Dodaj do ulubionych

OT - pytanie do "częstolotów"

10.01.18, 00:11
Jako, że nigdzie nie siedzę tak często i gęsto jak tu, a do tego to jeszcze w miarę żywe forum na cmentarzysku forów GW, to pozwalam sobie pytanie zadać tutaj.
Otóż lecę sobie w niedzielę, na dzień, poza kraj.
I nie wiem, czy na spotkanie biznesowe w poniedziałek dotrę ogolony odpowiednio.
No bo z jednej strony wolno mi zabrać (lecę wyłącznie z podręcznym) małą podróżną piankę, z drugiej tylko "jednorazówkę".

Czy ktoś ma doświadczenie w "szmuglowaniu" w podręcznym maszynek systemowych (mam tę z 5+1 ostrzami i bateryjką w środku)? Mam taką szczecinę, że po interwencji jednorazówką, albo wyglądam jak gotów (po wstępnym opatrzeniu) do przewiezienia na SOR, albo jak po dniu picia (nieogolony).
Jak się krzywo na to nie patrzą, to OK.
Jak się krzywo patrzą, to gdzieś pod Sewillą wyląduje w koszu raz użyta maszynka systemowa (nie będę przecież 25 Euro płacił za jej przewóz w jedną stronę).
--
"Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
- I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
- Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
No niech pan siada."
Edytor zaawansowany
  • 10.01.18, 00:40
    Ja sie w zyciu nozem ani szabla nie golilem - zawsze elektryczna i z tym nigdy nie bylo problemu...
    Nie wiem co to "maszynka systemowa" ale jak to wyglada jak maszynka do golenia to nie widze problemu - bo niby dlaczego nie mozna by bylo zabrac be szmuglowania?
    A co to sie stalo ze juz nie wolno brac podstawowych kosmetykow z soba na samolot? Pierwsze slysze.. Plynow w wiekszych butelka nie wolno ale "nie-plyny " zawsze bylo wolno i wszelkie elektryczne rzeczy.

    Jak sie zatrzymujesz w przyzwoitym hotelu to oni zwyle maja rzeczy jak jednorazowki i cos do posmarowania (w najgorszym razie mozesz sie golic na mydlo?) , szczoteczki do zebow, male szampony etc....

    A "szmuglowania" to nie radze "better be safe than sorry"
  • 10.01.18, 01:00
    Właśnie problem to mam z jednorazówkami.
    A pianka? Po prostu mam ulubioną. Tak samo jak wodę kolońską (nieśmiertelna 4711).
    Ale co po wodzie kolońskiej, czy piance, jak mam taki zarost, że albo brzytwą, albo dobrą maszyną (tertium non datur)?

    --
    "Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
    - I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
    - Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
    No niech pan siada."
  • 10.01.18, 01:10
    Eh to nie gol sie od piatku i bedziesz mial "stylowy 3 dniowy" jak ci z Hollywood
    cdn.theatlantic.com/assets/media/img/mt/2017/10/AP_17146499811988/lead_960.jpg?1507232966
  • 10.01.18, 07:51
    Wosk na gorąco przed wylotem, nie będziesz się musiał kilka dni golić.

    --
    .
    -Z TDCI NA ST, a teraz italia z bananami-
  • 10.01.18, 07:55
    I bedzie mial permanentny usmiech jak mu przy szarpnieciu za ten wosk oberwa obydwie wargi.
  • 10.01.18, 08:01
    A pan tu przyjechał w interesach czy pokazać zęby?

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "If everything seems under control, you're not going fast enough." - Mario Andretti
  • 10.01.18, 08:20
    co to jest ta systemowa?
    ja mam elektryczną od zawsze, i to tylko obracaną bo oscylacyjne mi nie podchodzą.
    I od wielu lat wszystko kupuje w wymiarach do latania czyli ponizej 100 ml - kremy, psikacze itd. A co do podejscia to jest bardzo roznie. Niby przepisy są takie same ale we Frankfurcie podejscie jest zupełnie inne niż w takim Luksemburgu gdzie nieraz mam wrażenie że jakbym miał kosę i powiedział że to pamiątka po dziadku to też by pozwolili zabrać na pokład. :)
    Ale w Hiszpanii to większość takich nieogolonych macho wiec ja bym sie nie przejmował

    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • 10.01.18, 08:36
    Masz przeciez produkty przemyslu kosmetycznego
    j jestes na dodatek Polakiem.
    Sadzisz, ze "bezpieczniki" na lotnisku sa malo
    kumaci?
    Slyszales o "terroryscie" z Polski, porywajacym samoloty?

    Reise-Fieber potrafi niezle namieszac, ale bez
    przesady.

  • 10.01.18, 09:54
    Też racja - po prostu nigdy jeszcze nie leciałem bez bagażu rejestrowanego :)
    Zawsze na kilka dni lub dłużej, tak więc z gratami, a nie z pidżamą, gaciami na zmianę i szczoteczką do zębów :)

    --
    "Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
    - I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
    - Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
    No niech pan siada."
  • 10.01.18, 10:09
    Najwazniejsze sa (z mojej praktyki):

    - garnitur (zwany tez Anzugiem)
    - biznesowy plaszczyk na kazda pogode + ew. maly parasol skladany (zeby nie wygladac jak zmoknieta kura)
    - minimum dwie rezerwowe, porzadnie wyprasowane i zlozone bez zagniecen koszule (preferowany jasny blekit)
    - pasujacy do nich krawat bez extrawagancji
    - chusteczki do nosa
    - kilka par skarpetek
    - polbuty biznesowe "na glanc"
    - jakies gatki na zmiane
    - postawowe kosmetyki do golenia "buzki"
    - oprzyrzadowanie informatyczno-komunikacyjne
    - maly NOTES z najwazniejsza baza danych adresowo telefonicznych, gdyby cos sie ze sprzetem stalo

    Kiedys przylecieli do nas Japonczycy z typowymi podrecznymi neseserami "do samolotu".
    Oni takie przygotowania maja we krwi i wszyscy wygladaja tak samo bez zarzutu.

    PS
    Zawsze mozna cos dokupic na miejscu.
    Taka checklista jest dobra, bo czlowiek moze cos przegapic w nerwach.
  • 10.01.18, 17:24
    hahahahahhahahha ...... To chyba jakis adwokat czy co jestes bo nawet ci tzw eurodepotowani juz tak nie lataja?
    A moze Europa ciagle jeszcze nie wyszla z garnituru i krwatow w biznesach?
  • 10.01.18, 18:20
    zalezy od branży
    no i od kraju. Niemcy wciąż trzymają sie mocno krawatów i zwracają do siebie per Sie
    a najlepsze jak na spotkaniu tacy krawaciarze niemieccy po angielsku walą do siebie normalnie po ludzku a na przerwie miedzy sobą Herr Muller oder Dr. Schmalz - i oni tak ze sobą gadają nawet jak sie 20 lat znają i w jednej firmie pracują.

    Jakbyś trafił na duże miedzynarodowe targi branżowe (moje ISH czy inne Fensterbau) to % krawaciarzy dalej ok 20-30

    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • 10.01.18, 18:51
    U nas pamietam w poczatku lat 90-tych przyszedl nowy CEO i na pierwszym spotkaniu wziula nozyczki i obicial sobie i szefom Sprzedazy oraz markietingu krawaty.... I wszyscu odetchneli z ulga... z branzy technicznje krawty dawno wyszly z mody.
    No a oficjalnie czy nie - ludzi tytulujesz tak jak Cie sie przedstawia.. Jak sie ktos przedstawia jestem Mr Smitch to go tak tytulujesz a jak jest Joe to jest Joe...
    Zawsze podobal mis ie luz w relacjach...
    No ale ze pracowalem z japonczyklami to z tymi trzeba bylo toroche inaczej jeszcze dlugo... Teraz tez chyba juz wylezli z krawatow - przynajmniej ich nie ubieraja na spotkania w Stanach.
    I musze przyznac ze im to jakos nie pasuje bez krawatow bo w czarnych garniturach i bialych koszulach zawsze.
  • 11.01.18, 14:10
    jeszcze raz.
    Jak mi sie taki najezdzca germanski przedstawia po angielsku to mówi - hi, jestem Dirk, i tak do niego mówię. Drugi mowi hi, jestem Andreas. I tez tak do niego mówię.
    Ale obydwaj pracują RAZEM od 20 lat i do siebie po niemiecku mówią Herr Kloss, Doktor Schmalz. Ale do siebie po angielsku już per Andreas i Dirk. I to nie raz byłem tego swiadkiem. Takie rozdwojenie jaźni

    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • 11.01.18, 22:11
    trypel napisał:

    > zalezy od branży
    > no i od kraju. Niemcy wciąż trzymają sie mocno krawatów i zwracają do siebie pe
    > r Sie
    > a najlepsze jak na spotkaniu tacy krawaciarze niemieccy po angielsku walą do si
    > ebie normalnie po ludzku a na przerwie miedzy sobą Herr Muller oder Dr. Schmalz
    > - i oni tak ze sobą gadają nawet jak sie 20 lat znają i w jednej firmie pracuj
    > ą.

    To dziwne. U mnie w firmie wszyscy są na ty, niezależnie od wielu i stanowiska. Od studenta wklepującego dane po ceo.
    Z jakiej branży ta Twoja firma?
  • 11.01.18, 13:39
    cytuje: hahahahahhahahha...

    PS
    Jedni musza inni nie.


  • 11.01.18, 18:00
    A japonczykom nigdy przez gardlo nie przeszlo mowic tak prosto po imieniu - u nich to sie w pale nie miesci.
    Jak sie im przedstwiales John i mowilse "please call me John" to nazywali cie "John-san" (Panie Jasiu po naszemu) ale nigdy John..
    Dopiero ci ktorzy byli na stale w Stanach to jakos sie przelamywali jak sie juz tak dobrze "zamerykanizowali" ale ich trzeba bylo tytulowac po nazwisku i jeszcze uzywac ich "San" (odpowiednik Pan.) Imiona u nich sa bardzo prywatne.

    A jak ot wyglada teraz w Polsce i europi z tytulami? Czy ciagle sie ludzie zwracaja do siebie w pracy "Panie inzynierze", Panie kierowniczku" czy po nazwisku?
  • 11.01.18, 18:54
    Normalnieje.
    Zostały urzędy i stare firmy które nawet po prywatyzacji zachowały tytułomanie
    Raz trafiłem na podwładnego który uparcie przez 5 lat mi dyrektorowal. On inaczej nie umiał a ja do niego po imieniu. Ale przez pan.
    Ale u zony w szpitalu dalej sie tytułuje. I tam hierarchia wciąż ma sie dobrze

    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • 10.01.18, 10:20
    strasznieś rozpuszczony. Do 3 dni latam bez nadawanego. On lubi sie spózniać zwłaszcza jak sie przesiadasz na jakimś dużym lotnisku (nie mówię że zginie ale jak doleci 2 dni po Tobie to jakby zginął).
    26 litrowy plecak starcza mi spokojnie żeby sie spakować i nawet wziąc zapasowe buty (nie lubie 3 dni w jednych), dodatkowo w kieszeni plecaka miesci sie komputer 12 cali i tablet, i kosmetyki :)
    Zaletą plecaka w porównaniu do kabinówki jest to że nawet w małych pie...tach nie każą plecaka oddawać przed wejsciem a kabinówkę zazwyczaj tak.

    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • 10.01.18, 10:21



    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • 10.01.18, 11:11
    Fusion Power czy jak jej tam...

    --
    "Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
    - I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
    - Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
    No niech pan siada."
  • 10.01.18, 11:24
    a ja pierdziele...
    Kojące mikro-drgania umożliwiają gładki poślizg po skórze, zmniejszając tarcie i podrażnienia :D
    to taki mikrowibrator do twarzy?

    czego to ludzie nie wymyślą
    dzięki
    wiedza to potęga

    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • 10.01.18, 11:41
    > Fusion Power czy jak jej tam

    OMFG! Zis is for ril?! A może też służyć jako wibrator dla pań?
  • 10.01.18, 11:44
    Zaczynasz wchodzic w komptencje wagi.
  • 10.01.18, 11:49
    Nie wiedziałem, że ma monopol na dziwienie się światu.
  • 10.01.18, 11:59
    U niego swiat zredukowal sie do obszaru pomiedzy pepkiem a kolanem.
  • 10.01.18, 13:16
    Nazimno zawsze musi cos w tym temacie napisac. Ostatnio przybral taktyke zmylkowa. Piszac (bo musi) udaje ze nie pisze tylko sie dziwi ze ja nie pisze. Taki lisek chytrusek. Zwykly zboczeeniec.
  • 10.01.18, 13:37
    Sluchaj, stary porabany koniu - sam jestes zboczencem.
    P...sz bez przerwy o tych okolicach do tego stopnia, ze stalo sie to nudne.
    Komus nawet proponowales koprofagie, ktora wydaje sie byc twoja specjalnoscia.
    Caly twoj mozg zredukowany jest do skojarzen z tymi rejonami.
    Daj se spokoj i nie rznij glupa, jesli nie musisz.
    Ok?


  • 10.01.18, 13:53
    Pisiorek idzie w zaprzeczanie.
  • 10.01.18, 14:01
    Skatalogowac wszystkie twoje "cytaty"...?
    ... zebys wreszcie zobaczyl wlasne porabanstwo...
  • 10.01.18, 14:04
    Tak.
  • 10.01.18, 14:38
    ...chory czlowieku...


    1. A moja sprawa nie jest czy ty na rondzie zmieniasz pas czy podpaske.

    2. Zakazu jedzenia swojeego wlasnego gowna tez nie ma, czyli wolno. Wez troche chleba, musztardy i korzystaj!

    3. Dworak nauczyciel jazdy jak z koziej dupy..

    4. Mnie zawsze stal, podobno z tego powodu mialem problem z przyjsciem na ten swiat.



    Reszte sam sobie "skataloguj"...osiagniesz nirwane.




  • 10.01.18, 16:09
    A teraz skataloguj siebie.
  • 10.01.18, 16:41
    Nic nie wypisuje o lysych motocyklistach i g... w kanapkach.
    Nie musze katalogowac.

    Czym innym sa strzaly ripostowe,
    a czym innym
    krecenie sie w obszarze pomiedzy pepkiem a kolanem, co jest twoim ulubionym zajeciem,
    niezaleznie od kontekstu.


  • 10.01.18, 13:10
    U dobrze wyszkolonego bezpiecznika podejrzenie wzbudza:
    Radio u gluchego
    Biblia albo wieprzowina u Araba
    Produkt kosmetyczny u Polaka.
  • 10.01.18, 10:27
    > Jak się krzywo patrzą,

    Zależy gdzie. My ostatnio przeszliśmy z kosmetykami powyżej 100 ml, bo pan ze Straży Granicznej był wyrozumiały. Innym razem ciecie z firmy ochroniarskiej zapiedrolili nam słoiczek z obiadkiem dla niemowlęcia (fabrycznie zamknięty), bo rzekomo zawierał "niedozwolone substancje".

    Jeśli o maszynki do golenia chodzi, to nie wiem, ale zawsze mam przy sobie obcinaczkę do paznokci z pilnikiem - najbardziej uniwersalne podręczne narzędzie świata. Tym pilnikiem spokojnie można by komuś oko wydłubać lub przebić tętnicę, ale jakoś nigdy nikt nawet nie zapytał. Sądzę więc, że i maszynka powinna przejść - choć nie bardzo wiem co to jest "systemowa".

    A najlepsza rada na takie dylematy - zapuść brodę. To wygodne, przycinasz raz na tydzień, a nie codziennie. I modne.
  • 10.01.18, 10:32
    A jak im broda nie bedzie "pasic" do portreciku paszportowego, to co?
  • 10.01.18, 11:50
    To powie, że tego wymagają jego przekonania religijne.
  • 10.01.18, 11:58
    To go zwina jako taliba.
  • 10.01.18, 12:03
    W Europie?!
  • 10.01.18, 12:09
    A czemu nie?
    Wiadomo, co to za jeden z broda?
    Wlasnie Niemcy obawiaja sie powrotu bojownikow IS, ktorzy "stracili zajecie" w Syrii, Iraku, Afganistanie.

  • 10.01.18, 12:13
    > A czemu nie?

    Bo to się u nas nie zdarza?

    > Wlasnie Niemcy obawiaja sie powrotu bojownikow IS,
    > ktorzy "stracili zajecie" w Syrii, Iraku, Afganistanie.

    Akurat Niemcy, jak to Niemcy - mam podejrzenie graniczące z pewnością - mają tych wszystkich osobników dobrze zidentyfikowanych i skatalogowanych.
  • 10.01.18, 12:36
    Problemu nie ma, gdyby przybyli na niemckie lotnisko, gdzie ich powinni zatrzymac, majac odciski paluchow.
    Problem jest, gdy na lewych paszportach poleca np. do Czech, a potem ktos ich przemyci
    przez granice do Niemiec.
  • 10.01.18, 12:40
    krotka notka o tym problemie:

    www.mdr.de/nachrichten/politik/regional/is-anhaenger-wollen-zurueckkehren-100.html
  • 10.01.18, 10:39
    W biznes klasie są normalne metalowe sztućce w co lepszych liniach , widocznie uznają że przeciętnego arabskiego terrorysty nie stać na takie koszty ....
    Jak ktoś się zresztą orientuje to bez trudu odnajdzie na pokładzie w przedziale pasażerskim siekierę i łom bo jest to obowiązkowe wyposażenie wymagane przez ICAO. Tak samo z "pancernymi" drzwiami do kokpitu gdzie ściankę obok można zniszczyć solidniejszym kopniakiem bo musi być podatna na przyjęcie efektów dekompresji na pokładzie ,,,,,
  • 10.01.18, 17:28
    No bo sztucce sa juz z poza lini ....tak jak z woda to przyniesiona jest trefna ale ta z pijki kolo kibla na lotnisku to juz koszerna.
  • 10.01.18, 11:15
    Wypróbuj "jednorazówkę" BiC. Tak, to ta firma od długopisów.

    Sam od lat preferuję kilkudniowy zarost i zasadniczo korzystam jedynie z elektrycznego trymera, ale swego czasu goliłem się na mokro różnymi "systemowymi" maszynkami Gillette (z tym, że tam były max. 3 ostrza) i jak kiedyś wpadła mi w ręce (promocyjny gratis przy jakimś zakupie) dwunożykowa jednorazówka BiC to ze zdumieniem skonstatowałem, że goli naprawdę bardzo OK, bez odczuwalnej różnicy w porównaniu z "Żiletami".
    Być może moje odczucia były tak pozytywne, bo po prostu mam relatywnie miękki zarost i ów BiC nie musiał się specjalnie wysilać, żeby zapewnić mi satysfakcjonujący efekt, niemniej zważywszy na cenę takiej jednorazówki (3 złote/sztuka?) taki test by Cię nie zrujnował.
  • 10.01.18, 13:11
    tzw. maszynka systemowa z bateriami przechodzi bez problemu, ja ją przewożę w walizce (nie w przezroczystej saszetce którą trzeba wyjąc na taśmę). Podobnie jednorazówki czy maszynki elektryczne. Do saszetki wkładam tylko płyny do 100ml.
    Sprawdzone w Modlinie, Hiszpanii, Portugalii, Izraelu i jeszcze kilku innych.

    Pianka powyżej 100ml to już loteria, jak będzie w saszetce na taśmie to na 99% każą ci wyrzucić , jak w walizce to może się prześliznąć. Mi udało się 2 razy przeszmuglować w kabinówce płyny powyżej 100ml, raz krem do opalania 250ml, raz jakiś balsam 200ml, ale w aerozolu pewno by nie przepuścili (domniemywam bo nie sprawdzałem).
    Jak masz ulubioną piankę to kup wersję 100ml, bo prawdopodobnie większa pójdzie do kosza.
  • 10.01.18, 13:28
    O - i to jest konkretna odpowiedź, dziękuję.
    Co do pianki - zawsze mam gdzieś "zestaw podróżny" na który składa się właśnie ulubiona pianka i pasta do zębów. Piankę można kupić w drogeriach, "jednorazową" pastę do zębów też, ale można też poprosić swojego dentystę (mają najczęściej próbki handlowe - 20ml jak znalazł jest nawet na ponad tygodniowy wyjazd). A żel pod prysznic i mydło w płynie i tak będą w hotelu, to po co targać?

    --
    "Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
    - I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
    - Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
    No niech pan siada."
  • 10.01.18, 14:15
    nie zapomnij grzebienia, o ila masz co czesać

    ty to masz problemy :D

    --
    "W niektórych społecznościach matka ma prawo bezkarnie zabić swoje dziecko o ile nie ukończyło drugiego roku życia. Jakoś specjalnie się nie dziwię"...kaz_nodzieja o niemowlętach
  • 10.01.18, 17:32
    O wlasnie - to wazniejsze niz pasta do zebow... i perfumy czy nawet pizamka....
  • 10.01.18, 17:31
    No ale skoro Ty musisz miec swoja ulubiona pianke, paste do zebow i swoja wode kolonska - wszytko o dobranych zapachach to caly ten interes i zapachy mozesz spaprac takim hotelowym szamonem czy zelem.... :)
  • 10.01.18, 17:47
    zel pod prysznic w hotelu - no czasami sa i czasami nie. czesto jest tylko taka mala torebeczka z szamponem czy czyms tam. ja nie znosze jak mi ktos wlazi do pokoju hotelowego, bo mam zawsze komputer i jakies pierdoly na wierzchui rzeczy poustawiane jak ja chce. a potem przychodzi baba i wszystko przestawia - dziekuje.
    wiec czasami biore od zony puste male pojemniki na cos tam i wlewam sobie wlasny shower-gel, zawsze przechodzi.
    wiem ze moze dla kogos dziwne, ale ja sie tyle najezdze, ze juz mam dosyc czasami roznych dziwnych hotelowych zapachow
  • 10.01.18, 18:23
    zależy od hotelu, wstyd przyznać ale w Skandynawii ze scandica sam wynoszę zapas i używam w innych hotelach bo takich idealnych dla mnie nigdzie nie ma.

    a co do wchodzenia do pokoju - uwaga bo złodzieje dorobili sie już sprzetu do rozkodowywania kart hotelowych, znajomego ostatnio tak obrobili bo tradycyjnie idąc na sniadanie zostawił portfel i telefon...

    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • 10.01.18, 18:30
    Ja - chociaz nigdy mi nic w hotelu nie zginelo, mam jakis taki zwyczaj ze zawsze mam przy sobie - tzn nigdy nie zostawiam w pokoju hotelowym to co gdybym stracil to mialbym klopot a wiec portfel i telefon.
  • 10.01.18, 20:17
    zawsze zabieram z pokoju telefony i "portfel" mam tylko takie male cos na karty i tam trzymam gotowke. reszta mnie nie interesuje - sluzbowy laptop i tablet jest ubezpieczony, wlasnego nie biore od lat - bo niby po co.

    o tym jak sie kradnie w hotelach - cale szczescie widzialem tylko w filmach.
    a ze niestety jezdze zawsza na conajmniej tydzien - no to duza walizka - na kazdy dzien czysty zestaw - bielizna, podkoszulka, koszula itp - podrozowanie z pracy to nie zawsze jest fun.
    hotele z basenem - super, akurat ze jak wracalem to juz byl zamkniety a rano o siodmej to akurat mam czas zeby szybko sie ubrac i zjesc sniadanie...
  • 11.01.18, 14:16
    marekggg napisał:

    > wlasnego nie biore od lat - bo niby po co.

    mój hamerykański pracodawca nie pozwala na korzystanie z gmaila ani logowanie sie na dysku google na służbowym sprzecie (blokada)
    dlatego zrobiłem odwrotnie - wybębniłem zgode na instalacje słuzbowej poczty na prywatnym sprzecie i teraz moge korzystac i z tego i z tego



    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • 11.01.18, 18:05
    No to jeszcze jeden dowod na to ze amerykanskie zasady w ameryce i poza sa inne... A moze to kwestia branzy?
    Nawet bym nie pomyslal ze mi ktos cos zablokuje na komputerze - nawet sluzbowym...
    Jedynie o czym nas informowano ze poniewaz komuter sluzbowy wiec oni maja zawsze prawo zdalnego "wgladu" albo wyczyszczenia dysku jesli tylko beda uwazac to za sluszne.. A ja sobie zalozyle encryption na HDD i mogli sobie zagladac :) Ale w 5 minut po przyjeciu zwolnienia - dysk byl wyczyszczony...
  • 11.01.18, 18:48
    Te zasady są u mnie identyczne tu i tam.
    Tłumacza to bezpieczeństwem itd, o tyle jest to śmieszne ze jednocześnie w pracy muszę używać Google po katem filtrowania informacji im muszę to robić z domu.
    Poprzednio miałem tak jak Ty.

    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • 10.01.18, 18:27
    Kurde, ja jakos was nie pojmuje.....
    Latalem bardzo duzo za modych i czynnych lat (mialem wylatany ponad milion mil na liniach lotniczych i moze dlatego mialem uproszczone podejscie co brac. Zasada nr 1 to biore tylko to co musze i jak najmniejsze.
    Np. mialem/mam go golenia taka mala maszynke troche wieksza od karty kredytowej ktora troche skubala, troche golila ale mozna bylo sie doprowadzic do jakiegos tam znosnego wygladu. Mialem ja zawsze w schowku w samochodzie i zabieralem na krotkie wyjazdy sluzbowe... Kosztowala grosze na internecie...
    Malutki pojemnik z plynem po goleniu, malutka paste do zebow i szczoteczke..oraz dezodorant.. Perfumy? Wody kolonskie? Po co? Prysznic i dezodorant wystarcza.
    W hotelu jest zawsze szampon albo mydlo i to wystarczy aby sie raz czy dwa umyc..
    Na "jednonocny" wypad to zabieralem najwyzej jedna koszule na zmiane, dwie pokoszulki i dwie pary majtek. Jedna para i podkoszulka sluzyly jako pizama a i jakby cos tam sie stalo czy podroz przedluzyla. Spodnie takie ktore albo sie niegniotly za bardzo (wieczorem zawiesilem na wieszaku w lazience i byly proste na rano albo mozna bylo wyprasowac bo i zelazka maja). "Universalne" buty. Tak ze na jedna noc jak lecialem ze zwykla tylko torba z jaka chodzilem do pracy - gdzie miescil sie laptop i troche papierow i troche sie naciagala.. A ciuchy i reszte na podroz sie wcisnely swobodnie poniewaz koszula zwinieta w rolke dookola reszty (tak bay sie nie zmiela). I przezylem z tym dziesiatki lat i podrozy. No ale ja pracowalem w branzy technicznej a nie "fasion"...
  • 10.01.18, 18:39
    to chyba dlatego że ja z branzy budowlanej to mam podobnie, jedyny odchył to zapasowe cienkie spodnie (zdarza sie że po wizycie na budowie już nie ma w czym isć na kolacje) i buty jesli na wiecej niz 1 nocleg. Ale za to pidżamy nie biorę nigdy a prasowanie łazienkowe stosuje od wielu lat, koszula na wieszak i gorąca kąpiel. Rano zawsze idealna.
    Poza tym wprowadzenie 1 litrowej torebki na kosmetyki uprosciło zycie bo nawet mi tam maszynka wchodzi elektryczna.
    Plecak na plecy i w drogę. Teraz jeszcze firma zgodziła mi sie na służbowego maila na prywatnym tablecie i w kolejną podróż zabieram ipada + klawiature i jestem 1.5 kg do przodu :)
    miliona nie nalatałem ale przez ostatnie 6 msc 47 lotów po Europie

    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • 11.01.18, 13:32
    Nagle się okazało, że użytkownicy tego forum, to nie dość, że wybitni kierowcy, to jeszcze regularni oblatywacze. Jeden wylatał milion mil, drugi blisko pół setki lotów w pół roku...
    To w tych samochodach, to chyba jeździcie tylko na parkingi lotniskowe... .
  • 11.01.18, 14:56
    Ten milion mil to jest w milach "karciano-kredytowych". Podroz przez Atlantyk potrafi miec 50 tysiecy "mil". Pani juz nie pamietam z jakiego biura, sprzedawcy biletow, chciala zebym z Los Angeles do Warszawy polecial nastepujaco: Los Angeles-Londyn, Londyn-Toronto, Toronto-Warszawa. GLOBALIZACJA?
  • 11.01.18, 14:59
    ...liczyla, ze cie gdzies po drodze zgubia...
  • 11.01.18, 15:15
    Spusciles sie w jakas menzurke czy po prostu w garsc zboczencu?
  • 11.01.18, 15:34
    ...znow to samo sie w lepetynce zamieszalao...?
  • 11.01.18, 18:14
    A nie to ja nie mowie ile mil ci zapisuja tylko o wylatanych ..... Zapisuja cie mile za mile na poczatku ale jak masz juz tak ze 100 tys to licza ci chyba 150% a potem 200$ i dopisuja ci 50% bonusy za lot klasa biznesow a 100% za pierwsza...
    Tak ze w banku mile sie mnoza szybko..
  • 11.01.18, 18:11
    Chlopie - wez sobie kalkulator
    samolot lata z predkoscia ponad 500 mp/h wiec milion mil to jedynie 2 tys godzin lotu a wiec na przestrzeni 30 lat to jedynie 67 godzin w roku a ze lot do azji to srednio 12 godzin w jedna strone to jak latasz 3 razy w roku to wylatasz milion mil....
    A ja robile srednio 5-6 takichj dlugodystansowych w roku i do tego drugie tyle takich na 3-5 godzin w jedna strone lokalnie..
    Tak ze bylo duuuzo czasu na jazde samchodem w weekendy .... No i sam dojazd do pracy to czasami 20-30 mil w jedna strone ..
  • 11.01.18, 22:32
    Jesteś jakiś dziwny. Raz się przechwalasz, że wylatałeś milion mil, a zaraz później, że to znowu nie tak dużo... .
  • 11.01.18, 22:45
    A moze ty jakos tak patrzysz i widzisz przechwalanie sie tam gdzie go naprawede nie ma?
    Latanie milion mil to tzw "Pain in the butt"...
  • 11.01.18, 23:20
    Ja tam współczuję bardziej, niż ból dupy mam...
    Nie przepadam za dłuższymi lotami.
    Zawsze po locie mam "smak trampka w gębie" i z tego powodu nie przepadam za tym rodzajem komunikacji.

    --
    "Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
    - I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
    - Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
    No niech pan siada."
  • 11.01.18, 23:32
    Powietrze w samolocie jest na zamknietym obiegu, filtrowane ale nie nawilzane. Zawsze biore maly bziukacz do nosa bo inaczej to bym mial w nim sucho. Jak jeden z kilkuset pasazerow kicha to moze zarazic caly samolot. W czasach kiedy mozna bylo palic te filtry byly po jednym locie cale zolte. Jeszcze jedno co robie przed dlugim lotem, poprzedniego dnia nic ni jem:)
  • 12.01.18, 04:28
    Ja pije pare drinkow, potem spie, budze sie jem pije, spie, ogladam film.....i juz prawie w polowie drogi jestesmy..
  • 12.01.18, 04:36
    Ja moge leciec jakies 11 godzin, no moze 12... ale dluzej to meka.. Jak latalem to Singapuru to zamiast leciec ok 17.5 godzin za jednym zamachem to wolalem 11 to Tokyo... pare godzin przerwy potem prawie 8 do Singapuru.. Cale szczescie ze latalismy business bo inaczej mozna sie bylo zesrac....

    Ale chyba
  • 11.01.18, 14:32
    Problem jest tylko z maszynkami, w których można wyjąć samo ostrze (np. żyletka w tradycyjnej maszynce), no i oczywiście z brzytwami. Maszynki elektryczne i te wszystkie wynalazki z ostrzami wtopionymi w plastik (zarówno jednorazówki, jak i te wszystkie Gillette Wilkinson Mach Fusion PowerBall, ...) przechodzą bez problemu.
  • 11.01.18, 20:50
    skoro zwykła maszynka nie chwyta wąsa qbeka, to musi być niezły z niego twardziel z szacunem na dzielni, jeszcze ten zagazowany awd :D

    kto ogląda Gomorre, będzie widział o co chodzi :D

    staticr1.blastingcdn.com/media/photogallery/2017/11/19/660x290/b_1433x630/gomorra-3-streming-diretta-gennaro-savastano-anticipazioni_1696229.jpg

    --
    "Moja sytuacja jest taka, że mam już ostatnie lata na tzw. rozród...mam żonatego kochanka...ogólnie jestem raczej zdrowa"
    kaz_nodzieja, 31.12.2016
  • 11.01.18, 21:56
    Mam zarost jak świnia szczecinę niestety. Niezbyt gęsty, ale za to jednorazówka jest właściwie jednorazowa...

    Nie ma co zazdrościć :(

    --
    "Musimy pogadać, panie Brener. -Zyga wreszcie przekręcił gałkę.
    - I dlatego przyszedł pan uzbrojony?
    - Trąbicz wskazał szyjkę butelki wystającą Maciejewskiemu z kieszeni płaszcza. -
    No niech pan siada."
  • 11.01.18, 22:07
    Ciesz sie ze nie masz "swiderkow" jak niektorzy poludniowcy i chyba wszyscy Murzyni. Wyrasta toto ze skory i zaraz obok z powrotem w nia wrasta. Ja musze sie golic codziennie bo jak nie to broda drapie mnie w szyje.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.