• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego

Nowe byle co vs uzywane ale znacznie wyzszej klasy Dodaj do ulubionych

  • 23.06.14, 14:30
    Zalozenie zakupu uzywanego auta jest takie, ze kupujecie w 100% pewny samochod, w dobrym stanie, serwisowany, zadbany z prawdziwym przebiegiem.

    Oczywiscie nie pytam tych z Was, ktorzy potrzebuja tylko przewiezc 4 litery raz na jakis czas po miescie i tyle, tych ktorzy robia malo km , krotkie trasy i ktorych wisi czym jezdza.

    Ale jesli juz lubicie jezdzic, robicie sporo km, nie jak przedstawiciel handlowy, ale wiecej niz koledzy powyzej - czyli wygoda w aucie w trasie i na codzien ma znaczenie..... co wybieracie.

    Pomijam tez kwestie spalania bo nie o to chodzi...

    Lepeij kupic za np. 30k nowe, male gowienko w salonie niz pewne auto wyzszej klasy ale juz majace +/- 150k i 10 lat na karku?
    --
    Pozdrawiam,
    G.

    "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
    • 23.06.14, 14:37
      30 tys w salonie? To wybieram kuno 3 - 4 letniego samochodu kompaktowego niż miejskie toczydełko pokroju Sparka. Jest to co prawda dwie klasy wyżej ale co tam.
      • 23.06.14, 14:42
        No ja tez zawsze z tego zalozenia.
        Osobiscie (jak wiesz) zdecydowalem sie na jeszcze wieksze ekstremum i kupilem jeszcze starsze niz 5 lat, ale znacznie wygodniejsze niz kompakt.

        5 vs 10 lat wypierdziania - przy wysokiej jakosci wykonania i naprawde dobrym stanie nie robi dla mnie specjalnej roznicy.
        --
        Pozdrawiam,
        G.

        "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
        • 23.06.14, 15:12
          Wybieram kompakt ponieważ przy moich przebiegach jest wystarczający(bagażnik wygoda spalanie itp.)
          Mały samochodzik nie nadaje się do jazdy pozamiejskiej. Okazjonalnie ujdzie na dłuższa metę nie. Gdybym jeździł więcej i potrzebował bym coś wygodniejszego padło by na coś z klasy D
        • 24.06.14, 00:51
          Obawiam się, że 10 lat temu (a teraz tym bardziej) nie istniał ŻADEN producent na świecie, którego priorytetem była wysoka jakość wykonania samochodu (ani żadnej innej rzeczy przeznaczonej na rynek konsumencki) tak, żeby po 10 latach ten wyprodukowany samochód był "w pełni sił". Nawet wybitnie serwisowany.

          Tym samy postawione pytanie jest z gruntu fałszywe.

          10 lat temu to była epoka fascynacji common railem (z padającymi wtryskiwaczami i pękającymi głowicami), padającymi niechłodzonymi płynem turbinami, zacierającymi się zaworami erg, rozciągającymi się łańcuchami rozrządu, rdzewiejącymi Fordami, Mazdami czy Mercedesami, etc, etc. Wolnossące benzyniaki praktycznie znikały z rynku.

          Tak więc wybór jest prosty: za 30 tys. wybrałbym dzisiaj cokolwiek nowego. Nie stać mnie na dreszczyk emocji towarzyszący każdemu przeglądowi: padnie czy nie padnie coś za 5000 - 10000 zł? A na wizyty na szrotach nie mam najmniejszej ochoty.
          Lansowanie się 10-letnim samochodem też raczej odpada. Na nikim nie zrobi wrażenia.
          Co do różnicy w komforcie: ten fizyczny oczywiście na korzyść 10-latka, ten psychiczny na korzyść nowego.
          Osiągi? Przy dzisiejszej sieci fotoradarów, nieoznakowanych patroli, etc. i tak wszyscy jadą 100-110 poza obszarem zabudowanym (a 60-70 przez wsie i miasteczka), a są to parametry, które spełnia każdy obecnie produkowany samochód. Powiem więcej, każdy osiąga autostradowe 140 -150. Jasne, że na 300 km odcinku mocnym 10-latkiem wyprzedzę 10 Tirów więcej, ale realnie da mi to 10-15 minut różnicy w czasie dojazdu. Rzecz kompletnie pomijalna - nie jestem przedstawicielem handlowym, a 15 minut więcej w podróży wolę poświęcić na zajęcie się pasażerką siedzą obok ;-) niż na wypatrywanie końca podwójnej ciągłej....





          • 24.06.14, 09:50
            tisi123 napisał:

            > Obawiam się, że 10 lat temu (a teraz tym bardziej) nie istniał ŻADEN producent
            > na świecie, którego priorytetem była wysoka jakość wykonania samochodu (ani żad
            > nej innej rzeczy przeznaczonej na rynek konsumencki) tak, żeby po 10 latach ten
            > wyprodukowany samochód był "w pełni sił". Nawet wybitnie serwisowany.

            Tez mi sie tak zdawalo. Ale da sie zanlezc modele, ktore byly projektowane sporo przed 2000 r. (wiec z ciut innymi zalozeniami) a auta z koncowki produkcji (gdy zastepowal je nowy, plastikowy model) robione byly juz po 2000 r.

            > Tym samy postawione pytanie jest z gruntu fałszywe.

            Tym samym nie jest :-)


            > 10 lat temu to była epoka fascynacji common railem (z padającymi wtryskiwaczami
            > i pękającymi głowicami), padającymi niechłodzonymi płynem turbinami, zacierają
            > cymi się zaworami erg, rozciągającymi się łańcuchami rozrządu, rdzewiejącymi Fo
            > rdami, Mazdami czy Mercedesami, etc, etc. Wolnossące benzyniaki praktycznie zni
            > kały z rynku.

            A ja wlasnie takiego kupilem. Wolnossace V6.

            > Tak więc wybór jest prosty: za 30 tys. wybrałbym dzisiaj cokolwiek nowego. Nie
            > stać mnie na dreszczyk emocji towarzyszący każdemu przeglądowi: padnie czy nie
            > padnie coś za 5000 - 10000 zł?

            A niby co w takim aucie - wolnossace V6 - ma tyle kosztowac, skoro kompletny silnik to 3.5k?


            > Lansowanie się 10-letnim samochodem też raczej odpada. Na nikim nie zrobi wraże
            > nia.

            Nie wiem dlaczego od razu zakladasz lansowanie sie? Z tym oczywiscie sie zgadzam, ale to zdanie ma tyle sensu co stwierdzenie, ze ktos kupuje SParka tylko po to by sie lansowac tym ze ma nowe.

            Chodzi o komfort i przyjemnosc z siedzenia w takim aucie na codzien.

            > Co do różnicy w komforcie: ten fizyczny oczywiście na korzyść 10-latka, ten psy
            > chiczny na korzyść nowego.

            Na razie nie mam dyskomfortu z powodu wieku/przebiegu - mam nadzieje, ze tak zostanie.

            > Osiągi? Przy dzisiejszej sieci fotoradarów, nieoznakowanych patroli, etc. i tak
            > wszyscy jadą 100-110 poza obszarem zabudowanym (a 60-70 przez wsie i miasteczk
            > a), a są to parametry, które spełnia każdy obecnie produkowany samochód.

            Zgadza sie, chodzi o to czy przy takiej predkosci masz w aucie szum czy cisze i ile miejsca potrzebuje na wyprzedzenie kopcacego Jelcza, ktory jedzie 70-80 tam gdzie mozna 90 i zwalnia do 40 pod kazda gorke z podwujna ciagla.
            Chodzi o to czy jadac po takiej zwyklej drodze z koleinami ciagle walczysz z autem czy tez nie zawuwazasz tych kolein.
            Czy jak wlaczysz klime to musisz wysiasc i popchnac pod gorke czy nie...

            > Powiem
            > więcej, każdy osiąga autostradowe 140 -150.

            Zgadza sie, ale.
            Mialem nieprzyjemnosc podrozowac 200km x 2 po autostradzie Kia Picanto z takimi predkosciami.
            Radia prawie nie slychac, pedal wdeptany ciagle w podloge, shalas w aucie straszny (nie slyszalem telefonu, ze dzowni!!!), po przejechani trasy czlowiek ma glowe jak stodola i do tego spalanie wyszlo mi w okolicy 11l/100km.

            To ja jednak wole wiecej tak takim autem nie jezdzic.

            --
            Pozdrawiam,
            G.

            "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
            • 24.06.14, 11:03
              galtomone napisał:

              > tisi123 napisał:
              >
              > > Obawiam się, że 10 lat temu (a teraz tym bardziej) nie istniał ŻADEN prod
              > ucent
              > > na świecie, którego priorytetem była wysoka jakość wykonania samochodu (a
              > ni żad
              > > nej innej rzeczy przeznaczonej na rynek konsumencki) tak, żeby po 10 lata
              > ch ten
              > > wyprodukowany samochód był "w pełni sił". Nawet wybitnie serwisowany.
              >
              > Tez mi sie tak zdawalo. Ale da sie zanlezc modele, ktore byly projektowane spor
              > o przed 2000 r. (wiec z ciut innymi zalozeniami) a auta z koncowki produkcji (g
              > dy zastepowal je nowy, plastikowy model) robione byly juz po 2000 r.
              >
              > > Tym samy postawione pytanie jest z gruntu fałszywe.
              >
              > Tym samym nie jest :-)
              >
              >

              Warunek "da się znaleźć" to nie jest reguła ;-)
              A pytania zazwyczaj odnoszą się do reguł.

              > > 10 lat temu to była epoka fascynacji common railem (z padającymi wtryskiw
              > aczami
              > > i pękającymi głowicami), padającymi niechłodzonymi płynem turbinami, zac
              > ierają
              > > cymi się zaworami erg, rozciągającymi się łańcuchami rozrządu, rdzewiejąc
              > ymi Fo
              > > rdami, Mazdami czy Mercedesami, etc, etc. Wolnossące benzyniaki praktyczn
              > ie zni
              > > kały z rynku.
              >
              > A ja wlasnie takiego kupilem. Wolnossace V6.
              >

              Też kiedyś takim jeździłem. Bardzo mile wspominam w trasach. Po mieście.... wir w baku to delikatne określenie ;-)

              > > Tak więc wybór jest prosty: za 30 tys. wybrałbym dzisiaj cokolwiek nowego
              > . Nie
              > > stać mnie na dreszczyk emocji towarzyszący każdemu przeglądowi: padnie cz
              > y nie
              > > padnie coś za 5000 - 10000 zł?
              >
              > A niby co w takim aucie - wolnossace V6 - ma tyle kosztowac, skoro kompletny si
              > lnik to 3.5k?
              >
              >

              W kilkunastoletnim wolnossącym V6 zapewne padnie blacharka. A to już sprawia, że taki zakup jest co najmniej wątpliwy (ekonomicznie). Dla frajdy samego jeżdżenia - ok :-)

              > > Lansowanie się 10-letnim samochodem też raczej odpada. Na nikim nie zrobi
              > wraże
              > > nia.
              >
              > Nie wiem dlaczego od razu zakladasz lansowanie sie? Z tym oczywiscie sie zgadza
              > m, ale to zdanie ma tyle sensu co stwierdzenie, ze ktos kupuje SParka tylko po
              > to by sie lansowac tym ze ma nowe.
              >

              Nie zakładam, po prostu podaję jako argument w dyskusji.

              > Chodzi o komfort i przyjemnosc z siedzenia w takim aucie na codzien.
              >
              > > Co do różnicy w komforcie: ten fizyczny oczywiście na korzyść 10-latka, t
              > en psy
              > > chiczny na korzyść nowego.
              >
              > Na razie nie mam dyskomfortu z powodu wieku/przebiegu - mam nadzieje, ze tak zo
              > stanie.
              >

              I tego życzę jak najdłużej.

              > > Osiągi? Przy dzisiejszej sieci fotoradarów, nieoznakowanych patroli, etc.
              > i tak
              > > wszyscy jadą 100-110 poza obszarem zabudowanym (a 60-70 przez wsie i mia
              > steczk
              > > a), a są to parametry, które spełnia każdy obecnie produkowany samochód.
              >
              > Zgadza sie, chodzi o to czy przy takiej predkosci masz w aucie szum czy cisze i
              > ile miejsca potrzebuje na wyprzedzenie kopcacego Jelcza, ktory jedzie 70-80 ta
              > m gdzie mozna 90 i zwalnia do 40 pod kazda gorke z podwujna ciagla.
              > Chodzi o to czy jadac po takiej zwyklej drodze z koleinami ciagle walczysz z au
              > tem czy tez nie zawuwazasz tych kolein.
              > Czy jak wlaczysz klime to musisz wysiasc i popchnac pod gorke czy nie...
              >
              Jeżeli Jelcz jedzie 70 km/h to go wyprzedzę nawet maluchem ;-)
              Adrenalinę będę miał jak po skoku ze stratosfery ;)))

              Jeżeli Jelcz jedzie pod górkę 40 km/h na podwójnej ciągłej (a nie widzę dalej niż na 100 m) to ja go nie będę wyprzedzał nawet Lamborghini Gallardo. Zawsze z drugiej strony może nadjeżdżać jakiś fan tego debila z białego BMW M3...

              Do 100-110 km/h mam ciszę w każdym obecnie produkowanym samochodzie.

              > > Powiem
              > > więcej, każdy osiąga autostradowe 140 -150.
              >
              > Zgadza sie, ale.
              > Mialem nieprzyjemnosc podrozowac 200km x 2 po autostradzie Kia Picanto z takim
              > i predkosciami.
              > Radia prawie nie slychac, pedal wdeptany ciagle w podloge, shalas w aucie stras
              > zny (nie slyszalem telefonu, ze dzowni!!!), po przejechani trasy czlowiek ma gl
              > owe jak stodola i do tego spalanie wyszlo mi w okolicy 11l/100km.
              >
              > To ja jednak wole wiecej tak takim autem nie jezdzic.
              >
              Pełna zgoda, ale moje pytanie jest takie: czy rzeczywiście muszę jechać te 140-150? Nie jestem przedstawicielem handlowym, nikt mnie nie rozlicza z ilości nawiedzonych codziennie klientów. W takim razie jadę z taką prędkością, z jaką mam jeszcze komfort, zwłaszcza akustyczny. Do 120 km/h zasadniczo w każdym samochodzie. Potem rzeczywiście "litrówki" zaczynają wyć niemiłosiernie. Ale zawsze mogę jechać te 120 km/h :-)

              Pozdrawiam
              • 24.06.14, 11:37
                tisi123 napisał:

                > > A ja wlasnie takiego kupilem. Wolnossace V6.
                > >
                >
                > Też kiedyś takim jeździłem. Bardzo mile wspominam w trasach. Po mieście.... wir
                > w baku to delikatne określenie ;-)

                Eeee.... bez przesady.
                Previa co prawda tylko 2,4 i 4 cylindry byla i zadawalala sie 15 l /lpg a obecne V6 pali 16-17.
                To jak mam wybor nowe, male na beznyne co w miescie spali 8 l albo stare na LPG co spali (finansowo) tyle samo - nadal wole drugie ;-)

                > W kilkunastoletnim wolnossącym V6 zapewne padnie blacharka. A to już sprawia, ż
                > e taki zakup jest co najmniej wątpliwy (ekonomicznie). Dla frajdy samego jeżdże
                > nia - ok :-)

                Na razie nie ma nigdzie nawet kropki rdzy (wliczajac w to tylna klape). Gdyby byly ogniska rdzy, nawet malutkie, to bym nie kupil.

                > Nie zakładam, po prostu podaję jako argument w dyskusji.
                No ale dalczego ten argument dziala tylko w jedna strone? Ze jak ktos kupuje uzywane to po to by sie lansowac a jak nowe to nie po to...

                A jesli ma dziala w obie strony i faktem jest ze ani starym autem ani nowym Sparkiem lansowac sie z sensem nie da to wg mnie zaden argument.

                > Jeżeli Jelcz jedzie 70 km/h to go wyprzedzę nawet maluchem ;-)
                > Adrenalinę będę miał jak po skoku ze stratosfery ;)))

                Jak juz zaczniesz wyprzedazac to na 150% racja. Tylko najpier trzeba byc cierpliwym aby znalezc cos (odcinek drogi) na tyle dlugiego i prostego, ze bedziesz miec realne sznase na wyprzedzenie a z drugiej nie bedzie za dlugie bo gdzie wtedy ta adrenalina? :-)

                > Jeżeli Jelcz jedzie pod górkę 40 km/h na podwójnej ciągłej (a nie widzę dalej n
                > iż na 100 m) to ja go nie będę wyprzedzał nawet Lamborghini Gallardo.

                Ale mjac pod noga 200KM zamiast 20 (tyle ma ten Maluch? :-) ) masz spore szanse wyprzedzic go zanim do tej gorki dojedziesz gdy sie akurat trafi kawalek prostej.

                > Zawsze z
                > drugiej strony może nadjeżdżać jakiś fan tego debila z białego BMW M3...

                Tym bardziej wolabym nie siedziec w Maluchu :-) - nawet gdyby mial od tylu zachamowac na mnie, bo sie pomylil :-)

                > Pełna zgoda, ale moje pytanie jest takie: czy rzeczywiście muszę jechać te 140-
                > 150? Nie jestem przedstawicielem handlowym, nikt mnie nie rozlicza z ilości naw
                > iedzonych codziennie klientów.

                Ale jaka frajda jechac wolno po autostradzie? Zasnac z nudow mozna. Poza tym te drogi po to sa by szybko jedzic, jak mam hecac 70-100 to nie bede sie pchal na autostrade - po co placic za cos z czego nie skorzystam? ;-)

                > W takim razie jadę z taką prędkością, z jaką mam
                > jeszcze komfort, zwłaszcza akustyczny. Do 120 km/h zasadniczo w każdym samocho
                > dzie.

                No w klasie "za 30k" czyli Sparki, C1, itp to moze byc juz za szybko...

                --
                Pozdrawiam,
                G.

                "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                • 24.06.14, 12:07
                  galtomone napisał:

                  > tisi123 napisał:
                  >
                  > > > A ja wlasnie takiego kupilem. Wolnossace V6.
                  > > >
                  > >
                  > > Też kiedyś takim jeździłem. Bardzo mile wspominam w trasach. Po mieście..
                  > .. wir
                  > > w baku to delikatne określenie ;-)
                  >
                  > Eeee.... bez przesady.
                  > Previa co prawda tylko 2,4 i 4 cylindry byla i zadawalala sie 15 l /lpg a obecn
                  > e V6 pali 16-17.
                  > To jak mam wybor nowe, male na beznyne co w miescie spali 8 l albo stare na LPG
                  > co spali (finansowo) tyle samo - nadal wole drugie ;-)
                  >
                  > > W kilkunastoletnim wolnossącym V6 zapewne padnie blacharka. A to już spra
                  > wia, że taki zakup jest co najmniej wątpliwy (ekonomicznie). Dla frajdy samego
                  > jeżdżenia - ok :-)
                  >
                  > Na razie nie ma nigdzie nawet kropki rdzy (wliczajac w to tylna klape). Gdyby byly ogniska rdzy, nawet malutkie, to bym nie kupil.
                  >
                  Za rok-dwa wyjdzie. Spokojna głowa.
                  A jeżeli padnie coś w silniku (tym za 3.5 tys zł.) to z wymianą zapłacisz jakieś 5 tys. Plus zero gwarancji na to że to "nowe cudo" w ogóle odpali. Mam naprawdę ciekawsze rzeczy do robienia na świecie niż wyszukiwanie półzłomowanych części do kilkunastoletniego samochodu.
                  Zwłaszcza, że każda naprawa to 1/5 jego wartości. Ale jak ktoś lubi być bywalcem szrotów to oczywiście żyjemy w wolnym kraju :)
                  Zakładam że nie będziesz szukał ŻADNEJ części do tego samochodu w ASO a nawet wśród lepszych zamienników ponieważ zwykły remont zawieszenia pochłonie 1/3 jego wartości.

                  > > Nie zakładam, po prostu podaję jako argument w dyskusji.
                  > No ale dalczego ten argument dziala tylko w jedna strone? Ze jak ktos kupuje uz
                  > ywane to po to by sie lansowac a jak nowe to nie po to...
                  >
                  > A jesli ma dziala w obie strony i faktem jest ze ani starym autem ani nowym Spa
                  > rkiem lansowac sie z sensem nie da to wg mnie zaden argument.
                  >

                  Podałem to jako element dyskusji ewentualnie dla kogoś, kto czuje się dowartościowany zakupem np. 15-letniej A8. Ja nie, Ty nie - nie ma tematu :)

                  > > Jeżeli Jelcz jedzie 70 km/h to go wyprzedzę nawet maluchem ;-)
                  > > Adrenalinę będę miał jak po skoku ze stratosfery ;)))
                  >
                  > Jak juz zaczniesz wyprzedazac to na 150% racja. Tylko najpier trzeba byc cierpl
                  > iwym aby znalezc cos (odcinek drogi) na tyle dlugiego i prostego, ze bedziesz m
                  > iec realne sznase na wyprzedzenie a z drugiej nie bedzie za dlugie bo gdzie wte
                  > dy ta adrenalina? :-)
                  >
                  > > Jeżeli Jelcz jedzie pod górkę 40 km/h na podwójnej ciągłej (a nie widzę d
                  > alej n
                  > > iż na 100 m) to ja go nie będę wyprzedzał nawet Lamborghini Gallardo.
                  >
                  > Ale mjac pod noga 200KM zamiast 20 (tyle ma ten Maluch? :-) ) masz spore szanse
                  > wyprzedzic go zanim do tej gorki dojedziesz gdy sie akurat trafi kawalek prost
                  > ej.
                  >
                  60 - 80 konnym Sparkiem, C1 czy Up!-em zrobię to też wcześniej (niż Maluchem)

                  > > Zawsze z
                  > > drugiej strony może nadjeżdżać jakiś fan tego debila z białego BMW M3...
                  >
                  > Tym bardziej wolabym nie siedziec w Maluchu :-) - nawet gdyby mial od tylu zach
                  > amowac na mnie, bo sie pomylil :-)
                  >

                  Ciężarówka uderzająca czołowo w A8 też dojdzie dalej niż do chłodnicy ;-)


                  > > Pełna zgoda, ale moje pytanie jest takie: czy rzeczywiście muszę jechać t
                  > e 140-
                  > > 150? Nie jestem przedstawicielem handlowym, nikt mnie nie rozlicza z iloś
                  > ci nawiedzonych codziennie klientów.
                  >
                  > Ale jaka frajda jechac wolno po autostradzie? Zasnac z nudow mozna. Poza tym te
                  > drogi po to sa by szybko jedzic, jak mam hecac 70-100 to nie bede sie pchal na
                  > autostrade - po co placic za cos z czego nie skorzystam? ;-)

                  Nie 70 -100 tylko 120. Nie naciągajmy argumentów ;) Nie widzę jakiejś niesamowitej różnicy pomiędzy 120 a 140 w kategorii "czasu dotarcia do celu". Jedno sikanie może tę różnicę zniwelować. Poza tym jest jeszcze jeden argument. Jadąc 120 "litrówką" jedziesz ani za wolno ani za szybko (dla tej litrówki). Czyli - nie nudzisz się. Jadąc 140 km/h A8 będziesz spał. A więc zaczniesz przyspieszać... I okaże się że okolice 200 km/ to jest ten moment, w którym zaczynasz się budzić. A 200 to już jest taka prędkość przy której się nie relaksujesz, tylko zaczynasz się bać o punkty karne. I szlag trafia cały relaks. Więc zwalniasz do 180, ale wciąż się boisz. Więc jedziesz 150 i zaczynasz się nudzić.... Tak to dokładnie działa. Wiem, bo wszyscy tak mają. Jak jadę czymś mocniejszym, to też tak mam :))

                  > > W takim razie jadę z taką prędkością, z jaką mam
                  > > jeszcze komfort, zwłaszcza akustyczny. Do 120 km/h zasadniczo w każdym samochodzie.
                  >
                  > No w klasie "za 30k" czyli Sparki, C1, itp to moze byc juz za szybko...
                  >

                  Nie, jest dokładnie idealnie. Przejedź się i zobacz.
                  • 24.06.14, 12:30
                    tisi123 napisał:

                    > > Na razie nie ma nigdzie nawet kropki rdzy (wliczajac w to tylna klape). G
                    > dyby byly ogniska rdzy, nawet malutkie, to bym nie kupil.
                    > >
                    > Za rok-dwa wyjdzie. Spokojna głowa.

                    Dlaczego za rok dwa a nie za 5 - 8?
                    Dlaczego juz jej nie ma?

                    Poza tym za rok - dwa to ja sie juz za innym autem moze bede rozgladal - ilez mozna jezdzic tym samym? :-)

                    > A jeżeli padnie coś w silniku (tym za 3.5 tys zł.) to z wymianą zapłacisz jakie
                    > ś 5 tys. Plus zero gwarancji na to że to "nowe cudo" w ogóle odpali.

                    Przesadzasz. Juz raz wymienialem silnik w aucie (na taki sciagany z japanowa) i raz remontowalem silnik.... i w przypadku wymiany na kompletny to nie ma az takiego problemu. +/- 1000 zl za robocizne i koszt plynow eksploatacyjnych.
                    Inna sprawa, ze obecne V6 nie bardzo ma powod majac 140k przbiegu by sie rozszypac.

                    > Mam napraw
                    > dę ciekawsze rzeczy do robienia na świecie niż wyszukiwanie półzłomowanych częś
                    > ci do kilkunastoletniego samochodu.

                    Ja tez. to byl przyklad - poki co z czesci to kupilem sobie drugi komplet felg na zime - ale to z checi a nie musu.

                    > Zwłaszcza, że każda naprawa to 1/5 jego wartości. Ale jak ktoś lubi być bywalce
                    > m szrotów to oczywiście żyjemy w wolnym kraju :)

                    Coz... naprawy w ASO nowego tez najczesciej nie sa darmowe. A jak juz ASO cos musi za darmo wymienic, to robi to w ostatecznosci, najpierw trzeba do nich 5 razy przyjechac i za kazdym razem auto na 3 dni zostawic....

                    > Zakładam że nie będziesz szukał ŻADNEJ części do tego samochodu w ASO a nawet w
                    > śród lepszych zamienników ponieważ zwykły remont zawieszenia pochłonie 1/3 jego
                    > wartości.

                    1. Na razie w ASo kupije plyny ekspolatacyjne, bo nie sa drogie.
                    2. Nie wiem dlaczego mialbym od razu robic remont calego zawieszenia. Jeszcze w zadnym aucie nigdy mi sie 1005 elementow na raz nie wysyplao (nawet w niemieckich!) a w japonczykach, ktorymi od kilku lat jezdze, remont zawieszenia to byla dwa razy (w dwoch ronych) wymiana dwoch amortyzatorow).

                    Koszt - (tyl) Avensis - Monroe ok 280 zl/szt, do obcenego Kayaba (wiec chyba tez ok) 330 zl. Mysle, ze roznica do przelkniecia....

                    > 60 - 80 konnym Sparkiem, C1 czy Up!-em zrobię to też wcześniej (niż Maluchem)
                    Ale wczesniej dales przyklad Malucha... A C1 jest calkiem dynamiczny. Mnie troche razi blacha zamiast tapicerki na drzwiach i plaskiti sa takie, ze brzydze sie dotykac... ale faktycznie Jelcza wyprzedzi. Gorzej na A4 np. pod gore Sw Anny jak przyjdzie TIR'a wyprzedac (a nie daj boze w C1 bedzie siedziec ktos oprpcz kierowcy) ;-).

                    > Ciężarówka uderzająca czołowo w A8 też dojdzie dalej niż do chłodnicy ;-)

                    Kochany.... Jak na ciezarowke spadnie samolot to juz wogole bedzie rzeznia ;-)

                    > Nie 70 -100 tylko 120. Nie naciągajmy argumentów ;) Nie widzę jakiejś niesamowi
                    > tej różnicy pomiędzy 120 a 140 w kategorii "czasu dotarcia do celu".

                    Zalezy od odleglosci, ale generalnie w ktegorii czas sie zgadzam. W kategori odczucie ubywajacych km juz jednak nie - mnie to robi roznice.

                    > I okaże się że okolice 200 km/ to jest ten moment, w którym zaczynasz się bud
                    > zić. A 200 to już jest taka prędkość przy której się nie relaksujesz, tylko zac
                    > zynasz się bać o punkty karne. I szlag trafia cały relaks. Więc zwalniasz do 18
                    > 0, ale wciąż się boisz. Więc jedziesz 150 i zaczynasz się nudzić....

                    Czy ja wiem? :-)
                    Ile mam punktow do rozdania? 21... to damy rade. Zarobienie punktow na naszych autorstradach jest pratycznie niemozliwe.... chyba, ze ktos ma zatopiony wzrok w 1 punkt.

                    > Tak to dok
                    > ładnie działa. Wiem, bo wszyscy tak mają. Jak jadę czymś mocniejszym, to też ta
                    > k mam :))

                    Pomiomo wszystko wlalbym to A8 (z musu bo sam bym sobie takiego wynalazku nie zakupil - jest tyle naprawde fajnych aut ;-) )niz Sparka by jechac 120 po autostradzie.

                    > > No w klasie "za 30k" czyli Sparki, C1, itp to moze byc juz za szybko...

                    > Nie, jest dokładnie idealnie. Przejedź się i zobacz.

                    Jechalem kilka razy Matizem, C1 tylko po miescie, a testowalem na autostradzi Picanto - 120 to za szybko.

                    --
                    Pozdrawiam,
                    G.

                    "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                    • 24.06.14, 13:06
                      galtomone napisał:

                      > tisi123 napisał:
                      >
                      > > > Na razie nie ma nigdzie nawet kropki rdzy (wliczajac w to tylna kla. Gdyby byly ogniska rdzy, nawet malutkie, to bym nie kupil.
                      > > >
                      > > Za rok-dwa wyjdzie. Spokojna głowa.
                      >
                      > Dlaczego za rok dwa a nie za 5 - 8?
                      > Dlaczego juz jej nie ma?
                      >

                      Już jest, tylko jej jeszcze nie widzisz.

                      > Poza tym za rok - dwa to ja sie juz za innym autem moze bede rozgladal - ilez m
                      > ozna jezdzic tym samym? :-)
                      >
                      > > A jeżeli padnie coś w silniku (tym za 3.5 tys zł.) to z wymianą zapłacisz
                      > jakie
                      > > ś 5 tys. Plus zero gwarancji na to że to "nowe cudo" w ogóle odpali.
                      >
                      > Przesadzasz. Juz raz wymienialem silnik w aucie (na taki sciagany z japanowa) i
                      > raz remontowalem silnik.... i w przypadku wymiany na kompletny to nie ma az ta
                      > kiego problemu. +/- 1000 zl za robocizne i koszt plynow eksploatacyjnych.
                      > Inna sprawa, ze obecne V6 nie bardzo ma powod majac 140k przbiegu by sie rozszy
                      > pac.
                      >

                      Mimo wszystko nie mam się ochoty babrać w "wyszukiwanie", "ściąganie", "załatwianie". Nie kręci mnie to.


                      > > Mam naprawdę ciekawsze rzeczy do robienia na świecie niż wyszukiwanie półzłomowanych części do kilkunastoletniego samochodu.
                      >
                      > Ja tez. to byl przyklad - poki co z czesci to kupilem sobie drugi komplet felg
                      > na zime - ale to z checi a nie musu.
                      >
                      > > Zwłaszcza, że każda naprawa to 1/5 jego wartości. Ale jak ktoś lubi być bywalcem szrotów to oczywiście żyjemy w wolnym kraju :)
                      >
                      > Coz... naprawy w ASO nowego tez najczesciej nie sa darmowe. A jak juz ASO cos m
                      > usi za darmo wymienic, to robi to w ostatecznosci, najpierw trzeba do nich 5 ra
                      > zy przyjechac i za kazdym razem auto na 3 dni zostawic....
                      >
                      Najczęściej masz 5 lat gwarancji. Zwyczajowo w 4 roku sprzedaję samochód i kupuję nowy. Jeszcze nigdy się na tym nie "przewiozłem".

                      > > Zakładam że nie będziesz szukał ŻADNEJ części do tego samochodu w ASO a nawet wśród lepszych zamienników ponieważ zwykły remont zawieszenia pochłonie 1/3 jego wartości.
                      >
                      > 1. Na razie w ASo kupije plyny ekspolatacyjne, bo nie sa drogie.
                      > 2. Nie wiem dlaczego mialbym od razu robic remont calego zawieszenia. Jeszcze w
                      > zadnym aucie nigdy mi sie 1005 elementow na raz nie wysyplao (nawet w niemieck
                      > ich!) a w japonczykach, ktorymi od kilku lat jezdze, remont zawieszenia to byla
                      > dwa razy (w dwoch ronych) wymiana dwoch amortyzatorow).
                      >
                      > Koszt - (tyl) Avensis - Monroe ok 280 zl/szt, do obcenego Kayaba (wiec chyba te
                      > z ok) 330 zl. Mysle, ze roznica do przelkniecia....
                      >

                      wymiana amortyzatorów to akurat nie jest remont zawieszenia - please...

                      > > 60 - 80 konnym Sparkiem, C1 czy Up!-em zrobię to też wcześniej (niż Malu
                      > chem)
                      > Ale wczesniej dales przyklad Malucha... A C1 jest calkiem dynamiczny. Mnie troc
                      > he razi blacha zamiast tapicerki na drzwiach i plaskiti sa takie, ze brzydze si
                      > e dotykac... ale faktycznie Jelcza wyprzedzi. Gorzej na A4 np. pod gore Sw Anny
                      > jak przyjdzie TIR'a wyprzedac (a nie daj boze w C1 bedzie siedziec ktos oprpcz
                      > kierowcy) ;-).
                      >
                      Dałem przykład Malucha jako ekstremum. C1 dam spokojnie radę wyprzedzić jadącego przepisowo TIR-a.


                      > > Ciężarówka uderzająca czołowo w A8 też dojdzie dalej niż do chłodnicy ;-)
                      >
                      > Kochany.... Jak na ciezarowke spadnie samolot to juz wogole bedzie rzeznia ;-)
                      >

                      Nie taka jak się dwa samoloty pasażerskie zderzą w powietrzu nad miastem ;-)

                      > > Nie 70 -100 tylko 120. Nie naciągajmy argumentów ;) Nie widzę jakiejś nie
                      > samowi
                      > > tej różnicy pomiędzy 120 a 140 w kategorii "czasu dotarcia do celu".
                      >
                      > Zalezy od odleglosci, ale generalnie w ktegorii czas sie zgadzam. W kategori od
                      > czucie ubywajacych km juz jednak nie - mnie to robi roznice.
                      >

                      To miała być jazda dla przyjemności a nie "gonienie za wynikiem" - przypominam Twój początkowy wpis.


                      > > I okaże się że okolice 200 km/ to jest ten moment, w którym zaczynasz s
                      > ię bud
                      > > zić. A 200 to już jest taka prędkość przy której się nie relaksujesz, tyl
                      > ko zac
                      > > zynasz się bać o punkty karne. I szlag trafia cały relaks. Więc zwalniasz
                      > do 18
                      > > 0, ale wciąż się boisz. Więc jedziesz 150 i zaczynasz się nudzić....
                      >
                      > Czy ja wiem? :-)
                      > Ile mam punktow do rozdania? 21... to damy rade. Zarobienie punktow na naszych
                      > autorstradach jest pratycznie niemozliwe.... chyba, ze ktos ma zatopiony wzrok
                      > w 1 punkt.
                      >

                      Za rok, dwa, jak już wszędzie odpalą punkty pomiarowe na bramkach czy innych konstrukcjach to na autostradzie będzie najłatwiej zebrać 21 punktów w ciągu kwadransa ;-)

                      > > Tak to dok
                      > > ładnie działa. Wiem, bo wszyscy tak mają. Jak jadę czymś mocniejszym, to
                      > też ta
                      > > k mam :))
                      >
                      > Pomiomo wszystko wlalbym to A8 (z musu bo sam bym sobie takiego wynalazku nie z
                      > akupil - jest tyle naprawde fajnych aut ;-) )niz Sparka by jechac 120 po autost
                      > radzie.
                      >

                      Ja też. Ale nową A8. Nie "w rewelacyjnym stanie za niewiarygodnie okazyjną cenę".
                      > > > No w klasie "za 30k" czyli Sparki, C1, itp to moze byc juz za szybk
                      > o...
                      >
                      > > Nie, jest dokładnie idealnie. Przejedź się i zobacz.
                      >
                      > Jechalem kilka razy Matizem, C1 tylko po miescie, a testowalem na autostradzi P
                      > icanto - 120 to za szybko.
                      >

                      Picanto odpada. Przejedź się trojaczkami francuskimi albo niemieckimi

                      • 24.06.14, 13:40
                        tisi123 napisał:

                        > galtomone napisał:
                        >
                        > > tisi123 napisał:
                        > >
                        > > > > Na razie nie ma nigdzie nawet kropki rdzy (wliczajac w to tyl
                        > na kla. Gdyby byly ogniska rdzy, nawet malutkie, to bym nie kupil.
                        > > > >
                        > > > Za rok-dwa wyjdzie. Spokojna głowa.
                        > >
                        > > Dlaczego za rok dwa a nie za 5 - 8?
                        > > Dlaczego juz jej nie ma?
                        > >
                        >
                        > Już jest, tylko jej jeszcze nie widzisz.

                        Hmmm.... A skad wiesz? Widzisz? Czy tak ci sie wydaje? :-)

                        > Mimo wszystko nie mam się ochoty babrać w "wyszukiwanie", "ściąganie", "załatwi
                        > anie". Nie kręci mnie to.

                        Mnie tez nie - dlatego kupilem sprawdzone, wolno ssace V6 a nie 3 cylindorwy, jednolitorwy wynalazek.


                        > Najczęściej masz 5 lat gwarancji. Zwyczajowo w 4 roku sprzedaję samochód i kupu
                        > ję nowy. Jeszcze nigdy się na tym nie "przewiozłem".

                        Mnie nie stac na tak duze straty finansowe. Sorry, ale potencjalne naprawy wolnossocej V6tki to nic w prowornaniu z tym ile ty tracisz co 4 lata na zamianie auta.
                        Moze faktycznie na naprawy wydajesz 0 zl. Ale jesli kupujesz za 45-50tys zl (nie za 30k ja stoi w watku) to przeciez nie sprzedajesz za 40.... po 4 latach.
                        To tez jest koszt.

                        I to nie bagatelny bo do kolejnego auta za 50k znow musisz z kieszeni wylozyc.

                        > > > Zakładam że nie będziesz szukał ŻADNEJ części do tego samochodu w A
                        > SO a nawet wśród lepszych zamienników ponieważ zwykły remont zawieszenia pochło
                        > nie 1/3 jego wartości.
                        > >
                        > wymiana amortyzatorów to akurat nie jest remont zawieszenia - please...

                        To co to jest remont zawieszenia?

                        W Audi wymienialem wahacz bo sie zlamal - ale mial prawo, auto skladalo sie glownie z rdzy wyprodukowanej w 1975 roku.
                        W dwoch Escortach i dwoch Pugach przy zawieszeniu nie robilem nic. A Avensisach w jednym wymienialem amortyzaroty w drugim raz jakas gume stabilizatora czy cos bo zaczlo stukac, w Previi wyminilem amortyzatory.

                        A auta, ktorymi jezdzilem przed japonczykami mialy przbiegi tzw. niewiadome.... I mimo to w zadnym nie remontowalem zaiweszenia wiec sie nie znam.

                        > Dałem przykład Malucha jako ekstremum. C1 dam spokojnie radę wyprzedzić jadąceg
                        > o przepisowo TIR-a.

                        Ale blacha i blastiki nadal szpetne :-)

                        > > > Ciężarówka uderzająca czołowo w A8 też dojdzie dalej niż do chłodni
                        > cy ;-)
                        > >
                        > > Kochany.... Jak na ciezarowke spadnie samolot to juz wogole bedzie rzezni
                        > a ;-)
                        > >
                        >
                        > Nie taka jak się dwa samoloty pasażerskie zderzą w powietrzu nad miastem ;-)

                        Kochany... ale jak na te dwa samoloty (jak spanda na tory) wpadnie pociag towarowy przwozocy chemikalia i ladunki wybuchowe to dopiero nie ma szans - szczegolnie jak tory beda przehcodzic przez CENTRUM!!!! miasta.


                        > To miała być jazda dla przyjemności a nie "gonienie za wynikiem" - przypominam
                        > Twój początkowy wpis.

                        Ale jazda 140-150 to wlasnie jazda dla przyjemnosci. Silnik mruczy spokojnie na ok 3 tys obrotow, muzyczka cicho gra, czlowiek sie przeciaga na fotelu i zastanawia jak nogi ulozyc na kolejene 40km drogi....

                        > Za rok, dwa, jak już wszędzie odpalą punkty pomiarowe na bramkach czy innych ko
                        > nstrukcjach to na autostradzie będzie najłatwiej zebrać 21 punktów w ciągu kwad
                        > ransa ;-)

                        Ale ja auto kupowalem miesiac temu a nie za rok dwa. ;-)

                        > Ja też. Ale nową A8. Nie "w rewelacyjnym stanie za niewiarygodnie okazyjną cenę
                        > ".

                        Mnie cena mniej interesuje a stan.

                        Bo co to znaczy nowa i kiedy auto przestaje byc nowe....?

                        Jak wyjezdzasz z salonu i masz 100km przbiegu to jest nowe? A po 1000km? A po 10.000km?

                        Czyli do jakiego przbiegu nic pryz aucie nie robisz, nie sprawdzasz, nie kontorlujesz?

                        Mnie sie wydawalo, ze tkaie podstawowe zeczy to sie co jakis czas sprawdza bez wzgledu na to czy auto ma 10k czy 100k przebiegu.

                        A jesli piszac ""w rewelacyjnym stanie za niewiarygodnie okazyjną cenę" - masz na mysli komisowe igileki odklejone od drzewa, itp. To sie zgadza. Ale nie o tkaim uzywanym rozmawiamy.

                        Przy takim wyborze tez kupilbym nowego Sparka albo rower.


                        > Picanto odpada. Przejedź się trojaczkami francuskimi albo niemieckimi
                        Dlaczego odpada? Lapie sie do 30k. Mysisz ze Spark to luksus. A wspomniane trojaczki tez maja swoje klopoty.
                        --
                        Pozdrawiam,
                        G.

                        "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                        • 24.06.14, 14:15

                          > > > > > Na razie nie ma nigdzie nawet kropki rdzy (wliczajac w to tylna kla. Gdyby byly ogniska rdzy, nawet malutkie, to bym nie kupil.
                          > > > > >
                          > > > > Za rok-dwa wyjdzie. Spokojna głowa.
                          > > >
                          > > > Dlaczego za rok dwa a nie za 5 - 8?
                          > > > Dlaczego juz jej nie ma?
                          > > >
                          > >
                          > > Już jest, tylko jej jeszcze nie widzisz.
                          >
                          > Hmmm.... A skad wiesz? Widzisz? Czy tak ci sie wydaje? :-)
                          >
                          Rzuć okiem na podwozie. Nie ma tam ani kropli rdzy? Nawet na wahaczach, czy na układzie wydechowym? Patrzyłeś endoskopem w profile zamknięte? Albo chociażby do środka drzwi czy też klapy bagażnika? Żaden rygiel nie pokrył się delikatnym nalotem? W takim razie to jest samochód z kosmosu a nie z planety Ziemia ;-)

                          > > Mimo wszystko nie mam się ochoty babrać w "wyszukiwanie", "ściąganie", "z
                          > ałatwi
                          > > anie". Nie kręci mnie to.
                          >
                          > Mnie tez nie - dlatego kupilem sprawdzone, wolno ssace V6 a nie 3 cylindorwy, j
                          > ednolitorwy wynalazek.
                          >
                          Fizyki nie oszukasz. Twój silnik wytrzyma. Osprzęt nie. Zwykła guma sparcieje albo przewód elektryczny pokryje się nalotem. I stoisz.

                          >
                          > > Najczęściej masz 5 lat gwarancji. Zwyczajowo w 4 roku sprzedaję samochód i kupuję nowy. Jeszcze nigdy się na tym nie "przewiozłem".
                          >
                          Ale jesli kupujesz za 45-50tys zl (ni
                          > e za 30k ja stoi w watku) to przeciez nie sprzedajesz za 40.... po 4 latach.
                          > To tez jest koszt.
                          >

                          Miesiąc temu kupiłem samochód za 52 tys. Za cztery lata pewnie będzie wart ze 20 - 25. Będzie miał na liczniku jakieś 80 tys. Będę go sprzedawał jakieś 2-3 dni. Stracę na nim 25 - 30 tys. Ty na swoim stracisz znacznie więcej, ponieważ Twój będzie już w tym czasie praktycznie niesprzedawalny. Sorry, nikt nie kupi kilkunastoletniej V6 z przebiegiem ponad 200 tys.

                          > I to nie bagatelny bo do kolejnego auta za 50k znow musisz z kieszeni wylozyc.
                          >
                          wymiana amortyzatorów to akurat nie jest remont zawieszenia - please...
                          >
                          > To co to jest remont zawieszenia?

                          Sprężyny, wahacze, amortyzatory, stabilizatory, tuleje i miliard śrubek i nakrętek :)

                          > A auta, ktorymi jezdzilem przed japonczykami mialy przbiegi tzw. niewiadome....
                          > I mimo to w zadnym nie remontowalem zaiweszenia wiec sie nie znam.
                          >
                          > > Dałem przykład Malucha jako ekstremum. C1 dam spokojnie radę wyprzedzić jadącego przepisowo TIR-a.
                          >
                          > Ale blacha i blastiki nadal szpetne :-)
                          >
                          W kilkunastoletniej furze skóry też raczej nie nieskazitelne ;)


                          >
                          > Kochany... ale jak na te dwa samoloty (jak spanda na tory) wpadnie pociag towar
                          > owy przwozocy chemikalia i ladunki wybuchowe to dopiero nie ma szans - szczegol
                          > nie jak tory beda przehcodzic przez CENTRUM!!!! miasta.
                          >
                          >
                          > > To miała być jazda dla przyjemności a nie "gonienie za wynikiem" - przypo
                          > minam
                          > > Twój początkowy wpis.
                          >
                          > Ale jazda 140-150 to wlasnie jazda dla przyjemnosci. Silnik mruczy spokojnie na
                          > ok 3 tys obrotow, muzyczka cicho gra, czlowiek sie przeciaga na fotelu i zasta
                          > nawia jak nogi ulozyc na kolejene 40km drogi....
                          >
                          Czuję to samo jadąc 120 km/h w samochodzie, w którym wszystko pachnie nowością :)


                          > > Za rok, dwa, jak już wszędzie odpalą punkty pomiarowe na bramkach czy inn
                          > ych ko
                          > > nstrukcjach to na autostradzie będzie najłatwiej zebrać 21 punktów w ciąg
                          > u kwad
                          > > ransa ;-)
                          >
                          > Ale ja auto kupowalem miesiac temu a nie za rok dwa. ;-)
                          >
                          A więc zwolnisz za rok-dwa :)

                          > > Ja też. Ale nową A8. Nie "w rewelacyjnym stanie za niewiarygodnie okazyjn
                          > ą cenę
                          > > ".
                          >
                          > Mnie cena mniej interesuje a stan.
                          >
                          > Bo co to znaczy nowa i kiedy auto przestaje byc nowe....?
                          >
                          > Jak wyjezdzasz z salonu i masz 100km przbiegu to jest nowe? A po 1000km? A po 1
                          > 0.000km?
                          >
                          Nowe to jest jak stoi w salonie. Potem jest już tylko coraz bardziej stare. Sztuka polega na tym, aby się go pozbyć, kiedy jeszcze gwarantuje w miarę bezawaryjną jazdę.

                          > Czyli do jakiego przbiegu nic pryz aucie nie robisz, nie sprawdzasz, nie kontor
                          > lujesz?
                          >
                          > Mnie sie wydawalo, ze tkaie podstawowe zeczy to sie co jakis czas sprawdza bez
                          > wzgledu na to czy auto ma 10k czy 100k przebiegu.
                          >

                          Jadę na przegląd w wyznaczonym czasie i już. Te 500 czy 700 zł naprawdę przeżyję.

                          > A jesli piszac ""w rewelacyjnym stanie za niewiarygodnie okazyjną cenę" - masz
                          > na mysli komisowe igileki odklejone od drzewa, itp. To sie zgadza. Ale nie o tk
                          > aim uzywanym rozmawiamy.
                          >
                          Żeby nawet ten samochód stał od nowości w chłodni i miał przejechane 0 km to nic nie zmieni faktu że CZASU nikt nie powstrzymał i większość elementów jest do wymiany.

                          > Przy takim wyborze tez kupilbym nowego Sparka albo rower.
                          >
                          >
                          > > Picanto odpada. Przejedź się trojaczkami francuskimi albo niemieckimi
                          > Dlaczego odpada? Lapie sie do 30k. Mysisz ze Spark to luksus. A wspomniane troj
                          > aczki tez maja swoje klopoty.

                          Nie ma samochodów bez kłopotów ani bez wad. Ale te ostatnie dają radę jechać rzeczone 120 km/h bez "zamordowania" kierowcy
                          • 24.06.14, 14:49
                            tisi123 napisał:

                            > > Hmmm.... A skad wiesz? Widzisz? Czy tak ci sie wydaje? :-)
                            > >
                            > Rzuć okiem na podwozie. Nie ma tam ani kropli rdzy? Nawet na wahaczach, czy na
                            > układzie wydechowym?

                            Na elementach konstrukcyjnych, czy tez waznych z p. widzenia bezpieczenstwa nie ma - tzn. nie ma wiecej niz na aucie ktore ma kilka miesiecy a kosztowalo te 30k.
                            W frmowej Picanto, ktora mamy w oddziale tylna klapa (tak dla odmiany) zaczela gnic juz w pirwszym roku uzywania. Obecnie auto ma 1/3 przebiegu mpojego prywatnego a wyglada na 3 razy bardziej zuzyte. Fotel wygnieciony, lakie bez polysku...

                            A wydech... oczywiscie, ze jest pokryty rdza.

                            Ale przejdz berznynoweym autem 1000km (nadal bedzie nowe - prawda) i postaw pod chmurka na kilka dni. gwarantuje ci ze na wydechu i terczach bedzie taka sama rdza.

                            Zreszta nie sadze by wydech ASO wymienialo na gwarancji po czasie 2 lat... (jak nie wczesniej) ja przeciez tez moge za jakis czas kupic nowy tlumik i bede mial taka sama gwarancje.

                            Patrzyłeś endoskopem w profile zamknięte?

                            Nie... a Ty? :-)

                            > Albo chociażby d
                            > o środka drzwi czy też klapy bagażnika? Żaden rygiel nie pokrył się delikatnym
                            > nalotem? W takim razie to jest samochód z kosmosu a nie z planety Ziemia ;-)

                            Delikatnym nalotem to sie sporo rzeczy pokrylo, ale ten sam nalot znajdziesz w dwu trzy miesiecznym nowym aucie ktore parkuje na ulicy. Co to ma do rzeczy
                            Ani taki nalot nie wyplyw na bezpieczenstwo ani na komfort.

                            Co innego zardzwiala srobka czy kawalek rruy wydechowej a co innego gnijace drzwi czy progi - myslalem ze to masz na mysli?

                            > Fizyki nie oszukasz. Twój silnik wytrzyma. Osprzęt nie. Zwykła guma sparcieje a
                            > lbo przewód elektryczny pokryje się nalotem. I stoisz.

                            Odpukac jeszcze mi sie (poza Peugeotami, ktorych juz nie kupuje wlasnie z takich pododow) takie przygody z elektryka nie przydazaly.

                            > > > Najczęściej masz 5 lat gwarancji. Zwyczajowo w 4 roku sprzedaję sam
                            > ochód i kupuję nowy. Jeszcze nigdy się na tym nie "przewiozłem".
                            > >
                            > Ale jesli kupujesz za 45-50tys zl (ni
                            > > e za 30k ja stoi w watku) to przeciez nie sprzedajesz za 40.... po 4 lata
                            > ch.
                            > > To tez jest koszt.
                            > >
                            >
                            > Miesiąc temu kupiłem samochód za 52 tys. Za cztery lata pewnie będzie wart ze 2
                            > 0 - 25. Będzie miał na liczniku jakieś 80 tys. Będę go sprzedawał jakieś 2-3 dn
                            > i. Stracę na nim 25 - 30 tys. Ty na swoim stracisz znacznie więcej, ponieważ Tw
                            > ój będzie już w tym czasie praktycznie niesprzedawalny.

                            Wiecej???
                            Jesli tracisz 25-30 tys to zakladajac, ze oddam soje auto na zlom, stracimy tle samo.
                            I mysle, ze bardzo sie mylisz. Juz tlumacze dlaczego.

                            W 2008 roku kupilem w Niemchech Previe (mniej wiecej tak egzotyczne w PL auto jak obecnie posiadane).

                            Auto razem z przywozem z niemiec wyszlo mnie jakies 16 tys zlotych (i 5 miesiecy szukania) w cene zakupu wliczam lot z UK do PL, przejazy itd...

                            Po 4 latach w 3 dni sprzedalem za 11, jesli mie pamiec nie myli.

                            Tez wszyscy mowili - 2.4??? Benzyna??? Taki van co go u nas nikt nie zna, z silnikiem pod autem, itd... itd.... To bedzie niesprzedawalne. Ale sie bez klopotu sprzedalo.

                            To dalczego obecne sie nie sprzeda?

                            Ojciec wczensiej mial 2.5l V6 Forda Contura (czy jakos tak) - tez sprzedael sie bez klopotu.

                            > Sorry, nikt nie kupi ki
                            > lkunastoletniej V6 z przebiegiem ponad 200 tys.

                            Bo???? A coz to jest 200k? Lepiej kupic bezynowe 1.4 z takim przbiegiem czy moze diesla 1.6?

                            > > I to nie bagatelny bo do kolejnego auta za 50k znow musisz z kieszeni wyl
                            > ozyc.

                            Takze nie ferowalbym az tak czarno-bialych pogladow a strata 25k to czy zuzyjesz ja na naprawy czy utrate wartosci to ciagle 25k ktorych nie masz wiekszeni. Mnie wychodzi, ze przez te 4 lata na naprawy auta 20-25k nie mam szans wydac.

                            > wymiana amortyzatorów to akurat nie jest remont zawieszenia - please...
                            > >
                            > > To co to jest remont zawieszenia?
                            >
                            > Sprężyny, wahacze, amortyzatory, stabilizatory, tuleje i miliard śrubek i nakrę
                            > tek :)

                            W Japonskim aucie???? Sorry - ale ja nie znam takiego japoncyzka ktory by takiego remontu zawieszenia wymagal - ever!!! A torche sie przez moje rece , rodzine i bliskich i dalekich znajomych tych aut przewinelo. Moze teraz nowe wynalazki sa juz tak samo badziwne pod tym wzgedem jak niemiecka mysl techniczna?

                            > > A auta, ktorymi jezdzilem przed japonczykami mialy przbiegi tzw. niewiado
                            > me....
                            > > I mimo to w zadnym nie remontowalem zaiweszenia wiec sie nie znam.
                            > >
                            > > > Dałem przykład Malucha jako ekstremum. C1 dam spokojnie radę wyprze
                            > dzić jadącego przepisowo TIR-a.
                            > >
                            > > Ale blacha i blastiki nadal szpetne :-)
                            > >
                            > W kilkunastoletniej furze skóry też raczej nie nieskazitelne ;)

                            Z tylu praktycznie nowe. A fotel kierowcy (jasna skora) wyglada na jakies 50-60 tys.
                            Widac wystarczy kilka razy w roku wydac te 100 zl na dokldana konserwacje i napiszczanie woskiem.

                            > Czuję to samo jadąc 120 km/h w samochodzie, w którym wszystko pachnie nowością 
                            > :)

                            Przez cale 4 lata masz ten zapach? To sie na stacjach kupuje? Czy tez zapach nowosci umiera szybciej i wtedy juz jedziusz uzywanym, starym autem?

                            Kiedy nowe, przestaje byc nowe?

                            > A więc zwolnisz za rok-dwa :)

                            Na autostradzie? Ze 140-150???? A po co mialbym zwalniac?? :-)

                            > Nowe to jest jak stoi w salonie. Potem jest już tylko coraz bardziej stare. Szt
                            > uka polega na tym, aby się go pozbyć, kiedy jeszcze gwarantuje w miarę bezawary
                            > jną jazdę.

                            O to!!!! Dobrze gadasz!!!
                            W moim przekonaniu to co kupilem w stanie w jakim kupilem wlasnie to gwarantuje. A przy odpowiednim traktowaniu i serwisowaniu to i kolejny wlasciciel nie bedzie miec klopotu.

                            Czas i km nie zabijaja aut.

                            > Jadę na przegląd w wyznaczonym czasie i już. Te 500 czy 700 zł naprawdę przeżyj
                            > ę.

                            No to dokladnie tak jak ja (i poprzedni wlasciciel).

                            > Żeby nawet ten samochód stał od nowości w chłodni i miał przejechane 0 km to ni
                            > c nie zmieni faktu że CZASU nikt nie powstrzymał i większość elementów jest do
                            > wymiany.

                            Juz pisalem, ze to nie czas jest zabojca auta. I gdybys mial racje i wiekszosc elementow bylaby do wymiany to auto przedstawialoby soba obraz nedzy i rozpaczy, + wycieki, dymienie , bujanie, skrzypienie, stukanie rdza i generalny obraz rozkladu.

                            Ale nic takiego sie nie dzieje i nic takiego nie widac... Dziwne. Moze jak cos jest porzadnie zrobione to przebieg 140k i 10 lat to nie jest zaden problem?

                            > Nie ma samochodów bez kłopotów ani bez wad. Ale te ostatnie dają radę jechać rz
                            > eczone 120 km/h bez "zamordowania" kierowcy.

                            No nie wiem - jachalem ponad 200km Fusionem (jako kierowca) , niby drozsze auto a wcale lepiej nie bylo.
                            --
                            Pozdrawiam,
                            G.

                            "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                            • 24.06.14, 15:08
                              > > Żeby nawet ten samochód stał od nowości w chłodni i miał przejechane 0 km
                              > to ni
                              > > c nie zmieni faktu że CZASU nikt nie powstrzymał i większość elementów je
                              > st do
                              > > wymiany.
                              >
                              > Juz pisalem, ze to nie czas jest zabojca auta. I gdybys mial racje i wiekszosc
                              > elementow bylaby do wymiany to auto przedstawialoby soba obraz nedzy i rozpaczy
                              > , + wycieki, dymienie , bujanie, skrzypienie, stukanie rdza i generalny obraz r
                              > ozkladu.
                              >
                              > Ale nic takiego sie nie dzieje i nic takiego nie widac... Dziwne. Moze jak cos
                              > jest porzadnie zrobione to przebieg 140k i 10 lat to nie jest zaden problem?
                              >

                              Nie, po prostu tego nie widzisz. Masz teraz w samochodzie dziesiątki tykających bomb zegarowych. A to cybant, a to śrubka, a to przewód elektryczny, a to czujnik. Ja takich rzeczy nie lubię. Ale Ty kupiłeś ten samochód więc ja nie będę teraz Ci obrzydzał Twojego wyboru.

                              Pozdrawiam
                              Jak dla mnie EOT

                              • 24.06.14, 15:35
                                tisi123 napisał:

                                > Nie, po prostu tego nie widzisz. Masz teraz w samochodzie dziesiątki tykających
                                > bomb zegarowych. A to cybant, a to śrubka, a to przewód elektryczny, a to czuj
                                > nik. Ja takich rzeczy nie lubię. Ale Ty kupiłeś ten samochód więc ja nie będę t
                                > eraz Ci obrzydzał Twojego wyboru.

                                Ale moje poprzednia auta (nie liczac mlodszej od obecnego Avensis) byly starsze, jedzilem nimi tez psoro i nic z tego co piszesz sie nie dzialo. W zadnym!!!!

                                Dwoma, ktore sprawialy faktyczne problemy byly Polonez i Pug405. Na dwa Escorty (jeden po firmie z jakims KOSMICZNYM przebiegiem), puga 205, dwie avensis, previe nic sie nie dzialo. Do statystyk nie wiliczam Audi 80 (75), Wartburga (84) i Malucha (78) z powodow oczywistych.

                                Nie musialem remontowac zawieszenia, w jednym escorcie wymienialem sprzeglo, W e wszystkich do czasow aut japonskich) zasze od razu wymienialem rozrzad... I tylko poloznez stanal na drodze pod wroclawiem majac cale 2 lata i jakies 30-40 przebiegu.

                                Mysle, ze toche zbyt pesymistycznie podchodzisz do zagadnienia. Choc z drugiej strony parzac na to jak na tele Ave I, Previi i obecnego wynalazku byla zrobiona Ave II to przypuszczam, ze gdybym kupil Ave III/Auris czy co kowliek innego ale nowego, tez bym po 4 latach sprzedal,
                                z powodow ktore wymieniles.
                                --
                                Pozdrawiam,
                                G.

                                "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                            • 25.06.14, 14:22
                              > Na elementach konstrukcyjnych, czy tez waznych z p. widzenia bezpieczenstwa nie
                              > ma - tzn. nie ma wiecej niz na aucie ktore ma kilka miesiecy a kosztowalo te 3
                              > 0k.

                              Hmm... Czy to znaczy, że auto rdzewieje tylko przez kilka miesięcy a potem przestaje? Tak samo z siebie, czy coś trzeba w tym kierunku robić?
                              --
                              www.cytatybiblijne.pl
                              • 25.06.14, 15:13
                                Chodzi mi o to, ze na istotnych elementach albo nie ma rdzy (nie pytaj jak to mozliwe - nie wiem, nie znam sie), albo jest jest tak malo, ze nie ma znaczenia. Nie wiem jak to sie robi....ale wyglada na to, ze rdzewieje na poczatku szybciej, a potem wolniej. Rdza w kazdym razie nie jest problemem.
                                --
                                Pozdrawiam,
                                G.

                                "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                    • 25.06.14, 14:21
                      > Poza tym za rok - dwa to ja sie juz za innym autem moze bede rozgladal - ilez m
                      > ozna jezdzic tym samym? :-)

                      Jak jest dobre, nie psuje się, przyjemnie się nim jeździ i się je lubi to można.

                      Ja mam nadzieję, że moje następne auto to już będzie sensowne elektryczne :)
                      --
                      Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
                      • 25.06.14, 15:04
                        tomek854 napisał:

                        > Ja mam nadzieję, że moje następne auto to już będzie sensowne elektryczne :)

                        O to by bylo super, zeby bylo tanie do jazdy, ekologiczne w 100% - 0 CO2 ale bez obecnych ograniczen elektrykow.
                        Niestety na to sie nie zanosi :-(


                        --
                        Pozdrawiam,
                        G.

                        "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                        • 25.06.14, 15:09
                          No, troche mi to przekonanie powoli zdycha, ale kupując obecne w 2009 miałem nadzieję, że na następne przyjdzie czas w 2019 (jestem zwolennikiem teorii "jak dbasz, tak masz" więc liczę na to, że pojezdżę nim długo) to już rewolucja z bateriami będzie za nami.
                          --
                          Żyj zdrowo! Używaj tylko logarytmów naturalnych!
    • 23.06.14, 15:00
      Sorry ale 30k to jest dość dziwna kwota bo ani nie kupisz za to sensownego auta nowego (nawet niech będzie, że z klasy A czy B), ani też fajnego używanego. Ja to tak patrzę, że dobry używany to jest ok 50k. A wtedy z nowych jest dośc spory wybór.
      • 23.06.14, 15:17
        Moj zakup kloci sie z Tym co napisales.

        50k to za duzy budzet bo za to kupujesz juz nowego kompakta, a my rozwazamy zakup czegos naprawde malego Spark, Panda, itp nowego...
        Lub zakup dwoch/trzech klas wyzej ale jednak uzywanego. Przypominame tez ze zalozenie jest takie, ze to uzywane jest rownie pewne jak nowe w salonie w kwesti stanu/przbiegu/itd..

        A nie robi nam roznicy czy spali nam malenstwo w tasie 8l beznyny, czy wieszke auto 17l gazu.... Ewentualnie jezdzimy na tyle nie wiele, ze wolimy wydac kase na spalanie 10/100 w zamian za duzo wyszszy komfort jazdy.

        Przypuszczam tez, ze i bezpieczenstwo nie jest bez znaczenie, i 10 letnie duze auto bedzie nadal duzo bezpieczniejsze niz nowe ale male...
        --
        Pozdrawiam,
        G.

        "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
        • 23.06.14, 15:42
          Ok jak 30k i małe ok, tylko że w porównaniu z Mondeło mk3 nowa Fiesta ma więcej poduszek, więcej systemów trzymających auto na drodzę i pali 1/2 a czasami 1/3 mniej. No i większe auto, nie wiadomo jak stare, jeśli to naprawiasz na nowych originalnych częściach (lub też nawet dobrych zamiennikach) to ciągle są ceny eksploatacji dużego auta.
          • 23.06.14, 16:02
            Tyle że nowa fiesta to kosz ponad 40 tys.
            • 24.06.14, 10:56
              To prawda, nie jest to tanie auto z tych mniejszych, ogólnie wytknąłem to autorowi, że za 30k nowe auto to będzie ciężko kupić z rozsądnym wyposażeniem.
              • 24.06.14, 11:10
                A kto mowi o wyposazeniu?
                Ja pisalem o aucie - mam 30k i wlasnie wybor - nowe albo uzywane Premium od znajomego.

                --
                Pozdrawiam,
                G.

                "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
          • 23.06.14, 16:15
            Ale Mondeo mk3 kosztuje ~10k. Mówimy o samochodzie za 30k, czyli Mondeo mk4, które jest bezpieczniejsze od nowej Fiesty i nieporównywalnie wygodniejsze.

            Fiesta i inne B-ąble nie nadają się na trasy, więc nie ma o czym w ogóle mówić.
            • 24.06.14, 10:57
              A jakie się nadają na trasę ? Patrząc na to właśnie z tej trasy którą teraz zrobiłem to Fiesta z Ecoboost zupełnie daje radę jeździć wg przepisowych prędkości, fakt, nie jest to białe bmw m3 Frogusia.

              Ja nie potrzebuje napierdzielać 180 lewym pasem, a i tak jak się zagapie to chwila moment mam 150-160 jak wyprzedzam tiry ekspresówką.
              • 24.06.14, 11:22
                jbl25 napisał:

                > A jakie się nadają na trasę ? Patrząc na to właśnie z tej trasy którą teraz zro
                > biłem to Fiesta z Ecoboost zupełnie daje radę jeździć wg przepisowych prędkości
                > , fakt, nie jest to białe bmw m3 Frogusia.

                A ta fiesta z Ecoboost nowa to 30k kosztuje? To chyba nie ten segment aut :-)
                Za 30k kupisz Sparka, C1, Picanto, Pande. Fistea chyba jednak drozsza (na stronie Forda nie widze od ilu zl sie cena zaczyna).
                >
                > Ja nie potrzebuje napierdzielać 180 lewym pasem, a i tak jak się zagapie to chw
                > ila moment mam 150-160 jak wyprzedzam tiry ekspresówką.

                Nie widze zwiazku z wyborem auta....


                --
                Pozdrawiam,
                G.

                "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
    • 23.06.14, 15:05
      Małe, nowe gówienko za 30k jest niedopuszczalne w przypadku dużych przelotów, bez względu na wszystko.
      • 23.06.14, 15:18
        Duzych tak... ale 15 - 20 tys rocznie to nie jest duzo....
        Z drugiuej strony jest to juz na tyle duzo, ze nie mialbym ohcoty jechac gdzies dalej SParkiem z rodzina czy jakims Picanto....
        --
        Pozdrawiam,
        G.

        "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
        • 23.06.14, 15:31
          Ja jednak wyznaję zasadę, że samochody klasy <B są tylko i wyłącznie do krótkich, miejskich jazd i sporadycznych podróży w obrębie powiedzmy województwa. Do tras jest niezbędny minimum kompakt. 30k to trochę nijaka kwota - za dużo na sztrucla, za mało na w miarę świeży samochód. Dokoptowałbym 35k i kupił samochód klasy D - przedliftowy C5 czy Mondeo.
      • 23.06.14, 19:49
        Bzdura. Trzeba po prostu dobrze wybrać.

        Ja parę lat temu stałem przed takim samym dylematem i zdecydowałem się na nowe, ale mniejsze. Co prawda założenie było takie, że "przemęczymy się trochę w małym i zostanie ono drugim autem w rodzinie" no ale z rodziny nic nie wyszło i zostałem sam z tym małym. I doszedłem do wniosku, że nic większego mi nie potrzeba.

        Silnik 1.3 89 koni przy 940 kg masy własnej pojazdu wystarcza na żwawą i wygodną jazdę, auto jest przyzwoicie wyposażone (full elektryka, prosta klimatyzacja). Miejsca dla kierowcy mam więcej niż w moim poprzednim samochodzie - a był to nissan primera, czyli wcale nie takie małe autko - z tyłu też od biedy dwie dorosłe osoby pojadą i choć nie będzie jak w limuzynie, to na brak miejsca narzekać nie będą - znowu, z tyłu mam więcej miejsca niż np. w Fabii. Bagażnik 230 litrów też wystarcza na co dzień, jak coś zawsze można dorzucić kufer na dach.

        Nie wybierałem tego auta pod takim kątem, bo, jak pisałem, wychodziłem z podobnego założenia, ale okazuje się, że nie wszystkie małe i tanie auta to gówna w rodzaju Peugeota 107.

        Ostatnio auto robiło nawet za kampera - podczas wyprawy na północ Szkocji nie chciało nam się rozkładać namiotu po ciemku i w deszczu i skorzystaliśmy ze sprytnego sposobu na rozkładanie foteli pozwalającego na praktycznie płaskie ustawienie oparcia względem siedziska...

        Byłem tym autem kilka razy w Polsce i w Czechach (2000 km w jedną stronę), przy prędkościach ponad 100 km/h jest trochę głośno (ale nie na tyle, żeby się nie dało rozmawiać czy słuchać radia spokojnie) natomiast niskie zużycie paliwa wynagradza tą niedogodność (w porównaniu z Primerą przejazd do Polski kosztuje mnie blisko 1/3 taniej, a do tego jadąc nowym autem mam praktycznie pewność, że nic się nie powinno po drodze dziać).
        --
        Żyj zdrowo! Używaj tylko logarytmów naturalnych!
        • 24.06.14, 09:18
          tomek854 napisał:

          > Bzdura. Trzeba po prostu dobrze wybrać.

          Wybrac dobrze, a wybrac mniejsze zlo - z roznych powodow to nie to samo...

          Sam napisales:

          > Ja parę lat temu stałem przed takim samym dylematem i zdecydowałem się na nowe,
          > ale mniejsze. Co prawda założenie było takie, że "przemęczymy się trochę w mał
          > ym


          Zalozenie w pierwszym poscie jest takie, ze sie nie meczymy bo cholera wie ile nam zycia zostalo i kupujemy fajne, wygodne auto klasy Premium ale z oczywistych wzgledow uzywane (chyba, ze wydanie 200k + lub 30k nie robi komus roznicy).

          > Silnik 1.3 89 koni przy 940 kg masy własnej pojazdu wystarcza na żwawą i wygodn
          > ą jazdę, auto jest przyzwoicie wyposażone (full elektryka, prosta klimatyzacja)

          Nigdzie nie napisalem, ze auto za 30k (tyle kosztowalo Twoje???) nie moze byc zwawe.... ale jazda po autostradzie Kia Picanto a czyms za podobna kase ale uzywanym (typu A6, BMW5, Mercedes E, Lexus GS, itd.... ) to jednak zupelnie inne doswiadczenie.

          > . Miejsca dla kierowcy mam więcej niż w moim poprzednim samochodzie - a był to
          > nissan primera, czyli wcale nie takie małe autko

          Ale tez nie cos specjalnego.

          > ego założenia, ale okazuje się, że nie wszystkie małe i tanie auta to gówna w r
          > odzaju Peugeota 107.

          To co w wielkosci i ceneie nowego 107 nie jest malym gownem? :-)

          > Byłem tym autem kilka razy w Polsce i w Czechach (2000 km w jedną stronę),

          Jakim?

          I to, że sie da to jedno... Kwestia jest taka czy warto sie meczyc? Tylko dlatego, ze mamy swiadomosc malego (zerowego) przebiegu i folie na siedzeniach?

          > agradza tą niedogodność (w porównaniu z Primerą przejazd do Polski kosztuje mni
          > e blisko 1/3 taniej, a do tego jadąc nowym autem mam praktycznie pewność, że ni
          > c się nie powinno po drodze dziać).

          Pisalem, ze kwestie spalania sa pomijalne bo do luksusowego auta mozna zalozyc LPG i koszt jazdy bedzie wygladac podobnie.

          Co wiecej w typowej trasie, moze sie okazac, ze duze auto bedzie ekonomiczniejsze - sprawdzone na sobie.

          --
          Pozdrawiam,
          G.

          "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
          • 24.06.14, 13:43
            > Wybrac dobrze, a wybrac mniejsze zlo - z roznych powodow to nie to samo...

            Nie zrozumiałeś. Trzeba dobrze wybrać wybierając mały, a nie kupować pierwsze lepsze gó... - o to mi chodziło.

            > Zalozenie w pierwszym poscie jest takie, ze sie nie meczymy bo cholera w
            > ie ile nam zycia zostalo i kupujemy fajne, wygodne auto klasy Premium ale z ocz
            > ywistych wzgledow uzywane (chyba, ze wydanie 200k + lub 30k nie robi komus rozn
            > icy).

            No myśmy właśnie też wychodzili z założenia, że kupienie małego auta to będzie na przemęczenia, ale, co pisałem dalej w moim poście, okazało się, że trafiło nam się bardzo udane auto i jazda nim wcale nie jest męcząca.

            > Nigdzie nie napisalem, ze auto za 30k (tyle kosztowalo Twoje???) nie moze byc z
            > wawe.... ale jazda po autostradzie Kia Picanto a czyms za podobna kase ale uzyw
            > anym (typu A6, BMW5, Mercedes E, Lexus GS, itd.... ) to jednak zupelnie inne do
            > swiadczenie.

            Ja kupowałem w innym kraju, ale moje auto kosztowało o tygodniową pensję więcej niż Citroen C1 z silnikiem 1.0 i oknami na korbkę.

            > Ale tez nie cos specjalnego.

            NIe, ale wówczas primerę tej generacji którą miałem tylko nowszą i po face liftingu można było kupić za tyle, ile wydałem na nowego malucha.

            > To co w wielkosci i ceneie nowego 107 nie jest malym gownem? :-)

            Ja jeżdżę Daihatsu Sirionem. Przy 195 cm wzrostu mam bardzo wygodną pozycję za kółkiem, miejsca mam o wiele więcej nie tylko niż w Primerze ale np. niż w Fordzie Transicie. Przy moim wzroście jestem w stanie usiąść na tylnym siedzeniu za fotelem kierowcy odsuniętym na maksa i złączyć nogi i przy niższej pozycji regulowanego oparcia mieć wystarczająco miejsca na głowę.

            > I to, że sie da to jedno... Kwestia jest taka czy warto sie meczyc? Tylko dlate
            > go, ze mamy swiadomosc malego (zerowego) przebiegu i folie na siedzeniach?

            Będziesz mi dalej wmawiał, że się męczę bo moje auto jest nowe i małe? Czy mogę jednak pozostać przy swoim zdaniu popartym doświadczeniem że się nie męczę i jest mi wygodnie? Pod względem miejsca w środku moje auto bije na głowę np. BMW E39 mojego znajomego. Ja wiem, że BMW jest fajne, ale ciężko czerpac przyjemność z jazdy obijając się o wszystko kolanami, łokciem i głową. Jedyne co mnie męczy to nieco głośniejsza jazda (ale ja i tak rzadko jeżdżę szybciej niż 120 km/h) i brak tempomatu, ale na auto większe, cichsze i z tempomatem w którym byłoby mi mniej wygodnie nie zamieniłbym się.

            > Pisalem, ze kwestie spalania sa pomijalne bo do luksusowego auta mozna zalozyc
            > LPG i koszt jazdy bedzie wygladac podobnie.

            Do mojego też można, jak się kto uprze :)

            --
            Żyj zdrowo! Używaj tylko logarytmów naturalnych!
            • 24.06.14, 14:15
              tomek854 napisał:

              > No myśmy właśnie też wychodzili z założenia, że kupienie małego auta to będzie
              > na przemęczenia, ale, co pisałem dalej w moim poście, okazało się, że trafiło n
              > am się bardzo udane auto i jazda nim wcale nie jest męcząca.

              To ja jeszcze takim malym autem nie jechalem...
              Poza tym (wbrew temu co to ktos napisal) im mniejsze auto tym ja szybciej jezdze - a w moim obecnym jest mi tak wygodnie, ze jazda 40km/h przez miasto jest przyjemna....

              > Ja kupowałem w innym kraju, ale moje auto kosztowało o tygodniową pensję więcej
              > niż Citroen C1 z silnikiem 1.0 i oknami na korbkę.

              Nie wiele mi to mowi... Jest w klasie C1? Bedziesz nim podrozowazc na codzien po miescie i z rodzina na narty?

              > > Ale tez nie cos specjalnego.
              >
              > NIe, ale wówczas primerę tej generacji którą miałem tylko nowszą i po face lift
              > ingu można było kupić za tyle, ile wydałem na nowego malucha.

              No... ja teraz sprzedalem Avenis II generacji, czyli Primere (mlodsza od tego cu kupilem) by ciut dolozyc i kupic starsze - a w tej cenie moglbym miec nowe C1 - moze c iut lepszym wyspasem niz wersja podstawowa.

              > Ja jeżdżę Daihatsu Sirionem. Przy 195 cm wzrostu mam bardzo wygodną pozycję za
              > kółkiem, miejsca mam o wiele więcej nie tylko niż w Primerze ale np. niż w Ford
              > zie Transicie. Przy moim wzroście jestem w stanie usiąść na tylnym siedzeniu za
              > fotelem kierowcy odsuniętym na maksa i złączyć nogi i przy niższej pozycji reg
              > ulowanego oparcia mieć wystarczająco miejsca na głowę.

              W tym nie siedzialem. Ale auto co kowliek egzotyczne (z wygladu tez).

              > Będziesz mi dalej wmawiał, że się męczę bo moje auto jest nowe i małe?

              Nie musze. Dyskutujesz na polkism forum o polksich warunkach - tu sie nie da kupic Siriona a COrsa nie kosztuje 30k. Pojedzij Sparkiem czy C1 z szybami na korbke , zawiez tym rodzine na wkacje i wtedy dyskutuj.

              Ja wiem, ze w UK czy Irandii jest inaczej. Ja tez kupilem auto nie dlatego ze bylo mi na codzien potrzebne (bo nie mialem gdznie nim jezdzic)....


              > Czy mogę
              > jednak pozostać przy swoim zdaniu popartym doświadczeniem że się nie męczę i j
              > est mi wygodnie? Pod względem miejsca w środku moje auto bije na głowę np. BMW
              > E39 mojego znajomego. Ja wiem, że BMW jest fajne, ale ciężko czerpac przyjemnoś
              > ć z jazdy obijając się o wszystko kolanami, łokciem i głową.

              No bez jaj!

              Wymiary zewnętrzne Daihatsu Sirion II
              Długość 3605 mm
              Szerokość 1655 mm
              Wysokość 1550 mm
              Rozstaw osi 2430 mm

              Wymiary zewnętrzne BMW Seria 5 E39 Sedan
              Długość 4775 mm
              Szerokość z lusterkami bocznymi 1800 mm
              Wysokość 1435 mm
              Rozstaw osi 2830 mm

              > Jedyne co mnie męc
              > zy to nieco głośniejsza jazda (ale ja i tak rzadko jeżdżę szybciej niż 120 km/h
              > ) i brak tempomatu, ale na auto większe, cichsze i z tempomatem w którym byłoby
              > mi mniej wygodnie nie zamieniłbym się.

              > Do mojego też można, jak się kto uprze :)

              I bedzie to mialo ekonomiczny sens? Acha.... A jak juz zalozysz to LPG to bagaze gdzie bedziesz wozic, bo ja nadal w bagazniku.... :-)

              --
              Pozdrawiam,
              G.

              "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
              • 25.06.14, 09:12
                galtomone napisał:

                > W tym nie siedzialem. Ale auto co kowliek egzotyczne (z wygladu tez).

                Ładne.

                > Nie musze. Dyskutujesz na polkism forum o polksich warunkach - tu sie nie da ku
                > pic Siriona a COrsa nie kosztuje 30k.

                Mamy Europę. Nowy samochód możesz kupić, gdzie chcesz.

                > Pojedzij Sparkiem czy C1 z szybami na kor
                > bke , zawiez tym rodzine na wkacje i wtedy dyskutuj.

                Ty co tydzień na te wakacje jeździsz? No bo jak dwa razy w roku, to przecież na tę okazję można wziąć auto z wypożyczalni, jeśli własne wydaje się za małe.

                > No bez jaj!
                >
                > Wymiary zewnętrzne Daihatsu Sirion II
                > Długość 3605 mm
                > Szerokość 1655 mm
                > Wysokość 1550 mm
                > Rozstaw osi 2430 mm
                >
                > Wymiary zewnętrzne BMW Seria 5 E39 Sedan
                > Długość 4775 mm
                > Szerokość z lusterkami bocznymi 1800 mm
                > Wysokość 1435 mm
                > Rozstaw osi 2830 mm

                No właśnie, bez jaj. Z danych tych wynika, że bmw jest niższe, co dla osoby prawie dwumetrowego wzrostu nie jest bez znaczenia.

                • 25.06.14, 09:29
                  jureek napisał:

                  > Mamy Europę. Nowy samochód możesz kupić, gdzie chcesz.

                  A ja nie chce - i co mi zrobisz?
                  Nie zauwazasz, ze przy takich argumentach dyskusja staje cokolwiek bezcelowa?

                  > > Pojedzij Sparkiem czy C1 z szybami na kor
                  > > bke , zawiez tym rodzine na wkacje i wtedy dyskutuj.
                  >
                  > Ty co tydzień na te wakacje jeździsz? No bo jak dwa razy w roku, to przecież na
                  > tę okazję można wziąć auto z wypożyczalni, jeśli własne wydaje się za małe.

                  Na wakacje co tydzen nie, ale na tyle daleko by wozic rozne graty ze soba to codziennie. Ot... jakies 10-15kg pomocy naukowych zony jezdzi z nami w bagazniku.

                  To nie jest dyskusja - potrzebuje auto czy nie. ty nie, ja tak - na codzien bez auta moja rodzina nie da rady funkcjonowac bo taka mamy rzeczywistosc, prace, itd.

                  Nie stac mnie tez na posiadanie Sparka i pozyczanie auta, duzego 2-3 razy w miesiacu, nie stac mnie tez na posiadanie Sparka i Kompakta w garazu.
                  Nie chce tez jezdzic sredniow wygodnym, malym autem z zerowym wyposazeniem, ktore ma byc autem uniwersalnym i do miasta i na wakacje i dla wygody i dla frajdy.

                  Auta uzywane, ktore kupuje/moge kupic za 30k te wymagania spelniaja. Jedynym argumentem klasy Sparka jest nowosc.... tyle ze za miesiac to juz nie bedzie nowe a w wiekszosci zewnetrznych miejsce bedzie tak samo brudne i zardzewiale jak kazde inne auto.

                  Tyle, ze ja nadal mam kilka pie...ktore uprzyjemniaja podroza a w takim Sparku nie ma nadal nic....i juz nie jest nowy.

                  > > No bez jaj!
                  > >
                  > > Wymiary zewnętrzne Daihatsu Sirion II
                  > > Długość 3605 mm
                  > > Szerokość 1655 mm
                  > > Wysokość 1550 mm
                  > > Rozstaw osi 2430 mm
                  > >
                  > > Wymiary zewnętrzne BMW Seria 5 E39 Sedan
                  > > Długość 4775 mm
                  > > Szerokość z lusterkami bocznymi 1800 mm
                  > > Wysokość 1435 mm
                  > > Rozstaw osi 2830 mm
                  >
                  > No właśnie, bez jaj. Z danych tych wynika, że bmw jest niższe, co dla osoby pra
                  > wie dwumetrowego wzrostu nie jest bez znaczenia.

                  In dlatego obijaja sie tej osobie kolana? Poza tym wsyokosc auta mnie tylko mowi o tym jak moze sie prowacic z uwagi na srodek ciezkosci a nie czy walisz glowo w sufit! Mozesz miec wysokie auto i zle przygotowany (zaprojektowny ) fotel i glowa w sufit bedziesz uderzac... i odwrotnie. Przeciez w aucie siedzisz a nie stoisz!!!! Sa auta niziutkie, gdzie siedzisz prawie na asfalcie i 195 cm wzrostu nie jest problemem.

                  Zwracam tez uwage, ze kolega piszac, ze Sirion jest wygodniejszy/przestronniejszy od BMW 5 pisal tez o ciasnocie w srodku..... Ja wiem ze 5-ka nie jest Voyagerem ale bez przesady!!!
                  --
                  Pozdrawiam,
                  G.

                  "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                  • 25.06.14, 09:38
                    Dyskusja jest bez celowa bo każdy woli co innego. Ty wolisz 10 letnie premium inny woli nowego Sparka, ja wolałbym dołożyć trochę kasy i kupić nową Fabię Kombi albo Logana MCV bo takie auto mi wystarczy.
                    Dyskusja wygląda jak dyskusja nad wyższością świąt Wielkanocnych nad Bożego Narodzenia. Każdy ma swoje argumenty i nie przekonasz drugiej strony.
                  • 25.06.14, 10:15
                    galtomone napisał:

                    > A ja nie chce - i co mi zrobisz?
                    > Nie zauwazasz, ze przy takich argumentach dyskusja staje cokolwiek bezcelowa?

                    To Ty użyłeś argumentu, że auta Tomka nie da się kupić w Polsce. Nie uważasz, że w zjednoczonej Europie jest to argument bez większego znaczenia.

                    > To nie jest dyskusja - potrzebuje auto czy nie. ty nie, ja tak - na codzien bez
                    > auta moja rodzina nie da rady funkcjonowac bo taka mamy rzeczywistosc, prace,
                    > itd.

                    No więc nie o tym piszę, lecz o tym, czy rzeczywiście na co dzień potrzebujesz wielkiego auta.
                    Nie odzywałbym się, gdybyś napisał, że po prostu nie lubisz małych aut i dlatego wolisz kupić większe, ale starsze. Ty jednak próbujesz to przedstawić jako jedyne racjonalne rozwiązanie, przez co pośrednio sugerujesz, że ci, którzy mają inne preferencje postępują nieracjonalnie, czyli są zwyczajnie głupi. A z tym się zgodzić nie mogę.

                    > Nie stac mnie tez na posiadanie Sparka i pozyczanie auta, duzego 2-3 razy w mie
                    > siacu, nie stac mnie tez na posiadanie Sparka i Kompakta w garazu.
                    > Nie chce tez jezdzic sredniow wygodnym, malym autem z zerowym wyposazeniem, kto
                    > re ma byc autem uniwersalnym i do miasta i na wakacje i dla wygody i dla frajdy

                    No więc kupiłeś sobie, to co Ci najlepiej pasuje i git. Inni mogą mieć inne priorytety i też git.

                    > > No właśnie, bez jaj. Z danych tych wynika, że bmw jest niższe, co dla oso
                    > by pra
                    > > wie dwumetrowego wzrostu nie jest bez znaczenia.
                    >
                    > In dlatego obijaja sie tej osobie kolana? Poza tym wsyokosc auta mnie tylko mow
                    > i o tym jak moze sie prowacic z uwagi na srodek ciezkosci a nie czy walisz glow
                    > o w sufit! Mozesz miec wysokie auto i zle przygotowany (zaprojektowny ) fotel i
                    > glowa w sufit bedziesz uderzac... i odwrotnie. Przeciez w aucie siedzisz a nie
                    > stoisz!!!! Sa auta niziutkie, gdzie siedzisz prawie na asfalcie i 195 cm wzros
                    > tu nie jest problemem.

                    Nie lubię takich aut. Gdy przesiadłem się z Chryslera na BMW jedynkę, miałem wrażenie, że jadę gokartem i zaraz będę szorował tyłkiem po asfalcie.

                    > Zwracam tez uwage, ze kolega piszac, ze Sirion jest wygodniejszy/przestronniejs
                    > zy od BMW 5 pisal tez o ciasnocie w srodku..... Ja wiem ze 5-ka nie jest Voyage
                    > rem ale bez przesady!!!

                    Ale właśnie BMW mają tę właściwość, że w środku jest stosunkowo ciasno mimo dużych rozmiarów zewnętrznych. Gdybym miał do wyboru na dłuższą trasę bmw jedynke i corsę, wybieram corsę.
                    Wiem, że są to herezje, ale mogę chyba mieć swoje zdanie, czy nie?
                    • 25.06.14, 11:06
                      jureek napisał:

                      > galtomone napisał:
                      >
                      > > A ja nie chce - i co mi zrobisz?
                      > > Nie zauwazasz, ze przy takich argumentach dyskusja staje cokolwiek bezcel
                      > owa?
                      >
                      > To Ty użyłeś argumentu, że auta Tomka nie da się kupić w Polsce. Nie uważasz, ż
                      > e w zjednoczonej Europie jest to argument bez większego znaczenia.

                      Nie uwazam.
                      Jeszcze nie slyszalem, zeby Kowalski, ktorego stac na nowe auto za 30k sciagal je z drugiego konca europy. Musialoby sie to po prostu finansowo oplacac, a sie nie oplaca.
                      Rozumiem, ze robi sobie kltos klopot dla "specjalnego" auta, ale cos specjalnego jest w Sirionie???
                      Ilosc sprzdanych sztuk w Europie i fakt, ze marka zakonczyla dzialanos w Europie jednak daje do myslenia.
                      Znaczy ze nie bylo to ani ladne, ani tanie, ani swietne na tle konkurencji i ludzie zaglosowali portfelami. Co nie znaczy, ze wlasciciele tych aut sa niezadowoleni!!!

                      > No więc nie o tym piszę, lecz o tym, czy rzeczywiście na co dzień potrzebujesz
                      > wielkiego auta.

                      Na kazdy codzien, nie. Ale 3 razy w tyg. tak. A na dwa srednie i male) juz mnie nie stac. Zatem z ekonomicznego p. widzenia prosciej jestem miec jedno srednie/duze. A skoro tak i skoro nie wiem co bedzie jutro wole miec takie ktore da mi dodatnie doznania - niz takie, ktore tylko przewiezie mnie z A do B.

                      > Nie odzywałbym się, gdybyś napisał, że po prostu nie lubisz małych aut i dlateg
                      > o wolisz kupić większe, ale starsze. Ty jednak próbujesz to przedstawić jako je
                      > dyne racjonalne rozwiązanie,

                      Bo DLA MNIE to jedyne racjonale rozwiazanie. Tak samo jak DLA CIEBIE jedyne racjonalne rozwiazanie to pociag i wypozyczalnia aut.

                      > przez co pośrednio sugerujesz, że ci, którzy mają
                      > inne preferencje postępują nieracjonalnie,

                      Owszem ALE TYLKO!!!!! w sytuacji gdy JEDYNYM argumentem za kupnem auta typu Spark jest fakt, ze jest nowe.

                      Jesli argumentow jest wiecej: - nie potrzebuje, duzego auta, bede tym jezdzic 10 lat, jazda samochodem generalnie to przykry obowiazek, bede jezdzic tylko po miescie, tylko na zakupy, mam alergie na klimatyzacje, podnieca mnie klang3 cylindrow, itd... itd... argumentow za (mniej i bardziej sensowych moga byc setki! - i to jest OK) - to jesli tych argumentow jest wiecej, jak najbardziej zakup Sparka bedzie rozsadny, racjonalny i sam bede bil brawo.

                      Ale kupowanie w sytuacji tylko jednego argumentu - nowy - uwazam za nie racjonalne.

                      > No więc kupiłeś sobie, to co Ci najlepiej pasuje i git. Inni mogą mieć inne pri
                      > orytety i też git.

                      A ja gdzies pisze, ze nie git?
                      Stad zalozenia dywagacji w poscie jeden byly dosc waskie, by unikac dyskusji oczywistej, ze mamy rozne gusta.

                      Co wiecej, ta dyskusja jest kompletnie bezcelowa, tzn. jej celem jest sympatyczne spedzenie czasu i wymiana pogladow - czy lepiej jest miec nowego Sparka i sie meczyc, czy Jaguara/Lexusa/Audi/Mercedesa (starego) i miec toreche frajdy....

                      > Nie lubię takich aut. Gdy przesiadłem się z Chryslera na BMW jedynkę, miałem wr
                      > ażenie, że jadę gokartem i zaraz będę szorował tyłkiem po asfalcie.

                      A Mazdzie MX5 siedziales? :-)

                      DO jazdy na codzien po miesicie dzinwe, ale jak wpadniesz na rowna drgoe z zakretami to nagle sie okaze, ze tylek tuz nad asfaltm jest super.

                      > Ale właśnie BMW mają tę właściwość, że w środku jest stosunkowo ciasno mimo duż
                      > ych rozmiarów zewnętrznych.

                      Ale wygodnie. Sam ma troche mniej bo 186 cm ale nie widze gdzie jako kierwoca (pasazer) mialbym uderzac koleanami czy glowa w sufit. Moze wystarczy inaczej ustawic fotel?

                      > Wiem, że są to herezje, ale mogę chyba mieć swoje zdanie, czy nie?
                      Nie wiem czy herezje - BMW 1 nie jechalem. A samo auto wydaje mi sie troche wymyslane na sile...
                      --
                      Pozdrawiam,
                      G.

                      "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                      • 25.06.14, 12:00
                        galtomone napisał:

                        > Jeszcze nie slyszalem, zeby Kowalski, ktorego stac na nowe auto za 30k sciagal
                        > je z drugiego konca europy. Musialoby sie to po prostu finansowo oplacac, a sie
                        > nie oplaca.

                        Jesteś pewien? Nie słyszałeś o kupowaniu nowych samochodów na Łotwie? Nie słyszałeś o kupowaniu przez Niemców nowych aut w polskich salonach? Nie jest to jeszcze zjawisko powszechne, producenci samochodów bardzo nie lubią takiej zakupowej turystyki obywateli UE, volkswagen próbował nawet zakazać swoim włoskim dealerom sprzedawać nowe auta Niemcom, ale instytucje europejskie dowaliły koncernowi taką karę, że już nie próbował więcej takiego ograniczania praw konsumenta.

                        > Rozumiem, ze robi sobie kltos klopot dla "specjalnego" auta, ale cos specjalneg
                        > o jest w Sirionie???
                        > Ilosc sprzdanych sztuk w Europie i fakt, ze marka zakonczyla dzialanos w Europi
                        > e jednak daje do myslenia.
                        > Znaczy ze nie bylo to ani ladne, ani tanie, ani swietne na tle konkurencji i lu
                        > dzie zaglosowali portfelami.

                        Uważasz, że konsumenci zawsze podejmują racjonalne decyzje? Gdyby tak było, nie pracowałbym tu, gdzie pracuję, bo reklama straciłaby rację bytu.


                        > > No więc nie o tym piszę, lecz o tym, czy rzeczywiście na co dzień potrzeb
                        > ujesz
                        > > wielkiego auta.
                        >
                        > Na kazdy codzien, nie. Ale 3 razy w tyg. tak.

                        Czyli dylemat z tego wątku, czy kupować małe ale nowe, czy duże ale stare, jest bezprzedmiotowy. Skoro potrzebujesz dużego auta, to po co w ogóle rozważać opcję z kupnem małego?

                        > Bo DLA MNIE to jedyne racjonale rozwiazanie. Tak samo jak DLA CIEBIE jedyne rac
                        > jonalne rozwiazanie to pociag i wypozyczalnia aut.

                        To nie jest dla mnie jedyne racjonalne rozwiązanie. Inne rozwiązania też mogłyby być racjonalne, ale wybrałem to, bo tak lubię, a nie dlatego, że inaczej byłoby nieracjonalnie.

                        > Co wiecej, ta dyskusja jest kompletnie bezcelowa, tzn. jej celem jest sympatycz
                        > ne spedzenie czasu i wymiana pogladow - czy lepiej jest miec nowego Sparka i si
                        > e meczyc, czy Jaguara/Lexusa/Audi/Mercedesa (starego) i miec toreche frajdy....

                        Nie każdy męczy się w nowym Sparku i nie każdy potrzebuje wymienionych przez Ciebie marek, żeby mieć frajdę z jazdy. Dla mnie na przykład frajda z jazdy dużo bardziej zależy od tego, gdzie jadę, niż od tego, czym jadę.

                        > Nie wiem czy herezje - BMW 1 nie jechalem. A samo auto wydaje mi sie troche wym
                        > yslane na sile...

                        Oceniając tylko po wyglądzie to jedynka bmw jest dla mnie jedynym ładnym modelem tej marki, wygląd pozostałych jest dla mnie zwyczajnie nudny.
                        • 25.06.14, 13:47
                          jureek napisał:

                          > Jesteś pewien? Nie słyszałeś o kupowaniu nowych samochodów na Łotwie? Nie słysz
                          > ałeś o kupowaniu przez Niemców nowych aut w polskich salonach?

                          Nie przez polaków aut w tej klasie, nie nie slyszalem.

                          100% ludzi ktorych znam blizej, dalej, z widzenia, ktorzy jzda takimi malutkimi autami predzej by zawalu dostala niz przeszla meke kupowania auta w ten sposob. Miedzy innymi z powodu nie znajomosci motoryzacji i chyba pewnego zagubienia wola kupic gorsze ale nowe, niz uzywane - bo latwo wtpic, ktos oszuka, itd...itd...

                          Wiec, nie. O Polakach tak kupujacych takie auta nie slyszalem, co oczywiscie nie oznacza, ze nikt u nas tak , takiego auta nie kupil - ale norma to na 100% nie jest.

                          > Uważasz, że konsumenci zawsze podejmują racjonalne decyzje? Gdyby tak było, nie
                          > pracowałbym tu, gdzie pracuję, bo reklama straciłaby rację bytu.

                          Pewnie nie zawsze, ale nie bez powodu Fiat, PSA, Opel, itd... maja klopoty. ich produkty po prostu nie sa na tyle dobre by bronic sie przed konkurencja. Janse, ze jak piszesz - nie zawsze. Ale jednak jakos (z reguly) konsumenci podjemuja sluszne decyzje.

                          Nokia oferowala dziwne telefony z archaicznym systemem i juz jej nie ma wsrod producentow telefonow.

                          HTC zlewal wsparcie i ma klopoty finansowe, bo ludzie nie lubia jak sie ich olewa zaraz po zakupie.

                          Itd... itd...

                          > Czyli dylemat z tego wątku, czy kupować małe ale nowe, czy duże ale stare, jest
                          > bezprzedmiotowy. Skoro potrzebujesz dużego auta, to po co w ogóle rozważać opc
                          > ję z kupnem małego?

                          Ja nie ale znam ludzi, ktorzy mimo wszystko kupili male i sie mecza. Juz o tym pisalm.

                          Jeslie kupujes Sparka bo... i tu wymieniasz liste argumentow - to wszystko jest OK.
                          Ale jesli jedynym powodem zakupu takiego auta jest fakt ze jest nowy - to dla mnie to za malo i rozwazylbym i poszukal jakie s inne opcje. Szczegolnie gdy kupuje auto za taka sama kase ale ktore jest dla mnie male, niowygodne, nie podob a mi sie...ale jest nowe...

                          NIe znasz takiego przypadku? Bo ja znam.

                          Od tej osoby juz "n-ty" raz slysze - o fajne auto - ale ja bym sie bal... No to zmaiast miec ciut radosci boisz sie cale zycie. Do tego stopnia, ze auto (male) jest bez radia - bo moga ukrasc - serio!!!!

                          > To nie jest dla mnie jedyne racjonalne rozwiązanie. Inne rozwiązania też
                          > mogłyby być racjonalne, ale wybrałem to, bo tak lubię, a nie dlatego, że inacz
                          > ej byłoby nieracjonalnie.

                          Skoro inaczej bys nie lubil to byloby by to nieracjonalnie - bo przeciez nie bedziesz sobie robic na zlosc? Czy bedziesz??? A moze robisz i dlatwgo oplacasz auto po to by podrozowac pociagiem? :-)

                          > Nie każdy męczy się w nowym Sparku

                          I o tych co sie nie mecza nie dyskutuje - nie rozumiesz?
                          Zrozum, ze dyskusja jest jednak o tych co sie mecza, a pomimo to wybrali Sparka... Chyba, ze nie wierzysz, ze tacy sa?>

                          Dla mnie na przykład frajda z jazdy dużo
                          > bardziej zależy od tego, gdzie jadę, niż od tego, czym jadę.

                          Dla mnie to polaczenie obu czynnikow. Najlepiej daleko, malonicza trasa, fajnym autem :-)

                          > Oceniając tylko po wyglądzie to jedynka bmw jest dla mnie jedynym ładnym modele
                          > m tej marki, wygląd pozostałych jest dla mnie zwyczajnie nudny.

                          Jeszcze mi sie nie opatrzyla. Zmojego p. widzenia w gamie malych aut trojka jest wystarczajaco mala i ladna, szczegolnie w wersji dwudrzwiowej.
                          --
                          Pozdrawiam,
                          G.

                          "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                          • 25.06.14, 15:01
                            > Ja nie ale znam ludzi, ktorzy mimo wszystko kupili male i sie mecza. Juz o tym
                            > pisalm.

                            No to teraz znasz kogoś, kto kupił małe i jest bardzo zadowolony (mnie). Dlaczego wciąż usiłujesz mi wmawiać, że to niemożliwe? :-)

                            > I o tych co sie nie mecza nie dyskutuje - nie rozumiesz?

                            No chyba, że tak. Tylko moim zdaniem za łatwo zakładasz, że większośc z nich jednak się męczy.


                            --
                            Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
                        • 25.06.14, 14:59
                          > Nie każdy męczy się w nowym Sparku i nie każdy potrzebuje wymienionych przez Ci
                          > ebie marek, żeby mieć frajdę z jazdy. Dla mnie na przykład frajda z jazdy dużo
                          > bardziej zależy od tego, gdzie jadę, niż od tego, czym jadę.

                          Jest też jeden aspekt sprawy - ja np. mam podejście do przyjemnośći z jazdy bardziej takie jak James May niż jak Jeremy Clarkston. Już np. w Primerze żeby naprawdę pocisnąć sobie po zakrętach musiałem jechać znacznie szybciej. Cała przyjemność z szybkiej jazdy polaga na tym, że się jedzie tuż pod granicą możliwosci samochodu. Dlatego nigdy bym sobie nie kupił żadnego supersportowego auta, bo co to za przyjemność jeździć nim te 100 km/h po normalnych drogach.

                          W tym momencie auto o niższych możliwościach jezdnych (ale zaznaczam, bynajmniej nie chodzi mi o to, żeby było do dupy, jazda Citroenem C1 to jest prawdziwa męka, podczas gdy moje Daihatsu jeździ już całkiem jak "dorosłe auto") pozwala mieć tyle samo frajdy przy niższej prędkości...
                          --
                          Rum tum tum trala-bum
                      • 25.06.14, 14:56
                        > Ilosc sprzdanych sztuk w Europie i fakt, ze marka zakonczyla dzialanos w Europi
                        > e jednak daje do myslenia.
                        > Znaczy ze nie bylo to ani ladne, ani tanie, ani swietne na tle konkurencji i lu
                        > dzie zaglosowali portfelami. Co nie znaczy, ze wlasciciele tych aut sa niezadow
                        > oleni!!!

                        Przyczyna jest bardziej prozaiczna. Auto produkowane jest w Japonii a jen się teraz zrobił bardzo drogi. Daihatsu się wycofało z Europy bo w rezultacie różnic kursowych to auto plasowałoby się dzisiaj w okolicach Golfa, co oczywiście przekreślałoby jego szanse na rynku. Wtedy kiedy ja je kupowałem, a kiedy kosztowało w mojej, nie najgorzej wyposażonej wersji, o 500 funtów taniej niż VW Fox z najmniejszym silnikiem, oknami na korkę i dziurą w desce rozdzielczej zamiast radia sprzedawało się całkiem dobrze. Większość Sirionów, które widuję na drodze to właśnie te z okolic 2009 roku.

                        > Ale kupowanie w sytuacji tylko jednego argumentu - nowy - uwazam za nie racjona
                        > lne.

                        A co, jeśli dla mnie "nowy" był jednym z głównych argumentów? A poza tym zakładałem, że ma to być auto małe do jazdy na co dzień, ale którym od biedy będzie mozna od czasu do czasu wypuścić się w dłuższą trasę albo przewieźć wygodnie czwórkę dorosłych osób? Moje założenie było też takie, że auto ma mi się podobać, bo zamierzam nim jeździć długo, a kiedy pojawią się dzieci zostanie w rodzinie jako "drugie, mniejsze auto"?

                        Dzieci się nie pojawiły, auto dalej jest jedynym, za to wszystkie inne oczekiwania spełniło zaskakująco dobrze.

                        > Ale wygodnie. Sam ma troche mniej bo 186 cm ale nie widze gdzie jako kierwoca (
                        > pasazer) mialbym uderzac koleanami czy glowa w sufit. Moze wystarczy inaczej us
                        > tawic fotel?
                        >

                        Może wystarczy być 10 cm wyższym, żeby nie mieć możliwości wygodnego ustawienia sobie fotela? Mój brat jest ode mnie wyższy jedynie o 7 cm, a już nie jest w stanie znaleźć sobie w moim aucie wygodnej pozycji - zwyczajnie, ma za długie nogi.
                        --
                        Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
                      • 25.06.14, 15:11
                        > Rozumiem, ze robi sobie kltos klopot dla "specjalnego" auta, ale cos specjalneg
                        > o jest w Sirionie???

                        Tak trochę na poważnie - laski na niego lecą :-) Wszystkim moim koleżankom się podoba i mówią, że jest cute... Połącz to z możliwością rozłożenia foteli w taki sposób, że robi się całkowicie płasko i dużą przestrzenią nad głowami i... :D
                        --
                        Żyj zdrowo! Używaj tylko logarytmów naturalnych!
                    • 25.06.14, 14:50
                      > Ale właśnie BMW mają tę właściwość, że w środku jest stosunkowo ciasno mimo duż
                      > ych rozmiarów zewnętrznych. Gdybym miał do wyboru na dłuższą trasę bmw jedynke
                      > i corsę, wybieram corsę.

                      Ja też. Nawet jak miałbym jechać na tylnym fotelu to bym się zastanowił dwa razy jeśli do wyboru miałbym akurat tą BMW o której mówię...
                      --
                      Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
                  • 25.06.14, 14:47
                    > A ja nie chce - i co mi zrobisz?

                    NIc Ci nie zrobi. W przeciwieństwie do Ciebie on ma lepsze rzeczy do roboty, niż wmawiać Tobie że jego wizja jest lepsza :-)

                    > Na wakacje co tydzen nie, ale na tyle daleko by wozic rozne graty ze soba to co
                    > dziennie. Ot... jakies 10-15kg pomocy naukowych zony jezdzi z nami w bagazniku.

                    Ja trochę wożę gratów ze sobą do pracy. Mam w bagażniku taką małą skrzynkę pełną różnych gratów po brzegi oraz małą torbę z ciuchami itp. na wypadek, gdybym nagle musiał pojechać gdzieś daleko. Zajmuje mi to akurat tyle miejsca, że obok wchodzą jeszcze tygodniowe zakupy z supermarketu dla dwóch osób.

                    Mój bagażnik ma, jeśli dobrze pamiętam, 230 litrów. Powiedz mi, czego ta Twoja żona uczy, że 230 litrów pomocy naukowych to dla niej za mało? No chyba, że pływania i musi ze sobą wozić koła ratunkowe dla całej klasy, nie wiem?

                    > In dlatego obijaja sie tej osobie kolana?

                    NIe, kolana się obijają dlatego, że w BMW konsola środkowa zajmuje połowę kabiny, z lewej strony także się zwęża (a dodatkowo w wersji z kierownicą po prawej pedały są przesunięte nieco w lewo w taki sposób, że do naciskania gazu potrzeba wyjąć nogę w nienaturalną pozycję).

                    Porównaj sobie:
                    BMW: www.bimmerwerkz.com/forum/attachments/5-series-e12-e28-e34-e39/27933d1241907648-dash-light-above-seat-belt-indicator-untitled-7a-copy.jpg
                    Ciasno na nogi.
                    Daihatsu:
                    www.my-lhd.co.uk/images/voitures/7792c-car-daihatsu-sirion-3.jpg
                    Ja nawet w tym aucie jestem w stanie przełożyć sobie lewą nogę (lewą, bo mam kierownicę po prawej) na połowę pasażera, co bardzo fajnie pozwala zmienić pozycję w czasie długiej nudnej jazdy autostradą. Poza Sprinterem i większymi od niego pojazdami w żanym aucie jeszcze mi się ta sztuczka nie udała :-)

                    Poza tym wsyokosc auta mnie tylko mow
                    > i o tym jak moze sie prowacic z uwagi na srodek ciezkosci a nie czy walisz glow
                    > o w sufit!

                    Widocznie jesteś mniejszy ode mnie. W Primerze siedziałem znacznie niżej niż w Daihatsu, a przestrzeni nad głową miałem tak, że akurat mieściły mi się dwa palce. Tutaj nad głową mogę przesunąć całą dłoń.

                    Wysokoć całkowita pojazdu nie przekłada się wprost na to, gdzie dany pojazd ma środek ciężkości - bo gdyby tak było, to piętrowe londyńskie autobusy wykładałyby się na każdym zakręcie :-) Owszem, Daihatsu ma środek ciężkości wyżej niż primera, i nie łyka zakrętów aż tak, ale zachowuje sie w nich znacznie lepiej niż np. Panda, którą jadąc mam wrażenie, że podpieram się klamkami o asfalt, a poza tym ja w rajdach nim brać udziału nie chcę. (Aczkolwiek są tacy, co to robią i nie narzekają: i485.photobucket.com/albums/rr214/gt_coure/800px-Daihatsu_BOO_Rally_car.jpg )

                    Mozesz miec wysokie auto i zle przygotowany (zaprojektowny ) fotel i
                    > glowa w sufit bedziesz uderzac... i odwrotnie. Przeciez w aucie siedzisz a nie
                    > stoisz!!!! Sa auta niziutkie, gdzie siedzisz prawie na asfalcie i 195 cm wzros
                    > tu nie jest problemem.

                    Rzeczone BMW do nich niestety nie należy.

                    > Zwracam tez uwage, ze kolega piszac, ze Sirion jest wygodniejszy/przestronniejs
                    > zy od BMW 5 pisal tez o ciasnocie w srodku..... Ja wiem ze 5-ka nie jest Voyage
                    > rem ale bez przesady!!!

                    Nie przesadzam. Moim Daihatsu kilkukrotnie już jechałem do Polski (albo do Czech) i nie narzekałem. Owym BMW najdalej jechałem z Glasgow do Edynburga i wracając musiałem przystanąć na parkingu w połowie drogi żeby rozprostować kości.
                    --
                    Żyj zdrowo! Używaj tylko logarytmów naturalnych!
                    • 25.06.14, 15:21
                      tomek854 napisał:

                      > Mój bagażnik ma, jeśli dobrze pamiętam, 230 litrów. Powiedz mi, czego ta Twoja
                      > żona uczy, że 230 litrów pomocy naukowych to dla niej za mało? No chyba, że pł
                      > ywania i musi ze sobą wozić koła ratunkowe dla całej klasy, nie wiem?

                      Angieslkiego. ALe auto jest wspolne, wiec sa jeszcze moje graty, dzicko ma co nieco.... Nie mamy auta, kazde dla siebie (dwoch) tylko jedno wspolne.

                      --
                      Pozdrawiam,
                      G.

                      "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                • 25.06.14, 14:34
                  > Ładne.

                  Mi też się podoba.

                  > No właśnie, bez jaj. Z danych tych wynika, że bmw jest niższe, co dla osoby pra
                  > wie dwumetrowego wzrostu nie jest bez znaczenia.

                  A ja mu proponuję, żeby sprawdził jaką proporcję z długości całkowitej auta zajmuje w maska w BMW a jaką u mnie w Daihatsu. Tak na początek ;-)
                  --
                  www.cytatybiblijne.pl
              • 25.06.14, 14:32
                > To ja jeszcze takim malym autem nie jechalem...

                No widzisz. A ja jeżdżę na co dzień. Dlatego ja wiem, o czym mówię, a Ty nie.

                > Poza tym (wbrew temu co to ktos napisal) im mniejsze auto tym ja szybciej jezdz
                > e - a w moim obecnym jest mi tak wygodnie, ze jazda 40km/h przez miasto jest pr
                > zyjemna....

                W moim też. Mieszkam w kraju o jednym z najniższych limitów prędkości w Europie, prędkości nie przekraczam i nie narzekam.

                > Nie wiele mi to mowi... Jest w klasie C1? Bedziesz nim podrozowazc na codzien p
                > o miescie i z rodzina na narty?

                Cenowo plasował się w tej okolicy właśnie. Wydaje mi się jednak (bo C1 też jeździłem przez dłuższy czas bo takie dostałem auto zastępcze jak swoje rozbiłe) że jest jednak trochę większy. I zaprojektowany jak "prawdziwy" samochód podczas gdy trojaczki to taki wózek z lidla zrobiony możliwie po taniości.

                > No... ja teraz sprzedalem Avenis II generacji, czyli Primere (mlodsza od tego
                > cu kupilem) by ciut dolozyc i kupic starsze - a w tej cenie moglbym miec nowe C
                > 1 - moze c iut lepszym wyspasem niz wersja podstawowa.

                No C1 akurat to ja też bym nie kupił, nawet na "full wypasie". To auto jest tak beznadziejne, że aż boli.

                > W tym nie siedzialem. Ale auto co kowliek egzotyczne (z wygladu tez).

                W Polsce. Tu trochę jego jeździ (we wszystkich trzech wersjach, bo występuje ono także jako Subaru Justy i Pero Dua Myvi).

                Nie musze. Dyskutujesz na polkism forum o polksich warunkach - tu sie nie da ku
                > pic Siriona a COrsa nie kosztuje 30k. Pojedzij Sparkiem czy C1 z szybami na kor
                > bke , zawiez tym rodzine na wkacje i wtedy dyskutuj.

                Ale wybór "małe nowe albo stare używane" jest wszędzie taki sam.
                Mój brat do niedawna przez całe lata bujał się z rodziną Agilą i dawał radę - a to dośc podobne auto do mojego, pudełkowe, zaprojektowane na maksimum przestrzeni w środku tylko jednak dużo mniej wygodne i gorzej się prowadzi.

                > Ja wiem, ze w UK czy Irandii jest inaczej. Ja tez kupilem auto nie dlatego ze b
                > ylo mi na codzien potrzebne (bo nie mialem gdznie nim jezdzic)....

                A ja kupiłem, bo mi było bardzo potrzebne na co dzień niezawodne auto, i to takie, żebym nie musiał się bać, że nie zapali rano, albo że się gdzieś rozkraczy w drodze na zlecenie w środku nocy (pracowałem wtedy jako tłumacz dla policji). W Polsce zapewne nie ma to aż takiego znaczenia, ale przy tej wilgoci jaka panuje w Szkocji problemy z elektryką są codziennością - zawsze zaśniedzieje jakiś styk albo coś a potem lądujesz w czarnej dupie.

                > No bez jaj!
                >
                > Wymiary zewnętrzne Daihatsu Sirion II
                > Długość 3605 mm
                > Szerokość 1655 mm
                > Wysokość 1550 mm
                > Rozstaw osi 2430 mm
                >
                > Wymiary zewnętrzne BMW Seria 5 E39 Sedan
                > Długość 4775 mm
                > Szerokość z lusterkami bocznymi 1800 mm
                > Wysokość 1435 mm
                > Rozstaw osi 2830 mm

                No właśnie. Rzecz w tym, że wymiary które podałeś są ZEWNĘTRZNE. Duży Fiat z zewnątrz jest jeszcze większy niż ta beemka, sugerujesz, że w środku znajdują się nieprzemierzone stepy? :-)

                > I bedzie to mialo ekonomiczny sens? Acha.... A jak juz zalozysz to LPG to bagaz
                > e gdzie bedziesz wozic, bo ja nadal w bagazniku.... :-)

                Ja też. Wrzucę sobie butlę w miejsce na koło zapasowe (nawet researchowałem temat, ale dałem sobie spokój, bo aż tyle nie jeżdżę, żeby mi się to opłacało).

                Widzisz, jak moje auto będzie paliło 8 gazu na 100 a nie 15, to nie jest mi potrzebna do niego butla wielkości cysterny na mleko. Mój bak na benzynę mieści 35 litrów, a tankuję raz na dwa tygodnie albo rzadziej bo nawet po mieście pali mi jakieś 6.7 l/100.



                --
                Rum tum tum trala-bum
                • 25.06.14, 15:18
                  tomek854 napisał:

                  > Ale wybór "małe nowe albo stare używane" jest wszędzie taki sam.

                  Taaaa, w USA tez. Nie jest taki sam, bo ceny i mozliwosci sa inne.

                  > Mój brat do niedawna przez całe lata bujał się z rodziną Agilą i dawał radę - a
                  > to dośc podobne auto do mojego, pudełkowe, zaprojektowane na maksimum przestrz
                  > eni w środku tylko jednak dużo mniej wygodne i gorzej się prowadzi.

                  Ja z kolezanka na ramie rowerem dawalem rade - ardument - dawac rade jest zadnym argumentem.
                  Moja zona z rodzicami do bugarii maluchem jezdzila - tez dalo rade. I co z tego?
                  --
                  Pozdrawiam,
                  G.

                  "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                  • 25.06.14, 15:48
                    > Taaaa, w USA tez. Nie jest taki sam, bo ceny i mozliwosci sa inne.

                    Relacje cen są takie same. Za cenę małego nowego można kupić kilkuletnie większe albo kilkunastoletnie wypasione.

                    > Ja z kolezanka na ramie rowerem dawalem rade - ardument - dawac rade jest zadny
                    > m argumentem.
                    > Moja zona z rodzicami do bugarii maluchem jezdzila - tez dalo rade. I co z tego
                    > ?

                    Wiesz dobrze, że nie o tym mówię. To, że w moim (małym) aucie jadą cztery dorosłe osoby wygodniej niż w tym np. BMW jest faktem. A że bagażnik mały? Kufer na dach i mam w sumie tyle, ile w Primerze. A nawet z kufrem auto będzie pewnie mniej palić niż Twoje duże (za to jak go nie będę potrzebował to zdejmę i będzie palić znacznie mniej).
                    --
                    www.cytatybiblijne.pl
                    • 25.06.14, 18:59
                      Rześ się tego BMW uczepil.... kufer na dach. Na upartego jak przyczepke podepniesz to i gruz da się wozic a może nawet pole orac. ;-)

                      Ale zamiast BMW 5 (torche jakby niepatrzec specyficznym autem) porównaj to z wielkoscia E klasy, A6 czy Lexa ES.
                      --
                      Pozdrawiam,
                      G.

                      "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                      • 26.06.14, 14:30
                        > Rześ się tego BMW uczepil.... kufer na dach. Na upartego jak przyczepke podepni
                        > esz to i gruz da się wozic a może nawet pole orac. ;-)

                        Wersją 4x4 pewnie by i zaorał :-)

                        Ale generalnie jak to jest - jak przykład pokazuje, że niekoniecznie możesz mieć rację, to już niedobry?

                        I co jest złego w przyczepce? Jak dla mnie lepsze rozwiązanie jest podpiąć przyczepkę jak się chce przewieźć gruz raz na rok, niż jeździć na co dzień wywrotką :)

                        A poza tym porównywać mieliśmy cenowo - sorry, ale za to, ile wydałem na moje auto, to audi A6 kupiłbnym 7-8 letnie z przebiegami od 90 do 160 000 MIL. A po co? Niepotrzebne mi takie duże auto, opłaty droższe, utrzymanie droższe, pali więcej a do tego nie ma cudów i przy przebiegach rzędu 150 000 km coś się będzie dziać prędzej czy później.

                        Zapewne miejsca w nim jest więcej niż w moim, ale ja nie potrzebuję JAK NAJWIĘCEJ miejsca. Ja potrzebuję miejsca WYSTARCZAJĄCO - żebym siedział wygodnie i żeby nie było mi ciasno.
                        --
                        www.gazetae.com
            • 26.06.14, 09:21
              Mysle kolego ze odleciales mowiac ze w piatce jest mniej miejsca niz w sirionie (wiem jak to wyglada) moglbys to wrzucic do tego bmw do bagazniki I by jeszcze miejsce na zakupy zostalo . Z drugiej strony mam znajomego co sie nie miesci w c klasie za to w jego fiescie prawie ze moze tanczyc tyle ma miejsca. Az zobacze ten twoj samochod w seodku . W siedzenie max do tylu I mozliwosc siedzenia z tylu nie wierze juz teraz chciaz przypuszczam ze siedzi sie jak na kiblu chociaz wtedy jest za niski na taka pozycje. Tak czy inaczej rozbawiles mnie prawie ze do lez
              • 26.06.14, 14:49
                "> Mysle kolego ze odleciales mowiac ze w piatce jest mniej miejsca niz w sirionie"

                "Az zobacze ten twoj samochod w seodku"

                Czyli jeszcze nie widziałeś, ale swoje zdanie już masz. Widzisz, różnica jest taka, że ja oboma autami jeździłem.

                Tu ja w moim aucie: i.imgur.com/U6oppHt.jpg
                Jak widzisz, przedni fotel odsunięty na maksa do tyłu, a jestem w stanie złączyć nogi razem bez problemu. W Nissanie Primerze taka sztuczka była niemożliwa. Niestety nie mam dużo miejsca nad głową, prawie dotykam do sufitu (czyli tak, jak miałem w Primerze z przodu przy najniższym ustawieniu fotela) ale w tym BMW (i to dokładnie w tym konkretnym egzemplarzu: naforum.zapodaj.net/images/75d11266ac9b.jpg) żeby usiąść z tyłu musiałem aż ugiąć głowę na bok, bo się zwyczajnie nie mieściłem.

                > Tak czy inaczej rozbawiles mnie prawie ze do lez

                Cieszę się, że mogłem Ci dostarczyć aż tak wiele radości. Niestety fakty wciąż pozostają takie, jakimi są.

                --
                Żyj zdrowo! Używaj tylko logarytmów naturalnych!
                • 26.06.14, 14:50
                  się nawias przyssał do fotki bmw: naforum.zapodaj.net/75d11266ac9b.jpg.html
                  --
                  Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
                  • 26.06.14, 15:22
                    Jak widzisz, przedni fotel odsunięty na maksa do tyłu, a jestem w stanie złączyć nogi razem bez problemu. W Nissanie Primerze taka sztuczka była niemożliwa.
                    --------------------
                    lubię Cię tomek
                    ale teraz to pojechałeś...

                    to, że NIE da się odsunąć dalej fotela
                    NIE oznacza, że kabina w Twoim aucie jest duża...
                    Jest optymalnie zaprojektowana, auto jest funkcjonalne
                    generalnie zgodzę się, że duże nie zawsze znaczy piękne
                    ale....
                    to mały samochód...
                    bardzo mały
                    za mały

                    jako drugi w rodzinie, a jeszcze lepiej trzeci - super
                    ale my nie Japońce kurduple
                    jeep
                    --
                    YCDSOYA
                    • 26.06.14, 18:47
                      > to, że NIE da się odsunąć dalej fotela
                      > NIE oznacza, że kabina w Twoim aucie jest duża...

                      Ale NIE MA POTRZEBY odsuwać dalej fotela. Albowiem przy takim ustawieniu osobie o moim wzroście, znacznie większej od przeciętnego Japończyka, jest wygodnie. A jeszcze do tego za mnie może usiąść osoba o takim samym wzroście i mieć lepiej niż w Fabii, Almerze czy BMW.

                      > Jest optymalnie zaprojektowana, auto jest funkcjonalne
                      > generalnie zgodzę się, że duże nie zawsze znaczy piękne
                      > ale....
                      > to mały samochód...
                      > bardzo mały
                      > za mały

                      No, ale stosunek wymiarów zewnętrznych do wewnętrznych ma tak korzystny, że mało który z większych (może poza vanami w rodzaju Espace) się może takim pochwalić. I jeśli kryterium jest wielkość w środku, to ten akurat samochód wygrywa z rzeczonym BMW.
                      --
                      Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
                      • 27.06.14, 13:01
                        To czy ma lepiej to tylko I wylacznie twoja opinia.
                        Siedzenie na prosto jak w przedszkolu na laweczce "szerokiej"jak w kosciele to nie jest w zaden sposob ani wygodne ani przyjemne I jedynie w twoim swiecie to pudelko wygrywa z beja piatka to samo w sobie jest tak smieszne ze az trudno to skomentowac.
                        Poza tym sie zastanawiam po co brniesz w zachwalnie tego samochodu I stawianiu go obok sedana klasy wyzszej sredniej. Kupiles sobie malucha I ok , z argumentem bo cie nie stac na nic pozadnego nikt nie wyskakuje bo nie ma takiego powodu. W ukeju uwaga przywiazywana do tego czym jezrzisz jest srednio mala wiec o co chodzi . Musisz sie ciagle upewniac ze to hyl dobry wybor szczegolnie ze planujesz sie tym kulac kolejne 10 lat?
                        • 27.06.14, 13:09
                          jamesonwhiskey napisał:

                          > To czy ma lepiej to tylko I wylacznie twoja opinia.
                          > Siedzenie na prosto jak w przedszkolu na laweczce "szerokiej"jak w kosciele to
                          > nie jest w zaden sposob ani wygodne ani przyjemne

                          Wygodna i przyjemna jest pozycja półleżąca na bardzo niskim siedzeniu? Rzecz gustu.
                          Poza tym Tomek nie twierdzi, że każdemu musi być w jego samochodzie wygodniej niż w bmw, on pisze, że jemu jest wygodniej, a wszyscy przekonują go, że nie ma prawa mu być wygodniej. I to jest właśnie śmieszne.
                          • 27.06.14, 13:28
                            Chyba nie zlapales kontekstu. On siedzi z przodu gdzie oczyeiscie jest bardzo wygodnie beja piatka sie chowa a osobie siedzacej za nim jest tez super wygodnie lepiej niz w piatce. Ze tez donald nie czyta tego forum I sie musi biedak mordowac w a8 gdzie w takim sirionie mialby super wygodnie
                            • 27.06.14, 13:55
                              A jaki przyklad oszczednosci.
                              W zasadzie, bylo by bardziej patryiotycznie jakby stara Panda (ta co u nas robili) jezdzil - to chyba nie robi duzej roznicy.

                              --
                              Pozdrawiam,
                              G.

                              "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                • 26.06.14, 18:34
                  Dzieki . Obraz wart 1000 slow . Pokazales ze sie da Jednak Szczerze mowiac wolalbym siedziec w piatce. I tak obejrze sobie tensamochod tyle ze teraz sprawdze jak daleko mozna odsunac przedni fotel. No I ppzycja jak przypuszalem . Siedzenie na kiblu po godzinie robi sie nie wesolo
                  • 26.06.14, 18:48
                    > Dzieki . Obraz wart 1000 slow . Pokazales ze sie da Jednak Szczerze mowiac wola
                    > lbym siedziec w piatce.

                    Uwierz mi: przy moim wzroście nie wolałbyś.

                    I tak obejrze sobie tensamochod tyle ze teraz sprawdze
                    > jak daleko mozna odsunac przedni fotel

                    Tu jest odsunięty na maks.

                    No I ppzycja jak przypuszalem . Siedzen
                    > ie na kiblu po godzinie robi sie nie wesolo

                    Sugerujesz, że ze zgiętą szyną i głową wciśniętą w sufit w BMW siedzi się lepiej?


                    --
                    Żyj zdrowo! Używaj tylko logarytmów naturalnych!
                    • 26.06.14, 18:48
                      szyją, nie szyną :)
                      --
                      Żyj zdrowo! Używaj tylko logarytmów naturalnych!
    • 23.06.14, 15:14
      A JAK CZASEM ROBIA DLUZSZE, NP NA WAKACJE ? :p
    • 23.06.14, 15:31
      i jakie ma priorytety
      młody rodzic z żoną na urlopie, wózkiem, małym budżetem, mieszkaniem na raty
      powinien kupić coś MAKSYMALNIE taniego w eksploatacji - ale dużego
      czyli - za 30 tys - kombi kompakt
      będzie w miarę nowy, nie zajechany
      jak ma dwójkę dzieci - pomyśli o scenicu czy tuaranie

      singiel - może skusić się na BMW - nie ma pieluszek na karku a laski lubią jazdę prestiżowymi (w pewnych kręgach) wózkami
      singiel bibliotekarz - wybierze volvo czy saaba :-)
      emeryt - kupi roczną corsę czy polo - bo niziutki przebieg i spalanie poniżej 4 litrów (hehe) - to podstawa
      rolnik spod Baraniej Góry kupi 20 letnie Defendera, 18 latek calibrę do remontu, gej mazdę miatę itd itp....

      Ilu ludzi - tyle wyborów..
      Najserdeczniej
      jeep
      --
      YCDSOYA
      • 23.06.14, 15:35
        Z tym bibliotekarzem i Volvo za 30 tys. to się zagalopowałeś - kredytów samochodowych na 30 lat nie dają ;)

        www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=2&ved=0CCcQFjAB&url=http%3A%2F%2Fwynagrodzenia.pl%2Fmoja_placa.php%3Fs%3D208%26Bibliotekarz&ei=tSyoU5TYFYip7Abf1IHQAg&usg=AFQjCNHx1QJGHr54zayC64BP_azJWI_96g&sig2=-AdSWNSY7BBBcesRougJVQ&bvm=bv.69411363,d.ZGU&cad=rja
    • 23.06.14, 17:05
      Skąd to przekonanie, że małe auto nie nadaje się na trasę? Robiłem kiedyś trasy po 850 km w jedną stronę oplem corsą i owszem, nie było tak wygodnie, jak np. w chryslerze voyager, ale już między tą corsą a powiedzmy passatem wielkiej różnicy, jeśli chodzi o wygodę kierowcy nie było. Nie mówię o tych z tyłu, ale z przodu jest prawie tyle samo miejsca przecież.
      • 23.06.14, 19:17
        bo po prostu tak im się wydaje, ot forumowi teoretycy-gawędziarze :D
        --
        "Ruś przyjęła chrzest na Krymie w 988 r."...eva15
      • 23.06.14, 19:52
        Też kiedyś jechałem corsą w dłuższą trasę - Wrocław - Split, taką okrągłą, drugiej (u nas, bo w UK pierwszej) generacji i bardzo sobie chwaliłem.
        --
        Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
      • 24.06.14, 01:06
        Skąd to przekonanie? Z praktyki. Jechałem wielokrotnie w krótkie trasy B-ąblami i już cierpiałem, co dopiero długie. Gó...ane są:
        - fotele,
        - zestrojenie zawieszenia,
        - pozycja za kierownicą,
        - brak podłokietnika, regulowanego odcinka lędźwiowego,
        - brak 6-stki i wysokie obroty przy prędkościach przelotowych,
        - słabe przyśpieszenie przy tychże prędkościach.

        Nikt tego nie zaprojektował do takich podróży, to też zwyczajnie się do tego nie nadaje, choć wiem, że niektórzy robią zdjęcia golarkami...
        • 24.06.14, 01:59
          No ale nie można wrzucać wszystkich do jednego worka. Mój B-ąbel jak to ładnie nazywasz to nie jest wózek z lidla tylko po prostu małe autko, ale przyzwoite.

          Fotel mam regulowany nieco w inny sposób, ale w sumie w tych samych płaszczyznach co miałem w Primerze. Pozycja za kierownicą jest wygodniejsza niż w Primerze. Zawieszenie jest takie, że jeździ się tym jak "dorosłym" autem (choć krótki rozstaw osi oczywiście czuć, praw fizyki pan nie zmienisz i nie bądź pan głąb). Podłokietnika nie mam ale mam bardzo fajnie wyprofilowane drzwi w tym celu, a siedzę po prawej... ;-) Szóstki to i wiele starszych większych aut nie ma. No i do 120 km/h całkiem przyzwoicie się tym da jeździć (a rozbujałem to kiedyś i do 160, choć nie polecam).

          Lepiej mieć auto, które choć nie zaprojektowane do danego celu dobrze się w nim spisuje, niż auto, które niby może jest i zaprojektowane, ale spisuje się gorzej.

          Nie mówię, że zawsze małe jest lepszym wyborem, zapewne w większości przypadków jest oczywiście odwrotnie, ale nie można jednak zakładać że nie istnieją kombinacje, w ktorych małe nowe zapewni lepszy komfort jazdy niż duże stare...
          --
          Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
        • 24.06.14, 09:51
          schweppes1 napisał:

          > Skąd to przekonanie? Z praktyki. Jechałem wielokrotnie w krótkie trasy B-ąblami
          > i już cierpiałem, co dopiero długie. Gó...ane są:

          Wlasnjie mam identyczne odczucia. Ale to nie znaczy, ze sie nie da... tylko po co? W imie czego... ze mam nowe auto, ktorym sie moge lansowac? :-)
          --
          Pozdrawiam,
          G.

          "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
        • 24.06.14, 11:24
          > - fotele,

          Fiesta Titanium.

          > - zestrojenie zawieszenia,

          Fiesta Sport lub ST.

          > - pozycja za kierownicą,

          Jakakolwiek Fiesta.

          > - brak podłokietnika, regulowanego odcinka lędźwiowego,

          Fiesta to ma.

          > - brak 6-stki i wysokie obroty przy prędkościach przelotowych,

          Fiesta, chociaż manual 5 biegowy fakt nie ma. Ale ST ma 6 biegowy manual.

          > - słabe przyśpieszenie przy tychże prędkościach.

          Fiesta 1.0 Ecoboost 125 HP daje rade, ST bardzo.
      • 24.06.14, 09:02
        jureek napisał:

        > Skąd to przekonanie, że małe auto nie nadaje się na trasę?

        No bo sie nie nadaje. Co nie jest rownoznaczne, ze slowem, ze sie nie da.
        Miejsce z przodu w takim A6, BMW5, Mercedesie E a Corsa to jednak nie to samo. Sam halas przez 850km robi wg mnie KOLOSALNA roznice. Nie liczac tego jak auto sie prowadzi, itd...

        > Robiłem kiedyś trasy
        > po 850 km w jedną stronę oplem corsą i owszem, nie było tak wygodnie, jak np.
        > w chryslerze voyager, ale już między tą corsą a powiedzmy passatem wielkiej róż
        > nicy, jeśli chodzi o wygodę kierowcy nie było.

        Dlatego zastanawiam sie nad zakupem naprawde wygodnego auta, a nie "robotnicznego" Passata.
        --
        Pozdrawiam,
        G.

        "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
        • 24.06.14, 10:10
          galtomone napisał:

          > > Skąd to przekonanie, że małe auto nie nadaje się na trasę?
          >
          > No bo sie nie nadaje.

          No to udała Ci się tautologia.

          > Co nie jest rownoznaczne, ze slowem, ze sie nie da.
          > Miejsce z przodu w takim A6, BMW5, Mercedesie E a Corsa to jednak nie to samo.

          Owszem, między Chryslerem a Corsą była różnica, ale bmw5? Bez przesady, te parę centymetrów różnicy w szerokości (bo na długość to chyba i tak jest to samo) może mieć znaczenie tylko dla kogoś o ponadprzeciętnej objętości. Sam chudziną nie jestem, ale miejsca na siedzeniu w Corsie było wystarczająco.

          > Sam halas przez 850km robi wg mnie KOLOSALNA roznice. Nie liczac tego jak auto
          > sie prowadzi, itd...

          Rzadko przekraczam 120 więc wielkiego hałasu nie ma. Natomiast co do prowadzenia, to też nie ma reguły. Jeździłem ostatnio trochę Range Roverem, nie można powiedzieć, żeby to było małe autko, ale nie powiem, żeby się lepiej prowadziło niż chociażby Corsa. Szczególnie gdy wyjeżdżało się z lasu na wolną przestrzeń, trzeba było w landrowerze mocno trzymać kierownicę.

          > Dlatego zastanawiam sie nad zakupem naprawde wygodnego auta, a nie "robotniczne
          > go" Passata.

          "Robotnicze" czy "pańskie", nie zmienia to faktu, że passat nie jest autem małym. Służbowym Jaguarem też trochę jeździłem, to też chyba nie jest auto ani małe, ani "robotnicze", a różnica co do wygody miejsca za kierownicą w porównaniu do Corsy czy BMW jedynki nie była wcale taka wielka. Co innego już np. VW transporter - tam siedzi się zdecydowanie wygodniej, ale o aż tak wielkim aucie chyba nie myślisz.
          • 24.06.14, 10:27
            jureek napisał:

            > galtomone napisał:
            >
            > > > Skąd to przekonanie, że małe auto nie nadaje się na trasę?
            > >
            > > No bo sie nie nadaje.
            >
            > No to udała Ci się tautologia.

            To zadna tautologia. To prawda znana wszystkim i od dawna. Dlatego tez Ci co jezdza TYLKO dlugie trasy NIGDY malych autek nie kupuja.

            Identycznie mozna zadac pytanie - skad przkonanie, ze bus nie nadaje sie do wozenia piasko. No bo sie nie nadaje. Co tu udowadniac.

            Co w obu przypadkiach nie oznacza, ze sie nie da.

            To dziala tez w druga strone, jesli ktos jezdzi TYLKO po MIESCIE krotkie odcinki, to raczej nie kupouje 6m limuzyny - bo po co (chyba, ze z kierowca, ale to osobna kategoria).

            > > Co nie jest rownoznaczne, ze slowem, ze sie nie da.
            > > Miejsce z przodu w takim A6, BMW5, Mercedesie E a Corsa to jednak nie to
            > samo.
            >
            > Owszem, między Chryslerem a Corsą była różnica, ale bmw5? Bez przesady, te parę
            > centymetrów różnicy w szerokości (bo na długość to chyba i tak jest to samo) m
            > oże mieć znaczenie tylko dla kogoś o ponadprzeciętnej objętości. Sam chudziną n
            > ie jestem, ale miejsca na siedzeniu w Corsie było wystarczająco.

            Ale to nie jest tylko kilka cm, to cisza, jakosc materialow z ktorymi obcujesz, pozycja za kierownica, wygoda wyprzedzania, wygoda sluchania muzykie, itd...

            > > Sam halas przez 850km robi wg mnie KOLOSALNA roznice. Nie liczac tego jak
            > auto
            > > sie prowadzi, itd...
            >
            > Rzadko przekraczam 120 więc wielkiego hałasu nie ma.

            Ale nie ma wielkiego halasu a nie ma halasu to nie to samo. Mnie np. takie cos bardzo meczy. A ze zdarza mi sie jezdzic autostradami 140/150... to roznica w dB zaczyna byc duza.

            > Natomiast co do prowadzeni
            > a, to też nie ma reguły. Jeździłem ostatnio trochę Range Roverem, nie można pow
            > iedzieć, żeby to było małe autko, ale nie powiem, żeby się lepiej prowadziło ni
            > ż chociażby Corsa. Szczególnie gdy wyjeżdżało się z lasu na wolną przestrzeń, t
            > rzeba było w landrowerze mocno trzymać kierownicę.

            Nie mialem przyjemnosci. Mialem za to nieprzyjemnosc jezdzic Matizem i Picanto - czyli nowe za 30k (bo Corsa kosztuje od 40k w gore wiec toche sie nie lapie do porownania) i wierz mi, ze nie chcialbys tymi autami jechac 850km.

            > > Dlatego zastanawiam sie nad zakupem naprawde wygodnego auta, a nie "robot
            > niczne
            > > go" Passata.


            > "Robotnicze" czy "pańskie", nie zmienia to faktu, że passat nie jest autem mały
            > m.

            A stawianie Corsy za 40k jako przykladu, ze male gowna za 30k maja sens jednak zmienia sporo.
            Tym bardziej, ze mnie nie chodzi o auto duze a raczej luksusowe. Zamiast Passata podstaw BMW5/7 czy Lexa GS/ES... to jednak robi roznice.

            > Służbowym Jaguarem też trochę jeździłem, to też chyba nie jest auto ani małe
            > , ani "robotnicze", a różnica co do wygody miejsca za kierownicą w porównaniu d
            > o Corsy czy BMW jedynki nie była wcale taka wielka.

            Ale porownaj Jaga do auta za 30k a nie BMW 1 ktre samo nalezy do klasy Premium - bez jaj!

            > Co innego już np. VW transp
            > orter - tam siedzi się zdecydowanie wygodniej, ale o aż tak wielkim aucie chyba
            > nie myślisz.

            Ja nie mysle o wielkosci a generalnie komforcie i calosci opkawoania.

            Inaczej....
            Lepiej nowe za 30k czy 10 letnie (lub starsze), ktore nowe kosztowalo 250k?
            Zakladam, ze uzywane nie jest z komisu i na utrzymanie obu cie stac.
            --
            Pozdrawiam,
            G.

            "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
            • 25.06.14, 15:52
              > To zadna tautologia. To prawda znana wszystkim i od dawna. Dlatego tez Ci co je
              > zdza TYLKO dlugie trasy NIGDY malych autek nie kupuja.

              Ale że ludzie ktorzy jeżdżą TYLKO długie trasy praktycznie nie istnieją, bo każdy jednak czasem podjeżdża do sklepu po bułki, możemy najwyżej w praktyce mówić o ludziach, którzy w długie trasy jeżdżą często. Czyli np. o mnie. A ja małe auto kupiłem. Co prawda miało być to tylko tymczasowe rozwiązanie, ale ku mojemu własnemu zaskoczeniu małe auto może się świetnie sprawdzać także w długich trasach. I wiesz co Ci powiem? Póki nie będe miał dzieci, nie będę nawet myślał o kupowaniu większych samochodów.
              --
              Żyj zdrowo! Używaj tylko logarytmów naturalnych!
              • 25.06.14, 19:01
                tomek854 napisał:

                > Ale że ludzie ktorzy jeżdżą TYLKO długie trasy praktycznie nie istnieją, bo każ
                > dy jednak czasem podjeżdża do sklepu po bułki, możemy najwyżej w praktyce mówić
                > o ludziach, którzy w długie trasy jeżdżą często. Czyli np. o mnie. A ja małe a
                > uto kupiłem.

                Wiec podbie jak maly % ludzi co tylko jedzi w długie trasy potwierdziels wyjątek od reguly. :-)

                > Co prawda miało być to tylko tymczasowe rozwiązanie, ale ku mojemu
                > własnemu zaskoczeniu małe auto może się świetnie sprawdzać także w długich tra
                > sach. I wiesz co Ci powiem? Póki nie będe miał dzieci, nie będę nawet myślał o
                > kupowaniu większych samochodów.

                Dzieci.... HA - 1 Ci wystarczy, trust me ;-) i miejsce w aucie czasem okaze się nie wystarczające.
                Ale zawsze możesz wziąć przykład z Jurka i polegac na pociągach i autobusach - to podobno frajda :-)


                --
                Pozdrawiam,
                G.

                "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                • 26.06.14, 09:51
                  galtomone napisał:

                  > Dzieci.... HA - 1 Ci wystarczy, trust me ;-) i miejsce w aucie czasem okaze się
                  > nie wystarczające.

                  Nawet w największym aucie dziecko cierpi unieruchomione w foteliku.

                  > Ale zawsze możesz wziąć przykład z Jurka i polegac na pociągach i autobusach -
                  > to podobno frajda :-)

                  Dokładnie tak. Szczególnie dla dzieci jazda pociągiem (autobusem już mniej) to dużo większa frajda niż jazda samochodem. Rozmawiałem wczoraj po pracy z moimi, dorosłymi już dziećmi, jak wspominają nasze podróże między Niemcami a Polską, gdy były jeszcze małe (5-10 lat). Kilka razy jechaliśmy wtedy pociągiem i te podróże wspominają najlepiej, mimo iż pociągiem jechało się 14 godzin, a samochodem 9-10 godzin. Dziecko ze swej natury potrzebuje ruchu, nawet przerwy co godzinę jazdy to za mało, a nie wierzę, żebyś tak często się zatrzymywał. W pociągu może w każdej chwili wstać, zmienić pozycję, wskoczyć tatusiowi na kolana, a tata nie będzie odburkiwał, żeby nie przeszkadzało, bo musi się skoncentrować na prowadzeniu auta. Niestety, gdy dzieci przestały się łapać wiekiem na bilet rodzinny, podróże pociągiem całą rodziną stały się zbyt drogie, kupiłem wtedy Chryslera Voyagera, ale to i tak nie było to.
                • 26.06.14, 14:36
                  > Ale zawsze możesz wziąć przykład z Jurka i polegac na pociągach i autobusach -
                  > to podobno frajda :-)

                  Wiesz, zarówno Jurek jak i ja żyjemy w krajach, w których komunikacja zbiorowa działa sprawnie w odróżnieniu od Polski i tu naprawdę korzysta się z niej przyjemnie i robię to często.
                  --
                  Rum tum tum trala-bum
                  • 26.06.14, 16:09
                    tomek854 napisał:

                    > Wiesz, zarówno Jurek jak i ja żyjemy w krajach, w których komunikacja zbiorowa
                    > działa sprawnie w odróżnieniu od Polski i tu naprawdę korzysta się z niej przyj
                    > emnie i robię to często.

                    Ostatnio także i w Polsce coraz więcej korzystam z komunikacji zbiorowej. Da się, trzeba tylko przejazdy dobrze zaplanować, bo niestety nie ma tak, że przyjdzie się o dowolnej porze na przystanek i zaraz jest autobus. Jednak w czasach mobilnego internetu korzystanie ze zbiorkomu stało się łatwiejsze.
        • 24.06.14, 11:28
          Ale Galtomone weź błagam co Ty porównujesz...Topowe sedany z autami miejskimi ? Co Ty Audi A8 za 30k chcesz kupować ? Jak na ten poziom chcesz rozmawiać to nie mamy o czym rozmawiać.
          • 24.06.14, 11:46
            jbl25 napisał:

            > Ale Galtomone weź błagam co Ty porównujesz...Topowe sedany z autami miejskimi ?
            > Co Ty Audi A8 za 30k chcesz kupować ? Jak na ten poziom chcesz rozmawiać to ni
            > e mamy o czym rozmawiać.

            A dlaczego? Dosc konkretny jest to problem. I to auto i to auto.
            A8 podalem jako przyklad. mam wszystkie auta roznych typow i marek kalsy premium wymienic?

            To zamiast A8 podstaw Lexa GS czy ES, podobna polka jakosciowo-komfortowa w codzienym utrzymaniu na pewno tansza od A8 i za 30 dychy pewnie kulku takich co mja takiego Lexa od nowosci wlasnie dzis go sprzedaje.

            To skoro o "amerykanach mowimy" lepiej Lexusa czy Chevroleta (Sparka) ? :-)
            --
            Pozdrawiam,
            G.

            "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
    • 23.06.14, 21:05
      bo za 30 tys. mamy golasy typu 2 dacie, ka, panda i spark. Czyli żaden komfort. Powinniśmy mówić w przypadku nowego auta o kwocie 45-50 tys. zł by mieć sensowny wybór komfortowego auta.
      i jest błędne po drugie bo nie ma "w 100% pewny samochod, w dobrym stanie, serwisowany, zadbany z prawdziwym przebiegiem". Realny nakład kwotowy na pakiet startowy w przypadku używanego auta to jest kwota 10 - 12 tys. zł w ciągu powiedzmy 18 miesięcy by wyciągnąć auto ze "stanu igła" na stan dobry w pełni sprawny. Wydamy te pieniądze na opony, wymianę płynów, filtrów czy rozrządu, czegoś w zawieszeniu czy układzie hamulcowym, parę pierdółek w elektronice, uzupełnienie brakujących drobiazgów w wyposażeniu, przywróceniu zaworu egr, katalizatora etc, usunięciu zaszłości po drobnych obcierkach. Wtedy mamy stan dobry przechodzący rzetelny przegląd. I to są realne koszty doprowadzenia uzywanego pojazdu do stanu dobrego w pierwszych miesiącach użytkowania. To że komuś wydaje się że można taniej to pogląd ten wynika najczęściej z nierzetelności przeglądów technicznych. Utrzymanie pojazdu niestety kosztuje.
      Co kupić za 30 tys? Albo nie mamy kasy i kupujemy nowego golasa praktycznie nie mając wydatków niespodzianek albo mamy pieniądze i kupujemy auto stosowne do potrzeb doprowadzając je do stanu "w 100% pewny samochod, w dobrym stanie, serwisowany, zadbany z prawdziwym przebiegiem".
      Podsumowując jak kupujemy auto to kupujemy je za ok. 30 tys. zakładając użytkowanie przez 5-10 lat lub na dystansie do powiedzmy jakieś 150 tys. przebiegu zrobionego przez nas. Potem to już jedynie kalkulacja co się bardziej opłąca: reanimacja praktycznie trupa( generalnie raczej nieopłacalna), przeznaczeniu pojazdu na youngtimera ( dla pasjonatów), zabawa powtarzalna z kolejnym "stan igła" albo kupno nowego pojazdu.
      • 23.06.14, 21:57
        10-12tys?? Ładnie cię "poniosło".Nawet mi się nie chce komentować
        --
        Beer will change the world! I don't know how,but it will:)

        Life is too short to drive boring cars
      • 24.06.14, 08:12
        No nie wiem czy aż tak bardzo przesadził. Wszak nie napisał że na dzień dobry a w przeciągu roku do dwóch. Jeśli będziesz musiał wymienić elementy zawieszenia, sprzęgło, łożyska, rozrząd, olej i płyny eksploatacyjne, filtry, pogrzebać w elektronice, klocki i tarcze hamulcowe, do tego jeśli jest turbina to i z nią zrobić porządek do może wyjść całkiem konkretna sumka nawet jeśli będziesz naprawiał poza ASO. Chyba że będziesz naprawiał na najtańszych zamiennikach i sam to wtedy faktycznie przesadził.
        • 24.06.14, 09:57
          only_the_godfather napisał:

          > No nie wiem czy aż tak bardzo przesadził.

          Chyba tak, bo nie porownywalem nowego z salonu z komisowa igielka a faktycznie zadbanym i serwisowanym autem. Moje zawsze takie byly nie zaleznie od wieku.

          > Wszak nie napisał że na dzień dobry a
          > w przeciągu roku do dwóch. Jeśli będziesz musiał wymienić elementy zawieszenia
          > , sprzęgło, łożyska, rozrząd, olej i płyny eksploatacyjne, filtry, pogrzebać w
          > elektronice, klocki i tarcze hamulcowe, do tego jeśli jest turbina to i z nią z
          > robić porządek do może wyjść całkiem konkretna sumka.

          Po pierwsze mozesz trafic (to jest raczej klopot, bo nie zawsze ma sie takie auto w srod rodziny/znajomych) auto bez sprzegla i z elektronika ktora sie nie pusje (jest jej malo).
          A filtry, ojele, elementy zawieszenia, klocki, tarcze to i w nowym tez kosztuje, bo przeciez to rzeczy eksploatacyjne. Wiec nie wiem dlaczego wymiana klockow w uzywanym acuie to wazny koszt a w nowym cos cos sie pomija...?

          --
          Pozdrawiam,
          G.

          "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
          • 24.06.14, 10:12
            Jak wyprowadzasz auto z salonu to wymieniasz w nim klocki?Nie. Rozrząd, i olej tez wymieniasz od razu? Chyba nie. I to chodzi, w używanym na dzień dobry masz jakiś pakiet startowy, a do tego a aucie które ma kilka lat jest duże prawdopodobieństwo że mogą się sypnąć elementy zawieszenia itd. No chyba że kupujesz auto od kogoś kto przed sprzedażą wszystkie powymienia. Ale ja takich sprzedawców nie znam nawet w rodzinie.
            • 24.06.14, 10:32
              only_the_godfather napisał:

              > Jak wyprowadzasz auto z salonu to wymieniasz w nim klocki?Nie. Rozrząd, i olej
              > tez wymieniasz od razu? Chyba nie. I to chodzi, w używanym na dzień dobry masz
              > jakiś pakiet startowy


              Nie koniecznie, bo ja nie mialem. Tak jak pisalem, zakladam, ze kupujesz auto od kogos z rodziny/znajomego a nie z komisu. Ja od 2 czy 3 tys km, od zakupu nie zrobilem przy aucie nic - tzn 2 razy bylem na myjni (nowym pewnie tez bym byl).
              Z nie planowanych wczensiej wydatkow (bo leniwy jestem) zaplacilem dodatkowo za konserwacje skory, zeby miec poczucie, ze dbam.

              >, a do tego a aucie które ma kilka lat jest duże prawdopod
              > obieństwo że mogą się sypnąć elementy zawieszenia itd. No chyba że kupujesz aut
              > o od kogoś kto przed sprzedażą wszystkie powymienia. Ale ja takich sprzedawców
              > nie znam nawet w rodzinie.

              Coz... rodziny sie nie wybiera ;-)
              W moim przed zakupem klocki, tarcze, stan amortyzatorow , itd zostaly sprawdzone bo od tego zalezala tez cena zakupu. Auto mialo ustalona cene + pelen przeglad w tej cenie, wlacznie ze sprawdzeniem i regulacja luzu zaworowego. Rozrzad byl robiony przy 51 tys mil (obecnie ma 88) a robi sie go co 90 tys, wiec jeszcze toche czasu mam - +/- 85 tys km wiec tragedii nie ma. A reszta sprawna i zadbana. Oczywiscie, ze nie kazy i nie codzienie moze kupic auto w takim stanie i na takich zasadach.

              Pytanie czy majac taki wybor nadal warto kupowac wydmuszke typu Spark za +/- 30k?

              --
              Pozdrawiam,
              G.

              "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
      • 24.06.14, 09:30
        1realista napisał:

        > bo za 30 tys. mamy golasy typu 2 dacie, ka, panda i spark. Czyli żaden komfort.

        Ale nowe. A kwota 30k pozwala juz na zakup uzywanego, komfortowego auta klasy premium w wieku powyzej 10 lat.
        Wlasnie o taki dylemat chodzi.
        Kupic nowe, gole, tanie - 30k to dla przecietnego Polaka sporo pieniedzy... i sie meczyc, ale w nowym.

        Czy olac folie na siedzeniach i kupic cos fajnego ale starego.

        > Powinniśmy mówić w przypadku nowego auta o kwocie 45-50 tys. zł by mieć senso
        > wny wybór komfortowego auta.

        Ale nie mowimy o wyborze komfortowego auta nowego, tylko taniego, malego gowna vs alternatywa klasy premium.

        > i jest błędne po drugie bo nie ma "w 100% pewny samochod, w dobrym stanie, ser
        > wisowany, zadbany z prawdziwym przebiegiem".

        Dlaczego? Ja wlasnie takie 11 letnie auto kupilem, co prawda za troche wiecej niz 30k ale to juz kosmetyka.
        Po zakupie wklad w samochod (po raz pierwszy) byl rowny 0 zl. Bo auto faktycznie do najblizszej wymiany oleju nie wymaga zadnego wkladu finansowego.

        > Realny nakład kwotowy na pakiet st
        > artowy w przypadku używanego auta to jest kwota 10 - 12 tys. zł w ciągu powiedz
        > my 18 miesięcy by wyciągnąć auto ze "stanu igła" na stan dobry w pełni sprawny.

        Pisalem w pierwszym posicie, ze nie kupujemy "igly" w komisie, ale faktycznie zadbane i serwisowane auto od znajomego czyli w 100% pewne. Oczywiscie, ze zepsuc sie moze kazde (nowe tez)... ale jest roznica miedzy zakupem samochodzu ktory ktos ma fdlugo i o nie dba a auta od Pana Zenka z komisu - prawda?

        > Wydamy te pieniądze na opony, wymianę płynów, filtrów czy rozrządu, czegoś w z
        > awieszeniu czy układzie hamulcowym, parę pierdółek w elektronice, uzupełnienie
        > brakujących drobiazgów w wyposażeniu, przywróceniu zaworu egr, katalizatora etc
        > , usunięciu zaszłości po drobnych obcierkach.

        To mnie sie udalo, bo zgodnie z umowa, zanjoma nawet o zaprawki w lakierze przed sprzedaza sie postarala :-)

        > Wtedy mamy stan dobry przechodząc
        > y rzetelny przegląd. I to są realne koszty doprowadzenia uzywanego pojazdu do s
        > tanu dobrego w pierwszych miesiącach użytkowania.

        Wyszedles z blednego zalozenia (ktore nie jest zgodne z tym co napisalem w pierwszym poscie) ze kupujesz w komisie, itd. Ja mowie o faktycznie zadbanym aucie, ktore jest utrzymywane w stanie igla na codzien i nie trzeba go do niczego doprowadzac.

        > Co kupić za 30 tys? Albo nie mamy kasy i kupujemy nowego golasa praktycznie nie
        > mając wydatków niespodzianek albo mamy pieniądze i kupujemy auto stosowne do p
        > otrzeb doprowadzając je do stanu "w 100% pewny samochod, w dobrym stanie, serwi
        > sowany, zadbany z prawdziwym przebiegiem".

        Albo kupujemy z pewnej reki i niczego nigdzie nie trzeba doprowadzac i mamy fajne auto, zadbane jednak zacznie sympatyczniejsze do jazdy niz maly golas.

        Oczywiscie nie kazdy ma taka mozliwosc, to jasne. Pytanie czy majac taki wybor lepiej wziac golasa?

        > Podsumowując jak kupujemy auto to kupujemy je za ok. 30 tys. zakładając użytkow
        > anie przez 5-10 lat lub na dystansie do powiedzmy jakieś 150 tys. przebiegu zr
        > obionego przez nas.
        > Potem to już jedynie kalkulacja co się bardziej opłąca: rea
        > nimacja praktycznie trupa( generalnie raczej nieopłacalna),

        Mialem juz kilka aut w zyciu, obecne mam ciut ponad 140k na blacie i do stanu trup to mu bardzo daleko. Kilka rys na lakierze, kilka odpryskow z zaprawkami i tyle. Cala reszta w 100% sprawna i nawet nie wykazujaca specjalnych sladow zuzycia z uwagi na materialy w srodku.

        Moze nie wszyscy jezdza nowymi tak jak ty, ze bez zadnego wsadzania pieniedzy w utrzymanie auta w dobrym stanie???

        --
        Pozdrawiam,
        G.

        "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
        • 24.06.14, 15:07
          aha komfort rozumiem jako elektryczne szyby, lusterka, automatyczna klima, przywoite audio, cywilizowany poziom bezpieczeństwa, w miarę wygodne fotele czyli bez 50 tys. do nówki nie podchodź.
          wracając do liczenia...
          2 komplety opon, rozrząd, sprzęgło, katalizator, zawieszenie to są przeciętnie elementy które wytrzymują te 150 tys. przebiegu. W przypadku opon dodajmy ograniczenie jeszcze 5lat... no i rozrząd na pasku też 5-6 lat. To z kilkoma drobiazgami buduje podawaną przeze mnie kwotę.
          Jeśli chodzi o przebiegi... 15-20 tys. rocznie choć służbówki to jest przedział 30-90tys. rocznie. Służbowe samochody eksploatuje się do momentu rozpoczęcia się lawinowego sypania i idą na sprzedaż więc realnie są to nowe rocznikowo auta z wymaganym dużym pakietem startowym. W komisach jest padlina często z rozkradzionymi radiami/ audio, oponami/ kołami bo na tych elementach można zarobić. Realnym odnośnikiem cenowym i przebiegowym jest rynek niemiecki i powinniśmy na tych danych bazować.
          Jesli chodzi o nówki to jest róznica pomiędzy 30 tys. a 33 tys. bo za te pieniądze dla wielu osób można kupić nowe, fajne i małe auto całkowicie spełniające potrzeby transportowe sporego procenta użytkowników. Co dla pozostałych? Mając używane auto w wieku 5 lat z przebiegiem 75 do 100 tys. naprawdę w przeciągu 1,5 roku będziemy musieli kupić 2 komplety opon i zrobić duży serwis. Auta po tym serwisie i z nowymi oponami będą zauważalnie droższe. Czyli potem mamy bezstresowa eksploatację auta przez te 5-10 lat i jakieś 150 tys. przebiegu. W kolejnym cyklu mamy wiek 10+ do 15 lat i przebieg wpadajacy w przedział 300 do 400 tys. gdzie generalnie silnik będzie wymagał często sporych nakładów. I tu pojawia się pytanie czy się to opłaca. Powiedzmy że przy pierwszej poważnej awarii mechanicznoelektronicznej naprawa tak starego auta zaczyna byc porównywalna kosztowo lub droższa od równolatka. Dlatego też można chwalić te wszystkie wypasione klasy premium bo dają prestiż, często tez spory komfort podróży tylko czy nas stać na utrzymanie tak drogiego auta. Ja zaryzykuję twierdzenie że nie bo gdyby wysłać cały park samochodowy na kontrolę techniczną do wielu krajów europy to się okaże że jej nie przejdzie jakieś 85 % polskich pojazdów. Większosć pod względem mechanicznym, mniejszość pod względem ekologicznym. Co zreszta widać na ulicach jadąc za smrodzącym i kopcącym pojazdem albo widać po parkingach gdzie są szybko pozalewane olejem czy płynami. I opatrząc na okradane pojazdy z wielu detali i drobiazgów czy auta z "pospawanymi" plastikami, matowymi reflektorami.
          Zreszta ja sam mam pięcioletniego kompakta gdzie całkowity koszt zakupu + wymiany i doprowadzenie do stanu dobrego i po planowanych wymianach w ciągu najbliższego roku ( opony, rozrząd, zawieszenie) będzie kosztował jako sześciolatek sumarycznie jakies 33-35 tys. z bezkosztowym przebiegiem przez następne 5 lat. Oczywiście będą jedynie wymiany typu olej, filtr czy klocki co się zamknie kwotą powiedzmy 2500 + ewentualnie koszt wymiany sprzęgła. To jest realny koszt utrzymywania pojazdu w dobrym stanie technicznym. Czyli bedziemy mieli kompakta w wieku 11 lat z przebiegiem ok 200 tys. którego można będzie sprzedać za 10 tys. a całkowity koszt wyniósł jakieś 37 tys. + koszt paliwa i ubezpieczenia. Czyli 27 tys. w plecy przez 6 lat. Nadal taniej niż koszt paliwa i ubezpieczenia. Opłacalne będzie jeździć do pierwszej poważnej awarii a potem na złom. W przypadku aut wyższych klasy wychodzi to drożej stąd mozna kupić "taaaką furę za śmieszne pieniądze". Rzetelne przeglądy techniczne i mamy pustki na drogach a potem w ciągu kilku lat odmłodzony park samochodowy w postaci "tanich małych gówienek" i praktycznie brak pojazdów w wyższych klasach na których serwisowanie naprawdę będzie stać nielicznych.
    • 23.06.14, 21:30
      Sprawa jest prosta: najpierw odbierasz rozmiar i kolor, potem w zależności od funduszy dobierasz wiek. Zwykle kupujesz używke na początek, po osiągnięciu pewnego poziomu dochodów zaczynasz szukać aut młodych - do 3 lat. Rozgladasz sie po rynku, widzisz, ze bryndzą, idziesz do salonu, zaczynasz kalkulować, szukać rabatów i...kupujesz nowe. Potem zazwyczaj myślisz już tylko o nowych.
      --
      Ignoruj trolle - użytkowników, których jedynym celem jest dokuczanie i krytykowanie. Twoje odpowiedzi na ich posty tylko ich zachęcą do dalszej działalności. Wystarczy, że zgłosisz ich działalność na forum@agora.pl.

      Można też dodać trolla do nieprzyjaciół, wtedy nie widać jego postów. Polecam wszystkim zmęczonym słuchaniem bredni.
      Ustawienia forum -> Znajomi
      • 23.06.14, 23:10
        > Potem zazwyczaj myślisz już tylko o nowych.

        Ale tylko myślisz, bo po skalkulowaniu i poszukaniu rabatów zawsze okazuje się, że cena nadal obraża przyzwoitość a ten tam ładny Mercedesik Brabus kosztuje akurat tyle, ile chcesz przeznaczyć na zakup. Zakładam, że w tym momencie takie pierdoły jak spalanie, już cię nie interesują.
        • 24.06.14, 00:05
          babaqba napisała:

          > Ale tylko myślisz, bo po skalkulowaniu i poszukaniu rabatów zawsze okazuje się,
          > że cena nadal obraża przyzwoitość a ten tam ładny Mercedesik Brabus kosztuje a
          > kurat tyle, ile chcesz przeznaczyć na zakup. Zakładam, że w tym momencie takie
          > pierdoły jak spalanie, już cię nie interesują.

          Albo i nie, bo zazwyczaj ten ladny mercedesik byl kiedys przystankiem, a i to jak masz fart. No chyba, ze w rodzinie byl od nowosci itp. Ale jak nie to wiadomo, net pelen jest cudownych niestukajacych igiel itp. I wtedy doplacasz troche i stwierdzasz, ze jazda nowym kompaktem moze nie jest taka jak brabusikiem, ale cos za cos... Dodatkowo poszukiwanie igiel to tez koszty, dojazdy, czesto sporo poza miejsce zamieszkania, czas spedzony na sleczeniu i wyszukiwaniu ofert, kupowanie jakichs badziewnych miernikow, badania, za ktore placisz ty, meczenie znajomych "znawcow motoryzacji" itp itd. A wtedy wejscie do salonu jak szejk i wskazanie palcem nagle zaczyna sie robic warte tych paru zlotych ekstra ;) Ja zgadzam sie akurat z bywalcem.hoteli w tej kwestii. Co zas do postu Galtomone, to zle troche skalkulowal cene, bo za 30 kola w zasadzie nic nie da sie kupic, chyba, ze segment A i na dodatek z kolami tylko dlatego, ze w promocji. Ale po dodaniu dychy juz jest w czym wybrac i wtedy poszedlbym w nowe.
          • 24.06.14, 07:28
            Nie dokonca .

            m.carzone.ie/used-cars/Mercedes-Benz-SL-Class-350----12-Month-Warranty-Included---/44213942352736860

            Nie wyglada na pospawany z pieciu a I gwarancje jeszcze daja
            nowka to od 150 do 250 k euro

            wasze bajania o wchdze jak szejk do salonu to moze I sa prawdziwe ale w salonie dacki jak dla mnie raczej uzywka ,mini golas nowka nie oferuje nic co by sprawialo zebym chcial go miec oczywiscie jak juz bede na poziomie szejkow z powyzszych watko2 I bede mogl wydac 50 k euro no to nowka jak najbardsiej
            • 24.06.14, 09:53
              Tylko kolor nie ten... ;-)
              --
              Pozdrawiam,
              G.

              "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
              • 24.06.14, 11:42
                No ładny, a teraz sprawdź ile ojro kosztuje zrobienie takich rzeczy jak tarcze, klocki, jakieś roboty wokół silnika...drugie tyle jak nie więcej.
                • 24.06.14, 11:50
                  Cos za cos...
                  Jak w przypadku tego watku :-)
                  --
                  Pozdrawiam,
                  G.

                  "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                • 24.06.14, 16:20
                  Tarcze I klocki to eksploatacja wiec nie wiem po co o tym piszesz, poza tym za te 150 tysiecy euro co ci zostalo bo kupiles uzywke a nie nowke bedziesz mogl mu wym7eniac klocki przez nastepne 100 lat
            • 24.06.14, 11:52
              jamesonwhiskey napisał:

              > Nie dokonca .
              >
              > m.carzone.ie/used-cars/Mercedes-Benz-SL-Class-350----12-Month-Warranty-Included---/44213942352736860

              A to Galtomone w IE siedzi? Bo mnie sie wydawalo, ze o Polsce mowimy.

              > Nie wyglada na pospawany z pieciu a I gwarancje jeszcze daja
              > nowka to od 150 do 250 k euro

              One nigdy nie wygladaja... ale tu odnosze sie do rynku polskiego, irlandzkiego nie znam. Dodatkowo przy sprowadzeniu problemy z fajera (na zdjeciu nie widze, z ktorej strony jest) itp. A jesli sciagniesz, to te gwarancje zazwyczaj mozesz sobie zwinac ciasnow rulon i wiesz co... jak jej bedziesz dochodzil? Wyslesz fure? A moze dealer merca w Polsce bedzie naprawial? Serio pytam, bo nie wiem.

              > wasze bajania o wchdze jak szejk do salonu to moze I sa prawdziwe ale w salonie
              > dacki jak dla mnie raczej uzywka ,mini golas nowka nie oferuje nic co by spraw
              > ialo zebym chcial go miec oczywiscie jak juz bede na poziomie szejkow z powyzsz
              > ych watko2 I bede mogl wydac 50 k euro no to nowka jak najbardsiej

              Pfff, ja chcialbym miec mnostwo fur, ale mnie nie stac:D
              • 24.06.14, 11:59
                citizenwhite napisał(a):

                > Pfff, ja chcialbym miec mnostwo fur, ale mnie nie stac:D

                No mnie tez nie, tym bardziej chce miec cos fajnego a nie toczydelko od A do B.

                --
                Pozdrawiam,
                G.

                "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
              • 24.06.14, 16:17
                Europa bez granic nie ma co sie na bulandzie tylko koncentrowac . Poza tym handel uzywanymi samochodami moze byc w miare cywilizowany a to czy mial dzwona czy nie sprawdza sie w necie (bylo cos robione z ubezpieczenia czy nie)a nie lata jak mirek handlarz z probnikiem z allegro kolo samochodu. Chcialem tylko pokazac ze motoryzacja nie konczy sie na matizie getzie czy innej wydmuszce
          • 24.06.14, 09:41
            citizenwhite napisał(a):

            > No chyba, ze w rodzinie byl od nowosci itp.

            Takie bylo zalozenie, kupujemy w 100% pewne uzywane klasy Premium ale juz w wieku 10+, czy nowe , male cos.

            >Dodatkowo poszukiwanie igiel to tez koszty, dojazdy,

            Dlatego w pierwszym posicie wyraznie napisalem, ze nie wybieramy - kunow nowego a igly z komisu, tylko kupno nowego vs pewnego od znajomego/rodziny (zanim trafi do oglozenia).

            > Co zas do postu Galtomone,
            > to zle troche skalkulowal cene, bo za 30 kola w zasadzie nic nie da sie kupic,
            > chyba, ze segment A i na dodatek z kolami tylko dlatego, ze w promocji. Ale po
            > dodaniu dychy juz jest w czym wybrac i wtedy poszedlbym w nowe.

            Widzisz, nie wiem czy zle - mialem do wydania +/- 30k i wlasnie taki wybor. Kupic jako jedyne auto na codzien nowe czy klasy Premium 11 letnie auto od znajomej.

            Wybralem to drugie i po przejechanie juz ok. 3 tys km nie zaluje, wrecz przeciwnie. Tym bardziej, ze raz czy dwa w tygodniu siadam na chwile a to do Picanto z 1/4 przebiegu mojego auta czy Fusiona (ta "terenowa" Fiesta), ktorym jezdzi sasiadka.... W zyiu nie zamienilbym mojego staruszka na jedno z nich (gdyby byly nowe)!!!!

            --
            Pozdrawiam,
            G.

            "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
            • 24.06.14, 11:56
              galtomone napisał:

              > Widzisz, nie wiem czy zle - mialem do wydania +/- 30k i wlasnie taki wybor. Kup
              > ic jako jedyne auto na codzien nowe czy klasy Premium 11 letnie auto od znajome
              > j.

              A wybacz jakos nie zatrybilem, ze to historia oparta na faktach;)

              > Wybralem to drugie i po przejechanie juz ok. 3 tys km nie zaluje, wrecz przeciw
              > nie. Tym bardziej, ze raz czy dwa w tygodniu siadam na chwile a to do Picanto z
              > 1/4 przebiegu mojego auta czy Fusiona (ta "terenowa" Fiesta), ktorym jezdzi sa
              > siadka.... W zyiu nie zamienilbym mojego staruszka na jedno z nich (gdyby byly
              > nowe)!!!!

              Wiesz, ja tam zycze ci jak najlepiej i oby to auto jezdzilo jak najdluzej, ale ja bym poczekal i dolozyl (jesli oczywiscie byla taka mozliwosc ze wzgledu na budzet i fakt posiadania innego srodka transportu) do nowego miejsckiego... To premium bedzie cie kosztowalo, nawet jesli bylo zadbane. Zwyczajnie w swiecie ma swoje lata i kolejne elementy beda wymagaly wymiany lub regeneracji. Ale fakt, mialem kiedys lagune 1 kumpel mial sporo nowszego civica 7, wsiadl do mojego i zazdroscil wygody. Ale ostatecznie on na swoim zakupie wyszedl lepiej;)
              • 24.06.14, 12:06
                Moje Premium to jesttakie, tylko z nazwy.
                Mercedesa czy BMW w tej klasie faktycznie bym chyba nie utrzymal. Ale z Japonczykiem nie ma az takiego porblemu.
                Szczegolnie ze samiast czekac, dokladac te wspomnaine 15k zeby kupic kompakta, ktorego nadal bede nie lubil. moge spokojnie polowe tego na przestrzni kilku lat wsadzic w obecne auto.
                poki co mam 8 opon zima/lato z przebigami jakies 10k, dokupilem drugi koplet alufelg za cale 700 zl z anglika, wiec nie zniszczone.

                A cala reszta - amortyzatroy. klocki, tarcze, plyny, itd... kosztuja tyle samo co do Toyoty klasy D. Wiec pratycznie koszt utrzymania taki sam jak przy Avensis.
                --
                Pozdrawiam,
                G.

                "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
          • 24.06.14, 11:41
            > Albo i nie, bo zazwyczaj ten ladny mercedesik byl kiedys przystankiem, a i to j
            > ak masz fart.

            Nie dotyczy Brabusów, tylko starych bieda-mercedesików dla Polaków. Nie o tym piszę.

            > Dodatkowo poszukiwanie igiel to tez koszty, dojazdy, (...) czas spedzony na sleczeniu i wyszukiwaniu ofert, kupowanie jakichs badziewnych miernikow (..)

            Te zachowanie dotyczą tylko Kowalskiego, co to chce dorwać swojego nastoletniego Golfa za grosze. Nie dotyczy Brabusa.

            > A wtedy wejscie do salonu jak szejk i wskazanie palcem nagle zaczyna sie robic warte tych paru zlotych ekstra ;)

            Ależ w salonach te wozidełka są dużo tańsze od brabusika, więc gdzie tu wejście "jak szejk"? Zresztą, który szejk żebrze o dodatkowe dywaniki i przejmuje się spalaniem? :P A na koniec, wolałbym kupić sobie wypasiony pogo stick, zamiast jednej z tych "salonowych nówek", bo stare kości wymagają choćby minimalnego komfortu. To już nie te czasy, kiedy mogłem jeździć Accentem czy inną Pandą.
            • 24.06.14, 12:45
              babaqba napisała:

              > > Albo i nie, bo zazwyczaj ten ladny mercedesik byl kiedys przystankiem, a
              > i to j
              > > ak masz fart.
              >
              > Nie dotyczy Brabusów, tylko starych bieda-mercedesików dla Polaków. Nie o tym p
              > iszę.

              A to Brabusiki sie na drzewach nie owijaja?;)

              > > Dodatkowo poszukiwanie igiel to tez koszty, dojazdy, (...) czas spedzony
              > na sleczeniu i wyszukiwaniu ofert, kupowanie jakichs badziewnych miernikow (..)
              >
              > Te zachowanie dotyczą tylko Kowalskiego, co to chce dorwać swojego nastoletnieg
              > o Golfa za grosze. Nie dotyczy Brabusa.

              Aha, znaczy lepiej sytuowany Kowalski kupuje pierwszego Brabusa ktory mu sie nawinie? A moze tylko jeden w sprzedazy jest?:D A co do aut premium w ogole, to na nich tez oszukuja, je tez spawaja, sciemniaja z licznikami itp itd.


              > Ależ w salonach te wozidełka są dużo tańsze od brabusika, więc gdzie tu wejście
              > "jak szejk"? Zresztą, który szejk żebrze o dodatkowe dywaniki i przejmuje się
              > spalaniem? :P
              Taki rodem z macdonalda;))
              >A na koniec, wolałbym kupić sobie wypasiony pogo stick, zamiast j
              > ednej z tych "salonowych nówek", bo stare kości wymagają choćby minimalnego kom
              > fortu. To już nie te czasy, kiedy mogłem jeździć Accentem czy inną Pandą.

              Kwestia wyboru, u mnie kosci jeszcze wzglednie nowe, troche wytrzymaja:D A tak naprawde nowe kupowalem bo chcialem, bo akurat mialem kase, bo lubie nowe rzeczy i bo nie bylo akurat na horyzoncie nic uzywanego co w ogole moglbym rozpatrywac... ale niewykluczam, ze jakby bylo to i tak kupilbym nowe;)
      • 24.06.14, 01:12
        Potwierdzam, kupowanie używanych samochodów to bagno. Już chyba najprędzej się dostanie coś rozsądnego z firm leasingowych, tam przynajmniej z reguły nie ma żadnej ściemy, no ale to 2-4 latki, na które nie każdego stać.

        Jeżeli ktoś ma 40-50k i kupuje za to używkę, to jest idiotą. Wystarczy trochę dołożyć, dobrze się wytargować i można kupić dobrze wyposażonego kompakta, a nowy to nowy.

        Kupowanie używek to dziadostwo (użytkowo, wykluczając wątki kolekcjonersko-sentymentalne) i ubolewam nad tym, że w kraju będącym niegdyś potęgą Europy trzeba teraz orać za 700 Euro i jeździć poniemieckim/poturkowym złomem.
        • 24.06.14, 01:52
          Bzdury.Już pisałem w innym wątku.W małym komisie u mojego znajomego,ostatnio było 5 aut,które nie miały 3 lat.Na gwarancji,kupione w Polsce z małymi przebiegami.Więc nie wyzywaj ludzi od idiotów,bo liczyć powinien każdy sam.


          --
          Beer will change the world! I don't know how,but it will:)

          Life is too short to drive boring cars
          • 24.06.14, 08:15
            Jak dla mnie obaj przesadzacie. Tamten twierdzi że wszystkie używki to złomy Ty znowu że nie bo u znajomego w komisie. A prawda jest taka że takie auta jak u Twojego znajomego w komisie są na rynku ale nie jest ich aż tak dużo jak byśmy chcieli. Ale jak się poszuka to się znajdzie.
            • 24.06.14, 08:30
              only_the_godfather napisał:

              > Jak dla mnie obaj przesadzacie. Tamten twierdzi że wszystkie używki to złomy Ty
              > znowu że nie bo u znajomego w komisie. A prawda jest taka że takie auta jak u
              > Twojego znajomego w komisie są na rynku ale nie jest ich aż tak dużo jak byśmy
              > chcieli. Ale jak się poszuka to się znajdzie.

              100% racji. Jak się poszuka to się najdzie zadbaną używkę w dobrym stanie:)
              Lepiej mieć dobry kilkuletni samochód za rozsądną cenę a nie 200% droższy z salonu który z 4 lata i tak będzie wart 50% ceny salonowej:) No chyba że pieniądze nie grają roli - 25 tys.zł to dla ciebie nic a masz bzika na punkcie nowych to kupuj nowe ale z punktu widzenia ekonomii nowe się nie opłaca:)

              • 24.06.14, 09:00
                Rozumiem, że całą garderobę zaopatrujesz w lumpeksie? Czy może frajersko przepłacasz za nową odzież?
                • 24.06.14, 10:04
                  Moze sie myle... ale to chyba nie to samo....

                  Albo inaczej. Gdyby nie bylo mnie stac na nowa odziez to pewnie kupowalbym w lumpeksie.
                  Ale wybor w tym watku masz nastepujacy - skoro to do ubran sprowadzasz.

                  Wolisz nowe krotkie spodnie z cienkiego materialu - jako swoje caloroczne, czy uzywane ale nie zniszczone dzinsy od znajomego?
                  --
                  Pozdrawiam,
                  G.

                  "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                • 24.06.14, 10:20
                  schweppes1 napisał:

                  > Rozumiem, że całą garderobę zaopatrujesz w lumpeksie? Czy może frajersko przepł
                  > acasz za nową odzież?

                  Nie rozumiesz. Odzież kosztuje 500 razy mniej niż nowy samochód więc odzież kupuję nową a samochody używane:)
                  • 24.06.14, 12:11
                    Bo jesteś biednym polakiem, zarabiającym 500-1000 Euro, tak jak ja i większość osób na tym forum. Jakbyś zarabiał na poziomie europejskim, to byś kupował nowe, tak jak teraz odzież.
                    • 24.06.14, 12:30
                      schweppes1 napisał:

                      > Bo jesteś biednym polakiem, zarabiającym 500-1000 Euro, tak jak ja i większość
                      > osób na tym forum. Jakbyś zarabiał na poziomie europejskim, to byś kupował nowe
                      > , tak jak teraz odzież.

                      Nie...gdybym zarabiał na poziomie europejskim to bym kupował nowsze, lepsze, większe, ale nadal używane :)... z przekory...nowe auta przez pierwsze 3 lata tracą niewspółmiernie dużo do stopnia zużycia... lubię mieć poczucie że to ja wydymałem system a nie on mnie:)
                      • 24.06.14, 12:49
                        misiaczek1281 napisał:

                        >lubię mieć poczucie że to ja w
                        > ydymałem system a nie on mnie:) [/b]

                        Prawie sie poplakalem ze smiechu, istny z ciebie Fred, ale obawiam sie, ze nie tylko historii tego swetra bys nie zrozumial...
                        • 25.06.14, 23:38
                          citizenwhite napisał(a):

                          > misiaczek1281 napisał:
                          >
                          > >lubię mieć poczucie że to ja w
                          > > ydymałem system a nie on mnie:) [/b]
                          >
                          > Prawie sie poplakalem ze smiechu, istny z ciebie Fred, ale obawiam sie, ze nie
                          > tylko historii tego swetra bys nie zrozumial...

                          śmiej się i ucz:) ja się popłakałem gdy mój znajomy kupił nówkę i stracił 50% wartości...owszem stać go...bogaty frajer haha:)
                          • 26.06.14, 10:12
                            misiaczek1281 napisał:


                            > śmiej się i ucz:) ja się popłakałem gdy mój znajomy kupił nówkę i stracił 50
                            > % wartości...

                            Dlaczego kłamiesz, boldziku? Przecież sam przyznałeś, że na nowym traci się 20% wartości w ciągu 8 lat.
                          • 26.06.14, 17:40
                            misiaczek1281 napisał:

                            > śmiej się i ucz:) ja się popłakałem gdy mój znajomy kupił nówkę i stracił 50
                            > % wartości...owszem stać go...bogaty frajer haha:)


                            Placzesz tez, gdy twoj przyjaciel kupuje nowego kompa, tv, nieprzeterminowane zarcie, ciuchy z metkami, jada na miescie, chodzi do kina i robi pierdyliard innych rzeczy w ten desen? Jestes pewien, ze ty tak ze smiechu placzesz?
                            • 30.06.14, 21:05
                              citizenwhite napisał(a):

                              > misiaczek1281 napisał:
                              >
                              > > śmiej się i ucz:) ja się popłakałem gdy mój znajomy kupił nówkę i stra
                              > cił 50
                              > > % wartości...owszem stać go...bogaty frajer haha:)

                              >
                              > Placzesz tez, gdy twoj przyjaciel kupuje nowego kompa, tv, nieprzeterminowane z
                              > arcie, ciuchy z metkami, jada na miescie, chodzi do kina i robi pierdyliard inn
                              > ych rzeczy w ten desen? Jestes pewien, ze ty tak ze smiechu placzesz?
                              nie...bo na nowym kompie przyjaciel straci na wartości 500 zł a na nowym aucie 20 000 zł w 3 lata dlatego auta kupuje używane a kompy nowe;)
                      • 24.06.14, 14:06
                        Cena spada tak szybko przez te pierwsze kilka lat, bo zwykle właśnie do ok. 100-150 tys. km z samochodem nie dzieje się kompletnie nic.
                        • 25.06.14, 23:35
                          schweppes1 napisał:

                          > Cena spada tak szybko przez te pierwsze kilka lat, bo zwykle właśnie do ok. 100
                          > -150 tys. km z samochodem nie dzieje się kompletnie nic.

                          tutaj wyszedł brak kultury bo wyzywasz od kretynów:) moje polo ma 185 tys.km i nie chce się psuć...coś ta twoja teoria u mnie nie działa albo dotyczy przebiegu do 250 tys.km haha haha:)
              • 24.06.14, 09:00
                racja
      • 24.06.14, 09:35
        No to troche zalezy od ceny nowego... mysle, ze jednak mniejszosc z nas moze sobie pozowlic co 5 lat na auto za +/- 250k zl.... Ba, nawet co 10 lat to nadal sporo, biorac pod uwage cene odsprzedazy takiego auta.
        --
        Pozdrawiam,
        G.

        "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
    • 24.06.14, 08:57
      Jesli dysponuje mocno ograniczonym budzetem, to pytanie nie brzmi: jakie auto, ale przede wszystkim jakie sa alternatywy dla auta. Kupic samochod to nie wszystko, to dopiero poczatek wydatkow.

      > Zalozenie zakupu uzywanego auta jest takie, ze kupujecie w 100% pewny samochod,
      > w dobrym stanie, serwisowany, zadbany z prawdziwym przebiegiem.

      Takich samochodow nie ma, a jak nawet sa, to nie tak tanie.

      > Ale jesli juz lubicie jezdzic, robicie sporo km, nie jak przedstawiciel handlow
      > y, ale wiecej niz koledzy powyzej - czyli wygoda w aucie w trasie i na codzien
      > ma znaczenie..... co wybieracie.

      Wybieram motocykl, albo chowam do kieszeni lubienie i nielubienie i nie jezdze, bo to za drogo.

      Ale gdyby juz zdarzyla sie sytuacja, ze naprawde musze miec auto (to, ze lubie jezdzic, to zaden argument), to zdecydowanie nowy.
      --
      Proletariusze wszystkich krajów, walcie się.
      • 24.06.14, 10:01
        do.ki napisał:

        > Jesli dysponuje mocno ograniczonym budzetem, to pytanie nie brzmi: jakie auto,
        > ale przede wszystkim jakie sa alternatywy dla auta. Kupic samochod to nie wszys
        > tko, to dopiero poczatek wydatkow.

        No... ale wydaki sa i w przypadku nowego i uzywanego....
        Albo cie stac na utrzymanie albo nie. Zalozenie postu nr 1 jest oczywiste, ze na utrzymanie nas stac. Inaczej zakup to faktycznie idiotyzm.

        > > Zalozenie zakupu uzywanego auta jest takie, ze kupujecie w 100% pewny sam
        > ochod,
        > > w dobrym stanie, serwisowany, zadbany z prawdziwym przebiegiem.
        >
        > Takich samochodow nie ma, a jak nawet sa, to nie tak tanie.

        Znaczy ja teraz takim nie jezdze, tylko mi sie wydaje?

        > > Ale jesli juz lubicie jezdzic, robicie sporo km, nie jak przedstawiciel h
        > andlow
        > > y, ale wiecej niz koledzy powyzej - czyli wygoda w aucie w trasie i na co
        > dzien
        > > ma znaczenie..... co wybieracie.
        >
        > Wybieram motocykl, albo chowam do kieszeni lubienie i nielubienie i nie jezdze,
        > bo to za drogo.

        Ciezko sie rodzina na motocykl zapakowac.
        Pisalem - zakladam, ze na utrzymanie obu Cie stac.

        > Ale gdyby juz zdarzyla sie sytuacja, ze naprawde musze miec auto (to, ze lubie
        > jezdzic, to zaden argument), to zdecydowanie nowy.

        Zdecydowanie nie chcialbym wsiadac rano do Sparka czy jechac czyms takim na weekend za miasto - i mowic sobie, ze jest super i sie ciesze, bo to nowe.
        --
        Pozdrawiam,
        G.

        "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
        • 24.06.14, 10:50
          galtomone napisał:


          > No... ale wydaki sa i w przypadku nowego i uzywanego....
          > Albo cie stac na utrzymanie albo nie. Zalozenie postu nr 1 jest oczywiste, ze n
          > a utrzymanie nas stac. Inaczej zakup to faktycznie idiotyzm.

          OK, to w takim razie nowy, bo wydatki na uzywany, i w dodatku wiekszy, samochod beda wieksze.

          > > Takich samochodow nie ma, a jak nawet sa, to nie tak tanie.
          >
          > Znaczy ja teraz takim nie jezdze, tylko mi sie wydaje?

          Tanio kupiles? Inaczej to zapamietalem.


          > Zdecydowanie nie chcialbym wsiadac rano do Sparka czy jechac czyms takim na wee
          > kend za miasto - i mowic sobie, ze jest super i sie ciesze, bo to nowe.

          Ojejku, jejku, krol szos sie znalazl. Sparkiem tez dojedziesz gdzie trzeba, a juz na pewno weekendowy wypad za miasto jest do zrobienia.
          Zreszta na weekend mozesz pojechac pociagiem i zabrac ze soba rowery.
          --
          "Anti-intellectualism has been a constant thread winding its way through our political and cultural life, nurtured by the false notion that democracy means that 'my ignorance is just as good as your knowledge'.” Isaac Asimov
          • 24.06.14, 10:58
            do.ki napisał:

            > galtomone napisał: >
            > > No... ale wydaki sa i w przypadku nowego i uzywanego....
            > > Albo cie stac na utrzymanie albo nie. Zalozenie postu nr 1 jest oczywiste
            > , ze n> > a utrzymanie nas stac. Inaczej zakup to faktycznie idiotyzm.
            >
            > OK, to w takim razie nowy, bo wydatki na uzywany, i w dodatku wiekszy, samochod
            > beda wieksze.
            Tak, wydatki na używany bedą większe, ale utrata wartości nowego auta będzie większa a przyjemność z jazdy małym Sparkiem mniejsza niż dużym A6:)
            >
            > > Zdecydowanie nie chcialbym wsiadac rano do Sparka czy jechac czyms takim
            > na wee
            > > kend za miasto - i mowic sobie, ze jest super i sie ciesze, bo to nowe.
            >
            > Ojejku, jejku, krol szos sie znalazl. Sparkiem tez dojedziesz gdzie trzeba, a j
            > uz na pewno weekendowy wypad za miasto jest do zrobienia.
            > Zreszta na weekend mozesz pojechac pociagiem i zabrac ze soba rowery.
            No tak,pociągiem bo do Sparka duży rower się nie zmieści? :)
          • 24.06.14, 11:02
            Jasne że Sparkiem też dojedziesz wszędzie. Ja też bym brał nowe. Jakoś w moim przypadku nowe zawsze przez te kilka lat służyły bez awaryjnie a z używanymi różnie bywało. Ale jak bym miał te 30 tys. i miał wybór Spark jako auto rodzinne czy też auto dużo większe ale w wieku 10+ to postarałbym się jakoś dozbierać 15-20 tys i kupić coś większego ale też nowego. Za 45-50 tys możesz mieć Fabię Kombi czy Logana MCV z pełnym wyposażeniem. Nawet chyba Clio GrandTour by się mieściło w tym budżecie.
            • 24.06.14, 11:26
              To mnie osobiscie szkoda by bylo wydawac 45-50 tys na Clio czy Dacie, skoro moge miec za 30k cos co w 100% pokrywa wszystkie moje fanaberie i tylko nie pachnie nowoscia. Za 15-20k to w takim aucie jak mam (a to prawie albo ponad polowa jego wartosci) to sporo rzeczy mozna 10 razy na owe wymienic a szans, na to ze bedzie trzeba jest niska - a juz na peno nie tyle razy.

              A jak jeszcze sie doda kwestie deprecjacji to roznca w cenie sprawa , ze takie nowe Clio bylo by min. 2 razy drozsze.
              --
              Pozdrawiam,
              G.

              "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
              • 24.06.14, 11:30
                Widzisz a ja jednak woałbym nowe Clio GrandTour czy Logona MCV. Jakoś szkoda kasy było by mimo wszystko na 10+ nawet klasy premium.
                • 24.06.14, 11:48
                  Ale jeszcze 15k by ci w kieszeni zostalo - uzywajac skladni jednego z bywalcow forum.
                  A ile samochodu (wiecej) bys w zamian dostal? :-)
                  Przez wyposazenie, po moc silnika....
                  --
                  Pozdrawiam,
                  G.

                  "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
          • 24.06.14, 11:08
            do.ki napisał:

            > Zalozenie postu nr 1 jest oczywiste
            > , ze n
            > > a utrzymanie nas stac. Inaczej zakup to faktycznie idiotyzm.
            >
            > OK, to w takim razie nowy, bo wydatki na uzywany, i w dodatku wiekszy, samochod
            > beda wieksze.

            No to nie rozumiem argumentu...
            Gdyby mial sens, nikt nie kupowalby nowych drozszych aut, bo przeciez wydatki na wieksze auto sa wieksze.

            Pomin wydatki jako nie istotne. Stac cie na utrzymanie obu aut.
            Lepiej zadjiej naprawiac ale nie miec zadnej frajdy i przyjemnosci na codzien, czy tez nie miec swiadomosci, ze siedze w aucie pachnacym nowoscia, z nowitkim tanim plastikiem ale miec 200KM pod noga gdy trafia sie pusta droga czy wlekaca sie pod gore ciezarowka?

            > > > Takich samochodow nie ma, a jak nawet sa, to nie tak tanie.
            > >
            > > Znaczy ja teraz takim nie jezdze, tylko mi sie wydaje?
            >
            > Tanio kupiles? Inaczej to zapamietalem.

            No za +/- 30k, za ktore moglbym kupic nowe klasy A.
            Kwestia tanio/drogo jest dyskusyjna - ale kwota do wydania nie jest.

            > > Zdecydowanie nie chcialbym wsiadac rano do Sparka czy jechac czyms takim
            > na wee
            > > kend za miasto - i mowic sobie, ze jest super i sie ciesze, bo to nowe.
            >
            > Ojejku, jejku, krol szos sie znalazl.

            A co to ma do Krola szos??? Ja spokojnie sobie jade i Sparki czesto i gesto mnie wyprzedzaja bo sie nie spiesze. Ale jazda tym autem sprawia mi frajde. A jazda takim Picanto czy kiedys Matizem sprawiala, ze jedyne o czym marzylem to zeby juz sie z tego auta wydostac.

            > Sparkiem tez dojedziesz gdzie trzeba,

            Ba! Nawet na piechote dojde jak sie upre!

            Pytanie tylko czy warto sie upierac???

            Patrze na to tak... kupuje uzywane premium i w zamian dostaje te x godzin przyjemnosci - spedzonych w fajnym wnetrzu, wygodnie i przyjemnie (nie chodzi o predkosc).
            Albo wydaje podobna kwote, moze ciut wiecej mi zosyaje pod dystrybutorem (i wydaje to na inneprzyzmiene sprawy) ale ten sam czas spedzony w aucie, (moj czas!!! mojego zycia, ktorego juz nie odzyskam) wclae nie sprawia mi radosci czy przyjemnosci (mimo iz tak samo za to zaplacilem) - ot jade bo jade. Taka drogowa wegetacja.

            > a j
            > uz na pewno weekendowy wypad za miasto jest do zrobienia.

            A czy ja napisalem, ze nie jest???
            Pytanie tylko czy warto (w imie czego) sie meczyc (jesli ktos sie meczy)? Bo zapene zjadzie sie spora grupa osob co generalnie sie strsuje prowadzeniem auta i czy to S-klasa czy C1, to stres i brak przyjemnosci bedzie ten sam.

            > Zreszta na weekend mozesz pojechac pociagiem i zabrac ze soba rowery.
            No jasne.... pociagiem :-)
            Ha, ha, ha - to juz bardziej O/T niz polow z moich postow.

            Jakbym chcial/lubil/mial jechac pociagiem to po co mi wogole auto? Nawet male....

            --
            Pozdrawiam,
            G.

            "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
            • 24.06.14, 13:25
              > Pomin wydatki jako nie istotne. Stac cie na utrzymanie obu aut.

              podales mocno limitowany budzet. Jak zdejmiesz limit budzetu, to problem zniknie. Ale i wtedy nie ma sensu przesadzac z wielkoscia. Mam A6 i to gorny limit wielkosci jak dla mnie. Q7 to krowsko, nie samochod.

              > tanim plastikiem ale miec 200KM pod noga gdy trafia sie pusta droga czy wlekaca
              > sie pod gore ciezarowka?

              Najwieksza satysfakcje z jazdy mam wtedy, gdy poradze sobie z ciezarowka bez tych 200 KM pod noga. Bo to wymaga wyzszego poziomu umiejetnosci. I to jest przyjemnosc z jazdy. :-)

              Poza tym patrz moj post nizej: mylisz przyjemnosc z jazdy z komfortem jazdy.

              > Jakbym chcial/lubil/mial jechac pociagiem to po co mi wogole auto? Nawet male..

              I do tego zmierzam. Calkiem sporo osob kupuje auto niepotrzebnie i tylko tlok robia na drodze.
              --
              "The best argument against democracy is a five-minute conversation with the average voter." - Winston Churchill
              • 24.06.14, 14:00
                do.ki napisał:

                > Najwieksza satysfakcje z jazdy mam wtedy, gdy poradze sobie z ciezarowka bez ty
                > ch 200 KM pod noga. Bo to wymaga wyzszego poziomu umiejetnosci. I to jest przyj
                > emnosc z jazdy. :-)

                Sprzedaj A6 kup Poloneza - bedziesz miec tyle radochy, ze strach!!! Nie przesadzaj.

                > I do tego zmierzam. Calkiem sporo osob kupuje auto niepotrzebnie i tylko tlok r
                > obia na drodze.

                Ale jaki to ma zwiazke z pytaniuem czy lepiej kupic nowego malutiego golasa jako jedyny i glwne auto dla rodziny i zaangazowanego kierowcy (na codzien) czy 10-11 letnie auto z pewnej reki klasy premium?


                --
                Pozdrawiam,
                G.

                "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                • 24.06.14, 14:20
                  Mnie zastanawia coś się tak uwziął na ta klasę premium. Za 30 koła można kupić o połowę młodsze auto od tej klasy premium ale większe nić auto pokroju C1.
      • 24.06.14, 10:25
        do.ki napisał:

        > Jesli dysponuje mocno ograniczonym budzetem, to pytanie nie brzmi: jakie auto,
        > ale przede wszystkim jakie sa alternatywy dla auta. Kupic samochod to nie wszys
        > tko, to dopiero poczatek wydatkow.
        >
        > > Zalozenie zakupu uzywanego auta jest takie, ze kupujecie w 100% pewny sam
        > ochod,
        > > w dobrym stanie, serwisowany, zadbany z prawdziwym przebiegiem.
        >
        > Takich samochodow nie ma, a jak nawet sa, to nie tak tanie.
        Są tylko trzeba dobrze szukać. Pewnie że nie są tanie ale dużo tańsze niż w salonie:)
    • 24.06.14, 09:34
      Zeby Wam ulatwij ograniczenie wyboru - co z czym porownujemy (bo sie tu juz Primiery i Passaty pojawily).

      30k i za to - maly golas czy auto majace powyzej 10 lat z klasy Premium?

      I wspomniane dwie mysli.
      Nikt z nas nie wie ile jeszcze czasu mu pozostalo.
      Zatem, czy lepiej jest oszczedzac i jezdzic takim Sparkiem nowka, czy miec choc troche frajdy i kulac sie A6 czy E klasa z 200KM pod maska (nawet jesli wiaze sie to z tankowaniem LPG)?

      Pytanie ile stracimy na deprecjacji 2 takich aut....?
      --
      Pozdrawiam,
      G.

      "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
      • 24.06.14, 09:50
        Zbytnio ten wybór ograniczasz. Dostałeś już odpowiedzi na postawione poprzednio pytanie.A takie ograniczenie utrudnia wybór.
        • 24.06.14, 10:49
          No ale co ja na to poradze. Akurat taki wybor mialem.
          Jakbym mial inny wybor to dalbym inne parametry :-)
          Sam zdecydowalem sie na uzywane.
          --
          Pozdrawiam,
          G.

          "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
          • 24.06.14, 12:43
            Bo sam się przed takim wyborem postawiłeś. I czy rzeczywiście miałeś taki wybór? Zastanawiałeś się czy avensis wymienić na nowe za 30 tys? Czy od razu uznałeś że wybierasz nastolatka?
            To Twój wybór ale zrozum że ludzie wybierają inaczej.
            • 24.06.14, 12:54
              Ale ja to rozumiem.
              Sam tez bym wolal kupic nowe - bez dwooch zdan!!!!
              I gdybym mial kase to bym kupil... ale nie za wszelka cene i nie przy kazdej alternatywie.

              Gdybym mial 60k i wybor nowe albo cos (co kolwiek) z komisu - to na 100% nowe.
              Ale gdybym mial znow wybor - nowe za 60k albo o polowe mlodsze niz moje ale w tej klasie (i z pewnej reki) to juz nie wiem - zalezy od tego co by to bylo i w jakiej konfiguracji.

              Natomiast nigdy w zyciu nie wydalbym 30/35k na auto klasy C1 czy SParka tylko daletgo, ze jest nowe. Naprawde wolabym o 10k tansza (uzywana) Avensis z ASO niz Sparka.

              Ale moze dlatego, ze dobrze trafialem z uzywanymi autami i dlatego nie mam wiekszych oporow.
              Znajomi kupili Passata (uzywanego) za ok 50k (kilka lat temu) z tym niefortunnym 2.0TDI i juz nigdy uzywanego nie kupia (to zreszta bylo ich pierwsze).

              Wola mniejsze, gorzej wyposazone, itd.... ale nowe.
              --
              Pozdrawiam,
              G.

              "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
      • 24.06.14, 10:19
        To postawmy jeszcze inaczej pytanie. Czy wolę kupić nawet tego nowego Sparka czy jakieś Sandero jeździć przez 2 lata lejąc tylko paliwo, po 2 latach wymienić tylko olej i dalej jeździć, czy kupić jednak około 10 letnie auto klasy premium i mieć ryzyko że jednak w każdej chwili może się coś popsuć i nie będzie to tania naprawa.
        • 24.06.14, 10:34
          Biorac pod uwage ze:
          zycie jest krotkie
          zycie zawsze wiaze sie z ryzykiem
          to osobiscie wole ta droga opcje.
          --
          Pozdrawiam,
          G.

          "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
          • 24.06.14, 10:52
            Ja wole pierwsza. Przyjemnosc kulania sie duza bryka tez powszednieje.
            --
            Proletariusze wszystkich krajów, walcie się.
            • 24.06.14, 11:09
              Ale wolniej niz mala i glowa mniej boli jak trzeba przejecac 200km autostrada ;-)
              --
              Pozdrawiam,
              G.

              "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
              • 24.06.14, 13:20
                Bez przesady, roznice sa zauwazalne dopiero po kilku godzinach jazdy.

                A tak w ogole to mylisz komfort jazdy z przyjemnoscia z jazdy. Co do wiekszego komfortu w wiekszym aucie: nie ma sporu. Ale komfort to nie wszystko. Zas przyjemnosc z jazdy to na pierwszym miejscu porzadna droga i brak czyhajacych wszedzie radarow.
                --
                "Logic will get you from A to B. Imagination will take you everywhere." Albert Einstein
        • 24.06.14, 10:52
          only_the_godfather napisał:

          > To postawmy jeszcze inaczej pytanie. Czy wolę kupić nawet tego nowego Sparka cz
          > y jakieś Sandero jeździć przez 2 lata lejąc tylko paliwo, po 2 latach wymienić
          > tylko olej i dalej jeździć, czy kupić jednak około 10 letnie auto klasy premium
          > i mieć ryzyko że jednak w każdej chwili może się coś popsuć i nie będzie to ta
          > nia naprawa.

          Jeśli masz do wyboru np. 10 letnie A6 i nowego Sparka w tej samej cenie to odpowiedź jest jasna...Teoretycznie kupując nowe auto tracisz 50% wartości w 4 lata czyli 15 tys.zł, a w 10 latku tracisz np.5 tys.zł w 4 lata ... czyli w 10 latku jesteś 10 kafli do przodu...poza tym jeździsz 100 razy większym i bardziej luksusowym A6 a nie jakimś maluchem sparkiem w którym masz ciasno jak sardynki w puszce:) ...a nawet jeśli w A6 zdarzy się raz na 4 lata jakaś awaria za 4 tysiące to i tak masz w skarpecie owe 10 kafli oszczędzone ... i jeździsz jak król :) kumasz?:)
          • 24.06.14, 10:58
            Niestety ale w d*upie mam to co o mnie myślą inni żebym musiał na co dzień jeździć luksusowym A6. Wiesz z ta awarią raz na 4 lata to dowaliłeś. Tak się składa że sam mam 11 letnie auto i z doświadczaniem wiem że awaria zdarzają się częściej. Może to nie są awarie które unieruchamiają pojazd ale jednak trzeba coś przy tym aucie naprawić. W bajki że nic nie dołożyłem nic nie zrobiłem nie wieżę zwyczajnie z tego powodu że samochód tak jak wszystko z wiekiem się starzeje i ryzyko awarii jest dużo większe.
            • 24.06.14, 11:08
              only_the_godfather napisał:

              > Niestety ale w d*upie mam to co o mnie myślą inni żebym musiał na co dzień jeźd
              > zić luksusowym A6. Wiesz z ta awarią raz na 4 lata to dowaliłeś. Tak się skład
              > a że sam mam 11 letnie auto i z doświadczaniem wiem że awaria zdarzają się częś
              > ciej. Może to nie są awarie które unieruchamiają pojazd ale jednak trzeba coś p
              > rzy tym aucie naprawić. W bajki że nic nie dołożyłem nic nie zrobiłem nie wieżę
              > zwyczajnie z tego powodu że samochód tak jak wszystko z wiekiem się starzeje i
              > ryzyko awarii jest dużo większe.

              To powiedz ile kasy te drobne awarie kosztują w używanym aucie przez 4 lata? No ile?
              W moim 11 już Polo przez 2 lata drobne naprawy kosztowały niecały tysiąc...wymiana tłumika bo zardzewiał, dwie wymiany oleju,wymiana rozrządu (paski i rolki 300zł) i łącznika stabilizatora za 50zł. Na wartości straci 3-4 tysiące:)
              A ile wynosi utrata wartości nowego auta w 4 lata? 20 tys.zł? i nie mów że nowe auto się przez 4 lata nie psuje i nie kosztuje nic bo sam przegląd w ASO to kilka stów:)
              i co się bardziej opłaca?:) heh

              • 24.06.14, 11:17
                To tak ostatnio ceny do 11 Thalii- sprzęgło ASO- regenerowane części + robocizna 2500 zł, serwis niezależny części około 500-600 zł + robocizna razem ok 1000 zł, łożyska tylnej piast ceny najtańsze zamienniki od 80zł najdroższe oryginalne 360zł + robocizna, łożyska przednie da się tylko kupić oryginalne, końcówki drążków ok 100zł, sworzeń wahacza podobnie. Tłumik oko 180 zł. Klocki hamulcowe najtańsze da się kupić za 30zł ale markowy zamiennik około 100zł, tarcze podobnie. Rozrząd całość pasek, rolki napinacza, pompa wody 500zł. Więc z łaski swojej nie pieprz mi głupot jak to mało wydajesz na swoje Srolo. Aha przez pierwsze 6 lat wymieniałem tylko olej i klocki i tarcze.
                • 24.06.14, 11:34
                  only_the_godfather napisał:

                  > To tak ostatnio ceny do 11 Thalii- sprzęgło ASO- regenerowane części + robocizn
                  > a 2500 zł, serwis niezależny części około 500-600 zł + robocizna razem ok 1000
                  > zł, łożyska tylnej piast ceny najtańsze zamienniki od 80zł najdroższe oryginaln
                  > e 360zł + robocizna, łożyska przednie da się tylko kupić oryginalne, końcówki
                  > drążków ok 100zł, sworzeń wahacza podobnie. Tłumik oko 180 zł. Klocki hamulcowe
                  > najtańsze da się kupić za 30zł ale markowy zamiennik około 100zł, tarcze podob
                  > nie. Rozrząd całość pasek, rolki napinacza, pompa wody 500zł. Więc z łaski swoj
                  > ej nie pieprz mi głupot jak to mało wydajesz na swoje Srolo. Aha przez pierwsze
                  > 6 lat wymieniałem tylko olej i klocki i tarcze.

                  Nie wyskakuj mi z Thalią jak królik z kapelusza i nie porównuj jej do Polówki bo francuska motoryzacja i niemiecka to dwa światy:)
                  Wysokie koszty napraw używanych aut to bajki dla dzieci:)
                  Piszę jak jest: 11 letnie Polo: 2 lata jazdy i ani razu nie odmówiło posłuszeństwa.W tym czasie wymieniony tłumik - 140 zł, 2x olej - 200 zł , paski+rolki (pompa była dobra) - 300 zł, filtr powietrza - 30zł, łącznik stabilizatora 50zł. Razem 720 zł kosztowały naprawy i wymiany płynów przez 2 lata. To śmieszne pieniądze :)
                  A ile mniej moje Polo straciło na wartości od nowego? Strzelam że 15 tys.zł. Amen.
                  • 24.06.14, 11:42
                    Jak się jeździ w niedziele do kościoła to może i faktycznie koszta są małe. Ale radziłbym ci jechać na jakiś przegląd i sprawdzić jak wygląda zawieszenie. Aha większość podzespołów dostarczają i do niemieckich i do francuskich ci sami dostawcy.
                  • 24.06.14, 16:06
                    przed tym polo i ile kosztowało utrzymanie tego pojazdu?
              • 26.06.14, 13:52
                Ile kosztują awarie?
                To zależy co przez to rozumiesz.
                Ja miałem awarię, gdzie zakup nowej części kosztował 18zł, a naprawa nic bo zrobiłem ją samemu.
                Ale awaria była niespodziewana. Wiązała się z tym, że zawaliłem swój dzień w sensie zawodowym, dodatkowo sprawiłem zawód dziecku i żonie. Musiałem angażować kuzyna, który też musiał niespodziewanie zmienić swoje plany. Straciłem 2 godziny na rozmowy z niekompetentnymi mechanikami, którzy wzruszali ramionami i nie potrafili pomóc. Plus straciłem kilka godzin na poszukiwania tej taniej części. W sumie kosztowało mnie to cały dzień, który podczas którego mogłem zarobić dużo więcej i spędzić czas znacznie przyjemniej.
                • 26.06.14, 14:03
                  No to rzeczywiscie dramat I zapewne jak tylko sobie przypomnisz o zawodzie na twarzy dziecka to cie zimny pot oblewa
                  Nie histeryzuj jak jakas ciocia to co cie spotkalo nazywa sie zycie I nie wazne czy masz nowy czy stary wozek czasem trzeba plany zyczajnie zminic I sie dostosowac
      • 24.06.14, 11:16
        galtomone napisał:

        > Zeby Wam ulatwij ograniczenie wyboru - co z czym porownujemy (bo sie tu juz Pri
        > miery i Passaty pojawily).
        >
        > 30k i za to - maly golas czy auto majace powyzej 10 lat z klasy Premium?
        >
        > I wspomniane dwie mysli.
        > Nikt z nas nie wie ile jeszcze czasu mu pozostalo.
        > Zatem, czy lepiej jest oszczedzac i jezdzic takim Sparkiem nowka, czy miec choc
        > troche frajdy i kulac sie A6 czy E klasa z 200KM pod maska (nawet jesli wiaze
        > sie to z tankowaniem LPG)?
        >
        > Pytanie ile stracimy na deprecjacji 2 takich aut....?

        Mały wtręt a propos "ile czasu nam jeszcze zostało?": pojechałem sobie ostatnio na Mazury takim kilkunastoletnim samochodem (jako pasażer). Właściciel dbający, chuchający, czyszczący, etc. W samym Giżycku pedał gazu wpadł w podłogę..... Co się okazało? Pękła linka ....
        A teraz wyobraźmy sobie taką sytuację podczas wyprzedzania wspomnianego wyżej Jelcza :)))

        Niestety nie dam się przekonać do kilkunastoletnich samochodów. Tak samo jak do kilkunastoletnich lodówek, pralek czy klimatyzatorów. One już przeszły przez "smugę cienia" i tylko dzięki reanimacjom są jeszcze na tym padole. Nie chciałbym, żeby kilkunastoletnia, Bóg wie jak wypasiona fura zabrała mnie ostatecznie ze sobą do grobu. Przy czym to, co te samochody miały kilkanaście lat temu jako "full wypas" oznacza technologiczne starocie - ekrany nawigacji z pikselami wielkości ziaren grochu, nieaktualizowane mapy, etc.) dzisiaj mają w większości wszystkie samochody. Np. układ ESP, naprawdę ważniejszy (dla życia) niż podwójna, stęchła klima z miliardem grzybów w litrze powietrza.

        Pozdrawiam
        • 24.06.14, 11:42
          tisi123 napisał:

          > Mały wtręt a propos "ile czasu nam jeszcze zostało?": pojechałem sobie ostatnio
          > na Mazury takim kilkunastoletnim samochodem (jako pasażer). Właściciel dbający
          > , chuchający, czyszczący, etc. W samym Giżycku pedał gazu wpadł w podłogę.....
          > Co się okazało? Pękła linka ....
          > A teraz wyobraźmy sobie taką sytuację podczas wyprzedzania wspomnianego wyżej J
          > elcza :)))

          No to malo fajne.... Ale w moich wszystkich starych autach akurat takie cos sie nigdy nie zdazylo. Peklaly linki od rozrusznika czy recznego... ale od gazu nie.
          Za to raz w nowym aucie - przebieg wtedy chyba ze 4 tys km, wlasnie w czasie wyprzedzania (na szczescie na autostradzie i na szczescie w miare pustej) nagle zapalil sie "check" i stracilem cala moc. Potem sam zgasl... tak sie jeszcze robilo kilka razy (auto za kazdym razem na 2-3 dni do serwisu, ktory oczywiscie nie bardzo wiedzial jak sobie z tym poradzic - juz nie pamietam jaki blad sie wywalal.... ale dopiero jak sie zdeydowali jakis czujnik za 700 stow wymienic pomoglo - pewnie z powodu ceny nie chieli tego od razu na nowe wymieniac).

          > Przy czym to, co te samochody miały kilkanaście lat temu jako
          > "full wypas" oznacza technologiczne starocie - ekrany nawigacji z pikselami wie
          > lkości ziaren grochu, nieaktualizowane mapy, etc.) dzisiaj mają w większości ws
          > zystkie samochody. Np. układ ESP, naprawdę ważniejszy (dla życia) niż podwójna,
          > stęchła klima z miliardem grzybów w litrze powietrza.

          Moze w zbyt niska polke celujesz, bo ja w moim staruszku i ESP (tylko sie inaczej nazywa) i kontrole trakcji mam. ;-)

          --
          Pozdrawiam,
          G.

          "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
          • 24.06.14, 11:48
            Z całym szacunkiem do Ciebie galtom ale zaczynasz pisać jak misaczek. On też ciągle porównuje wszystko do swojego Srolo. Ty masz tak samo teraz z lexem. Porównujesz wszystko do niego. Ale nie wszystkie auta są w takim super stanie. Trochę to brzmi tak jak byś kupił 11 lexa a teraz szukasz akceptacji tej decyzji.
          • 24.06.14, 12:15
            galtomone napisał:

            > tisi123 napisał:
            >
            > > Mały wtręt a propos "ile czasu nam jeszcze zostało?": pojechałem sobie ostatnio na Mazury takim kilkunastoletnim samochodem (jako pasażer). Właściciel dbający chuchający, czyszczący, etc. W samym Giżycku pedał gazu wpadł w podłogę
            > .....
            > > Co się okazało? Pękła linka ....
            > > A teraz wyobraźmy sobie taką sytuację podczas wyprzedzania wspomnianego wyżej Jelcza :)))
            >
            > No to malo fajne.... Ale w moich wszystkich starych autach akurat takie cos sie
            > nigdy nie zdazylo. Peklaly linki od rozrusznika czy recznego... ale od gazu ni
            > e.

            I szczerze życzę, żeby to się nigdy nie stało. Nam się jakoś mocno ciepło zrobiło....

            > Za to raz w nowym aucie - przebieg wtedy chyba ze 4 tys km, wlasnie w czasie wy
            > przedzania (na szczescie na autostradzie i na szczescie w miare pustej) nagle z
            > apalil sie "check" i stracilem cala moc. Potem sam zgasl... tak sie jeszcze rob
            > ilo kilka razy (auto za kazdym razem na 2-3 dni do serwisu, ktory oczywiscie ni
            > e bardzo wiedzial jak sobie z tym poradzic - juz nie pamietam jaki blad sie wyw
            > alal.... ale dopiero jak sie zdeydowali jakis czujnik za 700 stow wymienic pomo
            > glo - pewnie z powodu ceny nie chieli tego od razu na nowe wymieniac).
            >

            Ale wymienili. I nic to Ciebie nie kosztowało. A co do argumentu o tym że nowe też się psują: ależ oczywiście że tak. 100% racja. Tyle że życie pokazuje, że te starsze jakby częściej i zdecydowanie "drożej".

            > > Przy czym to, co te samochody miały kilkanaście lat temu jako
            > > "full wypas" oznacza technologiczne starocie - ekrany nawigacji z piksela
            > mi wie
            > > lkości ziaren grochu, nieaktualizowane mapy, etc.) dzisiaj mają w większo
            > ści ws
            > > zystkie samochody. Np. układ ESP, naprawdę ważniejszy (dla życia) niż pod
            > wójna,
            > > stęchła klima z miliardem grzybów w litrze powietrza.
            >
            > Moze w zbyt niska polke celujesz, bo ja w moim staruszku i ESP (tylko sie inacz
            > ej nazywa) i kontrole trakcji mam. ;-)
            >
            I co jeszcze? Pytam z czystej ciekawości, bez cienia złej woli.

            Pozdrawiam
            • 24.06.14, 12:34
              tisi123 napisał:

              > galtomone napisał:
              >
              > > tisi123 napisał:
              dzisiaj mają w w> iększo> > ści ws
              > > > zystkie samochody. Np. układ ESP, naprawdę ważniejszy (dla życia) n
              > iż pod> > wójna,
              > > > stęchła klima z miliardem grzybów w litrze powietrza.
              > >
              > > Moze w zbyt niska polke celujesz, bo ja w moim staruszku i ESP (tylko sie
              > inacz
              > > ej nazywa) i kontrole trakcji mam. ;-)
              > >
              > I co jeszcze? Pytam z czystej ciekawości, bez cienia złej woli.
              15 tys.zł w kieszeni oszczędzone na nówce z salonu...to jeszcze:)
            • 24.06.14, 12:48
              tisi123 napisał:

              > Ale wymienili. I nic to Ciebie nie kosztowało. A co do argumentu o tym że nowe
              > też się psują: ależ oczywiście że tak. 100% racja. Tyle że życie pokazuje, że t
              > e starsze jakby częściej i zdecydowanie "drożej".

              Kosztowalo, sporo nerwow, brak pewnosci czy nastepnym razem nie bede do domu 300 km 40km/h wracal. A moze znow przy wyprzedzaniu tylko nie na pustej autostardzie sie zbiesi...
              Nie liczac dojazdow do serwisu i tlumaczen....

              Ale tak to jest - auta sie psuja. Fakt, w nowym przy powazniejszych awariach ASO robi to za darmo. Ale tez jak sie kupi pewne uzywane, z dobrej serii - czyli np. wolnossace V6 zamiast A6 z 2.0TDI z poczatkow produkcji to szansa na powazna awarie jest praktycznie zerowa.

              Nie slyszalem i nie czytalem o powazniejszych pobelmach z 1MZ-FE ;-).
              Elektronika u mnie w liczbie podstawowej - czyli ABS z ESP i czujnik zmierzchu.
              Nie bardzo ma sie co popsuc, a ze podzespoly i silnik sa w szerokiej gamie aut koncernu stosowane, to z czesciami i cenami nie ma tragedii.

              > I co jeszcze? Pytam z czystej ciekawości, bez cienia złej woli.

              Alez prosze. Nawigacji nie mam pomimo duyzego wyswietlacza i miec nie chce. Fabryczne jakos do tej pory w roznych markach zawsze dzialay badziewnie i wymagaly sporo zachodu + brak synchronizacji z reszta uslug z ktorych koryztsam (co ma nawi w telefonie) skutecznie eliminuje sensownosc tego rozwiazania. Nawet wymieniajac teraz calosc radio + wyswietlacz na europejski na nawi sie nie zdecydowalem a fabryczna z Previi zdemontowalem). Wracajac do reszty.
              ABS+ ESP + kontrola trakcji, ksenony, automat, czujnik zmierzchu, naglosnienie z fabrycznym subwooferem i zmieniarka, podgrzewane siedzenia, tempomat, podlokietniki, elektryzncze szyby, lusterka, elektryczny dach, czujnk (TFU!) cofania, poduszki (4 albo 6 - nie sprawdzalem powiem szczerze), to chyba tyle z najwazniejszuch rzeczy typowych dla komfortu.

              Reszta to juz rzeczy zwiazane z napedem ale tez na komfort jazdy wyplywajace. Jak na 11 letnie auto to osobiscie nie nazekam. W zasadzie nie przychodzi mi do glowy nic wiecej, co chcialbym miec bo uprzyjemnia podroz.

              --
              Pozdrawiam,
              G.

              "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
              • 24.06.14, 13:21
                galtomone napisał:

                > tisi123 napisał:
                >
                > > Ale wymienili. I nic to Ciebie nie kosztowało. A co do argumentu o tym że nowe też się psują: ależ oczywiście że tak. 100% racja. Tyle że życie pokazuje że te starsze jakby częściej i zdecydowanie "drożej".
                >
                > Kosztowalo, sporo nerwow, brak pewnosci czy nastepnym razem nie bede do domu 300 km 40km/h wracal. A moze znow przy wyprzedzaniu tylko nie na pustej autostardzie sie zbiesi... Nie liczac dojazdow do serwisu i tlumaczen....
                >
                Nikt nigdzie na daje 100% gwarancji na to, że nowy samochód będzie absolutnie bezawaryjny przez rok czy 5 lat. Takich rzeczy nie ma nawet w Erze...


                > Ale tak to jest - auta sie psuja. Fakt, w nowym przy powazniejszych awariach ASO robi to za darmo. Ale tez jak sie kupi pewne uzywane, z dobrej serii - czyli np. wolnossace V6 zamiast A6 z 2.0TDI z poczatkow produkcji to szansa na powazna awarie jest praktycznie zerowa.
                >

                O awarię samego silnika zapewne będzie trudno. Ale o osprzęt (alternator, przepływomierz, regulator napięcia i tryliard innych pierdół) już nie. Po prostu te rzeczy się normalnie zużywają. A każda z nich potrafi unieruchomić stary samochód na drodze. Pęknie jeden gumowy przewód od chłodnicy i kaplica. Mnie to nie bawi.

                > Nie slyszalem i nie czytalem o powazniejszych pobelmach z 1MZ-FE ;-).
                > Elektronika u mnie w liczbie podstawowej - czyli ABS z ESP i czujnik zmierzchu.
                > Nie bardzo ma sie co popsuc, a ze podzespoly i silnik sa w szerokiej gamie aut
                > koncernu stosowane, to z czesciami i cenami nie ma tragedii.
                >
                I co jeszcze? Pytam z czystej ciekawości, bez cienia złej woli.
                >
                > Alez prosze. Nawigacji nie mam pomimo duyzego wyswietlacza i miec nie chce. Fab
                > ryczne jakos do tej pory w roznych markach zawsze dzialay badziewnie i wymagaly
                > sporo zachodu + brak synchronizacji z reszta uslug z ktorych koryztsam (co ma
                > nawi w telefonie) skutecznie eliminuje sensownosc tego rozwiazania. Nawet wymie
                > niajac teraz calosc radio + wyswietlacz na europejski na nawi sie nie zdecydowa
                > lem a fabryczna z Previi zdemontowalem). Wracajac do reszty.
                > ABS+ ESP + kontrola trakcji, ksenony, automat, czujnik zmierzchu, naglosnienie
                > z fabrycznym subwooferem i zmieniarka, podgrzewane siedzenia, tempomat, podloki
                > etniki, elektryzncze szyby, lusterka, elektryczny dach, czujnk (TFU!) cofania,
                > poduszki (4 albo 6 - nie sprawdzalem powiem szczerze), to chyba tyle z najwazni
                > ejszuch rzeczy typowych dla komfortu.
                >
                > Reszta to juz rzeczy zwiazane z napedem ale tez na komfort jazdy wyplywajace. J
                > ak na 11 letnie auto to osobiscie nie nazekam. W zasadzie nie przychodzi mi do
                > glowy nic wiecej, co chcialbym miec bo uprzyjemnia podroz.

                No to nie jest jeszcze najwyższa półka ;-) Najfajniejszą rzeczą na świecie (moim zdaniem) oprócz dobrze działającej klimatyzacji są elektrycznie regulowane (w tym pompowane) fotele.

                A większość wymienionych przez Ciebie elementów można dokupić już chyba do wszystkich samochodów. Oczywiście nie będą wtedy kosztowały 30.000 zł. ;-)
                • 24.06.14, 13:54
                  tisi123 napisał:

                  > O awarię samego silnika zapewne będzie trudno. Ale o osprzęt (alternator, przep
                  > ływomierz, regulator napięcia i tryliard innych pierdół) już nie. Po prostu te
                  > rzeczy się normalnie zużywają. A każda z nich potrafi unieruchomić stary samoch
                  > ód na drodze. Pęknie jeden gumowy przewód od chłodnicy i kaplica. Mnie to nie b
                  > awi.

                  Po to sie robi przeglady wg wskazan producenta. Jak pisze sprawdzic to i to - to sprawdzasz to i to. Jak pisze przy przbiegu wymienic to i to - to wymieniasz.

                  Serwis z nowym dziala tak samo. i Tez za takie rzeczy placisz a nie sa to wymiany (ekspolataycjne ) za darmo. Przynajmniej tak bylo kiedys. Teraz faktycznie (z nowymi autami) jest tak, ze przez 3-5 lat serwis nie zaleca wymiany czegokolwiek, zeby klient nie placicl bo njiby jak jest gwarancja to za darmo - a potem jak juz nie ma gwarancji to sypie sie wszystko...

                  Pamietam jak moj Tesc wiele, wiele lat temu (pocztaek lat 90tych) pojechal Camry do ASO w Niemczech na przeglad. Wjechal, wzieli ksiazke i powia Tesciowi, ze do wymiany jest uklad wydechowy (juz nie pamietam w jakim zakresie).
                  Ale przeciez nie ma dziur itd... nic sie nie dzieje.
                  Na to ASO - ale takie sa zalecenia producenta - ze w tym aucie, przy tym przebiegu sie to wymienia. I juz.

                  Po gumowych przewodach przeciez widac dokladnie kiedy parcieja i mozna je wymienic wczesniej. Amortyzatory sie sprawdza, mozna wymieniac zanim dojda do 5% skutecznosci. Wydech i elementy zawieszenia tez widac i ozna ocenic stan zuzycia.

                  Z alternatorami i elektryka faktycznie gorzej... ale w sprawdzonych modelach to nie sa awarie czeste i prawdopodobne.

                  > No to nie jest jeszcze najwyższa półka ;-) Najfajniejszą rzeczą na świecie (moi
                  > m zdaniem) oprócz dobrze działającej klimatyzacji są elektrycznie regulowane (w
                  > tym pompowane) fotele.

                  O to tez mam - za duzo tego. Co prawda pompuje mi tylko odcinek ledziwowy (i tylko w fotelu kierocy) ale jest to wygodne, do tego pamiec dla dwoch kierowcow, ale jako, ze auto stare to ustwia sie tylko fotel kierowcy - lusterka juz nie. Ewidentnie Spark za 30k jest lepszym wyborem :-)

                  > A większość wymienionych przez Ciebie elementów można dokupić już chyba do wszy
                  > stkich samochodów. Oczywiście nie będą wtedy kosztowały 30.000 zł. ;-)

                  No to dodam jeszcze skore na fotelach, czesciowo drewniana kierownice, stale 4x4 i automat, samosciemniajace lusterko ... aaa i jeszcze kanapa z tylu jest skladana 1/3 - 2/3 so dodatkowe nawiewy regulowane dla pasazerow z tylu (+ gniazdko) i calosc (i czesci) kanapy sie jeszcze przesowuaja przod tyl wiec jak nie ma bagazu to mozna zrobic naprawde duza ilosc miejsca na nogi.

                  A no i oczywiscie swiatelka w drzwiach a jak sie wlacznik swiatel ustwai na AUTO to jeszcze droge do domu (teoretycznie) doswietla :-)

                  Teraz to juz chyba wszystko :-)
                  --
                  Pozdrawiam,
                  G.

                  "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                  • 24.06.14, 14:24
                    galtomone napisał:

                    > tisi123 napisał:
                    >
                    > > O awarię samego silnika zapewne będzie trudno. Ale o osprzęt (alternator, przepływomierz, regulator napięcia i tryliard innych pierdół) już nie. Po prostu te rzeczy się normalnie zużywają. A każda z nich potrafi unieruchomić stary samochód na drodze. Pęknie jeden gumowy przewód od chłodnicy i kaplica. Mnie to nie bawi.
                    >
                    > Po to sie robi przeglady wg wskazan producenta. Jak pisze sprawdzic to i to - t
                    > o sprawdzasz to i to. Jak pisze przy przbiegu wymienic to i to - to wymieniasz.
                    >

                    Pokaż mi książkę przeglądów wg producenta w której jest napisane kiedy należy wymienić np. koło pasowe alternatora... Albo cały regulator napięcia?
                    Takie rzeczy się wymienia kiedy najczęściej już stoisz w polu.

                    > Serwis z nowym dziala tak samo. i Tez za takie rzeczy placisz a nie sa to wymia
                    > ny (ekspolataycjne ) za darmo. Przynajmniej tak bylo kiedys. Teraz faktycznie (
                    > z nowymi autami) jest tak, ze przez 3-5 lat serwis nie zaleca wymiany czegokolw
                    > iek, zeby klient nie placicl bo njiby jak jest gwarancja to za darmo - a potem
                    > jak juz nie ma gwarancji to sypie sie wszystko...
                    >
                    Dlatego sprzedaję samochód przed upływem gwarancji. Nabywca się cieszy że ma jej jeszcze rok, ja że mam problem z głowy.

                    > Pamietam jak moj Tesc wiele, wiele lat temu (pocztaek lat 90tych) pojechal Cam
                    > ry do ASO w Niemczech na przeglad. Wjechal, wzieli ksiazke i powia Tesciowi, ze
                    > do wymiany jest uklad wydechowy (juz nie pamietam w jakim zakresie).
                    > Ale przeciez nie ma dziur itd... nic sie nie dzieje.
                    > Na to ASO - ale takie sa zalecenia producenta - ze w tym aucie, przy tym przebi
                    > egu sie to wymienia. I juz.
                    >
                    I co, wymienił?

                    > Po gumowych przewodach przeciez widac dokladnie kiedy parcieja i mozna je wymie
                    > nic wczesniej. Amortyzatory sie sprawdza, mozna wymieniac zanim dojda do 5% sku
                    > tecznosci. Wydech i elementy zawieszenia tez widac i ozna ocenic stan zuzycia.
                    > Z alternatorami i elektryka faktycznie gorzej... ale w sprawdzonych modelach to
                    > nie sa awarie czeste i prawdopodobne.
                    >
                    Jasne. Sprawdzonych modeli prawa fizyki nie dotyczą. Nic się nie utlenia, nie parcieje. Są po prostu wieczne.

                    > > tym pompowane) fotele.
                    >
                    > O to tez mam - za duzo tego. Co prawda pompuje mi tylko odcinek ledziwowy (i ty
                    > lko w fotelu kierocy) ale jest to wygodne, do tego pamiec dla dwoch kierowcow,
                    > ale jako, ze auto stare to ustwia sie tylko fotel kierowcy - lusterka juz nie.
                    > Ewidentnie Spark za 30k jest lepszym wyborem :-)
                    >
                    Nie wiem, nigdy nie miałem Sparka :)
                    Ale samochód z pamięcią foteli i lusterek dla dwóch kierowców - tak.

                    > > A większość wymienionych przez Ciebie elementów można dokupić już chyba d
                    > o wszy
                    > > stkich samochodów. Oczywiście nie będą wtedy kosztowały 30.000 zł. ;-)
                    >
                    > No to dodam jeszcze skore na fotelach, czesciowo drewniana kierownice, stale 4x
                    > 4 i automat, samosciemniajace lusterko ... aaa i jeszcze kanapa z tylu jest skl
                    > adana 1/3 - 2/3 so dodatkowe nawiewy regulowane dla pasazerow z tylu (+ gniazdk
                    > o) i calosc (i czesci) kanapy sie jeszcze przesowuaja przod tyl wiec jak nie m
                    > a bagazu to mozna zrobic naprawde duza ilosc miejsca na nogi.
                    >
                    > A no i oczywiscie swiatelka w drzwiach a jak sie wlacznik swiatel ustwai na AUT
                    > O to jeszcze droge do domu (teoretycznie) doswietla :-)
                    >
                    > Teraz to juz chyba wszystko :-)

                    Przyjemne wyposażenie. Ale dla mnie tylko w przypadku zakupu tego samochodu jako nowego. Po dodaniu fabrycznego zestawu głośnomówiącego i nawigacji spełniałby moje wymagania co do prawdziwej radości z jazdy :)
                    • 24.06.14, 14:34
                      Używany 4 letni kompakt:
                      ABS ESP czujniki parkowania czujnik deszczu czujnik zmierzchu doświetlenie drogi do domu 6 poduszek automatyczna 2 strefowa klimatyzacja ściemniające się lusterko podgrzewane fotele podłokietnik składana kanapa z tyłu( nie wiedziałem że to coś wielkiego szczególnie że astra z 91 roku coś takiego miała). Sterowanie wszystkim z kierownicy elektryczne szyby podgrzewane składane lusterka tempomat
                      Samochód znaleziony na otoszroto.
                    • 24.06.14, 15:14
                      tisi123 napisał:

                      > Pokaż mi książkę przeglądów wg producenta w której jest napisane kiedy należy w
                      > ymienić np. koło pasowe alternatora... Albo cały regulator napięcia?
                      > Takie rzeczy się wymienia kiedy najczęściej już stoisz w polu.

                      Nie pokaze ci bo ni ejestem serwisem. ALe wiem, ze do sporej ilosci czesci i czynnosci serwisowych takie zalecenia sa.

                      > I co, wymienił?

                      Wymienil. Dlaczego mial nie wymienic? Nie rozumiem pytania... A Ty rozrzadu nie wymieniasz czy oleju jak Ci produycent kaze?


                      > > Po gumowych przewodach przeciez widac dokladnie kiedy parcieja i mozna je
                      > wymie
                      > > nic wczesniej. Amortyzatory sie sprawdza, mozna wymieniac zanim dojda do
                      > 5% sku
                      > > tecznosci. Wydech i elementy zawieszenia tez widac i ozna ocenic stan zuz
                      > ycia.
                      > > Z alternatorami i elektryka faktycznie gorzej... ale w sprawdzonych model
                      > ach to
                      > > nie sa awarie czeste i prawdopodobne.
                      > >
                      > Jasne. Sprawdzonych modeli prawa fizyki nie dotyczą. Nic się nie utlenia, nie p
                      > arcieje. Są po prostu wieczne.

                      Nie napisalem, ze wieczne - napisalem? Po prostu (tak jak z tym remonetem zawieszenia) sa rzeczy, ktore w czesi marek nie psuja sie czesto, jak wogole. Znam takie auta.

                      Tesc obecnie ma tez stara Previe I 4x4 (rocznik 94) - i choc blacharka faktycznie w kiepskiej formie to od stroy zawieszenia elektryki nic sie w tym aucie nie dzieje.
                      Jak wida dzi sie zrobic element, ktory trzryma dluzej niz 4 lata.

                      Ale moze dzis takich aut sie nie robi?

                      > Nie wiem, nigdy nie miałem Sparka :)

                      Ja tez nie i nie chce miec, nawet z gwarancja!

                      > Ale samochód z pamięcią foteli i lusterek dla dwóch kierowców - tak.
                      >
                      > > > A większość wymienionych przez Ciebie elementów można dokupić już c
                      > hyba d
                      > > o wszy
                      > > > stkich samochodów. Oczywiście nie będą wtedy kosztowały 30.000 zł.
                      > ;-)
                      > >
                      > > No to dodam jeszcze skore na fotelach, czesciowo drewniana kierownice, st
                      > ale 4x
                      > > 4 i automat, samosciemniajace lusterko ... aaa i jeszcze kanapa z tylu je
                      > st skl
                      > > adana 1/3 - 2/3 so dodatkowe nawiewy regulowane dla pasazerow z tylu (+ g
                      > niazdk
                      > > o) i calosc (i czesci) kanapy sie jeszcze przesowuaja przod tyl wiec jak
                      > nie m
                      > > a bagazu to mozna zrobic naprawde duza ilosc miejsca na nogi.
                      > >
                      > > A no i oczywiscie swiatelka w drzwiach a jak sie wlacznik swiatel ustwai
                      > na AUT
                      > > O to jeszcze droge do domu (teoretycznie) doswietla :-)
                      > >
                      > > Teraz to juz chyba wszystko :-)
                      >
                      > Przyjemne wyposażenie. Ale dla mnie tylko w przypadku zakupu tego samochodu jak
                      > o nowego.

                      A dla mnie przyjemne bo korzystam na codzien.

                      Po dodaniu fabrycznego zestawu głośnomówiącego i nawigacji spełniałby
                      > moje wymagania co do prawdziwej radości z jazdy :)

                      Nawigacji w aucie unikam, a zastaw glosnowmowiacy jest firmy Nokia ale naszczescie da sie go zdemontowac. Nie jest fabryczny i ktos go zle podlaczyl. Za kazdym razem jak dzowni telefon to zamiast sciszyc radio to je wylacza, co jest o tyle problematyczne, ze chowa sie przy okazji antena teleskopowa i troche sie boje, ze producent mog nie przewidziec milona wlaczen i wylaczen z powodu rozmow telefonicznych mojej Zony :-)

                      Poki co wszystko dziala i nic nie wskazuje na to by mialo przestac. Co jak co, ale zawieszenia i elektrykach w starcyh japonskich konstrukajach byly nie do zdarcia.

                      --
                      Pozdrawiam,
                      G.

                      "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                      • 24.06.14, 15:35
                        > Poki co wszystko dziala i nic nie wskazuje na to by mialo przestac. Co jak co,
                        > ale zawieszenia i elektrykach w starcyh japonskich konstrukajach byly nie do zd
                        > arcia.
                        >

                        W 1986 roku miałem Isuzu Gemini. Diesel. Kupiony jeszcze w Pewexie. Wiesz co wysiadło po kilku latach, podczas podróży do Włoch? Uszczelka cylinderka w hamulcu bębnowym - z tyłu. Efekt? Laweta, bo ciężko się jedzie bez płynu hamulcowego.... A że nieszczęścia chodzą parami to po kilku dniach poleciał pasek klinowy. Także mimo Twojego ewidentnego przeuwielbienia dla samochodów japońskich ja je traktuję jako normalne obiekty użytkowe. A to były lata 80-te. Kiedy Japończycy budowali czołgi a nie samochody.

                        Po prostu wszystko na tym świecie się zużywa. A 10-letnim samochodzie zużyło się znacznie więcej elementów niż w samochodzie nowym. I tego nie zmienisz żadną argumentacją.

                        Pozdrawiam i życzę zadowolenia z zakupu. EOT
                        • 24.06.14, 21:46
                          Tisi,zaciekawiły mnie 2 rzeczy.
                          1.To el.ustawiane fotele.Jak dla mnie ręcznie ustawię je jakieś 10-20x szybciej.Mało tego,jak je ustawie po kupnie auta,tak przestawia je kolejny właściciel,więc na wuj taki bajer? (żeby nie było miałem w kilku autach)
                          2.Pasek klinowy zastępujesz pończochą,notabene ja taki pasek (groszowa sprawa) co kilka lat wymieniam,bo guma parcieje,więc zaniedbanie.
                          3.Miałeś Isuzu,jebł cylinderek.Taką rzecz naprawia się w kilka minut (oczywiście naprawa tymczasowa) Albo zaklepuje się przewód - wada,wymienić też trzeba będzie przewód Albo potrzebujesz kuleczki ołowiu z najbliższego wędkarskiego,wkładasz na przewód przykręcasz z powrotem i jazda.Przerobione na 2 autach w życiu:)
                          --
                          Beer will change the world! I don't know how,but it will:)

                          Life is too short to drive boring cars
                          • 24.06.14, 21:57
                            1) A propos elektrycznych foteli: ustawianie jest zazwyczaj absolutnie płynne, w przeciwieństwie do skokowej regulacji ręcznej. W przypadku regulacji ręcznej zazwyczaj albo masz oparcie trochę za bardzo w pionie, albo za bardzo pochylone. Przy elektryce jesteś w stanie ustawić to idealnie. Druga rzecz: dwóch użytkowników samochodu, czyli żona i ja. Podchodzę do samochodu i otwieram go swoim kluczykiem (pilotem) i w ciągu 8-10 sekund mam wszystko ustawione pod siebie. Podchodzi żona ze swoim kluczykiem i wszystko samo się przestawia pod nią. Bajka :)

                            2) Jasne, ale nie jest fajnie kiedy walnie w korku w Rzymie, wszystko przestaje działać i w 32 stopniowym upale (w cieniu) zaczynasz się z nim bawić.

                            3) Naprawia się pod warunkiem że nie wyciekł ci cały płyn hamulcowy. A dowiadujesz się o tym że cieknie właśnie po tym że już płynu nie ma. I co dalej robisz? Plujesz do zbiorniczka?
                            • 24.06.14, 23:29
                              Nawet stare samochody miały dwuobwodowy układ hamulcowy więc nie ma opcji,żeby cały płyn wyciekł.Druga sprawa,nawet gdyby to można go kupić na każdej stacji benzynowej.20 lat temu też (uprzedzam może fakty)
                              Oczywistym jest,że takie zdarzenia są mało przyjemne (chociaż miałem takie w życiu,że przynajmniej teraz się ze śmiechem do tego wraca) jednak nie koniecznie pozornie poważne usterki muszą nas unieruchomić.Nowe auto jak się "zesra" to zazwyczaj nic się samemu nie zrobi.W starych trzeba było wozić sznurek,młotek i klucz 13:)) W zasadzie wystarczało.
                              --
                              Beer will change the world! I don't know how,but it will:)

                              Life is too short to drive boring cars
                            • 25.06.14, 07:47
                              1). Fakt! Od wielu lat walczylismy z Zona o ustawienia. W kazdym aucie bylo ich coraz wiecel ale reczne - teraz co prawda trzeba nacisnac guzik ale reszta to kilka sakund I wszystko ustawione. Pozostaje drobne przekresenie lusterka wstecznego :-).

                              2 I 3 - ISUZU...a z jakiego powodu ta marka/firma nie zrobile kariery na swiecie na miare Hondy/Toyoty, itd?
                              --
                              Pozdrawiam,
                              G.

                              "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                              • 25.06.14, 18:02
                                Nie z powodu mojego doświadczenia z marką ;-)

                                A co do Toyoty - też miałem. Corollę. Ani gorsza ani lepsza od wielu innych. Ale może dlatego że ja nie uważam że samochod jest jak wino.
                                • 25.06.14, 19:26
                                  Bo nie jest. Albo raczej nie wiele takich aut jest i raczej nie jezdza za wiele.
                                  Ale akurat znam Corolle E80, 1985, która podjezal do firmy w ktorej pracowałem klient (rok 2005) i specjalnie jej nie szanowal. Nazekal, ze nie do zajechanioa i już się zawzial (dostal ja kiedyś w rozliczeniu od swojego klienta), ze nic już przy niej nie robi - jedzi az stanie, no bo ilez można....

                                  I jak zmieniałem oddzial 1,5 roku poznij, to nadal jezdzil ta nieszczesna Corolla...
                                  --
                                  Pozdrawiam,
                                  G.

                                  "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
          • 24.06.14, 15:37
            galtomone napisał:

            > Za to raz w nowym aucie - przebieg wtedy chyba ze 4 tys km, wlasnie w czasie wy
            > przedzania (na szczescie na autostradzie i na szczescie w miare pustej) nagle z
            > apalil sie "check" i stracilem cala moc. Potem sam zgasl...

            No to pochwalę się, że jeszcze nowsze auto zajechałem na śmierć. Gdy brałem je z wypożyczalni, to miało na liczniku 200 kilometrów. Przyjechałem nim do Polski, czyli nabiłem jeszcze około 900 km, a na drugi dzień na autostradzie zapaliła się kontrolka "check engine", a chwilę potem coś stuknęło, huknęło i motor zgasł. Doturlałem się na pas awaryjny i nie pozostało mi nic innego jak czekać na pomoc drogową. Pan z pomocy drogowej stwierdził tylko krótko, że silnik do wymiany. Dobrze, że auto było z wypożyczalni, bo nie musiałem się martwić o naprawy, gwarancje i tym podobne upierdliwości. Polski oddział wypożyczalni od razu podstawił mi samochód, tak że mieliśmy czym pojechać z rodzinką do kościoła, bo następnego dnia była niedziela.
        • 24.06.14, 12:04
          tisi123 napisał:

          >> Mały wtręt a propos "ile czasu nam jeszcze zostało?": pojechałem sobie ostatnio
          > na Mazury takim kilkunastoletnim samochodem (jako pasażer). Właściciel dbający
          > , chuchający, czyszczący, etc. W samym Giżycku pedał gazu wpadł w podłogę.....
          > Co się okazało? Pękła linka ....
          > A teraz wyobraźmy sobie taką sytuację podczas wyprzedzania wspomnianego wyżej J
          > elcza :))) > Niestety nie dam się przekonać do kilkunastoletnich samochodów. Tak samo jak do> kilkunastoletnich lodówek, pralek czy klimatyzatorów. One już przeszły przez "
          > smugę cienia" i tylko dzięki reanimacjom są jeszcze na tym padole. Nie chciałby
          > m, żeby kilkunastoletnia, Bóg wie jak wypasiona fura zabrała mnie ostatecznie z
          > e sobą do grobu. . Np. układ ESP, naprawdę ważniejszy (dla życia) niż podwójna,
          > stęchła klima z miliardem grzybów w litrze powietrza.
          Ja już 2 lata jeżdżę 11 letnim dziś Polo o nie miałem w tym czasie takich przygód żeby pedał gazu się zapadł...to bajki że wszystkie używane to złomy....nie wszystkie:) ESP też nie mam...sam wyczuwam możliwości auta i nie wchodzę w zakręty 100 km/h. Zaoszczędzone na nówce 15 tys.zł wolę przeznaczyć na inne przyjemności:) Ale jak kogoś stać to niech kupuje....jego kasa:)

    • 24.06.14, 11:52
      ....ze taki watek zupelnie nie ma szans w druga strone....

      Lepiej nowego Lexusa za 250k+ czy 10 letnia Pande/Polo z pewnego zrodla? :-)

      --
      Pozdrawiam,
      G.

      "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
      • 24.06.14, 11:54
        Jak masz te 250 koła to chyba jasne że nowy Lex. Ale jak masz tylko 10 koło to możesz pomarzyć o lexie ale zmuszony jesteś kupić Srolo.
        • 24.06.14, 12:02
          Ale....

          I tu przeciez mozna zastosowac te same argumenty, ktore pojawily sie w dyskusji powyzej, tylko czesc w odwrotna strone.
          Tym Polo, przeciez tez da sie jechac... naprawy tansze, mniejsze ryzyko, ze skora sie przetrze czy elektronika padnie (bo nie ma). Itd...

          Nie liczac deprecjacji... Wiesz ile na wartosi traci nowy Lex vs stare Polo? Pewnie w % dokladnie tyle samo co nowy Spark vs stary Lex ;-)
          --
          Pozdrawiam,
          G.

          "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
      • 24.06.14, 12:11
        galtomone napisał:

        > ....ze taki watek zupelnie nie ma szans w druga strone....
        >
        > Lepiej nowego Lexusa za 250k+ czy 10 letnia Pande/Polo z pewnego zrodla? :-)

        Kupuję Pandę, a pozostałe pieniądze wydaję na ciekawsze rzeczy niż jakieś auto.
        • 24.06.14, 12:34
          Ale jak juz wybrasz te 60 mln zlotych w lotto, to OBIECUJESZ, ze tak zrobisz i bedziesz po europie sobie jedzil Panda, i na tor wyscigowy (track day) sobie wyskoczysz Panda... itd...itd :-)!!!!!
          --
          Pozdrawiam,
          G.

          "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
          • 24.06.14, 12:53
            galtomone napisał:

            > Ale jak juz wybrasz te 60 mln zlotych w lotto, to OBIECUJESZ, ze tak zrobisz i
            > bedziesz po europie sobie jedzil Panda, i na tor wyscigowy (track day) sobie wy
            > skoczysz Panda... itd...itd :-)!!!!!

            A co to, wypożyczalnie już zlikwidowali? Żeby jeździć, trzeba mieć? Od kilku lat nie mam już własnego auta (nie licząc sztrucla stojącego w garażu w Polsce, którego używam tylko, gdy do Polski przyjadę) i korzystam z wypożyczalni. Dlatego mogę właśnie porównać komfort jazdy różnymi autami, bo z wypożyczalni biorę je bardzo różne. Jednak, gdy jadę sam, to nie biorę jakichś wielkich bryk, także na długie trasy, bo właśnie z doświadczenia wiem, że różnica w komforcie jazdy między nową fiestą czy corsą (a nawet pandą), passatem, mercedesem klasy c czy jaguarem jest nieznaczna.
            Jak mi nie wierzysz, to przelej mi te 6 baniek i będziesz mógł się przekonać, że auto stoi u mnie na bardzo dalekim miejscu w hierarchii wydatków.
            • 24.06.14, 13:06
              Ha...
              Tez przeczytaj jeszcze raz pierwszy post. Nie pytam o to co by kupili ci co nie musza/nie chca miec auta.

              Ja jezdze autem codziennie i nie moge nie miec auta, bo komunikacja publiczna niczego nie zalatwia. Gdybys mial codziennie pozycac auto to tez bys kupil, bo jednak taniej jest miec swoje na codzien.
              --
              Pozdrawiam,
              G.

              "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
              • 24.06.14, 13:50
                galtomone napisał:

                > Ja jezdze autem codziennie i nie moge nie miec auta, bo komunikacja publiczna n
                > iczego nie zalatwia.

                Codziennie kilkusetkilometrowe trasy?
                • 24.06.14, 14:16
                  Nie, oczywiscie ze nie +/- 1000 km miesiecznie.
                  Ale komunikacja publiczna nadal odpada.
                  --
                  Pozdrawiam,
                  G.

                  "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
              • 24.06.14, 13:54
                galtomone napisał:

                > Gdybys mial codziennie pozycac auto to tez bys kupil, bo j
                > ednak taniej jest miec swoje na codzien.

                W Polsce koszty stałe są tak niskie, a wypożyczalnie z kolei tak drogie, że taniej jest mieć nawet swoje auto wtedy, gdy używa się go kilka razy w roku. Dlatego trzymam tego sztrucla w garażu w Polsce, bo czasem trzeba coś przewieźć z marketu budowlanego.
                • 24.06.14, 14:18
                  W UK/IR, gdybys mial pozyczac auto 356 dni w roku trez taniej bylo by cie miec i placic road tax i fully comp. ubezpieczenie.
                  Wiem bo mialem i liczylem. Mnie wyszlo, ze jak bede jedzil kazdy weekend (i jedzilem) + popoludnia czasem w tygodniu to juz mi sie oplaca finansowo ni liczac tego, ze mam auto pod domem.

                  A do tego mnie brakowaleo mojego aut i poczucia wolnosci. Wiem, ze nie kazdy lubi jezdzic autem, nie kazdy musi mic auto, itd i tez to nie jest ani watek ani pytanie dla tekich ludzi.
                  Ale jesli ktos jest tzw. petrol head to raczej nowego sparka sobie nie kupi....
                  --
                  Pozdrawiam,
                  G.

                  "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                  • 24.06.14, 14:41
                    galtomone napisał:

                    > A do tego mnie brakowaleo mojego aut i poczucia wolnosci.

                    Z tym poczuciem wolności, to akurat rzecz względna. U mnie było dokładnie odwrotnie. Poczułem się wolny, gdy sprzedałem ostatnie auto i nie kupiłem żadnego w zamian. Nie musiałem już jeździć z nim na myjnię, do wymiany opon, do przeglądu, nie musiałem stresować się, że trzeba zrobić jakąś drobną naprawę, że trzeba zapłacić ubezpieczenie i podatek drogowy, itd., itp. Z wypożyczalni biorę auto i mogę od razu jechać, nawet tankować nie muszę, bo wystarczy, że zatankuję przed zwrotem. Żona nie marudzi, że mam z nią jechać do sklepu, jak chce sobie jechać, to niech jedzie autobusem, ja już jako kierowca nie jestem potrzebny. Mam teraz więcej czasu dla siebie i naprawdę czuję się bardziej wolny.

                    > Ale jesli ktos jest tzw. petrol head to raczej nowego sparka sobie nie kupi....

                    Czyli Twoje pytanie otwierające wątek było retoryczne, skoro wiadomo, jaka jest odpowiedź.
                    • 24.06.14, 15:26
                      jureek napisał:

                      > galtomone napisał:
                      >
                      > > A do tego mnie brakowaleo mojego aut i poczucia wolnosci.
                      >
                      > Z tym poczuciem wolności, to akurat rzecz względna. U mnie było dokładnie odwro
                      > tnie. Poczułem się wolny, gdy sprzedałem ostatnie auto i nie kupiłem żadnego w
                      > zamian. Nie musiałem już jeździć z nim na myjnię, do wymiany opon,[...] Z wypożyczalni biorę auto
                      > i mogę od razu jechać, nawet tankować nie muszę, bo wystarczy, że zatankuję prz
                      > ed zwrotem. Żona nie marudzi, że mam z nią jechać do sklepu, jak chce sobie jec
                      > hać, to niech jedzie autobusem,

                      Fajnie... ale y lubimy jedzic na zakupy razem. Z reguly (brak czasu na codzien) wize sie to z wieksza ilosci toreb - stanowczo nie na autobus (poza tym komunikacja publiczna u ciebie i u nas sa nieprowownywalne). Do tego juz kilka razy sie zdarzylo, ze w nocy wsiadalem w atuo (zamiast czekac na laske pogotowia) i jechalem do szpitala z dyzurem dzieciecym (i raz do weterynarza - nie z dzieckiem).

                      Przychodzi weekend i zabranie 5 latka do parku na drugim koncu miasta komunikacja publiczna ( u nas) wcale nie byloby proste. Nie liczac wysjazdow gdzies dalej.

                      Ja wiem, pociag... ale druna jazda w gory z Katowic do szczyrku to jest pol dnia (moze jakies autobusy jezdza... nie wiem). W kazdym razie odprowadzalem kolezanke na dworzec z pol roku temu (lokalny pociag co 50 km jedzie 2h) i nie chcialbys w takim syfie podrozowac.

                      A potem przychodzi zima i sprawy sie dodatkowo komplikuja. Stoj z zakupami i dzieckiem 15 min na mrozie czekajac na autobuys czy tramwaj - good luck!

                      > > Ale jesli ktos jest tzw. petrol head to raczej nowego sparka sobie nie ku
                      > pi....
                      >
                      > Czyli Twoje pytanie otwierające wątek było retoryczne, skoro wiadomo, jaka jest
                      > odpowiedź.

                      NIe wiem, moze mnie sie tylko tak wydaje??? Sat pytanie. Czy jak jestes pertol head to kupujesz 11 letnia Acure od znajomego co ma ja od nowosci, czy Sparka w salonie? :-)


                      --
                      Pozdrawiam,
                      G.

                      "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                      • 24.06.14, 16:21
                        galtomone napisał:

                        > Do tego juz kilka razy s
                        > ie zdarzylo, ze w nocy wsiadalem w atuo (zamiast czekac na laske pogotowia) i j
                        > echalem do szpitala z dyzurem dzieciecym (i raz do weterynarza - nie z dzieckie
                        > m).

                        Oprócz pogotowia i własnego auta są jeszcze taksówki. Korzystałem w Polsce z taksówek nie raz, stąd wiem, że zjawiają się bardzo szybko po zamówieniu.

                        > Przychodzi weekend i zabranie 5 latka do parku na drugim koncu miasta komunikac
                        > ja publiczna ( u nas) wcale nie byloby proste. Nie liczac wysjazdow gdzies dalej

                        Nawet, gdy miałem auto, a dzieci były mniejsze, prawie nigdy do miasta nie jeździłem samochodem - stres z parkowaniem, korki itd. Sam jazda tramwajem czy autobusem też może być dla dzieciaka atrakcją, a ja jako ojciec mogę się dzieckiem zająć, bo nie muszę się skupiać na prowadzeniu auta.

                        > Ja wiem, pociag... ale druna jazda w gory z Katowic do szczyrku to jest pol dni
                        > a (moze jakies autobusy jezdza... nie wiem).

                        Zawsze śmiesznie jest, gdy ludzie wypowiadają się na tematy, których sami nie przerabiali. To trochę tak jak gadki różnych "szybkich i bezpiecznych", że gdyby przestrzegać ograniczeń prędkości, to trzeba by jechać 2 dni, a nigdy nawet nie próbowali jechać bez przekraczania prędkości, więc co o tym mogą wiedzieć. Ty też chyba nigdy nie próbowałeś jechać do Szczyrku komunikacją publiczną, stąd pewnie te opowieści, że pół dnia na to trzeba. Po pierwsze pociąg do Szczyrku nie dojeżdża, a po drugie cała podróż pociągiem i autobusem z Katowic do Szczyrku nie zajmuje więcej niż dwie i pół godziny.

                        > W kazdym razie odprowadzalem kolez
                        > anke na dworzec z pol roku temu (lokalny pociag co 50 km jedzie 2h) i nie chcia
                        > lbys w takim syfie podrozowac.

                        Chyba znam polskie koleje lepiej od Ciebie, w każdym bądź razie często z nich korzystam. To fakt, że są strasznie zaniedbane. Narzekamy na drogi, ale te mamy całkiem niezłe, natomiast kolej to trzeci świat. Mimo to korzystam, bo w przeciwieństwie do auta, czas spędzony w pociągu nie jest stracony. Można pracować, można coś poczytać albo po prosty odpocząć, bez konieczności skupiania się na drodze i statystycznie jest też bezpieczniej.

                        > A potem przychodzi zima i sprawy sie dodatkowo komplikuja. Stoj z zakupami i dz
                        > ieckiem 15 min na mrozie czekajac na autobuys czy tramwaj - good luck!

                        Ojejku, nie przesadzajmy znowu. Dojeżdżałem do szkoły 5 km do sąsiedniej wsi - latem na rowerze, zimą autobusem. Nieraz pekaes wypadał w ogóle, czasem czekało się ponad godzinę i jakoś nie pochorowaliśmy się od tego. Jeszcze w tym roku w styczniu jechałem z mojej wsi rowerem do Opola 10 km na pociąg o piątej rano przy minus dwunastu stopniach i też od tego nie umarłem (a kawa z orlenu rozlana na rękawiczkę zamarzała natychmiast). W Holandii normalną rzeczą jest, że także przy większych mrozach dzieci jadą do szkoły rowerem, albo są na rowerze wożone. Tak chuchamy, dmuchamy na te nasze dzieci, że w końcu wychowujemy mięczaków.
                        • 24.06.14, 21:01
                          jureek napisał:

                          > galtomone napisał:
                          >
                          > > Do tego juz kilka razy s
                          > > ie zdarzylo, ze w nocy wsiadalem w atuo (zamiast czekac na laske pogotowi
                          > a) i j
                          > > echalem do szpitala z dyzurem dzieciecym (i raz do weterynarza - nie z dz
                          > ieckie
                          > > m).
                          >
                          > Oprócz pogotowia i własnego auta są jeszcze taksówki. Korzystałem w Polsce z ta
                          > ksówek nie raz, stąd wiem, że zjawiają się bardzo szybko po zamówieniu.

                          Zgadza sie, ale wierz mi... ze I 5 min potrafi zrobic roznice. Mnie zrobilo.
                          Auto pod domem to auto pod domem. A tak jestem zdany na laske wielu czynnikow I moze byc (tfu, tfu) tak, ze do konca zycia bym sobie wypomnial, ze moze gdybym mial auto to byloby inaczej...

                          Poza tym, auto pod domem jest po prostu wygodne , szczegolnie w PL gdzie nie wszystko I nie zawsze da sie kupic przez net, komunikacja sie poprawia, itd...

                          W UK auto bylo faktycznie fanaberia, bo w Londynie nie bylo mi potrzebne. Korzystalem z niego tylko weekendami. Ale tez pracowalem po to by wydac kase na to co sprawialo mi przyjemnosc a posiadanie auta I niezaleznosc sprawialo mi frajde.


                          > Nawet, gdy miałem auto, a dzieci były mniejsze, prawie nigdy do miasta nie jeźd
                          > ziłem samochodem - stres z parkowaniem, korki itd.

                          W PL???? To chyba w Warszawie. W swojej pipiduwie (centrm Śląska)co jade do centrum to miejsce do parkowania znajduje w 2 min (wbrew ogolnym nazekaniom - ale moze dlatego, ze ja zawsze parkuje tylem a wszyscy mopi znajomi musza wjchac przodem na chodnik). A kroki sa tylko w kilku miejscahc i tylko czasem.

                          > Sam jazda tramwajem czy auto
                          > busem też może być dla dzieciaka atrakcją, a ja jako ojciec mogę się dzieckiem
                          > zająć, bo nie muszę się skupiać na prowadzeniu auta.

                          Siur... Szczegolnie jak np. masz rowno 45 min by dotrzec na zajecia z plywania w hotelu, przy autostradzie gdzie nie ma ani tramwaju ani autobusu w promieniu nastuminut a twoje dziecko dopstaje do glowy gdy jest zmeczone. Jazda kolejneej godziny do domu to czysta rozrywka!

                          > > Ja wiem, pociag... ale druna jazda w gory z Katowic do szczyrku to jest p
                          > ol dni
                          > > a (moze jakies autobusy jezdza... nie wiem).
                          >
                          > Zawsze śmiesznie jest, gdy ludzie wypowiadają się na tematy, których sami nie p
                          > rzerabiali.

                          Owszem przerabialem. Dlatego koniem mnie do pociau nie zaciagniesz!
                          Ostatnio w 2012 podrozowalem raz z centrum slaska przez Wroclaw do legnicy I raz to samo odwrotnie. Za zadne skarby nigdy wiecej!!!!!!!!! Wole faktycznie Sparkiem te trase jechac niz koleja!

                          > Ty
                          > też chyba nigdy nie próbowałeś jechać do Szczyrku komunikacją publiczną, stąd
                          > pewnie te opowieści, że pół dnia na to trzeba. Po pierwsze pociąg do Szczyrku n
                          > ie dojeżdża,

                          Wiem. To juz atrakcja napier zapierdzielac do BB. pociagiem a potem szukac autobusu do Szczyrku - miodzio! Bo przeciez jazda w klimatyzopwanym aucie to zadna frajda!

                          a po drugie cała podróż pociągiem i autobusem z Katowic do Szczyrk
                          > u nie zajmuje więcej niż dwie i pół godziny.

                          Siur!
                          Zaponiales napisac, ze ja w zyciu w Szczyrku nie bylem!

                          > całkiem niezłe, natomiast kolej to trzeci świat. Mimo to korzystam, bo w przeci
                          > wieństwie do auta, czas spędzony w pociągu nie jest stracony. Można pracować, m
                          > ożna coś poczytać albo po prosty odpocząć, bez konieczności skupiania się na dr
                          > odze i statystycznie jest też bezpieczniej.

                          Dla mnie to czas stracony. Podroz Slask - Legnica trwala od przedpoludnia do 21:00!!! W smrodzie nie specjalnie dobrze mi sie czyta.

                          Ludzie mowia, ze ni kupia uzywanego auta bop fotele wypierdziane.... Ale mozesz kupic, umyc, odparowac... za to z syfem w komunikacji publicznej nie ma specjalnego problemu... :-) To inny brud.

                          Jurek, dyskuja z Tonba na ten temat jest bezcelowa. Zauwaz, ze nie dyslkutujesz o tym czy nowy byle jaki czy używany wypasiony.. tylko czy mieć auto czy nie.

                          Troche nie ten temat.

                          > Ojejku, nie przesadzajmy znowu. Dojeżdżałem do szkoły 5 km do sąsiedniej wsi -

                          WOW! A na pewno nie chodziles???

                          I zapewne (bo wtedy to były czasy) nie miale 5 lat (bo wtedy to już byules na studiach) tylko 2,5 a wcześniej musdiales krowy wydoic? ;-)

                          > Tak chuchamy, dmuchamy na te nasze dzieci, że w końcu wychowujemy mięczaków.

                          Ja tam poki co na 5 latka wole chuchać...
                          --
                          Pozdrawiam,
                          G.

                          "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                          • 24.06.14, 21:24
                            galtomone napisał:

                            > Siur... Szczegolnie jak np. masz rowno 45 min by dotrzec na zajecia z plywania
                            > w hotelu, przy autostradzie gdzie nie ma ani tramwaju ani autobusu w promieniu
                            > nastuminut a twoje dziecko dopstaje do glowy gdy jest zmeczone.

                            Z jednej strony chuchasz na to dziecko, a z drugiej męczysz go jakimiś zajęciami z pływania na jakimś zadupiu, po których jest tak zmęczony, że tylko jak najszybciej do domu chce?
                            Nie ma basenów w normalnych miejscach, czy takie baseny są, tylko są za bardzo "robotnicze"?

                            > Wiem. To juz atrakcja napier zapierdzielac do BB. pociagiem a potem szukac auto
                            > busu do Szczyrku - miodzio! Bo przeciez jazda w klimatyzopwanym aucie to zadna
                            > frajda!
                            >
                            > a po drugie cała podróż pociągiem i autobusem z Katowic do Szczyrk
                            > > u nie zajmuje więcej niż dwie i pół godziny.
                            >
                            > Siur!
                            > Zaponiales napisac, ze ja w zyciu w Szczyrku nie bylem!

                            Byłeś, ale samochodem. Więc skąd masz wiedzieć, jak długo się jedzie komunikacją publiczną?
                            Tak się składa, że rozkłady jazdy są w sieci i można sobie sprawdzić samemu.

                            > Jurek, dyskuja z Tonba na ten temat jest bezcelowa.

                            No pacz pan! A jednak dyskutujesz :)

                            > Zauwaz, ze nie dyslkutujesz
                            > o tym czy nowy byle jaki czy używany wypasiony.. tylko czy mieć auto czy nie.
                            >
                            > Troche nie ten temat.

                            Zgadza się. Niejeden wątek tak zbacza.

                            > I zapewne (bo wtedy to były czasy) nie miale 5 lat (bo wtedy to już byules na s
                            > tudiach) tylko 2,5 a wcześniej musdiales krowy wydoic? ;-)

                            Nie mieliśmy krów, tylko kozę i świnkę, do szkoły poszedłem w wieku lat siedmiu, a na studia, gdy miałem lat 19.
                            • 24.06.14, 21:31
                              jureek napisał:

                              > Nie ma basenów w normalnych miejscach, czy takie baseny są, tylko są za bardzo
                              > "robotnicze"?

                              Nie ma basenow :-(.

                              > Byłeś, ale samochodem. Więc skąd masz wiedzieć, jak długo się jedzie komunikacj
                              > ą publiczną?

                              Jak to dobrze, ze ze mna mieszkasz! Jak ja bym majtki bez ciebie znalazl? :-)

                              Dla Twojej informacji wiele razy jezdizlem do Szczyrku nie autem I z nartami I nigdy nie bylo to fajne doswiadczenie.
                              Obecnie 2,5h w smrodzie + przesiadki vs jazda wygodnym autem przez 1,5h... Hmmmm doprawdy nie moge sie zdecydowac :-)

                              > No pacz pan! A jednak dyskutujesz :)

                              To musi byc jak impuls gonienia za pilka u mojego psa - nie moge poradzic chociaz naprawde juz nie chce :-) :-) :-)

                              > Zgadza się. Niejeden wątek tak zbacza.
                              Ano!

                              > Nie mieliśmy krów, tylko kozę i świnkę, do szkoły poszedłem w wieku lat siedmiu
                              > , a na studia, gdy miałem lat 19.

                              Buuuu a ja mialem tylko kaczki w opowiadaniu Zony, jak byla mala, ale je zjadla :-) Lepieju mic koze czy 2 koty w spadku?

                              --
                              Pozdrawiam,
                              G.

                              "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                              • 25.06.14, 09:32
                                galtomone napisał:

                                > > Nie ma basenów w normalnych miejscach, czy takie baseny są, tylko są za b
                                > ardzo
                                > > "robotnicze"?
                                >
                                > Nie ma basenow :-(.

                                Jesteś pewien? A to?
                                www.pm.katowice.pl/basen/index.html
                                Przecież to w centrum jest.

                                > Dla Twojej informacji wiele razy jezdizlem do Szczyrku nie autem I z nartami I
                                > nigdy nie bylo to fajne doswiadczenie.
                                > Obecnie 2,5h w smrodzie + przesiadki vs jazda wygodnym autem przez 1,5h... Hmmm
                                > m doprawdy nie moge sie zdecydowac :-)

                                Poprzednio pisałeś, że trzeba pół dnia jechać, stąd mój wniosek, że nigdy tam komunikacją publiczną nie jechałeś. Poza tym wcale nie jest prawdą, że w pociągu czy autobusie musi śmierdzieć. Dwa lata temu jechałeś raz pociągiem, całkiem możliwe, że trafiłeś na jakiś śmierdzący wagon, ale to chyba zbyt małe doświadczenie w podróżowaniu koleją, żeby wyciągać z tego wniosek, że w każdym pociągu musi śmierdzieć. Jeżdżę koleją zdecydowanie więcej od Ciebie i jedyne, co mogę powiedzieć to to, że bywa różnie.
                                Przypominam sobie np. podróż z Opola do Pragi kombinowanym systemem rowerowo-kolejowym (z mojej wsi do Opola rower, z Opola do Kudowy pociąg, z Kudowy do Nachodu rower i z Nachodu do Pragi znowu pociąg). Wszystkie pociągi i po polskiej i po czeskiej stronie były czyste i pachnące, a przejazdu szynobusem z Kłodzka do Kudowy przez ośnieżone góry długo nie zapomnę.

                                > Buuuu a ja mialem tylko kaczki w opowiadaniu Zony, jak byla mala, ale je zjadla
                                > :-) Lepieju mic koze czy 2 koty w spadku?

                                Koty mleka nie dają.
                                • 25.06.14, 10:43
                                  jureek napisał:

                                  > Jesteś pewien? A to?
                                  > www.pm.katowice.pl/basen/index.html
                                  > Przecież to w centrum jest.

                                  Owszem w centrum, niedaleko "mojej" uczelni. Ale potrzebne sa jeszcze odpowiednie godziny, instruktor i cena. Zgranie tego (nie liczac czystosci szatni/plywalni) nie jest proste. Wbrew pozorom dojazd autem tu: Silesian zajmie mi mniej czasu niz podroz na przystanek, czekanie na autobus, droga do centrum.

                                  I ja osobiscie wole wsadzic 5 latka z bananem po basenie do auta niz trzymac w zimie na przystanku czekajac na autobus. Dzieki temu moge dnia kolejnego isc do pracy a nie po L4, bo chorego do przedszkola przeciez nie wysle.

                                  > Poprzednio pisałeś, że trzeba pół dnia jechać, stąd mój wniosek, że nigdy tam k
                                  > omunikacją publiczną nie jechałeś.

                                  Bo samej podrozy masz ponad 2,5h ale trzba sie jeszcze dostawac, przesiadac, czekac... realnie od wyjscia z domu do dostania sie pod wyciag bedzie tego znaczaco wiecej. Z prostej wycieczki, ktorej autem nie zauwazasz, robi sie wyprawa.

                                  > Poza tym wcale nie jest prawdą, że w pociągu
                                  > czy autobusie musi śmierdzieć.

                                  Moze i nie musi, ale po co mam placic i sprawdzac skoro w moim aucie na pewno nie smierdzi a i tak jest mi na codzien potrzebne?

                                  > Jeżdżę koleją zdecydowanie więcej od Ciebie i jedyne, co mogę p
                                  > owiedzieć to to, że bywa różnie.

                                  Ale ty nie masz wyjscia bo auto ci na codzien nie potrzebne i szkoda ci na to pieniedzy. Mnie nie szkoda :-).

                                  > Koty mleka nie dają.
                                  Koty wogole nic nie daja i sa bezuzyteczne. Czekam kiedy te dw aobecne zejda i czekam... i czekam... :-(


                                  --
                                  Pozdrawiam,
                                  G.

                                  "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                                  • 25.06.14, 11:38
                                    galtomone napisał:

                                    > Bo samej podrozy masz ponad 2,5h ale trzba sie jeszcze dostawac, przesiadac, cz
                                    > ekac... realnie od wyjscia z domu do dostania sie pod wyciag bedzie tego znacza
                                    > co wiecej. Z prostej wycieczki, ktorej autem nie zauwazasz, robi sie wyprawa.

                                    Przesiadka jest wliczona w te 2,5 godziny. Poza tym doszedłem już w życiu do tego, że prawdziwym luksusem jest dla mnie nie musieć się spieszyć. To jest właśnie dla mnie wolność. Mogę sobie pozwolić na to, żeby jechać z Frankfurtu do Opola 22 godziny z kilkoma przesiadkami i zwiedzaniem miast po drodze. Mogę sobie pozwolić na to, żeby stojąc na pętli tramwajowej na osiedlu Barrandov w Pradze nie wsiadać do pierwszego tramwaju jadącego do centrum, tylko poczekać na taki tramwaj, który będzie ładny po prostu. Mogę sobie pozwolić na to, żeby wstać wcześniej i jechać 2,5 godziny rowerem do pracy i zaliczać przy tym okoliczne dzikie sady i obżerać się czereśniami.

                                    > > Jeżdżę koleją zdecydowanie więcej od Ciebie i jedyne, co mogę p
                                    > > owiedzieć to to, że bywa różnie.
                                    >
                                    > Ale ty nie masz wyjscia bo auto ci na codzien nie potrzebne i szkoda ci na to p
                                    > ieniedzy. Mnie nie szkoda :-).

                                    Jak to nie mam wyjścia? Przecież w Polsce w garażu auto sobie stoi i czeka na mnie. Do tej Pragi na przykład jechałem z Opola, czyli jak najbardziej miałem wybór. Mogłem pojechać autem 4,5 godziny, wybrałem jednak pociąg + rower (10,5 godziny) i nie żałuję.
                                    Samochód też lubię prowadzić, szczególnie w Polsce, bo można dobrego radia posłuchać. Nie bawi mnie jednak jazda po drogach, które już znam. Na jakąś nową trasę nie wykluczam więc, że wybrałbym samochód zamiast komunikacji publicznej.
                                    • 25.06.14, 13:25
                                      jureek napisał:

                                      > Przesiadka jest wliczona w te 2,5 godziny. Poza tym doszedłem już w życiu do te
                                      > go, że prawdziwym luksusem jest dla mnie nie musieć się spieszyć.

                                      Ja tez nie musze sie spieszyc, ale czas chce spedzac w gorach a nie w pociagu. Doba ma 24h i zabys nic nie musial robi to dnia nie przedluzysz.


                                      > To jest właśn
                                      > ie dla mnie wolność. Mogę sobie pozwolić na to, żeby jechać z Frankfurtu do Opo
                                      > la 22 godziny z kilkoma przesiadkami i zwiedzaniem miast po drodze. Mogę sobie
                                      > pozwolić na to, żeby stojąc na pętli tramwajowej na osiedlu Barrandov w Pradze
                                      > nie wsiadać do pierwszego tramwaju jadącego do centrum, tylko poczekać na taki
                                      > tramwaj, który będzie ładny po prostu. Mogę sobie pozwolić na to, żeby wstać wc
                                      > ześniej i jechać 2,5 godziny rowerem do pracy i zaliczać przy tym okoliczne dzi
                                      > kie sady i obżerać się czereśniami.

                                      A ja nie bo mam 5 letniego syna i to jego chcielm zabrac na spacer po gorach a nie siedzenie w brudnym przedziale.

                                      A jak bedzie mie interesowac taka prodorz i spedzanie czasu to oczywiscie auto zostawie i nie 22 a 442 h pojade. Tyle, ze poki co nie sprawia mi to zadnej frajdy.

                                      > > Ale ty nie masz wyjscia bo auto ci na codzien nie potrzebne i szkoda ci n
                                      > a to p
                                      > > ieniedzy. Mnie nie szkoda :-).

                                      > Jak to nie mam wyjścia? Przecież w Polsce w garażu auto sobie stoi i czeka na m
                                      > nie. Do tej Pragi na przykład jechałem z Opola, czyli jak najbardziej miałem wy
                                      > bór. Mogłem pojechać autem 4,5 godziny, wybrałem jednak pociąg + rower (10,5 go
                                      > dziny) i nie żałuję.
                                      > Samochód też lubię prowadzić, szczególnie w Polsce, bo można dobrego radia posł
                                      > uchać. Nie bawi mnie jednak jazda po drogach, które już znam. Na jakąś nową tra
                                      > sę nie wykluczam więc, że wybrałbym samochód zamiast komunikacji publicznej.

                                      Troche mi sie to kloci jedno z drugim... Mam auto, lubie jedzic wiec wybieram pociag ;-)....


                                      --
                                      Pozdrawiam,
                                      G.

                                      "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                                      • 27.06.14, 11:47
                                        galtomone napisał:

                                        > Ja tez nie musze sie spieszyc, ale czas chce spedzac w gorach a nie w pociagu.
                                        > Doba ma 24h i zabys nic nie musial robi to dnia nie przedluzysz.

                                        A jutro już nie ma dnia?

                                        > Troche mi sie to kloci jedno z drugim... Mam auto, lubie jedzic wiec wybieram p
                                        > ociag ;-)....

                                        Gdybyś przeczytał uważnie, to by Ci się nie kłóciło. Lubię jeździć, ale nowymi, nieznanymi drogami. Gdy mam jechać po raz enty tą samą trasą, wolę wybrać dla odmiany pociąg.
                                        • 27.06.14, 12:24
                                          Jutro jest inny dzien inne mozliwosci, inne opcje. Jesli zakladam, ze sobote spedzma gorach na spacerowaniu, to chce byc jak najwieksza czesc soboty w gorach na spacerowniau.... a nie w drodze do gor :-) (dlatego w zimie do szczyrku na narty nie jezdze).
                                          --
                                          Pozdrawiam,
                                          G.

                                          "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
    • 24.06.14, 14:09
      Z ciekawości chyba nie. Bo kiedy dostałeś odpowiedzi na pytanie uszczegółowiłeś je.
      Chcesz potwierdzenia że kompaktowy suv jest dobrym wyborem? Niech Ci jeździ jak najdłużej i bezawaryjnie. Ale to już kolejny wątek, w którym ten samochód wypływa.
      O co właściwie chodzi?
      • 24.06.14, 14:22
        O nic.
        Jakos nie sadzilem, ze 100% dyskusji na forum musi byc spolecznie istotnych i miec jakis cel :-)
        --
        Pozdrawiam,
        G.

        "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
        • 24.06.14, 14:27
          Ale ta sama dyskusja po raz kolejny? Nudne.
          • 24.06.14, 15:16
            Ale gdzies jest przymus? :-)

            Poza tym pozstwilem dosc konkretne parametry dyskusji.

            Dyskusja nowe vs uzywane jest bez sensu - bo oczywiscie nowe!

            Ale nowe byle jakie vs klasa Premium (nie z komisu).... to juz nie to samo. Nie pytam nizie czy lepiej kupic Sparka czy SUVa - moze byc Spark vs GS, albo Legend....
            --
            Pozdrawiam,
            G.

            "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
            • 24.06.14, 15:48
              juz odpowiedzialem na pytanie.
              nowe vs "premium" wybieram 3-4 letni kompakt.
            • 01.07.14, 11:58
              Ale podstawa nowe vs uzywane to wlasnie porownanie:

              cos wiecej ale uzywane vs cos mniej ale nowe...

              a ze miedzy nastolatkiem premium + megawypas, a nowa pierdziawka w stylu Ford Ka, jest jeszcze setki miedzystanow gdzie auto jest coraz nowsze, ale coraz gorzej wyposazone (lub coraz mniej uznanej/prestizowej marki...) to juz inna sprawa...

              Mozna dyskutowac godzinami, setkami postow, a i tak nic nowego sie nie dowiesz niz to, ze kazdy ma inne podejscie... ;)

              Jedyna racja to taka, ze nie powinno sie kupowac auta ktore juz na starcie sie czlekowi nie podoba lub nie spelnia zalozonych wymagan...
              Ale to jest niezalezne od tego czy chodzi o nowe czy o uzywane...

      • 24.06.14, 14:38
        Ja myślę, że kolega przepłacił za tego Lexa, teraz mu to luba wypomina i stara się na siłę dorobić ideologię, że dobrze zrobił;-) Chwali się tym lexem jakby to jakiś cud, miód i orzeszki były a to zwykły stary samochód.
        • 24.06.14, 15:20
          A gdzie ja tu napisalem czym jezdze? Zaraz sie jeszcze okaze ze zdjecia wrzucam jak na masce leze - to juz by sie kfalifikowalo jako lans.

          Ot.... dylemat bardzo konkretny.

          Bo za +/- 30k mozna:
          - miec nowe gowno,
          - troche uzywane niby w miare mlode auto ale juz pelne elektorniki i robione tak by sie jednak psulo
          - albo znacznie starsze w konstrukcji i produkcji cos klasy Premium typu Honda Legend, GS, ES, Avalon, itd... auta raczej znane z bardzo wysokiej jakosci i bezawaryjnosci.


          --
          Pozdrawiam,
          G.

          "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
          • 24.06.14, 15:59
            > Bo za +/- 30k mozna:
            > - miec nowe gowno,

            gó... to może masz w łbie.
            to jest nowy samochód maksymalnie pozbawiony wyposażenia lub maksymalnie tani. Jesli porównasz komfor jazdy takim tanim pojazdem do aut z przeszłośći typu maluch syrena czy duży fiat to zaczniesz nagle nawet tego sparka chwalić. nie mówiąc o znacząco wyzszej szansie przeżycia w razie stłuczki.

            > - troche uzywane niby w miare mlode auto ale juz pelne elektorniki i robione t
            > ak by sie jednak psulo

            ryzyko jakieś bywa. Pytanie zasadnicze brzmi na ile lat kupuejmy auto i czy stac na s na jego utrzymanie.

            > - albo znacznie starsze w konstrukcji i produkcji cos klasy Premium typu Honda
            > Legend, GS, ES, Avalon, itd... auta raczej znane z bardzo wysokiej jakosci i be
            > zawaryjnosci.

            Wiele osób nie potrzebuje aż tak duzych aut. Duże silniki też duzo palą i ubezpieczenie jest kosztowne. Części też kosztują odpowiednio więcej niż do mniejszych aut. Zreszta auta młode genralnie powiedzmy do 5 lat przy umiarkowanej eksploatacji bardziej opłaca sie wymieniać na kolejne nowe do upłynięcia gwarancji niż tłuc się po mechanikach. Czynnik gwarancji to też komfort bo dostajesz auto zastepcze i serwis sam odbiera samochód. Nie ma stresu. a w dalsze podróze ludzie są wożeni bo ich na to stać. I nie dorabiaja do tego jakis dziwnych ideologii. Zreszta popularność instalacji gazowych do tych mocarnych silników nieco przeczy temu bezkosztowemu utrzymaniu takiego auta.
            • 24.06.14, 18:44
              Dokładnie. Komplet opon do Sparka to jakieś 600-700zł
              Do Lexa galtoma komplet to już ok. 2000zł

              Więc kwestia budżetu na zakup jakiegoś auta to nie tylko kupić i ustawić pod oknem.
              • 24.06.14, 21:02
                100% racji, ale zalozenie było, ze cie na te 2k stać... Czy zatem wolisz mieć torche przymenosci, czy przyoszczedziic 1500 zl (możesz do sparka jakies chińskie kupic, albo bienikowane nawet!) i mieć takie male, pierdzace cos....
                --
                Pozdrawiam,
                G.

                "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                • 24.06.14, 21:56
                  > 100% racji, ale zalozenie było, ze cie na te 2k stać... Czy zatem wolisz mieć t
                  > orche przymenosci, czy przyoszczedziic 1500 zl (możesz do sparka jakies chiński
                  > e kupic, albo bienikowane nawet!) i mieć takie male, pierdzace cos....

                  Ty jesteś jakąś rodziną misiaczka? Bo podobnie piszesz jak on.

                  Akurat spark jeździ bardzo fajnie jak na takie małe autko i spokojnie wystarcza do przemieszczania się nawet z prędkościami rzędu 120-130 km/h, nie rozumiem Twoich usilnych prób wyśmiania tego samochodziku. I tak wszystko zależy od tego jakie kto ma potrzeby, Ty potrzebujesz wielkiego Lexa, ktoś inny potrzebuje małego Sparka.
                  I obaj możecie mieć przyjemność z jazdy każdym z tych bolidów :)
                  • 25.06.14, 07:44
                    praktiss napisał:

                    > Ty jesteś jakąś rodziną misiaczka? Bo podobnie piszesz jak on.

                    Nie bluznij!

                    > Akurat spark jeździ bardzo fajnie jak na takie małe autko i spokojnie wystarcza
                    > do przemieszczania się nawet z prędkościami rzędu 120-130 km/h

                    A jak nie bedziesz porownywac do takich malych aut? Nie widzisz, ze racjonalizujesz?
                    Ja nie napisalem, nigdzie, ze JAK NA MALE AUTO! jezdzi zle. Ale jak na auto generalnie, to zadana rewelacja I wygoda.

                    Piszesz spokojnie wystarczy do przemieszczania sie - 100% zgodny. Rower tez wystarcza do przemieszczania sie, I kon... ale jak nastepnym razem bedziesz zmieniac auto to nie bedziesz rozwazac konia z bryczka, prawda?

                    > nie rozumiem T
                    > woich usilnych prób wyśmiania tego samochodziku.

                    Samo okreslenie samochodziku juz jest krzywdzace - ale jak widac tobie wolno. I gdzie, w ktorym zdaniu ja wysmiewam to AUTO? Stwierdzam tylko fakt, ze za 30k dostajesz fotele, malutki silnik I cienka blache, ot... podtsawowe minimum. A placisz za to 30k tylko dlatego, ze przez 2 tyg mozesz o nim mowic NOWE. Tymczasem za te same pieniadze da sie kupic wieksze, wygodniejsze, praktyczniejsze, bezpieczniejsze, lepiej wyposazone auto o ktorym moze nie powiesz, ze jest nowe ale bedziesz sie cieszyc, ze mozesz gdzies pojechac.

                    > I tak wszystko zależy od tego
                    > jakie kto ma potrzeby, Ty potrzebujesz wielkiego Lexa, ktoś inny potrzebuje mał
                    > ego Sparka.

                    To oczywiste, ale czytales pierwszy post? Pytanie bylo do tychy co generalnie potrzebuja wiekszego auta (rodzina, wyjazdy, uniwerslanosc + istotna przyjmnosc kierowcy) ale kupuja Sparka BO NOWY!

                    > I obaj możecie mieć przyjemność z jazdy każdym z tych bolidów :)

                    A ty jezdziles Sparkiem? Moje doswiadczenia co prawda opieraja sie o Matiza, ale nie sadze by duzo sie w zmienilo wraz ze zmiana marki...
                    --
                    Pozdrawiam,
                    G.

                    "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                    • 25.06.14, 09:16
                      Tylko dlaczego na siłę chcesz wszystkich przekonać że auto 10+ jest lepsze bo Ty tak uważasz. Każdy ma własne zdanie i uszanujmy je. Ja jeździłem zawodowo jakiś czas zaczynałem od Autosanów H9 i Jelczy PR110D potem były Autosany H10-10 i Jelcze T120, nowe Autosany serii A10110 jak i A1012, Irisbusy, Mercedes 0350,0550, Daf/Vest 25 Bova Futura. I powiem tak o ile tymi nowymi wozami komfort jazdy był dużo lepszy o tyle już nie było tej frajdy z jazdy, tego kręcenia dużym kołem kierownicy, machania lewarkiem, kręcenia silnika na wysokie obroty itd. Ale dla innych kierowców pewnie frajda z jazdy jest na nowych wozach. Tak samo jest z osobówkami jedni będą mieć frajdę z jazdy 10 premium inni nowym sparkiem.
                      • 25.06.14, 09:35
                        only_the_godfather napisał:

                        > Tylko dlaczego na siłę chcesz wszystkich przekonać że auto 10+ jest lepsze bo T
                        > y tak uważasz.

                        Nie wszystkich, tylko tych (jeszcze tu sie taki nie znalazl) - ktorzy maja ograniczony budzet i moga sie zastanawiac... malutki golas, ale nowy. Czy wieksze, wygodniejsze auto klasy Premium ale uzywane.

                        To nawet nie jest kwestia nowe czy uzywane... bo jesli ktos woli kupic 3 letniego kompakta za te pieniadze to tez nie ta dyskusja.

                        > Każdy ma własne zdanie i uszanujmy je.

                        A ja cie gdzies obrazam? Nie szanuje twojego zdania. Odmienny poglad i dyskusja nie jest rownoznaczna z brakiem szacunku.... tak mi sie wydaje.

                        > Tak samo j
                        > est z osobówkami jedni będą mieć frajdę z jazdy 10 premium inni nowym sparkiem.

                        Hmmm.... no nie wiem....
                        Jakims malym ale z mocnym silnikiem i fajnym zawieszeniem autem tak. Albo chociaz fajnym zawieszeniem i niskim srodkiem ciezkosci... tez fakt.

                        Ja swoim na zakretach nie poszaleje, ale jazda 70km/h na wprost jest maksymalnie przyjemna. Ale Spark to ani na crusing, ani na jazde po zakretach... to taka kosiareczka z A do B. Nie ma tu co dorabiac teorii o przyjemnosci. To auto ma byc praktyczne (do miasta) a nie przyjemne .. i tanie.
                        --
                        Pozdrawiam,
                        G.

                        "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                        • 25.06.14, 09:43
                          Widzisz każdy ma frajdę z czego innego. Jak już ci pisałem lubię jeździć ale jadąc nowym MB 0350 czy Autosanem A1012 gdzie miałem pod podałem gazu 340 czy 360KM do np. Kłodzka czy Krynicy nie było frajdy. Wóz wchodził pod każda górkę bez problemu. Owszem wygodnie było nie namęczyłem się ale frajdy z tego zero. Za to starym PR110D albo H9 gdzie auto widziało górkę wcześniej niż ja, gdzie trzeba było machać biegami, gdzie silnik wył na najwyższych obrotach a przy prędkości 70km/h bujało to była właśnie ta frajda z jazdy tymi wozami. Tak samo jest z osobówkami. Każdy woli co innego.
            • 24.06.14, 20:42
              1realista napisał:

              > gó... to może masz w łbie.

              Jestes pewien , ze nie piszesz o sobie? Bo wycieczki personalne I kultura osobista, ktora wlasnie blysnales wydaja sie potwierdzac te teze.

              > Jesli porównasz komfor jazdy takim tanim pojazdem do aut z przeszłośći typu mal
              > uch syrena czy duży fiat to zaczniesz nagle nawet tego sparka chwalić. nie mówi
              > ąc o znacząco wyzszej szansie przeżycia w razie stłuczki.

              Ba, jak Syrene porownasz do konia albo pary chodakow to uznasz ze chwyciles pana boga za piety. Wede twojego rozumowiania po ch. ludzie kupuja jakiekolwiek nowe/uzywane auta skoro rower jest 1000 razy lepszy od piechtobusu!

              > > - troche uzywane niby w miare mlode auto ale juz pelne elektorniki i rob
              > ione t
              > > ak by sie jednak psulo
              >
              > ryzyko jakieś bywa. Pytanie zasadnicze brzmi na ile lat kupuejmy auto i czy sta
              > c na s na jego utrzymanie.
              >
              > > - albo znacznie starsze w konstrukcji i produkcji cos klasy Premium typu
              > Honda
              > > Legend, GS, ES, Avalon, itd... auta raczej znane z bardzo wysokiej jakos
              > ci i be
              > > zawaryjnosci.
              >
              > Wiele osób nie potrzebuje aż tak duzych aut. Duże silniki też duzo palą i ubezp
              > ieczenie jest kosztowne.

              Mozna kupic mniejsze auto tej klasy wykonania.

              > Części też kosztują odpowiednio więcej niż do mniejszy
              > ch aut.

              Niekoniecznie - zalezy jak ceni sie marka/mode I na czym bazuje.
              BMW 1 to male auto a czesci do najtanszych nie naleza.
              Avalon to duze auto al bazuje na Camry wiec czesni nie sa drogie.


              --
              Pozdrawiam,
              G.

              "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
              • 24.06.14, 22:03
                Może zaczniesz czytać to co napisałeś zanim klikniesz "wyślij". Bo nazywanie gównem nowego samochodu którego cena wynosi roczną średnią krajową mając na uwadze że setki tysięcy jeźdżą używkami lub niespranymi kompletnymi ruinami bo ich nie stać na lepsze a jednocześnie wstawiając bzdurną ideologię wyższosci kupna nastoletniego pojazdu który miał doczepiony marketingowy kit o luksuzsie i ekskluzywności wymaga naprawde zastanowienia się nad własnym poczuciem klasy i ważności w stosunku do otoczenia. Ja często gaszę tych wszystkich szpanerków w supersamochodach pytaniem od czego zaczynali. I wtedy okazuje się że było to coś w stylu głębokiego prlu i zadaję następne pytanie czy by woleli jeździć: tym na czym zaczynali czy też tym współczesnym pojazdem którym pogardzają bo jest zbyt tani. To wystarczająco spuszcza z nich nadwyżke " wyższej klasy i ekskluzywności". A czlowiek rozumny nie pogardza innymi bo ich nie stać na coś drogiego.
                Zestaw sobie koszt części w małych saochodach klasy popularnej i klasy choćby d. Ceny klocków, sprzęgła, opon, czy też filtrów są zauważalne rózne. A jeszcze bardziej w przypadku drogich samochodów z odpowiednim zapleczem marketingowym. Utrzymanie pojazdu jest kosztowne a wielu osób albo nie stać na aż tak duze wydatki, nie chce im sie wydawać pieniędzy na taką bzdurę jak auto, wiele moich koleżanek lubi jeździć jakimiś maluchami bo im wielkosciowo pojazd wystarcza. Mnie małe pojazdy odrzucają bo sie w nich nie mieszczę, podobnie jak nie toleruję szyberdachu bo mi zabiera miejsce nad głową... często te brakujące milimetry do opierania się o dach. Ponieważ jeździłem wieloma autami wyprodukowanymi na przestrzeni ostatnich powiedzmy 50 lat więc dostrzegam róznice w ich budowie, wyposażeniu i komforcie oraz mam świadomosć kosztów utrzymania pojazdu co sprowadza się do zdania że jak ktoś wybiera to pojazd dla siebie i będzie za niego płacił. A szpanerków z dziką rozkoszą gaszę odpowiednio dobranymi przykładami i pytaniami bo ktoś kto naprawde zapracował na drogi pojazd nie zachowuje się jak idiota i ma klasę. Klasę się ma albo można nad nią popracować, natomiast ludzie głupi uważają że klasę stanowią drogie gadżety.
                • 25.06.14, 07:49
                  Strasznie nieczytelnie to wszystko napisales. Mozesz jeszcze raz, w krtokich zdaniach wyjasnic o co ci chodzi?

                  Tak zaczynbalem od Malucha z 1978 roku I nie, nadal nie kupilbym Sparka ani zadnego podobnego wynalazku.
                  --
                  Pozdrawiam,
                  G.

                  "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
          • 25.06.14, 11:05
            Tak. Nawet w tym wątku. Pomijam jak swego czasu męczyłeś wszystkich, czy warto kupić Lexa za cenę trochę wyższą, ale za to z dobrych rąk, zadbany itd, itp., no i że rok starszy od Avensisa którego miałeś (masz?).
            Wg. mnie nie stać Cię na taki samochód i teraz sobie chcesz dorobić ideologie, że jednak to był dobry i sensowny zakup.
            Swoją droga wg. mnie pytanie jest trochę bez sensu. Wydaje mi się, że mało osób rozważa taką opcje - mały golas nowy lub stary premium. Moim zdaniem wielkość samochodu dobiera się do własnych preferencji i potrzeb. Każdy zwraca uwagę na coś innego. Dla jednego ważna będzie klima, dla innego elektryka foteli dla jeszcze innego automat lub wielkość bagażnika. Ilu ludzi tyle preferencji przy wyborze auta. I dobrze dzięki temu nie wszyscy jeżdżą lexami ;-D
            • 25.06.14, 11:10
              Ani Sparkami :-)

              Ideologi nie dorabiam, anawet jesli to pamietaj ze ona dziala w dwie strony. Mam znajomych, ktorzy wlasnie wybrali odwrotnie. Tak jak pisalem, jesli staly za tym rone argumenty - spoko. Nie mam pytan.
              Ale juz kilka razy zdazylo sie ze byl tylko jede argument (w moim odczuciu mocno nie wystarczajacy) -bo jest nowe.

              Auto sie nie podoba, wcale nie jest zadowolony ze je ma, nie uwaza je za wygodne, pratyczne, itd.. ale zaostalo kupione bo jest nowe.
              --
              Pozdrawiam,
              G.

              "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
              • 25.06.14, 11:17
                Piszesz przez cały wątek jak misiaczek. Tylko tamten wszystkim wciska 4 letnie Polo bo taniej i po co przepłacać za nówkę. Ty robisz to samo próbujesz nam wmówić że lepiej kupić za 30 koła 10 letniego Lexa niż nówkę. I tu już nie chodzi o tego nieszczęsnego Sparka bo jak pisałem że bym dołożył i kupił coś większego to tez pisałeś że lepszy 10 letni Lex. Zakładasz też że lepiej kupić 10 letniego Lexa niż np. 5 letniego Mondeo czy Lagunę czy Passata bo Lex to stara konstrukcja i się nie popsuje jak tamte.
                • 25.06.14, 11:30
                  only_the_godfather napisał:

                  > Piszesz przez cały wątek jak misiaczek. Tylko tamten wszystkim wciska 4 letnie
                  > Polo bo taniej i po co przepłacać za nówkę. Ty robisz to samo próbujesz nam wmó
                  > wić że lepiej kupić za 30 koła 10 letniego Lexa niż nówkę.

                  Bardzo prosze o cytat, gdzie tak napisalem!!! Bo ja moge ci zaraz zacytowac jak pisze, ze lepiej kupic Sparka.... - nie trzeba bedzie nawet daleko szukac.

                  > I tu już nie chodzi
                  > o tego nieszczęsnego Sparka bo jak pisałem że bym dołożył i kupił coś większego
                  > to tez pisałeś że lepszy 10 letni Lex.

                  Znow - bardzo prosze o konkretny cytat w ktorym tak napisalem.

                  > Zakładasz też że lepiej kupić 10 letnie
                  > go Lexa niż np. 5 letniego Mondeo czy Lagunę czy Passata bo Lex to stara konstr
                  > ukcja i się nie popsuje jak tamte.

                  Znow - bardzo prosze o cytat.


                  --
                  Pozdrawiam,
                  G.

                  "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                • 25.06.14, 11:47
                  jeżdżę A6 allroad - 3 TDI, tiptronic, 4x4, skóa, ksenony itp
                  Samochód kupiony jako roczny w Niemczech.
                  I powiem jedno (nie po raz pierwszy): to auto jest PRZEREKLAMOWANE.
                  Owszem, bardzo wygodne, obszerne, bezpieczne - zwłaszcza zimą.
                  Ale silnik nie jest cichy, układ kierowniczy nie jest fenomenalny (a w aucie za dużą kasę oczekuję więcej), skrzynia biegów co najwyżej niezła. Efekt? Wolę jeździć drugim samochodem - accordem 2,4
                  Czemu? bo daje frajdę z jazdy, daje emocje, daje przyjemność obcowania z maszyną zaprojektowaną dla mojej przyjemności...
                  Samochód którym świetnie się jeździ można kupić za 10 tys zł. Albo wydać 20 razy więcej i mieć atrapę auta.

                  Małą dygresja - a propos wożenia dzieci do czy z basenu...
                  Śródmieścia miast powinny być mniej zatłoczone samochodami. Więcej pieszych, więcej tramwajów, rowerów, zieleni, kawiarni, szerokich chodników...
                  Nie każdy musi pchać się dzień w dzień do centrum.
                  Nie jadę autem nie dlatego, że nie mam kasy - tylko dlatego, że chcę żyć w mieście o ludzkim wymiarze. Przyjaznym. W miarę ekologicznym. Zielonym...

                  jeep



                  --
                  YCDSOYA
                  • 25.06.14, 13:34
                    jeepwdyzlu napisał:

                    > jeżdżę A6 allroad - 3 TDI, tiptronic, 4x4, skóa, ksenony itp
                    > Samochód kupiony jako roczny w Niemczech.

                    Wypierdzinego zloma kupiles? ;-)

                    > Samochód którym świetnie się jeździ można kupić za 10 tys zł. Albo wydać 20 raz
                    > y więcej i mieć atrapę auta.

                    Oczywiscie ze masz 100% racji. Tyle, ze przyjemnosc z jazdy to bardzo nie precyzyjne okreslenie. Inna przyjemnosc z jazdy daje Porsche czy Ferrari i zapewne w ta strone zmierzaja Twje odczucia zwiaznae z Honda i prowadzeniem, a zupelnie inny rodzaj przyjemnosci (nie wartosciuje lepszy/ gorszy) daje jazda Rolls'em.

                    W moim przypadku auto sie buja na zakretach, wspomaganie jest za mocne, wiec zakrety pokonuje o wiele wolniej niz w C1 kolegi. ALe ja juz jestem poza etapem gdzie chce miec przyjemnosc z aktywnej jazdy, ktorej zreszta C1 i Spark z innych wzgledow tez nie daja. ALe mam ten inny rodzaj przyjemnosci, frajdy.

                    Jasne ze super bylo bym miec i to i to w zaleznosci od potrzeb.... moze w nastepnym aucie.
                    W kazdym razie mnie chodzi o to, ze taniutki, malutki, gloy samochod klasy A (byc moze tez nie kazdy) ktory w PL kosztuje 30k nic ani w jedna ani druga nie gwarantuje.

                    > że chcę żyć w mieś
                    > cie o ludzkim wymiarze. Przyjaznym. W miarę ekologicznym. Zielonym...

                    Zapraszam na Sląsk ;-)

                    --
                    Pozdrawiam,
                    G.

                    "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                    • 25.06.14, 14:01
                      Audi allroad? Porsche? eee tam panowie nie sztuka wyłożyć worek kasy - już taki Golfik V całkiem nieźle trzyma się pazurami:)
                  • 26.06.14, 07:50
                    jeepwdyzlu napisał:

                    > jeżdżę A6 allroad - 3 TDI, tiptronic, 4x4, skóa, ksenony itp
                    > Samochód kupiony jako roczny w Niemczech.
                    > I powiem jedno (nie po raz pierwszy): to auto jest PRZEREKLAMOWANE.
                    > Owszem, bardzo wygodne, obszerne, bezpieczne - zwłaszcza zimą.
                    > Ale silnik nie jest cichy, układ kierowniczy nie jest fenomenalny (a w aucie za
                    > dużą kasę oczekuję więcej), skrzynia biegów co najwyżej niezła.

                    A ja ponownie zapytam: do czego ty porownujesz? Bo ja nigdy jeszcze nie jezdzilem autem, ktore do 140 brzmi jak elektryczne, w ogole nie slychac silnika. Powyzej i po depnieciu owszem, ale to chyba normalne?

                    I czego wlasciwie mam oczekiwac od ukladu kierowniczego, bo nie rozumiem? Krece kolkiem w lewo, przednie kola ida w lewo. Krece w prawo, kola ida w prawo. O co kaman?

                    Skrzynia biegow: fakt, trzeba sie przyzwyczaic. Mnie sprawe ulatwia fakt, ze oba samochody w domu maja te sama skrzynie.

                    Moglbym podac liste naprawde irytujacych rzeczy w Allroadzie, ale nie o tym jest ten watek. Tylko ze to akurat zupelnie nie te, ktore wymieniles.
                    --
                    "The best argument against democracy is a five-minute conversation with the average voter." - Winston Churchill
                    • 26.06.14, 12:59
                      A ja ponownie zapytam: do czego ty porownujesz? Bo ja nigdy jeszcze nie jezdzilem autem, ktore do 140 brzmi jak elektryczne, w ogole nie slychac silnika. Powyzej i po depnieciu owszem, ale to chyba normalne?
                      -------------
                      Lex rx 450h
                      a jest wyższy
                      mercedes S klase (stara buda, 10 letni)
                      większość jagów którymi jechałem

                      są cichsze
                      (chociaż o hałasie jak raz nie pisałem, Ty zacząłeś :-)


                      I czego wlasciwie mam oczekiwac od ukladu kierowniczego, bo nie rozumiem? Krece kolkiem w lewo, przednie kola ida w lewo. Krece w prawo, kola ida w prawo. O co kaman?
                      -------------------------
                      Każde BMW od 3 w górę i nawet accord - mają lepszy układ kierowniczy.(nie mówiąc o porszakach)
                      Nie chodzi o to, żeby skręcać, ale lekko trzymając kierownicę czuć fakturę asfaltu czy betony po którym jedziesz... Rozmemłany układ kierowniczy od lat odrzuca mnie od mercedesów...
                      Audi niby jest pośrodku między bmw a DB, ale dla mnie - rozczarowanie...
                      Może w innych A6 - bardziej sportowo zestrojonych jest inaczej....

                      Dodam jeszcze klimę - za późno chłodzi - co przeszkadza na krótkich odcinkach. Tu każdy mercedes, nawet A klasse z prostym półautomatem od klimy - jest o klasę lepsza (wiem, bo mieliśmy A klasę)

                      Krótko - to nie jest pasek za 110 tys
                      Zatem wymagania mam wyższe.

                      jeep


                      --
                      YCDSOYA
                      • 26.06.14, 13:07
                        może dodam
                        bo o tym jest ten wątek
                        że nie chodzi o to, że a6 to złe auto
                        napisałem, że mnie rozczarował, jest za drogi w stosunku do tego co proponuje i jako drugi biegun - pełnej satysfakcji - napisałem o accordzie, które z większą benzyną jest autem marzeniem, na pewno dającym satysfakcji więcej - niż niejdno auto znacznie droższe...
                        Cały wywód, żeby pokazać, że można mieć bardzo, bardzo fajny samochód niekoniecznie wydając kupę kasy....
                        Powiem więcej - taki saab krokodyl, merc 123 coupe, alfa GT - to pojazdy za 10 tys, może mniej, które może będą sprawiać jakieś kłopoty, ale mają osobowość i NIE sa atrapami....

                        j.
                        jeep
                        --
                        YCDSOYA
                      • 26.06.14, 19:53
                        > (chociaż o hałasie jak raz nie pisałem, Ty zacząłeś :-)

                        Eee... to jak mam rozumieć Twoje stwierdzenie: "Ale silnik nie jest cichy"?

                        Silnik 3,0 d w BMW X3 i w piątce jest jeszcze głośniejszy (tego samego dnia jeździłem i tym, i tym, więc porównanie chyba dobre). Fakt, że BMW ma lepszy automat.

                        > Nie chodzi o to, żeby skręcać, ale lekko trzymając kierownicę czuć fakturę asfa
                        > ltu czy betony po którym jedziesz...

                        Gusty są różne. Ja nie chcę, żeby na kierownicę przenosiła się każda wibracja od nierówności drogi i bardzo mi odpowiada, że układ kierowniczy mnie od tego izoluje, bo "czucie faktury asfaltu" nie daje mi żadnej przydatnej informacji, a męczy przy długiej jeździe.

                        > Dodam jeszcze klimę - za późno chłodzi

                        Coś za coś. Klima w XC70 jak się załączyła, to podmuch głowę urywał. To też nie było przyjemne. OK, pojadę w upały latem, to zobaczę.

                        Ale dziękuję za wyjaśnienie.
                        --
                        "The first duties of the physician is to educate the masses not to take medicine." Sir William Osler
                        • 27.06.14, 00:06
                          Gusty są różne. Ja nie chcę, żeby na kierownicę przenosiła się każda wibracja od nierówności drogi i bardzo mi odpowiada, że układ kierowniczy mnie od tego izoluje, bo "czucie faktury asfaltu" nie daje mi żadnej przydatnej informacji, a męczy przy długiej jeździe.
                          ----------------
                          no właśnie
                          dlatego mercedes robi takie
                          nie dlatego, że nie potrafią zrobić układu jak bawarczycy z BMW
                          ale świadomie projektują takie "galarety"

                          :-)
                          ja wolę ostre bezpośrednie
                          Pozdrawiam
                          j.

                          --
                          YCDSOYA
              • 25.06.14, 14:18
                A ja rozumiem taki argument - bo nowe. Nie zgadzam się z nim, ba uważam, że przereklamowany ale jestem w stanie zaakceptować taki wybór. Nowy pewnie dlatego, że ktoś się "przewiózł" na ledwo co dotartym, co to niemiecka emerytka tylko do kościoła jeździła. Głupie to, bo można jak się poszuka kupić w miarę sensowne auto (w stanie adekwatnym do ceny) w naszym kraju. Niestety trzeba trochę zainwestować czasu i pieniędzy w poszukiwania.
                Ciesz się leksem i nie przejmuj się opiniami forumowiczów. Zgodnie z "wskazówkami" forumowiczów mój ostatni zakup tez był bezsensowny - a ja o dziwo zadowolony jestem.
                • 25.06.14, 15:03
                  nieznajacy_sie napisał(a):

                  > A ja rozumiem taki argument - bo nowe. Nie zgadzam się z nim, ba uważam, że prz
                  > ereklamowany ale jestem w stanie zaakceptować taki wybór.

                  Ja go racjonalnie rozumiem, natomiast jest dla mnie zbyt maly. Meczenie sie w aucie , ktore jest brzydnie i ktorego nie lubimy tylko dlatego, ze jest nowe.... Samo nowe to po prostu za malo.

                  > a ja o dziwo zadowolony jestem.

                  A co irracjonalnego kupiles?


                  --
                  Pozdrawiam,
                  G.

                  "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                  • 25.06.14, 18:42
                    Mam 3 samochody i motocykl. Plus rower. Do pracy (6 km) najczęściej jeżdżę rowerem. Wymienione pojazdy pochodzą z różnych segmentów: A, C i D (motocykl to motocykl ;)). Silniki benzynowe, turbodoładowany benzynowy i turbodoładowany diesel. Przyspieszenia (0 - 100 km/h) od 5,5 do 13 sekund.

                    Każdy z tych pojazdów kupiony jako nowy w Polsce.

                    I wiesz co? Najfajniej mi się jeździ tym najmniejszym :) Wychodzę po 500-600 km patrzę na niego z uśmiechem i myślę sobie "brawo, byłeś dzielny". Kompletnie mnie nie męczy. Nie śmierdzi stęchlizną, nie gasi radia jak ktoś do mnie dzwoni. Oprócz elektryki (szyb i lusterek), podgrzewanych foteli i klimy ma fabryczną nawigację, fabryczny bluetooth do rozmów telefonicznych, streamingu muzyki i usług "life" (np. natężenie ruchu, utrudnienia w ruchu, pogoda, etc.). Wchodzę do niego ze smartfonem i mam dostęp do całej funkcjonalności na dotykowym ekranie. Łącznie z czytaniem sms-ów.
                    Jak coś się stanie to przez 5 lat to jest problem producenta. Bez żadnych wyłączeń. Łącznie z assistance.
                    Do tego pali na trasie realnie 5,5 litra benzyny.

                    Rozumiesz już, że dla mnie to jest właśnie komfort?
                    A nie jazda zagazowaną kilkunastoletnią V6-ką, która w każdej chwili może mieć zły dzień i zostawić mnie w polu?
                    • 25.06.14, 19:31
                      tisi123 napisał:

                      > Mam 3 samochody i motocykl. [...]
                      > l. Przyspieszenia (0 - 100 km/h) od 5,5 do 13 sekund.

                      Wiec nie jesteś z tych co za +/- 30k kupuja...

                      > I wiesz co? Najfajniej mi się jeździ tym najmniejszym :) Wychodzę po 500-600 km
                      > patrzę na niego z uśmiechem i myślę sobie "brawo, byłeś dzielny".

                      2 pytania. Jedziesz nim z rodzina? Co to za auto?

                      --
                      Pozdrawiam,
                      G.

                      "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                      • 25.06.14, 20:09
                        galtomone napisał:

                        > tisi123 napisał:
                        >
                        > > Mam 3 samochody i motocykl. [...]
                        > > l. Przyspieszenia (0 - 100 km/h) od 5,5 do 13 sekund.
                        >
                        > Wiec nie jesteś z tych co za +/- 30k kupuja...

                        Akurat ten z segmentu A można spokojnie kupić za 30 tys.

                        >
                        > > I wiesz co? Najfajniej mi się jeździ tym najmniejszym :) Wychodzę po 500-
                        > 600 km
                        > > patrzę na niego z uśmiechem i myślę sobie "brawo, byłeś dzielny".
                        >
                        > 2 pytania. Jedziesz nim z rodzina? Co to za auto?
                        >

                        Jeżdżę nim sam. Ewentualnie z pasażerem. Volkswagen Cross Up!
                        • 25.06.14, 21:38
                          tisi123 napisał:

                          > > > patrzę na niego z uśmiechem i myślę sobie "brawo, byłeś dzielny".
                          > Jeżdżę nim sam. Ewentualnie z pasażerem. Volkswagen Cross Up!

                          W to, ze jest się dumnym z tego ze male auto dalo rade zrobić COS! Nie watpie :-)
                          Z drugiej strony nie wierze, ze jazda 500 - 600km UP'em to przyjemność na tle bardziej szosowych konstrukcji.

                          Ja wie, ty się będziesz zaklinal ze jest bosko - ja nadal będę krecil glowo - takie zycie. Nie da się jednak ukryc, ze nie bez powodu klasyfikuje się takie auta jako miejskie.

                          Rozstaw osi, wyciszenie, obroty silnika przy prędkościach autostradowych (czyli znow hałas) - tego się nie da oszukać.

                          Ale w to, ze Up! jeździ sympatyczniej niż SPark jakos nie watpie, choć nie sadze by roznica rzucala na kolana.

                          Tak z ciekawości - ile taki Cross Up! wysacza z kieszeni (nie widze cennika na stronie na nie lubie zamiscac dysku pdf'ami)?


                          --
                          Pozdrawiam,
                          G.

                          "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                          • 25.06.14, 21:56
                            Ja nigdzie nie napisałem że Up!-em jeździ się bosko...
                            Ja napisałem, że to co oferuje sprawia mi frajdę. Podoba mi się, jeszcze w Polsce nigdzie nie spotkałem takiego drugiego :)
                            Tak, potrafię nim zrobić 500-600 km dziennie i nie odczuwam dyskomfortu :)

                            A widzisz, ja testowałem Sparka i Up!-a i sorry, Spark jest po prostu beznadziejny.

                            Kosztuje tyle, ile napisałem wcześniej: 52 tys. Wersja absolutnie full (łącznie z rozszerzoną gwarancją). Już nic więcej nie można do niego dołożyć.
                            Oczywiście możesz kupić "zwykłego" Up!-a za 20 tys. mniej.
                            Ale ja chciałem coś oryginalnego.

                            • 26.06.14, 14:38
                              > A widzisz, ja testowałem Sparka i Up!-a i sorry, Spark jest po prostu beznadzie
                              > jny.

                              No i właśnie o tym mówię - małe auto małemu autu nie równe, nie można wrzucać wszystkich do jednego worka. Alfa Romeo MiTo albo nowe Mini też nie dają przyjemności z jazdy?
                              --
                              Rum tum tum trala-bum
                              • 26.06.14, 16:32
                                tomek854 napisał:

                                > No i właśnie o tym mówię - małe auto małemu autu nie równe, nie można wrzucać w
                                > szystkich do jednego worka. Alfa Romeo MiTo albo nowe Mini też nie dają przyjem
                                > ności z jazdy?

                                A czy ja napisalem post o (generalnie) malych autach czy tych ktore mozna u nas kupic za 30k (nowych - nie malych)?


                                --
                                Pozdrawiam,
                                G.

                                "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                          • 26.06.14, 14:36
                            > Ja wie, ty się będziesz zaklinal ze jest bosko - ja nadal będę krecil glowo - t
                            > akie zycie.

                            No tak, jak ktoś w coś głęboko wierzy, to mu fakty przeszkadzać nie będą - takie życie. ;-)
                            --
                            Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
                            • 26.06.14, 16:31
                              tomek854 napisał:

                              > No tak, jak ktoś w coś głęboko wierzy, to mu fakty przeszkadzać nie będą - taki
                              > e życie. ;-)

                              BA! Ja to wiem... co niedzile widze tlumy wielbicieli zielonych (niewidzialnych) smokow.


                              --
                              Pozdrawiam,
                              G.

                              "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                  • 26.06.14, 10:13
                    Irracjonalne to było dlatego, że koło 50 kzł dałem za używany samochód. A zgodnie z logika forumowiczów powinienem dołożyć 30 kzł i kupić nówkę, a nie 3 latka i do tego polizingowego.
          • 25.06.14, 18:49
            A porownywales ile statystycznie jest procentowo usterek w autach nowych, 5 letnich i 10letnich...
            Nawet stricte wynikajacych z eksploatacji? Bo moim zdaniem dla podbudowania swego ego i dokonanego wyboru troszke przesadzasz...

            Mialem Civica 1996... do dzis wspominam jego niezawodnosc, bo nigdy mnie nie zawiodl... Ale serwisowanie nastolatka tak zeby miec igle bylo znacznie drozsze niz serwisowanie nowego auta (wg Twej defiicji robionego tak zeby sie psulo)...
            Nawet teraz moj Lancer mimo prawie 6lat od momentu produkcji serwisowo jest mniej kosztozerny niz Civic ktory mial lat 13-14... ale wiem ze jak zrobie Lancerem kolejne 100tys to i np. zawieszenie stanie sie bardziej kosztozerne niz jest aktualnie (tzn. na razie nic nie musialem w nim od nowosci robic)...
            Ale jak na razie mam auto ktore spelnia wszelkie moje wymagania o jego serwis kosztuje mnie grosze... Moglbym sobie kupic nowe auto do 100tys, ale jak na razie nie znalazlem takowego na ktore lekka reka wydalbym takie pieniadze... i jednoczesnie ktore przerastalo by min 2x mojego aktualnego staruszka we wszystkich aspektach... Chcialem Mazde 6, ale takiej jaka chcialem w takich pieniadzach jakich chcialem nie chcieli mi sprzedac, wiec co ja zrobie... ;)
    • 25.06.14, 14:38
      Chłopaki widzieliście już ten film www.youtube.com/watch?v=JIQy1_Yb6iY? Dudek szuka warsztatu, w którym będzie mógł odbyć praktyki samochodowe.
    • 25.06.14, 16:19
      I znowu wywolasz klasyczna wojenke nowe vs uzywane... ;)

      Przeciez wiadome, najpierw wybierasz czego od auta oczekujesz, a pozniej sa 3 opcje:

      1) jak Cie stac to najlepiej miec nowe, ale spelniajace Twoje wymagania...
      2) jak Cie nie stac to najlepiej miec pewne i sprawdzone uzywane... i czasem jak masz takie pewne warto rozwazyc, czy nie lepiej je wziac, miast gorszej klasy nowego...
      3) jak Cie nie stac i nie masz pewnego uzywanego to musisz sie uzbroic w cierpliwosc, wytrwalosc i troszke szczescia i znalezc uzywane mniej pewne ale wystarczajaco dobre...

      We wszystkim trzeba tez pamietac co bedzie po zakupie, czy przychod da nam spokoj w posiadaniu i utrzymaniu wybranego autka w bardzo dobrym stanie technicznym...
      Bo mam wrazenie, ze to najczesciej szwankuje...

      • 25.06.14, 19:14
        gzesiolek napisał:

        > I znowu wywolasz klasyczna wojenke nowe vs uzywane... ;)

        Z reka na sercu, slowo skauta - starałem się tego uniknąć i trche temat zmodyfikować by nie było nudno!!!! :-)


        > We wszystkim trzeba tez pamietac co bedzie po zakupie, czy przychod da nam spok
        > oj w posiadaniu i utrzymaniu wybranego autka w bardzo dobrym stanie technicznym
        > ...
        > Bo mam wrazenie, ze to najczesciej szwankuje...

        + to jak będziemy się czuc z autem dzień/tydzień/rok po zakupie. Gorzej przecież, gdy opada entuzjazm bo nowe/stare wypasione i okazuje się, ze po prostu nas nie cieszy bo wad jest jednak więcej niż zalet.

        Ale to chyba oczywiste i nie tyczy się tylko aut...
        --
        Pozdrawiam,
        G.

        "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
      • 26.06.14, 10:28
        Nie zawsze jest to takie proste i oczywiste.
        Podam przykład z własnego podwórka. Ot na razie mglista ale narastająca chęć posiadania czegoś suvopodobnego.
        Na razie wstępnie przetestowane dwa dość skrajne rozwiązania:
        1. Nowy Duster 4x4 - ogólne wrażenie, zwłaszcza z samego siedzenia w środku - FUJ. Poza tym najbliższy możliwy termin odbioru - październik. Trochę to niedzisiejsze.
        2. 9-letni Lex RX - ogólne wrażenie - WOW.
        Budżet porównywalny, nie muszę dodawać co dyktuje serce a co rozsądek.
        Mam jednak nieodparte wrażenie, że nie działa tutaj zasada - nie jesteś pewny czy cię stać, kupuj używane.
        • 26.06.14, 16:25
          toreon napisał:

          > Budżet porównywalny, nie muszę dodawać co dyktuje serce a co rozsądek.
          Przypuszczam, ze w obie rzeczy Lexa? ;-)

          --
          Pozdrawiam,
          G.

          "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
          • 26.06.14, 20:32
            serce wskazujena suva? bez jaj.
            Rozsadek bardziej. bo nie umiem parkowac i po to przyda sie wyzsze zawieszenie do jazdy po kraweznilach i trawnikach. bo mam bolace plecy od wsiadania do normalnego samochodu.
            • 27.06.14, 07:33
              samspade napisał:

              > serce wskazujena suva? bez jaj.

              Brak jaj to raczej wskazuje rower. A z wymieninych przez toreon'a, serce chyba na pewno nie wskazuje Dustera?

              --
              Pozdrawiam,
              G.

              "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
              • 27.06.14, 08:28
                galtomone napisał:

                > Brak jaj to raczej wskazuje rower.

                Mógłbyś rozwinąć?

                > A z wymieninych przez toreon'a, serce chyba
                > na pewno nie wskazuje Dustera?

                A dlaczego nie? Musi serce kierować się stereotypami?



                • 27.06.14, 09:56
                  jureek napisał:

                  > galtomone napisał:
                  >
                  > > Brak jaj to raczej wskazuje rower.
                  >
                  > Mógłbyś rozwinąć?

                  Prosze bardzo :-)

                  samspade napisał:

                  > serce wskazujena suva? bez jaj.

                  Jesli serce nie ma jaj to to raczej nie powinno sie ruzcac z motyka na slonce - czy;i auto. Predkosc powyzej 15km/h moze byc bowiem zatrwazajaca dla serca bez jaj ;-)

                  Mam taka kolezanka. Nie przekracza 50km/h nawet na autostradzie bo sie boi (tlumaczenia nie pomagaja) w miescie porusza sie z predkoscia +/- 8 - 15kmh ot tak, zeby na dwojce nie wylo...

                  Serce bez jaj :-)

                  > > A z wymieninych przez toreon'a, serce chyba
                  > > na pewno nie wskazuje Dustera?

                  > A dlaczego nie? Musi serce kierować się stereotypami?

                  Serce kieruje sie raczej uczuciami, jakos nie wyobrazam sobie by mozna bylo "pokochac" Dustera :-)

                  Ale... mowia, ze kazda potwora znajdzie swego amatora.
                  --
                  Pozdrawiam,
                  G.

                  "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                  • 27.06.14, 11:43
                    galtomone napisał:

                    > Jesli serce nie ma jaj to to raczej nie powinno sie ruzcac z motyka na slonce -
                    > czy;i auto. Predkosc powyzej 15km/h moze byc bowiem zatrwazajaca dla serca bez
                    > jaj ;-)

                    Czyli chodzi o odwagę. W takim razie pomyśl może nad taką kwestią - co wymaga więcej odwagi? Jazda rowerem po miejskich ulicach, czy jazda samochodem pustą i prostą autostradą?

                    > Serce kieruje sie raczej uczuciami, jakos nie wyobrazam sobie by mozna bylo "po
                    > kochac" Dustera :-)

                    Ograniczona wyobraźnia to właśnie doskonała pożywka dla stereotypów.
                    • 27.06.14, 12:23
                      jureek napisał:

                      > Czyli chodzi o odwagę. W takim razie pomyśl może nad taką kwestią - co wymaga w
                      > ięcej odwagi? Jazda rowerem po miejskich ulicach, czy jazda samochodem pustą i
                      > prostą autostradą?

                      Od razu ekstremanie. myslac o sercu bez jaj i rowerze myslalem o jakiejs nie uzywanej wieksjiej drodze a nie centru miasta!!! :-)
                      >
                      > > Serce kieruje sie raczej uczuciami, jakos nie wyobrazam sobie by mozna by
                      > lo "po
                      > > kochac" Dustera :-)
                      >
                      > Ograniczona wyobraźnia to właśnie doskonała pożywka dla stereotypów.

                      Coz przynaje sie bez bicia (chyba kazdy ma jakies ograniczenia???) - Duster i jego estetyka sprawiaja, ze tego (milosci do) wyobrazic juz sobie nie moge. Latwiej jakos wyobrazic mi sobie drgajace struny energii czy wielo-wszechswiat :-)


                      --
                      Pozdrawiam,
                      G.

                      "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
              • 27.06.14, 13:24
                Rower wskazuje że masz jaja. Powinieneś pojeździć to byś zobaczył. A jak masz złe siodełko to i poczuł.
                Serce i suv? No way.
                • 27.06.14, 13:53
                  A serce i spark to way? :-)
                  --
                  Pozdrawiam,
                  G.

                  "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                  • 27.06.14, 14:17
                    Serce i spark to też no way. Tu chodzi ogólnie o decyzję kupna z danego segmentu. Tu nie serce decyduje ale pragmatyzm. Ile osób zastanawia się czy kupić nowe miejskie toczydełko czy stary duży samochód?
                    Serce to samochody typu MX-5 , SL, nie wiem pobieda.
                    • 27.06.14, 14:29
                      samspade napisał:

                      > Ile osób zastanawia się czy kupić nowe miejskie toczydełko czy stary duży samochód?

                      No mysle, ze sporo majacych taki buddzet na zakup oraz kase na utrzymanie auta. Szczegolnie gdy to stare auto, jest sprzedawane przez kogos znajomego....

                      > Serce to samochody typu MX-5 , SL, nie wiem pobieda.

                      Albo Audi 80 - moja najwieksza wtopa, ale dzis znow bym je kupil :-)
                      --
                      Pozdrawiam,
                      G.

                      "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                      • 27.06.14, 14:37
                        galtomone napisał:

                        > No mysle, ze sporo majacych taki buddzet na zakup oraz kase na utrzymanie auta.
                        > Szczegolnie gdy to stare auto, jest sprzedawane przez kogos znajomego....

                        Jakoś nie wydaje mi się. Jednak skierowane są one do osób mających inne potrzeby. Jeżeli ktoś ma kasę to toczydełko będzie drugim samochodem w domu. Ze względu na niższe koszty eksploatacji.
                        Jako pierwszy/jedyny samochód toczydełko będzie wybierane przez ludzi ponieważ jest małe łatwo zaparkować, są niższe opłaty, niższe spalanie, niższe koszty potencjalnych napraw. Szczególnie że do polskich przebiegów toczydełko wystarczy.
                        Jeżeli ktoś potrzebuje więcej miejsca na bagaż dziecko/dzieci nie będzie rozważał toczydełka(chyba że jako drugi samochód).

                        • 27.06.14, 14:44
                          samspade napisał:

                          > Jeżeli ktoś ma kasę to toczydełko będzie drugim samochodem w domu. Ze względ
                          > u na niższe koszty eksploatacji.

                          A jesli ma ograniczony budzet na zakup - co nie jest rownoznacze z budzetem na utrzymanie, to jednak sie zastanowi. Jakie mam miec jedno...

                          > Jako pierwszy/jedyny samochód toczydełko będzie wybierane przez ludzi ponieważ
                          > jest małe łatwo zaparkować,

                          Co wyscie sie do tego parkowania tak uczepili??? Toz kazdym autem ktorym jedze parkuje w tych samych miejscach w centryum miasta, na parkingach pod skelpami, pod domem.... nie ma zadnej roznicy!!!! WOlnego miejsca zostaje troche wiecej albo troche mniej - ALE PARKUJE SIE TAK SAMO!

                          > są niższe opłaty, niższe spalanie, niższe koszty p
                          > otencjalnych napraw.

                          No tak... ale do malego nie zalozysz LPG bo sie nie zworic i nie ma to sensu (abstrahujac od wielkosci bagaznika. A jak do udzego zalozysz LPG, to koszt jazdy nagle okazuje sie porownywalny do toczydelka...

                          Z naprawami tez roznie bywa. zaley co, kto i gdzie...

                          > Szczególnie że do polskich przebiegów toczydełko wystarczy.

                          Co to znaczy?

                          Ze jak ja jade 300km to jest malo i mnie starcza byle co, ale jak Niemic to 300km to juz duzo i musi byc porzadna fura???

                          Patrzac na stan drog to dokladnie odwrotnie.

                          > Jeżeli ktoś potrzebuje więcej miejsca na bagaż dziecko/dzieci nie będzie rozważ
                          > ał toczydełka (chyba że jako drugi samochód).

                          CHyba, ze sie boi uzywanego tylko dlatego, ze jest uzywane.
                          I gdy chodzi o komis, itd - 10000% racji!!!! Ale jesli znasz auto, wiesz jak twoj kolega jezdzi, dba serwisuje.... to czego sie bac? A jednak niektorzy sie boja....

                          --
                          Pozdrawiam,
                          G.

                          "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                          • 27.06.14, 15:01
                            Ograniczony budżet ale ma pieniądze na utrzymanie? Czyli ogólnie mówiąc zmusza go do tego sytuacja np. popsuł się stary samochód i potrzeba jakoś się przemieszczać. Znowu wracamy do tego co potrzebuje. Jeżeli rodzina z dzieckiem nie będzie na poważnie rozważać toczydełka. Wtedy może kupić w jakiejś promocji 50x50 jakąś C3.
                            A małym jednak parkuje się łatwiej. Ostatnio pojeździłem samochodem segmentu B. Parkowałem w miejscach gdzie większym nie zaparkujesz. Tak to wygląda. Mniejszym parkuje się łatwiej, ponieważ łatwiej o miejsce do zaparkowania
                            A czemu lpg do małego się nie zwróci? A co do bagażnika jako ze mówimy o samochodzie miejskim to i tak większego znaczenia nie ma.
                            Przebiegi. Przy przebiegach na poziomie kilku czy kilkunasty tys. (wszak mowa o jeździe miejskiej i raz na jakiś czas krótka trasa ten mały wystarcza.
                            I nawet jeżeli ktoś boi się używanego dla zasady to osoby potrzebujące większy samochód nie będą wybierać toczydełka.
                          • 28.06.14, 22:03
                            > Co wyscie sie do tego parkowania tak uczepili??? Toz kazdym autem ktorym jedze
                            > parkuje w tych samych miejscach w centryum miasta, na parkingach pod skelpami,
                            > pod domem.... nie ma zadnej roznicy!!!! WOlnego miejsca zostaje troche wiecej a
                            > lbo troche mniej - ALE PARKUJE SIE TAK SAMO!

                            Jak parkujesz na parkingach na "szerokość" to zaiste tak. Jak mieszkasz w takim miejscu jak ja - jak to mówią Szkoci "leafy quarter", czyli zadrzewiona dzielnica kamienic, gdzie się parkuje tylko wzdłuż ulic to to, że Twoje auto jest krótsze ma znacznie. Dzisiaj np. jedyne wolne miejsce u mnie na ulicy było takie, że daihatsu się zmieściło "na wcisk", na kopertę wjeżdżałem z dwoma poprawkami. Już np. Golfa nie byłoby szans tu zaparkować, a co dopiero czegoś większego.

                            Czasem przyjeżdżam autami z pracy do domu i wtedy często jedyny sposób na zaparkowanie to stanięcie na głównej ulicy nieopodal. I tak całą wyższosć komfortu którą się cieszyłeś podczas powrotu z zakupów szlag trafia, bo potem musisz drałować 600 metrów z siatami do domu. Do tego na głównej ulicy jest bardzo duży ruch w rezultacie jak jest mokro (a w Szkocji zawsze jest praktycznie :D) to dzień stania w tamtym miejscu wystarczy, żeby szyby od strony ulicy były tak brudne, że ledwo przez nie coś bedzie widać.

                            Oczywiście moja sytuacja jest specyficzna, ale musisz brać pod uwagę, że nie ma czegoś takiego jak "jedno rozwiązanie dla wszystkich". Ja się tu już sprowadziłem z małym samochodem, ale jakbym kupował samochód mieszkając tutaj, to jego rozmiar akurat by nie był bez znaczenia.
                            --
                            www.cytatybiblijne.pl
                            • 29.06.14, 09:52
                              tomek854 napisał:

                              > Jak parkujesz na parkingach na "szerokość" to zaiste tak.

                              W miescie I pod domem parkuje zawsze tylem, rownloegle. Tak mam miejsca pod blokiem a w miesicie miejsca, w ktore trzeba wjchac tylem (bo nie ma miejsca) sa zawsze puste.
                              Dokladnie tak samo parkowalem w JuKeJ - nie widze problemu.
                              Chyba, ze miejsca jest faktycznie na wielkość małego auta + 5 cm z każdej strony - ale wPL takich pronlemow nie ma a faktyczna rozice to dopiero Smart robi.

                              > że daihatsu się zmieściło "na wcisk", na kopertę wjeżdżałem z dwoma poprawkami.
                              > Już np. Golfa nie byłoby szans tu zaparkować, a co dopiero czegoś większego.

                              Poza tym rozmawiamy o PL a u nas ludzie popropstu nie potrafią parkować. Musi być dużo miejsca i pod samymi drzwiami (domo/sklepu/itd.) bo jak nie to się nazeka, ze nie ma gdzie parkować.

                              > Oczywiście moja sytuacja jest specyficzna, ale musisz brać pod uwagę, że nie ma
                              > czegoś takiego jak "jedno rozwiązanie dla wszystkich".

                              Nie parkowania, z którym w PL generalnie nie ma problemu tyczy się ta dyskusja ;-)


                              --
                              Pozdrawiam,
                              G.

                              "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                              • 30.06.14, 08:53
                                W Krakowie blizej centrum nie ma czegos takiego jak puste miejsca bo trzeba wjcechac tylem...
                                Predzej sie trafi przy parkowaniu skosem miejsce na 2m szerokosci a i tam sie parkuje...

                                Wielkosc auta jest nie do przecenienia...nie raz nie dwa parkowalo sie na koperte gdzie z przodu i z tylu zostawalo mniej niz 0,5m przy Punciaku, bez najmniejszej ryski na zderzaku (maks 4m dlugosci)... Lancerem 4,5m juz nie bylo szans tam sie wsunac bez metody "zderzak-zderzak" i pewnie z 8 powtorzen...
                                To, ze u Ciebie nie ma takich problemow nie znaczy ze nigdzie nie ma...
                                To, ze Ty uwazasz za obciach jazde Dacia/Sparkiem/Punciakiem, nie znaczy ze kazdy za takowa ja uwaza... itd itp
                                To, ze Ty kupiles nastolatka Lexa, nie znaczy, ze kazdy powinien tak zrobic lub powinien sie z tym zgadzac... Praktycznie kazdy Ci napisal, ze Twoj wybor i jak pewny to nic tylko sie cieszyc i ew. przygotowac kase na eksploatacje...
                                Ale Ty wciaz jestes zaskoczony, ze sa ludzie ktorzy wybrali by zupelnie inaczej...
                                Dlaczego? Dlaczego dziwi Cie, ze jak komus toczydelko spelnia zalozone wymagania to kupi takowe nowe jeszcze "pachnace" polimerami... miast sie rzucac na mega wypas sprzed 10lat...ot ten ktos nie potrzebuje wypasu, tylko toczydelka do jazdy z punktu A do punktu B...

                                Mnie znacznie bardziej dziwia ludzie ktorzy krwawica zbieraja te 30tys PLN na auto... i pozniej miast kupic cos co spelnia ich wymagania, jest jak najtansze w eksploatacji i w jak najlepszym stanie technicznym, rzucaja sie na "igielki" od handlarza, np. A6 w tedeiku od dziadka z niemiec, co to plakal jak sprzedawal... a pozniej takie auto nie dosc, ze poskladane po dzwonie to jeszcze serwisowane po kosztach... no ale choc przez pare miesiecy jest respect wsrod sasiadow...

                                Twoj Lex to rodzynek, w stylu auto zostawione w rodzinie, wtedy jak ktos ma kase na solidny serwis ma to jak najbardziej sens... Po prostu masz auto, na ktore normalnie czlowieka nie stac (prywatnie), aby kupic nowe... Pare lat sie nacieszysz i wtedy albo Cie zje z kosztami eksploatacji/serwisu, albo wymienisz na cos nowszego... Pytanie czy znajdziesz rownie dobre utrzymane auto takiej klasy w kasie na ktora Cie stac... Ale to bedziesz sie martwic za pare latek...
                                • 30.06.14, 09:52
                                  gzesiolek napisał:

                                  > Wielkosc auta jest nie do przecenienia...nie raz nie dwa parkowalo sie na koper
                                  > te gdzie z przodu i z tylu zostawalo mniej niz 0,5m przy Punciaku, bez najmniej
                                  > szej ryski na zderzaku (maks 4m dlugosci)... Lancerem 4,5m juz nie bylo szans t
                                  > am sie wsunac bez metody "zderzak-zderzak" i pewnie z 8 powtorzen...

                                  > To, ze u Ciebie nie ma takich problemow nie znaczy ze nigdzie nie ma...

                                  Po pierwsze nie napisalem, ze nigdzie. Nie przypisuj mi wypowiedzi, ktore ci sie wydaja, ze napisalem.
                                  Po drugie na tle kilku duzych miast czy generalnie miast zachodnich realia polskie dla wiekszej czesci mieszkancow sa takie, ze z parkingiem nie ma problemu. Sa to z umiejetnoscia parkowania - bo albo za malo miejca, albo staje sie na dwoch - bo tak nam wyszlo.

                                  Krakow, Wroclaw, Poznan.... jeszcze kilka miast gdzie w centrum jest ciasniej by sie znalazlo.. Ale reszta kraju??? Nie ma problemu.

                                  > To, ze Ty uwazasz za obciach jazde Dacia/Sparkiem/Punciakiem, nie znaczy ze kaz
                                  > dy za takowa ja uwaza... itd itp

                                  Znow, przypisujesz mi slowa i opinie ktorych nie napisalem i nie wyrazam. Gdzie ja napisalem, ze to obciach???

                                  Obciach to zaparkowac na miejscu dla inwalidow (dowolnym autem), czy nie placenie podatkow.

                                  Natomiast faktycznie uwazam, ze jazda takim autem nie koniecznie oznacza wygode i przyejmnosc - ale to nie ma nic wspolnego z obciachem.

                                  > To, ze Ty kupiles nastolatka Lexa, nie znaczy, ze kazdy powinien tak zrobic lub
                                  > powinien sie z tym zgadzac...

                                  Owszem. Tez nie o tym tu dyskutujemy. A poza swoim przykladem, znam dokladnie odwrotne. CO wiecej ludzie nie sa potem z tych decyzji zadowoleni.

                                  > Ale Ty wciaz jestes zaskoczony, ze sa ludzie ktorzy wybrali by zupelnie inaczej
                                  > ...

                                  Owszem.

                                  > Dlaczego? Dlaczego dziwi Cie, ze jak komus toczydelko spelnia zalozone wymagani
                                  > a to kupi takowe nowe jeszcze "pachnace" polimerami... miast sie rzucac na mega
                                  > wypas sprzed 10lat...ot ten ktos nie potrzebuje wypasu, tylko toczydelka do ja
                                  > zdy z punktu A do punktu B...

                                  To mnie nie dziwi - znow... zle przeczytales. Dziwi mnie natomiast, gdy ktos decyducje sie na zakup (choc auto brzydkie, choc za male, choc wie ze zaplaci za serwis w ASO [wcale nie malo], choc wie, ze min 5 lat bedzie sie tym musial cieszyc, itd.) tylko dlatego, ze do wyboru ma nowe auto. I jednak po tygodniu sie okazuje, ze samo nowe to za malo by zrownowazyc reszte wad...

                                  Jak dlugo jestes kontent z zakupu to super i nie jestes czescia tego watku.

                                  > Mnie znacznie bardziej dziwia ludzie ktorzy krwawica zbieraja te 30tys PLN na a
                                  > uto... i pozniej miast kupic cos co spelnia ich wymagania, jest jak najtansze w
                                  > eksploatacji

                                  Tez tego nie kumam. Moje np. spelnia w 100% wymagania i jest jak najtasze w eksploatacji. Zrobilem dokladnie jak napisales.

                                  > Pytanie czy znajdziesz rownie dobre utrzymane auto takiej klasy
                                  > w kasie na ktora Cie stac... Ale to bedziesz sie martwic za pare latek...

                                  To moze byc klopot, bo nikt ze znajomych chwilowo nie planuje zakupu nowego lub nie posiada kilkulatka :-( Ale trzeba wierzyc ;-)

                                  --
                                  Pozdrawiam,
                                  G.

                                  "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                                  • 30.06.14, 20:53
                                    > Po drugie na tle kilku duzych miast czy generalnie miast zachodnich realia pols
                                    > kie dla wiekszej czesci mieszkancow sa takie, ze z parkingiem nie ma problemu.

                                    A Ty byłeś kiedyś w Polsce? Bo może o innych krajach mówimy.

                                    Ja mówię na przykład o takim kraju, w którym bardzo duży procent ludzi mieszka na blokowiskach nie przewidzianych na taki stopień zmotoryzowania kraju. Trawniki poprzerabiane są na parkingi a i tak wszyscy parkują gdzie się da - na chodnikach, na parkowych alejkach, na istniejących i wyimaginowanych miejscach parkingowych, na drugiego, na trzeciego...

                                    O tak jak tutaj goo.gl/maps/2sg37 na przykład pod domem mojej znajomej na Nowym Dworze. Jazda po okolicy w poszukiwaniu miejsca parkingowego się odbywa jak u mnie w Glasgow, tylko, że ja jeżdże po ulicy a nie po czymś, co w założeniu miałobyć parkową alejką której połowa szerokości zajęta jest przez zaparkowane pojazdy...


                                    --
                                    www.cytatybiblijne.pl
                                    • 01.07.14, 07:31
                                      tomek854 napisał:

                                      > Ja mówię na przykład o takim kraju, w którym bardzo duży procent ludzi mieszka
                                      > na blokowiskach nie przewidzianych na taki stopień zmotoryzowania kraju. Trawni
                                      > ki poprzerabiane są na parkingi a i tak wszyscy parkują gdzie się da - na chodn
                                      > ikach, na parkowych alejkach, na istniejących i wyimaginowanych miejscach parki
                                      > ngowych, na drugiego, na trzeciego...

                                      No I??? Ja nie naspialem, ze parkingi sa super. Ja napisałem, ze nie ma problemu z zaparkowaniem auta tuz pod domem.

                                      W Londynie mieszkałem w 1 i 3 strefie i często musialem zaparkować 5 - 10 min marszu od domu, bo nie było miejsca (szczególnie w weekendy, gdy zezwoelenia na parking nie dzialaly). W PL... od powrotu jeszcze nigdy nie miałem przoblemu z zaparkowaniem dalej niż 150 m od celu podrozy.

                                      Ale to u nas ciagle slysze, ze do centrum nie da się jechgac bo nie ma gdzie stanac. Ja jade i w 3 do 5 min mam w ramach tych 150 m miejsce. Ale moi znajomy twierdza, ze to już jest brak miejsca, bo pod schodami przychodni stanac się nie da.

                                      Jak trzeba stanac na uliczce dojazdowej do mojego bloku, bo jest impreza w hali widowiskowej i więcej aut... uuu... nie da się, bo trzeba 50 m na piechotę przejść.

                                      I pod blokami ludzie sobie tez radza. Nie mowie ze to jeste OK, bo po prostu czas bloto przynajmniej w części na cywilizowane parkingi przerobić. Ale wszyscy jakos stoja - przy okazji sami nie szanując miejsca.

                                      Od czasu gdy z sąsiadami wyznaczyliśmy u mnie liniami miejsca do parkowania, nagle stoi średnio o 10 aut więcej niż stało. Ale wcześniej każdy miał gdzies i parkowal jakc chciał.
                                      --
                                      Pozdrawiam,
                                      G.

                                      SmartDNS - dostęp do polsich VOD z za granicy (w tym HBO Go)
                              • 30.06.14, 20:48
                                > Chyba, ze miejsca jest faktycznie na wielkość małego auta + 5 cm z każdej stron
                                > y - ale wPL takich pronlemow nie ma a faktyczna rozice to dopiero Smart robi.

                                To ja mieszkałem w jakiejś innej Polsce, bo też nie raz parkowało się na wcisk :)

                                > Poza tym rozmawiamy o PL a u nas ludzie popropstu nie potrafią parkować. Musi b
                                > yć dużo miejsca i pod samymi drzwiami (domo/sklepu/itd.) bo jak nie to się naze
                                > ka, ze nie ma gdzie parkować.
                                >

                                To, że tu masz mimo wszystko w dużej mierze rację, to inna inszość :)
                                --
                                Samochodem do Turcji -> knsa.pl/turcja.php
                                • 01.07.14, 07:25
                                  tomek854 napisał:

                                  > > Chyba, ze miejsca jest faktycznie na wielkość małego auta + 5 cm z każdej
                                  > stron
                                  > > y - ale wPL takich pronlemow nie ma a faktyczna rozice to dopiero Smart r
                                  > obi.
                                  >
                                  > To ja mieszkałem w jakiejś innej Polsce, bo też nie raz parkowało się na wcisk
                                  > :)

                                  Pisalem, sa miejsca/miasta gdzie jest gorzej. Ale w przewazajacej czesci w PL kierowcy z parkowaniem maja RAJ!

                                  Jak chcesz, gdzie chcesz.... na skos, bokiem I nikt sie nie czepia.

                                  --
                                  Pozdrawiam,
                                  G.

                                  SmartDNS - dostęp do polsich VOD z za granicy (w tym HBO Go)
                                  • 01.07.14, 19:31
                                    Gwarantuję Ci, że przeważająca część Szkocji to także raj jeśli chodzi o Parkowanie. A takie np. Hebrydy albo Szetlandy to już w ogóle siódme niebo :-) :-) ;-)
                                    --
                                    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
                                    • 01.07.14, 19:59
                                      W to akkurat nie watpie. Realnie rzecz biorac, to wiecej jest na swiecie krajow I miejsc gdzie mozna /jest latwo parkowac niz odwrotnie. To ma chyba zwiazek z srednia iloscia pienidzy na 1 km2 ;-)
                                      --
                                      Pozdrawiam,
                                      G.

                                      SmartDNS - dostęp do polsich VOD z za granicy (w tym HBO Go)
            • 27.06.14, 08:17
              >>serce wskazujena suva? bez jaj.
              Rozsadek bardziej. bo nie umiem parkowac i po to przyda sie wyzsze zawieszenie do jazdy po kraweznilach i trawnikach. bo mam bolace plecy od wsiadania do normalnego samochodu.<<

              Chwila, chwila. Nie patrz wyłącznie przez pryzmat leminga z warszawskiego blokowiska, który kupuje sobie suva aby na parkingu przed biurem poopierać się o dach i spojrzeć z wyższością na pozostałych lemingów ewentualnie blondyneczki, której mąż chlapnał na urodziny X5 i teraz sieje popłoch na ulicach. Wyobraź sobie, że są jeszcze tacy jak np. mnie podobni, mieszkańcy dziur zabitych deskami z dala od asfaltu, gdzie każdy cm więcej prześwitu bywa decydujący po tzw. ataku zimy. Pewnie dochodzi do tego jakiś tam element subiektywnie wyższego poczucia bezpieczeństwa ale generalnie dominują względu użyteczne. A już na pewno nie chodzi o sam tzw. bajer.

              • 27.06.14, 09:50
                toreon napisał:

                > Chwila, chwila. Nie patrz wyłącznie przez pryzmat leminga z warszawskiego bloko
                > wiska, [...]
                > , że są jeszcze tacy jak np. mnie podobni, mieszkańcy dziur zabitych deskami z
                > dala od asfaltu, gdzie każdy cm więcej prześwitu bywa decydujący [...] A już na pewno nie chodzi o sam tzw. bajer.

                Na tlumaczenie tego szkoda czasu.
                Jest typ ludzi, dla ktorych kazdy kierowca SUV'a (czy to Q7, SX4, Duster, itp) to skonczony burak i idiota bo tylko burak i idiota kupuje takie auto.
                Z tym nie ma sensu i nie da sie dyskutowac bo ani wzgledy praktyczne ani kwestia gustu jest nie przekonujaca.
                Jak masz suva to jestes burak i cham i nie musisz jezdzic i sie wpychasz na trzeciego.

                A zamiast stac w korkach piszesz o jakies glupocie typu suwak cwaniakujesz i nie stoisz w korku.

                --
                Pozdrawiam,
                G.

                "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                • 27.06.14, 13:22
                  galtomone napisał:

                  > Na tlumaczenie tego szkoda czasu.
                  > Jest typ ludzi, dla ktorych kazdy kierowca SUV'a (czy to Q7, SX4, Duster, itp)
                  > to skonczony burak i idiota bo tylko burak i idiota kupuje takie auto.

                  Tyle że nie jestem taką osobą.
                  • 27.06.14, 13:53
                    A najpisalem, ze jestes?
                    Ale jak przypomnisz sobie watek o suvach i burakach, to generalnie taka opinia jest dosc powszechna w narodzie.
                    --
                    Pozdrawiam,
                    G.

                    "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
              • 27.06.14, 13:28
                Ale ja wiem że są ludzie dla których te kilka cm większego prześwitu sprawia różnicę.
                Ale ile jest takich osób? Większość kupujących suvy nie wjeżdża nimi w teren gdzie osobówka nie da rady. Znam geodetę, który mając suva do klientów jeździ starą meganką. Suv jest na dojazd do biura.
                • 27.06.14, 13:59
                  Wiesz.... jeszcze do nie dawna przynalbym Ci racje.
                  Ale tak sie zlozyleo, ze dla wlasnej ciekawosci ostatnio przjeahclam z predkoscia +/- 50km/h przez torowiska u siebie (tramwajowe), przez ktore wiekszosc aut, przetacza sie 2 km/h.
                  I wiesz co.... to auto naprawde zadzialalo tak jak prroducent obiecal. Zaro sensacji, halasu, tluczenia, bujania.... W Avensis raz sprobowalem w tym samym miejscu troche szybciej... nie bylo fajnie.

                  Dodatkowo (na tle avesnis) jest prorostu duzo wygodnie. Ale dlaczego czepiamy sie suva?

                  Przezciez za 30k mozna kupic np. Avalona czy GS'a...
                  --
                  Pozdrawiam,
                  G.

                  "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                  • 27.06.14, 14:18
                    galtomone napisał:

                    > Przezciez za 30k mozna kupic np. Avalona czy GS'a...

                    Albo przyzwoity kompakt czy Mondeo.
                    • 27.06.14, 14:33
                      samspade napisał:

                      > galtomone napisał:
                      >
                      > > Przezciez za 30k mozna kupic np. Avalona czy GS'a...
                      >
                      > Albo przyzwoity kompakt czy Mondeo.

                      No wlasnie... Astra, Mondeo czy dobrze utrzymany GS - dla mnie wybor nie jest oczywisty. Szczegolnie, ze wiem ile naprawy takiego Mondeo czy Astry moga kosztowac... takie 5 latki jak cos sie sypnie wcale nie beda tanie i proste w naprawe...


                      --
                      Pozdrawiam,
                      G.

                      "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                      • 27.06.14, 14:49
                        A w 15 letnim czy starszym gs nic się nie będzie psuć. Ubezpieczenie od 3 litrów też będzie inne
          • 27.06.14, 08:19
            >> Przypuszczam, ze w obie rzeczy Lexa? ;-)<<
            Jeśli np. wymiana kompletu hamulców w Lexie jest powiedzmy tylko 3x droższa niż w Dacii to tak;-)
            • 27.06.14, 09:52
              Szybki rzut oka na znany portal aukcyjny.
              Tarcze - koszt od 100 zl w gore. Nowe Ferrodo jakies 150 zl szt.
              Klocki zacyznaja sie od 50 zl..

              Nie brzmi to jakos strasznie. Ile do Dustera nie wiem, ale nie sadze zeby bylo znaczaco taniej przy podobnej jakosci czesc...
              --
              Pozdrawiam,
              G.

              "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
      • 26.06.14, 19:37
        gzesiolek napisał:

        > > Przeciez wiadome, najpierw wybierasz czego od auta oczekujesz, a pozniej sa 3 o
        > pcje:
        > > 1) jak Cie stac to najlepiej miec nowe, ale spelniajace Twoje wymagania...
        > 2) jak Cie nie stac to najlepiej miec pewne i sprawdzone uzywane... i czasem ja
        > k masz takie pewne warto rozwazyc, czy nie lepiej je wziac, miast gorszej klasy
        > nowego...
        > 3) jak Cie nie stac i nie masz pewnego uzywanego to musisz sie uzbroic w cierpl
        > iwosc, wytrwalosc i troszke szczescia i znalezc uzywane mniej pewne ale wystarc
        > zajaco dobre...
        Jest jeszcze jedna opcja:
        4. Jak mnie stać na nowe ale nie jestem frajerem i nie chcę stracić na wartości 50% w 4 lata to kupuję zadbane 5 letnie które posłuży kolejne 10 lat a za zaoszczędzone 25 tys.zł kupuję wycieczkę dookoła świata i jadę nacieszyć wzrok pięknymi dziewczynami śmiejąc się przy tym z sąsiada który utopił wszystkie oszczędności w nowe auto i siedzi w domu zamiast jechać na super wczasy bo naczytał się w internecie że "nowe to nowe" a" stare to same złomy" haha:-)
        • 01.07.14, 16:51
          A teraz opowiedz mi misiaczku jakie to kraje zwiedziles na swiecie dzieki temu ze jezdzisz tym tandetnym malutkim Polo...

          Bo jakos mam dziwne wrazenie, ze jakbys wzial tych co kupuja nowe auta i tych co jezdza uzywkami to wiecej sie znajdzie tych co zwiedzili pol swiata wsrod tych pierwszych... ale Ty zapewne zaprzeczasz tej teorii... no powiedz, ze zjezdziles choc cala Europe...
          • 01.07.14, 21:04
            gzesiolek napisał:

            > A teraz opowiedz mi misiaczku jakie to kraje zwiedziles na swiecie dzieki temu
            > ze jezdzisz tym tandetnym malutkim Polo...
            >
            > Bo jakos mam dziwne wrazenie, ze jakbys wzial tych co kupuja nowe auta i tych c
            > o jezdza uzywkami to wiecej sie znajdzie tych co zwiedzili pol swiata wsrod tyc
            > h pierwszych... ale Ty zapewne zaprzeczasz tej teorii... no powiedz, ze zjezdzi
            > les choc cala Europe...

            całej Europy to nie ale byłem w kilku miejscach;) a już na pewno nie musiałem brać kredytu na nowe auto i bankowi oddać 20% odsetek a na wartości stracić 50% czyli w sumie 70% więcej niż za używane ;)
    • 26.06.14, 13:37
      Kupując nowy kupujesz również gwarancję, a więc pewność, że zawsze rano zapalisz, że nie zaskoczy Cię awaria w najmniej spodziewanym momencie. Przynajmniej przez pierwsze 2-3 lata.
      O 10 letnim samochodzie nie możemy powiedzieć, że jest w 100% pewny. Jest znacznie większe prawdopodobieństwo, że coś się zepsuje, bo się zwyczajnie już zużyło. I to już zależy od Ciebie - czy jest dla Ciebie wielkim problemem, jeśli w zimowy (albo deszczowy) poranek (albo po ciężkim 16 godzinnym dniu pracy) samochód odmówi posłuszeństwa? Może nie, bo weźmiesz taksówkę, lub inny samochód.
      I tu dochodzimy do różnicy między samochodem wyższej i niższej klasy. Utrzymanie samochodu wyższej klasy jest droższe. Czy Cię na to stać? Koszty zakupu to nie wszystko. To jakieś naprawy, materiały eksploatacyjne, również wyższe opłaty ubezpieczeniowe. Np. jedna opona w dużym rozmiarze do samochodu wyższej klasy kosztuje tyle co cały komplet popularnych 13 lub 14 do zwykłego popularnego samochodziku. W tą pułapkę wpada wielu biednych ludzi - napinają się na zakup samochodu wyższej klasy, a faktycznie nie stać ich na utrzymanie. Nie mówię, że wszyscy są biedni.
      Natomiast jeśli chodzi o wygodę, frajdę z jazdy to są rzeczy tak oczywiste, że nawet nie ma o czym pisać.
      • 26.06.14, 16:29
        dr.hayd napisał:

        > Kupując nowy kupujesz również gwarancję, a więc pewność, że zawsze rano zapalis
        > z, że nie zaskoczy Cię awaria w najmniej spodziewanym momencie. Przynajmniej pr
        > zez pierwsze 2-3 lata.

        Rozumiem, ze to zart???? Rozumiem, ze w twoim swiecie 100% aut do 2 lat nie ulega awarjom??? Super!

        > O 10 letnim samochodzie nie możemy powiedzieć, że jest w 100% pewny.

        Nie wiem , jak u ciebie ale ja o niczm skoplikowanym nie moge powiedziec, ze jestem pewny w 100%. Co wiecej mnie samemu zapsulo sie nowe aut, na gwarancji, wiec nie opowiadaj "gupot"!

        > Jest znacz
        > nie większe prawdopodobieństwo, że coś się zepsuje

        Aaaaa... czyli jednak prawdopodoniensto jest tu I tu (wieksze/mniejsze) a nie pewnosc.

        ZDECYDUJ SIE!!!!

        > I tu dochodzimy do różnicy między samochodem wyższej i niższej klasy. Utrzymani
        > e samochodu wyższej klasy jest droższe.

        WOW!!!! Bosko, ze jestes I mogles nam to uswiadomic!!!

        > Natomiast jeśli chodzi o wygodę, frajdę z jazdy to są rzeczy tak oczywiste, że
        > nawet nie ma o czym pisać.

        O tym co pisales wyzej, tez tak sadzilem... a jednak to napisales :-). To o kosztach (szczegolnie!!!) bylo bardzo odkrywcze :-)


        --
        Pozdrawiam,
        G.

        "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
        • 26.06.14, 17:52
          Coś czuję,że watek się przeciągnie:)
          Ja chciałem takie małe podsumowanie (porównanie)
          Osobiście wolę mieszkać w 100 letniej kamienicy niż w nowym baraku:)
          --
          Beer will change the world! I don't know how,but it will:)

          Life is too short to drive boring cars
          • 26.06.14, 18:55
            A ja wolę mieszkać w nowoczesnym, zgrabnym małym mieszkanku niż w wielkim, zimnym i wilgotnym zamczysku :)

            Jak widzisz, analogie można sobie tworzyć dowolne.
            --
            www.cytatybiblijne.pl
            • 26.06.14, 19:30
              a ja wolę kupić prosty niezawodny używany samochód za rozsądną cenę niż nafaszerowany elektroniką 5 razy droższy w zakupie i naprawach tracący połowę wartości w 5 minut pojazd kosmiczny w którym byle wymiana żarówki uruchamia dyskotekę na desce rozdzielczej i wymaga specjalnego klucza który mają tylko w ASO i wołają za to sporo $:)
          • 27.06.14, 07:29
            Ale mozesz dolozyc (tak jak tu radza) I przeprowadzic sie do kompaktowego M z plyty - prosto od dewelopera ;-)
            --
            Pozdrawiam,
            G.

            "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
        • 28.06.14, 23:57
          galtomone napisał:

          Rozumiem, ze w twoim swiecie 100% aut do 2 lat nie ule
          > ga awarjom??? Super!
          >
          Bo trzeba kupować dobre samochody, a nie jakieś badziewia.
          Co ma się zepsuć w prostym, ubogo wyposażonym samochodzie, który jako nowy kosztuje 30 tys?


          > O tym co pisales wyzej, tez tak sadzilem... a jednak to napisales :-). To o kos
          > ztach (szczegolnie!!!) bylo bardzo odkrywcze :-)
          >
          >

          To po co pytasz, skoro i tak wszystko wiesz? Po co w ogóle zakładasz wątek?
          • 29.06.14, 09:56
            dr.hayd napisał:

            > galtomone napisał:
            >
            > Rozumiem, ze w twoim swiecie 100% aut do 2 lat nie ule
            > > ga awarjom??? Super!
            > >
            > Bo trzeba kupować dobre samochody, a nie jakieś badziewia.
            > Co ma się zepsuć w prostym, ubogo wyposażonym samochodzie, który jako nowy kosz
            > tuje 30 tys?

            Picanto, które znam od nowości.
            Jakies czujniki w silniku, wycieraczka tylnej szyby, dmuchawa, cos z zawieszeniem, zarowki w swiatlach (wymiana średnio co 3-4 miechy wymagjace demontażu przodu auta), problemy z rozładowywaniem się akumulatora. do tego spalanie w trasie 10-11l / 100km przy predkosci 140/150 (jazda z pedalem w podloge) i hałas nie do opisania.

            Na szczęście to auto to dla mnie ostateczność jak już nic innego nie stoi do wzięcia.

            --
            Pozdrawiam,
            G.

            "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
            • 29.06.14, 14:51
              No widzisz. Jak napisał przedmówca "bo trzeba kupować dobre samochody a nie jakieś badziewia" :-)

              Swoją drogą, mnie problem nie dotyczy, ja się do Picanto zwyczajnie nie mieszczę :)
              --
              Rum tum tum trala-bum
      • 26.06.14, 19:48
        dr.hayd napisał:

        > Kupując nowy kupujesz również gwarancję, a więc pewność, że zawsze rano zapalis
        > z, że nie zaskoczy Cię awaria w najmniej spodziewanym momencie. Przynajmniej pr
        > zez pierwsze 2-3 lata.
        > O 10 letnim samochodzie nie możemy powiedzieć, że jest w 100% pewny. Jest znacz
        > nie większe prawdopodobieństwo, że coś się zepsuje, bo się zwyczajnie już zużył
        > o. I to już zależy od Ciebie - czy jest dla Ciebie wielkim problemem, jeśli w z
        > imowy (albo deszczowy) poranek (albo po ciężkim 16 godzinnym dniu pracy) samoc
        > hód odmówi posłuszeństwa?
        Bzdura do kwadratu ! 2 lata temu kupiłem 9 letnie wtedy auto które przez 2 lata jazdy zawsze odpalało i nigdy nie zatrzymało się na drodze odmawiając dalszej jazdy. W 2 lata jazdy miałem 2 wymiany oleju (200zł), wymiana tłumika (140zł), qqwymiana rozrządu pasek+rolki 300 zł, łącznik stabilizatora 50 zł...śmiesznie niskie ceny części....więc jak ktoś mi pisze że 10 letnie samochody się psująa naprawy są drogie to wybucham śmiechem...utrata wartości nowego auta (20 000 zł w 5 lat) jest 10 razy większa niż roczne utrzymanie 10 letniego auta ! :)
      • 28.06.14, 11:54
        dr.hayd napisał:

        > Kupując nowy kupujesz również gwarancję, a więc pewność, że zawsze rano zapalis
        > z, że nie zaskoczy Cię awaria w najmniej spodziewanym momencie. Przynajmniej pr
        > zez pierwsze 2-3 lata.
        > O 10 letnim samochodzie nie możemy powiedzieć, że jest w 100% pewny. Jest znacz
        > nie większe prawdopodobieństwo, że coś się zepsuje, bo się zwyczajnie już zużył
        > o. I to już zależy od Ciebie - czy jest dla Ciebie wielkim problemem, jeśli w z
        > imowy (albo deszczowy) poranek (albo po ciężkim 16 godzinnym dniu pracy) samoc
        > hód odmówi posłuszeństwa? Może nie, bo weźmiesz taksówkę, lub inny samochód.
        > I tu dochodzimy do różnicy między samochodem wyższej i niższej klasy. Utrzymani
        > e samochodu wyższej klasy jest droższe. Czy Cię na to stać? Koszty zakupu to ni
        > e wszystko. To jakieś naprawy, materiały eksploatacyjne, również wyższe opłaty
        > ubezpieczeniowe. Np. jedna opona w dużym rozmiarze do samochodu wyższej klasy k
        > osztuje tyle co cały komplet popularnych 13 lub 14 do zwykłego popularnego samo
        > chodziku. W tą pułapkę wpada wielu biednych ludzi - napinają się na zakup samoc
        > hodu wyższej klasy, a faktycznie nie stać ich na utrzymanie. Nie mówię, że wszy
        > scy są biedni.
        > Natomiast jeśli chodzi o wygodę, frajdę z jazdy to są rzeczy tak oczywiste, że
        > nawet nie ma o czym pisać.
        Gwarancja to bajki i marketing żeby przyciągnąć a później jak się coś zepsuje to powiedzą że nie było objęte gwarancją i płać...i ta utrata wartości 50% w 4 lata...szkoda mi kasy:)
    • 27.06.14, 13:20
      galtomone napisał:
      >
      > Lepeij kupic za np. 30k nowe, male gowienko w salonie niz pewne auto wyzszej kl
      > asy ale juz majace +/- 150k i 10 lat na karku?

      w moim przypadku tzn 2 person + pies, wybieram z tych dwoch opcji pierwszy wariant, lub dobieram 20tys kredytu i nowy kompakt, lub bez kredytu uzywany kompakt..ale nigdy nie dalbym za 10 latka 30 koła !! w innym przypadku sam siebie uznałbym za idiotę ktory wywalił pieniądze w błoto.
      • 27.06.14, 13:52
        Ztaem co powiedziec o tych co daja duzo wiecej, za znacznie starsze auta?
        Biorac pod uwage jakosc materialow i wykonania to nie wiem czy miedzy zwyklym kompaktem w wieku 5 lat a klasa premium w wieku 10 lata jest az tak duza roznica...
        Patrzac np. na to jak zuzywa sie wnetrze to korzystaniej wypada to jednak auto klasy premium. Szczegolnie, ze gdny znajdziesz takie zadbane to raczej ni ebedzie miec miliona km na blacie bo zykle jest ktorysm w rodzinie a nie jedynym.

        Moje ma np az lub tylko (zalezy jak patrzec) 140 tys przbiegu. Jak sadze dokladnie tyle samo bedzie miec wiekszosc 5 letnich kompaktow na rynku....
        --
        Pozdrawiam,
        G.

        "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
        • 27.06.14, 17:41
          galtomone napisał:

          > Ztaem co powiedziec o tych co daja duzo wiecej, za znacznie starsze auta?
          > Biorac pod uwage jakosc materialow i wykonania to nie wiem czy miedzy zwyklym k
          > ompaktem w wieku 5 lat a klasa premium w wieku 10 lata jest az tak duza roznica
          > ...

          hmm..,cóż wiem ze sa koneserzy aut klasy wyższej/premium- taki kaprys rozumiem,ale z calym szacunkiem mnie nie byloby stac na utrzymanie w przyzwoitym stanie technicznym np.s-klasse w wieku 10+ . Jestem pragmatykiem bez zaciecia do kosztownego ryzyka, co oczywiscie nie znaczy ze wszyscy muszą miec takie samo podejscie jak ja..pozdr.
          • 28.06.14, 00:48
            ale z calym szacunkiem mnie nie byloby stac na utrzymanie w przyzwoitym stanie technicznym np.s-klasse w wieku 10+
            ---------
            pisałem już właśnie o 10 letniej S klasie mojego kumpla
            4 litrowy 8 garowy motor
            i zdziwiłbyś się
            ale jest mnóstwo markowych zamienników
            setki czy tysiące warsztatów robiących mercedesy
            taksówki
            i w sumie serwis jest zaskakująco tani
            a jak włożysz do niego dobry gaz
            to palisz 15 gazu i się śmiejesz :-)
            Nie żebym był zwolennikiem takich działań - ale rozumiem ludzi którzy tak robią...

            jeep
            --
            YCDSOYA
            • 28.06.14, 08:28
              Klocki, tarcze, amortyzatory, itd... tez?
              Czy jak w przypadku Lexów - potrzebujesz czesc możesz szukac czegos do Toyoty za X albo lexa (ta sama czesc) za 2xX - S-Klasa, BMW 7, A8 wspoldzieli tak dużo części z innymi (tańszymi) autami koncernu, czy tez w sklepie często jest osobna polka bo trzeba szukac rzecyz dedykowanych modelowi...?
              --
              Pozdrawiam,
              G.

              "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
          • 28.06.14, 08:26
            dziala_nawalony napisał:

            > ,ale z calym szacunkiem mnie nie byloby stac na utrzymanie w przyzwoitym stanie
            > technicznym np.s-klasse w wieku 10+ . Jestem pragmatykiem

            Ja tez. I z S-klasa się zgadzam. Na szczęście w przypadku Lexusa Toyota zrobila calkiem fajna rzecz. Nie licząc wysokiej jakości wykonania i materiałów w Lexach (może nie az tak dobrego jak w S - klasie ale cos za cos) cala reszta podzespolow jest z seryjnych Toyot, które umowmy się - nie sa drogie.

            Poza blacha, 100% części w RX jest dzielone z modelami Toyoty - glownie Camry.
            A czy utrzymanie Carmy to jakiś straszny problem? Nie - to zwykle auto sredniej klasy.

            Ztaem z jednej strony mamy (wizerunkowo) marke Premium (bo toyocie udało się wcisnąć Lexa na ta polke - czy zasluzenie czy nie to inna sprawa), ale w kwestii eksploatacji mamy w zasadzie zwykly samochod.

            Dla mnie BOMBA!

            Obawiam się, ze utrzymanie X5 czy ML'a nie byłoby rownie tanie - ale może się myle?

            --
            Pozdrawiam,
            G.

            "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
      • 28.06.14, 11:18
        dziala_nawalony napisał:

        > galtomone napisał:
        > >
        > > Lepeij kupic za np. 30k nowe, male gowienko w salonie niz pewne auto wyzs
        > zej kl
        > > asy ale juz majace +/- 150k i 10 lat na karku?
        >
        > w moim przypadku tzn 2 person + pies, wybieram z tych dwoch opcji pierwszy wa
        > riant, lub dobieram 20tys kredytu i nowy kompakt, lub bez kredytu uzywany kompa
        > kt..ale nigdy nie dalbym za 10 latka 30 koła !! w innym przypadku sam siebie u
        > znałbym za idiotę ktory wywalił pieniądze w błoto.

        Ja też nie dałbym za 10 latka 30 tysięcy...10 letnie Polo kosztuje około 12-14 a nieco młodszy Golf V koło 20 ;)
    • 27.06.14, 13:38
      Osobiście miałem okazję rozwikłać podobną zagadkę :)
      Wyleczyłem się skutecznie z nowego małego gowienka z salonu :)
      Nie opłaca się kompletnie nowe, nawet wyposażone w lpg.
      Koszty serwisowania lpg w salonie są spore, a jakość świadczonych usług jest na poziomie nie do końca satysfakcjonującym. Bo jak można jeździć z jedną banalną usterką 8 razy... w przeciągu tygodnia...! Polecam kupić używane auto za + - 25 tysięcy, zrobić bardzo dobry serwis po zakupie, oleje, filtry, amorki, hamulce, podjechać do dobrego serwisu gdzie montują dobrej jakości auto gaz Kraków posiada sporo takich warsztatów. Wszystko zamknie się w okolicach 30 tysięcy, i będzie pewne, wygodne i dobrze wyposażone auto, które nie będzie palić jak smok, 100 km będzie kosztować około 16-20 zł.
      Jest spory wybór aut w takich kwotach, które śmiało robią przebiegi do 500 tys km (nie koniecznie diesel) bez remontu.
      • 27.06.14, 13:41
        webizon.pl napisał(a):

        > e, podjechać do dobrego serwisu gdzie montują dobrej jakości auto gaz Kraków posiada sporo takich warsztatów.

        Nie polecam serwisu www.gazik.com.pl
        Dobry serwis nie uciekałby się do takich metod marketingowych, jak spamowanie na forach.
        • 27.06.14, 14:12
          Nie to nie jest spam.
          Znam ten warsztat i byłem zadowolony z ich obsługi więc dodałem link dla zainteresowanych w Krakowie.
          Osobiście kupiłem pandę 1.2 16v + lpg nową w salonie.
          Odradzam taki wybór bo ilość wizyt w wyniku drobnych usterek z gazem była tak duża, że nie sposób było normalnie poruszać się tym autem. Raz gaz działał, następnym razem nie. Koszty serwisowe w salonie nie należą do najniższych, a raczej kupując auto za ok. 30 tyś z gazem zakładamy, że ma być tanio ale w miarę pewnie. Z racji własnych doświadczeń odradzam takie rozwiązanie. Polecam kupić dobre używane auto, założyć gaz dobrej jakości (tak jak w poprzednim poście nie piszę gdzie, u kogo, za ile i nic nie polecam) i regularnie go serwisować, a koszty eksploatacji nie będą wysokie.
          Pozdrawiam nadgorliwego "jureek" :)
          • 27.06.14, 15:06
            webizon.pl napisał(a):

            > Nie to nie jest spam.

            Nie wiesz, że na forum gazety jest wyszukiwarka? I ta wyszukiwarka pokazuje wyraźnie, że wszystkie posty napisane pod Twoim nickiem zawierają jakąś reklamę, a to "gazika", a to zabawek itp. Złapany za rękę na spamowaniu jeszcze grasz wariata.
            • 27.06.14, 15:42
              Bez sensu jest takie porównanie... To trzeba być chorym na GŁOWĘ!!! I czym wy się zajmujecie? Wszyscy tacy specjaliści? Pewnie każdy jeden Max czym jeździł to 50 letnie audi albo 90 letni GŁOLF II. Ten temat to jak kawał z arbuzem... Nowe auto to nowe auto i jak Cię stać na wydanie w salonie to stać Cie na serwis w salonie. Jak nie masz kasy to niech Ci szwagier od kumpla co zna Mirka załatwi Passata 20 letniego z przebiegiem 150 tyś. za 3.5 tyś zł z opłatami i książką serwisową. BEZNADZIEJA!!! A koledzy, którzy tak ochoczo podejmują dyskusję zapraszam do specjalisty od głowy. Pozdrawiam!
              • 27.06.14, 18:01
                Z głową to ty masz synku coś nie tak.
                Po 1.Nie ma obowiązku udzielania się,czytania,pisania na forum.Nie podoba się to po wuj komentujesz ,nie szkoda klawiatury i czasu?
                Po 2.Ludzie piszący na tym forum(także w tym wątku) w zdecydowanej większości są tu od lat i jak im nie pasuje temat, to nie piszą
                Po 3.Nowe auto to chińskie gó...no obecnie praktycznie każda marka.Ja mam kilka aut ale najfajniejszym jest właśnie te,które obecnie ma 39 lat i chyba cię na nie stać.

                Podsumowując, idź swoje przemyślenia popisz na forach desperacja czy tym podobnych.Bez odbioru.
                --
                Beer will change the world! I don't know how,but it will:)

                Life is too short to drive boring cars
              • 28.06.14, 11:41
                adam_ko_bo napisał(a):

                > Bez sensu jest takie porównanie... To trzeba być chorym na GŁOWĘ!!! I czym wy s
                > ię zajmujecie? Wszyscy tacy specjaliści? Pewnie każdy jeden Max czym jeździł to
                > 50 letnie audi albo 90 letni GŁOLF II. Ten temat to jak kawał z arbuzem... Now
                > e auto to nowe auto i jak Cię stać na wydanie w salonie to stać Cie na serwis w
                > salonie. Jak nie masz kasy to niech Ci szwagier od kumpla co zna Mirka załatwi
                > Passata 20 letniego z przebiegiem 150 tyś. za 3.5 tyś zł z opłatami i książką
                > serwisową. BEZNADZIEJA!!! A koledzy, którzy tak ochoczo podejmują dyskusję zapr
                > aszam do specjalisty od głowy. Pozdrawiam!
                Gdybym miał kupić nówkę w salonie i stracić 30 000 zł czyli 50% wartości w ciągu 4-5 lat to specjalista od głowy byłby mi potrzebny ;) Za stracone 30 tysięcy to prawie 3 polówki 9N można w dobrym stanie kupić:) haha;)

                • 29.06.14, 21:54
                  Czesto madrze piszesz, ale takie stwierdzenia...

                  > Gdybym miał kupić nówkę w salonie i stracić 30 000 zł czyli 50% wartości w c
                  > iągu 4-5 lat to specjalista od głowy byłby mi potrzebny ;)

                  nie pomagaja ci.
                  Byles kiedys w jakims kasynie zeby stracic jakas znaczna sume? Jesli nie, nie wiesz, jak to smakuje. Sproboj kiedys. Potem kup sobie nowy samochod i tez posmakuj. Nie masz prawa popiardywac opinii o smakach ktorych nie znasz.
                  • 29.06.14, 23:21
                    Mnie to fascynuje w ogóle, że kupowanie samochodów sie traktuje jak jakąś lokatę czy inwestycje...

                    Ciekawe, czy jak sobie kupują bułki w sklepie, gacie albo telewizor czy komórkę to też patrzą na to ile stracą na ewentualnej odsprzedaży - jestem przekonany, że kupując meble z ikei z drugiej ręki i używajac Nokii 3210, bo najmniej tracą na rynku, byliby w stanie uzyskać tyle, że stać ich by było na fabrycznie nowe Bentleye :)
                    --
                    Rum tum tum trala-bum
                    • 30.06.14, 09:41
                      Bo sa tacy do ktorych nie dociera, ze zakup nowego auta (pomimo deprecjacji) moze sprawiac przyjemnosc. Ze sa tacy co nie kupia Polo, bo chca czegos wiecej niz transportu 4liter z A do B.

                      --
                      Pozdrawiam,
                      G.

                      "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                      • 01.07.14, 20:43
                        galtomone napisał:

                        > Bo sa tacy do ktorych nie dociera, ze zakup nowego auta (pomimo deprecjacji) mo
                        > ze sprawiac przyjemnosc. Ze sa tacy co nie kupia Polo, bo chca czegos wiecej ni
                        > z transportu 4liter z A do B.
                        >

                        Są tacy do których nie dociera że ludzie maja prawo wiedzieć o utracie wartości 50% w 4 lata żeby podjąć świadomą decyzję o zakupie(w salonie o tym nie mówią) i coraz częściej wybierają używane;)...sprzedaż nówek od 2007 r spadła ogromnie więc moje nauki nie idą w las ;)
                    • 01.07.14, 20:31
                      tomek854 napisał:

                      > Mnie to fascynuje w ogóle, że kupowanie samochodów sie traktuje jak jakąś lokat
                      > ę czy inwestycje...
                      >
                      > Ciekawe, czy jak sobie kupują bułki w sklepie, gacie albo telewizor czy komórkę
                      > to też patrzą na to ile stracą na ewentualnej odsprzedaży - jestem przekonany,
                      > że kupując meble z ikei z drugiej ręki i używajac Nokii 3210, bo najmniej trac
                      > ą na rynku, byliby w stanie uzyskać tyle, że stać ich by było na fabrycznie now
                      > e Bentleye :)

                      Samochód jest inwestycją - co prawda dochodu nie przynosi ale kupując używane strata wartości jest mniejsza:)
                  • 30.06.14, 09:39
                    bunkum napisała o Misiaczku!!!

                    > Czesto madrze piszesz, ale takie stwierdzenia...
                    >
                    > > Gdybym miał kupić nówkę w salonie i stracić 30 000 zł czyli 50% wartości
                    > w c
                    > > iągu 4-5 lat to specjalista od głowy byłby mi potrzebny ;)


                    bunkum - jak w temacie... CHYBA ZARTUJESZ???
                    Wskaz jedna sensowna i na temat wypowiedz Misiaczka! Bo ja chyba slepy jestem....
                    --
                    Pozdrawiam,
                    G.

                    "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
                    • 01.07.14, 01:58
                      > bunkum - jak w temacie... CHYBA ZARTUJESZ???
                      > Wskaz jedna sensowna i na temat wypowiedz Misiaczka!
                      Nie chce mi sie.

                      > Bo ja chyba slepy jestem..
                      Jestes.
                      • 01.07.14, 07:32
                        No.. coz.... Argumenty podales takie, których nie da się obalic.
                        W każdym razie na Twoim miejscu (na wszelki wypadek) od M. trzymałbym się z daleka.
                        Może się okazac, ze glupota jest jednak zarazliwa....
                        --
                        Pozdrawiam,
                        G.

                        SmartDNS - dostęp do polsich VOD z za granicy (w tym HBO Go)
                    • 01.07.14, 20:33
                      galtomone napisał:

                      > bunkum napisała o Misiaczku!!!
                      >
                      > > Czesto madrze piszesz, ale takie stwierdzenia...
                      > >
                      > > > Gdybym miał kupić nówkę w salonie i stracić 30 000 zł czyli 50%
                      > wartości
                      > > w c
                      > > > iągu 4-5 lat to specjalista od głowy byłby mi potrzebny ;)

                      >
                      > bunkum - jak w temacie... CHYBA ZARTUJESZ???
                      > Wskaz jedna sensowna i na temat wypowiedz Misiaczka! Bo ja chyba slepy jestem..

                      załóż okulary...ale nie te różowe:)
                      > ..
                  • 01.07.14, 20:29
                    bunkum napisała:

                    > Czesto madrze piszesz, ale takie stwierdzenia...
                    >
                    > > Gdybym miał kupić nówkę w salonie i stracić 30 000 zł czyli 50% wartości
                    > w c
                    > > iągu 4-5 lat to specjalista od głowy byłby mi potrzebny ;)
                    >
                    > nie pomagaja ci.
                    > Byles kiedys w jakims kasynie zeby stracic jakas znaczna sume? Jesli nie, nie w
                    > iesz, jak to smakuje. Sproboj kiedys. Potem kup sobie nowy samochod i tez posma
                    > kuj. Nie masz prawa popiardywac opinii o smakach ktorych nie znasz.

                    Faktycznie nie byłem w kasynie i nie kupiłem wżyciu nówki w salonie....nie spaliłem też banknotów w piecu choć efekt ten sam - strata kasy :)
                    ...ale znam mądrzejsze sposoby wydawania pieniędzy i robienia sobie przyjemności ;)
      • 27.06.14, 14:05
        webizon.pl napisał(a):

        > Bo jak można jeździć z jedną banalną
        > usterką 8 razy... w przeciągu tygodnia...!

        Oj mozna, tez to znam...

        > Polecam kupić używane auto za + - 2
        > 5 tysięcy, zrobić bardzo dobry serwis po zakupie, oleje, filtry, amorki, hamulc
        > e, podjechać do dobrego serwisu gdzie montują dobrej jakości auto gaz - Kraków posiada sporo takich warsztatów.

        Po pierwsze nie polecam spmareskiego zakladu od LPG w Krakowie.

        Po drugie piszesz pan bzdury,byle pisac. Trzeba byc skonczonym idiota by kupic auto za 5k i na dzien dorby wsadzic w nie 25k!!!!

        Abstrahujac juz od kwesti uzywalnosci takiego czegos na codzien, wygody, itd (bo siedzienia z diurami tez sie wymiania???). To nie daj boze na drugi dzien ktos nam robi mala szkode i ubezpieczalnia (nasze auto nadal jest warte 5k) oglasza szkode calkowita.

        Jak na montazu LPG gazik z krakowa zna sie tak jak na doradzaniu i reklamie to ja osobiscie dziekuje za uslugi!

        > Wszystko zam
        > knie się w okolicach 30 tysięcy, i będzie pewne, wygodne i dobrze wyposażone au
        > to, które nie będzie palić jak smok, 100 km będzie kosztować około 16-20 zł.
        > Jest spory wybór aut w takich kwotach, które śmiało robią przebiegi do 500 tys
        > km (nie koniecznie diesel) bez remontu.

        Siur.....

        --
        Pozdrawiam,
        G.

        "zmień DNS by oglądać hulu crackle I Netflix" - google it ;-)
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.