd, którego organizacja zajęła uprzednio trzy miesiące i to pomimo tego, że ich działania były aktywnie sabotowane... Ciężko to nazwać "brakiem odpowiedzialności"...

            Warto kiedyś dojrzeć do odpowiedzialnośc
            > i. Chociażby takiej, żeby nie powierzać ważnych spraw w ręce umysłowych pięciol
            > atek. Bo potem powstaje wrażenie totalnego bałaganu.

            Oczywiście, Ty masz skaner w oczach i wiesz wszystko o wszystkich... My niestety nie mieliśmy takiej możliwości. Astronomia to nie są studia na które chodzą setki ludzi które spędzają czas na integrowaniu się na piwie. Astronomia to są studia na których (przynajmniej na owym uniwerku w tamtym czasie) na roku jest kilka osób, a po zajęciach wszyscy siedzą ostro w domu i całkują. Tak więc ciężko jest znać kogoś na wylot. A kogoś na te funkcje w kole trzeba wybrać, jeśli jest 15ścioro członków a statut jest jasny...

            Poza tym dopóki jej nie odbiło po tej aferze z prochami, była świetną organizatorką - jak mówiłem, załatwiła bardzo fajny transport i wszystko. NIkt nie wiedział, że ma problemy z prochami.

            Co do paraleli ze Smoleńsk
            > iem - ja wychodzę z założenia, że czym skorupka za młodu trąci...

            No, ale wybrałeś sobie takie porównanie, żeby Ci podpasowało pod tezę. Bo po prostu poczułeś potrzebę pouczania. Gdybyś poczuł potrzebę chwalenia, napisałbyś, że organizatorzy wyprawy wykazali się wybornymi umiejętnościami w zarządzaniu kryzysowym na przykład.

            > Jeżeli chodzi o moje studia to skończyłem je już dosyć dawno temu. A potem pozn
            > awałem wzajemne relacje pomiędzy przepisami a życiem zarówno w korporacjach jak
            > i instytucjach budżetowych. Na niskich, średnich i wyższych stanowiskach. Z su
            > kcesem.

            Gratuluję. I jestem przekonany, że zawsze wszystko wychodziło Ci za pierwszym razem, wszyscy Twoi współpracownicy, z którymi jesteś współzależny w tym co robisz okazywali się zawsze perfekcyjnymi pracownikami i odpowiedzialnymi ludźmi, a po pracy miałeś tyle wolnego czasu, że lewą ręką rozwiązywałeś problem głodu w Afryce a prawą grałeś koncerty fortepianowe Rachmaninowa na harmonijce ustnej...

            Niestety studenci organizujący po raz pierwszy tak wielką ekspedycję, borykający się z finansowymi problemami oraz tym, ze większość z nich poza studiami także pracowała zarobkowo (między innymi po to, aby odłożyć fundusze na wyjazd) nie mieli takiego szczęscia. "Tak krawiec kraje, jak mu materiału staje".

            > I jeszcze jeden fragment: "mając na to trzy tygodnie czasu podczas którego zamy
            > kałem sprawy związane z ukończeniem przeze mnie studiów, pisałem pracę licencja
            > cką". Skończyłeś studia na etapie licencjatu??

            Może nie wiesz, ale mniej więcej od naszego wstąpienia do UE, studia w naszym kraju są znormalizowane, bo Unia tego wymaga (ciekawe, ze od Szkotów nie wymaga, ale to temat na inną dyskusję). Dlatego aby dostać magistra należy najpierw ukończyć studia licencjackie a dopiero potem dopełnić je dwuletnimi studiami magisterskimi. Tak to teraz wygląda.

            Aczkolwiek to prawda - przygodę z naukami ścisłymi zakończyłem właśnie wtedy. Potem emigrowałem, pracowałem początkowo jako kierowca ciężarówki, potem uczyłem języka, nastepnie, po poszerzeniu kwalifikacji byłem tłumaczem dla policji i służb socjalnych, przez cały ten czas dorabiałem sobie jako dziennikarz - wolny strzelec, a obecnie jestem na ukończeniu studiów na dwóch innych kierunkach na szkockim uniwersytecie.

            Mam natomiast przyjaciół, którzy studia ukończyli na etapie licencjatu, a nawet takich, co nie mają matury, są inteligentnymi ludźmi, radzą sobie w życiu i nie dziwi mnie to wcale, że ktoś obrał inną ścieżkę życiową. Studia to super sprawa, ale nie każdemu są one niezbędne a i nie każdy może sobie na nie pozwolić.

            Więc tym razem akurat pokazanie swojej wyższości, panie wyedukowany pracujący na wyższych stanowiskach, Ci nie wyszło.
            --
            Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
            • tisi123 Re: świetna relacja z egzotycznej wyprawy 18.09.12, 12:35
              "Kliknąłem w link do "niesamowitej opowieści" a zostałem uraczony opisem niemocy, bałaganu i nieświadomości. Okraszonego klątwą gubienia wszystkiego przez narratora. Dlatego napisałem "Żenada"."

              > Nawet tego fragmentu który przeczytałeś nie przeczytałeś uważnie. Zgubiłem kluc
              > zyki, wypadły mi, ale po chwili znalazłem. Jak wyciągnąłeś z tego wniosek, że "
              > narratora dopadła klątwa gubienia wszystkiego"?

              Kłamstewko, albo sam nie wiesz co napisałeś. Cytuję: "Po półtoragodzinnym poszukiwaniu, łącznie z przeszukiwaniem szczelin między kostkami brukowymi na jezdni, pomagający mi brat odnajduje je w szczelinie między tunelem wału napędowego a fotelem... Uff."
              Półtorej godziny to nie jest chwila, no chyba że jesteś kobietą przygotowującą się do wyjścia na przyjęcie.

              "Sorry, ale nie masz talentu do budowania napięcia i ciekawości podczas snucia opowieści."

              > No, niestety, moje pisanie to nie jest twitter... .

              Nie korzystam z twittera. Ani z NK ani z FB.

              "Ty uznasz to za plucie, ja uznam to za moją opinię."

              > Ja za opinię uznaję wypowiedzi kogoś, kto przynajmniej wykazał tyle chęci aby p
              > obieżnie zapoznać się z tematem, na ktory opinię chce wygłosic...

              Wyraziłem swoją opinię na temat organizacji. Czyli fragmentu, który przeczytałem.

              "Co do Twojego aktualnego postu: ten opis znowu pogłębia moje wrażenia. Logistyka oparta na obrażaniu się i na desperackim "załatwianiu" to zasada świetnie działająca w przedszkolach lub co najwyżej w podstawówce. Sam napisałeś "postanowiła się zachować jak pięciolatka" - to tylko potwierdza moją tezę."

              > To teraz jeszcze raz przeczytaj sobie ten post, ze zrozumieniem. ........i.
              > Czyli jest tu jedna osoba brużdżąca vs 10 pierwotnie zaangażowanych w wyjazd +
              > dwie dokoptopwane na miejsce tych, którzy zrezygnowali. Te osoby w trzy tygodni
              > e zmontowały od zera wyjazd, którego organizacja zajęła uprzednio trzy miesiące
              > i to pomimo tego, że ich działania były aktywnie sabotowane... Ciężko to nazw
              > ać "brakiem odpowiedzialności"...

              Przy normalnej organizacji czegokolwiek to nie osoba decyduje o czymkolwiek, tylko stanowisko, na którym się znajduje. Jak zaczniesz pracę w jakiejkolwiek firmie to pewnie kiedyś to zauważysz. Oparcie jakiejkolwiek decyzyjności na humorze danej osoby jest organizacyjnym samobójstwem.

              "Warto kiedyś dojrzeć do odpowiedzialności. Chociażby takiej, żeby nie powierzać ważnych spraw w ręce umysłowych pięciolatek. Bo potem powstaje wrażenie totalnego bałaganu."

              > Oczywiście, Ty masz skaner w oczach i wiesz wszystko o wszystkich... My niestet
              > y nie mieliśmy takiej możliwości. Astronomia to nie są studia na które chodzą s
              > etki ludzi które spędzają czas na integrowaniu się na piwie. Astronomia to są s
              > tudia na których (przynajmniej na owym uniwerku w tamtym czasie) na roku jest k
              > ilka osób, a po zajęciach wszyscy siedzą ostro w domu i całkują. Tak więc ciężk
              > o jest znać kogoś na wylot. A kogoś na te funkcje w kole trzeba wybrać, jeśli j
              > est 15ścioro członków a statut jest jasny...

              Jak wyżej. To stanowisko decyduje o tym, co dana osoba może zrobić a czego nie. Nikt nie ma skanera ani nie jest wróżką. Dlatego też aktualne jest to, co napisałem akapit wyżej. Do tego dorzuć moją uwagę o niskiej zawartości humorystycznej Twoich "ciętych ripost".
              >
              > Poza tym dopóki jej nie odbiło po tej aferze z prochami, była świetną organizat
              > orką - jak mówiłem, załatwiła bardzo fajny transport i wszystko. NIkt nie wiedz
              > iał, że ma problemy z prochami.
              >
              "Co do paraleli ze Smoleńskiem - ja wychodzę z założenia, że czym skorupka za młodu trąci..."

              > No, ale wybrałeś sobie takie porównanie, żeby Ci podpasowało pod tezę. Bo po pr
              > ostu poczułeś potrzebę pouczania. Gdybyś poczuł potrzebę chwalenia, napisałbyś,
              > że organizatorzy wyprawy wykazali się wybornymi umiejętnościami w zarządzaniu
              > kryzysowym na przykład.

              Przede wszystkim poczułem dysonans pomiędzy tytułem postu a jego zwartością. Tak, wykazaliście się wybornymi umiejętnościami w zarządzaniu sytuacjami kryzysowymi. Tyle, że miarą jakości organizatora jest dokładnie coś przeciwnego - nigdy do nich nie doprowadzać. Najbardziej znanym przypadkiem takiego schematu jest Smoleńsk. Dlatego posłużyłem się tym przykładem.

              "Jeżeli chodzi o moje studia to skończyłem je już dosyć dawno temu. A potem poznawa......"

              > Gratuluję. I jestem przekonany, że zawsze wszystko wychodziło Ci za pierwszym r
              > azem, wszyscy Twoi współpracownicy, z którymi jesteś współzależny w tym co robi
              > sz okazywali się zawsze perfekcyjnymi pracownikami i odpowiedzialnymi ludźmi, a
              > po pracy miałeś tyle wolnego czasu, że lewą ręką rozwiązywałeś problem głodu w
              > Afryce a prawą grałeś koncerty fortepianowe Rachmaninowa na harmonijce ustnej.

              Nie, nie zawsze wszystko wychodziło mi za pierwszym razem. Ale ja to nazywałem porażką a nie sukcesem.
              Na marginesie - przyjmij znowu moją uwagę o niskiej zawartości humorystycznej Twoich "ciętych ripost".

              >
              > Niestety studenci organizujący po raz pierwszy tak wielką ekspedycję, borykając
              > y się z finansowymi problemami oraz tym, ze większość z nich poza studiami takż
              > e pracowała zarobkowo (między innymi po to, aby odłożyć fundusze na wyjazd) nie
              > mieli takiego szczęscia. "Tak krawiec kraje, jak mu materiału staje".
              >
              > > I jeszcze jeden fragment: "mając na to trzy tygodnie czasu podczas któreg
              > o zamy
              > > kałem sprawy związane z ukończeniem przeze mnie studiów, pisałem pracę li
              > cencja
              > > cką".

              "Skończyłeś studia na etapie licencjatu??"

              > Może nie wiesz, ale mniej więcej od naszego wstąpienia do UE, studia w naszym k
              > raju są znormalizowane, bo Unia tego wymaga (ciekawe, ze od Szkotów nie wymaga,
              > ale to temat na inną dyskusję). Dlatego aby dostać magistra należy najpierw uk
              > ończyć studia licencjackie a dopiero potem dopełnić je dwuletnimi studiami magi
              > sterskimi. Tak to teraz wygląda.

              Wiem jak wygląda teraz tok studiów. Ale ja robienia licencjatu nie nazwałbym "kończeniem studiów".

              > Aczkolwiek to prawda - przygodę z naukami ścisłymi zakończyłem właśnie wtedy. P
              > otem emigrowałem, pracowałem początkowo jako kierowca ciężarówki, potem uczyłem
              > języka, nastepnie, po p.......
              >
              > Mam natomiast przyjaciół, którzy studia ukończyli na etapie licencjatu, a nawet
              > takich, co nie mają matury, są inteligentnymi ludźmi, radzą sobie w życiu i ni
              > e dziwi mnie to wcale, że ktoś obrał inną ścieżkę życiową. Studia to super spra
              > wa, ale nie każdemu są one niezbędne a i nie każdy może sobie na nie pozwolić.
              >

              Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Na pewno jesteś zdziwiony, bo wyobrażasz sobie mnie jako nadętego buca.

              > Więc tym razem akurat pokazanie swojej wyższości, panie wyedukowany pracujący n
              > a wyższych stanowiskach, Ci nie wyszło

              A mnie się akurat wydaje, że mi wyszło. Ale nie to, o czym piszesz w tym akapicie. Naprawdę, chciałbym WYŁĄCZNIE zwrócić uwagę na różnicę pomiędzy "sukcesem" a "porażką". Jak Ty już się przestaniesz o to obrażać to zrozumiesz sens mojej wypowiedzi.
              • tomek854 Re: świetna relacja z egzotycznej wyprawy 18.09.12, 17:46
                > Kłamstewko, albo sam nie wiesz co napisałeś. Cytuję: "Po półtoragodzinnym poszu
                > kiwaniu, łącznie z przeszukiwaniem szczelin między kostkami brukowymi na jezdni
                > , pomagający mi brat odnajduje je w szczelinie między tunelem wału napędowego a
                > fotelem... Uff."
                > Półtorej godziny to nie jest chwila, no chyba że jesteś kobietą przygotowującą
                > się do wyjścia na przyjęcie.

                No, nie pamiętałem już ile mi to zajęło. To było 6,5 roku temu. Ale dla Ciebie to oczywiście "kłamstewko".

                > Wyraziłem swoją opinię na temat organizacji. Czyli fragmentu, który przeczytałe
                > m.

                Czyli wyraziłeś opinię CAŁOŚCIOWĄ na podstawie FRAGMENTU.

                > Przy normalnej organizacji czegokolwiek to nie osoba decyduje o czymkolwiek, ty
                > lko stanowisko, na którym się znajduje. Jak zaczniesz pracę w jakiejkolwiek fir
                > mie to pewnie kiedyś to zauważysz. Oparcie jakiejkolwiek decyzyjności na humorz
                > e danej osoby jest organizacyjnym samobójstwem.

                I znowu te traktowanie z wyższością "jak zaczniesz pracę w jakiejkolwiek firmie". Lepiej się poczułeś, że sobie tak z góry napisałes? (Dla informacji, w chwili obecnej pracuję w jednej firmie, dla drugiej robię zlecenia jako freelancer, do tego mam własną działalnosć).

                Jakbyś umiał czytać ze zrozumieniem, to też byś zrozumiał, że własnie to, że osoba, która dostała focha pełniła ważne funkcje było głównym problemem.

                > Przede wszystkim poczułem dysonans pomiędzy tytułem postu a jego zwartością. Ta
                > k, wykazaliście się wybornymi umiejętnościami w zarządzaniu sytuacjami kryzysow
                > ymi. Tyle, że miarą jakości organizatora jest dokładnie coś przeciwnego - nigdy
                > do nich nie doprowadzać. Najbardziej znanym przypadkiem takiego schematu jest
                > Smoleńsk. Dlatego posłużyłem się tym przykładem.

                Tylko jak już odpowiedziałem, przykład ten jest nietrafiony. Bo Smoleńsk był wynikiem tego, że taki własnie burdel panował w jednostce zajmującej się organizowaniem lotów prezydenta na co dzień. Sytuacja u nas była inna - wydarzenie było dla naszej działalności czymś wyjątkowym, a bałagan wynikł jako rezultat nieprzewidywalnej kryzysowej sytuacji.

                > Nie, nie zawsze wszystko wychodziło mi za pierwszym razem. Ale ja to nazywałem
                > porażką a nie sukcesem.

                Ja sukcesem nazywam, jeżeli założony cel udaje sie osiągnąć, nawet jeśli po drodze są jakieś problemy. Porażką jest sytuacja, w której celu osiągnąć się nie udało. Jest to zgodne ze słownikową definicją obu tych wyrazów:
                Porażka: «poważne niepowodzenie».
                Sukces: «pomyślny wynik jakiegoś przedsięwzięcia, osiągnięcie zamierzonego celu»

                Może masz jakis inny słownik...

                > Na marginesie - przyjmij znowu moją uwagę o niskiej zawartości humorystycznej T
                > woich "ciętych ripost".

                Twoja opinia przyjęta została do wiadomości. Odwdzięczę się uwagą, że u Ciebie kuleje i kultura, i merytoryka dyskusji.

                > Wiem jak wygląda teraz tok studiów. Ale ja robienia licencjatu nie nazwałbym "k
                > ończeniem studiów".

                No tak. Znowu rozbijamy się o to, że ja używam słów w znaczeniu ogólnie przyjętym w języku polskim, a Ty masz dla nich jakieś swoje własne znaczenia...

                ukończyć
                1. «doprowadzić do końca»

                Nigdzie tu nie jest napisane, że po ukończeniu jednego etapu edukacji nie można rozpocząć następnego...

                > Zgadzam się z Tobą w całej rozciągłości. Na pewno jesteś zdziwiony, bo wyobraża
                > sz sobie mnie jako nadętego buca.

                Za buca nie, po prostu kogoś, kto używa forum aby poprawić sobie poczucie wartości własnej.

                > A mnie się akurat wydaje, że mi wyszło. Ale nie to, o czym piszesz w tym akapic
                > ie. Naprawdę, chciałbym WYŁĄCZNIE zwrócić uwagę na różnicę pomiędzy "sukcesem"
                > a "porażką". Jak Ty już się przestaniesz o to obrażać to zrozumiesz sens mojej
                > wypowiedzi.

                Ależ ja się w ogóle nie obrażałem, dlatego sens był dla mnie oczywisty od początku: nie znasz znaczenia słów "porażka" oraz "sukces".



                --
                Ja jestem kulturalny - od bluzgania jest www.bluzgotron.pl/
          • jeepwdyzlu tisi współczuję Ci 18.09.12, 10:11
            po pierwsze - nie tomek odsyła do swoich opowieści - narażając się na krytykę - tylko ja wygrzebałem to gdzieś sam i sam zaproponowałem do czytania. Dość wyraźnie tytułując post.
            po drugie - nie podoba Ci się - Twoje prawo
            ale komentarze dotyczące smoleńska, bardachu organizacyjnego są dowodem tylko i wyłącznie za ciasnej gumki w Twoich majtkach...
            poluzuj - od razu poczujesz się lepiej...
            jeep
            --
            YCDSOYA
            • tisi123 Re: tisi współczuję Ci 18.09.12, 12:02
              - Zauważylem że to nie "Tomek" odsyła do swojej opowieści
              - Tak, nie podoba mi się.
              - Komentarz o ciasnej gumce jest dowodem na to, że użyłeś pierwszego argumentu, jaki przyszedł Ci do głowy. Współczuję.
              - Jestem najbardziej wyluzowanym człowiekiem na świecie, do momentu, w którym ktoś nie poleca czegoś, na co to coś kompletnie nie zasługuje. Dla ułatwienia - następnym razem jak będziesz polecał coś niesamowitego, niech to będzie historia dobrze przygotowanego przedsięwzięcia zakończonego sukcesem. Dla dramaturgii niech się pojawią ze dwie ryzykowne sytuacje. Ale historyjki o braku odpowiedzialności, fuksach, nieznajomości przepisów czy porywaniu się z szabelką na czołgi są w niestety w Polsce normalnością...
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.