Dodaj do ulubionych

Nie daj się oszukać

18.01.19, 18:33
Tytuł sugeruje że w salonach oszukują...heh...nawet ja w swoich wywodach o utracie wartości nie posunąłem się tak daleko:) Choć troche prawdy w tym jest...Reklamy pięknie kuszą...w życiu już tak różowo nie jest...nie na nic za darmo

moto.pl/MotoPL/7,88389,24376996,nie-daj-sie-oszukac-na-wyprzedazy-samochodow-zobacz-10-haczykow.html
Edytor zaawansowany
  • engine8 18.01.19, 19:03
    No wiec jak klient oszukuje sprzedajacego to jest ok? Bo np przychodzisz do salonu i oni chca ci sprzdac auto za ich cene a ty mowisz ze nie masz tyle kasy (a masz) i chcesz taniej to czym sie to rozni jak oni ci mowia ze chca wiecej niz auto rzeczywsice warte? Wszem i wobec wiadomo ze to co pisz na reklamach to jest jedynie po to aby klienta zachecie do kontaktu a potem dopier zaczynaj sie powazne rozmowy... I jak klient przyjdzie nie przygotowany to przegra negocjacje a jak si eprzygotuje to moze wygrac...a przynajmniej nie przegrac.
  • marekggg 18.01.19, 22:21
    przepraszam, ale nikt nie sprzedaje za cene bez marzy. zawsze cos tam musi byc, nawet to zero. no chyba ze cos jest nie tak.
  • engine8 19.01.19, 00:39
    Cos ci si e[popieprzylo i stwierdzasz ze wymysliles ze nikt nie sprzedja ebez marzy?? Oczywiscie kazdy psrzedjae aby zarobic... Gdzi enapisalme ze nie.... Tylko zwykle kleint nie ma pojecie ile musi zaplacic aby kupic a wiec aby sprzedjacy zarobil... I do tego trzeba sie przygotowac....
    Ja zawsze pytam ile chca zarobic na tym aucie ? i wileu oczywiscie tego tematu nie podejmuje bo chca zarobic jak najwiecej.. A jak klient ma pojecie ile diler placi (bo to co pokazuja oficjalna cene to wcale nie znaczy ze taki jest koszt dilera) , jakie ma koszty dostawy i ile placi naganiaczom to moze wydedukowac za ile sprzedawca sprzeda... A sposobow i zrodel na znalezienie tego to jest masa...ale to zabiera czas.
    A przecietny durny kupiec zawsze przeplaca...
  • engine8 19.01.19, 00:55
    O tu masz przyklad ile auta kosztuja i dlaczego czasami diler jest przycisniety aby auto sprzedac z niewielekim zarobkiem...
    To oczywisci enie wyczerpuje tematu...

    www.realcartips.com/newcars/029-car-dealers-true-cost.shtml
    www.realcartips.com/newcars/135-how-car-dealers-really-make-money.shtml
  • bigzaganiacz 18.01.19, 23:39
    m.youtube.com/watch?v=pxSQuGeoug8

    Masz tu endzin gamoniu filmik z tego twojego usa
    O systemie sprzedazy uzywanych tesli przez tesle
    Jakosc obslugi gorsza niz w ruskiej ladzie
    Zqbawne ze tesla nie sprzedaje juz certified pre owned, sprzedaja juz tylko used a klienci zostali o tym "poinformowani" twetem twojego i galtamona guru muska, najzabawniejsze jest jak koles mowi ze nowa tesla nie przeszla by certyfikacji jaka jest zastosowana przy sprzedazy uzywanych bmw
    I to jest esencja tej twojej ameryki
    Na zewnatrz polysk za kurtyna zgnilizna
  • engine8 19.01.19, 00:32
    A ty durny chuju gdzie znalazles cos pokazujacego ze w usa nie ma tego typu problemow? Polacy sie dopiero ucza jak naciagac durnych klientow... Przeciez znane jest "used car salesman"?
    Ty kutasie masz zerowe pojecie o maeryce i rzczywiscie myslisz tylko tym zganiaczem....
  • bigzaganiacz 19.01.19, 02:58
    Dziadek noe napinaj sie tak bo cos ci sie stanie i trzeba bedzie bude z plajludu w mexykanskiej dzielni sprzedac zeby za szpital zaplacic


    pokazujacego ze w usa nie ma tego typu problemow? Polacy

    Kazdy twoj post to pochwala wspanialej ameryki

    olacy sie dopiero ucza jak naciagac durnych klientow.

    Dziadek used car salesman z usa to moze co najwyzej mirkowi handlarzowi buty czyscic i szurowki wiazac


    Ty kutasie masz zerowe pojecie o maeryc

    No juz uspokoj sie wiem ze wszystko jest najwieksze , najlepsze, cos pominolem?
  • qqbek 18.01.19, 23:20
    Primo: Ty nie kupisz auta z salonu. Nigdy. Po co więc sobie dupę tym zawracasz?
    Secundo: To normalne praktyki marketingowe. Nikt ci nie da 15 tysięcy rabatu na Citigo kosztującą trochę ponad 30. Normalne jest, że wysokość rabatu rośnie wraz z ceną wyjściową samochodu.
    Tertio: Artykuł jest z dupy wyssany przez dziennikarza, który musiał coś popełnić. Jak ktoś kupuje samochód dla siebie, to nie kupuje go najczęściej na 2-3 lata, tylko na przynajmniej 5-6. Utrata wartości z racji liftingu nie będzie tutaj już bolesna, bo w międzyczasie zmieni się najprawdopodobniej już model produkowanego samochód... a nie kosmetyczne pierdoły. To samo dotyczy nowych modeli. Wielu kupujących auta na rynku wtórnym woli ostatni rocznik poprzedniego modelu, niż pierwszy kolejnego. Wiąże się to, od lat, z tak zwanymi "chorobami wieku dziecięcego"... rabat na taki samochód (z końcówki modelu) można więc spokojnie uznać za prezent, a nie próbę wciskania "starzyzny". Fakt, trochę będzie z początku irytować to, że jest już nowy model, bo nie ma to jak jeździć obecnym... ale przy odsprzedaży będzie łatwiej.
    Quattro: ty nie kupisz auta z salonu... ale chyba to już pisałem.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • marekggg 19.01.19, 00:00
    dokladnie tak jest - moj przypadek - auto trzymam od 6 do 9 lat. od nowosci wiem co jest, co jest OK a co nie. mam w dupie utrate wartosci, bo ja nie jestem handlarzem, ale uzytkownikiem. wiec nie rozumiem te wszstkie problemy z utrata wartosci. mam gdzies. i jak sprzedawalem moje samochody, to sie doslownie ustawiala kolejka, bo ludzie wiedza ze o nie dbam, maja wszystkie kontrole itp.
    ale caly czas jest to cos co mnie zabierze z punktu a do punktu B. ale to sa dystanse okolo 9-10 tys. km rocznie. po miescie nie jezdze, bo sa wygodniejsze formy transportu zbiorowego.
  • kanna13 19.01.19, 09:31
    Nawet jak kupisz model aktualny to za 2-3 lata i tak będzie miał lifting a za następne 2-3 lata kolejny a to też boli :-)
  • misiaczek1281 19.01.19, 20:13
    qqbek napisał:

    > Primo: Ty nie kupisz auta z salonu. Nigdy. Po co więc sobie dupę tym zawracasz?
    Odezwał się ten co kupił 2 letniego Golfa zamiast nowego a wcześniej też jeździł używanymi :) To prawda: Nie kupię nowego nie dlatego że mnie nie stać ale dlatego że to całkowicie pozbawione ekonomicznego sensu. To coś gorszego niż hazard bo w hazardzie raz na milion wygrasz a tu na 100% stracisz;-)
    > Secundo: To normalne praktyki marketingowe. Nikt ci nie da 15 tysięcy rabatu na
    > Citigo kosztującą trochę ponad 30. Normalne jest, że wysokość rabatu rośnie wr
    > az z ceną wyjściową samochodu.
    To oczywista oczywistość. Masło maślane. Truizm. Powiedz lepiej dlaczego nowe traci przez pierwsze 4 lata a 40 % wartości mimo , że stopień jego zużycia po 4 latach to nie 40% lecz zaledwie 10-15%. No chyba że ktoś użytkuje auto w firmie i robi ogromne przebiegi , ale my tu mówimy o normalnym użytkowaniu prywatnym takim jak twoje czy moje 10-20 tys.km rocznie. Ludzie wolą kupić 2 letniego Golfa obdartego nieznacznie gałęzią ze znikomym przebiegiem za 55 niż kupić nowe nieskalane dziewicze za 70 :) Niemiec nie chce już takiego auta a Polak kupi i jeździ...i w sumie dobrze...bo to nadal pełnowartościowy pojazd...i tu nie rozumiem niemieckiego podejścia...
    > Tertio: Artykuł jest z dupy wyssany przez dziennikarza, który musiał coś popełn
    > ić. Jak ktoś kupuje samochód dla siebie, to nie kupuje go najczęściej na 2-3 la
    > ta, tylko na przynajmniej 5-6.
    Zgoda , że przy zakupie na 5-6 lat utrata wartości jest nieco mniej odczuwalna w drugim okresie 3 lat z tych 6 lat,niż na 2-3 lata lecz zauważ że w chwili zakupu nowego auta nie wiem ile będe nim jeździł ...mogę jedynie snuć plany że 6 lat a jeśli po 3 latach coś się stanie i będę musiał auto sprzedać z rónych przyczyn jak wypadek, utrata pracy, kłopoty finansowe, albo wprost przeciwnie poczuję przypływ gotówki i uznam po 3 latach że potrzebna jest zmiana na lepszy większy model...nie wiem...nie potrafię przewidywać przyszłości bo nie jestem wróżką:)
    > Wielu kupujących auta na rynku wtórnym woli ostatni rocznik poprzedniego modelu
    > , niż pierwszy kolejnego. Wiąże się to, od lat, z tak zwanymi "chorobami wieku
    > dziecięcego"... rabat na taki samochód (z końcówki modelu) można więc spokojnie
    > uznać za prezent, a nie próbę wciskania "starzyzny". Fakt, trochę będzie z poc
    > zątku irytować to, że jest już nowy model, bo nie ma to jak jeździć obecnym...
    > ale przy odsprzedaży będzie łatwiej.
    Lepiej wybrać ostatni rocznik starego modelu bo jest sprawdzony, wyeliminowano przez lata produkcji choroby wieku dziecięcego...100% racja.
    > Quattro: ty nie kupisz auta z salonu... ale chyba to już pisałem.
    a ty kupisz?:)
  • qqbek 20.01.19, 00:29
    misiaczek1281 napisała:

    > Odezwał się ten co kupił 2 letniego Golfa zamiast nowego a wcześniej też jeź
    > dził używanymi :)
    Rozważałem też nowe do 120-140 tysięcy.
    Kwestia kalkulacji podatkowej. Potrzeba mi 2 tysięcy złotych kosztów miesięcznie, poza kosztami już amortyzowanych środków trwałych, by nie wpaść w drugi próg podatkowy (uparłem się, że będę płacił 18, a nie 19%). Póki co się udaje. Jak się Golf skończy amortyzować, to pomyślę o nowym elektryku (nie ukrywam, że i3 mi się podoba), jako drugim aucie.

    >To prawda: Nie kupię nowego nie dlatego że mnie nie stać ale
    > dlatego że to całkowicie pozbawione ekonomicznego sensu. To coś gorszego niż ha
    > zard bo w hazardzie raz na milion wygrasz a tu na 100% stracisz;-)
    Ale dlaczego?
    Masz pewność pochodzenia, masz komfort serwisowania, masz gwarancję.
    Same zalety.

    > To oczywista oczywistość. Masło maślane. Truizm. Powiedz lepiej dlaczego now
    > e traci przez pierwsze 4 lata a 40 % wartości mimo , że stopień jego zużycia po
    > 4 latach to nie 40% lecz zaledwie 10-15%.
    Błąd.
    Cena rynkowa najczęściej odzwierciedla wartość auta.
    Nie ma nic za darmo.

    > No chyba że ktoś użytkuje auto w fir
    > mie i robi ogromne przebiegi , ale my tu mówimy o normalnym użytkowaniu prywatn
    > ym takim jak twoje czy moje 10-20 tys.km rocznie.
    Dlaczego?

    > Ludzie wolą kupić 2 letniego
    > Golfa obdartego nieznacznie gałęzią ze znikomym przebiegiem za 55 niż kupić now
    > e nieskalane dziewicze za 70 :)
    Nowy by mnie kosztował ponad 80 (nawet ze zniżkami). Kupiłem, bo trafiła się okazja od znajomego. Zanim kupiłem obejrzałem około 50 innych, używanych samochodów, żaden z nich nie był starszy niż 4,5 roku. Żaden też nie nadawał się do kupna.

    > Niemiec nie chce już takiego auta a Polak kupi
    > i jeździ...i w sumie dobrze...bo to nadal pełnowartościowy pojazd...i tu nie ro
    > zumiem niemieckiego podejścia...
    Mój egzemplarz był kupiony od firmy ubezpieczeniowej, która nie bardzo się chciała bawić w czekanie, nie wiadomo ile, na nowe drzwi z VW. Niemiec, który tym jeździł, miał dokładnie wyjebane na to kto i za ile ten samochód kupił, bo miał go w leasingu na niewielką firmę (sprzedającą dodatki do pasz, jak chcesz konkretów). Musiał ostro bagażnik tym podniszczyć, bo zanim firma ubezpieczeniowa go sprzedała, to wymieniła na nowe plastiki w bagażniku, w chwili kupna miałem na nich nadal nalepki z ASO VW. Szkoda, że tylnego zderzaka nie wymienili przy tym, bo nosi ślady stawiania na nim ciężkich rzeczy.

    > Zgoda , że przy zakupie na 5-6 lat utrata wartości jest nieco mniej odczuwal
    > na w drugim okresie 3 lat z tych 6 lat,niż na 2-3 lata lecz zauważ że w chwili
    > zakupu nowego auta nie wiem ile będe nim jeździł ...mogę jedynie snuć plany że
    > 6 lat a jeśli po 3 latach coś się stanie i będę musiał auto sprzedać z rónych p
    > rzyczyn jak wypadek, utrata pracy, kłopoty finansowe, albo wprost przeciwnie po
    > czuję przypływ gotówki i uznam po 3 latach że potrzebna jest zmiana na lepszy w
    > iększy model...nie wiem...nie potrafię przewidywać przyszłości bo nie jestem wr
    > óżką:)
    Ile lat jeździsz swoim Polo?
    Nawet używanym, o ile się nie sypie, większość osób jeździ 3-5 lat. Ja krócej jeździłem tylko Almerą (bo wyjeżdżałem za granicę), Cavalierem (bo mi nie leżał, a E36 się trafiło) no i przez niespełna ten okres Astrą F (bo skasowałem ją w wypadku).

    > Lepiej wybrać ostatni rocznik starego modelu bo jest sprawdzony, wyeliminowa
    > no przez lata produkcji choroby wieku dziecięcego...100% racja.
    Cieszę się, że choć w jednym się zgadzamy.

    > > Quattro: ty nie kupisz auta z salonu... ale chyba to już pisałem.
    > a ty kupisz?:)
    Jak mi się to będzie kalkulować?
    Tak!
    Zalety przeważają nad "wadami".



    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • misiaczek1281 20.01.19, 17:30
    qqbek napisał:

    > misiaczek1281 napisała:
    >
    > Ale dlaczego?
    > Masz pewność pochodzenia, masz komfort serwisowania, masz gwarancję.
    > Same zalety.
    pewność pochodzenia? używka też może ją mieć...serwisowanie w ASO gdzie wymiana oleju,filtrów i klocków wyjdzie 100% drożej niż u solidnego Pana Miecia? a ile wynosi gwarancja na Golfa? nie czasem 3 lata? to kupując 2 letniego masz jeszcze gwarancję? Jeśli tak to serwisujesz go w ASO? czy w zwykłym warsztacie? w ASO jest 100% drożej...widziałem raz fakture z ASO...dopisują na siłe to i tamto i jeszcze tamto i ze zwykłej wymiany oleju , filtrów i dolewki płynów robi się jeszcze wymiana tej uszczelki, i tamtego i faktura na prawie 2 tysiące hehe:) To samo u siebie w garażu mam za 4 stówki:) Dziękuję:)
    > > To oczywista oczywistość. Masło maślane. Truizm. Powiedz lepiej dlaczego

    > Błąd.
    > Cena rynkowa najczęściej odzwierciedla wartość auta.
    > Nie ma nic za darmo.
    Tak. W przypadku używanego odzwierciedla....ale w przypadku nowego nie bo pierwszy właściciel płaci w salonie tzw. frycowe bo z czegoś ten dealer musi się utrzymać...producent też musi zarobić bo koszty pracy (pensje) przez ostatnie 10 lat poszły w górę:) i vat 23% od 80 000 jest wyższy niż ten od ceny używanego 20 000 :) dlatego po 3 latach zawyżona cena salonowa nagle leci w dół bo wraca do realnej rynkowej...:)

    > Mój egzemplarz był kupiony od firmy ubezpieczeniowej, która nie bardzo się chci
    > ała bawić w czekanie, nie wiadomo ile, na nowe drzwi z VW. Niemiec, który tym j
    > eździł, miał dokładnie wyjebane na to kto i za ile ten samochód kupił, bo miał
    > go w leasingu na niewielką firmę (sprzedającą dodatki do pasz, jak chcesz konkr
    > etów). Musiał ostro bagażnik tym podniszczyć, bo zanim firma ubezpieczeniowa go
    > sprzedała, to wymieniła na nowe plastiki w bagażniku, w chwili kupna miałem na
    > nich nadal nalepki z ASO VW. Szkoda, że tylnego zderzaka nie wymienili przy ty
    > m, bo nosi ślady stawiania na nim ciężkich rzeczy.
    Jak widać w przypadku używanego też można poznać ze szczegółami historię i mieć pewność pochodzenia:) fajnie że znasz swoje auto...robiłeś jakiś wywiad środowiskowy czy jak?:)

    > Ile lat jeździsz swoim Polo?
    > Nawet używanym, o ile się nie sypie, większość osób jeździ 3-5 lat. Ja krócej j
    > eździłem tylko Almerą (bo wyjeżdżałem za granicę), Cavalierem (bo mi nie leżał,
    > a E36 się trafiło) no i przez niespełna ten okres Astrą F (bo skasowałem ją w
    > wypadku).
    6 lat...ogólnie się trzyma i nie sypie się...blacha i silnik całe na chodzie....zawieszenie na dziurach się wybija...coś stuka...drobiazgi, łącznik stabilizatora, a teraz chyba amortyzator...

    >
    > > Lepiej wybrać ostatni rocznik starego modelu bo jest sprawdzony, wyelimin
    > owa
    > > no przez lata produkcji choroby wieku dziecięcego...100% racja.
    > Cieszę się, że choć w jednym się zgadzamy.
    Też się cieszę:) A i w innych rzeczach fajnie się czasem pospierać i toczyć zadziorne lecz w miarę konstruktywne dysputy :)
    >
    > > > Quattro: ty nie kupisz auta z salonu... ale chyba to już pisałem.
    > > a ty kupisz?:)
    > Jak mi się to będzie kalkulować?
    > Tak!
    > Zalety przeważają nad "wadami".
    Ja też może kiedyś kupię nowe...pytanie jakie?...boje się że takich pancernych aut jak stare toporne Polo z wolnym ssakiem już nie produkują:)
  • engine8 20.01.19, 00:50
    "Powiedz lepiej dlaczego nowe traci przez pierwsze 4 lata a 40 % wartości mimo , że stopień jego zużycia po 4 latach to nie 40% lecz zaledwie 10-15%. i "

    Misku.. Pomysl tylko... Tego spadku ceny nikt nie dystuje ani nie narzuca.. Wszytko dlatego ze ludzi maj wybor - nowe albo juz nie nowe bo ktos kupil i po 2 dniach sie rozmyslil.... Ciagle mozesz zaplacic jak za nowe ale ... wolisz zuplenie nowe.... No a pozniej to tylko jest to jakie sa potnecjalne koszty utrzymania takiegoi auta. Im starsze tym wieksze szanse i prawdopodobienswo dodatkowych kosztow. (No i normalne zuwanie sie czesci i materilaow plus smrod i brud poprzednikow.
    I prozno szukac tam logiki..
    Np ja mam 15 letnie X5 ktrego wartosc rynkowa jest ok $5-6 tys.... To auto ma prawie nowe opony i te same kosztuja $1200 a mozna sprzedac z felgami za $2500. O wlasnie szuklaem bocznego lusterka - uzywane ida po $250... czyli 2 za $500. Siedzenia 3- praktycznie nowe ... Silnik i skrzynia w bardzo dobrym stanie - kazde z nich spokojnie sie sprzeda po $3tys.... nie mwiac o czesciach karoserii..... Tak ze w aucie jest "zlomu" pewnie na $10k...
    A dla mnie ono jest warte ok $15k .. tzn za $15k nie kupilbym nic uzywanego "lepszego" i z podobnym czy mniejszym ryzykiem.. I ja bym za takie auto tez wiecej nie oferowal...
    I tu jest paradoks...
    Ale ludzi ktorzy kupia takie auto to tacy co chca BMW ale nie maj kaasy na nowsze i nie sa gotowi zaplacic za nie $10k...bo beda podejrzewac ze jak kupia to beda musilei dolozyc... i nic na to nie poradzisz..
  • jeepwdyzlu 20.01.19, 02:06
    Misiak
    Nowe to nowe.
    Telewizor, baba, piwko, frytki....

    Chcesz dojadać po kimś - ok- ale nie rób z tego ideologii....

    --
    YCDSOYA
  • klemens1 20.01.19, 14:29
    jeepwdyzlu napisał:

    > Misiak
    > Nowe to nowe.
    > Telewizor, baba, piwko, frytki....
    >
    > Chcesz dojadać po kimś - ok- ale nie rób z tego ideologii....
    >

    Ja akurat jestem zwolennikiem nowych z ekonomicznego punktu widzenia (tak, matematyka taki wybór racjonalizuje), ale twój argument jest totalnie z dupy.
    Należy odróżniać samochód od np. majtek czy żarcia.
    A używana elektronika to żaden ewenement.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • jeepwdyzlu 20.01.19, 16:31
    ), ale twój argument jest totalnie z dupy.
    Należy odróżniać samochód od np. majtek czy żarcia.
    A używana elektronika to żaden ewenement.
    ---
    Po oierwsze chuju nie komentuj moich postów. A jak musisz to poszukaj w wiki IRONIA. Przyda się czasem. Jak porozmawiasz z kim innym niż szwagier czy koledzy z klubu skody.
    A teraz spierdalaj...

    --
    YCDSOYA
  • klemens1 20.01.19, 20:29
    Wylizuj opony skodzie, zjeepie.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • jeepwdyzlu 20.01.19, 23:03
    Wylizuj opony skodzie, zjeepie.
    --
    Rozbawiłeś mnie... Nawet moja sprzątaczka woli audi.
    Dawaj dawaj klemens, rzuć dowcipem pośmiejemy się....

    --
    YCDSOYA
  • klemens1 21.01.19, 09:59
    jeepwdyzlu napisał:

    > Rozbawiłeś mnie... Nawet moja sprzątaczka woli audi.

    To logiczny wybór ludzi z kompleksem ubóstwa.
    Widziałeś gdzieś na wiosce superba albo octavię? Same audi, bmw, ew. passaty czy golfy (to już jak bieda przyciśnie).

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • jeepwdyzlu 21.01.19, 10:42
    Nawet moja sprzątaczka woli audi.

    To logiczny wybór ludzi z kompleksem ubóstwa.
    ----
    Aha. Wierzę ci . Na temat ubóstwa nie mam nic do powiedzenia.

    --
    YCDSOYA
  • klemens1 21.01.19, 10:52
    jeepwdyzlu napisał:

    > Aha. Wierzę ci . Na temat ubóstwa nie mam nic do powiedzenia.

    Widocznie żyjesz w miejscu, gdzie wszyscy są co najmniej zamożni.
    Bo nie podejrzewam cię o niską spostrzegawczość.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • klemens1 20.01.19, 14:27
    misiaczek1281 napisała:

    > Powiedz lepiej dlaczego nowe traci przez pierwsze 4 lata a 40 % wartości mimo , że stopień jego zużycia po
    > 4 latach to nie 40% lecz zaledwie 10-15%.

    Traci 40%, bo nie wiadomo, jak jest zużyte ani jak rozbite. Trafiają się często takie, które są zużyte np. w 70%.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • misiaczek1281 20.01.19, 20:38
    klemens1 napisał:

    > misiaczek1281 napisała:
    >
    > > Powiedz lepiej dlaczego nowe traci przez pierwsze 4 lata a 40 % wartości
    > mimo , że stopień jego zużycia po
    > > 4 latach to nie 40% lecz zaledwie 10-15%.
    >
    > Traci 40%, bo nie wiadomo, jak jest zużyte ani jak rozbite. Trafiają się często
    > takie, które są zużyte np. w 70%.
    >
    wyjaśnij co oznacza "nie wiadomo jak jest zużyte".
    Zakładasz na oczy czarną przepaskę i idziesz oglądać auto? czy kupujesz na podstawie zdjęć z neta w ciemno i na odległość albo przez telefon?
    Ja biorę ze sobą miernik lakieru, mechanika oglądamy we dwóch i jedziemy na stację na przegląd i sprawdzamy stan techniczny.
  • klemens1 21.01.19, 09:58
    misiaczek1281 napisała:

    > Ja biorę ze sobą miernik lakieru, mechanika oglądamy we dwóch i jedziemy na sta
    > cję na przegląd i sprawdzamy stan techniczny.

    I na pewno sprawdzisz, czy silnik nie był pałowany na zimnym i czy nie bierze oleju np.
    Zresztą - po co kupować 4-latka, który traci prawie tyle samo na wartości, co nowy?

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • kanna13 19.01.19, 09:24
    Może ten artykuł jest pomocny dla tych co nie mają pojęcia o rynku nowych samochodów.
    Przecież tak zawsze było, że czym wyższa cena tym większy rabat a i często w ten "rabat" wliczone jest jakieś wyposażenie, za które normalnie kosztuje (lakier, koła). Podobnie jak model jest zastępowany na rynku przez nowszy lub jest znaczący lifting.
    Do tego jakieś dywagacje o utracie wartości przy sprzedaży. Każdy samochód traci na wartości ale nowy kupuje się nie na 2-3 lata tylko jednak na dłużej więc utrata wartości nie ma aż takiego znaczenia.
    Zresztą obecnie zmiany na rynku samochodów są tak dynamiczne, krótki czas życia modelu, liftingi, zmiana upodobań klientów, polityka w zakresie normy spalania, że to co będzie lepiej sprzedawalne za kilka lat trudno ocenić.
    Cena samochodu jest ceną umową i albo kupujący ją akceptuje albo idzie gdzie indziej.

    Samochód nowy kupuje się dla przyjemności jazdy nowym samochodem a nie dla odsprzedaży po jak najwyższej cenie za kilka lat.
  • qqbek 19.01.19, 10:31
    Tak to już jest, że dziennikarzem zostaje się teraz częściej z łapanki, niż z powołania.
    Poziom "fachoffcuf" z Czerskiej jeszcze najczęściej nie razi (no może poza absolutnym brakiem korekty gramatycznej i ortograficznej publikowanych materiałów).
    Ale to co robi TVPiS to już nawet w publicystyce dno:
    www.facebook.com/tvp.info/videos/10154205222861658/
    Nie wiem, czy da się bezpośrednio z twarzoksiążki wstawić link do filmu -> kliknąć tutaj <- link zapasowy.

    (I tak - wiem, że to stare - film ma dwa lata - ale mnie bawi do tej pory)
    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • misiaczek1281 20.01.19, 20:51
    kanna13 napisał:

    >> Przecież tak zawsze było, że czym wyższa cena tym większy rabat a i często w te
    > n "rabat" wliczone jest jakieś wyposażenie, za które normalnie kosztuje (lakier
    > , koła).
    taaa...dają "rabat" = dywaniki za 100 zł lub koło zapasowe...coś co jest absulutnym minimum minimorum jak apteczka czy trójkąt i powinno, ba! musi być na wyposażeniu standardowym każdego auta !!!
    Podobnie jak model jest zastępowany na rynku przez nowszy lub jest zna
    > czący lifting.
    > Do tego jakieś dywagacje o utracie wartości przy sprzedaży. Każdy samochód trac
    > i na wartości ale nowy kupuje się nie na 2-3 lata tylko jednak na dłużej więc u
    > trata wartości nie ma aż takiego znaczenia.
    > Zresztą obecnie zmiany na rynku samochodów są tak dynamiczne, krótki czas życia
    > modelu, liftingi, zmiana upodobań klientów, polityka w zakresie normy spalania
    > , że to co będzie lepiej sprzedawalne za kilka lat trudno ocenić.
    > Cena samochodu jest ceną umową i albo kupujący ją akceptuje albo idzie gdzie in
    > dziej.
    >
    > Samochód nowy kupuje się dla przyjemności jazdy nowym samochodem a nie dla odsp
    > rzedaży po jak najwyższej cenie za kilka lat.
    ciekawe na czym polega owa "przyjemność jazdy nowym samochodem" i czy różni się od przyjemności jazdy 3 letnim zadbanym samochodem? Samochód to samochód ... nawet 15 letni samochód jesli jest w dobrym stanie potrafi dać przyjemność z jazdy:) a te wszystkie ciągłe zmiany , nowe modele to pic na wodę fotomontaż...mają na celu tylko poprawę sprzedaży a często nowy model to technicznie to samo co poprzedni (np. golf V i Golf VI), różnią się tylko kształtem lamp i zderzaków przednich, kierownicą , deską rozdzielczą:) a silniki , zawieszenie to samo:) aaa i cena wyższa bo to nowy model:) majstersztyk marketingu
  • 4slash 19.01.19, 09:32
    Zakupu nowego auta w salonie to wielka przyjemność i wiem na swoim przykładzie, że trochę uzależnia. Tak naprawdę kilka miesięcy po zakupie już się planuje kolejny zakup.
    Cała procedura: szukanie odpowiedniego modelu, jazda próbna, rozmowy przy kawie z dealerem, konfiguracja, negocjacje, ostateczna decyzja z wpłatą zaliczki, okres oczekiwania na produkcję i transport auta oraz odbiór gotowego pojazdu to sama przyjemność warta utraty wartości jaką przecież ma każdy produkt.
    Niektóre towary nawet tracą więcej bo 100% np. prezerwatywy, skarpety i gacie i na dodatek ich zakup nie jest pasjonujący - może ewentualnie użycie.
  • jeepwdyzlu 19.01.19, 10:44
    Cała procedura: szukanie odpowiedniego modelu, jazda próbna, rozmowy przy kawie z dealerem, konfiguracja, negocjacje, ostateczna decyzja z wpłatą zaliczki, okres oczekiwania na produkcję i transport auta oraz odbiór gotowego pojazdu to sama przyjemność warta utraty wartości
    ----
    Aha. Też tak miałem. 20 lat temu.
    Teraz wysyłam mailem pytanie o ofertę do kilku dealerów, negocjuję z pozycji siły, ich kawe mam w dupie moja lepsza, ostatnie auta kupowałem w sąsiednich miastach u dealerów których nazw nawet nie pamiętam...
    Nie. Auto to zwykły produkt. Jutro będziesz je kupował w Tesco...

    --
    YCDSOYA
  • kanna13 19.01.19, 21:11
    Dokładnie. Wybierasz model i markę a potem dzwonisz w promieniu 100-150 km i pytasz za ile sprzedadzą i ofertę na maila :-)
    Jedyna wada to, że nie zarejestrują Ci takiego samochodu i musisz najpierw po fakturę a potem z tablicami po odbiór.
  • 4slash 20.01.19, 20:57
    Kupowałem VW w Lesznie ale aby mieć rejestracje z Wrocławia poprosiłem dealera Audi aby mi grzecznościowo zarejestrowali auto bo to ten sam VW leasing. Zrobili to gratis bez mrugnięcia z uśmiechem przy dobrej kawie. Poprosiłem ich o to bo dealer z Leszna przesłał do Audi we Wrocławiu umowę do podpisania abym nie musiał do Leszna jechać z żoną.
    Cztery lata później wziąłem u nich Audi - tak to działa.
  • 4slash 20.01.19, 21:06
    Znam osobiście większość dealerów w zachodniej Polsce. Rozmawiam przy kawie z właścicielem lub szefem serwisu w jego gabinecie a nie pracownikiem salonu przy biurku. Nie negocjuję - proszę o dobrą ofertę dla mnie przy okazji plotkując o innych dealerach. Dla mnie też samochód to produkt ale bardzo specyficzny i ważny ale po 4-5 latach bardzo zużyty.
  • hukers 20.01.19, 22:26
    4slash napisał:

    > Znam osobiście większość dealerów w zachodniej Polsce. Rozmawiam przy kawie z w
    > łaścicielem lub szefem serwisu w jego gabinecie a nie pracownikiem salonu przy
    > biurku.

    Potwierdzam. Lepiej kupować u kierownika niż u szeregowego handlowca. Plus, w zanadrzu, najkorzystniejsze oferty z innych polskich salonów.
  • misiaczek1281 19.01.19, 20:46
    4slash napisał:

    > Zakupu nowego auta w salonie to wielka przyjemność i wiem na swoim przykładzie,
    > że trochę uzależnia. Tak naprawdę kilka miesięcy po zakupie już się planuje ko
    > lejny zakup.
    > Cała procedura: szukanie odpowiedniego modelu, jazda próbna, rozmowy przy kawie
    > z dealerem, konfiguracja, negocjacje, ostateczna decyzja z wpłatą zaliczki, ok
    > res oczekiwania na produkcję i transport auta oraz odbiór gotowego pojazdu to s
    > ama przyjemność warta utraty wartości jaką przecież ma każdy produkt.
    > Niektóre towary nawet tracą więcej bo 100% np. prezerwatywy, skarpety i gacie i
    > na dodatek ich zakup nie jest pasjonujący - może ewentualnie użycie.

    w przypadku auta używanego proces szukania, konfiguracji, negocjacji, zakupu może być równie ciekawy co w przypadku nowego za to wybór modeli i ofert dużo większy...wspomnę że w samym tylko 2018 r sprowadzono uwaga MILION używanych aut. Wybór ofert jest zatem przeogromny. Można miesiącami przebierać w markach, modelach, konfiguracjach,pić kawki ze sprzedawcami itd :) wpisz w wyszukiwarkę oto coś tam Volswagen...ile używanych ofert wyskoczy? wpisz opel...ile wyskoczy? wpisz audi...skoda...setkki tysięcy...pół roku by mi nie starczyło żeby każde obejrzeć i wypić kawkę ze sprzedawcą hehe:) morze kawki bym wypił :)
  • jeepwdyzlu 19.01.19, 20:55
    ..wspomnę że w samym tylko 2018 r sprowadzono uwaga MILION używanych aut. Wybór ofert jest zatem przeogromny.
    ---
    Średni wiek sprowadzonego auta - 11 lat.
    Średnia wartość - 2000 Eur
    Średni przebieg 😀😀😀😀😀


    --
    YCDSOYA
  • engine8 19.01.19, 20:57
    Misku a ile razy kupowales nowy vs uzywany?
  • tbernard 20.01.19, 12:23
    > kszy...wspomnę że w samym tylko 2018 r sprowadzono uwaga MILION używanych aut.

    Z czego te sensowne, to dla siebie lub rodziny i to nie koniecznie tanie.

    > Wybór ofert jest zatem przeogromny.

    A ten przeogromny wybór, to w odpicowanym złomie w cenie okazyjnej.
  • misiaczek1281 20.01.19, 21:00
    tbernard napisał:

    > > kszy...wspomnę że w samym tylko 2018 r sprowadzono uwaga MILION używanych
    > aut.
    >
    > Z czego te sensowne, to dla siebie lub rodziny i to nie koniecznie tanie.
    >
    > > Wybór ofert jest zatem przeogromny.
    >
    > A ten przeogromny wybór, to w odpicowanym złomie w cenie okazyjnej.
    Tu się zgodzę...sam szukałem mojego bezwypadkowego 3 miesiące...był drogi ale udało się...kto szuka ten znajdzie:)
  • samspade 20.01.19, 21:10
    I co z tego że bezwypadkowy skoro uszkodzony silnik?
  • kanna13 19.01.19, 21:05
    Może przy pierwszym razie, a teraz to szybka ocena rynku pod kątem posiadanego budżetu, przeglądanie internetu, wybór pasującego modelu i wtedy idziemy oglądać i negocjować cenę. Max tydzień od decyzji o zmianie do finalizacji transakcji. Żadne tam kawki czy inne konfiguracje. Samochód musi mieć minimum to i to, reszta bajerów jak się mieści w budżecie to może być.
    Zresztą pamiętam jak dokładnie w 2009 roku na krótkiej liście został Nissan Qashqai i Seat Altea i decyzja była, że Nissan i jechaliśmy do dealera by zamówić a prawie przed samym salonem minęła nas Altea i nie dojechaliśmy, zmieniliśmy zdanie :-) i pojechaliśmy kupić Alteę. I bardzo dobrze nam służyła przez 5,5 roku i 120 tys.
  • misiaczek1281 19.01.19, 21:20
    kanna13 napisał:

    > Może przy pierwszym razie, a teraz to szybka ocena rynku pod kątem posiadanego
    > budżetu, przeglądanie internetu, wybór pasującego modelu i wtedy idziemy ogląda
    > ć i negocjować cenę. Max tydzień od decyzji o zmianie do finalizacji transakcji
    > . Żadne tam kawki czy inne konfiguracje. Samochód musi mieć minimum to i to, re
    > szta bajerów jak się mieści w budżecie to może być.
    > Zresztą pamiętam jak dokładnie w 2009 roku na krótkiej liście został Nissan Qas
    > hqai i Seat Altea i decyzja była, że Nissan i jechaliśmy do dealera by zamówić
    > a prawie przed samym salonem minęła nas Altea i nie dojechaliśmy, zmieniliśmy z
    > danie :-) i pojechaliśmy kupić Alteę. I bardzo dobrze nam służyła przez 5,5 rok
    > u i 120 tys.
    a po 5,5 roku sprzedaliśmy za ....(wpisz właściwą wartość np. 40%?) ceny nowego i jakiś misiu się ucieszył że kupił taniej niż w salonie dobre auto i zrobi kolejne 120 000 bez problemu:)
  • jeepwdyzlu 19.01.19, 21:27
    Misiu fajnie że się cieszysz.
    To miłe.
    Używane rzeczy potrzebują nowych właścicieli, uwagi. Miłości.
    Świat jest lepszy dzięki takim ludziom jak Ty, cieszącym się sympatycznymi drobiazgami. Empatycznym. Nie zazdroszczącym innym kasy, domów, firm, kobiet czy aut z salonów... Nie uważających innych za półgłówków, debili, złodzieji,naiwniaków czy kombinatorów... Z sympatią patrzących na tankujących wachę za 5 zł zamiast 2 za gaz do swoich wypasionych fur a nie do wypierdzianego polo... Za to Cię lubię misiek. Za życzliwość...

    --
    YCDSOYA
  • engine8 19.01.19, 22:10
    Alez uzywane tez traca na wartosci i procentowo to nawet podobnie... tak ze sie az tak nie podniecaj...
    Kupisz nowe i po 5 latach warte jesty polwe tego co zaplaciles. ale mailes nowe auto przez te 5 lat..
    Kupil go ktos od ciebie i za nastepne 5 lat tez dostanie tylko polowe tego co zaplacil. .a jak doliczy ile do niego dolozyl (a tu juz nigdy nie wiadomo czy, ile i kiedy dolozysz) to obrazek wcale nie wyglada tak wesolo...

    Kupowalem i takie i takie... Na nowe musisz wydac wiecej kupujac ale masz gwarancje i nie martwisz sie naprawami.
    Uzywane kupujesz taniej ale zawsze musisz miec rezerwe na naprawy bo zwykl eludzi sprzedja auto ktore im sie nie oplaca trzymac - a jak myslisz dlaczego?

    Dam ci dwa przyklady wlasne...
    Kupilem nowe za ok $50k .. po 4 latach jak sioe gwarancja skonczyla sprzedalem za $30k..... "stracilem 20k czy 5k /rok.
    I kiedys znow kuplem uzywane - 4 letnie po gwarancji za $30k.... Przez 4 lat dolozylem $10k bo wszytko sie psulo... i po 4 latach to auto moglem sprzedac za ok 20k.... Powiesz ze na nowym przez 4 lata stracilem 20k a na uzywanym przez
    4 lata tylko 10k? No ale jak dolozysz te $10k co kolozylem i to ze juz na wlasna reke wymienialem i hamulce i opony i robilem sewrisy (a nowe na gwarancji - wszytko bylo wliczone) to byloby lepiej gdybym kupil znow nowe...
    Nastpene kupilem tez 3 letnie za ok $30k (nowe bylo ok $45K a wioec spadalo ok $5k/rok czy 10%/rok) mial jeszcze rok gwarancji fabrycznej i diler dorzucil 2 lata "certified"... i w czasie tych 3 lat naprawil rzeczy za ok $5 tys...... I od tego czasu juz nie dolozylem nic oprocz opon i hamulcow oraz wymiany oleju..... Wiec tu wyszedlem na plus....ale dzieki temu ze mialem ta eksta gwarancje. Auto mam ~5 lat i warte ok $17k.. a wiec spadlo $13k...czylo ok $3/rok czyli tez ok 10% Ale jakbym nie mial ubezpieczenia i te $5k za naprawy musialbym wziac na siebie to wydatek bylby nie $13k ale $18k.....i spadek procentowo wiekszy niz nowego a bezwzglednie nie az taka roznica...
    Dalczego wiec nei kupuje nowych? Glownie dlatego ze mam warunki i czas oraz lubie i potrafie wiekszoesz rzeczy zrobic sam we wlasnym garazu a wiec koszty napraw sa o wiele mniejsze i fabryczne gwarancje nie wiaza mi rak jesli chodzi o "usprawnienia" ....
  • jeepwdyzlu 19.01.19, 22:42
    Engine kupujesz używane bo masz garaż i lubisz majsterkować? Przecież wszystko Ci robi dealer...


    --
    YCDSOYA
  • engine8 19.01.19, 22:58
    Co mi robi? Cos ci sie pomylilo..... Mam uczciwego mechanika obok ktory robi mi rzeczy ponad moje sily i mozliwosci ale generalnie to wiekszosc rzeczy gdzie nie trzeba podnosic calego auta na podnosnik robie sam...
  • engine8 19.01.19, 23:00
    Diler mnie widzi jedynie jak kupuje (jesli u nich kupuje) w okresie gwarancyjnym a potem to juz nie.... u nas nazywa sie ich "stealer".
  • misiaczek1281 20.01.19, 20:57
    engine8 napisał(a):

    > Diler mnie widzi jedynie jak kupuje (jesli u nich kupuje) w okresie gwarancyjny
    > m a potem to juz nie.... u nas nazywa sie ich "stealer".

    pffffffffffffffffffffffuu...już mi się mieni w oczach od komputera...przeczytałem "stalker" :)
  • kanna13 19.01.19, 23:32
    Mogą Ci nawet kwoty napisać.
    Kupiłem za 68 a po 5,5 roku sprzedałem za 28. Procenty sobie policz sam.
    A ucieszyła się koleżanka z roboty bo kupiła pewny samochód z przebiegiem 120 tys. Ja też się ucieszyłem bo za tydzień odbierałem nowy :-) I wszyscy byli i są zadowoleni.
  • engine8 19.01.19, 23:51
    Co znaczy ze kolezanka kupila "pewny" samochod.. Jest cos takiego jak "pewny samochod"?
    Kupila samochod z niemalym przebiegiem ktorego ty juz nie chciales..
  • kanna13 20.01.19, 11:09
    Użyłem stwierdzenia "pewny" ponieważ nie był nigdy uderzony, był serwisowany w ASO zgodnie z zaleceniami producenta oraz znałem całą jego historie od momentu wyjazdu od dealera.
    Oczywiście mógł sie zepsuć 2 dni po sprzedaży (tego przecież nie przewidzi nikt) bo przebieg był już znaczny ale jak na razie zrobiła nim następne 45 tys. bez problemu robiąc tylko standardowe przeglądy.
  • jeepwdyzlu 20.01.19, 11:22
    Jest cos takiego jak "pewny samochod"?
    --
    Owszem. W Polsce.
    To oznacza z nie cofniętym przebiegiem.

    --
    YCDSOYA
  • dodekanezowiec 20.01.19, 14:46
    Są ludzie którzy nie jeżdżą na wakacje samochodem, pracują w biurze bądź nawet w domu i małe przebiegi są realne.
  • misiaczek1281 20.01.19, 17:40
    kanna13 napisał:

    > Mogą Ci nawet kwoty napisać.
    > Kupiłem za 68 a po 5,5 roku sprzedałem za 28. Procenty sobie policz sam.
    > A ucieszyła się koleżanka z roboty bo kupiła pewny samochód z przebiegiem 120 t
    > ys. Ja też się ucieszyłem bo za tydzień odbierałem nowy :-) I wszyscy byli i są
    > zadowoleni.

    koleżanka to pewnie skakała do góry z radości:) 40 000 taniej niż w salonie za auto z miarę niskim pewnym przebiegiem serwisowane regularnie pewne pochodzenie od kolegi którego zna...heh...ileż razy już widziałem książki serwisowe sprowadzonych aut a w nich wpis "longlife" co oznacza wymianę oleju co 30 000 km a nie co 10-15. Sam bym takie kupił ...co to był za model?
  • toreon 19.01.19, 22:36
    Te 10 "haczyków" to chyba dla kogoś kto ma trudności aby użyć choćby ze dwie szare komórki do myślenia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.