Dodaj do ulubionych

Pytanie drogowe - Kanada.

14.12.18, 00:30
Głupoty się nas (mnie i małżonki) imają, wizy do Wielkiego Brata już nie mam, ale wpadliśmy na "pomysła" wybrania się do Kanady rodziną w wakacje (tam wizy i udowadniania, że się "nie jest wielbłądem" nie trzeba).
Wstępny plan jest taki, że wylot z Cebulakowa do Toronto (lot bezpośredni narodowym przewoźnikiem, weźmie się najwyżej kasę na "ściepę na mechaników"), stamtąd na dwa dni aklimatyzacji nad Niagarę, a potem w dwa tygodnie samochodem do Vancouver, po parkach narodowych i z powrotem z Toronto do naszego DC.

Czy ktoś was jeździł samochodem po Kanadzie?
Ceny aut z wypożyczalni nie powalają, ale z racji obranej trasy kusi też i kamper (jakieś 3500-4000 kanadyjskich "zielonych" za dwa tygodnie - do przeżycia), który oferowałby więcej swobody.

A może lepiej ciapongiem? To cywilizowany naród i przejazd z Toronto do Vancouver byłby pewnie namiastką Kolei Transsyberyjskiej (4 dni w podróży).
--
Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
Edytor zaawansowany
  • hukers 14.12.18, 00:44
    Nie bylem w Kanadzie, ale już zazdraszczam wyprawy.
  • qqbek 14.12.18, 00:52
    Mnie ciągnęło od "szczyla", żeby przejechać Stany od wschodu po zachód.
    W międzyczasie obrosłem w piórka, podtatusiałem, więc zostaje taka "namiastka" (choć nie w kij dmuchał - będzie z 5000 km łącznie do przejechania w dwa tygodnie). Małżonka przyklasnęła i to chyba najważniejsze :)
    Teraz został etap planowania.
    Będzie niespełna roczny szkrab i prawie ośmioletni troll na pokładzie, więc trzeba by wszystko dopiąć na ostatni guzik.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • engine8 14.12.18, 01:18
    Mnie tez to ciagnelo dopuki ni epogadalem z tymi co to zrobili i mnie sie odniechcialo... Ogadanie Stanow z okin auta na szybkiej autostradzie to watpliwa przyjmnisc. A przjechanie w rozasnym czasie i zwiedzanie to miesiac w jedna strone.

    Jak ty to widzisz aby srednio dzinnie jechac ok 6 godzin? Masz sumienie i odwage? Zabojstwo... Z osmiletnim to jakos bedzie ale z jednorocznym zwlaszcza - ???
    Biorac pod uwage ze nie wszedzie dojedziesz i z maluchem zajmuje wiecej czasu i rano i wieczorem i dojscie i inne serwisy - praktycznie caly czas w samochodzie?
    Wypij sobie dobra whisky i odloz to za 5 lat....
  • qqbek 14.12.18, 01:22
    Ale ile można odkładać marzenia?
    Ja za tydzień będę miał 40 skończone!

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • engine8 14.12.18, 01:32
    Kuzva , 40 lat tzn ze powoli wyrastach na duzego chlopaka....i masz nastepne 30 lat....aktywnego zycia i do tego moze 20 mniej...
    Teraz 40-ka to jeszcze nie polowa zycia...
    Ja z rocznym bym sie tak daleka podroz nie wybieral. Dzieci czest zle znosza zmiany cisnienia i kto wie czy i gdzi eich cos tam dopadnie....
    A jak juz by mnie tak przycisnelo ze musialbm to bym sobie to obcial zdecydowanie aby zawsze byc blisko miasta i dostepu do potrzeb jaki emoga byc z dziecmi... W Kandzie jak wyjedziesz dzin zachod od Toronto to tam k nie wiem czy maja zasieg na komorke...
  • qqbek 14.12.18, 01:55
    Nie przeczę, że teraz 40 to takie dawne 30.
    Nie decydowalibyśmy się na młodego, gdybyśmy uważali inaczej.
    Ze zdrowiem dzieci zaś bywa tak, że im bardziej chuchasz i dmuchasz, tym częściej będziesz do lekarzy też wiózł. Młodej nigdy nic poniżej 39 stopni gorączki nie podaliśmy od temperatury i pomimo uczęszczania do przedszkola dwa razy w życiu do tej pory dostała antybiotyk. Szczepienia, zdrowa dieta, ruch na świeżym powietrzu... i póki co wystarcza. Ostatnio lekarka z przychodni dzwoniła, czy się z młodym wybieramy, odpowiedziałem, że byliśmy na wizycie w związku ze szczepieniem i na najbliższe kilka miesięcy nie planujemy wizyt.

    Zbytnie pieszczenie się z dziećmi ogranicza też to, co możesz robić.
    Przecież nie piszę o pieszej wędrówce po Górach Skalistych, a o rodzinnej wycieczce przez Kanadę... a ty mi tutaj próbujesz imputować, że dalej niż dwie godziny loty od domu nie powinienem się ruszać, a wakacje to pewnie powinienem spędzać w Hurghadzie na all inclusive, nie dalej niż 20 metrów od basenu i baru z drinkami. Dziękuje, nie dla nas.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • bigzaganiacz 14.12.18, 01:51
    Będzie niespełna roczny szkrab i prawie ośmioletni troll na pokładzie, więc trzeba by wszystko dopiąć na ostatni guzik.



    Ja bym nie podjal w takim skladze
    Wiecej pierdzielenia niz to warte

  • samspade 14.12.18, 01:08
    Gratuluję dziecka które sypia że planujesz takie podróże. My nieśmiało planujemy wyjazd w przyszłe wakacje z dwulatkiem. Ale młodszy z tych co również nie lubią jazdy samochodem. Chociaż przyznaję że mu się poprawiło i ostatnio bez płaczu jeździ. Dobre i te kilka kilometrów.
  • qqbek 14.12.18, 01:27
    Nie sypia za dobrze, ale daje się łatwo uspokoić.
    W samochodzie zasypia i jedzie do oporu/zgłodnienia.
    Jego siostra też tak miała, że w aucie zasypiała, jak już nigdzie indziej nie była w stanie zasnąć. Czasami wręcz siadałem w nocy do samochodu i jeździłem "w kółko", żeby tylko uśpić.
    Starsza 7 godzin jazdy nad morze czy 9 z Niemiec wytrzymuje bez mrugnięcia okiem, więc i 9 godzin lotu jakoś zniesie. Młodego się ponosi na zmianę po alejce centralnej w razie czego do oporu (to nawet zdrowo poruszać się w trakcie takiego lotu), żeby nie dokuczał innym.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • engine8 14.12.18, 01:34
    Jeden dzien przez tereny zaludnione a potem odpoczynek to co innego niz 16 przez .. Kanade.. gdzie mozesz trafic na "dziure" gdzie nie ma zadnej "cywilizacji"
  • qqbek 14.12.18, 01:46
    1. Interesuje mnie właśnie "dzicz" a nie tereny zaludnione.
    2. Ontario na start, Manitobę da się w dwa dni przejechać, w Saskatchewan (największe odludzie) mam sporo znajomych, którzy w razie czego rzucą wszystko i pomogą - chciałem ich też odwiedzić przy okazji, zostaje sporo gęściej zaludniona Alberta i jeszcze ludniejsza Kolumbia Brytyjska.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • engine8 14.12.18, 01:10
    Ja bym to rozbil na 2 fazy - wschodnia i zachodnia z wypozyczeniem samochodu i hotelach a przez Kande przejechalbym pociagiem albo przelecial samolotem (to bylaby moja opcja #1). Wszytko zalezy ile masz czasu i co ma wieksza "wartosc".
    Jazda pojazdem tam i z powrotem to plmysl delikatnie mowiac "poroniony".
    Przejazd autostrada was cholernie wymeczy i zobaczycie te trase z okien samochodu
    bo to jest grubo ponad 4.. tys km...czyli ok 50 godzin jazdy (8+ godzin dziennie zajmie ci 6-dni) i jak chcesz po drodze cos zobaczyc to trzeba liczyc spokojnie tydzien w jedna strone. Nie wiem kiedy zobaczysz te parki narodowe..
    A jak rodzine wymeczysz w jedna strone to w druga to nie wiem jak to juz bedzie zwlaszcza ze nie ma alternatywnej drogi :)

    Dla mnie kamper to cos co jest dobre dla tych co w zasadzie wola namiot od hotelu.... i na tak podroz nalezy dolozych chyba 1/3 wicej czasu//
    Koszt oczywiscie duzy bo koszt wypozyczenia i paliwo i ograniczenia ile km dziennie jest wliczone. No i miejsca do parkowania nie sa w miescie a platanie sie po miescie tym do przyjemnsci nie nalezy...

    No a dostac wize do "nas" to przeciez tez nie taki wieki problem? Mozna zagryzc zeby spedzic godzine na komuterze io dzien poswiecic na piecztki w paszportach?
    A mozliwosci jesli chodzi o zwiedzanie i trasy - nieograniczone.

    Wlasnie zaczynam planowac jedna z takich tras - kuzyn z rodzina przylatuje w lecie na miesiac....wiec zobaczymy wiekszosc atrakcji Kaliforni, Nevady, Arizony, Utah i chcemy tez odwiedzic misia Yogi..
    A wiec bedzie to :as Vegas, Grand Canyon, Sedona, Zion, Bryce, Arches, Yllowstone, Yosemite, Death Valley, Sequoia park, San Francisco,.. Do LA i SD wpadniemy "po drodze i dla rozgrzewki".
    I mam nadzieje ze sie nie wykonczymy. i takie duze kolko aby to wszytko zobaczyc to mniej wiecej dystans z Toronto to Vancouver. (moze ciut wiecej ) I bedziemy planowac na ok 3 tygodnie podrozy..
    Bede musial jedynie zaklepac kilka nocy w Yellowstone na zapas (i pare hoteli przed sama podroza) bo tam trudno o noclegi w srodku a reszta to raczej bedziemy organizaowac po drodze i spontanicznie..

    A jak spedzisz 3 tygodnie na Zachodzie Stanow w wypozyczonym aucie to wrazenie chyba lepsze i dluzej zostana w pamieci..


  • qqbek 14.12.18, 01:19
    Nie zrozumieliśmy się nawzajem.
    Ja planuje 16-20 dni w Kanadzie.
    Przylot, aklimatyzacja, potem 14-18 dni w kamperze lub wypożyczonym samochodzie w niespiesznej drodze na zachód.
    Powrót z Vancouver do Toronto samolotem i stamtąd do domu.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • engine8 14.12.18, 01:27
    OK.... to co innego....
    Ciagle nie rozumiem po co ogadac kanadyjska autostrade przez tydzien? A wogole w Kandzie tam jest co do ogadanie pomiedzy Toronta i Vancouver? hehehehehehe.... No moze okolice Calgary

    Ale kamper to niekoniecznie wygoda - jedynie nie musisz sie przepakowywac ale warukni masz co tu mowic spartanskie - chyba ze wypozyczysz takiego jak dom... Zeby miec wydogy to musisz planowac na zapas i parkowac na miescch do tego przeznaczonych... I podroz zajmie ci o wiele wile dluzej... Nie masz mozliwosci manewrowania. To jest dobre jak masz duzo czasu i ciagniesz jeepa za soba. Takie co sto planuj na emryture :)


  • misiek4111 15.12.18, 20:32
    No nie przesadzaj, od Calgary do Vancouver to trasa z marzeń. W lecie 2017 trasa Chicago - Vancouver i z powrotem w 3 tyg. Tam wjazd do Kanady z USA w Waterton - Glacier N.P., z powrotem przejazd z Vancouver do Olympic N.P. I potem już w 3 dni ciągłej jazdy do Chicago (3300 km). Dzieci większe i dobrze zaprawione w podróżach autem.
  • engine8 15.12.18, 23:21
    No ale oni nie maja ani nie palnuja miec wiz amerykanskich wiec droga w 100% po stronie Kanadyjskiej.
    Nie mowie ze nie ma tam nic - nawet pustkowia moga byc atrakcja. A trasa Calgary do Vancouver to ponad 1000k i zabiera ok 14 godzin..

    Ale nie mow ze jak przejchales w 3 tygodnie ze srednia ponad 350 km dziennie jazdy to wielki odpoczynek. Zwidzanie zaplacone zmeczeniem to tak. Mozna to zrobic jak masz wieksze dzieci.. Zupelnie co innego niz to zrobic z 8 latkiem PLUS 10 miesiecznym niemowleciem.

    O tu ktos pisze o trasie Calgary - Vancouver z dziecmi wlasnie podobnymi jak autor
    Ale oni tylko na ten dystans poswiecili 2 tygodnie!!..
    travelmadmum.com/calgary-to-vancouver-road-trip/
  • qqbek 16.12.18, 00:52
    engine8 napisał(a):

    > Ale nie mow ze jak przejchales w 3 tygodnie ze srednia ponad 350 km dziennie j
    > azdy to wielki odpoczynek. Zwidzanie zaplacone zmeczeniem to tak. Mozna to zro
    > bic jak masz wieksze dzieci.. Zupelnie co innego niz to zrobic z 8 latkiem PLUS
    > 10 miesiecznym niemowleciem.
    Tu się nie zgodzę.

    > O tu ktos pisze o trasie Calgary - Vancouver z dziecmi wlasnie podobnymi jak au
    > tor
    > Ale oni tylko na ten dystans poswiecili 2 tygodnie!!..
    > travelmadmum.com/calgary-to-vancouver-road-trip/
    Wiem, że nie jesteś już najmłodszy, ale coś tobie tutaj umknęło - to dziecko ze zdjęć ma góra 3 miesiące (a drugie ze 4 lata). Mój syn będzie miał w sierpniu 10 miesięcy (i nie będzie już trzeba podpierać mu główki tak jak robi to autorka postu na jednym ze zdjęć, bo już teraz potrafi kilka minut trzymać ją samodzielnie), córka 7,5 roku.

    Rzecz jasna zrobimy "przymiarki" w stylu wyjazd do Warszawy gdzieś w lutym (160 km do Warszawy jedzie się teraz z Lublina 3 godziny, bo wszystko rozgrzebane pod budowę ekspresówki) czy też sprawdzenie, czy nosidełko (takie na plecy) jest tutaj opcją. Jeśli wyniki prób będą pozytywne, to dopiero wtedy rozważymy jazdę.

    Szczerze mówiąc nudzi nas po prostu perspektywa "małych" i "ograniczonych" wakacji. Ja wiem, że jest w wuj ludzi, którzy pojawienie się dziecka traktują jako wielką życiową przeszkodę, a matka to powinna w ogóle przez pierwsze 2-3 lata życia szkraba zrezygnować ze wszystkiego i poświęcić się tylko dziecku. My jednak do takowych nie należymy. I tak, mam świadomość, że za 20 lat 7-latka będzie pamiętać wyjazd jak przez mgłę. Za to mam pewność, że ja za 20 lat będę go nadal pamiętał dość dobrze :)

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • bywalec.hoteli 14.12.18, 01:48
    Fajny pomysł, ale dzieciaki to ja bym na czas tej podróży zostawił u dziadków :) A roczny na cycu?
  • qqbek 14.12.18, 02:06
    Na razie 2-miesięczny, niespełna roczny to będzie w sierpniu.
    Póki co na dwóch dużych dystrybutorach z mlekiem (przed 5-ym miesiącem raczej nic wprowadzimy).
    Wiemy, że nic z wyprawy by nie skorzystał. Chodzi o nas i o starszą. On jest na "dokładkę".

    Wyjaśnię może celem pozbycia się niejasności:
    jesteśmy z tych "niedzisiejszych". Nie płaczemy nad każdym pierdnięciem dziecka, nie popadamy w paranoję. Żona (ciąża z kategorii ryzyka z racji wieku i cukrzycy ciążowej) do szpitala pojechała MPK, bo nie pozwoliła się zawieźć. Dzień przed porodem odprowadzała córkę do szkoły, zrobiła zakupy i obiad.

    Z drugiej strony - najchętniej też byśmy zostawili (obydwoje) u dziadków i pojechali sami. Ale nie o to chyba w rodzinnych wakacjach chodzi?

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • engine8 14.12.18, 03:37
    ?????? Nie moje dzieci... :)
    Ja swoje wychowalem 40 lat temu i wtedy i czasy i dzieci byly inne.. A nasze wnuki wychowane tutaj sa widocznie bardziej deliktane albo ich rodzice sie wiecej nad nimi pieszcza.
    I wiece.

    Ale z autopsji to wiem ze nawet 6 latek 15 lat po nie bedzie pamietal prawie nic z tego co widzial i przezyl...
    A wiec tak wycieczka bedzie dla WAS - starsze bedzie mialo zabawe i radoche przez czesc podrozy a reszta bedzie zmeczone i przez 80% czasu w auci ebedzi etyac "a jak daleko jeszcze" ..
    (W ubieglym roku podrozowalismy z 12 latka i wiem jak to wyglada)
    A zabieranie nawet nie rocznego w tak podroz mam jedno okreslenie ktore mi sumieni nakazuje tu napisac - "brak odpowiedzialnosci".
    Ale jak sie zdecydujecie to zycze szczerze duzo pozytywnych wrazen...
  • engine8 14.12.18, 03:38
    Sorry, wkleilo sie w zylym miejscu i nieskonczone.... ale "com napisal napisalem" :)
  • nazimno 14.12.18, 07:15
    Wez ze soba pralke i suszarke, bo dwie osoby dorosle
    i dwoje dzieci maja miec czysta odziez.
    ...bez sensu ten wyjazd...
    Bez dzieci - mozliwe.
    PS
    No i ubezpieczenie medyczne i wypadkowe - bez
    dobrego ubezp. to moze byc katastrofa finansowa.
    Realia trzeba widziec chlodnym okiem.
  • qqbek 14.12.18, 08:54
    Ubezpieczenie jest oczywistością przy takiej wyprawie.
    Rzecz jasna nie tylko wypadkowe, ale pełne.

    Ciuchów na dwa tygodnie można po prostu nabrać (leciałyby 3 bagaże rejestrowane, to naprawdę sporo). Poza znajomymi w Saskatchewan mam też dalszą rodzinę w Ontario, tak więc byłyby z 2-3 dni po drodze na "przepierkę". Zresztą zakładam, że jakieś pralnie samoobsługowe da się w miastach znaleźć. W Anglii, zanim zmieniłem mieszkanie na porządniejsze, byłem stałym klientem takiego przybytku.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • nazimno 14.12.18, 09:42
    A ja bym sobie polecial do Calgary w prow. Alberta i tam pobyl spokojnie pare tygodni najlepiej zima. A jest od cholery atrakcji.

  • toreon 14.12.18, 09:08
    Też się latem wybieram po 14 latach przerwy - najpierw do Toronto, potem do Vancouver i Edmonton.
    Opcja z jazdą autem z Toronto na zachód - choć kusząca dla kogoś zafascynowanego amerykańskimi filmami drogi - jest jednak mało sensowna. Po prostu za daleko. To bite 3-4 dni jazdy, po drodze poza polami kukurydzy i lasami podobno nie ma wiele do oglądania. Z dziećmi to już zupełna abstrakcja.
    U mnie plan jest taki, że z Toronto do Vancouver samolotem (to i tak 4 godziny lotu), potem wypożyczenie auta i przejazd do Edmonton, przez Rocky Mountains, Calgary - będzie i tak ponad 1000 km. Ułatwienie o tyle, że w V-r i w Edmonton mam mety.
    Co tam warto zobaczyć to pewnie wiesz ale na życzenie napiszę bo trochę znam teren.
  • trypel 14.12.18, 13:20
    zazdraszczam mocno
    moze poza dziećmi :) chociaż 1 roczniak może głownie spać i to uratuje spokoj :)
    ja jednak nie szedłbym w kampera tylko jednak hotel i auto
    szczegółowa relacja mile widziana




    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • masofrev 14.12.18, 15:33
    Robiłem podobną trasę.
    Samolotem do Toronto, Niagara, potem do Winnipegu (połowa drogi do Vancouver), potem 700 km na północ w krainę jezior.

    Moje uwagi:
    1) Jeśli wypożyczysz samochód w Toronto a oddasz w Vancouver, doliczą Ci pewnie 500 $ za relokację... A już doczytałem, że wracasz do Toronto, ale wtedy...
    2) ...Ontario piękne i ekscytujące (lasy, jeziora), środek Kanady - porażka: pustkowia, lasy karłowate, bagna. Do tego Vmax to 80-100 km/h (zależnie od prowincji) i od razu podpowiadam: nie przekraczać. Jadąc do Winnipegu widziałem delikwenta "pędzącego" po Ontario 100 km/h (w Ontario limit 80 km/h). Za pierwszym "terenem zabudowanym" zgarnęła go policja..
    3) Drogi raczej puste, w bardzo dobrym stanie, wszyscy jeżdżą powolutku i przepisowo. Niestety, zdarzają się odcinki, gdzie masz np. 50 km IDEALNIE PROSTEJ i CAŁKOWICIE PUSTEJ drogi i wtedy umierasz z nudów (no, chyba, że Tesla za Ciebie prowadzi ;-)
    Na północy od Winnipegu był odcinek, gdzie między dwoma przystankami cywilizacji było 80 km całkowitego, absolutnego pustkowia...
    4) Łosi nie stwierdziłem, przejechałem jedną wiewiórkę :-( Kruków przy drodze jak mrówków, podobno czekają na przejechane wiewiórki ;-)

    Reasumując: drugi raz nie tłukłbym się przez całą Kanadę samochodem, bo to straszna nuda. Pociąg do Vancouver wydaje się ciekawszym rozwiązaniem. Jak lubisz ekstremalne przeżycie - jedź specjalnym pociągiem do Chuchill w Manitobie. To miasto, w którym niedźwiedzi jest więcej niż ludzi ;-)
  • qqbek 15.12.18, 00:41
    Ad 1 - wiem, za Chryslera 300C (który stanowiłby wygodne "toczydło" w wariancie z hotelami) opłata za zwrot samochodu w innej lokalizacji wyniosłaby jakieś 1000 dolarów ekstra (dobrze, że kanadyjskich), co ciekawe za kampera już takich opłat nie ma (a spokojnie można się w 4000 CAD zmieścić z wynajmem).
    Ad 2 - wiem, dlatego kamper też jest opcją. 80km/h kamperem to jeszcze namiastka przygody a nie totalna nuda :)
    Ad 3 i 4 - chodzi o kontakt z naturą nieskażoną przez człowieka. Nie o latanie po tanich barach przy motelach.

    Co do podsumowania - podróż koleją z Toronto do Vancouver to ledwie 1000 CAD, więc może rzeczywiście Toronto->Vancouver ciapongiem, potem Vancouver->Calgary samochodem i potem jeszcze do Montrealu/Quebec-u samolotem i stamtąd znów samochodem do Toronto. Projekt jest na wczesnym etapie rozwoju. Chodzi najbardziej o sporą przygodę i frajdę. Ten drugi wariant omija niestety Saskatchewan... choć podobno tam dzicz i nie ma za bardzo co oglądać ;)

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • masofrev 15.12.18, 01:36
    Chcesz ekscytującej natury - jedź do Norwegii. Tam na drogach nie będziesz się nudził, zapewniam, a oglądać jest co na każdym kroku. Chcesz natury nieskażonej - jedź na Islandię. 4x4 i możesz przejechać przez interior (tak powiadają - jeszcze nie byłem). Ewentualnie może być Finlandia, też ludzi mniej niż reniferów.
    Natura kanadyjska wydała mi się najmniej frapująca ze wszystkich natur do tej pory widzianych.
  • qqbek 15.12.18, 01:57
    Norwegia jest blisko i do tego relatywnie droga przy wypoczynku w 4 osoby.
    Islandia to już jakiś pomysł.
    W Finlandii za to też mam rodzinę i już byłem.
    Kanada kusi... drugi kraj na ziemi pod względem powierzchni i bliżej 40. pozycji pod względem populacji.

    Za Kanadą przemawia także pogoda - w Norwegii, a tym bardziej na Islandii będzie ciężko o pogodne, ciepłe lato, w południowej Kanadzie to norma.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • masofrev 15.12.18, 11:41
    Za to do Norwegii bez problemu dojedziesz własnym samochodem.
    Z kolei do Islandii latają już samolotu bezpośrednio z Polski, tam z kolei populacja Lublina żyje na terenie o powierzchni mnie więcej całej Polski...
  • qqbek 15.12.18, 12:52
    Na Islandię jest bezpośredni lot?
    Aj waj!
    A LOT połączenie z Warszawy do Toronto zawiesił?
    Od wczoraj?

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • masofrev 15.12.18, 13:42
    Google podaje, że WizzAir leci z Warszawy do Keflaviku 4 godziny za koło 500 zł za osobę w dwie strony.
  • tbernard 21.12.18, 12:41
    Islandia ma powierzchnię 3 raz mniejszą od Polski.
  • masofrev 22.12.18, 01:23
    A tak, przepraszam, rozpędziłem się.
  • jackk3 15.12.18, 07:12
    A byles w Gorach Skalistych? Przejechales przez Yukon, BC (nie Lower Mainland) czy AB? O Arktyce nawet nie wspominam. Wiec nie gadaj glupot.
  • masofrev 15.12.18, 11:40
    Piszę o swoich doświadczeniach, obejmujących Ontario i Winnipeg.
    I o tym, że środkowa Kanada nie zachwyca.
    Prowincje, o których mówisz, zapewne są interesujące - tylko że aby do nich dotrzeć trzeba sporo czasu spędzić na przemierzaniu tych mniej interesujących fragmentów.
  • bigzaganiacz 14.12.18, 16:30
    A może lepiej ciapongiem? To cywilizowany naród i przejazd z Toronto do Vancouver byłby pewnie namiastką Kolei Transsyberyjskiej (4 dni w podróży)

    sprawdz sobie cene The Canadian ale za to maja wagon widokowy
  • jeepster 20.12.18, 20:26
    Jakiś czas temu odbyłem podobną podróż. Z Toronto do Tofino (na wyspie Vancouver) i z powrotem. Z grubsza to wyglądało to tak. Przejazd z Toronto do Thunder Bay, Ontario – 1400 km, jeden dzień jazdy. Następny dzień spędzony w Thunder Bay i okolicach. Polecam obejrzeć Fort William, Kakabeka Falls oraz pobliskie kopalnie agatów. Następny etap to Thunder Bay – Regina, Saskatchewan, 1400 km. Z Regina do Edmonton, Alberta, 700 km. W Edmonton obejrzeliśmy West Edmonton Mall, bo tak na dobrą sprawę na nic innego nie mieliśmy czasu. Z Edmonton już jechaliśmy powoli i zatrzymywaliśmy się w wielu miejscach, spędzając tam kilka dni. W Jasper National Park spędziliśmy parę dni na różnych wycieczkach krajobrazowych. Następnym etapem był Lake Louise gdzie też oglądaliśmy krajobrazy i dzikie zwierzęta. Potem przez Rogers Pass (ciekawy widok na tunel kolejowy w kształcie pętli, który zaczyna się na jednej wysokości, a kończy na innej, tak, że jak początek pociągu wyjeżdża z tunelu wyżej, to koniec wjeżdża poniżej) i Kamploops pojechaliśmy do Vancouver, BC. Dalej była Victoria na Vancouver Island i Tofino. Droga powrotna była przez Nanaimo, Vancouver, Kelowna, Banff National Park, Calgary, Winnipeg, itd. Całość trwała 3 tygodnie, ponieważ zatrzymywaliśmy się w wielu ciekawych miejscach. Nie tylko w takich jak parki narodowe ale również np. w T. Rex Discovery Centre w Eastend Saskatchewan. W Winnipeg np. pojechaliśmy na plażę Grand Beach, bo był to upalny Lipcowy dzień. Generalnie uważam ten „wypad” za bardzo udany. I chociaż jazda przez prerie może być czasami nudnawa, to jednak jest to coś innego niż jazda w Europie szczególnie jaki widzisz prosty odcinek drogi od horyzontu do horyzontu, czy stoisz na przejeździe kolejowym gdzie pociąg złożony z kilkuset wagonów jest ciągnięty (i pchany) przez 6 lokomotyw. Gwoli ścisłości, w Ontario ograniczenie prędkości jest 100 km/h, przy czym można śmiało jechać 120 km/h, bez obawy, że cię złapią radarem. W innych prowincjach ograniczenie jest 110 km/h. Jedna ważna rzecz, to w Ontario jest przepis, że jak cię złapią jak jedziesz o 50 km/h szybciej niż jest limit, to automatycznie twój samochód jest konfiskowany na tydzień, ty dostajesz mandat za ok. $900 i sporo punktów karnych. Za punkty karne twoje ubezpieczenie automatycznie idzie do góry, nawet o kilkaset dolarów na rok.

    Pozdrawiam…
  • qqbek 21.12.18, 09:38
    O i to jest jakiś konkret.
    Może zacytuję, co mój znajomy Kanadyjczyk mi napisał odnośnie "must see":

    "well in that case why don't you also include Montreal? then go west - allow at least two days for that alone - there are several national parks in the area And much of the island is accessible by metro. you can take in Old Montreal and the's many museums there. and it is even more of something to see than toronto - the original planner was the same guy who did New York City.. I'd take a car - and on the way visit Upper Canada Village a sort of Skansen - and two or three of the various forts built to keep the Yanks away like Fort Chambly or Fort Henry - renacted 19th century soldiering there. You might wanna go north to Ottawa the national museums are there - including the war museum. I'd try to skip Toronto and most of that area, but you can travel down to Niagra for a day or two... then go west - I'd stop over in Sault Ste Marie and toddle around there - for example St Joseph island - the site of an old British fort - the onne they launched a surprise raid on Detroit from. The Island is a deciduous forest rathe unique. Ste Sault Marie has the old locks from Lake Superior , east.. it also has the steel mill. and is the way north. Pity the railway's gone, but to get on that tour you would have had to book 2 years ahead. I'd go for an overnight stay in the Sault then slowly make mway early in the morning around the North Shore of Lake Superior. there are several provincial parks there. and one large National park. You might take two days there stopping over at say the National park.. Week days, the provincial parks are good to stay over, but unfortunately the rowdys used to try to take over on the weekends - in fact in the 80's they had to arm the rangers because of that. North of the national park are several goldmines - visible from the highway. From there go west and stay over at Thunder Bay - that's got a waterfall too, and you can dig for gem stone in places.. From Thunder bay west to Winnepeg, it's pretty dismal and dreary so rush through that to get to the peg, and stay there- Now from there - an overnight stop - go west to either regina or Saskatoon, and stay overnight. Saskatoon is a better bet - if you are there early enough there's the Boomtown museum and maybe Shakespeare on the river.. you could also stop in the university and say hi to some of the horticultural people for me. Now you are in big Sky country so you can enjoy that off the main highways - but go west and take in the Hoodoos etc - great dinosaur museum (Royal Tyrell Museum) in Drumheller. Maybe spend a few days there. From there go either to Calgary or Edmunton. Both have lots to see I guess... if you go the Calgary route you go throught rockies and Selkirks via the Trans canada - and there's places to stop over to enjoy the views especially of the spiral tunnels etc... if you do the Edmunton route, you follow the yellowehead highway passed Mount Robeson and them join up at the Thompson and the trans-canada heading to Vancouver. Take your time 'cause there's lots to see along the thompson and fraser. Including the fish ladders and cable car at hells gate. You might want to stay over at Harrison Hotsprings - or say Chilliwack (the old army base was there). If you do stay there for a bit you can made a divergiance to vedder Crossing and then up larsen's bench to Chilliwack lake... This is Saquatch country, by the way 🙂 other things to see in BC, in these parts of it are Barkerville - an old gold-mining town - renacted.. Now depending on the season, in the lower fraser valley there's an international air show at Abbotsford. but eventually you'll end up in Vancouver. there, you can take in Stanley Park etc... gas Town and so forth, not to mention the museums. you could take some day trips north from there along the coast and even take some side roads from Lilloet down to Harrison Hotsprings (two day trip). Or you can take the ferry to Victorai and spend a few days travelling the island.."

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • engine8 21.12.18, 20:56
    Powiedzales mu ile masz czasu ? LOL On ci sie kazde tu na 6 miesiecy zalokowac?
    Life is good no rush. take your time and enjoyy it....
    Kurde a czemu nie radzi wynajac lodke, zaladowc sprzet i wybrac sie w gore rzeki na 3 tygodnie.. To byloby cos czego nigdzi eindzije si enie zobaczy ani nie przezyje... :)
    No i jak zwiedzanie ma byc tak interesujace jak czytanie to "good luck".. LOL
  • jackk3 22.12.18, 06:06
    Cienko to napisane. Co to ma byc? qqbek ty nie zawracaj glowy tylko jak naprawde sie zdecydujesz to wtedy pogadamy. Mieszkam od prawie 30-lat w Calgary i ten tekst powyzej to mozna potraktowac jako ... nawet nie wiem co. Jest tyle do zobaczenia ze tego nie da sie ujac wm krotkim tekscie.
  • toreon 21.12.18, 09:06
    Z ciekawości - na ile szacujesz całkowity koszt przelotu w obie strony? Bo na pewno sprawdzałes.
    Mnie z terminem czerwiec'19 w przeliczeniu wyszło ok. 13 tys. PLN, niżej nie bardzo się da.
  • trypel 21.12.18, 09:21
    z ciekawosci sprawdziłem
    skyscanner na czerwiec pokazuje bezposredni od 2600 (Wawa - Toronto) a przesiadkowy 1900
    wylot zrobiłem 1.06 do 22.06
    w sumie ciekawa opcja :)

    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • qqbek 21.12.18, 09:33
    Właśnie loty to chyba nie byłaby najdroższa część imprezy.
    Też w skyscannerze, na lipiec/sierpień 19, wyszło chyba raptem 8000 za naszą czwórkę (młody leci za darmo do 2 r.ż., córka chyba ulgowo).
    Kamper wychodzi 4000CAD, samochód i noclegi w hotelach też coś koło tego (z tego co widzę, to da się w Kanadzie w czwórkę przenocować w znośnym standardzie taniej, niż w Potato Republic of Bolanda).

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • trypel 21.12.18, 09:43
    przepraszam za głupie pytanie- sprawdzałeś jak tam jest z komarami?
    to jest ten element krajów zalesionych i zajezioronych którego nienawidzę szczerze i omijam jak sie da.


    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • qqbek 21.12.18, 10:04
    Mnie nie tną :)
    Nie wiem dlaczego - może mają świadomość, że w wakacyjny wieczór mają jakieś 50% szans na to, że po tankowaniu na mnie już prostej drogi do domu nie znajdą ;)
    Za żoną latają całymi eskadrami, a mnie z rzadka jakiś zechce uciąć, więc może jednak dopytam :)

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • trypel 21.12.18, 10:26
    Dopytaj. To był dla mnie powód ze do Finlandii wybrałem się przed sezonem komarowym.
    Jak postawisz 10 osób i obok mnie wypiskanego najmocniejszym środkiem to i tak każdy komar wybierze mnie. A to potrafi popsuć urlop.

    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • qqbek 21.12.18, 11:06
    trypel napisał:

    > Dopytaj. To był dla mnie powód ze do Finlandii wybrałem się przed sezonem komar
    > owym.
    Tu akurat (znajomi autochtoni i dalsza rodzina) nie będzie problemu z dopytaniem.

    > Jak postawisz 10 osób i obok mnie wypiskanego najmocniejszym środkiem to i tak
    > każdy komar wybierze mnie. A to potrafi popsuć urlop.
    Moja małżażona tak ma.
    Dopóki się repelent od 3M nie pojawił (Ultrathon) to dodatkowo nic z chemii na nią nie działało i jakikolwiek wypad na Roztocze, lub na pobliskie Pojezierze Łęczyńsko-Włodawskie to był dramat :)




    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • engine8 21.12.18, 21:12
    A to te polskie i ruskie cie nie tna... bylbym ostrozny z przdluzanem tej teorii..
  • engine8 21.12.18, 21:00
    Komary sa i to duze.... LOL Ja nieprzygotowany pierwszy raz wygladalem po godzinie na zewnatrz jak chrystus zdejty z krzyza - krew mi ciekla po twarzy....
    Nastepnym razem mnie znajomi z domu wyrzucili jak zobaczyli ze przywiazlem srodki takie jak armia amerykanska uzywa z dziczy Azji czy Ameryki poludniowej - podnbobno wszytko co zywe ginie od tego jak sie zblizy na odlegosc pol metra LOL
  • jackk3 22.12.18, 05:55
    Od AB do BC nie ma zadnych komarow (przynajmniej przez ta trase ktora zamierzasz zrobic). Vancouver Island zreszta tez nie. To nie Arktyka czy Alaska.
  • engine8 22.12.18, 18:49
    No nie wiem u nas w Minesocie sa i to duze i duzo wiec moze wizy do Kanady potrzebuja?.. LOL
  • toreon 21.12.18, 11:11
    8 tys. PLN za 4 osoby w obie strony w środku sezonu??
  • qqbek 21.12.18, 12:17
    toreon napisał:

    > 8 tys. PLN za 4 osoby w obie strony w środku sezonu??

    Tak :)
    Air Canada albo LOT-em (bezpośrednie, a nie jakieś kombinowanie 3 przesiadek, żeby na Virgin Atlantic 200 cebulionów od łebka zaoszczędzić).
    Jak jedna z tych osób ma "0" lat, a druga "7".
    Wrzuć sobie w skyscanner i sprawdź sam :)


    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • toreon 21.12.18, 10:53
    Nie doprecyzowałem, że liczyłem dla 3 osób;-)
    Czyli mniej więcej się zgadza.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.