Dodaj do ulubionych

Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samochody

09.11.13, 15:31
Temat luźny, wynikający z mojej ciekawości. Sporo, a może i większość użytkowników opowiada o doświadczeniach nt. swoich samochodów, i są to zwykle samochody nowe za ponad 100 tys. Ciekawi mnie czy w większości macie swoje dobrze prosperujące firmy, czy macie jakieś etaty blisko zarządu spółek? Bo żeby przyzwoicie żyć + kupować sobie nowe samochody dla siebie i partnerki/żony, to w polskich warunkach trzeba naprawdę dobrze zarabiać. Ja średnio nie wycisnę więcej niż 4-4,5k miesięcznie, więc ledwo na "wikt i opierunek" się budżet zamyka. Co prawda mam przyzwoity samochód służbowy (Focus 2013), ale gdybym musiał jeździć prywatnym, to kilkuletnia używka za 30-40k to absolutny max., co mógłbym ogarnąć i to z trudem. Mam tylko 25 lat i dopiero zaczynam pracować, ale chciałbym się dowiedzieć gdzie zarabiacie porządną kasę, czyli pewnie ponad 7-8k/miesiąc? Mam podejrzenia, że większość z Was ma własne firmy i po prostu łeb na karku, to by się zgadzało. Jeśli to nie tajemnica, to byłbym wdzięczny za jakieś podpowiedzi, gdzie uderzać, żeby też co 4 lata nowe samochody kupować i nie jeździć wypierdzianym dziadostwem. Handel? Usługi? Jakieś nisze specjalistyczne? Z góry dzięki za opinie i podpowiedzi :P
Obserwuj wątek
          • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 09.11.13, 17:16
            Zgadzam się w 100%, za 100k mamy samochody klasy - jak sama nazwa wskazuje - średniej. Ale w PL ze średnią pensją 650 Euro miesięcznie zakup nowego samochodu klasy średniej jest wciąż objawem zamożności. Jak na swój wiek zarabiam bardzo dobrze, bo moi rówieśnicy w większości mają po 2-2,5k, ale wiecie, chciałbym wytyczyć sobie jakiś kierunek. Aktualnie sprzedaję maszyny dla przemysłu i owszem, rozglądając się po konkurencji ludzie zarabiają dobrze, gdzieś 5-7k, ale i tak nie jest to taki poziom, żeby co 4 lata kupować nowe, dobrze wyposażone samochody klasy średniej. Na etacie jednak ciężko dobre pieniądze wyrwać... A z firmami to też różnie - standardowe, proste interesy typu spożywczak czy knajpka nie dają też aż takiej kasy - widzę po znajomych i rodzinie. Na etacie, żeby mieć powyżej 7-8k to trzeba być wybitnym specjalistą, utalentowanym i pracowitym sprzedawcą albo tzw. znajomym/krewnym królika. Ale na pewno część z Was nie jest ani pierwszym, ani drugim, ani trzecim i po prostu wzięło się do roboty w dochodowym temacie i jedyne o co proszę, to podanie chociaż rodzaju działalności (jak firma), albo nazwy piastowanego stanowiska (jak etat). Nie chcę nikomu zaglądać do portfela, to przyjacielski wątek ciekawskiego młodzika.

            PS: Moim obecnym ideałem służbówki byłby Citroen C5 z hydro, bo robię 60 Mm rocznie i komfort jest na 1. miejscu...
        • dziala_nawalony Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 09.11.13, 16:24
          schweppes1 napisał:

          > Ludzie sukcesu zwykle lubią się dzielić wiedzą (patrz wykłady milionerów na ucz
          > elniach).

          ..byc może, ale watpie..chociaż dam ci pod rozwage pomysl. Znam goscia ktory odniosl ogromny sukces zawodowy, mily starszy pan na emeryturze, ma mnóstwo wolnego czasu od smierci zony.Ten gosc sypie pomyslami jak z rekawa obfitosci..to on pierwszy wymyslil i wprowadzil do produkcji pierwszego minivana na swiecie.Lee Iacocca, bo to jego mam na mysli, ..i jesli tylko gadasz po angielsku jako tako, to masz szanse uslyszec cos i rozsadnego i wiarygodnego..bo tu na forum to raczej mozna sie posmiac wspolnie lub powyzywac z myslacymi inaczej..
    • bywalec.hoteli Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 09.11.13, 19:05
      Pracuję w IT w dużej korporacji i w wieku 35 lat kupiłem sobie nowego golfa kombi :) czyli zwykłego europejskiego kompakta.
      Ale wcześniej skupiłem się na kupieniu mieszkania i jeździłem używanym toczydełkiem za 11 tysięcy :) Na forum raczej niewiele osób ma auta własne, nie firmowe i nie na firmę w cenie powyżej 100 000 i pracując w Polsce. Na takie to stać raczej dojrzałych 40+/50+ latków z własną odchowaną firmą, jak Jeepwdyzlu np. (Jeepie, wybacz mi, jeśli pomyliłem wiek). Taki Szymi Miś Panda dla odmiany pracuje za granicą i to poza Europą.
      Jak na swój wiek zarabiasz dobrze, ale wciąż są to małe pieniądze. Nie wiem czy masz mieszkanie, ale lepiej od tego zacząć, bo mieszkanie to inwestycja, a samochód to koszt.
      --
      Ignoruj trolle - użytkowników, których jedynym celem jest dokuczanie i krytykowanie. Twoje odpowiedzi na ich posty tylko ich zachęcą do dalszej działalności. Wystarczy, że zgłosisz ich działalność na forum@agora.pl.

      Można też dodać trolla do nieprzyjaciół, wtedy nie widać jego postów. Polecam wszystkim zmęczonym słuchaniem bredni.
      Ustawienia forum -> Znajomi
          • misiaczek1281 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 09.11.13, 20:16
            schweppes1 napisał:

            > Temat nie jest o prawdziwym skarbie, a o tym, czym się zajmować, żeby mieć >
            > ;100k samochód.

            ale w pierwszym wątku jest dokonany podział na używane (graty) i nowe że to niby te lepsze......a to nieprawda....jest wiele zadbanych samochodów używanych 3 letnich w stanie niemal jak nowe....i niby czemu ma służyć pęd młodych do nowych aut na które ich nie stać? co robić? ożenić się bogato:) bo młodemu trudno się dorobić w naszym kraju:)
            • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 11:38
              Stare dobre są tylko wino i skrzypce. To nie jest pęd, tylko pytanie o to co robić, żeby kupno nowego samochodu klasy średniej nie było problemem - czyli jak w większości cywilizowanych krajów europejskich. I tak - używany samochód to dla mnie zużyty grat od 150-200 tys. km przebiegu mniej więcej. I pomijając względy sentymentalno-historyczno-zabytkowe, po tym przebiegu wyrzuca się go na śmietnik i kupuje nowy. I żadne 3-letnie, zadbane Polo nie zmieni faktu, że nowy to nowy. Wszelkie podniecanie się skądinąd dobrze wykonanymi W124 itp. uznaję za wymówki niemożności bezproblemowego zakupu nowego samochodu.

              Pamiętam doskonale, na przełomie tysiącleci się mówiło, że nie ma to solidny, prosty Golf II/Kadett E w stosunku do "nafaszerowanych elektroniką" samochodów lat 90'. Teraz to samo mówi się o Golfie IV/Pasku B5 i Astrze G w stosunku do obecnych VAG'ów z TSI itp.

              Mnie dorabianie ideologii do starszych samochodów śmieszy, bo idąc tym tropem równie dobrze mogę powiedzieć, że po Mercedesie pontonie to już tylko plastikowy szajs robiono...
                • misiaczek1281 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 14:51
                  jeepwdyzlu napisał:

                  > Wszelkie podniecanie się skądinąd dobrze wykonanymi W124 itp. uznaję za wymówk
                  > i niemożności bezproblemowego zakupu nowego samochodu.

                  eee tam wymówkę...tu nie chodzi o kase...ludzie kochają swoje stare samochody...stare samochody mają duszę:)
                  > ------------
                  > a jak będziesz starszy
                  > to będziesz wiedział, że się mylisz
                  > ciao
                  > jeep
                  • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 15:16
                    Ależ oczywiście, zgadzam się w 100%. Dlatego podałem wyjątek motywów "uczuciowych". Sam chcę kupić/odrestaurować Citroena DS (mój ulubiony samochód wszechczasów), ale pomimo mojej miłości do tego modelu nie uważam, że jest on użytkowo lepszy od XM, Xantii czy C5. Jest gorszy z tego względu, że jest stary, przez co zbyt prymitywny do użytku w dzisiejszych czasach.

                    Stare samochody mają duszę? A nowe nie? Muszą poczekać kilkanaście/dziesiąt lat na tą "duszę"? Nie. Po prostu stare samochody wywołują wspomnienia i emocje z nimi związane. Tylko tyle.
                    • loyezoo Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 20:12
                      Niestety mylisz sie w wielu kwestiach.Obecnych samochodow nie bedzie juz za 20 let.(raczej)Nie ma takiej mozliwosci praktycznie.Co do W124....zobacz jak sie sypia i rdzewieja W210,to samo 190-tka versus C-klassa, wiec twoja teoria o mowieniu, ze obecne auta sypia sie w porownaniu z B5 czy astra sa nie trafione.
                      Prawda taka,ze aut dlugowiecznych sie nie produkuje i zaden producent tego nie ukrywa.

                      P/S sorki za brak polskich znakow,korzystam z nie swojego kompa za granica:)
                      --
                      Beer will change the world! I don't know how,but it will:)

                      Life is too short to drive boring cars
                  • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:01
                    DS jest kultowy, ale z czysto praktycznego punktu widzenia Xantia ma nad nim mnóstwo przewag i jest po prostu zajebista. Rzekłbym, że taka Xantia to optymalna proporcja zaawansowania konstrukcyjnego, dopracowania technologicznego i walorów użytkowych (o cenie nie mówię, bo Xantię w niezłym stanie można teraz kupić za średnią krajową). I to dotyczy wielu samochodów współczesnych Xantii - żeby nie było, że jakoś specjalnie lansuję tu akurat ten model, choć faktycznie mam Xantię i jestem wielkim jej wielbicielem.

                    Teraz nowy samochód - on nie będzie miał już takich przewag nad Xantią, bo - poza zwiększonym bezpieczeństwem - nie dodano w nim niczego szczególnego. Ot, parę umilających życie, ale jednak tak naprawdę zbędnych dzyndzlotronów. Za to niemiłosiernie skomplikowano konstrukcję, utrudniono serwisowanie, a w wielu przypadkach także zmniejszono żywotność.
              • misiaczek1281 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 14:42
                schweppes1 napisał:

                > Stare dobre są tylko wino i skrzypce.
                Powtarzasz bajki pt.: "używane to złomy".
                Samochody używane też mogą być dobre...tu ważny jest stan a nie wiek

                mieć To nie jest pęd, tylko pytanie o to co ro
                > bić, żeby kupno nowego samochodu klasy średniej nie było problemem -
                Czyli pęd...jeśli ma się 25 lat i się zarabia 4 tys.zł i chce się koniecznie kupić auto za 100 000 zł tak jakby to za 50 000 zł było niedobre to jest pęd do kasy! Tzw.wyścig szczurów:)
                > w większości cywilizowanych krajów europejskich. I tak - używany samochód to dl
                > a mnie zużyty grat od 150-200 tys. km przebiegu mniej więcej. I pomijając wzglę
                > dy sentymentalno-historyczno-zabytkowe, po tym przebiegu wyrzuca się go na śmie
                > tnik i kupuje nowy.
                Benzynówka jeśli się o nią dba jest w stanie pokonać 300 a Diesel 500 tys.km a nie żadne 150-200! Moje Polo ma 180 tys.km i przejedzie drugie tyle :)
                • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 15:10
                  Nigdzie nie napisałem, że chcę koniecznie kupić samochód za 100 tys. zł. Ja jedynie pytam, czym się zajmować, żeby bez zaciskania zębów być w stanie taki kupić. Czyli w zasadzie pytam jedynie co robić, żeby osiągnąć zarobki pozwalające na zakup takiego samochodu, ale nie napisałem, że to miałby być priorytet. Nie wykluczam np. budowy domu, co uznaję za sprawę ważniejszą od zakupu nowego samochodu.

                  Te rekordy przebiegu są takim samym argumentem jak ten, że przecież da się wypić pół litra wódki bez popitki i zagryzki. Samochód po 150-200 tys. km nosi ogólne ślady mocnego zużycia, gdyż z uwagi na zachowanie konkurencyjności cenowej producent jest zmuszony jest użyć takich materiałów, które na w ogólnym rozrachunku na dłużej nie pozwolą. Stąd po tym przebiegu ze współczesnych samochodów zaczynają się robić tzw. "skarbonki". Oczywiście można sobie dalej jeździć, ale to będzie wiązało się z regularnym wkładaniem kasy w naprawy, zwłaszcza przy intensywnej eksploatacji. M.in. dlatego większość firm po okresie 3-4 lat i właśnie przebiegu 150-200 tys. km wymienia flotę.
                  • misiaczek1281 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 20:08
                    schweppes1 napisał:

                    > Nigdzie nie napisałem, że chcę koniecznie kupić samochód za 100 tys. zł.
                    > Ja jedynie pytam, czym się zajmować, żeby bez zaciskania zębów być w stanie ta
                    > ki kupić.
                    Co robić? Dobre pytanie....Założyć firmę i sprzedawać lub produkować coś i mieć na to zbyt...wtedy zarabiasz dziesiątki,setki tysięcy zł....a na etacie zawsze pensja będzie ograniczona czyli co miesiąc taka sama:) Oczekujesz że ktoś za ciebie wymyśli rodzaj działalności? Sam coś wymyśl i ciężko pracuj a może się uda...
                    > Te rekordy przebiegu są takim samym argumentem jak ten, że przecież da się wypi
                    > ć pół litra wódki bez popitki i zagryzki. Samochód po 150-200 tys. km nosi ogól
                    > ne ślady mocnego zużycia, gdyż z uwagi na zachowanie konkurencyjności cenowej p
                    > roducent jest zmuszony jest użyć takich materiałów, które na w ogólnym rozrachu
                    > nku na dłużej nie pozwolą. Stąd po tym przebiegu ze współczesnych samochodów za
                    > czynają się robić tzw. "skarbonki". Oczywiście można sobie dalej jeździć, ale t
                    > o będzie wiązało się z regularnym wkładaniem kasy w naprawy, zwłaszcza przy int
                    > ensywnej eksploatacji. M.in. dlatego większość firm po okresie 3-4 lat i właśni
                    > e przebiegu 150-200 tys. km wymienia flotę.
                    Obecne samochody są faktycznie "papierowe"...ale te sprzed 2005 roku bez DPF są solidniejsze i przebieg 150 tys.km nie jest duży...sam mam Polo z 2003 roku....silnik benzynowy ma prawdziwy przebieg 180 tys.km i samochód po roku jazdy nie miał żadnych większych napraw...jedynie strandardowe wymiany części: wymiana tłumika,wymiana oleju,wymiana filtrów i wymiana łącznika stabilizatora za 50zł.Naprawy te kosztowały około 300-400zł. Silnik chodzi cicho, jest w stanie idealnym i zrobi drugie 180 tys.km więc po co topić kasę w nówkę z salonu która straci na wartości 20 000 zł w 3 lata? Amen.
    • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 09.11.13, 21:41
      Ja tam jestem zwykłym informatykiem-programistą - fakt, że z własną DG. I w sumie byłoby mnie stać bez napinania się, kredytów etc. na nówkę - ale najwyżej klasy B. Jest tylko jedno ale - nie stać mnie na nią mentalnie. Po prostu nie byłbym w stanie wydać tyle kasy na kawał żelastwa. Jakkolwiek można mnie uznać za pasjonata motoryzacji, to jednak jest kupa ciekawszych rzeczy, na które można przewalać hajs.
      • misiaczek1281 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 09:58
        vogon.jeltz napisał:

        > Ja tam jestem zwykłym informatykiem-programistą - fakt, że z własną DG. I w sum
        > ie byłoby mnie stać bez napinania się, kredytów etc. na nówkę - ale najwyżej kl
        > asy B. Jest tylko jedno ale - nie stać mnie na nią mentalnie. Po prostu nie był
        > bym w stanie wydać tyle kasy na kawał żelastwa. Jakkolwiek można mnie uznać za
        > pasjonata motoryzacji, to jednak jest kupa ciekawszych rzeczy, na które można p
        > rzewalać hajs.

        Ja też tak mam....stać mnie na nowe auto segmentu B....ale gdy pomyślę ile miałbym za tą kasę wycieczek na Majorkę, ile laptopów, ile imprez, ile jedzenia to się rozmyślam i kupuję używane zadbane Polo:)
          • xwodas1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 11:27
            A oto przepis na posiadanie luksusowego auta. Jeśli jesteś pracownikiem Biedronki za najniższą krajową musisz zamieszkać po prostu w lesie i odżywiać się jagodami i innymi specjałami leśnymi przez jakieś co najmniej 10 lat. Za oszczędzone w ten sposób pieniądze z czynszu za mieszkanie, jedzenie i inne wydatki możesz przeznaczyć na kupno np: www.mobile.de/pl/marka/bentley/model/continental/vhc:car,pgn:1,pgs:10,srt:date,sro:desc,mke:bentley,prx:15001,dmg:true/pg:vipcar/139525764.html lub www.mobile.de/pl/marka/mercedes-benz/model/e+200/vhc:car,pgn:3,pgs:10,srt:date,sro:desc,mke:mercedes-benz,frn:2005-01,prx:10001,dmg:true/pg:vipcar/186571845.html

            Za około 40000 możesz kupić powiedzmy prawie nową limuzynę, reszta to młotek, kawał druta trochę samozaparcia i stałeś się posiadaczem wypasionej limuzyny.
          • hachis My history 10.11.13, 11:28

            Ja jezdze wypasiona fura. Zaczynalem od sprzedazy jablek. Kupowalem dwa,
            polerowalem i sprzedawalem z malym zyskiem. Robilem tak, kupowalem,
            polerowalem, sprzedawalem przez dwa lata. Oszczedzalem.

            Piec lat temu zmarla w Stanach bezdzietnie siostra mojej mamy i zostawila
            nam duza, naprawde duza, kase. Rzucilem polerowanie jablek. Jezdze teraz
            co tydzien do myjni. Recznej oczywiscie.
          • misiaczek1281 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 13:51
            koza_oddam napisał:

            > Ile kupiłeś laptopów i ile razy na tej Majorce byłeś za te zaoszczędzone pienią
            > dze?

            Kupiłem jednego laptopa....właśnie teraz z niego piszę :)
            Majorka to tylko przykład....można lecieć na karnawał do Rio:) lub dookoła świata...oszczędzone na nówce z salonu 30 000 zł powinno wystarczyć ;-)
          • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 15:51
            > Ile kupiłeś laptopów i ile razy na tej Majorce byłeś za
            > te zaoszczędzone pieniądze?

            Ale dlaczego laptopy i Majorki? Skąd wiesz, że nie kokaina, dziwki, kasyna? A może urządzam sobie hacjendę na wsi? A może kupuję sztabki złota? Masz, kolego, mózg tak przeżarty konsumpcjonizmem i to w wydaniu lansowanym przez marketoidów (bo koks i dziwki to też konsumpcja), że nawet zadając pytanie, jak wydaję pieniądze, czynisz odruchowo niezwerbalizowane założenia.

            To się nazywa "lemingoza" i niestety rozprzestrzenia się w zastraszającym tempie - przybywa ludzi, z którymi można pogadać jedynie o tym, ile mają kredytu hipotecznego, gdzie spędzili/będą spędzali wakacje (olinkluziw rzecz jasna!) i ile cali ma ich nowy telewizor. Kompletnie nie mogę się z nimi dogadać i unikam jak wściekłych psów.

            A jeśli chcesz koniecznie wiedzieć, to laptopy trzy, a na Majorki i w inne podobne turystyczne miejsca nie jeżdżę z założenia. Zdecydowanie wolę wyprawy na własną rękę do bardziej dzikich krajów Europy Wschodniej i Azji. O ile to możliwe - samochodem.
              • bywalec.hoteli Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 20:18


                schweppes1 napisał:
                > Ty masz gorzej - masz bowiem problemy z czytaniem ze zrozumieniem i logicznym m
                > yśleniem, gdyż kierujesz swoją odpowiedź do osoby, która nie zadała pytania o t
                Wagon Jelcz nie ma żadnych problemów z czytaniem ze zrozumieniem. Ma po prostu wyłączone wypowiedzi teddybeara (tak jak ja mam) i nie widzi jego wpisów. Polecam gorąco, nie ma sensu w żaden sposób mu odpowiadać, bo to forumowy troll, który żyje jak mu się odpowiada. Wszelkie z nim polemiki tylko go nakręcają, by nadawać jak zdarta płyta... Ja jego wypowiedzi nie widzę i nie zaprzątam sobie nimi głowy ani nie tracę na to czasu.
                Instrukcja jak to zrobić poniżej:
                --
                Ignoruj trolle - użytkowników, których jedynym celem jest dokuczanie i krytykowanie. Twoje odpowiedzi na ich posty tylko ich zachęcą do dalszej działalności. Wystarczy, że zgłosisz ich działalność na forum@agora.pl.

                Można też dodać trolla do nieprzyjaciół, wtedy nie widać jego postów. Polecam wszystkim zmęczonym słuchaniem bredni.
                Ustawienia forum -> Znajomi
                • misiaczek1281 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 20:20
                  bywalec.hoteli napisał:

                  >
                  >
                  > schweppes1 napisał:
                  > > Ty masz gorzej - masz bowiem problemy z czytaniem ze zrozumieniem i logi
                  > cznym m
                  > > yśleniem, gdyż kierujesz swoją odpowiedź do osoby, która nie zadała pyta
                  > nia o t
                  > Wagon Jelcz nie ma żadnych problemów z czytaniem ze zrozumieniem. Ma po prostu
                  > wyłączone wypowiedzi teddybeara (tak jak ja mam) i nie widzi jego wpisów. Polec
                  > am gorąco, nie ma sensu w żaden sposób mu odpowiadać, bo to forumowy troll, któ
                  > ry żyje jak mu się odpowiada. Wszelkie z nim polemiki tylko go nakręcają, by na
                  > dawać jak zdarta płyta... Ja jego wypowiedzi nie widzę i nie zaprzątam sobie ni
                  > mi głowy ani nie tracę na to czasu.
                  > Instrukcja jak to zrobić poniżej:

                  Ciebie też trzeba dodać do trolli za wyzywanie innych od trolli haha:)
            • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 16:09
              Niemniej jednak, co do drugiego akapitu zgadzam się w 100% i również za cholerę nie mogę tego słuchać, a tym bardziej o tym gadać. Ortodoksi w tej dziedzinie rozmawiają nawet o cenach żywności wszelakich promocjach czegokolwiek, co jest wg mnie już upadlające, żeby w XXI wieku patrzeć na ceny jedzenia i jeszcze o tym dyskutować... Zapomniałeś też chyba dodać o wiecznym nawijaniu o pracy... To jest nie do zniesienia. Ja zaczynam to obserwować już w moim wieku (25) i wręcz mnie to przeraża. Co najgorsze - o pracy najemnej i "sukcesach" w niej odniesionych i "nagrodach" w niej uzyskanych, począwszy od karty multisport "za darmo", poprzez aneks do umowy z noworoczną podwyżką czy trzynastką, na awansie kończąc. Rzeczywiście jest to przykre, że większość ludzi nie dość, że została niewolnikami, to jeszcze jest z tego dumna.
            • bywalec.hoteli Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 20:32
              > e - przybywa ludzi, z którymi można pogadać jedynie o tym, ile mają kredytu hip
              > otecznego, gdzie spędzili/będą spędzali wakacje (olinkluziw rzecz jasna!) i ile
              > cali ma ich nowy telewizor.
              Zobaczysz jak wkrótce zaczną gadać o działkach i budowie domu :) a później o ogrzewaniu i koszeniu trawnika :)
              --
              Ignoruj trolle - użytkowników, których jedynym celem jest dokuczanie i krytykowanie. Twoje odpowiedzi na ich posty tylko ich zachęcą do dalszej działalności. Wystarczy, że zgłosisz ich działalność na forum@agora.pl.

              Można też dodać trolla do nieprzyjaciół, wtedy nie widać jego postów. Polecam wszystkim zmęczonym słuchaniem bredni.
              Ustawienia forum -> Znajomi
      • waldekwaw Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 20.01.14, 21:16
        Ja też jestem informatykiem, na brak kasy nie narzekam, mam też ziemię, i jeżeli chcę sobie kupić samochód to sobie kupuje. Oczywiście chodzi o jeden hehe, nie chciałoby mi się wydawać kasę na samochody ciągle, są inne wydatki, np dom. Jakiś czas temu kupiłem pickupa, skusił mnie dobry silnik w tych autach, tzn w niektórych, wybierałem pomiędzy Toyotą Hilux, a ISUZU D-Max. Wziąłem D-Maxa, że względu na lepszą ekonomię pod maską, myślę, że dużo wytrzyma i jeszcze go sprzedam w dobrej cenie i kupię in`ny samochód jak mi się pickupy odwidzą. I to jest myślenie, ekonomiczne, się myśli, się ma kasę... na to i tamto.
    • jeepwdyzlu kilka malutkich rad 10.11.13, 13:47
      Moja rada - zbieraj doświadczenia, kontakty, znajomości, ucz się.
      Zostawiaj za sobą przyjaciół, nie rób ludziom krzywdy, jak się rozstajesz z firmą - to z klasą.
      Dobra energia wraca a słowo ważniejsze niż pieniądz. Dobre imię to jedyne co warte inwestowania.
      Ucz się języków, kultur, wyjedź na kilka lat za granicę.
      Za 10 lat - będziesz gotowy iść na swoje i zarabiać prawdziwe pieniądze.
      Znaj się na czymś. Dogłębnie i naprawdę. Najlepiej z wszystkich których znasz. Bycie ekspertem da Ci nie tylko forsę, ale poważanie i satysfakcję.
      Dziś i przez najbliższe lata nie myśl w kategorii kasy tylko inwestowania w siebie. Rezygnuj z firm w których się nie rozwijasz.
      I nigdy nie zostawiaj za sobą zgliszcz. A o byłych dziewczynach, firmach i zwierzchnikach - mów albo dobrze albo wcale...
      Powodzenia!
      jeep
      --
      YCDSOYA
          • szymi_mispanda Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 11:56
            jackk3 napisał:

            > Jest takie powiedzenie: ze zycie (dla mezczyzny) zaczyna sie po czterdziestce.

            tak, ostanio pelno sie namnozylo powiedzen - feminy wymyslily ze kobiety najlepszy sex tez maja po 40

            jak bedziemy mieli po 50 are lat to pewnie bedzie powiedzenie ze sie zaczyna po 60

            zupelnie abstrahujac od tematu pieniedzy zeby ktos nie stwierdzil ze namiawiam aby w wieku 20 lat obrabowac bank zabic 10 osob i uciec ale prawda jest taka:

            zycie zaczyna sie w momencie narodzin a potem to juz tylko sie starzejemy a na koncu idziemu do piachu

            wiec jak komus zalezy na uciechach doczesnych ktore mozna oplacic kasa to dla takiego najlepiej jak najszybciej miec ta kase

            i nie ma co mowic ze jest inaczej

            ktos kto powoli uczciwie ciezka praca dojdzie do czegos po kilkudziesieciu latach to moze sie uwazac za dobrego czlowieka i wzor do nasladowania dla swoich potomkow ale sam latwego zycia nie mial - i miec nie bedzie bo jak ma 60 to co mu tam zostalo. szczyt zdrowia i energii to jest gdzies miedzy 20-40 lat - wczesniej jest sie dzieckiem, poznej juz troszke starszym czlowiekiem i sie polamu zaczyna niechciec korzystac tylko miec swiety spokoj
            • schweppes1 Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 12:07
              Szczerze, to też mnie śmieszą te "mądre" gadki typu "życie zaczyna się po 40", "jak będziesz starszy, to zrozumiesz podniecanie się W124".

              Łatwo jest mając 35 lat i niespełnione cele powiedzieć sobie na pocieszenie "życie zaczyna się po 40". A co takiego niby się zacznie, bo naprawdę jest to zastanawiające. Jakoś nie widzę po rodzicach i ich znajomych tego zaczętego życia oprócz tego, że mają trochę więcej czasu dla siebie, bo dzieci już dorosły. Może chodzi o to, że kredyty się kończą spłacać i zaczyna się luźno z pieniędzmi? No to tak można mieć przed 30 bez kredytu, nie trzeba czekać do 40. Te wszystkie powiedzonka to chyba jednak próba ucieczki od starzenia się i upływającego czasu, bo nie widzę poparcia merytorycznymi argumentami.

              PS: A po tej 40 to zacznę się podniecać dojechanymi wówczas W212 czy wciąż W124?
              • szymi_mispanda Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 12:19
                gadki sa rozne w zaleznosci od tego kto mowi - jak ktos ma 45 to ma pewnie powiedzenie "zycie zaczyna sie po 50"

                najsensowniej jest przyjac ze zycie przyjemnym MOZE (nie musi) byc do czasu kiedy problemy zdrowotne nie sa na pierwszym planie

                oczywiscie moze byc zdrowy jak kon 60 a nawet 70 latek i rozpierniczony w trzy baranie rogi 20 latek po chemii przeszczepie serca i niewidomy

                ale jednak statystycznie to im starszy tym bardziej rozpierniczony

                a jak sie czlowiek zaczyna rozpierniczac to juz ma w dupie samochody - kasa idzie na lekarzy i leki hehe
                • schweppes1 Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 12:25
                  No i otóż właśnie. Dlatego raczej nie pocieszałbym się, że na zarabianie pieniędzy przyjdzie czas, bo nie przyjdzie. Swoją drogą na korzystanie z życia też nie przyjdzie, więc powstaje odwieczny problem - szaleć między 25-35 i po 40 mieć wspaniałe wspomnienia i mało kasy, czy ciężko pracować, nie mieć zbyt wielu ciekawych wspomnień, za to sprawną firmę czy inny majątek...
                  • szymi_mispanda Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 12:42
                    odpowiedzi bedzie tyle ile ludzi spytasz nawet jakby kzdy mowil prawde
                    myslisz ze kazdy lubi "szalec"? przez szalec rozumiem chodzenie gdzies tam do klubow tak?

                    prawda jest nawet na tyle straszna ze nawet wsrod 20 latkow ale facetow (tych normalnych) przygniatajaca wiekszosc nie lubi chodzic do klubow i "tanczyc" - oni chodza tam w nadzieji na wiadomo co

                    to kobiety lubia autentycznie "tanczyc" i szalec i to one naprawde chodza do tych klubow dla samego chodzenia tam - faceci laza za nimi podczas gdy woleli by szybki numerek i isc spac

                    rozrywki ktore naprawde lubia faceci sa najczesciej niestety bardzo kosztowne, nie maja z kobietami wiele wspolnego (poza ta jedna "rozrywka" ktora jest albo za darmo albo smiesznie tania w porownaniu do innych hobby)

                    wiec dla mezczyzny prawdziwa zabawa wiaze sie niestety cholera z duzymi wydatkami - i to wcale nie musza byc samochody
                    ja bym chcial lodz (pelnomorska min 1500KM) oczywiscie zeby nia plywac a nie tylko byc wozonym inni lubia zegarki inni tam jakies inne pierdoly - ale zawsze sa to rzeczy skomplikowane mechanicznie czy technologicznie, wytwarzane maloseryjnie i ku... niestety drogie

                    wogle im czlowiek starszy tym dochodzi do roznych ciekawszych wnioskow - np caly przemysl tzw mody meskiej (przeciez to sa miliardy dolarow) istnieje nie dla mezczyzn tylko znowu dla kobiet

                    nie wiem czy to tylko ja jestem neandertalczykiem ale jakbym posiadal ilosc pieniedzy ktora zupelnie unizaleznila mnie od kogokolwiek oprocz boga to ja moge chodzic w na ten swoj jacht na swojej prywatnej wyspie w 15 letnich dresach z bazaru i klapkach kubota, golic sie raz na tydzien a chodzic do fryzjera raz na rok

                    to ze jest inaczej to tylko dlatego ze podlegam uzaleznieniom od innych, glownie znowu kobiet, no bo jak ja spotykam nowego typa to o ile nie smierdzi od niego jak z kibla to mam zupelnie w dupie jakie ona tam ma buty czy w co jest ubrany - g. mnie to obchodzi
                    i podejrzewam ze inni "normalni" jak mnie poznaja to tez ich g. obchodzi jakiej firmy mam buty czy cos tam - wazne zeby nie smierdzial jak byk (przynajmniej w pierwszej chwili)

                    to powyzej to tak odnosnie innego watku tutaj gdzie sie przekrzykiwano jakie kto tam nosi garnitury okulary itp.

                    od razu mi sie do skojarzylo ze zdjeciem greenspana w synagoce gdzie musial zdjac buty i mial podziurawione skarpety hehe - facet wart grubo powyzej 500mln USD - ale wiadomo bylo od razu po tym zdjeciu ze rowny gosc hehe
                    • schweppes1 Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 12:59
                      I znowu masz rację :D Oczywiście nie chodzi o łażenie do klubów, bo to raczej nie koliduje z pracą (nawet w terenie), a i przyjemność z małpich ruchów ze 100 innymi małpami w ciasnym pomieszczeniu raczej wątpliwa,

                      tylko raczej podróże, czyli nie zasuwam jako PH czy inż., tylko biorę byle robotę na zlecenie, zbieram kilka/kilkanaście koła, potem spadam na krym/bałkany na kilka miesięcy i wracam jak skończy się kasa. I tak do 35. Potem mi się nudzi i stwierdzam, że czas się ogarnąć i idę do pracy, tylko że bez konkretnego doświadczenia w tym wieku może być naprawdę słabo, więc zaczynam od przysłowiowego handlu marchewką i rozpoczynam materialną gonitwę, podczas gdy większość znajomych już w połowie ustawiona z firemkami/posadkami,

                      albo zasuwam teraz jak wół i w wieku 35 lat dyr. handlowy z 200 tys. rocznymi zarobkami, a w wieku 40 lat wypalenie zawodowe lub/i zjazd na zawał (odpukać).

                      Tego dylematu nikt nie rozwiązał i chyba większość jest po środku - w wieku 40 lat zmęczeni pracą, średnio prosperujące firmy lub etat w niższym szczeblu zarządzania, z małą ilością wspomnień z młodości, czyli ani zamożny, ani spełniony... a czy szczęśliwy? Pominęliśmy chyba fakt posiadania dzieci ;)
                      • kontik_71 Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 13:02
                        Jest jeszcze 3 droga. Pracujesz, kase i nadgodziny przeznaczasz na szlajanie sie po swiecie.
                        Ja tak przez pewien czas robilem i dalo sie. Co przezylem i zobaczylem to moje a teraz spokojnie moge poswiecic sie rodzinie :)
                        • szymi_mispanda Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 13:09
                          > Jest jeszcze 3 droga. Pracujesz, kase i nadgodziny przeznaczasz na szlajanie si
                          > e po swiecie.
                          > Ja tak przez pewien czas robilem i dalo sie. Co przezylem i zobaczylem to moje
                          > a teraz spokojnie moge poswiecic sie rodzinie :)

                          kontik - pamietaj ze oni sa w Polsce a nie w Szwajcarii

                          w Polsce to "nadgodziny" to masz szczescie jak ci firma zaplaci sama z siebie, w wiekszosci przypadkow maja powiedziane ze "morda w kubel i pracowac po jakis kol-centrach po 12h a placone za 8h"

                          jak sie zawiesmiesz to odzyskasz kase za nadgodziny w sadzie pracy - po 3 latach

                          ale firmom i tak sie oplaca "ruchac" bo "w kontrolingu" widac ze do sadu idzie 1 na 10 a reszta nie ma na wadium, nie ma na prawnika, nie ma czasu, nie ma nerwow

                          w Polsce to jest dobrze byc tak jak ty - nie wiem czy masz paszpart z CH i cokolwiek chcesz zalatwic to przez konsulat albo przejazdem sobie do swojego kreisburo idziesz

                          ale w Polsce to ty przebywasz a nie zyjesz - polskie biurwy moga cie cmoknac

                          ale wiekszosc tak nie ma - i tej trzeciej drogi nie ma, a sadze ze i tej drugiej to tez nie, najczesciej jednak trzeba pracowac zeby przezyc a nie zyc w pomrocznej
                          • kontik_71 Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 13:34
                            Nie mam ichniego parszportu bo go nigdy chciec nie mialem. Z polskimi biurwami i tak sobie dobrze radze i moga mnie cmoknac.
                            A co do meritum. Nigdzie na swiecie nie jest tak, ze kazdy daje sobie sam szanse na ta 3 droge. W kazdym kraju sa osoby, ktore zapieprzaja i nic z tego nie maja a sa takie, ktore sa w stanie ustawic sobie tak zycie aby bylo w miare milo i przyjemnie.
                            A to czy ja mieszkalem w Szwajcarii czy innym kraju to nie ma najmniejszego znaczenia. Tam tez mialem nieprzyjemnosc pracowac w lub dla firm, ktore traktuja pracownikow jak niewolnikow...
                          • kontik_71 Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 13:35
                            A myslisz, ze w innych krajach jest inaczej? Poszlajac mozna sie zbierajaca urlopy i nadgodziny. Np 7 tygodni idelanie wystarsza na przejechanie od Pekinu do Kathmandu i to ciezarkowka a nie pociagami czy samolotem :)
                          • gzesiolek Re: kilka malutkich rad 14.11.13, 12:49
                            Przy 26dniach urlopu masz z weekendami i swietami jak dobrze sie wstrzelisz (np. maj-czerwiec)
                            6 tygodni ciaglej podrozy... Moze nie duzo...
                            Ale z drugiej strony znam wielu podroznikow zapalencow, a takich ktorzy pojedyncza wyprawe robia dluzsza niz miesiac dwa juz nie...
                            Najlepszy patent to po studiach jezdzic/latac/jezdzie, ale na zasadzie pol roku zarabiamy kase w US/UK/UE i przy okazji poznajemy nowe kraje, najlepiej z dala od standardowych miejsc turystycznych a tym bardziej od Polonii... a drugie pol roku wydajemy kase wypadami w bardziej egzotyczne miejsca... To jest najczestsza metoda poza sponsoringiem lub wydawaniem kasy rodzicow stosowana przez globtroterow...
                  • kontik_71 Re: kilka malutkich rad 11.11.13, 12:56
                    Z wiekiem zmieniaja sie priorytety i u mnie bylo to np tak, ze w wieku 20+ priorytetem bylo jezdzenie po swiecie a obecnie po 40 to juz zapewnienie spokoju i dostatku rodzinie. Wtedy zylem i teraz zyje.. tylko troche inaczej :)
      • bywalec.hoteli Re: kilka malutkich rad 10.11.13, 20:14
        Bardzo dobre rady! Ja jeszcze dodam: nie zmarnuj młodych lat 25-30 lat na bezmyślne gonienie za pieniądzem, siedzenie w pracy po 12 godzin. To jest czas, kiedy przyjaźnie i kontakty są żywe, a życie towarzyskie może być bogate. Pobaw się trochę, poszalej z kobietami, pojedź gdzieś na długie wakacje (choćby i pociągiem), później większość przyjaciół, znajomych wpadnie w kierat praca-dom-dziecko-kredyt. Wtedy już za bardzo nie będzie możliwości na życie towarzyskie. Jak stracisz młode lata na siedzenie w pracy i jeżdżenie służbowo po Polsce, to już później tego nie odzyskasz.
        --
        Ignoruj trolle - użytkowników, których jedynym celem jest dokuczanie i krytykowanie. Twoje odpowiedzi na ich posty tylko ich zachęcą do dalszej działalności. Wystarczy, że zgłosisz ich działalność na forum@agora.pl.

        Można też dodać trolla do nieprzyjaciół, wtedy nie widać jego postów. Polecam wszystkim zmęczonym słuchaniem bredni.
        Ustawienia forum -> Znajomi
      • szymi_mispanda ...no no prawda w 100% ale tez... 11.11.13, 08:42
        ...nie prawda
        sa dwie drogi do tych upragnionych pieniedzy, ta twoja pozytywna

        ale jest i po trupach do celu - i to wcale nie jest tak ze ta druga dziala tylko w bajkach

        wszystko zalezy od psychiki konkretnego czlowieka

        buzi

        ps jak ktos ma profil psychologiczny dobry to po trupach do celu to ta metoda jest szybsza, no tylko jak sie wylozy przed meta to juz nie wstanie
      • alfik7 To co wyżej napisał Jeep... 11.11.13, 09:20
        proponuję w ramki i na ścianę.
        Serio :)
        Tekst jest niezwykle mądry a rady oczywiste i proste do bólu.
        Niestety większość o tym nie pamięta lub nie chce pamiętać, z czasem stając się zwykłymi, zgorzkniałymi trolami na forach i w życiu.

        Od siebie dodam, że warto być też dobrze zorganizowanym, umieć gromadzić i trafnie wydawać zgromadzone pieniądze (wg własnych potrzeb, upodobania i możliwości a nie wg sąsiadów i wujków dobra rada).
    • bywalec.hoteli To chodzi ci o samochody nowe czy powyżej 100000? 10.11.13, 20:08
      To chodzi ci o samochody nowe czy powyżej 100000? Bo jak ja kupiłem nowy vw, ale poniżej 100000, to czy moje porady będą ci przydatne?
      --
      Ignoruj trolle - użytkowników, których jedynym celem jest dokuczanie i krytykowanie. Twoje odpowiedzi na ich posty tylko ich zachęcą do dalszej działalności. Wystarczy, że zgłosisz ich działalność na forum@agora.pl.

      Można też dodać trolla do nieprzyjaciół, wtedy nie widać jego postów. Polecam wszystkim zmęczonym słuchaniem bredni.
      Ustawienia forum -> Znajomi
    • bywalec.hoteli Ciekawe zjawisko :) 10.11.13, 20:21
      Ciekawe zjawisko - co chwila są wątki: jakie auto za 80 000, jakie auto za 100 000, na które jest mnóstwo odpowiedzi.
      Ale jak jest pytanie o tych, których stać na zakup nowego auta, to bardzo niewiele konkretnych odpowiedzi :))))
      --
      Ignoruj trolle - użytkowników, których jedynym celem jest dokuczanie i krytykowanie. Twoje odpowiedzi na ich posty tylko ich zachęcą do dalszej działalności. Wystarczy, że zgłosisz ich działalność na forum@agora.pl.

      Można też dodać trolla do nieprzyjaciół, wtedy nie widać jego postów. Polecam wszystkim zmęczonym słuchaniem bredni.
      Ustawienia forum -> Znajomi
      • agios_pneumatos Re: Ciekawe zjawisko :) 11.11.13, 07:59
        bywalec.hoteli napisał:

        > Ciekawe zjawisko - co chwila są wątki: jakie auto za 80 000, jakie auto za 100
        > 000, na które jest mnóstwo odpowiedzi.
        > Ale jak jest pytanie o tych, których stać na zakup nowego auta, to bardzo niewi
        > ele konkretnych odpowiedzi :))))

        Bo niektórzy chyba wykazują mentalność warszawki, której 'przyjezdni zabierają pracę'. Znaczy praca to jest taka stała pula czegoś co jest do podziału. I jak jest za dużo chętnych to się walczy i obniża pensje. Takie słyszałem opinie, że gdyby w Warszawie mieszkali prawdziwi warszawiacy (tj 10% ludności) to pensje wynosiłyby chyba 1000 obecnych. Tak by wychodziło w rachunku. :P

        Podobnie tutaj - pewnie boją się, że autor wątku zrobi im konkurencję. Albo też pokutuje tępe myślenie, że skoro się dorobili to jest ich wiedza tajemna i nikomu na świecie nie może się udać. Albo też boją się czy ich bankowozy są aby bankowozami. :P

        Do autora wątku: te wszystkie fury za pierdyliardy talarów są kupowane na firmy. Nikt prywatnie nie kupi samochodu za tyle kasy za własne piniendze. Sumy, które widzisz to z reguły nie kwota transakcji (sprzedaży*), ale kwota leasingów, sringów i pokrewnych dupereli. Zatem nie przejmuj się. Żyj własnym życiem. Nie uganiaj się za kupą blachy. Twój czas nadejdzie.

        I zapamiętaj jedno. Ty zazdroscisz forumowiczom samochodów. Które i tak pewnie będziesz miał. A na pewno masz możliwość dojścia do tego. Ludzie z 'wypasionych furach' (służbowych na gnojówkę, hehe), i nie piję tu do tego forum a buraków na drodze, nigdy nie będą już mieli tego co ty masz. Najlepszego wieku w całym życiu. I to powoduje u nich frustrację na drodze. W połączeniu z poczuciem straconego życia, dzieciństwa i postępującą impotencją. :D

        *Klasę człowieka przy sprzedaży samochodu widać czy używa niepoprawnych zwrotów 'umowa kupna-sprzedaży' (gdzie karwasz coś takiego nie istnieje), lub obraca 'pieniążkami'.
    • bywalec.hoteli Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 10.11.13, 20:29
      Na nowe auta stać też lekarzy (tych z prywatną praktyką i fuchami w dobrych szpitalach, od dr med. w górę), prawników z własną kancelarią i polityków ze stanowiskami co najmniej samorządowymi.
      Dwie pierwsze grupy - są wymagane odpowiednie studia - chyba poza twoim zasięgiem, a politycy?
      Politycy to najciekawsza grupa. Nie muszą mieć żadnych studiów, nie muszą być mądrzy, ale muszą mieć najwięcej znajomości.
      Zapoznaj się z oświadczeniami finansowymi np. w swoim urzędzie miasta. Ile ludzie są w stanie zgromadzić samochodów i nieruchomości w ciągu pięcioletniej kadencji. Choćby taki prezydent miasta lub burmistrz. Porównaj to z deklarowanymi zarobkami (bez szału, powiedzmy 100 000 rocznie) i zadaj sobie pytanie czy wydatki są pokrywane przez przychody :))))
      --
      Ignoruj trolle - użytkowników, których jedynym celem jest dokuczanie i krytykowanie. Twoje odpowiedzi na ich posty tylko ich zachęcą do dalszej działalności. Wystarczy, że zgłosisz ich działalność na forum@agora.pl.

      Można też dodać trolla do nieprzyjaciół, wtedy nie widać jego postów. Polecam wszystkim zmęczonym słuchaniem bredni.
      Ustawienia forum -> Znajomi
    • gzesiolek Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 01:07
      Ja jestem kierownikiem projektów w niewielkiej firmie IT... Ot mam zespół kilkunastu ludzi...
      Kupilem 5lat temu Lancera za 60tys... a teraz celuje w Mazde 6 za 100tys...
      Nie zarabiam kokosow... srednio mniej niz 10tys ne reke miesiecznie... ale mam to szczescie ze moja malzonka to nie z tych co to bedzie siedziec w domu i jeszcze narzekac jak duzo na jej glowie... tylko zarabia praktycznie tyle samo co ja, ale ona siedzi w raportingu w outsourcingu ksiegowo-finansowym...

      Aha przylaczam sie do rady kolegow... najpierw rozwoj, pozniej dom, pozniej rodzina, a pozniej dopiero nowe samochody... ;)
      • piotr33k2 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 11:57
        gzesiolek napisał:

        > . tylko zarabia praktycznie tyle samo co j
        > a, ale ona siedzi w raportingu w outsourcingu ksiegowo-finansowym...
        czyli kombinuje jak tu zgodnie z niejasnym prawem wyrolowac i najbardziej moliwie zanizyc pensje pracujacych fizycznie na produkcji itd itp. ten cały outsorcing to zwykłe złodziejstwo i wyzysk w mniejszych prywatnych firmach żeby wlasciciele mogli kupic nastepne fury i mieszkania dla nierobów z rodzinki, he he.
              • piotr33k2 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 22:06
                kontik_71 napisał:

                > Dodac do tego nalezy, e wiekszosc duzych firm oferujacych taki serwis, robi to
                > dla firm zagranicznych, dzialajacych zagranica. Wiec jesli jakis lub pracujacy
                > na tym cierpi to nie w Polsce.
                o czym w ogóle mówicie ? outscorcing w polskim wydaniu nie ma nic wspólnego z pierwotnymi załozeniami powaznych zagranicznych koncernów i sprowadza sie przedewszystkim do ordynarnego obnizenia pensji pracowników produkcyjnych (nie administarcji) poprzez przeniesienie ich spraw kadrowych pracowniczych itd itp na jakąs zewnetrzną spólke najczesciej w innym rejonie polski ,tak że pracujesz tyle samo albo wiecej niby ta sama stawka a pensja o jedną trzecia mniej, różne kombinacje z paraumowami o dzieło żeby urlopy wyeliminowac ,a reklamacje odnosnie wypłat godzin itd możesz pisac na berdyczów bo tam cie rozliczaja w jakims prywatnym domku czy mieszkaniu , he he. kumacie ludzie wreszcie o co chodzi?
                • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 22:13
                  Może i kumam, ale mnie w ogóle nie interesuje banda złożona z pracodawców i pracowników. Mnie interesuje konsument, która ma mieć tani i dobry towar, a pracodawca z pracownikiem mają być wzięci za mordę, żeby mi taki towar dostarczyć. Pracodawca ma się bać, że jutro zostanie wygryziony z rynku, a pracownik, że jutro wyleci z pracy.
                      • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 11:48
                        Bredzisz. Ja wiem, że mając 25 lat niemal od urodzenia karmiony byłeś neoliberalnymi miazmatami, wg których gospodarka to zbiór idealnie sferycznych krów poruszających się w doskonałej próżni ruchem jednostajnym prostoliniowym, ale to tak nie działa. Na żadnym, nawet najprostszym poziomie - a przecież współczesna gospodarka to sieć niezwykle skomplikowanych zależności, które nawet nie dają się modelować. Weźmy choćby np. te głupoty, które piszesz, że jeśli kapitalista nie zapłaci to straci pracowników, a jeśli narzuci zbyt wysokie ceny, to straci klientów. Jakoś nie ma problemu ze znalezieniem półniewolnika do pracy za michę zupy z brukwi - nie tylko w azjatyckich satrapiach, ale nawet w podobno cywilizowanej Potato Republic of Bolanda, a z drugiej strony np. Apple liczące sobie za swoje nader przeciętne produkty dwukrotnie więcej, niż inni producenci za porównywalny sprzęt, upasło się tak, że zostało największą pod względem kapitalizacji firmą świata.

                        To, czego nie bierzesz (ty i stado teologów liberalizmu od Balcerowicza przez Kur.wina do von Huyeków) pod uwagę, to że pracownicy i klienci to nie są zbiory rozłączne. Niska cena jest pochodną m.in. niskich płac - ale niewiele zarabiający pracownik nie tylko nie będzie mógł sobie pozwolić na kupno produktów, ale jego warunki materialne będą rzutowały na cały jego poziom życia (stan zdrowia, świadomość obywatelska, uczestnictwo w kulturze etc.). Co z kolei generuje ogromne koszty, które ponieść musi całe społeczeństwo, bo kapitalista w tym momencie umywa ręce i go to nie obchodzi (do czasu, aż mu jakaś rewolucja łba nie utnie). Przerabialiśmy to w XIX wieku i tylko półgłówek lub totalny psychopata może chcieć powrotu do tamtych czasów.
                        • poohdell Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:32
                          Balcerowicz itp mówili, że należy obniżać podatki przedsiębiorcom, bo oni wtedy będą inwestować, ludzie będą mieli prace itp. Przecież to się kupy nie trzyma. Przedsiebiorcy inwestują jak widzą szansę na zysk. Mając sklep nie będę inwestował w otworzenie drugiego, tylko dlatego, że mam kasę na inwestycję. W skrócie - lepiej dołozyć po 500 zł 10 biednym, niż 5000 jednemu bogatemu. Ci biedni na pewno zainwestują (skonsumują, co na bank przyczyni się do wzrostu). Ten bogaty niekoniecznie.
                            • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:50
                              > A z czyjej kasy chcesz dolozyc tym biednym? Czyzby z podatkow
                              > tego przykladowego goscia z jednym sklepem?

                              Ale zdajesz sobie sprawę, że we współczesnej gospodarce nowoczesnych technologii i produktów o dużej wartości dodanej, ten przysłowiowy sklepikarz, szewc czy piekarz, na których przykłady tak chętnie powołują się teologowie kapitalizmu, to totalny margines? To całe liberalne ideolo miało sens (i to też w ograniczonym zakresie), gdy byli oni mainstreamem, ale teraz żaden indywidualny przedsiębiorca nie wydobędzie sam ropy, nie skonstruuje samochodu czy jakiegokolwiek bardziej zaawansowanego urządzenia, nie zbuduje szybkiej kolei etc. Gość z jednym sklepem w twoim przykładzie jest prawdopodobnie takim samym proletariuszem, ja ci, którym zabraniasz dołożyć "z jego podatków", kapitalizm tylko stwarza iluzję, że jest czymś więcej.
                              • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 14:07
                                Znakomita wiekszosc gospodarki sklada sie z malych i srednich przedsiebiorstw a Ty piszesz o koncernach. W momencie gdy zaczeloby sie opisane powyzej rozdawnictwo to koncerny zwieja poza kraj i spokojnie beda sobie dalej egzystowaly. Na miejscu zostana te wlasnie male i srednie firemki, ktore stana sie dojna krowa i ktore ladnie wymra gdy sie je bardziej przycisnie.

                                Gdyby mnie potrakowano jako dojna krowe to powiem Ci jak sie to odbedzie.. Ja sie wyniose na Cypr lub w inne podobne miejsce a moi pracownicy straca prace lub tez zaloza wlasnefirmy w rajach podatkowych. W kazdym badz razie wplywy podatkowe 6 ludzi sie rozmyja.
                                • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 14:23
                                  > Znakomita wiekszosc gospodarki sklada sie z malych i srednich przedsiebiorstw

                                  Te małe i średnie przedsiębiorstwa w znakomitej większości nie tworzą ani sensownej wartości dodanej ani żadnej innowacji. Więc nie bardzo jest nawet co opodatkowywać ani też nie ma czego sprzedawać na zewnątrz.

                                  > W momencie gdy zaczeloby sie opisane powyzej rozdawnictwo
                                  > to koncerny zwieja poza kraj

                                  Pod warunkiem, że im się na to pozwoli. A sytuacja jest teraz taka, że im się pozwoli, bo swobodny przepływ kapitału, bo globalizacja, bo WTO, a cła to zło. A tak naprawdę dlatego, że koncerny już sobie kupiły takie prawo, że mogą sobie dowolnie spier.dalać z jednego kraju do drugiego i tak samo transferować zyski bez żadnych właściwie ograniczeń.

                                  Wiesz jak zbudowała swoją dzisiejsza pozycję gospodarczą taka Korea Południowa i jak robią to dziś Chiny?

                                  > Ja sie wyniose na Cypr lub w inne podobne miejsce a moi pracownicy
                                  > straca prace lub tez zaloza wlasnefirmy w rajach podatkowych.

                                  Na Cypr nie polecam. Tam konfiskują pieniądze z kont bankowych.
                                  No i gdzież są te tabuny spieprzających na Cypr przedsiębiorców i ich pracowników, którzy aż palą się do zakładania własnych firm? Bo jakoś nie widzę, a przecież fiskalizm dusi nas jak jedenastometrowa anakonda.

                                  > W kazdym badz razie wplywy podatkowe 6 ludzi sie rozmyja.

                                  Ehe, a Skandynawia właśnie zniknęła z powierzchni Ziemi. Co tam Skandynawia, USA z ich stawkami podatkowymi PIT sięgającymi 90% (słownie: dziewięćdziesięciu!) też nigdy nie istniały, a to, że przeżywały wówczas erę największego rozkwitu to oczywiście bujda paskudnych komuchów.
                                  • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 14:34
                                    > Te małe i średnie przedsiębiorstwa w znakomitej większości nie tworzą ani senso
                                    > wnej wartości dodanej ani żadnej innowacji. Więc nie bardzo jest nawet co opoda
                                    > tkowywać ani też nie ma czego sprzedawać na zewnątrz.

                                    No popatrz a ja 100% przychodu generuje poza krajem :)

                                    > Pod warunkiem, że im się na to pozwoli. A sytuacja jest teraz taka, że im się p
                                    > ozwoli, bo swobodny przepływ kapitału, bo globalizacja, bo WTO, a cła to zło. A
                                    > tak naprawdę dlatego, że koncerny już sobie kupiły takie prawo, że mogą sobie
                                    > dowolnie spier.dalać z jednego kraju do drugiego i tak samo transferować zyski
                                    > bez żadnych właściwie ograniczeń.

                                    Teoretyzujesz na temat jak by tu zabronic. Faktem jest, ze, jak sam piszesz, mamy dana sytuacje i oni spierdziela przy pierwszej okazji.

                                    > Wiesz jak zbudowała swoją dzisiejsza pozycję gospodarczą taka Korea Południowa
                                    > i jak robią to dziś Chiny?
                                    Nastepny przyklad na to jaka jest sytuacja. I wlasnie z ta sytuacja nalezy sie liczyc a nie z teoriami na temat zanraniania.

                                    > Na Cypr nie polecam. Tam konfiskują pieniądze z kont bankowych.
                                    > No i gdzież są te tabuny spieprzających na Cypr przedsiębiorców i ich pracownik
                                    > ów, którzy aż palą się do zakładania własnych firm? Bo jakoś nie widzę, a przec
                                    > ież fiskalizm dusi nas jak jedenastometrowa anakonda.

                                    Znowu uzyje mojego przykladu. Przy obecnym poziomie podatkow i fiskalizmu, ktory mnie wcale nie zadusza, nie oplaca mi sie spierdzielac. Jesli jednak obciazenia mialyby sie zmienic to nie bede sie dlugo zastanawial.

                                    > Ehe, a Skandynawia właśnie zniknęła z powierzchni Ziemi. Co tam Skandynawia, US
                                    > A z ich stawkami podatkowymi PIT sięgającymi 90% (słownie: dziewięćdziesięciu!)
                                    > też nigdy nie istniały, a to, że przeżywały wówczas erę największego rozkwitu
                                    > to oczywiście bujda paskudnych komuchów.

                                    Skandynawia to niby dobry pryklad.. tyle, ze prawdziwy obraz jest duzo bardziej skomplikowany i nie wystraszy tego watku aby go dokladnie przeanalizowac.
                                    • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 15:07
                                      > USA rozkwitały w IXX wieku

                                      W którym?! Nie ma takiej liczby.

                                      Największa potęga USA to lata 60. i 70. XX wieku, zanim neoliberałowie z ambicjami imperialnymi zabrali się do rozpier.dalania klasy średniej i zaprowadzania swoich porządków na świecie środkami militarnymi. Sprawdź sobie, jakie był wówczas podatki dla najbogatszych, a jakie dochody w rzeczonej klasie średniej - i dlaczego od tego czasu majątek najbogatszych zwiększył się wielokrotnie, natomiast dochody klasy średniej realnie spadły lub w najlepszym razie utrzymały się na tym samym poziomie, pomimo, iż wielokrotnie wzrosła od tamtego czasu produktywność.
                          • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:36
                            > Balcerowicz itp mówili, że należy obniżać podatki przedsiębiorcom,
                            > bo oni wtedy będą inwestować, ludzie będą mieli prace

                            To jest najpopularniejsze i najbardziej ordynarne kłamstwo neoliberałów - tzw. "trickle down economics":
                            www.prosebeforehos.com/wordpress/wp-content/uploads/2011/07/trickle-down-economics.jpg
                            > Ten bogaty niekoniecznie.

                            Gorzej. Ten bogaty wykorzysta większą kasę do zwiększenia własnych wpływów i zmniejszenia szans rynkowych dla innych. Welcome to the desert of the real capitalism.
            • szymi_mispanda to akurat nie jest prawda.... 11.11.13, 12:55
              > No właśnie. Zupełnie pominięto fakt, że taki kontroling stosuje się w celu obni
              > żenia ceny produktu, żebyśmy Ty i ja mieli tanio i dobrze. To nie, bo lud musi
              > mieć dobrze w pracy!

              kontroling i obnizanie cen produktu stosuje sie nie po to zeby konsumenci mieli dobrze tylko po to zeby wlasciciele mieli dobrze

              bo nie probuje sie obnizac ceny produktu/uslugi tylko probuje sie zwiekszyc roznice miedzy cena sprzedazy a cena produkcji

              a w rezultacie to co widac w zachodnim swiecie to (oprocz towarow superluksusowych) zalew taniej super-tandety jednorazowej ALE w odroznieniu od "zacofanych krajow" oblepionej tonami kolorowych prospektow reklamowek i innego gowna wmawiajacego ze kupujesz cos ekstra

              zastanawiam sie czemu w polsce ZAWSZE jest wielki problem z rozroznieniem ustrojow politycznych ustrojow gospodarczych itp.

              przyklady:

              1. w zachodnim swiecie nie ma juz kapitalizmu - jest korporacjonizm etatystyczny
              2. w III RP wogle nigdy nie bylo kapitalizmu oprocz krotkiego okresu po reformach wilczka ale lada moment i zaczeto wprowadzac koncesje na wszystko, popiwek, potem vat i 90% trwania III RP to jest system ktory jest przedziwna hybryda centrlanego planowania pomieszanego z brakiem istnienia wymiaru sprawiedliwosci (a w zadadzie z faktem ze niektorzy w tym systmie centralnego planowania nie musza stosowac sie do regul i nic im nie grozi)
              3. ciagle myelenie pojec prawica - lewica na scenie politycznej -> w polsce chyba jest tylko jedna partia prawicowa i nie ma jej w parlamencie
              • nazimno Krotko, co do "kapitalizmu"... 11.11.13, 13:44
                W tzw. "swiecie zachodnim" kluczowym kryterium staly sie relacje pomiedzy
                zasobami finansowymi bedacymi pod kontrola bankow (rynek finansowy) i segmentem wlasnosci prywatnej obywateli, a zasobami finansowymi bedacymi pod kontrola panstwa (pula wplywow podatkowych i innych przychodow kasy panstwowej).

                Koncerny przemyslowe sa czescia tego systemu.

                Okazuje sie, ze skala tych wzajemnych relacji stala sie tak rozlegla, ze w wielu panstwach
                utracono nad nimi rozeznanie. To jest powodem krachu finansowego Grecji i iinych panstw.

                Polska nie jest uodporniona na te choroby.

                To, co nazywane jest potocznie "kapitalizmem" jest juz tylko odwolaniem do pewnych
                historycznych konotacji.

                Ratowanie skompromitowanych instytucji bankowych kapitalem podatnikow jest
                tylko niewielka ilustracja tej "science fiction".

                Skutkiem tych wyniszczajacych procesow jest pauperyzacja spoleczenstw, polaczona z nadmiernym fiskalizmem majacym ratowac tylki politykow.

                Cala reszta to tylko zabiegi propagandowe.
                • szymi_mispanda Re: Krotko, co do "kapitalizmu"... 11.11.13, 14:02
                  ogolnie to nie rozumiem

                  nie rozumiem twojego wytlumaczeni

                  nie rozumiem tez o co chodzi w tym pseudo-kryzysie finansowym

                  jedyne wytlumaczenie na chlopski rozum jakie mi przychodzi do glowy to jest takie ze ludowi dobrze wmowic ze jest kryzys wtedy sie latwiej rzadzi - jak sie chce ludowi cos zabrac to sie pod koniec argumentow dodaje "bo kryzys"

                  ja nawet nie rozumiem pojecia "bankructwa kraju" - wezmy ta grecje, przyjmijmy dla uproszczenia ze grecja ma jednoosobowa wladze wykonawcza

                  ma placic raty odsetek i kapitalu od zaciagnietych kredytow do bankow za granica czy innym panstwom wierzycielom

                  w pewnym momencie wladza wykonawcza w grecji widzi ze nie ma kasy na splate

                  no to nie placi

                  jedyna realna konsekwencja (ale majaca logiczne uzasadnienie) to wojna - wierzyciele wynajmuja armie i podbijaja grecje zeby odzyskac swoje

                  inaczej to jest jakas abstrakcja - co to przecietnego greka obchodzi czy jego kraj splaca czy nie pozyczki?

                  a co to obchodzi przecietnego turyste spoza grecji jadacego do grecji czy grecja spalaca czy nie splaca zadluzenia?

                  a co do pieniadza - a co to za roznica czy wyrzuca ich ze strefy euro czy nie - jedynie iles firm importerow/exporterow bedzie musialo zatrudnic pracownikow do przeliczania kursu

                  a waluta moze byc dowolna rzecz - moga to byc liscie bananowca
                  • nazimno Tak na chlopski rozum. 11.11.13, 14:25
                    Chodzi po prostu o to - kto i na jakiej "kupie srodkow siedzi i jak nimi dysponuje".

                    Sa panstwa, gdzie "kupa" pod kontrola panstwa jest znacznie wieksza od "kupy" pod kontrola
                    swiata "nie-panstwowego" i bilans tej "kupy panstwowej" jest dodatni.

                    Panstwo kierowane jest przez rozsadnych (sic!) politykow nie niszczy mechanizmow,
                    ktore sa mechanizmami opartymi glownie na samoregulacji gospodarki.
                    Panstwo to rowniez nie anihiluje zgromadzonych srodkow ani ich nie rozkrada.

                    Segment "inny" jest zas tak zorganizowany, ze zapwewnia sobie
                    rowniez bilans dodatni, np. dzieki ekstensywnemu eksportowi o wysokiej wartosci dodanej.

                    Srodki ulegaja wiec stalej kumulacji.

                    W takich panstwach jest stabilizacja, dobrobyt, a obywatelom wydaje sie, ze sa szczesliwi,
                    natomiast panstwo nie musi ich okradac z zasobow.

                    Mozna sobie wyobrazic cos przeciwnego do powyzszego.
                    No i to wszystko.

                    Grecja jest przykladem calkowitego rozkladu gospodarki na skutek dzialania politykow.
                    Oby takim przykladem nie stala sie Polska.

                  • bywalec.hoteli Re: Krotko, co do "kapitalizmu"... 11.11.13, 20:52
                    Racja. "Kryzys" najbardziej opłaca się wielkim korporacjom i ich szefostwu. Bo w imię walki z "kryzysem" można:
                    - zwalniać ludzi
                    - zmniejszać płace, odmawiać podwyżek pracownikom
                    - wyciągać od państwowego budżetu miliony albo miliardy

                    Taka Grecja może zbankrutować albo, nie, ale i tak będą mieć tam słońce, pyszne jedzenie, piękne krajobrazy, ciekawą muzykę i taniec, leniwych, choć wesołych mieszkańców.
                    • nazimno Ale nie tylko o geografie i etnografie chodzi. 11.11.13, 21:21
                      To, jak efektywne sa struktury wykorzystujace takie zasoby, zalezy od przyjetego
                      systemu gospodarki, polityki, relacji ze swiatem zewnetrznym oraz wlasciwosci i podatnosci samego systemu na zabiegi regulacyjne wynikajace albo z mechanizmow autoregulacji albo
                      z mechanizmow regulacji wymuszonej.

                      Dotyczy to takze zachowan spoleczenstwa, ktore trzeba albo sklonic albo przekonac do dostosowania sie do nowego modelu zachowan, a jest to zadaniem bardzo trudnym.

                      Popelnionych bledow nie da sie naprawic w krotkim czasie. Wyciaganie wnioskow przyszlo zdecydowanie zbyt pozno i nastapil krach.

                      Jak zawsze w takich sytuacjach pojawiaja sie grupy uprzywilejowane wykorzystujace
                      biezace reguly gry do szybkiego mnozenia dochodow czesto na drodze nielegalnej.

                      Opanowanie i uzyskanie sterowalnosci w takim ukladzie jest czesto zadaniem niewykonalnym.

                      Unia Europejska probuje za wszelka cene osiagnac taka wlasnie sterowalnosc systemow
                      ekonomicznych, ale cudow nie ma i skonczyc sie to moze jeszcze wiekszymi
                      rozbieznosciami pomiedzy skutkami spodziewanymi, a skutkami rzeczywistymi.

                      Prognozy rozwoju sytuacji oparte sa na spekulacjach.
                      Jak w kazdej grze, np jest tak w grze w szachy, mozna sie dramatycznie pomylic i przegrac.

                      Gra na poziomie ekonomiki jest wyjatkowo trudna, poniewaz reguly sa zmienne.
                      Perspektywy osiagniecia rozwiazania oddalaja sie coraz bardziej.





                      • vogon.jeltz Re: Ale nie tylko o geografie i etnografie chodzi 12.11.13, 12:01
                        > Opanowanie i uzyskanie sterowalnosci w takim ukladzie
                        > jest czesto zadaniem niewykonalnym.

                        Generalnie opanowanie i uzyskanie sterowalności w układzie bardziej skomplikowanym niż piecyk jest najczęściej zadaniem niewykonalnym wg tradycyjnego podejścia. Do jej uzyskania potrzebny jest przede wszystkim odpowiadający rzeczywistości model - w przypadku gospodarki takiego modelu nie było, nie ma i nigdy nie będzie. Za duża dynamika i zbyt wiele zmiennych, których wpływ jest nieznany albo wręcz nie zdajemy sobie sprawy z ich istnienia. Stąd też opracowuje się systemy sterujące, które nie tylko zasilane są sprzężeniem zwrotnym, ale też do końca sami nie wiemy, w jaki sposób "wewnętrznie" działają.
              • vogon.jeltz Re: to akurat nie jest prawda.... 12.11.13, 11:50
                > kontroling i obnizanie cen produktu stosuje sie nie po to zeby konsumenci mieli
                > dobrze tylko po to zeby wlasciciele mieli dobrze

                Nawet nie właściciele - bo właścicielami korporacji są przecież one same - tylko łasy na sute premie top menedżment.
              • vogon.jeltz Re: to akurat nie jest prawda.... 12.11.13, 11:53
                > 3. ciagle myelenie pojec prawica - lewica na scenie politycznej -> w polsce
                > chyba jest tylko jedna partia prawicowa i nie ma jej w parlamencie

                A, jeszcze to. Znaczy się, jesteś kolejnym gościem, który wbrew całej politologii upiera się, że wszelkiej maści narodowcy, konserwatyści, monarchiści i inne świry to nie są ruchy prawicowe, a najprawdziwsza prawica to tylko liberałowie i libertarianie spod znaku Kur.wina, Ronpaula i szkoły austriackiej, bo inaczej rozwala ci się obraz świata i odczuwasz dysonans?
            • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 11:34
              > No właśnie. Zupełnie pominięto fakt, że taki kontroling stosuje się
              > w celu obniżenia ceny produktu, żebyśmy Ty i ja mieli tanio i dobrze.

              Ale przecież NIE PO TO. Te wszystkie operacje stosuje się, by zapewnić większe zyski menedżmentowi (bo nawet nie właścicielom - tych w tradycyjnym rozumieniu już właściwie nie ma) tego całego burdelu. Dałeś się nabrać neoliberalnej propagandzie.

              Jeśli z tych słupków w Excelu wyjdzie, że przy produkcji jakiegoś dzyndzlotronu da się zaoszczędzić 50 centów na sztuce, to ani cena nie zostanie obniżona, ani pracownicy nie zarobią więcej, tylko korporacyjna wierchuszka zgarnie wyższe bonusy. Z tych samych słupków wychodzi, że nie opłaca się produkować rzeczy trwałych i niezawodnych, bo kasa płynie:
              a) z bardzo drogiego serwisowania coraz bardziej skomplikowanych urządzeń
              b) z zakupu coraz to nowych modeli urządzeń, gdy naprawa starych przestaje być opłacalna - i w tym celu robi się wszystko, żeby jak najszybciej przestała być
            • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 13:42
              Wywolales referendum w Szwajcarii tylko nie wspomniales, ze sprawa dotyczy tylko i wylacznie managementu koncernow a nie prywatnych firm. Nikt, nigdzie na swiecie nie zabroni wlascielowi firmy ciagnac z niej korzysci. Pomijam taka drobnostke, ze wprowadzanie w jednym kraju granicy zarobkow mija sie z celem bo management sie zwyczajnie wyprowadzi do kraju obok i tyle.
                • szymi_mispanda Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 14:06
                  nie panstwowe - kontik tak zakrecil zeby bylo niedomowione cwaniak

                  chodzi o roznice miedzy wlascicielem a zarzadem - wbrew mniemaniu wiekszosc CEO i rada nadzorcza nie sa nikim wiecej jak zwyklymi pracownikami

                  ale kontik ma racje ze to referendum to bzdura - poniewaz tam maja (cale szczescie) demokracje bezposrednia to czesto udaje sie zebrac ludzi zeby glosowac jakis idiotyzm

                  inny przyklad to ze kazdy obywatel szwajcarii ma dostawac 2500 CHF miesiecznie na utrzymanie czy pracuje czy nie

                  ale szwajcarzy sa na tyle inteligentni ze jak przychodzi do glosowania to glosuja madrze wiec ani jakies tam obcinanie pensji zarzadom ani wyplacanie wszystkim (obywatelom) za nic 2500 CHF nie przejdzie
                    • bywalec.hoteli Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 11.11.13, 20:26
                      A odeszliśmy od tematu, bo zachowujesz się tak, jakbyś nie potrzebował naszych rad, nie ciekawiły Cię nasze sposoby i doświadczenia.
                      --
                      Ignoruj trolle - użytkowników, których jedynym celem jest dokuczanie i krytykowanie. Twoje odpowiedzi na ich posty tylko ich zachęcą do dalszej działalności. Wystarczy, że zgłosisz ich działalność na forum@agora.pl.

                      Można też dodać trolla do nieprzyjaciół, wtedy nie widać jego postów. Polecam wszystkim zmęczonym słuchaniem bredni.
                      Ustawienia forum -> Znajomi
                        • bywalec.hoteli Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 10:20
                          A bo nie motywujesz tych, którzy trochę się zwierzyli do głębszych wypowiedzi.
                          A niektóre rady zbywasz jak "ględzenie staruchów". Tymczasem to co oni piszą, choćby Jeepwdyzlu wynika z wieloletnich doświadczeń. On te ścieżki, które Ty masz przed sobą dawno temu przetarł. Skoro stać go na dobre auta, to znaczy z sukcesem.

                          Widzę też pewne sprzeczności w Twoich wypowiedziach. Chciałbyś nowe auto, najlepiej powyżej 100 000, co 4 lata, ale w młodym wieku, jeszcze przed 30ką i żeby się za bardzo nie zaiwaniać. Dużo sprzeczności tu widzę. Możesz zostać lekarzem i kosić 30-koła na miesiąc, ale to też oznacza: trudne i pracochłonne studia, potem kilka lat specjalizacji, w międzyczasie doktorat, a potem zaiwanianie do 22-ej. Warto się tak spieszyć do tych nowych samochodów powyżej 100 000?
                          --
                          Ignoruj trolle - użytkowników, których jedynym celem jest dokuczanie i krytykowanie. Twoje odpowiedzi na ich posty tylko ich zachęcą do dalszej działalności. Wystarczy, że zgłosisz ich działalność na forum@agora.pl.

                          Można też dodać trolla do nieprzyjaciół, wtedy nie widać jego postów. Polecam wszystkim zmęczonym słuchaniem bredni.
                          Ustawienia forum -> Znajomi
                          • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 12:35
                            Przecież napisałem "Proszę, uchyl rąbka tajemnicy co takiego się stanie "jak będę starszy".". Więc z niecierpliwością czekam na wszelkie porady, chyba nie muszę dodatkowo motywować konkretnie zadanego pytania w temacie...

                            Warto się spieszyć do zarabiania dużych pieniędzy, które pozwalają na zakup takiego samochodu i nie tylko. Bo lat mi nie ubywa, niby mam dopiero ich 25, gdzie ludzie zaczynają zwykle pracować, ale słyszałem opinię, że w przypadku etatu, jak ktoś nie awansuje na wysoki stołek do 35-37 roku życia, to potem już raczej dupa blada... Więc chciałbym sobie obrać jakiś kierunek. Aktualnie siedzę w handlu maszynami dla przemysłu i zastanawiam się, czy są tutaj perspektywy na bardzo dobrą kasę...
                            • vogon.jeltz Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 12:43
                              > Warto się spieszyć do zarabiania dużych pieniędzy,

                              Warto czy nie warto - to się dopiero okaże po latach. Znam takich, którzy zarabiają lub zarobili duże pieniądze i teraz, w okolicach 35-40 lat zastanawiają się, co właściwie zrobić ze swoim życiem.

                              > które pozwalają na zakup takiego samochodu i nie tylko

                              Przecież fajny samochód, naprawdę fajny, można kupić za dużo mniej niż 100k. Chyba że dla ciebie fajny <=> nowy.
                                  • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:05
                                    Nie jest tak do końca, gdyż w w większości krajów zachodnich minimalna pensja oscyluje w okolicach średniej pensji polskiego inżyniera (1000 Euro), więc nawet najmarniejsze posady dają standard życia, uwzględniając wyższe ceny usług i niektórych produktów, zbliżony do średniego w Polsce, a nawet trochę wyższy, więc sprzątaczkę czy kasjerkę stać na nową Corsę na raty. Polskiej sprzątaczki czy kasjerki natomiast w zasadzie nie stać na samodzielne życie.
                                    • jeepwdyzlu Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:09
                                      Nie jest tak do końca, gdyż w w większości krajów zachodnich minimalna pensja oscyluje w okolicach średniej pensji polskiego inżyniera (1000 Euro), więc nawet najmarniejsze posady dają standard życia, uwzględniając wyższe ceny usług i niektórych produktów, zbliżony do średniego w Polsce, a nawet trochę wyższy, więc sprzątaczkę czy kasjerkę stać na nową Corsę na raty
                                      ----------------------
                                      ciocia mówiła na imieninach?
                                      1000 Eur daje standard głodowy

                                      Koledzy!
                                      autor wątku troluje
                                      szkoda Waszego czasu....
                                      jeep
                                      --
                                      YCDSOYA
                                      • schweppes1 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 13:23
                                        Po pierwsze, jeżeli zwracasz się do mnie, to wyłącz proszę ten protekcjonalny ton, bo to, że jesteś trochę starszy i bardziej doświadczony życiem nie uprawnia Cię do niego.

                                        Nie ciocia mówiła, a dokładnie znam ceny życia w Niemczech, gdzie wynajem kawalerki kosztuje 300-400 Euro, a jedzenie 200-300, więc budżet się swobodnie zamyka i pozwala być najedzonym i ubranym, natomiast w Polsce wynajem kawalerki to 800-1200 zł, jedzenie 500-600 zł, więc budżet w ogóle się nie dopina na samo mieszkanie i jedzenie.
                            • kontik_71 Re: Czym się zajmujecie, że stać Was na nowe samo 12.11.13, 12:46
                              To ja Ci odpowiem.
                              Gdy bedziesz starszy to bedziesz mial przede wszystkim wiecej doswiadczenia. I nie mam na mysli tylko doswiadczenia zawodowego, ale takiego zyciowego. To Ci pozwoli na zupelnie innych oglad sytuacji i wyciaganie innych, moim zdaniem lepszych, wnioskow.

                              A co do branzy. W kazdej branzy mozna zarabiac minimum lub ogromna kase. Wszystko zalezy od tego czy Ty bedziesz zdolny do tego aby wybic sie ponad przecietnosc, czy bedziesz mial pomyl na siebie i swoja dzialalnosc. W kazdej branzy jest ktos kto zatrudnia innych i przewaznie ten zatrudniajacy ma sie lepiej niz zatrudniany. Pytanie jest tylko na ktorej pozycji chcesz stac?
                            • jeepwdyzlu IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 12:46
                              Aktualnie siedzę w handlu maszynami dla przemysłu i zastanawiam się, czy są tutaj perspektywy na bardzo dobrą kasę...
                              --------------
                              Zapomnij o dużej kasie.
                              Zacznij zbierać motyle, pisać wiersze, może malować szlaki w górach..
                              Na zarabianie kasy - co widać po lekturze twoich tu wypocin - nie masz żadnych szans...
                              ciao
                              jeep
                              --
                              YCDSOYA
                                • vogon.jeltz Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 13:09
                                  > Gdyż?

                                  Gdyż naprawdę duże pieniądze zarabiają:
                                  a) pasjonaci
                                  b) psychopaci
                                  c) celebryci

                                  Celebrytą nie jesteś i raczej nie zostaniesz.

                                  Przypadku psychopatów szczegółowo rozwijał nie będę. Dość powiedzieć, że wśród zarządów korporacji jest nadreprezentacja osobników z osobowościami o cechach psychopatycznych. Są stosowne badania.

                                  Pozostaje najtrudniejsza droga - bycie pasjonatem. Ale ty przecież jesteś typem człowieka, który w pierwszej kolejności ma pasję, a potem zastanawia się, jak mógłby ją przekuć w złoto (albo udaje mu się to niejako mimowolnie i przy okazji), tylko głównym celem twojego istnienia jest samo zarabianie pieniędzy.
                                  • vogon.jeltz Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 13:19
                                    > Ale ty przecież jesteś typem człowieka, który w pierwszej kolejności ma pasję

                                    Errata. Oczywiście: ty NIE JESTEŚ typem człowieka z pasją, tylko patrzysz, gdzie by tu zarobić jakiś gruby szmal.

                                    Jeszcze jedna podpowiedź - jak masz jaja i niestraszne ci ryzyko paru lat spędzonych w pierdlu, to zawsze możesz przebranżowić się w ramach działalności handlowej i zająć się dystrybucją narkotyków.
                                    • schweppes1 Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 13:28
                                      Mam pasje, ale one raczej nie są w stanie generować zysków.

                                      A handel narkotykami to bardzo pożyteczne zajęcie, jak każde inne polegające na dostarczaniu ludziom towaru, którego potrzebują. A to, że Państwo utrzymuje je w szarej strefie (pobierając łapówki od mafii) to znaczy, że jest głupie, bo traci ogromne ilości potencjalnych wpływów z podatków i ew. akcyzy. Ja bardzo szanuję ludzi, którzy ryzykują własną wolnością, by służyć innym ludziom i jednocześnie gardzę Państwem, które to utrudnia.
                                      • vogon.jeltz Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 13:42
                                        > Mam pasje, ale one raczej nie są w stanie generować zysków.

                                        Jako dwudziestopięciolatek najprawdopodobniej mylisz "pasje", które po prostu wypada mieć, żeby wpisać coś do si-wi (te wszystkie salsy, nurkowanie i filmy Almodovara) z pasjami rozumianymi jako znanie się na czymś, tworzenie czegoś, bycie w tym dobrym i ciągłe doskonalenie swoich umiejętności.

                                        > A handel narkotykami to bardzo pożyteczne zajęcie, jak każde inne
                                        > polegające na dostarczaniu ludziom towaru, którego potrzebują.

                                        Jak zwykle w przypadku zakażenia wirusem korwinizmu objawia się ono totalnym bredzeniem. Jestem przeciwnikiem penalizacji posiadania narkotyków - to jedno, ale druga rzecz, to że nie jest to li tylko kwestia do rozpatrywania w prymitywnych kategoriach ekonomicznych popytu i podaży, z ewentualną domieszką społecznego darwnizmu (weak must die!) - jak to się korwinoidom i innym libertariańskim świrom wydaje.
                                              • vogon.jeltz Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 15:00
                                                > A jakie są negatywne koszty zaćpania się na śmierć? Bo ja widzę ogromny pozytyw
                                                > - jednego idioty mniej na tym świecie.

                                                To może idź pogadaj z rodziną kogoś, kto zaćpał się na śmierć, zanim będziesz kontynuował swoje bredzenie.

                                                > Póki nikt mu na siłę tych narkotyków nie wciska

                                                Tak, oczywiście. Tak samo nikt nie wciska dzieciakom tych wszystkich laleczek Monster High i innych gadżetów. Ale przecież takie drobiazgi jak presja społeczna, ostracyzm środowiskowy oraz brak wiedzy kupujących i dezinformacja ze strony sprzedających w korwinistycznym świecie nieoodziałujących na siebie idealnie sferycznych krów nie istnieją...

                                                > i nie karze zażywać

                                                Mam dla ciebie dobrą radę, chłopcze. Jeśli chcesz zwiększyć swoją wartość na tzw. rynku pracy, to popracuj w pierwszej kolejności nad swoją ortografią.
                                                  • vogon.jeltz Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 15:15
                                                    > Najpierw Ty pogadaj z rodzinami ofiar wypadków samochodowych,

                                                    Jak to było - korwinizm to inaczej zdolność do wyprowadzania najgłupszych analogii świata? Odpowiedz sobie, chłopcze, na kilka pytań:
                                                    1. Do czego służy samochód, a w jakim celu bierze się narkotyki?
                                                    2. Jakie są SUMARYCZNE korzyści z transportu samochodowego, a jakie pozytywy (bo nie przeczę, że i takie można znaleźć, wystarczy spytać jakiegoś Micka Jaggera) zażywania dragów.
                                                    3. Dlaczego wprowadza się takie regulacje prawne oraz zmiany w konstrukcji samochodów, by ofiar śmiertelnych było jak najmniej, choć to przecież opresja paskudnego państwa, bo wszystko powinno być dozwolone - wolność, wolność über alles!

                                                    > które wg Twojego toku myślenia

                                                    Wiesz, ja przynajmniej mam tok myślenia. U ciebie, póki co, niczego takiego nie stwierdzam.
                                      • kontik_71 Re: IQ trzeba jednak mieć wyższe niż 67 12.11.13, 13:43
                                        Hehe.. dobre.. znaczy, ze gdy Ci ktos ukradnie auto aby spedac je komus innemu (sluzba innym ludziom) to bedziesz go bardzo szanowal, tak? Albo gdy Ci dziecko umrze z przedawkowania (czego Ci nie zycze) to tez bedziesz uwazal, ze diler to cool gosc bo dostarczal latorosli to czego ona potrzebowala?