Dodaj do ulubionych

Minimalna cena używanego nadającego się do jazdy.

21.12.17, 21:44
Syn wszedł w posiadanie prawa jazdy i żeby nie zakatował i zniszczył mojego auta, postanowiłem się zabezpieczyć i kupić mu jakieś takie minimalistyczne, którym mógłby bezstresowo udoskonalać umiejetności. Ogladając różne ogłoszenia, tochę jestem zdezorientowany i chciałbym się dowiedzieć, od jakiego poziomu cen moge kupić coś na tyle rozsądnego, żeby dało się jeździć a nie wpaść w spiralę remontową. Rozpatruję auto w rodzaju punto, clio, 206, panda, yaris itp. Marka nie ma znaczenia. Może być również kompakt ale z małym silnikiem, żeby ubezpieczenie nie było znaczącym kosztem.
Obserwuj wątek
Edytor zaawansowany
    • loyezoo Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 21.12.17, 21:51
      Zaraz ci napiszą,że poniżej 10tys. to złom,a ja z autopsji napiszę 2.Tyle,że auta dla baby szukałem 4 miesiące.Punto 1, 1.2 dość dobrze wyposażone,grama rdzy, 2 właścicieli od nowości w rodzinie.Ma go 2 lata i żadnych poważniejszych problemów.Kosztował 2.4tys.

      --
      Life is too short to drive boring cars
            • qqbek Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 21.12.17, 23:28
              grzek napisał:

              > A co sądzisz o tzw. "po opłatach tylko do rejestreacji"?

              No po opłatach, tylko do rejestracji.
              Co w tym nienormalnego?
              Ktoś sprowadził i zapłacił za akcyzę, przegląd zerowy i tłumaczenia - tak to rozumiem. Wystarczy pójść do wydziału komunikacji z papierami od sprzedawcy (jak komis), albo do skarbówki i potem do wydziału komunikacji (jak osoba prywatna) i zarejestrować.


              --
              "Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
              - I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
              - Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
              No niech pan siada."
                • qqbek Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 23.12.17, 23:07
                  No to ktoś, kto samochodem "zjechał" po to, żeby sobie dorobić (bo na przykład siedzi za granicą, a tani lot znalazł tylko z powrotem, a samochód i tak zamierzał zmienić - znam takich, co jeżdżą dwa razy do roku do kraju i tak właśnie robią) - raczej nie będzie sobie zawracał głowy opłatami.
                  Opłaty oznaczają profesjonalnego handlarza najczęściej, który tym samym ułatwia swoim klientom dalszą drogę.
                  I nie oszukujmy się - w wypadku auta za 5 czy nawet 10 tysięcy, nikt nie będzie reanimował trupa, to legendy. Co najwyżej odsyfi wnętrze, cofnie licznik i spoleruje lakier. Gorzej, jak "przy okazji" ukryje jakąś istotną wadę (na przykład "kończącą" się skrzynię automatyczną).
                  Nikt poza "kosmetykę" nie wyjdzie w sprzedaży auta za 5 tysięcy, bo mu się to nie opłaca. Za "dychę" może dodatkowo tuszować przebieg wymieniając koło kierownicy, nakładki na pedały, nawet fotel kierowcy... ale poważnych napraw raczej te auta nie przechodzą.

                  Jak kupujesz coś za 50, sprowadzone ze Stanów... to koniecznie wrzuć numer VIN w przeglądarkę, żeby zobaczyć jak wyglądało przed przypłynięciem do Hamburga. Przy kupowaniu czegoś za 50 z Europy trzeba już zaufać sprowadzającemu. Ale litości... nie przy aucie za 5.

                  --
                  "Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
                  - I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
                  - Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
                  No niech pan siada."
    • qqbek Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 21.12.17, 21:53
      Jak dobrze trafisz, to i za tysiąc złotych kupisz coś niewymagającego rozbijania świnki-skarbonki za każdym razem, gdy coś "zapiszczy".
      Szkoda, że pojemność jest tutaj ważnym czynnikiem, tak bym Lanosa polecił.
      Co do "kandydatów" to przed zakupem sprawdziłbym następujące rzeczy:
      Punto, Panda, Yaris - rdza.
      Clio, 206 - tylna belka.

      Z kompaktów mogę polecić Astrę G 1.2 - jechać to nie jedzie wcale, ale przynajmniej ubezpieczenie tanie i "więcej blachy w razie czego".

      --
      "Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
      - I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
      - Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
      No niech pan siada."
      • loyezoo Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 21.12.17, 22:07
        Do belki zgodzę się co do Puga,mimo,że Clio też ma belkę,to były jakoś dopracowane,że ciężko znaleźć,nawet stare Clio,które ma walniętą belkę.
        Ja bym polecił jeszcze Micre K11.Brzydka jak kupa ale fajnie się zbiera,nic nie pali i nic się kompletnie w nich nie psuje.Tam owszem,trzeba sprawdzić czy istnieją progi:)

        --
        Life is too short to drive boring cars
      • koza_oddam Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 22.12.17, 19:33
        Nie było Astry G 1.2, co najwyżej Corsa. Astra obojętnie jaka to 1.4 najmniej. A co do auta za grosze to zależy jak się trafi, na jednym kanale yt który opisuje bieda-auta widziałem filmik gdzie ktoś kupił polo z 91 bodaj za 700zł z gazem nie wymagające jakiegoś dużego wkładu i bez korozji. Można kupić też picusia za 3-4tys który się zaraz rozleci - nie ma reguły. Szukaj Punto I albo II, Siena - na Śląsku - swego czasu kupowali je górnicy za odprawy i tam jest ich sporo, od I właściciela, nie po szkole jazdy zwykle garażowane. Co do korozji to bez przesady, byle podłużnice całe, mechanika łatwa i tania do ogarnięcia. Nad stanem się bardzo nie spuszczaj bo jak ma być do nauki jazdy to na dwa-trzy lata z górą i na żylety, pewnie obtarcia będą więc o ile się nie łamie to może być
              • qqbek Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 22.12.17, 22:50
                1. Napisałem, że to nie jedzie. Nawet tę 75-konną wersję trzeba wysoko kręcić, żeby chociaż udawała, że jedzie.
                2. Cel (niskie OC) nakreślił autor wątku.
                3. Wbrew pozorom spala mniej (i to z litr do półtora litra na sto!) niż 1.4 bo to nowszy silnik. To raczej dylemat pt. "1,4 czy 1,6" nie ma w wypadku Astry G sensu, bo 1,4 (zarówno ten starszy jak i Twinport) palą tyle, co 1,6, Z14XE nawet więcej niż Z16XE (a porównywalnie ze starszym X16XEL) :D Tak więc ten silnik ma w tym aucie sens, zwłaszcza, jak auto ma robić 90% przebiegu w zabudowanym.

                --
                "Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
                - I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
                - Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
                No niech pan siada."
                • qqbek Co do Astry G 22.12.17, 22:56
                  Zapomniałem o jednym wspomnieć - warte grzechu są roczniki do 2001 włącznie, bo są w całości ocynkowane. Po 2001 ocynk obejmuje jedynie główne elementy strukturalne, ale już poszycia nie, co więc z tego, że "buda zdrowa i jak Fred Flinstone nóg nie wystawisz", jak na błotnikach, masce i tylnej klapie "Ruda tańczy jak szalona"?

                  --
                  "Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
                  - I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
                  - Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
                  No niech pan siada."
                  • koza_oddam Re: Co do Astry G 22.12.17, 23:05
                    Ja ją gnieciesz to spala porównywalnie/więcej, nie ma cudów. Na emeryta Punto 1.2 teściowej też pali w okolicy 6l gazu, ale po drodze nad morze na A1 jak gniotłem gada na 140-150 to wciągnął powyżej 11l, gdzie moja 100-konna Astra pali przy tych prędkościach około 9,5l gazu.
                    • qqbek Re: Co do Astry G 23.12.17, 15:11
                      A skąd wiesz?
                      Jeszcze wczoraj nie miałeś nawet świadomości istnienia tej wersji silnikowej przecież, a już kilka godzin później jesteś pewien, że spala tyle co 1,4.
                      7 baniek jest w totka dzisiaj, może jak już za wróżkę robisz, to wyślesz mi typowane przez siebie "6 z 49"?

                      Mój znajomy miał 1.2 przez 10 lat i lubił tym w pracy (jest fotografem w lokalnej gazecie, więc jeździł "robić" różne "tematy" po całym województwie) jeździć, bo mu ryczałt dodatkowe pieniądze gwarantował.

                      --
                      "Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
                      - I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
                      - Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
                      No niech pan siada."
                      • koza_oddam Re: Co do Astry G 23.12.17, 16:46
                        Bo wiem jak pali 1.2 w lżejszym aucie jak się gniecie i wtedy pali nawet więcej niż 1.6 w sporo cięższym - mam uwierzyć że silnik Opla 1.2 tak nie ma? Inna fizyka w tym GM?
                        • qqbek Re: Co do Astry G 23.12.17, 19:38
                          Wydajniejszy silnik?
                          Stary GM-owski (a właściwie Daewoo) 1.2 w Chevrolecie Aveo ciotki mojej żony palił 9 w mieście i 7,5 na trasie.
                          Przesiadła się do cięższej Hondy Jazz, też z silnikiem 1.2 i pali jej 7 w mieście i 5,5 na trasie.
                          Cuda panie!

                          --
                          "Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
                          - I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
                          - Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
                          No niech pan siada."
    • kanna13 Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 22.12.17, 01:18
      Cena jest pochodną rocznika i wyposażenia ale bez względu na to samochód powinien mieć co najmniej poduszki przednie, boczne, klimatyzację więc jakieś 8-10 tys. trzeba przeznaczyć.
      Za dychę kupisz przyzwoite Clio II, czy Seata Ibizę III z 1,2 czy Hyundaia Getz'a (będą miały już też ABS, elektrykę, centralny zamek, radio fabryczne itd.)
      Szukać po dealerach odpowiednich marek a coś się nawet krajowego znajdzie zostawionego w rozliczeniu.
      Oczywiście mogą się trafić jakieś super okazje ale bez tego wyposażenia co napisałem na początku samochodu bym dziecku nie kupił ;-)
      • engine8 Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 22.12.17, 04:27
        Ja kupujac pierwsze auto synowi zwracalem uwage wlasnie na bezpieczenstwo... reszta byla drugorzedna.
        I jak pozniej z nim rozmawialem to tez mowil ze jak dziecku dasz auto ktore moze jechac 150km/h to on pojedzie bo musi dotkanc wszytkich limitow.. A wiec auto powinno byc bezpieczne poniewaz stluczki i wypadki mniejsze czy wieksze beda, Auto ma byc slabe i takie aby sie nim nie mozna bylo popisywac przed nikim.. A to czy bedzie sie psulo to malo wazne - im wiecej problemow tym wiecej sie razem z ojcem naucza.. pierwsze auto przez pierwszy rok ma pomoc mlodemu kieorwcy czuc sie swobodnie na i zachowywac bezpiecznie na ulicy... nic wiecej... Potem dopiero bedzie reszta.
        • galtomone Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 22.12.17, 07:52
          engine8 napisał(a):

          > I jak pozniej z nim rozmawialem to tez mowil ze jak dziecku dasz auto ktore moz
          > e jechac 150km/h to on pojedzie bo musi dotkanc wszytkich limitow.. A wiec auto
          > powinno byc bezpieczne

          150 i bezpieczne???
          Hmmm... nic mi do glowy nie przychodzi...

          > A
          > to czy bedzie sie psulo to malo wazne - im wiecej problemow tym wiecej sie raze
          > m z ojcem naucza..

          No... w miare nowym i bezpiecnzym to sie gora naucza ktory serwis ma lepsza kawe.

          Z jednej storny piszesz o bezpieczenstwie i wymagaiach a z drugiej siegasz do epoki gdzie pol auta naprawial mlotek.

          Nie spina mi sie to w calosc...
          --
          Pozdrawiam,
          galtom

          "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
          • engine8 Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 22.12.17, 18:07
            A ze sie Tobie nie spina to juz nie moja wina niestety...
            Jak dasz mlodemu auto i oczekujesz ze bedzie jezdzil bezpiecznie to sie mylisz dlatego tez skoro nie mozna oczekiwac od mlodego bezpieczenstwa - auto musi to nadrobic.

            Kto Ci mowi ze w miare nowym? Akurat odwrotnie - w miare starym jako ze nic dobrego go nie czeka.
            I dlatego pisze ze stare Volvo (poniewaz nie macie starych amerykanskich klonkierow ) mozna bylo mlotkiem naprawiac ale bylo bezpieczne jak czolg.

            Zaczynacz zalapywac czy ciagle nie za bardzo?
          • engine8 Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 22.12.17, 18:43
            Warsztaty i mechanicy sa potrzebni a znajamosc i mozliwosc naprawy prostych rzeczy bardzo przydatna...
            Pomimo ze moge wszytko zlecac mechanikom to np sam zawsze wymieniam hamulce...i korzystam 3x
            1. Koszt zwykle 1/3 tego co zada mechanik.
            2. Jakosc gwarantowana (u mechanika jedynie zakladana)
            3. Czas. . Na wymiane hamulcow mechanik poptrzebuje aby mu zostawic auto na caly dzien - ja wymieniam tarcze i klocki na jednej osi w ok 1 godzine...
              • engine8 Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 22.12.17, 19:13
                Jeszcze nigdy nikt inny mi tego nie robil.... Podobnie wymiany innych plynow - te czasami zlecam innym (przy okazji) bo np wymiana plynu chlodniczego to strasznie brudna robota... a wymiana (niewymienialnego") plynu w automatycznej skrzyni biegow to tzw "Pain in the butt". Ale wlasnie wymienilem sobie plyn hamulcowy w jednym i niedlugo wymienie w drugim aucie...
                Moj syn podobnie..... Mowi ze teraz moze o polnocy bez swiatel wymienic hamulce.. i chodzi dumny ze zarobil za godzine pracy ~$300 bo przynajmniej tyle sie oszczedza robiac to samemu.
                • engine8 Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 22.12.17, 19:18
                  Rzecz w tym ze smar pod paznokciami trzeba lubic albo przynajmniej tolerowac i miec gdzie oraz czym...
                  Mam swojego mechanika ktoremu daje powazniejsze roboty tzn taki gdzie trzeba podniesc auto wysoko i miec albo pomocnika albo specjalistyczne narzedzia jak np wymiana uszczelki na polaczeniu skrzyni biegow z walem napedowym.
      • galtomone Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 22.12.17, 07:54
        kanna13 napisał:

        > Cena jest pochodną rocznika i wyposażenia ale bez względu na to samochód powini
        > en mieć co najmniej poduszki przednie, boczne, klimatyzację więc jakieś 8-10 ty
        > s. trzeba przeznaczyć.

        A masaż?? Co z masażem???

        Przeciez to niezbedne mlodemu kierowcy, w miescie, pokonującemu trasy 20-30km! ;-)
        --
        Pozdrawiam,
        galtom

        I blame nature for two things. First, that stupidity is painless and second, that hypocrisy is not a cause of rash and diarrhoea.
    • engine8 Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 22.12.17, 04:34

      Jak dziecko puszczamy na rower czy narty to ma obwiazkowo ubierac kask? Ano ma bo wartoscujemy jego glowe..
      Auto to bardzo niebezpieczne urzadzenie a kolizje niestety sie zdarzaja i kto zwykle wychodzi z nich w lepszym stanie? A ten co ma wieksze i masywniejsze gabaryty.
      Jesli najwazniejsze jest zycie i bezpieczenstwo dziecka to auto powinno byc duze ktore ma duzo stali dookola i przy stluczkach czy kontaktach z innymi pojazdami czy slupkami ma zabezpieczyc zycie i zdrowie dziecka.
      Nigdy bym nie kupil malego auta dziecku jako pierwszego...

      Stare Volvo.. te w drzwiach maj szyny.
      • do.ki Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 22.12.17, 07:22
        Byl kiedys test zderzeniowy takiego starego volvo z renaultem modus. Dlatego idac tokiem twojego rozumowania:
        - nie kupowalbym dziecku samochodzu ze 2500 zl. Za tyle to rower mozna kupic
        - istotny przy zakupie bylby rocznik (bo systemy bezpieczenstwa sa jednak stale rozwijane). A i rdza wtedy przestaje byc istotna
        - wiecej blachy to oczywiscie plus, choc nie do konca, bo parkowac trzeba sie nauczyc

        --
        "One should as a rule respect public opinion in so far as is necessary to avoid starvation and to keep out of prison, but anything that goes beyond this is voluntary submission to an unnecessary tyranny, and is likely to interfere with happiness in all kinds of ways." Bertrand Russell
        • engine8 Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 22.12.17, 18:11
          Wszytko zalezy jak juz wile razy powtaralem od tego na ile cenicie zycie ludzkie i jak sie to ma do kosztow naprawy auta i potencjanych problemow z parkowaniem....
          Ja nikomu nic nie narzucam - pisze co ja uwazam za sluszne..

          Najlpeiej oczywisci ekupic najnowsze z wszelkimi zabezpieczeniami i najnowszymi technologiami bezpieczenstwa...
      • galtomone Kask??? Lewak???? Coming out????? 22.12.17, 07:57
        Kask???

        Prawdziwi narcierze i rowerzysci jezdza bez kasku!

        Ilez to juz dyskusji tu na ten temat bylo.... a ty dalej sie nie nauczyles.
        Poza tym jak sie tak "chucha" na dzieci to zgodnie z prawicowymi teoriami sie gejów, cioty i niedorajdy wychowuje.

        Auto dziecko powinno kupic za wlasne zarobione pieniądze, samodzielnie naprawiać, utrzymywac, jezdzic na rowerze bez kasku i z psem wychodzic!
        --
        Pozdrawiam,
        galtom

        "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
        • jureek Re: Kask??? Lewak???? Coming out????? 22.12.17, 10:13
          galtomone napisał:

          > Prawdziwi narcierze i rowerzysci jezdza bez kasku!

          A u kierowców odwrotnie - prawdziwi kierowcy jeżdżą w kaskach!

          > Poza tym jak sie tak "chucha" na dzieci to zgodnie z prawicowymi teoriami sie g
          > ejów, cioty i niedorajdy wychowuje.

          Czyżbym był prawicowcem? No, no, no, czego to się człowiek na forum nie dowie.
          • galtomone Re: Kask??? Lewak???? Coming out????? 22.12.17, 10:57
            jureek napisał:

            > galtomone napisał:
            >
            > > Prawdziwi narcierze i rowerzysci jezdza bez kasku!
            >
            > A u kierowców odwrotnie - prawdziwi kierowcy jeżdżą w kaskach!

            Chyba, ze maja SKode, wtedy kask zakladaja na kapelusz!

            > Czyżbym był prawicowcem? No, no, no, czego to się człowiek na forum nie dowie.

            Najwyrazniej. Choc w mojej osobistej ocenie sporo zalezy od razsadku a szufladkowanie jest glupie. Ale jesli masz ochote byc aktualnie prawicowcem - to nie widze problemu ;-)

            Zawsze sobie mozna zmienic.
            --
            Pozdrawiam,
            galtom

            "Have you ever noticed that anybody driving slower than you is an idiot, and anyone going faster than you is a maniac?" - George Carlin
        • vogon.jeltz Re: Kask??? Lewak???? Coming out????? 22.12.17, 10:43
          > Auto dziecko powinno kupic za wlasne zarobione pieniądze,
          > samodzielnie naprawiać, utrzymywac, jezdzic na rowerze
          > bez kasku i z psem wychodzic!

          Pierwsze auto mogę dziecku jako rodzic kupić, ale rzeczą oczywistą jest, że powinno je samodzielnie utrzymywać, przynajmniej w podstawowym zakresie. I z psem wychodzić też powinno. Co w tym "prawicowego"?
          • galtomone Re: Kask??? Lewak???? Coming out????? 22.12.17, 10:59
            Jak to co. Wszystko - no poza zakupem pierwszego auta.
            Ja, lewcka swinia, swoje pierwsze kupilem sobie za swoje.
            Ale zgodze sie, ze gdyby dzis syt byla odwrotna, to nie liczac sytuacji, ze ktos w rodzinie oddaje fure za darmo/pol darmo co sie zdarza, kupilbym jednak cos bezpieczniejszego niz moje 126p i oczywiscie kask do samochodu :-)

            --
            Pozdrawiam,
            galtom

            "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
        • engine8 Re: Kask??? Lewak???? Coming out????? 22.12.17, 18:14
          Wszytko zalezy na ile wyceniamy wlasna glowe...

          Na dzieci sie nie ducha ale ale nalezy nalezy siebie i ich zabezpieczyc na wypadek glupich zachowan..
          A to za czyje kupowac i czy albo kto ma naprawiac to juz nie nasza rola ale rodzicow...
      • vogon.jeltz Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 22.12.17, 10:41
        > Auto to bardzo niebezpieczne urzadzenie a kolizje niestety sie zdarzaja
        > i kto zwykle wychodzi z nich w lepszym stanie? A ten co ma wieksze
        > i masywniejsze gabaryty.

        Ty się z kimś ścigasz w liczbie bzdur wypisywanych na tym forum, czy jak?

        Tu masz link do crash testu, o którym pisze do.ki. Stare Volvo, słynące z bezpieczeństwa, "z szynami w drzwiach" vs. nowoczesna mała popierdółka:
        www.youtube.com/watch?v=qBDyeWofcLY

        Przy niewielkim budżecie, o jakim mówimy, w tej chwili lepszy prawie zawsze będzie nowszy mały i niż starszy duży. Dodatkowo duży ma zwykle lepsze parametry i prowokuje do szybszej jazdy, co też jest niewskazane.

        > Jesli najwazniejsze jest zycie i bezpieczenstwo dziecka to auto powinno
        > byc duze ktore ma duzo stali dookola

        Tak jest, poniżej Chevroleta Tahoe nie ma co w ogóle oglądać, nie?
        • engine8 Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 22.12.17, 18:22
          Kup Stare Volvo za 1500PLN i nowoczesne male za te same pieniadze bo oczywiscie ze jak wydasz na nowe 20x tyle to inna bajka
          Test sa jakom tam wykladnikiem bezpieczenstwa ale glownie dobra forma reklam i propagandy i kazdy jest precyzyjnie ukierunkowany .
          I teraz wez to stare Volvo i ta nowsze (za podobna cene) i wanlnij w nie Chevroletem Tahoe.. Zobaczymy jak to bedzie wygladac..
          No i jeszcze dodaj do twgo ze w wypadach auta nie wala w sciane dokladnie tak jak w testach...tylko wez wal SUV em z kazdej strony to zobaczysz ktore wytrzyma lepiej...
          • vogon.jeltz Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 22.12.17, 19:30
            > Kup Stare Volvo za 1500PLN i nowoczesne male za te same pieniadze
            > bo oczywiscie ze jak wydasz na nowe 20x tyle to inna bajka

            Nie wiem ile kosztuje takie stare Volvo i szczerze mówiąc specjalnie dla ciebie nie chce mi się szukać, ale to ty podałeś je jako symbol bezpieczeństwa. Wiem natomiast, że Modusa można kupić za 8-9k czyli zakładając cenę Volvo jaką podałeś - nie 20 a ledwie 6x więcej. Przy czym mam podejrzenie graniczące z pewnością, że kupienie 940 w rozsądnym stanie za 1,5k jest niemożliwe.

            > Test sa jakom tam wykladnikiem bezpieczenstwa ale glownie dobra forma reklam i propagandy

            Testy robione w programach motoryzacyjnych? Jakoś nie wydaje mi się, by Renault zapłaciło za ten crash test.

            > wez wal SUV em z kazdej strony to zobaczysz ktore wytrzyma lepiej...

            W Modusie wciąż będziesz miał dużo większe szanse wyjść cało. On ma boczne poduszki.
            • engine8 Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 22.12.17, 19:58
              Nic dla mnie nie musisz ani nie powinienes robic - masz dla kogo podejrzewam.
              I mialem na mysli Volvo serii 200 a nie 940. U nas wieksosc azjatow takie kupowalo dzieciom a nie zadne Toyoty czy inne puszki...a lokalni amerykanie kupuja synom - zwlaszcza takim z ambicjami rajdowcow auta od Policji.
              Ah i najwazniejsze co tutaj jest najlepszym prezentem dla mlodych kierowcow?
              Szkola jazdy.... www.youtube.com/watch?v=k3FoJQLOsU0

              I nie bede sie sprzeczal na temat konkretnych i nie znaych mi modeli czy marek - sami wiecie najlepiej ajkei sa bezpieczne ale nic nie zastapi masy i ilosci metalu dookola.
              Moj syn mial piersze auto Nissan Pathfinder SUV i pomimo ze "pocalowal sie" ze smieciarka to jemu nic sie nie stalo, Znajomej syn walnal slabiej mala Toyotka - ktora w badaniach bezpiecznestwa bila na glowe Pathfindera i pare lat go skladali do kupy..
              • vogon.jeltz Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 22.12.17, 20:19
                Fajna opowiastka, ale ty najwyraźniej nie rozumiesz, co to jest dowód anegdotyczny i dlaczego jest nic niewart. To zresztą z tego samego powodu wydaje ci się, że net neutrality ma negatywny wpływ na szybkość łączy internetowych, bo u ciebie jest gorzej (subiektywnie i pomijając ten drobiazg, że możemy najwyżej mówić o korelacji a nie związku przyczynowo-skutkowym).

                Ja ci odpowiem tak: moim pierwszym autem był Maluch, którego rozbiłem dachując po wpadnięciu w poślizg. Wyglądało to nadzwyczaj dramatycznie i z samochodu nie było co zbierać (mam gdzieś zdjęcia), ale ja sam... wyszedłem z tego zupełnie bez szwanku. Żadnego nawet zadrapania. Nic. Czy to znaczy, że Kaszlak jest najbezpieczniejszym samochodem na świecie?
    • galtomone 0 zł 22.12.17, 07:47
      grzek napisał:

      > Syn wszedł w posiadanie prawa jazdy i żeby nie zakatował i zniszczył mojego aut
      > a, postanowiłem się zabezpieczyć i kupić mu jakieś takie minimalistyczne,

      0 zł
      Już tak w rodzinie ata rozdawaliśmy.
      Jedno dostał mechanik (405 GRDT), wcześniej inne (gdy ja nie chciałem) kuzyn dostał Contura (Mondeo w wersji USA) 2,5 V6

      Reguły zatem nie ma... wszystko zależy kto sprzedaje (chce sie pozbyc), czego chce sie pozbyc, z jakiego powodu - za 100 zl moze byc rdza i trup albo calkiem sensowne auto do jazdy.


      --
      Pozdrawiam,
      galtom

      "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
      • grzek Re: 0 zł 22.12.17, 08:56
        Akurat obecnie nie mam nikogo w rodzinie, kto chciałby się pozbyć samochodu. A nigdy nie kupowałem używanego samochodu a stary to okazuje się, że to jeszcze większy problem. Bo za np 5000 zł możesz kupić zaczynając od smarta przez pandę, clio, yarisa, alfę romeo, różnej maści volkswageny a kończąc na bmw i mercedesach. I na pierwszy rzut oka w ofercie wszystkie bez tzw. wkładu finansowego, gotowe do jazdy.
        • kanna13 Re: 0 zł 22.12.17, 09:25
          Używany to zawsze jakaś loteria ;-)
          Też nigdy nie kupowałem używanego ale celowałbym w segment B a racji tego, że jest to już kawałek samochodu w sensie gabarytów i na ogół będzie to młodszy egzemplarz.
          • galtomone Re: 0 zł 22.12.17, 11:03
            Chyba, ze typoowo do miatsa i okolic.
            Syn kolezanki dostal kilka lat temu C1 - abs, klima, chyba 2 poduszki...i jezdzi. Auto sie nie psuje, pali znosnie... a w trasy i tak juz bierze wieksze Mamy...

            --
            Pozdrawiam,
            galtom

            "If everything seems under control, you're not going fast enough." - Mario Andretti
        • galtomone Re: 0 zł 22.12.17, 11:01
          Im mlodszy, prostszy i wyjsciowo (jak byl nowy) tanszy tym te przykladowe 5k kupi ci mniej problemowy samochod.

          A gwarancji na nic nie ma - mozesz miec i 30 poduszek i skonczyc jako warzywo... - tfu, tfu i przez lewe ramie cos tam!

          --
          Pozdrawiam,
          galtom

          "Have you ever noticed that anybody driving slower than you is an idiot, and anyone going faster than you is a maniac?" - George Carlin
          • who_cares Re: 0 zł 22.12.17, 11:18
            Do 5 kPLN można znaleźć Logana Ph1 1.4 MPI często z klimatyzacją. Jak chcesz żeby syn się zajął nauką a nie rwaniem blachar pod remizą to znakomity wybór :)
            • galtomone Re: 0 zł 22.12.17, 11:30
              Szczegolnie jesli trafi sie różowy :-)

              --
              Pozdrawiam,
              galtom

              "If everything seems under control, you're not going fast enough." - Mario Andretti
    • trypel Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 22.12.17, 12:29
      2000
      moim zdaniem spokojnie starczy na coś co pojezdzi rok-dwa i pozwoli nabrac doswiadczenia. Niech sie poobija, porysuje, a na koniec sprzeda za 500.

      --
      Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
        • vogon.jeltz Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 22.12.17, 20:23
          Znowu bredzisz. W aucie za 2k kupowanym do nauki jazdy na 2 lata nie trzeba wymieniać rozrządu i spokojnie kupisz takie, które będzie miało opony nadające się do jazdy. Olej, filtry, przegląd i OC musisz opłacić w każdym samochodzie, więc co za różnica. Ty po prostu nie rozumiesz, o czym rozmawiamy.
          • misiaczek1281 Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 23.12.17, 17:00
            vogon.jeltz napisał:

            > Znowu bredzisz. W aucie za 2k kupowanym do nauki jazdy na 2 lata nie trzeba wym
            > ieniać rozrządu i spokojnie kupisz takie, które będzie miało opony nadające się
            > do jazdy. Olej, filtry, przegląd i OC musisz opłacić w każdym samochodzie, wię
            > c co za różnica. Ty po prostu nie rozumiesz, o czym rozmawiamy.


            to ty bredzisz i majaczysz jak naćpany ... rozrząd wymienia się profilaktycznie po zakupie i olej także bo nikt nie da na piśmie faktury z ASO na wymianę rozrządu i oleju w strupie wartym 2 000...2 000 zł to kosztuje średniej klasy rower ... to ty nie rozumiesz o czym rozmawiamy...kupić strupa za 2 tysiące i dokładać na naprawy które się za chwilę na 100% pojawią kolejne 2-3 tysiące? to już lepiej kupić auto w lepszym stanie nowsze za 8-10 000 przy którym nie trzeba robić napraw...wierzysz w bajki że w 20 letnim aucie nie trzeba wymieniać opon ani rozrządu? Ktoś tuż przed sprzedażą wymienił rozrząd za 6 stów i założył nowe opony za 8 stów czayli zainwestował 1400 zł w aucie wartym 2 000? nikt tak nie robi....w 90% ofert ludzie wyjeżdżają na maxa te auta,nie serwisują, oszczędzają na wszystkim, zużywają opony a później sprzedają...i nowy właściciel musi inwestować na początek ...
        • loyezoo Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 22.12.17, 20:50
          Po 1 kupując auto w 90% przypadków posiada OC,które na ciebie przechodzi,kwestia czy właśnie dobiega końca,czy jest jeszcze ważne pół roku.Po 2. Pakiet startowy? Brednie powtarzane tu wielokrotnie.Sam teraz sprzedałem jedno z aut (akurat busa) Do wymiany oleju było prawie 4tys.km.Rozrząd wymieniony 15tys.km temu,więc spokój na długo.A z paliwem,to żeś doyebał jak łysy grzywką o kant kuli. Nikt tu nie rozmawia o kosztach eksploatacji tylko o zakupie.Chyba normalne,że na powietrze nie pojedzie,chociaż raz taki samochód miałem :P

          --
          Life is too short to drive boring cars
          • misiaczek1281 Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 23.12.17, 17:05
            loyezoo napisał:

            > Po 1 kupując auto w 90% przypadków posiada OC,które na ciebie przechodzi,kwesti
            > a czy właśnie dobiega końca,czy jest jeszcze ważne pół roku.Po 2. Pakiet starto
            > wy? Brednie powtarzane tu wielokrotnie.Sam teraz sprzedałem jedno z aut (akurat
            > busa) Do wymiany oleju było prawie 4tys.km.Rozrząd wymieniony 15tys.km temu,wi
            > ęc spokój na długo.A z paliwem,to żeś doyebał jak łysy grzywką o kant kuli. Nik
            > t tu nie rozmawia o kosztach eksploatacji tylko o zakupie.Chyba normalne,że na
            > powietrze nie pojedzie,chociaż raz taki samochód miałem :P
            >
            niekoniecznie...najczęściej właściciel sprzedaje gdy kończy się OC i przegląd ...i kilka miesięcy przed sprzedażą nie serwisuje bo po co skoro i tak za chwilę auto idzie na sprzedaż...o kosztach wspomniałem żeby uświadomić że większe są koszty eksploatacji i naprawy takiego strupka niż jego cena 2 000 :) że za 2 000 to można kupić rozsypujący się parch nadający się na złom wymagający licznych napraw na początek sięgających 2-3-4 tys.zł przewyższających wartość auta !!!
            • loyezoo Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 23.12.17, 19:58
              Podałbym ci kilkanaście przykładów,do kupienia od ręki, nie parchów za te pieniądze ale ty wiesz lepiej.

              P/S 1 z brzegu Audi 80 B4 z LPG, po KAPITALNYM (tłoki,pierścienie,głowica,rozrząd,olej etc.) remoncie silnika.Pilna sprzedaż,2 tys. do negocjacji.Tyle,że to nie target dla zakładającego wątek,bo duża pojemność.

              Poza tym jakbyś czytał cokolwiek na tym forum,a nie tylko pisał,to nawet w tym wątku wspomniałem o Punto mojej kobity,które kosztowało 2,4tys i od 2 lat w zasadzie nic poważnego się nie dzieje (2 łożyska wahacza tył,klocki, tarcze,silniczek krokowy,żeby było śmieszniej 30zł NOWY)

              --
              Life is too short to drive boring cars
    • fabiedak Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 22.12.17, 20:14
      Rozejrzyj się wśród poliftowych Megane I. Większe i bezpieczniejsze od aut klasy B, zazwyczaj wyposażone w rozsądne minimum w zakresie komfortu (klimatyzacja). Jest wersja 1.4 16V - powinna być nierujnująca w zakresie ubezpieczeń.

      Te 16-zaworowe silniki są wytrzymałe i niezawodne. Blachy - jeśli nie było kolizji - nawet w pełnoletnich egzemplarzach są zdrowe. Sam mam (jeszcze) kombiaka z silnikiem 1.6 16V. Rdza wyłazi tylko tam, gdzie jakieś naście lat temu był uderzony. Naprawa niby w autoryzowanym serwisie, ale to jednak nie jakość fabryczna. Jedyne, co szwankuje, to elektryka, ale - wbrew obiegowej opinii - w moim egzemplarzu przez lata było wszystko OK, dopiero na starość zaczęły się jakieś problemy. Zazwyczaj zresztą z gatunku tych, z którymi da się żyć (jak humorzasty siłownik szyby po stronie pasażera).

      Plusem (dla nabywcy) są ceny tych aut. Za 2-2,5k PLN już coś sensownego powinieneś kupić.

      Tylko nie sugeruj się stanem kierownicy i główki dźwigni zmiany biegów z tworzywa. Mój bolid ma niecałe 200k na blacie (pewne), a te dwa elementy wyglądają, jakby auto miało ze 3 razy tyle najechane.
    • do.ki Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 23.12.17, 10:41
      Po przeczytaniu wątku w całości (do tej pory) w sumie zgadzam się z galtomonem, tą lewacką... itd.

      Mojemu dziecku mogę POŻYCZYĆ pieniądze na samochód i pomóc w wyborze (mam córki...), a nie kupić samochód. Na szczęście mojej pełnoletniej córce samochód bardziej by przeszkadzał niż pomagał, więc problem jest teoretyczny, ale nie mam zamiaru dawać jej samochodu. Niech sobie na niego zarobi. Mogę jej nawet umorzyć część pożyczki, jak będzie grzeczna. Oczywiście, taka oferta ma "strings attached". Tzn. ten samochód ma być porządny. Np 3-4-letnia A-klasa.

      --
      "Everyone appreciates your honesty, until you're honest with them. Then you're an asshole." - George Carlin
      • grzek Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 23.12.17, 20:37
        Chyba nie bardzo rozumiesz o co mi chodzi. Chcę, żeby syn po otrzymaniu prawa jazdy miał cały czas kontakt z samochodem. W zasadzie w tej chwili nie jest mu do niczego potrzebny ale jak nie będzie jeździł to nigdy się nie nauczy. Oczywiście może jeździć moim ale ewentualny koszta naprawy, jak cos pójdzie mu nie tak, będzie taki jak kupienie jakiegoś starego używanego. Stary jak zostanie obtłuczony czy zajechany to żaden problem, pójdzie do utylizacji, gdy nikt nie zechce go kupić. A ja nie chcę mieć zdewastowanego samochodu. Nie wiem dlaczego traktuje się taki samochód jak coś ekstra przecież to jest w cenie telewizora, komputera, lodówki, lepszego telefonu. Płacę za nauke syna, to mogę jeszcze dopłacić do nauki jazdy. Potem to niech kupuje sobie samochód jaki chce, to już nie będzie moja sprawa.
    • liczbynieklamia Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 23.12.17, 11:02
      Kupisz już coś w okolicach 1000zł - i to przechodzące przegląd bez przysłowiowej "flaszki". Z pół roku pojeździsz, jak się popsuje coś powyżej 100-200zł za naprawę - wyrzucisz i kupisz następny. W spiralę remontową znacznie łatwiej będzie ci wpaść z droższym samochodem - bo kwoty po kilkaset złotych będą się wydawały relatywnie niewielkie, a sumują się do znacznych sum.

      Oczywiście poziom bezpieczeństwa będzie jaki będzie. Dwa kluczowe problemy to opony i korozja podwozia i progów.
        • qqbek Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 24.12.17, 01:27
          grzek napisał:

          > Interesujace jest to co piszesz, nie brałem tego pod uwagę. Bo w zasadzie nie m
          > a powodu dla którego nie można kupować samochodu co trzy, cztery miesiące.

          Jest - nazywa się "przyzwyczajenie" :D
          A co do Twojego dylematu - najlepszy byłby jednak kompakt, bo to trochę blachy wokół było - nie tylko dla bezpieczeństwa, to rzecz ułudna, a dlatego, żeby parkować się progenitura nauczyła poprawnie - potem go wezmą na wakacjach na studiach do dostawczaka (ja tak miałem 20 lat temu) i będzie po kilka centymetrów parkował, bo najdłuższe czym jeździł miało mniej niż 4 metry. Propozycje już padały - moja Astra G, wspomniany tu przez kogoś Renault Megane I Ph II, nie wiem - Nissan Almera N16, czy nawet Syfik VI generacji.
          Jak ma być zupełnie "sztampowo" to Golf IV, albo Pug 307. Jest tak wiele aut, że nie sposób podać jeden konkretny typ, zwłaszcza w wypadku kategorii pt. "coś za jak najmniej pieniędzy". W tej kategorii zwycięzcą będzie auto z udokumentowaną (lepiej lub gorzej) historią, tanimi częściami (tak na wszelki wypadek) i podobające się przy tym (przynajmniej jako-tako) młodemu.


          --
          "Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
          - I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
          - Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
          No niech pan siada."
    • loyezoo Re: Minimalna cena używanego nadającego się do ja 24.12.17, 13:18
      www.otomoto.pl/oferta/toyota-avensis-1-6-benzyna-gaz-klimatyzacja-zadbana-salon-pl-nowe-zimowki-ID6zqM9J.html?utm_source=refferals&utm_medium=traffic_exchange&utm_campaign=olx#xtor=SEC-8

      To tak dla misiaczków i innych,co to nie można zadbanego auta tanio kupić.

      P/S nie mam nic wspólnego z właścicielem tego ogłoszenia


      --
      Life is too short to drive boring cars

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się