Dodaj do ulubionych

Kupilibyście elektryka?

13.03.17, 20:17
Myślę nad Nissanem Leafem. Tylko strasznie brak infrastruktury... Z jednej strony cicha i przyjemna jazda, a z drugiej - za daleko w Polsce sie nie pojedzie.
Edytor zaawansowany
  • 13.03.17, 20:34
    Nie.

    --
    Beer will change the world! I don't know how,but it will:)

    Life is too short to drive boring cars
  • 13.03.17, 21:03
    Tak, zamiast samochodu typowo miejskiego jako trzecie auto w domu, ale tylko wtedy gdyby cena + eksploatacja gwarantowała jakiś policzalny zysk już po 4-5 latach.
    Czyli cena takiego elektryka musiałaby być na poziomie max 55-60 tys. Inaczej zakup nieopłacalny ekonomicznie.
  • 13.03.17, 21:13
    Ze wzgledu na zasieg - nie.
    Tylko do miasta - tak.
    Summa sumarum: NIE.
  • 13.03.17, 21:43
    Zasięg oferowany w granicach 150-200 km to za mało dziennie do miasta ?
    Przecież na noc w garaży podłączasz do gniazdka.
  • 15.03.17, 21:47
    A jak nie masz garażu? Póki infrastruktura nie rozwinie się mocniej to lipa trochę.
  • 15.03.17, 22:20
    Jak nie masz garażu, to po co Tobie samochód?

    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 16.03.17, 08:29
    qqbek napisał:

    > Jak nie masz garażu, to po co Tobie samochód?

    Serio??? Chyba zapomniales dodac ":-)" na koncu.....
    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
  • 16.03.17, 08:44
    Nie, całkiem serio uważam, że posiadanie samochodu bez posiadania garażu jest lekko chybionym pomysłem.
    Nie wiem jak w Katowicach, ale w Lublinie o miejsca parkingowe na osiedlach jest bardzo trudno czasami i garaż jest właściwie koniecznością. Do tego lubię czasem sam coś zrobić przy samochodzie i nie wyobrażam sobie braku dostępu do kanału, lampy, czy choćby odkurzacza.
    Już nie powiem, że bym się wściekł, gdybym wszystkie akcesoria samochodowe musiał w domu przechowywać. Lubię mieć zapas kosmetyków samochodowych (szampon i wosk do karoserii, środek do czyszczenia kokpitu, środek do czyszczenia skór, środek do konserwacji skór) do tego jakiś odmrażacz, zapas płynu do spryskiwaczy, zapasowe wycieraczki, żarówki, prostownik, pompkę nożną, jakiś olej, wypełnione "drobiazgami" kartony po filtrach (żeby odedrzeć numer przed pójściem do sklepu po nowy, a nie czekać aż powolna paniusia wyszuka tobie odpowiedni w komputerze)... i pierdylion innych rzeczy, które zawsze się przydają (przykładowo do niedawna bagażnik dachowy... z którego skorzystałem raptem dwa razy w życiu).

    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 16.03.17, 09:27
    > Nie, całkiem serio uważam, że posiadanie samochodu bez posiadania garażu jest lekko chybionym pomysłem.

    "Zmień pracę i weź kredyt." © Bul-Komorowski
  • 16.03.17, 12:47
    Ale po co kredyt?
    Garaż w mieście to 20-40 tysięcy (w zależności od lokalizacji).

    A nawet jak ktoś marnie zarabia i musiałby w tym celu wziąć kredyt, to przecież to nie jest kredyt konsumpcyjny, bo na garaż można wziąć normalny hipoteczny (a co za tym dużo tańszy w obsłudze). Raz nabyty garaż raczej nie straci też znacząco na wartości (a w centrach miast nawet zyska).

    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 16.03.17, 13:45
    W zasadzie jak nie masz wlasnego warsztatu i nie jestes mechanikiem, to posiadanie wlasnego uzywanego auta jest chybionym pomyslem....

    Mniej wiecej do tego sie to sprowadza.
    Biorac jednak pod uwage, ze w miastach wiekszosc aut jednak nie parkuje w garazu... to malo kto sie toba zgadza :-)

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "If everything seems under control, you're not going fast enough." - Mario Andretti
  • 16.03.17, 13:51
    A to, że miliard trzysta milionów Chińczyków ma ślinotok na widok psa nie oznacza, że i ja tak reaguję. Napisałem, jaką mam opinię ma ten temat a ty prawem muchy na kupie (przecież miliardy much nie mogą się aż tak mylić w kwestii smaku!) udowadniasz mi, że nie mam racji.

    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 16.03.17, 15:57
    Bo nie masz.
    Posiadanie garazu do posiadania auta nie jest warunkiem niezbednym czy tez glupota - nawales to chybionym posmylem, ale o to preciez chodzi :-)

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
  • 16.03.17, 19:31
    Ja twierdzę, że wyrażam swoją opinię.
    Ty twierdzisz, że nie mam racji.
    Chyba się nie zrozumiemy.

    A co do posiadania samochodu bez garażu - owszem, można... ale to dużo bardziej uciążliwe niż posiadanie samochodu i posiadanie garażu. Bez garażu w niepogodę nawet najprostsza czynność serwisowa (wymiana żarówki kierunkowskazu przykładowo, która w moim aucie, przynajmniej z przodu, wymaga wyjęcia całego reflektora) urasta do rangi wyzwania rzucanego żywiołom. W garażu, przy radiu, piwku i grzejniku (w zimie) można to zrobić w sobotni wieczór bez oglądania się na cokolwiek. Nigdzie nie twierdzę, że kupno samochodu implikuje nabycie garażu. Twierdzę jedynie, że uważam za chybiony pomysł posiadanie auta bez posiadania garażu.

    Może to dlatego, że od ponad dekady mam garaż (teraz nawet trzy na stanie... hehe a samochód jeden).

    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 17.03.17, 07:24
    qqbek napisał:

    > Ja twierdzę, że wyrażam swoją opinię.

    Ja nie twierdze, ze nie wyrazasz swojej i nie zabraniam Ci tego. Twierdze tylko (i nie wyrazam tu wylacznie swojej opinii), że jest bledna.

    Mozna miec przeciez wiele prywatnych opinii, ktore sa bledne i nie maja pokrycia w rzeczywistosci, prawda?

    Np.
    mozna twierdzic, ze kobiety sa glupsze od mezczyzn,
    mozna twierdzic, ze ziemia jest plaska
    mozna twierdzic, ze "reforma" KRS usprawni prace sadow
    mozna twierdzic, ze powolanie PO Prezesa TK to nie lamanie konstytucji

    itd... itd...

    Jednak skoro na swiecie tak wiele osob ma auto i nie ma garazu, smiem twierdzic, ze takma wiekszosc przynajmeniej w Europie - to chyba jednak ty nie masz racji twierdzac iz jest to warunek niezbedny a niespeleienie go oznacza wiecne meczarnie i klopoty.
    Co nie znaczy!!!!!, ze nie warto miec garazu.

    > Ty twierdzisz, że nie mam racji.
    > Chyba się nie zrozumiemy.

    Moze teraz sie zrozumiemy?
    W koncy z rzeczywistoscia i faktami chyba nie warto sie klocic.... na dluzsza mete nie da sie wygrac.

    > A co do posiadania samochodu bez garażu - owszem, można... ale to dużo bardziej
    > uciążliwe niż posiadanie samochodu i posiadanie garażu.

    Znow sie nie zgodze. Mam garaz, jakies +/- 60-100m od domu.
    Ale dlugo go wynajmowalem - MAJAC AUTO! - bo nie bylmi do niczego potrzebny.
    Dopiero od czasu gdy zaczalem wozic syna do szkoly co ranek uznalem, ze sie przyda.
    Teraz (zmienil szkole na rejonowa (*)) znow parkuje w nim od przypadku.
    Przydanty? Jest - trzyam w nim narty, bagaznik i ostatnio dwa kartowny piwa ze Slowacji :-)
    Kanalu w nim brak, pradu w nim brak i jak wiekszosc garazy w miescie jest tak wski, ze musze skladac lusterka przed wjazdem.

    > Bez garażu w niepogodę
    > nawet najprostsza czynność serwisowa (wymiana żarówki kierunkowskazu przykłado
    > wo, która w moim aucie, przynajmniej z przodu, wymaga wyjęcia całego reflektora
    > ) urasta do rangi wyzwania rzucanego żywiołom.

    Znow... sadze, ze mniejszosc kierowcow ma czas, ochote i potrzebe na taka zabawe. W Previi takie rzeczy robilem (majac wynajety komus garaz) bo wymiana takiej zarowki to bylo 30 s. Teraz, garaz mam ale nawet nie probowalbym grzebac przy tym - za duzo moglbym uszkodzic... + brak czasu i potrzeby.

    > W garażu, przy radiu, piwku i gr
    > zejniku (w zimie) można to zrobić w sobotni wieczór bez oglądania się na cokolw
    > iek.

    W moim nie. I w wiekszosci garazow ktore widzialem - nie pod domem, tylko miejskich sie nie da. Brak miejsca do okola auta.

    > Nigdzie nie twierdzę, że kupno samochodu implikuje nabycie garażu. Twierdz
    > ę jedynie, że uważam za chybiony pomysł posiadanie auta bez posiadania garażu.

    Chybiony = głupi, a to już po prostu nie prawda i twierdzenie twoje (negatywnie!) wrifikuje rzeczywistosc.

    Ile osobo nawet tu na forum nazeka/skarzy sie na fakt posiadania auta i brak garazu?

    > Może to dlatego, że od ponad dekady mam garaż (teraz nawet trzy na stanie... he
    > he a samochód jeden).

    Moze....


    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
  • 18.03.17, 15:16
    qqbek napisał:
    > Bez garażu w niepogodę
    > nawet najprostsza czynność serwisowa (wymiana żarówki kierunkowskazu przykłado
    > wo, która w moim aucie, przynajmniej z przodu, wymaga wyjęcia całego reflektora
    > ) urasta do rangi wyzwania rzucanego żywiołom. W garażu, przy radiu, piwku i gr
    > zejniku (w zimie) można to zrobić w sobotni wieczór bez oglądania się na cokolw
    > iek.

    No ja zamiast kupować garaż żeby w nim wymieniać żarówki przez cały zimowy wieczór, kupiłem sobie auto, w którym żarówkę wymieniam jedną ręką w minutę. Nawet zmoknąć nie zdążę jeśli się to robi na deszczu.

    A co jak Ci się przepali żarówka poza domem? Powinieneś mieć sieć garaży rozrzuconych po całej Europie, na wszelki wypadek :-)

    --
    orynski.eu/
  • 16.03.17, 13:48
    Rozumiem, że jak ktoś nie ma garażu, a ma auto to jezd gupi po prostu. Ja nie mam, bo nawet mógłbym wynając, ale musiałbym spod bloku dreptać jakies 200 metrów. Boxa nie kupiłem, tylko wynajmuję jak potrzeba - bo tak wychodzi taniej. Przy aucie nie grzebę, bo nie lubię. Nie mam potrzeby trzymania pierdyliona bzdetów. Jestem gupi.
  • 16.03.17, 15:01
    Nie mam garażu choć pewnie na osiedlu by się coś znalazło ale nie chce mi się chodzić 500 metrów do garażu kiedy pod blokiem (taki zwykłym z wielkiej płyty nie żadne apartamentowce) mam monitorowany ogrodzony i zamykany parkin spółdzielczy z przypisanym miejscem do mieszkania). Odmrażać do szyb zimą wożę w samochodzie i zazwyczaj na koniec sezonu nic nie zostaje. Zapas płyny do spryskiwaczy?ile tego płynu trzymasz?Żarówki też nie zajmują niewiadomo ile miejsca, z resztą zapasowe wożę w samochodzie, a zapas uzupełniam na bieżąco.Bańkę 5 litrów?toż to w piwnicy bez problemu mogę trzymać tak samo jak stare wycieraczki, sprej do czyszczenia kokpitu itd. Myć samochodu pod blokiem i tak nie umyję więc zostaje myka ciśnieniowa w okolicy.
  • 16.03.17, 15:48
    Niemalże dowolny blok z wielkiej płyty jest lepszy niż zdecydowana większość "40-metrowych apartamentów w 30-letnim kredycie z darmowym widokiem na życie płciowe sąsiadów z sąsiedniego [bardzo sąsiedniego] >>apartamentowca<<", tak więc wcale bym się nie nabijał ze "zwykłego bloku"... to lepsze miejsce do życia niż nastawiane na gęsto "apartamenty".
    Co do miejsca postojowego - też jakieś, choć tylko częściowe, rozwiązanie :)
    Ale do mycia najlepsza jest pochmurna sobota i własny podjazd :)

    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 18.03.17, 15:18
    qqbek napisał:

    > Ale do mycia najlepsza jest pochmurna sobota i własny podjazd :)

    A inni uważają, że jeszcze lepszym miejscem jest urocza plaża nad jeziorkiem.

    Ja natomiast uważam, że do mycia samochodów najlepsza jest myjnia z systemem zbierania wody i mini-oczyszczalnią, ale co ja tam się znam, nawet garażu nie mam :)

    --
    orynski.eu/
  • 19.03.17, 02:19
    No nad jeziorkiem, to jeszcze można sobie rybę złowić na wędkę. A gamonie muszą lecieć do sklepu ze stoiskiem rybnym.
  • 16.03.17, 17:32
    Oj widac ze nie jestes "progressive" :) - ja podobnie ale to wymierajacy i chyba nie za dobrze postrzegany gatunek i w zasadzie lepiej sie juz tym nie chawalic poniewaz zdarza sie ze traci sie reputacje w srodowisku i zostaje sie zrownanym z tym co myje auta ba, tego typu roboty na osiedlu co niektorzy uwazaja powinny byc zabronione poniewaz psuja "image" hehehehe..
    U nas pomimo ze ludzi maja garaze to parkuja na zewnatrz gdyz wielu uzywa garaze jako komorki albo parkuje tam klasyki i nie ma tam nic "samochodowego" poza tym to lenistwo - im sie nie chce wjezdzc do garazu.
    A rzeczy takie jak odkurzacz samochodowy, kosmetyki samochodowe, pompki, lampki itd - od tego sa fachowcy ktorzy poniewaz te rzczy brudza rece i sa w pobliskich stacjach ktore sie odwiedza co tydzien i tam auto myja, odkurzaja nakladaj woski itd..... takie rzeczy sie zdarzja ale na osiedlach dla uchodzcow... LOL
  • 16.03.17, 19:08
    Ja cały tydzień siedzę za biurkiem przed komputerem. Jak wyjdę na świeże powietrze i porobię coś przy samochodzie w sobotę, to lepiej się od razu czuję.
    Jasne, że mogę pojechać na myjnie ręczną i za jakieś niewielkie pieniądze wypiję sobie kawkę, poczytam gazetkę a w międzyczasie kilku panów o zwinności małych małpek zrobi mi auto na taki "błysk", że nawet nie będzie co porównywać z moim myciem. Ale nie o to przecież chodzi.
    Ostatnio znajomy zdziwił się, jak mu powiedziałem, że sam filtr kabinowy wymieniam (przecież z czymś "tak dużym" to się do warsztatu jeździ) to nie wierzył. Jak mu wyjaśniłem, że w E53 to dwie minuty roboty też nie wierzył. Jak potem wyklarowałem, że w E36 musiałem co roku sporą część kokpitu w tym celu rozebrać (trzeba odkręcić i odłączyć schowek na rękawiczki, wyjąć (i odłączyć lampkę od niej lampkę) osłonę nóg pasażera, zdjąć jeden tunel nawiewów i dopiero wtedy można się dostać do puszki filtra) to był bliski popukania się w czoło.

    Poprzednia ekipa wynajmujących od nas mieszkanie nie potrafiła wymienić uszczelki w kranie... a już fakt, że sam im zmieniam gniazdko (wyszarpnięte razem z puszką przez "wyciąganie sznura") i to "bez wezwania elektryka" był dla nich przerażający.

    Żyjemy w erze technicznych analfabetów, którzy do cieknącego kranu, wymiany żarówki (a już niedługo pewnie też do zawiązania buta) wzywają pomoc specjalistyczną. Z jednej strony dobrze, bo rośnie rynek usług. Z drugiej źle będzie, jak nagle coś solidniej dupnie i będą się tego wszystkiego musieli w przyśpieszonym tempie nauczyć.

    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 17.03.17, 07:33
    qqbek napisał:

    > Ja cały tydzień siedzę za biurkiem przed komputerem. Jak wyjdę na świeże powiet
    > rze i porobię coś przy samochodzie w sobotę, to lepiej się od razu czuję.

    To ja wole pobiegac, isc na basen, z synem na zajecia z akrobatyki dla dzieci i rodzicow, isc na rower, jechac na narty, na rolki...
    Wole swoj czas poswiecic swojej rodzinie i sobie niz autu.

    A jak jest cieplo i ladna pogoda i mam ochote np. przetrzec skore srdkiem do czyszczenia a potem konserwacji... to garaz nie jest mi potrzebny. W zimie zas i tak sie w nim tego nie da zrobic.

    > Ale nie o to przecież chodzi.

    A o co?
    Ja nawet juz nie bede probowal sya uczyc co i jak se robi przy aucie, bo gdy sam bedzie mial swoje, to juz prwnie bedzie jednek okablowany komputer na kolach...
    To troche jak uczyc dzis dziecka jak podkuc konia... ;-)

    > Ostatnio znajomy zdziwił się, jak mu powiedziałem, że sam filtr kabinowy wymien
    > iam (przecież z czymś "tak dużym" to się do warsztatu jeździ) to nie wierzył.

    Ja wierze, b u mnie to tez zajmuje minute. Ale nie wymieniam.
    Raz, ze robie to przy okazji wymiany oleju - a to i tak musze zrobic w warsztacie, dwa ze szkoda mi czasu na zamawianie filtra czekanie, potem wymina by (skoro juz na to czas) i tak jechac na seriws do warsztatu.

    Leczysz tez sie sam? ;-)

    > ak mu wyjaśniłem, że w E53 to dwie minuty roboty też nie wierzył. Jak potem wyk
    > larowałem, że w E36 musiałem [...] to był bliski popukania się w czoło.

    No... rozumiem reakcje. Mnie by bylo szkoda czasu, ale kazdy nas lubi co inngo. To jest OK. Ale nie zakladaj (nie dziw sie), ze nie wszyscy lubia to co ty. A skoro nie - to nie wszystkim nam garaz jest wogole do czegos potrzebny.

    To troche dyskusja jak swego czasu z Jurkiem. Pt. po co wogole auto na wlsanosc komukolwiek, to chybiony pomysl skoro sa autobusy, autkoary, pociagi, samoloty i wypozyczalnie aut. Przypominasz sobie?

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    I blame nature for two things. First, that stupidity is painless and second, that hypocrisy is not a cause of rash and diarrhoea.
  • 17.03.17, 11:35
    galtomone napisał:

    > To troche dyskusja jak swego czasu z Jurkiem. Pt. po co wogole auto na wlsanosc
    > komukolwiek, to chybiony pomysl skoro sa autobusy, autkoary, pociagi, samoloty
    > i wypozyczalnie aut. Przypominasz sobie?

    Nie pisałem, że posiadanie auta jest chybionym pomysłem. To Ty pisałeś, że chybionym pomysłem jest życie bez auta, jak zaś twierdziłem tylko (i nadal twierdzę), że posiadanie własnego samochodu nie jest koniecznością i bez niego da się żyć, bo sam to praktykowałem.
    Jak ktoś chce i lubi, to niech sobie samochód posiada (sam dałem się przekonać żonie i niedawno auto kupiliśmy), jego sprawa, nie mam ciągotek do nawracania innych na jedynie słuszne poglądy.

  • 17.03.17, 15:36
    W Polskiej rzeczywistości jest nie tyle chybione (i nie tak pisalem) co wyjatkowo utrudnione i auto strasznie duzo rzeczy ulatwia. Innymi slowy, bez auta sa ci co musza byc z roznych wzgledow + jakis % tych co lubia utrudniac sobie zycie tyko ze wzgledu na ideologie.

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    I blame nature for two things. First, that stupidity is painless and second, that hypocrisy is not a cause of rash and diarrhoea.
  • 17.03.17, 15:59
    galtomone napisał:

    > Innymi slowy, bez auta sa c
    > i co musza byc z roznych wzgledow + jakis % tych co lubia utrudniac sobie zycie
    > tyko ze wzgledu na ideologie.

    Nie lubię utrudniać sobie życia, nie jestem też misjonarzem żadnej ideologii, a auta nie miałem. Właśnie dlatego nie miałem, że nie lubię sobie utrudniać życia i dzięki temu miałem o tyle łatwiej, że nie musiałem zawracać sobie głowy jakimś myciem, wymianami oleju, opon, naprawami, przeglądami i czym tam jeszcze, a jak samochodu koniecznie potrzebowałem, to mogłem brać z wypożyczalni.
  • 17.03.17, 16:47
    I mieszkales z malymi dziecmi daleko od duzego miasta...
    Ja na dzis, tez moglbm bez.
    Zaczalem pracowac z domu, syn chodzi do rejonowej szkoly wiec nie musze go juz dowozic...
    Spoko. Byloby to momentami wyzwanie ale do opanowania.
    W zeszlym roku nie.
    Ale za tua nie zrezygnuje bo daje mi wolnosc i oszczedza czas.

    Moge jechac do piekrani na drugi koniec miasta dwa razy w tyg bo ludzie chleb z prawdziwiego pieca i chce wspooc tradycyja piekanie a nie musze kupowac tego co mam obok z "silosu". Itd... itd...

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "If everything seems under control, you're not going fast enough." - Mario Andretti
  • 18.03.17, 14:59
    galtomone napisał:

    > Moge jechac do piekrani na drugi koniec miasta dwa razy w tyg bo ludzie chleb z
    > prawdziwiego pieca i chce wspooc tradycyja piekanie a nie musze kupowac tego c
    > o mam obok z "silosu". Itd... itd...

    To ile Ty tego chleba na raz kupujesz, że aż autem musisz go transportować?
  • 18.03.17, 21:03
    jureek napisał:

    > To ile Ty tego chleba na raz kupujesz, że aż autem musisz go transportować?

    Bledny wniosek. Jakos nie jestem zdziwony. Niby chciales byc uszczypliwy a znow nie wyszlo.

    Zatem dla mniej rozgarnietych forumowiczow tlomacze - nie jade autem z powodu ilosci chleba (choc czasem ma to znaczenie, bo kupuje dla kilku znajomych rodzin) tylko z powodu czasu, wygody i przyjemnosci.
    Przypuszczam tez, ze i pieniadze na tym oszczedzam, ale sprawdzac mi sie nie chce bo nie jest to istotne.

    Tak z ciekawości... jade autem jakies 10 - 15 min. Sprawdzilem czas dojazdu wg jakdojade - 42 min (teoretycznie) w jedną strone!!!

    To chyba odpowiada na pytanie, ktore powinienes byl zadac.

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
  • 18.03.17, 22:40
    galtomone napisał:

    > jureek napisał:
    >
    > > To ile Ty tego chleba na raz kupujesz, że aż autem musisz go transportowa
    > ć?
    >
    > Bledny wniosek.

    Jaki znowu wniosek? Pytanie zadałem. Bo ja tak do pięciu chlebów to spokojnie rowerem przewiozę.
  • 19.03.17, 09:34
    jureek napisał:

    > Jaki znowu wniosek? Pytanie zadałem. Bo ja tak do pięciu chlebów to spokojnie r
    > owerem przewiozę.

    Lubisz jezdzic rowerem po trzypasmowej drodze? Ja nie specjalnie.

    Trasa to ok. 10 km w jedna strone czyli znow w granicach 30-40 min.
    Na rower to ja osobiscie wole do lasu, z dala od aut... spedzanie takiego czasu na pedalowaniu po chleb to nie est ani efektywne kupowanie ani rekreacja.

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "Have you ever noticed that anybody driving slower than you is an idiot, and anyone going faster than you is a maniac?" - George Carlin
  • 19.03.17, 14:01
    galtomone napisał:

    > jureek napisał:
    >
    > > Jaki znowu wniosek? Pytanie zadałem. Bo ja tak do pięciu chlebów to spoko
    > jnie r
    > > owerem przewiozę.
    >
    > Lubisz jezdzic rowerem po trzypasmowej drodze? Ja nie specjalnie.

    Ja też nie lubię. Jednak nawet w Polsce da się znaleźć alternatywne trasy.
    Mam to szczęście, że mieszkam na wsi, do sklepu z dobrym chlebem mam około 6 km przez las, sklep otwierają o siódmej, więc wstaję sobie o szóstej i przed pracą łączę przyjemne z pożytecznym. Ponieważ nie lubię jeździć w kółko po tych samych trasach, to wybieram różne drogi okrężne, czasem muszę wstać już o piątej, gdy wybiorę taką drogę, że te 6 km wydłuża się choćby do trzydziestu, czasem jakieś kanie po drodze się trafią, więc nie tylko chleb, ale i na obiad coś jest. Nie ma to jak na wsi.
    Jak tak piszesz o tych Katowicach, w których bez auta nie da się żyć, to mam wrażenie, że musi się tam strasznie mieszkać.
  • 19.03.17, 14:05
    Sa na pewno fajniejsze miasta do zycia... jak i gorsze.
    W kazdym razie komunikacja pub jest marna.

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "Have you ever noticed that anybody driving slower than you is an idiot, and anyone going faster than you is a maniac?" - George Carlin
  • 19.03.17, 01:52
    > Zatem dla mniej rozgarnietych forumowiczow tlomacze - nie jade autem z powodu i
    > losci chleba (choc czasem ma to znaczenie, bo kupuje dla kilku znajomych rodzin
    > ) tylko z powodu czasu, wygody i przyjemnosci.

    W tej przyjemności chyba jest chyba sedno. Ty lubisz samochodem inny na rowerze a jeszcze inny na rolkach. Nie ma co oszczędność czasu w to mieszać, bo równie dobrze można spacer po parku lub lesie uznać za marnotrawstwo czasu, skoro autem można ten sam dystans znacznie szybciej przebyć.
  • 19.03.17, 09:47
    tbernard napisał:

    > W tej przyjemności chyba jest chyba sedno. Ty lubisz samochodem inny na rowerze
    > a jeszcze inny na rolkach.

    Watie by ktokolwiek lubil poruszac sie rowerem w smrodzie miejskiego ruchu + po drogach na ktorych rocyh jest naprawde duzy i wiekszosc aut jedzie 80 lub szybciej (jedna z dgora dojazdowa) lub powyzej 100 - jesli ktos lubi jezdzic "dwupasmowka" tyle, ze o trzech pasach.

    Ja zamiast spedzac godzinie (ponad) na takim pedalowaniu "po chleb" wole (bo bardzo lubie rower) jednak jezdzic tam gdzie ciszej, czysciej, itd...

    Owszem, okolice domu drobiazgi jak jest cieplo zalatwiam na rowerze). Ale chcetnie bym Jurka zobaczyl np. teraz grudzien/stycznien jak po ten chlebek zapierdzeiela miedzy samochodami.

    Watpie by byl z tego powodu zadowolony - tym bardziej, ze sciezek rowerowych na wiekszosci tej trasy brak.

    Ba... ja nie wiem czemu On do PL pociagiem jezdzil. Mam Wujka co na dalekie trasy tez rowerem jedzie - Turcja, Skandynawia, Portugalia... no problem.
    A jednak nie twierdze, ze jurek powienien tak wszedzie jezdzic... bo sie da i nie dziwie sie glupkowato, ze jezdzi inaczej.

    W wielu Polskich miastach i regionach jeszcze dlugo auto nie bedzie mialo konkurecji ze srodkami kom. publicznej czy rowerem. Tylko tyle i az tyle - bo kolega J. jakos od wielu, wielu postow tej prostej prawdy nie mozesz zaakceptowac i ZAWSZE i dla KAZDEGO wszystko jest lepsze niz auto. Mimo iz akurat ja wspominam o porownaniach w systauacjach gdy ewidentnie nie jest.
    Jak swego czasu z dojazdem do Wloch.
    Kolezanka - dw dni temu pojechala w ten sam region.
    Z tym ze sprzet wyslala autokarem (bo miala taka opcje) a sama ze starszym Ojcem poleciala do Wloch... gupia jakoas, skor autokar taki super i do tego tanszy!

    > Nie ma co oszczędność czasu w to mieszać, bo równie
    > dobrze można spacer po parku lub lesie uznać za marnotrawstwo czasu, skoro aut
    > em można ten sam dystans znacznie szybciej przebyć.

    Spacer po parku to rekreacja, a ne wykonanie konkretnego zadania (nie koniecznie dla zdrowia) i auto ma tu pomoc - np. wlasnie skracajac ten czas bys mogl wiecej rzeczy zrobic.

    Jestem wstanie co kilka dni posiweciec ok godziny na jazde autem, zakup chleba i przy okazji (po drodze) jeszcze pozostale zakupy.
    Nie jestem i nie widze sensu w robieniu tego na rowerze. Niebezieczne, nie zdrowe, nie przyjemne i do tego nie kupie pozostalych duperel.

    O porze zimowej nie wspomne. Do tego porownanie nalezy odnjesc do komunikacji - ponad 40 min w jedna strone to nie jest dobra komunikacja publiczna w obrebie jednego miasta w syt gdy auto jedzie 11-15.
    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "Have you ever noticed that anybody driving slower than you is an idiot, and anyone going faster than you is a maniac?" - George Carlin
  • 18.03.17, 15:22
    qqbek napisał:

    > Jasne, że mogę pojechać na myjnie ręczną i za jakieś niewielkie pieniądze wypij
    > ę sobie kawkę, poczytam gazetkę a w międzyczasie kilku panów o zwinności małych
    > małpek zrobi mi auto na taki "błysk", że nawet nie będzie co porównywać z moim
    > myciem. Ale nie o to przecież chodzi.

    A o co chodzi w myciu auta? Mi się wydawało, że chodzi o to, żeby było czyste... :D

    > to był bliski popukania się w czoło.

    I wcale mu się nie dziwię. Jedna rzecz, jak ktoś takie rzeczy robi, bo lubi, inna jak twierdzi, że każdy powinien przy samochodzie robić sam (a najlepiej we własnym garażu) :-)

    > Żyjemy w erze technicznych analfabetów, którzy do cieknącego kranu, wymiany żar
    > ówki (a już niedługo pewnie też do zawiązania buta) wzywają pomoc specjalistycz
    > ną. Z jednej strony dobrze, bo rośnie rynek usług. Z drugiej źle będzie, jak na
    > gle coś solidniej dupnie i będą się tego wszystkiego musieli w przyśpieszonym t
    > empie nauczyć.

    To jeszcze nic. Zyjemy w erze rolniczych analfabetów. Kiedyś każdy sam pole zasiewał, zwierzęta dokarmiał, doił, zboże kosił i młócił, mełł na mąkę na żarnach, chleb piekł, sery robił, zwierzęta zarzynał i przerabiał na kiełbasy, owce strzygł, prządł na kołowrotku a potem na drutach odzienie sobie tkał... A dzisiaj to tylko do sklepu chodzą, lenie jedne.

    Skoro masz o dwa garaże za dużo, to może byś w jednym kurki, a w drugim świnki i w ten sposób przeciwstawił się temu paskudnemu postępowi, zapewniając sobie i swojej rodzinie przetrwanie w przypadku upadku cywilizacji.


    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • 18.03.17, 21:05

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
  • 19.03.17, 01:58
    Sam bym tego lepiej nie napisał. To jak z wyprawą na grzyby lub ryby. Chyba mało kto dzisiaj traktuje to jako sposób na zdobycie pokarmu w celu przetrwania.
  • 20.03.17, 13:21
    Chciałbym mieć własny garaż, ale na moim osiedlu ich po prostu nie ma.
    Do samodzielnej wymiany żarówki, filtra kabinowego czy wycieraczki garaż naprawdę nie jest potrzebny.
    Jak widzę, że kończy się płyn do spryskiwaczy to nowy wlewam natychmiast po kupnie na parkingu pod sklepem, a puste opakowanie wyrzucam na miejscu. Naprawdę nie musi płyn do spryskiwaczy odstać kilku tygodni w garażu, żeby nadawał się do użycia.
  • 20.03.17, 14:36
    dr.hayd napisał:

    > Naprawdę n
    > ie musi płyn do spryskiwaczy odstać kilku tygodni w garażu, żeby nadawał się do
    > użycia.

    Nie znasz sie... szlachetnosci nabiera. :-)

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "Have you ever noticed that anybody driving slower than you is an idiot, and anyone going faster than you is a maniac?" - George Carlin
  • 20.03.17, 13:32
    Po pierwsze "Ci" a nie "tobie". Po drugie, mam ten garaż wozić ze sobą? Obecnie wynajmuję taki boks w podziemnym garażu. I nawet jest tam gniazdko :D Ale nie jest to taki duży garaż jak bywają przy domach. Samochodu nie da się tam umyć, zresztą wolę podjechać na myjkę bezdotykową. Albo dać zarobić firmie, a ja w tym czasie zrobię zakupy. i nigdy nie ma wystarczającej ilości miejsc postojowych a co dopiero garaży :D I pewnie nigdy nie będzie. A co, jeżeli mieszkam na osiedlu z lat 70 gdzie nie było dobudowanych garaży wolnostojących? Albo jak u mojej babci, są, w oszałamiającej ilości 32 sztuk? Mam nie kupować samochodu? Pod blokiem jest tam wystarczająco dużo miejsca.
  • 16.03.17, 14:21
    qqbek napisał:

    > Jak nie masz garażu, to po co Tobie samochód?

    Ja mam garaż, ale to właściwie miejsce parkingowe pod osiedlem (dosłownie: pod). Za dużo gniazdek elektrycznych to tam nie ma.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • 16.03.17, 15:52
    Hmm - jak mieszkałem w bloku jeszcze, to miałem garaż i było właściwie wszystko - niektórzy nawet wodę podłączoną mieli (prąd wszyscy). Może wystarczyłoby z administracją/spółdzielnią sprawę przedyskutować i coś (za osobnym licznikiem, jak to jest w tamtych garażach u mnie) podłączyć?

    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 17.03.17, 12:04
    To jest po prostu wielka wspólna hala z wydzielonymi miejscami - trochę jak w galerii handlowej.
    Ktoś tam nawet ładował elektryka (albo plugina), ale tylko kilka stanowisk ma kontakty elektryczne blisko.
    Przebudowa sieci trochę by kosztowała - bo to nie tylko kable, ale i inne moce muszą być przewidziane.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • 17.03.17, 18:30
    Do ładowania przez noc to chyba zwykła trójfazowa by wystarczyła... albo nawet zwykłe gniazdo 230 V, 230 V x 16 A (tyle da się bez zbędnych nakładów "pociągnąć" z normalnego obwodu zabezpieczonego B25) to da 3,6 kW, 10-12 godzin ładowania wystarczy, żeby zupełnie naładować akumulatory nie tylko Leaf-a (24 kWh) czy nawet i3 (36 kWh).

    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 19.03.17, 18:33
    Niech kilku kupi, to zobaczymy czy światło na osiedlu nie zacznie przygasać wieczorami.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • 18.03.17, 15:03
    qqbek napisał:

    > Jak nie masz garażu, to po co Tobie samochód?

    Mi po to, żeby nim jeździć. A Tobie po co? Żeby go trzymać w garażu? :D


    --
    orynski.eu/
  • 19.03.17, 02:00
    Jesteś za mało rodzinny.
  • 15.03.17, 22:28
    Ale ja mam i dlatego napisałem to co napisałem.
    A jak nie masz garażu to życzę byś miał :-)
  • 13.03.17, 22:04
    Byc moze ale na pewno nie kupilbym czegos tak brzydkiego i z ograniczonym zasiegiem..
  • 13.03.17, 22:18
    Kupiłbym bez namysłu gdyby ładowanie akumulatorów było tak proste i szybkie jak tankowanie. Nie wyobrażam sobie wyrzucania przedłużacza z balkonu albo martwienia sie w trasie czy wróce do domu...
    Chce "tankować" jak dziś - kończy sie prąd - ładuję, płace odjeżdzam.

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "If everything seems under control, you're not going fast enough." - Mario Andretti
  • 13.03.17, 22:23
    Jako drugie? Tak.
    Jako pierwsze? Nie.
    Jeździłem jako pasażer Leafem, który u mnie na wsi robi za taksówkę (chyba 2 czy 3 już są) i bardzo fajne wrażenia mam.
    Do tego są dwie darmowe ładowarki tutaj... na te kilka elektryków, które widuję na ulicach (są jeszcze przynajmniej dwie sztuki BMW i3 i jedno i8) to by nawet wystarczyło... tyle, że zawsze widzę podpięte tam Priusy i inne Passaty "plug-in" a nie prawdziwe elektryki.
    Ale pojechać gdzieś dalej takim elektrykiem? Tragedia.

    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 14.03.17, 08:23
    Kupili ale teslę a nie zawalidrogę
  • 14.03.17, 15:43
    Tak, kupiłbym, ale dopiero co kupiłem nowe auto, a nie lubię zmieniać co chwila samochodów, więc elektryk musi poczekać, aż zajadę to auto, które mam. Może do tego czasu poprawi zasięg. Jak na razie kusił mnie Opel Ampera z zasięgiem 500 km, ale za kilkanaście lat wiele może się zmienić.
  • 14.03.17, 17:11
    Rzecz w tym ze auta elektryczne zmieniaja sie i beda sie zmieniac szybciej niz telefony komorkowe... a wiec jedynie krotkoterminowy Leasing ma sens.
  • 14.03.17, 18:10
    Jako kolejne auto - owszem.
    Gdyby jeszcze miało toto jakiś awaryjny agregat prądotwórczy, to wtedy na pewno.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • 14.03.17, 18:43
    Czyli na nasze warunki to chyba jakaś hybryda plug-in.
  • 15.03.17, 09:32
    Hybryda ma silnik spalinowy do napędzania auta. Ja piszę o elektryku, gdzie silnik spalinowy służy wyłącznie do doładowania akumulatorów.
    Generalnie hybryda mnie nie interesuje, bo powyżej 40-50 km/h i tak generuje spaliny.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • 15.03.17, 17:13
    elektryka można sobie kupić dla szpanu....:) ale ani to praktyczne - kiepski zasięg...ani ekonomiczne - drogie w zakupie...
  • 15.03.17, 22:35
    Obecnie do jazdy po mieście czy do pracy, to chyba optymalne rozwiązanie. Dłuższa trasa w obecnych warunkach raczej jest niemożliwa. Mam nadzieję, że za 10 lat się infrastruktura zmieni i wtedy chętnie kupię.
  • 15.03.17, 23:16
    Tzn co jest optymalne?
    Koszt takiego auta zdecydowanie wyzszy - zwlaszcza jak panstwo nie dotuje... Ktos policzyl ile zabierze aby sie roznica zwrocila? No i niewygoda w sensie ladowania i dystansu?

  • 15.03.17, 23:41
    W nocy ładujesz a w dzień jeździsz, wystarczy, gdy ma się do pracy 15 - 20 km. A czy się opłaca, czy nie, to już indywidualna sprawa, w końcu Tesla ma kilkaset tysięcy zamówień do zrealizowania i każdy kupiłby od ręki dzisiaj a musi czekać dwa lata.
  • 15.03.17, 23:54
    No nie kazdy poniewaz Tesla kosztuje pomiedzy $80 a $100+ tysiecy. i oprocze Tesli sa inne - tansze.
    W Stanach a zwlaszcza Kaliforni pomimo ze dostajesz $7k rabatu od panstwa, wiekszosc ludzi ma domy a wiec latwo ladowac, energia moze byc darmowa jak sie ma solar.....i samo "paliwo" kosztuje ok 1/3 -1/2 tego co benzyna a i tak jak sie policzy szeczegoly to ciagle jest to to raczej razsadek aby oszczedzac srodowisko niz rzeczywista dlugoterminowa korzysc finansowa.
  • 16.03.17, 08:28
    Pomijam niewygodę w sensie ładowania i dystansu, bo zakładam własny garaż przy domu i samochód jedynie na dojazdy do pracy i zakupy czyli powiedzmy przebieg 150 km tygodniowo. Zakładam też, że jest w domu co najmniej jeden samochód normalny.
    Rocznie to by było max 7 tys. przebiegu. Przy benzyniaku zakładając jakieś 6,5-7l/100 spalania koszt paliwa to 2,5 tys. + z 5 stów na przegląd w ASO czyli 3 tys. kosztów rocznie. Przez 5 lat to daje 15 tys. kosztów eksploatacji.
    W miarę przyzwoity nowy miejski samochód kupimy za 40 tys. dodajmy do tego te 15 tys. kosztów eksploatacji to elektryk powinien kosztować na poziomie 55-60 tys. max i wtedy ma to sens. Ceny obecne elektryków są na poziomie 2X wyższym więc są po prostu nieakceptowalne z ekonomicznego punktu widzenia.
  • 16.03.17, 14:12
    Nie rozpatrywałem ekonomicznego punktu widzenia, bo w każdym kraju jest inny i wszędzie ktoś przez miesiąc zarobi tyle, co ktoś inny przez rok. We Francji ZOE i Clio przy tej samej mocy mają cenę podobną:
    www.renault.fr/vehicules/vehicules-electriques/zoe/versions/zoe-grade-life.html
    www.renault.fr/vehicules/vehicules-particuliers/clio-berline/configurer.html#configure/Ak-JBiH3xg
    Czas ładowania, to 30 minut do 80% pojemności.
  • 21.03.17, 00:31
    W UK zaczyna się od 13 000 czyli jest o 1/3 droższe niż Twingo (które chyba wielkościowo bardziej mu odpowiada). Z drugiej strony to jest w pełni zrównoważone przez rządowy grant na auta elektryczne, który pokrywa 35% ceny, więc zakup auta wychodzi na to samo.

    Weż pod uwagę jednak, że ZOE jest sprzedawane bez baterii. Jednak do kosztów eksploatacji musisz dodac wynajem baterii za 59 funtów miesięcznie (po przekroczeniu 4500 mil miesięcznie kasują Cię dodatkowo 8 pensów za milę).

    To jednak ekonomicznie trochę psuje sprawę, bo ja swoje Daihatsu, auto podobnej klasy, na dojazdy do pracy i codzienną jazdę tankuję co trzy-cztery tygodnie i wydaję na to trzydzieści parę funtów - bo 4500 mil to ja robię w pół roku średnio. A przecież prąd też jednak mimo wszystko nie jest za darmo.

    Z drugiej jednak strony odpada problem, którym straszą przeciwnicy elektryków - bateria nie jest moja, więc mi to wisi, teoretycznie jak jej sprawnosć spadnie poniżej pewnej wartości, Renault mi po prostu ma założyć nową i tyle. No i serwis też tańszy, i oszczędzam rocznie 130 funtów na podatku drogowym, w wielu miejscach wjeżdzam lub parkuję za darmo itd itd itd.

    Czyli wciaż jazda elektrykiem jest nieco droższa chyba (bo nie wiem, jak to z serwisowaniem wygląda) ale mimo wszystko jednak chyba wciąż porównywalna...



    --
    orynski.eu/
  • 16.03.17, 18:41
    Jakies tam analizy..
    knowledge.wharton.upenn.edu/article/when-will-electric-cars-go-mainstream/
  • 20.03.17, 14:06
    To ja na szybko policzyłem sens hybrydowego Yarisa. Hybrydowy Yaris jest od najtańszego benzynowego droższy o 18500zł. Wg. danych ze strony Toyoty spala w mieście o 2 litry benzyny mniej. Czyli te 18,5 tys. zł zwróci się po przejechaniu 192 tys. km. Ile lat zajmie wam wykręcenie takiego przebiegu W MIEŚCIE? W trasie hybryda nie ma sensu, bo i tak jedzie na spalinowym, a jest cięższa.
    Elektryk ma jak najbardziej sens w przypadku miejskich autobusów, obsługa mogłaby wymieniać akumulatory na każdej pętli. Oczywiście przy założeniu odpowiedniej konstrukcji - np tak by kierowca mógł na pętli wózkiem widłowym wyjąć akumulator, podłączyć do ładowania i założyć naładowany. Może jeszcze w przypadku miejskich śmieciarek to by miało sens.
  • 16.03.17, 10:44
    NIE>
  • 16.03.17, 16:46
    .....zdecydowanie tak,pewnie nastepny bedzie ,jak nie to przynajmiej hybrydowy,
  • 16.03.17, 22:20
    Czemu nie? Nawet jako pierwsze. Celuję w któreś z Audi e-tron zapowiadanych na 2018 i 2019 rok.

    --
    Proletariusze wszystkich krajów, walcie się.
  • 17.03.17, 12:33
    www.pcwelt.de/videos/Renault-Trezor-Ein-Auto-wie-ein-Raumschiff-Sprachlos-10140818.html
  • 17.03.17, 18:07
    Ten na pewno nie. Za mały prześwit, za mały zasięg, za mało miejsca na bagaż, niewygodnie się wsiada.

    --
    "If we want a wealthy society, we'll have to tolerate wealthy men." Winston Churchill
  • 17.03.17, 22:10
    Rasowe audi dla rasowego gościa to nie żaden etron tylko TDI srebrne lub czarne na lubelskich szyldach..Wszystko inne to nieudolne podróbki tego rasowego zestawu
  • 17.03.17, 22:41
    Idealne podsumowanie brandu :-)
    Dodalbym jeszcze , ze wzorem jest tu sedan modelu A6 z silnikiem 3.0

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "Have you ever noticed that anybody driving slower than you is an idiot, and anyone going faster than you is a maniac?" - George Carlin
  • 17.03.17, 23:23
    Chyba A4/Pasek B5 1.9TDI

    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 18.03.17, 09:14
    O w mordę... Nie dość, że moje A6 TDI nie jest srebrne, to jeszcze w dodatku nie jest sedan... Nie wspomnę już o lubelskich blachach... I jak ja się teraz na warszawskiej ulicy pokażę?

    --
    "If we want a wealthy society, we'll have to tolerate wealthy men." Winston Churchill
  • 18.03.17, 10:28
    Po prostu nastepnym razem zapytaj co kupic, zeby miec respekt na dzielni :-)

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "If everything seems under control, you're not going fast enough." - Mario Andretti
  • 18.03.17, 11:48
    Kogo zapytać? Tu sami dziwacy: Apple im nie pasuje, e-tron im nie pasuje i tak dalej...

    --
    "Everyone appreciates your honesty, until you're honest with them. Then you're an asshole." - George Carlin
  • 18.03.17, 14:46
    Etron bardzo pasuje. Może da się zamówić w ramach opcji taki żeby trochę puszczał olej trochę dymił i umiał oszukiwać na testach no i koniecznie ze 12 biegów w multitroniku..Nie jakieś amerykańskie wynalazki co mają 2.7 do 100 i zasięg 500km bez skrzyni biegów tylko swojskie sprawdzone cztery zera..
  • 18.03.17, 17:34
    Zapominasz wspomnieć, że albo 2,7 do setki, albo 500 KM zasięgu.
    Do tego ciągłej prędkości 200km/h na autostradzie tym nie osiągniesz... raz, bo po 3-4 kwadransach byłoby pewnie po "500km zasięgu", dwa - bo ilość ciepła oddawanego przez bateryjki będzie taka, że komputer zdejmie tobie "nogę z gazu".

    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 18.03.17, 17:35
    Jej napisałem raz "KM", zamiast "km"... zaraz mnie językowi faszyści zeżrą bez popitki :P

    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 18.03.17, 21:08
    qqbek napisał:

    > dwa - bo ilość ciepła odd
    > awanego przez bateryjki będzie taka, że komputer zdejmie tobie "nogę z gazu".


    Pisanie "zdejmie Tobie" wydaje mi sie strasznie dziwne, nienaturalne. Ja bym powiedzial, napisała "zdejmie Ci".

    To jest jakaś forma związana z regionem czy może z czego innego wynika. Pytam przez czysta ciekawośc bo nie slyszałem, by gdzieś na Sląsku i na Pn od nas ktoś tak mówił...


    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
  • 18.03.17, 22:20
    Zależy od tego, co chcesz zaakcentować:
    sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/ci-czy-tobie;7629.html
    i starszy artykuł na ten sam temat:
    sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/ci-czy-tobie;5696.html
    Dlaczego "tobie" w odniesieniu do Jasia? Bo ani mi, ani tobie (patrz, znów forma akcentowana, bo chodzi o Ciebie, to jest tą jedną konkretną osobę) nogi z gazu Tesla nie zdejmie... przynajmniej jeszcze nie teraz, bo ani ja, ani ty nie kupimy na chwilę obecną Tesli, choćbyśmy mieli na to pieniądze (a może i mamy) :) Jasio zaś pewnie kupiłby, gdyby miał, co odróżnia tę konkretną osobę (stąd "tobie") z wypowiedzi poprzedniej, od tych dwóch konkretnych osób (ciebie i mnie), wymienianych w tej wiadomości.

    Jasio to w ogóle lubi wszystkich miłośników aut tutaj delikatnie obrażać i demonstrować wyższość elektrycznych aut na podstawie bzdurnych filmików z Internetu. Sam jednak doświadczeniami z codziennej eksploatacji Tesli się z nami nie dzieli, co czyni z niego takiego motoryzacyjnego "erotomana-gawędziarza" naszej społeczności... co to dużo wie i dużo może... tyle, że niewiele może udowodnić :)

    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 19.03.17, 09:48
    Danke, juz czytam.

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "Have you ever noticed that anybody driving slower than you is an idiot, and anyone going faster than you is a maniac?" - George Carlin
  • 19.03.17, 09:53
    Wynikało by mi, że jednak powienieś napisać Ci zamiast Tobie:
    "komputer zdejmie tobie "nogę z gazu". vs "komputer zdejmie ci "nogę z gazu"."

    Bo przecież jasnym jest, ze nie "zdejmie " nikomu innemu. + w zdaniu tym akcentujesz raczej sytuacje przegrzania baterii i co sie faktycznie dalej stanie a nie osobe do ktorej to piszesz.

    Taki moj wniosek z lektury - ale nie wiem czy mam racje.
    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    I blame nature for two things. First, that stupidity is painless and second, that hypocrisy is not a cause of rash and diarrhoea.
  • 19.03.17, 10:43
    masz rację. komputer zdejmie ci nogę z gazu

    --
    Intelektualny Zbawca Ciemnych Mas
  • 19.03.17, 15:05
    Czy wiesz, że wałkujemy ten temat już po raz n-ty w kolejnych latach i zawsze dochodzimy do tych samych konkluzji - ja twierdzę, że w kontekście konkretnej osoby "tobie" jest jak najbardziej poprawne, ty zaś za każdym razem twierdzisz, że brzmi przynajmniej "dziwnie"?

    Chodzi tu każdorazowo o adresowanie wiadomości.
    Jeżeli adresat jest nieznany to nie można akcentować wypowiedzi.
    Zdanie: "nie wtykaj łapek w ruchome elementy młockarni, bo ci je uje_ie" z instrukcji obsługi od tej młockarni brzmiałoby dziwnie, gdyby "ci" zastąpić "tobie". Ale już majster zmianowy wypowiadający to samo zdanie do praktykanta, którego ma przeszkolić może spokojnie powiedzieć, że "tobie je uje_ie" (by podkreślić grozę sytuacji przykładowo).
    Wszystko zależy od kontekstu.

    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 19.03.17, 16:53
    Dla mnie w obu wypadakach brzmi dzienie, bo konkretna osoba czyta i majser zwraca sie do konkretnej osoby,wiec nie moze miec na mysli (przez Ci) pani Krysi z HRu ;-)

    Ale spoko... po prostu w moim kregu jestes jedyna osoba ktora takiej formy uzywa. Wazne, ze Tobie z tym dobrze ;-)

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    I blame nature for two things. First, that stupidity is painless and second, that hypocrisy is not a cause of rash and diarrhoea.
  • 19.03.17, 13:07
    Dziękuję niniejszym za jakże wnikliwą analizę..tego mi było trzeba. Faktem jest , że nie kupiłem na razie tesli tylko z powodów finansowych ale po przejażdżce starszym bodaj 550 konnym modelem pozwolę sobie stwierdzić ,że spalinowe namiastki samochodu są wielkim nieporozumieniem. Ale zauważenie pewnych rzeczy choć głupio to pewnie zabrzmi zależy od punktu siedzenia..Np..rowery elektryczne , które są popularne, bardzo popularne w Niemczech będą miały szczyt popularności w Pl dopiero za kilka lat. Salonów tesli w Niemczech jest aktualnie paredziesiąt punktów ładowania pewnie kilkaset a w PL nie ma nawet jednego (jest jakiś pkt ładowania zrobiony dla niemieckich klientów). To się nazywa opóźnienie cywilizacyjne stąd miłość lokalsów do audi w tedeiku z jednoczesną kontestacją samochodów elektrycznych jest CAŁKOWICIE NATURALNA i wynika z ogólnego trendu kraju 3ciego świata. Moja rzekoma złośliwość nie ma więc sensu zważywszy ,że sam jeżdżę pierdzikiem na LPG
  • 19.03.17, 13:36
    Tak jak pisalem, osobiscie (abstrachujac od kwestii finansowych - to oczywiste) przesiadlbym sie od razu, nawet na uzywane pod warunkiem utrzymania dzisiejszej funkcjnalnosci. Mnie dwa auta nie potrzebne. Wiec chce moc wiedziec, ze siadam i jade tam gdzie chce, kiedy chce, nawet jak wczesniej musze podjechac i zatankowac.

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "If everything seems under control, you're not going fast enough." - Mario Andretti
  • 19.03.17, 14:27
    Jasne. Szkoda nawet wspominać o braku infrastruktury dla elektrochodów skoro głupiej ścieżki rowerowej nie dało się przez kilkadziesiąt lat dociągnąć do Konstancina, Piaseczna, Pruszkowa Rembertowa , generalnie nigdzie w okolicę dziury zwanej stolicą. A jeśli już mają coś zbudować to będzie donikąd bez sensu i z kostki na której trzęsie ale którą sprzedaje jakiś szwagier bufetu..Dlatego też będziemy jeszcze długo wąchać smrody ze spalinowego truchła z wyciętymi DPF/ami
  • 19.03.17, 16:55
    No... kostki na ściezka rowerowych to jakas pomylka.

    Generalnie teraz z ta kostka to przegiecie.
    Jak ja byem "maly" tow szedzie byl asfalt.

    I na rowerze typu Pelikan czy Wigry fajnie, i na deskorolce w parku kolo doku, i na wrotkach (kiedys nie bylo rolek) i na hulaj nodze.
    Teraz asfalt dla dzieci zeby jak jest cieplo uzywac czegos z kolkami jest na wage zlota.

    WTF!?

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
  • 19.03.17, 19:16
    tak bylo na poczatku budowania sciezek. teraz nowych inwestycji nie robi się kostką

    --
    Intelektualny Zbawca Ciemnych Mas
  • 19.03.17, 19:25
    tdf-888 napisał:

    > tak bylo na poczatku budowania sciezek. teraz nowych inwestycji nie robi się ko
    > stką

    To fakt. Teraz za to wszędzie stawia się biało-czerwone barierki. Orurowana Polska.

  • 19.03.17, 20:06
    No.... u nas na razie innych nie wiele. Widzialem kilka z nikad do nikad - takich na 30-50 m dlugich w centrum.
    Dla dzieci to zadna radosc.

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
  • 20.03.17, 13:31
    > abstrachujac

    I tu wchodzi mój ulubiony dowcip o blondynce:

    Brunetka pracuje w laboratorium. Wchodzi blondynka:
    - Ej, co robisz?
    - EkstraHuję.
    - Taak? To zrób mi też jednego!
  • 18.03.17, 15:26
    Ja bym kupił. Na codzienne dojazdy do pracy czy na zakupy wystarczałoby w zupełnosci. Nawet obecny zasięg dawałby radę jeśli chciałbym skoczyć gdzieś na wieś albo do znajomych w sąsiednim mieście. Na nieco dalsze wyjazdy w góry też by się można było tym pobujać - tu gdzie mieszkał ładowarki są nawet w największych pipidówach.

    A na wakacyjne wyjazdy i tak planuję mieć kampera niedługo...

    Ale nie kupię, moje auto jest niewielkie i oszczędne, służy mi dobrze i mam nadzieję jeszcze nim parę lat pojeździć. I dobrze, bo elektryki pewnie przez ten czas się bardzo rozwiną. Więc następny pewnie będzie już elektryczny. Ale jeszcze nie teraz.

    --
    Já mám moc rád, když tak lidi blbnou na kvadrát.
  • 18.03.17, 20:59
    NIE !!!!!!!!
  • 18.03.17, 20:59
    NIE !!!!!
  • 18.03.17, 22:12
    zestaw akumulatorów ok.5,5 tysiąca $ do Nissana, wytrzymają ok. 150 tysięcy km
    Wnioski - nie warto.
  • 19.03.17, 13:05
    Ja kupię, ale tylko w formie samochodu elektrycznego ze spalinowym generatorem prądu (akumulatory też, oczywiście, ale tu ich pojemność nie musi być ogromna). Inne hybrydy to przerost formy nad treścią, są skomplikowane, łączą wady obu napędów i są nieproporcjonalnie drogie.
  • 19.03.17, 13:10
    w sumie sorry bo pytałeś o elektryka... no to elektryk z generatorem prądu na pokładzie, bo dopóki technologia magazynowania energii elektrycznej nie pójdzie znacząco do przodu, w naszych warunkach trudno będzie wykorzystać potencjał samochodu 100% elektrycznego.
  • 20.03.17, 13:54
    Analizując moje potrzeby to tak, elektryk by mi wystarczył. Codziennie przejeżdżam 20 - 50 km, i nie mam innej możliwość (rower lub komunikacja miejska). Jak do tego dodam, że jeżdżę w warunkach miejsko-podmiejskich, gdzie rzadko kiedy da się jechać szybciej niż 70 km/h, często się zatrzymuję i gaszę silnik (wysiadam, załatwiam sprawę typu przedszkole, szkoła, sklep, itd) i po 15 minutach odpalam silnik ponownie, a po 2 km ponownie go gaszę i idę załatwiać kolejną sprawę , to jak najbardziej TAK. Elektryk w moim przypadku nawet bardziej by się sprawdził niż silnik spalinowy.
    Jadąc raz w roku na urlop mógłbym wypożyczać duże spalinowe kombi/vana/kampera z wypożyczalni. Lub polecieć na urlop samolotem.
    Barierą jest to, że nie mam gdzie elektryka ładować.
    Ekonomicznie nie ma to najmniejszego sensu (Leaf z tego co wiem kosztuje 126tys. zł) . Gdyby 4 osobowy elektryk kosztował tyle co obecnie samochód klasy A, no niech będzie B, to oszczędności na cenie paliwa-prądu zrekompensowałyby mniejszą funkcjonalność (np brak klimy i ogrzewania) i upierdliwość z ładowaniem.
    Ekologicznie to nie ma sensu, dopóki w Polsce prąd produkujemy spalając węgiel brunatny.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.