Dodaj do ulubionych

Zaściankowe motywy wyboru auta

11.04.15, 23:18
weekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,17729675,Lubimy_samochody__ktorych_mozna_nam_zazdroscic__Dla.html#TRwknd
"Może dlatego połowa z nas wybiera te modele, których inni będą mogli pozazdrościć, a 40 procent kupuje auta ze względu na "wyraz twarzy". Tylko 10 procent zwraca uwagę na parametry techniczne i wygodę.
(...)
Nazywam to syndromem górala, który wyjechał do Stanów Zjednoczonych i tyrał tam na budowie przez całe życie. A na koniec kupił sobie Cadillaca i ukoronowaniem życia będzie to, że on wróci do swojej wsi na Podhalu i zajedzie tym Cadillakiem pod chałupę sąsiada. On nie tyrał po to, żeby go Amerykanie docenili, i nie po to, żeby jemu czy jego żonie było wygodnie. On tyrał po to, żeby pokazać Heńkowi, z którym chodził do podstawówki, że stać go na superauto. "


Rzeczywiście te najbardziej wieśniackie powody są tymi dominującymi przy wyborze auta?



Obserwuj wątek
    • apodemus Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 12.04.15, 06:33
      Czy to artykuł sponsorowany mazdy? :)

      Chyba jestem niszowy (jak to ujął główny bohater artykułu). Mam telefon z klawiaturą, nie obchodzi mnie, co powie sąsiad jak zobaczy mój samochód, jeżdżę samochodem dużo więcej niż 3 lata po zakupie, a reflektory w samochodzie powinny według mnie dobrze oświetlać drogę, a nie wyglądać. Zawsze byłem dziwny...

      --
      Zielona Mysz
      • nazimno Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 12.04.15, 08:21
        Mentalnosc czula na polyskliwosc swiecidelek
        jest czesto przypisywana ludom prymitywnym.

        Europejczycy niczym specjalnym sie nie wyrozniaja w tej kwestii.

        Sprymitywizowanie gustu i tandetyzacja pogladow
        swiadcza o schylkowosci spoleczenstw zaatakowanych tymi schorzeniami.

        Znamiona tzw. luksusow zastepuja rozum w podejmowaniu decyzji.




        • do.ki Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 12.04.15, 09:19
          Dlaczego "zastępują"? Przecież raczej uzupełniają. Albo nawet są nieodzowną częścią. Wcale nie ludy prymitywne podniecają się luksusem, bo ich na to nie stać. Pęd do dóbr luksusowych jest cechą społeczeńśtw rozwiniętych. Możesz sobie wmawiać, że to tylko świecidełka, ale każdy gatunek społeczny wykształca formy demonstrowania i ustalania statusu i hierarchii. Dobra luksusowe to jedna z takich form właściwych rozwiniętym społecznościom ludzkim.

          --
          "Anti-intellectualism has been a constant thread winding its way through our political and cultural life, nurtured by the false notion that democracy means that 'my ignorance is just as good as your knowledge'.” Isaac Asimov
          • nazimno Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 12.04.15, 10:17
            Nie wyczuwasz pewnego przerysowania?

            Jesli polityczny karierowicz pieczetuje swoja rzekoma odrebnosc przedmiotem obnazajacym
            mentalnosc z zadupia, to w ogole nie swiadczy
            o jakimkolwiek "rozwoju", wrecz o czyms
            przeciwnym.

            Groteska jest skutkiem tej mentalnej tandety,
            zeby nie powiedziec - nedzy.

            I te groteske w Polsce widac golym okiem.
            Nie trzeba analiz.



            • do.ki Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 12.04.15, 12:25
              nazimno napisał:

              > Jesli polityczny karierowicz pieczetuje swoja rzekoma odrebnosc przedmiotem obn
              > azajacym
              > mentalnosc z zadupia, to w ogole nie swiadczy
              > o jakimkolwiek "rozwoju", wrecz o czyms
              > przeciwnym.

              Przesadzasz. Masz na myśli konkretną osobę lubiącą drogie zegarki? Jeżeli tak, to nie zgadzam się z twoją oceną "przedmiotu obnażającego mentalność z zadupia". Taki zegarek to jednak jest statement, niedorzeczny jak pawi ogon, ale podkreślający status, jak pawi ogon. I nie żadna "mentalność z zadupia", bo to nie dla zadupiaków rzecz.

              > Groteska jest skutkiem tej mentalnej tandety,
              > zeby nie powiedziec - nedzy.

              Przesadzasz. Powyżej wzmiankowana osoba prawidłowo nosiła drogi zegarek. To cała reszta świata obnażyła swoją nędzę, zwracając na ten zegarek uwagę.

              Natomiast mądrości w podlinkowanym na początku wątku artykule są... na jakby to tak kulturalnie powiedzieć... z d..y wzięte.
              --
              "I hate to advocate drugs, alcohol, violence, or insanity to anyone, but they've always worked for me." Hunter S. Thompson
              • nazimno Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 12.04.15, 16:21
                No to roznimy sie w ocenach buractwa funkcjonalnego.

                Pozycje w spoleczenstwie mozna udokumentowac wylacznie zawartoscia szarych komorek i kompetencja dzialania.

                Cala reszta nosi znamiona tandetnej blazenady.
                Jesli ktos tego nie wyczuwa, laduje w mentalnej
                brei tabloidow z zadupia rodem.

                Trend ten przybiera ostatnio charakter normy
                do tego stopnia, iz norma ta jest duma
                srodowisk polityki na wysokim szczeblu.

                I to jest zalosny final z clownami w rolach
                mentorow.







                • do.ki Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 12.04.15, 19:42
                  nazimno napisał:

                  > No to roznimy sie w ocenach buractwa funkcjonalnego.
                  >
                  > Pozycje w spoleczenstwie mozna udokumentowac wylacznie zawartoscia szarych komo
                  > rek i kompetencja dzialania.

                  Inżynier może tak uważać. Ale w odniesieniu do całej populacji to tylko wishfulthinking.

                  Już Platon mówił o tym, że to filozofowie powinni rządzić, ale jego propozycja była w sumie totalitarna.

                  Elita przestaje być elitą z chwilą gdy przestaje być uważana za elitę. I dotyczy to tak samo buraków funkcjonalnych, jak i inżynierów.
                  --
                  "Ambition is a dream with a V8 engine. Ain't nowhere else in the world where you can go from driving a truck to Cadillac overnight." Elvis Presley
                  • nazimno Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 13.04.15, 00:01
                    Przemilczamy zdanie o lekarzach?

                    Bo i to srodowisko nie jest nieskalana dziewica.

                    Noooo i burakow tam wielkie mnostwo,
                    malo tego - juz nikt ich za elite nie uwaza.

                    A primum non nocere znalazlo nowa interpretacje, gdy chodzi o nie szkodzenie
                    wlasnej kasie.

                    • do.ki Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 13.04.15, 09:28
                      nazimno napisał:

                      > Przemilczamy zdanie o lekarzach?

                      Nie, dlaczego? Zresztą piszę z doświadczenia. Swego czasu gazety podniecały się tu lekarzem, który w koszta prowadzenia działalności wpuszczał zakup i koszt użytkowania Ferrari. Motywował to tym, że jego pozycja zawodowa wymaga właśnie takiego auta.

                      Natomiast resztę twojego postu przemilczam, bo nie wiesz o czym piszesz.
                      --
                      "The first duties of the physician is to educate the masses not to take medicine." Sir William Osler
                        • do.ki bo wiedza to nie wszystko (próba syntezy). 13.04.15, 11:16
                          Prezentujesz technokratyczny (nazwałem go poprzednio inżynierskim) punkt widzenia, który jest równie ograniczony jak jego przeciwieństwo, czyli punk widzenia tabloidowy.
                          Inżynier o ogromnej wiedzy w swojej dziedzinie też okazuje się burakiem, gdy nie odróżnia Mozarta od Brahmsa (to tylko przykład, pierwszy z brzegu).
                          Gloryfikacja autentycznej wiedzy przy zaniedbaniu kultury ogólnej to smutne pokłosie hasła "nie matura, lecz chęć szczera". Uczelnie, zamiast produkować inteligentów, produkują specjalistów w dziedzinie, niektórych, owszem, z ogromną wiedzą, ale bez ogłady. Być może niektórzy zaczynają zdawać sobie z tego sprawę i aspirować do wyższych kręgów, gdzie liczy się wiedza nie tylko zawodowa i czasem przybiera to groteskowe formy.
                          --
                          Proletariusze wszystkich krajów, walcie się.
                        • do.ki chlopcze 14.04.15, 07:49
                          wez idz sie naucz jednoczesnie czytac i rozumiec tekst. Gdzie znalazles w tym watku kratke i gaz?
                          --
                          "Anti-intellectualism has been a constant thread winding its way through our political and cultural life, nurtured by the false notion that democracy means that 'my ignorance is just as good as your knowledge'.” Isaac Asimov
      • klemens1 Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 12.04.15, 21:44
        to.niemozliwe napisał:

        > Tak, społeczne kryteria oceny są dominujące w decyzji o wyborze. O ile finansow
        > o można sobie pozwolić. I nie dotyczy to tylko aut. Dziwi cie to?

        Tak, zawsze mnie dziwiło rekompensowanie swoich braków stanem posiadania i tzw. "prestyżem".
      • filip505 Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 12.04.15, 16:06
        ......do.ki,a moze bys sie zastanowil do czego sluzy zegarek???????,
        czas potrafiono juz okreslac w starozytnosci,po sloncu,ale wikingowie
        i pewnie nie tylko potrafili bez slonca,od ok cwiercwieku jak "nosze"
        telefon przestal byc mi potrzebny,ale fakt ze niektore zegarki to arcydziela
        i sluza za bizuterje,ladniejsza moim zdaniem od zlotych lancuchow wszelkiej
        masci,czy diametow,ktore przeciez ladne niesa,i rozumiem tu tych, ktorzy
        tak to traktuja,.....ale zeby po tym okreslac status czy hierarhje??????,to chyba
        w zakladzie psychjatrycznym,wsrod pacjetow zeby byla jasnosc,
        --jak ktos kupuje samochod z podobnych pobudek to jak wyzej,jak ktos nazeka
        ze niema z czego wybrac to tez,wczoraj bylem na wystawie samochodowej w
        NYC,mozecie mi wierzyc,jest z czego wybrac,problem chyba wiekszy obejrzec
        wszystkie nadajace sie,a ceny na kazda kieszen,fakt za darmo zaden,chyba ze
        za kilkudolarowa oplate za los na loterji,bo to jak za darmo,tyle ze niepewne,
        • do.ki Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 12.04.15, 19:52
          filip505 napisał:

          > ......do.ki,a moze bys sie zastanowil do czego sluzy zegarek???????,
          > czas potrafiono juz okreslac w starozytnosci,po sloncu,ale wikingowie
          > i pewnie nie tylko potrafili bez slonca,

          Ja wiem do czego służy zegarek i choć dla podkreślenia pozycji powinienem zmienić, to nadal noszę mój Seiko Kinetic, ten sam od 15 lat. Co ja poradzę, że jest taki dobry? Zresztą noszę go coraz rzadziej, bo w pracy już mi nie wolno mieć zegarka na ręku.

          > od ok cwiercwieku jak "nosze"
          > telefon przestal byc mi potrzebny,

          A mi jest potrzebny, choć nie używam go do prowadzenia rozmów. I bez dwóch zdań, tylko iPhone poradzi (mój już ma 5 lat, ale daje radę).

          ale fakt ze niektore zegarki to arcydziela
          > i sluza za bizuterje,ladniejsza moim zdaniem od zlotych lancuchow wszelkiej
          > masci
          czy diametow,ktore przeciez ladne niesa

          Widać jeszcze mało diamentów w życiu widziałeś. Albo jakieś źle oprawione. Wiadomo od lat: diamonds are a girl's best friends. Normalna zdrowa kobieta lubi diamenty i nie trzeba tłumaczyć dlaczego.

          > i rozumiem tu tych, ktorzy
          > tak to traktuja,.....ale zeby po tym okreslac status czy hierarhje??????,to chy
          > ba
          > w zakladzie psychjatrycznym,wsrod pacjetow zeby byla jasnosc,

          Możesz uważać, że świat zwariował, ale to nie ma wpływu na świat.

          > --jak ktos kupuje samochod z podobnych pobudek to jak wyzej,jak ktos nazeka
          > ze niema z czego wybrac to tez,wczoraj bylem na wystawie samochodowej w
          > NYC,mozecie mi wierzyc,jest z czego wybrac,problem chyba wiekszy obejrzec
          > wszystkie nadajace sie,a ceny na kazda kieszen

          Ja byłem ostatnio na wystawie samochodowej tu niedaleko w Brukseli. Rozumiem, że Bxl nie może się równać z NYC, ale ja narzekam, że nie ma z czego wybrać. W końcu wybrałem i na razie jestem zadowolony, ale wielkiego wyboru nie ma.


          --
          "Anti-intellectualism has been a constant thread winding its way through our political and cultural life, nurtured by the false notion that democracy means that 'my ignorance is just as good as your knowledge'.” Isaac Asimov
    • liczbynieklamia Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 12.04.15, 15:44
      "Smart mi się po prostu skończył po kilku latach. Klosz wypełnił się zużytymi żarówkami i samochód przestał działać."

      Tak, to brzmi bardzo wiarygodnie.

      > Rzeczywiście te najbardziej wieśniackie powody są tymi dominującymi przy wyborze auta?
      Dominującymi - nie. Bardzo ważnymi - tak. Na pierwszym miejscu jest jednak podstawowy wybór praktyczny. Głowa czteroosobowej rodziny nie kupi raczej Audi TT. O tym, jak bardzo ludzie patrzą na innych przy zakupie samochodu, można przekonać się jeżdżąc po niewielkich wsiach. Bardzo często jest w nich bardzo niewielka różnorodność samochodów - jeździ np. w jednej wsi jest wyjątkowo dużo VW, w drugiej wyjątkowo dużo Audi, a w trzeciej wyjątkowo dużo Opli. Dlaczego? Bo jak ktoś kupi sobie Passata, to inni też chcą mieć Passata, albo chociaż Golfa.
      • a_weasley Ujednolicenie taboru - z czego wynika? 14.04.15, 19:51
        Liczbynieklamia napisał:

        > O tym, jak bardzo ludzie patrzą na innych przy zakupie samochodu, można przekon
        > ać się jeżdżąc po niewielkich wsiach.

        Tak i nie.
        Można by się o tym przekonać, przeprowadziwszy badania terenowe w miejscowych knajpach. Ale to by trzeba zainwestować sporo czasu, a i dla zdrowia mogłoby być nieobojętne.
        Z samej obserwacji, dajmy na to, przykościelnych parkingów w niedzielne przedpołudnia można się ewentualnie przekonać, że unifikacja taboru:

        > w jednej wsi jest wyjątkowo dużo VW, w drugiej wyjątkowo dużo Audi,
        > a w trzeciej wyjątkowo dużo Opli

        jest częstym zjawiskiem. Nie wiem, czy tak jest, będę się musiał przyjrzeć (na pewno jest ogólnie nadreprezentacja wozów niemieckich), na razie załóżmy, że tak jest i można się zastanawiać, dlaczego. Natomiast odpowiedź

        > Bo jak ktoś kupi sobie Passata, to inni też chcą mieć Passata, albo chociaż Golfa.

        jest tylko jedną z możliwych. W dodatku jest nielogiczna trochę, bo jeśli nie chcę wypaść gorzej od sąsiada, to najgłupszym wyjściem z możliwych jest kupić wóz tej samej marki o klasę gorszy.
        Może w Zakuprzu Pomorskim jest dużo volkswagenów, bo w okolicy działa Władek, który wyspecjalizował się w ściąganiu VW?
        Może w Ziazi Małopolskiej ople w modzie, bo pod ręką jest Ziutek, który wyspecjalizował się w naprawie opli?

        --
        Gdyby apostołowie nie afiszowali się z religią i uważali ją za sprawę prywatną, chrześcijaństwo nie wyszłoby poza cztery ściany Wieczernika.
        • filip505 Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 12.04.15, 22:15
          ......do.ki,ty jestes kobieta??????,tak czy nie powiedz mi czym sie rozni diament
          od kawalka dobrego szkla w pieknej oprawie,czyli jakims misternym pieknym
          pierscieniu,odrozni to tylko dobry jubiler z soczewka na oku,jak go nalozysz
          to zazwyczaj tylko ty bedzesz o tym wiedziala ze jego wartosc miljon a nie sto,
          waluta obojetna,a ze kobiety o rozsadek nie mozna podejrzewac to wiem,
          rozumiem tez chec pokazania sie wystawnie,ale diament to tylko kawalek wodoru,
          optycznie szkielko,juz bardziej suknia moze zwrocic uwage,czy jakosc makijazu,
          facetowi to nawet nogi z pod niej wystajace czy cycki z nad nia,ale jakiego obchodzi
          diament ????,chyba ze chcesz nim zaplacic za usluge,ale I tak by wolal dajaca siie
          latwo policzyc kase,chyba ze trafi sie taki co podniesie mu to........samopoczucie I cos
          jeszcze,czyli dowartosciowuje sie bizuterja,np wartosciowym zegarkiem,zlotym z
          diametami np,ja nawet rozumiem ze jak sie ma naprawde duzo kasy trzeba ja wydawac
          na nietuzinkowe przyjemnosci,czesto niezrozumiale np dla mnie,ale zeby ktos mogl
          tego zazdroscic???????,raczej wspolczuc,
          --kiedys kupilem zonie pierscionek z diametem za chyba ok 4 tys,ona go nie nosi bo
          boi sie zgubic,ale sie cieszyla nie powiem,warto??????,
          • do.ki Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 13.04.15, 11:23
            filip505 napisał:

            > ......do.ki,ty jestes kobieta??????

            Nie, jestem heteroseksualnym białym mężczyzną. Być może wręcz szowinistyczną męską świnią (and proud of it).

            ,tak czy nie powiedz mi czym sie rozni diame
            > nt
            > od kawalka dobrego szkla w pieknej oprawie,czyli jakims misternym pieknym
            > pierscieniu,odrozni to tylko dobry jubiler z soczewka na oku

            Gadasz straszne głupstwa, nie kompromituj się. Wystarczy raz rzucić okiem, by odróżnić.

            ,jak go nalozysz
            > to zazwyczaj tylko ty bedzesz o tym wiedziala ze jego wartosc miljon a nie sto,
            > waluta obojetna,a ze kobiety o rozsadek nie mozna podejrzewac to wiem,
            > rozumiem tez chec pokazania sie wystawnie

            Nadal głupstwa.

            > ale diament to tylko kawalek wodoru,

            No to już kompromitacja z zakresu wiedza gimnazjalna...


            > --kiedys kupilem zonie pierscionek z diametem za chyba ok 4 tys,ona go nie nosi
            > bo
            > boi sie zgubic,ale sie cieszyla nie powiem,warto??????,

            Za 4 tys czego? Bo to widzisz różnica.
            Czy warto sprawić żonie (czy też w ogóle jakiejś kobiecie, na której ci zależy) przyjemność, to już musisz sobie sam odpowiedzieć.

            Nie można być wyrafinowanym we wszystkich dziedzinach. Mało kto jest. Ja akórat odróżniam diamenty od szkiełek i je cenię. Ale kompletnie nie widzę sensu wydawania dajmy na to 20000 euro na highendowy sprzęt grający. Nie widzę też sensu wydawania, powiedzmy 50 euro na butelkę wina (w sklepie. W restauracji to nic nadzwyczajnego), bo nie umiem docenić jego wyższości nad winem za 15 euro. Ale poniżej 10 euro już ciężko znaleźć coś, co mnie zachwyci. Smak jednak można wyćwiczyć.
            --
            "The best argument against democracy is a five-minute conversation with the average voter." Winston Churchill
            • do.ki a niech to! 13.04.15, 11:24
              napisałem "akórat"? Boszszsz, zgroza... przepraszam.
              --
              "The first duties of the physician is to educate the masses not to take medicine." Sir William Osler
    • dr.hayd Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 12.04.15, 22:32
      Ależ to dotyczy nie tylko samochodów.
      Np.: Moi znajomi nie mogą zrozumieć dlaczego nie wybudowałem domu za miastem, przecież wszyscy tak robią. Jak mogłem kupić mieszkanie w centrum miasta, skoro wszyscy budują domy za miastem?
      Inny przykład: moja kuzynka "musi" lecieć na wczasy do Egiptu, a co najmniej do Grecji, choć bardzo ją to męczy, a powód to "bo co jej dziecko powie kolegom w szkole?"
      Tak samo nie można chodzić w kurtce "z zeszłego sezonu", pomimo, że jest ciepła, niezniszczona, uprana i wygodniejsza niż te, które "obecnie się nosi".
      Tylko 10% zwraca uwagę na parametry techniczne - bo pozostałe 90% ich nie rozumie. Jak pojawiły się pierwsze Skody/Volkswageny z silnikami 3-cylindrowymi to byłem ich ciekaw. Wierzcie mi, trzech użytkowników, których pytałem o wrażenia/doświadczenia w ogóle nie rozumiało o co mi chodzi: "to w samochodzie są jakieś cylindry? A co to jest?"
      Jeden z moich powinowatych bał się kupić Skodę, choć trafiła się Octavia z dobrych rąk, bo: "U nas we wsi nikt nie ma Skody, wszyscy mają Volkswageny, a bogaci to Audi. A Skody nikt nie ma, taka egzotyczna marka, nie wiadomo jak to się będzie sprawować."
      A jak do panien z sąsiedztwa kawalerzy przyjeżdżają samochodami to jako ekspert muszę odpowiadać teściowej na pytanie: "czy to jest drogi samochód?". Przecież starsze panie nie będą brały pod uwagę parametrów technicznych samochodu oceniając kawalera wnuczki sąsiadki.
      • filip505 Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 12.04.15, 23:20
        ......ja nie rozumiem czemu wielu tutaj urzywa slowa wiocha,ze wsi,
        jako pogardliwe,przynajmiej nie pozytywne,dla mnie to pozytywne,
        mieszkasz w NYC np czy warszawie I masz dom na wsi to "obciach"
        jak to sie teraz mowi??????,dla mnie to mozliwosc zycia w dwuch
        swiatach naraz,fakt,bardzo roznych,ale na dzisiaj nie wiem ktory jest
        bardziej moj,napewno nie potrafie zyc bez "wiochy" bo tu mam swoja
        najwieksza dzisiaj pasje,lowienie ryb,ale jak jestem na manhattan to
        sie czuje u siebie,choc mieszkam na Queens,i nie chce tego zmieniac
        ale nie wiem czego mialbym sie "wstydzic" bardziej,miasta czy wiochy,
        ja niczego sie nie wstydze, mam tak bo tak chce,badz na dzisiaj nie mam
        lepszego pomyslu choc na przyszlosc mam,
    • poohdell Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 13.04.15, 10:19
      Tu tez chodzi o takie motywy pozapraktyczne: ja akurat ma w dupie, co pomyśla sasiedzi o moim aucie. A jezeli coś mi się podoba, to raczej szukam potwierdzenia,ze to dobry wybór. Myslę, ze to większość ludzi ma - nikt nie jest w stanie racjonalnie ocenić, czy dany wybór jest najlepszy. Dlatego wyszukujesz sobie kilka kryteriów, które racjonalizujesz.
      • pan99 Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 13.04.15, 11:33
        do tych wszystkich tych co to ich niby ich nie obchodzi co powie sąsiad na temat ich fury.

        Gdybyście mieli do wyboru dwa identyczne auta pod każdym względem (każdusieńkim oprócz znaczka na klapie), ale jedno marki Dacia, a drugie np. VW/Audi/Nissan/Toyota/Reno (czy cokolwiek innego, ale wyżej "pozycjonowanego w hierarchii "markowości") , to co byście wybrali i dlaczego nie będzie to dacia?

        Wszyscy pie...ą o tym, że gardzą "prestyżem", że na nich nie działają reklamy, że ich nie obchodzi co ludzie o nich pomyślą, itd. , ale jak przychodzi co do czego...

        PS. no niech będzie dla zachęty, że powyższa dacia jest o 500zł tańsza (ale to jedyna oprócz marki różnica). Nadal to nic nie zmieni bo nikt z was (ja także) nie wybrałby daci , choć pewno większość (ja także) nigdy dacią nie jeździła.

        • dr.hayd Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 13.04.15, 12:18
          pan99 napisał:

          > to co byście wybrali i dlaczego nie będzie to dacia?
          >

          > PS. no niech będzie dla zachęty, że powyższa dacia jest o 500zł tańsza (ale to
          > jedyna oprócz marki różnica). Nadal to nic nie zmieni bo nikt z was (ja także)
          > nie wybrałby daci , choć pewno większość (ja także) nigdy dacią nie jeździła.
          >

          Akurat koncern Renault-Nissan-Dacia zadbał o to, żeby Dacia kojarzyła się z biedą i niższym poczuciem własnej wartości.
          Byłem zainteresowany Dacią, chciałem nią się przejechać. Ale w salonie Renault-Dacia na wstępie usłyszałem: "A ile chce Pan wydać? Bo wie Pan, lepiej kupić PRAWDZIWE Renault!" Podobnie było w 3 różnych salonach tego koncernu. Czułem się jak niepożądany klient gorszej kategorii. Ten sam model w innych krajach ma znaczek Renault lub Nissan.

          Społeczny odbiór marki jest bardzo silnie zakorzeniony. Zresztą nawet na tym forum znajdziesz ludzi ubóstwiających VW i gardzących Skodą. I nie przyjmujących do wiadomości faktu, że to jeden koncern oferujący bliźniacze modele. Sam pamiętam premierę Golfa IV w Poznaniu, kiedy to stary Zientarski w rozmowie z prezesem Volkswagena narzekał na wysoką cenę nowego Golfa. Prezes mu odpowiedział: "Dla was, biednych, mamy Skodę Favorit."
        • gzesiolek Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 13.04.15, 16:07
          No widzisz ja bym sie przejechal i jakby nie bylo roznicy wybralbym tansze... nawet 500zl... a jakby cena byla identyczna, wybralbym marke z ktora mam doswiadczenia pozytywne... Moje doswiadczenia...
          Dopiero jakby marki do wyboru bylyby dla mnie rownie tajemnicze kierowalbym sie opiniami innych...

          Prestiz? W dupowozie do wozenia rodziny za kilkadziesiat tysiecy? Bez przesady...
          • do.ki quodlibet 13.04.15, 16:29
            No widzisz, a ja mając do wyboru ten sam samochód w dwóch wydaniach (czyli ten sam układ napędowy, tylko inna karoseria i inne wnętrze), wolałem dopłacić trochę i mieć auto bardziej premiumowe i po prostu dużo ładniejsze, z lepszymi materiałami i przyjemniejsze w jeździe. Różnica w cenie była rzędu 10%, uznałem, że warto.
            --
            "The first duties of the physician is to educate the masses not to take medicine." Sir William Osler
            • gzesiolek Re: quodlibet 13.04.15, 16:53
              Czyli zaplaciles za design, lepsze wyciszenie i lepsze materialy... a nie tylko za znaczek i "prestiz"...

              Poza tym 10% to tyle co nic... jesli rzeczywiscie idzie za tym poprawa komfortu...
              • do.ki Re: quodlibet 13.04.15, 18:32
                Ale pytanie było takie:

                "Gdybyście mieli do wyboru dwa identyczne auta pod każdym względem (każdusieńkim oprócz znaczka na klapie), ale jedno marki Dacia, a drugie np. VW/Audi/Nissan/Toyota/Reno (czy cokolwiek innego, ale wyżej "pozycjonowanego w hierarchii "markowości") , to co byście wybrali i dlaczego nie będzie to dacia?"

                Przecież nigdy nie jest tak, że "spokrewnione" samochody różnych marek różnią się tylko znaczkiem ma klapie. Spróbuj kupić Dacię z jasną skórą w środku.
                --
                "I hate to advocate drugs, alcohol, violence, or insanity to anyone, but they've always worked for me." Hunter S. Thompson
                • gzesiolek Re: quodlibet 14.04.15, 00:19
                  Wlasnie pytanie bylo gdybaniem o "identyczne"...

                  A jesli nawet nie sa identyczne to jak napisalem, najpierw sie przejade a pozniej zdecyduje co jest wg mojego gusta warte doplaty a co nie...
                • galtomone Re: quodlibet 14.04.15, 11:51
                  Ale teoretycznie, może wybrać Skode w wersji topowej albo Audi, może nie w topowej ale z identycznym wposazeniem. Realnie będą się roznic znaczkiem i pewnie cena... co wtedy?
                  Sam majac kase wzialbym Audi.

                  --
                  Pozdrawiam,
                  galtom
            • galtomone Re: quodlibet 14.04.15, 11:49
              Pewnie , ze warto jeśli się ma kase, b w aucie (jak w domu) spedza się czas. Wiec oczywistym jest, ze w ladnynie wykończonym wnętrzu z dobrych materiałów spedza się czas przyjemniej. Ja cie rozumiem, zrobiłbym tak samo!
              --
              Pozdrawiam,
              galtom
          • pan99 Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 14.04.15, 15:51
            ech, mądrale, gardzące "prestyżem" i pseudo indywidualiści (bez obrazy). Wam się tylko wydaje, że wasze wybory są takie racjonalne i że w d..pie macie co o was sądzą inni (np. sąsiedzi). A jest całkowicie odwrotnie.

            No to kolejne przykłady, że każdy z was (ja także) nie ma w dupie tej opinii bliźniego, jak staracie się tu usilnie się lansować.

            Gdybyście mieli do wyboru identyczne buty sportowe, ale na jednych byłoby napisane wielkimi literami biedronka / lidl, a na drugich np. adidas , puma, nike, lasocki, gino rossi, czy cokolwiek tam co któryś z uważa za markowe to co byście wybrali? No k...wa nie uwierzę , że ktokolwiek jeśli chodzi o obuwie wybrałby biedre (choć zapewne nikt z nas w butach z biedy nie chodzi). Najważniejszym "przeciw" butom z biedry byłby właśnie ten napis i co ludzie pomyślą jak mnie w tym zobaczą.

            Oczywiście gdybyśmy zdjęli z butów ten "hańbiący" nasz "prestyż" napis biedronka , a na te same buty nakleili dowolny inny z marek uznanych za bardziej markowe to.... punkt widzenia wszystkich bez wyjątku (mnie również) mógłby się już trochę zmienić. czyż nie? :-)

            Ciekawe dlaczego też miliony facetów na całym świecie kupuje markowe (cokolwiek to znaczy) zegarki za 1000, 10000, 100 000$ . Przecież dziś wzorcowo chodzący zegarek kwarcowy o dowolnym kształcie i wyglądzie można już nabyć za kilka złotych, góra kilka stówek.
            Oczywiście seiko kinetik , tissot , omega , frank muller czy inny patek philippe chodzi lepiej niż np. casio z waceptor za 200zł? :-)
            Pewno ktoś napisze, że mu się jego seiko kinetik bardziej podoba niż np. q&q niekinetik. Tja, jasne. Marketingowcy i PRowcy seiko właśnie za to zarabiają gruby kesz, żebyś tak kolego myślał i żeby właśnie ten seikacz bardziej ci się podobał niż dowolny , nawet najładniejszy i najdokładniejszy q&q.

            Za każdym powyższym razem, oprócz walorów użytkowych, kupujecie panowie swój wizerunek, swoje samopoczucie, swój prestiż i tym podobne bzdury. (dla każdego może to oznaczać całkowicie coś innego). Nikt z nas nie jest od tego wolny, a jak w to wątpicie to .... a zresztą , nadal udawajcie że cały świat jest głupi a tylko wy jesteście najmądrzejsi ... :-)
            • do.ki Re: Zaściankowe motywy wyboru zegarka 14.04.15, 15:56
              pan99 napisał:

              > Oczywiście seiko kinetik , tissot , omega , frank muller czy inny patek philip
              > pe chodzi lepiej niż np. casio z waceptor za 200zł? :-)

              Kolego, Seiko Kinetic jest przykladem zegarka taniego do bolu, to zupelnie inna liga niz omega czy patek. Wrzucajac je do jednego worka z napisem "markowe", walisz kula w plot.

              Ma koperte i bransolete z tytanu, co mi bardzo odpowiada. I nie trzeba w nim wymieniac baterii. Ale wizerunkowo Seiko to taniocha, nie nadaje sie do pokazania w lepszym towarzystwie.
              --
              "The first duties of the physician is to educate the masses not to take medicine." Sir William Osler
              • pan99 Re: Zaściankowe motywy wyboru zegarka 14.04.15, 16:40
                wiem doskonale jak jest pozycjonowany seiko i ile kosztuje bo mam ich kilka w tym także kinetika :-)

                "Ale wizerunkowo Seiko to taniocha, nie nadaje sie do pokazania w lepszym towarzystwie."
                i o tym właśnie potwierdzasz jak ważne jest dla wszystkich z nas zdanie sąsiada (w tym wypadku zdanie tego twojego "lepsze towarzystwa". :-)

                I właśnie o tym cały czas piszę, że my wszyscy bez wyjątku (ja oczywiście też), każdy z nas, bierze pod uwagę także to "co sąsiad pomyśli". z furami jest podobnie.

                oczywiście dla większolści tu piszących (dla mnie także) zdanie przysłowiowego sąsiada z parteru, które nam wisi i powiewa, nie ma znaczenia, ale już zdanie naszych kontrahentów, naszych klientów czy naszych.... (tu obojętne kto, na kogo zdaniu nam zależy) ma już bardzo duży wpływ na wybór naszej fury.
                • jureek Re: Zaściankowe motywy wyboru zegarka 14.04.15, 16:54
                  pan99 napisał:

                  > I właśnie o tym cały czas piszę, że my wszyscy bez wyjątku (ja oczywiście też),
                  > każdy z nas, bierze pod uwagę także to "co sąsiad pomyśli". z furami jest pod
                  > obnie.

                  Dlaczego nie uwzględniasz tego, że ludzie są różni i nie każdy tak się przejmuje zdaniem sąsiada? Pisałeś coś tam o wstydliwych zakupach w Biedronce czy Lidlu, no więc wyobraź sobie, że wcale się tego nie wstydzę, a w Lidlu kupuję nawet rzeczy przecenione ze względu na to, że za niedługo minie termin przydatności do spożycia. Auta nie mam w ogóle, rower kupiony w supermarkecie. Mieszkam w Niemczech i głęboko gdzieś mam to, co powiedzą moi polscy sąsiedzi, gdy przyjeżdżam do kraju nie jakąś wypasioną furą tylko pekaesem.

                  > oczywiście dla większolści tu piszących (dla mnie także) zdanie przysłowiowego
                  > sąsiada z parteru, które nam wisi i powiewa, nie ma znaczenia, ale już zdanie n
                  > aszych kontrahentów, naszych klientów czy naszych.... (tu obojętne kto, na kog
                  > o zdaniu nam zależy) ma już bardzo duży wpływ na wybór naszej fury.

                  Popełniasz błąd zbytniej generalizacji.
                  • pan99 Re: Zaściankowe motywy wyboru zegarka 14.04.15, 17:11
                    "Pisałeś coś tam o wstydliwych zakupach w Biedronce czy Lidlu," hej, to nadinterpretacja moich słów.
                    Przeczytaj to co napisałem jeszcze raz. Sam robię zakupy w biedrze i lidlu i się tego nie wstydzę, nawet jak taskam siaty z zielono czerwonym logo biedry. :-)

                    "Popełniasz błąd zbytniej generalizacji."
                    Tu pewno masz rację. Jest pewno jakiś procent (promil) ludzi, którzy gdyby mieli wybór wśród identycznych butów (różniących się tylko i wyłącznie napisem Biedronka / Adidas) wybraliby Biedronkę.
                    Pewno moja nieżyjąca już babcia też wolałaby buty z napisem biedronka, bo nie jestem pewien czy znała markę adidas, a biedronkę na pewno. A może wybrałaby adidasa dla przetestowania? Może i tak
                    Ale jakoś jestem dziwnie przekonany, że jeśli chodzi o bardziej współczesnych obywateli, dzieci, młodzież, ludzi w średnim wieku (i w ogóle takich co to oglądają tv, siedzą w necie i są wszędzie atakowani reklamami) to wybór będzie w 99,99% na adidasa.
                    • jureek Re: Zaściankowe motywy wyboru zegarka 14.04.15, 17:20
                      pan99 napisał:

                      > Tu pewno masz rację. Jest pewno jakiś procent (promil) ludzi, którzy gdyby miel
                      > i wybór wśród identycznych butów (różniących się tylko i wyłącznie napisem Bied
                      > ronka / Adidas) wybraliby Biedronkę.
                      > Pewno moja nieżyjąca już babcia też wolałaby buty z napisem biedronka, bo nie j
                      > estem pewien czy znała markę adidas, a biedronkę na pewno.

                      Znam markę Adidas, ale przy dokładnie takiej samej jakości butów wybrałbym Biedronkę. Z przekory.
                      • pan99 Re: Zaściankowe motywy wyboru zegarka 14.04.15, 17:35
                        tja, ja też czytałem "No logo" Naomi Klein i też bym latał po mieście w biedronkach. Po to, żeby udowodnić, że mam to w dupie co inni o mnie pomyślą. :-)

                        Nawet na spotkanie zarządu banku czy innego towarzystwa ubezpieczeniowego (gdyby akurat chciało mi się tam pracować ... , ale mi się nie chce oczywiście ;-) też bym przychodził w biedronkach bo nikogo nie powinno interesować co ja mam na nogach, a jak go to interesuje to znaczy że jest on planktonem czy po prostu pustym człowiekiem itp.
                        • a_weasley Re: Zaściankowe motywy wyboru zegarka 14.04.15, 19:00
                          Pan99 napisał:

                          > Nawet na spotkanie zarządu banku czy innego towarzystwa ubezpieczeniowego (gdyb
                          > y akurat chciało mi się tam pracować ... , ale mi się nie chce oczywiście ;-) t
                          > eż bym przychodził w biedronkach

                          A znasz kogoś, kto przychodzi w adidasach?

                          --
                          Wsiadł do bronkobusu człowiek z krzesłem na głowie...
                        • bimota Re: Zaściankowe motywy wyboru zegarka 14.04.15, 22:58
                          Nawet na spotkanie zarządu banku czy innego towarzystwa ubezpieczeniowego (gdyby akurat chciało mi się tam pracować ... , ale mi się nie chce oczywiście ;-) też bym przychodził w biedronkach bo nikogo nie powinno interesować co ja mam na nogach, a jak go to interesuje to znaczy że jest on planktonem czy po prostu pustym człowiekiem itp.

                          NO FAKTYCZNIE TAK POWINNO BYC....
            • klemens1 Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 14.04.15, 16:26
              pan99 napisał:

              > Gdybyście mieli do wyboru identyczne buty sportowe, ale na jednych byłoby napis
              > ane wielkimi literami biedronka / lidl, a na drugich np. adidas , puma, nike, l
              > asocki, gino rossi, czy cokolwiek tam co któryś z uważa za markowe to co byście
              > wybrali? No k...wa nie uwierzę , że ktokolwiek jeśli chodzi o obuwie wybrałb
              > y biedre

              Miałbym to w przysłowiowej dupie.
              Jeżeli ktoś ocenia cokolwiek po napisie, a nie po faktycznych użytkowych (albo i estetycznych) cechach, to jest po prostu wieśniakiem z mentalnością ukraińskiego/ruskiego oligarchy, co to się chwali, że ma złoty kibel.
              Tacy ludzie są dla mnie na poziomie planktonu.

              • do.ki pałer plankton! 14.04.15, 21:32
                > Tacy ludzie są dla mnie na poziomie planktonu.

                A to przepraszam, że się w ogóle odzywałem i respect. Na moim poziomie zwraca się uwagę na tzw formy i m.in. dostosowane do okazji stroje i ich jakość. Nie zdawałem sobie sprawy, że Twoja (i innych w tym wątku) pozycja jest aż tak wysoka, że na to leją, i to bezkarnie.

                Bo taki plankton miewa władzę...
                --
                "The best argument against democracy is a five-minute conversation with the average voter." Winston Churchill
                • klemens1 Re: pałer plankton! 15.04.15, 10:02
                  do.ki napisał:

                  > > Tacy ludzie są dla mnie na poziomie planktonu.
                  >
                  > A to przepraszam, że się w ogóle odzywałem i respect. Na moim poziomie zwraca s
                  > ię uwagę na tzw formy i m.in. dostosowane do okazji stroje i ich jakość.

                  A na moim poziomie odróżnia się jakość od znaczka. Rzecz dotyczy nie tylko motoryzacji.

                  > Bo taki plankton miewa władzę...

                  Żeś Amerykę odkrył. To oczywiste, że buraki są u władzy, zwłaszcza w takim kraju jak nasz - na wschód ten "trend" się nasila.
                  A planktonem są dla mnie w sferze osobowościowej - taki człowiek pozbawiony wpływów i władzy nie jest nikim interesującym. Jego wartość określa "mieć", a nie "być". Kiedyś może osiągniesz poziom, który pozwoli ci to ogarnąć.

                  • do.ki Re: pałer plankton! 15.04.15, 19:34
                    klemens1 napisał:

                    > A na moim poziomie odróżnia się jakość od znaczka. Rzecz dotyczy nie tylko moto
                    > ryzacji.

                    Większa praktyka pozwoli ci zobaczyć które znaczki idą w parze z jakością, a które nie.



                    > Żeś Amerykę odkrył. To oczywiste, że buraki są u władzy, zwłaszcza w takim kraj
                    > u jak nasz - na wschód ten "trend" się nasila.

                    A na zachód? Bo moje obserwacje są takie, że buraków pieniądze się nie trzymają, bo duże pieniądze utrzymać trzeba umieć i trzeba to tego klasy, której burak z definicji nie ma.


                    > A planktonem są dla mnie w sferze osobowościowej - taki człowiek pozbawiony wpł
                    > ywów i władzy nie jest nikim interesującym. Jego wartość określa "mieć", a nie
                    > "być". Kiedyś może osiągniesz poziom, który pozwoli ci to ogarnąć.

                    Stawiasz fałszywą alternatywę między "mieć" i "być"; Tymczasem "mieć" jest warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym, aby "być". To wszystko.

                    --
                    "I hate to advocate drugs, alcohol, violence, or insanity to anyone, but they've always worked for me." Hunter S. Thompson
                    • klemens1 Re: pałer plankton! 16.04.15, 14:33
                      do.ki napisał:

                      > Większa praktyka pozwoli ci zobaczyć które znaczki idą w parze z jakością, a kt
                      > óre nie.

                      Już mi pozwoliła to zobaczyć. Niektóre droższe nie idą z jakością, inne idą. Nie zauważyłeś, że korelacja ceny i jakości nie jest monotoniczna?

                      > Bo moje obserwacje są takie, że buraków pieniądze się nie trzymają
                      > , bo duże pieniądze utrzymać trzeba umieć i trzeba to tego klasy, której burak
                      > z definicji nie ma.

                      To jeszcze trochę poobserwuj. I nie myl sprzedawców z właścicielem.

                      > Stawiasz fałszywą alternatywę między "mieć" i "być"; Tymczasem "mieć" jest waru
                      > nkiem koniecznym, ale niewystarczającym, aby "być". To wszystko.

                      W środowiskach cebularzy - na pewno jest to warunek konieczny.
                      Ktoś mi opowiadał, że jego szef musiał pojechać na wschód do potencjalnego klienta. Musiał się uburakowić odpowiednim zegarkiem i autem. Podpowiem tylko, że auto ubezpieczył w Niemczech, bo w Polsce żadna ubezpieczalnia się tego nie podjęła.
                      Więc owszem - bywa tak jak piszesz.

            • a_weasley Zaściankowe motywy wyboru buta 14.04.15, 22:19
              Pan99 napisał:

              > Gdybyście mieli do wyboru identyczne buty sportowe, ale na jednych byłoby napis
              > ane wielkimi literami biedronka / lidl,

              Naprawdę widziałeś gdzieś takie, na których było wołami napisane "Biedronka" albo "Lidl"?

              a na drugich np. adidas , puma, nike, l
              > asocki, gino rossi, czy cokolwiek tam co któryś z uważa za markowe to co byście
              > wybrali?

              Gdybym mógł rozsądnie przypuszczać, że są identyczne, w szczególności przechodzą taką samą kontrolę jakości, a cena by się różniła znacząco, tobym na te markowe drugi raz nie spojrzał.
              Gdybym.

              > Najważniejszym "przeciw" butom z biedry byłby właśnie ten napis i co ludzie
              > pomyślą jak mnie w tym zobaczą.

              Wiem, że jest trochę ludzi, którzy mają takie problemy. Mogę im tylko współczuć - znajomych, którzy pomyślą, i własnej samooceny tak uzależnionej o tym, co znajomi pomyślą.

              --
              Wsiadł do bronkobusu człowiek z krzesłem na głowie...
        • a_weasley Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 14.04.15, 18:58
          Pan99 napisał:

          > do tych wszystkich tych co to ich niby ich nie obchodzi co powie sąsiad na tema
          > t ich fury.

          O, to do mnie. Ja to rzeczywiście serdecznie i szczegółowo chędożę.

          > Gdybyście mieli do wyboru dwa identyczne auta pod każdym względem (każdusieńkim
          > oprócz znaczka na klapie), ale jedno marki Dacia, a drugie np. VW/Audi/Nissan/
          > Toyota/Reno (czy cokolwiek innego, ale wyżej "pozycjonowanego w hierarchii "mar
          > kowości") , to co byście wybrali i dlaczego nie będzie to dacia?

          Założenie z księżyca, odpowiedź z sufitu. Jaka to dacia jest identyczna pod każdym istotnym względem z trwałością i niezawodnością włącznie z jakimś VW?
          Kiedyś tak było, że konstrukcyjnie dacia nie różniła się niczym od R12. Ale jakość wykonania, o ile wiem, różniła się znacznie.
          Gdyby, dajmy na to, jakaś egipska firma "produkowała" samochody na licencji VW na takiej zasadzie, jak myśmy "produkowali" 132p, tobym pewnie się skusił.
          Tak jednak, jak jest, oprócz prestiżu jest opinia o marce, nie biorąca się znikąd. Jest długowieczność, którą można zaobserwować. Dacię znam ino z widzenia, ale przerobiłem w życiu m.in. nastoletniego kredensa, rekorda, nubirę i VW i różnica jest wyraźna.

          > nikt z was (ja także) nie wybrałby daci ,

          Skąd wiesz?

          --
          Po co komu latarnia morska na kółkach?
    • qqbek Przesada. 13.04.15, 11:42
      Trochę bogatsi jesteśmy niż te 15-20 lat temu, kiedy to samochód był podstawowym "symbolem statusu".
      Teraz więcej mówi o kimś to, gdzie (i jak) mieszka, czy ma jakieś nieruchomości poza tym (wśród moich znajomych normą jest jeszcze jakieś letnisko, część ma jeszcze coś "pod wynajem") i czy skrobie tyłek żeby zrobić zakupy.
      Dobrymi, "drażniącymi oczy sąsiadów" autami jeżdżą albo bardzo bogaci, albo gołodupni szpanerzy z trudem zbierający na kolejną ratę za "zabawkę".

      No i co innego "drażni". Nowe (czy ledwie kilkuletnie) Audi A4 czy BMW 3 stają się powoli autami normalnymi. 25 lat temu podziw wzbudzał nowy Ford Escort sąsiada. Teraz, by jeździć czymś drażniącym trzeba sobie nową S-Klasę, A8 czy "7" sprawić.

      Fakt - tam, gdzie nadal liczy się złotówka, gdzie nad głową wisi kolejne 20 lat kredytu hipotecznego samochód nadal będzie symbolem statusu, "Ersatzem" lepszego życia, na które kredyt ma "tylko 72 raty". Ale wbrew pozorom nawet ta "niższa klasa średnia" nam się powoli cywilizuje. Samochód zostaje totemem już tylko dla najbiedniejszych.
      --
      Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
      • poohdell Re: Przesada. 13.04.15, 12:32
        Problemem jest to kiedy ta tzw. polska klasa średnia (do której notabene wszyscy chca nalezeć), poczuje,że wyznacznikiem przynalezności jest nie tylko status majątkowy. Lepiej sie oszukiwac,ze skoro jest a la dworek za miastem i przechodzone A4 na podjeździe, tzn. że sa klasa średnią.
        • qqbek Wielospadowy dach, biały płotek... 13.04.15, 13:45
          poohdell napisał(a):

          > Problemem jest to kiedy ta tzw. polska klasa średnia (do której notabene wszysc
          > y chca nalezeć), poczuje,że wyznacznikiem przynalezności jest nie tylko status
          > majątkowy. Lepiej sie oszukiwac,ze skoro jest a la dworek za miastem i przechod
          > zone A4 na podjeździe, tzn. że sa klasa średnią.

          Domek z wielospadowym dachem (z katalogu) i biały płotek (najlepiej z prefabrykatów, bo te teraz na wsi modne) to jeszcze nie "klasa średnia". To co najwyżej szczyt bezguścia :P

          Z resztą pod miastem to można sobie mieszkać w Niemczech czy Holandii, gdzie jest sprawna komunikacja podmiejska. U nas albo mieszkasz w Śródmieściu, albo nieopodal niego na jednym ze starych osiedli domów jednorodzinnych... albo codziennie spędzasz dwie-trzy godziny w aucie (dzieci do przedszkola/szkoły/zakupy/dojazd do pracy).

          Dom w miejscu gdzie psy dupami szczekają (i wrony zawracają) to raczej nie symbol statusu (no chyba, że wokół masz kilka hektarów parku, a dom nie tylko przypomina stary dworek ale też nim jest).
          --
          Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
          • poohdell Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 13.04.15, 14:05
            "Dom w miejscu gdzie psy dupami szczekają (i wrony zawracają) to raczej nie symbol statusu"
            Jak nie jak tak:-) Mieszkanie, przepraszam, 40-metrowy apartament na zadupiu, przepraszam, w kameralnej okolicy. Ogrodzony, aby sie wyróżnić od motłochu, przepraszam,aby bylo bezpiecznie.
            • qqbek Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 13.04.15, 14:35
              Wiesz - nawet te 40 metrów "apartamentu" nie byłoby żałosne (w końcu nie każdy musi mieszkać w domu, są też i "wieczni single"), gdyby nie towarzyszyły im skrawek trawnika wielkości znaczka pocztowego, plac zabaw na którym więcej niż dziesięcioro dzieci będzie się trącać łokciami (choć najnowszy trend to wysypać żwir [też i na placu zabaw, niech się bachory od małego uczą, że upadki bolą] posadzić dwie kępy krzewów i nazwać to dumnie "ogrodem japońskim) i mniej niż potrzeba mieszkańcom miejsca do zaparkowania.
              Rzecz jasna infrastruktury brak - do sklepu samochodem, bo nie ma.
              Do przedszkola na sąsiednie osiedle (bo tam jest prywatne) albo na drugi koniec miasta (bo tam jest publiczne, które ma wolne miejsca dla osób spoza rejonu - u siebie w rejonie [czyli najbliżej w sąsiedniej dzielnicy] szanse masz tylko, jeżeli jesteście wielodzietnym małżeństwem pracujących inwalidów pierwszej grupy wywodzącym się z repatriantów z Kaukazu).
              Szkoła nie bliżej (młode nie dojadą, bo na autobus kilometr przez niedokończoną przez "dewelopera" drogę dojazdową, przez zaspy/błoto/pył [niepotrzebne skreślić] mają).
              Sklep?
              Przychodnia?
              Park?
              Że co proszę?

              --
              Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
                • qqbek Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 13.04.15, 15:34
                  Ja też kilka lat mieszkałem w bloku.
                  W bloku z końca lat 70-tych. Z dużym parkingiem (bo akurat tam ktoś przewidział - ale to były tzw. "mieszkania dewizowe" w znacznej mierze) i kompleksem garażowym "na zapleczu", morzem zieleni, otwartymi przestrzeniami... 120m od przedszkola, 150m od szkoły podstawowej, 180m od żłobka - 250m do przychodni i pawilonów handlowych. Tam wszystko miało "pieszą" skalę i ludzkie wymiary... bo było zaprojektowane przez urbanistę a nie pazernego dewelopera. 4 przystanki MPK od centrum miasta.
                  I się znajomi od "apartamentów" (jeden wyjazd i korki na nim nawet poza szczytem, jedna linia autobusowa, każdy kawałek szczelnie zabudowany i wszechobecne płoty - za to można podziwiać z kuchni życie erotyczne sąsiadów, bo budowano bardzo blisko siebie "apartamenty") śmieli, że mieszkam w bloku a buduje się nie na nowym osiedlu, ale w starej (ponad stuletniej) dzielnicy, którą zanim spie,..li komuniści, kiedyś planowano jako tzw, "miasto-ogród".

                  Ale tutaj też wszystko ma ludzką skalę. Furtek się nie zamyka, bo dzieci łażą od i do sąsiadów. Przychodnia jest zaraz obok publicznego przedszkola i jednej z lepszych podstawówek (druga jest niewiele dalej, obok drugiej przychodni, drugiego przedszkola, żłobka i zespołu pawilonów handlowych). Do pracy (w Śródmieściu) dojeżdżam w 12 minut autem, w 15-20 minut MPK albo w 20 minut rowerem.
                  Od krawcowej, przez myjnię samochodową, mechanika, dentystę a nawet notariusza załatwię wszystko w promieniu najwyżej 200-300 metrów od domu. W tym roku redukuję liczbę aut w rodzinie... pozbywamy się jednego z dwóch, bo zwyczajnie nie potrzebujemy więcej niż jednego.

                  Wypoczynek i rekreacja?
                  Place zabaw, korty tenisowe, boiska (w tym Orlik), ścieżka rowerowa prowadząca aż do podmiejskiego Zalewu.
                  A mogłem przecież, za cenę budowy domu, kupić sobie z 90 metrów "apartamentu" za 4-metrowym płotem z siatki (z widokiem na sąsiada rżnącego mało apetyczną żonę w kuchni po przeciwnej stronie)

                  --
                  Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
                  • gzesiolek Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 13.04.15, 16:07
                    Czy mi sie wydaje, czy strasznie sie dowartosciowujecie...

                    Najpierw jeden w artykule generalizuje... Pozniej reszta sie wyzewnetrznia podkreslajac przy tym swoj super wybor odmieniajac przez wszystkie przypadki "bezguscie", "zasciankowosc", "wiesniactwo" i krytykujac innych...

                    Ja tam cenie sobie praktycznosc i uzasadnienie biznesowe (nie lubie przeplacac...), ale nie uwazam nikogo kto kieruje sie czyms innym za z automatu gorszego...
                    • qqbek Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 13.04.15, 19:26
                      Nie, kpimy z "apartamentów na zadupiu" którymi dowartościowują się aspirujący do klasy średniej.

                      Mam 16-letnie BMW, jeżeli chodzi o "dowartościowywanie się" autem.
                      A także: dom, mieszkanie na wynajem (60 mkw), domek letniskowy nad Wisłą i pozostałe w spadku udziały w dwóch nieruchomościach gruntowych (spore działki budowlane).

                      Gdybym wszystko sprzedał, mógłbym spokojnie kupić sobie kilka "40-metrowych apartamentów w zacisznej okolicy".

                      --
                      Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
                      • gzesiolek Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 13.04.15, 21:00
                        I piszac o tym wszem i wobec w opozycji do wlascicieli wspomnianych "apartamentow" wcale sie nie dowartosciowujesz...

                        Moge sie zgadzac lub nie z takimi lub innymi wyborami ludzi, ale po co atakowac i generalizowac... tylko dlatego, ze uwazasz swoje wybory za lepsze? No to tego sie trzymaj i odpusc innym... ich winy ich sprawa... Po co o tym trabic deprecjonujac przy tym innych?
                        • do.ki Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 13.04.15, 21:05
                          gzesiolek napisał:

                          > I piszac o tym wszem i wobec w opozycji do wlascicieli wspomnianych "apartament
                          > ow" wcale sie nie dowartosciowujesz...
                          >
                          > Moge sie zgadzac lub nie z takimi lub innymi wyborami ludzi, ale po co atakowac
                          > i generalizowac... tylko dlatego, ze uwazasz swoje wybory za lepsze? No to teg
                          > o sie trzymaj i odpusc innym... ich winy ich sprawa... Po co o tym trabic depre
                          > cjonujac przy tym innych?

                          Bo może tych innych da się jeszcze uratować? Może zawrócą z błędnej drogi?
                          --
                          Proletariusze wszystkich krajów, walcie się.
                            • do.ki Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 13.04.15, 21:40
                              Jest jeszcze czysto ludzka chęć współpracy i pomocy... Choćby poprzez wytłumaczenie, że mieszkanie w bloku (niezależnie od nazwy) to zły pomysł, a iPhone to dobry pomysł. :-) Ludzie są dominującym na tej planecie gatunkiem właśnie dlatego, że naśladują się nawzajem i potrafią uczyć się od innych.
                              --
                              "Never ascribe to malice that which can be adequately explained by stupidity." Robert J. Hanlon
                              • qqbek Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 13.04.15, 22:54
                                do.ki napisał:

                                >Choćby poprzez wytłumacz
                                > enie, że mieszkanie w bloku (niezależnie od nazwy) to zły pomysł

                                Nie twierdzę, że mieszkanie w bloku to zły pomysł.
                                Mieszkanie w źle zaprojektowanym bloku, na źle zaprojektowanym osiedlu i w pozbawionej podstawowej infrastruktury okolicy to dopiero zły pomysł. Branie zaś kredytu na takie mieszkanie, to już czyste szaleństwo moim zdaniem.

                                >, a iPhone to d
                                > obry pomysł. :-)

                                Mam starego Sony Xperię Z1 Compact jak by to kogoś interesowało (a nie dwa razy droższego aj-waj-fona). Fiata 500 też nigdy nie rozważałem.

                                > Ludzie są dominującym na tej planecie gatunkiem właśnie dlateg
                                > o, że naśladują się nawzajem i potrafią uczyć się od innych.
                                Sądzę, że nie doceniasz jeszcze jednego czynnika - instynktu samozachowawczego, którego niektórym brak.

                                --
                                Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
                              • gzesiolek Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 14.04.15, 00:36
                                Ale to Twoje zdanie...
                                Jak mnie nie stac na dom w dobrej okolicy zeby bez meczenia sie w nim mieszkac to wybieram blok, tylko moze nie od rabunkowej zabudowy deweloperow...
                                Jak jestem w pelni zadowolony z topowej Lumii ktora kupilem za 1/3 wartosci iPhone to tez nikt nie musi mnie edukowac...
                                Tak samo nie musze jezdzic VW/Audi bo to najpopularniejsze marki wsrod uzywek...
                                itd itp
                                Nikomu nie bronie nasladowania, ale dlaczego mieszasz takie rzeczy jak rozwoj gatunku i edukacji z byle gadzetami okraszonymi marketingiem...
                                • do.ki Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 14.04.15, 07:45
                                  Ale moje zdanie nie wzielo sie z powietrza. Jest wynikiem starannej obserwacji i analizy. Mowiac inaczej: ja wiem lepiej. :-)
                                  --
                                  "Ambition is a dream with a V8 engine. Ain't nowhere else in the world where you can go from driving a truck to Cadillac overnight." Elvis Presley
                        • qqbek Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 13.04.15, 22:42
                          gzesiolek napisał:

                          > I piszac o tym wszem i wobec w opozycji do wlascicieli wspomnianych "apartament
                          > ow" wcale sie nie dowartosciowujesz...

                          Po prostu stwierdzam, że należę do tzw. "klasy średniej" a oni jeszcze długo będą do niej aspirować. To nie dowartościowywanie się, na większość rzeczy w życiu ciężko zapracowałem, to stwierdzenie faktu.

                          > Moge sie zgadzac lub nie z takimi lub innymi wyborami ludzi, ale po co atakowac
                          > i generalizowac... tylko dlatego, ze uwazasz swoje wybory za lepsze?

                          1. nie atakuję
                          2. tu nie ma co generalizować - w żadnym innym kraju nie widziałem takiej samowolki deweloperów i ludzi godzących się mieszkać jak bydło stłoczone za płotem. Nawet osiedla rodem z PRL-u (no może nie Gomułkowskie potworki z ciemnymi kuchniami, ale osiedla starsze i nowsze od nich) są o wiele lepszym miejscem do życia niż ten zoolog fundowany ludziom przez żądnych zysku deweloperów.
                          Obleśny dom z katalogu na 800 metrów działki 15km od centrum miasta też trudno nazwać "optymalnym rozwiązaniem".

                          > No to teg
                          > o sie trzymaj i odpusc innym... ich winy ich sprawa... Po co o tym trabic depre
                          > cjonujac przy tym innych?
                          Bo jak ludzie nie przejrzą na oczy, to będzie w tym kraju spory problem ze slumsami? Bo tym staną się te "apartamenty" za kilkanaście-kilkadziesiąt lat, gdy już kraj wyludni się (i wzbogaci) na tyle, że nikt tam już mieszkać nie zechce.
                          Największym problemem jest to, że na takie bandyckie gospodarowanie przestrzenią pozwalają plany zagospodarowania, że lokalne władze rżną głupa, dając wolną rękę deweloperom dewastującym nasze miasta. Żal dupę ściska, że ktokolwiek chce tych bandytów (bo nie bójmy się tego nazwać po imieniu - takie traktowanie miast to zwyczajna urbanistyczna bandyterka) bronić.
                          --
                          Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
                          • gzesiolek Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 14.04.15, 00:30
                            No i widzisz ten post brzmi juz calkiem inaczej niz poprzednie gdzie byla tylko ja kontra oni... ;)

                            Choc po co ten wtret o oblesnym domu nie mam pojecia...
                            Brzmi jakby kazdy projekt w jakimkolwiek katalogu byl oblesny i tylko taka klasa srednia "jak ja" ma takie nie z katalogu...

                            Ja naleze do tych ludzi "aspirujacych", ale blokowisk za ogrodzeniem unikam jak ognia... a na dom blizej niz 15, tfu 25km od centrum Krakowa mnie po prostu nie stac... bo sama dzialka potrafi byc warta wiecej niz aktualne przytulne M3 w kredycie...

                            a co do rozboju deweloperskiego to sie podpisuje obiema rekami... Problem w tym, ze znam wiele osob ktore decydowali sie na takie potworki tylko dlatego, ze tam juz mieszkaja ich znajomi...
                            Zona mi do dzis nie moze darowac, ze wolalem mieszkanie z rynku wtornego, gdzie polowa ludzi to dziadki, gdzie nikt mi nic nie wybuduje pod oknem i gdzie mam dobre miejsce pod wzgledem infrastruktury... bo wszyscy jej znajomi mieszkaja w innej czesci Krakowa...
                          • do.ki Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 14.04.15, 07:47
                            qqbek napisał:


                            > Obleśny dom z katalogu na 800 metrów działki 15km od centrum miasta też trudno
                            > nazwać "optymalnym rozwiązaniem".

                            A z jakiego powodu?
                            --
                            "I hate to advocate drugs, alcohol, violence, or insanity to anyone, but they've always worked for me." Hunter S. Thompson
                                • qqbek Re: ...nie "bedzie", tylko JEST... 14.04.15, 23:22
                                  Otóż to.
                                  Ten kraj jest już skażony złą architekturą. Nieodpowiedzialną deweloperką. Brakiem jakiegokolwiek pomysłu na miasta.
                                  Warszawa, wbrew pozorom, nie jest tutaj najgorsza, bo ma pieniądze na inwestycje w infrastrukturę, więc nadrabia w miarę prędko to, co "ynwestory" spie..dolą dokumentnie (przynajmniej w tym wymiarze).

                                  Gorzej jest w miastach średniej wielkości - w moim Lublinie, w Katowicach, Opolu, Szczecinie czy Gdyni - to tutaj pazerne chamstwo zbiera swe najstraszliwsze żniwo.
                                  --
                                  Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
                                  • nazimno Wroclaw, ogladalem te dzielnice. 15.04.15, 10:46

                                    forum.gazeta.pl/forum/w,20,157268540,157293202,Na_marginesie_.html
                                    Znajomi tam mieszkaja.
                                    Popatrz na uklad osiedla, ile tam zieleni, jest miejsce na szkole, kosciol, parki, sklepiki osiedlowe,
                                    a nawet dawna remize strazacka pelniaca tez role "domu kultury".

                              • do.ki Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 14.04.15, 10:41
                                poohdell napisał(a):

                                > "A z jakiego powodu? "
                                > Bo jest obleśny.

                                Przeciez to to samo jak w przypadku "Dacia vs; premium". Ludzie, ktorzy "nie lubia przeplacac", kupuja gotowy projekt, zamiast wziac architekta i z nim podyskutowac.
                                Wannabe middle class.

                                --
                                "The first duties of the physician is to educate the masses not to take medicine." Sir William Osler
                                • poohdell Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 14.04.15, 11:10
                                  Tzn. jak kupujesz Audi to możesz podyskutowac?
                                  Stawianie monstrów architektonicznych to szpecenie krajobrazu. w innych krajach nie do pomyślenia. U nas panie wolność, i każdy ch..j na swój strój. To za komuny się nia dało tak latwo zrobić jak teraz.
                                  • do.ki Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 14.04.15, 11:34
                                    poohdell napisał(a):

                                    > Tzn. jak kupujesz Audi to możesz podyskutowac?

                                    Nier. Moge kupic tania, acz oblesna Dacie, a moge wydac wiecej na Audi.

                                    A od wolnosci sie odstosunkuj. To akurat dobrze, ze urzednik nie okresla szczegolowo jak ma wygladac moj dom. Tu u mnie tez kazdy buduje jak chce (pacz pan, a sstara europa) i czasem wychodza z tego koszmary i tez sa placze o chaosie urbanistycznym, ale za to kazdy dom jest inny i taki, jak wlasciciel chce.
                                    --
                                    "I hate to advocate drugs, alcohol, violence, or insanity to anyone, but they've always worked for me." Hunter S. Thompson
                                    • nazimno Na marginesie... 14.04.15, 11:52
                                      Co do architektury.

                                      Tandetyzacja stylistyki domow jest konsekwencja mentalnosci ich wlascicieli oraz niedoboru
                                      funduszy, ale takze bezguscia projektantow/pseudoarchitektow.

                                      Doskonalym przykladem innego podejscia do budownictwa jest architektura domow budowanych np. we Wroclawiu w dzielnicach takich jak Biskupin, Zacisze, Oporow, Sepolno
                                      w czasach, gdy bycie architektem i inzynierem budowlanym zobowiazywalo
                                      do zachowania klasy i stylu.

                                      Chodzi o domy budowane jeszcze w czasach niemieckich. I to zarowno domy prywatne
                                      jak i domy wielorodzinne na osiedlach dla klasy sredniej z tamtych czasow.

                                      Tam nie widzi sie TANDETY stylistycznej.
                                      Architekt miejski nie zatwierdzal budowy nie pasujacej do otoczenia i zaklocajacej
                                      harmonie.

                                      Przyklad?

                                      www.rada.osiedla.wroc.pl/aktualnosc/274,-




                                    • poohdell Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 14.04.15, 13:52
                                      " To akurat dobrze, ze urzednik nie okresla szczegolowo jak ma wygladac moj dom."
                                      Nie zgadzam sie fundamentalnie z takim pojęciem wolności. W żadnym cywilzowanym kraju nie ma takiej wolności. A twoja wolność sie skończy jak ci deweloper postawi wieżowiec obok. a ty będziesz zdziwiony, kto mu pozwolił.
                                      Tu nie chodzi o szczegółowośc, tylko o styl.
                                        • poohdell Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 14.04.15, 14:49
                                          Planu zagospodarowania nie ma w większości gmin. To raz. A dwa- tu mowa o tym, aby w danej lokalizacji domy były w podobnym stylu, podobnie usadowione na dziłace, płot itp. U nas jest dzicz, a przepraszam, wolność.
                                          A poza tym w Karpaczu tez mieli plany zagospodarowania itp, przyszedł Gołebiewski, wybudował hotel i zesrał caly krajobraz. I nic mu nie zrobią. I?
                                          • do.ki Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 15.04.15, 06:45
                                            Nie dyskutuję z potrzebą istnienia planów zagospodarowania, chociaż? Tutaj podobno są, ale nie zawsze aktualne, a po drugie przeszkadzają, bo nie da się ich zmienić i jak na przykład okoliczni mieszkańcy uprą się, to nie da się przedłużyć pasa startowego lotniska.
                                            A wolność jest ważna, bo jak odbierzesz wolność budowania jak chcesz (ale już nie gdzie chcesz!), to urzędnicy pójdą po linii najmniejszego oporu i będą pozwalać na budowę jednolitych domków z katalogu. Co prawda bywa przez to zabawnie, idź na

                                            uglybelgianhouses.tumblr.com/


                                            i kliknij na "Random". :-)
                                            --
                                            "Never ascribe to malice that which can be adequately explained by stupidity." Robert J. Hanlon
                                            • poohdell Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 15.04.15, 11:21
                                              Na razie urzednicy nic nie pilnują. Po najmniejszej linii oporu. Choc przepisy sa, tylko nie chce się ich egzekwować. A tą wolność juz widac wszędzie - na polskich przedmieściach w stylu discopolo. Sorry,ale tej wolności nie akceptuje. Na świecie tez jej nie akceptują.
                                              • do.ki Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 15.04.15, 19:36
                                                > Sorry,ale tej wolności nie akceptuje.
                                                > Na świecie tez jej nie akceptują.

                                                Podałem przykład rozwiniętego kraju, gdzie akceptują. Mylisz się więc.

                                                Nie przerobisz wszystkich na koneserów architektury. Nie możesz wszystkich wciskać w swoje wizje porządku przestrzennego. Gdzie minimum tolerancji?
                                                --
                                                "Ambition is a dream with a V8 engine. Ain't nowhere else in the world where you can go from driving a truck to Cadillac overnight." Elvis Presley
                                    • gzesiolek Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 15.04.15, 11:42
                                      A tego, ze przed tymi potworkami z kolumnami i spadzistymi dachami na 8 stron (a czasem nawet wiezyczkami...) swiata zwykle stoi uzywane Audi to juz nie raczyles zauwazyc... ;)

                                      Wlasnie Ci mocno aspirujacy wola wybrac uzywane Audi z trzech, niz nowego kompakta...

                                      Ok, tak fajnie kazdy sie uzewnetrznia to moze niech kazdy poda przyklad tego "nieoblesnego" domu/architektury... Ja sobie popatrze jak zaraz sobie skoczycie do oczu ;)

                                      Ja jestem aspirujacy, nie znajacy sie... ale wiem jedno, strasznie latwo jest dostrzegac wady i krytykowac... znacznie trudniej zaakceptowac to, ze w gotowych projektach, ale dobranych z glowa wcale nie musi tkwic cale zlo... znacznie gorsze sa basztowce ktorych w zadnym katalogu nie znajdziesz... czy domy na 500m2 i wiecej, ktore sa po prostu puste... a budowane tylko i wylacznie, zeby sie pokazac...
                • poohdell Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 13.04.15, 16:03
                  Co mam dodać. Tez nie mieszkam w prestizowym apartemencie, w grodzonej okolicy, tyle ża tu gdzie mieszkam DA SIĘ MIESZKAĆ. Ci cholerni komunisci jakoś przewidzieli...
                  A za potrzebe rekreacji robi u mnie chałupa u teściów za miastem. Jest fajnie, cicho, tyle że nie chce mi się 40km do roboty dojeżdżać - czytaj: marnowac 2 godziny zycia codziennie.Pozostane mieszczuchem w bloku.
                  • jureek Re: Wielospadowy dach, biały płotek... 14.04.15, 11:10
                    poohdell napisał(a):

                    > Jest fajnie,
                    > cicho, tyle że nie chce mi się 40km do roboty dojeżdżać - czytaj: marnowac 2 go
                    > dziny zycia codziennie.Pozostane mieszczuchem w bloku.

                    Dojazd do pracy zajmuje mi od jednej do dwóch i pół godziny w jedną stronę, w zależności od tego, jaką część drogi pokonuję pociągiem, a jaką rowerem, ale nie uważam tego czasu za zmarnowany. Jest to dla mnie czas odpoczynku. W pociągu mogę np. czytać książkę, a o rekreacyjnych walorach jazdy rowerem nie muszę Cię chyba przekonywać. Ostatnio coraz więcej pracuję z domu (tzw. home office) i szczerze mówiąc brakuje mi tego "czasu tylko dla siebie", jakim był dla mnie czas dojazdu. Wiem, że teoretycznie książkę mogę przeczytać też w domu i niekoniecznie w pociągu, jednak gdy żona zobaczy, że czytam, to znajdzie mi 100 tysięcy bardziej pożytecznych w jej mniemaniu zajęć.
                    • qqbek Ja zawsze zaś myślałem... 14.04.15, 23:15
                      ...że tzw. "Home Office" to brytyjskie MSWiA... dzięki za wyciągnięcie mnie z błędu.
                      Co do czytania książek - to główny powód, dla którego wolę codziennie spędzić 2x20 minut w zbiorkomie niż 2x12 minut w samochodzie. Też (poza tymi 40 minutami) trudno mi przy wymyślającej "pożyteczniejsze zajęcia" lepszej połowie znaleźć czas na lekturę... a staram się czytać 30-40 książek rocznie (tematyka różna - od beletrystyki po ulubione przeze mnie książki poświęcone historii najnowszej i II WŚ).
                      --
                      Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
                      • gzesiolek Re: Ja zawsze zaś myślałem... 15.04.15, 11:48
                        Pozazdroscic w miare pustego zbiorkomu... ja tez usiluje czytac, ale z e-bookiem nad siedzacym pasazerem i przyparty z wszystkich stron stojacymi...
                        A podobno mamy w Krakowie jeden z lepszych w Polsce :P

                        Wlasnie z powodu przepelnienia i tracenia czasu na czekanie na spoznione jednostki transportowe nadal nie wyeliminowalem dojazdow samochodowych...
                        Jak dla mnie wystarczyloby zwiekszyc ceny biletow, ale zwiekszyc znacznie ilosc kursow i jakosc... i bym sie przesiadl na stale... a ta to mimo ze zbiorkom jest tanszy to i tak wole samochod...
                        • qqbek Re: Ja zawsze zaś myślałem... 15.04.15, 12:02
                          gzesiolek napisał:

                          > Pozazdroscic w miare pustego zbiorkomu... ja tez usiluje czytac, ale z e-bookie
                          > m nad siedzacym pasazerem i przyparty z wszystkich stron stojacymi...

                          W Lublinie każdy kto ma choć minimalną musi pomykać własnym autem:P
                          Zbiorkomem jeżdżą staruchy, studenci, uczniowie i ja...
                          Mieszkam niedaleko (4 przystanki teraz, 2 poprzednio- przed przedłużeniem linii) od pętli trolejbusowej więc jak wsiadam, to w 90% mam gdzie siąść. Do tego jeżdżę 7:53 najczęściej (gdy już wszyscy jadący do pracy na 8:00, a nie jak ja na 8:30) są pod pracą.

                          > A podobno mamy w Krakowie jeden z lepszych w Polsce :P
                          W Lublinie MPK jest wprost wzorcowe. Gorzej z prywatnymi przewoźnikami, obsługującymi część linii (ZTM ogłasza przetargi i wygrywa tańszy). Póki na moich trasach jeździ MPK, póty warto jeździć (właściwie na liniach trolejbusowych rzadko zdarza się już nieklimatyzowany Solaris Trollino z poprzedniego "wypustu", większość taboru to albo nowe Solarisy [klima i WiFi w pakiecie] albo Ursusy [klima jest, WiFi brak]). Czasami się dziwię, że ludzie wolą jechać samochodem (ja też jeżdżę samochodem czasami, ale gdy planuje wyjazdy albo gdy mam coś cięższego do przewiezienia właściwie) niż całkiem niezłym (a do tego bardzo punktualnym) zbiorkomem.

                          > Wlasnie z powodu przepelnienia i tracenia czasu na czekanie na spoznione jednos
                          > tki transportowe nadal nie wyeliminowalem dojazdow samochodowych...
                          Gdybym miał się z czymś takim mierzyć, też pewnie bym tak postąpił. Z resztą - ze zbiorkomem żegnam się w upalne letnie dni (bo klima klimą, ale jako naród mamy spore zapóźnienia higieniczno-dezodorantowe, co w połączeniu z wakacyjnym ROZKŁADEM jazdy [podkreślenie celowe] robi swoje) i jak przyjdzie ostra zima (bo mi się nie chce tyłka mrozić w drodze od i z przystanku, a do tego MPK jeździ wtedy daleko mniej punktualnie).

                          > Jak dla mnie wystarczyloby zwiekszyc ceny biletow, ale zwiekszyc znacznie ilosc
                          > kursow i jakosc... i bym sie przesiadl na stale... a ta to mimo ze zbiorkom je
                          > st tanszy to i tak wole samochod...

                          U nas nawet jednorazowe bilety są dość tanie (2,80 za przejazd całą długością linii albo dowolną liczbę przesiadek w 30 minut), a problemu przeładowania taboru jakoś nie widzę... honor podlubelskiego cebulaka nie pozwala śmigać do pracy "suwaczkiem" (pieszczotliwa nazwa dla trajtka).
                          --
                          Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
    • bimota Re: Zaściankowe motywy wyboru auta 13.04.15, 18:42
      TY POWAZNIE PYTASZ ?? PRZECIEZ TO WIDAC NA KAZDYM KROKU... DLA MNIE JEST TO JEDNAK OZNAKA PRYMITYWIZMU...

      ZRESZTA... JEDEN KUPI LOGANA ZA 40 KAFLI, DRUGI BMW ZA 20. ZNACZNMIE BARDZIEJ PRSTIZOWE BEDZIE TO DRUGIE, ALE CZY FAKTYCZNIE OZNACZA WYZSZY STATUS TEGO DRUGIEGO ?

      A Z TEL. TO JUZ W OGOLE SMIECH, BO ZWYKLE SA KUPOWANE ZA 1 ZL, CZYLI NA RATY...
    • a_weasley Co ja paczę? 14.04.15, 19:18
      Geniusz kosmosu, którego centrum leży na Placu Zbawiciela (i to bynajmniej nie w kościele tegoż wezwania ani w tamże położonym zborze metodystycznym), raczył między innymi powiedzieć:

      > syndromem górala, który wyjechał do Stanów Zjednoczonych i tyrał tam
      > na budowie przez całe życie. A na koniec kupił sobie Cadillaca i ukoronowaniem
      > życia będzie to, że on wróci do swojej wsi na Podhalu i zajedzie tym Cadillaki
      > em pod chałupę sąsiada

      A dyć nie róbtaz bajków, nie plećtaz głupot, cłowiece.
      Góral wróci z kupą szmalu, to po pierwsze chałupę po byku postawi, żeby z niej mieć dutki, i jeszcze dzieciom co nieco odpali, coby se tyz postawili. I do remontu kościoła się dołoży.

      > bogaci Amerykanie wolą mieć samochód nawet niższej klasy, ale europejski niż amerykański.

      Oh, r'ly?

      --
      Gdyby apostołowie nie afiszowali się z religią i uważali ją za sprawę prywatną, chrześcijaństwo nie wyszłoby poza cztery ściany Wieczernika.
    • a_weasley Problemy górnych dziesięciu tysięcy 15.04.15, 20:41
      ...dla których smart wchodzi w grę jako "małe TANIE autko".
      Nadal się nie wszystko zgadza, bo większość samochodów, a już zwłaszcza pełnosportowych i rodzinnych, kupują heteroseksualni mężczyźni wiedzący, dlaczego samochód jedzie, i dla kogoś się te wszystkie techniczne wodotryski robi, ale przy takim zawężeniu targetu pojawia się coś przypominającego sens.
      Nie od rzeczy będzie jednak poinformować ob. Kaniewskiego, jak ludzie żyją poza granicami jego getta. Tam się rozważa, czy lepszy gaz czy diesel, większe wnętrze czy flex seat, do czego są tańsze części, czy lepiej brać co jest za dychę czy się zapoźyczyć i wydać 20, kupić używkę od znajomych, z autokomisu czy może samemu pojechać do Reichu na zakup... a kolor jest sprawą trzeciorzędną. Kupienie dziesięcioletniego wozu nie jest żadnym emocjonalnym przeżyciem, jedyną emocją jest nadzieja, że będzie bardziej niezawodny od upłynnionego dwudziestolatka.
      I niech się w wolnej chwili zorientuje, jaki jest średni wiek samochodu w RFN (tłumaczenie na śląski: Rychtyg Fajne Niemcy). Może się zdziwić.

      --
      Gdyby apostołowie nie afiszowali się z religią i uważali ją za sprawę prywatną, chrześcijaństwo nie wyszłoby poza cztery ściany Wieczernika.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się