Dodaj do ulubionych

Dlaczego sprzedajecie swoje samochody?

27.10.18, 15:39
1) Bo kupiliście używany złom i koszty jednej naprawy przekraczają wartość samochodu.
2) Bo kupiliście w salonie nowy samochód, ale po trzech latach wam się znudził.
3) Bo macie taki kaprys.
Edytor zaawansowany
  • qqbek 27.10.18, 16:14
    mondralistyk napisał:

    > 1) Bo kupiliście używany złom i koszty jednej naprawy przekraczają wartość samo
    > chodu.
    > 2) Bo kupiliście w salonie nowy samochód, ale po trzech latach wam się znudził.
    > 3) Bo macie taki kaprys.

    Różne były motywy.
    Fiestę sprzedałem, bo się psuła i była na wpół zgnita już.
    Almerę, bo wyjeżdżałem do Anglii.
    Vectrę (a właściwie Vauxhalla Cavaliera), bo absolutnie mi "nie leżał".
    Astrę F (na złom za 400 cebulionów) bo jej głupia dziunia z kufra garaż z dużą prędkością zrobiła.
    E36 bo miałem je 10 lat i zachciałem coś nowszego.
    Astrę G bo mnie irytowała.
    BMW X5 bo nie można było na ten samochód liczyć (psuł się, a potrzebuję sprawnego samochodu).

    W sumie każdorazowo więc chyba było najbliżej "3", ale w wypadku Fiesty i E53 doszła awaryjność.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • loyezoo 27.10.18, 16:21
    Bo nie lubię jeździć jednym autem, dłużej jak kilka miesięcy? Rekord to 2 lata,aczkolwiek w te 2 lata, miałem kilka aut (zazwyczaj mam kilka) tyle,że te jedno najdłużej.Więc nie wiem, podpunkt 3 najbardziej podchodzi:)

    --
    Life is too short to drive boring cars
  • only_the_godfather 27.10.18, 16:52
    mondralistyk napisał:

    > 1) Bo kupiliście używany złom i koszty jednej naprawy przekraczają wartość samo
    > chodu.
    > 2) Bo kupiliście w salonie nowy samochód, ale po trzech latach wam się znudził.
    > 3) Bo macie taki kaprys.
    Za dużo aut jak do tej pory nie miałem ale:
    1) Poloneza się pozbyłem bo za bardzo polubił się z rudą, poza tym zacząłem jeździć z Częstochowy do Łodzi a na trasę wtedy to nie był już zbyt komfortowy samochód,
    2) Thalii będę się pozbywał na wiosnę bo ma już swoje lata, zaczyna się lubić z rudą, (pókico delikatny nalot na tylnym nadkolu od środka) a pozatym będę potrzebował auto w wersji kombi.
  • trypel 27.10.18, 18:15
    Chyba 3
    Związane z nuda. Każde auto po roku zaczynało mnie nudzić, po półtora zaczynałem myśleć nad następca i po zwykle dwóch zmienialiśmy.
    Obecny jest wyjątkiem bo po 1.5 roku wciąż nie widzę zadnego godnego następcy.
    Ale twardo sie zastanawiam.
    I jak już znajdę to bedzie zmiana

    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • wislok1 27.10.18, 18:32
    To jedyna przyczyna

    Moze byc z powodu awaryjnosci, ale moze tez byc z powodu tego, ze auto sie przestalo podobac

    Tak czy siak brak chemii i spadowka
  • misiaczek1281 27.10.18, 19:24
    wychodzi na to że nikt z forumowiczów nie sprzedał auta bo miał zamiar kupić w salonie nówkę:)
    Takich jest chyba jeden na tysiąc :)
    Jak widać w praktyce moja teoria o bez sensie kupowania nowego auta z salonu i utracie wartości 50% w 3 lata działa haha....jesteście wyznawcami mojej religii :) ech....choć zaraz zaczniecie mnie krytykować:)
  • qqbek 27.10.18, 20:50
    Jesteś debilem.
    I otg i trypel powyżej napisali, że kupują nowe.
    Ale ty musisz sobie dopowiedzieć.
    Bo jesteś debilem.

    (i tak, miałeś rację, to wprost prosiło się o krytykę... a raczej zwięzłe podsumowanie)

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • agios_pneumatos 27.10.18, 21:15
    qqbek napisał:

    > Jesteś debilem.
    > I otg i trypel powyżej napisali, że kupują nowe.
    > Ale ty musisz sobie dopowiedzieć.
    > Bo jesteś debilem.
    >
    > (i tak, miałeś rację, to wprost prosiło się o krytykę... a raczej zwięzłe podsu
    > mowanie)


    Czekaj, Kuba, spokojnie.

    Niech misiek rozkmini mój przypadek. Kupiłem kilka samochodów w salonie około 2000 roku. Jak to się ma do tych twoich 50% w trzy lata czy jak to tam. Dasz wiarę misiaczku 1281, że większość z nich jeździ do dziś? I z perspektywy lat na naprawy wydałem o krocie mniej... wróć. Eksploatacja to naprawy? Nie liczę oleju, ale np. amortyzatory co 150 000km, klocki hamulcowe co cholera... raz wymieniałem w jednym samochodzie, a obecnie ma 174 000 km przelotu, to jak to się liczy?

    Kurde. To moje samochody utraciły tyle na wartości, ale ich nie sprzedaję. Czym jest zatem wartość? I czy naprawy tych paździdeł z niemiec co to tylko po niemieckich drogach jeździły to też wliczasz do utraty, czy też wzrostu wartości?
    Weź kiedyś raz a dobrze nam to wszystko rozrysuj, bo ja np. się gubię.
  • qqbek 27.10.18, 22:48
    Niech mi misiek znajdzie 3-letniego Golfa SV takiego jak mój (no dobra, mój ma 2,5 roku), za 50% ceny nowego :)
    Ma być w 100% Golf, a nie w 95% dwa Golfy i w 5% przystanek tramwajowy na którym żywota dokonał pierwszy z dwóch Golfów.
    Owszem, dla większości aut da się znaleźć 3-latka za 50% ceny z salonu. W wypadku niektórych "franc" będzie to nawet bliżej 40%. Ale żeby kupić auto z pewną historią to trzeba minimum 10-15% do tej ceny dołożyć.

    P.S.
    Znalazłem jednego Sportsvana - 1,5 roku starszy od mojego (prawie 4 lata), za 50% ceny nowego. Handlarz jest uczciwy i sprzedaje nienaprawiony - do roboty jest "tylko" słupek środkowy (o progu nie wspominam).

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • misiaczek1281 27.10.18, 23:04
    qqbek napisał:

    > Niech mi misiek znajdzie 3-letniego Golfa SV takiego jak mój (no dobra, mój ma
    > 2,5 roku), za 50% ceny nowego :)
    > Ma być w 100% Golf, a nie w 95% dwa Golfy i w 5% przystanek tramwajowy na który
    > m żywota dokonał pierwszy z dwóch Golfów.
    > Owszem, dla większości aut da się znaleźć 3-latka za 50% ceny z salonu. W wypad
    > ku niektórych "franc" będzie to nawet bliżej 40%. Ale żeby kupić auto z pewną h
    > istorią to trzeba minimum 10-15% do tej ceny dołożyć.
    a wiesz co to przenośnia? parafraza? takie hasełko rzuciłem że 50% w 3 lata...dużo zależy od modelu...akurat Golfy tracą mało fakt...ale Fiaty tracą więcej...
    > P.S.
    > Znalazłem jednego Sportsvana - 1,5 roku starszy od mojego (prawie 4 lata), za 5
    > 0% ceny nowego. Handlarz jest uczciwy i sprzedaje nienaprawiony - do roboty jes
    > t "tylko" słupek środkowy (o progu nie wspominam).
    >
    aaa.....dlaczego nie kupiłeś nowego Golfa? przecież cię stać....sprzedaj działke ,weź kredyt...:)
  • qqbek 27.10.18, 23:26
    misiaczek1281 napisała:

    > a wiesz co to przenośnia? parafraza? takie hasełko rzuciłem że 50% w 3 lata.
    > ..dużo zależy od modelu...akurat Golfy tracą mało fakt...ale Fiaty tracą więcej

    Nie misiu, z uporem maniaka powtarzasz tutaj tę swoją mantrę o 50% utracie wartości auta w 3 lata. Od lat. Chociaż już ładne parę lat temu udowodniono Tobie, że się mylisz, to nie przyjmujesz tego do wiadomości.

    > aaa.....dlaczego nie kupiłeś nowego Golfa? przecież cię stać....sprzedaj dzi
    > ałke ,weź kredyt...:)
    Bo mam zasadę, że nie jeżdżę niczym na co musiałbym pracować ponad 6 miesięcy.
    A za tyle mógłbym mieć nowe Polo, Fabiedę, Fiata Tipo... Fiata Tipo przez chwilę rozważałem (ale po początkowej "promocji" na automat - gdzie można było rozsądnie skonfigurowane Tipo za 65 dostać teraz trzeba dodać przynajmniej 10 za to - co jest już, moim skromnym zdaniem, grubym przegięciem).


    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • only_the_godfather 28.10.18, 09:59
    qqbek napisał:

    > Niech mi misiek znajdzie 3-letniego Golfa SV takiego jak mój (no dobra, mój ma
    > 2,5 roku), za 50% ceny nowego :)
    > Ma być w 100% Golf, a nie w 95% dwa Golfy i w 5% przystanek tramwajowy na który
    > m żywota dokonał pierwszy z dwóch Golfów.
    > Owszem, dla większości aut da się znaleźć 3-latka za 50% ceny z salonu. W wypad
    > ku niektórych "franc" będzie to nawet bliżej 40%. Ale żeby kupić auto z pewną h
    > istorią to trzeba minimum 10-15% do tej ceny dołożyć.
    >
    > P.S.
    > Znalazłem jednego Sportsvana - 1,5 roku starszy od mojego (prawie 4 lata), za 5
    > 0% ceny nowego. Handlarz jest uczciwy i sprzedaje nienaprawiony - do roboty jes
    > t "tylko" słupek środkowy (o progu nie wspominam).
    >
    Rozglądam się za Clio Grandtour. Niech mi misiek znajdzie za 50% ceny auto z rocznika 2014 które nie było bite, lub jeszcze jest nie wyklepane i sprzedawane jako wrak. Aha i ma to nie być wersja podstawowa. Za 50% to nawet Logana MCV z tego rocznika się nie znajdzie.
  • only_the_godfather 28.10.18, 10:01
    Sam się zaplątałem. Niech mi znajdzie auto które nie było bite, bo te które są za 50% ceny i tak są starsze i w większości albo bite albo jeszcze sprzedawane jako wrak.
  • misiaczek1281 27.10.18, 23:09
    agios_pneumatos napisał:

    > Kurde. To moje samochody utraciły tyle na wartości, ale ich nie sprzedaję. Czym
    > jest zatem wartość? I czy naprawy tych paździdeł z niemiec co to tylko po niem
    > ieckich drogach jeździły to też wliczasz do utraty, czy też wzrostu wartości?
    > Weź kiedyś raz a dobrze nam to wszystko rozrysuj, bo ja np. się gubię.

    spieszę z wyjaśnieniem...
    Nowe = 50 000 zł...
    10 letnie = 15 000 zł.
    Utrata wartości = 35 000 zł.
    Kupujesz 10 latka i jeździsz 10 lat. 10 latek w 10 lat traci 15 000 zł.
    20 000 zł zyskujesz tym sposobem na utracie wartości:)
    Na naprawy 10 latka wydasz 5 000 zł więcej niż nówki.
    20-5= 15 000zł. 15 kafli oszczędzasz po odliczeniu tego że jak twierdzisz używany się częściej psuje niż nowy i naprawy są kosztowniejsze:)

    Zrozumiałeś?


  • duze_a_male_d_duze_m 27.10.18, 21:32
    +1

    --
    .
    -Z TDCI NA ST, a teraz italia z bananami-
  • misiaczek1281 27.10.18, 22:51
    qqbek napisał:

    > Jesteś debilem.
    > I otg i trypel powyżej napisali, że kupują nowe.
    > Ale ty musisz sobie dopowiedzieć.
    > Bo jesteś debilem.
    >
    > (i tak, miałeś rację, to wprost prosiło się o krytykę... a raczej zwięzłe podsu
    > mowanie)
    >
    debila szukaj u siebie we wsi...właśnie takim jak ty za wyzywanie od debili pani kasia moderatorka powinna kasować profile ....nie napisałem że nikt nie kupuje nowych...tylko że jeden na tysiąc:) ich dwóch wpisałem na czarną listę więc mi się nie wyświetla co piszą:)
  • samspade 28.10.18, 01:25
    Misiak nikt nie szuka debila u siebie na wsi bo jesteś ty.
    Biegajacy z tabliczką debil. I potwierdzający to wpisami.
  • przyjemny_gosc 27.10.18, 22:32
    Generalnie utrata wartości jest, ale może nie 50% w 3 lata. To też pewnie zależy jakie auto kupujesz. Auta premium tracą na wartości szybciej, niż auta popularne. Chociaż to może złe określenie. Po prostu auta nowe premium są przeszacowane przez producentów. Rynek szybko weryfikuje ich prawdziwą wartość.
    Tendencja będzie jednak taka, że będziemy kupować nowe auta, jeździć nimi na gwarancji, a później wymieniać na nowe (oddając w rozliczeniu do salonu, albo samemu sprzedając np. na Ukrainę). To kwestia zamożności Polaków. Średnia krajowa cały czas rośnie i to w bardzo ambitnym tempie, więc jak dogonimy Niemców, to też będziemy kupowali auta w salonie, jak oni.
  • misiaczek1281 27.10.18, 22:59
    przyjemny_gosc napisał:

    > Generalnie utrata wartości jest, ale może nie 50% w 3 lata. To też pewnie zależ
    > y jakie auto kupujesz. Auta premium tracą na wartości szybciej, niż auta popula
    > rne. Chociaż to może złe określenie. Po prostu auta nowe premium są przeszacowa
    > ne przez producentów. Rynek szybko weryfikuje ich prawdziwą wartość.
    > Tendencja będzie jednak taka, że będziemy kupować nowe auta, jeździć nimi na gw
    > arancji, a później wymieniać na nowe (oddając w rozliczeniu do salonu, albo sam
    > emu sprzedając np. na Ukrainę). To kwestia zamożności Polaków. Średnia krajowa
    > cały czas rośnie i to w bardzo ambitnym tempie, więc jak dogonimy Niemców, to t
    > eż będziemy kupowali auta w salonie, jak oni.

    tu nie chodzi tylko o kasę...nas Polaków stać na nowe auto....Niemców dogonimy mentalnością za 50 lat:) Niemiec kupuje nowe w salonie, pojeździ 3 lata i sprzedaje 2-3 latka i idzie do salonu po nowe auto...a Polak?kupuje 3 latka albo starsze...średnia aut u nas to 10 lat... narazie będziemy długo kupowali ich auta nawet jeśli nas stać na nowe...taka mentalność...na przykład kubek....kupił se 2 letniego Golfa z Niemiec a nie nowego z salonu...wcześniej też jeździł używkami....ja też używkami...stare Polo ma już 15 lat...i super....Polak woli Dieselka z Niemiec....mimo że go stać na nową benzynę z salonu...ot taka moda...
  • samspade 28.10.18, 01:28
    Ciebie nue stać na auto z salonu. Ciebie nir stać nawet na 3 latka. Po co do tego dorabiać ideologię.
  • przyjemny_gosc 28.10.18, 08:18
    Osobiście uważam, że Polacy będą mieli zawsze inną mentalność niż Niemcy. Ich przykre doświadczenia z Hitlerem sprawiają, że Niemcy ciągle mają za uszami syndrom oprawcy. Dlatego ciężko sobie wyobrazić u nich ponownie rząd nacjonalistyczny. Cały świat zarzuciłby im, że znowu wybrali potencjalnego mordercę.
    My w swojej historii mamy niewiele niechlubnych kart, więc akurat mentalność mamy i będziemy mieli inną.

    Kupowanie samochodów nowych i używanych, to kwestia tylko zasobności portfela. Oczywiście są na tym świecie złotówy, co jak zobaczą, że w Lidlu masło jest 15 groszy tańsze, niż w Biedronce, to zakupy zrobią w Biedrze, ale po masło polecą do Lidla.
    Na razie kogoś kogo stać na nowe auto to kombinuje. No bo co to znaczy, że stać kogoś na nowe auto. Na jakie konkretnie, bo przecież nowe to może być za 40 tys zł Dacia, albo za 500 tys zł Mercedes. No i Kowalski z Malinowskim liczą, że mają np. 100k na auto i patrzą co za to kupić. Czy nowego Golfa, czy może używane Volvo XC60.
  • jeepwdyzlu 28.10.18, 02:58
    wychodzi na to że nikt z forumowiczów nie sprzedał auta bo miał zamiar kupić w salonie nówkę:)
    Takich jest chyba jeden na tysiąc
    ----
    Nie. Nowych aut sprzedaje się w Polsce ok 400 tys. Na ok 3,5 mln transakcji
    Czyli co 8 umowa sprzedaży dotyczy nowych samochodów.

    --
    YCDSOYA
  • only_the_godfather 28.10.18, 09:57
    W prawdzie Thalii nie kupiłem nowej, ale znam to auto od nowości, bo było kupione w rodzinie i to dość bliskiej. Przez cały okres eksploatacji czyli 15 lat, poza wymianami eksploatacyjnymi, wymiany ekstra kosztowały coś około 1500 zł. Natomiast, teraz się zastanawiam nowy czy kilku letni, i to tylko ze względów finansowych. Planujemy powiększyć rodzinę, będzie potrzebne auto kombi ale też przydało by się w takim wypadku zmienić mieszkanie na większe. Gdyby nie to to już bym miał podpisaną umowę na nowy i na wiosnę go odbierał.
  • kanna13 27.10.18, 20:10
    2) ale po 5 latach i nie znudził się tylko ma już i swoje lata i przebieg ca. 100-120 tys. więc 3)
  • samspade 27.10.18, 20:25
    Wybieram wariant odpowiedzi nr 4
  • agios_pneumatos 27.10.18, 21:05
    Dobre pytanie.

    Zdałem sobie sprawę, że... nie sprzedaję.
    Rodzynek ma prawie 20 lat, Użytkowe nie zostały sprowadzone z niemiec, hehe, osobowe - jak koła nie odpadają daję pracownikom.

    Acha, w zeszłym roku zezłomowałem jeden samochód osobowy. Kupiony kilkanaście lat temu w salonie.

    Wychodzi na to, że nie sprzedaję a złomuję. :)
  • dodekanezowiec 27.10.18, 21:59
    misiaczek, tłomaczę jak krowie na rowie, że 3-letnie auta za 50% wartości to z ubezpieczalni bo przygodzie z ciężarówką itp. Za pół ceny to 5-6-latki. Załatw chłopie normalną mazdę cx3 za 40 tys., 3-letnią, taką co nowa 80, ale nie sklejoną z dwóch.
  • misiaczek1281 27.10.18, 23:12
    dodekanezowiec napisał:

    > misiaczek, tłomaczę jak krowie na rowie, że 3-letnie auta za 50% wartości to z
    > ubezpieczalni bo przygodzie z ciężarówką itp. Za pół ceny to 5-6-latki. Załatw
    > chłopie normalną mazdę cx3 za 40 tys., 3-letnią, taką co nowa 80, ale nie sklej
    > oną z dwóch.

    no dobra....5latki za 50% ceny nowego...a ile wynosi żywotność auta? 20 lat?
    czyli taki 5 latek stracił 25% żywotności a aż 50% ceny:)
    utrata wartości jest niewspółmierna do stopnia zużycia:) dlatego nowego sie nie opłaca kupować chyba że ktoś ma kasę i taki kaprys
  • przyjemny_gosc 28.10.18, 08:22
    Żywotność auta masz taką, jak dbasz o auto. Co to znaczy żywotność? Co musi się popsuć, żebyś powiedział, że auto nie ma już żywotności? Silnik, skrzynia biegów, zawieszenie, rdza? Wartość naprawy przekroczy wartość auta? I znowu wartość auta w którym jego momencie użytkowania? Czy naprawa musi przekroczyć wartość auta nowego, czy wartość auta obecnie, itd.

    To też kwestia wypośrodkowania. Dla każdego ważne będzie co innego. Dla mnie ważna jest bezawaryjność. A dla Ciebie może to być koszt zatankowania do pełna, itd.
  • dodekanezowiec 28.10.18, 13:08
    Ten niby najlepszy wybór czyli 3-latek to też taka idee fix. Często jest tak że nowy 50, 3-latek (ta sama generacja co nowy) 35 (bo ten dam co nowy a strasznie malo uzywanych A tak piękny że dużo chetnych). A 6-letni 20. Więc po jakiego grzyba szukać na siłę używanego? Albo tak - nowy 90, 5-letni 50, 10-letni 20. Ten kto kupi nowego utraci 40, ten co 5 letniego 30, wiec to nie az taka straszna roznica. A ten z 10-letnim wyda na naprawy wymiany itp.i sprzeda jako 15latka za 5tys.
  • only_the_godfather 28.10.18, 10:06
    Z utratą wartości jest jeszcze taka kwestia, że misiek liczy ją od ceny katalogowej, a przykładowo nowy logoan mcv w najwyższej opcji z mocniejszym silnikiem i fabrycznym lpg kosztuje katalogowo ok 52 tys. Ja na wstępie u dilera dostałem 6 tys. rabatu, do tego jak bym faktycznie wtedy chciał kupić to auto to jeszcze bym wynegocjował lakier metalik gratis czyli kolejne 1500-2000 mniej. W ogólnym rozrachunku to auto by mnie kosztowało jakieś 45-46 tys, a po 4 latach mógłbym go sprzedać za jakieś 30-35 tys, bo po tyle chodzą teraz 4 latki.
  • engine8 28.10.18, 10:29
    Zwykle dlatego że się nam znudziły z różnych powodów.
  • 1realista 28.10.18, 13:13
    brakuje 4) z powodów ekologiczno-podatkowych.

    Auto do użytku prywatnego:
    Planowane wymiany części w ciągu najbliższych 2-3 w moim przypadku (przekroczą wartość auta czyli 1, ale uwzględniając 4). Auta mi się nie nudzą, a jedynie irytują - nienajlepszą ergonomią, podwyższoną awaryjnością. Ponieważ auto traktuję jako narzędzie transportowe to właśnie pkt. 4 czyli zmiana norm euro będzie mieć istotny i największy wpływ na zmianę auta. Bo potrzebuję auto którym wjadę wszędzie (czytaj miejscowości) w ciągu najbliższej dekady (planowanego-zakładanego czasu użytkowania auta). Zmiana planowana jest po wprowadzenie normy euro 6 ( czyli styczeń 2021r) bo wtedy wyklarują się europejskie przepisy transportowo-ekologiczne i wtedy będą stabilne przez ok dekadę. Następne kolejne auto (po 2030r) to już będzie chyba na wodór :-)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.