Dodaj do ulubionych

Jak nie wnuczek to mechanik!

18.05.17, 10:59
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,21827487,oszukuja-na-mechanika-policja-ostrzega-i-radzi-jak-nie-stracic.html#BoxNewsImg&a=66&c=61
Babcie wpuszczaja w garnki, dziadkow w szelki na kregoslup, kobitki w krem wygladzajacy zmarszczki, facetow w plyn na Lysine a wyborcoe w kolejna "partie", ktora im dobrze zrobi.

... q....a! Czy ludzie juz zupelnie ocipieli, ze dadza sie tak "walkowac"?
Edytor zaawansowany
  • 18.05.17, 11:17
    Ale przecież nie dała się zwałkować.

    --
    Wleciał ptaszek do gniazdka... i go pokopało
  • 18.05.17, 11:21
    Za to inni sie dali.
  • 19.05.17, 07:11
    Przypuszczam, ze kwota 500 zl byla przegieciem.
    Ale 50 pewnie by dala i juz...

    Metoda tajesto tyle kjowa (w porownaniu do na wnuczka), ze sie trzeba narobic, zeby zarobic...

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "Have you ever noticed that anybody driving slower than you is an idiot, and anyone going faster than you is a maniac?" - George Carlin
  • 18.05.17, 15:38
    Może to jednostkowa historia.
    Co się czepiac - zaproponowali pomoc i naprawili. Pewnie nie twierdzili, że zrobią to za darmo;-)
  • 18.05.17, 15:43
    "tymy golymi recamy" - naprawili.

    PS
    Zdarzyl Ci sie w zyciu choc jeden taki przypadek?
  • 18.05.17, 20:23
    Mi się zdarzył odwrotny.
    Pani przejechała przez przejazd i stanęła i nie mogła odpalić seicento.
    Zajrzałem pod maskę i klema jedna odpadła ;)
    Przykręciłem, powiedziałem pani "do widzenia" i pojechała ;)
    A już chciała lawetę wzywać i pewnie by ją nieźle później za "naprawę" skasowali.

    --
    Stop_wypierdzianym_szrotom_z_zachodu!
  • 18.05.17, 22:37
    Pytanie dlaczego seicento przestalo jechać gdy klema spadła. Nie powinno.

    --
    "One should as a rule respect public opinion in so far as is necessary to avoid starvation and to keep out of prison, but anything that goes beyond this is voluntary submission to an unnecessary tyranny, and is likely to interfere with happiness in all kinds of ways." Bertrand Russell
  • 18.05.17, 23:57
    Może jej zgasło, a klema spadła zaraz po odpaleniu, kilkadziesiąt kilometrów wcześniej?

    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 19.05.17, 09:37
    Ja napisałem, że nie mogła go uruchomić.
    Nie wnikam czemu zgasło.

    --
    Chodzenie po bagnach wciąga!
  • 19.05.17, 21:51
    No jak komuś gaśnie silnik na przejeździe kolejowym, to chyba trzeba mu raczej zabrać samochód?

    --
    Proletariusze wszystkich krajów, walcie się.
  • 20.05.17, 00:20
    do.ki napisał:

    > No jak komuś gaśnie silnik na przejeździe kolejowym, to chyba trzeba mu raczej
    > zabrać samochód?

    Przecież twój interlokutor twierdzi uparcie (bo od samego początku), że pani samochód zgasł ZA przejazdem.
    Może gdy komuś brak sił lub chęci, by doczytać na co się tak właściwie odpowiada, to trzeba sobie raczej odpuścić przycisk "Odpowiedz"?




    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 20.05.17, 14:55
    > Przecież twój interlokutor twierdzi uparcie (bo od samego początku), że pani samochód zgasł ZA przejazdem.

    Jak dla mnie, to to samo. Tak ni stąd ni zowąd zgasł za przejazdem? Nie, zgasł na przejeździe, i jeszcze udało jej się sturlać z przejazdu rozpędem. Po czym ZA przejazdem podjęła próby ponownego uruchomienia.

    --
    Proletariusze wszystkich krajów, walcie się.
  • 18.05.17, 20:52
    Mi się zdarzyło.
    Dawno temu w Norwegii.
    Za socjalizmu jeździliśmy tam na saksy (starsi rozumieją to słowo, dla młodszych - praca sezonowa w wakacje). Dwie baby i facet bez prawa jazdy.
    Robotę mieliśmy taką, że można było zasuwać po 12 godzin, a potem mieć tydzień wolnego. Z radością zatem zwiedzaliśmy.
    Pierwszy raz stanął nam Maluch pośrodku miasteczka. Deszcz, wieczór, siąść i płakać. Jeszcze nie zdążyliśmy go zepchnąć na pobocze, kiedy zatrzymał się starszy człowiek. Nie mówił po angielsku ani niemiecku. Zaholował nas do swego domu, jego żona podjęła nas kolacją, on SAM! w międzyczasie znalazł zepsutą część (nie pytajcie co - coś metalowego, okrągłego i popękanego), pojechał do kolegi mechanika, coś dobrali, wmontował. Przenocowali nas, nakarmili rano, żadnych pieniędzy ani flaszki nie chcieli ! Z Polski przysłaliśmy im paczkę z jakimiś rzeczami z Cepelii z podziękowaniem.
    Rok później, na dalekiej północy, stanęła nam Skoda 120 (stopa urosła, prawda?). Droga przez płaskowyż, zadupie absolutne. Nadjechało po chwili auto, zatrzymało się, rolnik z podstawowym angielskim, znalazł usterkę (kondensator), pojechał do domu, przywiózł kondensator od traktora, zamontował, rozpisał nam na kartce, gdzie jest najbliższy serwis Skody i co mamy kupić. Ten z radością przyjął od nas flaszkę i Sowietskoje Igristoje dla żony.

    Myślę, że tam ludzie muszą sobie pomagać - jak na Syberii i jest to dla nich normalne. Przy słabym zaludnieniu i wielkich odległościach (zwłaszcza na północy) zostawienie bez pomocy człowieka z otwartą maską auta byłoby w jakimś stopniu narażeniem go. Może teraz, w epoce telefonów komórkowych, jest inaczej.
  • 18.05.17, 21:58
    Dawno temu samochody takie jak maluch czy skoda nie mialy praktycznie zadnej elektroniki,
    czesci byly stadardowe i prawie takie same
    jak opisywany kondensator do zaplonu.
    Dawalo sie naprawic.

    Dzisiaj sa zalane tworzywem moduly.
    Bez diagnostyki takie naprawy sa nirealne.

    A jak komus klema sama spadla, to jest to
    przyklad kompletnej niedbalosci i niewiedzy.
  • 19.05.17, 00:02
    Co do "tych standardowych i prawie takich samych" części:

    Do tej pory pamiętam, jak się Wartburgiem 353 i Trabantem 601 wybraliśmy ze znajomymi do Kazimierza kiedyś. W połowie drogi Warczyburg, w którym jechałem jako pasażer zaczął niedomagać i przestał rozpędzać się ponad 55km/h... pomachaliśmy na ekipę z Trabanta i zjechaliśmy na pobocze. Cylinder 1 - iskra jest, cylinder 2 - iskra jest, cylinder 3 - iskry brak. Zapasowej cewki w Warczyburgu nie mieliśmy. Ale kolega z Trabanta miał... i tak się dowiedziałem, że pomimo innych parametrów znamionowych cewka z Trabanta pasuje do Wartburga... tylko przymocować ją musieliśmy drutem aluminiowym, bo nie pasowała za bardzo :)

    Co do klemy - bzdura, każdemu mogło się przytrafić.

    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 19.05.17, 07:59
    Gdyby to byl jakis mocno "zelektronizowany model" to taka tanczaca klema rozp...by cala te
    elektronike.

    Tylko wyjatkowo dobrze zaprojektowane
    uklady moga cos takiego zniesc.
  • 19.05.17, 09:52
    > znalazł zepsutą część (nie pytajcie co - coś metalowego, okrągłego i popękanego),

    obstawiam łącznik skrzyni biegów ("lizak")
  • 19.05.17, 10:55
    Przerywacz zapłonu tez jest w okrągłej obudowie, a to było never ending story ;)
    lepiej było jeden wozić na wymianę.

    --
    Najlepszym dowodem na istnienie inteligencji pozaziemskiej jest to, że się z nami nie kontaktują
  • 19.05.17, 16:54
    Przerywacz zapłonu to nie był. bo mieliśmy zapas.
    Mieliśmy też książkę 'Budowa i eksploatacja Fiata 126p" (rok później - Skody 120), walizeczkę z kluczami, trochę części zamiennych. Coś tam nawet sama pod maską Skody dłubałam w Szwecji w drodze powrotnej - i naprawiłam.
    Była też część do malucha, która miała napis na opakowaniu 'FLĄSZ gumowo-metalowy'. Do tej pory nie wiem, do czego toto służyło, ale chyba do podwozia :) Może macie pomysł?

  • 19.05.17, 19:00
    > Do tej pory nie wiem, do czego toto służyło, ale chyba do podwozia :) Może
    > macie pomysł?

    coś takiego?
  • 19.05.17, 20:10
    Nie wiem, było niewielkie, w nieprzezroczystym woreczku i miało taki napis na opakowaniu.
    Była to jedna z części zamiennych, która często się psuła w maluchu, dlatego kazano nam wziąć ze sobą. Potrzebna nie była.
    Było produkcji rzemieślniczej, więc może jakiś regionalizm?
    Do tej pory fascynuje mnie słowo 'FLĄSZ'.

    W Twoim linku nie widzę gumy ...
  • 19.05.17, 20:53
    Jest, pomiedzy tarczkami.
    Tak sadze.
  • 19.05.17, 22:02
    Czyli tajemnica fląsza chyba wyjaśniona :)
    Dzięki.
  • 20.05.17, 00:38
    www.google.com/search?tbm=isch&q=flansch&ei=unIfWdiFFqr_0gLO3LD4Bw&emsg=NCSR&noj=1#imgrc=KY-CDi38L86osM:&spf=1495233210622
    Moze to byl przegub kierownicy?
  • 20.05.17, 00:54
    www.google.com/search?q=maluch+przegub+kierownicy&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwi47dz-hP3TAhURwmMKHTvSB9sQsAQIKg&biw=1586&bih=923#imgrc=CBjk0x2O4GcQIM:&spf=1495234087716
  • 20.05.17, 14:40
    Bingo!
    To było to!
    Skojarzyłam teraz, że chodziło o kierownicę, a że do tej części dochodzi się od podwozia Malucha, stąd zostało w głowie to nieszczęsne podwozie.
    Dzięki za rozwiązanie zagadki, trapiącej mnie od 30 lat :)
    Swoją drogą cudowna transkrypcja fonetyczna na polski słowa Flansch. Aż szkoda, że się nie przyjęło.
    Pozdrawiam :)
  • 18.05.17, 19:51
    Całe pół tysiąca złotych..na dwóch ale pewnie by coś opuścili? A ile wysiłku przemysłu podstępu..i jeszcze ryzyko..Nie wiadomo czy się śmiać czy płakać Zawsze twierdziłem ,że Łódź to stan umysłu jest

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.