Dodaj do ulubionych

Naprawiać czy zainwestować w nowy?

10.02.15, 15:06
Dzień dobry,

Kolejny raz w moje auto - Kia Clarus, 1997 lub 1999, nie pamiętam dokładnie - jest niesprawne. Mam wrażenie, że na zmianę psuje się wszystko po kolei, nie miną dwa miesiące od poprzedniej naprawy, a szwankuje coś nowego. Czy to już czas, by zainwestować - mimo jednoznaczności z zapożyczeniem się - w nowe auto? Jak myślicie?
Obserwuj wątek
    • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: Naprawiać czy zainwestować w nowy? 10.02.15, 15:17
      Jeżeli samochód, którego wartość nie przekracza zapewne 4.000 zł, generuje ci od dłuższego czasu koszty i będzie zapewne to robić w przyszłości, to ekonomiczny sens jego naprawy jest żaden. Lepiej pozbyć się padliny i zaoszczędzić pieniędzy i nerwów.

      Odpowiedź na drugie pytanie jest nieco trudniejsza. Wszystko zależy od tego co chcesz kupić, za ile, jaką kwotę musiałbyś pożyczyć i na jakie raty kredytu cię stać. Jeżeli miałbyś się zarżnąć kredytem i kupić samochód na który cię nie stać to jest to tak samo mądre jak dalsze trzymanie tej Kia. Podał trochę więcej informacji to może coś konkretnego uda się doradzić.
      • mysiahaisia Re: Naprawiać czy zainwestować w nowy? 10.02.15, 15:48
        Utrzymanie sprawnego samochodu, niezbędne wizyty w warsztacie - takie jak zmiana opon, sprawdzenie ogólnego stanu technicznego, sporadyczne naprawy - to budżetu nie przekracza. Ciosem, ba - śmiertelnym, jednak może okazać się kupno nowego (nie "nowego z salonu", po prostu następcy) auta. Z miesięcznego łącznego przychodu nie jesteśmy w rodziną w stanie odłożyć na samochód czy wakacje, a jednak samochód - w mieścince z praktycznie niedziałającą komunikacją miejską, z rodziną "rozbitą" po województwie - jest dla nas w zasadzie niezbędny.
        • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: Naprawiać czy zainwestować w nowy? 10.02.15, 16:18
          Zrób sobie porównanie ile w ciągu ostatniego roku kosztowały się nadprogramowe naprawy auta (nie liczymy normalnych kosztów eksploatacji np. wymiany oleju bo to normalne nawet w nowych samochodach), potem wybierz sobie samochód i dowiedz się ile kosztowałby cię kredyt i jakim okresie miałbyś go spłacać. Jeżeli roczna kwota kredytu będzie zbliżona do tego co wydałeś w ostatnim roku na naprawy starego auta to możesz sobie pozwolić na kupno nowego - używanego auta.
          • galtomone Re: Naprawiać czy zainwestować w nowy? 11.02.15, 10:48
            Nie nie może
            Bowiem, kazde auto moze sie zepsuc. To nowe tez. Zatem raty kredytu musza byc nizsze niz koszty napraw dotychczasowego auta.
            Raz ze jesli nie beda - to gdzie tu oszczednosc (w koncu jak naprawi/wymieni w Kii wszystko to ta przestanie sie psuc) a poza tym gdzie bufor na ewentualne awarie "nowego"?

            Szczegolnie w systuacji naszej, gdzie rynek aut uzywanych to dzungla I praktycznie wiekszosc aut to wtopy I oszustwa ale za to "tanie" I z malym przebiegiem.

            --
            Pozdrawiam,
            galtom
    • qqbek Dzień dobry! 10.02.15, 15:37
      mysiahaisia napisał(a):

      > Dzień dobry,
      >
      > Kolejny raz w moje auto - Kia Clarus, 1997 lub 1999, nie pamiętam dokładnie - j
      > est niesprawne. Mam wrażenie, że na zmianę psuje się wszystko po kolei, nie min
      > ą dwa miesiące od poprzedniej naprawy, a szwankuje coś nowego. Czy to już czas,
      > by zainwestować - mimo jednoznaczności z zapożyczeniem się - w nowe auto? Jak
      > myślicie?

      Poproszono mnie o opinię, tak więc tak (i tylko tak należy traktować moją wypowiedź):
      1. KIA to padlina, może to nie Carnival, ale czego japońskiego się KIA nie dotknęła (od Mazdy 121 czyli Pride do Mazdy 626 czyli Clarusa) to spiep..yła koncertowo.
      2. Samochód to nie inwestycja (no chyba, że masz firmę i zarabiasz jeżdżąc).
      3. Trzymanie niesprawnej "skarbonki" nie ma sensu. Jeżeli musisz się zapożyczyć, żeby kupić "następcę" to może zastanów się, czy Ciebie w ogóle stać na samochód?
      --
      Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
    • a_weasley To zależy 10.02.15, 15:52
      Mysiahaisia napisała:

      > Kolejny raz w moje auto - Kia Clarus, 1997 lub 1999, nie pamiętam dokładnie - j
      > est niesprawne. Mam wrażenie, że na zmianę psuje się wszystko po kolei, nie min
      > ą dwa miesiące od poprzedniej naprawy, a szwankuje coś nowego.

      To normalne w nastoletnim samochodzie.

      > Czy to już czas, by zainwestować - mimo jednoznaczności z zapożyczeniem się
      > - w nowe auto? Jak myślicie?

      Zależy od mnóstwa spraw, poczynając od stanu blacharskiego pojazdu, poprzez to, gdzie mieszkasz (tzn. ile kosztują naprawy, bo co innego Warszawa, a co innego podlaska wieś), aż po stabilność dochodów. Jeśli coś się psuje, a chwilowo nie możesz sobie pozwolić na naprawę, zawsze możesz poczekać. Raty zaś trzeba płacić stale (i wątpię, żeby były niższe niż to, co wydajesz na naprawy).
      Zawsze jest rozwiązanie pośrednie - kupić samochód też używany, ale np. o połowę młodszy.

      --
      „Młodzi, wykształceni” to nadchodząca postać współczesnej ciemnoty. A nie ma nic gorszego niż ciemnota mniemająca, iż jest oświecona.
      (St. Michalkiewicz)
      • galtomone Re: To zależy 11.02.15, 10:51
        a_weasley napisał:

        > Mysiahaisia napisała:
        >
        > > Kolejny raz w moje auto - Kia Clarus, 1997 lub 1999, nie pamiętam dokładn
        > ie - j
        > > est niesprawne. Mam wrażenie, że na zmianę psuje się wszystko po kolei, n
        > ie min
        > > ą dwa miesiące od poprzedniej naprawy, a szwankuje coś nowego.
        >
        > To normalne w nastoletnim samochodzie.

        Nie, to nie jest normalne w nastoletnim samochodzie.
        Mowie z doswiadczenia bo kilka aut nastoletnich juz mialem I jedyne co sie psulo co chwile to Maluch, Polonez, Peugeot 405 I Escort 99. Dwie AVENSIS, Previa I obecny nastoletni Lex sie nie psuja w takim stopniu jak opisuje to autorka.

        --
        Pozdrawiam,
        galtom
    • hutchence Re: Naprawiać czy zainwestować w nowy? 10.02.15, 16:56
      A ile Cię te naprawy kosztują? I, jak już inni wyżej zapytali, ile chcesz wydać na następne auto. Bo jeżeli nie kupisz nowego to wcale nie zyskasz wiele (tym bardziej, że chcesz się zapożyczyć). Ja kupiłem auto za 30tys. i psuje się rzadko ale już to koszta są nie małe. Ostatnio piasta, poduszki silnika, paski i rolki przy silniku razem na 2500 zł. A miałem też jeszcze starsze auto jak Twoje i raz na 2 miesiące odwiedzałem mechanika ale za jakieś stosunkowo nie duże pieniądze. Inna sprawa, że mimo wszystko wolę zdecydowanie te nowe auto choć droższe w utrzymaniu. Co innego wkładać pieniądze w starego grata a co innego w coś co jeszcze nim nie jest i cieszy oko.
      • misiaczek1281 Re: Naprawiać czy zainwestować w nowy? 11.02.15, 11:23
        nowy samochód te samej klasy i wielkości wydasz 70 000 -90 000 zł.... taniej będzie naprawiać i jeździć dalej lub kupić młodsze używane auto....nowego nie kupuj bo nowe są nafaszerowane elektroniką.....żarówka się spali i trzeba jechać do serwisu bo nowe auto na gwarancji a tylko tam mają kod i klucze potrzebne do naprawy:)....i kasują jak za zboże:)

        --
        Tak. To prawda że moje poglądy są oryginalne...ludzie mi tego zazdroszczą bo też by tak chcieli, ale nie potrafią, więc działa u nich zasada negacji. Nie potrafią czegoś zrozumieć więc to odrzucają ...To jednak daje mi siłę i utwierdza w przekonaniu że mój sposób myślenia wzbudza emocje i ma w sobie coś czego inni nie mają...coś więcej niż tylko "hau hau" :)
    • dr.hayd Re: Naprawiać czy zainwestować w nowy? 11.02.15, 13:48
      Do tej pory dyskusja toczyła się jedynie o pieniądzach. Jeśli naprawy Kia Clarus nie są wyższe niż raty kredytu to można grata trzymać i naprawiać.
      Ale nikt do tej pory nie podniósł kwestii CZASU i UPIERDLIWOŚCI naprawiania.
      Ja pogoniłem nastoletni samochód nie dlatego, że jego naprawy były kosztowne, ale dlatego, że były upierdliwe. Nie jest problemem np. wymienić regulator napięcia za 40zł, ale problemem jest to, że ta część padła w deszczowy sobotni wieczór daleko od domu i to tak skutecznie, że unieruchomiła samochód. Kupić mogłem część dopiero w poniedziałek, a niedzielne plany pokrzyżował mi brak samochodu.A jak trzeba na część poczekać to czas bez samochodu się wydłuża.
      I to w sytuacji, kiedy wiadomo co padło, gorsze są sytuacje, kiedy samemu nie wiesz co, a fachowcy też nie wiedzą i są gotowi na ślepo wymieniać co popadnie.
      Miałem sytuację, kiedy doholowałem samochód do warsztatu, a po dwóch dniach właściciel warsztatu dzwoni do mnie: "zabieraj nieruchomość, nie będę naprawiał tej gabloty"; fakt wtedy naprawa kosztowała mnie łącznie 1000zł, ale tydzień szukałem części po szrotach i dwa wieczory spędziłem w garażu mechanika-amatora, który podjął się naprawy.
      Więc oprócz kosztów napraw, odpowiedz sobie na pytanie: Czy naprawy Twojego Clarusa są dla Ciebie upierdliwe? Czy przestoje samochodu są dla Ciebie kosztowne (bo rezygnujesz np. z dodatkowej fuchy, musisz jechać taksówką), bolesne (bo np. nie możesz pojechać do teściowej na imieniny)? Czasochłonne (bo zamiast zająć się czymś innym dwa dni zajmujesz się tylko samochodem, musisz wychodzić do pracy godzinę wcześniej, wracasz godzinę później)?
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.