Dodaj do ulubionych

Naród wredny czy biedny? Wasza diagnoza...

07.07.15, 08:57
wyborcza.biz/biznes/1,100896,18313017,Szal_na_nowe_auta_w_Europie__A_w_Polsce_.html?biznes=katowice#BoxBizImg
I teraz pytania:

a). czy sprzedawcy, dealerzy faktycznie maja na co narzekać? Ile szt. aut (w ujęciu ogolnym) musi się co rok sprzedać, żeby wlasciciele punktów dealerskich byli zadowoleni, żeby dali swoje zalodze podzywki, itd.?

b). Czy tak mizerny wzrost i mala liczba sprzedanych aut wynika w PL ze sknerowatosci Polakow (w końcu Czesi chyba tak bardzo nam gospodarczo nie uciekli?) czy jednak z biedy przeciętnego Polaka (Czechom faktycznie zyje się latwiej?)

c). A może wzrosty na zahcodzie sa "sztuczne" tzn. nie wynikają z pieniędzy w kieszeni kupujących tylko dopłat z budżetu jak kiedyś przy akcjach wymiany aut na bardziej ekologiczne?
--
Pozdrawiam,
galtom
Edytor zaawansowany
  • nazimno 07.07.15, 09:25
    Bez zbednych komentarzy:


    m.wyborcza.biz/biznes/1,106501,18305728,Bunt_w_polskim_Amazonie__Amerykanski_sen_za_8_5_zl.html
  • toreon 07.07.15, 09:31
    Powodów jest wiele ale jeden dominujący - używki po prostu staniały i większość naszych rodaków nie widzi sensu wydawać 50-60 tys. na nowego kompakta skoro za połowę albo nawet 1/3 tego prędzej czy później znajdzie coś w dobrym stanie. Czyli mówiąc wprost podzielają misiaczkowe wywody.
    Na pewno wartością zgodną z naszym potencjałem gospodarczym to jakieś 0,8-1 mln aut rocznie ale pewnie jeszcze trochę poczekamy.
    Mnie zastanawia coś innego - na przełomie wieku sprzedawało się u nas ok. pół miliona nowych aut (w 1999-640 tys.), z czego ok. 90% trafiało do klientów indywidualnych, reszta do firm. Teraz proporcje są mniej więcej 60%/40% na korzyść firm. Czyli mimo wyższych zarobków i niższych kosztów kredytów nastąpił gigantyczny odwrót przeciętnego obywatela od nowych aut. Nówka stała się niszą, wręcz ekstrawagancją. Ciekawe czy to się kiedyś istotnie odwróci...
  • galtomone 07.07.15, 10:12
    Pytanie dlaczego?
    1. Może wbrew pozorom, coraz mniej osob ma udział w ogolnym wzroście kraju i choć wskaźniki ekonomiczne sa na + to w portfelu przeciętnego etatowca tego nie widać?

    2. Wiekszosc aut (małych, komaktow) kupuja na swicie ludzie mlodzy - w okolicy 30. Pierwsza praca, pierwsze auta, pierwsze dzieci.
    U nas ani dzieci nie ma zbyt wiele nowych, ani mldym nie jest lzej niż było...a z wiekiem konieczność zakupu co trochę nowego spada.
    Zamiast kupic co kilka lat kolejne nowe, "tanie", bardziej wiekowi ludzie wola chyba zadziej ale droższe...

    3. Coraz trudniej "pokazac" się nowym autem przed siasiadami. Wiec jeden z powodow odpada, wręcz ludzie mogą nie chceic się afiszować, ze ich stać....

    4. Auta szybciej traca na wartości, wiec coraz więcej trzeba dolozyc do kolejnego nowego. Co w polaczeniu z p.1 sprawia, ze jedziemy autem dluzej.

    5. A dodatkowo może przeciętny Polak boi się dalszych kosztów używania nowych, zmniejszonych konstrukcji? Do tego (co zresztą widać po forum) brak przkonania, ze nowe sa faktycznie lepsze/trwalsze. Przy zalozeniu, ze co 3-5 lat zmieniamy auto na nowe, to nie miałoby znaczenia. Ale jeśli chcemy względnie spokojnie pojedzic 8-10.... no to pytanie, czy te nowe auta z rozbudowana elektronika, wszechobecnym plastikiem , itd... to dobry pomysl.
    A skoro poprzednie często jest już nie wiele warte, ale jeszcze się specjalnie nie psuje... no to może nie warto jeszcze nowego kupować?

    Pewnie odpowiedzi tyle, co ludzi.


    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • wujaszek_joe 07.07.15, 13:37
    Myślę że sporą ilość tych firmowych stanowią samochody ludzi z działalnością gospodarczych i traktowane są jak prywatne.
    --
    Liberté Égalité Fraternité
  • duze_a_male_d_duze_m 07.07.15, 11:00
    U nas na każdym etapie życia jest przyzwolenie/kult pojazdu używanego. Od przepisów (przede wszystkim), kontroli przez mentalność (cechy pozytywne(oszczędność) i negatywne(kombinatorstwo)). I jakoś dziwnym trafem nikomu nie zależy na zmianie obecnego stanu..
    --
    .
    -Z TDCI NA ST, a teraz italia z bananami-
  • qqbek 07.07.15, 11:11
    Gdyby uszczelnić choć system obowiązkowych badań technicznych, to rynek aut używanych przeżyłby horror.
    Wystarczyłoby pewnie badać skład spalin... zwłaszcza w Dieslach, żeby dokonać rewolucji na rynku aut używanych.
    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • galtomone 07.07.15, 11:19
    No... pierwsze co by stanelo to wszystkie PKM'y, potem firmy transportowe (te jedno i kilku osobowe) zasililyby rzesze bezrobotnych a na końcu tysiące Kowalskich w 10-15 letnich Passatach (którymi jezdza ze sknerostwa chyba - no albo lubia) albo by wyszlo na ulice albo tez udało się do urzędu zatrudnienia nie mogąc dojechać do swojej wymarzonej pracy w specjalnych strefach ekonomicznych :-)

    Wiec, tak sobie mysle, ze wycięcie w pien tego wszystkiego co na drogach być nie powinno nie odbiloby się nam czkawka.
    Co nie znaczy, ze STOPNIOWE uszczelnanie systemu badan nie powinno mieć miejsca.


    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • hutchence 07.07.15, 11:42
    Taa.. bo gdyby nie kombinatorstwo i "przyzwolenie" na używane (WTF?) to ludzie rzucili by się na noowki. Cóż za brednie. Ludzie jeżdżą bo muszą i tym na co ich stać.
  • crannmer 07.07.15, 16:47
    duze_a_male_d_duze_m napisał:
    > U nas na każdym etapie życia jest przyzwolenie/kult pojazdu używanego.

    Pisaniu o uzywaniu samochodow uzywanych perjoratywnie per "jest przyzwolenie spoleczne" i laczenie ich w jednym zdaniu z kretactwem to nawet jak na standardy tego forum glupota wyjatkowego wymiaru.

    --
    MfG
    C.
    So you want to write a fugue?
  • duze_a_male_d_duze_m 07.07.15, 19:37
    Prosze mnie nie obrazac. Sredni wiek auta w PL to 16lat. Sredni. O takich uzywanych pisze, takiego auta nie da sie tanio utrzymac, wiekszosc z nas toleruje jakies usterki. Panuje na to powszechne przyzwolenie.
    --
    .
    -Z TDCI NA ST, a teraz italia z bananami-
  • loyezoo 07.07.15, 20:20
    Ten średni wiek aut w PL to bzdura.Brany z Cepik, w którym to jest około 1mln aut,które fizycznie nie istnieją, w tym kilkudziesięciu tysięcy Syren,Fiatów 126p 125p itd.
    To chyba "trochę" zaniża średni wiek,czyż nie?

    --
    Beer will change the world! I don't know how,but it will:)

    Life is too short to drive boring cars
  • duze_a_male_d_duze_m 07.07.15, 22:11
    Na balagan w cepiku tez jest widocznie przyzwolenie, przykro, bo na ich stronie orzełek widnieje.
    --
    .
    -Z TDCI NA ST, a teraz italia z bananami-
  • crannmer 07.07.15, 20:49
    duze_a_male_d_duze_m napisał:
    > Prosze mnie nie obrazac.

    Nikogo nie obrazalem. Ocenilem wypowiedz, a nie wypowiadajacego.

    > Sredni wiek auta w PL to 16lat. Sredni. O takich uzywa
    > nych pisze, takiego auta nie da sie tanio utrzymac, wiekszosc z nas toleruje ja
    > kies usterki. Panuje na to powszechne przyzwolenie.

    To nieco zmienia postac rzeczy. Z taka wypowiedzia mozna dyskutowac. Z poprzednia nie.

    --
    Crannmer locutus, causa finita est
  • liczbynieklamia 07.07.15, 12:35
    W Polsce samochody używane stanowią nieuczciwą konkurencję względem samochodów nowych. Gdyby samochody używane miały robione uczciwie badania techniczne, podawany uczciwy przebieg i historię, to place komisów by opustoszały, a ceny samochodów używanych nadających się do kupienia wzrosły o kilkadziesiąt procent (a niektórych i więcej). Ich atrakcyjność względem samochodów nowych by znacznie spadła.

    Druga kwestia to problemy ludzi z liczeniem. Nowy samochód w perspektywie użytkowania przez kilkanaście lat potrafi być tańszy, jeśli chodzi o całkowite koszty niż wielokrotnie wymieniane samochody używane. Ludzie tego nie widzą, patrząc tylko na utratę wartości w pierwszych latach.

    Trzecia kwestia to fakt, że wciąż wielu osobom samochód służy bardziej do chwalenia się przed sąsiadami niż do przemieszczania z punktu A do punktu B. W tej perspektywie pełnoletni Passat zespawany z ćwiartek jest lepszy niż nowa Dacia.

    Czwarta kwestia to oczywiście brak pieniędzy. O ile uważam, że mając 20-25 tysięcy na samochód lepiej ponegocjować z dilerem i kupić nową Dacię, bo jak się uwzględni podstawowe koszty serwisu świeżo zakupionego samochodu używanego, różnica zrobi się niewielka (bo pasek rozrządu, oleje, filtry, opony, tu jakaś końcówka drążka, tu wahacz, itp.), to trudno oczekiwać, że ktoś kto ma na samochód 10 tysięcy złotych nagle znajdzie 3 razy tyle. Nie wszyscy jednak odpowiadają sobie na pytanie, czy samochód jest im naprawdę niezbędny. W wielu przypadkach bilet sieciowy + taksówki + wypożyczenie samochodu na urlop wyjdzie taniej niż kupno samochodu choćby za 3 tysiące złotych.
  • wujaszek_joe 07.07.15, 13:38
    rozumiem że jeździsz nową Dacią?
    --
    Liberté Égalité Fraternité
  • liczbynieklamia 07.07.15, 15:20
    Nie, nowym Fiatem.
  • galtomone 07.07.15, 17:37
    liczbynieklamia napisał:

    > Nie, nowym Fiatem.


    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • liczbynieklamia 07.07.15, 18:42
    > Freemont? :-)
    Za dużego wyboru we Fiacie to ja nie miałem ;)
  • galtomone 07.07.15, 19:18
    Tzn tak czy nie? :-)
    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • qqbek 08.07.15, 00:46
    galtomone napisał:

    > Tzn tak czy nie? :-)

    Moja siostra stryjeczna się tym buja i sobie chwali.
    Więc taki z tego "FIAT" jak i Śkoda męża drugiej z sióstr stryjecznych... taka typowa... Superb RS :D
    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • galtomone 08.07.15, 07:03
    To jednyny, który mi się podoba.
    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • liczbynieklamia 08.07.15, 10:03
    > Tzn tak czy nie? :-)
    Tak. Nie planowałem zupełnie samochodu w tym segmencie, ale był praktycznie połowę tańszy od innych samochodów spełniających moje proste wymagania.

    > Superb RS
    Bardzo ciekawy model. Szkoda tylko, że nieistniejący.
  • galtomone 08.07.15, 10:22
    Jaki masz silnik, jak to to jeździ?
    Wszystko ok czy cos ci przeszkadza?
    Jechales innymi SUVami - jak Freemont wypada na ich tle?
    Spalanie?

    Generalnie napisz cos... cenowo wygląda to ciekawie, choć trochę ich mało na naszych drogach... Zdaje się, ze koreańskie suvy to glowna konkurencja freemonta?
    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • liczbynieklamia 08.07.15, 12:28
    Silnik to oczywiście 3.6 Pentastar, wersja wyposażenia Longue. Nie nazwałbym tego SUV-em - to takie dziwne połączenie SUV-a, minivana i kombi. Jako minivan jest kiepski - małe możliwości aranżacji wnętrza, mały bagażnik przy 7 osobach. Jako SUV jest kiepski - w teren się to nie nadaje, do ciągania przyczep też nie. Konkurencja (CX-9, Grand Santa Fe, Sorento) jest kiepska jako kombi, ze względu na koszty zakupu i utrzymania. Tylko że Freemont konkurencję deklasuje właśnie w kwestii kosztów i robi się z tego świetne kombi, z bonusami w postaci trzeciego rzędu foteli i pewnych zdolności off-asfaltowych (ale na pewno nie off-roadowych).

    Zawieszenie jest nastawione bardziej na komfort niż prowadzanie, ale jak na tak wysoki i ciężki samochód jest bardzo OK. Jeśli chodzi o osiągi, to muszę się przyczepić do zachowania w strefie najniższych prędkości. Samo ruszanie odbywa się jak w samochodzie dużo słabszym, szybki robi się dopiero, gdy nabierze trochę prędkości. Tak więc w trasie jest świetnie, w mieście mogłoby być lepiej. Zużycie paliwa: 11-12l/100km w trasie, 14l/100km na autostradzie, ok. 20l/100km w mieście. Gazu. Najbardziej irytująca wada jest jednak związana z gazem właśnie. Zbiornik ma bodaj 44 litry pojemności nominalnej, co znaczy że na autostradzie trzeba tankować co 2 godziny.

    Ogólnie jestem bardzo zadowolony, moja małżonka, do której Freemont trafi za rok, również. Pewnie w ogóle bym go nie rozważał, ale kosztami zmasakrował konkurencję. Myślałem raczej o schodzącym Superbie 3.6 L&K, ale wątpię, że urobiłbym dilera poniżej 160 tysięcy (Skoda jest ciężka w negocjacjach). Tutaj urobiłem dilera do sumy 5-cyfrowej. Jak do tego dodam oszczędności na paliwie, a w tym roku robię gigantyczne ilości kilometrów, to razem jestem prawie stówkę do przodu.
  • galtomone 08.07.15, 14:42
    20l lpg w miescie???
    To ile to to wazy... ile ma KM I ile Nm?

    Piszesz, ze swietnie to kosztowo wyada... to ile taki Freemont kosztuje a ile konkurencja?

    > Tak więc w trasie jest świetnie, w mieście mogłoby być lepiej. Zuż
    > ycie paliwa: 11-12l/100km w trasie, 14l/100km na autostradzie, ok. 20l/100km w
    > mieście. Gazu. Najbardziej irytująca wada jest jednak związana z gazem właśnie.
    > Zbiornik ma bodaj 44 litry pojemności nominalnej, co znaczy że na autostradzie
    > trzeba tankować co 2 godziny.

    U mnie spalanie LPG wyglada tak: www.motostat.pl/member/vehicles/stats/id/66989
    Przez caly tydzien kulam sie po katowicach a w weekend z reguly kierunek bielsko/wisla - wiec to taka trasa/nie trasa....

    > Ogólnie jestem bardzo zadowolony, moja małżonka, do której Freemont trafi za ro
    > k, również.

    Ciekawe w jakim % domow w PL/na swiecie, Zony dostaja "ochłapy" z Panskiego stol? :-)

    Ja o swoje zabawki bardzo dbam, to jeden z powodow dla ktorych moja Ż. woli moje (co wie, ze dziala I nie musi sobie duperelami glowy zawracac) niz kupno nowej (ostatnio telefon ale daltego, ze swojej lumi 920 nie chcialem jej jeszcze oddac).

    Widze, ze nie tylko u mnie nastepuje taka forma dziedziczenia :-)

    > Pewnie w ogóle bym go nie rozważał, ale kosztami zmasakrował konkur
    > encję. Myślałem raczej o schodzącym Superbie 3.6 L&K, ale wątpię, że urobiłbym
    > dilera poniżej 160 tysięcy (Skoda jest ciężka w negocjacjach). Tutaj urobiłem d
    > ilera do sumy 5-cyfrowej. Jak do tego dodam oszczędności na paliwie, a w tym ro
    > ku robię gigantyczne ilości kilometrów, to razem jestem prawie stówkę do przodu
    > .

    Gaz jest zakladany w ASO????

    No, no... 99k za takie auto z "fabrycznym" LPG... brzmi dobrze.
    Tego za 3-5 lat nie bedzie szkoda sprzedac martwiac sie utrata wartosci.

    Szkoda tylko, ze to takie jakos zarloczne jest... moze silnik za slaby?
    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • liczbynieklamia 08.07.15, 17:02
    > 20l lpg w miescie???
    To dużo? A6 3.2 FSI zużywał ok. 14 litrów benzyny, 3.0 TDI, którym też sporo jeździłem - ok. 12 litrów ON. Gdyby teoretycznie 3.2 FSI dało się zagazować, też musiałbym liczyć 18-19 litrów gazu po mieście, a samochód jednak od frontu sporo mniejszy.

    > U mnie spalanie LPG wyglada tak
    No to wychodzi ci 16l/100km średnio pół na pół, czyli tyle co u mnie.

    > Przez caly tydzien kulam sie po katowicach
    To może sporo wyjaśniać. Cykl miejski nie oznacza u mnie wielopasmowych tras przelotowych, a głównie krążenie po małych, ciasnych uliczkach, na odcinkach po 2-3km.

    > Gaz jest zakladany w ASO????
    Owszem.

    > Tego za 3-5 lat nie bedzie szkoda sprzedac martwiac sie utrata wartosci.
    Jeśli nie będzie nic niespodziewanego, to też z 15 lat nim pojeździmy.

    > Widze, ze nie tylko u mnie nastepuje taka forma dziedziczenia :-)
    U mnie to idzie dalej, bo samochód żony dostała córka, a w przyszłym roku do kolejki dołączy syn.
  • galtomone 08.07.15, 18:46
    liczbynieklamia napisał:

    > > 20l lpg w miescie???
    > To dużo? A6 3.2 FSI zużywał ok. 14 litrów benzyny, 3.0 TDI, którym też sporo je
    > ździłem - ok. 12 litrów ON. Gdyby teoretycznie 3.2 FSI dało się zagazować, też
    > musiałbym liczyć 18-19 litrów gazu po mieście, a samochód jednak od frontu spor
    > o mniejszy.

    A mnie sie wydawalo, ze moje (w tym Previa) duzo pala :-). Bo podobno japonskie silniki (ten z lexa tez tak wszedzie opisywany) to paliwozerne strasznie :-). Fajnie sie dowiedziec, ze nie jest najgorzej.

    > > U mnie spalanie LPG wyglada tak
    > No to wychodzi ci 16l/100km średnio pół na pół, czyli tyle co u mnie.

    > > Przez caly tydzien kulam sie po katowicach
    > To może sporo wyjaśniać. Cykl miejski nie oznacza u mnie wielopasmowych tras pr
    > zelotowych, a głównie krążenie po małych, ciasnych uliczkach, na odcinkach po
    > 2-3km.

    U mnie sa przelotowki ale do okola Katowic, ja nie czesto mam okazje z nich korzytsac, ale jak sie da... to owszem. Wole dolozyc 5km niz jechac przez miasto.

    > > Gaz jest zakladany w ASO????
    > Owszem.

    Fajnie. Co zalozyli?

    Jak Toyota do AVENSIS zalozyla Viall, to potem nawet tego serwisowac nie chcieli, dranie.

    > > Tego za 3-5 lat nie bedzie szkoda sprzedac martwiac sie utrata wartosci.
    > Jeśli nie będzie nic niespodziewanego, to też z 15 lat nim pojeździmy.

    Nie znudzi ci sie???????

    > > Widze, ze nie tylko u mnie nastepuje taka forma dziedziczenia :-)
    > U mnie to idzie dalej, bo samochód żony dostała córka, a w przyszłym roku do ko
    > lejki dołączy syn.

    Moj ma 6 lat, wiec jeszcze nie bardzo ma co dziedziczyc :-)


    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • liczbynieklamia 08.07.15, 19:34
    > Bo podobno japonskie silniki (ten z lexa tez tak wszedzie opisywany) to paliwozerne strasznie
    Ja mam kompletnie inne odczucia, jeszcze do niedawna mnóstwo jeździłem wypożyczanymi samochodami, więc siłą rzeczy mam spory przekrój. Japończyki zwykle były najoszczędniejsze (zwłaszcza Toyota i Honda), najwięcej piły samochody niemieckie. Oczywiście to tylko odczucia.

    > Fajnie. Co zalozyli?
    Tartarini.

    > Nie znudzi ci sie???????
    Mi nie będzie miał szans się znudzić, bo za rok kupuję kolejne auto, ale tamto już będzie na 15 lat ;)

    > le taki Freemont kosztuje a ile konkurencja?
    CX-9 to jakieś 180 tysięcy. Sorento nie ma porównywalnego silnika, ale z 200KM i skórzaną tapicerką to jakieś 190 tysięcy. Grand Santa Fe - (też 200KM) ponad 210 tysięcy. Nawet cennikowe 130 tysiąca to duuużo taniej.
  • crannmer 08.07.15, 19:43
    liczbynieklamia napisał:
    > Japończyki zwykle były
    > najoszczędniejsze (zwłaszcza Toyota i Honda)

    Moj pierwszy japonczyk (Toyota) byl nad wyraz oszczedny. Moj drugi japonczyk (Honda) zlopie, jakby nie mialo byc jutra.

    --
    C.
    Hier sieht man ihre Trümmer rauchen
    Der Rest ist nicht mehr zu gebrauchen
  • galtomone 09.07.15, 07:38
    liczbynieklamia napisał:

    > Tartarini.

    Znam tylko ze slyszenia.

    > Mi nie będzie miał szans się znudzić, bo za rok kupuję kolejne auto, ale tamto
    > już będzie na 15 lat ;)

    OOooo... to jaki to plan, ze jednym autem 15 lat?

    > > le taki Freemont kosztuje a ile konkurencja?
    > CX-9 to jakieś 180 tysięcy. Sorento nie ma porównywalnego silnika, ale z 200KM
    > i skórzaną tapicerką to jakieś 190 tysięcy. Grand Santa Fe - (też 200KM) ponad
    > 210 tysięcy. Nawet cennikowe 130 tysiąca to duuużo taniej.

    Sporo.... a mnie sie wydawalo, ze jak lex zaczyna sie od 240 to drogi jest.... A tu Koreanczyk za nie wiele mniej...


    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • liczbynieklamia 09.07.15, 14:31
    > Znam tylko ze slyszenia.
    Mało popularne w Polsce, ale mają umowę z Fiatem.

    > OOooo... to jaki to plan, ze jednym autem 15 lat?
    Plan jest niezależny od auta. Ale jako że chcę po latach wrócić do rekreacji wodnej, będę potrzebował czegoś, co uciągnie ciężką przyczepę, więc jakiś pełnowymiarowy SUV na ramie.
  • galtomone 09.07.15, 15:30
    liczbynieklamia napisał:

    >więc jakiś pełnowy
    > miarowy SUV na ramie.

    Zaraz sie dowiesz, ze albo rama albo suv :-)

    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • liczbynieklamia 09.07.15, 18:02
    > Zaraz sie dowiesz, ze albo rama albo suv :-)
    Lexus LX 570, Lincoln Navigator albo Cadillac Escalade to co? Hatchbacki?
  • hutchence 07.07.15, 15:15
    Kolejny , który wie lepiej na co Kowalski powinien wydać swoje pieniądze. Choćbym nie wiem jak liczył to używane auto, które kosztuje 16000 przez 5 lat jazdy ni hooya nie wyjdzie drożej ani tyle samo co nówka. Przerabiałem ten temat z autem za 12k, 17k i teraz za 30k. Już o samochodach za pińć tysi nie wspominając. I co jam kurna Dacią jeździć jak mogę dużym, wygodnym i całkiem zrywnym autem? Dzięki ale nie.
    Fakt, że spora grupa aut to ulepy. Ale lepsze badania techniczne sprawią tylko, że Kowalski sobie kupi auto starsze za cenę obecnie np. 2 lata młodszego. Może z 5% poleci po nową Dacię. Ja na pewno nie. Nowe auta, na które bym się skusił kosztują od 200k w górę. A na to mnie nie stać.
  • qqbek 07.07.15, 15:24
    Jak bym pół wziął na kredyt, to mnie na auto za 200 z hakiem nawet by było stać.
    Ale podobają mi się takie doposażone, a nie "golasy"... a na to wydać trzeba 300.
    Do tego nie lubię konsumować zbyt wiele, a lubię jeździć wygodnie.

    Opel którego kupiłem 5 lat temu za 12, stoi do sprzedania za 6,2 (a oddam go za 5,8 jak się trafi zdecydowany pewnie) i jest nadal w dobrym stanie (pomimo godnego wieku 15 lat), na tyle dobrym, że nie bałbym się wsiąść w to auto i pojechać na drugi kraniec Polski. Ale ludzie wolą pudrowanego trupa od pana Mirka i od 5 tygodni się nie sprzedał (za to sku...el jakiś mi go przerysował kluczykiem).

    Gdybym kupił nową Astrę w salonie za 60, to po 15 latach sprzedałbym ją za te same 6.

    Przejadłem 6 w 5 lat (czyli trochę ponad 1000 rocznie), zamiast ponad 50 w 15 (czyli ponad 3 rocznie).
    To jest jednak pewna różnica.

    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • liczbynieklamia 07.07.15, 16:03
    > i od 5 tygodni się nie sprzedał
    > to po 15 latach sprzedałbym ją za te same 6.
    Nie, gdybyś sprzedawał ją jako pierwszy właściciel od nowości, to miałbyś ją sprzedaną od 5 tygodni, za sporo wyższą cenę. Generalnie to znajomi, sąsiedzi pytaliby ciebie, czy nie chcesz sprzedać, zanim w ogóle miałbyś taki zamiar.

    > Gdybym kupił nową Astrę w salonie za 60
    Gdybyś dobrze poszukał, wziąłbyś ją od dilera za 50. Tracąc 2700zł rocznie. Swojego sprzedasz za 5, tracąc 1400zł rocznie. 1300zł różnicy. W nowym masz gwarancję, nowe opony, nowe klocki, nowe tarcze, nowe tłumiki, nowy rozrząd, nowe sprzęgło i nie musisz tego dotykać latami. Do tego nowe płyny i nowe filtry. Kupując używany samochód, każdy z tych elementów jest w jakimś stopniu wyeksploatowany i gdzieś będziesz miał ponadplanowe wymiany - tym bardziej, że każdy, kto planuje sprzedaż samochodu, będzie przeciągał termin wymiany za datę sprzedaży. Spokojnie nadrobisz różnicę. Jeżeli choć jeden z trzech samochodów, które kupisz, będzie choćby trochę problematyczny, to dołożysz do interesu.
  • galtomone 07.07.15, 17:43
    qqbek napisał:

    > Opel którego kupiłem 5 lat temu za 12, stoi do sprzedania za 6,2 (a oddam go za
    > 5,8 jak się trafi zdecydowany pewnie) i jest nadal w dobrym stanie (pomimo god
    > nego wieku 15 lat)

    Rozumiem, ze nie chcesz go naprawdę sprzedać? :-)
    Ja wiem, ze to co o nim napisales jest prawda, itd...
    Ale (chyba ze kupi znajomy), prędzej mi kaktus na glowie!!!!! wyrośnie niż to, ze sprzdasz 15 letnia Astre (nawet w realnym stanie igla) za 6k!

    Sorry, ale to praktycznie nie możliwe. :-(


    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • liczbynieklamia 07.07.15, 18:40
    > Sorry, ale to praktycznie nie możliwe. :-(
    Nie tylko możliwe, ale i bezproblemowe. Tylko stan musi być "igła", a nie "jak na 15 lat to igła".
  • galtomone 07.07.15, 19:19
    Nooo... chyba, ze tak. I do tego potrzebny nie tyle fan Opla, co fan Astry w tym kolorze ;-)

    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • qqbek 07.07.15, 23:26
    Dzisiaj oglądało dwóch (z czego jeden się zastanowi), jutro ma oglądać "cmokający i ciumkający", któremu w razie czego obiecałem zejść do 5600.
    To "dwójka" Astra a nie "jedynka"... za jedynkę więcej niż 3000 bym nie śmiał wymagać. Do tego komplet zimowych (i niezajechanych) Good Yearów na stalowych felgach i sprawna, serwisowana na bieżąco klimatyzacja.

    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • galtomone 08.07.15, 07:05
    Nie twierdze, ze nie mozliwe... ale chyba to chwile potrwa...
    Choc istotnie, w mojej wyobraźni sprzedawales AI a nie AII - co skutecznie utrudnialo caly proces :-)
    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • liczbynieklamia 07.07.15, 15:42
    > który wie lepiej na co Kowalski powinien wydać swoje pieniądze
    Koszt całkowity jest wyznacznikiem obiektywnym. Kowalski samodzielnie powinien zdecydować, czy swoją nadwyżkę finansową wydać na jeżdżenie nową Dacią na wakacje, czy starym Passatem do warsztatu.

    > przez 5 lat jazdy ni hooya nie wyjdzie drożej ani tyle samo co nówka
    Od kiedy 5 lat to kilkanaście? Jak policzysz trzy takie sztuki, to nagle pojedynczy samochód eksploatowany od nowości zrobi się korzystniejszy. Znacznie.

    > Ale lepsze badania techniczne sprawią tylko, że Kowalski sobie kupi auto starsze za cenę obecnie np. 2 lata młodszego.

    Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale żaden producent nie wpadł jeszcze na pomysł produkcji używanych samochodów. Jeżeli na rynku nie będzie 18-letnich Passatów w dobrym stanie, to tym bardziej wśród 20-letnich nie będzie czego szukać.

    > I co jam kurna Dacią jeździć jak mogę dużym, wygodnym i całkiem zrywnym autem?
    > Nowe auta, na które bym się skusił kosztują od 200k w górę.
    Wymagający jesteś. Z kobietami masz podobnie? Masz swoje wymagania, jak nie ma tytułu Miss Nastolatek to się nie umówisz? A że tytuł z 1948 roku, to już nieważne.
  • crannmer 07.07.15, 16:45
    liczbynieklamia napisał:
    > czy swoją nadwyżkę finansową wydać na jeżdżenie nową Dacią na wakac
    > je, czy starym Passatem do warsztatu.

    Reality check.
    Za cene nowej Dacii mozna dostac Passata w dobrym stanie z rocznika 2008..2010. Ktorym to Passatem jezdzi ssie o niebo wygodniej i bezpieczniej. Pojezdziwszy kilka lat takim samochodem za Passata dostanie sie wiecej pieniedzy, niz za Dacie. Jak dla mnie rachunek jest jednoznaczny.

    Nazywac piecio..siedmioletni samochod klasy sredniej "starym do warszatu" jest oznaka, ze w d.. sie przewrocilo. Uznawane powszechnie za bogate Niemcy woza sie glownie uzywanymi samochodami (srednia wieku zarajestrowanych to ok. 8 lat i ciagle rosnie), a w nieco biedniejszej Polsce kazdy ma nowka jezdzic.



    > Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale żaden producent nie wpadł jeszcze na po
    > mysł produkcji używanych samochodów. Jeżeli na rynku nie będzie 18-letnich Pass
    > atów w dobrym stanie, to tym bardziej wśród 20-letnich nie będzie czego szukać.

    Przed chwila pisals o Passacie za cene nowej Dacii. Passaty za cene nowej Dacii nie maja ani 18, ani 20 lat, lecz 5..7.

    >> Wymagający jesteś. Z kobietami masz podobnie? Masz swoje wymagania, jak nie ma
    > tytułu Miss Nastolatek to się nie umówisz? A że tytuł z 1948 roku, to już niewa
    > żne.

    Demagogia. Niskich lotow.

    --
    The lowing herd winds slowly o'er the lee.
  • liczbynieklamia 07.07.15, 18:23
    > Pojezdziwszy kilka lat takim samochodem za Passata dostanie sie wiecej pieniedzy, niz za Dacie. Jak dla mnie rachunek jest jednoznaczny.

    I kolejna osoba kończy rachunek w tym samym miejscu. Próbujesz mnie przekonać, że nie opłaca się kupować nowego samochodu, żeby go za chwilę sprzedać? Nie musisz, wiem o tym. Ja próbuję wytłumaczyć, że bardziej opłaca się kupić jeden nowy samochód na lata, niż zmienić w tym samym czasie kilka samochodów używanych.

    Poza tym znowu - ograniczenie się do utraty wartości to przekłamanie. Chcesz powiedzieć, że 7-8 letni Passat będzie wymagał takich samych nakładów serwisowych, jak nowa Dacia na gwarancji?

    > Przed chwila pisals o Passacie za cene nowej Dacii.
    Odniosłem się do zupełnie innej kwestii - że prawdopodobieństwo znalezienia ładnego egzemplarza z wiekiem nie rośnie, tylko maleje.

    > Demagogia. Niskich lotow.
    A opowiadanie, że ktoś kupuje samochody po 12 tysięcy, a wszystko nowe poniżej 200 tysięcy jest gorsze to nie jest demagogia niskich lotów?
  • galtomone 07.07.15, 17:48
    liczbynieklamia napisał:

    > > który wie lepiej na co Kowalski powinien wydać swoje pieniądze

    > Koszt całkowity jest wyznacznikiem obiektywnym. Kowalski samodzielnie powinien
    > zdecydować, czy swoją nadwyżkę finansową wydać na jeżdżenie nową Dacią na wakac
    > je, czy starym Passatem do warsztatu.

    Obawiam się, ze mimo swietnych poziomow wielu wskaznikow statystycznych realny problem polega na tym nieszczęsnym braku nadyzki finansowej, nawet na nowa Dacie.

    > Od kiedy 5 lat to kilkanaście? Jak policzysz trzy takie sztuki,

    No tak... ale jak policzysz jedna?
    Nie licząc Avenis II, która jezlilem kroecej, poprzednimi zuywanymi jezdzilem wlascie w okolicach 4-5 lat i dokladac specjalnie nie dokladalem...
    Owszem, szukanie takiego auta przyprawia o bol glowy, ale suma summarum kupowałem zadbane auta, w dobrym stanie i jedno na takie 5 lata a nie 3.

    Przy takich warunkach zakup nowego (i to obiektywnie gorszego) już nie jest tak atrakcyjny.

    Ile musiałbym dac za wypasionego Dustera 4x4?

    > Wymagający jesteś. Z kobietami masz podobnie?

    Owszem, dlatego od 97 sypiam z tylko jedna :-)

    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • liczbynieklamia 07.07.15, 18:29
    > realny problem polega na tym nieszczęsnym braku nadyzki finansowej, nawet na nowa Dacie.
    Piszemy o tej grupie szczęśliwców, którą stać na samochód zakup samochodu nowego lub używanego. W tym momencie możemy porównać koszty eksploatacji - i one dla samochodu nowego będą znacznie niższe.
  • galtomone 07.07.15, 18:40
    liczbynieklamia napisał:

    > > realny problem polega na tym nieszczęsnym braku nadyzki finansowej, nawet
    > na nowa Dacie.

    > Piszemy o tej grupie szczęśliwców, którą stać na samochód zakup samochod
    > u nowego lub używanego.

    No OK.. ale może jest ich tak mało, ze stad takie a nie inne wyniki sprzedaży nowych aut w PL? Znaczy po prostu bida....

    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • hutchence 07.07.15, 21:49
    Idiota.
  • galtomone 07.07.15, 17:40
    ...i co zmiana auta podobnie mi wychodzi.
    Jakos gdy wezme pod uwagę swoje faktyczne potrzeby, ilos jezdzonych km, to gdzie i jak jezdze, jak podchodzę do aut, czego oczekuje... itd...itd...

    To prędzej by mnie szlag trafil niż dalby za jakas Pande czy Picanto 35-40k tylko dlatego, ze sa nowe. Po miesiącu obu nienawidzilibym całym sercem i plul sobie w brode za każdym razem wsiadając.

    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • toreon 07.07.15, 21:25
    Coś w tym jest. W szczególności dla kogoś kogo można określić motomaniakiem.
    Może dla kogoś kto traktuje auto jako narzędzie do przemieszczania się i nic więcej to może ma to sens ale ja gdybym miał np. kupić nową fabię z silnikiem 1.0 to na samą myśl że przez najbliższe parę lat mam jeździć czymś:
    - bez dynamiki
    - brzydkie
    - bez charakteru

    można dostać autentycznie niestrawności.
    Mimo że zapach nówki fajna rzecz, parę miesięcy można się podelektować.
  • qqbek 08.07.15, 00:12
    galtomone napisał:

    > ...i co zmiana auta podobnie mi wychodzi.
    > Jakos gdy wezme pod uwagę swoje faktyczne potrzeby, ilos jezdzonych km, to gdzi
    > e i jak jezdze, jak podchodzę do aut, czego oczekuje... itd...itd...
    >
    > To prędzej by mnie szlag trafil niż dalby za jakas Pande czy Picanto 35-40k tyl
    > ko dlatego, ze sa nowe. Po miesiącu obu nienawidzilibym całym sercem i plul sob
    > ie w brode za każdym razem wsiadając.
    >

    Ja w "budżecie" w którym to X5 kupiłem (kosztowało, wraz z oponami trochę ponad 3/5 budżetu) kupiłbym już kilka "nówek"... ale po jasną cholerę?
    Stać mnie na absurdalnie wielkie auto, które dostarcza i mi (i co dziwniejsze) i mojej małżonce "przyjemności z jazdy" (o "rogalu" na buzi nie wspomnę). Nie tylko stać mnie na jego zakup (bo to nietrudne), ale stać mnie także na utrzymanie takiego potwora.

    Auto, którego nienawidzę całym sercem, już mam. To Opel Astra - plastykowy, obleśny, prowadzący się jak taczka... ja wolę X5 ze sportowym zawieszeniem, które prowadzi się w zakrętach o niebo lepiej, niż plastykowy Opel (SERIO!!!). Kolejna "tania opcja" też nie wchodzi w rachubę... albo będę za te 4-5 lat (jak przyjdzie czas wymienić X5) już obleśnie bogaty i będę sobie mógł pozwolić na nowe, takie samo (choć co do tego czasu poczynią ekolodzy z dużymi wolnossącymi benzyniakami, które tak mi się podobają, nie śmiem nawet podejrzewać)... jak nie, to pewnie (tutaj Twoje dywagacje na temat tego, co "po RX-ie" mają zastosowanie) znowu kupię używane X5... ale przynajmniej będą już wersje "M" dostępne w "moim przedziale cenowym" wtedy :)
    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • jureek 07.07.15, 16:01
    liczbynieklamia napisał:

    > Nie wszyscy jednak odpowiadają so
    > bie na pytanie, czy samochód jest im naprawdę niezbędny. W wielu przypadkach bi
    > let sieciowy + taksówki + wypożyczenie samochodu na urlop wyjdzie taniej niż ku
    > pno samochodu choćby za 3 tysiące złotych.

    Piszesz to chyba z punktu widzenia mieszkańca miasta. Przecież na prowincji komunikacja publiczna praktycznie nie istnieje. To też jest jeden z powodów, że takie gruchoty jeżdżą po naszych drogach. Gdyby istniała komunikacja publiczna jak w cywilizowanym kraju (model "marszrutkowy" nie uznaję za cywilizowany), to ludzie nie byliby zmuszeni do posiadania własnych samochodów.
    Mieszkam w Niemczech (jeszcze, choć coraz mniej), ale w Polsce też mam do i przebywam w nim coraz więcej. W Niemczech nie mam samochodu, bo nie potrzebuję. W Polsce jednak stoi w garażu auto, mimo iż przez wiele miesięcy w roku jest nieużywane. Wychodzi jednak taniej niż wypożyczalnie, które w Polsce też mają w porównaniu do zachodnich ceny z kosmosu.
    Z mojej wsi jest tylko 10 km do miasta, ale w weekendy masz tylko 2 autobusy na dzień, a jazda rowerem to igranie z życiem.
  • liczbynieklamia 07.07.15, 16:14
    > Piszesz to chyba z punktu widzenia mieszkańca miasta.
    Pisałem o "wielu przypadkach", a nie o wszystkich. Zresztą większość Polaków mieszka w miastach.

    > wypożyczalnie, które w Polsce też mają w porównaniu do zachodnich ceny z kosmosu.
    Po części to prawda. Z drugiej strony osoby pożyczające samochody w lokalnych wypożyczalniach w miarę regularnie, mogą liczyć na ceny rzędu 60-70zł za dobę (nie będzie to nowa S-klasa, ale jakiś kompakt). Za dwa dwutygodniowe wyjazdy zapłacisz mniej więcej tyle, co za pakiet ubezpieczeń na cały rok do własnego samochodu.
  • jureek 07.07.15, 19:03
    Za ubezpieczenia do mojego polskiego samochodu płacę około 600 złotych rocznie. Nijak nie wyjdą mi z tego 2 urlopy autem z wypożyczalni. Żeby chociaż rowerem dało się dojechać do miasta, to może bym z auta zrezygnował. Fatalny stan komunikacji publicznej sprawia jednak, że ludzie są skazani na samochód czy ich stać czy nie stać. W Czechach jest tylko jedno miasto liczące ponad 10 tysięcy mieszkańców bez połączenia kolejowego, w Polsce takich mist masz dziesiątki. Nawet prawie stutysięczne Jastrzębie jest kolejową czarną dziurą.
  • galtomone 07.07.15, 17:36
    Z początkiem się zgodze. Tzn. pewnie sa takie warunki brzegowe w naturze, w których oplaca się kupic nowe, jedzic długo i w sumie nie dolozyc więcej niż do N-liczby używek w międzyczasie.

    Ale....!!!!

    liczbynieklamia napisał:

    > Nowy samochód w perspektywie użytk
    > owania przez kilkanaście lat potrafi być tańszy,

    .....kto chciałby jednym wozkiem tyle jedzic????
    Jak na swoja pierwsza Avensis patrzyłem w 4 roku używania, to choć nic się w niej nie zepsuło (realnie, faktycznie i z reka na sercu - kosztowala mnie tyle co paliwo, olej z filtrami i raz wymiana klockow i opon) podnosilo mi się na jej widok.

    Zaplacilem 3 tys funtow, sprzedałem pod 4 latach za 1 tysiąc.... A "nowym" (mimo rzygów w gardle) musiałbym jezdzic ;-).
    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • liczbynieklamia 07.07.15, 18:36
    > .....kto chciałby jednym wozkiem tyle jedzic????
    Płynnie przechodzimy od "w Polsce bieda aż piszczy, Polaków nie stać na nowe samochody!" do "w Polsce bieda aż piszczy, Polaków nie stać na zmianę nowych samochodów co 3 lata!"

    Jak ktoś potrzebuje samochodu dla rodziny, a nie ma za dużo pieniędzy, to musi sprawę traktować utylitarnie. A jeżeli ktoś oczekuje od samochodu bycia "zabawką", no to trudno, zabawki mają to do siebie, że są drogie.

    Poza tym jakoś nie widzę problemu z jeżdżeniem jednym samochodem naście lat. Gdybym nie potrzebował samochodów dla potomstwa, też bym swoim jeszcze kilka lat pojeździł.
  • galtomone 07.07.15, 18:46
    liczbynieklamia napisał:

    > > .....kto chciałby jednym wozkiem tyle jedzic????
    > Płynnie przechodzimy od "w Polsce bieda aż piszczy, Polaków nie stać na nowe sa
    > mochody!" do "w Polsce bieda aż piszczy, Polaków nie stać na zmianę nowych samo
    > chodów co 3 lata!"

    No... poniekąd się to wiaze... Jak sadze ida by 500 tys nowych aut (nawet niech będzie milion, w końcu PL to duzy kraj) sprzedawac nie co rok tylko rozlozyc w czasie wymiane takiego taboru na 15 to dla dealera tez żadna rewelacja.

    Mowimy w końcu o co rocznej sprzedaży.

    > Jak ktoś potrzebuje samochodu dla rodziny, a nie ma za dużo pieniędzy, to musi
    > sprawę traktować utylitarnie.

    Ale tacy klienci to jak widać ruina dla ASO, bo poza firmami to pewnie jedynie (nie licząc garstki bogatych) co jeszcze auta nowe kupuja.
    Wlasnie dlatego, ze nie zmienia ich za 3-5 lat bo na to ich nie stać.

    > A jeżeli ktoś oczekuje od samochodu bycia "zabawk
    > ą", no to trudno, zabawki mają to do siebie, że są drogie.

    No oczywiście. Trudno, za 50k czy 100k oczekiwać, ze zakup taki nie da zadnej radości i przyjemności na dluzasza (im drożej tym efekt powinien dluzej trwac) mete. Ja sobie tego nie wyobrażam.

    > Poza tym jakoś nie widzę problemu z jeżdżeniem jednym samochodem naście lat.

    No ja widze. Mnie się to po prostu nudzi. Jak buty, spodnie czy telefon. To torche jak z jezdzeniem na wakcje przez 15 lat w to samo miejsce....

    Jest tyle roznych fajnych miejsc, aut... a zycie nie trwa wiecznie. Choc oczywiście nie każdego to jara.

    Tyle, ze na X kupujących przypuszczam, ze rozkład jest 50/50. Tak czy siak, to nadal nie wyjasnia dlaczego zamiast 800 tys szt. kupimy w tym roku pewnie kolo 200...
    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • bunkum 08.07.15, 00:02
    > Płynnie przechodzimy od "w Polsce bieda aż piszczy, Polaków nie stać na nowe sa
    > mochody!" do "w Polsce bieda aż piszczy.

    No wlasnie.

    Jext to ciekawy watek, bo prawie kazdy uczestnik--a zalozyciel w szczegolnosci--przechodzi te memorfoze poglodow:

    Zalozyciel:
    Narod wredny czy biedny? Pyta sie potentat, ktorego na nic nowego nie stac, nawet na benzynke sama tez nie, bo przeciez gazuje. Chyba ze jest wredny, bo nic o sobie nie wie.

    Te sam bzibziak pyta jeszcze: Może wbrew pozorom, coraz mniej osob ma udział w ogolnym wzroście kraju i choć wskaźniki ekonomiczne sa na + to w portfelu przeciętnego etatowca tego nie widać?

    Jak tam twoje pozory dobrobytu, potentacie? Gazyjesz, bo...?
    I ty tak tymi starociami jezdzisz z zamilowania a nie ze sknerostwa ?


    Nastepny szczery glos (kutas w kubku):
    Gdyby uszczelnić choć system obowiązkowych badań technicznych, to rynek aut używanych przeżyłby horror.
    Wystarczyłoby pewnie badać skład spalin... zwłaszcza w Dieslach, żeby dokonać rewolucji na rynku aut używanych.


    I jak by tak uszczelnili, to czym bys kutasie jezdzil? Wypierdzianymi Astrami i smieciowymi BMW bez mocy? Tuch tez by przeciez w PL nie bylo.

    Ten sam medrzec w kubku:
    Jak bym pół wziął na kredyt, to mnie na auto za 200 z hakiem nawet by było stać.
    Ale podobają mi się takie doposażone, a nie "golasy"... a na to wydać trzeba 300.
    Do tego nie lubię konsumować zbyt wiele, a lubię jeździć wygodnie.


    Bo cie nie stac na nowe, wiec nicego nie uszczelniaj, bo na rowej ci przyjdzie siadac, obludniku.

    Jeszcze jeden medrzec ktory moze wiecej:

    Reality check.
    Za cene nowej Dacii mozna dostac Passata w dobrym stanie z rocznika 2008..2010. Ktorym to Passatem jezdzi ssie o niebo wygodniej i bezpieczniej. Pojezdziwszy kilka lat takim samochodem za Passata dostanie sie wiecej pieniedzy, niz za Dacie. Jak dla mnie rachunek jest jednoznaczny.


    Tylko dlatego, ze takich jak ty na nowego passata nie stac (tego samego w ktorym sie jedzie lepiej niz w tej dacii).. To jest prawdziwy reality check.

    Co za banda bogatych skner, ktory sknerza ale musza o swoim sknerostwie caly czas pisac.
    Widac pochodna sknerostwa maja dodatnia, and why not?


  • galtomone 08.07.15, 07:13
    bunkum napisała:

    > Jext to ciekawy watek, bo prawie kazdy uczestnik--a zalozyciel w szczegolnosci-
    > -przechodzi te memorfoze poglodow:

    A gdziez ja przechodzę metamorfozę. Ja jeszcze swojej tezy i tego co uważam nie napisałem?
    NA razie zadałem kilka pytan + to z tematu chyba oczywistym jest, ze nie jest do końca na serio (no chyba, ze narod może być wredny?).

    Bzibziak???? WTF? :-)

    Jako, ze pytanie z postu 1 było o powod niskiej liczby kupionych nowych aut. No to jednym z pytan pomocniczych - DLA TWOJEJ WIADOMOSCI GDY KTOS STAWIA TEZE, NIE UZYWA SŁOWA MOŻE - było to, o to ile gotówki realnie ma przeciętny Polak, potencjalny klient salonu.

    > Jak tam twoje pozory dobrobytu, potentacie? Gazyjesz, bo...?
    > I ty tak tymi starociami jezdzisz z zamilowania a nie ze sknerostwa ?

    ????
    > I jak by tak uszczelnili, to czym bys kutasie jezdzil?

    No i na tym etapie koncze dyskusje z toba i dalsze czytanie twoich wypocin.
    Kultura wypowiedzi, to widać cos co jest ci nie znane.

    A co do epitetu.... spokojnie możesz stanac przed lustrem i tak się pieszczotliwie nazywać.
    Coz... chamstwo wyniosles z domu i zapewne przekazujesz je dalej.
    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • jureek 08.07.15, 07:57
    galtomone napisał:

    > A co do epitetu.... spokojnie możesz stanac przed lustrem i tak się pieszczotli
    > wie nazywać.
    > Coz... chamstwo wyniosles z domu i zapewne przekazujesz je dalej.

    On obraził Ciebie, Ty zaś obrażasz jego rodzinę, panie kulturalny
  • crannmer 08.07.15, 09:21
    jureek napisał:
    > On obraził Ciebie, Ty zaś obrażasz jego rodzinę, panie kulturalny

    W przypadku uczestnika bunkum to bylo niestety tylko stwierdzenie faktu. Na tym forum jest chyba rekordzista pod wzgledem udzialu postow wykasowanych za naruszenie netykiety do liczby wszystkich postow.

    --
    Nom de Dieu de putain de bordel de merde de saloperies de connards d'enculé de ta mère.
  • galtomone 08.07.15, 09:36
    jureek napisał:

    > galtomone napisał:
    >
    > > A co do epitetu.... spokojnie możesz stanac przed lustrem i tak się piesz
    > czotli
    > > wie nazywać.
    > > Coz... chamstwo wyniosles z domu i zapewne przekazujesz je dalej.
    >
    > On obraził Ciebie, Ty zaś obrażasz jego rodzinę, panie kulturalny

    To logiczny wniosek, nie sadzisz? Al oczywiscie moge sie mylic, jesli nabyl je z jakas choroba wirusowa, to serdecznie jego rodzine przepraszam I jej wspolczuje.
    A obrazil Qqqbka, nie mnie... ale sa chyba pewne granice tego gdzie mozna sie posunac w osobistych wycieczkach?

    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • kura_wuja 07.07.15, 17:39
    Chcesz komentowac kolejne wypociny Kublika pt "Kupujcie tylko nowe samochody!"? On, podobnie jak Wielgo "kupujcie mieszkania bo taniej nie bedzie" i Pati Maciejewicz "gospodarka pedzi" pisza w kolko to samo od dobrych kilku lat.
    --
    Pieniądze: dla człowieka głupiego to cel, dla mądrego narzędzie, dla szczęsliwego produkt uboczny.
  • thorpe 07.07.15, 19:43
    Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie, bo ludzie mają różne potrzeby, przebiegi i portfele. A dodatkowym wyznacznikiem jest magiczna, psychologiczna granica 200 tysięcy km przebiegu.
    Jeśli ktoś mało jeździ, potrzebuje auta do jazdy po mieście, przebiegów po parę tysięcy km rocznie to kupowanie nowego jest ekstrawagancją. Jeśli ktoś jeździ stosunkowo dużo, czyli powyżej 20 tysięcy km i potrzebuje auta do dojazdów do pracy to już używka przestaje mieć sens - ciągle trzeba coś w niej robić, bo ten 160 tysięcy przebieg przy kupnie to tylko bajka. Trochę pojeździsz, ponaprawiasz, a potem robi się 200 tysięcy i już nie ma tego auta jak sprzedać, jeździsz, naprawiasz, coraz częściej zawodzi, a tu nie ma jak dojechać do roboty.
    Poza tym jak słusznie ktoś zauważył powiatowa Polska jest coraz bardziej pozbawiana komunikacji publicznej, tam lądują te wszystkie dziesiątki tysięcy sprowadzonych Passatów i Golfów i Aczwórek. Tam nie ma alternatywy, bo ludzie pracują albo w urzędach albo na czarno, nie ma mowy o nówce, a inne marki budzą tam tylko rechot i kpiny, to jest osobna kategoria rynku aut i trzeba to zobaczyć, by zrozumieć.
  • galtomone 07.07.15, 21:13
    thorpe napisał:

    > Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie, bo ludzie mają różne potrzeby, przebie
    > gi i portfele.

    A w Czechach maja inne? :-)
    Pytanie brzmi jak to jest, ze tam się nowe sprzedają (wzrost o 20%) a u nas ciagle kiepsko...
    WW. sa chyba wspólne, wiec nie to jest powodem...

    > A dodatkowym wyznacznikiem jest magiczna, psychologiczna granica
    > 200 tysięcy km przebiegu.
    > Jeśli ktoś mało jeździ, potrzebuje auta do jazdy po mieście, przebiegów po parę
    > tysięcy km rocznie to kupowanie nowego jest ekstrawagancją. Jeśli ktoś jeździ
    > stosunkowo dużo, czyli powyżej 20 tysięcy km i potrzebuje auta do dojazdów do p
    > racy to już używka przestaje mieć sens - ciągle trzeba coś w niej robić, bo ten
    > 160 tysięcy przebieg przy kupnie to tylko bajka. Trochę pojeździsz, ponaprawia
    > sz, a potem robi się 200 tysięcy i już nie ma tego auta jak sprzedać, jeździsz,
    > naprawiasz, coraz częściej zawodzi, a tu nie ma jak dojechać do roboty.

    Ale to wszystko chyba działa tez w CZ?

    > Poza tym jak słusznie ktoś zauważył powiatowa Polska jest coraz bardziej pozbaw
    > iana komunikacji publicznej, tam lądują te wszystkie dziesiątki tysięcy sprowad
    > zonych Passatów i Golfów i Aczwórek. Tam nie ma alternatywy, bo ludzie pracują
    > albo w urzędach albo na czarno, nie ma mowy o nówce, a inne marki budzą tam tyl
    > ko rechot i kpiny, to jest osobna kategoria rynku aut i trzeba to zobaczyć, by
    > zrozumieć.

    Hmmm... nie widze związku z liczba nowych vs stare.

    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • jureek 07.07.15, 21:36
    galtomone napisał:

    > > stosunkowo dużo, czyli powyżej 20 tysięcy km i potrzebuje auta do dojazdó
    > w do p
    > > racy to już używka przestaje mieć sens - ciągle trzeba coś w niej robić,
    > bo ten
    > > 160 tysięcy przebieg przy kupnie to tylko bajka. Trochę pojeździsz, pona
    > prawia
    > > sz, a potem robi się 200 tysięcy i już nie ma tego auta jak sprzedać, jeź
    > dzisz,
    > > naprawiasz, coraz częściej zawodzi, a tu nie ma jak dojechać do roboty.
    >
    > Ale to wszystko chyba działa tez w CZ?

    Nie, bo w Czechach jest jak dojechać do roboty, nawet jeśli nie masz auta. Jest to w przeciwieństwie do Polski kraj z działającą komunikacją publiczną. Nie musisz kupować i trzymać w nieskończoność rzęcha, jeśli nie stać Cię na lepszego, bo masz alternatywę w postaci pociągów i autobusów.
  • galtomone 08.07.15, 07:15
    jureek napisał:

    > > Ale to wszystko chyba działa tez w CZ?
    >
    > Nie, bo w Czechach jest jak dojechać do roboty, nawet jeśli nie masz auta. Jest
    > to w przeciwieństwie do Polski kraj z działającą komunikacją publiczną. Nie mu
    > sisz kupować i trzymać w nieskończoność rzęcha, jeśli nie stać Cię na lepszego,
    > bo masz alternatywę w postaci pociągów i autobusów.

    No zaraz.. skoro komunikacje publiczna maja lepsza - nie potrzebują auta. Poziom ekonomiczny zbliżony do naszego, to jakim cudem (skoro nie musza) kupuja więcej nowych?

    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • jureek 08.07.15, 07:53
    galtomone napisał:

    > No zaraz.. skoro komunikacje publiczna maja lepsza - nie potrzebują auta. Pozio
    > m ekonomiczny zbliżony do naszego, to jakim cudem (skoro nie musza) kupuja więc
    > ej nowych?

    Porządna komunikacja publiczna nie tłumaczy, dlaczego kupują więcej nowych, to może być powód, dlaczego kupują mniej starych.
  • galtomone 08.07.15, 09:41
    jureek napisał:

    > galtomone napisał:
    >
    > > No zaraz.. skoro komunikacje publiczna maja lepsza - nie potrzebują auta.
    > Pozio
    > > m ekonomiczny zbliżony do naszego, to jakim cudem (skoro nie musza) kupuj
    > a więc
    > > ej nowych?
    >
    > Porządna komunikacja publiczna nie tłumaczy, dlaczego kupują więcej nowych, to
    > może być powód, dlaczego kupują mniej starych.

    Wyjasnij mi to bo nie rozumiem.
    Jesli nie musze kupowac auta (jak Ty w DE), bo mam komunikacje publiczna dobra, to kupuje nowe, wydaje wiecej zamiast uzywanego (nie koniecznie starego) do sporadycznego jezdzenia.

    Nie moge pojac zaleznosci. Sam zreszta jej przeczysz.

    W DE nie masz auta a w PL masz... nowe?

    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • jureek 08.07.15, 10:03
    galtomone napisał:

    > > Porządna komunikacja publiczna nie tłumaczy, dlaczego kupują więcej nowyc
    > h, to
    > > może być powód, dlaczego kupują mniej starych.
    >
    > Wyjasnij mi to bo nie rozumiem.

    Mam wrażenie, że nie zauważyłeś słowa "nie" w tekście, na który odpowiadasz.
  • galtomone 08.07.15, 10:23
    Faktycznie, przeoczyłem.
    Tylko skoro NIE tłumaczy to po co twoja wczesnijsza wypowiedz i ten argument?

    Pytanie było dlaczego kupuja więcej niż my.
    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • jureek 08.07.15, 10:46
    galtomone napisał:

    > Faktycznie, przeoczyłem.
    > Tylko skoro NIE tłumaczy to po co twoja wczesnijsza wypowiedz i ten argument?

    Ponieważ w dyskusji pojawił się wątek, dlaczego ludzie kupują stare rzęchy.
    A także jakie są różnice między Polską a Czechami, no więc wskazałem na tę różnicę w stopniu rozwoju komunikacji publicznej, która sprawia, że ludzie w Czechach nie muszą kupować złomu, żeby nie być wykluczonym komunikacyjnie.
  • galtomone 08.07.15, 11:22
    jureek napisał:

    > Ponieważ w dyskusji pojawił się wątek, dlaczego ludzie kupują stare rzęchy.

    No tak, ale to przerabialiśmy już 100 razy. Pytanie dlaczego (jak Czesi) nie kupuja nowych?

    > A także jakie są różnice między Polską a Czechami, no więc wskazałem na tę różn
    > icę w stopniu rozwoju komunikacji publicznej, która sprawia, że ludzie w Czecha
    > ch nie muszą kupować złomu, żeby nie być wykluczonym komunikacyjnie.

    Ale ma się to ni jak do mojego pytania.

    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • thorpe 08.07.15, 10:55
    Za mało jest danych w tym artykule, przede wszystkim o tym, ile w CZ kupują firmy, ile idzie na reeksport, jaka jest struktura tej sprzedaży. Do tego dochodzi popularność SUVów, a może też Czesi wymieniają swoje Octavie 2 na 3 . Dochodzi też pewien lokalny patriotyzm, bo nie dość, że kupują swoja Skode, to mają też druga fabrykę tanich i niezłych aut tzn. Hyundaia, ich jeździ bardzo dużo po Czechach. Poza tym Kublik nie napisał w swoim tekście, że w PL czerwiec 2015 też był świetny jeśli chodzi o nówki
    www.samar.pl/strefa-biznesu/najlepszy-czerwiec-w-xxi-wieku?locale=pl_PL
    Natomiast nie ma żadnej sprzeczności w konstatacji, że ich świetna komunikacja publiczna ma konkretny wpływ na to, że nie sprowadzają tysiącami używek, jak u nas. A właśnie brak komunikacji publicznej w PL powoduje, że we wszystkich biednych regionach każdy musi mieć samochód, bo bez niego nie da się w ogóle funkcjonować. Chodzi więc o to, że w PL ludzie, których na auto nie stać muszą i tak auto kupić, więc kupują te wszystkie używki po dumpingowych cenach. W CZ jak kogoś nie stać, to nie musi kupować auta, bo w Pradze, Ostravie, Olomoucu można śmiało bez auta żyć, a jak kogoś stać to woli kupić nowe. Przecież w tekście Kublika nie chodzi o to, że w PL aut się sprzedaje mało tylko o strukturę sprzedaży.
  • galtomone 08.07.15, 11:25
    To jakies wyjaśnienie.
    I jakby mogę się zgodzić z części dot. komunikacji, używek i musu posiadania auta.
    Ale (faktycznie bez danych ciężko dywagować) nie do końca przekłada się to na ilość aut nowych. Bo ci ludzie (którzy kupuje te tanie auta z musu) i tak by ich nie kupili....
    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • bimota 09.07.15, 16:44
    HA HA... NIE KUPUJE AUTA, BO JEST POCIAG...

    CHYBA SOBIE KPISZ...
  • hutchence 07.07.15, 21:51
    Ty do mnie? Chyba pomyłka?
    PS Z 6k na miesiąc to o nowym możesz zapomnieć. Tak 12k wzwyż to może.
  • galtomone 08.07.15, 07:32
    Napisaliscie o wielu roznych przyczynach ale nikt nie napisał tego wprost.
    Osobiscie, nie mam watpiliwosci, ze jedyna przyczyna faktu, ze kupujemy tak mało nowych aut jest po prostu bieda.

    Trudno uzna, ze ktokolwiek kto bez ryzyka głodu czy eksmisji może sobie pozwolić na raty (już nie mowie o zakupie za gotowke) auta takiego jak chce/potrzebuje - czyli do poziomu kompakta/klasy D (trudno by wszystkich było stać na Ferrari) kupi 8, 10 czy 12 letni samochod - bo jest lepszy.

    Jeśli (pomimo deprecjacji) większość z nas będzie mogla nie uszczuplając budżetu domowego w odczuwalny sposób zmienić auto co 3,5 7 lat to slupki sprzedaży pojdo w gore i to mocno.

    Na obecna chwile, przy takich zarobkch nie ma szans. Rodzina 2+2, która ma do dyspozycji 4-6k co miesiąc (można tyle uznac za srednia w miescie dwojki wykształconych rodzicow, pracujących na etatach?) nigdy nie kupi kompakta za 60-80k o klasie D nie wspomnę.

    Raty, tez sa nie spelcjalnie ciekawe. Szczególnie na tle (wiem, ciężko porownywac, ale jednak oglądam to widze) np. rat leasingowych (jak sadze) smaochodow w USA.
    I to rat nie da firm tylko ludzi.
    Nawet przliczajac $ na Zł, i z naszymi zarobkami na część ofert byłoby nas stać i wydaja się dzo atrakcyjniejsze od naszych... - coś za coś. Oni maja tanie auta a my darmowy NFZ i pewna emeryture (żart).

    Teraz pytanie tylko brzmi - czy przeciętnemu Czechowi (nauczycielowi, urzędnikowi w gminie, pani na kasie, przedszkolance, itd... itd.) zostaje więcej w portfelu, ze wydaje na nowe auto?

    Czy można uzna, ze fakt, iż mimo rozwoju gospodarczego i w sumie dobrej koniunktury dla firm (niektóre branze wręcz bily rekordy - np. banki i jeszcze do niedawana sieci handlowe...) nie uczestniczmy równo w podziale tych zyskow i stad czesc galezi rynku zaczyna to odczowac?

    Zatem, jak w tytule, moja tez brzmi - narod nie jest wredny, tylko się nie bogaci. Bogaca się pojedyncze jednostki i na pewno jest ich sporo, może nawet więcej niż w latach poprzednich, ale w ogolnej skali, przecientemu Polakowi wcale nie jest lepiej choć teoretycznie powinno być.
    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • toreon 08.07.15, 08:57
    To chyba trochę bardziej złożone. Owszem, generalną przyczyną jest niska zamożność społeczeństwa ale jest tutaj kilka aspektów. Przecież na przełomie wieków nie byliśmy bynajmniej zamożnieści a aut sprzedawało się więcej. Inny przykład - parę lat temu, bodaj w 2009 lub w 2010 w sprzedaży nowych aut "na chwilę" wyprzedziła nas jeszcze mniej zasobna i ludna Rumunia.
    Dodatkowe przyczyny tego stanu rzeczy to:
    - zmianę priorytetów w społeczeństwie (dom, kształcenie dzieci, inwestowanie w siebie)
    - zmianę mentalności - auto przestaje być wyznacznikiem klasy społecznej. Podejrzewam, że przybywa ludzi typu "zamożny ale jeździ starym gratem bo mu to po prostu wisi"
    - spadek znaczenia kredytu w procesie zakupu - z wyboru lub z konieczności (wziął już kredyt na mieszkanie to nie może lub nie chce na auto). Na przełomie wieków 2/3 aut było kupowanych na kredyt. Nie wiem ile teraz ale na pewno mniej
    - możliwość zakupu używki w innym kraju - panuje u nas powszechne przekonanie że kupno "zadbanego/serwisowanego" wozu np. w niemczech to niemal to samo co kupno nowego
    - brak jakiejkolwiek kontroli rynku aut używanych - ktoś już o tym wyżej pisał.

    I jeszcze parę innych.


  • galtomone 08.07.15, 09:48
    toreon napisał:

    > To chyba trochę bardziej złożone. Owszem, generalną przyczyną jest niska zamożn
    > ość społeczeństwa ale jest tutaj kilka aspektów. Przecież na przełomie wieków n
    > ie byliśmy bynajmniej zamożnieści a aut sprzedawało się więcej.

    Zgadza sie. Tylko zastanawiam sie czy wtedy, ten bum na zakupy nie byl spowodowany latwiejszym dostepem do kredytow? Moze ich wieksza oplacalnoscia? Mniejsza swiadomoscia ludzi, jak kredyt dziala, ile realnie kosztuje, itd... Jak do tego dodac banki, ktore generalnie zrobily przez lata sporo by ludzie przestali im ufac to moze wyjsc na to, ze o nowym aucie na kredyt przecitny polka nawet nie chce myslec.... na wszelki wypadek :-)

    > Dodatkowe przyczyny tego stanu rzeczy to:
    > - zmianę priorytetów w społeczeństwie (dom, kształcenie dzieci, inwestowanie w
    > siebie)

    Moze tak byc... ale troche by to obrazało Czechów :-) czy inne narody... - nie robia tego?

    > - zmianę mentalności - auto przestaje być wyznacznikiem klasy społecznej. Podej
    > rzewam, że przybywa ludzi typu "zamożny ale jeździ starym gratem bo mu to po pr
    > ostu wisi"

    Znow, moze tak byc... tyle, ze na zachodzie to zjawisko powinno byc jeszcze bardziej widoczne.

    > - spadek znaczenia kredytu w procesie zakupu

    Pisalem wyzej... moze wrecz przeciwnie? :-)

    > - możliwość zakupu używki w innym kraju - panuje u nas powszechne przekonanie ż
    > e kupno "zadbanego/serwisowanego" wozu np. w niemczech to niemal to samo co kup
    > no nowego

    Ale ta mozliwosc jest/byla od lat...

    > - brak jakiejkolwiek kontroli rynku aut używanych - ktoś już o tym wyżej pisał.

    Znow, tu nie wiele sie zmienilo a mielismy duzo lepsze wyniki w sprzedazy nowych...

    ALe suma sumarrum to tez moze miec wplyw.
    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • who_cares 08.07.15, 12:02
    > Przecież na przełomie wieków nie byliśmy bynajmniej zamożniejsi a aut sprzedawało się >więcej.
    Na przełomie wieków opłaty za sprowadzone z Zachodu używane auto podwajały jego cenę w Polsce. W 2004 rozpoczęło się eldorado dla czyścicieli zachodnich szrotów.
  • poohdell 08.07.15, 09:17
    Tu, na tym forum, nikt nie mówi o biedzie, jako o przyczynie nie kupowania nowych aut. To nie jest jedyne tłumaczenie. Generalnie - zawsze slysze, że na nowym to się tylko traci na wartości i warto kupić igielke uzywkę. Pomijajac, że ilośc uzywek igiełek jest zbiorem skończonym (w przeciwieństwie do nowych). Predzej trafie na dobra promocje u dealera niż na dobrą używkę (potencjalny wielbiciel "niebitych" by się zdziwił- ja tak robię, ale nie uwazam, że jestem najmądrzejszy na swiecie). Jest zbyt duzo kryteriów, dla których ludzie podejmuja decyzję o kupnie auta. W Polszcze wiecznie tylko słysze o utracie wartości.
    Można, rzecz jasna, załozyć, że Polak posiadl na temat aut tajemną wiedzę i w przeciwieństwie do innych nacji (Rosjan, Czechow, Niemców, Francuzów) wie, że kupuje sie tylko uzywki, i ze zawsze jak się poszuka to się trafia świetna okazja (nie słyszałem, aby janusz nie kupił okazyjnie). Można przyjąc takie założenie, że "Polak na kupnie" to geniusz, a wszystkie inne nacje to debile. Ale...;-)
  • crannmer 08.07.15, 09:30
    poohdell napisał(a):
    > Można, rzecz jasna, załozyć, że Polak posiadl na temat aut tajemną wiedzę i w p
    > rzeciwieństwie do innych nacji (Rosjan, Czechow, Niemców, Francuzów) wie, że ku
    > puje sie tylko uzywki

    Moze sie zdziwisz, ale wlasnie np. Niemcy kupuja prywatnie glownie uzywane. Samochody nowe kupuja glownie klienci instytucjonalni, na samochody flotowe, sluzbowe, do wynajmu, prezentacyjne, rejestracje jednodniowe itd. itp.

    W roku 2014 w niemczech tylko 37% nowych samochodow zostalo zarejesrowanych przez prywatnego klienta koncowego.

    Od kompaktow w wzwyz wiekszosc nowych samochodow idzie najpierw do klientow nieprywatnych. Im wyzsza klasa samochodu, tym bardziej.

    Wiec zauwaz, ze jakos nie tylko Polacy dosiegneli tajemnej wiedzy, ze kupuje sie uzywki i okazje (jednodniowe rejestracje, polizingowce itp). I ze rowniez w Niemczech jest spoleczne przyzwolenie na kupowanie uzywanych samochodow.
    --
    MfG
    C.
    FABRICATI DIEM, PVNC
  • poohdell 08.07.15, 10:25
    Ale Niemcy nie tworza filozofii na bazie zakupu aut - "tylko panie uzywka na nowym sie traci 50% w 3 lata"
  • crannmer 08.07.15, 10:28
    poohdell napisał(a):
    > Ale Niemcy nie tworza filozofii na bazie zakupu aut - "tylko panie uzywka na no
    > wym sie traci 50% w 3 lata"

    Rozumiem. Niemcy nie tworza filozofii, tylko po prostu kupuja uzywane samochody. A Polacy zeby tak samo kupowac uzywane samochody tworza filozofie. I pierwsza postawa jest bez zarzutu, a druga naganna.

    Bitch, please.

    --
    Nom de Dieu de putain de bordel de merde de saloperies de connards d'enculé de ta mère.
  • poohdell 08.07.15, 10:49
    "I pierwsza postawa jest bez zarzutu, a druga naganna."

    Ta druga jest mentalnie ograniczona do kilku funkcjonujących stereotypów i półprawd.
  • galtomone 08.07.15, 10:51
    poohdell napisał(a):

    > Ale Niemcy nie tworza filozofii na bazie zakupu aut - "tylko panie uzywka na no
    > wym sie traci 50% w 3 lata"

    No nie wiem.... to brzmi bardziej jak cytat z handlarza niż normalnego wlasiciciela.
    A w Niemczech handlarz tez uzyje każdego argumentu by sprzedać.


    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • galtomone 08.07.15, 10:25
    crannmer napisał:

    > Moze sie zdziwisz, ale wlasnie np. Niemcy kupuja prywatnie glownie uzywane. Sam
    > ochody nowe kupuja glownie klienci instytucjonalni, na samochody flotowe, sluzb
    > owe, do wynajmu, prezentacyjne, rejestracje jednodniowe itd. itp.
    >
    > W roku 2014 w niemczech tylko 37% nowych samochodow zostalo zarejesrowanych prz
    > ez prywatnego klienta koncowego.

    Znaczyłoby to bowiem, że tak zła jest kondycja polskich firm.
    I nie tylko dla pracowników te zielone wykresy sa bez znaczenia ale i dla samych firm tez, bo nie maja kasy.

    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • thorpe 08.07.15, 10:34
    Tak, tylko w Niemczech te używane auta są przecież droższe. Tajemnica polskich używek tkwi w magicznym przebiegu i taniej sile roboczej przy blacharce. Każdemu Januszowi wydaje się, że robi biznes życia, skoro kupuje auto ze 150 tysięcy km igła za taką kwotę, za którą w Niemczech kupiłby tylko rozbitka. A on oczywiście w rzeczywistości kupuje rozbitka ze skręconym o 200 tysięcy licznikiem, ale woli wierzyć w cudowną okazję, Polacy generalnie wierzą w cuda i to w wielu dziedzinach życia. Co więcej - bardzo trudno w ogóle znaleźć auto, które nie jest igłą i cudowną okazją, ale normalnym niebitym autem, nawet za wyższą niż rynkowa cenę.
    Tak wygląda handel Paskami i Golfami w tedeiku w PL: jaromotoblog.autokult.pl/24870,nazywam-sie-janusz-jc
    Wiara w Polsce to niezwykle istotna rzecz. Gdyby handlarz nie oszukiwał w kwestii wypadkowości i przebiegu nikt by tych aut nie kupił. Gdyby używane auta były faktycznie bezwypadkowe miałyby takie ceny, że nie byłyby tak popularne.
  • crannmer 08.07.15, 10:40
    thorpe napisał:
    > Wiara w Polsce to niezwykle istotna rzecz.

    Jesli wierzysz w niemieckie niekrecenie licznikow i niezatajanie wad ukrytych uzywanych samochodow, to spiesze zapewnic, ze wierzysz w bajki.

    To tak a propos wiary.
    --
    C.
    Hier sieht man ihre Trümmer rauchen
    Der Rest ist nicht mehr zu gebrauchen
  • thorpe 08.07.15, 11:07
    Nie rozumiemy się. Na pewno tak jest i nie ma w tym nic dziwnego. Chodzi mi o to, w co wierzą kupcy w Polsce. Model biznesowy polskiego handlarza wygląda tak - kupuje uszkodzone auto w Niemczech, którego nikt tam nie chce naprawiać lub trupa z wysokim przebiegiem, remontuje albo cofa licznik, sprzedaje w Polsce wmawiając nie wiadomo co. Nikogo w PL nie zastanawia czemu to auto jest tańsze niż takie samo na mobile.de, właśnie dlatego, że Polacy lubią wierzyć w cuda.
    Sam miałem niedawno taką sytuację, że kuzynka mnie poprosiła o radę co myślę o aucie w okazyjnej cenie, która ktoś miał sprowadzić ze Szwecji. Mówię - to chyba jakiś oszust, cena nierealnie niska, to co facet pisze w mailu wygląda aż za różowo, sprzedawca sam nieproszony przysłał skan swojego dowodu osobistego. Znalazłem to auto na szwedzkiej stronie, okazało się, że nic się nie zgadza, a dane faceta znalazłem na portalu o oszustach i ledwie przekonałem kuzynkę, że to jednak prymitywny przekręt. Ona jeszcze miesiąc się biła z myślami, a może to jednak okazja, taka piękna honda, szkoda przegapić, może jednak ten facet pisał prawdę, a on pisze, że ma wielu chętnych, żebym się decydowała. Chwała szwedzkiemu wydziałowi komunikacji, bo miałbym oszukaną kuzynkę, która do końca wierzyła w cuda, nawet jak jej pokazałem czarno na białym.
  • galtomone 08.07.15, 11:28
    thorpe napisał:

    > Model biznesowy polskiego handlarza wygląda ta
    > k - kupuje uszkodzone auto w Niemczech, którego nikt tam nie chce naprawiać lub
    > trupa z wysokim przebiegiem, remontuje albo cofa licznik, sprzedaje w Polsce w
    > mawiając nie wiadomo co. Nikogo w PL nie zastanawia czemu to auto jest tańsze n
    > iż takie samo na mobile.de, właśnie dlatego, że Polacy lubią wierzyć w cuda.

    Nie wiem czy tak do końca jest.
    A). Oczywicie wolimy sami siebie oszukiwać, ze dokonujemy dobrego zakupu/słusznej decyzji.
    B). Być może na te droższe używane tez nas nie stać, a na pewno nie w takiej liczbie.
    C). Jak sam pisales, tak gdzie nie ma zbiorkomu i tak czyms jezdzic trzeba - wiec wybierasz z tego co jest na rynku bo nie każdy ma czas, możliwość i pieniądze importować osobiście.

    > Sam miałem niedawno taką sytuację, że kuzynka mnie poprosiła o radę [...]

    No to wogole osobny zbior przypadkow. Zreszta na forum swego czasu pojawialy się takie posty - dalem zaliczke, auta nie ma - czy myślicie, ze oztslem oszukany.


    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • galtomone 08.07.15, 10:55
    thorpe napisał:

    > Tak, tylko w Niemczech te używane auta są przecież droższe. Tajemnica polskich
    > używek tkwi w magicznym przebiegu i taniej sile roboczej przy blacharce. Każdem
    > u Januszowi wydaje się, że robi biznes życia, skoro kupuje auto ze 150 tysięcy
    > km igła za taką kwotę, za którą w Niemczech kupiłby tylko rozbitka.

    Ale to chyba nie ma wpływu na poziom zakupy nowych aut, ergo nie piszesz na temat.
    Ci którzy w Niemczech mogli by sobie pozowlic na rozbitka przecież (gdyby ceny w PL były jak w DE) nie polecieliby do salonu po nowe.

    > A on oczywi
    > ście w rzeczywistości kupuje rozbitka ze skręconym o 200 tysięcy licznikiem, al
    > e woli wierzyć w cudowną okazję, Polacy generalnie wierzą w cuda i to w wielu d
    > ziedzinach życia.

    No OK... ale jak się ma to doliczyby sprzedanych nowych?

    To nie dyskusja dlaczego kupujemy używane, gdybys nie zauwazyl tylko dlaczego nie kupujemy nowych. Mimo ze podobnie brzmiący temat to nie do końca to samo.

    > Co więcej - bardzo trudno w ogóle znaleźć auto, które nie jes
    > t igłą i cudowną okazją, ale normalnym niebitym autem, nawet za wyższą niż rynk
    > owa cenę.

    No i.... Przejdziesz w końcu do sedna???

    > Wiara w Polsce to niezwykle istotna rzecz. Gdyby handlarz nie oszukiwał w kwest
    > ii wypadkowości i przebiegu nikt by tych aut nie kupił. Gdyby używane auta był
    > y faktycznie bezwypadkowe miałyby takie ceny, że nie byłyby tak popularne.

    I wtedy nowe by były popularne??????

    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • thorpe 08.07.15, 11:38
    >Ale to chyba nie ma wpływu na poziom zakupy nowych aut, ergo nie piszesz na temat.
    >To nie dyskusja dlaczego kupujemy używane, gdybys nie zauwazyl tylko dlaczego nie kupujemy nowych

    Przecież jakieś 3/4 postów w tym wątku jest o używkach.
    Całkowicie się zgadzam z tezą, że są one nieuczciwą konkurencją dla nówek, bo gdyby ceny używanych były normalne to inaczej działałby cały mechanizm myślenia o zakupie auta. W PL dominujący jest misiaczkowy punkt widzenia i czasami on się nawet sprawdza. Potrzeby, o których pisałem, stworzyły cały rynek używanych aut. Na tym rynku króluje niepodzielnie VW i inne marki są głęboko w pogardzie, a wielu Polaków nie zniży się do tego, na co go realnie stać czyli do nowej Dacii czy Kii, bo woli mieć używanego prestiżowego VW o lepszym wyposażeniu. I nie ma w tym nic złego, gdyby nie fakt, że 95% tych używek na rynku, na skutek działalności handlarzy, to albo bite albo trupy. Jednak ich niskie ceny powodują, że ktoś kto kupuje A4 za 30 000 wierzy w to, że robi dobry biznes. Byłoby tak, gdyby faktycznie kupował dobre auto, co się jednak rzadko zdarza.
    Co z tego wynika - ano to, że w ciągu 15 lat dilerzy popularnych marek przestawili się na sprzedaż firmom (jeszcze 15 lat temu wyglądało to inaczej, polecam stronę samaru.). I sam się o tym przekonałem - w salonach Skody, Forda i Kii, dowiedziałem się, że nie jestem klientem z którym warto dyskutować, czy negocjować, bo ośmielam się pytać tylko o jedną Octavię, a nie flotę Rapidów, Ceedów czy Focusów, więc pan dla takich szaraczków nie ma czasu. Jeszcze jakby pan chciał wziąć kredyt, no to salon na tym parę tysięcy dodatkowo zarobi, to łaskawie pogadamy. Może gdyby takie marki chciały się bić o indywidualnego klienta, to byłoby inaczej. A tak Octavia czy Mondeo w ciągu dosłownie kilku lat zdrożały masakrycznie, są oczywiście marki rzadsze, gdzie można dostać niezłe rabaty, wyposażenie, ale jednak którymi mało kto chce jeździć. Sam nie kupiłem Dacii nie tylko dlatego, że w środku mi się nie podobało, bo można się przyzwyczaić, ale też dlatego, że po prostu moi współpracownicy w prestiżowych używkach ze mnie by się śmiali.
  • galtomone 08.07.15, 12:09
    thorpe napisał:

    > >Ale to chyba nie ma wpływu na poziom zakupy nowych aut, ergo nie piszesz n
    > a temat.
    > >To nie dyskusja dlaczego kupujemy używane, gdybys nie zauwazyl tylko dlacz
    > ego nie kupujemy nowych
    >
    > Przecież jakieś 3/4 postów w tym wątku jest o używkach.

    Znaczy jak inni pisza wypracowanie nie na temat zadany w pierwszym poscie to znaczy, ze wolno? :-)
    No... OK. Jakies wytłumaczenie jest :-)

    > Całkowicie się zgadzam z tezą, że są one nieuczciwą konkurencją dla nówek, bo g
    > dyby ceny używanych były normalne to inaczej działałby cały mechanizm myślenia
    > o zakupie auta.

    Czy dobrze cie rozumiem?
    Twierdzisz, ze jeśli auta zmiast 15-25, kosztowalyby więcej czyli odpowiednio 20-30, to ludzie zamiast nich kupiliby nowe?
    Czyli, gdyby 8 letni Passat nie koosztowal 20, tylko 30, to Kowalski machnalby reaka i kupil nowego za 120?

    Dobrze rozumiem?

    > W PL dominujący jest misiaczkowy punkt widzenia i czasami on si
    > ę nawet sprawdza.

    Innymi słowy - biorac pod uwagę pierwszy post, wg Ciebie narod nie jest biedny, ludzie maja kase na nowe, tylko specjalnie ("wredni" sa :-) ) kupuja używane 8-10 latki?

    > a wielu Polaków nie zniży się do tego, na co go realnie stać czyli do nowej Dac
    > ii czy Kii, bo woli mieć używanego prestiżowego VW o lepszym wyposażeniu.

    Dla jasności...
    Ile wg Ciebie kosztuje ta rzeczona Kia czy Dacia?
    Zabysmy mieli jasność, czy rozmawiamy o Picanto czy np. Sportage.

    Jeśli się nie myle, 7/8 letni auto typu Passat kosztuje ok 20-25 tys zl.
    To co z nowych aut mogloby być alternatywa - czyli podobna wielkość (ewentaualnie klasa nizej) i cena?

    Patrzac po sobie... kupiłem Avensis II za 25 tys. zl - zapewne (wg tego co piszesz) z wrodzonej wredoty i sknerostwa, bo za ciut więcej moglbym mieć nowe.... co?

    Trafil się Lex od znajomej - 35k.... co nowego proponujesz w tej cenie - oczywiście zbliżonego, żeby było sens wymieniac wczesniejsza Avensis :-)

    Mnie się jednak wydaje, ze kupujemy mało nowych aut, bo realnie nie mamy na nie kasy. I tyle.
    Nie uważam się za osobe zle zarabiajaca, oboje z zona pracujemy, jedno dziecko, brak kredytu na mieszkanie. Ale nie uważam, ze stać nas na nowe kompaktowe auto.

    Tzn. zarzynając się finansowo owszem, ale nie będzie nam dzięki temu lepiej niż gdy kupimy uzwane - tzn. będzie nam trudniej finansowo, na mniej będzie można sobie pozowolic.

    Np. teraz mam auto używane ale mogę nim jechać na narty. Jak kupie nowe (z dokredytowaniem) to będę ja miał ale na narty już nie pojade...
    A na tle sredniej jest nam względnie dobrze i stabilnie.

    > I nie
    > ma w tym nic złego, gdyby nie fakt, że 95% tych używek na rynku, na skutek dzi
    > ałalności handlarzy, to albo bite albo trupy. Jednak ich niskie ceny powodują,
    > że ktoś kto kupuje A4 za 30 000 wierzy w to, że robi dobry biznes. Byłoby tak,
    > gdyby faktycznie kupował dobre auto, co się jednak rzadko zdarza.

    Sporo w tym racji i mysle, ze wiekszsoc kupujących w gebi ducha wie, ze kupuje "fantazje", stad oglądanie, cmokanie kupowanie w 10 osob (ekspertow) aby z tych trupow wybrać tego najmniej martwego... Bez przesady - da się.
    Tym bardziej, ze wybor to lwasnie A4 za 30k w lepszym/gorszym stanie.... albo?
    No wlasnie - co nowego można mieć za 30k co będzie podobnie jezdzic, i co bez zalu za 2-3 lata oddamy dalej?

    > Co z tego wynika - ano to, że w ciągu 15 lat dilerzy popularnych marek przestaw
    > ili się na sprzedaż firmom (jeszcze 15 lat temu wyglądało to inaczej, polecam s
    > tronę samaru.). I sam się o tym przekonałem

    Wiesz... wydaje mi się, ze nie licząc marek/modeli luksusowych to tak jest wszędzie - w UK, w Niemczech, itd...
    > A tak Octavia czy Mondeo w ciągu dosłownie kilku lat zdrożały ma
    > sakrycznie, są oczywiście marki rzadsze, gdzie można dostać niezłe rabaty, wypo
    > sażenie, ale jednak którymi mało kto chce jeździć.

    Co jakby tym bardziej nie ulatwia zakupu nowego auta Kowalskiemu...

    > Sam nie kupiłem Dacii nie ty
    > lko dlatego, że w środku mi się nie podobało, bo można się przyzwyczaić, ale te
    > ż dlatego, że po prostu moi współpracownicy w prestiżowych używkach ze mnie by
    > się śmiali.

    No widzisz... dla mnie ten drugi powod bylby zadnym powodem. To czy ktoś się smieje czy nie to jego problem. Ale za to do badziwia i bylejakości wnętrza (kupionego za własne, ciężko zarobione pieniądze) bym się nie przyzywczail.

    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • thorpe 09.07.15, 10:34
    Zwróć jednak uwagę, że kupiłeś od znajomej auto rzadkiej marki, którego NIKT nie chciał kupić. Dlaczego? Bo nie było VW, Audi, Skodą lub Fordem. Bo ludzie wciąż kupują marzenia i na to jest ogromny popyt, z tego żyją handlarze. Gdyby takiego zjawiska nie było, ludzie patrzyliby bardziej racjonalnie i dotarłoby do nich, że dobre auto musi być drogie. Używka w dobrym stanie musi kosztować dużo, a skoro tak, to może lepiej kupić nowe, nawet mniejsze, ale bez ryzyka oszustwa.

    Oczywiście, że nie ma Suva w cenie 35 tysięcy. Ale to nie znaczy, że skoro dysponujesz taką kwotą, to musisz mieć suva. Wszystko zależy od indywidualnych potrzeb - rocznego przebiegu, wożenia dzieci, warunków drogowych w miejscu zamieszkania, hobby itp. Może Twój wybór był optymalny, nie oceniam tego. Pytanie, co będzie przy jego odsprzedaży, ile będą kosztować naprawy czegoś, co się zużyje, a zamienników nie ma.

    Zauważ, że są marki, które z różnych przyczyn potrafią zejść z ceną za nowe auto do poziomu przyzwoitego używanego A4 - jak np. Lancer. Czyli można. Gdyby na rynku nówki rządziły, byłoby więcej salonów, koncerny interesowałyby się polskim rynkiem i może poza gamą Dacii, C-Elysee byłoby też więcej przyzwoitych modeli za niewielkie pieniądze.

    Truizmów o biedzie nie ma sensu powtarzać, ale też nie ma co z nią przesadzać. Pensje są, jakie są, ale też rynek potrafi docenić prawdziwych fachowców i oni jakoś nie narzekają.
  • galtomone 09.07.15, 14:37
    thorpe napisał:

    > Zwróć jednak uwagę, że kupiłeś od znajomej auto rzadkiej marki, którego NIKT n
    > ie chciał kupić.

    No... nie do konca tak... Jak ono bylo w ogloszeniach, to jego cena byla rynkowa x2. I telefonyow faktycznie nie bylo.

    Potem auta dluuuugo nie bylo w ogloszeniach I jak znajoma realnie dojrzala do tego, ze musi zamienic Lexa na Traffica, to juz nie pojawilo sie w ogloszeniach, bo ja za cene wyzsza od rynkowej je kupilem.

    Tak wiece cala ta resza to na pisales nie do konca poasuje do tego przypadku, ale generalnie masz racje. niemieckie marki maja u nas fanow.

    > Oczywiście, że nie ma Suva w cenie 35 tysięcy. Ale to nie znaczy, że skoro dysp
    > onujesz taką kwotą, to musisz mieć suva.

    Ale moge miec :-) to dlaczego nie? A bardziej powaznie...
    Gdyby alternatywna byl nowy Ceed kobi, Focus, czy Octavia, itp to moze byc sie na suva nie zdecydowal, ale nie sa...

    > Wszystko zależy od indywidualnych potr
    > zeb - rocznego przebiegu, wożenia dzieci, warunków drogowych w miejscu zamieszk
    > ania, hobby itp.

    Rodzina 2+1 + pies, robimy rocznie 15-20 tys. Lubimy jezdzic, weekend w gorach, odwidziny u rodziny, wycieczki, dojazd do szkoly, zakupy...
    Kompat OK - ale nic mniejszego nie wchodzi w gre.
    No I nie ukrywam, ze czlowiek pracuje tez po to by miec ciut radosci. Compact o mocy 75KM, z podstawowym wyposazeniem, bylejakim wykonczeniem I szybami na korbke w cenie 50-60k to nie jest wg mnie racjonalny zakup :-)

    > Może Twój wybór był optymalny, nie oceniam tego. Pytanie, co b
    > ędzie przy jego odsprzedaży, ile będą kosztować naprawy czegoś, co się zużyje,
    > a zamienników nie ma.

    Wiesz..... Podobne pytania (przy okazji pukania sie w glowe) zadawali mi jak kupilem Previe.
    Zwykle rozmowa zaczynala sie od slow - "zwariowales??? Czemu nie sharan???" a reszta byla jak napisales... co bedzie jak zechce sprzedac.

    Previe wliczajac w to dzien w ktorym po poludniu zamiescilem ogloszenie sprzedawalem 3 dni. I za calkiem satysfakcjonujace mnie pieniadze.

    > Zauważ, że są marki, które z różnych przyczyn potrafią zejść z ceną za nowe aut
    > o do poziomu przyzwoitego używanego A4 - jak np. Lancer. Czyli można.

    To ile za nowego Lancera musze dac - z automatem, klima, itd... 40-45? Powedzmy takie 1.8 +/- 130-150KM

    > Gdyby na
    > rynku nówki rządziły, byłoby więcej salonów, koncerny interesowałyby się polski
    > m rynkiem i może poza gamą Dacii, C-Elysee byłoby też więcej przyzwoitych model
    > i za niewielkie pieniądze.

    Wiesz... to chyba dziala w obie strony. Tzn. gdyby bylo wiecej przyzwoitych modeli za nie wielkie pieniadze, to by ludzie sie zainteresowali I moze nawet kupowali...


    > Truizmów o biedzie nie ma sensu powtarzać, ale też nie ma co z nią przesadzać.
    > Pensje są, jakie są, ale też rynek potrafi docenić prawdziwych fachowców i oni
    > jakoś nie narzekają.

    No to moze po 2004 fachowcow malo zostalo? :-)
    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • who_cares 08.07.15, 12:15
    thorpe napisał:
    > Sam nie kupiłem Dacii nie ty
    > lko dlatego, że w środku mi się nie podobało, bo można się przyzwyczaić, ale te
    > ż dlatego, że po prostu moi współpracownicy w prestiżowych używkach ze mnie by
    > się śmiali.
    Żona/dziewczyna przestała dawać , szef pominął w awansie a dzieci w piaskownicy rówieśnicy palcami wytykali. A jeszcze tatulo kazałby samochód w lesie przed wioską zostawiać i z buta na ojcowiznę poginać .....
    Nie szkoda tracić życia i kasy na pozerstwo ?
  • jestklawo 08.07.15, 14:26
    crannmer napisał:

    > Wiec zauwaz, ze jakos nie tylko Polacy dosiegneli tajemnej wiedzy, ze kupuje si
    > e uzywki i okazje (jednodniowe rejestracje,

    albo cranmer znowu bredzi, albo Niemcom odbiło. Przecież jednodniowe rejestracje dotyczą aut przeznaczonych za granicę. Dodatkowo, żeby ukryć ich włoskie, hiszpańskie czy francuskie pochodzenie, bo w kwitach jako ostatni właściciel będzie figurować niemiecka firma.
    Czyli Niemiec kupuje używkę z Włoch, potem ją na jeden dzień rejestruje, dostaje nowe niemieckie dokumenty pojazdu (maly + duży Brief) i na tej podstawie rejestruje pojazd np. w Polsce.
    Ale po co mu pojazd zarejestrowany w Polsce? Dziwny naród
  • galtomone 08.07.15, 10:06
    poohdell napisał(a):

    > Tu, na tym forum, nikt nie mówi o biedzie, jako o przyczynie nie kupowania nowy
    > ch aut.

    Ja twierdze, ze to glowna przyczyna. Reszta tylko mniej ub bardziej wzmacnia ten trend. Wszystko oszukasz, nawet siebie, ale ekonomii, kasy w kieszeni I żołądka nie.

    Im mniejszym obciążeniem będzie zakup nowego i wymiana, tym więcej ludzi się na to zdecyduje.

    > To nie jest jedyne tłumaczenie. Generalnie - zawsze slysze, że na nowym
    > to się tylko traci na wartości i warto kupić igielke uzywkę.

    Bo warto. TO jest fakt. Problem polega na tym, że igła w tym zdaniu zatraciła swoje pierwotne znaczenie.
    Przecie zawsze "igła" oznaczała coś rzadkiego! Nie stan jako taki, ale unikalnośc. Obecnie w języku mówimy - stan igła - co, logicznie rzecz biorąc jest bez sensu.

    Zatem owszem, jeśli wyszukamy okazje... tą igłę w stogu siana, to na pewno to będzie dobry zakup. Tyle, że teraz na placach same igły a stogów brak ;-)

    Czas chyba na nowe określenie prawdziwej okazji.

    > Pomijajac, że ilo
    > śc uzywek igiełek jest zbiorem skończonym (w przeciwieństwie do nowych).

    No... gdybys miał racje, to każdy plac u dealera bylby zawsze w 100% pelny a nowe auta bylby rozdawane w cenie orzeszków. Trudno bowiem sprzedać nieskończona ilośc towaru :-)

    Ale rozumiem co chciałeś napisac ;-)


    > Predze
    > j trafie na dobra promocje u dealera niż na dobrą używkę

    Tu na pewno masz racje, tylko, ze to i tak moze być nie wiele. Jako przykład uzyjmy drogiej marki, bo na zwykłego Paska czy Audi na pewno Cie stać (a jeśli nie to życzę by było!!!).
    Jakie auto kupisz, używane za 50k czy nowe Ferrari za 500k bo dealer dał Ci 70% upustu?

    > (potencjalny wielbicie
    > l "niebitych" by się zdziwił- ja tak robię, ale nie uwazam, że jestem najmądrze
    > jszy na swiecie).

    Mysle, ze to nie kwestia zdziwienia, tylko kasy w kieszeni.

    > Jest zbyt duzo kryteriów, dla których ludzie podejmuja decyzj
    > ę o kupnie auta. W Polszcze wiecznie tylko słysze o utracie wartości.

    Ja o tym slysze na drugim miejscu, raczej od tych co nowe kupuja.
    Ci co nie kupuja maja te utrate wartości gdzies, raczej nazekaja na fakt, ze na nowe ich po prostu nie stać.

    > Można, rzecz jasna, załozyć, że Polak posiadl na temat aut tajemną wiedzę i w p
    > rzeciwieństwie do innych nacji (Rosjan, Czechow, Niemców, Francuzów) wie, że ku
    > puje sie tylko uzywki, i ze zawsze jak się poszuka to się trafia świetna okazja
    > (nie słyszałem, aby janusz nie kupił okazyjnie). Można przyjąc takie założenie
    > , że "Polak na kupnie" to geniusz, a wszystkie inne nacje to debile. Ale...;-)

    A może bardziej zgodne z rzeczywistascia będzie zalozenie, ze Francuzom i Czechom zyje się latwiej i latwiej im wydac pieniądze na nowe auto?

    Nie wiem... tzn. nie mam watpilowsci co do Francuzów, zastanawiam się czy faktycznie w Czechach, zycie jest łatwiejsze/tańsze/stabliniejsze?

    --
    Pozdrawiam,
    galtom
  • nazimno 08.07.15, 10:11
    System podatkowych odpisow i liczenie kosztow przedsiebiorstwa prowadzi do tego,
    ze firmie oplaca sie kupic drogie auto, zamiast placic podatki od wypracowanego pieniadza
    i nie miec z tego nic.

    Stad kilkadziesiat procent nowych pojazdow lepszych kategorii laduje w firmach.


  • galtomone 09.07.15, 17:50
    moto.pl/MotoPL/1,88389,18326304,rewolucja-w-badaniach-technicznych-pojazdow.html#Czolka3Img
    Juz sie mialem ucieszyc... a tu dupa.
    Przeciez to nic nie zmieni?
    Nie znajomym I dzis diagnosta nie przepusci. A przeciez nie problem w braku zdjec samochodu....
    --
    Pozdrawiam,
    galtom

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.