Dodaj do ulubionych

Samochód Zeusa

13.07.18, 09:29
Wątek czysto teoretyczny bo nie rozważam ale ciekawi mnie jak to inni odbierają.
Od jakiegoś czasu w otoczeniu słyszę entuzjastyczne opinie na temat sprowadza aut zza oceanu po tzw. szkodzie całkowitej - podobno można tu wyczaić prawdziwe "perełki" przynajmniej w naszym polskim rozumieniu.
Ktoś tam się chwalił, że sprowadził właśnie BMW 3 z bodajże 2012 roku za - w przeliczeniu po opłatach 30k, ktoś inny Mazdę 6 z 2015 za niewiele więcej. Obejrzałem trochę zdjęć i opowieści tych, którzy dokonali zakupu - fakt na zdjęciach nie wygląda to źle ale jednak kupować po sporym dzwonie z wystrzeloną poduszką? Już pomijając, że często jest to zakup w ciemno, bez oględzin.
Może miałoby to jakiś sens, gdyby była możliwość zwrotu pieniędzy za auto w przypadku gdy jego stan nieco odbiega od deklaracji ale nie każdy taką opcję oferuje.
Edytor zaawansowany
  • jeepwdyzlu 13.07.18, 12:20
    Zeus to chyba jeździł na centaurze?

    A na poważnie: nie ma darmowych obiadów.
    Auto tanie jest tanie bo miało dzwon i zostało kupione za bezcen.
    Owszem, w usa są samochody tańsze niż w Europie, ale dolicz prowizje pośredników, transport statkiem przez ocean, cło itp...



    --
    YCDSOYA
  • tanebo2.0 14.07.18, 07:26
    Plus to że amerykańskie auta mają tandetne wykończenie...
  • nazimno 14.07.18, 07:32
    Niektore boginie tez ujezdzal z dobrym skutkiem.
  • engine8 15.07.18, 05:54
    I samochody ktore warto reperowac i jeszcze na tym niezle zarobic sprzedaja sie na miejscu..
  • szymi_mispanda 13.07.18, 13:08
    ja z wlasnego doswiadczenia

    - pierwszy lexus moj
    - z usa
    - total loss pierdyknal prawym przodem prawie do kielicha doszlo

    poduszki oczywiscie strzelily, z przodu z mechaniki wszystko przed glowna chlodnica do wymiany sama chlodnica tez
    rozciagany na ramie byl rowniez
    plus prace blacharskie I lakiernicze lacznie z nowymi drzwiami przednimi z prawej bo one tez ucierpialy

    jezdzilem nim 3 lata

    teraz mam juz 3 auto po nim, nie total loss

    szczerze wogle nie widze zadnej roznicy

    ani nic z opowiesci dziwnej tresci ze "pewnie jezdzil krzywo zostawial 4 slady itp itd."

    jasne jak mam kase to wole nie po przejsciach ale tak z perspektywy to naprawde jezdzil do limitera na 250kmh, jechal jak po szynach, nic sie nie psulo, nic nie bylo widac

    chyba zalezy jak kto sobie ten samochod zrobi


    aaa…. na pomiarze wychodzilo ze prawe przednie kolo jest o 8 mm przesuniete do tylu

    I to tyle - mysle ze jakby teraz byla dobra okazja w korzystnej cenie I bym mial mozliwosci sprawdzic samochod przed kupnem co trzeba bedzie zrobic to bym na pewno od razu takiej oferty nie odrzucil

    taka postawa nie nie na pewno nie bo nie to najczesniej maja ludzie ktorzy nie sa fanami motoryzacji ale na szczescie dla nich oni kupuja "zwykle" samochody a takich na rynku wtornym jest mnostwo wiec zawsze znajda inne do wyboru

    jak chcesz na rynku wtornym kupic AMG albo Lexusa F to masz mniejszy wybor - a juz szczegolnie w polsce
  • toreon 13.07.18, 15:19
    No tak ale tu właśnie rozchodzi się o brak możliwości oględzin danego egzemplarza. Jeśli mamy przeciętnego polskiego zjadacza chleba, który bazuje tylko na tym co deklaruje pośrednik, ewentualnie na zdjęciach to raczej wiele on nie jest w stanie zweryfikować. Czyli mówiąc krótko - loteria. Albo będzie to coś akceptowalnego albo nie.
    Nie wiem dokładnie jakie oni mają kryterium szkody całkowitej ale zakładam, że samo uszkodzenie blacharskie na to się nie kwalifikuje.
    Ale fakt, pewnie lepiej zadać sobie trochę trudu i spróbować kupić w ten sposób coś naprawdę fajnego niż poleasingową octavię w Polsce czy innego focusa.
    Znajomy kupił tak Bejcę 330 w cenie gołego Golfa z tego samego rocznika.
  • szymi_mispanda 13.07.18, 15:35
    jak nie ma mozliwosci obejrzenia, nie ma mozliwosci zeby ktos zaufany kto sie zna dokladnie to sprawdzil to ja odradzam

    ale to sie przklada tez na dalsze uzytkowanie jak juz sie okaze ze auto jest zrobione ladnie cacy wszystko - jak ktos nie ma zaufanego serwisu I choc troche sie nie interesuje to odradzam kupno jakis lepszych aut

    co do cen

    ja kupowalm tamtego z usa lexa w 2011 chyba byl to gs46 z 2009
    z tego co pamietam wyszla rownowartosc gdzies 75 000 pln a calosc ze zrobieniem gdzies 110 000 pln

    I mysle ze to byla genialna cena wtedy za niego wrecz zajebista

    no ale robili go 6 miesiecy


    co do kryteriow total loss to nie znam szczegolow

    ale sa ostre w sensie ze cos troche tylko bardziej pierdykniesz I juz jest total loss


    ten samochod to byl z przodu rozwalony tak jak pisaqlem ze az prawe drzwi dostaly (PP blotnik w nie zapodal I przestawil) ale z drugiej strony szybe czolowa nie pekla nawet

    oprocz tego ze sie chlodnica wylala to wsiadales I odpalales I mozna bylo jechac w kolko po placu dopuki sie temperature nie podniosla
    no ale mowie to nie dla takich normalnych klientow tylko takich bardziej wielbicieli

    zreszta normalni I tak nie kupia samochodu z silnikiem powyzej 4 litrywiec w zasadzie nie ma dla nich problemu
  • engine8 15.07.18, 06:29
    Nie ma sztywnych kryteriow jesli chodzi o total loss. Wszytko zalezy za ile sie sprzeda wrak... i ile moze kosztowac naprawa ... Z tym ze tutaj klient ma prawo wybrac zaklad i wymagania naprawy. Do tego ubezpiecznie dopisuje potencjalne dodatkowe koszy po rozebraniu auta.. i decyduja co robic...
    Generalnie jak napraw przekroczy 60% to jest zwykle total ale nie jest to wycen absolutna poniewaz jeden klient slucha i
    zgadza sie z wycena ubezpiecznia - tzn ze np wymiene czesci na uzywane.... a inny upiera sie ze nie tylko czesci maja byc nowe ale auto po naprawie musi przejsc ceryfikacje u Dilera.... ...
    No i wycena wyglada tak ze warszta pyta czy wyceniac do naprawy czy to kasacji....

    Tak ze np ja wymusile kiedys kasacje a auto bylo bardzo lawe i tanie do naprawy jak ktos chcial...

    Obecnie nalezy uwazac poniewaz jest masa aut po-powodziowych ktorych ubezpiecznia probuja sie pozbyc.... a wiec bedzie to auto "bezwypadkowe" ktore moze miec bardzo trudne do zidentyfikowania problemy (typu korozji czy zaklocen elektroniki) do koncza zycia.
  • szymi_mispanda 16.07.18, 09:44
    ale to nie ma sie czym chwalic

    wszyscy wiemy ze amerykanie sa najwiekszym wrzodem na dupie matki ziemi a jeden amerykaniec jezdzacy tesla I zlomujacy samochody co 2 lata oraz zuzywajacy w czasie jednego posilku w mc donaldzie wiecej papieru niz 100 osobowa wioska w kongo przez 10 lat

    jedne taki amerykanin zuzywa tyle zasobow planety co srednio 100 osob z calej reszty swiata

    nawet jak ma "papierek lakmusowy" I jezdzi tesla oraz jest wegetarianinem

    gdyby ktos chcial naprawde pomoc planecie tak aby odzyla to powienien na poczatek odparowac USA z powierzchni ziemi
    I to pisze ja - nie eolog ktory ekologie mam w dupie hehe
  • tbernard 16.07.18, 10:54
    A jak myślisz, czy podczas epoki wyścigu zbrojeń i podczas podboju kosmosu, to czy USA bardziej rabunkowo podchodziło do zasobów niż teraz, czy mniej.
  • szymi_mispanda 16.07.18, 11:04
    mysle ze dokladnie tak samo wtedy jak I dzisiaj

    roznica jest taka ze wtedy kosztem zuzywania tych zasobow mielismy postep I rozwoj

    a teraz kosztem tych samych zasobow nie mamy rozwoju tylko produkcje konsumpcyjnych gadzetow w miliardach egzemplarzy

    w tej chwili jeden "przykladowy Galtom" kupujac kolejny telefonik smartfonik po pol roku bo poprzedni mu sie znudzil tym tylko jednym czynem zuzywa wiecej zasobow niz neil Armstrong zuzyl w ciagu swojego calego zycia

    tylko dzieki neilowi ludzkosci sie rozwijala a milard tych "galtomow" ziuzywajacych zasoby nie dostawia zadnej cegielki do rozwoju

    to jest niestety obecny model
  • engine8 16.07.18, 17:32
    A co tobie sie salo? Od kiedy to entuzjasci motoringu wogle zastanawiaja sie na ekologia? Licza sie KM i dzwiek z rury....
  • qqbek 13.07.18, 15:41
    Z jednej strony tak, z drugiej mam znajomych handlarzy, którzy ciągną auta z USA i sami nimi nie jeżdżą :D
    To chyba mówi trochę o tym, czym handlują :)

    Co do samodzielnego sprowadzenia - dużo zabawy, mnóstwo wydatków, długi czas oczekiwania, konieczność konwersji (najgorzej, jak trzeba światło przeciwmgielne i cofania dorobić, bo normalnego się nie da - wczoraj widziałem Yariskę I sprowadzoną z Kanady (nawet nie sądziłem, że tam to sprzedawali - a okazuje się, że tak, jako Vitz) - dołożone lampy wyglądały wprost komicznie).

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • loyezoo 14.07.18, 15:52
    Też mam znajomego,który ostatnio trochę tych aut sprowadził.Dlaczego nimi nie jeździ,otóż dlatego,że są tandetnie wykonane (chociaż przez długi czas,kilka lat temu,jeździł 300M Hemi) oraz może dlatego,że sprowadził 8 Fordów Fusion (nasz Mondeo),a sam na co dzień ma A8.
    Co do zabawy.Nie ma absolutnie żadnej.Płacisz 500$,koleś za ciebie licytuje i wszystko załatwia (papiery,wysyłkę etc.).Ty tylko czekasz.
    Co do konwersji,obecnie jest dużo prostsza niż kiedyś,a już żeby w Yaris nie zmienić lamp na europejskie.(chociaż pooglądałem zdjęcia Vitza,to powinno być wszystko normalne)

    --
    Life is too short to drive boring cars
  • marekggg 14.07.18, 18:13
    8mm przesuniecia - sa normalne kraje w ktorych by badan nie przeszedl. w polsce widocznie mozna.
  • szymi_mispanda 14.07.18, 19:12
    a w ktorych to krajach geometria podwozia jest badana w czasie przegladu? po co to gadac jak sie czlowiek nie zna
  • do.ki 14.07.18, 20:53
    To jest coś, czego chyba nie zrozumiem. To znaczy, rozumiem podniecanie się porządnymi silnikami i tak dalej. Też lubię. Ale, i to jest DUŻE ALE
    Popatrzcie jak jeżdżą Niemcy po swoich drogach. Zdarza się, że lewym pasem ciągnie Clio, wcale nie na wypasie, 180km/h i daje radę. Jeżeli wy potrzebujecie V12 żeby jakoś jechać, to sorka, ale wy miękkie fiuty jesteście. Po cholerę wam te stare amerykańskie trupy? Dopóki nie rozmawiamy o egzemplarzach rzadkich, albo w ogóle niedostępnych na europejskim rynku, to lepiej kupić nowy z salonu w Europie.

    --
    "The best argument against democracy is a five-minute conversation with the average voter." Winston Churchill
  • szymi_mispanda 15.07.18, 08:56

    > Popatrzcie jak jeżdżą Niemcy po swoich drogach. Zdarza się, że lewym pasem ciąg
    > nie Clio, wcale nie na wypasie, 180km/h i daje radę. Jeżeli wy potrzebujecie V1
    > 2 żeby jakoś jechać, to sorka, ale wy miękkie fiuty jesteście.

    to tylko znaczy ze nigdy nie jechales duzym silnikiem w dobrym wozie

    to nie ma nic wspolnego z predkoscia I sciganiem sie z muchami w 2.0

    sprobuj sie kiedys przejechac nawet do predkosci 50kmh to zrozumiesz roznice
  • nazimno 15.07.18, 10:28
    Kiedys niejaki crannmer opowiadal jak jezdzil
    leopardem. To jest dopiero przypadek
    prawdziego "faceliftingu" miekkiego fiuta,
    w dodatku gladkolufowego.

    Tak czy inaczej, w warunkach miejskiej
    ciasnoty, upierdliwosci ustawiania zakazow,
    jeszcze wiekszej upierdliwosci policji,
    jezdzenie duzym grzmotem jest symptomem
    masochizmu behawioralnego.
  • hutchence 18.07.18, 18:57
    Nie każdy mieszka w zatłoczonym syfie. Szymi ma rację w 90%. Te 10% to o odparowywaniu USA. Kompletnie się z nim nie zgadzam w tej kwestii.
  • do.ki 15.07.18, 21:24
    Etam, szymi, bajdurzysz. Do prędkości 50km/h to żaden silnik spalinowy nie podskoczy elektrycznemu. To jest dopiero jazda. Spróbuj, to może zrozumiesz.

    --
    “The pen is mightier than the sword, but only in retrospect. At the time of combat, those with the swords generally win.” Margaret Atwood
  • szymi_mispanda 15.07.18, 22:41
    ani nie chodzi o przyspiesznie ani o predkosci ani o dynamike

    wiadomo v8 czy v12 to wszystko zapewnia

    ale roznice sie czuje juz po odpaleniu silnika na postoju

    w dobrym wozie v8 I v12 czuemy sie jak kapitan imperialnego gwiezdnego niszczyciela gwiezdnego

    w zwyklym gracie z R4 jak operator kosiarki
  • jeepwdyzlu 16.07.18, 00:40
    w zwyklym gracie z R4 jak operator kosiarki
    ---
    Zwłaszcza w dużym aucie. Moc to nie wszystko. Kto nie jechał V8 czy chociaż R6 w BMW nie wie na co zwracamy Waszą uwagę. Panowie, moc z pojemności, kultura pracy silnika, podatność na szybki wzrost obrotów - tego się nie da zastąpić turbiną.
    Ktos tu wyżej coś pisał o clio pędzących 180 i o nas -siebie też zaliczę bo kocham motory wielocylindrowe - że jesteśmy mietkie fiutki. Bo on - twardy fiutek - pędzi litrowym clio 180...
    No i co można takiemu odpowiedzieć?
    Żeby go nie upokorzyć?
    Może tak...jak w reklamie podpasek: spróbuj a zobaczysz....


    --
    YCDSOYA
  • tbernard 16.07.18, 10:03
    "Panowie, moc z pojemności, kultura pracy silnika, podatność na szybki wzrost obrotów - tego się nie da zastąpić turbiną."
    No i dobrze, w sam raz dla kulturystów. Ale nie wszyscy muszą pasjonować się kulturystyką.
  • szymi_mispanda 16.07.18, 10:15
    Przeciez nikt z nas kulturystow nie pisal wam suchoklatesy ze macie sie fascynowac normalnymi silnikami V8 I V12.

    To ty zaczales z kims tam jeszcze nas przekonywac do jazdy litrowym clio 180 konnym.

    Ja tam nic nie mam do 1 litrowcow. Wrecz przeciwnie - jak wszyscy beda jezdzili 1.0 clio a tylko ja V8 to bede jeszcze bardziej egzaltowany hehe.
  • tbernard 16.07.18, 10:44
    Ja nic nie pisałem o clio, tym bardziej litrowym i 180 konnym.
    Jak wszyscy będą jeździli pojazdami z silnikami o pojemności 1.0, to V8 nie będą produkowane i będziesz skazany już tylko na spawanie sobie pojazdu ze szrotów. Nie mam nic przeciwko takim spawanym pojazdom dla miłośników kulturystyki o ile przechodzą poprawnie solidny proces kontrolny.
  • szymi_mispanda 16.07.18, 11:14
    w sumie to kiedys mnie to martwilo ta wizje przyszlosci

    ale ze w normalnych krajach w kazdym odpowiedniku polskiego "wojewodztwa" jest minimum jeden tory wyscigowy z imprezami co weekendowymi gdzie mozna sobie jezdzic czym sie chce to juz mnie ta wizje tak nie martwic

    poza torem mozna uzywac transport zbiorowego ktorym w normalnych krajach na odleglosci wieksze nie 5km I mniejsze niz 1000 km jest kolej

    wiec nawet jakby ta wizje twoja o braku produkcji v8 sie ziscila to ja sobie zawsze bede V8 jezdzil w weekend po torze, dojade tam koleja

    a problemy Lmeingow, Januszy I Grazyn klekoczacych swoimi 1 litrowcami "autostrada do zakopanego" nie sa moimi problemami
  • tbernard 16.07.18, 21:59
    > a problemy Lmeingow, Januszy I Grazyn klekoczacych swoimi 1 litrowcami "autostr
    > ada do zakopanego" nie sa moimi problemami

    Szczerze mówiąc to nawet do głowy mi nie przyszła żadna Grażyna, żaden Janusz i tym podobne. Skoro Tobie przychodzą, to wbrew temu co piszesz masz z tym jakiś problem ;)
  • mykonid 16.07.18, 11:47
    Kulturystów:)))))))))))) Dobry żart:))))))))
  • do.ki 16.07.18, 11:38
    > w dobrym wozie v8 I v12 czuemy sie jak kapitan imperialnego gwiezdnego niszczyciela gwiezdnego
    > w zwyklym gracie z R4 jak operator kosiarki

    Dokladnie tak jest! Wiem o tym. Jednak nie ma sensu jezdzic wszedzie gwiezdnym niszczycielem. Kosiarka wystarczy.

    --
    "Everyone appreciates your honesty, until you're honest with them. Then you're an asshole." - George Carlin
  • szymi_mispanda 16.07.18, 11:44
    to prawda

    ale zeby nie bylo tak ze "gwiezdnych niszczycieli" nie beda produkowac

    poza tym o ile np w UAE raczej musisz miec samochod (jest tramwaj niby nawet, sa autobusy ale to jezdzi raz na godzine) to w europie zachodniej jak widze miec nie musisz

    natomiast polsza wg mnie jak zwykle zgodnie z tradycja III RP "bierze to co najgorsze z obu swiatow"

    tzn. podatki horendalne, beznyna droga (jak w zachodniej auropie)

    PKSow prawie nie ma, kolej w ilosci szczatkowej (jak w dubaju)

    hehe

    jak zwykle polakom zawsze wiatr w oczy buahha
  • liczbynieklamia 16.07.18, 14:02
    > Zdarza się, że lewym pasem ciągnie Clio, wcale nie na wypasie, 180km/h i daje radę
    Jak jadę jakimś marnym samochodem, to też mam wewnętrzne pragnienie dojechać na miejsce i wysiąść z tego g...a jak najszybciej. Natomiast do spokojnej jazdy takie V8 czy V12 nadaje się zdecydowanie lepiej.

    > ale wy miękkie fiuty jesteście
    To jest argumentacja typu "ten koleś ma tak śliczną kobietę pewnie tylko dlatego, że przy brzydkiej byłby impotentem".
  • do.ki 16.07.18, 15:15
    > Natomiast do spokojnej jazdy takie V8 czy V12 nadaje się zdecydowanie lepiej.

    Gdy przesiadalem sie z powrotem do R4 pare miesiecy temu, to mialem podobne obawy, ale okazuje sie, ze jest postep. Silnik elektryczny zalatwia turbodziure, a przy spokojnej jezdzie z predkosciami dozwolonymi plus VAT nawet nie slychac silnika. Owszem, nie jest to Clio, ale niby jednak kosiarka, bo tylko 4 cylindry.

    > To jest argumentacja typu "ten koleś ma tak śliczną kobietę pewnie tylko dlatego, że przy brzydkiej byłby impotentem".

    Oho, chyba jednak trafilem w mientkie. :-) Nie, to jest argumentacja, ze zastosowane srodki musza byc adekwatne do celu.

    --
    "The best argument against democracy is a five-minute conversation with the average voter." Winston Churchill
  • szymi_mispanda 16.07.18, 15:51
    no ale jak zastosowane srodki musza byc adekwatne do celu to moze wogle samochod sprzedac? jak ja nim jezdze w weekend to po co mi v8 - rower wystarczy zeby dojechac 6 km na basen?

    to nie zawsze jest tylko zeby srodki byly adekwantne - to jest tez da przyjemnosci robione
  • liczbynieklamia 16.07.18, 18:25
    > ale okazuje sie, ze jest postep
    10 metrowe japońskie mieszkania też są z roku na rok coraz bardziej funkcjonalne. Czy jest to powód, by rezygnować z mieszkania w kilkusetmetrowym domu?

    > Nie, to jest argumentacja, ze zastosowane srodki musza byc adekwatne do celu.
    Nie muszą. Łachmany załatwiają sprawę, ale jednak 99% ludzi w Polsce chodzi w zdecydowanie bardziej luksusowych ubraniach - i nie mówię o tych, co szyją sobie ciuchy na miarę u Vuittona.
  • do.ki 16.07.18, 19:09
    > Czy jest to powód, by rezygnować z mieszkania w kilkusetmetrowym domu?

    Nie, to nie jest powód, by zrezygnować z mieszkania w kilkusetmetrowym domu. Mieszkanie w kilkusetmetrowym domu to także problemy. Powiedziałbym raczej, że znika argument przeciwko wyprowadzeniu się z kilkusetmetrowego domu.

    > Nie muszą. Łachmany załatwiają sprawę

    Nie załatwiają. Jaka jest funkcja ubrania? Między innymi pozwala rozpoznać pozycję społeczną osoby. CZasem nawet zawód czy funkcję. Łachmany tego nie załatwiają. A samochód... cóż, kiedyś też do tego służył, ale na tym forum panuje pogląd, że marka nie ma znaczenia itede. Kiedyś samochód służył do przemieszczania się z A do B, dziś... najczęściej służy do mniej lub bardziej wygodnego stania w korku i jako pretekst dla władz do ściągania kolejnych danin i opłat.

    --
    "If we want a wealthy society, we'll have to tolerate wealthy men." Winston Churchill
  • hutchence 18.07.18, 21:10
    Ale Ty jesteś pie...ięty.
  • potwor_z_piccadilly 15.07.18, 01:02
    Jeśli dla Ciebie auto ma służyć tylko do spokojnego przemieszczania się z punktu A do punktu B i wiesz czym jedziesz, nie zapominasz o tym, czyli wiesz kiedy nogę z gazu trzeba zdjąć, to możesz taki pojazd kupić.
    Jeśli jednak jesteś fanem jazdy dynamicznej, lubisz pęd i świst powietrza, to ja odradzam.
    Po prostu, zabijesz się, kogoś, albo jedno i drugie.
    Znajomy kiedyś kupił mocną Vectrę po poważnej naprawie blacharskiej. Jadąc dwupasmówką, w dzień, po suchej nawierzchni, auto przy 140 sobie zwyczajnie zjechało na pobocze, prawy bok otarł się o filar wiaduktu i po dachowanku pięknie wyklepane i wylakierowane cudo skończyło swój żywot. Kierowca wyszedł bez fizycznego szwanku.
    Opcja inna, też trudna do przewidzenia.
    Z autopsji. W pełni sprawnym autem jedziesz 90 km/h i nagle z krzaków po prawej wyjeżdża traktor. Walisz w hamulce, kierownicą w lewo, w prawo, w lewo i poszedł. Udało się uniknąć poważnej kraksy.
    A teraz się zastanów, czy jadąc autem po poważnej naprawie blacharskiej, w sytuacji jak wyżej, wyjdziesz bez szwanku?
  • engine8 15.07.18, 06:34
    Ja osobiscie trzymam sie od takich aut na odleglosc kija.... A swoje po wypadku jak sie tylko uda to kasuje ( a skasowalismy chyba 5 czy 6 w zyciu) .. poniewaz zawsze dostaje od ubezpieczenia tyle ze moga za to kupic auto lepsze (mlodsze, mniejszy przebieg).
  • tbernard 15.07.18, 18:19
    > Ja osobiscie trzymam sie od takich aut na odleglosc kija...

    Ja tam nie mam nic przeciwko Kia ;)
  • engine8 15.07.18, 18:58
    Ja od Kia trzymam sie tez na kija albo na 2... Moze kiedys sie przekonam ale na razie to bez kija do Kia nie podchodze.
  • tbernard 15.07.18, 22:06
    Masz na myśli Kia ropniaka, czy na benzynę?
  • engine8 16.07.18, 00:32
    Nigdy nie mam na mysli zadnego ropniaka chyba ze to traktor. Samochody w moim pojecieu sa na benzyne.
  • tiges_wiz 15.07.18, 17:02
    img.joemonster.org/mg/albums/new/180713/przetrwal_walke_z_thorem.jpg

    --
    Podobno prawdziwa sztuka obroni się sama... Ale nie przede mną.
  • who_cares 16.07.18, 11:51
    Total loss może być ładnie zrobiony , nawet mieć geometrię w normie. Jedynie podczas następnego wypadku możemy się niemile zaskoczyć:
    www.youtube.com/watch?v=bzOA9XURMUU
    Dlatego ogólnoeuropejska baza danych samochodów po wypadkach powinna być obowiązkowa , niech każdy sam zdecyduje czy warto ryzykować
  • engine8 16.07.18, 17:47
    No i tam czerwone auto bylo reperowane przez profesjanalistow....
    Teraz wyobrazmy sobie ze auto zostalo wyrostowane w stodole....

    Ale w kazdym kraju zycie ludzkie m inna wartosc.. i sami zreszta tez sie czasami wyceniamy kiepsko.
  • liczbynieklamia 16.07.18, 14:40
    Żeby samochód z USA kosztował w Polsce 30 tysięcy złotych, to w USA musi być wzięty praktycznie za darmo (1-2k$ maksymalnie). Szansa na trafienie czegoś sensownego za te pieniądze jest znikoma, nawet po oględzinach na miejscu. Natomiast przy droższych samochodach koszt przelotu, przejazdów i noclegów potrzebnych na oględziny nie zabija - jest to do 10% wartości końcowej samochodu. Tak naprawdę te oględziny nie są nawet niezbędne - trzeba tylko uważnie oglądać zdjęcia, wątpliwości rozstrzygać na niekorzyść samochodu i zakładać pewien margines (zwłaszcza na szkody transportowe).

    Jak oglądałem kandydatów na swój samochód, to chyba w dwóch było po jakimś dodatkowym drobiazgu do zrobienia. Natomiast na kilka sztuk, w których obawiałem się na podstawie zdjęć, że możliwe są dodatkowe uszkodzenia np. podwozia, miałem rację w 100%.

    No i jeszcze jedno. U mnie o dziwo wszystko poszło zgodnie z planem optimum - zaoszczędziłem jakieś 60% względem ceny auta salonowego (sprowadziłem aktualny rocznik). Wydaje się to super korzystne, ale gdybym mógł kupić samochód tego typu w Europie zaoszczędziłbym jakieś 40% względem ceny nowego (liczę ca. 20% za używkę i 20% za uszkodzenia) przy znacznie mniejszym ryzyku. Gdyby nie to, że uparłem się na modele, które praktycznie nie sprzedają się w Europie (sprzedano może koło 100 egzemplarzy interesujących mnie wersji), to za dokładnie te same pieniądze miałbym dwu-trzylatka, ale przy znacznie mniejszym ryzyku.
  • dexter3210 18.07.18, 17:21
    W takim samochodzie po niezłej kraksie zawsze coś już będzie nie tak, będzie coś skrzeczało, części mogą być źle dopasowane itp. Na pewno będzie oszczędniej, ale nie wiem czy warto ryzykować, zresztą warto zauważyć, że sprowadzenie samochodu pow. 2l powoduje przyrost ceny nawet o połowę, więc np. cena 30k za BMW 3 urośnie do 45k i tak dalej, podczas gdy w Polsce można znaleźć je w podobnej cenie, wystarczy poszukać. Druga rzecz to ewentualna sprzedaż samochodu po kilku latach - może się okazać problematyczna i być może okaże się, że "oszczędności" wynikające ze sprowadzenia stukniętego pojazdu pokryją się ze zniżką, którą będzie trzeba uiścić kupującemu. Także patrząc w przyszłość dla mnie jest to nieopłacalne.
  • nazimno 18.07.18, 18:55
    Po zniesienu cel japonskie samochody znacznie
    stanieja, nowe prosto z linii produkcyjnej.
    Po jaka cholere importowac rzechy z USA?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.