Dodaj do ulubionych

Samochód z Ameryki czy warto sprowadzić w 2017 ?

13.06.17, 12:55
Witam,
Zastanawiam się nad sprowadzeniem samochodu z Ameryki.
Proszę o informacje czy warto sprowadzić samochód z Ameryki w 2017 roku ? Po zmianie ostatnich przepisów? Znacie może firmy pomagające sprowadzić samochód ?
Edytor zaawansowany
  • 13.06.17, 12:58
    Przeciez za chwile, pod innym nikiem podasz ten adres.
    Badz cierpliwy, Krzysiu.
    W koncu az tak Ci sie nie spieszy.
  • 13.06.17, 13:56
    Przy okazji podaj kilka VIN-ów , pewnie jest tu ktoś z dostępem do bazy ubezpieczeniowej w USA i się pośmiejemy z tych rodzynków wydobytych z dna Missisipi czy tam kanionu Kolorado.
  • 13.06.17, 15:45
    Może być nawet całkiem, całkiem ...
    Tylko że w autku przez trzy lata leżał se trup Murzyna z odstrzeloną głową ?
    ;)
  • 14.06.17, 13:30
    Hehe - pamiętam jak dwa lata temu szukałem samochodu.
    Facet miał śliczne X3 z końca produkcji serii E83 sprowadzone z USA. Sam użytkował od dwóch czy trzech lat, ale sprowadził kto inny... jako, że miałem do niego prawie 100 km to przed wycieczką zapytałem, czy ma może papiery amerykańskie do niego przypadkiem - wysłał mi nagłówek tytułu własności... rzecz jasna "Salvage Certificate of Title" :D

    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 14.06.17, 14:20
    «Łazarzu, wyjdź na zewnątrz!» - powiedzial Pan.
    X3 zaczelo tak nowe zycie.
    Amen.
  • 14.06.17, 14:22
    > rzecz jasna "Salvage Certificate of Title" :D
    To już na pewno trup, złom, ulep i syf. Taki jak na przykład ten:
    www.copart.com/lot/28439697
  • 15.06.17, 10:06
    Znaczy to auto jest uznane za złom???

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "Nigdy nie uległem złudzeniu, że katolicyzm jest reformowalny" - OvB
  • 15.06.17, 12:08
    Ma Salvage Certificate of Title, więc ubezpieczyciel uznał szkodę za przekraczającą 50% wartości pojazdu.
    Być może po prostu został ukradziony a potem odzyskany.
    A może tym zderzakiem uderzył gdzieś... w falochron... poniżej linii wody.
    Dziwi też opis przebiegu (jako nie odzwierciedlający rzeczywistego przebiegu).

    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 16.06.17, 04:17
    "Ma Salvage Certificate of Title, więc ubezpieczyciel uznał szkodę za przekraczającą 50% wartości pojazdu."

    To nie tak dokladnie jest...
    Jesli auto zostalo skradzione to rzeczywiscie niezly interes poniewaz ubezpieczyciel szybko wyplaca odszkodowanie wlasciclelowi i jak sie auto znajdzie to go sprzedaje tym ze zlomowiska.. ale znajduja sie bardzo rzadko. Nikt takich aut nie szuka i zwykle ida na czesci.
    90%+ to auta po wypadku.

    Ubezpieczyciel uznal ze sie mu nie oplaca naprawiac - tzn ubezpieczyciel ocenil koszty naprawy i cene jak dostanie za wraka i z tego wyniklo ze sie nie oplaca naprawiac.
    Bardzo rzadko jest to kwota przkeraczajaca 50% - zwykle to 70% a czasami i 60%...
    Np kiedys mielismy wypadek gdzie wartosc auta bylo ok $20 - 21k k, naprawa - pierwsza wycena kosztowalaby ok $13k a ubezpieczyciel mogl to auto sprzedac za ok $7-8k wiec doszli do wniosku ze lepiej nie ryzykowac poniewaz w czasie naprawy moze sie okazac ze koszty wzrosna i w sumie na tym straca wiec kasuja.
    No i zlomowisko placi powiedzmy $8k a sprzeda na aukcji za $9... Ten kto kupil nie musi wiele robic - nasz np mial wgnieciony tyl i mozna to bylo wyciagnac, wymienic klape bagaznika i pomalowac tyl..
    Salvaged samochod aby mogl byc ponownie zarejestrowany potrzebuje jedyni weryfikacji ze hamulce pracuja i swiatla sa prawidlowo ustawione... to robia warsztay na rogu za $40
    Z tym jedzie sie do wydzialu komunikacji, gosc wychodzi - patrzy czy auto wyglada jak auto i czy migacze pracuja i dostaje sie rejestracje...
    Tak ze jak kupowac wraka to prosto z aukcji nienaprawionego bo wiadomo co uszkodzone i jak naprawione ale jak auto wyglada jak nowe a ma Salvaged Cert to zwykle cena jest ok 50% tego co mialoby nieuszkodzone
  • 16.06.17, 05:48
    "Bardzo rzadko jest to kwota przkeraczajaca 50% - zwykle to 70% a czasami i 60%... "

    Co poeta miał na myśli pisząc to zdanie, bo tego nie idzie zrozumieć? I jeszcze:

    "ale jak auto wyglada jak nowe a ma Salvaged Cert to zwykle cena jest ok 50% tego co mialoby nieuszkodzone"

    --
    "If we want a wealthy society, we'll have to tolerate wealthy men." Winston Churchill
  • 16.06.17, 18:05
    Mial na mysli to ze bay auto bylo skasowane to zwykle koszt napray musi byc wiekszy niz 50% , bardzo czesto wiekszy niz 60% a najczescije wiekszy niz 70%

    I to ze samochod z "odzysku" sprzedjae sie ok 50% taniej niz taki sam nieuszkodzony.

    Panjal?
  • 16.06.17, 19:21
    engine8 napisał(a):

    > Mial na mysli to ze bay auto bylo skasowane to zwykle koszt napray musi byc wie
    > kszy niz 50% , bardzo czesto wiekszy niz 60% a najczescije wiekszy niz 70%
    >
    > I to ze samochod z "odzysku" sprzedjae sie ok 50% taniej niz taki sam nieuszkod
    > zony.
    >
    > Panjal?


    Nie. Koszt naprawy ma być wyższy niż 50% czego? Ceny nowego czy wartości pojazdu w chwili kolizji?

    A ten samochód z odzysku to sprzedaje się za pół ceny niezależnie od rozmiarów i rodzaju uszkodzeń?

    --
    "If we want a wealthy society, we'll have to tolerate wealthy men." Winston Churchill
  • 16.06.17, 19:59
    No to kiepsko skoro mozesz nawet podejrzewac ze ktos porownuje koszty naprawy do ceny nowego samochodu ktory np w chwili wypadku moze byc 10 - 15 letni?

    A sprzedajae sie generalnie za polowe ceny i to w zasadzie niezalaznie od tego ile ucierpial - po prostu nikt nie chce nawet pytac o szczgoly. Jedynie moze taki kradziony i nie uszkodzony mozna sprzedac drozej ale Salvage Certificate odstrasza wiekszosc. Kupuja jedynie ci ktorzy planuja takie auto zajezdzic do konca i nie planuje sprzedwac kiedykolwiek.
  • 16.06.17, 21:49
    > Salvage Certificate odstrasza wiekszosc. Kupuja jedynie ci ktorzy planuja takie auto zajezdzic do konc a i nie planuje sprzedwac kiedykolwiek.

    A kupiony po kasacji np. w Arizonie i potem zarejestrowany w Kaliforni dostanie papiery kalifornijskie "czyste" czy raz na zawsze jego papiery beda "zasrane":)
  • 17.06.17, 00:40

    Jak nie oszuka i nie przerobi VIN to oczywiscie zawsze bedzie Salvaged
  • 16.06.17, 21:55
    engine8 napisał(a):

    > No to kiepsko skoro mozesz nawet podejrzewac ze ktos porownuje koszty naprawy
    > do ceny nowego samochodu ktory np w chwili wypadku moze byc 10 - 15 letni?

    No to teraz wytłumacz mi jaki jest sens ubezpieczania 10-15-letniego samochodu. I co za idiota to robi???

    W moim grajdołku jest utarta zasada, że pierwszy raz zastanawiasz się nad ubezpieczeniem majątkowym samochodu (kradzież, total loss, takie tam) jak samochód kończy 4 lata. Nie zawracasz sobie głowy ubezpieczaniem samochodu 5-letniego lub starszego. To i tak złom. No, ale co kraj to obyczaj. Dlatego warto czytać forum.


    --
    "One should as a rule respect public opinion in so far as is necessary to avoid starvation and to keep out of prison, but anything that goes beyond this is voluntary submission to an unnecessary tyranny, and is likely to interfere with happiness in all kinds of ways." Bertrand Russell
  • 16.06.17, 22:25
    Poniewaz akurat jestem na forum to odpowiem za Engine. Wiekszosc nowych samochodow jest tam sprzedawana na kredyt i musisz miec ubezpieczenie na te wszystkie "takie tam" az nie splacisz kredytu. Pozniej mozesz te ubezpieczenie kontynuowac pomimo ze nie musisz. Czym samochod starszy i jego wartosc mniejsza, cena ubezpieczenia spada i moze to stac sie calkiem oplacalne.

    > I co za idiota to robi???

    Chociazby Engine to robi a jak nie on to jego sasiedzi. Madry czlowiek ma WSZYSTKO ubezpieczone, a idiota nie ma nic albo jak ma to za ubezpieczenie przeplaca. Ja mam ubezpieczona harmonie mojego Dziadka o wartosci rynkowej funta klakow, ale jak mi ja ktos gwizdnie albo cos, nie bede plakal. Tina Turner ubezpieczyla swoje nogi:)
  • 17.06.17, 00:47
    Dzieki.
    Nie wazne ile ma auto lat - wazne jaka ma wartosc. Po prostu kalkulujesz jaki procent wartosci auta wynosi skladka i jakie jest wg Ciebie prawdopodobienstwo wypadku i jakie ryzyko mozesz "polknac"
    Zdarzalo mi sie raz ze przestalem ubezpieczac (tzn odpwiednik polskiego AC bo Liability (OC) musisz miec ) kiedy wartosc auta spadla ponizej $1000.
    Jedno auto ma 13 lat i ciagle warte $10k a drugie 6 lat i warte ok $20k i obydwa ubezpieczone na wszelkie mozliwe sposoby.
  • 17.06.17, 06:47
    Panowie, ale dajcież spokój tłumaczeniu oczywistości. 13- letnie auto o wartości $10k to nie może być coś tuzinkowego, wiec to chyba raczej wyjątek niż reguła. Ja wiem jak się kupuje ubezpieczenia, ale wiem, ze biznes ubezpieczeniowy to zalegalizowane oszustwo, dlatego ubezpieczanie wszystkiego nie jest bynajmniej przejawem roztropności. Jeżeli to 13-letnie auto za $10k mam od nowości, to było mnie na nie stać, a skoro tak, to stratę rzędu $10k przelknalbym bez żadnego bólu. Jeżeli za $10k kupuje 13-letnie auto i to jest wydatek zdolny zachwiać finansami, to kupiłem po prostu za drogie w stosunku do moich finansowych możliwości auto. Kupowanie wszystkiego na kredyt to jeszcze inna dyskusja, i tez przejaw zidiocenia współczesnych.

    --
    "Everyone appreciates your honesty, until you're honest with them. Then you're an asshole." - George Carlin
  • 17.06.17, 11:37
    I jeszcze jedno: dziwne twierdzenie, że samochód na kredyt jest własnością banku. To jakiś dziki zwyczaj, żeby bank przyznając kredyt na samochód żądał zastawu. Swój pierwszy nowy samochód kupiłem na kredyt gdy byłem kompletnym gołodupcem z pensją niecałe €1000 na rękę (początek lat 90-tych, euro już istniało, choć nie było w obiegu, a kursy do walut krajowych były ustalone) i bank nie żądał żadnych takich rzeczy. Po prostu niespłacona rata z automatu powoduje wejście komornika na pensję. Kredyt na samochód to zwykły kredyt konsumpcyjny.

    --
    "The best argument against democracy is a five-minute conversation with the average voter." Winston Churchill
  • 17.06.17, 12:52
    Hahaha, Doki na prezesa banku!
    Wejscie komornika na pensje powiadasz. A jak rata byla niezaplacona dlatego ze pensji nie ma to na co ma wejsc komornik?
  • 17.06.17, 14:46
    Nie wiem jak jest teraz ale kiedyś, bank udzielając kredytu na samochód był współwłaścicielem i nie mogłeś sprzedać samochodu bez zgody banku, poza tym konieczna była cesja ubezpieczenia na bank. Kredyt na samochód, przynajmniej w Polsce, to nie był zwykły kredyt konsumpcyjny. Bank zabezpieczał się na wszelkie sposoby. Sprawa jest prosta, nie spłacasz kredytu, bank sprzedaje samochód i ewentualną nadwyżkę przekazuje kredytobiorcy. Banki zawsze dyktują warunki.
  • 17.06.17, 14:49
  • 17.06.17, 15:06
    > To jakiś dziki zwyczaj, żeby bank przyznając kredyt na samochód żądał zastawu
    Żaden bank niczego nie żąda. Bank po prostu ocenia twoją zdolność kredytową i koszt kredytu. Chcesz więcej i taniej? Musisz dać coś w zamian. Bank tej samej osobie zaproponuje np. 20 tysięcy w gotówce przy oprocentowaniu 15%, kredyt z zabezpieczeniem na samochodzie na 80 tysięcy z oprocentowaniem 10% i kredyt z hipoteką na mieszkaniu na 300 tysięcy z oprocentowaniem 5%. Kredyt samochodowy będzie tu pragmatycznym wyborem.
  • 17.06.17, 20:28
    Chyba jednak musisz dorosnac.. komentujesz jak nastolatek i nie rozumiesz ze nie kazdy mysli Twoimi kategoriami.
  • 17.06.17, 08:17
    Całkiem fajny ten sześcioletni złom ...
    ;)

    www.otomoto.pl/oferta/porsche-911-997-turbo-s-hamulce-ceramicznesport-chronors-spayderbose-ID6yU1gt.html#a9feb54460
  • 17.06.17, 09:17
    No właśnie. To nie samochód, tylko zabawka. Za te pieniądze (no, prawie) można mieć np nową hybrydową Panamerę albo Cayenne. To znacznie lepszy deal.

    Chociaż wczoraj w parku recyklingowym widziałem Panamerę (ale nie hybrydową) z przyczepką. Znaczy, można do Panamery założyć hak holowniczy. Do tego w ogłoszeniu raczej nie...

    --
    Proletariusze wszystkich krajów, walcie się.
  • 17.06.17, 10:33
    Odkąd widziałem gaz w Cinquecento 700 nic mnie już nie zdziwi ?
    Nawet Łada Niva orząca pługiem pole.

    ;)

  • 17.06.17, 11:34
    Co jest dziwnego w gazie w Cinquecento? Co jest dziwnego w haku holowniczym? Jak dla mnie samochody, do których nie da się założyć haka, i to o obciążalności 100 kg, z góry odpadają.

    --
    "The best argument against democracy is a five-minute conversation with the average voter." Winston Churchill
  • 17.06.17, 11:50
    Nic. CC paliło na szosie 4 litry ... Ludzi nawet na to nie stać ?
    Gaz zabiera cały i tak niewielki bagażnik.
  • 16.06.17, 13:37
    Aha ...
    Czyli jest aż taka zmowa cenowa ubezpieczycieli i warsztatów naprawiających ubezpieczone "od wszystkiego"
    samochody, że klient - zadowolony - kupuje podobne ? A co, jeśli powiem: dziękuję sam naprawiam !
    U Portorykańczyka, częściami ze złomowiska. Metodą znaną z naszych warsztatów - łańcuch do drzewa i ciągniemy blachę dopóki się nie urwie. ;) Sam piszesz, na przeglądzie wystarczy żeby działały kierunkowskazy plus hamulce. Jako-tako.
    Czy rzeczywiście koszty napraw są aż tak idiotyczne ? Wymiana błotnika ze zderzakiem plus nowy lakier i "drobiazgi"
    do silnika to czasem trzydzieści procent wartości. I nikt się nie buntuje przeciwko wysokim skladkom ? Jak Towarzystwa Ubezpieczeniowe na tym wychodzą ? Ile wynosi, orientacyjnie, godzina pracy serwisu ?
    Bo rozbić Porsche to rozumiem, ale zwykłego Chevroleta ?
    Naprawdę nie uwierzę, że najmniejsza nawet kolizja kończy się sprzedażą samochodu na aukcji ! Nawet bogata Kalifornia
    zeszłaby tym sposobem na dziady. Mam rozumieć, że NIE ja jestem faktycznym właścicielem swojego auta,
    lecz ubezpieczalnia, robiąca z nim co tylko zechce ? A klient praktycznie ubezwłasnowolniony.
    Proszę tamtejszych Rezydentów o odpowiedź.

    P.S.
    Pamiętacie historię uczciwego Murzyna, który chodził codziennie do roboty 35 kilometrów w obie strony,
    bo nie było go stać na ubezpieczenie samochodu ? A nie ubezpieczonym nie chciał jechać.
    Kwestia dumy i honoru ...

    :)
  • 16.06.17, 14:32
    > A co, jeśli powiem: dziękuję sam naprawiam! U Portorykańczyka, częściami ze złomowiska
    Ludzie, którzy kupują nowe samochody drogich marek i ludzie, którzy naprawiają samochody częściami ze złomowiska to dwie oddzielne grupy ludzi. Jest jeszcze jedna kwestia - nie tak dawno w USA tylko 1 na 10 osób kupowała nowy samochód za gotówkę. Jeżeli nie kupujesz samochodu za gotówkę, tylko za pieniądze banku, to bardzo często bank ma sporo do powiedzenia w kwestii tego, jak go naprawisz.

    > Ile wynosi, orientacyjnie, godzina pracy serwisu ?
    W $250 się zmieścisz.
  • 16.06.17, 14:37
    Oczywiście - jak u nas ! Kredyt rządzi światem ...
    Mnie tylko chodziło o jedno: czy naprawdę tak łatwo jest przekroczyć
    50 procent wartości, żeby auto zostało uznane za Total Schade.

    ;)
  • 16.06.17, 18:29
    W drozszych autach - poza drobnymi drasnieciami bardzo latwo skasowac ...koszty napraw sa duze a ubezpiecznie dostaje stosunkow duzo za wraka poniewaz jest duzy popyt na drogie auta ktore biedniejsi moga odrestaurowac.
  • 16.06.17, 20:56
    Stąd się biorą przecież w Polsce te wszystkie " lekko draśnięte " Porsche !
    Bo ich naprawa to Kosmos.
    ;)














  • 16.06.17, 18:22
    Ubezpieczenia wrecz kochaj tych co wybieraj opcje - i prosza o czek zamiast naprawy... to dla nich zwykle najtansza opcja. Wypisuja czek na pierwsza wycene i otrzepuja raczki...
    A dla wlasciciela? Roznie to bywa i zalezy od tego co chcemy
    .
    Kalifornia ma prawo takie ze wlasciciel ma prawo wybrac sobie dowolny zaklad naprawczy i nikt tego podwazyc nie moze. Sa zaklady z ktorym ubezpeiczenioe sie doagaduje i wkladaj rozne czesci ale sa tacy co od razu mowie ze oni nic nie narwawiaja tylko wymienija i to tylko na nowe od producenta...

    Oczywiscie po wyceni warsztatu przedstawiciel ubezpieczenie idzie i potwierdza.
    Ale poniewaz pierwsz wycen robi bez rozbierania wiec zawsze po rozebraniu cos tam jeszcze dochodzi.

    Podam dodatkowe informacje do przyklady kroy podalem wyzej...
    Auto warte ok $21k - uszkodznei wycenione na ok $13k (poniewaz moim celem bylop aby jesli tylko mozliwe auto skasowac)

    No wiec jak poszedlem wycenic (do najdrozszego oczywiscie zakladu w okolicy) to pierwsze co warsztat zapytal co ja chce z tym autem robic.. mowie jak sie da to kasujemy.

    Bo uszkodzone dwa blotniki mozna wyprostowac albo wumienic,
    Zderzak dostal ale mozna go zostawic albo wymienic.
    Plastikowa oslona zderzaka peknieta ale mozna ja naprawic albo wymienic
    Zbiornik paliwa lekko wgnieciony - mozna naprawic albo wymienic
    itp
    dodatkowo rzeczy ktore mozna wymienic - mozna wymienic na nowe od producenta, nowe z"after market a wiec tanczy zamiennik albo uzywane z innych rozbitkow.

    A wiec koszt $13k byl wszytko co ma jakiekolwiel slady uszkodznie wymienic na nowe od producenta i po wszytkm zaprowadzic auto do dilrera na drobiazgowa kontrole ...

    Ale jakbym chcial wziac czek na $13k i auto naprawic to zaklad moglby to zrobic za mniej wiecej polowe.
    Poniewaz ja nie wierze w 100% naprawe auta wiec wybralem drozsza wycene tylko po to aby auto skasowali i za to kupic nieuszkodzone.

    No wiec poniewaz moje auto bylo skasowane to dostalem czek na sume wystarcxajca na kuienie takie samego albo lepszego poniewaz moje ubezpieczenie akurat wycenia warots nie za jak sie takie auta sprzedaja ale jakie sprzedwacy wystawiaja i ja powiedzalem ze nie chce od prywatnych ale od dilera. Dodatkowo dodali za czystosc, ostatnie serwisy, prawie nowe opony i hamulce itp tak ze od prywatnego kupilem auto dwa lata mlodsze z duzo mniejszym przebiegiem...
  • 16.06.17, 14:10
    > Być może po prostu został ukradziony a potem odzyskany.
    > A może tym zderzakiem uderzył gdzieś... w falochron... poniżej linii wody.
    Wszystko to miałbyś wpisane w pole "Primary damage" lub "Secondary damage". Tak samo jak uszkodzenia podwozia, wandalizm, grad, etc.

    > Dziwi też opis przebiegu (jako nie odzwierciedlający rzeczywistego przebiegu).
    Standard w samochodzie po uderzeniu - DMV zwykle wpisuje, że przebieg nie jest pewny. Poza tym w najgorszym przypadku jaki przebieg będzie miał samochód, który ma maksimum niewiele ponad pół roku?
  • 15.06.17, 11:50
    Posklejali, ale żadnej gwarancji nie dają. Nawet tego, że da się sprzęt gdziekolwiek zarejestrować. (Info widoczne po kliknięciu w znak zapytania przy "Highlights: Run and Drive".)

    Oczywiście to Stany, więc może i przestroga na wyrost.

    Pzdr.
  • 16.06.17, 14:19
    > Posklejali, ale żadnej gwarancji nie dają.
    Nic nie było klejone, poprawiane, itp. To jest samochód prosto ze zdarzenia, bez żadnego podrasowywania. Gwarancji nie masz, przy sprowadzaniu i tak nie ma to znaczenia. Oczywiście możesz się wybrać na plac Coparta i samemu obejrzeć samochód, zanim zaczniesz go licytować.

    > Nawet tego, że da się sprzęt gdziekolwiek zarejestrować
    Bzdura. Ten samochód bez problemu możesz zarejestrować nawet w USA, ten egzemplarz prawdopodobnie nawet bez żadnej naprawy (trzeba tylko sprawdzić światła i hamulce). Trzeba uważać na wszelkie tytuły typu "junk", "parts only", "non-repairable". Run and drive oznacza tylko tyle, że samochód po przywiezieniu na plac Copartu mógł samemu przejechać kawałek. Copart nie gwarantuje, że tak będzie po zakupie - jest zresztą prawdopodobne, że nie będzie - akumulator.
  • 14.06.17, 13:41
    A mnie ciekawi,cóż to za przepisy się zmieniły.Bo z tego co ja sie orientuję,to żadne.

    --
    Beer will change the world! I don't know how,but it will:)

    Life is too short to drive boring cars
  • 14.06.17, 16:17
    cło - nadal 10 procent, akcyza - bez zmian ...
  • 14.06.17, 19:09
    Jutro wracam ze Stanow. Daj znac jaki samochod sobie zyczysz.
  • 16.06.17, 02:21
    Poproszę Mustanga kombi w okazyjnej cenie.
  • 16.06.17, 06:53
    Mustang kombi? Ja bym poprosil o furgonetkie.
  • 16.06.17, 09:02
    waga170 napisała:

    > Mustang kombi? Ja bym poprosil o furgonetkie.


    Prosszszsz:

    www.autobidmaster.com/carfinder-online-auto-auctions/salvage-cars/ford/f150/

    --
    "The first duties of the physician is to educate the masses not to take medicine." Sir William Osler
  • 16.06.17, 10:55
    Nie prosilem o Forda pickupa tylko o Mustanga furgonetke, skoro ktos juz poprosil o Mustanga kombi. Piszac "furgonetkie" celowo, po warsiawsku. Furgonetka to taki pickup z plandeka, jak tu tylko przod chcialem Mustanga
    mech-i-patyna.blog.pl/wp-content/blogs.dir/1586774/files/cache/1730__520x440_dsc08474b.jpg
  • 16.06.17, 11:02
    oldcarmemories.com/1966-ford-mustero-ultra-rare-mustang-pickup/
    --
    Ludzie mawiają o nim, że wygląda jak prosię trzy razy ogłuszane... ale to dlatego, że studiował. (B.Hrabal "Bambini di Praga 1947")
  • 16.06.17, 12:48
    Ale o co ci chodzi? Ford to Ford. Mustang czy F-150, nie sądzę, by hamerykance się wysilali. Pewnie sporo części pasuje w jednym i drugim. :-) Znaczy, jedno dziadostwo.

    --
    "One should as a rule respect public opinion in so far as is necessary to avoid starvation and to keep out of prison, but anything that goes beyond this is voluntary submission to an unnecessary tyranny, and is likely to interfere with happiness in all kinds of ways." Bertrand Russell
  • 16.06.17, 12:51
    Prośba o Mustanga kombi była uzasadniona, sam wolę zawsze kombi od osobnego bagażnika.




    --
    "The best argument against democracy is a five-minute conversation with the average voter." Winston Churchill
  • 16.06.17, 16:22
    Sporo czesci pasuje w jednym, drugim i trzecim. Mustangu, F-150 i tej Warszawie z mojego obrazka:)
  • 17.06.17, 10:39
    warto --- zawszec to amerykanski złom pierwszej klasy ----więc warto .
  • 17.06.17, 10:42
    i pamiętaj koles że jak w europie opel produkował sto lat temu samochody to w ameryce kowboje cwałowali na konikach z lassem przy siodle i pili w salunach a europa już w barach i restauracjach ---tak samo jest z amerykanskimi samochodami.
  • 21.06.17, 14:22
    Gdyby w Polsce paliwo kosztowało choć tyle co w USA dawno bym sobie sprowadził coś dla siebie choćby dlatego, że inne niż eurpejska masówka.
    No ale my polska murzyn lpg mamy w cene benzyny amerykańskiej i do tego zarabiamy 5x mniej.
  • 21.06.17, 21:09
    Moim zdaniem w tym momencie warto sprowadzać tylko takie auta, które nie występują w Europie, jeżeli ktoś jest pasjonatem danej marki. Np. Subaru w USA mogą mieć mocniejsze silniki niż w Europie i jak ktoś marzy o takim najlepszym Subaru to nie zostaje mu inna opcja niż sobie sprowadzić. A innych samochodów to nie ma sensu.

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.