Dodaj do ulubionych

Auto z wyprzedaży rocznika

04.01.19, 16:39
Temat chyba adekwatny na początek roku
Nasz dawny kolega z tego forum twierdzi, że nie opłaca się kupować aut w ramach wyprzedaży rocznika, poza sytuacją gdy kupujemy na długo:
www.youtube.com/watch?v=zPTRd8a93FM
Średnio to przekonujące. Skoro kupuję auto fabrycznie nowe to chyba najważniejsze jest to, że jest on fizycznie nieużywany - nikt nim wcześniej nie jeździł, nie jadł w nim, nie pierdział etc.
Cyfra w dowodzie ma w tym przypadku znaczenie czysto wirtualne - owszem, z tytułu rocznika auto traci ileś tam % wartości ale kogo to tak naprawdę obchodzi? Ktoś zna przypadek, że bezpośrednio po wyjeździe z salonu auto zostało wystawione na sprzedaż?
Edytor zaawansowany
  • misiaczek1281 04.01.19, 17:22
    moje Polo ma 16 lat....i co? nadal jest sprawne , jeździ...więc w czym jest lepsze nowe? ważniejszy jest stan niż wiek...co to za argument że nikt w nim nie pierdział? prania tapicerki nie umiesz zrobić? nowe auto traci na wartości 40% w 3-4 lata...więc auto z wyprzedaży rocznika ma jeszcze największą utratę wartości przed sobą niestety i wcale cena niższa o 3 000 zł nie jest upustem....to po prostu utrata wartości bo to już nie nowe auto lecz roczne....co z tego że bez przebiegu? od stania auto się też zużywa (akumulator na mrozie , opony też mają żywotność...)
  • hukers 05.01.19, 12:12
    misiaczek1281 napisała:

    > moje Polo ma 16 lat....i co? nadal jest sprawne , jeździ...więc w czym jest lep
    > sze nowe?
    Misiak z takim myśleniem, że 16 letni samochód jest taki sam jak nowy, to do końca życia będziesz gołodupcem.
  • wislok1 05.01.19, 19:49
    misiaczek1281 napisała:

    > moje Polo ma 16 lat....i co? nadal jest sprawne , jeździ...więc w czym jest lep
    > sze nowe?

    Moze w tym, ze twoje Polo po przejechaniu w kwalku trasy 1000 km sie zepsuje na amen i wrocisz do domu autostopem
    A koszt naprawy Polo bedzie wyzszy od ceny auta
  • misiaczek1281 05.01.19, 23:09
    wislok1 napisał:

    > misiaczek1281 napisała:
    >
    > > moje Polo ma 16 lat....i co? nadal jest sprawne , jeździ...więc w czym je
    > st lep
    > > sze nowe?
    >
    > Moze w tym, ze twoje Polo po przejechaniu w kwalku trasy 1000 km sie zepsuje n
    > a amen i wrocisz do domu autostopem
    > A koszt naprawy Polo bedzie wyzszy od ceny auta

    fajne masz fantazje...mam już 248 000 km a od zakupu zrobiłem 80 000 km i raz tylko cewka zapłonowa padła ale nie unieruchomiło to auta....na trzech dojechałem do mechanika:) serwis na bieżąco i jakoś nie chce się psuć ...do domu zawsze wracam samochodem...wiek o niczym nie świadczy lecz stan:)
  • samspade 06.01.19, 02:19
    Nie chce się psuć? Pomijając opilki żelaza w oleju i check engine. I o jakim serwisie ty pleciesz. Ciebie nie stać na paliwo i jeździsz na lpg.
    Kopnięcie w oponę to nie serwis.
  • jeepwdyzlu 06.01.19, 03:02
    Kopnięcie w oponę to nie serwis.
    ---
    😀😀😀
    Oplułem się...

    --
    YCDSOYA
  • engine8 06.01.19, 04:06
    Moze byc serwis - jak szukasz problemow w zawieszeniu czy lozyskach na kolach...
  • misiaczek1281 06.01.19, 11:56
    samspade napisał:

    > Nie chce się psuć? Pomijając opilki żelaza w oleju i check engine. I o jakim se
    > rwisie ty pleciesz. Ciebie nie stać na paliwo i jeździsz na lpg.
    > Kopnięcie w oponę to nie serwis.

    olej wymieniany co 10 tys.km...to samo filtry - raz w roku. nie było opiłków...check to nieszkodliwy błąd grzania sondy, sama sonda działa. Stać mnie na paliwo ale jestem oszczędny i sprytny dlatego jeżdżę na LPG. Inni jeżdżą na benzynie za 5 zł w której 60% to podatki. puknij się w czoło
  • samspade 06.01.19, 12:43
    To że wymieniasz olej co 10 tys nie zmieni faktu że masz szrota z opilkami żelaza i świecącym sie check engine. Ale trudno wymagać od kogoś kogo nie stać nawet na paliwo żeby utrzymał samochód w dobrym stanie technicznym. I mamy takie misiaki. Sprytne palące toksycznym drewnem z wieżby.
  • misiaczek1281 06.01.19, 16:02
    samspade napisał:

    > To że wymieniasz olej co 10 tys nie zmieni faktu że masz szrota z opilkami żela
    > za i świecącym sie check engine. Ale trudno wymagać od kogoś kogo nie stać nawe
    > t na paliwo żeby utrzymał samochód w dobrym stanie technicznym. I mamy takie mi
    > siaki. Sprytne palące toksycznym drewnem z wieżby.

    to nie były opiłki...już to wiele razy prostowałem....ale twój mózg zakodował haselko opiłki i powtarza jak płyta gramofonowa która się zacięła :)
    stać mnie na paliwo...gdybyś uważnie czytał to co pisałem to byś wiedział że w 6 lat zrobiłem 80 000 km z czego 35 000 na gazie....przedszkolak by wydedukował że 45 000 z tych zrobiłem na BENZYNIE więc nie powtarzaj hasełek "nie stać na paliwo" bo to śmieszne:) stać mnie ale jestem oszczędny ....a ty wolisz płacić 5 zł zamiast 2,5 zł za litr bo....??? jak nie masz co robić z kasą to daj na chore dzieci :)
  • misiaczek1281 06.01.19, 16:05
    ps. Polo jest w świetnym stanie technicznym...w zeszłym roku wymieniłem klocki hamulcowe, olej,filtry, łącznik stabilizatora,regeneracja alternatora i tłumik. Jedyny element zadzewiały to był właśnie ten tłumik. Ciao bambino
  • samspade 06.01.19, 17:08
    Czyli kłamałeś. I sam się wyspałeś. Debil jesteś i znów wyszło.
  • samspade 06.01.19, 17:07
    Miernoto umysłowa głębszą myślą nie skalana.
    Jeżdżę na paliwie za 5 pln bo rządzą nami kłamcy i oszuści. Oraz stać mnie. Lub instalacja nie była by oplacalna.
    Oraz pamiętam jak kilka lat temu z uporem maniaka pisałeś że nie stać mnie na benzynę i dlatego jeżdżę na lpg. Role się odwróciły i teraz ciebie nie stać.
    Do następnego samochodu nie zamontuje instalacji bo kosztuje jakies5 czy 6 tys.
  • misiaczek1281 07.01.19, 21:04
    samspade napisał:

    > Miernoto umysłowa głębszą myślą nie skalana.
    > Jeżdżę na paliwie za 5 pln bo rządzą nami kłamcy i oszuści. Oraz stać mnie. Lub
    > instalacja nie była by oplacalna.
    > Oraz pamiętam jak kilka lat temu z uporem maniaka pisałeś że nie stać mnie na b
    > enzynę i dlatego jeżdżę na lpg. Role się odwróciły i teraz ciebie nie stać.
    > Do następnego samochodu nie zamontuje instalacji bo kosztuje jakies5 czy 6 tys.

    też kiedyś wierzyłem w te wszystkie brednie powtarzane przez tych co to tylko ozorem klepią zamiast coś zrobić że instalacja jest dla mnie nie opłacalna,że gaz niszczy silnik itp. Wierzyłem przez 3 lata...później zmądrzałem i założyłem instalację LPG...dlaczego? dla oszczędności też...ale drugi powód jest taki : żeby osobiście sprawdzić ile naprawdę są warte te wszystkie gadania forumowych mędrków...po 3 latach jazdy na LPG stwierdzam: są gó*w*n*o warte! Przejechałem 35 tys.km, instalacja mi się zwróciła po 18 tys.km i jeszcze zarobiłem ok 2 500 zł jeżdżąc na tanim gazie za 2.5 zł (wtedy gdy zakładałem był jeszcze po 2 zł) zamiast drogiej benzyny za 5zł. W czasie tych 35 tys.km nie zepsuło się w aucie nic związanego z instalacją gazową....auto jeździ tak samo na LPG jak na benzynie. Śmieję się w twarz tym którzy mówią że instalacja się nie zwróci i gaz sie nie opłaca. Nie opłaca się jazda na benzynie po 5 zł i marudzenie hahaha:)
  • samspade 07.01.19, 21:13
    A kto marudzi? Poza debilem aronem.
  • jeepwdyzlu 08.01.19, 19:08
    Qrwa ten misiak NAPRAWDĘ jest taki głupi, czy to kreacja na potrzeby Forum?

    --
    YCDSOYA
  • engine8 08.01.19, 20:53
    Ty misku to raczej sie pilnuj zebys wiecej nie madrzal i nie probowal osobiscie sprawdzac tego wszytkiego co forumowi ekspercie mowia to ci na dobre na pewneo nie wyjdzie i na peweno bedzie drogo kosztowac.... :)
  • engine8 06.01.19, 04:05
    A wybral bys sie tym autem z rodzina do Hiszpani np? Czy raczej bys sie nie odwazyl?
  • misiaczek1281 06.01.19, 12:03
    engine8 napisał(a):

    > A wybral bys sie tym autem z rodzina do Hiszpani np? Czy raczej bys sie nie od
    > wazyl?

    wybrałbym się...hmm...w wakacje robiłem trasę nad morze i z powrotem 1200km i dał radę... przejechałem nim w 6 lat od zakupu 80 tys.km w tym 36 tys.km na LPG i tylko raz padła cewka zapłonowa i akumulator(są już nowe). Alternator zregenerowany, rozrusznik też.
    To jest auto nie do zajechania.

    moto.pl/MotoPL/7,88389,22078719,milion-kilometrow-dla-tego-vw-polo-do-pestka-sprawdzilismy.html
  • samspade 06.01.19, 12:48
    misiaczek1281 napisała:

    > wybrałbym się..

    Nie wybrał byś się. Engine pytał o wyjazd z rodziną.
    Tak więc. ..
  • misiaczek1281 06.01.19, 15:55
    samspade napisał:

    > misiaczek1281 napisała:
    >
    > > wybrałbym się..
    >
    > Nie wybrał byś się. Engine pytał o wyjazd z rodziną.
    > Tak więc. ..
    gówno wiesz a sie wpierd, gdy dorośli rozmawiają....a więc? sp!
  • samspade 06.01.19, 16:40
    misiaczek1281 napisała:

    > samspade napisał:
    >
    > > misiaczek1281 napisała:
    > >
    > > > wybrałbym się..
    > >
    > > Nie wybrał byś się. Engine pytał o wyjazd z rodziną.
    > > Tak więc. ..
    > ]gówno wiesz a sie wpierd

    Pokaz kultury misia.
    A potem bedzie pyszczył gdy ktoś napisze o nim prawdę.

    >gdy dorośli rozmawiają..

    Dorośli. Liczba mnoga jest w tym przypadku nieuprawniona. Rozmowa w przypadku wymiany zdań z tobą jest również określeniem na wyrost.

    >..a więc? sp

    Sp? Mógłbyś wyjaśnić to na polski?
  • misiaczek1281 07.01.19, 21:09
    samspade napisał:

    ię. Engine pytał o wyjazd z rodziną.
    > > > Tak więc. ..
    > > ]gówno wiesz a sie wpierd
    > mea culpa...dałem się sprowokować ...
    > Pokaz kultury misia.
    > A potem bedzie pyszczył gdy ktoś napisze o nim prawdę.
    >
    > >gdy dorośli rozmawiają..
    >
    > Dorośli. Liczba mnoga jest w tym przypadku nieuprawniona. Rozmowa w przypadku w
    > ymiany zdań z tobą jest również określeniem na wyrost.
    >
    > >..a więc? sp
    >
    > Sp? Mógłbyś wyjaśnić to na polski?
    spalam kalorie śmiejąc się :)
  • samspade 07.01.19, 21:16
    misiaczek1281 napisała:

    > spalam kalorie śmiejąc się :)

    Tlo wyjaśnia twoje durne wpisy.
    A czy śmiejesz się wrzucając syf do pieca?
  • 1realista 06.01.19, 15:11
    Misiek do Hiszpani to jest 3000km w jedną stronę a nie jakieś 1200 na raty. Czyli jeden wypad to pi razy oko 7-8tys. bo lokalne wycieczki. Jedna awaria na autostradzie i koszt holowania > wartości polo.
  • misiaczek1281 06.01.19, 15:58
    1realista napisał:

    > Misiek do Hiszpani to jest 3000km w jedną stronę a nie jakieś 1200 na raty. Czy
    > li jeden wypad to pi razy oko 7-8tys. bo lokalne wycieczki. Jedna awaria na aut
    > ostradzie i koszt holowania > wartości polo.

    przed wyjazdem kupuje dobre ubezpieczenie dzwonie i holowanko mam gratis:)
    a tak serio to już mówiłem...80 tys.km i żadnego unieruchomienia auta....coś trzeba więcej dodawać? nic... aaa...do Hiszpanii jest 2 tyskm....razem 4...lokalne wycieczki 4 tys.km? żaden problem...na samym gazie zrobiłem 35 000.
  • engine8 07.01.19, 00:29
    Masz gratis holwanie np we francji? I gdzie to maja cie zaholowac?
  • 1realista 07.01.19, 11:53
    Warszawa - Madryt to 3000km w jedną stronę. Wiele firm ma ograniczenie do 500 lub 1000km i często to powiązane jest z wiekiem auta - stare graty nie mają holowania z drugiego końca europy. Przeczytaj warunki ubezpieczeń.
  • misiaczek1281 04.01.19, 17:27
    dlatego gdybym już kupował nowe to wolę fabrycznie nowe prosto z fabryki niż roczne z wyprzedaży rocznika które stało rok pod chmurką nie używane,akumulator nie ładowany, opony ja jajko od stania w miejscu, padał na nie deszcz, ludzie do niego wsiadali, puszali bąki w fotel, smarowali brudnymi łapami tapicerę w salonie bo chcieli zobaczyć i dotknąć je wewnątrz -- i co gorsza demo - jeździli nim testowo - gaz do dechy - hamulec, gaz-hamulec:)
  • kanna13 04.01.19, 17:47
    Guzik jak zwykle wiesz ;-)
    Roczne to nie znaczy, że ma rok od produkcji. Może mieć 2-3 miesiące od wyprodukowania, nigdy nie stało w salonie więc nie służyło do macania tylko przyjechało zakonserwowane z fabryki np. w październiku a sprzedane zostało w styczniu.
  • vogon.jeltz 04.01.19, 18:26
    Ale odróżniasz auto fabrycznie nowe, sprzedane w styczniu po 3 miesiącach od daty produkcji w pażdzierniku, od auta demonstracyjnego, głupi chamie?
  • engine8 04.01.19, 18:50
    A jak uzywaz gaz i hamulec to one sie psuja? Ja tak jezdze wszytkimi i ciagle i nic im nie jest...
    Kolega kupil sobie nowe i bardzo drogie Porsche....oczywiscie jezdzil nim bardzo ostroznie i delikatnie zeby sie nic nei popsulo. Po 3 misiacach jak sie w warsztacie podlaczyli do komputera i zobaczyli jak on jezdzi to mu powiedzieli ze jak nie bedzie nim jezdzil tak aby wykorzystywac caly zakres obrotow to mu cofna gwarancje .. albo wezma auto na 2 tygodnie i sami do "dotra".
  • jeepwdyzlu 05.01.19, 21:29
    Po 3 misiacach jak sie w warsztacie podlaczyli do komputera i zobaczyli jak on jezdzi to mu powiedzieli ze jak nie bedzie nim jezdzil tak aby wykorzystywac caly zakres obrotow to mu cofna gwarancje
    ----
    Jasne. Cofną gwarancję.
    Bo zbyt delikatnie jeździ....
    Engine Żona łyka te twoje wyssane z brudnego palucha bzdety? Czy odeszła ze sprzedawcą pizzy?

    --
    YCDSOYA
  • toreon 04.01.19, 19:39
    auto demonstracyjne to zupełnie coś innego, to już jest de facto używka i to używana w dość specyficzny sposób.
    Z tym staniem przez rok na placu też bym nie przesadzał bo to akurat jakaś skrajność i może co najwyżej dotyczyć jakiegoś niszowego, niesprzedawalnego modelu.
    Zresztą gdy ostatnio kupowałem nówkę z bieżącego rocznika i odbierałem w sierpniu to z VIN-u wynikało, że wyprodukowany był w styczniu czyli był to samochód 7-miesięczny. Nie taki nowy więc.
  • kanna13 04.01.19, 17:40
    Cena samochodu to cena umowna.
    Jak dobrze trafisz to w na samochód wyprodukowany w roku poprzednim dostaniesz 28-30% rabatu.
    Jak dobrze trafisz to dostaniesz 15% rabatu od ceny samochodu z rocznika bieżącego.
    Jak dobrze trafisz to dostaniesz raty zero procent na mac 3 lata przy wpłacie własnej 50%
    Jak dobrze trafisz to dostaniesz pełny pakiet ubezpieczeń za 2% sumy zakupu.
    I spokojnie można trafić bo wszystkiego co napisałem powyżej doświadczyłem :-)
    Jest jeden warunek trzeba szukać i negocjować warunki zakupu i dlatego warto dzwonić i pytać za ile dealer sprzeda samochód. Często też już po połowie roku pojawiają się jakieś krótkie obniżki od ceny katalogowej (np. minus 10 tys.) lub pakiety za złotówkę warte normalnie kilka tysięcy obok standardowego rabatu.
    A i jeszcze dużo można utargować na samochodzie, który stoi już u dealera na placu a pasuje mam konfiguracją ;-)
  • klemens1 11.01.19, 10:34
    Ten ostatni wariant jest najlepszy.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • engine8 04.01.19, 17:57
    To co sie komu oplaca to jest tyleko i wylacznie osobiste podejscie i ocena... Bo co to znaczy ze cos sie "oplaca" ???
    Ano mniej wiecej to ze to cos jest tyle warte ile za to zaplacilismy...
    Czyli tanie auto jest mneij warter od drogiego?

    Jak myslisz dlaczego daja takie rabaty?
    1. Zeby sie pozbyc
    2. Za wiecej nie mogli sprzedac.
  • tbernard 04.01.19, 19:08
    Przede wszystkim aby mówić o prawdziwych rabatach, to by trzeba sięgnąć do informacji za ile to auto było sprzedawane do tej pory, a nie ile miało w cenniku. Bo cennik można sztucznie napompować aby łosiom wmawiać, że są tymi wyjątkowymi, którzy dostali ileś procent rabatu. Jeśli nikt nie kupił za cenę cennikową, to ci z rabatem nie dostali w istocie żadnego rabatu, tylko cenę założoną pierwotnie.
  • toreon 04.01.19, 19:44
    To wiadomo. Będąc ostatnio w jednym z salonów sprzedawca robił mi kalkulację i od razu zastrzegał "prosze nie patrzec na te ceny co tu widac, zaraz pan dostanie rabat". I faktycznie z bodaj 94 tys. zrobiło się 77.
    Mógłbym powiedzieć , że zajebiście wynegocjowałem. G***o tam wynegocjowałem, dostałem po prostu standardowy rabat i pewnie od tego momentu ewentualnie można by rozpocząć właściwe negocjacje. Nie skorzystałem jednak.
  • kanna13 04.01.19, 20:17
    Wiadomo, że tak jest i nie mamy wglądu za ile się dany model się standardowo sprzedaje i na ile sprzedawca jest zdeterminowany by samochód sprzedać.
    Tak jak opisałeś np. wyceniał ford a przynajmniej tak było 2 lata temu, że na dzień dobry rabat był w tych granicach i dopiero wtedy otwierało się tak naprawdę pole do dalszej dyskusji.
    Ale to zależy bardzo od marki i atrakcyjności/popularności danego modelu w danej chwili. Było i tak, że rabat 2-3 tys. od ceny katalogowej był trudno osiągalny w innej marce za podobnie wyposażony model.
    Istotne też jest ile jesteśmy gotowi zapłacić za konkretny samochód :-) i w jakim momencie uznamy, że cena jest ok.
  • jeepwdyzlu 05.01.19, 21:34
    Wiadomo, że tak jest i nie mamy wglądu za ile się dany model się standardowo sprzedaje i na ile sprzedawca jest zdeterminowany by samochód sprzedać.
    ----
    No właśnie. Jeden jest zdeterminowany a w mieście obok nie jest. Jeden dealer ma niedomknięty plan drugi wręcz przeciwnie. Jeden sprzedawca pojedzie na Dominikanę jak sorzeda do końca miesiąca 3 auta drugi pojedzie do Radomia. Jeden kkient jak misiaczek dopłaci do ceny 5tys drugi naprawdę kupuje więc wręcz przeciwnie. Jeden klient zbiera oferty z całego kraju drugi idzie za róg....
    Itd.
    Ergo- nie ma średniej ceny. No chyba że dla durni jak misiak.

    --
    YCDSOYA
  • only_the_godfather 06.01.19, 21:13
    Umnie w mieście są dwa salony Dacii należące do tego samego dilera. Byłem z ciekawości się zorientować co i jak. W pierwszym salonie sprzedawca był tak zdeterminowany, że jak to określił za wierność koncernowi Renault dawał na dzień dobry 5 tysi rabatu, do tego dorzucał lakier metalik, jeszcze jakiś rabat w sumie wyszło że cena modelu z 53 tys zmalała do 43. W drugim salonie sprzedawca dawał tylko 1000 rabatu i ledwo udało się wynegocjować lakier metalik. Jak mu powiedziałem, że w pierwszym salonie dostałem inne rabaty zaczął się mieszać, że widocznie tam mają inną ofertę.
  • misiaczek1281 05.01.19, 12:07
    toreon napisał:

    > To wiadomo. Będąc ostatnio w jednym z salonów sprzedawca robił mi kalkulację i
    > od razu zastrzegał "prosze nie patrzec na te ceny co tu widac, zaraz pan dostan
    > ie rabat". I faktycznie z bodaj 94 tys. zrobiło się 77.
    > Mógłbym powiedzieć , że zajebiście wynegocjowałem. G***o tam wynegocjowałem, do
    > stałem po prostu standardowy rabat i pewnie od tego momentu ewentualnie można b
    > y rozpocząć właściwe negocjacje. Nie skorzystałem jednak.

    te rabaty to ułuda...nie ma czegoś takiego jak okazja....nikt nie jest idiotą...każdy chce zarobić...jedyna okazja jest wtedy gdy kupujesz używane ale w dobrym stanie... wtedy jest taniej w porównaniu do nowego nawet o 40-50-60%...
  • klemens1 11.01.19, 10:39
    misiaczek1281 napisała:

    > te rabaty to ułuda...nie ma czegoś takiego jak okazja....nikt nie jest idiotą..

    Czyli nie zapłaciłem za nowe auto 95 tys., lecz 113? Ciekawe ...

    > jedyna okazja jest wtedy gdy kupujesz używane ale w dobry
    > m stanie... wtedy jest taniej w porównaniu do nowego nawet o 40-50-60%...

    Raczej 40% - jeżeli w dobrym stanie.
    A ja dostałem 18% rabatu od nowego na dzień dobry (i nie była to wyprzedaż rocznika). Więc - posługując się twoimi wyliczeniami, 4-latek kosztowałby mnie mniej o 27%.
    Utrata niespełna 7% wartości w ciągu roku to chyba wartość akceptowalna nawet dla starych gratów?
    A jeżdżę nowym autem, z zerowym przebiegiem, niewypierdzianym, nieuszkodzonym, bezwypadkowym, z gwarancją. I sprzedam go za kilka lat drożej, niż gdybym kupił 4-latka.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • misiaczek1281 11.01.19, 18:50
    klemens1 napisał:

    > misiaczek1281 napisała:
    >
    > > te rabaty to ułuda...nie ma czegoś takiego jak okazja....nikt nie jest id
    > iotą..
    >
    > Czyli nie zapłaciłem za nowe auto 95 tys., lecz 113? Ciekawe ...
    zapłaciłeś tyle ile ono faktycznie było warte albo więcej, w cenie 23% to vat, do tego zarobek producenta, dealera...113 to zawyżona fikcyjna cenka z sufitu i zrobili czary mary i dali za 95 żebyś się cieszył:) a koszt prod to pewnie ze 50:)?
    >
    > > jedyna okazja jest wtedy gdy kupujesz używane ale w dobry
    > > m stanie... wtedy jest taniej w porównaniu do nowego nawet o 40-50-60%...
    >
    > Raczej 40% - jeżeli w dobrym stanie.
    > A ja dostałem 18% rabatu od nowego na dzień dobry (i nie była to wyprzedaż rocz
    > nika). Więc - posługując się twoimi wyliczeniami, 4-latek kosztowałby mnie mnie
    > j o 27%.
    nie dostałeś 18% rabatu...wymyślili se w cenniku wysoką cenkę i od niej dali rabat do tej prawdziwej żebyś się cieszył że dostałeś duży rabat:) a tak naprawdę zapłaciłeś tyle ile to jest warte...taki trik marketingowy...

    > A jeżdżę nowym autem, z zerowym przebiegiem, niewypierdzianym, nieuszkodzonym,
    > bezwypadkowym, z gwarancją. I sprzedam go za kilka lat drożej, niż gdybym kupił
    > 4-latka.
    To prawda....jeździsz nowym autem z zerowym przebiegiem...ale w praktyce to auto jeździ tak samo jak 4 letnie z niskim przebiegiem ok. 60 000km (ledwo dotarte) a cenka 4 latka jest dużo niższa ,czasami o 30%, 40% a czasem nawet o 50%,zależy od marki,modelu,stanu:)
  • toreon 04.01.19, 19:41
    Ja to wszystko wiem ale to czysta teoria.
    Sprzedają takowe taniej bo są to pojazdy w rozumieniu rynkowym roczne i tyle. Albo to komuś przeszkadza albo nie.
  • tbernard 04.01.19, 18:51
    > Ktoś zna przypadek, że bezpośrednio po wyjeździe z salonu auto zostało wystawione na sprzedaż?

    Misiaczek zna sporo takich osób. Jeśli chcesz kupić taką prawie nówkę, to z nim się skontaktuj. Zapłacisz o 10% mniej niż w salonie.
  • engine8 04.01.19, 18:57
    Ja mialem takie i to nie jeden osobisci....
    Zawsze przed sprzedaza wystawiaja na zewnatrz salonu...
  • misiaczek1281 04.01.19, 19:21
    ja nie wierzę w okazje i wyprzedaże...to już lepiej dopłacić te 5 000 i mieć fabrycznie nowe rocznikowo prosto z fabryki(ten sam tydzień produkcji i odbioru) bo takie nie stało 6-10 miesięcy na deszczu/śniegu...a rabat kilka tysi się zwraca bo przy sprzedaży wezmę więcej bo rok młodsze:)
  • misiaczek1281 04.01.19, 19:22
    a jeśli ktoś chce kupić naprawdę taniej 20 tysięcy niż nowe to kupi używane 3-4 letnie:) wtedy można oszczędzić...a na wyprzedaży to mała oszczędność
  • misiaczek1281 04.01.19, 19:38
    roczne auto jest tańsze nie dlatego że dostajesz jakiś super rabat ... auto które stoi nieużywane to nie jest "jak nowe" bo ma zerowy przebieg....brak przebiegu nie jest plusem....to minus! auto które stoi psuje się tak samo a nawet szybciej niż to które jeździ...kupcie zobie auto , postawcie w garażu na 10 lat, nie jeździjcie i po 10 latach zobaczycie co się stanie z waszą "nówką"... tu macie przykład: Zniszczony odbarwiony lakier, sparciała guma....jak myślicie?
    Mechanicznie są sprawne?

    wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114881,24332952,w-starym-magazynie-znaleziono-11-samochodow-bmw-serii-5-auta.html#a=167&c=154&s=BoxNewsMT
  • loyezoo 04.01.19, 19:51
    Nie miałem co prawda nowego auta, które stoi 20-30 lat, za to miałem 50 letnie, które stało 19. (jedno z kilku stojących dłuugo) Po przeglądzie silnika, zalaniu go ropą itd. Samochód odpalił, skrzynia bez problemów.Jedyne co normalne, to sparciałe gumy zawieszenia.Oczywiście z czasem mogą puścić uszczelki silnika.Jednak po zakupie takiego auta, robi mu się pakiet startowy (wymiana najważniejszych uszczelek ,gum etc.) i auto będzie jak nowe, te BMW pójdą drożej niż podają, szczególnie 525.

    --
    Life is too short to drive boring cars
  • misiaczek1281 05.01.19, 12:12
    nie opłaca się kupować nowego...nowe auto zawiera w sobie samego vatu 23% czyli od 100 000 to aż 23 000 zł...do tego zarobek producenta pewnie ze 15 tysi....zarobek dealera z 5 tysi....czyli wychodzi że koszt produkcji takiego wózka to połowa:) Do tego miną 4 lata i 50% straci...ba...to czyste frajerstwo....to tak jakby wyrzucić do kibla na śmieci 30 000 zł w gotówce i spuścić wodę....efekt taki sam:)
  • misiaczek1281 05.01.19, 12:15
    Mam pytanie do tych co kupili nowe auto: ciekawe jakie to uczucie kupić nówkę w salonie i wystawić po 3-4 latach za 50% ceny...30 000 zł wyrzucone w błoto...trochę łyso :)
  • wislok1 05.01.19, 20:03
    Auto po 4 latach to nie to samo co nowe auto....

    Porownanie jest idiotyczne

    Jak ten, co sprzedaje policzy koszt napraw starszego auta po uplywie gwarancji i fakt, ze po kolejnych 4 latach oddalby go prawie za darmo,
    to sytuacja wyglada zupelnie inaczej

    Oczywiscie zalezy, ile kto jezdzi

    Jak tylko do kosciola 3 kilometry w jedna strone w niedziele, to kazde auto jest dobre
  • jeepwdyzlu 05.01.19, 21:35
    Mam pytanie do tych co kupili nowe auto: ciekawe jakie to uczucie kupić nówkę w salonie i wystawić po 3-4 latach za 50% ceny...30 000 zł wyrzucone w błoto...trochę łyso :)
    ----
    Nie. Sramy na to.


    --
    YCDSOYA
  • tbernard 05.01.19, 21:48
    On nie pojmuje, że dla niektórych nie ma to najmniejszego znaczenia. To jak z piwem, jeden liczy każdy grosz i jak najtańszego szuka i nie do pomyślenia dla niego jest aby kupić coś droższego niż 2 zł, a inny kompletnie ma gdzieś ile za zakupy zapłaci i szuka piwa takiego, które zaspokoi ciekawość smaku i może ono kosztować nawet więcej niż 10zł. Dla pierwszego dusigrosza ten drugi to zwyczajny frajer, a drugi ma to w dupie i cieszy się życiem i możliwością zaspokajania ciekawości.
  • wislok1 05.01.19, 22:27
    Kazdy kupuje, co mu pasuje ( ale sie zrymowalo, hehe )

    Krytykowanie innych, bo kupili inaczej, to juz jest lekka perwersja....



    Gdyby wszyscy byli misiaczkami, to przemysl samochodowy by splajtowal !!!
    Bo gdzie misiaczek by kupil 16-letnie polo, jsésli nikt by nie kupil nowego polo ????
  • misiaczek1281 05.01.19, 23:14
    tbernard napisał:

    > On nie pojmuje, że dla niektórych nie ma to najmniejszego znaczenia. To jak z p
    > iwem, jeden liczy każdy grosz i jak najtańszego szuka i nie do pomyślenia dla n
    > iego jest aby kupić coś droższego niż 2 zł, a inny kompletnie ma gdzieś ile za
    > zakupy zapłaci i szuka piwa takiego, które zaspokoi ciekawość smaku i może ono
    > kosztować nawet więcej niż 10zł. Dla pierwszego dusigrosza ten drugi to zwyczaj
    > ny frajer, a drugi ma to w dupie i cieszy się życiem i możliwością zaspokajania
    > ciekawości.

    a ty nie pojmujesz że większość ludzi w Polsce kupuje auto używane....nowe kupują firmy...bo utrata wartości 50% jest duża...jeśli wyrzucenie 30 000 zl na utrate wartości porównujesz do piwa za 10 zł to zazdroszczę bogactwa lub współczuję braku poczucia kontrastu....
  • samspade 06.01.19, 02:16
    Nie rozciągaj swojej biedoty na innych. Przede wszystkim umysłowej. Twoja zasobność a właściwie jej brak nie jest żadną cnotą. Kogoś stać lub nie na kupno nowego. Ciebie stać na stare srolo za roczne zarobki innych stać na niwy samochód. Odwal się od innych.
  • jeepwdyzlu 06.01.19, 03:06
    a ty nie pojmujesz że większość ludzi w Polsce kupuje auto używane.
    ----
    Jednak grupa ludzi kupująca nowe auta nie jest taka mała.
    500 tys aut rocznie w salonach.
    W ciągu ostatnich 10 lat - ok 4 mln.
    Należysz do tych 4 mln ?
    A w ciągu najbliższych 4 lat - kolejne 2 mln.
    Miliony aut. Miliony żon mających zarabiających facetów.
    A ty misiak? Pensję też masz malutką?

    --
    YCDSOYA
  • misiaczek1281 06.01.19, 13:58
    jeepwdyzlu napisał:

    > a ty nie pojmujesz że większość ludzi w Polsce kupuje auto używane.
    > ----
    > Jednak grupa ludzi kupująca nowe auta nie jest taka mała.
    > 500 tys aut rocznie w salonach.
    > W ciągu ostatnich 10 lat - ok 4 mln.
    > Należysz do tych 4 mln ?
    > A w ciągu najbliższych 4 lat - kolejne 2 mln.
    > Miliony aut. Miliony żon mających zarabiających facetów.
    > A ty misiak? Pensję też masz malutką?
    >
    4 mln? tylko że 90% z nich to leasing na firmę bezgotówkowo , na raty a nie prywatny właściciel za gotówkę...taka prawda.
  • jeepwdyzlu 06.01.19, 14:01
    Nie za gotówkę...taka prawda
    ----
    No jasne.
    Co w tym dziwnego. Tak jest na całym świecie.


    --
    YCDSOYA
  • misiaczek1281 06.01.19, 16:07
    jeepwdyzlu napisał:

    > Nie za gotówkę...taka prawda
    > ----
    > No jasne.
    > Co w tym dziwnego. Tak jest na całym świecie.
    >
    >
    to tylko potwierdza to o czym piszę...prywatnej osobie nie opłaca się kupować nowego auta za gotówkę...firma odliczy, weźmie na raty,auto na siebie zarobi...wtedy sie opłaca...prywatnie za gotówkę to topienie kasy w błotko
  • engine8 06.01.19, 04:20
    Procentowo nie masz az tak duzej roznicy spadku wartosci czy to nowe czy uzywane. .
    Zwykle wiekszy procent spadku widza Ci co przeplacili na poczatku z roznych powodow..
    Pamietaj ze pierwsze 3-5 lat auto ma gwarancje fabryczna i wiele jeszcze po fabrycznej ma jeszcze dodatkowa 2 letnia gwaracje dilerska (u nas nazywa sie to "Certified pre-owned" - znaczy sie diler wszytko posprawdzal i auto jest w top kondycji) tak ze auta sprzedaja sie drozej.....
    Moje E90 mialo gwarancje przez 6 lat...(4 fabrycznej gdzie nawet wymiany oleju sa wliczone plus 2 dilerowskiej). Za dilerowska "certified" diler chcial zarobic ale wynegocjowalem ze w koncu dostalem to za darmo... A wiec po 7 latach auto jest warte ok 50% tego co kosztowalo nowe ale na gwarancji wymienili tyle ze warte 20% wartosci wiec de facto stracilem 30%... wiec okolo 5% rocznie ....
  • 1realista 06.01.19, 10:13
    Z tymi gwarancjami na 5 lat trzeba uważać. Czasami gwarancja to tylko 2 lata a potem jest "ubezpieczenie gwarancyjne"( z naciskiem na ubezpieczenie) z niedopowiedzeniem zwane przez dealerów w reklamach "gwarancją".
  • kanna13 06.01.19, 12:17
    Fakt, trzeba czytać bo taki seat dawał 4 lata pełnej gwarancji producenta ale tylko 2 lata bezpłatnego assistance
  • misiaczek1281 06.01.19, 14:05
    engine8 napisał(a):

    > Procentowo nie masz az tak duzej roznicy spadku wartosci czy to nowe czy uzywan
    > e. .
    > Zwykle wiekszy procent spadku widza Ci co przeplacili na poczatku z roznych pow
    > odow..
    > Pamietaj ze pierwsze 3-5 lat auto ma gwarancje fabryczna i wiele jeszcze po fab
    > rycznej ma jeszcze dodatkowa 2 letnia gwaracje dilerska (u nas nazywa sie to "
    > Certified pre-owned" - znaczy sie diler wszytko posprawdzal i auto jest w top k
    > ondycji) tak ze auta sprzedaja sie drozej.....
    > Moje E90 mialo gwarancje przez 6 lat...(4 fabrycznej gdzie nawet wymiany oleju
    > sa wliczone plus 2 dilerowskiej). Za dilerowska "certified" diler chcial zarobi
    > c ale wynegocjowalem ze w koncu dostalem to za darmo... A wiec po 7 latach auto
    > jest warte ok 50% tego co kosztowalo nowe ale na gwarancji wymienili tyle ze w
    > arte 20% wartosci wiec de facto stracilem 30%... wiec okolo 5% rocznie ....

    gwarancja to chwyt marketingowy ponieważ nie obejmuje wszystkiego...są liczne wyłączenia...gwarancja 7 lat ale tylko na niektóre rzeczy...podstawowa gwarancja na wszystko jest 2 lub 3 lata....w tym okresie i tak nie ma się co zepsuć....psuć zacyna się po 3 latach więc już po gwarancji...poza tym koszt przeglądu gwarancyjnego jest 3 razy wyższy niż u zwykłego mechanika w zwykłym warsztacie. Po prostu wydoją z kasy klienta przy zakupie i na przeglądzie a on się cieszy że ma nówkę:) utrata wartości zależy od marki,modelu,stanu czyli kilku czynników i może być różna w każdym przypadku ale zdarza się że w modelach najmniej popularnych sięga ona 50% w 3-4 lata a w innych 50% w 6 lat...co nie zmienia faktu że jest ona niewspółmiernie duża w stosunku do stopnia zużycia bo np. po 3 latach auto gdy ma 60 000 km to jest ledwo dotarte praktycznie jak - jego stopień zużycia to 5-10% a jego wartość jest 30-40% mniejsza niż w salonie...10-15% w porównaniu do do 30-40% to duża rozbieżność
  • kanna13 06.01.19, 14:39
    A kogo to obchodzi? Jakaś utrata wartości. Samochód to taka sama rzecz jak każda inna.
    Kupujesz rzecz i używasz. Jak masz pieniądze na nową to kupujesz nową jak nie masz szukasz używanej. Nie ma co dorabiać do tego jakieś wydumanej ideologii. Dotyczy to całego rynku rzeczy nowych i używanych.
  • 1realista 06.01.19, 10:25
    Ej Misiek kupują używane bo na nowe ich zwyczajnie nie stać. Na zachodzie nowe auto kosztuje 20-35tys. a u nas 60( realnie 80) do 150 tys. Dalego tam ludzie kupują małe auto bo małe ma niższe opłaty, łatwiej zaparkować, spełnia swoje potrzeby a u nas małe bo jest nieco tańsze. W ubiegłym roku na 600tys. aut 150tys. kupiono prywatnie z tym, że typowe auto to albo segment b albo tańsze wersje segmentu c. "wyrzucenie" 30 tys. pieniędzy to średni koszt paliwa dla przejechania hmm.. 70tys. km. No auto ma jednak parę zalet które czynią atrakcyjnymi taki zakup.
  • jeepwdyzlu 06.01.19, 12:55
    W ubiegłym roku na 600tys. aut 150tys. kupiono prywatnie z tym, że typowe auto to albo segment b albo tańsze wersje segmentu c
    ----
    1.Auta kupowane na firme też są prywatne. To sposób na mniejsze podatki.
    2. Ranking modeli to octawia, golf, astra, tucson, sportage, civic... Polacy nie kupują też aut tanich. Raczej modele wypasione. Masz wiedzę i intuicję sprzed 15 lat.

    --
    YCDSOYA
  • 1realista 06.01.19, 13:40
    Aaaaa... czyli też pamiętasz czasy gdzie tico z cc walczyło o wynik i cały rynek wyniósł 600tys.? Dane są aktualne, najnowsze z dn. 04.01.2018 link: www.samar.pl/__/3/3.a/101584/3.sc/11/Rejestracje-samochodów-osobowych-i-dostawczych-w-grudniu-2018r-.html?locale=pl_PL
    w tym 532 tys. aut osobowych.Ok 10% aut to reeksport. Fabia Yaris Duster Astra Tucson Octavia Tipo Auris Rapid Corsa to auta kupowane głównie prywatnie przy czym te pierwsze 3 auta sa sprzedawane 80-120% częściej niż te z kolejnych miejsc. A to raczej tańsze auta w cenie 50-65tys.
    Civic jest na 49 pozycji sprzedaży sportage na 21 tucson na 13 itd - kolejny link:
    www.samar.pl/__/3/3.a/101582/TOP50-modeli-polskiego-rynku-w-minionym-roku-2018---Znamy-lidera.html?locale=pl_PL
  • jeepwdyzlu 06.01.19, 13:59
    Realista honda sprzedaje najwięcej civiców a nie jazzów a u hyundaya liderem jest tucson a nie jakiś maluch.

    --
    YCDSOYA
  • 1realista 06.01.19, 14:45
    bo yazz nie ma rynku emeryci i młode rodziny tego nie kupią . Prywatnie to kupuje się albo jakiegoś malucha - clio, corsa, yaris, sandero; suv - tiguan, sportage, tucson; kompakt - astra, octavia, golf; minisuv -captur, duster. Z reguły są to auta kupowane za wieloletnie oszczędnośc i i kupowane na okres raczej 10-12 lat bo nowe niż poprzednie auto używane kupione na okres 5-6 lat. Inaczej sprawa wygląda w dużych bogatych miastach, a inaczej na prowincji. U mnie np pod blokiem (> 120 mieszkań nie apartamentów ;-) ) w ciągu ostatniego roku pojawił się jako kupiony nowy fiat panda. We wcześniejszych latach były to odpowiednio rav4, i30 - czyli jakieś nowe auto co 2 lata nie częściej - co daje na jakieś 350-400 osób 3 nowe auta z salonu przez okres 6 lat - niezły wynik co nie? . Reszta to tylko i wyłącznie auta używane i są one zmieniane właśnie co 5-6 czasem 8 lat. I to chyba jest odwzorowanie Polski "nie A". Co ciekawe jest tylko 2 słuzbówki - a5, c5, i 3 lepsze prywatne f30, a5, rav4. Reszta to auta 10lat+. Dobre auta widać na święta jak dzieci zjeżdżają z zagranicy lub dużych miast.
  • kanna13 06.01.19, 14:08
    Ale to przecież normalne, że istnieje relacja ceny zakupu nowego samochodu do jakiś tam średnich danych o zarobkach.
    Te 50-60 tys. to akurat realna cena samochodu przy założeniu, że nie powinno się kupować samochodu za więcej niż półroczne zarobki.
  • samspade 06.01.19, 14:25
    A czemu nie powinno się kupować samochodu za więcej niż poroczne zarobki? Jakieś sensowne uzasadnienie?
  • kanna13 06.01.19, 15:50
    Z tymi 6 miesiącami to takie moje urojenie, że to rozsądne podejście do wydanej kwoty za nowy samochód by nie obciążał on budżetu domowego.
  • engine8 07.01.19, 00:56
    No pewnie.... jak sie cos takiego ustali to wiadomo ile kto zarabia po aucie jakim jezdzi...
  • 1realista 06.01.19, 14:47
    No i dlatego jak zarabiasz porządne 2300 netto to kupujesz używkę za 13,5tys.
  • misiaczek1281 06.01.19, 16:11
    1realista napisał:

    > Ej Misiek kupują używane bo na nowe ich zwyczajnie nie stać. Na zachodzie nowe
    > auto kosztuje 20-35tys. a u nas 60( realnie 80) do 150 tys. Dalego tam ludzie k
    > upują małe auto bo małe ma niższe opłaty, łatwiej zaparkować, spełnia swoje pot
    > rzeby a u nas małe bo jest nieco tańsze. W ubiegłym roku na 600tys. aut 150tys
    > . kupiono prywatnie z tym, że typowe auto to albo segment b albo tańsze wersje
    > segmentu c. "wyrzucenie" 30 tys. pieniędzy to średni koszt paliwa dla przejecha
    > nia hmm.. 70tys. km. No auto ma jednak parę zalet które czynią atrakcyjnymi tak
    > i zakup.

    a mnie stać na nowe ale nie lubię wyrzucać kasy w błoto...tracić na wartości...tyle...to czysta ekonomia...rocznie paliwo LPG kosztuje mnie 3 tys.zł....za 30 000 to ja mam paliwa na 10 lat:) za małe nowe masz duże używane lepiej wyposażone
  • kanna13 06.01.19, 16:20
    To nam jeszcze napisz co za te oszczędzone pieniądze kupiłeś?
    No chyba, że tworzysz sobie poduszkę finansową albo inwestujesz np. w wykształcenie dzieci ale jeśli tak to znaczy, że jednak nie stać cię na samochód.
  • engine8 07.01.19, 00:54
    Co za smeiszne podejscie i pytanie...
    A co ciebie to obchodzi co Misiek robi ze swoimi pieniedzmi i na co wydaje zoaszczedzone?
    Nawet jak ma 2 miliony oszczednosci a kupuje uzywane Polo to juz jego rzecz dlaczgo to robi ... po prostu tak chce i tak lubi... Sa tacy co lubi wydawac a sa tacy co lubia oszczedzac.

  • samspade 06.01.19, 16:51
    misiaczek1281 napisała:


    > a mnie stać na nowe

    Ciebie nie stać na 3 latka za 50 procent ceny nowego.
    Ciebie nie stać na paliwo i masz lpg.
    Jedyne na co cię stać to truć innych paląc w piecu syfem. Ale stac cię z powodu twojej biedoty intelektualnej.
  • engine8 06.01.19, 04:09
    Ja jak kupilem nowe to trzymalem chyba z 10 lat.... Dlaczego mialbym sie go pozbywac po 3-4 latach kiedy jeszcz ebylo na gwarancji? I wzialam calkiem niezla kase poniewaz auto bylo zadbane i kazde kopniecie w opone udokumentowane...
  • misiaczek1281 06.01.19, 14:34
    engine8 napisał(a):

    > Ja jak kupilem nowe to trzymalem chyba z 10 lat.... Dlaczego mialbym sie go poz
    > bywac po 3-4 latach kiedy jeszcz ebylo na gwarancji? I wzialam calkiem niezla
    > kase poniewaz auto bylo zadbane i kazde kopniecie w opone udokumentowane...

    chciałeś powiedzieć że wziąłeś niezła kasę jak na ten rocznik...wszak cena zależy najbardziej od rocznika produkcji a w drugiej kolejności od stanu,serwisu,wyposażenia który co prawda podnosi wartość ale tylko o kilka procent...głównym wyznacznikiem ceny jest rocznik. 10 letnie auto będzie warte sporo poniżej 60% ceny salonowej...straciłeś aż 60% tego co dałeś w salonie...w tym kontekście każda złotówka więcej niż cena rynkowa to niezła kasa:)
  • engine8 07.01.19, 00:43
    Eh, Ja mialem - nawet nie moge policzyc ile at i kupowalem i nowe i uzywane...
    Nie ma sztywnej zasady.
    Kupujac nowe zwykle placisz za wszytkie duperele wyposazenia i cena dobrze wyposazonego wychodzi wysoka.. ale moze sobie auto zamowic
    Ale ja zwykle robie swoje zdaniea domowe i wiem ile co powinno kosztowac... Ide do dilera i prosze o pokazanie mi jego kosztowi i okresleni ile chce na tym aucie zarobic... Bo nie podejrzewam ze chce stracic..
    Niektorzy absolutnie tak nie chca rozamwiac wiec wychodze ale jest wileu ktorzy nie maj nic przeciwko... Pokaz ami rachunki i swoje kosztu i jasno mowia ze musz np zarobic $1500... Wiec sie decyduje albo nie..
    Z uzywanym to zalezy czy kupujesz od dilera czy z rak prywatnych....zalezy kto ma takie jakiego szukasz..bo uzywanych sioe zamowic nie da.
    Z rak prywanych taniej ale jest wieksze ryzyko bo prywatny nic nie musi - nawet prawdy ci mowic a diler musi auto sprawdzic i go w jakims sensie zagwarantowac.. Hamulce i opony musz miec co najmniej pol zycia przed nimi,, itd... wszytkie serwisy na biezaco.
    Od prywatnego nigdy nie wiesz jakie problemy kupujesz ... ale jak ktos ma dokumenty dokladne z serwisow i napraw to ryzyko mmniej sze ale zawsze zakladam ze ryzyko jest.. Jak ma podejrzenia to biore do swojego mechanika na inspekcje...
    Ale zwykle w uzywanym dostajesz wszystkie dodatkowe opcje za pol ceny..... i sa bardzije albo mniej oficjalne ceny za model , przebieg, stan i opcje.... no i jedni chca sprzedac i nie zawracac sobie glowy a inni wola sprzedawac w nieskonczonosc liczac na cuda.
  • kanna13 05.01.19, 22:50
    Uczucie bardzo fajne bo jak się sprzedaje stary to się jednocześnie kupuje nowy :-)
  • gzesiolek 15.01.19, 20:58
    No widzisz ja te 50% straciłem ale na 6latach, ba licząc, że brałem z wyprzedaży minionego rocznika po 7latach, na aucie które kosztowało jako nowe 69tys a z przeceny rocznika 60tys...
    I po tej stracie taki byłem zrozpaczony, że wziąłem nowe, większe warte 140tys
    Pytanie czy po tych 6-7latach znowu mnie tak rozpacz rozłoży, że wezmę jeszcze droższe?
  • samspade 05.01.19, 16:15
    misiaczek1281 napisała:

    > nie opłaca się kupować nowego

    Zgadzam się. Lepiej pójść do fabryki używanych.
  • misiaczek1281 05.01.19, 19:17
    samspade napisał:

    > misiaczek1281 napisała:
    >
    > > nie opłaca się kupować nowego
    >
    > Zgadzam się. Lepiej pójść do fabryki używanych.

    lepiej
  • samspade 05.01.19, 20:57
    Fabryka taka jest ponoć na wyspach Bergamutach.
  • wislok1 05.01.19, 19:45
    Generalnie nie oplaca sie kupowac zadnego auta

    KAZDE traci na wartosci

    A te starsze sa tansze w zakupie, za to ich naprawa potrafi czasem puscic z torbami wlasciciela

    Nie mowiac juz o straconych nerwach....
  • engine8 06.01.19, 04:10
    Co wy pieprzycie.....
    Kazde sie oplaca... Zobacz jak jest definicja "oplacania sie" - co znaczy mniej wiecej ze to jest warte ceny jaka zaplaciles..
  • misiaczek1281 06.01.19, 14:39
    engine8 napisał(a):

    > Co wy pieprzycie.....
    > Kazde sie oplaca... Zobacz jak jest definicja "oplacania sie" - co znaczy mniej
    > wiecej ze to jest warte ceny jaka zaplaciles..

    mam inną definicję "opłacania się"... nie wiem czy gdy coś tyle kosztuje to jest tyle warte...to umowne...skoro jest popyt to może jest....ale...jeśli w salonie kosztuje 60 000 zł i po 4 latach nagle spada o 50% mimo że jego żywotność wcale nie wynosi 8 lat...ona wynosi 20 lat i więcej...to znaczy że jako nowe nie było warte swej ceny....zawyżona cena salonowa powraca do realnej rynkowej :) i w tym kontekście kupowanie w salonie sie nie opłaca...no chyba że ktoś ma dużo kasy to wtedy nie robi mu to róznicy....ale pod względem rachunku ekonomicznego to opłacalne nie jest:)
  • 1realista 06.01.19, 15:03
    Tylko, że kupując nowe z salonu będzie to auto bez przygód, z gwarancją, bez przebiegu, z nowym wyposażeniem i znana historią. Auta używane często nie wiesz jaki przebieg, jak było użytkowane, jakie przygody. To trochę tak jak ze smartfonem, laptopem czy aparatem fotograficznym. Można trafić dobrze, można trafić źle. Prawdopodobieństwo nowego bubla jest znikomo małe choć od dekady zauważalnie 10x wzrosło. Zrozum, że utrata połowy wartości auta jest mniejsza niż koszty paliwa, ubezpieczenia za okres tych x lat .Do tego wymiany eksploatacyjne, opłaty za autostrady, parkingi itd co powoduje, że utrata wartości z 66% "kosztów" podąża w kierunku 33% wydatków całkowitych na auto. I to te inne koszty zaczynają decydować, że ludzie rezygnują z auta przesiadając się na komunikację z okazyjnym wynajmem auta lub kupują segment b który był tańszy ale ostatnio mocno podrożał.
  • kanna13 06.01.19, 16:14
    Fakt o tych kosztach się nie pamięta albo nie chce pamiętać :-)
    Kiedyś liczyłem przez 5 lat ile wydałem na paliwo, ubezpieczenie, serwisy, autostrady, opony itd. od zera do przebiegu 120 tys. i wyszło coś w granicach 80 tys.
  • misiaczek1281 06.01.19, 16:29
    kanna13 napisał:

    > Fakt o tych kosztach się nie pamięta albo nie chce pamiętać :-)
    > Kiedyś liczyłem przez 5 lat ile wydałem na paliwo, ubezpieczenie, serwisy, auto
    > strady, opony itd. od zera do przebiegu 120 tys. i wyszło coś w granicach 80 ty
    > s.

    przepłacasz...kupuj auta używane zamiast nowego, załóż LPG i serwisuj poza ASO a będzie połowę taniej...
  • kanna13 06.01.19, 17:07
    To napisz w końcu co kupiłeś za zaoszczędzone pieniądze na używanym samochodzie, na paliwie i serwisie?
  • jeepwdyzlu 05.01.19, 21:25
    Nasz dawny kolega z tego forum...
    ----
    Jaki miał nick?

    --
    YCDSOYA
  • toreon 06.01.19, 01:26
    Moto_doradca albo coś podobnego
  • jeepwdyzlu 06.01.19, 03:01
    Moto_doradca albo coś podobnego
    ---
    Oglądam go na YT, ale tu go nie kojarzę....

    --
    YCDSOYA
  • samspade 06.01.19, 09:46
    Był przez chwilę jako tzw. ekspert. Ale tyle razy został wyśmiany że uciekł.
  • 1realista 06.01.19, 10:09
    Po prostu zmieniła sie/powstała platforma w postaci mediów społecznościowych do lansu na własny rachunek.
  • liczbynieklamia 06.01.19, 10:26
    > nie opłaca się kupować aut w ramach wyprzedaży rocznika, poza sytuacją gdy kupujemy na długo
    Filmu nie oglądałem, bo mam alergię na człowieka, a dokładniej na to, co opowiada. Moim zdaniem jest odwrotnie - zwykle opłaca się kupować na wyprzedaży, poza sytuacją, gdy kupujemy na bardzo krótko. Za każdym razem trzeba to jednak policzyć - rabaty są różne, utraty wartości są różne. Najbardziej opłaca się kupować samochody na wyprzedaży rocznika pod koniec roku. Ale następnego. Jak samochód stoi u dilera przez prawie rok i zbliża się kolejne "przewinięcie" to staje się podatny na mocno bezczelne propozycje. Tak kupowałem dwa własne samochody i rabaty były w okolicach 40%. Tak jednak nie kupi się Fabii czy Dustera - to muszą być samochody, których nikt z jakiegoś powodu nie chce (bo ma niepopularny kolor, albo ma duży, benzynowy silnik, albo dziwnie skonfigurowane wyposażenie, albo najlepiej wszystko naraz).
    W ciągu ostatnich 2-3 lat obserwuję w Polsce znaczne odejście od znaczenia rocznika przy wycenie samochodu. Każdy dziś patrzy na model. Po paru latach różnica między samochodem tego samego modelu jest niewielka. Spory skok jest pomiędzy samochodami przed i po lifcie, a duży pomiędzy modelami. No bo każdy sąsiad widzi, że masz Passata B7, a nie B6, a że oba są z 2010 to już trzeba się dobrze znać i dobrze przyjrzeć.
  • dodekanezowiec 06.01.19, 13:15
    Do q.nedzy z filozofiami misiaczka. Ostatnio widziałem opla mokka z 2012 r. (Nowy taki za ok. 80) za 48. Auto utraciło 40 proc.wartosci w 6/7 lat. Albo mazda cx3 na poziomów wyposażenia nowej za 100 - trzyletnią za 70.
  • liczbynieklamia 06.01.19, 14:57
    > Ostatnio widziałem opla mokka z 2012 r. (Nowy taki za ok. 80) za 48
    > Albo mazda cx3 na poziomów wyposażenia nowej za 100 - trzyletnią za 70.
    Sprzedane czy wystawione?
  • toreon 07.01.19, 16:34
    Też zachodzę w głowę gdzie są te 3-4-latki za 50% ceny. Chyba nawet Dacię ciężko by było w ten sposób kupić.
    Tak w ogóle to widzę, że misiaczek zdominował dyskusję czego się trochę spodziewałem ale jednak kilka ciekawych spostrzeżeń też się przewinęło.

  • trypel 07.01.19, 20:22
    tesc ma dosc niszowe auto, kupione za pełną cene katalogową (on sie nie targuje) czyli 110 tys pln, jezdzi od 5 lat, zrobił 60 tys, pełna wersja z automatem, szklanym dachem, kamerami itd
    ostatnio w serwisie zaproponowali odkupienie za 65 tys. Czyli pewnie na rynku wziąłby 70. To niecałe 40% przez 5 lat. Tez jestem ciekawy gdzie te co są warte 50% po 4 latach

    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • gzesiolek 07.01.19, 20:59
    Ja wiem gdzie są... jak weźmiesz takie Volvo wg cennika skonfigurowane na 250k to już w sałonie przed zakupem traci min 50k od ceny wyjściowej... po wyjeździe z salonu spada do ok 160k... Po 3 latach spokojnie kupisz takiego za 120k Tylko dotyczy to aut za min. 200k PLN bo po prostu 99% kupujących na rynku nie wyda za samochód wiecej niż 100k PLN... a jeśli już Cię stać to zwykle wolisz dołożyć by mieć nowe...
  • misiaczek1281 11.01.19, 18:53
    toreon napisał:

    > Też zachodzę w głowę gdzie są te 3-4-latki za 50% ceny. Chyba nawet Dacię ciężk
    > o by było w ten sposób kupić.
    > Tak w ogóle to widzę, że misiaczek zdominował dyskusję czego się trochę spodzie
    > wałem ale jednak kilka ciekawych spostrzeżeń też się przewinęło.
    >
    50% to przesadziłem...ale 30-40...a stopień zużycia 4 latka to jaki jest? 10%? 15%?
    dysproporcja ogromna ...o to mi chodziło a nie o to czy to jest 40% czy 50%....mam nadzieję że wyjaśniłem? aaa... zdominowałem dyskusję bo inni nie mają argumentów tak mocnych jak ja....:)
  • jeepwdyzlu 15.01.19, 23:08
    zdominowałem dyskusję bo inni nie mają argumentów tak mocnych jak ja....:)
    -----
    Pizda z ciebie misiak.
    Jebnięta w łeb.
    A prawda jest brutalna:

    szkoda na na ciebie czasu.

    --
    YCDSOYA
  • carnivore69 06.01.19, 13:20
    Hehe, żadnego dobra konsumpcyjnego „nie opłaca się” kupować.

    Pzdr.
  • tbernard 06.01.19, 15:06
    Życie na planecie jest nieopłacalne, bo pochłania cenną energię.
  • nazimno 07.01.19, 20:40
    Energia ulega rozproszeniu.
    To entropia.
    Nie ma procesu bez strat.
    One (straty) sa zawsze.
    ...no, chyba, ze perpetuum mobile...
  • bolo2002 06.01.19, 13:35
    Samochód z 2018 r. kupiony w styczniu 2019 jest oczywiscie juz rok starszy-ale to zupełnie nie ma znaczenia, bo liczy sie rabat jaki dostajesz i tylko to jest ważne! reszta nie ma znaczenia. W Niemczech np. data produkcji samochodu nie ma wogóle znaczenia- bo liczy sie tylko data I-szej rejestracji, w Polsce tez tak powinno byc! Ja kupiłem sam. , któruy stał 1,5 roku na stocku i nie ma to dla mnie wogóle znaczenia! Ten rok produkcji w Polsce to hipokryzja !!!!
  • misiaczek1281 06.01.19, 14:46
    bolo2002 napisał:

    > Samochód z 2018 r. kupiony w styczniu 2019 jest oczywiscie juz rok starszy-ale
    > to zupełnie nie ma znaczenia, bo liczy sie rabat jaki dostajesz i tylko to jest
    > ważne! reszta nie ma znaczenia. W Niemczech np. data produkcji samochodu nie m
    > a wogóle znaczenia- bo liczy sie tylko data I-szej rejestracji, w Polsce tez ta
    > k powinno byc! Ja kupiłem sam. , któruy stał 1,5 roku na stocku i nie ma to dla
    > mnie wogóle znaczenia! Ten rok produkcji w Polsce to hipokryzja !!!!

    nie zgodzę się...powinna się liczyć data produkcji a nie data rejestracji...a jeśli auto stało dwa lata w salonie i ktoś kupił i zarejestrował...to jest auto dwuletnie a nie nowe...gdy auto stoi to też się zużywa....guma parcieje itd. a gdy stoi dwa lata na deszczu to rdzewieje....
  • dr.hayd 06.01.19, 21:05
    Jak ze wszystkim: To zależy.
    Zależy na jak długo chcesz kupować samochód.
    Zależy ile taniej jest na wyprzedaży. Bo czasami to taki marketingowy pic - jeśli ktoś ma stare cenniki sprzed pól roku to może sprawdzić. A najlepsze rabaty można wynegocjować w martwym sezonie.
    Gwarancja i tak Ci biegnie od dnia zakupu, a nie produkcji.
    Dla Polaków data produkcji ma znaczenie, bo to jedyna pewna cyfra dająca pojęcie o zużyciu samochodu. W przebieg już w Polsce nikt nie wierzy.
    Zdarzają się przypadki, że kilku miesięczne auta zostają wystawione na sprzedaż. I zazwyczaj są to przypadki podejrzane - ktoś był z samochodu niezadowolony. Albo się psuł i więcej stał w serwisie niż jeździł, albo jest po poważniejszym wypadku, albo jest zupełnie nietrafnie skonfigurowane wyposażenie. Choć widziałem i taką okazję: ktoś samochód wygrał w jakiejś loterii, a po kilku tygodniach zorientował się, że mu nie odpowiada i chciał go sprzedać. To była jakaś Corsa w absolutnie gołej wersji wyposażenia.
  • nazimno 07.01.19, 20:45
    Korsykanki z goła ... są łakomym kąskiem dla turystow.
    Potem okazuje sie, ze to byla Bulgarka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.