Dodaj do ulubionych

auto do miasta - sugestie? racjonalne argumenty?

08.05.15, 22:03
Żona wykańcza właśnie swojego C3 (1.1, 2006 rok) i zastanawiamy się nad nowym autem. Autem do miasta. 10 000 km to jej średni roczny przebieg.

Z sentymentu do Citroena pomyślała najpierw o nowym C3 (tutaj zaskoczenie, nowego C1 nawet nie oferują w sprzedaży). Nowy C3 bardzo fajny ale...za duży. Monco urósł w porównaniu z poprzednią wersją.Panoramiczna szyba fantastyczna. Środek zaprojektowany i wykonany na fajnym poziomie. Ale czy warto wydawać aż 49 (po rabatach) na samochód tylko do miasta.

Wykonałem trochę pracy i sprawdziłem cenniki i salony większości firm. Po dłuższym zastanowieniu chyba zdecydujemy się na VW Up(a)! (ciekawostka - wg mojego rozpoznania można go kupić w cenach nawet lepszych od Skody Citigo a w ciemno można założyć lepszą cenę przy odsprzedaży).
Tak, żona przymierzyła się di Up!a (także do Citigo) i powiedziała "w sumie to fajny". To już co ś :)

5 drzwi, klimatyzacja, ABS. Tego potrzebuje.

Dlaczego Up! ? Poza tym, że jest naprawdę wystarczający to przekonuje mnie mała pojemność silnika i ,zakładam, wynikająca z tego oszczędność (spalanie, ubezpieczenie). Sprawiał też wrażenie solidnego wykonania.

Decyzja zapadnie pewnie wkrótce (jeszcze biję się z myślami ale nie zdradzę ich podłoża), ale gdyby ktoś chciałby mi wyperswadować ten zakup lub/i przekonać do innego rozwiązania to właśnie po to zakładam ten wątek.

Liczę na racjonalne argumenty ale dopuszczam także emocjonalne ;)

Z góry dziękuję i pozdrawiam
Obserwuj wątek
Edytor zaawansowany
      • mike_ab Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 08.05.15, 23:01
        Budżet - 48k za C3 , więcej nie chcemy wydać. Ale być może nie ma potrzeby, być może jest na rynku coś co spełni wymagania a będzie kosztować 40?

        Wielkość C3 - po prostu większy od poprzedniej generacji. Tym samochodem będzie jeździć żona, czasem ktoś obok, czasem wnuki w fotelikach z tyłu. I ten samochód będzie jeździć tylko po mieście. Rozmiar = łatwość parkowania.
        Wolnossąca benzyna - jasne, ale każda ma powyżej litra pojemności. Dlatego myślę o VW bo potencjalnie daje to oszczędność na OC. Pytanie także czy znajdę wolnossącą benzynę ze spalaniem takim jak 1.0 VW? (opieram się na wynikach podawanych przez użytkowników)

        Zapomniałem napisać, że diesel odpada. To nie te przebiegi.
        • misiaczek1281 Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 08.05.15, 23:17
          1. a dlaczego musi byc nowy? a propo oszczedosci to nowy pojazd traci sporo na wartosci...
          2. te malutkie 3 cylindrowe silniczki sa oszczedne ale glosne i slabe...
          3. prawie 50 k za maluszka? za te lub mniejsze pieniadze mozna poszukac kilkuletnie Audi A3 - BMW 1 - moc silnika,jakosc,bezpieczenstwo,wyposazenie i komfort podrózy dwie klasy lepsze
          --
          Tak. To prawda że moje poglądy są oryginalne...ludzie mi tego zazdroszczą bo też by tak chcieli, ale nie potrafią, więc działa u nich zasada negacji. Nie potrafią czegoś zrozumieć więc to odrzucają ...To jednak daje mi siłę i utwierdza w przekonaniu że mój sposób myślenia wzbudza emocje i ma w sobie coś czego inni nie mają...coś więcej niż tylko "hau hau" :)
          • mike_ab Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 09.05.15, 10:29
            1. Chcemy nowy. Nawet gdybyśmy zdecydowali , że akceptujemy "prawie nowy" to znalezienie samochody 1-2 letniego nie jest możliwe, zawsze będzie krył jakąś tajemnicę "dlaczego ktoś sprzedaje samochód, który dopiero co kupił. A samochód kupujemy na 9-10 lat (tak jak poprzedni)
            2. Do jeżdżenia w mieście? I nie przekraczania 90km/h? Bez wyprzedzania w trasie? Myślę, że tych wad nawet nie odnotujemy
            3. A3, BMW - to są o wiele większe samochody, do niczego żonie nie potrzebne. NAwet Audi A1 jest za duże.
            • misiaczek1281 Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 09.05.15, 15:05
              mike_ab napisał:

              > 1. Chcemy nowy. Nawet gdybyśmy zdecydowali , że akceptujemy "prawie nowy" to zn
              > alezienie samochody 1-2 letniego nie jest możliwe, zawsze będzie krył jakąś taj
              > emnicę "dlaczego ktoś sprzedaje samochód, który dopiero co kupił. A samochód k
              > upujemy na 9-10 lat (tak jak poprzedni)]
              Niezupełnie... 3-5 letni samochód też można kupić w dobrym stanie i połowę taniej niż nowy...samochód się sprawdza przed zakupem a nie kupuje w ciemno to wtedy nie ma tajemnic...ludzie po 3-5 latach sprzedają z różnych powodów....niekoniecznie z powodu wypadku:)
              > 2. Do jeżdżenia w mieście? I nie przekraczania 90km/h? Bez wyprzedzania w trasi
              > e? Myślę, że tych wad nawet nie odnotujemy
              kultura pracy 3 cylindrowca nie jest duża niezależnie czy w trasie czy w mieście....
              > 3. A3, BMW - to są o wiele większe samochody, do niczego żonie nie potrzebne. N
              > Awet Audi A1 jest za duże.
              Wśród używanych jest ogromny wybór...może Nissan Micra? Suzuki Swift? Opel Corsa?
              Bardzo popularne, miejskie i sprawdzone samochody z małymi silnikami...



              --
              Tak. To prawda że moje poglądy są oryginalne...ludzie mi tego zazdroszczą bo też by tak chcieli, ale nie potrafią, więc działa u nich zasada negacji. Nie potrafią czegoś zrozumieć więc to odrzucają ...To jednak daje mi siłę i utwierdza w przekonaniu że mój sposób myślenia wzbudza emocje i ma w sobie coś czego inni nie mają...coś więcej niż tylko "hau hau" :)
              • ppgazeta Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 28.05.15, 02:06
                Absurd. Człowiek wie, że chce nowy samochód. Stać go na to. Nie potrzebuje większego. A ten mu wylicza, dlaczego ma się pakować w większy, używany...

                W powyższej sytuacji - wyłącznie nowy! Nawet, gdyby po 10 latach nadawał sie tylko do złomowania - będzie to kosztowało najwyżej 5 tysiecy ("spadku wartości") rocznie (koszt ewentualnego finansowania jest pomijalnie mały) - czyli rozsądne pieniądze za bezpieczeństwo i oszczędność czasu (kupowanie uzywanego samochodu to czasochłonne i czasem kosztowne zajęcie).

                Oczywiście wyłącznie benzynowy. Można sie zastanawiać nad hybrydą, ale na pewno nie opłaca się to finansowo (zwłaszcza przy takich przebiegach).
        • buraque Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 08.05.15, 23:30
          mike_ab napisał:

          > Wolnossąca benzyna - jasne, ale każda ma powyżej litra pojemności. Dlatego myśl
          > ę o VW bo potencjalnie daje to oszczędność na OC. Pytanie także czy znajdę woln
          > ossącą benzynę ze spalaniem takim jak 1.0 VW? (opieram się na wynikach podawany
          > ch przez użytkowników)

          ile zaoszczedzisz na tym OC? 10 zł? 20? a ile na komforcie stracisz? trzycylindrowe silniki (zwłaszcza ten htp z VW) kulturą nie grzeszą a i trwałością nie zachwycają

          na waszym miejscu nie kombinowałbym tylko kupiłbym Yarisa albo Jazza, bo one mają proste benzynowe silniki

          ew. Fabię III jeśli nie boisz się turbo
          • qqbek Ano właśnie. 08.05.15, 23:39
            Ale Yaris to bez szału za te pieniądze (wersja podstawowa 1,33).
            A Jazz jest lekko przekombinowana.
            Co do oszczędności na OC - śmieszne. Ja za 1,6 (obecne) płacę 380 złotych... za 2,5 (planowane) zapłacę... 400 złotych :D
            --
            Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
            • thea19 Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 10.05.15, 23:03
              yaris jest za duzy? toc w w mniejszej popierdziawce najwyzej chihuahua w transporterze sie zmiesci a nie wnuki w fotelikach. ani to bezpieczne ani wygodne. z parkowaniem moze byc problem jesli sie jezdzi autem wielkosci rosomaka bo umiejetnosci krecenia kierownica sie licza a nie dlugosc auta.
          • mike_ab Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 09.05.15, 10:38
            Po Twingo obiecywałem sobie dużo ale każdemu polecam wybranie się do salonu oraz zapoznanie z cennikiem. Rozczarowałem się niesamowicie.

            I10 jak i Picatno także mamy na uwadze, co ważne, nie przekonuje mnie 7 letnia gwarancja ale cennik i ot jakie przebiegi bezproblemowo osiągają znajomi w większych Kia/Hyundaiach.

            Panda - przyznam szczerze, że liczyłem na to, że żonie Panda się spodoba (Panda była moim typem) ale wsiadła, przejechała się, wysiadła i powiedziała "nie". No i po Pandzie :)
        • liczbynieklamia Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 09.05.15, 09:26
          Chcesz wydać ~30-40kzł na wymianę prawdopodobnie całkiem niezłego samochodu (9 lat, 110kkm) na inny i będziesz robił jakieś dziadowskie oszczędności na parę złotych (dosłownie) na OC?

          Poza tym chcesz pogodzić rzeczy nie do pogodzenia - mały rozmiar zewnętrzny i wożenie rodziny 2+2. Samochód żony ma 9 lat, nowy też pewnie tyle pojeździ (choć przy takiej eksploatacji i 15 lat to nie będzie wyczyn). Ile lat będą miały wnuki za te 9 lat? Jak one się wcisną do tyłu jakiegoś upa?

          Up/Citigo/mii to nie jest ogólnie rzecz biorąc złe rozwiązanie, chyba najlepsze z segmentu A. Tylko są to samochody na maksimum dwie osoby i tylko do miasta.
          • mike_ab Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 09.05.15, 10:45
            Nie ja chcę wymienić tylko żona. żeby było jasne. Dla niej C3 jest już stary i zużyty, chce nowy. Ja to rozumiem.

            Nie rodziny 2+2, nie zrozumieliśmy się. 98% przebiegów żona robi sama. 1% zabiera jakąś koleżankę. 1% jedzie z jednym bądź dwoma wnukami. Tak myślę, że nawet więcej niż 98%...

            Tak więc chodzi o samochód na 1/2 osoby i tylko do miasta.
    • gardan Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 09.05.15, 00:04
      Ja mam citigo od prawie roku. Dojeżdżam do pracy 30km codziennie. Zrobiłem już 25tyś km. Nie kupiłbym tego auta ponownie. Może przydatne jest bogate wyposażenie fabryczne ale:
      - skrzynia biegów to porażka. Pracuje głośno i masz wrażenie, że nie ma w niej oleju.
      - brak lampki w bagażniku (drobiazg ale uciążliwy wieczorem gdy trzeba coś wyjąć z bagażnika)
      - komp. pokładowy przekłamuje spalanie o jakieś 0,5 do 1l
      - wskaźnik ilości paliwa tragiczny. Jak pokazuje połowę baku to tak naprawdę masz 1/3, Jak zatankujesz do pełna to do połowy baku przejedziesz około 350-400km a potem około 300
      - największa wada - ciągłe drgania całego auta. Na początku to nie przeszkadza ale w miarę jazdy zaczyna być uciążliwe.
      - baaaaardzo długie przełożenia skrzyni (z czegoś musi się brać oszczędność paliwa). Auto "jedzie" dopiero powyżej 2,5tys obrotów
      - fabrycznie jest wlany jakiś najtańszy olej (po pierwszej wymianie (ja wlałem motula) różnica w kulturze pracy silnika była kolosalna)
      - fabrycznie wadliwe klocki hamulcowe (u mnie się jeden uszczerbił i wymienili w ramach gwarancji całość).
      - bardzo ciężko znaleźć dobrą pozycję za kierownicą i ustawić tak wysokość fotela kierowcy i kierownicy, żeby ta nie zasłaniała góry licznika.
      - tylne szyby są uchylane a nie otwierane.

      Nie jeździlem WV UP ale z tego co wiem to praktycznie to samo. Następne auto które kupię to Hyundai I10. O niebo lepiej pomyślany i zrobiony. Niestety ciut droższy od citigo i UP. Nie kupowałbym Toyoty Aygo. Mniejsza, mniej pakowna, gorzej wykonana i wyposażona.

      Pozdrawiam
      • kanna13 Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 09.05.15, 14:41
        Chyba trafiłeś na jakiś felerny egzemplarz. Żona jeździ Mii ale mnie też czasami się udaje nim przejechać. Ale po kolei:
        - skrzynia biegów potrafiła haczyć na I biegu ale regulacja w ASO pomogła
        - lampki nie ma, ale bagażnika się go w zasadzie nie używa
        - co do komputera i wskaźnika to jak zapala się rezerwa (zostaje wtedy jakieś 5-6 litrów) to się samochód tankuje
        - Drgania lekko wyczuwalne na biegu jałowym potem praktycznie się ich nie czuje
        - Skrzynia i przełożenia w sam raz chcesz oszczędnie to nie kręcisz silnika i pali 6 jak chcesz dynamicznie to kręcisz pod 5 tys, i pali 8
        - Silniczek nie jest głośny a jaki olej był i jaki wlał serwis to nawet nie wiem
        - Z tymi klockami to znowu jakiś pech
        - Co do pozycji to akurat zupełnie odwrotne odczucia da się idealnie wyregulować
        - wersja 3d wiec szyby z tyłu stałe, ale praktycznie przy klimatyzacji szyb się nie używa

        Wady : wersja 3d ma skomplikowany sposób dostawania się na tylne siedzenie, ale przy 99% przebiegów jednoosobowych nie ma to znaczenia.
        Druga wada - brak w radiu obsługi usb.

          • gardan Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 09.05.15, 23:17
            Pewnie MII da się kupić. Tak w ogóle to przecież Mii, UP i Citigo są budowane na jednych podzespołach. Różnią się tylko nadwoziem i co nieco wnętrzem. Poza tym mają te same. I10 i Picanto to też wozy podobne. Niedawno Kia wypuściła nowe picanto. Całkiem ładne ale nie wiem jak w środku i silnikowo.
            Osobiście brałbym albo I10 albo Picanto z motorem 1.2. Oczywiście wersja 5d.
            Zresztą Twoja żona powinna się przejechać tymi trzema wozami i sama zdecyduje.
          • kanna13 Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 10.05.15, 11:49
            mike_ab napisał:

            > Dziękuję za cenne uwagi. My celujemy w 5 drzwiową wersję.
            > Mii to wogóle da się kupić w polskiej sieci dilerskiej?

            Da się kupić choć jak widać na ulicach Mii jest bardzo mało popularne. I właśnie dlatego zostało kupione :-) oraz z racji najładniejszej (tu subiektywne odczucie) stylistyki zewnętrznej.
            Z tego też powodu odpadli koreańscy konkurencji.
            Wersja Style ma wszystko co potrzeba może tylko brakuje felg 15 calowych.

            > Brak USB - a to ciekawe, wydawało mi się, że w UPie było.

            Jest tylko złącze AUX

            Ale jeszcze na Twoim miejscu popatrzyłbym w kierunku Suzuki Splash (też lekka efemeryda na drogach) bo przy małych wymiarach zewnętrznych oferuje troszkę przestronniejsze wnętrze.
        • gardan Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 09.05.15, 23:29
          Skoro jeździ tym wozem Twoja małżonka to pewnie nie jeździsz nim codziennie jak ja. Zapewniam, że przy codziennej jeździe po jakimś czasie stwierdziłbyś to samo co ja czyli w/w wady.
          A co do skrzyni to jej głośna praca była zgłaszana przez dużą ilość użytkowników w serwisach. Nawet przyszło oficjalne pismo ze skody z Czech, że ponoć tak ma to działać. A długie przełożenia objawiają się tym, ze auto po prostu nie ma mocy. Nie ma szans na w miarę szybkie przyspieszanie bez wyraźnej redukcji i porządnego wciśnięcia gazu. Dla mnie przy 60KM auto nie powinno mieć tak długich przełożeń.
          Fakt, że silnik jest bardzo cichy, hamulce wyśmienite a zawieszenie bardzo dobrze tłumi. Co do klocków i oleju to nawet w serwisie powiedzieli mi, że na pierwszy montaż wkładają byle co. W końcu ma to być tanie auto w zakupie ale już niekoniecznie w eksploatacji.
    • do.ki Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 09.05.15, 07:44
      Jezdzenie autem do miasta to masochizm. Za kazdym razem cierpie, jak musze. I unikam tego jak ognia. Dlatego sama koncepcja kupowania auta, zeby jezdzic nim po miescie, jest dla mnie dziwna.
      --
      "The first duties of the physician is to educate the masses not to take medicine." Sir William Osler
        • do.ki zadne amen, raczej bledne kolo 09.05.15, 14:20
          i przybywa kolejne auto do miasta, zamiast powalczyc o to, zeby w miastach nie bylo aut

          Z upierdliwego miasta mozna sie tez wyprowadzic.

          Ale kto by tam byl taki dalekowzroczny.

          Argument emocjonalny, wiem.
          --
          "If we want a wealthy society, we'll have to tolerate wealthy men." Winston Churchill
    • 4slash Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 09.05.15, 09:27
      Na okres przeglądu auta dostałem Upa. Byłem pod wrażeniem 1,0 ma kulturę bez porównania lepszą niż 1,2 HTP. Płynnie i szybko przyspiesza do 160 km/h a jeździłem najsłabszym 1,0 60 KM, zawieszenie komfort, poziom hałasu w normie. Hamulce wg testów mają skuteczność jak Porsche się chełpiło 10 lat temu 36 m 100-0 km/h !!!
      Mojej żonie, która jeździ P 206 również auto przypadło do gustu ze względu na zawieszenie, wyczucie auta przy parkowaniu i zwrotność. Stwierdziła, że lepiej się zbiera niż jej 1,4 75 KM.
      To auto klasy A którym bez problemu przejedzie 2-metrowiec i zabierze pasażerów do tyłu.
      Jest też o wiele bezpieczniejszy niż 10-letnie Polo, Fiesta czy C3.
      W cenie nowego 35-40 k zł to mój typ. Później długo, długo nic 500, C1, Aygo, Ka itp.
    • galtomone W jaki sposob konkretnie go wykancza? 09.05.15, 10:35
      mike_ab napisał:

      > Żona wykańcza właśnie swojego C3 (1.1, 2006 rok) i zastanawiamy się nad nowym a
      > utem.

      ???

      Tzn. ze co... już jej się znudzil i psuje go specjalnie?
      Czy sam z siebie się psuje i co tydzień wylazni COŚ, co uniemozliwia jazde?

      Na czym polega to wykańczanie?

      Zakladam, ze auto jest na bieżąco dobrze serwisowane i co trzeba wymieniace jak producent nakazal... zatem co się dzieje z obecnym C3?
      --
      Pozdrawiam,
      galtom
      • mike_ab Re: W jaki sposob konkretnie go wykancza? 09.05.15, 10:52
        Zużywa się. Widać po nim zużycie. Ma w tej chwili 135 000 km przebiegu. Ja wsiadamdo niego sporadycznie więc tego nie zauważam, ale żona chce mieć po prostu coś nowego i zacząć zużywać coś od nowa :)

        "Wykańcza" oznacza także, że kupując go planowaliśmy ten zakup na 7 lat a już mija 9. Więc jego misja dobiegła końca.
        • misiaczek1281 Re: W jaki sposob konkretnie go wykancza? 09.05.15, 15:10
          mike_ab napisał:

          > Zużywa się. Widać po nim zużycie. Ma w tej chwili 135 000 km przebiegu. Ja wsia
          > damdo niego sporadycznie więc tego nie zauważam, ale żona chce mieć po prostu c
          > oś nowego i zacząć zużywać coś od nowa :)
          >
          > "Wykańcza" oznacza także, że kupując go planowaliśmy ten zakup na 7 lat a już m
          > ija 9. Więc jego misja dobiegła końca.

          mój ma 12 i się nieźle trzyma :)
          Bo widzisz: w niektórych modelach czas płynie wolniej...w aucie liczy sie jakość i stan a nie tylko wiek :)

          --
          Tak. To prawda że moje poglądy są oryginalne...ludzie mi tego zazdroszczą bo też by tak chcieli, ale nie potrafią, więc działa u nich zasada negacji. Nie potrafią czegoś zrozumieć więc to odrzucają ...To jednak daje mi siłę i utwierdza w przekonaniu że mój sposób myślenia wzbudza emocje i ma w sobie coś czego inni nie mają...coś więcej niż tylko "hau hau" :)
            • trypel Re: W jaki sposob konkretnie go wykancza? 09.05.15, 20:10
              do.ki napisał:

              > Myślisz, że to frajda jeź
              > dzić 7-letnim autem?

              doładnie - fajne sa dopiero powyżej 10 lat
              własnie przelałem za 13 letnie.
              motocykl mam 12 letni
              skuter 19 letni.



              --
              Co jest nie tak z wegetarianami, że robią te wszystkie kiełbaski, burgery i kotlety z warzyw. Jem mięso a jakoś nie tworzę marchewki z wieprzowiny.
                • galtomone Re: to jest coś innego 10.05.15, 08:47
                  do.ki napisał:

                  > Mnie nie chodzi o kolekcjonerstwo, tylko o auto do przemieszczania z A do B.

                  I rownoczesnie piszesz o Frajdzie? W klasie aut typu Panda?
                  A czym nowe bedzie sie roznic od obecnego poza wygladam, ktory opatrzy sie po miesiacu czy dwoch?

                  Wg mnie, w takiej klasie aut to poki sie nie psuje to sie na nastepne kasy nie wydaje bo po co?
                  Ma byc jak piszez, do przemieszczania sie w miescie od A do B I poki to robi jest OK.


                  --
                  Pozdrawiam,
                  galtom
                  • do.ki Re: to jest coś innego 10.05.15, 08:57
                    > I rownoczesnie piszesz o Frajdzie? W klasie aut typu Panda?

                    A dlaczego nie? Jak nowe, ładnie wykończone, pachnące? Śmiać mi się chce gdy czytam o bananie na twarzy przy jeździe pełnoletnim BMW. Tak jakby frajda brała się z niebezpieczeństwa (ten sam mechanizm psychologiczny jak w przypadku frajdy z jazdy na nartach chyba).

                    > A czym nowe bedzie sie roznic od obecnego poza wygladam, ktory opatrzy sie po m
                    > iesiacu czy dwoch?

                    Tym, że będzie na gwarancji i że będzie mniejsze prawdopodobieństwo awarii.

                    > Wg mnie, w takiej klasie aut to poki sie nie psuje to sie na nastepne kasy nie
                    > wydaje bo po co?

                    Dla przyjemności kupowania nowego. Twoje rozumowanie kojarzy mi się z chodzeniem w łachmanach.

                    > Ma byc jak piszez, do przemieszczania sie w miescie od A do B I poki to robi je
                    > st OK.

                    Właśnie dlatego, że ma służyć do takich czynności, musi w temacie "przyjemnościowym" nadrabiać czymś innym. No i im starsze i im większy przebieg, tym większe ryzyko, że jakiś element osiągnie koniec życia. I koniec przemieszczania.
                    --
                    "The first duties of the physician is to educate the masses not to take medicine." Sir William Osler
                    • misiaczek1281 Re: to jest coś innego 10.05.15, 19:12
                      do.ki napisał:
                      Śmiać mi się chce gdy cz> ytam o bananie na twarzy przy jeździe pełnoletnim BMW. Tak jakby frajda brała s> ię z niebezpieczeństwa (ten sam mechanizm psychologiczny jak w przypadku frajdy> z jazdy na nartach chyba).
                      a co niebezpiecznego jest w jeździe 18 letnim BMW czy 12 letnim Polo jeśli są sprawne technicznie i się nie psują a jeśli juz sie psują to drobiazgi: raz na dwa lata drążek kierowniczy za 29 zł?
                      >
                      > > A czym nowe bedzie sie roznic od obecnego poza wygladam, ktory opatrzy si
                      > e po m> > iesiacu czy dwoch?
                      > > Tym, że będzie na gwarancji i że będzie mniejsze prawdopodobieństwo awarii.
                      gwarancja to tani chwyt marketingowy... gwarancja nie obejmuje wszystkiego....poczytaj szczegóły gwarancji to pogadamy....szczególnie te drobnym druczkiem :)
                      >
                      > > Wg mnie, w takiej klasie aut to poki sie nie psuje to sie na nastepne kas
                      > y nie> > wydaje bo po co?
                      > > Dla przyjemności kupowania nowego.
                      a na czym polega ta "przyjemność" kupowania nowego auta? na tym że nowe auto sprzedaje pani w mini spódniczce czy na tym że dają dywaniki gratis? a może na tym że opłata za "wydanie auta": wynosi kilkaset zł? ciekawe na czym polega to "wydanie"... naleją chociaż pełny bak paliwa i dadzą wisiorek czy co?:)
                      >
                      > > Ma byc jak piszez, do przemieszczania sie w miescie od A do B I poki to r
                      > obi je> > st OK.
                      >
                      > Właśnie dlatego, że ma służyć do takich czynności, musi w temacie "przyjemności
                      > owym" nadrabiać czymś innym. No i im starsze i im większy przebieg, tym większe
                      > ryzyko, że jakiś element osiągnie koniec życia. I koniec przemieszczania.
                      To się naprawi i jedzie się dalej.... gdy samochód się zepsuje to sie go naprawia a nie wywala na złom i kupuje nowy :) haha:)
                      --
                      Tak. To prawda że moje poglądy są oryginalne...ludzie mi tego zazdroszczą bo też by tak chcieli, ale nie potrafią, więc działa u nich zasada negacji. Nie potrafią czegoś zrozumieć więc to odrzucają ...To jednak daje mi siłę i utwierdza w przekonaniu że mój sposób myślenia wzbudza emocje i ma w sobie coś czego inni nie mają...coś więcej niż tylko "hau hau" :)
                    • galtomone Re: to jest coś innego 10.05.15, 19:26
                      do.ki napisał:

                      > > I rownoczesnie piszesz o Frajdzie? W klasie aut typu Panda?
                      >
                      > A dlaczego nie? Jak nowe, ładnie wykończone, pachnące?

                      W klasie Pandy?????

                      Ja rozumiem jakbysmy o BMW 1, Mini, czy jakims MX5 dyskutowali - to mimo, ze male napewno by sie zalety znalazly. Ale Corsa, Panda, C3 - to zwykle, nudne dupowozy do miasta - dla innego klienta. I 100k w lewo czy w prawo niczego tu nie zmienia.
                      > > A czym nowe bedzie sie roznic od obecnego poza wygladam, ktory opatrzy si
                      > e po m
                      > > iesiacu czy dwoch?
                      >
                      > Tym, że będzie na gwarancji i że będzie mniejsze prawdopodobieństwo awarii.

                      Ale nie za darmo!!!! :-)
                      Nie wyobrażam sobie awarii, która by koszrowala tyle, by usprawiedliwić zakup nowego auta inaczej niż po prostu checia zmiany starego gadgetu na nowy.

                      Z drugiej strony, powidziwam, bo porzygalbym się z nudow gdybym wiedział, ze kupuje auto na kolejne 9-10. I ze dlatego, ze kupiłem nowe nie zmienie go po 2.

                      Stanowczo wolabym isc do dealera (żeby było pewne, ale kupic jednak roczne, dwuletnie).
                      Każdy jednak ma inne potrzeby.
                      Dla mnie smieszne jest tylko ocenianie, ze jak auto ma 130k na bacie - 1 wlasciciel od nowości i serwisowaen, to już jest trupem i to jest powod do zmiany.

                      > > Wg mnie, w takiej klasie aut to poki sie nie psuje to sie na nastepne kas
                      > y nie
                      > > wydaje bo po co?
                      >
                      > Dla przyjemności kupowania nowego.

                      JASNE!!!!! Ale nie widze by autor watku uzyl tego argumentu a ten dla mnie zalatwilby sprawę.

                      > Twoje rozumowanie kojarzy mi się z chodzenie
                      > m w łachmanach.

                      ???? Znaczy w jego c3 odpadają już kawałki blachy, auto jest brudne i się rozpada????

                      > > Ma byc jak piszez, do przemieszczania sie w miescie od A do B I poki to r
                      > obi je
                      > > st OK.
                      >
                      > Właśnie dlatego, że ma służyć do takich czynności, musi w temacie "przyjemności
                      > owym" nadrabiać czymś innym.

                      No to musiałby chyba loda robic - bo nie wiem co innego może robic pnada, fiesta czy corasa.... żeby po dwóch miesiach się nie znudzilo. No... gora 6!!

                      > No i im starsze i im większy przebieg, tym większe
                      > ryzyko, że jakiś element osiągnie koniec życia. I koniec przemieszczania.

                      Piszesz tak jakby to było 40 lat temu, gdzie auto stawalo na srodku drogi i już... bo osignelo przebieg 100k
                      Sorry... ale przy aucie które się ma od nowości, serwisuje i uzwa w miescie takie rzeczy prawie się nie zdarzają a naprawy nie kosztują tysięcy złotych.

                      Przykład - Fusion znajomej o którym pisałem. Fakt, padla sprezyna pod domem, ale naprawa to 500 zl!



                      --
                      Pozdrawiam,
                      galtom
                      • do.ki Re: to jest coś innego 10.05.15, 20:01
                        galtomone napisał:


                        > W klasie Pandy?????

                        A dlaczego nie?

                        > Ja rozumiem jakbysmy o BMW 1, Mini, czy jakims MX5 dyskutowali - to mimo, ze ma
                        > le napewno by sie zalety znalazly. Ale Corsa, Panda, C3 - to zwykle, nudne dupo
                        > wozy do miasta - dla innego klienta.

                        No a na ten przykład Mito?

                        > Ale nie za darmo!!!! :-)
                        > Nie wyobrażam sobie awarii, która by koszrowala tyle, by usprawiedliwić zakup n
                        > owego auta inaczej niż po prostu checia zmiany starego gadgetu na nowy.

                        Bo polska specyfika to tanie naprawy. Piszesz poniżej o wymianie sprężyny w Focusie za 500 zł. Dla mnie to kosmos. Jak w Polo trzeba było wymienić zawór EGR (i nie jest to usterka z miejsca unieruchamiająca, jeszcze dowlokłem się o własnych siłach do domu, a potem do warsztatu), to faktura była: €326 za zawór; €308 za robociznę, plus jeszcze jakieś pierdułki jak płyn chłodzący i podpięcie do gniazda OBD (za samo sczytanie błędów €30), razem €716. Wszystkie powyższe kwoty trzeba też podwyższyć o 21% VATu. Nie dziwne więc, że nie czekałem na następną usterkę, tylko sprzedałem Polo. Bo serwis zabija ceną. Więc używasz auta póki gwarancji starczy, a potem do ludzi.

                        > > Twoje rozumowanie kojarzy mi się z chodzenie
                        > > m w łachmanach.
                        >
                        > ???? Znaczy w jego c3 odpadają już kawałki blachy, auto jest brudne i się rozpa
                        > da????

                        Brudne jest na pewno. I ma powycieraną tapicerkę.



                        --
                        "If we want a wealthy society, we'll have to tolerate wealthy men." Winston Churchill
                        • galtomone Re: to jest coś innego 11.05.15, 09:36
                          do.ki napisał:

                          > No a na ten przykład Mito?

                          Wyobrazasz sobie 1 klienta rozwazajacego Mito albo Pande/C3? Bo ja nie.... To jednak trochę rozne auta do innego klienta adresowane.
                          W przypadku Mito mialbys racje.. ato fajnie wygląda, ma jakiś "spadek" sportowy - i postawiłbym je w grupie ze wspomnianym Mini.

                          >
                          > > Ale nie za darmo!!!! :-)
                          > > Nie wyobrażam sobie awarii, która by koszrowala tyle, by usprawiedliwić z
                          > akup n
                          > > owego auta inaczej niż po prostu checia zmiany starego gadgetu na nowy.
                          >
                          > Bo polska specyfika to tanie naprawy.

                          ?????

                          No to wymysl naprawę C3, który jest serwisowany w ASO, ma 135kkm na blacie, jedna wlascicielke od nowości , która będzie kosztowac 35k?

                          Bo jakos sobie nie mogę wyobrazić co mogloby się w takim aucie zepsuc, żeby tyle kosztowac.

                          I dla jasnaosci, gdyby auto się faktycznie puslo (to autor raczej by o tym napisał), to co chwile tu 100 zl, tam 200, itd...
                          Jeśli auto zacyzna się robic skarbonka to wtedy argument o konczacym się aucie ma logiczny sens!

                          JA nie dysutuje z checia zaminy i zakupu nowego - OK< przyjmuje, ktoś chce - proszę bardzo.

                          Ale jak jednocześnie usprawiedliwia to zamiast przyjmonoscia fakte, ze auto, które się nie psuje się konczy to jest to po prostu smieszne/dziwne.

                          > Piszesz poniżej o wymianie sprężyny w Foc
                          > usie za 500 zł. Dla mnie to kosmos.

                          No widzisz... i kupujesz nowe auto, za kupe siena, po czym się okazyje, ze jak po roku czy dwóch sprzyna się zlamie to jako zyzywajacy się element zawieszenia i tka za jej naprawę zapłacisz z wlansej kieszeni.... Tylko więcej bo nie dawno na samo auto wydales....

                          > Jak w Polo trzeba było wymienić zawór EGR (
                          > i nie jest to usterka z miejsca unieruchamiająca, jeszcze dowlokłem się o własn
                          > ych siłach do domu, a potem do warsztatu), to faktura była: €326 za zawór
                          > ; €308 za robociznę, plus jeszcze jakieś pierdułki jak płyn chłodzący i p
                          > odpięcie do gniazda OBD (za samo sczytanie błędów €30), razem €716.

                          Super... i w Twojej rzeczywistości ekonomicznej wymina auta "na wszelki wypadek" ma sens, ale w PL jeszcze nie, bo naprawy nie kosztują takiego majątku i długo jeszze kosztowac nie będą.
                          Zatem nie sa zadnym sensownym argumentem ekonomicznym (a o takich rozmawiamy) dla zmiany nie pusjacego się i swerwisowanego auta na nowe.

                          > Brudne jest na pewno. I ma powycieraną tapicerkę.

                          Twierdzisz ze autor watku to brudas i fleja czy ze jego Zona ma wielka, gruba dupe?

                          --
                          Pozdrawiam,
                          galtom
                        • galtomone I jeszcze jedno - do.ki 11.05.15, 10:11
                          Zwróc uwagę jeszcze na jedna rzecz. Tytul pierwszego postu.
                          Autor szuka racjonalnych argumentow za.
                          W waunkach ekonomicznych PL sprzedawanie tnie pusjacego się C3 (by nadal jezdzic tanio i ekonomicznie) nie jest racjonalne.

                          Prawda?

                          Jakby kloci mi się podejście do zmiany polaczone z powodem. Gdyby pytal tylko o to co fajne do miasta bo star się znudzilo...OK. Ale jednocześnie jest silnie podkreślony watek ekonomiczny - ma być tanio. Czy wymiana auta które się nie psuje ma ekonomiczny sens? Będzie faktycznie tansze niż pojzdzenie nim jeszcze rok, dwa , trzy az faktycznie zacznie się psuc?

                          Wg mnie nie.
                          --
                          Pozdrawiam,
                          galtom
                        • misiaczek1281 Re: to jest coś innego 11.05.15, 19:18
                          do.ki napisał:

                          > Bo polska specyfika to tanie naprawy. Piszesz poniżej o wymianie sprężyny w Foc
                          > usie za 500 zł. Dla mnie to kosmos. Jak w Polo trzeba było wymienić zawór EGR (
                          > i nie jest to usterka z miejsca unieruchamiająca, jeszcze dowlokłem się o własn
                          > ych siłach do domu, a potem do warsztatu), to faktura była: €326 za zawór
                          > ; €308 za robociznę, plus jeszcze jakieś pierdułki jak płyn chłodzący i p
                          > odpięcie do gniazda OBD (za samo sczytanie błędów €30), razem €716.
                          > Wszystkie powyższe kwoty trzeba też podwyższyć o 21% VATu. Nie dziwne więc, że
                          > nie czekałem na następną usterkę, tylko sprzedałem Polo. Bo serwis zabija ceną
                          > . Więc używasz auta póki gwarancji starczy, a potem do ludzi.
                          zawór EGR do Polo to 300-500 zł a nie €326
                          za to utrata wartości nowego auta to nie 300 zł tylko 20 000 zł....to dopiero są koszty ! hehe:)

                          >
                          > > > Twoje rozumowanie kojarzy mi się z chodzenie
                          > > > m w łachmanach.
                          > >
                          > > ???? Znaczy w jego c3 odpadają już kawałki blachy, auto jest brudne i się
                          > rozpa
                          > > da????
                          >
                          > Brudne jest na pewno. I ma powycieraną tapicerkę.
                          moje Polo jest czyste i nie ma wytartej tapicerki:)
                          --
                          Tak. To prawda że moje poglądy są oryginalne...ludzie mi tego zazdroszczą bo też by tak chcieli, ale nie potrafią, więc działa u nich zasada negacji. Nie potrafią czegoś zrozumieć więc to odrzucają ...To jednak daje mi siłę i utwierdza w przekonaniu że mój sposób myślenia wzbudza emocje i ma w sobie coś czego inni nie mają...coś więcej niż tylko "hau hau" :)
                • trypel Re: to jest coś innego 11.05.15, 09:12
                  Broń Boże nie chodzi mi o kolekcjonerstwo
                  Każdym z pojazdów ( poza skuterem) w każdej chwili moge pojechać na koniec kontynentu bez żadnego ryzyka. Właśnie dlatego ze obsesyjnie dbam o swoje pojazdy. Dbam bo lubię a nie ze muszę.


                  --
                  Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
                  • do.ki a konkretnie? 11.05.15, 09:24
                    Na czym polega to "obsesyjne dbanie"? Bo dbanie o to, zeby byl swiezy i dobrej jakosci olej w silniku i zeby nadwozie bylo nawoskowane, raczej niezawotnosci starego auta niewiele sie przysluzy.
                    --
                    "The best argument against democracy is a five-minute conversation with the average voter." Winston Churchill
                    • trypel Re: a konkretnie? 11.05.15, 14:45
                      Na słuchaniu i zdaniu swojego pojazdu. W ten sposób 99% usterek nie ma bo one wcześniej dają bardzo wyraźne znaki. Ze coś sie stanie.
                      O np dziwny dźwięk dał mi znać ze coś jest nie tak z pompa klimy w alltracku. Pojechałem do serwisu i okazało sie ze sie głupia śrubka zaczęła wykręcać... Jakbym tego nie usłyszał to agregat do wymiany jakby sie odkręciła.

                      Na czym jeszcze: wymiana płynu hamulcowego co 2 lata, w chłodnicy tak samo, olej co max 15 tys a nie 30 itd. Saaba jak sprzedawaliśmy to miał 246 tys i 15 lat. I wsiadałem do niego z dokładnie taka pewnością jak do nowego służbowego. I tak samo nie bałem sie nim przekraczać 200
                      --
                      Lepszy mały ale własny i z przodu niż duży ale cudzy i z tyłu...
            • galtomone Re: W jaki sposob konkretnie go wykancza? 10.05.15, 08:45
              Mysle, ze w przypadku tej kalsy aut wogole ciezko mowic o frajdzie bez wzgedlu na wiek.
              To przeciez ma byc miejski dupowoz... a ty o frajdzie piszesz.
              To nie jest cecha (dawanie frajdy z jazdy), ktora w prypadku takiego auta ma znaczenie.
              Zauwazyles by autor watku cos o frajdzie pisal???

              Pisal, ze ma byc male, tanie, ekonomiczne, do miasta a nie, ze ma dawac frajde z jazdy :-)

              --
              Pozdrawiam,
              galtom
              • do.ki frajda z jazdyi inne 10.05.15, 08:52
                Założyciel wątku nie pisał, ale ja myślę, że to ma znaczenie. Dla mnie ma. Po paru latach od zakupu każdy samochód, jaki dotychczas miałem, po prostu się opatrzy i nie jest już fajnie do niego wsiadać. To tak jak ze znoszonymi butami: niby wygodne i dobrze służyły, ale nie wyglądają już dobrze.
                Inna sprawa to często na tym forum powtarzane "jak się dba, to się ma". Co to znaczy "dbać"? Od dbania są przeglądy, te robi warsztat, nie ja. Nie mam wpływu na to jak są robione, zresztą pewnie trudno byłoby mi odróżnić przegląd zrobiony dobrze od zrobionego źle. A to, że nic się nie psuje, to chyba wymóg podstawowy wobec samochodu? Jak samochód zaczyna się psuć (a 135000 km to już najwyższy czas na awarię w omawianym przypadku), to trzeba się go szybko i sprawnie pozbyć.
                --
                "If we want a wealthy society, we'll have to tolerate wealthy men." Winston Churchill
                • misiaczek1281 Re: frajda z jazdyi inne 10.05.15, 19:20
                  do.ki napisał:

                  > Założyciel wątku nie pisał, ale ja myślę, że to ma znaczenie. Dla mnie ma. Po p
                  > aru latach od zakupu każdy samochód, jaki dotychczas miałem, po prostu się opat
                  > rzy i nie jest już fajnie do niego wsiadać. To tak jak ze znoszonymi butami: ni
                  > by wygodne i dobrze służyły, ale nie wyglądają już dobrze.
                  > Inna sprawa to często na tym forum powtarzane "jak się dba, to się ma". Co to z
                  > naczy "dbać"? Od dbania są przeglądy, te robi warsztat, nie ja. Nie mam wpływu
                  > na to jak są robione, zresztą pewnie trudno byłoby mi odróżnić przegląd zrobion
                  > y dobrze od zrobionego źle. A to, że nic się nie psuje, to chyba wymóg podstawo
                  > wy wobec samochodu? Jak samochód zaczyna się psuć (a 135000 km to już najwyższy
                  > czas na awarię w omawianym przypadku), to trzeba się go szybko i sprawnie pozb
                  > yć.

                  zależy jakie awarie... kupiłem Polo z przebiegiem 168 tys.km.... teraz ma 198 tys.km... owszem było kilka drobiazgów....2 drążki kierownicze (100zł), nowy tłumik środkowy 140 zł, czujnik świateł stopu, rozrząd + 2 żarówki,olej+ filtry....razem około 1 000 zł przez 3 lata i
                  30 000km.... czy to o te "awarie" chodzi? Dla mnie to nie są awarie tylko normalne wymiany eksploatacyjne....awarie to są wtedy gdy unieruchamiają auto a takiej nie miałem :)

                  --
                  Tak. To prawda że moje poglądy są oryginalne...ludzie mi tego zazdroszczą bo też by tak chcieli, ale nie potrafią, więc działa u nich zasada negacji. Nie potrafią czegoś zrozumieć więc to odrzucają ...To jednak daje mi siłę i utwierdza w przekonaniu że mój sposób myślenia wzbudza emocje i ma w sobie coś czego inni nie mają...coś więcej niż tylko "hau hau" :)
                • galtomone Re: frajda z jazdyi inne 10.05.15, 19:28
                  do.ki napisał:

                  > Inna sprawa to często na tym forum powtarzane "jak się dba, to się ma". Co to z
                  > naczy "dbać"? Od dbania są przeglądy, te robi warsztat, nie ja. Nie mam wpływu
                  > na to jak są robione, zresztą pewnie trudno byłoby mi odróżnić przegląd zrobion
                  > y dobrze od zrobionego źle.

                  No ale masz wpływ na to jak wygląda. Zainwestuj 3-5k w detailing i będziesz mieć stan fabryczny z zewnątrz i wewnątrz. :-)
                  Na to masz wpływ. Jak myjesz, gdzie, czy woskujesz, itd...

                  > A to, że nic się nie psuje, to chyba wymóg podstawo
                  > wy wobec samochodu? Jak samochód zaczyna się psuć (a 135000 km to już najwyższy
                  > czas na awarię w omawianym przypadku), to trzeba się go szybko i sprawnie pozb
                  > yć.

                  A gdzie wyczytales ze omawiana C3 się psuje? Bo ja o to pytałem i autor watku nie potwierdzil, ze się psuje....


                  --
                  Pozdrawiam,
                  galtom
                  • do.ki Re: frajda z jazdyi inne 10.05.15, 21:08
                    > No ale masz wpływ na to jak wygląda. Zainwestuj 3-5k w detailing i będziesz mie
                    > ć stan fabryczny z zewnątrz i wewnątrz. :-)
                    > Na to masz wpływ. Jak myjesz, gdzie, czy woskujesz, itd...

                    @galto, gdybyś był kobietą, pewnie wierzyłbyś w odmładzające właściwości kremu na zmarszczki, jeśli naprawdę uważasz tak, jak napisałeś powyżej. Ale niech kobiety sobie wierzą w co chcą i nawet wydają na to pieniądze, a prawda jest brutalna: czas nie oszczędza ani samochodów, ani kobiet. Tak poza tym: jak mycie i woskowanie wpływa na stan techniczny samochodu? Jeśli w ogóle, to chyba tylko ujemnie, bo może coś zawilgotnieć od tego ciągłego mycia.
                    Detailing stanu fabrycznego nie da. Już po paru latach plastiki będą miały ślady używania, a chociażby przednia szyba- zawsz pojawią się na niej uszkodzenia. Od kamieni, od piasku...
                    --
                    "I hate to advocate drugs, alcohol, violence, or insanity to anyone, but they've always worked for me." Hunter S. Thompson
                    • galtomone Re: frajda z jazdyi inne 11.05.15, 09:45
                      do.ki napisał:

                      Pisalem ci wyżej - zebysmy rozdzilili stan tech od wyglądu na ten pierwszy faktycznie nie masz dużego wpływu poza serwisowaniem.

                      Inna sprawa, ze nie mogę się zgodzić z opinia, ze 135k przebiegu to najwyższy czas na awarie... a 100 czy 150k to jakies magiczne cyfry sa ze już najwyższy czas???

                      Ale na wygląda auta masz wpływ.
                      Jak przez x lat edziesz wozil autem worki z cementem i ladowal się w uje...nich blotem butach do srodka to raczej nie będzie srodek wygladal tak samo jak w takim o który ktoś dbal. Zatem nie opowiadaj bzdur ze nie masz wpływu na zużycie i się nie da.

                      A co do lakieru... a może na nowe auto naklepic "see through" folie... Lakier i przez 10 lat zostanie jak nowy.
                      Można tez regularnie woskowac i zabezpieczać przed UV, jak ptak nasra to od razu czyscic... jest sporo możliwości.
                      Dlatego tez na ulicy widac identyczne auta w identycznym kolorze, z tego samego rocznika, gdzie jedno ma spolowaly lakier i wygląda jak kupa nieszczęścia a sa i takie, o których bys pomyslal -(nie znając się), ze to auto ma rok... może dwa.

                      Reasumujac.
                      Nibyloby z mojej strony dyskusji i pytan gdyby autor napisał. Mamy auto 9 lat, znudzilo się, czas na zmiane.
                      Ale pisanie, mamy auto 9 lat.... jeszcze nic się nie zepuslo ale na pewno się konczy i TO (ekonomia!!!!) jest powodem zmiany to po prostu bzdura.

                      --
                      Pozdrawiam,
                      galtom
                      • do.ki odpadłem 11.05.15, 20:10
                        > Można tez regularnie woskowac i zabezpieczać przed UV, jak ptak nasra to od raz
                        > u czyscic... jest sporo możliwości.

                        Ja myślę, że takie obsesje na punkcie lakieru da się leczyć...

                        Ale OK, jeśli dyskusja jest na takim poziomie, to ja odpadam. Trypel marnuje pieniądze na płyn hamulcowy (jakoś kiedyś przez całe życie samochodu można było nie wymieniać), Ty proponujesz cackanie się. Nie trzeba wozić cementu, wystarczy zostawić samochód przed domem na 24 godziny, a jest tak zakurzony, że mycia nie widać. Dlatego oduczyłem się zabawy w mycie i myję (i woskuję też) tak ze 3 razy do roku. To samochód jest dla mnie, nie ja dla samochodu.

                        Ale nadal nie wiem jak cackanie się pomaga na długowieczność. Może innym razem...
                        --
                        "Ambition is a dream with a V8 engine. Ain't nowhere else in the world where you can go from driving a truck to Cadillac overnight." Elvis Presley
                        • trypel Re: odpadłem 11.05.15, 21:09
                          Kiedy to były takie płyny hamulcowe których sie nie wymieniało?
                          Każdy marnuje pieniądze tak jak lubi. Ty tez :)
                          --
                          Lepszy mały ale własny i z przodu niż duży ale cudzy i z tyłu...
                        • galtomone Re: odpadłem - serio??? 12.05.15, 07:51
                          do.ki napisał:

                          > > Można tez regularnie woskowac i zabezpieczać przed UV, jak ptak nasra to
                          > od raz
                          > > u czyscic... jest sporo możliwości.
                          >
                          > Ja myślę, że takie obsesje na punkcie lakieru da się leczyć...

                          Obsesje? Jak dbasz tak masz. Nie namawiam cie do jazdy codziennie na takie zabiegi... Ale jak pojedziesz na reczna myjnie raz na miesiac, to zaufaj mi, ze twoje auto po 5 latach bedzie wygladac 10000 razy lepiej niz to, ktore bylo myte dwa razy w roku.

                          > Ale OK, jeśli dyskusja jest na takim poziomie, to ja odpadam. Trypel marnuje pi
                          > eniądze na płyn hamulcowy (jakoś kiedyś przez całe życie samochodu można było n
                          > ie wymieniać),

                          To cos nowego wiesz o plynach hamulcowych. O ile pamietam to zmienialo sie je zawsze co 2 lata lub wczesniej o ile przyrzad wskzal, ze temp wrzenia staje sie coraz nizzsza z powodu jak sadze coraz wyzszej zawartosci wody, ktora plyn w siebie wchalnia z powietrza.

                          > Ty proponujesz cackanie się.

                          Regularne mycie I posiadanie czystego auta to cackanie sie? Az starch myslec co sadzisz o czestym mysiu rak....

                          > Nie trzeba wozić cementu, wystarczy
                          > zostawić samochód przed domem na 24 godziny, a jest tak zakurzony, że mycia ni
                          > e widać.

                          Acha, ale jak sie ma nowe z salonu to sie nie kurzy I wtedy przez ile - miesiac, 3, 5 , rok?? Masz caly czas fajne, czyste auto a nie stare I brudne???

                          > Dlatego oduczyłem się zabawy w mycie i myję (i woskuję też) tak ze 3 r
                          > azy do roku. To samochód jest dla mnie, nie ja dla samochodu.

                          Ja tam lubie miec czyyste auto, ktore ladnie wyglada. A mycie jest tansze niz kupowanie nowego co chwile. Butow pewnie tez nie czyscisz...? :-)

                          > Ale nadal nie wiem jak cackanie się pomaga na długowieczność. Może innym razem.
                          > ..

                          Mowisz o dlugowicznosci czy o zachowaniu atrakcyjnego stanu. Bo kwestie mechaniczne I estetyczne nie do konca musza isc w parze, szczegolnie jak sie ma np. Citroena czy Fiata...

                          Tak czy siak, sprzedawanie auta, bo pzekroczylo magiczna bariere 100k, w warunkach PL (gdzie naprawy drogie nie sa), z powodu checi utrzymania taniego jezdzenia I w zwiazku z tym powolywania sie na to, ze auto sie konczy jest po prostu IDIOTYCZNE.

                          Ekonomicznie to sie ni jak nie spina, a argument jest dla idiotow.
                          --
                          Pozdrawiam,
                          galtom
                          • do.ki Re: odpadłem - serio! 12.05.15, 21:30
                            galtomone napisał:


                            > Obsesje? Jak dbasz tak masz. Nie namawiam cie do jazdy codziennie na takie zabi
                            > egi... Ale jak pojedziesz na reczna myjnie raz na miesiac, to zaufaj mi, ze two
                            > je auto po 5 latach bedzie wygladac 10000 razy lepiej niz to, ktore bylo myte d
                            > wa razy w roku.

                            Może i będzie lepiej wyglądać. Ale czy będzie lepiej jeździć?


                            > To cos nowego wiesz o plynach hamulcowych. O ile pamietam to zmienialo sie je z
                            > awsze co 2 lata lub wczesniej o ile przyrzad wskzal, ze temp wrzenia staje sie
                            > coraz nizzsza z powodu jak sadze coraz wyzszej zawartosci wody, ktora plyn w si
                            > ebie wchalnia z powietrza.

                            Teorię to ja znam. Ale znam też praktykę, z czasów dużych i małych fiatów i wiem, że nie bawiono się w takie rzeczy, tylko jeździło się na jednym płynie i po 7 lat bez problemu. A temperatura wrzenia płynu jest w normalnej jeździe mało istotna. To jest istotne dla jeżdżących gaz-hamulec. Ale to inna rozmowa.


                            > Regularne mycie I posiadanie czystego auta to cackanie sie? Az starch myslec co
                            > sadzisz o czestym mysiu rak....

                            Nie widzisz różnicy między myciem rąk i myciem kupy żelastwa?


                            > Acha, ale jak sie ma nowe z salonu to sie nie kurzy I wtedy przez ile - miesiac
                            > , 3, 5 , rok?? Masz caly czas fajne, czyste auto a nie stare I brudne???

                            Mam cały czas zakurzone auto, bo nie da się mieć niezakurzonego. No to go nie myję, bo jaki sens?


                            > Ja tam lubie miec czyyste auto, ktore ladnie wyglada. A mycie jest tansze niz k
                            > upowanie nowego co chwile. Butow pewnie tez nie czyscisz...? :-)

                            Nie widzisz różnicy między butami a kupą żelastwa? A butów na motocykl faktycznie nie czyszczę. Bo i po co?


                            > Mowisz o dlugowicznosci czy o zachowaniu atrakcyjnego stanu. Bo kwestie mechani
                            > czne I estetyczne nie do konca musza isc w parze, szczegolnie jak sie ma np. Ci
                            > troena czy Fiata...

                            Mówię o sprawności technicznej. Atrakcyjny wygląd nie jest możliwy w przypadku starego auta, bo ono jest stare i to widać. Zawsze. Choćby nie wiem jak pucowane.

                            > Tak czy siak, sprzedawanie auta, bo pzekroczylo magiczna bariere 100k, w warunk
                            > ach PL (gdzie naprawy drogie nie sa), z powodu checi utrzymania taniego jezdzen
                            > ia I w zwiazku z tym powolywania sie na to, ze auto sie konczy jest po prostu I
                            > DIOTYCZNE.
                            >
                            > Ekonomicznie to sie ni jak nie spina, a argument jest dla idiotow.


                            zacytujmy z postu otwierającego wątek:

                            "Liczę na racjonalne argumenty ale dopuszczam także emocjonalne ;)"

                            No to jesteśmy w kategorii emocjonalne. A racjonalnie NIKT nie wyjaśnił na czym polega "dbanie", które powoduje, że "się ma". Nadal uważam, że nie ma takiego czegoś, a mieć to można najwyżej szczęście, jak dany egzemplarz pojeździ ponadprzeciętnie długo. Nie mówię tu o zarzynaniu auta, ale dbanie w sensie majstrowanie? Ossochozzi?

                            --
                            Proletariusze wszystkich krajów, walcie się.
                            • galtomone Re: odpadłem - serio! 13.05.15, 08:01
                              do.ki napisał:

                              > galtomone napisał:
                              >
                              >
                              > > Obsesje? Jak dbasz tak masz. Nie namawiam cie do jazdy codziennie na taki
                              > e zabi
                              > > egi... Ale jak pojedziesz na reczna myjnie raz na miesiac, to zaufaj mi,
                              > ze two
                              > > je auto po 5 latach bedzie wygladac 10000 razy lepiej niz to, ktore bylo
                              > myte d
                              > > wa razy w roku.
                              >
                              > Może i będzie lepiej wyglądać. Ale czy będzie lepiej jeździć?

                              A będziesz je serwisowal tak jak tego wymaga czy tylko wtedy kiedy stanie?

                              > Teorię to ja znam. Ale znam też praktykę, z czasów dużych i małych fiatów i wie
                              > m, że nie bawiono się w takie rzeczy, tylko jeździło się na jednym płynie i po
                              > 7 lat bez problemu.

                              Gratuluje dobrego mechanika pod blokiem. W moich Maluchu, w Wardburgu i dwóch fordach wymieniałem.

                              > A temperatura wrzenia płynu jest w normalnej jeździe mało i
                              > stotna. To jest istotne dla jeżdżących gaz-hamulec. Ale to inna rozmowa.

                              Acha, czyli jak ktoś jedzi np.w gorach i jednak hamuje hamulcem zamiast silnikiem (a tak robi spora grupa przeciętnych kierowcow) to to tez jest be znaczenia? Tylko "rajdowcy" musza się martwic?
                              A może jeszcze ma znaczenie ile tej wody (np. w 7 roku użytkowania) jest i kiedy zacznie się gotowac?

                              Ale co ja tam wiem...

                              > Nie widzisz różnicy między myciem rąk i myciem kupy żelastwa?

                              Nie widze... Czystosc moja i otoczenia to jakby nawyk.... To jakby uznac... ze skoro sprzątasz w domu, to możesz smieci przez okno wyrzucić, bo przecież ich nie widzisz....

                              > > Acha, ale jak sie ma nowe z salonu to sie nie kurzy I wtedy przez ile - m
                              > iesiac
                              > > , 3, 5 , rok?? Masz caly czas fajne, czyste auto a nie stare I brudne???
                              >
                              > Mam cały czas zakurzone auto, bo nie da się mieć niezakurzonego. No to go nie m
                              > yję, bo jaki sens?

                              Ja tam widze roznice miedzy drobnym kurzem na nawskowanym aucie a samochodem, który ukrywa swój kolor pod warstwa kurzu, blota i ptasich gowien. Ale co kto lubi...

                              > Nie widzisz różnicy między butami a kupą żelastwa? A butów na motocykl faktyczn
                              > ie nie czyszczę. Bo i po co?

                              Nie widze.

                              > Mówię o sprawności technicznej.

                              No to z autem jest podobnie jak z samolotem. Te którymi latasz to ez nie nowki sztuki z przebiegiem milion km czy 1000 h lotu.

                              Zatem jak można zachować je w sprawności technicznej???? Magia??? Jak to możliwe, ze samolot ma 20 lat i nadal jest normalnie eksploatowany???

                              > Atrakcyjny wygląd nie jest możliwy w przypadku
                              > starego auta, bo ono jest stare i to widać.

                              Acha.... Skad zatem kosmiczne ceny oldtimerów, które sa w fabrycznym stanie. Ich wiek widać jedynie po modelu - nie stopniu zużycia.

                              --
                              Pozdrawiam,
                              galtom
                              • do.ki Re: odpadłem - serio! 13.05.15, 08:16
                                galtomone napisał:


                                > A będziesz je serwisowal tak jak tego wymaga czy tylko wtedy kiedy stanie?

                                Bede je serwisowal wedlug zalecen producenta. A te we wspolczesnych samochodach sa proste: jezdzic na przeglady co iles tam. Przy tym przeglad to jest black box, do ktorego jako klient nie mam wgladu i nie mam nan wplywu. Jak sie zapala swiatelko: jechac powoli do serwisu. Jak stanie: sprowadzic lawete i jechac do serwisu.
                                Serwisowanie wspolczesnego auta sprowadza sie do umowienia sie na przeglad i zostawienia auta w serwisie co jakis czas. Wszystko. Wiec co to jest "dbanie"?


                                > Acha, czyli jak ktoś jedzi np.w gorach i jednak hamuje hamulcem zamiast silniki
                                > em (a tak robi spora grupa przeciętnych kierowcow) to to tez jest be znaczenia?
                                > Tylko "rajdowcy" musza się martwic?
                                > A może jeszcze ma znaczenie ile tej wody (np. w 7 roku użytkowania) jest i kied
                                > y zacznie się gotowac?

                                Nie wiem, czlowieku. Wiem, ze nigdy przenigdy nie mialem problemu z gotujacym sie plynem hamulcowym, gory czy nie.
                                Kiedys nie bylo tez opon zimowych, a jakos w zimie dalo sie jezdzic. Wiec moze ten plyn hamulcowy to tez taki marketingowy wymysl. Mozesz tez np prewencyjnie wymieniac akumulator co iles tam.

                                > > Nie widzisz różnicy między myciem rąk i myciem kupy żelastwa?
                                >
                                > Nie widze... Czystosc moja i otoczenia to jakby nawyk.... To jakby uznac... ze
                                > skoro sprzątasz w domu, to możesz smieci przez okno wyrzucić, bo przecież ich n
                                > ie widzisz....

                                Nie, bo wyrzucanie smieci przez okno to chamstwo. Ja widze roznice miedzy myciem rak (bo niemycie rak miewa przykre konsekwencje) a myciem samochodu. A, musze przyznac, ze motocykl myje znacznie czesciej. Nie lubie jak jest brudny. Ale jesli chodzi o samochod, to jakos mi to znacznie mniej przeszkadza. Obowiazkowe jest gruntowne mycie po zimie, zeby zmyc sol.


                                > Ja tam widze roznice miedzy drobnym kurzem na nawskowanym aucie a samochodem, k
                                > tóry ukrywa swój kolor pod warstwa kurzu, blota i ptasich gowien. Ale co kto lu
                                > bi...

                                Uciekanie sie do skrajnosci nie pomoze w rozmowie.


                                > No to z autem jest podobnie jak z samolotem. Te którymi latasz to ez nie nowki
                                > sztuki z przebiegiem milion km czy 1000 h lotu.
                                >
                                > Zatem jak można zachować je w sprawności technicznej???? Magia??? Jak to możliw
                                > e, ze samolot ma 20 lat i nadal jest normalnie eksploatowany???

                                Przeglad samolotu wyglada i kosztuje jednak troche inaczej. Czesci sa wymieniane po wyczerpaniu resursu niezleznie od tego czy sa sprawne. W przypadku samochodu nie ma to ekonomicznego sensu.

                                > Acha.... Skad zatem kosmiczne ceny oldtimerów, które sa w fabrycznym stanie. Ic
                                > h wiek widać jedynie po modelu - nie stopniu zużycia.

                                Co kto lubi. Ja bym takiej ceny nie dal, niektorych aspektow zabawy w oldtimery nie rozumiem. Np nie widze niczego zlego w dorobieniu brakujacej czesci, po co koniecznie musi byc fabryczna, jak mozna dorobic nowa i lepsza?
                                Poza tym oldtimery nie pelnia funkcji pojazdu przemieszczajacego cie z a do b.

                                Ktos musi te dyskusje odpuscic, inaczej bedziemy bic piane ad mortuum defecatum. Z drugiej strony: nadal nie ma odpowiedzi na pytanie co to jest dbanie.Czepiasz sie slowek albo probujesz redukcji do absurdu, ale konkretu malo. Podejrzewam, ze to jednak tak jest, ze nie ma co dbac. Samochod jezdzi dopoki jezdzi i dbanie niewiele tu zmienia. Mozna naprawiac, ale lepiej zmienic, niech naprawia nabywca.


                                --
                                "Ambition is a dream with a V8 engine. Ain't nowhere else in the world where you can go from driving a truck to Cadillac overnight." Elvis Presley
                                • galtomone Re: odpadłem - serio! 13.05.15, 10:01
                                  do.ki napisał:

                                  > galtomone napisał:
                                  >
                                  >
                                  > > A będziesz je serwisowal tak jak tego wymaga czy tylko wtedy kiedy stanie
                                  > ?
                                  >
                                  > Bede je serwisowal wedlug zalecen producenta. A te we wspolczesnych samochodach
                                  > sa proste: jezdzic na przeglady co iles tam.

                                  Tym bardziej zamian dobrze jezdzacego starszego na nowsze... które jest lepsze bo nowsze, nie ma sensu :-)

                                  > Przy tym przeglad to jest black b
                                  > ox, do ktorego jako klient nie mam wgladu i nie mam nan wplywu.

                                  Zalezy jakiej firmy masz auto i gdzie robisz przeglądy.

                                  Np. w przypadku mojego warsztatu auto jest sprawdzone od A do Z (z wylaczeniem wnętrza silnika - ale umowmy się, ze ryzyko iż ten rozpadnie się na drobne jest żadne). Zawieszenie, tarcze, klocki, wydech, przewody, rurki, itd... wszystko to jest przez mechanika przegldniete, obejrzane, dotknięte.
                                  Stad np. na ostatnim przeglądzie wyszla potrzeba wymiany swoznia (choć zadnych znaków na kierownicy jeszcze nie zauwazylem).

                                  Zatem jakie jest ryzyko awarii, mimo iż moje auto ma 11 lat i 150 kkm?
                                  Gdyby to co twierdzisz miało pokrycie w rzeczywistości, to samoloty tez nie latałby po 20 lat bo przecież to starocie...

                                  > Serwisowanie wspolczesnego auta sprowadza sie do umowienia sie na przeglad i zo
                                  > stawienia auta w serwisie co jakis czas.

                                  No tak... ale serwis wykonuje konkretne czynności - to przecież nie jest tak, ze jedziesz do ASO - auto stoi 3-5h i je odbierasz. I ze samo stanie jest wymagane.

                                  > Wszystko. Wiec co to jest "dbanie"?

                                  Miedzy innymi to, żeby i po gwarancji się tego trzymać.
                                  Albo, ze jak usłyszysz nowy dźwięk, zauważysz nowe zachowanie auta to nie będziesz tak jezdzic i jezdzic tylko ruszysz się do mechanika sprawdzić co to.

                                  Często przecież uszkodzenie jednego elementu ma wpływ na inne i z malej pierdoly, jak nie dbasz potrafi się zrobić duzy problem.
                                  > Nie wiem, czlowieku. Wiem, ze nigdy przenigdy nie mialem problemu z gotujacym s
                                  > ie plynem hamulcowym, gory czy nie.

                                  JA tez nie, ale wiem tez ze z powodu jego niedostatatecznych parametrow musialmgo wymienić. A przede wszystkim, ze jego jakos była sprawdzana w czasie przegladow.

                                  > Kiedys nie bylo tez opon zimowych, a jakos w zimie dalo sie jezdzic. Wiec moze
                                  > ten plyn hamulcowy to tez taki marketingowy wymysl.

                                  Sugeruje nigdy nie wymieniac i sprawdzić :-) Ja swój wole sprawdzić i wymienić jeśli trzeba.

                                  > Mozesz tez np prewencyjnie
                                  > wymieniac akumulator co iles tam.

                                  Dokladnie tak robie. Nauczylem się już bowiem, ze nowoczese akumulatory potrafią umrzec z dnia na dzien. A ja zauwazem gdy akumulator (pomimo sprawnego alternatora) zaczyna dawac nizsze napiecie i rozrusznik zaczyna inaczej krecic. Wtedy wystarczy sprawdzenie poziomu napiecie. Jeśli pomimo np. jazdy czy ladowania i tak jest za nizsze niż być powinno to znak, ze czas wymienić akumulator - choć jeszcze działa.

                                  > > > Nie widzisz różnicy między myciem rąk i myciem kupy żelastwa?
                                  > >
                                  > > Nie widze... Czystosc moja i otoczenia to jakby nawyk.... To jakby uznac.
                                  > .. ze
                                  > > skoro sprzątasz w domu, to możesz smieci przez okno wyrzucić, bo przecież
                                  > ich n
                                  > > ie widzisz....
                                  >
                                  > Nie, bo wyrzucanie smieci przez okno to chamstwo.

                                  Trzymanie zasyfialego auta na ladnej czystej ulicy chamstwem niby ni jest... ale kultura to tez żadna.

                                  Sorry... ale dlamnie to swiadczy o tym jak dbasz o siebie i swoje otoczenie. Jak na parkingu musze wsiadajac do swojego auta brudzic swoje ubranie o taki brudny samochod, to wcale mi sie to nie podoba. Jak na ladnej ulicy, stoi obsrane i brudne auto to tez godzi to w moje poczucie estetyki. I nie obraz się ale jedy co mi się nasowa, ze wlasciciel takiego wynalazku zapewne sam zycje w syfie skoro mu bud nie przeszkadza.

                                  Przeciez dywan jest dla ciebie a nie ty dla dywanu, okna, prysznic, itd... Wanna od nie mycia się przecie nie zepsuje bardziej lub mniej. Na to jak działa bateria lazienkowa jej czystość z zew. tez nie ma wpływu - zatem po cholerę cos czyscic?

                                  > Ja widze roznice miedzy mycie
                                  > m rak (bo niemycie rak miewa przykre konsekwencje) a myciem samochodu.

                                  A lubisz się na cisnych parkingach brudzic o auta?

                                  > A, musze
                                  > przyznac, ze motocykl myje znacznie czesciej. Nie lubie jak jest brudny.

                                  Moz czas zakupić auto, które będziesz lubil? Wtedy chce się dbac.

                                  > Ale j
                                  > esli chodzi o samochod, to jakos mi to znacznie mniej przeszkadza. Obowiazkowe
                                  > jest gruntowne mycie po zimie, zeby zmyc sol.

                                  Po co? I tak szybciej je sprzedasz niż zgnije.

                                  > Uciekanie sie do skrajnosci nie pomoze w rozmowie.

                                  No... ale skad mam wiedzieć jaki poziom budu akceptujesz.. Skoro z powodu kurzu nie warto myc auta, to zapewne z powodu jeszcze większego brudu - tym bardziej....

                                  > Przeglad samolotu wyglada i kosztuje jednak troche inaczej. Czesci sa wymienian
                                  > e po wyczerpaniu resursu niezleznie od tego czy sa sprawne.

                                  W przypadku przynajmniej czesc marek aut jest podobnie. Poza tym pisałem wyżej na czym wg mnie wygląda dobry przegląd. I stopien zużycia większości elementow da się ocenic.

                                  > W przypadku samocho
                                  > du nie ma to ekonomicznego sensu.

                                  Tym niemniej ja za taki przegląd place.


                                  > . Z drugiej strony: nadal nie ma odpowiedzi na pytanie co to jest dbanie.Czepia
                                  > sz sie slowek albo probujesz redukcji do absurdu, ale konkretu malo.

                                  No wydaje mi się, ze masz powyżej dokladna odpowiedz co to dbanie o wygląd i stan techniczny.

                                  --
                                  Pozdrawiam,
                                  galtom
                                  • do.ki Re: odpadłem - serio! 13.05.15, 10:28
                                    galtomone napisał:

                                    > Tym bardziej zamian dobrze jezdzacego starszego na nowsze... które jest lepsze
                                    > bo nowsze, nie ma sensu :-)

                                    Jesli zalozyc, ze jezdzenie zuzywa auto, to nowsze ma mniejsze prawdopodobienstwo awarii, bo jest mniej zuzyte. Niby dlaczego statystyki niezawodnosci robi sie osobno w kategoriach wieku aut?

                                    > Zalezy jakiej firmy masz auto i gdzie robisz przeglądy.
                                    >
                                    > Np. w przypadku mojego warsztatu auto jest sprawdzone od A do Z (z wylaczeniem
                                    > wnętrza silnika - ale umowmy się, ze ryzyko iż ten rozpadnie się na drobne jest
                                    > żadne). Zawieszenie, tarcze, klocki, wydech, przewody, rurki, itd... wszystko
                                    > to jest przez mechanika przegldniete, obejrzane, dotknięte.
                                    > Stad np. na ostatnim przeglądzie wyszla potrzeba wymiany sworznia (choć zadnych
                                    > znaków na kierownicy jeszcze nie zauwazylem).

                                    Powtarzam: nie wiem i nie moge wiedziec co w warsztacie robia z moim autem, ale podejrzewam, ze jak najmniej, skoro np juz o 9:30 dostaje sms-a, ze auto jest do odebrania. W poltorej godziny tak sie ze wszystkim uwineli? Nie sadze. Po prostu lokalna kultura techniczna jest taka: serwisy umieja tylko wymieniac uszkodzone zespoly, diagnostyka to podpiecie do OBD, prewencja nie ma sensu ("prewencja" w ogole ma niewiele sensu, nie tylko w motoryzacji, ale to inna rozmowa), a reszta jak w "Nowym Wspanialym Swiecie" Huxleya: ending is better than mending. The more stitches, the less riches.


                                    > No tak... ale serwis wykonuje konkretne czynności - to przecież nie jest tak, z
                                    > e jedziesz do ASO - auto stoi 3-5h i je odbierasz. I ze samo stanie jest wymaga
                                    > ne.

                                    Patrz wyzej. Nie zauwazylem takiego czegos.

                                    > Miedzy innymi to, żeby i po gwarancji się tego trzymać.
                                    > Albo, ze jak usłyszysz nowy dźwięk, zauważysz nowe zachowanie auta to nie będzi
                                    > esz tak jezdzic i jezdzic tylko ruszysz się do mechanika sprawdzić co to.

                                    Jak raz "zauwazylem dzwiek", to serwis (mam podac marke) mnie odeslal po skasowaniu "za diagnostyke". Po 2000 km zawory do wymiany, bo mialem jednak racje z tym dzwiekiem. Dalem sobie spokoj z zauwazaniem dzwiekow. Przekonywanie serwisu to walka z wiatrakami. Mniej klopotliwie jest regularnie zmieniac auto.

                                    > JA tez nie, ale wiem tez ze z powodu jego niedostatatecznych parametrow musialm
                                    > go wymienić. A przede wszystkim, ze jego jakos była sprawdzana w czasie przegla
                                    > dow.

                                    Jak sprawdza sie jakosc plynu hamulcowego? I naprawde wierzysz, ze ktos sie w to bawi? Ze w ogole ktos to umie?


                                    > Sugeruje nigdy nie wymieniac i sprawdzić :-) Ja swój wole sprawdzić i wymienić
                                    > jeśli trzeba.

                                    I nie wymieniam.

                                    > Dokladnie tak robie. Nauczylem się już bowiem, ze nowoczese akumulatory potrafi
                                    > ą umrzec z dnia na dzien. A ja zauwazem gdy akumulator (pomimo sprawnego altern
                                    > atora) zaczyna dawac nizsze napiecie i rozrusznik zaczyna inaczej krecic. Wtedy
                                    > wystarczy sprawdzenie poziomu napiecie. Jeśli pomimo np. jazdy czy ladowania i
                                    > tak jest za nizsze niż być powinno to znak, ze czas wymienić akumulator - choć
                                    > jeszcze działa.

                                    No a ja mam klopot z glowy. W moich obecnych samochodach nie dam rady wymienic akumulatora samodzielnie, wiec bede jezdzil, az padnie.

                                    > A lubisz się na cisnych parkingach brudzic o auta?

                                    Odpowiem przewrotnie: mozna liczyc na takich jak ty, ze beda sie ustawiac dalej od brudnego auta, zeby sie nie pobrudzic. Dzieki temu mam mniej poobtlukiwane drzwi. :-)

                                    > Moz czas zakupić auto, które będziesz lubil? Wtedy chce się dbac.

                                    Nie moge kupic auta, ktore bym lubil. Wiekszosc jest niedostepna absolutnie lub niedostepna finansowo. Samochod to zlo konieczne.

                                    > Po co? I tak szybciej je sprzedasz niż zgnije.

                                    Nie ma takiej pewnosci. Wiesz ile tu soli lezy na drogach? Tu nikt nie odgarnia sniegu z drog.

                                    > No... ale skad mam wiedzieć jaki poziom budu akceptujesz.. Skoro z powodu kurzu
                                    > nie warto myc auta, to zapewne z powodu jeszcze większego brudu - tym bardziej


                                    Jest dokladnie odwrotnie. Kurz powoduje, ze auto nie jest juz czyste, zatem cale mycie bylo na nic. Totez nie ma sensu myc samochodu co tydzien, bo i tak nazajutrz bedzie brudne (czyli zakurzone). Natomiast auto trzeba myc jak jest NAPRAWDE brudne (3000 km zima do Polski i z powrotem, bloto nawet na dachu. Albo warstwa owadow. Bo to faktycznie razi. Ale zeby tak z powodu kurzu? Nie. Przyjdzie deszcz, to troche splucze, a reszta to Syzyfowa praca).

                                    > W przypadku przynajmniej czesc marek aut jest podobnie. Poza tym pisałem wyżej
                                    > na czym wg mnie wygląda dobry przegląd. I stopien zużycia większości elementow
                                    > da się ocenic.

                                    Nie ufam mechanikom.

                                    > No wydaje mi się, ze masz powyżej dokladna odpowiedz co to dbanie o wygląd i st
                                    > an techniczny.

                                    Ani troche.

                                    Let's agree to disagree. :-)
                                    --
                                    "I hate to advocate drugs, alcohol, violence, or insanity to anyone, but they've always worked for me." Hunter S. Thompson
                                    • galtomone Re: odpadłem - serio! 13.05.15, 11:02
                                      do.ki napisał:

                                      > Powtarzam: nie wiem i nie moge wiedziec co w warsztacie robia z moim autem,

                                      A). zmien warsztat
                                      B). nie dostajesz raportu z przeglądu??? Nie wiesz za co płacisz????
                                      A jeśli pisze tam tylko o wmianie oleju, filtra i sprawdzeniu klimy to patrz punt A.

                                      > ale
                                      > podejrzewam, ze jak najmniej, skoro np juz o 9:30 dostaje sms-a, ze auto jest
                                      > do odebrania. W poltorej godziny tak sie ze wszystkim uwineli? Nie sadze.

                                      Ja tez nie. U mnie musze się umowic na przegląd z wyprzedzeniem, bo trwa to ok 5h. I taki przegląd robie raz do roku. Z doświadczenia, ilości km które jezdze wynika, ze tyle wstarcza.
                                      Srednio wychodzi mi tak drobiazgowy przegląd co druga wymiane oleju.

                                      > Po pr
                                      > ostu lokalna kultura techniczna jest taka: serwisy umieja tylko wymieniac uszko
                                      > dzone zespoly, diagnostyka to podpiecie do OBD, prewencja nie ma sensu ("prewen
                                      > cja" w ogole ma niewiele sensu, nie tylko w motoryzacji, ale to inna rozmowa),

                                      Znow, zupełnie nie mogę się zgodzić. Wszystko zależy czego dotyczy i która strona się wypowiada.

                                      > a reszta jak w "Nowym Wspanialym Swiecie" Huxleya: ending is better than mendin
                                      > g. The more stitches, the less riches.

                                      Jak to z wiekszoscia prawd ludowych - każdy medal ma dwie strony. Jak się modele dramatycznie uprości to tego typu sentencje będą miały sens, ale w prawdziwym swiecie, gdy wziąć pod uwagę wszystkie aspekty już nie koniecznie.

                                      Np. auto.... bo o nim rozmawiamy.

                                      Ile eneragi i zasobow naturalnych trzeba zuzyc by wyprodukować czesc zamienna a ile by wyprodukować kolejne auto a ze starym zrobić cos....?
                                      Przy takich parametrach wymina dobrego auta na nowsze tylko dlatego, ze stare jest stare to czyste marnotrastwo.

                                      Zatem wszystko zależy od perspektywy.

                                      > Jak raz "zauwazylem dzwiek", to serwis (mam podac marke) mnie odeslal po skasow
                                      > aniu "za diagnostyke". Po 2000 km zawory do wymiany, bo mialem jednak racje z t
                                      > ym dzwiekiem. Dalem sobie spokoj z zauwazaniem dzwiekow. Przekonywanie serwisu
                                      > to walka z wiatrakami. Mniej klopotliwie jest regularnie zmieniac auto.

                                      W starsznym miejscu mieszkasz :-) A calosc watku dotyczy warunków PL - wiec jednak trochę innych realiów także tego, jak pracują warsztaty.

                                      > Jak sprawdza sie jakosc plynu hamulcowego? I naprawde wierzysz, ze ktos sie w t
                                      > o bawi? Ze w ogole ktos to umie?

                                      Oczywiście, ze tak - osobe która nie ma takiej wiedzy/umiejetnosci raczej trudno nazwac mechanikiem samochodowym.

                                      tipy.interia.pl/artykul_7061,kiedy-i-jak-wymienic-plyn-hamulcowy.html
                                      autokult.pl/12745,jak-dbac-o-plyn-hamulcowy-poradnik
                                      Odp. na Twoje pytanie: motofocus.pl/technika/1969/technika-ocena-zdatnosci-plynu-hamulcowego

                                      Kontrola zdatności płynu hamulcowego
                                      W warunkach warsztatowych, kontrolę zdatności płynu hamulcowego wykonuje się dwoma metodami:
                                      - przez pomiar zawartości wody w płynie hamulcowym,
                                      - przez pomiar temperatury wrzenia płynu hamulcowego.
                                      Urządzenia pozwalające na wykonanie pomiarów, za pomocą jednej z dwóch wymienionych metod, są dostępne na krajowym rynku.
                                      Dla uproszczenia pomiarów, kontroli poddaje się płyn hamulcowy pobrany ze zbiorniczka płynu hamulcowego przy pompie hamulcowej. Proszę jednak pamiętać, że zawartość wody w płynie hamulcowym znajdującym się w miejscach najbardziej narażonych na wystąpienie zjawiska korka parowego, a więc w zaciskach lub cylinderkach hamulcowych oraz w połączonych z nimi elastycznych przewodach hamulcowych, jest większa niż w płynie hamulcowym ze zbiorniczka. Przykładowo: jeśli zawartość wody w płynie hamulcowym, ze zbiorniczka wynosi od 1 do 1,3% to zawartość wody w płynie pobranym z układu hamulcowego, może wynosić od 2 do 3,4%. Konsekwencją tego jest to, że temperatura wrzenia płynu hamulcowego znajdującego się w układzie hamulcowym może być nawet o 10% do 15% niższa, od temperatury wrzenia płynu hamulcowego znajdującego się w zbiorniczku płynu hamulcowego, przy pompie hamulcowej.


                                      więcej masz w linku - zatem jak sam widzisz pytasz o dość proste, oczywiste i znane od lat rzeczy.
                                      emtb.pl/forumo/showthread.php?tid=12339
                                      > I nie wymieniam.

                                      Tego nie wiesz, bo jak sam twierdzisz, nie masz bladego pojęcia co robi serwis.

                                      > No a ja mam klopot z glowy. W moich obecnych samochodach nie dam rady wymienic
                                      > akumulatora samodzielnie, wiec bede jezdzil, az padnie.

                                      Ja tez nie wyemieniam samodzielnie - ale wiem ile lat ma mój akumulator (a jak kupiłem auto używane i zaczynaj się wspomnane wcześniej objawy to jade sprawdzić) - jak cos jest nie tak to sprawdzam. Jak się potwierdza, ze mimo ladowania napiecie jest niskie to mój mechnaik zamawia nowy (jak dotad dwa - do roznych aut oczywiście) i po sprawie.

                                      > Odpowiem przewrotnie: mozna liczyc na takich jak ty, ze beda sie ustawiac dalej
                                      > od brudnego auta, zeby sie nie pobrudzic. Dzieki temu mam mniej poobtlukiwane
                                      > drzwi. :-)

                                      No o ile jest gdzies dalej miejsce. Zwykle nie ma i człowiek klnie na brudasa.

                                      > Nie moge kupic auta, ktore bym lubil. Wiekszosc jest niedostepna absolutnie lub
                                      > niedostepna finansowo. Samochod to zlo konieczne.

                                      Sugeruje zatem spedzac czas na forum, którego tematyka cie interesuje. Podejscie - auto to zlo konieczne i jednoczesne spędzanie czasu na forum fanow motoryzacji wydaje mi się ciut dziwne.

                                      Ja tam zawsze (nawet przy oganiczonym budzecie - czyli zawsze) potrafiłem wybrać takie auto, które mi się podba i daje jakas frajde z jazdy.
                                      Ba... a lata temu byłem zachwycony swoim pierwszym Maluchem.
                                      Nadal majac do wyboru samolot, pociąg, autobus i auto wybiorę to ostatnie.

                                      > > Po co? I tak szybciej je sprzedasz niż zgnije.
                                      >
                                      > Nie ma takiej pewnosci. Wiesz ile tu soli lezy na drogach? Tu nikt nie odgarnia
                                      > sniegu z drog.

                                      No chyba ze tak...

                                      > Jest dokladnie odwrotnie. Kurz powoduje, ze auto nie jest juz czyste, zatem cal
                                      > e mycie bylo na nic. Totez nie ma sensu myc samochodu co tydzien,

                                      I daltego ja na myjnie reczna jade raz na miesiąc. Lakier nadal ma glebie koloru a wnętrze (ze skora toche gorzej) nie wygląda na zużyte i powycierane.

                                      > Nie ufam mechanikom.

                                      Ja nikomu nie ufam.

                                      > > No wydaje mi się, ze masz powyżej dokladna odpowiedz co to dbanie o wyglą
                                      > d i st
                                      > > an techniczny.
                                      >
                                      > Ani troche.

                                      Albo zle czytales, albo nie zrozumiales. Jeszcze raz przeczyta fragment o tym jak wyglądają moje przeglądy - to wlasnie prewencja i utrzymania auta w dobrym stanie technicznym 9jak samolotu) gwarantującym bezproblemowa eksploatacje.

                                      > Let's agree to disagree. :-)

                                      I need to think about this one... ;-)

                                      --
                                      Pozdrawiam,
                                      galtom
                            • trypel Re: odpadłem - serio! 13.05.15, 20:32
                              do.ki napisał:

                              Butow pewnie tez nie czyscisz...? :-)
                              >
                              > Nie widzisz różnicy między butami a kupą żelastwa? A butów na motocykl faktyczn
                              > ie nie czyszczę. Bo i po co?

                              Do.ki
                              jestes nieco... dziwny.
                              Człowiek w brudnym aucie jest postrzegany dokładnie tak jak człowiek w brudnych butach.
                              Zdarza sie że człowiek wejdzie albo wjedzie w błoto i wtedy buty/auto są zabłocone ale jak goscia widzimy cały czas w uswinionych butach/aucie to znaczy że jest to brudas który o siebie nie dba i w zyciu pewnie tak do innych spraw podchodzi.


                              PS buty na motocykl nie dość ze czyszczę, impregnuję to jeszcze smaruję pastą sun reflect :) nie lubię chodzić w zasyfionym ubraniu, kąpię się tez dość często



                              --
                              Co jest nie tak z wegetarianami, że robią te wszystkie kiełbaski, burgery i kotlety z warzyw. Jem mięso a jakoś nie tworzę marchewki z wieprzowiny.
                              • do.ki o postrzeganiu 13.05.15, 21:18
                                @trypel,

                                ja ci przypomne ten post jak bedzie mowa o stereotypach na przykład.

                                PS: jak jesteś motocyklistą, który najpierw sprawdza pogodę zanim ruszy w trasę, to nic dziwnego. Ja jeżdżę przy prawie każdej pogodzie i nie będę się bawił w pucowanie wszystkiego.

                                Uwaga o kąpaniu sięjest z d... wzięta, gdyż bez związku z tematem.
                                --
                                "Never ascribe to malice that which can be adequately explained by stupidity." Robert J. Hanlon
                                • trypel Re: o postrzeganiu 13.05.15, 21:28
                                  przypomnij
                                  każdy z nas posługuje sie stereotypami i to jest normalne.

                                  i każdy z nas żyje w społeczeństwie i mało kto moze sobie pozwolić na taki ekscentryzm jak chodzenie w spódniczce z trawy po Manhattanie
                                  To przykład z d*py. Ale "jak cie widzą...", "jeslie wleziesz miedzy wrony.." itd
                                  Uwierz że jak jadę na motocyklu do Turcji to też zdarza mi sie deszcz. I równiez w trakcie zdarza mi sie czyscic buty z błota i kurtke z much (mam do tego szczotkę) i wcale nie uważam sie za pedanta (wprost przeciwnie).
                                  Moja żona tez nie rozumie uwag typu - po co czyscisz buty skoro auto usyfione do granic możliwosci :)
                                  ale staram sie zmienić swiat na piękniejszy więc nie odpuszczam.
                                  I nasz nowy oldtimer jak to nazywasz bedzie własnie z tego powodu zadbany, wysprzątany, błyszczący i gotowy zawsze do podrózy na koniec swiata

                                  pozdrawiam :)

                                  PS weź wyczyść nieraz te buty to Ci sie aerodynamika poprawi

                                  --
                                  Jezus najprawdopodobniej umarł na depresję. Podobno tuż przed śmiercią był mocno przybity.
                                  • do.ki Re: o postrzeganiu 13.05.15, 22:49
                                    `jesli kiedys sie spotkamy, z mila checia postawie ci pare piw.

                                    so long
                                    --
                                    "Never ascribe to malice that which can be adequately explained by stupidity." Robert J. Hanlon
                                      • do.ki Re: o postrzeganiu 14.05.15, 09:28
                                        Pokoj jest.Bez obaw, wysprzatany. :-)
                                        --
                                        "Anti-intellectualism has been a constant thread winding its way through our political and cultural life, nurtured by the false notion that democracy means that 'my ignorance is just as good as your knowledge'.” Isaac Asimov
                                  • galtomone Re: o postrzeganiu 14.05.15, 06:40
                                    trypel napisał:

                                    > przypomnij
                                    > każdy z nas posługuje sie stereotypami i to jest normalne.

                                    Oczywiście, ze tak... Swiat dla własnej wygody musimy jakos szufladkować, by być wstanie funkcjonować i podejmnowac decyzje.

                                    Szufladkujemy (używamy stereotypow) na podstawie własnych doswiadczen, i choć nie zawsze się sprawdzają, to jednak z czasem 9wzrostem doświadczenia i precyzyjniejszym szufladkowaniem) sa to raczej wyatki potwierdzające regule niż odwrotnie.

                                    > PS weź wyczyść nieraz te buty to Ci sie aerodynamika poprawi

                                    LOL!


                                    --
                                    Pozdrawiam,
                                    galtom

                                    "Religia jest dla ludzi bez rozumu" - by Prawdziwy Polak Partyiota
                                • galtomone Re: o postrzeganiu 14.05.15, 06:36
                                  do.ki napisał:

                                  > Uwaga o kąpaniu sięjest z d... wzięta, gdyż bez związku z tematem.

                                  Nie zgodze się. Nie bierze tego personalnie, bo zakładam, ze jako lekar jednak siebie i rece myjesz przynajmniej tak samo często jak inni.... ale jednak widzac człowieka w usyfionych butach, w usyfionym aucie.... może i w innych usyfionych rzeczach typu spodnie... logiczna będzie ekstrapolacja, ze i w swoim najbliższym otoczeniu zyje w syfie.

                                  Bo jeśli komus syf przeszkadza, to na butach i aucie tez.


                                  --
                                  Pozdrawiam,
                                  galtom

                                  "Religia jest dla ludzi bez rozumu" - by Prawdziwy Polak Partyiota
                              • galtomone Re: odpadłem - serio! 14.05.15, 06:34
                                Mnie do tego fascynuje gdy z brudnym autem i butami, zestawie fakt, ze jest lekarzem.. jakos mi jedno do drugiego nie pasuje.
                                --
                                Pozdrawiam,
                                galtom

                                "Religia jest dla ludzi bez rozumu" - by Prawdziwy Polak Partyiota
                                • do.ki Re: odpadłem - serio! 14.05.15, 09:28
                                  To wy od razu zalozyliscie, ze jak nie myje auta dostatecznie czesto, to znaczy, ze jest usyfione.
                                  Poza tym szkoda, ze dyskusja przerodzila sie z pyskowke nie na temat, w dodatku z osobistymi wycieczkami.
                                  --
                                  "The best argument against democracy is a five-minute conversation with the average voter." Winston Churchill
            • klemens1 Re: W jaki sposob konkretnie go wykancza? 11.05.15, 10:42
              do.ki napisał:

              > Może wykańcza się jej cierpliwość do starego klunkra. Myślisz, że to frajda jeź
              > dzić 7-letnim autem?

              A co ma wiek auta do frajdy jazdy nim?
              Jak ci na winie zmienią nalepkę z rocznikiem, to będzie ci bardziej smakowało?
          • filip505 Re: W jaki sposob konkretnie go wykancza? 09.05.15, 18:20
            .....po przeczytaniu prawie wszystkiego wpadlem w przerazenie,moj samochod
            ma 3 l zony 3,5 l,ok 270 KM,......a przeciez wystarcza 1l I 60 KM,nie dziwie sie
            ze ja I moja zona jestesmy idioci,ale ze 80% ludzi na swiecie rozumu nie maja,
            chyba samochody do 1 l nie stanowia wiecej jak 20% samochodow na swiecie,
            a motorowery I podobne wozidla trudno nazwac samochodami,160 km/godzine
            malutkim samochodem ??????,to sie w w forum dla samobojcow powinno
            pisac,jak kiedys maluchem jechalem 115 to sie tak czulem,......no I chyba
            produceci samochodow,projektanci to tez sami kretyni,czemu nie projektuja
            I nie produkuja starych samochodow,preciez to lepsze zdaniem misiaczka,
            .....a ludzi na swiecie jakby za duzo przeciez,wojny niepotrzebne beda,i
            prezerwarywy,ale jak komus maly samochod potrzebny niech kupuje,
            badz kasy wiecej nie potrafi zarobic ale nie przekonujcie ze to najlepsze
            rozwiazanie,
            • loyezoo Re: W jaki sposob konkretnie go wykancza? 09.05.15, 18:50
              To teraz jeszcze powiedz,na wuj 270KM i 5m długości auta (strzelam) do jazdy po mieście?
              Dlaczego prędkość 160km w małym aucie jest straszna (osobiście jechałem kiedyś R5 Turbo 220km/h)
              Nie porównuj malucha (czyli Fatalnej Imitacji Auta Turystycznego 1-osobowego 2- drzwiowego 6-razy przepłaconego) do obecnych samochodów.



              --
              Beer will change the world! I don't know how,but it will:)

              Life is too short to drive boring cars
              • filip505 Re: W jaki sposob konkretnie go wykancza? 09.05.15, 20:58
                .....tak naprawde to bylo moje jedyne auto z ktorego sie bardzo cieszylem,
                jak dzieciak z zabawki,moje wlasne pierwsze,(o malucha chodzi)
                ---dlatego ze kiedys z 20 lat temu jadac camry ,wieksza od malucha,uderzyl
                mnie duzo wiekszy samochod w bok,w miescie,odskoczylem z pol pasa jezdnego,
                maluchem czy carola pewnie wypadlbym z jezdni na chodnik czy chalupy,
                I to wlasnie dlatego uwazam ze jak juz ma ktos zginac to lepiej nie ja,czy moja
                zona, chyba ze chcialbym sie jej pozbyc bez konsekwencji,ale wybralbym inne ,
                szybsze rozwiazanie,.....a chyba znasz statystyki ze najwiecej ludzi ginie w malych
                samochodach,starych I tanich tez wiecej jak w nowych BMW 700+ np,
                • loyezoo Re: W jaki sposob konkretnie go wykancza? 09.05.15, 21:34
                  Tyle,że wypadki śmiertelne w mieście to można liczyć w promilach.
                  Statystyki jakiekolwiek można w buty sobie wsadzić,bo ile jeździ nowych BMW 7,a ile Skód City czy temu podobnych popierdułek.Więc siłą rzeczy, większe prawdopodobieństwo,że zginie ten w Skodzie.

                  --
                  Beer will change the world! I don't know how,but it will:)

                  Life is too short to drive boring cars
                    • loyezoo Re: W jaki sposob konkretnie go wykancza? 10.05.15, 17:23
                      Przy samochodach to raczej nie ma jak zadziałać ta twoja statystyka.Bo skoro (tylko przykład) po Polsce jeździ 10tys. Skód City i 500 sztuk BMW 7,to co? Wezmą statystycznie 500 Skód ale których?W których ktoś zginął czy nie.
                      To jak ze Stalinem.W/g niego milion ofiar wojny,to statystyka ale już 40 ofiar rozbitego autokaru,to tragiczny wypadek.
                      --
                      Beer will change the world! I don't know how,but it will:)

                      Life is too short to drive boring cars
    • tisi123 Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 10.05.15, 20:08
      Jeżdżę up!-em (po mieście) od roku. W tym czasie przejechałem nim 12 tys. km. To jest wersja z silnikiem 75 KM. Wady? Cieknąca dysza spryskiwacza tylnej szyby. Użyjesz spryskiwacza a płyn cieknie (kropla po kropelce) jeszcze przez parę dni - nie żartuję. Zgłoszone w serwisie i czekam na wymianę. Zalety? Mam 182 cm i ważę 100 kg i nie mam żadnego problemu ze znalezieniem dobrej pozycji za kierownicą. Silnik wibruje delikatnie tylko na wolnych obrotach. Samochód jest bardzo lekki, więc te 75 KM całkiem ochoczo go rozpędzają - oczywiście mówię o mieście. Spalanie w Warszawie porannych i popołudniowych korkach w granicach 7,5 - 8 litrów. Mówię praktycznie o STANIU W KORKACH. Tak, wiem, wieczorem przejeżdżając na 5-tym biegu Wisłostradą przez całe miasto osiągnę 4,2 litra. Ale to nie jest "jazda w cyklu miejskim". Za pierwszy przegląd zapłaciłem 800 zł. z dezynfekcją klimatyzacji. Pozdrawiam
        • kanna13 Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 10.05.15, 22:56
          nazimno napisał:

          > Pierwszy przeglad 800 PLN... noooooo....
          > fajnie sobie licza prawie za NIC.

          Przecież to nie są jakieś kosmiczne pieniądze. Pierwszy przegląd w seacie Mii kosztował coś koło 700 pln z tym, że z zabraniem samochodu spod domu i przyprowadzeniem go za 2,5 godziny.
          Tak to powinno działać, że nie traci się swojego czasu na takie prozaiczne czynności jak obsługa samochodu. No można samemu dolać płynu do spryskiwaczy :-)
              • tisi123 Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 12.05.15, 23:45
                A jeżeli ja mam taką fantazję to co Tobie (i innym do tego)? Czy ja gdzieś kiedyś napisałem że jakaś marka to samo zło a jakaś i inna to cud nad cudy? Każdy ma jakiś powód dla którego wybiera taki samochód a nie inny. Ludzie zakompleksieni usiłują dorobić do tego niesamowitą ideologię. UP! jest mały pierdzidłem, ale ja nie potrzebuję nic większego żeby dojechać do pracy 6 km w jedną stronę. To jest jakiś problem dla Ciebie?
                • klemens1 Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 13.05.15, 13:46
                  tisi123 napisał:

                  > UP! jest mały pierdzidłem, ale ja nie potrzebuję nic większego żeby dojechać do pracy 6 km w
                  > jedną stronę. To jest jakiś problem dla Ciebie?

                  Nie pojąłeś tekstu, który przeczytałeś. To, czym jeździsz, jest dla mnie - delikatnie mówiąc - mało ważne.
                  Napisałem i podkreślałem, że jak na takie pierdzidło to cena przeglądu jest wysoka.


                    • klemens1 Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 13.05.15, 16:28
                      tisi123 napisał:

                      > a dlaczego za wysoka? Mietek z Motulem robi przegląd za 150 zł. taniej. To jest
                      > jakaś kosmiczna różnica?

                      Ja z motulem w ASO zrobiłem za 560. To większa różnica niż 150 zł pomiędzy moim przeglądem a twoim.
                      Jakbyś się nie zorientował, porównujemy ceny w ASO, a nie ceny Mietka.
                      Kroją cię jak frajera, ale nic dziwnego, bo widać jaki z ciebie bystrzak.
                        • klemens1 Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 14.05.15, 10:20
                          tisi123 napisał:

                          > A w Twoim przeglądzie była dezynfekcja klimatyzacji, mega inteligencie?

                          Nie - zrobił to niezależny zakład za 50 PLN przy pomocy ozonatora ultradźwiękowego.
                          Wow, wywalczyłeś 50 pln.

                          Żeby ci nie było smutno, to wg mnie też przepłaciłem za przegląd. Ale - jak by nie patrzeć - nie aż tyle co ty.
                              • tisi123 Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 15.05.15, 09:55
                                Zrozum jedną prostą rzecz: ja nie mam czasu na szukanie najtańszego oleju na Allegro, umawianie się w jednym warsztacie na przegląd mechaniczny, w drugim na dezynfekcję klimatyzacji a w trzecim na promocyjne trzepanie dywaników. Stracę 3 dni, żeby zaoszczędzić 100 lub też 150 zł. Jeżeli pojadę na przegląd w jedno miejsce, to wydam o 100 czy też 150 zł więcej, ale w zaoszczędzonym czasie zarobię kilkaset złotych. Więc zanim zaczniesz mnie wyzywać od frajerów zastanów się dlaczego robię tak a nie inaczej. Nie wszyscy dookoła Ciebie to debile. Nie jesteś jedynym myślącym człowiekiem na Ziemi. I nie zawsze masz rację.
                                • klemens1 Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 15.05.15, 10:40
                                  tisi123 napisał:

                                  > Zrozum jedną prostą rzecz: ja nie mam czasu na szukanie najtańszego oleju na Al
                                  > legro, umawianie się w jednym warsztacie na przegląd mechaniczny, w drugim na d
                                  > ezynfekcję klimatyzacji a w trzecim na promocyjne trzepanie dywaników.

                                  Fajnie że próbujesz coś tłumaczyć, ale sam nie masz pojęcia co piszesz.

                                  1. Olej na allegro można zamówić z dostawą do paczkomatu i odebrać wieczorem. I jest to przede wszystkim lepszy olej niż ten w ASO - nie tylko 2x tańszy (co ASO samo przyznało - w obu kwestiach).
                                  2. Na przeglądzie byłem w styczniu, nawet pytałem o klimatyzację - odpowiedzieli że jeszcze za wcześnie. Odgrzybiłem w kwietniu, przy okazji wymiany kół na letnie. Ty pewnie byś wymienił w styczniu, bo nie masz czasu jeździć drugi raz.
                                  3. Nie mam takiej pracy, żeby zapierdzielać jak głupek licząc każdą minutę. Jeżeli taką pracę masz, to współczuję.

                                  > Stracę 3 dni

                                  Szkoda że nie 3 lata - jeżeli faktycznie jesteś taki nierozgarnięty i nie potrafisz dobrze gospodarować czasem, to widzę, że mój zgryźliwy komentarz był jak najbardziej na miejscu.

                                  • tisi123 Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 15.05.15, 11:03
                                    Nie, po prostu żyjesz w innej rzeczywistości. Nie chcę żadnego oleju z żadnego Allegro. Rozumiesz to? Nie chcę chodzić do żadnego paczkomatu. Na Allegro sprzedają olej dowolnej marki - rozlewnia w Pcimiu Dolnym ma wszystkie butelki i nalepki jakie tylko klient sobie życzy. Oczywiście sprytni klienci cieszą się że zaoszczędzili 50 zł. Ja mam w dupie takie oszczędności. Jak coś kiedyś walnie w Twoim silniku to gwarant spuści Cię na drzewo bo wleli to co Ty chciałeś a nie to za co oni (teoretycznie) odpowiadają. Zaoszczędzisz 50 zł na przeglądzie a wydasz parę tysięcy na nowy silnik - oczywiście na Allegro, albo na prawnika. To jest rozumowanie obszczymura, rozumiesz?

                                    Rozumiem że żyjesz w błogiej rzeczywistości socjalistycznej i czy leżysz czy stoisz zarabiasz tyle samo, przez co masz czas na wyszukiwanie wyjątkowych okazji na Allegro, ale ja jestem rozliczany z efektów mojej pracy. Jeżeli skończę projekt szybciej to dostanę pieniądze szybciej. A że robię ich kilka jednocześnie to nie mam czasu na jeżdżenie co parę tygodni z samochodem na kolejny etap dopieszczania. śmieszy mnie jak mechanik mówi że na coś jest za wcześnie. Bo jeszcze na tych klockach można przejechać 1000 km. Mam to w du... Proszę o natychmiastową wymianę i spotykam się znowu za rok.

                                    Niestety, patrząc na Twój nieco ograniczony sposób rozumowania, obawiam się że tego nie zrozumiesz. Jak dla mnie EOT.


                                    • klemens1 Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 15.05.15, 12:52
                                      tisi123 napisał:

                                      > Nie, po prostu żyjesz w innej rzeczywistości. Nie chcę żadnego oleju z żadnego
                                      > Allegro. Rozumiesz to?

                                      Znowu nic nie rozumiesz.
                                      Olej zamawia się w autoryzowanym sklepie Motula.

                                      > Jak coś kiedyś walnie w Twoim silniku to gwarant spuści Cię na drzewo bo wleli to co Ty chciałeś a nie to za co oni (teoretycznie) odpowiadają.

                                      Znowu nic nie rozumiesz.
                                      Gwarant zgadza się na olej który przyniosę pod warunkiem że spełnia normy. I to ASO ocenia czy olej te normy spełnia - oceniło że spełnia jak najbardziej, że jego cena jest normalna i że słusznie zrobiłem że przyniosłem ten olej zamiast brać od nich.
                                      Dlatego nie panikuj i nie rzucaj tu obszczymurami, bo tylko potwierdzasz jak bardzo sobie uświadomiłeś swoje frajerstwo.

                                      > Rozumiem że żyjesz w błogiej rzeczywistości socjalistycznej i czy leżysz czy st
                                      > oisz zarabiasz tyle samo,

                                      Znowu nic nie rozumiesz.
                                      Pracuję w prywatnej firmie gdzie liczy się efekt a nie dupogodziny. Jak się z czymś wyrabiam, to mam czas. Jak trzeba dłużej posiedzieć, to trudno.

                                      > nie mam czasu na jeżdżenie co parę tygodni z samochodem na kolejny etap dopieszczania.

                                      Czyli letnie zakładasz w styczniu, bo nie masz czasu.

                                      > śmieszy mnie jak mechanik mówi że na coś jest za wcześnie.

                                      Mi w ASO powiedzieli, że na świece jest za wcześnie - wymiana dopiero przy 90 tys.
                                      Na filtr powietrza też za wcześnie - wymiana przy 60 tys.
                                      Klimatyzacja co 2 lata, a minęło niecałe 1.5.
                                      Płyn hamulcowy po 3 latach.
                                      Z olejem też stwierdzili że trochę za wcześniej przyjechałem.
                                      Ależ śmieszni ci kolesie z ASO.

                                      > Niestety, patrząc na Twój nieco ograniczony sposób rozumowania, obawiam się że
                                      > tego nie zrozumiesz. Jak dla mnie EOT.

                                      Porobiłeś sobie jakieś durne założenia, frustraciku, które obaliłem tu jednym pierdnięciem.
                                      Najwyraźniej przy kontakcie z rzeczywistością pozostaje ci smutna świadomość bycia frajerem, bo żeby się dowartościować, wymyślasz durnoty o częstotliwości wymian, gdzie pracuję i jaki olej ASO uznaje.



      • loyezoo Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 10.05.15, 21:40
        Ogólnie przerażające jest zużycie paliwa, aut typowo miejskich-nowych.20 letnia Mazda 1.8 pali mi góra 8l.Kobity Punto 6-6,5.Pisze o mieście i o korkach.W trasie zejdę do 6l,kobita Punto ~5l.
        Dlaczego porównuję.Bo skoro ta technika, jest taka zajebiaszcza,to po 20 latach postępu , takie auto z silnikiem 1.0 nie powinno palić więcej jak 3l/100.

        P/S moje A8 paliło 17-18l LPG co wychodzi jakieś ~7l Pb przy 300KM pod maską,2 tonach masy i napędzie na 4:)) To tylko tak od siebie,poza tematem:)

        --
        Beer will change the world! I don't know how,but it will:)

        Life is too short to drive boring cars
      • gardan Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 11.05.15, 21:40
        800 zeta za przegląd to złodziejstwo :). Ja sam kupiłem do citogo olej (motul 5w40) i oryginalne filtry (350zł) a za pełny przegląd dałem 200zł. A co do silnika to te 75 koni jest dostępnych tylko na najwyższych obrotach i podczas normalnej jazdy po mieście nie mają one znaczenia (chyba, że jeździsz z pedałem gazu w podłodze). Dlatego większość ludzi wybiera wersje 60km.
        • 4slash Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 12.05.15, 09:38
          Za przegląd Golfa 7 w ASO we Wrocławiu zapłaciłem 450 zł (w tym filtr oleju i kabinowy) a olej kupiłem za 95 zł w Selgrosie z bezpłatną dostawą zamiast płacić w ASO 360 zł (Shell 5W30 4 l). W tej cenie dostałem jeszcze Upa do dyspozycji.
          Dzień wcześniej w Lubinie k. Legnicy umówiłem się na przegląd bo miałem tam być przejazdem ale chcieli 1100 zł za pełny przegląd bo "trzeba dodatkowo zdjąć wszystkie koła aby sprawdzić układ hamulcowy oraz zrobić diagnostykę ksenonów" więc podziękowałem i w tej cenie zrobiłem sobie prezent: kupiłem nowe 16" czarne Borbet na opony letnie (fabryczne alusy polskie Ronale mam na zimowych)
        • tisi123 Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 12.05.15, 23:41
          Nie wiem czy to jest złodziejstwo czy nie bo serwis nie wyglądał na pieczarę zbójników. Kupiłeś olej za 350, za przegląd dałeś 200. Razem wyszło 550. Super. Ja za przegląd dałem w ASO 800 zł. ale w tym była dezynfekcja klimatyzacji, która nie jest częścią standardowego przeglądu. I kosztuje jakąś stówę. Czyli mamy 700 zł kontra 550 zł. Rzeczywiście czuję się ograbiony :-)
          Zaraz napiszę list protestacyjny a do tego oflaguję się przed ASO!

          Co do 75 KM. Dzięki nim mogę się nieco bardziej rozbujać na trasach szybkiego ruchu, co zdarza się niezwykle rzadko, ale jak można to dlaczego nie?

          P.S. W ramach przeglądu w ASO zrobili mi akcję serwisową polegającą na zmianie oprogramowania układu wspomagania kierownicy. Robiąc przegląd u Mietka z Motulem tego nie dostaniesz. Ale jaka frajda z "zaoszczędzonych" 150 zł!
          • gardan Re: auto do miasta - sugestie? racjonalne argumen 16.05.15, 23:51
            Wiesz nie wiem jak Ty ale dla mnie 150zeta drogą nie chodzi i jak mogę zaoszczędzić przy okazji kupując naprawdę oryginalne części i dużo lepszy olej od lanego w serwisie to dlaczego nie :). A co do tych 15KM więcej to jeśli korzystasz z autostrad rzadko to po co przepłacać kolejną kasę przy kupnie i brać więcej benzyny na stacjach? Co do Mietka z Motulem to czasem taki Miecio robi lepsze przeglądy niż ASO. Niestety jak na razie mam gwarancję i muszę jeździć do ASO ale jak tylko się skończy będę jeździć do Pana Miecia, który ma więcej wiedzy i doświadczenia od niejednego serwisanta skody.