Dodaj do ulubionych

O/T nie do konca - planned obsolescence

18.09.18, 07:58
Pralka Electrolux.
Wiek 3,5 lat
Padly łożska
Cena zakupu ok 2k
Naprawa nie oplacalna - wszystko z plastiku, zalane, i nawet wymiana polowy bebechow (+/- 1000 zl) nizego nie gwarantuje, bo za pol roku sypie sie ta nie wymieniona reszta.

Rezultat:

Kupujemy uzywana, stara parlke z Niemiec (mam pewny kontakt), w ktorej naprawić da sie wszystko, w ktorej naprawa nie kosztuje polowy pralki.

Dosc kupowania nowego gowna.

I z autami niestety jest tak samo. Słupek w Excelu ma rosnąć, a ze modeli i marek wiecej... no to najlepiej ciac kosztu az do bolu. Na wszystkim.
Wazne, zeby okres gwarancji i pierwsze 100 kkm przezylo.

A wszystko pod sztandarem ekologii!!!

Ps. Stara pralka (miala ze 20 lat) na pewno byla nie ekologiczna (jak stary diesel) bo zuzywala duzo pradu.... Ta "nowa" co wlasnie umarla jest za to ekologiczna, oszczedna, przyjazna srodowisku... zapewne fakt, ze musze ja teraz wyrzucic i (teoretycznie) kupic nowa jest srodowisku obojetny....

--
Pozdrawiam,
galtom

"Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
Edytor zaawansowany
  • tbernard 18.09.18, 08:13
    Na tą okoliczność powinno być prawo, że zużyty sprzęt ma obowiązek odebrać firma produkująca i niech to utylizują. Oczywiście sprzęt by pewnie podrożał z tego powodu, ale obstawiam, że skutkiem ubocznym był by mocno zauważalny wzrost żywotności oraz opłacalności naprawy.
  • galtomone 18.09.18, 08:26
    Każdy medal ma dwie strony... Choć myślę, że teraz korporacje przegieły w druga stronę... ale znów...to jakby nie wina korporacji a całego systemu...

    Jasnym jest, że fabryki musza produkować i sprzedawać - bo jak nie, to nie bardzo będą miec z czego płacić pracownikom.
    Z drugiej strony - 20 i wiecej lat temu produkowaly i placily mimo dlugiej zywotnosci sprzetu... ale
    Uczciwie nalezy przyznac, że i rynek nie był tak wysycony jak dziś.
    Z trzeciej strony ludzi w fabrykach pracuje coraz mniej, bo automatyzacja procesów produkcji postepuje.
    Kolejna sprawa to fakt, ze nasz sysem ekonomiczny bazuje na chciwości.
    Korporacje przeciez winduja słupki w Excelu nie tylko doa samych siebie i prezesa ale głównie udziałowców.
    To miedzy innymi fundusze emrytalne z zachodu maja ogromne ilości udziałów w roznych interesach i dla swoich klientów, żadaja jak najlepszych wynikow... kazdy z nas chce przeciez miec dostatnia emeryture.
    I takich oczywistych p. widzenia jest wiecej.

    Temat jest w sumie bardzo skomplikowany i realnie nie bardzo widze wyjscie z sytuacji jak dlugo czlowiek musi pracowac.

    To zreszta tez paradoks. Tak wiele rzeczy potrafimy robic automatycznie poza tymi w sumie dosc prostymi i podstawowymi... wymagajacymi czesto zwyklej, fizycznej harówy.
    A pomimo to, to w wiekszosci własnie te prace sa jednoczesniej najgorzej i najslabiej oplacane - choć nam wszystkim niezbędne.

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "If everything seems under control, you're not going fast enough." - Mario Andretti
  • bimota 18.09.18, 13:48
    A JAKA TO ROZNICA KTO TO UTYLIZUJE ?

    --
    NAJLEPSZY KODEKS DROGOWY
  • tbernard 18.09.18, 17:39
    bimota napisał:

    > A JAKA TO ROZNICA KTO TO UTYLIZUJE ?

    Różnica jest taka, że teraz producentowi zależy aby jak najszybciej tworzyć hałdy śmieci, bo klient pójdzie po nowe. Gdy ciężar utylizacji spadnie na niego, to może już nie być to dla niego takie opłacalne i rzeczy magicznie staną się naprawialne i bardziej żywotne. Być może ceny sprzętów podskoczą, ale nazwijmy rzeczy po imieniu, one się urealnią. Ponadto przecież nadal będzie konkurencja, która według tych samych kryteriów będzie działać.
  • bimota 19.09.18, 11:49
    1. USTALILISMY, ZE PRODUCENCI SIE ZMOWILI.
    2. CIEZAR UTYLIZACJI BEDZIE ZAWSZE NA KUPUJACYM, BO SOBIE TO DOLICZA DO CENY. TERAZ ZA UTYLIZACJE PLACIMY W PODATKACH, CZYLI JEJ KOSZTY SA 10X WYZSZE OD REALNYCH, BO ZAJMUJA SIE TYM URZEDASY, TO EW. BY BYL ARGUMENT ZA TWYM POMYSLEM...

    --
    NAJLEPSZY KODEKS DROGOWY
  • tbernard 19.09.18, 14:50
    No właśnie urzędasy niech poćwiczą zadania z matematyki i fizyki aby rozum nieco poprawić. A utylizacją najlepiej obarczyć producenta. Oczywiście, że na końcu zapłaci klient i nie muszą się jakoś producenci zmawiać. Ale nawet jak cenowo się zmówią, to każdy z nich będzie kombinował jak by tu obniżyć koszty i należy tak parametry im ustawić, aby to obniżenie kosztów było realizowane poprzez większą żywotność produktu lub opłacalność naprawy, a nie wyrzucania na śmietnik aby kupować następny egzemplarz.
  • bimota 19.09.18, 17:45
    JESLI SIE ZMOWILI, ZE SPRZET MA SIE PSUC, TO UTYLIZACJA TEGO NIE ZMIENI... POZA TYM JAK SKOMPLIKUJESZ PRAWO, TO ZNOW SIE STWORZA KOSZTY DODATKOWE I URZEDASY TEZ BEDA MIELI CO ROBIC.

    --
    NAJLEPSZY KODEKS DROGOWY
  • trypel 18.09.18, 08:37
    od wielu lat kupuje najtanszy sprzet agd. Wytrzymuje dokładnie tyle samo. W mieszkaniu które wynajmuje mam od 12 lat zmywarkę (bez napraw), lodówke (bez napraw) i płyte z piekarnikiem. Wszystko chodzi. I od wielu lat trzymam sie jednej zasady przekazanej kiedys przez serwisanta - zadnych energooszczednych urzadzeń, im mniej A im mniej + tym lepiej. Im wiecej wody i pradu zuzywa tym dłuzej bezawaryjnie bedzie chodziła. Na razie sie sprawdza :)

    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • nazimno 18.09.18, 08:53
    A po jakiego .....przejmowac sie tym burdelem
    ekologiczno-finansowym.
    Kupujesz, a jak sie sp...li, kupujesz ponownie, zlom zabieraja sami.
    Czyz nie lepiej przeznaczyc czas na zarobienie
    kasy albo wypoczynek?
    Jesli model konsumpcji jest chory, to masz zamiar
    zostac mesjaszem oswieconych reform?
    Jako jednostka nie masz zadnych na to szans.
    Glownym celem tego systemu jest zysk
    a nie nirwana moralna obywateli.

    OLEJ TO.
  • qqbek 18.09.18, 09:58
    Ja do wynajmowanego mieszkania wstawiłem pralkę Boscha (20+ lat), 20-letnią lodówkę Polar od teściowej (mam też mniejszą, Electrolux-a, w podobnym wieku, ale stoi w piwnicy, bo studenci chcieli większą - pewnie piwo się nie mieściło razem z wałówą z domu) i 20-letnią mikrofalówkę Zelmera.
    Wszystkie one służyły mi jak "poszedłem na swoje".
    W międzyczasie miałem 2 pralki (w tym obecnego Samsunga, w którym kończy żywot łożysko, a wymiana będzie nieopłacalna - serwisant i tak był pod wrażeniem, bo ma 11 lat), 2 lodówki (w tym obecnego Electrolux-a od 10 lat - na razie jeszcze nie wymaga wymiany, ale sprężarka czasami wydaje z siebie dźwięki ostrzegawcze już) i chyba 4 kuchenki mikrofalowe.

    Z telewizorami to było tak, że piekielnie droga Bravia od Sony "skończyła się" miesiąc po gwarancji... kupiłem taniego Samsunga i ten dla odmiany powinien się już dawno zepsuć (kupiłby człowiek w końcu coś nowszego i większego), a nie chce.

    Z innych rzeczy, które padły mi tuż po gwarancji:
    1. Zmywarka Beko (niecały rok po gwarancji, ale nie chodziła codziennie, więc pewnie zaplanowana była na równo z gwarancją),
    2. Odkurzacz Zelmer (bezworkowy, nazwy nie pamiętam) - padł silnik,

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • tbernard 18.09.18, 10:28
    > Z innych rzeczy, które padły mi tuż po gwarancji:
    > 1. Zmywarka Beko (niecały rok po gwarancji, ale nie chodziła codziennie, więc p
    > ewnie zaplanowana była na równo z gwarancją),
    > 2. Odkurzacz Zelmer (bezworkowy, nazwy nie pamiętam) - padł silnik,

    Z tym silnikiem to jakiś pech. Bo na ogól padają pierdółki których nie sposób dokupić. U mnie na przykład mam ten problem z blenderem Brauna. Powyrabiały się złącza od tych przyczepianych końcówek. A silnik działa jak nowy.
  • qqbek 18.09.18, 11:36
    A ja mam blender tej marki od wielu lat (pewnie z 10 będzie) i jeszcze działa.
    Lekko pęknięta obudowa, ślady zużycia ostrz na wszystkich końcówkach... a ten nadal działa.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • pan99 21.09.18, 09:16
    --mnie na przykład mam ten problem z blenderem Brauna. Powyrabiały się złącza od tych przyczepianych końcówek. A silnik działa jak nowy. --

    mam to samo z braunem. kupiłem od razu kilka bo to badziewie strasznie miękkie. o to chodzi?
    allegro.pl/sprzeglo-przekladnia-trzpien-blender-braun-4191-b-i7561014532.html


  • only_the_godfather 18.09.18, 18:50
    Mnie tak samo powiedział i serwisant i sprzedawca w sklepie. Nie ma sensu przepłacać, bo płacisz za markę a wszystko ma te same bebechy made in china.
  • jeepwdyzlu 18.09.18, 19:10
    Gó... wiedział. Powtórzę: agd jest produkowane w Polsce nie w Chinach. Bosch, Elektrolux, Ariston itp
    Co w niczym nie zmienia meritum dyskusji czyli dramatycznego spadku jakości...

    --
    YCDSOYA
  • engine8 18.09.18, 19:19
    Otowrzylem w ubieglm roku pralke u rodziny w Polsce - Whirpool amerykanski - made in Ukraine.
    Pralka przestla pracowac...
    A wiem iz Whirpool ma specjalna kombinacje przycikow na panelu aby sie dostac to programu serwisowego gdzie mozna testowac oddzilenie kazda funkcje i kazdy modul.
    Podejrzewam ze inne marki podobnie.
    Okazalo sie ze jeden z 3 modulow (kontroler glowny, kontoler silnika i kontrole wyswietlacza& guzikow) - oczywiscei kntrole silnika, nawalil - otworzylem go i widac ze byl przepalony opornik.... Gosc w serwisie wymienil go w ciagu godziny za 100 PLN ( Za opornik 10 pln a za ekspresowa robote 90 pln :) ) Jak na razie pralka dziala.
  • vogon.jeltz 18.09.18, 10:44
    Tutaj widzę pole działania dla Unii Europejskiej, która powinna wprowadzić dyrektywą minimalne okresy gwarancyjne na sprzęt i produkty konsumenckie. Ale nie głupie 2 lata na wszystko jak leci, tylko znacznie dłuższe i w zależności od kategorii, na przykład:
    - samochody - 15 lat
    - duże AGD - 10 lat
    - komputery, smartfony, małe AGD - 7 lat

    Technologia spokojnie umożliwia wyprodukowanie takiego sprzętu. Oczywiście podniosłoby to radykalnie ceny zakupu (aczkolwiek TCO w długim okresie prawdopodobnie by spadło), natomiast:
    - byłoby z ogromną korzyścią dla środowiska (szczególnie jeśli dodatkowo zobowiązać producentów do odbioru zużytego sprzętu po okresie gwarancji)
    - wymusiłoby odejście od praktyk produkcji nienaprawialnego sprzętu z modułami zalanymi plastikiem
    - utrudniłoby zalew taniego gónwa z Chin, co byłoby z korzyścią dla europejskiego przemysłu
  • tbernard 18.09.18, 10:54
    O właśnie. O to mi chodziło, tylko nie mam takiej gadany. Jeszcze powinno się wymusić, aby odbiór obowiązkowy połączony był z uczciwą utylizacją a nie na kontenery i na składowisko do Afryki lub innych biednych krajów.
  • nazimno 18.09.18, 11:29
    Zalozcie "Swiatynie Scientologicznej Ekologizacji, Utylizacji i Recyckilngu"
    o statusie "kościoły i inne związki wyznaniowe", zarejestrujcie to, a potem
    mozecie na tym pomysle wykrecic kilka grubych walkow finansowych
    za ktore kupicie sobie tyle artykulow konsumpcyjnych", ile sie wam zamarzy.
    Powinniscie dostac na to fundusze z Brukseli.

    No i jeszcze wazny aspekt - jak sie ten caly kupiony syf zuzyje,
    to w ramach "pomocy Afryce" wyslecie to wszystko do zakopania w starych
    odkrywkach np. w Kongu, na czym najlepiej zna sie rowniez Bruksela (dawne Kongo Belgijskie sie klania).

    na marginesie:

    opinie.wp.pl/prywatna-kolonia-leopolda-ii-zbrodnie-krola-belgow-w-kongo-6126019003504257a

    W zamian za te pomoc do Europy przybeda uchodzcy, ktorych po chrzescijansku ugoscicie
    a oni was chetnie ubogaca po swojemu w ramach rewanzu.

    Przyszlosc nalezy do Europy i jej duchowej stolicy, Brukseli, gdzie wsponianemu Leopoldowi
    wystawiono setki pomnikow i gdzie znajduje sie centrum doskonalenia moralnosci swiata.

    Amen.

    Czyli bedzie tak jak wlasnie jest.





  • vogon.jeltz 18.09.18, 12:09
    Już teraz "jak się ten cały kupiony syf zużyje" to się go wysyła gdzieś do Afryki albo innego Bangladeszu, gdzie dzieciaki za parę centów na godzinę "odzyskują surowce wtórne". Więc co za różnica?

    Załóż sobie religię jaką chcesz, nazisraluchu. W całej sprawie chodzi o to, że kapitalistyczni producenci - jeśli się ich nie przymusi regulacjami - będą ZAWSZE produkować syf, byle było jak najtaniej, a koszty związane z jego szkodliwym użytkowaniem i utylizacją będa eksternalizować.
  • nazimno 18.09.18, 12:17
    I jeszcze beda cos p...c o "klasach ekologicznych sprzetu", moralnosci konsumenckiej, i innych debilnych
    pojeciach sluzacych do odmozdzania galtomonkow, samspadkow, a nawet "vogonkow w tomacie".


  • vogon.jeltz 18.09.18, 12:21
    Nie chodzi o żadną moralność, tylko o jak najbardziej mierzalne i policzalne koszty zewnętrzne związane z eksploatacją i utylizacją sprzętu, nazigłąbie. Tak, to się liczy. Tylko w materiałach reklamowych wygląda to gorzej niż cena 199,99.
  • nazimno 18.09.18, 12:31
    Bosssszzzzzzze, jakis ty dokladny jest... 199,99.
    Pracujesz w banku "na kasie"?


  • qqbek 18.09.18, 11:44
    To nie zawsze korzystne dla gospodarki za to.
    I to też dla usług.
    Jak w lutym mi padła zmywarka, to rzecz jasna kupiłem kolejną, niedrogą (poniżej 2k), tym razem Siemensa (bo z Beko po tym numerze to nic nie kupię). Jako, że jestem leń-opie...cz, to zapytałem ile kosztuje przyłączenie zmywarki. Okazuje się, że dwieście złotych. No dobra myślę, mam zabudowę, babrać mi się nie chce, niech będzie moja strata, bo ostatnio strasznie mnie irytowało pasowanie frontu z pomocą topornych szablonów Beko.

    I co? I dupa!
    Okazuje się, że za te 200 zeta sklep oferuje jedynie podłączenie zmywarki do źródła i odpływu wody, prądu i poziomowanie. Instalacji frontu meblowego i mocowania do szafek już nie.

    Wyszło, że Siemens ma dużo bardziej przemyślany szablon, a i poziomowanie tylnymi nóżkami uprościli do maksimum (reguluje się je od frontu, małym kluczem - bardzo mi się to podobało), tak więc 35 minut i jedno piwo później miałem już zainstalowaną i podłączoną zmywarkę.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • vogon.jeltz 18.09.18, 14:58
    > tak więc 35 minut i jedno piwo później miałem już zainstalowaną i podłączoną zmywarkę.

    Ty też okazałeś się niekorzystny dla gospodarki. Uszczupliłeś PKB o 200 złotych. Gdyby każdy zachował się tak jak ty... ;-)
  • qqbek 18.09.18, 17:23
    Ja jestem ja.
    Większość młodego pokolenia ma dwie lewe ręce i nie jest w stanie tak prostej operacji wykonać, więc i tak komuś zapłaci za to.
    Dziwi mnie tylko fakt, że życzą sobie 200 zeta za to (z wniesieniem, ale zmywarka to w końcu nie pralka, wnieść czy znieść nie problem). Przecież to rozbój w biały dzień za taką robotę. Nawet piwa do końca nie dopijesz i już zrobione.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • vogon.jeltz 19.09.18, 11:07
    > Większość młodego pokolenia ma dwie lewe ręce i nie jest w stanie
    > tak prostej operacji wykonać, więc i tak komuś zapłaci za to.

    Płynie z tego paradoksalny wniosek, że brak powszechnej edukacji technicznej w społeczeństwie powoduje wzrost świętego PKB. I jak tu się dziwić, że najważniejsze miejsce w programie nauczania zajmuje religia, a zajęć praktyczno-technicznych to właściwie już nie ma...

    > Dziwi mnie tylko fakt, że życzą sobie 200 zeta za to

    Dojazd, paliwo, amortyzacja, podatki itd. Ile warta jest twoja roboczogodzina?
  • qqbek 20.09.18, 13:08
    Podłączałeś kiedyś zmywarkę?
    Jeden wąż do wody czystej, jeden wąż do wody brudnej, jedna wtyczka do gniazdka.
    Gdy masz zabudowę na całej ścianie (tak jak ja) to problemem jest zazwyczaj dostęp do przyłączy i wypoziomowanie sprzętu po podłączeniu. Jak zmywarka jest wolnostojąca, to roboty jest na 5-10 minut.

    Pytanie jest więc nie o to, czy to napędza gospodarkę, lecz o to, czy jesteśmy już takimi debilami (ogólnie, jako społeczeństwo), że musimy tyle przepłacać za nieskomplikowane usługi?

    A to, że ja godzinówkę potrafię wypracować niegłupią nie oznacza jeszcze, że powinno się taką samą płacić za prace banalnie proste.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • vogon.jeltz 20.09.18, 14:02
    > Podłączałeś kiedyś zmywarkę?

    Jasne. Jedną nawet niedawno. Wolnostojącą, ale roboty było na zdecydowanie więcej niż pięć minut, bo musiałem zrobić przyłącze i przerobić odpływ, a miejsca fciul mało...

    > Pytanie jest więc nie o to, czy to napędza gospodarkę, lecz o to,
    > czy jesteśmy już takimi debilami (ogólnie, jako społeczeństwo),
    > że musimy tyle przepłacać za nieskomplikowane usługi?

    W Polsce i tak nie jest z tym względnie najgorzej. Coś z ducha polskiej operatywności (tej rozumianej pozytywnie) jednak zostało, a i wiedza techniczna jakaś tam jest. Byś zobaczył, jakie oczy robi większość Włochów, kiedy opowiadam, co sam skonstruowałem / podłączyłem / naprawiłem...
  • qqbek 21.09.18, 10:29
    vogon.jeltz napisał:

    > Jasne. Jedną nawet niedawno. Wolnostojącą, ale roboty było na zdecydowanie więc
    > ej niż pięć minut, bo musiałem zrobić przyłącze i przerobić odpływ, a miejsca f
    > ciul mało...
    No dobra - zrobić przyłącze = zakręcić wodę, odkręcić zawór, wkręcić trójnik, wkręcić dwa zawory (albo wkręcić trójnik na zawór, ale wtedy jak trzeba będzie coś odłączyć - np. baterię do wymiany uszczelki/głowicy, to trzeba będzie też i z drugiego urządzenia zrezygnować na chwilę). 10 dodatkowych minut przy trudnym dostępie, 3 przy łatwym.
    Do odpływów są adaptery - zakładam, że zmywarkę masz przy zlewie w kuchni, już dawno nie widziałem odpływu bez końcówki do przyłączenia zmywarki.

    > W Polsce i tak nie jest z tym względnie najgorzej. Coś z ducha polskiej operaty
    > wności (tej rozumianej pozytywnie) jednak zostało, a i wiedza techniczna jakaś
    > tam jest. Byś zobaczył, jakie oczy robi większość Włochów, kiedy opowiadam, co
    > sam skonstruowałem / podłączyłem / naprawiłem...
    Jest kufa źle!
    Narzekałem na studentów, że uszczelki w baterii starego typu nie potrafią wymienić.
    W tym roku byłem szczęśliwy, że najwyraźniej się jacyś zdolni trafili (albo uszczelki wyjątkowo długo we wszystkich 3 bateriach trzymają), bo jeszcze nie prosili o wymianę.
    Jestem świeżo po zmywaniu zacieków z wanny... uszczelka puszczała pewnie ze 4-5 miesięcy temu (a wodę w Lublinie mamy twardą) i kapiąca woda zostawiła po sobie piękny, miedzianozielono-brunatny ślad.

    Z resztą o czym my tu mówimy?
    Znajomy nauczyciel WF-u opowiadał mi ostatnio, jak w VII klasie podstawówki uczniowie nie potrafią sobie butów zasznurować!

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • vogon.jeltz 20.09.18, 14:04
    Shit, obcięło mi dalszą część.

    > A to, że ja godzinówkę potrafię wypracować niegłupią nie oznacza jeszcze,
    > że powinno się taką samą płacić za prace banalnie proste.

    Ale ty masz jednak, podejrzewam, dużo mniejsze koszty. Znaczy, te rzeczywiste i niezbędne, bo co tam sobie w koszty wrzucasz, to już twoja sprawa ;-) Przecież ten gość, co podłącza ci zmywarkę, dostaje jakiś nędzny ułamek z tych dwóch stów.
  • samspade 18.09.18, 11:58
    Wiesz że UE tego nie wprowadzi. Z drugiej strony kołchoz może chcieć uszczęśliwiać na siłę. Tylko po co. Bardzo podniosło by to cenę zakupu. A towar i tak byłby produkowany tam gdzie jest. Czyli w Chinach.
  • vogon.jeltz 18.09.18, 12:18
    > Wiesz że UE tego nie wprowadzi.

    Wiem. Ale postulować zawsze można.

    > Z drugiej strony kołchoz może chcieć uszczęśliwiać na siłę.
    > Tylko po co. Bardzo podniosło by to cenę zakupu.

    Ale TCO oraz sumaryczne koszty związane ze szkodliwością dla środowiska byłyby niższe. Tylko nikt tego tak nie liczy, bo słabo wygląda w słupkach Excela i jeszcze gorzej w gazetkach elektromarketów.

    > A towar i tak byłby produkowany tam gdzie jest. Czyli w Chinach.

    Być może. A może nie. Przy wysokiej cenie zakupu, wymuszonej lepszymi materiałami, mniejszą rotacją sprzętu (brak wymiany co 2 lata) i kosztem obsługi gwarancyjnej, mogłoby się okazać, że koszty robocizny stanowiłyby na tyle małą część całkowitego kosztu produkcji, że nie opłacałoby się przenosić produkcji do Chin tylko dlatego, że tam zrobią to za miskę ryżu (co i tak od dawna jest nieprawdą), bo na miejscu można zrobić za niewiele drożej.

    Odpadłby także główny atut Chińczyków, którym jest - paradoksalnie - wcale nie niska cena, tylko możliwość wyprodukowania dowolnej liczby sztuk dowolnego produktu w dowolnie krótkim czasie. Albowiem nie byłoby już potrzeby produkowania megagazylionów egzemplarzy tylko co najwyżej hektogazyliony.

    Summa summarum, byłoby to szkodliwe dla gospodarki. Chińskiej. Bo w Europie i tak już mało co się z produktów konsumenckich wytwarza, co najwyżej riserczuje i projektuje, a to wygląda tak samo i tak samo jest potrzebne niezależnie od liczby wytworzonych ostatecznie egzemplarzy.
  • samspade 18.09.18, 17:17
    Być może koszty były by niższe niż obecnie. Ale lista wyłączneń gwarancji była by bardzo długa. Oraz weź pod uwagę że nie było by przenoszenia produkcji do Chin bo już dawno ją tam przeniesiono. Czym innym jest zakaz produkcji elementów nienaprawialnych a innym takie wydłużenie okresu gwarancyjnego.
    Z drugiej strony w przypadku telefonów komputerow itp wymiana jeat w rzeczywistości wymuszana. Nawet przy sprawnym sprzęcie. I wymieniamy. Mimo ze tel czy komp sa droższe od zmywarki czy pralki.
  • vogon.jeltz 19.09.18, 11:00
    > Ale lista wyłączneń gwarancji była by bardzo długa.

    Och, to powinno być określone prawnie w rozporządzeniu, podobnie jak np. warunki polisy OC.

    > Czym innym jest zakaz produkcji elementów nienaprawialnych
    > a innym takie wydłużenie okresu gwarancyjnego.

    Teoretycznie zakaz produkcji elementów nienaprawialnych byłby wystarczający, ale jest on nie do wyegzekwowania. Bo producent powie: takie rozwiązanie wymusza technologia produkcji - i co zrobisz? Będziesz się (ty albo konsumencki ombudsman) każdorazowo pałował, żeby udowodnić, że jednak nie? To już lepiej niech się sami producenci pałują ze swoją "technologią produkcji" w ramach roszczeń gwarancyjnych.

    > Z drugiej strony w przypadku telefonów komputerow itp
    > wymiana jeat w rzeczywistości wymuszana.

    Marketingowo. Mój prywatny laptop jest z 2012 - fakt, że naonczas model z górnej półki i że dołożyłem mu RAM-u oraz przymierzam się do wymiany baterii. Żona ma z 2013. Sprawują się nie gorzej niż obecne służbowe. Do codziennego użytku wystarczają aż nadto. Ja na moim nawet pracuję, bo służbowego z Windows 10 jakoś, cholera, nie lubię. A naprawdę duże rzeczy typu dane satelitarne (ok, dość nietypowe zastosowania, przyznaję) mieli się i tak na maszynach wirtualnych z dziesiątkami gigabajtów RAM albo klastrach.

    Mój laptop kupiłem zresztą jako poleasingowy (dwukrotnie lepsza konfiguracja od nowego low-enda za połowę jego ceny). I podobne rozwiązanie poleciłem kilku moim znajomym - są super zadowoleni. Więc to nie jest tak, że laptopy służą 2-3 lata i do śmieci. Żywotność tego sprzętu jest znacznie dłuższa, niż się wszystkim wydaje. I dłuższa gwarancja zdecydowanie by się przydała.
  • nazimno 19.09.18, 11:17
    Alez ty, vogon bajki dla dzieci opowiadasz.
    Od 2012 nastapila rewolucja w procesorach grafiki,
    nie mowiac juz o procesorach glownych,
    gdzie zmniejszono pobor mocy i poprawiono
    zarzadzanie wydajnoscia procesorow wielordzeniowych,
    zorientowanych na sprzet przenosny, jakim jest laptop.

    Wymiana akumulatora (bo nie jest to zadna bateria) - nic nie da.
    Gledzisz jak stary dziadek do wnuczkow.

  • vogon.jeltz 19.09.18, 11:26
    > Od 2012 nastapila rewolucja w procesorach grafiki,

    W budżecie, jaki przeznaczam na zakup komputera i tak wszystkie nowe mają zintegrowanego Intela, więc co za różnica?

    > nie mowiac juz o procesorach glownych,

    Mój stary i7 wciąż jest wydajniejszy (szczególnie w aplikacjach wielowątkowych) niż nowy i3.

    > gdzie zmniejszono pobor mocy

    Wali mnie to. Przez większość czasu i tak używam laptopa w stacji dokującej.

    > Wymiana akumulatora (bo nie jest to zadna bateria)

    Wciąż nie wyrosłeś z fazy analnej, widzę?

    > nic nie da.

    Da, ponieważ AKUMULATOR trzyma obecnie mniej niż godzinę, a na początku (jak kupiłem używany), wytrzymywał 3. Nowy pewnie ze 6 bo to duży AKUMULATOR jest.
  • qqbek 19.09.18, 11:34
    vogon.jeltz napisał:

    > W budżecie, jaki przeznaczam na zakup komputera i tak wszystkie nowe mają zinte
    > growanego Intela, więc co za różnica?

    A kogo to interesuje?
    Faktu sporej rewolucji przecież nie zmienia.

    > Mój stary i7 wciąż jest wydajniejszy (szczególnie w aplikacjach wielowątkowych)
    > niż nowy i3.

    A mój nowy i7 jest nie tylko sporo wydajniejszy (szczególnie w aplikacjach wielowątkowych) niż twój stary i7, ale i zżera mniej prądu.

    > Wali mnie to. Przez większość czasu i tak używam laptopa w stacji dokującej.

    A lubisz ciepełko bijące od klawiatury?
    Rozkoszujesz się wielką, nieforemną bryłą starego laptopa?
    Mniejszy pobór mocy to i mniej ciepła - mniejsze układy chłodzenia to mniejszy laptop i mniej nagrzewająca się powierzchnia komputera.
    Ja do tego wożę laptopa ze sobą, codziennie. Jak ostatnio starego (ze starym i5), którego dostała córka do nauki programowania w scratch-u odebrałem z konserwacji (czyszczenie, wymiana pasty pod radiatorem) to się zastanawiałem, jak coś tak dużego i nieporęcznego mogłem tyle lat wozić ze sobą.

    > Da, ponieważ AKUMULATOR trzyma obecnie mniej niż godzinę, a na początku (jak ku
    > piłem używany), wytrzymywał 3. Nowy pewnie ze 6 bo to duży AKUMULATOR jest.

    A u mnie akumulator (niewielki bo i laptop jest niski) trzyma 6-7 godzin.
    Spokojnie mogę na pół dnia wyjść z domu bez ładowarki i pracować. Szybciej telefon będę musiał podładować (jednak dłuższe działanie w trybie punktu dostępu strasznie żre baterię, a modemu mi się nie chce nosić), niż laptopa.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • vogon.jeltz 19.09.18, 11:46
    > A kogo to interesuje?
    > Faktu sporej rewolucji przecież nie zmienia.

    Nie zmienia, ale to jest poza tematem dyskusji. Rozmawiamy o tym, ile mogą posłużyć starszy sprzęt komuś, kto nie czerpie korzyści z "rewolucji w grafice" (czyli większości użytkowników).

    Podobne zastrzeżenie obejmuje całą resztę twojej wypowiedzi. Owszem, mój laptop to spory kloc, wciąż jednak mniejszy lub porównywalny niż typowa nowa "piętnastka". A nowy będzie śliczny, leciutki i będzie miał baterię (co z tego że niewymienialną lub do wymiany wymagającą rozpieprzenia całej obudowy) trzymającą ochnaście godzin. Ale nie o tym jest ten cały wątek.

    > jednak dłuższe działanie w trybie punktu dostępu strasznie żre baterię,
    > a modemu mi się nie chce nosić

    No widzisz, a ja mam w moim starym złomie modem GSM wbudowany... (dobra, też z niego nie korzystam, bo nie mam drugiej karty SIM, ale też niezwykle rzadko mam taką potrzebę - wifi jest wszędzie).
  • qqbek 19.09.18, 12:06
    Mówisz "WiFi jest wszędzie", ja twierdzę, że szanuję prywatność moja i moich klientów i ogólnodostępnych sieci, kiedy tylko mogę, unikam jak ognia.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • vogon.jeltz 19.09.18, 14:29
    W sensie: boisz się że np. w hotelowej sieci ktoś ci shakuje komputer i podprowadzi poufne dane swoich klientów? Raz, że przy minimum ogarnięcia jest to niemal niemożliwe (a ja jeszcze używam głównie Linuxa, który stanowi dodatkowe utrudnienie). Dwa, że do łączenia się z newralgicznymi punktami w sieci (korporacyjnej, ale i zewnętrznej) i tak używam VPN-a.
  • nazimno 19.09.18, 14:59
    Tak lamia "zabezpieczenia", jesli trzeba:

    www.zdnet.de/88339711/neuer-wlan-angriff-knackt-wpa2-passwoerter-mit-leichtigkeit/
  • vogon.jeltz 19.09.18, 15:28
    Nie chce mi się wrzucać do Google Translatora, ale jeśli potrafią złamać WPA2, to równie dobrze mogą mi podjechać pod chatę i shakować domowe wifi. Tylko co im to da? Podłączą się do wlanu no i? Będą sniffować zaszyfrowany ruch po HTTPS-ie? Zastawią pułapkę man-in-the-middle (a wcześniej podpiedrolą prywatny certyfikat banku, bo inaczej mi przeglądarka wywali wielgachny warning)? I ciekawe jak przeskoczą VPN-a?
  • jeepwdyzlu 19.09.18, 16:52
    Ja też nie łączę się z publicznymi sieciami. Po co? W telefonie mam 25 GB mies.

    --
    YCDSOYA
  • nazimno 19.09.18, 17:57
    Telefon mozesz uzywac rowniez jako podrecznego Wi-Fi routera dla laptopa majacego Wi-Fi.

    W menu telefonu jest "udostepnianie internetu",
    mozesz otworzyc siec Wi-Fi o konkretnej nazwie i hasle dostepu w miejscu aktualnego pobytu.

    Poniewaz siec taka dziala incydentalnie (tylko, gdy jej potrzebujesz),
    to haker nie ma czasu na jej lamanie.

    Potem wylaczasz udostepnianie i jest spoko.
  • qqbek 19.09.18, 22:58
    Otóż to.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • vogon.jeltz 20.09.18, 10:17
    A bo wy macie fajnie, mieszkacie w Polsce, gdzie gigabajty transferu są praktycznie za darmo. W trzecim świecie typu Włochy wygląda to trochę inaczej...
  • qqbek 20.09.18, 11:04
    Jakie gigabajty?
    W taryfie "no limit"?

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • vogon.jeltz 20.09.18, 11:11
    No toż mówię, że macie ogromną czy wręcz nielimitowaną liczbę gigabajtów praktycznie za darmo. Sprawdź oferty włoskich operatorów. Chociaż teraz zdaje się jest już lepiej. Chyba będę musiał zmienić.

    Ale co z tego, skoro pod względem pokrycia zaledwie 20 km od Rzymu w wielu miejscach masz problem, żeby złapać HSDPA, a LTE to marzenie ściętej głowy... Dzicz!
  • tbernard 20.09.18, 11:57
    Taryfa no limit gwarantuje co najwyżej, że nie zapłacisz więcej. Czyli coś jak z limitem, gdzie po przekroczeniu nie płacisz więcej, tylko prędkość spada. Przy no limit po prostu delikatniej przycinają transfer i tyle. Wszystko ma fizyczne ograniczenia.
  • qqbek 20.09.18, 12:03
    No tak, ale jak limit jest 3x10 GB na poszczególnych urządzeniach, a "lejek" jest ustawiony na 1 Mbps to jeszcze z tym da się żyć. Zwłaszcza jak pracuje się głównie na tekście.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • nazimno 19.09.18, 12:02
    Mowilem, ze gledzisz.
    Nie mozesz sie powstrzymac?
  • vogon.jeltz 19.09.18, 11:32
    > Gledzisz jak stary dziadek do wnuczkow.

    Poza tym, nie rozmawiamy nawet o tym, czy nowy jest "lepszy" (pewnie jest), tylko jaka jest żywotność starszego sprzętu (i w związku z tym, jaki powinien być okres postulowanej przeze mnie gwarancji). Wbrew producentom i marketingowcom, którzy chcieliby nas namówić na wymianę sprzętu co 2 lata, jest ona znacznie dłuższa.
  • nazimno 19.09.18, 12:07
    Jak bedziesz wydawac (wyrzucac?) "piniendze", to warto wiedziec, na co:

    www.notebookcheck.com/Mobile-Prozessoren-Benchmarkliste.1809.0.html
  • vogon.jeltz 19.09.18, 15:34
    Ta tabelka potwierdza tylko, że mój stareńki i7 jest wciąż wydajniejszy niż dowolne nowe i3. A ponieważ nie potrzebuję większej wydajności, a energooszczędność jest sprawą drugorzędną (nigdy nie zdarzyła mi się potrzeba pracy bez zasilania dłużej niż 2-3h), to po co miałbym "wyrzucać" pieniądze na nowy sprzęt i dodatkowo zaśmiecać środowisko starym?
  • qqbek 19.09.18, 16:23
    To co za cudo tam masz?

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • vogon.jeltz 19.09.18, 16:31
    i7-2760QM. Dobra, jest dokładnie jeden i3 który jest w tabelce jedno miesjce przed nim, ale szczegółowych danych brak.
  • qqbek 19.09.18, 20:28
    Dell czy HP? (Tak z ciekawości)


    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • vogon.jeltz 19.09.18, 21:43
    Nie no, jasne że Dell
  • samspade 19.09.18, 22:37
    Wymiana nie jest wymuszana tylko marketingowo. Baterie na dwa lata. Brak możliwości wymiany baterii Sztuczne tworzenie uaktualnień do aplikacji. Co do laptopów mam nadzieję że mój pociągnie jeszcze kilka lat. Za 2 miesiące kończy się gwarancja. Chociaż czasami winda 10 mnie potrafi wqwić strasznie i muszę się pilnować żebym nie yebnął nim o ścianę. Jak na razie odpukać moja 15 działa dobrze. I niech działa jak najdłużej bo przenoszenie danych bazy z programów i temu podobne by mnie dobiły. Będzie działał dopóki nie padnie.
  • nazimno 19.09.18, 22:45
    buhaha...
    szkoda "piniendzy" na backup tools...

    A to takie proste...
  • qqbek 19.09.18, 22:56
    Chyba mamy różne komputery.
    Mam Win10 na dwóch moich 15-tkach: w miarę nowym laptopie (i7, 16GB RAM, szmery-bajery, dysk SSD) i na 10-letnim laptopie (i5 pierwszej generacji, tylko 8 GB RAM i w miejsce HDD włożony mały dysk SSD - taka "nauka jazdy" dla młodej) i obydwa działają dobrze. Jak nie zabiorę laptopa z pracy, to na komputerze młodej bez problemu mogę kilka godzin popracować. Jest wolniejszy, trochę trzeba na to i owo zaczekać, ale działa nadal sprawnie. System stawiany raz, nawet aktualizacja do 10 była robiona "na 7-emkę".
    Jest w domu jeszcze starszy laptop (17-tka) na Win 7 i do niego też nie mam zastrzeżeń (ale wkurza mnie powolność HDD i pewnie i tak dokupię do niego SSD). A to jeszcze zabytkowy Core2Duo z Centrino... to nie powinno już działać... a działa i się nie psuje. Co więcej - wcześniej chodził pod Winzgrozą Wiśta i wtedy nie można powiedzieć, żeby działał poprawnie. Kupiłem licencję na siódemkę (nie było darmowej migracji z Wiśta na 7, jak była z 7 i 8 na 10) i od tamtej pory nie narzekam.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • samspade 20.09.18, 10:49
    W windzie 10 wqwiają mnie aktualizacje. Ich ilość oraz fakt że nie mam wpływu na ich instalacje. Kiedyś kwitłem 2 godziny aż komp się łaskawie uruchomi. Najbardziej wkurzające było to że koledzy i koleżanka z pracy byli pod Białymstokiem i czekali na dane ode mnie. Do samej windy nie mam większych zastrzeżeń. Do office mam ale cóż, nie można mieć wszystkiego. Dlatego działam na office 2007.
  • qqbek 20.09.18, 11:13
    Ja też mam jeszcze starego 2007 (przy SB z nośnikiem jest możliwość migracji na inny komputer, przy SB bez nośnika już nie, przynajmniej nie oficjalnie, nie wiem jak było z Home, bo nigdy nie miałem wersji Home).

    Co do aktualizacji - wszystko sprowadza się do tego, jak mocny jest sprzęt.
    Masa osób się dziwi, że robiąc to co robię mam sprzęt z czterordzeniowym (a nie kastrowanym dwurdzeniowym) i7 i 16GB RAM, ale to się przydaje. Szybki komputer to bardzo niewielki koszt w porównaniu do zalet, jakie oferuje.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • vogon.jeltz 20.09.18, 11:20
    > Co do aktualizacji - wszystko sprowadza się do tego, jak mocny jest sprzęt.

    Co do aktualizacji - wszystko sprowadza się do tego, że to ja mam decydować, czy i kiedy chcę zainstalować aktualizacje, a nie system operacyjny. I nie dlatego, że jestem jakimś fanatykiem, który czyta szczegółowy opis każdego patcha w microsoftowej knowledge base, tylko dlatego, że w danym momencie może to być dla mnie po prostu niewygodne.
  • qqbek 20.09.18, 11:52
    Cry me a river...
    Przecież w Win10 można ustawić określoną godzinę instalacji akutalizacji, tylko trzeba mieć potem o tej godzinie włączony komputer. Ja mam na 21, bo wtedy chodzę z psem na spacer.
    Zresztą automatyczne aktualizacje też da się wyłączyć.

    Podpowiadam: gpedit-> Szablony Administracyjne-> Składniki Windows-> Harmonogram Konserwacji-> Usługa Windows Update->Konfigurowanie aktualizacji automatycznych

    Narzekać na to, że Windows10 się aktualizuje automatycznie, to przyznać się do tego, że się nie potrafi skonfigurować systemu.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • samspade 20.09.18, 12:36
    Innymi słowy użytkownik musi dodać do systemu narzędzie którego w systemie nie ma. Bo jak wiemy każdy musi umieć wszystko. Z ciekawości gdy shakuje własny komputer będzie opcja żeby nie instalował żadnych aktualizacji? Że zniknie sytuacja gdzie przy wyłączaniu mam do wybory zaktualizuj i zakmknij i zaktualizuj i uruchom ponownie?
  • qqbek 20.09.18, 12:54
    To nie jest dodatkowe narzędzie, to opcja konfiguracji systemu.
    Z racji tego, że w Małymmiękkim uważają przeciętnego Użyszkodnika za debila (na poparcie czego pewnie mają dowody w postaci wielu zupełnie jednoznacznych badań), to większość zaawansowanych opcji konfiguracyjnych jest przed potencjalnie szkodliwą ingerencją takiego użyszkodnika schowanych.

    Jak ktoś siedzi w Windoofsach już dość czasu, to sobie poradzi.
    Jak sobie nie radzi, to są tysiące samouczków w sieci.

    A jak uważa, że "niedasię"... to niech sobie nadal tak uważa. Windows można masę zarzucić, ale poznany trochę lepiej jest naprawdę miłym i bardzo przyjemnym w obsłudze systemem. A to, że trzeba kilka opcji przy "instalacji z pudełka" zmienić, to chyba akurat normalne, przy Linuxi-e masz i tak dużo więcej do zrobienia.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • samspade 20.09.18, 13:13
    Jeszcze niedawno w home tobchyba nie była opcja.
    I druga rzecz. Czy znikną opcje o których pisałem? Bo mam wyłączone automatyczne aktualizacje a mimo to co pewien czas jestem zmuszany do aktualizacji.
  • vogon.jeltz 20.09.18, 14:08
    > Podpowiadam: gpedit-> Szablony Administracyjne-> Składniki Windows-> Harmonogram
    > Konserwacji-> Usługa Windows Update->Konfigurowanie aktualizacji automatycznych

    Cóż za linuksarstwo... A nie, wróć! W Ubuntu jest to znacznie prostsze ;-)

    > Narzekać na to, że Windows10 się aktualizuje automatycznie,
    > to przyznać się do tego, że się nie potrafi skonfigurować systemu.

    Ostatni raz takie teksty (zamień "Windows 10" na "Linux") widziałem na forach hardkorowych linuksiarzy kernelujących kompile, i to ładnych parę lat temu...
  • tbernard 20.09.18, 14:20
    > Ostatni raz takie teksty (zamień "Windows 10" na "Linux") widziałem na forach h
    > ardkorowych linuksiarzy kernelujących kompile, i to ładnych parę lat temu...

    To zamierzone?
  • vogon.jeltz 20.09.18, 14:29
    > To zamierzone?

    Oczywiście. To stary "mem", z czasów, gdy "memy" nie były jeszcze głupawymi obrazkami, jeszcze z usenetu chyba.
  • vogon.jeltz 20.09.18, 14:34
    > Podpowiadam: gpedit-> Szablony Administracyjne-> Składniki Windows-> Harmonogram
    > Konserwacji-> Usługa Windows Update->Konfigurowanie aktualizacji automatycznych

    A tak swoją drogą, jak ty jako tłumacz wytrzymujesz z Windows widząc takie potworki translatorskie jak rzeczony "Harmonogram konserwacji", że nie wspomnę już o przesławnej "witrynie sieci Web" i "karnacjach" Windows Media Playera (jest to jeszcze?)
  • qqbek 20.09.18, 14:59
    vogon.jeltz napisał:

    > A tak swoją drogą, jak ty jako tłumacz wytrzymujesz z Windows widząc takie potw
    > orki translatorskie jak rzeczony "Harmonogram konserwacji", że nie wspomnę już
    > o przesławnej "witrynie sieci Web" i "karnacjach" Windows Media Playera (jest t
    > o jeszcze?)

    "Harmonogram konserwacji" to już uzus. Jest z nami od Win3.11PL przynajmniej. Tak więc nie razi z racji powszechności.
    Dwa pozostałe zwroty - cóż.
    Razi to mniej na pewno niż to, jak ponad 95% populacji kraju w którym podobno 58% obywateli mówi po angielsku wymawia takie proste rzeczy jak "delete" (dɪˈliːt) czy "cancel" (ˈkænsl).



    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • vogon.jeltz 20.09.18, 15:12
    > "Harmonogram konserwacji" to już uzus. Jest z nami od Win3.11PL
    > przynajmniej. Tak więc nie razi z racji powszechności.

    Serio? Pamiętam "Harmonogram zadań" (Windows Scheduler, przetłumaczony akurat bardzo sensownie), ale o "Harmonogramie konserwacji" słyszę po raz pierwszy.

    > Dwa pozostałe zwroty - cóż.

    To były tylko dwa drastyczne przykłady. Ale Windows jest (był?) pełen takich kwiatków, z tego co pamiętam.

    > wymawia takie proste rzeczy jak "delete" (dɪˈliːt) czy "cancel" (ˈkænsl)

    Tu z kolei nie bardzo rozumiem twój oburz. W każdym kraju na świecie angielskie słowa i zwroty ulegają swoistej "lokalizacji" jeśli chodzi o wymowę. Byś słyszał jak wymawiają takie rzeczy Włosi czy Francuzi...
  • qqbek 20.09.18, 20:27
    A co do tłumaczenia Windows... żebyś ty widział "angielski" niektórych "anglojęzycznych" dokumentów z Chin (tu jeszcze da się to przeżyć, bo przecież to nie jest ich język) lub Indii (gdzie angielski jest urzędowy). O Afryce i ichnim "angielskim" wolę się nawet nie wypowiadać. Widziałem już błędy w urzędowych drukach (akty urodzenia i ślubu) - przykładowo z Zambii (gdzie angielski jest jedynym językiem urzędowym!).

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • vogon.jeltz 21.09.18, 11:17
    > Widziałem już błędy w urzędowych drukach (akty urodzenia i ślubu)
    > - przykładowo z Zambii (gdzie angielski jest jedynym językiem urzędowym!).

    Tam zaraz błędy... Po prostu lokalny wariant angielskiego.
  • tbernard 20.09.18, 08:52
    Współczuję ludziom których pracodawca zmusza do systemów windowsowatych. Ja mam to szczęście, że zarówno w pracy jak i w domu całkowicie Linux wystarcza i na dodatek do tego co wykonuję jest o kilka lat świetlnych lepszy od Windows. Ale zdaję sobie sprawę, że niektórzy muszą używać programów takich, że takiego wyboru jak ja nie mają. Za każdym razem, gdy z ciekawości próbowałem jakiś czas poużywać Windowsa, to miałem dość jak do aktualizacji dochodziło i po instalacji antywirusa. Ale nawet jak ten etap jakoś cierpliwie przetrzymałem, to jakoś tak odruchowo tworzyłem wirtualkę z Mintem i głownie na niej siedziałem. Po jakimś czasie dochodziłem do wniosku, że to bez sensu i Linux ponownie stawał się systemem macierzystym a winda wirtualką na jakieś wyjątkowe okazje.
  • nazimno 20.09.18, 09:03
    A Linus Thornwald przeprosil za swoje dotychczasowe bluzgi na tematy systemowe
    i na jakis czas ukryl sie w jaskini
    zycia prywatnego celem dokonania
    gruntownych przemyslen.

  • tbernard 20.09.18, 09:57
    Bluzgi i hejt kompletnie mnie nie interesują. Niech każdy sobie co tam chce używa.
  • vogon.jeltz 20.09.18, 10:24
    > A Linus Thornwald przeprosil za swoje dotychczasowe bluzgi na tematy systemowe

    Po pierwsze: Torvalds. Po drugie: obwinianie dzisiaj Torvaldsa o cokolwiek w Linuksie jest jak obwnianie Gatesa, że Windows 10 jest kaszaną (a czepianie się jakichś niedyplomatycznych wypowiedzi jest już totalnym absurdem). Obaj panowie mają już niewiele wspólnego z systemami, które zainicjowali. Ok, niby Torvalds nadzoruje jeszcze rozwój kernela, ale tak naprawdę Linux (zarówno samo jądro, jak i cały system) jest od dawna w rękach korporacji takich jak RedHat, Novell, Canonical czy... Google.
  • nazimno 20.09.18, 10:40
    a. Linus Torvalds, ok, paluchy same napisaly co innego z automatu
    b. ja sie go nie czepiam, bo nie mam o co, a racje mial, bluzgajac na software'owych oszustow
    c. on sam tak wlasnie "zapodal" na ten temat
    d. wywiad z nim samym, ponizej

    www.golem.de/news/linux-kernel-torvalds-nimmt-auszeit-und-will-verhalten-aendern-1809-136595.html



  • qqbek 20.09.18, 09:06
    Ale ja siebie nie zmuszam do korzystania z Windows.
    Po prostu tak jest wygodniej.
    Gdybym był inżynierem, to pod Linux-a bez problemu dostałbym jakiegoś znośnego CAD-a. Jestem jednak tłumaczem i tu wszystko (od edytorów tekstu po narzędzia CAT) jest pod Windoofs. Ja wiem, że są edytory tekstu radzące sobie z powszechnym już teraz standardem Office Open XML, ale Microsoft to banda schamiałych i pazernych bandytów i jakoś tak się "przypadkiem" dzieje, że pliki tworzone czy też edytowane na innych edytorach niż te od MS, potrafią się w MSWord czy PP posypać. Jak to jest opis na stronę www, to wszyscy kładą na to lagę, ale jak to licząca 200 stron instrukcja obsługi obrabiarki, to klient otrzymujący taką "sieczkę" ma się prawo wku_wić.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • vogon.jeltz 20.09.18, 10:29
    Klienci wymagają dostarczania tłumaczeń w formacie .docx? Tak z ciekawości pytam.
  • tbernard 20.09.18, 10:50
    Też mi się wydaje, że PDF byłby właściwszy ale jak to mówią: klient nasz pan. A jak pan każe sługa musi.
  • bimota 20.09.18, 10:59
    Dlaczego PDF ? Jak prosty to w Word Padzie, Z obrakami moze byc w HTML. PRzegladarke ma chyba kazdy...

    --
    NAJLEPSZY KODEKS DROGOWY
  • qqbek 20.09.18, 11:08
    Regułą jest - jak nie prosisz o nic innego, to dostajesz w takim formacie, w jakim przyszło.
    Chociaż ostatnio dostałem od klienta PDF, odesłałem też PDF i po chwili telefon "dlaczego nieedytowalny", to odparłem, że przecież edytowalny, no "ale mu się w Wordzie nie otwiera".

    Spory producent rozwiązań magazynowych... nie firma-krzak.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • tbernard 20.09.18, 10:41
    Oczywiście, jeśli klient ma życzenie aby dokument dobrze prezentował się i dawał możliwość poprawek w MS Office, to nierozsądne jest tworzenie go w jakimś innym narzędziu.
  • samspade 20.09.18, 11:03
    qqbek napisał:

    > Gdybym był inżynierem, to pod Linux-a bez problemu dostałbym jakiegoś znośnego
    > CAD-a.

    Zależy co robisz i do czego cad jest potrzebny. Ja mam prościutkie nanocad i draftsight. Pod windą oczywiście. Dla mnie wystarczą. Tyle że problemem jest działanie innych programów. W moim przypadku oczywiście. Niby można na linuxie jakieś emulatory itp. Kiedyz próbowałem i średnio to chodziło. I zraziłem się. Oraz pod windą mam pewność że bazy danych działają dobrze. Oraz klucze sprzętow na usb.
  • vogon.jeltz 20.09.18, 11:12
    > Oraz klucze sprzętow na usb.

    Rany, naprawdę ktoś jeszcze stosuje to upierdliwe rozwiązanie? Myślałem, że już wszyscy przeszli na aktywację online.
  • samspade 20.09.18, 11:23
    Nie wiem jak teraz ale mam taki klucz sprzed x lat. Oraz działa offline i mogę pracować na różnych komputerach
  • samspade 20.09.18, 10:55
    Nie zmuszam się do windy. Kiedyś próbowałem na linuxie. Tyle że pojawiły się problemy z uruchamianiem niektórych programów. A że winda sama w sobie mnie nie wkurza więc pracuję na niej.
  • vogon.jeltz 20.09.18, 10:49
    > Baterie na dwa lata. Brak możliwości wymiany baterii

    To jest kolejna rzecz, która powinna być zabroniona stosowną dyrektywą unijną. Skoro baterie (zaraz przyleci nazi, że AKUMULATORY) się zużywają, to powinna być możliwość bezproblemowej ich wymiany. I dostępność części. I obowiązek przyjmowania i utylizacji zużytych przez producenta/dystrybutora. Ten sprzęt jest cholernie szkodliwy dla środowiska.

    Podobnie w smartfonach. Teraz niby wszystkie mają "niewymienialne" - rzekomo w celu zaoszczędzenia na wadze i wymiarach - ale rozebrałem już w życiu niejeden telefon i wiem, że tak naprawdę w większości przypadków w środku tkwi taka sama "kostka" jak w starych modelach, tylko klapki już nie ma.

    > Sztuczne tworzenie uaktualnień do aplikacji.

    A to jest, kruwa, prawda. W dodatku te "uaktualnienia" bardzo często nic nie wnoszą, rozwalają ustalony workflow (bo jakiemuś "specowi" od UX zamarzyło się poprzestawiać wszystko w interfejsie), a co najgorsze, to nie można zostać przy starej wersji, bo zaraz dostajesz komunikat: "zaktualizuj, bo to co masz zaraz ci przestanie działać". Tak przynajmniej jest w niektórych aplikacjach androidowych.

    No ale to wciąż jest jakby ortogonalne do wymiany samego sprzętu.

    > Co do laptopów mam nadzieję że mój pociągnie jeszcze kilka lat

    Sorry za "misiaczkowatość", ale ja dlatego właśnie prywatnie kupuję poleasingowe. Kosztują fistaszki, można znaleźć wyśmienitą konfigurację, a jak egzemplarz wytrzymał trzy lata (bo tyle wynosi okres leasingu zwykle, plus co miało się zepsuć to się zepsuło i zostało wymienione na gwarancji biznesowej) i jest uszanowany, to wiadomo, że spokojnie pociągnie kolejne trzy.
  • samspade 20.09.18, 11:18
    Aktualizacje powodują że miejsca jest mniej. Że brakuje mocy na ich działanie. Zsumujmy to z bateriami.
    Oraz marketing i ludzie sami biegną kupować nowy tel za 2000 pln.
  • vogon.jeltz 20.09.18, 11:22
    Na smartfonach tak. Na komputerach raczej niekoniecznie.
  • qqbek 20.09.18, 15:08
    Z telefonami też bym dyskutował.
    Ostatnie 3 moje telefony nadal działają i to dobrze.
    Jeden mam ja (od grudnia), drugi żona, trzeci moja mama.
    Jak kupujesz telefon za kilkaset złotych, to dostajesz telefon, który będzie działał niezadowalająco już w chwili kupna. Jak zamiast skrobać tyłek kawałkiem szkła kupisz raz a solidnie, to służy potem latami. Xperię Z3 Compact miałem 2,5 roku - i to nadal jest telefon o przyzwoitych osiągach. XZ1 Compact, którą mam teraz wymienię na coś innego pewnie nie wcześniej niż za 1,5 roku.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • vogon.jeltz 20.09.18, 17:17
    > Z telefonami też bym dyskutował.

    Ale o czym tu dyskutować? Aplikacje i ich dane strasznie puchną. Zdjęcia i filmy w coraz wyższych rozdzielczościach też zajmują coraz więcej miejsca. 8 GB storage'u, które było standardem w smartfonach mid-range 3-4 lata temu, czy nawet 16 w tych sprzed 2 lat, dziś jest już zdecydowanie niewystarczające. A na kartę pamięci (coraz mniej telefonów ma możliwość jej użycia - ot, postęp... i niech zdechną twórcy hybrydowych gniazek SIM/SD ) nie da się wszystkiego przegrać, nawet danych aplikacji (niech zdechną developerzy whatsappa).
  • qqbek 20.09.18, 19:13
    vogon.jeltz napisał:

    > Ale o czym tu dyskutować? Aplikacje i ich dane strasznie puchną.
    Postęp panie.

    > Zdjęcia i film
    > y w coraz wyższych rozdzielczościach też zajmują coraz więcej miejsca.
    Ciekawe.
    W Z1 Compact miałem 21 Mpix.
    W Z3 Compact miałem 21 Mpix.
    W XZ1 Compact mam 19 Mpix.
    Postęp panie zeżarł swój ogon.

    > 8 GB sto
    > rage'u, które było standardem w smartfonach mid-range 3-4 lata temu, czy nawet
    > 16 w tych sprzed 2 lat, dziś jest już zdecydowanie niewystarczające.
    Z1C miała 16 GB... 4,5 roku temu.
    Udowadnia to tylko zasadność kupowania telefonów z wyższej półki cenowej - po prostu działają przyzwoicie dłużej.

    > A na kartę
    > pamięci (coraz mniej telefonów ma możliwość jej użycia - ot, postęp... i niech
    > zdechną twórcy hybrydowych gniazek SIM/SD ) nie da się wszystkiego przegrać, n
    > awet danych aplikacji (niech zdechną developerzy whatsappa).
    Wcześniej rzeczywiście problem.
    Ale tylko do Androida 6.0.
    W 8.0 spokojnie na SD można przegrać całe aplikacje.
    Obecny telefon obsługuje karty do 256, ale spokojnie daje sobie radę z szybką 128, którą mam jeszcze z Z3C.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • trypel 20.09.18, 19:57
    Nie dosc ze nie umiem sam podłączyć zmywarki to używam 6 letniego iphone’a se. Chyba 8gb. Ale mam wykupione icloud i tam wszystko z telefonów i iPada. I szczerze wszystko działa

    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • qqbek 20.09.18, 20:23
    Aj-waj-fon to osobna historia.
    Mam znajomego, fascynata nowych technologii, który jeszcze trzy lata temu miał "jedynkę" 3G, którą kupił tuż po premierze w 2008 roku.
    Z resztą nowy budżetowy Apple kosztuje tyle co "flagowiec" innej marki, a flagowy model iPhone więcej, niż jakikolwiek z "normalnych" telefonów (tych pozłacanych i wysadzanych kryształami od Svarovskiego czy nawet diamentami - kierowanych do Arabów i nowych Ruskich nie liczymy).

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • bimota 18.09.18, 14:01
    Tutaj widzę pole działania dla Unii Europejskiej, która powinna wprowadzić dyrektywą minimalne okresy gwarancyjne na sprzęt i

    JA MYSLALEM, ZE TYLKO PRZEKUPIENI URZEDNICY MOGA MIEC TAK KRETYNSKIE POMYSLY...

    SKAD W OGOLE TAKIE TERMINY ??

    --
    NAJLEPSZY KODEKS DROGOWY
  • bigzaganiacz 18.09.18, 13:19
    wszystko z plastiku, zalane, i nawet wymiana polowy bebechow (+/- 1000 zl

    shop.electrolux.pl/Pralnictwo/Pralki/%C5%81o%C5%BCyska/c/141
    lozyska po 100 cebulionow widze
    sprawdzales ceny czy uwierzyles "fachowcowi" na slowo ze sie nie da
    odpalasz jutuba, temat wymiana lozyska i jedziesz

    zabawa lutownica nie jest mi obca jakis czas temu naprawialem tv samsunga
    (jeden jebany kondensator) wstawiony oczywiscie najpodlejszej jakosci jakiej udalo im sie znalezc

  • trypel 18.09.18, 13:33
    jakies 4 lata temu padł mi TV samsunga, po 3 latach uzytkowania, zamiast wyrzucic wyguglowałem naprawe w piasecznie, zadzwoniłem, gosc zapytał jaka firma i jaki model, i za chwile dał znać że naprawa 150 z gwarancją na rok. Bo oni specjalnie coś tam tak zrobili że sie przegrzewa i po 2-3 latach pada, gość wymienił element na coś lepszego z radiatorem. Minęły 4 lata i TV dalej działa, kupiłem już nowy, ten rzadziej uzywany ale pewnie nastepne 5 lat bedzie dzialał.


    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • bimota 18.09.18, 14:02
    A WYMIANA AGREGATU TEZ JEST... ?

    --
    NAJLEPSZY KODEKS DROGOWY
  • bimota 18.09.18, 14:03
    A NIE MA AGD Z CHIN ?? ZA DUZE GABARYTY, CZY CO... ??

    --
    NAJLEPSZY KODEKS DROGOWY
  • jeepwdyzlu 18.09.18, 15:57
    A NIE MA AGD Z CHIN ?? ZA DUZE GABARYTY, CZY CO
    ---
    Chiny są w Polsce. Połowa agd sprzedawanego w UE jest produkowana u nas.

    --
    YCDSOYA
  • bimota 19.09.18, 11:44
    A WY KUPUJECIE TYLKO SZMELC ZACHODNI... JAK SIE SPRAWUJA POLSKIE PRODUKTY ? JA ODRADZAM MASTERCOOCKA, DZIALA CO PRAWDA, ALE ERGONOMIA DO BANI I W LODOWCE USZCZELKA SIE ROZWARSTWILA (JUZ DRUGI RAZ).

    --
    NAJLEPSZY KODEKS DROGOWY
  • jeepwdyzlu 18.09.18, 15:43
    Od czasu kiedy ustalono zmowę żarówkową - wszyscy ru...ą nas w dupę. Auta, agd, kotły gazowe, silniki zaburtowe, maszynki do golenia, węże ogrodowe.... Nawet niby dobrzy producenci typu junkers, gardena czy philips - produkują gówna.
    No i co? Kupować "starocie z Niemiec" ?

    --
    YCDSOYA
  • nazimno 18.09.18, 15:49
    Olac gowniane starocie z Niemiec.
    Na tym handlu korzystaja tylko sami Niemcy.
    Odzyskuja rownowage/przewage w bilansie wymiany handlowej z zagranica, sprzedajac nawet zlom.
    W ten sposob obracaja szybciej kapitalem i robia dawna wschodnia Europe w bambuko.
    Amen.


  • nazimno 18.09.18, 16:23
    anihilacja jest szybka, ale moze byc, niestety, bolesna
    i wywolac pozar czegokolwiek, co lubi sie palic:

    www.chip.pl/2018/09/pierwszy-samozaplon-galaxy-note-9/
    PS
    Kobitki "daly rade" i zachowaly sie przytomnie.
    Rozumiem, ze wiadro z woda miala pani sprzataczka.
  • qqbek 18.09.18, 20:26
    Z AGD masz jeszcze Miele.
    W wypadku innych produktów (RTV, samochód) już tak dobrze nie jest.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • nazimno 19.09.18, 10:46
    Miele to nastepna "urban legend".
  • qqbek 19.09.18, 11:20
    Ee - przyzwoity, lecz znacznie przepłacony sprzęt.
    Za to z gwarancją długiej dostępności części zamiennych.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • loyezoo 18.09.18, 17:54
    Lodówka Beko ~4 lata,padła.Kupiłem Elektroluxa (niby wtedy jeszcze w Szwecji składany haha) 3 lata - złom.Pralka Indesit 3 lata - złom.Tak,kupiłem używane.Miele.Do pralki na początku chodziłem sprawdzić,czy działa,bo praktycznie jej nie słychać.Mam od kilku lat (4-5?) i nic.Niestety nie mam ochoty kupować nowego Miele,bo pralka od 5tys wzwyż (ładowana od góry) ,a lodówki od 5-6tys.Najtańsze modele.Zdecydowanie wolę na co innego wydać kasę:)

    --
    Life is too short to drive boring cars
  • galtomone 19.09.18, 09:49
    Zona tak sie wkurzyła, ze zadała sobie trud odnalezienia rachunku tej pralki...
    I co sie okazuje (bylismy naprawde przkonani, ze ma 3,5- 4 lata juz)....

    W pazdzierniku dopiero mina 2 lata od zakupu tego gowna!!!!

    Znaczy sie naprawa bedzie na koszt producenta tego szajsu... i zastanawiam sie, czy nie dac jej na wirowanie 24/7 zeby sie to wszystko calkiem rozsypalo....

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "If everything seems under control, you're not going fast enough." - Mario Andretti
  • engine8 19.09.18, 19:38
    Lat temu kilka zauwazylem ze od bleachu pralka dostal kropek na gorenl plycie. a ze gwarancja sie prawie konczy wiec gdzies na miesiac przed uplywem gwarancji pralki Meytag zadzwonilem i powiedzialem ze obudowa zardzewiala a i motor piszczy. Oni mowia ze czesci sa za darmo ale wymina juz nie. I robota bedzi ekosztowac polowe wartosci nowej.
    Wiec mowie ze jakbynie mieli nic przeciwko i wyslali mi czesci to ja sobie sam zamontuje.
    I wyslali 2/3 pralki - komplet obudowy i motor... bo to byla jeszcze taka od gory ladowana bez rzadnej AI.
  • galtomone 19.09.18, 09:51
    No bo powiedzmy, ze 2k na pralke to zaden luksus...

    Ale tak sobie patrze na Miele... i tu juz pralka prawie 12k... ciekawe czy tez taka swietna jak te tansze?
    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.