Dodaj do ulubionych

Finansowanie samochodu - leasing/wynajem prywatny

22.12.17, 19:54
Co sądzicie o tych programach finansowych zakupu samochodu? Chodzi o PCP (Personal Contract Purchase), czyli wynajem długoterminowy dla klienta indywidualnego, gdzie spłacamy utratę wartości samochodu zamiast jego całej ceny i oddajemy samochód po kontrakcie.

Praktyczna różnica między kredytem taka, że nie musimy mrozić prawie połowy ceny samochodu, którą odzyskamy dopiero po jego sprzedaży, no i przede wszystkim wychodzi prawie 2x taniej niż w kredycie lub możemy kupić prawie 2x droższy samochód przy tych samych kosztach.

W Polsce dealerzy oferują to od kilku lat, w Niemczech i UK, z tego co rozmawiałem, większość ludzi w ten sposób kupuje nowe samochody już od dawna.

Dzięki takiemu finansowaniu Polak zarabiający okolice średniej krajowej może już jeździć nowym, małym samochodem, ale tymi programami są objęte też samochody używane w przysalonowych komisach, więc w podobnej racie miesięcznej można już finansować w ten sposób 2-3 letnie samochody wyższej klasy.

Na zachodzie dzięki takiemu finansowaniu ludzie zarabiający okolice średniej krajowej mogą śmigać nowym BMW 3 czy nawet 5, jak im zależy. W centrali mojej firmy w Niemczech zwykli robotnicy finansują w ten sposób nowe Golfy i Passaty za 250-350 Euro miesięcznie.

Cynk dla misiaczka - nowe Polo to ok. 150 Euro miesięcznie :D
Edytor zaawansowany
  • engine8 22.12.17, 20:15
    Ja po tej stronie kaluzy robilem podobne analizy wile razy - tzn jedynie porownanie kupna i leasingu i generalnie dla ludzi ktorzy nie jezdza duzo, dbaja o auto i oraz wszytkie naprawy i serwisy zlecaja warsztatom oraz co najwazniejsze nie maja zamiaru z nim robic nic poza przewozenien tylka z jednego miejsca do drugiego to leasing jest "lepszym" tzn nie drozszym i o wile mniej problemowym niz kupno...
    Wymienia sie co 3-4 lata auto na nowe i tyle... a suma miesiecznych oplat to mniej wiecej tyle ile auto traci na wartosci ze wzgledu na wiek i przebieg.
    Ale jak sie jezdzi duzo to zaczyna byc to drozszy interes, takze przy zwrocie kosztuja wszytkie zadrapania i uszkodzenia ...
    Musimy pamietaz ze jakakolwiek firma sie tym zajmuje to nie sa oni organizacja charytatywna i musza na tym zarobic...
    Dla mnie do tego czasu zwykle to sie nie oplacalo glownie z dwoch powodow - dojazd do pracy dosc daleki a wiec niemaly przebieg no i co waznjesze to takiego auta nie wolno wziac na tor, nie wolno robic przerobek zarowno mechanicznych jak i programowych itp a to sa pierwsze rzeczy co ja robie w swoim aucie...
    Teraz kiedy juz czas spokojniejszy i na tor jezdze aby innych instruowac (ich samochodem) zastanawiam sie nad leasingiem.... zwlaszcza jesli bedzie to auto elektryczne to wtedy absolutnie leasing poniewaz to juz nie auto ale gadget typu smartfona wiec po paru latach nikt go nie bedzie chcial odkupic,
  • waga170 23.12.17, 02:08
    > Musimy pamietaz ze jakakolwiek firma sie tym zajmuje to nie sa oni organizacja
    > charytatywna i musza na tym zarobic...

    Osoba z mojej rodziny mieszkajaca u Was poszla w lease "with option to buy" czy jak to sie tam nazywa, open end lease czy cus. Samochod jej sie podobal od poczatku i postanowila go kupic na koniec "lease" za ile tam jeszcze tych groszy zostalo. Dbala wiec jak o swoj. Pielegnowala to malo powiedziec. No i w koncu nadszedl dzien gdzie zaproponowali jej cene kupna baaaaaardzo wysoka. Zapytala dlaczego az tyle? Tyle bo niech pani popatrzy, on jest jak nowy!
  • engine8 23.12.17, 04:28
    Hehehehe, nie wiedziala jak sie do tego zabrac...i dala sie wpuscic w dilerowska pulapke.

    Caly deal leasingowy jest prosty w zalozeniach...
    Diler sprzedja klientowi auto za wynegocjwan acene - i oddaje dokumenty do banku. Od teraz juz bank jest wlascicielem.
    Auto ma okreslona cene ktora dzis zaplacisz i diler/bank oceniaja ile to auto bedzie warte na koncu - powiedzmy po 3 latach.. Roznice pomiedzy tym co wynegocjowales i ile bedzi ewarte placisz w ratach (plus koszty i odsetki).

    A wiec po pierwsze negocjujac (bo tez negocjujesz cene auta ) nie mowisz absolutnie ze chcesz kupic na koncu poniewaz nie musisz i absolutnie nic ci to nie daje a zawsze masz ta opcje na koncu a jak sie odkryjesz to mozesz byc na straconej pozycji.
    Jesli chcesz kupic to szukasz auta z jak najnizsza residual value poniewaz rzadko ta wartos mozna negocjawac..
    Generalnie direl nie wiedzac ze kupisz sam chce aby residuial value bylo nie za duze poniewaz jak ty go nie kupisz to on zostanie z autem wycenionym powyzej ceny za ktora bedzie mogl sprzedac...
    Ale jak jest klent i nie moze placic duzo to oni maj wile opcji aby obnizyc raty a podwindowac residual.. i na jedno wyjdzie. Jak bank nie zaprtestuje to problem banku.. :)

    A diler moze miec opcje "regulacji" residual value bo np producenci daja extra "incentives dla dilerow aby niektore auta poszly. i inne o ktorych nie wiem ale slysze ze ludzie negocjuja.
    Jak chcesz kupic i od razu krzyczysz ze bedziesz wykupywac po skonczonym lease to diler powie ci ze bedziesz placic mniejsze raty ale podwinduje residual value i wyjdzie na swoje..

    Ok... Kupiles i szanowales teraz jak podejsc do wykupienia na koncy lease.
    Nie idziesz absolutnie do dilera bo to z zalozenia zlodziej ale idziesz prosto do banku przed skonczeniem lease i tam probujesz negocjowac wykupienie.... Nie zawsze to wyjdzie tzn nie obniza ci ceny ale czasmi dadza sie przekonac ze rzczywiscie warotsc rynkowa tego aut jest mniejsza. glowna zaleta to kupujesz bez posrednika.
    Nawet jak masz naciagneita residual value aby placic mniejsze ratu to mowisz bankowi - hey - oddam ci to auto i teraz Ty sie mecz zeby na nim nie stracic.. a tak ja biore i nie ma kloptow...
    A zalatwiasz to z bankami a nie dilerem poniewaz diler tutaj pelni nic innego tylko role posrednika i za to posrednictwo zaplacisz ale co najgorsze ze wiele bankow pozwal dilerom wlasnie na podniesienie ceny wykupu zeby sobie zarobili....
    i wyglada ze diler zrobil dokladnie tak ... widzie ze auto fajne i zarobi to nie musis ie zgodzic na wykup i co mu zrobisz?

    A jak idziesz do banku to w najgorszym wypadku placisz to co bylo napisane iles lat temu i koniec.

  • waga170 23.12.17, 05:37
    Z calym szacunkiem, ale przypomniales mi swoim dlugim wpisem scene z pewnego filmu, If you need to shoot, shoot, don't talk:)
    Wiec ja krotko: Samochodu, szczoteczki do zebow i zony nie wypozyczam/leasuje*

    *Mam jeden od nowosci od 1983
    Drugi od 1997
    ... ... ...
    ...
    Kupiony w 2016 na 5 lat zero procent, no to ja sie frajera dalera pytam jezeli na zero procent to czemu nie na sto lat?
    Kupiony za gotowke w 2017, bo mam zamiar go komus w ramach prezentu (slubnego) sprezentowac no to chyba nie dam bratankowi rat do splacania!
    Jak kazda decyzja, podejmowana jest na zasadzie TO ZALEZY.
    A teraz po zalatwieniu sprawy z Pan Chierzem i jego siostra Prosta Tom wracam lulu.
  • przyjemny_gosc 23.12.17, 17:54
    Chciałbym zobaczyć jak wyglądają w praktyce te twoje negocjacje... .
  • engine8 23.12.17, 18:43
    Naprawde?.... No coz, zwykle diler mowi ze ja od nich auta nie kupilem ale im ukradlem... A ja uwazam ze i tak przeplacilem.
  • przyjemny_gosc 23.12.17, 23:09
    Generalnie z moich doświadczeń z bankami wynika, że to co opisałeś wyżej, te niby zaawansowane negocjacje, to jest dużo teorii, a w praktyce po stronie banku stoi jakiś specjalista ds. leasingu, który ma wytyczne, regulamin, metodykę zachowania, przepisy i nie zgodzi się na nic z czego później musiałby się tłumaczyć przełożonemu.

    A że Ty jako klient, masz wrażenie, że coś utargowałeś... no cóż, widocznie dobry fachowiec w banku siedział, że nie dał Ci odczuć, że wraz na Tobie zarobili.

    Specjalne negocjacje i specjalne warunki cenowe możesz mieć tylko wtedy, gdy leasingujesz flotę samochodów, masz w tym samym banku inne kredyty, limity, karty kredytowe, przenosisz do nich obroty. Wtedy faktycznie możesz łapać się na tzw. dobrego klienta i będziesz miał taniej, niż człowiek z ulicy. Co nie znaczy, że Bank na Tobie nie zarobi.
  • engine8 24.12.17, 02:14
    Moze to Twoje doswadczenie z Polski.... gdzie rzeczy dzieja sie inaczej..
    Moje nie sa z Polski i tu wszystko sie negocjuje i ja wiem czy wytagrowalem czy nie i nawet ile.... nie ma "specjalistow od leasingu" ktorzy decyduja .. Ja kupujac moge poprosic o rachunki jakie diler placil i wiem ile kto chce zarobic.. jak wiesz jak do tego podejsc to robisz fair interes.. ale mozesz "wycisnac" ile sie da i nic wiecej poniewaz nikt ci nie da nc za darmo i kazdy chce zarobic - pytanie ile im pozwolisz i jak rozegrasz abys Ty "rozdawal karty"...
  • waga170 24.12.17, 04:34
    Sprawa jest podobna na calym swiecie, Ty kupujesz raz na pare lat a oni sprzedaja wiecej niz osiem godzin kazdego dnia i znaja tricki. Na przyklad klient jest zadowolony ze wytargowal niski procent, a powinien byl negocjowac cene.
    I bron boze nie pojsc z baba ktora od razu piskliwym glosikiem krzyknie TAK TAK TAK BIERZEMY:)))
  • engine8 24.12.17, 23:21
    Ja ide z Baba bo ta robi wlasnie odwrotnie i to ok 19:00 - Trzyma ksiazeczke czekowa w rece ale z zimna twarza powtaraz "NIE.... Idziemy do domu...." i zwykle ok 21:00 diler mieknie bo musi sie zdecydowac czy trzymac cala ferajne nastepna godzine czy odpuscic..
  • waga170 26.12.17, 04:01
    Albo Ty sie ozeniles z chlopem albo Baba wyszla za babe.
  • engine8 26.12.17, 04:54
    Nie, to jest normalna baba ktora kotroluje kase i do tego sama nie wydaje..
  • waga170 26.12.17, 05:30
    Jak juz bedzie mialo byc niedlugo po Tobie tfuj tfuj tfuj to daj namiar na wdowke bo juz zaczynam ja lubiec.
  • misiaczek1281 26.12.17, 11:03
    engine8 napisał(a):

    > Ja ide z Baba bo ta robi wlasnie odwrotnie i to ok 19:00 - Trzyma ksiazeczke cz
    > ekowa w rece ale z zimna twarza powtaraz "NIE.... Idziemy do domu...." i zwy
    > kle ok 21:00 diler mieknie bo musi sie zdecydowac czy trzymac cala ferajne nast
    > epna godzine czy odpuscic..
    Jakoś nie wierzę w Twoje bajki że wytargowałeś bardzo korzystne warunki zakupu - leasingu w salonie....Diler i bank to nie organizacje charytatywne i nie rozdają niczego za darmo bez zarobku....
    Ten rabat który wytargowałeś już był wliczony w cenę rat:) A oni tak negocjowali żebyś miał wrażenie że dostałeś auto za pół-darmo :) Chodziło im o to żebyś był zadowolony....żebyś myślał że utargowałeś i zrobiłeś interes życia :) To czysty marketing...jeśli myślisz że kupiłeś auto za pół darmo to dałeś się nabrać bo o to im chodziło żebyś tak myślał:) ...oni i tak na Tobie zarobili...ale są święta i trzeba się czymś cieszyć...radujemy się Twoim szczęściem Allleluja:)
  • misiaczek1281 26.12.17, 11:09
    Ps. utrata wartości nowego auta (50% w 4-5 lat) pewnie też jest wliczona w cenę rat:) Kupując używane zyskuję naprawdę bo:
    1. nie płacę dużej utraty wartości (w używanym jest mniejsza)
    2. Nie płacę procentów - odsetek od umowy kredytu
    3. auto jest cały czas MOJE....mogę z nim robić co zechcę...a gdy auto jest banku nie mogę zrobić nic - żadnych przeróbek - nawet nie mogę założyć sportowego wydechu i przyciemnić szyb bez zgody banku bo to ich własność...mogę tylko jeździć...
  • misiaczek1281 26.12.17, 11:10
    ba...nawet jeździć za dużo nie mogę jeśli w umowie leasingu jest ograniczenia liczby kilometrów np. 20 00 km rocznie :) hehe
  • misiaczek1281 26.12.17, 11:11
    sorry...20 000 km rocznie:)
  • engine8 26.12.17, 17:59
    Juz nie raz Ci pokazywalem matematyke auta...
    Auta traca na wartosci procentow przez wile lat... Tak ze kupujes 4 letnie za polowe ceny ale za nastpne 4 lata ono znow straci polowe tego za ile kupiles...
    Bedac wlascicielem po pierwsze wpakowales gotowke ktora mogla zarabiac na inwestycjach i wszystkie problemy sa teraz Twoimi problemami ... a jak masz leasing to ciagle auto jest banku..

    Prawda z przebiegiem - jedyna opcja to wykupic wiekszy albo wykupic auto po lisingu albo placic kary.
    Sportowy wydech mozesz zalozyc ale przd oddaniem musisz zalozyc z powrotem orginalny (a sportowy np sprzedac)
  • misiaczek1281 26.12.17, 18:15
    engine8 napisał(a):

    > Juz nie raz Ci pokazywalem matematyke auta...
    > Auta traca na wartosci procentow przez wile lat... Tak ze kupujes 4 letnie za p
    > olowe ceny ale za nastpne 4 lata ono znow straci polowe tego za ile kupiles...

    zgodnie z twoją teorią 8 letnie auto powinno być sprzedawane za darmo bo w 4 lata straciło 50% wartości a w drugie 4 lata też 50%... prawda jest nieco inna....przez pierwsze 4 lata traci bardzo dużo ok. 50% a później coraz mniej i mniej (1-5% rocznie).......ba...dochodzi do tego że niektóre chodliwe modele 6-8 letnie tracą symbolicznie np. tysiąc zł na rok...po prostu co miały stracić już straciły w piwrwszych 4-6 latach...
    > Bedac wlascicielem po pierwsze wpakowales gotowke ktora mogla zarabiac na inwes
    > tycjach i wszystkie problemy sa teraz Twoimi problemami ... a jak masz leasing
    > to ciagle auto jest banku..
    Ta! Wpakowałem w używane auto 12 tys.zł...ile by ta gotówka zarobiła gdybym ją zainwestował?
    Oprocentowanie lokat bardzo niskie 1-2% więc na lokacie zarobiłbym 200 zł rocznie haha czyli prawie nic :) a przynajmniej auto jest moją własnością...nikt - żaden bank mi nie wypowie umowy leasingu lub kredytu i nie zabierze auta bo auto jest moją własnością !

    >
    > Prawda z przebiegiem - jedyna opcja to wykupic wiekszy albo wykupic auto po lis
    > ingu albo placic kary.
    > Sportowy wydech mozesz zalozyc ale przd oddaniem musisz zalozyc z powrotem orgi
    > nalny (a sportowy np sprzedac)
    w przypadku szkody całkowitej lub wypadku jeśli kwota odszkodowania z AC nie pokryje szkody to będę musiał dopłacić z własnej kieszeni....nie mogę nic robić z autem - pożyczać nawet żonie , sąsiadowi, nie mogę go sam naprawiać u siebie w garażu, nie mogę nic przerabiać w aucie, muszę zgłaszać każdą awarię i muszę w terminie płacić raty....jeśli się spóźnie mogą wypowiedzieć umowę i zażądać natychmiastowej spłaty całości i zabiorą mi auto !!!...auto muszę oddać w idealnym stanie...Gdy mam swoje to tego wszystkiego nie muszę robić :)
  • engine8 26.12.17, 19:50
    Oj, trzeba bylo nie opuszczac lekcji matematyki...
    No wiec prosty przyklad...
    Kupujesz auto za 60 tys...
    Po 4 latach spadnie do polowy a wiec do 30 tys
    Po nastepnych 4 (a wiec 8 od urodzenia) do polwy z 30 a wiec do 15 tys
    Po nastepnych 4 (a wiec po 12 do polowy a wiec do 7.5
    po nastepnych 4(a wiec po 16) do ok 3.5....
    I tu juz to zwykle zwalnia poniewaz ...
  • engine8 26.12.17, 20:02
    A jak jeszcze to za malo to idzmy dalej ipoliczmy sytuacje po 8 latach..

    A wiec kupujac za 60 tys po 8 latach straciles 45 tys....
    Jak kupiles nowe za te pienidze to kuplies cos bardzo taniego i z najnizej piolki no al emiales gwarancje przez powiedzmy 3-4 lata ale jak kupiles uzywany ale w zyzszej polki ktory kosztowal nowy 120 tys to masz od razu naprawy i koszty

    I wciagu tych 8 lat dolozyles pewnie z 10 tys an naprawy i serwisy... a wiec kosztowalo cie juz 55 tys..
    A wiec to jest ok 580 PLN/miesiac...
    Teraz jak sobie policzysz ze gdybys zainwestowal te 55 tys na 8 lat i powiedzmy dostal 4% odsetek to przez 8 lat zarobilbys na tym ok 20 tys PLN
    A wiec realnie mogles przez te 8 lat miec co kilka lat nowe auto gdzie placilbyc 800 zl na miesiac leasing and nie martwil sie niczym..... a za 800 pewnie mialbyc juz nie takie zle?
  • waga170 26.12.17, 22:50
    > dostal 4% odsetek to przez 8 lat zarobilbys na tym ok 20 tys PLN

    Beda sie teraz podcierac paznokciami bo zainwestowanie w szkielko przyniesie 4 procent po roku, tak im nakaze najmadrzejsza glowa w rodzinie, sam Misiaczek.
  • engine8 26.12.17, 23:17
    Ja czekam jak on mi walnie analize ze jedak lepiej sie oplaca kupic "porzadne" auto za 5 tys bo wtedy ono po 8 latach straci niecale 4 tys.... a 4 tys zainwestowane na 1% praktycznie pokryje oplaty bankowe albo i trzeba bedzie doplacic.... no i z jego punktu siedzenia bedzie mial racje :)
  • waga170 27.12.17, 00:14
    > Ja czekam jak on mi walnie analize
    A ja czekam az fabryki zaczna na ostatnim przystanku lini montazowej niszczyc i uszkadzac samochody zeby je stojacym w kolejce Misiaczkom sprzedawac jako uzywane. To bylby swiatowy przyklad biznesu. Dac klientowi co chce! Polish School of Business!
  • engine8 27.12.17, 01:15
    Problem w tym ze nawet w naszej niskalanej ameryce wielu dilerow kiedy auto sie uszkodzi w transporcie zamiast je sprzedawac jako uszkodzone - reperuja i sprzedaja jako nowe i nieuszkodzone...
    www.quora.com/If-a-new-car-is-damaged-and-repaired-by-a-dealer-can-it-be-sold-as-a-new-car
    Co ciekawe to ze 3 Panow twierdzi ze nie powinno tak byc ale jak zwykle Mr Rodriguez takie reperowal...

    A co dopiero w Polsce?
  • waga170 27.12.17, 07:16
    Rodriguez to jeszcze gadal do rzeczy. Ale ten ponizej to dopiero odkryl Ameryke!!!!

    Vaishali Agrawal
    Answered Jul 15, 2015


    No, it can't be sold as a new car. After purchasing a car this car will be sold as a used car not a new car.
  • misiaczek1281 27.12.17, 19:50
    engine8 napisał(a):

    > A jak jeszcze to za malo to idzmy dalej ipoliczmy sytuacje po 8 latach..
    >
    > A wiec kupujac za 60 tys po 8 latach straciles 45 tys....

    otóż to! straciłem przez 8 lat 45 tys (napraw nie liczysz? nie...z góry zakładasz że nowe przez 8 lat nie będzie się psuło? hehe:)....
    a gdy kupię używane 8 letnie (60-45=15) za 15 tys. i wydam w 8 lat na naprawy 10 000 i stracę na wartości 8 000 w 8 lat to łącznie wydam 15+10+7=32 000 a nowe: 45 utrata wartości + 10 000 serwis = 55 000:) 55000 - 32000 = 23 000 zł jestem do przodu kupując 8 latka i jeżdząc nim 8 lat zamiast nowego też na 8 lat :) i co? udowodniłem że jest taniej aż o 23 000...dla przeciętnego Kowalskiego który zarabia 3 000 zł to sporo :) nara
  • samspade 27.12.17, 22:01
    Nic nie udowodniles. Dajesz rady do których się nie stosujesz. A jeżeli rodzina ma dochód 3000 nawet nie patrzy na nowy samochód.
  • engine8 28.12.17, 00:15
    Nic nie chcialem udowodnic poza tym ze leasing wcale nie jest taka zla opcja w porownaniu do kupna nowego...
    A to czy kogos stac na nowe czy nie to zuplenie inna bajka ...
    Oczywiscie kazdy kupuje to co jest w stanie czy na co go stac.
    I zakladajac ze kogos tam stac na 60 ma opcje kupna albo leasingu.
    I pokazalem ze kupujac nowy wydajesz duzo kasy od razu poniewaz kupujesz 100% auta a wybierajac leasing kupujesz tylko 1/3 czy 1/4 auta i decyzje czy kupic reszte czy nie przesuwasz o 3 czy 4 lata ...

    A to czy ja sie do tego stosuje czy nie nie ma znaczenia poniewaz ja kupujac auto nie kupuje auto ktore POTRZEBUJE ale takie jakie CHCE miec i dlatego wydaje pienidze nie kierujac sie logika ale emocjami.

  • kontakt48 28.12.17, 11:20
    > Nic nie chcialem udowodnic poza tym ze leasing wcale nie jest taka zla opcja w porownaniu do kupna nowego...

    Tylko, że w leasing można wziąć także samochód używany, więc jest kolejny dylemat. :)
    www.fmleasing.pl/porady/samochod-w-leasingu-nowy-czy-uzywany
  • raczki82 25.03.18, 18:38
    Też uważam, że leasing to bardzo dobra opcja. Taki9e rozwiązanie jest świetne jeśli chodzi o większe firmy. Mogą sobie w pewnym momencie zrezygnować z jakiegoś samochodu, który nie jest już potrzebny i nie będzie to za bardzo kłopotliwe. Moim zdaniem najlepszą opcją jest branie leasingu tam gdzie bierzemy samochód. Wtedy możemy trafić ciut lepsze warunki. Np tak jak tutaj - www.renaultfinansowanie.pl/finansowanie/firma . Moim zdaniem bardzo dobre rozwiązanie.
  • jeepwdyzlu 25.03.18, 22:39
    Kur vah uje wypier dalać stąd!

    --
    YCDSOYA
  • misiaczek1281 04.01.18, 19:32
    samspade napisał:

    > Nic nie udowodniles. Dajesz rady do których się nie stosujesz. A jeżeli rodzina
    > ma dochód 3000 nawet nie patrzy na nowy samochód.

    racja - a dlaczego nie patrzy?....większość Polaków zarabia 2-3 tys.zł... czyli większość nie patrzy na nowy nie dlatego że ich nie stać... zarabiając 3 000 to 7 stówek na ratę i 2300 by starczyło do przeżycia miesiąca...nie patrzą na nowy bo nie są głupi...nowy traci 23 000 zł więcej na wartości i się nie opłaci..po co wyrzucać kasę w błoto? idiotyzm......lepiej kupić używany :)
  • engine8 28.12.17, 00:04
    No pewnie ze udowodniles...
    Troche musisz pocwiczyc matemetyke i logike.
    Powyzej pokazalam ze kupienie nowego auta to niekonicznie taki super interes w porownaniu z leasing...
    Teraz jak porownujesz kupno nowego i uzywanego to znow to samo..
    Kupujesz uzywane 8 letnie i zaplacisz 15k to po 4 latach bedzie warte 7.5k a po 8 ok 3k Tak ze za 8 lat straciles 12k...
    Jesli chcesz uzywac 10k na serwisy i biezace naprawy to w takim razie po kupnie starego nalezy do niego dolozyc ok 5k na to aby go doprowadzic do dobrego stanu tzn wymienic opony, hamulce, naprawic drobne uszkodzenia i wycieki, wymienic gumowe uszczelki, weze od chlodzenia itp jako ze te juz sie zuzyly i nie wymieniajc zaplacisz wiecej pozniej.. no i kupujac uzywane zwykle kupujesz czyjes problemy ktorych on nie chcial reperowac bo jemu sie nie oplacalo...
    A wiec po 8 latach koszty: 12tys (strata wartosci 15-3 ) + 5tys naprawy poczatkowe +10k serwisy... Masz wiec koszt 27k..

    No wiec kupiles auto o 1/4 wartosci nowego a po 8 latach kosztuje cie polowe tego co kosztowaloby cie nowe po 8 latach ... czyli stare kosztuje cie proporcjonalnie 2x tyle co nowe.
    No i przez te 8 lat jezdziles starym autem w ktorym co troche cos sie sypie...
    Jesli nie masz wyboru albo masz ograniczone srodki to oczywiscie kupienie 8 letniego moze miec sens jako ze w kieszni liczy sie kwota bezwzgledna a nie wzglednw procenty..... i nawet jak uzywane przez 8 lat kosztuje cie 27 tys to polowe tego co kosztowaloby Cie nowe...

  • misiaczek1281 04.01.18, 19:52
    engine8 napisał(a):

    > No pewnie ze udowodniles...
    no pewnie...ciebie nie przekonają że białe jest białe a czarne jest czarne - nie warto tracić czasu...twierdzisz że używane traci na wartości więcej niż nowe ? śmieszne :) hehe:)
    > Kupujesz uzywane 8 letnie i zaplacisz 15k to po 4 latach bedzie warte 7.5k a
    > po 8 ok 3k Tak ze za 8 lat straciles 12k...

    Tak, w używanym straciłem 12k w 8 lat a w nowym stracę 30k w 8 lat... jestem 18k do przodu...sporo :)


    > Jesli chcesz uzywac 10k na serwisy i biezace naprawy to w takim razie po kupnie
    > starego nalezy do niego dolozyc ok 5k na to aby go doprowadzic do dobrego stan
    > u tzn wymienic opony, hamulce, naprawic drobne uszkodzenia i wycieki, wymien
    > ic gumowe uszczelki, weze od chlodzenia itp jako ze te juz sie zuzyly i nie wym
    > ieniajc zaplacisz wiecej pozniej..no i kupujac uzywane zwykle kupujesz czyjes
    > problemy ktorych on nie chcial reperowac bo jemu sie nie oplacalo...
    jak kupujesz wrak to faktycznie trzeba wydać po zakupie 5 k....ale ja kupiłem bezwypadkowe zadbane Polo (wtedy za 15k) i wymieniłem tylko olej i rozrząd w sumie za 600 zł....więc nie żadne 5k :) jak kupujesz auto od polskiego biednego niedbalucha to owszem...ale niemcy serwisują auta na bieżąco...
    > A wiec po 8 latach koszty: 12tys (strata wartosci 15-3 ) + 5tys naprawy poczat
    > kowe +10k serwisy... Masz wiec koszt 27k..
    12k utraty wartości używki zgoda...600 zł na naprawy serwisowe po zakupie...a w 5 lat na serwisy wydałem ok 3-4 k więc też nie 10k:)
    >
    > No wiec kupiles auto o 1/4 wartosci nowego a po 8 latach kosztuje cie polowe te
    > go co kosztowaloby cie nowe po 8 latach ... czyli stare kosztuje cie proporcjon
    > alnie 2x tyle co nowe.
    utrata wartości nowego w 8 lat to 30 k a używanego to 12 k więc straciłem na wartości prawie 3 razy mniej niż właściciel nowego...:)
    > No i przez te 8 lat jezdziles starym autem w ktorym co troche cos sie sypie...
    szczerze? w 5 lat jazdy 9 letnim Polo posypało mi się: sprzęgło (350zł), łożysko(400 zł), 2x łącznik stabilizatora (2x60 zł), świece 100 zł,regeneracja alternatora 160zł)....rozrusznik regeneracja 200 zł...akumulator 240zł...i to tyle przez 5 lat jazdy używanym...dużo? jedna awaria rocznie...koszty napraw śmiesznie niskie(w sumie koszt napraw tylko ok. 1600 zł)...do tego nowe opony ...razem niecałe 3 000 zł w 5 lat... naprawy tanie rzadkie i proste...
    > Jesli nie masz wyboru albo masz ograniczone srodki to oczywiscie kupienie 8 let
    > niego moze miec sens jako ze w kieszni liczy sie kwota bezwzgledna a nie wzgle
    > dnw procenty..... i nawet jak uzywane przez 8 lat kosztuje cie 27 tys to polow
    > e tego co kosztowaloby Cie nowe...
    bzdura...nowe kosztowałoby mnie ok. 18-22 000 zł więcej niż używane :) Tak jest prawda :)
  • engine8 26.12.17, 17:52
    A kto tobie mowi ze oddaj zadarmow? Ty negocjujeszy jedynie to czy oni zarobia na tobie barzo duzo, duzo czy tylko min.... i ja chce aby zarobili min albo najwyzej tylko troche...
    Oni tobie nic nie dadza za darmo...i nie powinni.
    Ja nie oczekuje bron boze ze oni mi oddadza auto za pol darmo i jedynie nie mam zamiaru im slono przeplacac i np jak moge dostac np 2 letnia gwarancje za darmo to czemu nie ? Mowie im pwrost ze jak to auto takie dobre to dla nich przeciez zadna strata ani ryzyko?
    Wszystko zalezy od tego jakie auto wybierasz - jak nowe i jeszcze najnowszy model to masz w sumie malo marginesu poniewaz wszystko sztyno zapisane i nie maj podstaw isc do bosa prosic od obnizke ... ale juz troche uzywane to inna zabawa.. Jak np stoi dlugo na placu i czas go posunac albo to lease - zwrot po 2-3 latach i poprzednika dobrze wydoili to beda o wiele latwiejsi bo auto juz na siebie zarobilo.. A zadanie kupujacego jest miec jak najwiecej wiadomosci i poznac motywacje sprzedjacego.
    Ale poniewaz sprzedwajacy i ich szefowie/kieorwnicy pracuja za prowizje... a obsluga - na godziny... wiec dobrze byc blisko zakonczenia tranzakcji przed zamknieciem i przychodzi czas kiedy sie musza zdecydowac czy wykopac kleinta i nic nie zarobic przed zamknieciem, czy zamknac tranzakcje i zarobic niewile a nawet wyjsc na zero bo jak sie to przeciagnie i nic z tego nie wyjdzie to niec nie zarobia apracownikom zaplacic trzeba...A jak to jeszcze koniec miesiaca czy kwartalu to bonusy wiszaa i by cmoze zaleza od tego czy sprzedadz czy nie itd itp.
    Tak ze czesto oplaca im sie podzileic prowizjami...
    Ostatnio sprzedajacy "naganiacz" oddal polowe swojej prowizji... no bo albo przyniesie do domu $200 zamiast $400 albo nic... a i liczba sprzedanych aut sie liczy..


  • trypel 22.12.17, 20:35
    Myslalem o czyms takim rok temu, niestety wizja użytkowania tego samego pojazdu przez dłużej niż dwa lata nie przypadła do gustu i mojej zonie i mnie. Poza tym trzymam sie zasady ze na auto nie wydaje więcej niż jedna pensje, raz na 1.5-2lata. A to nie pozwoliłoby na żaden przyzwoity nowy samochód.


    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • jeepwdyzlu 23.12.17, 00:36
    Jeden procent ceny auta brutto jako miesięczna rata netto - ma dziś tylko DB, VAG i lexus - w dodatku tylko jeden model. BMW ale część modeli.
    Reszta koncernów śpi.
    Szkoda, bo powszechnośc w popularnych markach rozbuchała by sprzedaż - na razie nowe auta kupują głównie firmy.

    --
    YCDSOYA
  • liczbynieklamia 23.12.17, 10:55
    Tego typu finansowanie sprawdza się wtedy, jeśli samochód chcemy użytkować krótko i intensywnie. Na przykład dojeżdżamy codziennie po 100km w jedną stronę do pracy (co np. w Niemczech zdarza się całkiem często). W Polsce bardzo niewielu ludzi użytkuje w ten sposób prywatny samochód. Jak ktoś jeździ mało, to zdecydowanie lepszym rozwiązaniem jest albo kupno samochodu nowego na 10 lub więcej lat, albo kupno samochodu używanego.
  • schweppes1 23.12.17, 18:03
    Jeżeli ktoś jeździ mało, to kupno nowego samochodu jest absurdalne, chyba że jest na tyle obrzydliwie bogaty, że mu to nie narusza wyraźnie budżetu.
  • engine8 23.12.17, 18:53
    No niekoniecznie.. chyba ze mowisz jedynie o Polskich warunkach.
  • klemens1 24.12.17, 15:44
    Niby dlaczego absurdalne?
    Kupując nowy na 8 lat tracę tylko 20% ceny nowego w porównaniu do dwukrotnego zakupu 4-latka na 4 lata.
    A to wszystko pod warunkiem, że oba 4-latki są w idealnym stanie i nie trzeba do nich nic dokładać oraz że nowy kupiłem bez rabatów.
    Tymczasem ja swój nowy kupiłem z 18% rabatem, więc przepłacam tylko 2% rozłożone na 8 lat.

    Problem wszystkich mistrzów od obliczeń polega na tym, że nie sumują utraty wartości kupowanych używek, a trąbią tylko o tym, ile to nowy traci. I to już po wyjeździe z salonu - więc niech ktoś kupi taki 1-dniowy - wtedy będzie sens mówić o takiej utracie wartości. Bo póki co jest ona jedynie wirtualna.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • engine8 24.12.17, 23:23
    Ha? dawaj przyklad takiego co traci 20% po 8 latach? Chyba ze masz na mysli 20% rocznie przez 8 lat?
  • schweppes1 24.12.17, 23:51
    Co ty za brednie wypisujesz? Samochód przeciętnie traci na wartości:
    - po zamówieniu 10-20%
    - po wyjeździe z salonu 20-30%
    - po 2 latach 40%
    - po 3 latach 50%
    - po 5 latach 60%

    Potem zaczyna to mocno zwalniać i właśnie wtedy opłaca się kupić używkę, jeżeli jeździ się bardzo mało, bo raczej jeszcze niewiele zdąży się w niej zepsuć.

    Nawet jeżeli chce się mieć samochód na 10 lat i więcej, to i tak przy małych przebiegach nowy samochód jest stratą.

    Nowy samochód opłaca się tylko wtedy, gdy jest intensywnie używany i pracuje na siebie.

    Mówię oczywiście o Polsce, gdzie prywatnych ludzi, dla których zakup nowego samochodu nie nadwyręża budżetu jest jakaś marginalna ilość. Większość popularnych samochodów jest wycenionych na zarobki co najmniej 1500-2000 Euro netto miesięcznie. W Polsce 80% ludzi zarabia do ~3500 zł netto, czyli ~800 Euro więc to wystarcza na samochody typu Skoda Citigo, ewentualnie bazowa Fabia, albo na skraju dojadania gołe Tipo. Finansowanie może to poprawić.
  • toreon 28.12.17, 08:42
    Z tymi 20-30% po wyjeździe z salonu i 50% po 3 latach to raczej lekka przesada.
    Pokaż mi takowe to biorę od razu ze trzy.
  • jeepwdyzlu 28.12.17, 09:13
    tymi 20-30% po wyjeździe z salonu i 50% po 3 latach to raczej lekka przesada.
    Pokaż mi takowe to biorę od razu ze trzy.
    -----
    Ale blondynki czy brunetki?

    --
    YCDSOYA
  • engine8 28.12.17, 17:32
    Ja kupilem swoje E90 3 letnie - w salonie od dilera (zwrot leasingu) z 24 tys mil i jeszcze rokiem gwarancji fabrycznej plus 2 letnia gwarancja tzw certyfication" po uplywie fabrycznej czyli z prawie 3 letnia gwarancja... za 30k. no i diler na tym zarobil juz 2 razy...
    W srodku byla orginalna cena tego auta $52k. A typowa "certyfication" ma wartosc ok $3 tys.. wiec to juz prawie 50% ... Takie samo moglem kupic na rynku od prywatnego tez za ok $26k.. Tak ze po 3 latach polecialo juz 50%.
    Mam go nastepne 3 lata.. I wartosc rynkowa teraz to ok $18k (-40%)
    A auto ma 47k mil i jest w idealnym stanie... Nikt nie wierzy ze to auto ma juz 6 lat.
    Wszytko co mialo sie popsuc to sioe popsula w czasie gwarancji.
    Jedyne co robilem (pomija to co zrobilem bez potrzeby ale dla wlasnego widzimisie) to wymaine oleju i niedlugo zrobie wymiane plyny hamulcowego, swiece.

    I diler co mi sprzedal co troche przysylaja zaproszenie na wymiane na nowe....
    wiesz ile mi oferuje za tzw "Trade-in"? $10k ..... LOL
  • jeepwdyzlu 28.12.17, 17:38
    Engine przez 3 lata zrobiłeś 21 tys mil.
    Czyli 7 rocznie...
    Mało jeździsz....

    --
    YCDSOYA
  • engine8 28.12.17, 18:08
    Tak , malo poniewaz mamy 2 auta i dwoje niepracujacych wiec jezdzimy nimi srednio tylko ok 6-7k rocznie...

  • jeepwdyzlu 30.12.17, 14:58
    U mnie 3 auta, też się nie przepracowuję, ale poniżej 25 tys nie schodzę... Km nie mil...

    --
    YCDSOYA
  • engine8 30.12.17, 16:44
    X5 ma troche wiecej (srednio niecale 8k mil na rok) poniewaz to jest auto na wszystkie dalsze wyjazdy..A na "powazniejsze" wycieczki - zwlaszcza kiedy mamy gosci i rezerwacje to wypozyczam poniewaz koszt wypozyczenia niewiele wiekszy od kosztow uzywania (przebieg, opony , hamulce, serwisy itp) a mozna sobie wtedy "dopasowac" auto do potrzeb i nie martwic sie jak sie gdzies w drodze "in the middle of nowhere" rozkraczy..
  • jeepwdyzlu 31.12.17, 15:54
    No właśnie ciekawy wątek poruszyłeś...
    Po co na codzień, jeśli nie jesteś hydraulikiem - duże auto? Może mniejsze plus coś dużego na 2 tygodnie tylko? Volvo to proponuje z XC40. Leasing a w cenie dwa razy w roku po 7 dni - większy wóz np na wakacje....
    Czuję, że DB, Audi i BMW zrobią to samo....

    --
    YCDSOYA
  • engine8 31.12.17, 18:08
    Z puntu widzenia logiki, masz racje.
    W ogole na codzien wystarczyloby mniejsze i to jedno. Ale w zyciu chcemy posiadac rzeczy ktore Checmy a nie tylko te ktore potrzebujemy...
    Duze jest o wiele bardziej przydatne do przywiezienia wiekszych rzeczy. Niekoniecznie SUV - tyle sami miejsca jest w Kombi - ale te wyszly z mody i tez maj swoje plusy/minusy.. Zwlaszcz jak sie ma dom i ciagle cos kolo niego grzebie.
    Ale chcemy max wygode na codzien i za to placimy..
  • jeepwdyzlu 31.12.17, 19:36
    No dobrze ale czego nie przewiozę X3 a co zmiesci się w X5?
    Czy nie wejdzie do lexa NX a wejdzie do RX?

    Niee.. duze auto nie ma przewozić nawóz czy ogrodzenie, tylko demonstrować Twoj status...

    --
    YCDSOYA
  • engine8 01.01.18, 00:11
    No chyba sie nie zgadzam ze to wielkosc auta demonstruje status....
    Z wlasnego zycia i podrozy wiem ze o wiele bardzieje komfortowi jezdzi sie zwalszcza kiedy jest wiecej ludzi, w aucie gdzie jest wiecej przestrzani i "powietrza" w srodku...
    a to nie tylko moja ale opinia wielu gosci z Polski ktorych wozlismy tygodniami i setki , tysiace mil..

    A do X5 zmiesci sie plyta gipsowa albo sklejka 8'x4' a do X3 juz nie..... sorry na toyotach sie nie znam.
    I m in dlatego X3 bylo odrzucone w przedbiegach poniewaz jak juz SUV to ma byc przydatne
  • jeepwdyzlu 02.01.18, 15:46
    No chyba sie nie zgadzam ze to wielkosc auta demonstruje status
    ---
    Nie tylko, fakt.. inaczej Star byłby lepszy od Żuka 😀 Ale nowa X3 jest większa od pierwszego X5, nie mówiąc już o tym, że nowe polo jest większe niż pierwsza carina... Zatem B przeskoczyło i C ale nawet D...
    Ten trend nie do końca mi się podoba.
    J.

    --
    YCDSOYA
  • misiaczek1281 26.12.17, 11:36
    klemens1 napisał:

    > Niby dlaczego absurdalne?
    > Kupując nowy na 8 lat tracę tylko 20% ceny nowego w porównaniu do dwukrotnego z
    > akupu 4-latka na 4 lata.
    Nieprawda....zamiast procentów używaj kwot:) Kupując nowe auto za 50 000 zł po 5 latach tracisz połowę czyli 25 000 zł.
    Kupując używane za 12 tys.zł po 5 latach tracę połowę czyli 5 tys.zł. Różnica to aż 20 000 zł.
    To średnio 10 pensji...10 miesięcy trzeba na to pracować a poszło jak w błoto...w tym sensie jeśli ktoś jest bogaty to nie odczuje ale dla przeciętnego Kowalskiego 20 000 zł to dużo...


    > A to wszystko pod warunkiem, że oba 4-latki są w idealnym stanie i nie trzeba d
    > o nich nic dokładać oraz że nowy kupiłem bez rabatów.
    > Tymczasem ja swój nowy kupiłem z 18% rabatem, więc przepłacam tylko 2% rozłożon
    > e na 8 lat.
    to mit że w używane trzeba dużo dokładać...ja w stare Polo w 5 lat dołożyłem w naprawy ok. 3 500 zł. W nowym aucie tylko jeden przegląd w ASO to 800 zł. W 3 lata to 2400 na same przeglądy...napraw nie liczę ale załóżmy że tylko tysiąc = różnica żadna :)
    >
    > Problem wszystkich mistrzów od obliczeń polega na tym, że nie sumują utraty war
    > tości kupowanych używek, a trąbią tylko o tym, ile to nowy traci. I to już po w
    > yjeździe z salonu - więc niech ktoś kupi taki 1-dniowy - wtedy będzie sens mówi
    > ć o takiej utracie wartości. Bo póki co jest ona jedynie wirtualna.
    Utrata wartości jest realna ...w pierwszych 5 latach nowe auto traci 50% wartości... najgorsze że 50% od dużej kwoty ceny zakupu nowego 50 000 zł to aż 25 000 zł!!! to wyrzucanie kasy w błoto ... a używane traci 20% w 5 lat ale 20% o kwoty zakupu używanego 15 000zł = 3 000 zł a nie 25 000 zł :) róznica między utratą używki i nówki to 25 000 - 3 000 = 22 000 zł...kupa kasy !!!
  • engine8 26.12.17, 18:02
    Uzywajac kwot zakladasz ze klasa i wiek auta nie maj znaczenia a jedynie kwota?
    No w takim razie najlepiej kupic smierdzacego grata za 800PLN, pojedzic rok dolozyc 200 i sprzedac za 600..
  • misiaczek1281 27.12.17, 19:53
    engine8 napisał(a):

    > Uzywajac kwot zakladasz ze klasa i wiek auta nie maj znaczenia a jedynie kwota?
    > No w takim razie najlepiej kupic smierdzacego grata za 800PLN, pojedzic rok dol
    > ozyc 200 i sprzedac za 600..

    cena zależy od wieku a dla mnie liczy się stan dlatego wolę kupić 8 latka w super stanie niż nowe też w super stanie...ten i ten pojeździ 8 lat a różnica w cenie ogromna...z góry zakładasz że wszystkie używane są "śmierdzące"? tylko nowy "pachnie nowością"? ciekawe masz teorie hehe :)
  • samspade 27.12.17, 22:04
    8 latek w super stanie? Chyba resorak. Zobacz swojego szrota. Opiłki w oleju i check engine. Super stan.
  • tbernard 01.01.18, 12:09
    Bez przesady, super odpicowanych 8 latków jest całkiem sporo.
  • misiaczek1281 04.01.18, 20:00
    samspade napisał:

    > 8 latek w super stanie? Chyba resorak. Zobacz swojego szrota. Opiłki w oleju i
    > check engine. Super stan.

    chyba ci się lata pomyliły bo teraz on już ma 15 lat hehe :)
    gdy kupowałem miał 8 lat i naprawdę był w super stanie...przez te 7 lat jeździło się super:)..- owszem ma checka ale on się zapalił niedawno w wieku 15 lat i teraz jest trochę szrotem ale wtedy w wieku 8 lat nim nie był:) hehe :)
  • liczbynieklamia 28.12.17, 09:34
    > Jeżeli ktoś jeździ mało, to kupno nowego samochodu jest absurdalne
    Kupujesz nowy samochód typu Fiat Tipo za dajmy na to 45 tysięcy złotych. Jeździsz nim spokojnie np. 20 lat - mając na końcu rzeczywisty przebieg w okolicach 200 tysięcy kilometrów. Sprzedajesz za 5 tysięcy złotych (bo niski przebieg i pierwszy właściciel). W przeliczeniu na rok wychodzi 2000zł. Jeżeli dla ciebie to jest obrzydliwe bogactwo, to ja ci serio współczuję. Poza tym szanse na to, że używki wyjdą cię taniej są niewielkie - utrata wartości też jest spora, jak kupisz opony czy wymienisz rozrząd to masz je na góra 2-3 lata (bo potem sprzedajesz samochód).
  • misiaczek1281 04.01.18, 20:04
    liczbynieklamia napisał:

    > > Jeżeli ktoś jeździ mało, to kupno nowego samochodu jest absurdalne
    > Kupujesz nowy samochód typu Fiat Tipo za dajmy na to 45 tysięcy złotych. Jeździ
    > sz nim spokojnie np. 20 lat - mając na końcu rzeczywisty przebieg w okolicach 2
    > 00 tysięcy kilometrów. Sprzedajesz za 5 tysięcy złotych (bo niski przebieg i pi
    > erwszy właściciel). W przeliczeniu na rok wychodzi 2000zł. Jeżeli dla ciebie to
    > jest obrzydliwe bogactwo, to ja ci serio współczuję. Poza tym szanse na to, że
    > używki wyjdą cię taniej są niewielkie - utrata wartości też jest spora, jak ku
    > pisz opony czy wymienisz rozrząd to masz je na góra 2-3 lata (bo potem sprzedaj
    > esz samochód).

    nie opowiadaj bajek że 20 lat i 200 000 km....moje Polo ma 15 lat i 235 000 :) a to mniejsze auto od Tipo więc mniejsze robi przebiegi...20 letnie Tipo to będzie miało 330 000 o ile w ogóle tyle wytrzyma ...i pokaż mi kogoś kto jeździ jednym autem 20 lat ...baju baj:) hehe :)
  • ari 23.12.17, 20:45
    Mówimy o zakupach na osobę indywidualną?
    My jako Polacy mamy raczej tendencję do posiadania niż użytkowania (generalizuję, ale popatrzcie choćby na rynek mieszkań, gdzie niemal każdy ze zdolnością kredytową woli kupić lokal na własność). Powoli się to zmienia, ale jeszcze przez kilka lat moim zdaniem nie będzie to zbyt popularny model finansowania/użytkowania samochodów.

    Tym bardziej, że w Polsce brak zachęt podatkowych czy innych ulg stymulujących wybór nowego samochodu. I dodatkowo, wbrew temu co napisano powyżej, chyba nie jest to oferta dla "dużojeżdżących" - jest limit kilometrów (np w ofercie Fiata 12 tys km na rok) i przekroczenie to dodatkowe $$$...
  • engine8 23.12.17, 21:25
    Jedynie Ci ktorzy maja zamiar wykupic auto na koncu leasingu o km sie nie musza martwic.
    Leasing jest o tyle dobry ze nie musisz kupowac calego auta - kupujesz 1/3 czy 1/4 i masz mniejsze platnosci a co zrobic z reszta to decydujesz pozniej.. Niektorzy nawet oferuja opcje przedluzenia jak sie nie jest zdecydowanym...
  • kos52 24.12.17, 09:16
    Koszty eksploatacji możesz policzyć:

    Kalkulator kosztów samochodu

    i ekonomiczny wybór okaże się jasny.

    Przeważnie decydują inne czynniki a to już własne priorytety.

  • loyezoo 24.12.17, 15:15
    W tym kalkulatorze,najbardziej mi się podoba opcja "mandaty". O ile mi wiadomo,to one nie są obowiązkowe i nie trzeba ich płacić:P

    --
    Life is too short to drive boring cars
  • leasing.24 25.12.17, 21:21
    Tu sprawdzisz samodzielnie ( kalkulator leasingu ) koszt leasingu ustalając opłatę wstępną, okres leasingu i wykup


    --
    leasing | kalkulator leasingowy
  • misiaczek1281 26.12.17, 17:43
    w przypadku szkody całkowitej jeśli autocasco nie pokryje wszystkich strat to firma leasingowa może zażądać pokrycia tych strat od leasingobiorcy...ba...może też zażądać natychmiastowej spłaty wszystkich rat bo gdy auto skasuję to umowa przestanie istnieć....aaaaaa:)
  • misiaczek1281 26.12.17, 17:44
    lepszy mały ale własny z przodu niż duży ale cudzy z tyłu :)
  • leasing.24 01.01.18, 12:42
    jest takie ubezpieczenie GAP, które pokrywa różnicę pomiędzy tym co wypłaci ubezpieczyciel z AC, a zadłużeniem wobec firmy leasingowej.

    --
    leasing | kalkulator leasingowy
  • bywalec.hoteli 27.12.17, 02:23
    Fajnie, jestes z VW?
  • jeepwdyzlu 27.12.17, 18:42
    A swoją drogą ile traci naxwartości baba?
    Zaraz po wyjeździe z sal../znaczy ślubie?
    A potem po roku, trzech, dziesięciu używania?
    W stosunku do wersji demo nówki sztuki nie śmiganej.. czyli narzeczonej?

    J.


    --
    YCDSOYA
  • tbernard 27.12.17, 19:38
    Musiał byś dać kilku zainteresowanym przejechać się i spytać ile byliby skłonni zapłacić. Potem starannie to przekalkulować.
  • engine8 28.12.17, 00:22
    Wartosc Baby zalezy od tego jak Ty wygladasz i ile zarabiasz..
    Jak przez 10 lat nie zrobiles kariery zawodowej albo uchowalez brzuch piwny to Twoja wartos spadla i zadna inn baba cie nie bedzie chcila wiec wartosc Twoje Baby wzrosla....
    A jak zrobile miliona i jests wysportowany i wszytki ebaby na ciebie leca to Twoja baba tez albo stala sie bardzije ztrakcyjna albo jej warots spadla jak nic nie zrobila...
  • waga170 28.12.17, 07:24
    A mnie sie zawsze podobaly takie baby o ktorych mowili ze sa nic nie warte.
  • engine8 28.12.17, 17:33
    A to mowisz o takich jak leasing albo nawet wynajem krotko-terminowy?
  • michzawisza 02.01.18, 13:43
    Warto wypożyczyć samochód w wielu wypadkach, jeżeli mowa o użytkowaniu tak firmowym jak i prywatnym, bywa że to się opłaca jak się weźmie kalkulator do ręki. Polecam Panek SA - wypożyczalnię, która jest od wielu lat na naszym rynku i ma doskonałą renomę.
  • engine8 02.01.18, 18:03
    Raz od nich wypozyczalem i nigdy więcej. Ani ceny Ani serwis Ani nic pozytywnego niestety
  • hukers 03.01.18, 10:29
    Też korzystałem raz z usług Panek SA i byłem bardzo niezadowolony. Najgorszemu wrogowi bym teraz nie polecił.
  • allegropajew 03.01.18, 20:36
    Tylko w Helmutowie oprocentowanie czegoś takiego potrafi być nie tylko ZERO procent, ale czasem wręcz UJEMNE. Marża producenta na aucie jest tak kalkulowana, by tym prostym trickiem uzyskać większą sprzedaż. A że jakość idzie w dudę, to dodatkowo dorobi na częściach. I się kręci.

    U nas odsetki są cały czas chore. Mimo formalnej granicy 10%, he, he, he!!!!

    Gościula
  • spoxy 07.03.18, 09:29
    A moim zdaniem opłaca sie najdroższe auta np. Mercedesa leasingować. Wrzucasz w koszty, auto nowe, wynegocjuj dobrą cenę i masz piękne, niezawodne i luksusowe auto. Tylko mercedes.
  • schweppes1 07.03.18, 09:39
    Zapomniałeś jeszcze napisać u którego konkretnie dealera pracujesz, żebyśmy wiedzieli gdzie nie zamawiać :)
  • funkyworld 09.03.18, 11:53
    To prawda, mercedesa warto brać w leasing. Przed wyborem, robiłem długo analizy i kalkulacje i jeśli dużo jeździsz i nie chcesz zawracać sobie głowy samochodem to tylko leasing.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.