Dodaj do ulubionych

W kwestii technicznej...

19.09.17, 13:33
jak jedziecie po używany samochód za kilkadziesiąt tysięcy to jak płacicie? Jakieś przelewy, saszeta z pieniędzmi, czy co?
Edytor zaawansowany
  • 19.09.17, 13:49
    Wole przelewem ale są tacy są wola dostawać gotowe. Jak mi zależy to się dostosuje.

    --
    Jezus najprawdopodobniej umarł na depresję. Podobno tuż przed śmiercią był mocno przybity.
  • 19.09.17, 14:38
    Jak wszystko jestGIT z autem - stan, cena to sie idzie do banku - wyplaca i placi/wplaca na konto.
    Wtedy jest slad, itd...
    Ale przelew prostszy - szczegolnie za sa przeciez ekspresowe dostepne.

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "If everything seems under control, you're not going fast enough." - Mario Andretti
  • 19.09.17, 15:33
    Ale przelewu juz nie cofniesz, jesli wlasnie "polecial".
  • 20.09.17, 10:16
    Zależy jaki bank. W niektórych można cofnąć przelew przed sesją wychodzącą, w niektórych nie. Chyba, że właśnie ekspresowy (za pośrednictwem tego samego banku). Wydaje mi się absurdem brać np. 50 000 gotowką.
  • 20.09.17, 10:20
    Najlepsza forma bylaby jakas "akredytywa dla osob prywatnych", ale to rzadko sie spotyka, jesli w ogole.
  • 20.09.17, 14:38
    Istnieja czeki bankierskie. Bank ci wystawia taki czek, jednoczesnie sciagajac saldo z twojego konta. Ty dajesz czek sprzedawcy i voila! On zanosi czek do banku i na tej podstawie saldo jego konta wzrasta o sume czeku.

    --
    Of all the wonders that I yet have heard, it seems to me most strange that men should fear seeing that death, a necessary end, will come when it will come. W. Shakespeare "Julius Caesar"
  • 20.09.17, 14:42
    O ile nabywca uwierzy w prawdziwosc tego czeku, bo malo kto wie jak to wyglada.
    Wiara w papiery ostatnio jakby oslabla.


  • 20.09.17, 15:24
    Chyba sprzedającego a nie nabywcę miałeś na myśli.
  • 20.09.17, 15:31
    Mialem na mysli "nabywce" czeku czyli sprzedajacego samochod.
    On musi z kolei sprzedac czek w banku, ktory od niego czek albo kupi albo odmowi kupna czyli realizacji.
    I wtedy jest, niestety, kicha.





    PS
    Ale pytanie ma swoj sens.

  • 19.09.17, 17:17
    Ostatnio gotówką.
    Teraz to łatwiej - jak w banku mają, to można spokojnie po 500 lub chociaż 200 zeta wypłacić, bo miłościwie nam panująca władza nadrukowała tyle banknotów (w ramach zapowiadanego wycofywania się z obrotu gotówkowego najwyraźniej), że nie ma z tym kłopotu.
    Te dwa lata temu z hakiem, jak obecny samochód kupowałem, to trzydzieści kilocebulionów po 100 złotych (a ze dwa tysiące po 50) miałem. Miejsca dużo nie zajmowały, ale weź to policz w znośnym czasie, jak nie jesteś kasjerką ;)

    Ogólnie wolałbym przelew, ale kurcze wszyscy nadal do gotówki przyzwyczajeni.
    Astrę też za gotówkę sprzedałem tyle, że to były groszowe kwoty (za trochę ponad 5 poszła) to i zabawy w liczenie za dużo nie było.

    --
    "Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
    - I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
    - Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
    No niech pan siada."
  • 21.09.17, 00:20
    > Teraz to łatwiej - jak w banku mają, to można spokojnie po 500 lub chociaż 200

    Pare dni wczesniej mozesz powiedziec w banku ze bedziesz potrzebowal tyle a tyle w duzych nominalach i dowioza.
    Ja za PRL-u sprzedawalem samochod tak ze duzy stol byl wypelniony ustawionymi rowno stosikami banknotow w roznych nominalach zlotowek, roznych nominalach marek, roznych nominalach funtow i roznych nominalach dolarow. Jedna osoba liczyla powoli kazdy stosik a dwie inne patrzyly jej na rece, zapisywalo sie wynik na kartce, przeliczalo na zlote i dodawalo slupki.
    Jak bylo pol miliona zlotych to podpisalem sie na umowie jako sprzedawca. Oczywiscie umowa byla na mniej niz polowa tej sumy.
  • 21.09.17, 00:53
    Fantasta.
    Pół miliona po 5000 (Chopin) to raptem 100 banknotów. Po 1000 (Kopernik) to 500... więcej niż 30 po 100 i 50, ale nieznacznie. Daleko od 'całego stołu'... co najwyżej garść (solidna) banknotów.

    A banknotów 500 złotych nie było dwa lata temu, dwusetki zaś były białymi krukami. Dziś Zygmunta Starego widzę kilka razy w tygodniu a Sobieskiego raz na miesiąc.

    --
    "Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
    - I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
    - Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
    No niech pan siada."
  • 21.09.17, 01:37
    To bylo przed inflacja. Najwiekszym nominalem byl tysiac, o ile pamietam. Kupcem byl taksowkarz i mial duzo drobnicy typu Traugutt, Swierczewski, Warynski, z codziennego utargu. Kopernikow chyba nawet nie bylo. Sporo jednodolarowek itp. liczonych bodajze po 90 zl.
    Nowa Lada na gieldzie szla wtedy za 300 tysiecy a Maluch za sto.
  • 21.09.17, 07:24
    Traugutta to w stanie wojennym dopiero wprowadzili. Razem z Chopinem właśnie. Dolar wtedy koło 500 złotych stał. Pogrążasz się, albo to już starcza skleroza.

    --
    "Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
    - I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
    - Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
    No niech pan siada."
  • 21.09.17, 07:50
    To byl srodek epoki Gierka. Jezeli ten Traugutt to byla dwudziestka, to mam skleroze bo chyba wtedy 20 to juz byla moneta.
    Marlboro bylo 24 zl paczka a Carmeny 18, Caro 16 a Sporty 3,50. Zytnia 103 za pol litra. Czy sie dalej pograzam?
  • 27.09.17, 00:03
    Papierowe 20 zł wycofano za wczesnego Gierka, zielone z jakąś kobitką, wprowadzono monety. W 1982 albo 1983 r. razem z 5k z Szopenem OBOK monet pojawiło się papierowe 10 zł z Bemem i 20 zł z Trauguttem i pozostały w obiegu teoretycznie do denominacji, praktycznie gdzieś do 1990 r., potem i tak do niczego takie nominały nie były potrzebne.

    --
    Pozdrawiam wszystkich starych niewykształconych z małych ośrodków, bez względu na wiek, miejsce zamieszkania i stopień naukowy.
  • 27.09.17, 00:56
    > Papierowe 20 zł wycofano za wczesnego Gierka, zielone z jakąś kobitką, wprowadz
    > ono monety.
    Tak tez i myslalem. Wprowadzanie papierowych pieniedzy zamiast monet moglo byc spowodowane roznica w cenie metalu i kawalka papieru. "Dycha" byla calkiem duza, ciezka i z jakiegos prawie pol-szlachetnego stopu bo cieplo trzymala dlugo. Bralismy taka w obcegi, nagrzewalismy w kuchni "do czerwonosci" i rzucalismy przez okno na ulice. Slychac bylo moment kiedy ktos ja znalazl i podniosl....
  • 21.09.17, 01:59
    made-in-prl.com/uploads/banknoty_prl_551%20czasy%20PRLU.jpg
    Pamietasz jak 2, 5 i 10 zl byly papierowe? Za dwa zlote kupowalo sie loda.
    Nie wiem z jakiego powodu ale do dzis pamietam jak pierwszy raz w zyciu zobaczylem aluminiowa 5-ciozlotowke z rybakiem, dana mi jako reszta w drogerii. A miedziane piec groszy pamietasz?
    No to nie pitol mi tu o jakichs 5000 x 100 = pol miliona, bo to zalezy ktorego miliona:)
  • 22.09.17, 22:56
    Ja ostatnio kupiłem działkę budowlaną i koleś chciał gotówkę i to było 500 banknotów i w sumie niewiele wyszło ;) 5 kupek po 2 cm.

    archiwum.gndm.pl/img/allegro/_orginal/4156533645_0.jpg
    5000 banknotów to już może mała walizeczka.

    --
    Lepiej mieć owsiki niż żadne życie wewnętrzne!
  • 23.09.17, 06:58
    W starej Europie obydwiema stronami takiej transakcji zainteresowałby się prokurator. W przypadku transakcji gotówkowych w takiej wysokości istnieje domniemanie nielegalnego pochodzenia pieniędzy lub unikania podatków. Ot, wolność i wartości europejskie. :-)

    --
    "War does not determine who is right- only who is left." Bertrand Russell
  • 23.09.17, 09:33
    Generalnie w cywilizowanym kraju takie transakcje gotowka sa dziwne - szczegolnie w przypadku dzialki.
    Sprzedawalem dom, byl wpis w umowie ile przelewow + tzw. 3 krzyzyki. Gdyby nie zaplacili ostatniej czesci nie byloby mowy o przeniesieniu tytulu wlasnosci.
    Jeszcze auto... ktore mozesz zabrac i shcowac/nie oddac ok... ale dzialka?
    Co ja mam sie potem stresowac czya kasa dorba, skad, czy calosc.... jest przelew i juz.

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "Have you ever noticed that anybody driving slower than you is an idiot, and anyone going faster than you is a maniac?" - George Carlin
  • 23.09.17, 11:15
    Nie trzy krzyżyki a trzy kosy - poddanie się wierzyciela egzekucji bezpośrednio z art. 777 kpc.

    --
    "Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
    - I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
    - Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
    No niech pan siada."
  • 23.09.17, 18:28
    Moze byc i kosy.

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
  • 23.09.17, 16:58
    Why? Pieniądze wyciągnąłem z własnego konta, a nie ze skarpety, a transakcja była przy notariuszu.

    --
    Podobno prawdziwa sztuka obroni się sama... Ale nie przede mną.
  • 23.09.17, 19:49
    Ale to tylko 50 tysięcy (zakładamy 100x500).
    Wyobrażasz sobie kupno mieszkania za 300 czy domu za 800 i więcej w ten sam sposób?
    Do tego pokazałeś banknoty prosto z NBP, nówki-sztuki nieśmigane. Jak wypłacasz w swoim własnym banku, gdzie dadzą tobie banknoty obiegowe, to taka paczka 100 szt potrafi prawie dwa razy taką objętość mieć.
    30 tysięcy takimi banknotami to już spory plik był.
    Widziałem też kiedyś milion dolarów w banknotach obiegowych... duża teczka i to nieźle wypchana a nie mała walizeczka.

    --
    "Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
    - I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
    - Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
    No niech pan siada."
  • 24.09.17, 00:31
    Po 100 zł mi dali. W kopertę się zmieściło ;)
    Ale 10x tyle to już przegięcie.

    --
    Amiga i Commodore 64
  • 24.09.17, 03:57
    > Widziałem też kiedyś milion dolarów w banknotach obiegowych... duża teczka i to
    > nieźle wypchana a nie mała walizeczka.

    Pokazany wczesniej plik ma sto nowych banknotow, jest grubosci zeszytu stukartkowego. Obiegowych byloby jak sam napisales, prawie dwa razy grubiej. Jezeli ten million byl w jednodolarowkach obiegowych to byloby tego objetosciowo prawie dwadziescia tysiecy razy tyle co plik Tigesa.
    Duuuza teczka, wieksza niz teczka Bolka :)

  • 24.09.17, 11:40
    Chyba ciągle o setkach jednak mówimy
    1 000 000 po 100, to jest 10 000 banknotów.
    w każdym pliczku jest 100 banknotów, więc jest to 100 pliczków (ja miałem 5)
    to jest taki kwadrat 10x10 pliczków
    można to ułożyć 3 piętrach 3x10 pliczków + 10 na górze.
    mała teczuszka.

    --
    Amiga i Commodore 64
  • 24.09.17, 12:22
    > Chyba ciągle o setkach jednak mówimy

    Ja kiedys w kasynie w Las Vegas widzialem milion dolarow gotowka ale to bylo tylko sto banknotow, po 10 000, za pancerna szyba. W "obiegu" takich nie ma. Za Wikipedia najwiekszy banknot byl 100 000 dolarow wiec million takimi moznaby latwo zmiescic w jednej przegrodce portfela.
    Ja po prostu z ciekawosci policzylem ile plikow po sto sztuk potrzeba zeby bylo million sztuk i jakby nie liczyl wychodzi ze 10 000 plikow, co mnie zaskoczylo. Ale jak ktos mi bedzie chcial dac milion dolarow to nie bede wybrzydzal i wezme, nawet bilonem.
  • 19.09.17, 20:29
    To nie ma w PL prawnie ustalonego maksimum kwoty, na jaką można zawrzeć transakcję gotówką? U mnie jest: €3000.

    --
    "If we want a wealthy society, we'll have to tolerate wealthy men." Winston Churchill
  • 19.09.17, 21:45
    Firmy już mają, 15tys. zł. Wcześniej tez było 15tys. tyle ,że euro:)

    --
    Beer will change the world! I don't know how,but it will:)

    Life is too short to drive boring cars
  • 20.09.17, 09:52
    spróbuję, moze tiges_wiz sie nie zorientuje, że to nie na temat "auto-moto" i nie wrzuci mnie do oślej łączki.

    Limit 15 tys. zł dotyczy możliwosci zaliczenia zakupu do kosztów uzyskania przychodu. Nie ma limitu transakcji gotówkowych dla nie przedsiębiorców
  • 21.09.17, 00:33
    Hmm.Chyba dlatego napisałem ,że FIRMY mają limit,a nie osoby fizyczne.

    P/S jeżeli nawet tylko w kwestii zaliczenia do kosztów,to chyba normalne,bo kupują towar do firmy,to ciężko (nieopłacalnie) jest nie wrzucanie tego w koszty

    --
    Beer will change the world! I don't know how,but it will:)

    Life is too short to drive boring cars
  • 25.09.17, 07:55
    przepraszam, że sprostowałem oczywistą bzdurę (15 tys. zł - loyezoo w odpowiedzi na pytanie do.ki o maksymalną kwotę transakcji, które firmy moga zawrzeć gotówką)

    PS, niewrzucanie zakupów (towaru) w koszty jest bardzo często bardzo opłacalne
  • 20.09.17, 10:58
    Ja właśnie próbuję sprzedać samochód i jestem ciekaw, jak to jest z przelewem.
    Oddaję komuś samochód bo zrobił w mojej obecności przelew?
    A jak go cofnie?

    --
    Liberté Égalité Fraternité
  • 20.09.17, 11:46
    1. Możesz zabezpieczyć się w umowie (np. dodając klauzulę "własność pojazdu przechodzi na kupującego z chwilą zaksięgowania ceny sprzedaży na rachunku kupującego nrXX XXXX....") i potem ewentualnie wnosić o przywrócenie posiadania.
    2. Możesz skorzystać z SORBNET-u (do godziny 14-16 w dni powszednie) i przelać natychmiastowo (opłata za przelew wynosi 30-50 złotych w zależności od banku),
    3. Możesz skorzystać z ElixirExpress-u (ograniczeniem jest tu to, że zarówno bank sprzedawcy jak i bank kupującego muszą być uczestnikami programu). Koszt od 0 (część banków dodaje kilka takich przelewów miesięcznie za darmo) do kilkunastu złotych.
    4. Możesz skorzystać z systemu płatności zewnętrznych (BluCash) - koszt kilka złotych, ale niektóre banki mają bardzo niskie limity (tylko kilka tysięcy złotych).
    5. Zawsze możesz mieć też rachunek w tym samym banku...

    --
    "Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
    - I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
    - Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
    No niech pan siada."
  • 20.09.17, 12:24
    Wydaje sie, ze 1wsza opcja zwykle jest wystarczajaca.
    Jakos wypadki sie zdarzaja, ale trudno uznac, ze kazdy kupujacy to zlodziej... Bo jesli tak to nalezy wziac kija od razu a nie auto pokazywac;-)

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "If everything seems under control, you're not going fast enough." - Mario Andretti
  • 20.09.17, 12:21
    Jeśli w grę wchodzi duża kwota, to załóż sobie konto w tym samym banku co kupujący. To jest chwila, a środki masz na koncie natychmiast i bez żadnych limitów narzucanych przez zewnętrzne systemy transakcyjne. Ja tak zrobiłem kiedyś przy sprzedaży mieszkania.
  • 20.09.17, 12:26
    Przesadzacie troche. Za chwile tu beda watki od drugiej strony...
    A co jak od razu przeleje a ten nie popisze umowy, nie da kluczykow, itd....

    Przciez to nie deal narkotykowy z reki- do reki :-)

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "Have you ever noticed that anybody driving slower than you is an idiot, and anyone going faster than you is a maniac?" - George Carlin
  • 20.09.17, 12:41
    W Potato Republic of Bolanda nigdy nie wiadomo. A biorąc pod uwagę szybkość odkręcania tego typu spraw w sądach lepiej dmuchać na zimne. Tym bardziej, że założenie konta to minimalna fatyga i zerowy koszt. Tu jednak chodzi o kwoty niebagatelne dla przeciętnego Kowalskiego. Przy czym w przypadku sprzedaży nieruchomości masz jeszcze akt notarialny z możliwą klauzulą egzekucyjną, a w przypadku sprzedaży auta - umowę w postaci odręcznie sporządzonego świstka.

  • 20.09.17, 13:03
    vogon.jeltz napisał:

    > W Potato Republic of Bolanda nigdy nie wiadomo.

    A ile razy szukano cie dotadz przy sprzedzay/kupnie i ile razy tu oszukales?

    > A biorąc pod uwagę szybkość odk
    > ręcania tego typu spraw w sądach lepiej dmuchać na zimne.

    Siur - ale nie popadajmy w paranoje. Jak ktos naprawde bedzie cie chcial oszukac to i tak to zrobi.
    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
  • 20.09.17, 15:32
    > A ile razy szukano cie dotadz przy sprzedzay/kupnie i ile razy tu oszukales?

    Samochodu? Nigdy. Ale też ja kupuję/sprzedaję auta za takie kwoty, że w razie czego nie strzeliłbym sobie w łeb. Natomiast przy innych okazjach zdarzyło mi się parę razy usłyszeć, że "już zrobiłem przelew", że "problemy techniczne", że to, że śmo, że owo - i tak tygodniami. Tak że ten...

    > Jak ktos naprawde bedzie cie chcial oszukac to i tak to zrobi.

    Dlatego w miarę możliwości należ ograniczyć ryzyko.
  • 20.09.17, 16:26
    Pelna zgoda

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "Have you ever noticed that anybody driving slower than you is an idiot, and anyone going faster than you is a maniac?" - George Carlin
  • 20.09.17, 14:52
    Najprościej jest, gdy obie strony mają konto w tym samym banku. Jeżeli nie, to ja zwykle zalecam tak - przygotowujemy wszystko, po czym umawiamy się np. w oddziale banku, w którym konto ma sprzedający - za godzinę lub dzień. Kupujący wypłaca swoją gotówkę i jedzie do banku sprzedającego - tam sprawdzają kwotę, czy banknoty nie są podrobione plus ogranicza to możliwość rozboju. Zaraz ktoś powie, że co zrobić przy oględzinach o 23:00 w nocy w sobotę. Odpowiedź - nie kupować samochodu bez możliwości jego dokładnego sprawdzenia, czyli w weekend, w nocy, etc.
  • 20.09.17, 15:16
    Kto ochroni kupującego, który musi jechac z taką ilością gotówki?
  • 21.09.17, 23:46
    Znowu chyba przesada.Jeżdżę na licytacje i tam są samochody/maszyny etc. za kasę rzędu 100-200tys. i wszyscy płacą gotówką:) Może wykupić jakąś ochronę:)

    --
    Beer will change the world! I don't know how,but it will:)

    Life is too short to drive boring cars
  • 22.09.17, 07:34
    Raz pojechalem na tutejsza gielde sprzedac samochod, dobre pare lat temu. Przy wjezdzie czekaja mlodzi brazowi wspolobywatele i przez telefon podaja starszym i madrzejszym co wjezdza i za ile. Auto sprzedalem, gotowke wzialem, no i teraz trzeba wyjsc pieszo przez te sama brame, a brazowi wspolobywatele wiedza dobrze, ze mam przy sobie wieksza sume keszem i nawet wiedza z grubsza ile tego jest. Nieprzyjemne wrazenie, niemal czujesz ten noz miedzy zebrami.
    Teraz wole nawet stracic pare groszy na sprzedazy, ale na gielde nie jade.

    --
    "Everyone appreciates your honesty, until you're honest with them. Then you're an asshole." - George Carlin
  • 22.09.17, 08:40
    > ze mam przy sobie wieksza sume keszem i nawet wiedza z grubsza ile tego jest
    > . Nieprzyjemne wrazenie, niemal czujesz ten noz miedzy zebrami.

    Co to jest ten kesz?
  • 22.09.17, 14:28
    > Co to jest ten kesz?

    Przepraszam za kłopot, myślałem, że sam dojdziesz. Kesz: fonetycznie z ang. cash= gotówka.

    --
    "One should as a rule respect public opinion in so far as is necessary to avoid starvation and to keep out of prison, but anything that goes beyond this is voluntary submission to an unnecessary tyranny, and is likely to interfere with happiness in all kinds of ways." Bertrand Russell
  • 22.09.17, 17:44
    Aaa, to jest ten kesz co nim mozna zaplacic za kemping.
  • 22.09.17, 18:57
    Za szoping i faking też ;)

    --
    "Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
    - I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
    - Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
    No niech pan siada."
  • 22.09.17, 20:03
    Za szoping mozna zaplacic fakingiem.
    Kaszem za wszystko, kamping, szoping, faking, nawet kare na kornerze.
    Keszem to najwyzej jak sie ma fart i Anglik zrozumie.
  • 22.09.17, 22:33
    waga170 napisała:

    > Za szoping mozna zaplacic fakingiem.
    Nie będę protestował, miast tego pogratuluję koledze bogatych doświadczeń życiowych.

    > Kaszem za wszystko, kamping, szoping, faking, nawet kare na kornerze.
    > Keszem to najwyzej jak sie ma fart i Anglik zrozumie.
    A to akurat racja.

    --
    "Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
    - I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
    - Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
    No niech pan siada."
  • 22.09.17, 22:59
    > > Za szoping mozna zaplacic fakingiem.
    > Nie będę protestował, miast tego pogratuluję koledze bogatych doświadczeń życio
    > wych.
    Ja nie placilem fakingiem za szoping, tylko odwrotnie, w kwestii formalnej. Jak wszyscy zonaci, aczkolwiek wiekszosc dokonuje tego handlu nieswiadomie.
  • 22.09.17, 23:04
    waga170 napisała:

    > Ja nie placilem fakingiem za szoping, tylko odwrotnie, w kwestii formalnej. Ja
    > k wszyscy zonaci, aczkolwiek wiekszosc dokonuje tego handlu nieswiadomie.

    No i wszystko jasne (też jestem szczęśliwie żonaty) :D
    Koledze się role pomerdały i stąd zamieszanie.
    Było od razu pisać, że szopingiem za faking, a nie odwrotnie i nie wymagałoby to jakiegokolwiek dalszego klarowania ;)


    --
    "Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
    - I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
    - Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
    No niech pan siada."
  • 25.09.17, 00:10
    "Za szoping mozna zaplacic fakingiem" - nie zawsze i nie kazdy , mezczyzni to raczej za faking shopingiem
  • 25.09.17, 01:43
    U Was najwyraznij nie slyszeli o galeriankach :)
  • 27.09.17, 01:49
    Chyba nie... nigdy nie slyszalem ani nie spotkalem. Moze dlatego ze ciuchy tanie?
  • 22.09.17, 09:49
    Przejazd z banku A do banku B jest po stokroć bezpieczniejszy niż przejazd z banku A do jakiegoś dziwnego miejsca w środku niczego.
  • 22.09.17, 09:55
    > Przejazd z banku A do banku B jest po stokroć bezpieczniejszy...
    To zalezy czym ten przejazd. Samolotem owszem, bezpieczny, ale dorozka juz nie bo kon moze cie osrac.
  • 22.09.17, 15:29
    W dorożce????
    Jakies mas dziwne wyobrazenie na temat jazdy dorożką...

    Chyba ze stanie, pozbiera z ulicy i w ciebie rzuci ;-)

    Ps. Serio wolabys Ił-a niz dorożkę???

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
  • 23.09.17, 09:04
    Stary kaprofil przy swoim ulubionym temacie.
  • 23.09.17, 09:07
    ...pulapka na dziada...
  • 25.09.17, 00:06
    Ja zawsze mam czek (tzw "cashiers check" ) na ok 70% wartosci a reszte w gotowce. A to dlatego ze po pierwsze nie wiem za ile w koncu to auto kupie (jak sprzedajacy widzi kupca z kasa gotowa to latwiej odpuszcza bo drugi taki moze sie niepredko znalezc) i nawet jak zaplace tyle na ile sie umowilismy to zwykle prosze o wpisanie nizszej ceny do kontraktu (mniejszy podatek :) ) i jakby sie ktos uparl aby sprawdzic to nie ma mozliwosci..
    Ale kiedys sprzewawalem auto za niewiele - jakies $13 tys dolarow i starszy juz wietnamczyk przyniosl cala sume w $20 - bylo tego pol torby sklepowej. Strach bylo trzymac w domu i strach oddac do banku poniewaz kazdy obrot wieksza gotwka wyzwala tzw "flage" do urzedu podatkowego i mozna byc przeswietlonym czy sie nie robu jakichs interesow aby unikac podatkow...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.