Dodaj do ulubionych

Do "Korwinistów" - kara/zadoscuczynienie

07.03.15, 15:16
Swego czasu przy okazji roznych dyskusji padaly to rozne argumenty.
Ze prewencja jest BE, ze to ograniczanie wolności obywateli, ze każdy powinien być odpowiedzialny za swoje czyny.
Ze kara dopiero jak cos się stanie, bo przeciz ludzie sa odpowiedzialni a wogole to jak karac zanim cos się stanie...
itd...itd...

No to ka sobie wyobrazacie kare i zadośćuczynienie w takich przypadkach. Jak myślicie jaka roznice robi to kierowcy Jeepa czy sprawca dostanie 10 lat czy 100 a może nawet czape (gdyby była kara śmierci)?
Rodzinie wysoka kara cos rozwiaze?

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,138764,17532976,Tragedia_na_drodze__Kierowca_splonal_w_samochodzie.html?lokale=katowice#BoxNewsLink
--
Pozdrawiam,
galtom
Obserwuj wątek
      • galtomone Re: Do "Korwinistów" - kara/zadoscuczynie 07.03.15, 18:59
        Nic nowego nie zaproponuje ponad fakt, kontroli na drogach. Ale te raczej ograniczlybym do tych przypadkow, które daja powod kontroli.
        Choc prewencjne akcje typu trzeźwy poranek - skoro daja efekty - tez głupie nie sa.

        Osobiscie jestem za zabieraniem prawa jazdy dożywotnio (już to wielokrotnie pisałem) i chyba przeciwko przepaku mienia tez nie mialbym nic przeciw.
        Oczywiście jazda bez uprawnien kogos kto jeszcze ich nie ma (młodzi ludzie czasem wpadają na szalone pomysły i trudno im z tego powodu przekreslac zycie) a kogos kto ich nie ma przez wlasna glupote i za kare.... to nie to samo i powinno być inaczej karane.

        BTW: gdyby w temacie wypowiedział się Bimota (w co nie watpie, ze zrobi), to z góry przepraszam za milczenie ale jego posty sa u mnie nie widoczne.

        --
        Pozdrawiam,
        galtom
        • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: Do "Korwinistów" - kara/zadoscuczynie 07.03.15, 19:59
          Odbieranie prawa jazdy dożywotnio za powtórną jazdę w stanie nietrzeźwości jest w obecnym projekcie zmian kodeksu karnego. Tak samo jak jazda bez uprawnień zabranych wcześniej przez sąd (już po upływie zakazu bo jazda w czasie zakazu już dziś jest przestępstwem). Oprócz tego naprawdę solidne świadczenia pieniężne.

          Nie oszukujmy się. Obojętnie jakie kary i środki zostaną wprowadzone takie sytuacje jak z linkowanego artykułu będą się zdarzań, głupota ludzka jest bowiem niezmierzona. Ważne, żeby z roku na rok systematycznie ograniczać ilość tych tragicznych zdarzeń.

          Nadal jednak nie bardzo rozumiem co z tą sytuacją mają wspólnego korwiniści.
            • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: Do "Korwinistów" - kara/zadoscuczynie 07.03.15, 21:35
              Aha, nie czytałem tych ich rewelacji, stąd moja lekka dezorientacja w temacie.

              Na marginesie, ja rozumiem, że można mieć niezwykle liberalne poglądy na wszystko co nasz otacza, ale depenalizacja jazdy w stanie nietrzeźwości to całkowicie przegięcie. Można to porównać z zatrudnianiem pedofila w przedszkolu albo sprzedaży kibolom przed stadionem dobrze wyostrzonych maczet. Pamiętajmy o złotej zasadzie: okazja czyni złodzieja, łatwiej popełnić przestępstwo, gdy ma się ku temu stworzone warunki.
              • do.ki święte słowa! 07.03.15, 22:27
                "okazja czyni złodzieja". Patrz wątek obok: droga, która umożliwia przekroczenie dozwolonej prędkości sprawia, że prędkość będzie przekraczana.

                Taka dygresja.
                --
                "Anti-intellectualism has been a constant thread winding its way through our political and cultural life, nurtured by the false notion that democracy means that 'my ignorance is just as good as your knowledge'.” Isaac Asimov
                • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: święte słowa! 07.03.15, 22:50
                  Nie mierz innych własną miara, nie każdy będzie cisnął 150 km/h, gdy tylko zobaczy prosty odcinek drogi. To, że droga jest przyzwoita, nie znaczy że można po niej szaleć.

                  Czy na widok każdego kto wypłaca pieniądze z bankomatu masz chęć go obrabować?
                  • do.ki Re: święte słowa! 08.03.15, 09:09
                    150 na prostej drodze to "szaleństwo"? Pranie mózgu jednak robi swoje.
                    --
                    "The first duties of the physician is to educate the masses not to take medicine." Sir William Osler
                      • galtomone Re: święte słowa! 08.03.15, 10:53
                        galtomone napisał:

                        > do.ki napisał:
                        >
                        > > 150 na prostej drodze to "szaleństwo"? Pranie mózgu jednak robi swoje.
                        >
                        > A 150 na prostej drodze z innymi uczestnikami ruchu?

                        Szczególnie w sytuacji, gdy Ci inni nie zakladaja ze jedziesz 150 z przeciwka, np. podejmując decyzje o wyprzedzani i widzac twoje swiatla...

                        Nie sadzisz, ze może się okazac, ze zabraknie im miejsca na wykonanie manewru?
                        >
                        >


                        --
                        Pozdrawiam,
                        galtom
                        • do.ki Re: święte słowa! 08.03.15, 12:02
                          > > A 150 na prostej drodze z innymi uczestnikami ruchu?
                          >
                          > Szczególnie w sytuacji, gdy Ci inni nie zakladaja ze jedziesz 150 z przeciwka,
                          > np. podejmując decyzje o wyprzedzani i widzac twoje swiatla...
                          >
                          > Nie sadzisz, ze może się okazac, ze zabraknie im miejsca na wykonanie manewru?

                          Ależ oczywiście, masz rację. Tylko czego chcesz dowieść? Że każdą sytuację trzeba oceniać indywidualnie? No to nie ma co dyskutować, bo nie ma między nami różnicy zdań.
                          --
                          "If we want a wealthy society, we'll have to tolerate wealthy men." Winston Churchill
                          • galtomone Re: święte słowa! 08.03.15, 12:47
                            do.ki napisał:

                            > > > A 150 na prostej drodze z innymi uczestnikami ruchu?
                            > >
                            > > Szczególnie w sytuacji, gdy Ci inni nie zakladaja ze jedziesz 150 z przec
                            > iwka,
                            > > np. podejmując decyzje o wyprzedzani i widzac twoje swiatla...
                            > >
                            > > Nie sadzisz, ze może się okazac, ze zabraknie im miejsca na wykonanie man
                            > ewru?
                            >
                            > Ależ oczywiście, masz rację. Tylko czego chcesz dowieść? Że każdą sytuację trze
                            > ba oceniać indywidualnie?

                            Nie, tylkop, ze jakies ogolne reguly masza byc. A ze sa ogole I sa kompromisem to czesto I gesto bedziesz uwazal ze limit w danym miejscu jest za niski.
                            Tyle, ze z p. widzenia Kowalskiego ktory jezdzi generalnie maks 80km/h90 jest wystarczajaca a wyzsze ograniczenia nawet na autostradach niepotrzebne. I z jego p. widzenia to bedzie racja. Tylko czy zatem (skoro on tak uwaza) nalezy tak zrobic dla wszystkich?
                            Czy jednak moze wypracowany kompromis jest lepszy?

                            > No to nie ma co dyskutować, bo nie ma między nami róż
                            > nicy zdań.

                            Ciesze sie, aczkowiel w tym swietle tym bardziej nie rozumiem uzytych przez ciebie wczesniej argumentow ani wogle powodu/sensu tej dyskusji.


                            --
                            Pozdrawiam,
                            galtom
                • tbernard Re: święte słowa! 07.03.15, 23:52
                  do.ki napisał:

                  > "okazja czyni złodzieja". Patrz wątek obok: droga, która umożliwia przekroczeni
                  > e dozwolonej prędkości sprawia, że prędkość będzie przekraczana.

                  Zgaduję, że jesteś też przeciwnikiem sprzedawania i poruszania się w Polsce pojazdami, które są w stanie pojechać szybciej niż 140km/h. Należy koniecznie zakaz wprowadzić na takie pojazdy na drogach publicznych, bo w Polsce nie ma miejsca, gdzie dozwolona była by większa prędkość.
                  • do.ki Re: święte słowa! 08.03.15, 09:08
                    Źle zgadujesz. Nie jestem ani przeciwnikiem sprzedaży szybkich aut, ani też przeciwnikiem jeżdżenias zybciej niż kodeks pozwala.
                    --
                    "The first duties of the physician is to educate the masses not to take medicine." Sir William Osler
                    • tbernard Re: święte słowa! 08.03.15, 19:14
                      Odchodząc nieco od ruchu drogowego, ale w istocie analogicznie, czy jesteś za pozwoleniem aby strzelać z ostrej amunicji w tłum ludzi, ale rzecz jasna tylko przez takich, którzy mają o sobie mniemanie, że mają świetnego cela i nikogo nie trafią. Ot tak dla frajdy. A jeśli by przypadkiem kogoś ktoś trafił, to oczywiście winien, ale z jakiego powodu nie pozwalać postrzelać tym, co do tej pory nie popełnili takiego błędu?
    • oixio a przyczyna wypadku to ..? 07.03.15, 17:28
      Nie sądzę, że przyczyną wypadku była zawartość 1 promila alkoholu.
      Obwodnica, oświetlony, nieoświetlony tył jeepa, stojący na środku jezdni, poboczu, prawym pasie, lewym pasie ... czy to tak trudno określić co było bezpośrednią przyczyną ?
      • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 07.03.15, 19:03
        Z treści artykulu wynika, ze BMW jechalo za szybko a do tego najprawdopodobniej przyczylnil się alkohol.
        Ale alkohol dla mnie jest tu wtórny. Nic przecież na jego temat nie pisałem.
        Chodzi o fakt złamania przepisów. Wypadek nieszczęśliwy.... typu :

        - wybuch opony i ktoś wpada na inne auto i kgos zabija - trudno, przykre ale nie do przewidzenia
        - jazda zgodnie z przpisami i wypadek z roznych przyczyn (nieprzewidywalnych) pomimo to... trudno

        Ale wszelkie lamanie przepisów można uznac za przyczynianie się do wypadku i przypuszczać, ze mogloby do niego nie dojść gdyby nie zostały złamane.
        Tu mamy alkohol i predkosc.

        I co komu po karze dla sprawcy?

        --
        Pozdrawiam,
        galtom
        • do.ki Re: a przyczyna wypadku to ..? 07.03.15, 19:44
          Galto,

          nikt z nas nie ma gwarancji, że będzie żył długo i szczęśliwie. Równie dobrze jak zginąć z przyczyny pijanego kierowcy jadącego z przeciwka możesz zginąć od pioruna. I podobnie jak w przypadku pioruna możesz zmniejszyć ryzyko (siedzieć w domu podczas burzy albo stosować znane taktyki zmniejszające ryzyko uderzenia), tak samo możesz zmniejszyć ryzyko zabicia cię przez pijanego na drodze (po prostu ZAŁOŻYĆ, że ten z przeciwka spróbuje cię zabić, rozwinąć zdrową paranoję spodziewać się ataku). To oczywiście nie sprowadza ryzyka do zera, ale ogranicza je. Co do tych przypadków, które pozostają: gościu złamał zasady, czym naraził kogoś na straty. Stratę trzeba wynagrodzić. Nie może zwrócić mu życia, ale może poświęcić swoje życie na choćby złagodzenie szkody. Takie cywilizowane sprzedanie sprawcy w niewolę. To jeden aspekt. Drugi to kwestia kary z złamanie SŁUSZNEJ zasady (nie wszystkie zasady, które skodyfikowano, są słuszne) i tu odsyłam do kodeksu karnego, bo tam jest taryfikator. Wszystko.

          --
          "The best argument against democracy is a five-minute conversation with the average voter." Winston Churchill
            • do.ki Re: a przyczyna wypadku to ..? 07.03.15, 20:27
              > Indywidualne wartościowanie ich przez
              > kierowców będzie w konsekwencji prowadzić do większej ilości takich tragicznych
              > wypadków.

              Po pierwsze, niekoniecznie. Po drugie, jakiś poziom ryzyka trzeba zaakceptować. Nie ma sensu poświęcać skuteczności na ołtarzu bezpieczeństwa.
              --
              "Ambition is a dream with a V8 engine. Ain't nowhere else in the world where you can go from driving a truck to Cadillac overnight." Elvis Presley
              • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: a przyczyna wypadku to ..? 07.03.15, 21:40
                Jeżeli pozostawisz do indywidualnej oceny kierowcy to czy ma respektować znak ustąp pierwszeństwa albo zakaz skrętu lub wjazdu itp. to dla mnie oczywistym jest, że wprowadza to anarchię na drodze co w konsekwencji będzie skutkować większa ilością kolizji i wypadków.

                Nie rozumiem tego tekstu o skuteczności w kontekście ruchu drogowego. Dla 99% uczestników ruchu miarą skuteczności funkcjonowania ruchu drogowego jest bezpieczeństwo. Nikt poza szaleńcami nie zaakceptuje korzyści w postaci 10 minut zaoszczędzonych na drodze jeżeli straci przez to zdrowie albo życie.

                Być może źle cię zrozumiałem, ale przyznasz, że twoja wypowiedź jest dość lakoniczna.
                • do.ki Re: a przyczyna wypadku to ..? 07.03.15, 22:25
                  wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

                  > Jeżeli pozostawisz do indywidualnej oceny kierowcy to czy ma respektować znak u
                  > stąp pierwszeństwa albo zakaz skrętu lub wjazdu itp. to dla mnie oczywistym jes
                  > t, że wprowadza to anarchię na drodze co w konsekwencji będzie skutkować większ
                  > a ilością kolizji i wypadków.

                  Jak już pisałem, są reguły sensowne i bezsensowne. Ograniczenia prędkości najczęściej są bezsensowne. Nie podważam sensowności czerwonego światła czy regulacji pierwszeństwa. Zakazy skrętu zależą od sytuacji. A anarchia wcale nie jest zła, w każdym razie lepsza od przeregulowania.

                  >
                  > Nie rozumiem tego tekstu o skuteczności w kontekście ruchu drogowego. Dla 99% u
                  > czestników ruchu miarą skuteczności funkcjonowania ruchu drogowego jest bezpiec
                  > zeństwo.

                  Jesteś tego pewny?


                  > Nikt poza szaleńcami nie zaakceptuje korzyści w postaci 10 minut zaosz
                  > czędzonych na drodze jeżeli straci przez to zdrowie albo życie.

                  Źle to sformułowałeś. Naruszenie ograniczenia prędkości prawie nigdy nie skutkuje śmiercią czy kalectwem. Podobnie jazda po pijaku przeważnie kończy się dojechaniem cało do celu. Tak więc samo przekroczenie prędkości czy wsiadanie za kierownicę na cyku to nie jest ani próba zabójstwa, ani samobójstwa. Masz percepcję wciśniętą ci przez media o tym jak niebezpieczne jest naruszanie przepisów. No więc nie jest.

                  A zaoszczędzenie 10 minut co rano jest warte odkręcenia gazu trochę mocniej.


                  --
                  "If we want a wealthy society, we'll have to tolerate wealthy men." Winston Churchill
                  • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: a przyczyna wypadku to ..? 07.03.15, 23:14
                    wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):
                    > Jak już pisałem, są reguły sensowne i bezsensowne. Ograniczenia prędkości najcz
                    > ęściej są bezsensowne. Nie podważam sensowności czerwonego światła czy regulacj
                    > i pierwszeństwa. Zakazy skrętu zależą od sytuacji.

                    Wybacz to co powiem i nie bierz tego osobiście, ale po twoich wypowiedziach wnoszę, że nie wiele miałeś do czynienia z wypadkami drogowymi.

                    Najczęstszą przyczyną wypadków drogowych (ponad 50%) jest nadmierna prędkość. To statystyczny fakt, z którym dyskutować się nie da. Na całym świecie istnieją ograniczenia prędkości bo ma to głęboki sens (nie mówimy tu o niemieckich autostradach tylko o normalnych drogach), podyktowany zapewnieniem bezpieczeństwa dla zwykłych ludzi. To, że uważasz określone normy ruchu drogowego za bezsensowne, jest twoim prawem do wolności przekonań. Nie zmienia to jednak faktu, że musisz się do nich stosować, miedzy innymi dlatego, że inni na drodze mają prawo liczyć, że tak zrobisz i dostosowują do tego swoje działania.

                    >A anarchia wcale nie jest zła, w każdym razie lepsza od przeregulowania.

                    Jedź zatem do Somalii czy innego równie "uporządkowanego" rejonu świata i wcielaj tam w życie swoje teorie. Mam wrażenie, że szybko zatęsknisz do "przeregulowanej" Europy.

                    > Jesteś tego pewny?

                    A ty nie? Matka zawożąca do szkoły dzieci pewnie ma w nosie ich bezpieczeństwo, tak samo jak człowiek, który wraca do domu z pracy. Przecież oni wszyscy chcieliby tylko doznać sportowych wrażeń na drodze, pędzić z 200 km/h albo i szybkiej, wszak najważniejsze to być 10 minut szybkiej w domu.

                    > Źle to sformułowałeś. Naruszenie ograniczenia prędkości prawie nigdy nie skutku
                    > je śmiercią czy kalectwem. Podobnie jazda po pijaku przeważnie kończy się dojec
                    > haniem cało do celu. Tak więc samo przekroczenie prędkości czy wsiadanie za kie
                    > rownicę na cyku to nie jest ani próba zabójstwa, ani samobójstwa. Masz percepcj
                    > ę wciśniętą ci przez media o tym jak niebezpieczne jest naruszanie przepisów. N
                    > o więc nie jest.
                    >
                    > A zaoszczędzenie 10 minut co rano jest warte odkręcenia gazu trochę mocniej.

                    Powiedz to rodzinie tego spalonego faceta w Jepiee. Z pewnością podzielą twoje poglądy na temat prędkości i jazdy w stanie nietrzeźwości.

                    W przeciwieństwie do ciebie na co dzień stykam się z wypadkami drogowymi i pijanymi kierowcami, chciałbym żebyś miał cząstkę doświadczenia, którą ja nabyłem patrząc na te ludzkie tragedie. Może wówczas zmieniłbyś zdanie.

                    Mam nadzieję, że nie wierzysz w to co piszesz. Jeżeli jest inaczej to życzę ci szczęścia w tym sensie, żebyś nigdy nie musiał spoglądać w lustro i widzieć w nim drogowego zabójcę.
                    • grzek Z tymi 50% to za daleko pojechałeś 08.03.15, 00:10
                      wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):
                      >Najczęstszą przyczyną wypadków drogowych (ponad 50%) jest nadmierna prędkość. To >statystyczny fakt, z którym dyskutować się nie da. Na całym świecie istnieją ograniczenia >prędkości bo ma to głęboki sens (nie mówimy tu o niemieckich autostradach tylko o normalnych >drogach), podyktowany zapewnieniem bezpieczeństwa dla zwykłych ludzi.

                      www.brd24.pl/technologie/policjanci-przyznaja-zle-drogi-czesta-przyczyna-wypadkow/
                      • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: Z tymi 50% to za daleko pojechałeś 08.03.15, 10:36
                        Korzystam z oficjalnego źródła policyjnego, a nie spekulacji prasowych. Oto link:
                        www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&ved=0CCAQFjAA&url=http%3A%2F%2Fstatystyka.policja.pl%2Fdownload%2F20%2F137223%2FWYPADKIDROGOWE2013.pdf&ei=Xhf8VP-7L8O9UaPBgqAL&usg=AFQjCNF_vH_5EJxYz_Cat-boyBXLTo6d2g&sig2=lHVgBYSfaAA1r721Z5klOQ
                        na stronie 19 masz podane statystyki przyczyn wypadków drogowych
                        • grzek Re: Z tymi 50% to za daleko pojechałeś 08.03.15, 14:17
                          Akurat to nie są spekulacje prasowe tylko badania NIK. Oficjalne źródło policji to jest to, co sobie sami policjanci wpisują. I tak jak pokazał NIK robią to bez pojęcia. Poza tym, w tych policyjnych statystykach nie ma podziału na wypadki spowodowane przekroczeniem prędkości 50-90-140 lub tam gdzie są znaki ograniczające i na rzeczywiste niedostosowanie prędkości ale jazdę z przepisową prędkością. Tego typu dane są bardzo ukrywane i trudno je znaleźć. Kiedyś doszukałem się takich danych i wynikało z nich, że tylko 8% wypadków spowodowane jest przekroczeniem prędkości wynikającej z ograniczenia.
                            • grzek Re: Z tymi 50% to za daleko pojechałeś 08.03.15, 16:14
                              Ale na podstawie tej ankiety można wysnuć wnioski, że statystyki nie są w pełni wiarygodne. To taka odrobiona pańszczyzna przez policję, bo muszą zajmować się biurokracją a takie rzeczy robi się po najmniejszej linii oporu. Niedostosowanie prędkości do warunków jazdy jest praktycznie przyczyną każdego wypadku. Jeżeli ktoś wylatuje z trasy na zakręcie, to zawsze jest traktowane jako niedostosowanie prędkości ale przyczyną może być zaśnięcie, zagapienie się, gadanie przez telefon, zły stan techniczny samochodu czy jakaś mulda na drodze. Gdyby rzeczywiście jechać dziesięć razy wolniej, to nie byłoby żadnego wypadku albo minimalne konsekwencje.
                              Jeśli chodzi o ograniczenia prędkości, to nie zastanawiałem się nad tym ale w pewnych miejscach ograniczenia powinny być. Jednak jeżdżąc po Polsce mam wrażenie że ich nie ma. Kto chce to jedzie 90 km/h a inny 130 km/h. Przypuszczam, że gdyby nie byłoby ograniczeń to po pewnym czasie wszystko samo uregulowałoby się. Do tego potrzebna jest odpowiednia infrastruktura drogowa.
                              • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: Z tymi 50% to za daleko pojechałeś 08.03.15, 16:38
                                Jak będziemy mieli infrastrukturę drogową pozwalająca na zniesienie albo podniesienie ograniczeń prędkości to będziemy mogli o tym poważnie dyskutować. Obecnie nasze drogi takiego poziomu nie osiągają. Niemniej coraz więcej będzie autostrad i dróg szybkiego ruchu, gdzie można rozwijać większe prędkości. W miastach nigdy jeżdżenie tak szybko jak na autostradzie bezpieczne nie będzie (nie mówię o miejskich drogach szybkiego ruchu tylko o zwyczajnych ulicach).
                    • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 08.03.15, 08:29
                      No wlasni o to pytałem... i jak widać znow wsadziłem kij w mrowisko.

                      W przypadk do.ki mam kłopot jak madry gość, lekarz może jednocześnie pisać takie rzeczy.... Rozuimim, ze sam ludzi jezdzic szybciej, jak tez.
                      Jazda 70 na pustej dwupasmowc sprawia mi wręcz fizyczny bol.
                      Gdy byłem młodym kierowca dosłownie, wydwalao mi się, ze kazde czerwone swiatla nasteepnego auta, które widze przed sobą to rywal i musze go wyprzedzić. To zawsze był "czellendz".
                      A fakt, ze mnie ktoś wyprzedzal na dorze praktycznie odbierałem jak policzek.
                      Dzis, z perspektywy lat i kilometrow już wiem jak głupie to było.

                      Tym bardziej nie mogę pojac jak do.ki może pisać i wierzyc w to co pisze.



                      --
                      Pozdrawiam,
                      galtom
                      • do.ki Re: a przyczyna wypadku to ..? 08.03.15, 09:13
                        @galtomone, to proste. Potazuje się egoistyczna strona mojego ja. Co mam do zyskania trzymając się bzdurnych ograniczeń? Nic, zupełnie nic. Co mam do stracenia? Czas, nerwy, może nawet stracę część mojego bezpieczeństwa, bo w końcu zasnę z nudów za kierownicą i wjadę w drzewa czy w kogoś.

                        Obecne ograniczenia prędkości są ZA NISKIE.

                        A, a co do prędkości jako przyczyny wypadków: statystyka mówi o 30%, nie o 50, a i ta statystyka jest naciągana. Zadałeś sobie pytanie jak to policzono? Proste: w ankiecie trzeba postawić ptaszka przy słowie "prędkość" i już mamy przyczynę. Metodologia takich statystyk jest do niczego.
                        --
                        "Never ascribe to malice that which can be adequately explained by stupidity." Robert J. Hanlon
                        • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 08.03.15, 10:58
                          do.ki napisał:

                          > @galtomone, to proste. Potazuje się egoistyczna strona mojego ja. Co mam do zys
                          > kania trzymając się bzdurnych ograniczeń? Nic, zupełnie nic.

                          No... jeśli zycie lub zdrowie to nic to masz dizwny system wartości.
                          A co w sytuacji gdy wyprzedzasz auto i widzisz ze z daleka , na prostej cos się zbliza?
                          Zakladasz za każdym razem ze zapier. 200 czy 300kkm/h i nie wyprzedzasz, czy jednak spodziewasz się, ze to nie wariat i jedzie +/- w okolicy tego co mowi ograniczenie?

                          > Co mam do straceni
                          > a? Czas, nerwy, może nawet stracę część mojego bezpieczeństwa, bo w końcu zasnę
                          > z nudów za kierownicą i wjadę w drzewa czy w kogoś.

                          No... jak zasypiasz za kierownica to może korzystaj z atobusow/pociagow/samolotow? Albo rob sobie przerwy ;-)

                          > Obecne ograniczenia prędkości są ZA NISKIE.
                          Zgadzam się! W miescie 150, szczególne na szerokich arteriach, w nocy to powinno być minimum!!! Spoko da się tamtędy tyle jezdzic!

                          --
                          Pozdrawiam,
                          galtom
                          • do.ki Re: a przyczyna wypadku to ..? 08.03.15, 12:10
                            galtomone napisał:


                            > No... jeśli zycie lub zdrowie to nic to masz dizwny system wartości.

                            Brak straty to nie zysk. A po drugie, mojemu życiu i zdrowiu nic nie grozi, póki co nikomu też nie wyrządziłem krzywdy. Mój track record mówi, że chyba jednak coś tam wiem o tym jak jeździć bezpiecznie.

                            > A co w sytuacji gdy wyprzedzasz auto i widzisz ze z daleka , na prostej cos się
                            > zbliza?
                            > Zakladasz za każdym razem ze zapier. 200 czy 300kkm/h i nie wyprzedzasz, czy je
                            > dnak spodziewasz się, ze to nie wariat i jedzie +/- w okolicy tego co mowi ogra
                            > niczenie?

                            Obserwuję, oceniam prędkość i podejmuję decyzję o manewrze. Broń Boże nie zakładam, że jedzie w okolicy limitu. To samobójstwo.


                            > No... jak zasypiasz za kierownica to może korzystaj z atobusow/pociagow/samolot
                            > ow? Albo rob sobie przerwy ;-)

                            Wtedy podróż trwa jeszcze dłużej. Przerwę robię sobie po dojechaniu na miejsce. Dobrze, no to inaczej: weź dowolną trzypasmową autostradę w moim sąsiedztwie. E19, E40, E17, wszystko jedno. Limit to 120. Masz do wyboru różne taktyki jazdy. Możesz jechać jak wariat (160 i powyżej), zganiając wszystkich przed tobą z lewego pasa światłami. To chamstwo, nie uważasz? Możesz jechać między ciężarówkami prawym pasem, czyli 90-95, w dodatku hamując przed każdym, kto akurat postanowił nieumiejętnie włączyć się do ruchu albo zjechać z autostrady. Możesz próbować jechać środkowym ok. 110-120, ale i tu co i raz ktoś, kto nie wie do czego służą lusterka, zmusza cię do hamowania, i to ostro. Na dłuższą metę to naprawdę irytujące. Ale możesz też jechać 130-140 lewym pasem, od czasu do czasu ustępując "wariatom" lecącym >160, jeśli masz miejsce. I moim zdaniem to jest optymalna strategia. Mylę się? Stwarzam zagrożenie? To dlaczego przylepia mi się etykietkę mordercy, bo jadę 20 powyżej limitu na autostradzie?


                            > > Obecne ograniczenia prędkości są ZA NISKIE.
                            > Zgadzam się! W miescie 150, szczególne na szerokich arteriach, w nocy to powinn
                            > o być minimum!!! Spoko da się tamtędy tyle jezdzic!

                            Aż tak daleko to bym nie szedł, ale podwyższenie limitów o 20-30% jest jak najbardziej pożądane.


                            --
                            "The best argument against democracy is a five-minute conversation with the average voter." Winston Churchill
                            • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 08.03.15, 12:53
                              do.ki napisał:

                              > galtomone napisał:
                              >
                              >
                              > > No... jeśli zycie lub zdrowie to nic to masz dizwny system wartości.
                              >
                              > Brak straty to nie zysk. A po drugie, mojemu życiu i zdrowiu nic nie grozi, pók
                              > i co nikomu też nie wyrządziłem krzywdy. Mój track record mówi, że chyba jednak
                              > coś tam wiem o tym jak jeździć bezpiecznie.

                              Wiesz.... zawsze wypadki powoduja inni.
                              Tylko, ze jesli ci inni beda stosowac Twoje metody I argumenty ale jednak tacy swietni nie beda to mozesz kiedys sie przkonac, ze jednak byloby dla ciebie lepije, gdyby wszyscy do zasad I ograniczen sie stosowali.

                              > > A co w sytuacji gdy wyprzedzasz auto i widzisz ze z daleka , na prostej c
                              > os się
                              > > zbliza?
                              > > Zakladasz za każdym razem ze zapier. 200 czy 300kkm/h i nie wyprzedzasz,
                              > czy je
                              > > dnak spodziewasz się, ze to nie wariat i jedzie +/- w okolicy tego co mow
                              > i ogra
                              > > niczenie?
                              >
                              > Obserwuję, oceniam prędkość i podejmuję decyzję o manewrze. Broń Boże nie zakła
                              > dam, że jedzie w okolicy limitu. To samobójstwo.

                              A jak sie w ocenie,obserwacji pomylisz?
                              Znaczy zawsze zakladasz, ze jedzie znacznie szybciej I nigdy nie wyprzedzasz?
                              Bo sam wiesz, ze sa czasm warunki w ktorych predkosc nadjezdzajacego auta ciezko okreslic. Tzn., mozesz byc przkonany, ze jedzie normalnie a potem sie pokaze, ze jednak nie...

                              > Wtedy podróż trwa jeszcze dłużej.

                              Ale chyba bezpieczniej, skoro zasypiasz?
                              > > > Obecne ograniczenia prędkości są ZA NISKIE.
                              > > Zgadzam się! W miescie 150, szczególne na szerokich arteriach, w nocy to
                              > powinn
                              > > o być minimum!!! Spoko da się tamtędy tyle jezdzic!
                              >
                              > Aż tak daleko to bym nie szedł,

                              Bolszewik,lemig ktory uleg glupiej propagandize.
                              Jak wiem jak I gdzie 150 w miescie jechac bezpiecznie.
                              Moj track record to poswiadcza!

                              > ale podwyższenie limitów o 20-30% jest jak najb
                              > ardziej pożądane.

                              To drastycznie za malo!
                              Dajmy ludziom odpowiadac za swoje czyny!

                              --
                              Pozdrawiam,
                              galtom
              • tbernard Re: a przyczyna wypadku to ..? 08.03.15, 00:00
                > Po pierwsze, niekoniecznie. Po drugie, jakiś poziom ryzyka trzeba zaakceptować.
                > Nie ma sensu poświęcać skuteczności na ołtarzu bezpieczeństwa.

                Czyli w zasadzie zgadzasz się aby typa nabito na pal. Zaryzykował, zabił, to teraz niech poczuje.
            • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 07.03.15, 22:15
              wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

              > Jako obywatel powinieneś przestrzegać wszystkich zasad ruchu drogowego, które m
              > ają swoje odzwierciedlenie w przepisach. Indywidualne wartościowanie ich przez
              > kierowców będzie w konsekwencji prowadzić do większej ilości takich tragicznych
              > wypadków.

              Problem w tym, że przepisy są przestarzałe, nielogiczne, niespójne i niejednoznaczne.
              A znakolodzy ustanawiający ograniczenia nawet sami nie wiedzą, dlaczego dane ograniczenie ustawili. NIK to nawet stwierdził.
              Dodaj do tego błędy typu "ciągła na prostej, przerywana na zakręcie", tudzież inne, których policja wykryła średnio 2 na 3 km drogi. W takiej sytuacji szacunku do przepisów nie da się wykształcić.

              • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: a przyczyna wypadku to ..? 07.03.15, 23:44
                Jeżeli przepisy są twoim zdaniem nielogiczne czy w inny sposób wadliwe, to podejmij działania, aby zmienić te regulacje: porozmawiaj ze swoim posłem, załóż stowarzyszenie czy zbierz podpisy pod petycją. Tak samo postąp jeżeli uważasz, że gdzieś tam na konkretnym odcinku drogi źle namalowano linie czy ustawiono znak np. zwróć uwagę zarządcy drogi.

                Nie wolno natomiast tobie jako zwykłemu kierowcy dowolnie uznawać czy stosować się do danego znaku bądź ograniczenia prędkości czy też nie. Po pierwsze inni kierowcy czy piesi mają prawo zakładać, że zastosujesz się do tych znaków i w swoich działaniach będą to uwzględniali. Po drugie trudno twoją ocenę jako zwykłego kierowcy uznać za całkowicie miarodajną w każdej sytuacji drogowej, gdyż nie masz pełni informacji o danym odcinku drogowym (w szczególności, gdy poruszasz się po nim pierwszy raz) albo zwyczajnie możesz się w swojej ocenie mylić. Dlatego indywidualne wartościowanie przez kierowcę przepisów do których może się stosować a do których nie jest tak niebezpieczne.

                Mnie też niekiedy denerwują wadliwie umieszczone znaki drogowe, mam jednak świadomość, że olbrzymia większość z nich ma swój głęboki sens i że są ustawione po to, aby mnie i innych chronić a nie tylko utrudniać życie.
                • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 08.03.15, 08:59
                  wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

                  > Jeżeli przepisy są twoim zdaniem nielogiczne czy w inny sposób wadliwe, to pode
                  > jmij działania, aby zmienić te regulacje:

                  Wraz z siasiadką wlasnie w ten sposób wplynelismy (zmiana nastpila niecaly tydz temu, jeszcze wszystkich znakow nie ma, na razie switala zmienione) na zakaz zawracania na jednym ze skrzyzowan w naszej okolicy.
                  A prze min. 30 lat (jak nie lepiej) był tam zakaz tegoz nawracania.
                  Wszyscy ten przepisl lamali, co jakiś czas policja podbijala statystki w tym miejscu.... a wystarczylo jedno pismo do zarządcy drogi wraz z argumentacja.

                  > Nie wolno natomiast tobie jako zwykłemu kierowcy dowolnie uznawać czy stosować
                  > się do danego znaku bądź ograniczenia prędkości czy też nie.

                  No... Klemensem to długo (i bez owocnie) będziesz na ten temat dyskutować :-)
                  --
                  Pozdrawiam,
                  galtom
                • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 08.03.15, 11:58
                  wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

                  > Jeżeli przepisy są twoim zdaniem nielogiczne czy w inny sposób wadliwe, to pode
                  > jmij działania, aby zmienić te regulacje

                  Przede wszystkim ja nie jestem od tego. Oznakowanie i przepisy powinny być na bieżąco weryfikowane, tymczasem nawet ustanawianie oznakowania dokonywane jest przez totalnych laików w tym temacie - i to takich, co danej drogi na oczy nie widzieli. Często oznakowanie jest ustawiane wręcz niezgodnie z prawem (granica obszaru zabudowanego).
                  Druga sprawa - już zgłaszałem takie przypadki - wszystkie były olewane. Jeden dotyczył ustawienie fotoradaru na niebezpiecznym skrzyżowaniu. Fotoradar w końcu ustawiono, ale dopiero po tym, gdy ktoś tam zginął. No ale ja przecież tylko kierowcą jestem, to skąd miałbym się znać, gdzie ma fotoradar być.

                  > Nie wolno natomiast tobie jako zwykłemu kierowcy dowolnie uznawać czy stosować
                  > się do danego znaku bądź ograniczenia prędkości czy też nie.

                  Oczywiście że nie wolno.
                  Nie zmienia to w niczym tego, co napisałem wyżej o jakości tego oznakowania. Ani tego, że - pomimo że nie wolno - do tego oznakowania się nie stosuję. Podobnie jak 99% kierowców.

                  > Mnie też niekiedy denerwują wadliwie umieszczone znaki drogowe, mam jednak świa
                  > domość, że olbrzymia większość z nich ma swój głęboki sens i że są ustawione po
                  > to, aby mnie i innych chronić a nie tylko utrudniać życie.

                  Wiara pozwalała ludziom przetrwać w ekstremalnych sytuacjach życiowych - tutaj mamy kolejne tego potwierdzenie.


                  Jeszcze co do mojego indywidualnego wartościowania: zawsze sam uznaję, jak szybko mogę jechać. I często jest to decyzja "poniżej limitu", mimo że warunki drogowe są idealne. Nie raz ta decyzja okazała się bardzo słuszna. Choćby dlatego uznaję to za dowód, że znakolog nie ma pojęcia po co dane ograniczenie ustanawia. Mamy tu po prostu chaos i losowość.


                  • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 08.03.15, 12:58
                    klemens1 napisał:

                    > wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):
                    >
                    > > Jeżeli przepisy są twoim zdaniem nielogiczne czy w inny sposób wadliwe, t
                    > o pode
                    > > jmij działania, aby zmienić te regulacje
                    >
                    > Przede wszystkim ja nie jestem od tego.

                    No I wlasnie to jest bledne myslenie.
                    Ktorym sam sobie I swojej rzeczywistosci robisz na zlosc.
                    Najlepiej oczekiwac, ze wszyscy zajma sie wszystkim, ludzie beda uczciwi, korporacje wywazona, banki godne zaufania...
                    Szkoda, ze swiat tak nie dziala.
                    Zatem oczekiwanie by sprawy zalatwily sie same jest naiwne.

                    Szczegolnie gdy chyba ty tez skalniasz sie ku spoleczenstu obywatelskiemu gdzie ludzie maja prawa. I jednym z tych praw jest prawo do kreowania rzeczywistosci dookola siebie.
                    Ty jak widac z niego rezygnujesz, wybierasz latwa metode usprawiedliwinia wslanego lenistwa I wygody.

                    > Druga sprawa - już zgłaszałem takie przypadki - wszystkie były olewane.

                    Moze jednak twoja argumentacja byla slaba?

                    Ale rtoznie bywa, pierwsze moje opismo w sprawie nawracania na swiatlach tez zostalo zbyte bo nikomu nic (jak tobie) sie nie chce. Ale drugie juz nie I zmiana nastepuje.

                    > dowód, że znakolog

                    Szkoda tylko, ze to mityczna postac :-)

                    --
                    Pozdrawiam,
                    galtom
                    • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 09.03.15, 13:52
                      galtomone napisał:

                      > > Przede wszystkim ja nie jestem od tego.
                      >
                      > No I wlasnie to jest bledne myslenie.
                      > Ktorym sam sobie I swojej rzeczywistosci robisz na zlosc.
                      > Najlepiej oczekiwac, ze wszyscy zajma sie wszystkim,

                      Nie "wszyscy wszystkim", tylko ci, którym się za to płaci i których jest to psim obowiązkiem.

                      > Szczegolnie gdy chyba ty tez skalniasz sie ku spoleczenstu obywatelskiemu gdzie
                      > ludzie maja prawa. I jednym z tych praw jest prawo do kreowania rzeczywistosci
                      > dookola siebie.

                      Kreować rzeczywistość to ja mogę proponując miejsce na park, plac zabaw albo ścieżkę rowerową, a nie poprawiając ewidentne babole w oznakowaniu czy delikatnie sugerując, że fotoradar przydałby się bardziej na niebezpiecznym skrzyżowaniu niż na bezkolizyjnej 3-pasmówce. Bo to drugie jest do bólu oczywiste - chyba że priorytety są inne niż bezpieczeństwo.

                      > > dowód, że znakolog
                      >
                      > Szkoda tylko, ze to mityczna postac :-)

                      Czyli jednak nikt nie decyduje, jakie ograniczenie ma być ustawione. Dzięki za uświadomienie, ale mogłem się spodziewać.



                      • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 09.03.15, 14:10
                        klemens1 napisał:

                        > Nie "wszyscy wszystkim", tylko ci, którym się za to płaci i których jest to psi
                        > m obowiązkiem.

                        Niby masz racje ale liczba ludzi ktorzy sie tym zajmuja I ich mozliwosci nieograniczone nie sa. Tez moga miec gorsze dni, popleniac bedy, itd.
                        Na tym polega fakt, ze mieszkasz w olnym kraju, ze masz prawo o zlych rozwiazaniach informowac I rzadac ich poprawienia.

                        Wyobraz sobie co moglbys w takiej sprawie zrobic w Korei Pn czy PRL.... przeciez wladza mylic sie nie moze!

                        > Kreować rzeczywistość to ja mogę proponując miejsce na park, plac zabaw albo śc
                        > ieżkę rowerową, a nie poprawiając ewidentne babole w oznakowaniu czy delikatnie
                        > sugerując, że fotoradar przydałby się bardziej na niebezpiecznym skrzyżowaniu
                        > niż na bezkolizyjnej 3-pasmówce. Bo to drugie jest do bólu oczywiste - chyba że
                        > priorytety są inne niż bezpieczeństwo.

                        Twoj wybor I sam sobie takie ograniczenie narzuczas.
                        Ale to dosc powszechna postawa.
                        Nazkac tak, robic czaegos dla siebie I innych nie.

                        Stad wolontariuszy czy ludzi robiacyach cos "w czynie spolecznym" zawsze jest mniej niz tych co tylko nazekaja, ze jest zle.

                        Jak zapytasz moich sasiadow, to kazdy chcialby miec czyste podworko. Ale polowa nie wyruca porzdnie smieci, czesc wrecz wywala odpadki za okno, zplacic za sprzatanie w czyszu nikt nie chce a do pracy w ktorys weekend na 300 mieszkan przyszlo 5 osob.
                        Ale tak jak pisalem - smierdzi I brudno jest wszystkim.

                        > > > dowód, że znakolog
                        > >
                        > > Szkoda tylko, ze to mityczna postac :-)
                        >
                        > Czyli jednak nikt nie decyduje, jakie ograniczenie ma być ustawione. Dzięki za
                        > uświadomienie, ale mogłem się spodziewać.

                        Ale twierdzisz ze to jeden facet robi ci na zlosc - ten mityczny znakolog?
                        :-)
                        __
                        Pozdrawiam,
                        galtom
                        • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 09.03.15, 17:51
                          galtomone napisał:

                          > > Nie "wszyscy wszystkim", tylko ci, którym się za to płaci i których jest to psi
                          > > m obowiązkiem.
                          >
                          > Niby masz racje ale liczba ludzi ktorzy sie tym zajmuja I ich mozliwosci nieogr
                          > aniczone nie sa. Tez moga miec gorsze dni, popleniac bedy, itd.

                          Urzędasów mamy kilkaset tysięcy. Obowiązkiem niektórych, chyba co pół roku, jest przegląd oznakowania. Niech to robią choćby co roku. Ale nie - mają to w dupie.
                          I za to im płacą, żeby to robili rzetelnie.
                          A jak się mylą albo mają zły dzień, to nie wymagaj od kierowców, żeby kierowali się tym, co te durnie nawymyślają.

                          > Twoj wybor I sam sobie takie ograniczenie narzuczas.

                          Przecież ci już pisałem N razy, że zgłaszałem nieprawidłowości, w tym ewidentne. Jakież to ograniczenia sobie narzucam?

                          > Ale twierdzisz ze to jeden facet robi ci na zlosc - ten mityczny znakolog?
                          > :-)

                          Nigdzie nie twierdzę, że jeden.
                          No i wiadomo - znaki się same ustawiają, bo przecież żadnych znakologów nie ma.


                          • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 10.03.15, 15:28
                            klemens1 napisał:

                            > Urzędasów mamy kilkaset tysięcy.

                            I wszyscy sa od znaków???

                            > I za to im płacą, żeby to robili rzetelnie.
                            > A jak się mylą albo mają zły dzień, to nie wymagaj od kierowców, żeby kierowali
                            > się tym, co te durnie nawymyślają.

                            Szkoda czasu, wracamy do rozmowy z przeszlosci.

                            > Przecież ci już pisałem N razy, że zgłaszałem nieprawidłowości, w tym ewidentne
                            > . Jakież to ograniczenia sobie narzucam?

                            Ja tez... tyle, ze ja az do skutku. A ty masz teraz zajebista wymowke.
                            Efekt osiagniety, sam przed sobą czujesz się rozgrzeszony a znak do dupy nadal stoi!
                            Super.


                            > No i wiadomo - znaki się same ustawiają, bo przecież żadnych znakologów nie ma.

                            No!! Glownie w nocy jak nikt nie patrzy ;-)
                            --
                            Pozdrawiam,
                            galtom
                            • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 10.03.15, 16:41
                              galtomone napisał:

                              > > Urzędasów mamy kilkaset tysięcy.
                              >
                              > I wszyscy sa od znaków???

                              Ktoś o ustawianiu tego badziewia decyduje, a przerost oznakowania jest znaczny, więc widocznie spora część jest od znaków.

                              > > A jak się mylą albo mają zły dzień, to nie wymagaj od kierowców, żeby kierowali
                              > > się tym, co te durnie nawymyślają.
                              >
                              > Szkoda czasu, wracamy do rozmowy z przeszlosci.

                              Czyli przyznajesz, że się mylą, ale i tak trzeba tego błędnego oznakowania przestrzegać.

                              > Ja tez... tyle, ze ja az do skutku. A ty masz teraz zajebista wymowke.

                              Nie dość, że urzędasy zlewają swoje obowiązki, nie dość, że olewają zgłoszenia, to ty jeszcze do mnie masz pretensje że nie robię tego co powinienem?


                              • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 10.03.15, 18:33
                                klemens1 napisał:

                                > galtomone napisał:
                                >
                                > > > Urzędasów mamy kilkaset tysięcy.
                                > >
                                > > I wszyscy sa od znaków???
                                >
                                > Ktoś o ustawianiu tego badziewia decyduje, a przerost oznakowania jest znaczny,
                                > więc widocznie spora część jest od znaków.


                                Dobry argument. Fatycznia, biorac pod uwage ilosc znakow, mozesz miec wiecej niz racje (o ile sie da) ;-)

                                > > > A jak się mylą albo mają zły dzień, to nie wymagaj od kierowców, że
                                > by kierowali
                                > > > się tym, co te durnie nawymyślają.
                                > >
                                > > Szkoda czasu, wracamy do rozmowy z przeszlosci.
                                >
                                > Czyli przyznajesz, że się mylą, ale i tak trzeba tego błędnego oznakowania prze
                                > strzegać.

                                Prawa trzeba przestrzegac.. trudno. Nie znaczy, ze nie nalezy probowac tego co jest zle zmieniac.
                                W oncu o to my czy nasi rodzice w I z PRL walczyli. Zeby miec wplyw na to jak wyglada ulica, podworko, blok, miasto, kraj...
                                Nie jest idealnie, ba... jest czesto kiepsko, ale to co... lepiej nic nie robic I miec wszystko gdzies?

                                Ale znow... wracamy do tej samej dyskusji. Szkoada czasu bo obaj znamy swoje stanowisko I argumenty.

                                > > Ja tez... tyle, ze ja az do skutku. A ty masz teraz zajebista wymowke.
                                >
                                > Nie dość, że urzędasy zlewają swoje obowiązki, nie dość, że olewają zgłoszenia,
                                > to ty jeszcze do mnie masz pretensje że nie robię tego co powinienem?

                                Nie jakies duze... ale troche mam. Bardziej, ze uzywasz tego jak tarczy.

                                --
                                Pozdrawiam,
                                galtom
                                • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 11.03.15, 14:53
                                  galtomone napisał:

                                  > > Czyli przyznajesz, że się mylą, ale i tak trzeba tego błędnego oznakowania przestrzegać.
                                  >
                                  > Prawa trzeba przestrzegac.. trudno.

                                  A co daje przestrzeganie takiego głupiego prawa (bo sam sobie zdajesz sprawę, że JEST ono głupie)?

                                  > Nie znaczy, ze nie nalezy probowac tego co jest zle zmieniac.

                                  Już próbowałem - nie raz. Efekt zerowy.
                                  Gdzieś jest ta granica durnowatości aparatu państwowego, która powoduje że pasuję. I nie jest to żadne tłumaczenie się - po prostu komuś za coś płacą, ja go i tak wyręczam, a on ma to w dupie.
                                  Już jedna - udowodniona - ofiara śmiertelna dzięki "fachofcom" jest - bo lepiej wiedzieli, gdzie ma być fotoradar.

                                  • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 11.03.15, 16:21
                                    klemens1 napisał:

                                    > galtomone napisał:
                                    >
                                    > > > Czyli przyznajesz, że się mylą, ale i tak trzeba tego błędnego ozna
                                    > kowania przestrzegać.
                                    > >
                                    > > Prawa trzeba przestrzegac.. trudno.
                                    >
                                    > A co daje przestrzeganie takiego głupiego prawa (bo sam sobie zdajesz sprawę, ż
                                    > e JEST ono głupie)?

                                    Moglbym napisac, ze porzadek spoleczny I akurat tu mialbym racje (zauwaz, ze to nie znaczy, ze tak ma byc I ze prawa nie wolno/nie nalezy zmieniac) chodzio to, ze generalnie prawo nalezy respektowac I nie mozna wprowadzac "sobie wybieractwa". Jesli wiecej ludzi uzna, ze dane prao jest durne to ich przedstawiciele powinni to zmienic (zawsze [teoretycznie] mozna wybrac innych przedstawicieli).

                                    Patrz parwo dot. marihuany w USA -zakazane, nagonki, wojna z narkotykami, ale wola ludzi byla inna. Przepisy ruchu drogowego sa czescia tego prawa I tyle I chyba jeszcze latwiej zmienic glupie na madre.

                                    A tak wogole....
                                    Przestrzeganie prawa ma cos dawac???
                                    Rozumiem, ze jak wychodzisz ze skelpu I nic nie ukradel to oczekujesz nagrody? :-)

                                    > Gdzieś jest ta granica durnowatości aparatu państwowego, która powoduje że pasu
                                    > ję.

                                    Aparat panstowy jest tak durny jak my. Ty, ja, twoj sasiad z pod szostki, itd...
                                    Skory ty wybierasz namniejsza linie oporu to czego sie spodziewasz po innych.
                                    Urzednik tez moze raz sprobowal powiedziesz szefowi, e cos jest nie halo bo mu kelemsns Pismo przyslal, ale szef go zbyl... ty zamilknales (przyklad hipotetyczny).... efekt masz.

                                    Nie wiem na jakiej podstawie oczekujesz od innych wiecej (w kwestii zaangazowania) niz od siebie?

                                    > I nie jest to żadne tłumaczenie się - po prostu komuś za coś płacą, ja go i
                                    > tak wyręczam, a on ma to w dupie.

                                    A ze Tobie to speclajnie nie przeszkadza, to teraz masz wymowke I mozesz w spokoju sumienia jezdzic szybciej tam gdzie ci to pasuje.

                                    > Już jedna - udowodniona - ofiara śmiertelna dzięki "fachofcom" jest - bo lepiej
                                    > wiedzieli, gdzie ma być fotoradar.

                                    Ja nigdzie nie naspisalem, ze nie masz racji co do glupich znakow czy ze faktycznie nie wiesz lepiej - tyle, ze to nic nie zmienia. Jzedzic szybciej ci nie wolno I tyle.

                                    --
                                    Pozdrawiam,
                                    galtom
                                    • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 11.03.15, 17:00
                                      galtomone napisał:

                                      > > A co daje przestrzeganie takiego głupiego prawa (bo sam sobie zdajesz sprawę, ż
                                      > > e JEST ono głupie)?
                                      >
                                      > Moglbym napisac, ze porzadek spoleczny

                                      Jest pewna granica głupoty, której przekroczenie sprawia, że ludzie wybierają brak tego rzekomego "porządku społecznego" na rzecz - również rzekomego - chaosu.
                                      Dotyczy to nie tylko ruchu drogowego, ale np. zasad BHP na budowie. Rozmawiałem kiedyś z jednym z kierowników i ten stwierdził, że gdyby przestrzegali sumiennie wszystkich zasad, to by budowa trwała 2x dłużej. Wypadków na jego budowach nie zanotowano.

                                      > A tak wogole....
                                      > Przestrzeganie prawa ma cos dawac???
                                      > Rozumiem, ze jak wychodzisz ze skelpu I nic nie ukradel to oczekujesz nagrody?
                                      > :-)

                                      Tak, oczekuję nagrody i dostaję ją w postaci np. nieprzeszukiwania mnie przy wyjściu czy niższych cenach, bo nie trzeba aż tyle wydawać na ochronę.
                                      Bo prawo - jakbyś nie wiedział - ma służyć ludziom. A nie tych ludzi gnębić. A tak jest teraz - w imię bezpieczeństwa ustanawia się durnoty i wmawia ciemnym masom, że na bezkolizyjnej 3-pasmówce bez jazdy 50 posypią się trupy.

                                      > Aparat panstowy jest tak durny jak my. Ty, ja, twoj sasiad z pod szostki, itd...

                                      Nie zauważyłem korelacji. Jednak aparat państwowy jest durniejszy - również od moich sąsiadów.

                                      > Nie wiem na jakiej podstawie oczekujesz od innych wiecej (w kwestii zaangazowan
                                      > ia) niz od siebie?

                                      I tak jestem bardziej od urzedasów zaangażowany, mimo że to im za to płacą, co ja za nich robię. A ty piszesz tak, jakbym to ja był urzędasem zlewającym zgłoszenia i jednocześnie krytykującym innych za to samo. Zejdź na ziemię.

                                      > A ze Tobie to speclajnie nie przeszkadza, to teraz masz wymowke I mozesz w spok
                                      > oju sumienia jezdzic szybciej tam gdzie ci to pasuje.

                                      Powód spokoju mojego sumienia jest akurat inny.

                                      > to nic nie zmienia. Jzedzic szybciej ci nie wolno I tyle.

                                      Tyle to ja wiem. Tak samo jak nie wolno mi mieć 0.21%o. Piszę o durnowatości tych zakazów, a nie o tym że nie są one zakazami.

                                      • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 11.03.15, 18:21
                                        klemens1 napisał:

                                        > > A tak wogole....
                                        > > Przestrzeganie prawa ma cos dawac???
                                        > > Rozumiem, ze jak wychodzisz ze skelpu I nic nie ukradel to oczekujesz nag
                                        > rody?
                                        > > :-)
                                        >
                                        > Tak, oczekuję nagrody i dostaję ją w postaci np. nieprzeszukiwania mnie przy wy
                                        > jściu czy niższych cenach, bo nie trzeba aż tyle wydawać na ochronę.

                                        Dobra, dobra... to akurat żadna nagroda a i pewności, ze ja otrzymasz tez tak naprawdę nie ma.
                                        Inaczej... przeszukanie to konsekwencja nie stosowania się do prawa (jedna z.... bo jak cos znajda to na tym się nie skończy). Wnioskuje zatem, ze gdyby każdy odcinek drogi miał swojego ochroniarza, jak sklep to tez przestrzegalbys ograniczen by w nagrodę nie dostać mandatu :-)

                                        > Bo prawo - jakbyś nie wiedział - ma służyć ludziom. A nie tych ludzi gnębić.

                                        Zgadzam się! Nie raz nie dwa to pisałem - zgapiasz?

                                        > A
                                        > tak jest teraz - w imię bezpieczeństwa ustanawia się durnoty i wmawia ciemnym m
                                        > asom, że na bezkolizyjnej 3-pasmówce bez jazdy 50 posypią się trupy.

                                        Nie wiem... mnie tam nikt nic nie wmawia - ot stoi znak i tyle... Nie widze doczepionej listy argumentow dlaczego tam stoi.
                                        Jak się znim nie zgadzam (jak np. z zakazem zawracania) to zmieniam rzecyzwistosc która mi nie odpowiada.
                                        Nie zasłaniam się wymowaki przy okazji lamania prawa bo to tzw. relatywizm. Praktycznie każdy, praktycznie przy każdym występku wymyśli cos co w jego oczach jest usprawiedliwieniem dlaczego zrobil to, co zrobil.

                                        > > Aparat panstowy jest tak durny jak my. Ty, ja, twoj sasiad z pod szostki,
                                        > itd...
                                        >
                                        > Nie zauważyłem korelacji. Jednak aparat państwowy jest durniejszy - również od
                                        > moich sąsiadów.

                                        Acha... tworza go jacys obcy??? Na pewno okupanci? :-)

                                        > > Nie wiem na jakiej podstawie oczekujesz od innych wiecej (w kwestii zaang
                                        > azowan
                                        > > ia) niz od siebie?
                                        >
                                        > I tak jestem bardziej od urzedasów zaangażowany, mimo że to im za to płacą, co
                                        > ja za nich robię.

                                        Robie wiele rzeczy za które nikt mi nie placi (od edukuje ciebie. z malym skutkiem, ale się nie poddaje) ;-).... Na tym polega zycie w grupie.

                                        > A ty piszesz tak, jakbym to ja był urzędasem zlewającym zgłos
                                        > zenia i jednocześnie krytykującym innych za to samo. Zejdź na ziemię.

                                        Nie... nigdzie tka nie napisałem. Twierdze tylko, ze obecna sytuacja pasuje ci w 100% bo we własnych oczach czujesz się rozgrzeszony. Probowales, nie udało się, przepisy sa durne, ty wiesz lepiej... W czym problem. Nie licząc faktu, ze jesteś dobrym i bezpiecznym kierowca.
                                        Masz tarcze, wytłumaczenie... wszystko jest OK a jak jest fantazja i ochota to i można trochę szybciej pojechać, choć zawsze bezpiecznie!!!

                                        > > A ze Tobie to speclajnie nie przeszkadza, to teraz masz wymowke I mozesz
                                        > w spok
                                        > > oju sumienia jezdzic szybciej tam gdzie ci to pasuje.
                                        >
                                        > Powód spokoju mojego sumienia jest akurat inny.

                                        Czekalem na jakies dalszy ciag....

                                        > Tyle to ja wiem. Tak samo jak nie wolno mi mieć 0.21%o. Piszę o durnowatości ty
                                        > ch zakazów, a nie o tym że nie są one zakazami.

                                        Dla kazdago w roznych dziediznach zycia, gdzie indziej lezy granica durnowatosci. Badzmy szczerzy... jak się uprzesz to na walsnym przykładzie prawie zawsze udowodnisz, ze jakiś zakaz czy ograniczenie (generalnie, nie predkosci) jest głupie i ciebie nie powinno dotyczyc.

                                        --
                                        Pozdrawiam,
                                        galtom
                                        • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 12.03.15, 10:15
                                          galtomone napisał:

                                          > Inaczej... przeszukanie to konsekwencja nie stosowania się do prawa

                                          Absolutnie nie. Przeszukanie może być prewencyjne.

                                          > Wnioskuje zatem, ze gdyby każdy
                                          > odcinek drogi miał swojego ochroniarza, jak sklep to tez przestrzegalbys ogran
                                          > iczen by w nagrodę nie dostać mandatu :-)

                                          Twoje wnioskowanie jest ułomne, bo połowiczne.
                                          Kradzież czegoś ze sklepu to szkoda wyrządzona komuś.
                                          Nieprzestrzeganie durnego ograniczenia to brak szkody.
                                          Odróżnij dwie rzeczy - po co jest prawo (bo z tym masz w praktyce problemy, mimo dalszych zapewnień - "zgapiasz?") oraz - wymuszanie przestrzegania prawa.

                                          > Nie zasłaniam się wymowaki przy okazji lamania prawa bo to tzw. relatywizm.

                                          Dla ciebie warto gnębić tych, co wśród pól jadą 70, bo to przecież TAKI SAM pirat jak jadący 200 przy szkole.
                                          Inaczej jest to relatywizm.
                                          Co do zmiany - zgadzam się - tak to powinno wyglądać. Nie podoba ci się - wnioskujesz o zmianę, ale dopóki zmiany nie ma - masz się stosować. Ale nie w tym kraju, bo tu obywatel jest traktowany jak debil, a urzędas jako nieomylna wyrocznia.

                                          > > Nie zauważyłem korelacji. Jednak aparat państwowy jest durniejszy - również od
                                          > > moich sąsiadów.
                                          >
                                          > Acha... tworza go jacys obcy??? Na pewno okupanci? :-)

                                          A od kiedy to poziom intelektualny społeczeństwa jest jednakowy u każdej jednostki?
                                          I od kiedy to ci zdolniejsi pchają się do urzędów?

                                          > > I tak jestem bardziej od urzedasów zaangażowany, mimo że to im za to płacą, co
                                          > > ja za nich robię.
                                          >
                                          > Robie wiele rzeczy za które nikt mi nie placi (od edukuje ciebie. z malym skutk
                                          > iem, ale się nie poddaje) ;-).... Na tym polega zycie w grupie.

                                          Podobnie jak ja.

                                          > Twierdze tylko, ze obecna sytuacja pasuje ci
                                          > w 100% bo we własnych oczach czujesz się rozgrzeszony. Probowales, nie udało si
                                          > ę, przepisy sa durne, ty wiesz lepiej... W czym problem. Nie licząc faktu, ze j
                                          > esteś dobrym i bezpiecznym kierowca.

                                          No właśnie - w czym problem?

                                          > > Powód spokoju mojego sumienia jest akurat inny.
                                          >
                                          > Czekalem na jakies dalszy ciag....

                                          Był podawany wielokrotnie. W tym wątku podałem go dwukrotnie, wyróżniając boldem.

                                          > Dla kazdago w roznych dziediznach zycia, gdzie indziej lezy granica durnowatosc
                                          > i.

                                          Ale niektóre z tych durnowatości można na 100% udowodnić. I tylko o tych piszę.

                                          • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 12.03.15, 11:33
                                            klemens1 napisał:

                                            > galtomone napisał:
                                            >
                                            > > Inaczej... przeszukanie to konsekwencja nie stosowania się do prawa
                                            >
                                            > Absolutnie nie. Przeszukanie może być prewencyjne.

                                            Owszem, ale to odbywa sie zanim wejdziesz do sklepu, bo pokazac ci - czuwamy! :-)

                                            > > Wnioskuje zatem, ze gdyby każdy
                                            > > odcinek drogi miał swojego ochroniarza, jak sklep to tez przestrzegalbys
                                            > ogran
                                            > > iczen by w nagrodę nie dostać mandatu :-)
                                            >
                                            > Twoje wnioskowanie jest ułomne, bo połowiczne.
                                            > Kradzież czegoś ze sklepu to szkoda wyrządzona komuś.

                                            Komu? Jak kradniesz w Tesco to ciezko wskazac kogos konkretnego komu szkodzisz... Jak w skelpei osiedlowym to Pani Basi co jest wlascicielem.

                                            Ale nie znaczy to, ze w Tesco mozna a u Pani Basi nie.

                                            Jak lamiesz ograniczenie predkosci na pustej drodze to tez ciezko wskazac komu szkodzisz... Za to w miescie juz bedzie inaczej.
                                            Ale podobne jak wyzej nie wynika z tego, ze na pustej drodze ci wolno a w miescie nie.

                                            > Nieprzestrzeganie durnego ograniczenia to brak szkody.

                                            Nieprzestrzeganie durnych zakazow gdy wlaczysz z korporacja to brak szkody!

                                            > Odróżnij dwie rzeczy - po co jest prawo (bo z tym masz w praktyce problemy, mim
                                            > o dalszych zapewnień - "zgapiasz?") oraz - wymuszanie przestrzegania prawa.

                                            Ok, pod warunkiem, ze ty przyznasz iz je lamiesz a nie zmieniasz czy usilujesz zmienic. Wracamy do wczesniejszego wniosku - robisz tak bo ci wygodnie.

                                            > Dla ciebie warto gnębić tych, co wśród pól jadą 70, bo to przecież TAKI SAM pir
                                            > at jak jadący 200 przy szkole.

                                            Nie nie warto. Oczywiscie, ze nie ale to nie jest usprawiedliwienie dla lamania, to jest podow ze nalezy oznaczenie zmienic.
                                            Rozmawialismy juz o tym setki razy..... Nie szkoda czasu?

                                            > Inaczej jest to relatywizm.
                                            > Co do zmiany - zgadzam się - tak to powinno wyglądać. Nie podoba ci się - wnios
                                            > kujesz o zmianę, ale dopóki zmiany nie ma - masz się stosować. Ale nie w tym kr
                                            > aju, bo tu obywatel jest traktowany jak debil, a urzędas jako nieomylna wyroczn
                                            > ia.

                                            Przeszadzasz... nie duzo... ale troszke....
                                            Jak sie chce to sie da.

                                            > > > Nie zauważyłem korelacji. Jednak aparat państwowy jest durniejszy -
                                            > również od
                                            > > > moich sąsiadów.
                                            > >
                                            > > Acha... tworza go jacys obcy??? Na pewno okupanci? :-)

                                            > A od kiedy to poziom intelektualny społeczeństwa jest jednakowy u każdej jednos
                                            > tki?

                                            Od kiedy aparat panstwowy to 1 osoba?

                                            > I od kiedy to ci zdolniejsi pchają się do urzędów?

                                            Tego nie wiem, kilku urzednikow znam I to bardzo madrzy ludzi, dobrze ze sa tam gdzie sa....

                                            > > Twierdze tylko, ze obecna sytuacja pasuje ci
                                            > > w 100% bo we własnych oczach czujesz się rozgrzeszony. Probowales, nie ud
                                            > ało si
                                            > > ę, przepisy sa durne, ty wiesz lepiej... W czym problem. Nie licząc faktu
                                            > , ze j
                                            > > esteś dobrym i bezpiecznym kierowca.
                                            >
                                            > No właśnie - w czym problem?

                                            No wlasnie w tym, ze nie widzisz problem.
                                            Narkman tez nie wie w czym problem ze bierze I z pewnego p. widzenia ma racje. W czym problem.... sam cpa a nie wmusza komus. Tymniemniej jednak nie jest to takie proste (choc jestem za zniesieniem prohibicji na narkotyki).

                                            > > > Powód spokoju mojego sumienia jest akurat inny.
                                            > >
                                            > > Czekalem na jakies dalszy ciag....
                                            >
                                            > Był podawany wielokrotnie. W tym wątku podałem go dwukrotnie, wyróżniając bolde
                                            > m.

                                            Ok...

                                            > > Dla kazdago w roznych dziediznach zycia, gdzie indziej lezy granica durno
                                            > watosc
                                            > > i.
                                            >
                                            > Ale niektóre z tych durnowatości można na 100% udowodnić. I tylko o tych piszę.

                                            Ale ja nie pisze, ze nie masz racji. Nie zgadzamsie tylko z Twoja metoda na rozwiazanie problemu.


                                            --
                                            Pozdrawiam,
                                            galtom
                                            • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 12.03.15, 13:22
                                              galtomone napisał:

                                              > > Absolutnie nie. Przeszukanie może być prewencyjne.
                                              >
                                              > Owszem, ale to odbywa sie zanim wejdziesz do sklepu, bo pokazac ci - czuwamy! :
                                              > -)

                                              Chyba pomylił ci się sklep z lotniskiem.

                                              > > Twoje wnioskowanie jest ułomne, bo połowiczne.
                                              > > Kradzież czegoś ze sklepu to szkoda wyrządzona komuś.
                                              >
                                              > Komu? Jak kradniesz w Tesco to ciezko wskazac kogos konkretnego komu szkodzisz.

                                              Firma Tesco - to jej szkodzę. Być może ona tę szkodę sceduje na kogoś innego, ale szkoda - tak czy owak - będzie.

                                              > Jak lamiesz ograniczenie predkosci na pustej drodze to tez ciezko wskazac komu
                                              > szkodzisz... Za to w miescie juz bedzie inaczej.

                                              No i mamy sprzeczność - a co jeżeli w mieście jest pusta, szeroka droga?

                                              > Ok, pod warunkiem, ze ty przyznasz iz je lamiesz a nie zmieniasz czy usilujesz
                                              > zmienic. Wracamy do wczesniejszego wniosku - robisz tak bo ci wygodnie.

                                              Na pewno rozumiesz co czytasz? Przecież przyznaję, że je łamię. Próbuję też zmieniać, ale te próby - w obliczu tumiwisizmu urzędasów - to walka z wiatrakami.

                                              > > Dla ciebie warto gnębić tych, co wśród pól jadą 70, bo to przecież TAKI SAM pir
                                              > > at jak jadący 200 przy szkole.
                                              >
                                              > Nie nie warto.

                                              Wcześniej pisałeś co innego.

                                              > Przeszadzasz... nie duzo... ale troszke....
                                              > Jak sie chce to sie da.

                                              Nie - są pewne zasady. Ja, jako obywatel, zgłaszam UZASADNIONY wniosek o zmianę. Żadna biurwa nie wysiliła się nawet, żeby cokolwiek odpowiedzieć. Z tego co czytałem, mój głos nie był jedynym - mieszkający bezpośrednio w okolicy od dawna nękali urzędasów o sygnalizację i fotoradar. Potrzeba było śmierci, żeby urzędasy dupsko ruszyły.
                                              Jak się chce to się da - zaiste.

                                              > > A od kiedy to poziom intelektualny społeczeństwa jest jednakowy u każdej jednostki?
                                              >
                                              > Od kiedy aparat panstwowy to 1 osoba?

                                              Doczytuj kilka kolejnych zdań, bo pytasz o coś, na co odpowiedź masz bezpośrednio dalej.

                                              > > I od kiedy to ci zdolniejsi pchają się do urzędów?
                                              >
                                              > Tego nie wiem, kilku urzednikow znam I to bardzo madrzy ludzi, dobrze ze sa tam
                                              > gdzie sa....

                                              Ja znam co prawda jednego, ale on mi opowiada o pozostałych. I to nie na zasadzie "są głupi", tylko co konkretnie robią w jakiej sytuacji.

                                              > > No właśnie - w czym problem?
                                              >
                                              > No wlasnie w tym, ze nie widzisz problem.

                                              Widzę problem, ale co wg ciebie powinienem zrobić?

                                              > > Ale niektóre z tych durnowatości można na 100% udowodnić. I tylko o tych piszę.
                                              >
                                              > Ale ja nie pisze, ze nie masz racji. Nie zgadzamsie tylko z Twoja metoda na roz
                                              > wiazanie problemu.

                                              To nie jest rozwiązanie problemu. To jest metoda na jego omijanie. Bo wg mnie - przy takiej mentalności urzędasów - problem jest nierozwiązywalny.

                                              • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 12.03.15, 13:27
                                                klemens1 napisał:

                                                > galtomone napisał:
                                                >
                                                > > > Absolutnie nie. Przeszukanie może być prewencyjne.
                                                > >
                                                > > Owszem, ale to odbywa sie zanim wejdziesz do sklepu, bo pokazac ci - czuw
                                                > amy! :
                                                > > -)
                                                >
                                                > Chyba pomylił ci się sklep z lotniskiem.

                                                Raczej tobie kara, nagroda I prewencja.

                                                > No i mamy sprzeczność - a co jeżeli w mieście jest pusta, szeroka droga?

                                                Moja matka siedzi z tylu ;-)

                                                A co jesli jedziesz po tej drodze z dziecmi I dajesz im zly przyklad.
                                                Bedziemy teraz wymyslac 10000 hipotetycznych sytuacji?

                                                Zreszta juz potwierdzilismy sobie nawzajem. Ja tobie, ze masz racje w zakresie jakosci oznaczen a ty mnie, ze nie daje to prawa (I masz tego swiadomosc) do ich lamania.

                                                O czym tu dalej dyskutowac?

                                                --
                                                Pozdrawiam,
                                                galtom
                                                • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 12.03.15, 13:40
                                                  galtomone napisał:

                                                  > > > Owszem, ale to odbywa sie zanim wejdziesz do sklepu, bo pokazac ci - czuwamy! :-)
                                                  > >
                                                  > > Chyba pomylił ci się sklep z lotniskiem.
                                                  >
                                                  > Raczej tobie kara, nagroda I prewencja.

                                                  A konkretnie? Która kara pomyliła mi się z którą nagrodą czy prewencją?

                                                  > > No i mamy sprzeczność - a co jeżeli w mieście jest pusta, szeroka droga?
                                                  >
                                                  > Moja matka siedzi z tylu ;-)
                                                  >
                                                  > A co jesli jedziesz po tej drodze z dziecmi I dajesz im zly przyklad.

                                                  JA im daję zły przykład? Czy oznakowanie drogi?
                                                  Dziecko samo mnie zapytało, po co tu tak wszyscy bez sensu wolno jadą. "Bo jest ograniczenie do 60 i fotoradar". "Ale to głupie, przecież tu las jest i szeroka droga".

                                                  > Bedziemy teraz wymyslac 10000 hipotetycznych sytuacji?

                                                  Szeroka, pusta, bezkolizyjna droga w "mieście" to nie jest hipotetyczna sytuacja, tylko standard. A jeszcze bardziej standardowe są na takich drogach kontrole prędkości.

                                                  > Zreszta juz potwierdzilismy sobie nawzajem. Ja tobie, ze masz racje w zakresie
                                                  > jakosci oznaczen a ty mnie, ze nie daje to prawa (I masz tego swiadomosc) do ic
                                                  > h lamania.
                                                  >
                                                  > O czym tu dalej dyskutowac?

                                                  O jakości tego prawa. Skoro durne prawo coś nakazuje, to owo "nie mam prawa" trochę jednak słabnie.
                                                  Dając przykład ludziom, jak prawo jest głupie, nie da się w nich wykształcić normalnej, obywatelskiej postawy, lecz czyni się z nich kombinatorów i cwaniaków.
                                                  O - pytałeś o problem, którego "nie widzę". To jest właśnie ten problem.

                                                  • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 12.03.15, 15:11
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > > > Owszem, ale to odbywa sie zanim wejdziesz do sklepu, bo pokaz
                                                    > ac ci - czuwamy! :-)
                                                    > > >
                                                    > > > Chyba pomylił ci się sklep z lotniskiem.
                                                    > >
                                                    > > Raczej tobie kara, nagroda I prewencja.
                                                    >
                                                    > A konkretnie? Która kara pomyliła mi się z którą nagrodą czy prewencją?

                                                    Przszukanie PO zakupach. Trodno uznac za prewencje przed kradzierza cos co dzieje sie po kradzierzy :-)
                                                    Prewencja = zapobieganie.

                                                    > JA im daję zły przykład? Czy oznakowanie drogi?
                                                    Ty, chyba, ze na znakch sa sceny erotyczne z wykorzystaniem nieletnich - to wtedy znaki.

                                                    > > Bedziemy teraz wymyslac 10000 hipotetycznych sytuacji?
                                                    >
                                                    > Szeroka, pusta, bezkolizyjna droga w "mieście" to nie jest hipotetyczna sytuacj
                                                    > a, tylko standard.

                                                    Acha.... a gdzie mieszkasz?

                                                    > > O czym tu dalej dyskutowac?
                                                    >
                                                    > O jakości tego prawa.

                                                    A to nie w tym watku chyba :-)
                                                    Zreszta co to bedzie za dyskusja, skoro obaj mamy takie samo zdanie?
                                                    --
                                                    Pozdrawiam,
                                                    galtom
                                                  • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 12.03.15, 17:13
                                                    galtomone napisał:

                                                    > Przszukanie PO zakupach. Trodno uznac za prewencje przed kradzierza cos co dzie
                                                    > je sie po kradzierzy :-)

                                                    A od kiedy to przeszukują tylko tych, co coś ukradli?
                                                    Na lotnisku kontrolują tylko terrorystów?

                                                    > > JA im daję zły przykład? Czy oznakowanie drogi?
                                                    > Ty,

                                                    I jakiż to im zły przykład daję? Że nie przestrzegam durnego oznakowania?

                                                    > > Szeroka, pusta, bezkolizyjna droga w "mieście" to nie jest hipotetyczna sytuacj
                                                    > > a, tylko standard.
                                                    >
                                                    > Acha.... a gdzie mieszkasz?

                                                    A co to ma do rzeczy? Piszę o całokształcie dróg polskich.

                                                    > Zreszta co to bedzie za dyskusja, skoro obaj mamy takie samo zdanie?

                                                    Jest pewna różnica - ty durnego prawa chcesz przestrzegać, ja - nie.
                                                  • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 12.03.15, 18:03
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > Przszukanie PO zakupach. Trodno uznac za prewencje przed kradzierza cos c
                                                    > o dzie
                                                    > > je sie po kradzierzy :-)
                                                    >
                                                    > A od kiedy to przeszukują tylko tych, co coś ukradli?
                                                    > Na lotnisku kontrolują tylko terrorystów?

                                                    Ale potencjalny terrorysta wsiada do samolotu a ty wychodzisz ze sklepu.
                                                    Ma to mniej wiecej taki prewencyjny sens, jak przeszukiwanie ludzi wysiadajacych z samolotu ;-)


                                                    > > > JA im daję zły przykład? Czy oznakowanie drogi?
                                                    > > Ty,
                                                    >
                                                    > I jakiż to im zły przykład daję? Że nie przestrzegam durnego oznakowania?

                                                    Na pewno dłubiesz w nosie

                                                    >
                                                    > > > Szeroka, pusta, bezkolizyjna droga w "mieście" to nie jest hipotety
                                                    > czna sytuacj
                                                    > > > a, tylko standard.
                                                    > >
                                                    > > Acha.... a gdzie mieszkasz?
                                                    >
                                                    > A co to ma do rzeczy? Piszę o całokształcie dróg polskich.

                                                    U mnie - szerokich, pustych i bezkozlizyjnych brak - wiec rozważam przeprowadzke do Ciebie.
                                                    Bardzo mnie zacheciles.

                                                    To gdzie???


                                                    > > Zreszta co to bedzie za dyskusja, skoro obaj mamy takie samo zdanie?
                                                    >
                                                    > Jest pewna różnica - ty durnego prawa chcesz przestrzegać, ja - nie.

                                                    A kto ci powiedziel, ze chce?
                                                    A ty do dentysty chcesz chodzic?


                                                    --
                                                    Pozdrawiam,
                                                    galtom
                                                  • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 12.03.15, 18:39
                                                    galtomone napisał:

                                                    > > > Przszukanie PO zakupach. Trodno uznac za prewencje przed kradzierza cos co dzie
                                                    > > > je sie po kradzierzy :-)
                                                    > >
                                                    > > A od kiedy to przeszukują tylko tych, co coś ukradli?
                                                    > > Na lotnisku kontrolują tylko terrorystów?
                                                    >
                                                    > Ale potencjalny terrorysta wsiada do samolotu a ty wychodzisz ze sklepu.
                                                    > Ma to mniej wiecej taki prewencyjny sens, jak przeszukiwanie ludzi wysiadajacyc
                                                    > h z samolotu ;-)

                                                    Piszesz o sensie przeszukiwania ludzi wchodzących do sklepu?

                                                    > > I jakiż to im zły przykład daję? Że nie przestrzegam durnego oznakowania?
                                                    >
                                                    > Na pewno dłubiesz w nosie

                                                    Na pewno nie. Więc jaki to ten zły przykład?

                                                    > > A co to ma do rzeczy? Piszę o całokształcie dróg polskich.
                                                    >
                                                    > U mnie - szerokich, pustych i bezkozlizyjnych brak - wiec rozważam przeprowadzk
                                                    > e do Ciebie.
                                                    > Bardzo mnie zacheciles.
                                                    >
                                                    > To gdzie???

                                                    Gdziekolwiek.
                                                    Przpadkowe kliknięcie:
                                                    Pewnie zabudowany - miasto

                                                    > > Jest pewna różnica - ty durnego prawa chcesz przestrzegać, ja - nie.
                                                    >
                                                    > A kto ci powiedziel, ze chce?

                                                    Bo to robisz. A wcale nie musisz.

                                                    > A ty do dentysty chcesz chodzic?

                                                    Tak, bo to dla mojego dobra.
                                                  • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 13.03.15, 09:02
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > > > Przszukanie PO zakupach. Trodno uznac za prewencje przed krad
                                                    > zierza cos co dzie
                                                    > > > > je sie po kradzierzy :-)
                                                    > > >
                                                    > > > A od kiedy to przeszukują tylko tych, co coś ukradli?
                                                    > > > Na lotnisku kontrolują tylko terrorystów?
                                                    > >
                                                    > > Ale potencjalny terrorysta wsiada do samolotu a ty wychodzisz ze sklepu.
                                                    > > Ma to mniej wiecej taki prewencyjny sens, jak przeszukiwanie ludzi wysiad
                                                    > ajacyc
                                                    > > h z samolotu ;-)
                                                    >
                                                    > Piszesz o sensie przeszukiwania ludzi wchodzących do sklepu?

                                                    No.. piszemy w koncu o prewencji, czyli zapobieganiu.
                                                    Temu w sklepie sluzy ochrona i kamery a nie przeszukanie po zakupach.

                                                    > Na pewno nie. Więc jaki to ten zły przykład?

                                                    Na pewno tak. Wiec taki :-)

                                                    > Gdziekolwiek.

                                                    Ale ja bym chciał konkretnie do Ciebie!

                                                    > Bo to robisz. A wcale nie musisz.

                                                    Musze. Taki obowiązek nakłania na mnie miedzy innym PORD. Chyba, ze tam cos pisze o tym iż tylko czesc znakow należy przestrzegać???

                                                    > > A ty do dentysty chcesz chodzic?

                                                    > Tak, bo to dla mojego dobra.

                                                    No widzisz, ja tez chodze dla wslanego dobra, ale wcale nie chce. Nie myl checi z działaniem.

                                                    Slub tez ludzie biora z roznych powodow... nie koniecznie dlatego ze chcą.

                                                    --
                                                    Pozdrawiam,
                                                    galtom
                  • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: a przyczyna wypadku to ..? 08.03.15, 15:10
                    Tak jak pisałem wyżej, twoje poglądy, twoja sprawa.

                    Rozumiem tylko, że jak spowodujesz wypadek jadąc szybciej niż dozwolono na tym odcinku drogi (czego absolutnie ci nie życzę) i okaże się, że gdybyś jechał z prędkością mieszczącą się w limicie oznakowania to do zdarzenia by nie doszło, czyli jednym słowem źle oceniłbyś sytuację drogową, to wówczas spokojnie przyjmiesz odpowiedzialność karną z ewentualnym więzieniem i wieloletnim zakazem prowadzenia pojazdów mechanicznych.

                    Jeżeli tak to będziesz absolutnym wyjątkiem, bo z doświadczenia wiem, że większość "mistrzów kierownicy" zrzuca wine na wszystko i wszystkich tylko nie widzi własnej.
                    • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 09.03.15, 13:55
                      wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

                      > Tak jak pisałem wyżej, twoje poglądy, twoja sprawa.

                      To nie są moje poglądy, lecz obiektywna rzeczywistość, potwierdzona przez NIK, policję, znakologa (był z nim wywiad) i znajomego urzędnika ze starostwa.

                      > Rozumiem tylko, że jak spowodujesz wypadek jadąc szybciej niż dozwolono na tym
                      > odcinku drogi (czego absolutnie ci nie życzę) i okaże się, że gdybyś jechał z p
                      > rędkością mieszczącą się w limicie oznakowania to do zdarzenia by nie doszło, c
                      > zyli jednym słowem źle oceniłbyś sytuację drogową, to wówczas spokojnie przyjmi
                      > esz odpowiedzialność karną z ewentualnym więzieniem i wieloletnim zakazem prowa
                      > dzenia pojazdów mechanicznych.

                      Już na początku zawarłeś warunek, który jest wystarczający. Prędkość niepotrzebnie do tego mieszałeś.

                      • tbernard Re: a przyczyna wypadku to ..? 09.03.15, 14:57
                        > > Rozumiem tylko, że jak spowodujesz wypadek jadąc szybciej niż dozw
                        > olono ...

                        > Już na początku zawarłeś warunek, który jest wystarczający. Prędkość niepotrzeb
                        > nie do tego mieszałeś.

                        Zapewne chodziło o sytuację, że ktoś został wprowadzony w błąd przez Twoją nadmierną prędkość. Problemem wtedy jest ustalenie kto spowodował. Ten jadący szybko zwykle mówi:
                        - ja miałem pierwszeństwo a on mi wymusił, nie ważne ile jechałem, bo byłem na głównej
                        A tamten będzie mówił:
                        - do tej pory gdy pojazd był tak daleko, to zawsze bez problemu się wyrabiałem i gdyby ten jechał przepisowo (lub raczej mniej od przepisów odbiegał), to też bym się wyrobił
                        Jadąc za szybko po prostu innych uczestników ruchu wprowadzasz w błąd i zawsze wtedy będzie rozbieżność odnośnie tego kto spowodował.
                          • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: a przyczyna wypadku to ..? 09.03.15, 18:16
                            Jeżeli poruszasz się szybciej niż dozwolona prędkość to jest to dla innych zaskoczenie, dlatego, że każdy kierujący ma prawo zakładać, że inni uczestnicy ruchu znają i przestrzegają przepisy ruchu drogowego. Wynika to wprost z tej ustawy. Dlatego będziesz co najmniej współwinny.
                            • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 10.03.15, 13:32
                              wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

                              > Jeżeli poruszasz się szybciej niż dozwolona prędkość to jest to dla innych zask
                              > oczenie, dlatego, że każdy kierujący ma prawo zakładać, że inni uczestnicy ruch
                              > u znają i przestrzegają przepisy ruchu drogowego.

                              Jest to zaskoczenie pod warunkiem, że mnie nie widzą i wypadam np. zza zakrętu albo zza wzniesienia. Jeżeli mnie widać, to o żadnym zaskoczeniu nie może być mowy, tym bardziej, że wszyscy tak jeżdżą.

                                • tbernard Re: a przyczyna wypadku to ..? 10.03.15, 14:17
                                  Otóż to. Inny eksperyment, to przejechać się po autostradzie z prędkością 50km/h gdy nie ma korków ale ruch szybki i dość intensywny. Ot tak dla podziwiania okolicy i oczywiście na normalnym pasie ruchu a nie awaryjnym. Problem z obiektem zbliżającym się (na przykład takim żółwiem na autostradzie, którego nikt się nie spodziewa) polega na tym, że początkowo gdy jest w pewnej odległości, to zmiany kątowe są za małe aby mózg zdał sobie sprawę jak bardzo ten obiekt się zbliża. A jak sobie tą sprawę zda a na pasie obok nie ma warunków aby błyskawicznie przeskoczyć i wyprzedzić, to może być niewesoło.
                                • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 10.03.15, 15:31
                                  wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

                                  > No to spróbuj po zmroku dokładnie oszacować prędkość pojazdu jadącego z naprzec
                                  > iwka tylko po samych światłach reflektorów.

                                  To samo mu mowilem. Nie przyznal mi racji wiec i Tobie nie przyzna.


                                  --
                                  Pozdrawiam,
                                  galtom
                                • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 10.03.15, 16:43
                                  wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

                                  > No to spróbuj po zmroku dokładnie oszacować prędkość pojazdu jadącego z naprzec
                                  > iwka tylko po samych światłach reflektorów.

                                  Jakbym nigdy nie próbował ... Przecież jadąc w nocy na 1-pasmówkach normalnie wyprzedzam, również gdy widzę że coś jedzie z naprzeciwka.
                                  • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: a przyczyna wypadku to ..? 10.03.15, 23:09
                                    Dla twojej wiadomości, większość kierowców nie jest w stanie w nocy widząc tylko reflektory nadjeżdżającego z przeciwka samochodu dokładnie oszacować jego prędkości, nie będzie wiedziała czy jedzie 80 km/h czy 140 km/h. A informacja ta jest dość istotna przy podejmowaniu decyzji o wyprzedzaniu, gdyż decyduje o ilości czasu i miejsca jakie wyprzedzający ma na wykonanie manewru.

                                    I jeszcze raz, z kodeksu ruchu drogowego wynika, że uczestnicy ruchu powinni znać przepisy i ich przestrzegać i co za tym idzie każdy uczestnik ma prawo zakładać, że inny uczestnik tych przepisów przestrzega. Dlatego podczas takiego nocnego wyprzedzania, kierowca wyprzedzający może zakładać, że pojazd z przeciwka jedzie z dozwoloną prędkością, bo nie jest w stanie dokładnie obliczyć prędkości tego pojazdu. Jadąc z prędkością większą niż dozwolona narażasz takiego wyprzedzającego na niebezpieczeństwo.
                          • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 10.03.15, 15:29
                            klemens1 napisał:

                            > tbernard napisał:
                            >
                            > > Zapewne chodziło o sytuację, że ktoś został wprowadzony w błąd przez Twoj
                            > ą nadm
                            > > ierną prędkość.
                            >
                            > Wtedy - jeżeli moja prędkość mogła być zaskoczenie - to ja jestem winny.

                            To ja osobiście bym wolal, zebys nie był winny i nikomu nic zlego nie zrobil
                            --
                            Pozdrawiam,
                            galtom
                          • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: a przyczyna wypadku to ..? 09.03.15, 18:13
                            Tak, napisałeś. Tylko, że ze instytucje (nie wiem co to za tajemniczy znakolog - ten co wróży ze znaków na niebie?) na które się powołujesz w swoich oficjalnych raportach podają co innego niż piszesz i to jest cały twój problem. Tworzysz własną kreatywną "obiektywną" rzeczywistość.

                            Jeżeli rzeczywistość jest inna niż w twojej wersji tym gorzej dla rzeczywistości.
                            • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 10.03.15, 13:55
                              Masz mózg wyprany lepiej niż Ruscy.

                              www.brd24.pl/technologie/policjanci-przyznaja-zle-drogi-czesta-przyczyna-wypadkow/
                              Ostatni raport NIK obnażył wiele grzechów polskiej drogówki. Ale pokazał też, jak bardzo rzeczywiste przyczyny wypadków różnią się od tego, co policjanci wpisują do Systemu Ewidencji Wypadków i Kolizji.
                              (...)
                              A w systemie złych dróg nie widać?
                              To, co policjanci naprawdę myślą o przyczynach wypadków nijak ma się do tego, co wpisują w oficjalnym systemie (SEWiK). Tam w blisko 80 proc. wypadków jako przyczynę podają niedostosowanie prędkości do warunków jazdy oraz wymuszenie pierwszeństwa. Inne przyczyny są rejestrowane marginalnie.
                              Zły stan dróg jako przyczyna wypadków znika także w oficjalnych statystykach Biura Prewencji i Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.


                              polska.newsweek.pl/nik-polskie-drogi-fatalnie-oznakowane-newsweek-pl,artykuly,284987,1.html
                              Zamiast ułatwiać i informować znaki drogowe w Polsce zagrażają bezpieczeństwu na drogach.
                              (...)
                              Na 32 ocenianych zarządców ruchu pozytywną ocenę otrzymało tylko czterech
                              (...)
                              aż 70 proc. remontów dróg było źle oznakowanych.
                              (...)
                              W powiecie białostockim po zakończeniu robót pozostawiono znak ograniczenia prędkości do 20 km/h, w miejscowościach Wólka i Woroszyły ustawiono znaki ograniczenia prędkości do 30 km/h, mimo że wcale nie powinny się tam znaleźć.
                              (...)
                              na drogach powiatowych i gminnych jest dżungla. Brakuje audytów, nie ma regulatora, który by tego wszystkiego dopilnował.
                              (...)
                              kiepskie zarządzanie ruchem, zaniedbywanie obowiązkowych kontroli przez zarządy dróg i zatwierdzanie niemerytorycznych projektów.


                              www.24.pl/raport-nik-polskie-drogi-zle-oznakowane/
                              W niektórych miejscach urzędnicy decydowali o stawianiu ograniczenia prędkości tam, gdzie łatwo można było wlepić mandat kierowcom.

                              I - na koniec - ABSOLUTNY RODZYNEK:
                              www.nik.gov.pl/najnowsze-informacje-o-wynikach-kontroli/nik-oznakowaniu-drog.html
                              Główną przyczyną tych nieprawidłowości było słabe przygotowanie merytoryczne pracowników odpowiedzialnych za projekty organizacji ruchu. W obecnym stanie prawnym praktycznie każdy może sporządzić taki projekt, bo przepisy nie określają kwalifikacji projektanta.

                              Zaklinaj więc dalej rzeczywistość, panie "obiektywny".



                              • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: a przyczyna wypadku to ..? 10.03.15, 14:46
                                No i o czym ten raport świadczy? Na części dróg oznakowanie jest niewłaściwe, a policjanci najczęściej wpisują do swoich raportów nadmierną prędkość jako podstawę wypadku ignorując inne ich przyczyny.

                                Z przedstawionego przez ciebie źródła nie wynika, aby całe oznakowanie czy nawet jego znaczna część w Polsce było niewłaściwe (poza oznaczeniami remontów dróg) albo żeby nadmierna prędkość nie była główna przyczyną wypadków. Wyczytałeś sobie, w typowy dla siebie sposób, tylko to co pasuje pod twoją teorię.

                                I jeszcze jedno. Powściągnij trochę swoje epitety kierowane przeciwko mnie. Jakbyś nie zauważył, choć się z tobą nie zgadzam, to cię nie obrażam. Chcesz dyskutować, to zmień obyczaje, bo w atmosferze rodem spod budki z piwem ja osobiście czuję się niezbyt swojsko.
                                • samspade Re: a przyczyna wypadku to ..? 10.03.15, 15:27
                                  Bo zależy jak się czyta i co tym czytaniem chce się potwierdzić. A takie smaczne cytaty mogą dla kogoś potwierdzić teorię że można jeździć jak się chce bo nad oznakowaniem nikt nie panuje. A że rzeczywistość jest bardziej złożona i skomplikowana?
                                • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 10.03.15, 16:44
                                  Co wynika? Jeszcze raz:
                                  Główną przyczyną tych nieprawidłowości było słabe przygotowanie merytoryczne pracowników odpowiedzialnych za projekty organizacji ruchu. W obecnym stanie prawnym praktycznie każdy może sporządzić taki projekt, bo przepisy nie określają kwalifikacji projektanta.
          • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 08.03.15, 08:20
            Generalnie zgadzam się w 100% z tym co napisales. Jednak nie wynika z tego twoja opinia, czy jakas forma prewencji jest porzadana by takich sytuacji było mniej. By ktoś jednak zycia nie tracil, bo zwrocic mu się go nie da. By ktoś nie tracil zycia na probe nienaprawialnej szkody.

            Tak jak napisałem... co ofierze, rodzinie, nam po tym, ze gość straci reszte zycia jak (jak to napisales) "niewolnik", prrobojac odkupić swoja wine? Mogę się zalozyc, ze dla rodziny to żadna satysfakcja i gdyby mogli jednak odzyskac kogos kto zginal i pozbyć się niewolnika to bez zastanowienia by si zdecydowali.

            Czy zatem jednak nie warto probowac zapobiegać takim wypadkom, nawet jeśli metody nie sa doskonale?

            Killka dni temu media pisaly o wyroku dla gościa (pamiętacie sprawę), który swoim A6, bez prawka zabil rodzine...
            I co z tego, ze dostal 12 czy 14 lat (nie pamiętam szczegolow)?
            Może gdyby przy okazji utraty prawa jazdy utracil tez swoje A6 to tamtego dnia na tamtej drodze by się nie znalazł?
            A może gdyby wcześniej (nie pamiętam czy faktycznie był zatrzymywany bez prawka) ponisl sankce za jednak jazde bez (po utracie) uprawnien cu ludzie dziś by zyli....

            --
            Pozdrawiam,
            galtom
            • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 08.03.15, 12:02
              galtomone napisał:

              > Czy zatem jednak nie warto probowac zapobiegać takim wypadkom, nawet jeśli meto
              > dy nie sa doskonale?

              Dla mnie jest to czysta statystyka. Jeżeli skuteczniejsze jest nie zapobieganie, ale świadomość nieuchronnej i naprawdę surowej kary (podoba mi się Singapur pod tym względem, dodałbym jeszcze konfiskatę auta), to wybieram to drugie.
              Przynajmniej pozbędziemy się debilizmów w stylu "przeparkowanie po 2 piwach" czy jazda z 0.23 promila. A i ofiar będzie mniej.

              Gdybyś tak się przyjrzał wszystkim moim postulatom i poglądom, to dążą one właśnie do dwóch celów:
              - zmniejszenie liczby ofiar
              - zaprzestanie gnębienia tych, co nikomu nie zagrażają.

              W tej chwili milicja równo zlewa oba cele.


              • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: a przyczyna wypadku to ..? 08.03.15, 15:13
                klemens1 napisał:
                > Gdybyś tak się przyjrzał wszystkim moim postulatom i poglądom, to dążą one właś
                > nie do dwóch celów:
                > - zmniejszenie liczby ofiar
                > - zaprzestanie gnębienia tych, co nikomu nie zagrażają.
                >
                > W tej chwili milicja równo zlewa oba cele.

                Tu tak naprawdę różnisz się w poglądach od galtomone i mnie. Dla nas ktoś, kto nagminnie narusza zasady ruchu drogowego jest właśnie tym, kto zagraża innym uczestnikom ruchu. Tak jak pijany kierowca, który może i sto razy wrócić na bańce do domu, ale za sto pierwszym spowoduje wypadek.
                • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 09.03.15, 13:58
                  wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

                  > Tu tak naprawdę różnisz się w poglądach od galtomone i mnie. Dla nas ktoś, kto
                  > nagminnie narusza zasady ruchu drogowego jest właśnie tym, kto zagraża innym uc
                  > zestnikom ruchu.

                  Możecie sobie z tego robić jakieś wyznanie, uznając to za aksjomat, ale nie ma takiej zależności, że nagminne olewanie przepisów oznacza zagrażanie komukolwiek.
                  Z tego prostego powodu, że wszelkie oznakowanie nie jest analizowane pod kątem bezpieczeństwa.

                  > Tak jak pijany kierowca, który może i sto razy wrócić na bańce
                  > do domu, ale za sto pierwszym spowoduje wypadek.

                  Taki pijany z 0.23 promila?
                  • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 09.03.15, 14:12
                    klemens1 napisał:

                    > > Tak jak pijany kierowca, który może i sto razy wrócić na bańce
                    > > do domu, ale za sto pierwszym spowoduje wypadek.
                    >
                    > Taki pijany z 0.23 promila?

                    A taki z 1 promilem?


                    --
                    Pozdrawiam,
                    galtom
                      • wstrzasniety_nie_zmieszany Re: a przyczyna wypadku to ..? 09.03.15, 18:21
                        Tak sądzisz? Nie tak dawno w Łodzi, kobieta spowodowała wypadek drogowy w którym jedna osoba zginęła, a druga została ranna. Miała we krwi 0,59 promila. Wjechała z prędkością ponad 70 km/h z drogi podporządkowanej na ruchliwe skrzyżowanie. Sama tłumaczyła się, że była rozkojarzona po kieliszku wina.
                        • galtomone Ale prewencja jest zla!!!!! 10.03.15, 15:36
                          wstrzasniety_nie_zmieszany napisał(a):

                          > Tak sądzisz? Nie tak dawno w Łodzi, kobieta spowodowała wypadek drogowy w który
                          > m jedna osoba zginęła, a druga została ranna. Miała we krwi 0,59 promila. Wjech
                          > ała z prędkością ponad 70 km/h z drogi podporządkowanej na ruchliwe skrzyżowani
                          > e. Sama tłumaczyła się, że była rozkojarzona po kieliszku wina.


                          No i co z tego, dostanie wysoka kare i rodzina zabitej osoby będzie zadowolona - jeszcze nowy TV sobie kupia.

                          --
                          Pozdrawiam,
                          galtom
                      • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 10.03.15, 15:35
                        klemens1 napisał:

                        > galtomone napisał:
                        >
                        > > A taki z 1 promilem?
                        >
                        > Nie wiem - na pewno nie zagraża ten, co ma połowę tego, co jest dozwolone na Za
                        > chodzie.

                        No tak... ale tu zabil taki co miał więcej.
                        To teraz zobacz tytul pierwszego postu w tym watku i się wypowiedz... jak należy zadoscuczynic a potem jeszcze raz mi napisz dlaczego prewencja jest zla!

                        --
                        Pozdrawiam,
                        galtom
                        • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 10.03.15, 16:48
                          Na to już odpowiadałem.
                          Ale w skrócie: prewencja uderza przeważnie w tych, co są nieszkodliwi. W końcu prewencję mamy, a efekty widać. Lepsze byłyby konkretne kary - a tych nie ma. Są jakieś śmieszne zatrzymania prawa jazdy na pół roku, grzywna 1000 pln albo ew. zawiasy.
                          No chyba że to rowerzysta na polnej drodze po dwóch piwach - takich się zamyka. Prewencyjnie - rzecz jasna.
                  • samspade Re: a przyczyna wypadku to ..? 09.03.15, 15:12
                    klemens1 napisał:


                    > Możecie sobie z tego robić jakieś wyznanie, uznając to za aksjomat, ale nie ma
                    > takiej zależności, że nagminne olewanie przepisów oznacza zagrażanie komukolwie
                    > k.

                    Pewnie że nie. Do czasu. Aż popełni się błąd w ocenie.
                    Pytanie tylko jakie przepisy olewany i w jakich warunkach.

                    > Z tego prostego powodu, że wszelkie oznakowanie nie jest analizowane pod kątem
                    > bezpieczeństwa.

                    To też prawda. Szczególnie kiedy oznakowanie sprowadzamy do ograniczeń prędkości.

                    > Taki pijany z 0.23 promila?

                    To jest stan po spożyciu.
                    • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 09.03.15, 17:57
                      samspade napisał:

                      > > nie matakiej zależności, że nagminne olewanie przepisów oznacza zagrażanie
                      > > komukolwiek.
                      >
                      > Pewnie że nie. Do czasu. Aż popełni się błąd w ocenie.

                      Czyli - jeżeli jadę NAGMINNIE na bezkolizyjnej 3-pasmówce 70 km/h - to prędzej czy później popełnię błąd w ocenie i spowoduję wypadek?

                          • samspade Re: a przyczyna wypadku to ..? 10.03.15, 14:30
                            To już sobie dopisujesz coś czego nie napisałem.
                            Jeżeli ktoś nagminnie łamie przepisy to w końcu stworzy zagrożenie. Odnosząc się do tej bezkolizyjnej arterii ktoś będzie jechał 80 i zaskoczy go że samochody jadące pasem obok będą się zatrzymywać żeby przepuścić pieszych. A nawet nie zaskoczy go to ale okaże się że te 30 km więcej robi różnicę. Niekoniecznie musi dojść do wypadku. Byłem świadkiem kiedy samochód jadący na na oko 70-80 został zaskoczony. Nawet może nie został zaskoczony bo zaczął hamować. Ale fizyki nie oszukasz. Na szczęście piesi byli mądrzejsi od kierowcy.
                            Dotyczy to się też wyprzedzania. Ileś razy uda się wyprzedzić na ciągłej, pod górkę czy zdążymy przed jadącym z naprzeciwka. Ciekawe czy taki wyprzedzający zdaje sobie sprawę że mogło się zdarzyć że ten jadący z naprzeciwka i wyprzedzany ratowali mu dupę ( przy okazji sobie)?
                            Pal licho jeżeli ten olewający przepisy myśli za kierownicą. niestety patrząc na to co się dzieje na drogach im tylko tak się wydaje.

                            • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 10.03.15, 16:52
                              samspade napisał:

                              > Jeżeli ktoś nagminnie łamie przepisy to w końcu stworzy zagrożenie.

                              No to faktycznie znaki drogowe mają moc magiczną. Bo ja np. na Czerniakowskiej i Wisłostradzie nagminnie łamałem przepisy. I - wg tego co twierdzisz - w końcu bym stworzył zagrożenie.
                              Ale jakiś czas temu podniesiono tam prędkość do 70-80 km/h. I teraz, jadąc dokładnie tak samo, już zagrożenia nie stworzę. Magia.

                              > Dotyczy to się też wyprzedzania. Ileś razy uda się wyprzedzić na ciągłej.

                              Na takiej, co się ciągnie kilometrami na prostej drodze, w płaskim terenie i bez skrzyżowań - dosyć wiele razy się uda. Zwłaszcza gdy ktoś się puknie w łeb i da tam przerywaną - wtedy magicznie będzie się częściej udawało.


                                  • samspade Re: a przyczyna wypadku to ..? 11.03.15, 16:00
                                    galtomone napisał:

                                    > Nie przejmoj sie, tak z reguly wyglada dyskusja na forum. Najprosciej odnoscic
                                    > sie do konkternych zdan. Taka specyfika tej formy komunikacji.

                                    Specyfika jakiej formy komunikacji? Żeby odpisywać nie na to co ktoś napisał?

                                • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 11.03.15, 14:39
                                  samspade napisał:

                                  > Jak łatwo przychodzi ci odnoszenie się do wybranych zdań z pominięciem kontekst
                                  > u.

                                  A jakiś to kontekst powoduje inną wymowę tego co napisałeś, czyli że
                                  jeżeli NAGMINNIE olewam ograniczenia
                                  to
                                  prędzej czy później spowoduję zagrożenie
                                  ?
                                  • samspade Re: a przyczyna wypadku to ..? 11.03.15, 15:36
                                    Jeżeli ktoś nagminnie olewa przepisy to w końcu popełni błąd w ocenie i to zagrożenie spowoduje.
                                    Sprowadzanie tego co napisałem w zdaniu powyższym czy w innych postach wyłącznie do jakiejś konkretnej ulicy jest głupotą. Bo na tej ulicy rzeczywiście nic się nie stanie ale na ulicy obok ...
                                    Czy tak jak napisałem z wyprzedzaniem, w końcu wyprzedzanie pod górkę może okazać się błędem. Czy nawet wyprzedzanie na ciągłej na długiej prostej kiedy z kolumny przed nami ktoś będzie skręcał w uliczkę.
                                    Zwróć tez uwagę na to co pisałem o myśleniu. Jeżeli jadąc po tej bezkolizyjnej 70 zwrócimy uwagę na to że są piesi w okolicy przejścia i przygotujemy się do ewentualnego zwolnienia to jeszcze ok. Jeżeli natomiast wyjdziemy z założenia że to oni mają na nas uważać..
                                    Z wyprzedzaiem jest podobnie.
                                    • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 11.03.15, 17:04
                                      samspade napisał:

                                      > Jeżeli ktoś nagminnie olewa przepisy to w końcu popełni błąd w ocenie i to zagr
                                      > ożenie spowoduje.
                                      > Sprowadzanie tego co napisałem w zdaniu powyższym czy w innych postach wyłączni
                                      > e do jakiejś konkretnej ulicy jest głupotą. Bo na tej ulicy rzeczywiście nic si
                                      > ę nie stanie ale na ulicy obok ...

                                      Ale ja NAGMINNIE łamię ograniczenie prędkości - nie non-stop. Może te dwie kwestie ci się pomyliły.

                                      > Czy nawet wyprzedzanie na ciągłej na długiej prostej kiedy z kolumny przed nami ktoś będzie skręcał w uliczkę.

                                      Co jeżeli uliczki nie ma?

                                      > Zwróć tez uwagę na to co pisałem o myśleniu. Jeżeli jadąc po tej bezkolizyjnej
                                      > 70 zwrócimy uwagę na to że są piesi w okolicy przejścia

                                      Ale - jak już uzgodniliśmy - to nie będzie bezkolizyjna droga.

                                      • samspade Re: a przyczyna wypadku to ..? 11.03.15, 17:22
                                        Nie pisze tylko o olewaniu ograniczeń ale o olewaniu przepisów. Nie pisze o tobie ale ogólnie. Nie wszyscy są tacy jak ty potrafiący w lot zza kierownicy ocenić jak można jechać.
                                        Często widuję ludzi jadących bezkolizyjną drogą pomiędzy przejściami 70 czy 80 nie reagujący na znak informujący o przejściu, jakby nie patrzeć informujący o końcu odcinak bezkolizyjnego.
                                        Zbyt często widuję ludzi łamiących przepisy i robiących to w sposób absolutnie bezmyślny. Zakładający że inni zachowają się zgodnie z przepisami. Że ktoś oceni prawidłowo ich prędkość, że niczym ich nie zaskoczą. Że piesi nie wejdą ale poczekają.
                                        • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 12.03.15, 11:50
                                          samspade napisał:

                                          > Nie pisze tylko o olewaniu ograniczeń ale o olewaniu przepisów.

                                          Ja też. Przykład ciągłych na długich prostych bez skrzyżowań i wyjazdów z posesji już chyba podawałem?

                                          > Nie pisze o tobie ale ogólnie. Nie wszyscy są tacy jak ty potrafiący w lot zza kierownicy ocenić jak można jechać.

                                          Z tego co obserwuję - wszyscy. Jeżeli ktoś przegina, to robi to świadomie. Jeżeli chce jechać bezpiecznie, wtedy doskonale się orientuje gdzie można szybciej, a gdzie nie.
                                          Dotyczy to również - jak w moim przypadku - nieosiągania dozwolonej.

                                          > Często widuję ludzi jadących bezkolizyjną drogą pomiędzy przejściami 70 czy 80
                                          > nie reagujący na znak informujący o przejściu, jakby nie patrzeć informujący o
                                          > końcu odcinak bezkolizyjnego.

                                          Często przejścia są na ograniczeniach do 70. Więc dlaczego mieliby jakoś specjalnie reagować, skoro już te 70 jadą?

                                          > Zbyt często widuję ludzi łamiących przepisy i robiących to w sposób absolutnie
                                          > bezmyślny. Zakładający że inni zachowają się zgodnie z przepisami. Że ktoś ocen
                                          > i prawidłowo ich prędkość, że niczym ich nie zaskoczą. Że piesi nie wejdą ale p
                                          > oczekają.

                                          I co - ci inni ich zaskakują? I na czym ma polegać "zachowanie się zgodnie z przepisami" innych? Bo jak dla mnie wystarczy, że nie wymuszą pierwszeństwa.
                                          • samspade Re: a przyczyna wypadku to ..? 12.03.15, 14:53
                                            Nie pisze o osobie jadącej 70 w miejscu gdzie można 70. To oczywiste.
                                            A co do oczekiwania od innych to dokładnie o tym pisałem. Ja miszcz wiem lepiej i to inni mają się dopasować. Ja mogę łamać przepisy, które uważam za głupie ale inni muszą się stosować. Dokladnie o takim podejściu pisałem. Potem jedzie taki po A S czy innej 2 pasmowce i jest zaskoczony ze ktoś wlekacy się z przepisowa prawym pasem chce wyprzedzić ciężarówkę. Z wyprzedzaniem jest podobnie. Inni maja uważać. A tu niepodzianka jednak nie jest to długa ciągła bez skrzyżowań tylko ktoś nie spojrzał w lusterko przy skręcić ze go wyprzedzam.
                                            • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 12.03.15, 17:17
                                              samspade napisał:

                                              > Nie pisze o osobie jadącej 70 w miejscu gdzie można 70. To oczywiste.

                                              A jeżeli warunki są takie, jak na innej drodze, gdzie jest 70? To dziwisz się, że nie zwalniają?

                                              > A co do oczekiwania od innych to dokładnie o tym pisałem. Ja miszcz wiem lepie
                                              > j i to inni mają się dopasować

                                              Pierwsze słyszę, żeby jakiś miszcz wymagał od innych przestrzegania przepisów.

                                              > Potem jedzie taki po A S czy innej 2 pasmowce i jest zaskoczony ze ktoś wlekacy się z prz
                                              > episowa prawym pasem chce wyprzedzić ciężarówkę.

                                              To chyba w innych krajach żyjemy. Wielokrotnie coś się przede mnie wpierniczało na lewy i zaskoczony nie byłem - nawet jak jechałem przepisowo. Ja też niekiedy na lewy wskakiwałem i wyhamowywałem lekko miszcza, który też na zaskoczonego nie wyglądał.

                                              > A tu niepodzianka jednak nie jest to długa ciągła bez skrzy
                                              > żowań tylko ktoś nie spojrzał w lusterko przy skręcić ze go wyprzedzam.

                                              Ale ja nie o takich przypadkach piszę.
                                              • samspade Re: a przyczyna wypadku to ..? 12.03.15, 17:53
                                                Niesterowane przejscia dla pieszych na drogach 2+2 i wiecej wykluczac powinny limit wyzszy niz 50.
                                                I czym innym jak nie oczekiwaniem od innych przestrzegania przepisow jest oczekiwanie ustepowania pierwszenstwa.
                                                I znow nie piszemy o tobie. Jestes przeciez chodzacym i jezdzacym idealem potrafiacym ocenic oznakowanie jadac droga po raz pierwszy. Ale inni nie sa tak wspaniali. Uwazaja ze jadac po S wlasciwie to zapieprzajac inni powinni ocenic w lusterku jak szybko jada i powstrzymac sie z wprzedzaniem.
                                                I co do wyprzedzania to ja wlasnie pisze o takich przypadkach. Zaskoczonych kierowcow ze jednak jest skrzyzowanie, wyjazd ze stacji paliw itp. Wyprzedzajacych na pale bez zwracania uwagi na okolicznosci. Bez zwrocenia uwagi ze pojazd ktory chcemy wyprzedzic przyspieszyl z 60 do 90 bo wyjechalismy z OZ.
                                                • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 12.03.15, 18:34
                                                  samspade napisał:

                                                  > Niesterowane przejscia dla pieszych na drogach 2+2 i wiecej wykluczac powinny l
                                                  > imit wyzszy niz 50.

                                                  Z czego ta powinność wynika?

                                                  > I czym innym jak nie oczekiwaniem od innych przestrzegania przepisow jest oczek
                                                  > iwanie ustepowania pierwszenstwa.

                                                  Tym innym, że jest to oczekiwanie niepchania się na stłuczkę.
                                                  Nie porównuj zbyt krótkiego mrygania kierunkowskazem to rozjeżdżania pieszych (dosłownie) - obie sytuacje to przecież nieprzestrzeganie przepisów.

                                                  > I znow nie piszemy o tobie. Jestes przeciez chodzacym i jezdzacym idealem potra
                                                  > fiacym ocenic oznakowanie jadac droga po raz pierwszy.

                                                  Zwłaszcza że kilkukrotnie pisałem, że nie jestem w stanie i jadę wtedy wolniej oraz że inni tak samo dobrze oceniają sytuację jak ja.
                                                  Nie ma to jak durna ironia na podstawie własnych wyobrażeń.

                                                  > Uwazaja ze jadac po S wlasciwie to zapieprzajac inni powinni ocenic w lu
                                                  > sterku jak szybko jada i powstrzymac sie z wprzedzaniem.

                                                  Jakoś nie spotkałem się z sytuacją, żeby tak uważali.

                                                  > I co do wyprzedzania to ja wlasnie pisze o takich przypadkach. Zaskoczonych ki
                                                  > erowcow ze jednak jest skrzyzowanie, wyjazd ze stacji paliw itp.

                                                  To sobie pisz - ale ja o takich przypadkach nie dyskutuję. Dyskutuję o innych - jeżeli masz ochotę, możesz coś o nich napisać. Byle na temat.

                                                  • samspade Re: a przyczyna wypadku to ..? 12.03.15, 20:52
                                                    Najważniejsza rzecz to ustalenie granic. Granic, których nie przekraczamy. Zachowań, których się nie dopuszczamy za kierownicą. Bo owszem nie każde złamanie przepisów jest zle. W sensie bezpieczeństwa. Znam 3 zielone strzałki gdzie nie zatrzymanie się skutkuje poprawienie płynności. Bo nie ma za nim przejścia. Ale znam też i przejścia gdzie barany się nie zatrzymują mimo przejścia. Zeby chociaż znacząco zwolnili żeby zobaczyć czy nie ma pieszego.
                                                    Jak traktujemy żółte. Czy oznacza ono dodaj gazu zdążymy czy hamuj.
                                                    Jak traktujemy prędkość. Jak duży dodajemy vat.
                                                    I jak jeździmy? Czy uznajemy ze skoro jestem na drodze z pierwszenstwem to wszystko mamy gdzies
                                                  • samspade Re: a przyczyna wypadku to ..? 13.03.15, 16:57
                                                    Ale piszę cały czas to samo. Wielu kierowców popełnia grzech pychy. Myślą że są nieomylni, że panują nad sytuacją itp. Część z nich jeździ już tak bo tak jeżdżą od zawsze. Bo do tej pory się udawało. ja ustaliłem sobie granice, których nie przekraczam. wielu kierowców przesuwa tą granicę coraz dalej. Jadąc uważam na wszystkich nawet jeżeli jestem na drodze z pierwszeństwem, część przerzuca tą odpowiedzialność na innych.
                                                  • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 13.03.15, 17:13
                                                    samspade napisał:

                                                    > Ale piszę cały czas to samo.

                                                    Tylko że dodajesz do tego kwantyfikatory ogólne. Jak zaczynasz używać "niekiedy", "większość", "czasami", to wtedy jest OK.

                                                    Cały problem w tych dyskusjach polega na tym, że większość widzi świat jednobitowo. Albo przestrzegasz, albo jesteś piratem.
                                                    Albo przestrzegasz i jest bezpiecznie, albo nie i zagrażasz.
                                                    Itd. itp.
                                                  • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 14.03.15, 14:25
                                                    samspade napisał:

                                                    > > Tylko że dodajesz do tego kwantyfikatory ogólne. Jak zaczynasz używać "niekiedy
                                                    > > ", "większość", "czasami", to wtedy jest OK.
                                                    >
                                                    > To samo dotyczy dróg ich oznakowania i zarządców.

                                                    Oczywiście - tylko że dobrzy zarządcy są tak samo rzadkim zjawiskiem jak prawdziwi piraci.
                                                  • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 14.03.15, 20:34
                                                    samspade napisał:

                                                    > Dobrzy zarządcy są tak samo rzadkim zjawiskiem jak dobrzy kierowcy.

                                                    Możliwe. Tak czy owak - typowe zarządzanie drogami to czysta kpina. Ale są tacy, którzy wierzą w fachowość (i chęci) urzędasów bardziej niż talib w Allaha.
                                                  • samspade Re: a przyczyna wypadku to ..? 14.03.15, 21:42
                                                    Zgodze sie z toba ze jest wiele brakow zwiazanych z tzw. "zarzadzaniem" drogami.
                                                    Brak wizji pracy, odpowiednich priorytetow. Tzw tumiwisizm. Brak kontroli. Brak twardej reki.
                                                    A z wiara jak to z wiara. Jedni wierza w fachowosc inni w to ze kazdy urzrdnil to duren. Jeden uwaza ze kazdy przepis kazde rozwiazanie na drodze jest rozsadne inni wierza ze zawsze lepiej ocenia.
                                                    Wiara to kwestia swiatopogladu. Oparta na uwazaniu, nie faktach czy dowodach.
                                                  • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 15.03.15, 11:25
                                                    samspade napisał:

                                                    > Jedni wierza w fachowosc inni w to ze kazdy urzrdnil to duren. Jeden uwaza ze kazdy
                                                    > przepis kazde rozwiazanie na drodze jest rozsadne inni wierza ze zawsze lepiej ocenia.

                                                    Używasz znowu klauzul niedozwolonych. Podzieliłeś "uważających" na dwie grupy, które wyczerpują całą populację, i przypisałeś je do dwóch skrajności. Czyli znowu jednobitowość i kwantyfikatory ogólne.
                                                    Podejrzewam, że co innego miałeś na myśli, ale powinieneś to sam poprawnie sformułować.



                                                  • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 16.03.15, 12:47
                                                    samspade napisał:

                                                    > Mylisz sie. Nie uzywam klauzul niedozwolonych. Nie podzielilem "uwazajacych" na
                                                    > dwie grupy a wyszegolnilem te dwie posiadajace poglady przeciwstawne. O innych
                                                    > nie napisalem co nie oznacza ze ich nie ma.

                                                    To szkoda, bo ja piszę właśnie o tych, o których nic nie napisałeś.
                                                  • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 14.03.15, 17:52
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > samspade napisał:
                                                    >
                                                    > > > Tylko że dodajesz do tego kwantyfikatory ogólne. Jak zaczynasz używ
                                                    > ać "niekiedy
                                                    > > > ", "większość", "czasami", to wtedy jest OK.
                                                    > >
                                                    > > To samo dotyczy dróg ich oznakowania i zarządców.
                                                    >
                                                    > Oczywiście - tylko że dobrzy zarządcy są tak samo rzadkim zjawiskiem jak prawdz
                                                    > iwi piraci.

                                                    No nie wiem. Dzis zrobilem trase Katowice - Nowy Sacze - Katowice.
                                                    Ruch niewielki, bo to sobota I na wioskach takich piratow spotkalem kolo 10.
                                                    To ja nie wiem czy malo jak na ilosc aut dzis jadacych w sumie (tych ktore widzialem).

                                                    --
                                                    Pozdrawiam,
                                                    galtom
                                                  • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 14.03.15, 20:38
                                                    galtomone napisał:

                                                    > > Oczywiście - tylko że dobrzy zarządcy są tak samo rzadkim zjawiskiem jak prawdziwi piraci.
                                                    >
                                                    > No nie wiem. Dzis zrobilem trase Katowice - Nowy Sacze - Katowice.
                                                    > Ruch niewielki, bo to sobota I na wioskach takich piratow spotkalem kolo 10.
                                                    > To ja nie wiem czy malo jak na ilosc aut dzis jadacych w sumie (tych ktore widz
                                                    > ialem).

                                                    Ale drogi, po których jechałeś, były oznakowane wzorcowo?
                                                  • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 15.03.15, 08:20
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > > Oczywiście - tylko że dobrzy zarządcy są tak samo rzadkim zjawiskie
                                                    > m jak prawdziwi piraci.
                                                    > >
                                                    > > No nie wiem. Dzis zrobilem trase Katowice - Nowy Sacze - Katowice.
                                                    > > Ruch niewielki, bo to sobota I na wioskach takich piratow spotkalem kolo
                                                    > 10.
                                                    > > To ja nie wiem czy malo jak na ilosc aut dzis jadacych w sumie (tych ktor
                                                    > e widz
                                                    > > ialem).
                                                    >
                                                    > Ale drogi, po których jechałeś, były oznakowane wzorcowo?

                                                    Ciezko mi odpowiedziec. Nie skupialem sie nad sensem stania kazeego znaku. Mam inne rzeczy do robeinia jak prowadze. W kazdym razie na tej trasie jak jest 50 km/h to nie bez powodu bo najczesciej wies przechodzi w wies.
                                                    Fakt, taa jazda moze byc upierdliwa, bo czec z tych wsi ciagnie sie przez 1-3 km.... ale co poradzic.

                                                    Z jedna ciezarowka wyprzedzalem sie ze 4 razy w drodze powrotnej. Jka bylo 90 to gosc jechal 70.
                                                    Jak bylo 50 domy, czasem brak pobocza... tez I oczywiscie musial mnie natychmiast wyprzedzic na ograniczeniu, na podwojnej ciaglej....
                                                    No ale on zna droge, wie ze nie stoja ize teraz co prawda srodek wsi I pies moze wyleciec na dorge ale ale co tam...
                                                    Dodam, ze bylo szaro, buro I mokro.

                                                    Co najgorsze te 70 km/h tej ciezarowki to pryszcz w porownaniu ze starymi Golfami I Passatami oraz wynalazakami typu Prelude, Astra czy BMW 3 od loklanego tunera.
                                                    Ci goscie jezdzili bilzej 100-120.
                                                    I zaden zdawal sie nie mslec o tym, ze przeciwka moze jechac taki sam kretyn, tez czesto bez swiatel.

                                                    Nie wiem jaki masz problem z jazda 50 czy 70 tam gdzie znaki tyle pokazuja....
                                                    Ja ustawiam tempomat, muzyka sympatycznie gra, wyluzowany spedzam czas... jak mam jechac 10 czy 20km/h szybciej I wypatrywac policji, fotoradoarow, dzieci, kur,, itd... to ja to pierdziele.
                                                    Pomiedzy wsiami 90-100 km/h (w zaleznosci od licznika) w zupelnosci mi potem na takich drgoach wystarcza.

                                                    --
                                                    Pozdrawiam,
                                                    galtom
                                                  • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 15.03.15, 11:57
                                                    galtomone napisał:

                                                    > > Ale drogi, po których jechałeś, były oznakowane wzorcowo?
                                                    >
                                                    > Ciezko mi odpowiedziec. Nie skupialem sie nad sensem stania kazeego znaku. Mam
                                                    > inne rzeczy do robeinia jak prowadze.

                                                    A to ciekawe. Czyli widzisz znak i nie zastanawiasz się, czy np. nie powinno się pojechać WOLNIEJ niż na tym znaku?
                                                    Bo jeżeli się zastanawiasz, to i tak dokonujesz oceny.
                                                    A jeżeli się nie zastanawiasz ....

                                                    > Fakt, taa jazda moze byc upierdliwa, bo czec z tych wsi ciagnie sie przez 1-3 km.... ale co poradzic.

                                                    Ja znalazłem radę. Ty sobie wbiłeś, że to szkodzi i że ogólnie "sienieda".

                                                    > Ci goscie jezdzili bilzej 100-120.
                                                    > I zaden zdawal sie nie mslec o tym, ze przeciwka moze jechac taki sam kretyn, t
                                                    > ez czesto bez swiatel.

                                                    Wskaż na sv taki fragment drogi, gdzie jechali 100-120. Bardzo jestem ciekawy, jakieś to "miasto".

                                                    > Nie wiem jaki masz problem z jazda 50 czy 70 tam gdzie znaki tyle pokazuja....

                                                    A jaki masz problem do zwolnienia w pustym polu do 50 czy 70 gdy nie ma to żadnego sensu?

                                                    > jak mam jechac 10 czy 20km/h szybciej I wypatrywac policji, fotoradoarow, dzieci, ku
                                                    > r,, itd... to ja to pierdziele.

                                                    Od policji i fotoradarów jest yanosik, poza tym nawet bez niego prawdopodobieństwo mandatu jest praktycznie zerowe.
                                                    A dzieci powinieneś wypatrywać, gdy jedziesz z taką prędkością, która powoduje, że należy ich wypatrywać, a nie gdy przekraczasz prędkość dozwoloną. Znak nie ma nic do tego.

                                                  • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 16.03.15, 13:51
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > > Ale drogi, po których jechałeś, były oznakowane wzorcowo?
                                                    > >
                                                    > > Ciezko mi odpowiedziec. Nie skupialem sie nad sensem stania kazeego znaku
                                                    > . Mam
                                                    > > inne rzeczy do robeinia jak prowadze.
                                                    >
                                                    > A to ciekawe. Czyli widzisz znak i nie zastanawiasz się, czy np. nie powinno si
                                                    > ę pojechać WOLNIEJ niż na tym znaku?

                                                    Glupie wniosko wyciagasz.
                                                    Wlasnie dlatego, ze patrze na dorge I co sie dzieje czesto jade wolnie. Ot, wiem ze mam pierszenstwo albo nie, wiem jile maks moge jeahac, itp. A to czy da sie szybciej I czy znak stoi o 10 m za blisko cyz za daleko zupelnie mnie nie interesuje.

                                                    Takie zainteresowanie mam w swjej okolicy o ile jakies oznakowanie (jak wspomniany zakaz zawracania na swiatlach) mi przeszkadza. A jak nie przeszkadza, to niech nawet na 4 pasmowce bedzie 20km/h.

                                                    > Bo jeżeli się zastanawiasz, to i tak dokonujesz oceny.
                                                    > A jeżeli się nie zastanawiasz ....
                                                    >
                                                    > > Fakt, taa jazda moze byc upierdliwa, bo czec z tych wsi ciagnie sie przez
                                                    > 1-3 km.... ale co poradzic.
                                                    >
                                                    > Ja znalazłem radę. Ty sobie wbiłeś, że to szkodzi i że ogólnie "sienieda".

                                                    Znow mysla co sie slowa - celowo czy tak po porstu masz?

                                                    Owszem, ze przez polowe tych wsi pewnie I 100 mozna jechac, ale sa domy obok drogi I jest 50. To nie jest kwestia, ze sie nie da.
                                                    Gdybym ja mieszkal w takich miejsach (DK) to majac dom 20 m, pas, dziecko, itp mialbym pewnie ochote strzelac do takich co wiedza lepiej I jada 70-90.
                                                    Bo inaczej sie droga wlecze, bo sie spiesza, itd...

                                                    Se ku...wa samolot kup jak sie spiezysz. Droga nie jest Twoja. Jesli warunki na jakich masz z niej krozystac ci nie pasuja, to nikt nie zmusza.

                                                    > > Ci goscie jezdzili bilzej 100-120.
                                                    > > I zaden zdawal sie nie mslec o tym, ze przeciwka moze jechac taki sam kre
                                                    > tyn, t
                                                    > > ez czesto bez swiatel.
                                                    >
                                                    > Wskaż na sv taki fragment drogi, gdzie jechali 100-120. Bardzo jestem ciekawy,
                                                    > jakieś to "miasto".

                                                    Prosze - Honda Prelude minela mnie dokladnie tu: www.google.pl/maps/place/Zakliczyn/@49.85581,20.815313,3a,75y,93.32h,80.66t/data=!3m4!1e1!3m2!1sHwm9Sgqy1tgvFkEfy22A3A!2e0!4m2!3m1!1s0x473d8db511996ed1:0x4811d64b8fa48e22

                                                    100 km/h na blacie minimum + oczywiscie "sportowy" wydech.
                                                    Zenby bylo smieszniej jakis 1km dlaej wyjechala zbocznej uliczki Astra na droge, bez swiatel, I sie zaczela toczyc... widzialemmze gosc nawet nie patrzyl czy nadjezdzam... Ale ja jechalem 55 km/h wiec wystarczylo, ze wylaczylem tempomat. Gosc z Hondy by sie w niego wbil.

                                                    > > Nie wiem jaki masz problem z jazda 50 czy 70 tam gdzie znaki tyle pokazuj
                                                    > a....
                                                    >
                                                    > A jaki masz problem do zwolnienia w pustym polu do 50 czy 70 gdy nie ma to żadn
                                                    > ego sensu?

                                                    ???? Ja zadnego ???? jesli znak tak pokazuje to zwalniam - w czym problem?

                                                    > > jak mam jechac 10 czy 20km/h szybciej I wypatrywac policji, fotoradoarow,
                                                    > dzieci, ku
                                                    > > r,, itd... to ja to pierdziele.
                                                    >
                                                    > Od policji i fotoradarów jest yanosik, poza tym nawet bez niego prawdopodobieńs
                                                    > two mandatu jest praktycznie zerowe.

                                                    Moim sposobem tez, tylko mozna spokojnie rozmawiac, sluchac muzyki I w zasadzie mic przyjemnosc z jazdy wygodnym autem. Yanosik mnie denerwuje bo piszczy co chwile. A Here Drive + tylko jak przekraczm dozwolona predkosc, raz.
                                                    400km w jeden dzien I zero zmeczenia tymi strasznymi Polskimi drogami.

                                                    > A dzieci powinieneś wypatrywać, gdy jedziesz z taką prędkością, która powoduje,
                                                    > że należy ich wypatrywać, a nie gdy przekraczasz prędkość dozwoloną. Znak nie
                                                    > ma nic do tego.

                                                    Znak ma sporo, mowi z jaka maksymalna predkoscia wolno ci jechac. A dzieci nalezy wypatrywac zawsze I bez wzgledu na predkosc (oczywiscie nie na srodku autostrady ale tam gdzie moga sie pojawiac)


                                                    --
                                                    Pozdrawiam,
                                                    galtom
                                                  • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 17.03.15, 13:50
                                                    galtomone napisał:

                                                    > > A to ciekawe. Czyli widzisz znak i nie zastanawiasz się, czy np. nie powinno si
                                                    > > ę pojechać WOLNIEJ niż na tym znaku?
                                                    >
                                                    > Glupie wniosko wyciagasz.

                                                    Nie wyciągam głupich wniosków, tylko zadaję pytanie. W zależności od odpowiedzi przedstawiłem dwa scenariusze, których nie doczytałeś:

                                                    Bo jeżeli się zastanawiasz, to i tak dokonujesz oceny.
                                                    A jeżeli się nie zastanawiasz ....

                                                    Czyli - jak sam się przyznałeś - i tak dokonujesz oceny. A więc się zastanawiasz.

                                                    > > Ja znalazłem radę. Ty sobie wbiłeś, że to szkodzi i że ogólnie "sienieda".
                                                    >
                                                    > Owszem, ze przez polowe tych wsi pewnie I 100 mozna jechac, ale sa domy obok dr
                                                    > ogi I jest 50. To nie jest kwestia, ze sie nie da.

                                                    A jak nie ma domów obok drogi? Cały czas o takich przypadkach piszę, a ty nadal dyskutujesz sam ze sobą, a nie ze mną.

                                                    > > Wskaż na sv taki fragment drogi, gdzie jechali 100-120. Bardzo jestem ciekawy,
                                                    > > jakieś to "miasto".
                                                    >
                                                    > Prosze - Honda Prelude minela mnie dokladnie tu: rel="nofollow">www.google.pl/maps/place/Zakliczyn/@49.85581,20.815313,3a,75y,93.32h,80.66t/data=!3m4!1e1!3m2!1sHwm9Sgqy1tgvFkEfy22A3A!2e0!4m2!3m1!1s0x473d8db511996ed1:0x4811d64b8fa48e22

                                                    100 to za dużo w tym miejscu.
                                                    A ogół jak jechał? Tak z grubsza oczywiście - oceniając tych z naprzeciwka (bo przecież ci za tobą nie są miarodajni).

                                                    > > A jaki masz problem do zwolnienia w pustym polu do 50 czy 70 gdy nie ma to żadn
                                                    > > ego sensu?
                                                    >
                                                    > ???? Ja zadnego ???? jesli znak tak pokazuje to zwalniam - w czym problem?

                                                    To zwalniaj też, gdy znaku nie ma. Przecież ktoś mógł go postawić tam bez sensu, tak jak wiele innych znaków. Nie ma sensu - zwalniasz. W czym problem?

                                                    > > Od policji i fotoradarów jest yanosik, poza tym nawet bez niego prawdopodobieńs
                                                    > > two mandatu jest praktycznie zerowe.
                                                    >
                                                    > Moim sposobem tez, tylko mozna spokojnie rozmawiac, sluchac muzyki I w zasadzie
                                                    > mic przyjemnosc z jazdy wygodnym autem.

                                                    A co jest niewygodnego w jeździe 80 przez łąki? Wtedy nie można spokojnie rozmawiać i słuchać muzyki?

                                                    > Yanosik mnie denerwuje bo piszczy co chwile.

                                                    To go przycisz.

                                                    > > A dzieci powinieneś wypatrywać, gdy jedziesz z taką prędkością, która powoduje,
                                                    > > że należy ich wypatrywać, a nie gdy przekraczasz prędkość dozwoloną. Znak nie
                                                    > > ma nic do tego.
                                                    >
                                                    > Znak ma sporo, mowi z jaka maksymalna predkoscia wolno ci jechac.

                                                    Co nie ma nic wspólnego z prędkością, przy jakiej należy wypatrywać dzieci, co nawet dalej przyznałeś.
                                                  • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 17.03.15, 14:09
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > A jak nie ma domów obok drogi? Cały czas o takich przypadkach piszę, a ty nadal
                                                    > dyskutujesz sam ze sobą, a nie ze mną.

                                                    Szczerze, to jakos ja na takie kawalki nie trafiam. A przynajmniej nie na tyle dlugie by sie byl sens rozpedzac.
                                                    Pewnie rejon Polski inny I drogi inne I zageszenie miejscowosci inne.

                                                    Jak juz sie zdarzy kawalek to zakladam, ze nie ebde sie z policja klocil skoro mi sie przyjemnie jedzie.

                                                    Dziwia mnie raczej tylko taie przypadki ggdzie teren jest ewidentnie zabudowany a znaku miejscowosci jeszcze nie ma. Tam tez jade 50-55km/h.

                                                    > > > Wskaż na sv taki fragment drogi, gdzie jechali 100-120. Bardzo jest
                                                    > em ciekawy,
                                                    > > > jakieś to "miasto".
                                                    > >
                                                    > > Prosze - Honda Prelude minela mnie dokladnie tu: rel="nofollow">www.g
                                                    > oogle.pl/maps/place/Zakliczyn/@49.85581,20.815313,3a,75y,93.32h,80.66t/data=!3m
                                                    > 4!1e1!3m2!1sHwm9Sgqy1tgvFkEfy22A3A!2e0!4m2!3m1!1s0x473d8db511996ed1:0x4811d64b8
                                                    > fa48e22
                                                    >
                                                    > 100 to za dużo w tym miejscu.
                                                    > A ogół jak jechał? Tak z grubsza oczywiście - oceniając tych z naprzeciwka (bo
                                                    > przecież ci za tobą nie są miarodajni).

                                                    Nie bylo ogolu bo to sobota dosc wczesnie rano bylo. Szaro, brzydko, deszcz, ograniczona widocznosc. Ot... rykna; silnikiem I pojechal.
                                                    W tych rejonach taka jazda u czesci kierowcow to norma.
                                                    Swego czasu (gdy wiecej na wsi na wakacjach sie bywalo) to tylko raz na tydzen ktos opoiwadal, ze tu ktos zginal (dlaszy/blizszy znajomy) , tu ktos...
                                                    Tu komus wariat dzicko na drodze przejechal.... itd. Tyle ze to robia w wiekszosci sami ci udzi co w takich miejsach mieszkaja. W kosciele polacza, inne pozłorzeczą a sami I we wlasnej I w innych wsiach jezdza dokladnie tak samo, bo przeciez komendant w krzakach nie stoi a oni sa dobrymi kierowcami.

                                                    > > > A jaki masz problem do zwolnienia w pustym polu do 50 czy 70 gdy ni
                                                    > e ma to żadn
                                                    > > > ego sensu?
                                                    > >
                                                    > > ???? Ja zadnego ???? jesli znak tak pokazuje to zwalniam - w czym problem
                                                    > ?
                                                    >
                                                    > To zwalniaj też, gdy znaku nie ma.

                                                    ????? A dlaczego mam zwalniac w pustym polu gdy nie ma znaku?
                                                    Moze powieniem wg ciebie stanac?

                                                    > Przecież ktoś mógł go postawić tam bez sensu
                                                    > , tak jak wiele innych znaków.

                                                    No mogl... ale nie postawil - wiec po co mam zwalniac.

                                                    Zwalniam wtedy gdy wymaga tego sytuacja/warunki I/lub znaki.
                                                    To chyba dosc prosta zaleznosc?

                                                    > A co jest niewygodnego w jeździe 80 przez łąki? Wtedy nie można spokojnie rozma
                                                    > wiać i słuchać muzyki?

                                                    Jesli na tej lace jest 50 to ja osobiscie nie potrafie.
                                                    A Yanosik mnie wkurza tym bardziej ze nie synchronizuje sie np. z komputerem.
                                                    >
                                                    > > Yanosik mnie denerwuje bo piszczy co chwile.
                                                    >
                                                    > To go przycisz.

                                                    Prosciej wylaczyc / odinstalowac.

                                                    > > Znak ma sporo, mowi z jaka maksymalna predkoscia wolno ci jechac.
                                                    >
                                                    > Co nie ma nic wspólnego z prędkością, przy jakiej należy wypatrywać dzieci, co
                                                    > nawet dalej przyznałeś.

                                                    Masz racje.
                                                    Co nie zmienia faktu, ze szybciej niz na znaku jechac ci nie wolno.
                                                    --
                                                    Pozdrawiam,
                                                    galtom
                                                  • samspade Jedna rzecz odnośnie znaków ograniczeń prędkości itp. 17.03.15, 15:22
                                                    Jak juz napisano okazja czyni złodzieja. Czemu drogi są budowane i znakowane w ten sposób? Czemu w OZ/miastach są tak szerokie drogi/ulice. One zachęcają do szybszej jazdy. To oczywista sprawa o której psychologowie transportu mówią jasno. Kierowcy wydaje się że jedzie wolno wiec przyspiesza.
                                                    Jeszcze jedna rzecz. Absolutny brak spójności w podejściu do oznakowania. Po dawałem kiedyś przykłady na DK gdzie gdzie na odcinku nastu czy dziesięciu kilometrów raz jest podniesienie prędkości raz nie ma. Jedziesz szeroką droga przez OZ kolo jezdni są rowy potem chodnik dopiero potem posesję. W jednym miejscu podnieśli prędkość do 70 a w innym uznali ze 50 to maks. Zgadnij jak jedzie ogół na 50?
                                                    Oczywiście są też tacy, którzy na 70 jada szybciej ale to pokłosie tego ze niepotrzebny jest yanosik czy inne wynalazki.
                                                  • klemens1 Re: Jedna rzecz odnośnie znaków ograniczeń prędko 17.03.15, 17:09
                                                    samspade napisał:

                                                    > Jak juz napisano okazja czyni złodzieja. Czemu drogi są budowane i znakowane w
                                                    > ten sposób? Czemu w OZ/miastach są tak szerokie drogi/ulice. One zachęcają do
                                                    > szybszej jazdy. To oczywista sprawa o której psychologowie transportu mówią jas
                                                    > no. Kierowcy wydaje się że jedzie wolno wiec przyspiesza.

                                                    Zgadza się - zwłaszcza gdy obok drogi nie ma zabudowań, a sama droga jest bezkolizyjna. Ale tylko mu się pewnie tak wydaje.

                                                    > Jeszcze jedna rzecz. Absolutny brak spójności w podejściu do oznakowania. Po da
                                                    > wałem kiedyś przykłady na DK gdzie gdzie na odcinku nastu czy dziesięciu kilome
                                                    > trów raz jest podniesienie prędkości raz nie ma. Jedziesz szeroką droga przez O
                                                    > Z kolo jezdni są rowy potem chodnik dopiero potem posesję. W jednym miejscu po
                                                    > dnieśli prędkość do 70 a w innym uznali ze 50 to maks. Zgadnij jak jedzie ogół
                                                    > na 50?

                                                    Tu żeś trafił w sedno. Jakiś czas temu zapodawałem filmik z pytaniem "jakie są tu ograniczenia prędkości?" z możliwymi wariantami 50, 70, 90. Nie jest możliwe, żeby ktokolwiek to wydedukował - tam, gdzie było 50, było mnie zabudowań niż na 90.

                                                  • klemens1 Re: a przyczyna wypadku to ..? 17.03.15, 17:23
                                                    galtomone napisał:

                                                    > > A jak nie ma domów obok drogi? Cały czas o takich przypadkach piszę, a ty nadal
                                                    > > dyskutujesz sam ze sobą, a nie ze mną.
                                                    >
                                                    > Szczerze, to jakos ja na takie kawalki nie trafiam.

                                                    Czyli nie jeździsz samochodem.
                                                    Takie kawałki to NORMA - i są to długie kawałki.

                                                    > Dziwia mnie raczej tylko taie przypadki ggdzie teren jest ewidentnie zabudowany
                                                    > a znaku miejscowosci jeszcze nie ma. Tam tez jade 50-55km/h.

                                                    No na wypadek, gdybyś miał jednak jeszcze jakieś wątpliwości, jacy "fachofcy" o oznakowaniu decydują.

                                                    > > To zwalniaj też, gdy znaku nie ma.
                                                    >
                                                    > ????? A dlaczego mam zwalniac w pustym polu gdy nie ma znaku?

                                                    A dlaczego nie? Skoro postawili znak bez sensu i zwalniasz, to zwolnij też bez znaku. Może zapomnieli postawić? Lepiej nie ryzykować ....

                                                    > Zwalniam wtedy gdy wymaga tego sytuacja/warunki I/lub znaki.
                                                    > To chyba dosc prosta zaleznosc?

                                                    Ja dodaję do tego jeszcze czynnik sensowności. Stąd moje uzupełnienie twojego algorytmu. Bo jeżeli sensowności nie bierzesz pod uwagę, to niczego nie zmieniaj.

                                                    > > A co jest niewygodnego w jeździe 80 przez łąki? Wtedy nie można spokojnie rozma
                                                    > > wiać i słuchać muzyki?
                                                    >
                                                    > Jesli na tej lace jest 50 to ja osobiscie nie potrafie.

                                                    A jak zdejmą, to co takiego się stanie, że nagle będziesz mógł rozmawiać przy 80? Łąka ta sama.

                                                    > > > Yanosik mnie denerwuje bo piszczy co chwile.
                                                    > >
                                                    > > To go przycisz.
                                                    >
                                                    > Prosciej wylaczyc / odinstalowac.

                                                    Ale wtedy trzeba zwalniać w szczerym polu. Prościej przyciszyć.

                                                    > > Co nie ma nic wspólnego z prędkością, przy jakiej należy wypatrywać dzieci, co
                                                    > > nawet dalej przyznałeś.
                                                    >
                                                    > Masz racje.
                                                    > Co nie zmienia faktu, ze szybciej niz na znaku jechac ci nie wolno.

                                                    Proponuję, byś zaprzestał pisania czegoś, na co wielokrotnie odpowiadałem i z czym nawet się zgodziłeś.
                                                  • galtomone Re: a przyczyna wypadku to ..? 17.03.15, 19:56
                                                    klemens1 napisał:

                                                    > galtomone napisał:
                                                    >
                                                    > > > A jak nie ma domów obok drogi? Cały czas o takich przypadkach piszę
                                                    > , a ty nadal
                                                    > > > dyskutujesz sam ze sobą, a nie ze mną.
                                                    > >
                                                    > > Szczerze, to jakos ja na takie kawalki nie trafiam.
                                                    >
                                                    > Czyli nie jeździsz samochodem.
                                                    > Takie kawałki to NORMA - i są to długie kawałki.

                                                    Fajnie, ze wiesz lepiej co JA robie. Zatem zakonczymy dyskusje bo zgodnie z tym co napisales wlasnie stracile sens.
                                                    Dla Twojej wiadomosci, w mojej oklicy praktycznie nie ma typowych dla reszty kraju DK.
                                                    Sa dwupasmowki (Wisla, Bielsko) I dwie autostrady i dorgi ekspresowe. Wiec masz racje....
                                                    Jak ja pisze, ze ja po takich kawalkach nie podrozuje tzn. ze siedze nie jezdze.

                                                    Tak mniej wiecej wygladac (swietnie) cala twoja dedukcja nie tylko zreszta w tym watku.
                                                    --
                                                    Pozdrawiam,
                                                    galtom