Dodaj do ulubionych

Sprzedaż auta. Jak najlepiej?

22.01.19, 15:45
Mamy samochód do sprzedania.
Co robimy?
Macie swoje sposoby i spostrzeżenia?

Moja ścieżka, ani lepsza ani gorsza od innych:
Myję auto i poleruję. Czyszczę wewnątrz, usuwam wszystkie prywatne przedmioty...
Jadę pod salon, robię zdjęcia pod salonem, żeby było logo widoczne (w opisie zaznaczam, że oferta prywatna, ale zdjęcie spod salonu zaprwnia 3xwięcej ogladających)
Dokładnie opisuję, dołączam zdjęcie kluczyków, dowodu rejestracyjnego, pliku faktur z warsztatu...
Wystawiam na allegro z ceną wyższą o 5% od oczekiwanej. Zgadzam się na badania w serwisach, pomiary lakieru itp... Jeśli po 5 dniach, tygodniu są same telefony a brakuje oglądających, koryguję cenę w dół. Sprzedaję pierwszemu zdecydowanemu.
Nigdy nie sprzedawałem dłużej niż 14 dni.

A Wy?
Macie swoje patenty?

--
YCDSOYA
Edytor zaawansowany
  • trypel 22.01.19, 16:15
    wykorzystam trick z salonem jesli tylko znajdę salon dodge'a :)
    a poza tym robie mniej wiecej to samo i ZAWSZE sprzedaje pierwszemu kto jest zdecydowany i da mi min 80% ceny wystawionej.
    Jak już auta nie kocham to sie go chce pozbyc jak najszybciej

    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • jeepwdyzlu 22.01.19, 16:55
    Jak już auta nie kocham to sie go chce pozbyc jak najszybciej

    ----
    A o swoich byłych...autach - mówisz albo wcale albo w ogóle?
    😀😀😀

    --
    YCDSOYA
  • jeepwdyzlu 22.01.19, 16:56
    Albo dobrze albo wcale 😀😁😁 rzecz jasna

    --
    YCDSOYA
  • trypel 22.01.19, 16:57
    nie ma byłych... aut w moim sercu
    każde bieżące jest tym jedynym :D


    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • vogon.jeltz 24.01.19, 10:59
    > nie ma byłych... aut w moim sercu

    A to zupełnie inaczej niż ja. Dwa czy trzy samochody, które miałem - dziś nie chciałbym już nimi jeździć, ale wciąż wspominam z rorzewnieniem.
  • trypel 24.01.19, 13:59
    W sumie mam sentyment tylko do jednego - taki sentyment ze kiedy może kupię gdzie w ex Jugosławii. Do R4.
    Reszta była i minęła


    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • vogon.jeltz 24.01.19, 16:09
    > Do R4.

    Tu we Włoszech też się jeszcze zdarzają. I to nierzadko. Aż z ciekawości spojrzałem w autoscouta i w promieniu 50 km jest ich na sprzedaż wystawionych aż 19! Niektóre nawet z LPG ;-) Ale ceny ładnych egzemplarzy zabijają...
  • trypel 24.01.19, 16:21
    W moim służbowym regionie wciąż są tanie - Serbia, BiH, itd ale musiałbym jako zabytek sprowadzać. Bo już w Słowenii ceny wariackie i zadbany wyjdzie 3000 euro
    Gdyby nie ich biodegradowalnosc to zajebiste auto jest. Pod katem jazdy po wybojach tylko forester I może się równać.

    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • vogon.jeltz 24.01.19, 11:03
    > wykorzystam trick z salonem jesli tylko znajdę salon dodge'a :)

    Dodge to przecież FCA. Salon Fiata chyba łatwo znaleźć? ;-)
    O, tu masz jakiś, nawet z logo Dodża w szyldzie (to nie jest reklama):
    mapa.targeo.pl/auto-skaczkowski-aso-jeep-chrysler-dodge-lancia-fiat~16595426/samochody-salon-serwis/adres
  • trypel 24.01.19, 14:00
    Nie wiem czy robienie zdjęć auta pod salonem fiata cokolwiek pomoże w sprzedaży
    :)
    Kto skojarzy widząc piękne nitro pod fiatem ze to fiut

    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • vogon.jeltz 24.01.19, 16:05
    > Nie wiem czy robienie zdjęć auta pod salonem fiata cokolwiek pomoże w sprzedaży

    Jak odpowiednio skadrujesz zdjęcie pod salonem, to widoczne będzie tylko logo Chrysler/Jeep/Dodge ;-)
  • wislok1 22.01.19, 16:40
    Twoj patent jest dobry i poza tym, ze ja nie robilem zdjec przed salonem, to robilem tak samo....

  • engine8 22.01.19, 17:49
    hehehehehe u nas by wieksozsc tego byla dokladnie "odstraszaczem"...
    Auto pod salonem sprzedwane prywatnie to od razu ukazuje dwa problemy - "used car salesman" probuje sprzedac poza biznesem a wiec smierdzi...
    Zdjecia kluczykow i dowodu rejestracyjnego? No tak u nas to byloby jasne ze ktos nie ma pojecie co wazne...

    Ja czyszcze ale nie picuje.... (znaczy sie auto bylo normalnie uzywane i jest zadbane a nie odpicowane przed sprzedaza)
    Robie mase zdejc w srodku i na zewnatrz - zwlaszcza dokladne fotki wszelkich zadrapan, opon i pokazaniem glebokosci bieznika i tego ze nie zdziera z ejdenj strony (ludzie zwracaja uwage na rozne rzeczy i moga sprawdzic wszytko co ich interesuje i stan tego. Fotki zadrapan mowi ze sprzedjacy [przywiazywl wage do dealow i niczgo nioe ukrywa nawet najmnijeszych zadrapan)
    A zdjecie robie przed domem aby bylo widac ze auto bylo w dobrych rekach i jest od prywatnego wlaciciela ani hnaldarz ktory kombinuje na boku...
    Robie krotki opis - zalet ale i potencjalnych problemow zwlasza tych gdzie brak serwisow albo serwisy zalecane przz producenta sa nie wystarczjace do dlugowecznosci auta.
    Dolaczam zdjecie albo pdf wyposazenia i specfyfikacji wg VIN
    Dolaczam liste serwisow i napraw ktore robilem gdzie widac is wszytkie najdrobneijsze uszkodzenia byly naprawiane a serwisy robione czesciej niz zalecal producent.
    Dolaczam kopie Carfax - gdzie widac gdzie i kiedy auto bylo kupione i ze nie bylo zadnych zarejestrowanych wypadkow.
    Wyceniam tak aby sprzedac a nie sprzedawac - tzn badam dosc dokladnie rynek i wyceniam i motywuje dlaczego akurat wyzej nic inni (bo nic nie potrzeba przez 20 tys, bo opony i hamulce prawie nowe, bo wszelkie potencjalne problemu i usterki zrobione, ..)
    Wystawiam na kilka roznych portali a zwlaszcza na fora specyficzne dla danego modelu - tam ludzi wiedza o modelach i o tym co jest wazne a co nie..
    Robie sobie margines na potencjalna obnizke kiedy przychodzui klient zdecydowany i z kasa w zebach ale nie za duzo...
    I tez sie sprzedawaly w ciagu paru dni..
    Poniewaz ludzi praktycznie wszytko maja przd nosem wiec jak ktos przychodzi to jedynei po to aby sie upewnic ze to prawda i w 90% pierwszy przychodzacy kupuje....
  • jeepwdyzlu 22.01.19, 18:28
    Fajny wpis engine.. co kraj to obyczaj.


    --
    YCDSOYA
  • jeepwdyzlu 22.01.19, 18:30
    Pomysł z forami tematycznymi niezły, ale po okresie prosperity fora marek w Polsce zdychają... Hondy, suzuki, forda...

    --
    YCDSOYA
  • trypel 22.01.19, 19:11
    A czy ktoś jeszcze jeździ na giełdy?
    Czy umarły w erze internetu?

    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • jeepwdyzlu 22.01.19, 19:19
    Nie ma już giełd. A na nielicznych niedobitkach są handlarze używanych opon, proszków do ptania z Niemiec, małych kotków. Jak podróż w czasie do 1992 roku. Ale te resztki dawnych lat są dostępne w Nowym Sączu a nie w Krakowie...

    --
    YCDSOYA
  • who_cares 23.01.19, 12:22
    Jak to nie ma ? Słomczyn nadal działa choć teraz więcej tam części i pseudohodowców psów niż samochodów.
  • vogon.jeltz 24.01.19, 10:48
    > Nie ma już giełd.

    Niedawno byłem na mysłowickiej. Fakt, że w porównaniu do tego, co było kilkanaście lat temu, mocno się ucywilizowała i teraz bardziej przypomina salon samochodowy, ale wciąż istnieje.
  • misiaczek1281 22.01.19, 20:02
    jeepwdyzlu napisał:

    wnątrz, usuwam wszystkie prywatne przedmioty..
    słusznie...to podstawa...jeszcze ktoś zakosi i nie odda komóry bo pomyśli że razem z autem była w pakiecie:)
    > .
    > Jadę pod salon, robię zdjęcia pod salonem, żeby było logo widoczne (w opisie za
    > znaczam, że oferta prywatna, ale zdjęcie spod salonu zaprwnia 3xwięcej ogladają
    > cych)
    a co to ma do rzeczy że robisz zdjęcie pod salonem? kupione było w tym salonie i jesteś pierwszym właścicielem? tak może pomyśleć oglądający zdjęcie...
    > Dokładnie opisuję, dołączam zdjęcie kluczyków, dowodu rejestracyjnego, pliku fa
    > ktur z warsztatu...
    spoko...tylko nie odwracaj kluczyka do góry nogami bo nie widać czy przyciski od pilota wytarte:) aaa...i zrób zdjęcia wpisów w książce serwisowej...będzie wiarygodniej że serwisowane......w ogłoszeniu czymś zaskocz....wyróżnij je z tłumu...napisz co auto ma czego nie mają inne...
    > Wystawiam na allegro z ceną wyższą o 5% od oczekiwanej. Zgadzam się na badania
    > w serwisach, pomiary lakieru itp... Jeśli po 5 dniach, tygodniu są same tele
    > fony a brakuje oglądających, koryguję cenę w dół. Sprzedaję pierwszemu zdecydo
    > wanemu.
    > Nigdy nie sprzedawałem dłużej niż 14 dni.

    > A Wy?
    > Macie swoje patenty?
    Ja wystawiam przed domem ...wtedy wygląda wiarygodnie , można obejrzeć na podwórku...a nie gdzieś na mieście...można wjechać na kanał...i gdy ktoś dzwoni i pyta "ja w sprawie auta" - nie dopytuję "a którego"? :) to świadczy że nie jestem jakiś handlarz i nie mam placu z setką aut:)
  • jeepwdyzlu 22.01.19, 20:18
    Dzięki misiek za cenne uwagi.


    --
    YCDSOYA
  • misiaczek1281 22.01.19, 20:42
    aaa...i jeszcze jedno...cena...napisz niższą cenę od średniej o 5 do 10% i nie pisz w ogłoszeniu o radiu i zimówkach... niższa cena przyciąga...gdy ktoś przyjedzie oglądać wtedy powiedz że owszem cena jest niższa ale bez opon zimowych i radia...i trzeba dopłacić 5%. Ważne żeby przyjechał...dzwonić będą dziesiątki zawracaczy gitary, a przyjedzie jeden na 20 dzwoniących. Tylko gdy przyjedzie jest szansa że mu sie spodoba i kupi. A Przyjedzie zachęcony czymś....np. ceną:) Nie dziękuj. Proszę uprzejmie.
  • jeepwdyzlu 22.01.19, 20:50
    Nie dziękuj. Proszę uprzejmie.
    ----
    O nie!!!
    Nie da rady!
    Muszę, po prostu muszę.

    Misiak ten post jest nie dla mnie.
    Ja wiem jak sprzedawać auta, - notabene teraz nic nie sprzedaję - byłem za to ciekaw jak robią to inni...

    --
    YCDSOYA
  • wislok1 23.01.19, 17:02
    .gdy ktoś przyjedzie oglądać wtedy powiedz że owszem cena jest niższa ale bez opon zimowych i radia...i trzeba dopłacić 5%

    Zaje.iste rady wcaloksztalcie, a ta jest juz szczytem szczytow

    Traktujesz potencjalnych klientow jak kompletnych idiotow
  • misiaczek1281 23.01.19, 18:01
    wislok1 napisał:

    > .gdy ktoś przyjedzie oglądać wtedy powiedz że owszem cena jest niższa ale be
    > z opon zimowych i radia...i trzeba dopłacić 5%

    >
    > Zaje.iste rady wcaloksztalcie, a ta jest juz szczytem szczytow
    >
    > Traktujesz potencjalnych klientow jak kompletnych idiotow

    vice versa...90% klientów traktuje sprzedawcę jak potencjalnego idiotę i oszusta ... 90% dzwoniących i oglądających to handlarze, albo to narzekacze którzy mówią "panie co tak drogo", "panie tu rysa, tam rysa, bez klimy, bez esp" byle tylko zbić cenę ... jeśli ktoś naprawdę będzie zainteresowany samochodem i mu się spodoba to nawet 5% go nie zniechęci od zakupu. Amen.
  • wislok1 23.01.19, 19:25
    No, ale z handlarzem nie wygrasz, bo on jest profesjonalista, a ty amator...

    Zostaje jeszcze 10%

    Jak bedziesz robil takie tricki jak z oponami i radiem, to zostana ci TYLKO handlarze

    Poza tym sa handlarze i handlarze

    czasem jest lepiej sprzedac handlarzowi, ktory daje konkretna oferte na granicy ustalonego przez sprzedajacego minimum niz czekac miesiace na ksiecia z bajki, co kupi za maksimum
  • qqbek 23.01.19, 19:47
    Ano właśnie.
    Takich "Januszów Byznesu" omija się szerokim łukiem. Czasem komuś zależy na wypasionym radioodbiorniku, czy fajnych felgach, które mogą się przydać w kolejnym aucie, ale wtedy uczciwie się pisze w ogłoszeniu, że cena nie obejmuje tych dodatków.

    Ja do każdego sprzedawanego auta (do E53, które wziął ukraiński handlarz też) dorzucałem też to, co i tak mi by się przy kolejnym nie przydało - wosk koloryzujący, spinki tapicerskie, niepasujące rozmiarami (do kolejnego auta) pióra wycieraczek, żarówki (o ile była nikła szansa, że do czegoś mi się przydadzą - jak H1 z E36, cze w E53 na przykład, gdzie kierunki z przodu były na amerykańskie żarówki dwuwłóknowe 3157NA - w detalu 12 zeta sztuka, miałem dwie zapasu - po wuj mi one? Tylko by mi leżały gdzieś na półce).

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • misiaczek1281 23.01.19, 22:49
    qqbek napisał:
    > Ja do każdego sprzedawanego auta (do E53, które wziął ukraiński handlarz też) d
    > orzucałem też to, co i tak mi by się przy kolejnym nie przydało - wosk koloryzu
    > jący, spinki tapicerskie, niepasujące rozmiarami (do kolejnego auta) pióra wyci
    > eraczek, żarówki (o ile była nikła szansa, że do czegoś mi się przydadzą - jak
    > H1 z E36, cze w E53 na przykład, gdzie kierunki z przodu były na amerykańskie ż
    > arówki dwuwłóknowe 3157NA - w detalu 12 zeta sztuka, miałem dwie zapasu - po wu
    > j mi one? Tylko by mi leżały gdzieś na półce).
    o cholerka...kuba ty nawet se sprawy nie zdajesz ile radości sprawiłeś gościowi i jego znajomkom... wyobraż sobie jego radość ... amerykańskie żarówki, spinki i pióra wycieraczek to prawdziwe skarby z bogatego zachodu niczym dla nas dżinsy w PRl-u........gdy zawiózł do domu i pokazał swym ukraińskim kolegom od wódki to z radości wypili flaszkę - śpiewom i tańcom nie było końca że taki interes życia zrobili :-) Ps. sorry za bujną wyobraźnię i błędy literkowe - [pisze po dobrym winku:__-;)
  • qqbek 23.01.19, 22:56
    Podpity, czy nie, nieodmiennie bredzisz.
    Ukraińcy których znam jeżdżą fajnymi furami, mają tu domy i firmy, ogólnie to ludzie sukcesu.
    Dla nikogo z nich żarówka za 12 zeta nie jest czymś "ekstra", zwłaszcza jak za samochód dał ponad 20 tysięcy.

    A co do wódki - gdzieś nad jeziorem Świtaź wypiję może w tym roku za uprzedzenia durnych, biednych Polaków, którzy mimo tego, że żyją w bogatym i fajnym kraju, to mentalnie (a także ekonomicznie) odstają od ludzi myślących i dających sobie w życiu radę.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • jeepwdyzlu 23.01.19, 23:01
    No właśnie. Fajny ten nasz kraj.
    Ludzie też nie tacy źli.
    I to forum - wyjątkowe.
    Idę nalać Jacka Daniel'sa - Wasze Zdrófko

    Jeep

    --
    YCDSOYA
  • qqbek 24.01.19, 00:36
    Wyjdę na marudzę, ale nie przepadam za burbonem 🥃. To powiedziawszy idę sobie szklaneczkę Glenfiddich nalać 🥂

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • engine8 24.01.19, 22:38
    A co ty nazywasz dobrym winkiem?
  • only_the_godfather 23.01.19, 20:04
    Szczerze, jakby mi sprzedający powiedział przy oglądaniu auta, że ma radio i drugi komplet opon ale to sprzeda za dodatkową kasę, to bym mu powiedział, żeby sobie to trzymał dalej.
  • vogon.jeltz 24.01.19, 10:55
    > gdy ktoś przyjedzie oglądać wtedy powiedz że owszem cena jest niższa ale bez opon zimowych i radia

    Jakby mi ktoś kazał dopłacać za radio, to bym mu w tym momencie powiedział - do widzenia. Co innego opony - komplet zimówek mi zwisa, a te, które są założone to im gorsze tym lepiej. Daje do ręki mocny argument żeby zbić cenę, a sam i tak wolę sobie kupić komplet nowych całorocznych.
  • misiaczek1281 24.01.19, 13:19
    vogon.jeltz napisał:

    > > gdy ktoś przyjedzie oglądać wtedy powiedz że owszem cena jest niższa ale
    > bez opon zimowych i radia
    >
    > Jakby mi ktoś kazał dopłacać za radio, to bym mu w tym momencie powiedział - do
    > widzenia. Co innego opony - komplet zimówek mi zwisa, a te, które są założone
    > to im gorsze tym lepiej. Daje do ręki mocny argument żeby zbić cenę, a sam i ta
    > k wolę sobie kupić komplet nowych całorocznych.

    bo ty z takim nastawieniem jesteś zbijaniem ceny zainteresowany a nie autem ...
    Chciałbym zobaczyć twoją minę gdy po wielomiesięcznym szukaniu wymarzonego autka zrezygnowałeś z zakupu bo ceny nie udało ci się zbić...i przyszedł ktoś inny i kupił :)
    Trochę głupoio się targować o kilka stów tracąc szansę zakupu auta wyjątkowego , wymarzonego których jest niewiele i kolejnego trzeba szukać 3 miesiące znowu:)
  • vogon.jeltz 24.01.19, 16:38
    > Chciałbym zobaczyć twoją minę gdy po wielomiesięcznym szukaniu
    > wymarzonego autka zrezygnowałeś z zakupu bo ceny nie udało ci się zbić

    Ochujałeś jak zwykle. Musiałbym być debilem misiaczkiem, żeby szukać auta wiele miesięcy. Przy zakupie auta do jazdy na co dzień tydzień to aż nadto. Ponadto, jest coś takiego jak alerty, które można sobie ustawić w serwisach ogłoszeniowych.

    > Trochę głupoio się targować o kilka stów tracąc szansę zakupu auta
    > wyjątkowego , wymarzonego których jest niewiele

    Strategia aut wymarzonych, wyjątkowych jest zupełnie inna. Ostatnio jak takie kupowałem to negocjowałem cenę... w górę. Bo kto inny też chciał kupić. Ale też praktycznie nie zdarza się, żeby ktoś, kto ma i sprzedaje taki samochód był misiaczkoidalnym sknerusem, który żydzi na radiu.
  • qqbek 24.01.19, 22:48
    vogon.jeltz napisał:

    > Ochujałeś jak zwykle. Musiałbym być debilem misiaczkiem, żeby szukać auta wiele
    > miesięcy. Przy zakupie auta do jazdy na co dzień tydzień to aż nadto. Ponadto,
    > jest coś takiego jak alerty, które można sobie ustawić w serwisach ogłoszeniow
    > ych.

    Oj nie.
    O ile tańsze auta tak kupowałem (E36, obie Astry), że właściwie jednego i tego samego dnia było po zakupie, to X5 i Sweterek kupowałem długo.
    Zresztą X5 miało być z początku X3 E83, a Golf Zafirą C... poza tym wszystko się zgadza 😜


    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • misiaczek1281 26.01.19, 14:25
    vogon.jeltz napisał:

    > > Chciałbym zobaczyć twoją minę gdy po wielomiesięcznym szukaniu
    > > wymarzonego autka zrezygnowałeś z zakupu bo ceny nie udało ci się zbić
    >
    > Ochujałeś jak zwykle. Musiałbym być debilem misiaczkiem, żeby szukać auta wiele
    > miesięcy. Przy zakupie auta do jazdy na co dzień tydzień to aż nadto. Ponadto,
    > jest coś takiego jak alerty, które można sobie ustawić w serwisach ogłoszeniow
    > ych.
    wyzywanie od ochujałych świadczy że masz niski poziom kultury ...za niski dla mnie...wyzywaj se burka podwórkowego i kolege od piwka testami niskich lotów jak ci na to pozwoli...musiałbym być naiwniakiem żeby ustawiać coś w serwisach i na podstawie serwisów oceniać auto...jedyne alerty jakie mam uruchamiają mi się przy oględzinach auta...w serwisie można wszystko pięknie opisać i przedstawić jak w bajce
    >
    > > Trochę głupoio się targować o kilka stów tracąc szansę zakupu auta
    > > wyjątkowego , wymarzonego których jest niewiele
    >
    > Strategia aut wymarzonych, wyjątkowych jest zupełnie inna. Ostatnio jak takie k
    > upowałem to negocjowałem cenę... w górę. Bo kto inny też chciał kupić. Ale też
    > praktycznie nie zdarza się, żeby ktoś, kto ma i sprzedaje taki samochód był mis
    > iaczkoidalnym sknerusem, który żydzi na radiu.

    misiaczkoidalnego sknerusa szukaj w snach ...to nie żydzenie na radiu lecz chwyt marketingowy którego nie rozumiesz...ja pisałem o autach pospolitych których w ogłoszeniach jest przesyt i tam twoja strategia się zupełnie nie sprawdza za to sprawdza się strategia negocjowania niższej ceny którą próbują utargować sknerusy handlarze...a tego rodzaju auta jak ty negocjowałeś też są do kupienia tylko wymagają dłuższego szukania ....czasem warto lepiej poszukać niż "negocjować cenę w górę" przepłacając za auto "wymarzone" bo takich wymarzonych są setki na rynku :) hehe:)
  • samspade 26.01.19, 15:45
    misiaczek1281 napisała:

    > wyzywanie od ochujałych świadczy że masz niski poziom kultury

    To tak jak ty. Ty innych wyzywasz osld skurwieli czy piszesz żeby spierdalali.


    > chwyt marketingowy którego nie rozumiesz

    A gdy chwyty stosują salony misiak pisze że oszukują.
    Hipokryta.
  • misiaczek1281 26.01.19, 17:58
    samspade napisał:

    > misiaczek1281 napisała:
    >
    > > wyzywanie od ochujałych świadczy że masz niski poziom kultury
    >
    > To tak jak ty. Ty innych wyzywasz osld skurwieli czy piszesz żeby spierdalali.
    >
    nie innych tylko raz tak napisałem....raz do ciebie a nie do "innych" a inni do mnie tak piszą wiele razy dziesiątki aluzji :)
    > > chwyt marketingowy którego nie rozumiesz
    >
    > A gdy chwyty stosują salony misiak pisze że oszukują.
    > Hipokryta.
    bo moje chwyty są uczciwe i kwoty drobne:)
  • misiaczek1281 26.01.19, 17:59
    a co do skurwieli to nie do ciebie...
  • samspade 26.01.19, 19:34
    misiaczek1281 napisała:

    >l
    > > To tak jak ty. Ty innych wyzywasz osld skurwieli czy piszesz żeby spierda
    > lali.
    > >
    > nie innych

    Sam do siebie tak nie napisałeś. Więc do innych i o innych.

    > > A gdy chwyty stosują salony misiak pisze że oszukują.
    > > Hipokryta.
    > bo moje chwyty są uczciwe i kwoty drobne

    To już nie nasza sprawa chwytaniem kogo i za co zarabiasz na życie. Nie o tym mowa.
  • vogon.jeltz 28.01.19, 09:15
    > bo moje chwyty są uczciwe i kwoty drobne

    W porównaniu do np. arcyzłodzieja Biereckiego ty rzeczywiście jesteś drobnym cwaniaczkiem kantującym na giełdzie w grze w trzy karty. Ale to nie znaczy, że nie jesteś oszustem.
  • vogon.jeltz 28.01.19, 09:11
    > wyzywaj se burka podwórkowego

    Podwórkowego burka szanuję, więc do niego tak bym się nie zwrócił. Do ciebie tak, chamie.

    > misiaczkoidalnego sknerusa szukaj w snach

    Ktoś, kto żydzi na radiu w używanym samochodzie i domaga się, żeby dopłacić za nie ekstra 5% to chamski misiaczkoidalny sknerus niewart, żeby na niego splunąć.

    > to nie żydzenie na radiu lecz chwyt marketingowy

    Chwyt marketingowy? Ciekawe, ilu się na ten "chwyt marketingowy" nabrało do tej pory, chamie?

    > ja pisałem o autach pospolitych

    Ty, kłamliwy chamie, pisałeś o - cytuję: "wielomiesięcznym szukaniu wymarzonego autka". Autko pospolite kupuje się w tydzień. Musiałbym być niespełna rozumu jak ty, żeby czegoś małego do bujania się na co dzień szukać miesiącami. A jak ktoś żydzi na radiu do Polo, to za rogiem stoją dwa takie same Polo (i jeszcze ochnaście podobnych samochodów innych marek).

    > czasem warto lepiej poszukać niż "negocjować cenę w górę"
    > przepłacając za auto "wymarzone" bo takich wymarzonych są setki na rynku

    Setki na rynku? Samochód, który w ten sposób kupiłem, nigdy nie był sprzedawany w Europie, a w tej wersji występuje w Polsce w liczbie sztuk, które można policzyć na palcach jednej ręki. Ile razy kupowałeś tak rzadkie auto, chamski bucu? To co mi, śmieciu, rad udzielasz?
  • qqbek 22.01.19, 20:47
    Nie mam patentu.
    Astrę prawie 4 miesiące sprzedawałem, bo wszystkie Janusze kręcinosy były.

    Cała reszta (poza skasowaną drugą Astrą, która poszła na żyletki) rozeszła się bez ogłoszenia. Fiestę wziął znajomy, Almerę pociotek, E36 szwagier, E53 znajomy handlarz. O E36 do tej pory ma do mnie pretensje sąsiad, który był "drugi w kolejce po nią". Cavalier wrócił do poprzedniego właściciela, bo on go kochał mniej więcej tak, jak ja go w krótkim czasie znienawidziłem.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • kanna13 22.01.19, 21:09
    Mówię w robocie, że sprzedaję.
    Cena średnią dla danego modelu i rocznika - bez negocjacji.
    Daję ewentualnie do wglądu papiery od faktury zakupu po książkę serwisową i rachunki z serwisu.
    Max 2 dni ;-)
  • misiaczek1281 23.01.19, 22:53
    qqbek napisał:

    > Nie mam patentu.
    > Astrę prawie 4 miesiące sprzedawałem, bo wszystkie Janusze kręcinosy były.
    no jakbym oglądał stary rdzewiejący paździeż zwany Astrą I z łysymi oponkami to też bym noskiem kręcił mimo że handlarz ze mnie średni...flaszkę warte stare dziadostwo - to łaskę robili że brali;)
    >
    > Cała reszta (poza skasowaną drugą Astrą, która poszła na żyletki) rozeszła się
    > bez ogłoszenia. Fiestę wziął znajomy, Almerę pociotek, E36 szwagier, E53 znajom
    > y handlarz. O E36 do tej pory ma do mnie pretensje sąsiad, który był "drugi w k
    > olejce po nią". Cavalier wrócił do poprzedniego właściciela, bo on go kochał mn
    > iej więcej tak, jak ja go w krótkim czasie znienawidziłem.
    >

    to masz talent do sprzedawania skoro tak się rozeszły...otwieraj komis będzie z ciebie dobry handlarz ;-)))
  • qqbek 23.01.19, 22:59
    misiaczek1281 napisała:

    > no jakbym oglądał stary rdzewiejący paździeż zwany Astrą I z łysymi oponkam
    > i to też bym noskiem kręcił mimo że handlarz ze mnie średni...flaszkę warte sta
    > re dziadostwo - to łaskę robili że brali;)

    Po pierwsze - to była Astra II.
    Po drugie - w ogłoszeniu wyraźnie było, że na letnie są felgi, a opony nadają się na śmietnik :)

    > to masz talent do sprzedawania skoro tak się rozeszły...otwieraj komis będzi
    > e z ciebie dobry handlarz ;-)))
    E36 jeździ do dziś (ma 21 lat obecnie).
    Almera jeździła jeszcze niedawno.
    Ja po prostu wiem co sprzedaję.
    Na handlarza się nie nadaję, nie ta mentalność.
    Za to ty mógłbyś śmiało spróbować swoich sił.
    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • vogon.jeltz 24.01.19, 10:57
    > Za to ty mógłbyś śmiało spróbować swoich sił.

    Wyobraziłem sobie misiaczka, jak prezentując potencjalnym klientom jakiś paździerz wciska swój stały kit o utracie wartości ;-)
  • toreon 23.01.19, 08:39
    Ja się przymierzam do sprzedania i to taki trochę rodzynek bo pierwszy właściciel, bezwypadek, szyby w prądzie, wolnossak, oryginalny przebieg 210k (wiem, szkoda że nie 170). Trochę mi więc szkoda opchnąć go jakiejś handlarzynie, chyba się do tego przyłożę bardziej.
    Z tego co zasłyszałem odnośnie metod sprzedaży:
    - najlepiej otoszroto lub olx (allegro siadło odkąd ich drogi z oto się rozeszły)
    - giełdy to już przeżytek, jeździ się tam co najwyżej aby zbadać klimat, ewentualnie nawiązać kontakty z handlarzami
    - kartka na szybie też przeżytek
    - zdjęcia najlepiej w plenerze (nie wiem o co chodzi z tym zdjęciem przy salonie)
    - dobre mycie i odkurzenie (silnik tylko przetrzeć)
    - skasować 'check engine'
    - cena 5-7% wyższa od tej preferowanej

    I chyba tyle, jakoś pójdzie.
  • jeepwdyzlu 23.01.19, 10:37
    Zdjęcie pod salonem wypraktykowane na kilku autach, moich i kumpli. O co chodzi? Nie wiem, ale klikalność rośnie 3x


    --
    YCDSOYA
  • 1realista 23.01.19, 17:28
    Bardziej chodzi chyba o sprzedaż auta przez firmę - nieco inne przepisy i gwarancje jak kupujesz od firmy a inne od osoby prywatnej. Po drugie firmie łatwiej sprzedać poprzednie auto - dwie pieczenie na jednym ogniu czyli sprzedaż i zakup. Prywatny z reguły nie jest zainteresowany zakupem poprzedniego auta następnego właściciela swojej fury/towaru.
  • vogon.jeltz 24.01.19, 10:58
    > szyby w prądzie,

    Strach dotknąć...
  • liczbynieklamia 23.01.19, 11:39
    Nie próbuję sprzedawać aut. I polecam ten styl życia.
    Samochodów pozbywam się na następujące sposoby:
    - przekazuję w rodzinie (większość)
    - klienci sami namawiają mnie na sprzedaż (na starość zrobiłem się chyba mniej asertywny, bo propozycji coraz mniej, a transakcji więcej)
    - złomuję (dotyczy wyłącznie gruzów-zabawek kupionych za tysiaka)

    Niestety jednak często jestem przez kogoś proszony o pomoc przy sprzedaży. I to jest dramat, bo ludzie to idioci. Muszę w takiej sytuacji wypróbować patent ze zdjęciami pod salonem. Natomiast ze sztuczek polecam:
    1. Krótki opis bez szczegółów. Jest więcej telefonów (to oczywiste), ale statystycznie liczba oglądających do liczby telefonów paradoksalnie się nie pogarsza.
    2. Jednorazowy numer telefonu - gwarantowane mniej ofert od ubezpieczycieli, i telefonów od maruderów tydzień od sprzedaży auta. Istotna sprawa - nabywcy podajemy normalny numer telefonu!
    3. Nieodbieranie telefonów przez pierwszą godzinę od wystawienia ogłoszenia. Szkoda czasu na telefony od handlarzy, którzy przez pół dnia będą za pół godziny, a potem po podkręceniu wąsa mówią "daje pincet i biere". Osoby prywatne zainteresowane zadzwonią jeszcze raz, handlarze prawie nigdy.
  • engine8 23.01.19, 17:58
    Ja wrecz odwrotnie - ani rodzinie ani znajomym nie sprzedaje poniewaz oni oczekuja ze wraz z autem ktore ma byc nie tylko nie psujace sie i niesmiertelne lae dostana jeszcze 10 letnie gwarancje...
  • wislok1 23.01.19, 19:19
    Dokladnie

    I na dzien dobry chca rabatu 50%

    A jak cos sie zepsuje, to sa smiertelnie obrazeni i masz u nich przes.ane
  • liczbynieklamia 24.01.19, 11:58
    Przekazuję w rodzinie, a nie sprzedaję w rodzinie.

    Co do sprzedaży po znajomych, to jeżeli oprócz samochodu pozbędziesz się roszczeniowych znajomych, to tym lepiej.
  • klemens1 23.01.19, 16:00
    Znajomi ode mnie kupują - nie ma potrzeby wystawiać ogłoszenia.
    I to kupują za cenę znacznie wyższą niż 5% od oczekiwanej.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • qqbek 23.01.19, 16:11
    Masz niski poziom oczekiwań.
    Ale to już wiemy od pewnego czasu, dobrze się stało, że do ciebie też to powoli dociera.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • klemens1 23.01.19, 18:14
    qqbek napisał:

    > Masz niski poziom oczekiwań.
    > Ale to już wiemy od pewnego czasu, dobrze się stało, że do ciebie też to powoli
    > dociera.

    Ten niski poziom oczekiwań jest dużo wyższy od średniej w ogłoszeniach.
    Przykładowo ostatnia sprzedaż:
    Na otomoto ok. 12-14 tys., wycena w ASO ok. 9 tys., sprzedane za 16 tys.

    Coś jeszcze mądrego masz do napisania?

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • tbernard 23.01.19, 19:43
    > Na otomoto ok. 12-14 tys., wycena w ASO ok. 9 tys., sprzedane za 16 tys.
    >

    Ale czy to był ropniak?
  • klemens1 23.01.19, 22:13
    tbernard napisał:

    > > Na otomoto ok. 12-14 tys., wycena w ASO ok. 9 tys., sprzedane za 16 tys.
    > >
    >
    > Ale czy to był ropniak?

    Zwykły benzyniak bez turbo i bez lpg.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • only_the_godfather 23.01.19, 20:03
    Pokico nie miałem problemu z sprzedażą, Poloneza odkupił kuzyn bo chciał na początek tanie auto do latania bokami, stwierdził, że poldek do tego się nada bo ma napęd tył. Thalie będę sprzedawał na wiosnę i pokico mam już 2 chętnych w rodzinie którzy chcą odkupić auto na dojazdy do pracy.
  • vogon.jeltz 24.01.19, 11:06
    > tanie auto do latania bokami, stwierdził, że poldek do tego się nada bo ma napęd tył

    Chyba na parkingu pod supermarketem...
  • koza_oddam 24.01.19, 08:24
    Myjesz, w środku i na zewnątrz. Kupujesz nowe opony bo stare są już do niczego, trzęsie więc jazda próbna pójdzie źle. Robisz zdjęcia. Opisujesz rzetelnie od kiedy masz auto, co w nim robiłeś i dlaczego, masz na to kwity. Auto nie widziało blacharza, więc wpisujesz bezwypadkowe i bezkolizyjne. Sprawdzasz ceny i dajesz taką pośrodku, bo to nie "laleczka" od handlarza ale też i nie paździerz. Twardo stoisz że więcej niż 500 nie opuścisz. Wrzucasz ogłoszenie w sieć. Zaczynają się telefony. Handlarze ma dzień dobry dają 2/3 ceny i już za godzinę są z lawetą. Potem zaczynają dzwonić poszukiwacze okazji życia. Niektórzy nawet umawiają się na oględziny i nawet część z nich przyjedzie. Wszyscy na dzień dobry jak handlarze, zbijają 1/3 ceny - znaczy proponują, bo przecież się nie zgadzasz. Na końcu, jak ogłoszenie powisi, to przyjeżdżają rodziny w postaci teścia, ojca i zięcia wraz z zaprzyjaźnionym mechanikiem z miernikami lakieru. Kopią w opony, mierzą gdzie się da jaka grubość po czym odjeżdżają bo bity, panie, składany z 3. I jest jakieś zapocenie pod deklem, znaczy zaraz będzie cały silnik zarzygany. To nic że ten nie jest umyty od dawna, ukurzony i widać że wycieków nie ma, to bez znaczenia. No i klima, na pewno napełniona wczoraj a jutro już nie będzie działać. Bez znaczenia są kwity z napełniania sprzed pół roku. Potem przyjeżdżają kolejni, kolejni. Mijają 3 miesiące, kończy się OC. Już masz czarne myśli, kolejne kilka stówek do dołożenia. Nagle przyjeżdża dwóch młodzieńców, wyglądają podobnie do poprzednich kopaczy. Ale nie - oglądają, sprawdzają kwity, dopytują o naprawy, robią jazdę próbną. Targują kilka stówek, jak zakładałeś, ale auto się podoba i biorą. Dla żony jednego z nich, bo Meriva dość dobrze się spisze w roli auta dla mamy wożącej dziecko, robiącej zakupy itd. Tak sobie gadacie i mówią, że to chyba 4 czy 5 i nawet już zainteresowana nie przyjechała bo podejrzewała kolejną wycieczkę bez celu. Wszystkie poprzednie to ulepy, przy których twoje auto jest jak z salonu. Wypłacają, odjeżdżają, więcej nie dzwonią. Nie dziwne, wiesz co sprzedałeś. Tak właśnie wygląda dziś sprzedaż auta w małym mieście na prowincji, na rynku, na którym jest mnóstwo pojazdów i jeszcze więcej malkontentów szukających dziury w całym.
  • qqbek 24.01.19, 08:50
    Jak bym o sprzedaży swojej Astry czytał. Chociaż ci co wzięli (dla żony gościa) przyjechali z prawdziwym przenośnym komputerem serwisowym GM (nie jakiś tam multidiag 30w1) 🤣

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • toreon 24.01.19, 09:07
    No właśnie, to jest dobre pytanie jak można odsiać takie smerfy-marudy co przyjadą i pitolą z miną znafców co w moim samochodzie jest nie tak i ile oni mogą dać max.
    Ktoś jest nerwowy tak jak ja to dosyć szybko traci cierpliwość i każe im sp***ć no ale w ten sposób możę się 'chwilę' zejść ze sprzedażą auta.
  • koza_oddam 24.01.19, 10:19
    Niestety nijak
  • marekggg 24.01.19, 09:07
    pierwszy samochod - felicje 1,6 z silnikiem golfa odpalilem kumplowi moje brata ze studiow. nie bylo co narzekac. miala chyba z 4 lata, jedno odrapanie i tyle. tylko odkurzylem i pojechalem na myjnie, gosciu dostal w przencie zimowki
    drugi samochod - octavie (rowniez z zimowkami) miala jakies 120 tys na liczniku, 1,8 benzyna, 9 lat, super samochod. male odrapania, ale nie miala juz katalizatora, poszla za jakies 9 tys. do handlarza. wiem ze jezdzi do tej pory, bo mozna sprawdzic czy ma te same blachy. rowniez odkurzylem w srodku, wymylem.
    subaraka wymylem, odkurzylem, zrobilem zdjecia, wstawilem na autoscouta. 75 tys km, diesel 2.0, 9 lat. bylo dwoch gosci, poogladali, samochod zadbany,komplet faktur z przegladow. jedno male zadrapanie na zderzaku. gledzili ze za drogo itp (to byli handlarze). potem byl jakis hindus, ale za drogo.
    a ze zona upatrzyla cene podobnych samochodow w necie, to go tam zostawilem na pare tygodni. dzwonili gledzili ze za drogo. to se wkurzylem, obnizylem cene o 10 procent i sie nie moglem opentac od telefonow z calej europy. w koncu przyszedl belg, (zone ma polke wiec z tesciem), pojezdzil, powiedzial OK, biore. nastepnego dnia samochod sprzedany.
    wszystko kwestia ceny. i ja sie nie nastawiam na handel, od tego sa inni. w przypadku wszystkich samochodow pierwszy wlasciciel, wszystkie faktury itp.
  • bunkum 25.01.19, 00:44
    Zamieniasz stary na nowy i doplacasz roznice. Bez polerowania i trzepania dywanikow. Tak sie to robi.
    Widac nie stac cie bylo na stary i dzis cie nie stac na nowy, bo zal ci dupe sciska o te 15zlotych ktore moze zarobisz na wytrzepaniu dywanikow.
  • engine8 25.01.19, 19:00
    Tzn sprzedaz starego i kupno nowego to zmiana starego na nowy.
    Pytanie gdzie i jak to robisz.
  • niechcepoczty 01.02.19, 20:15
    Możesz zdradzić jak definiujesz u siebie że Cię 'stać / nie stać' ?
    Jak masz 100k na koncie, to kupisz furę za 50, 100 czy 150k?
  • engine8 02.02.19, 22:06
    Zalezy ile masz lat i gdzie jeszcze masz pieniadze oprocz konta albo jakie masz zrodla dochodu
  • galtomone 27.01.19, 10:25
    Mnie sie zawsze sprawdzalo po prostu wyczyszczenie auta, dokladny i szczery opis calej znanej mi historii auta (takze dotyczacy problemów) i rozsadna cena.
    Nigdy nie mialem problemow ze sprzedaniem.
    Nawet tak niszowego auta jak Previa I.

    --
    Pozdrawiam,
    galtom

    "When agriculture and industry came along people could increasingly rely on the skills of others for survival, and new "niches for imbeciles" were opened up. You could survive and pass your unremarkable genes to next generation [...]"
  • bywalec.hoteli 29.01.19, 00:22
    A jak już klient zdecydowany, to w jaki sposób realizujecie płatność? Przelewem natychmiastowym na miejscu?
    Kiedyś znajomy sprzedawał Suzuki Swifta za 3000 zł i nabywca powiedział, że idzie do banku po kredyt na te 3000. Aż mi się go zrobiło żal.

    --
    Gorące pozdrowienia od Bywalca Hoteli! :)
  • engine8 29.01.19, 01:24
    Zalezy od tego czy kupuje od prywatnego czy dilera. Dilerowi daje "personal check".

    Od prywatnego to gotowka (rolka $100) albo "cashier's check" albo kombinacja poniewaz check trzeba przygotwac na zapas a w ostatniej chwili cena przeciez moze byc nizsza.. no i cena rzeczywista od oficjalnej tez sie zwykle rozni:)
  • bywalec.hoteli 29.01.19, 22:25
    Serio sprzedajesz za fizyczne banknoty ? Nie wyobrażam sobie płacić czy brać kasę powyżej 1000 zł do ręki - tylko przelew albo szybka płatność

    --
    Gorące pozdrowienia od Bywalca Hoteli! :)
  • niechcepoczty 01.02.19, 19:30
    Sprzedaje/kupuje. Tak, tak właśnie robię. Jak kupowałem 15 lat temu za 14tys, potem sprzedawałem za 7, potem kupowałem za 23, znowu kupowałem za 30 i sprzedawałem za 11. Poza tym przypadkiem za 30, gdzie z gościem się umówiłem na podpisanie umowy w banku bo brakowało mi jakieś 3 tys i czekaliśmy w kolejce i baba w tytule przelewu jeb*ła byka w nazwie modelu, to tak, wszystkie były za fizyczne piniondze. Pewnie jakieś 'drogie' auto bym tak nie kupował, a że drogiego raczej nigdy nie będę kupował, to ten ...
  • qqbek 01.02.19, 19:56
    Najwięcej jak dałem za samochód gotówką to 25.
    Teraz jak Swetra kupiłem, to dałem sprzedającemu 2000 Euro, które miałem akurat w domu, a całą resztę przelewem ekspresowym.
    Obiecałem sobie to wtedy, jak te 25 uskrobać musiałem już po zamknięciu oddziału... obrabiając do zera wszystkie bankomaty w okolicy. Część była w banknotach po 20 i 50 złotych. Nigdy więcej.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • niechcepoczty 01.02.19, 21:05
    Jak się dowiedziałem że bank jednak w niedzielę nie jest czynny, to dałem gościowy 1000zł i powiedziałem że jutro będziemy rozmawiać.
  • engine8 02.02.19, 23:25
    Sprzedawalem Toyote i starszy gosc przyniosl chyba $12k w $20 dolarowkach - bo takie wybieral podejrzewam z bankomatu. Byla tego spora torba i liczenia co nie miara..
    Syn aw ubieglym roku kupowal od goscia auto za chyba $8k i tez przyniols rolke..
    Problem byl z wplaceniem rego do banku poniewaz kada tranzakcje gotwkowa powyzej $10k bank musi zglaszac do FBI... trzeba bylo wplacac na kilka rat...
  • bywalec.hoteli 03.02.19, 00:02
    U Was to jest w ogóle dziwne, ze płacenie banknotami 100 dolarowymi wzbudza nieufność sprzedającego - a przecież to nie jest duża kwota. A nie mogliście zażądać przelewu ? Niech sobie te 20 dolarowki wpłaci do banku przed zakupem.

    --
    Gorące pozdrowienia od Bywalca Hoteli! :)
  • engine8 03.02.19, 01:40
    No i co? Tak cala tranzakcja bedzie trwac kilka dni... bo on pojdzi ena drugi dzien i przleje a moj bank bedzie czekal 2 dni az sie wszytko wyklaruje...?
    A z gotowka to proste..... Spotykasz sie ze sprzedjacym np na parkingu, przejdziesz sie, podoba ci auto, mowisz ze musiesz pomysles i ze masz tylke przy sobie np $500 mniej :) ..ale masz gotowke wiec kupisz teraz, Jak sie dogadacie to placisz , dostajesz kluczyki, wlasciciel na masce sklada podpis ..... i auto twoje...nastepngo dnia idziesz do biura, przerejestrowujesz na siebie, placisz podatek (mowisz ze kupiles za polowe czy 1/3 tego co naprade zaplaciles i zyskujesz na tym ~10%) , dzwonisz do ubezpieczenia i mowisz ze kupiles, podjesz im pare cyfr..... i koniec. Przelew by to wszytko wydluzy
    Moze u Was te przelwy sa szybkie i popularne ale u nas chyba nie tak za bardzo.
    Z przelewen to ludzie nie za bardzo sa obeznani i boja sie podawac komukolwiek numery kont.. A PayPal czy tego typu to jedynie mlodziez..
    Najpopularniesze sa cashier's check lub czek + gotowka. Czasami ludzie spotykaja sie na parkingu banku - wtedy bierzesz goscia do srodka banku i prosisz kasjerke aby sprawdzila i wystawila gwarantowany check na sprzedajacego..
    A jak ktos chce kupic i bierze pozyczke to zwykle idzi edo banku i jest "preapproved" na jaks kwote. Jak sie dogadamy to idzimy do jego banku i jego bank daje mi chek i zabiera dokument wlansosci....
  • qqbek 03.02.19, 02:21
    Średniowiecze.
    Przelew ekspresowy idzie minutę, dwie.
    Express Elixir sekundy, 24/7.
    Nawet zwykły przelew jest u odbiorcy najpóźniej kolejnego dnia w południe.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • engine8 03.02.19, 19:21
    U nas nie ma takich super skomplikowanych metod przelewania sobe z konta na konto poniewaz do tego czasu wszytko placilo sie gotowka, kartami albo czekami.... Te metody co sa to sa skomplikowane w prownaniu z tym co widze w Polsce gdzie praktycznie jedynym sposobem placena za cos byez gotowkowo byly przelewy..
  • bywalec.hoteli 03.02.19, 02:37
    A czemu się Amerykanie boja podawać numer konta a nie boja się podawać numeru karty kredytowej, gdzie na sam numer można kupować ? Co do przelewów to tak jak mówi Qqbek można zrobić błyskawiczny, wiec nie trzeba czekać kilka dni.

    --
    Gorące pozdrowienia od Bywalca Hoteli! :)
  • waga170 03.02.19, 07:56
    > A czemu się Amerykanie boja podawać numer konta a nie boja się podawać numeru k
    > arty kredytowej, gdzie na sam numer można kupować ?

    Co do konta to nie wiem o jakie konto Ci chodzi. Jezeli to jest "konto matka wszystkich innych moich kont" to bym sie im nie dziwil. Ale co do karty kredytowej to wystarczy im wystukac pare klawiszy i napisac to nie moj cyrk i nie moje malpy ktore se cos na moja karte kupily i ni chuja za to nie zaplacisz. Koszt takiej straty jest wliczony w "koszta operacyjne" karty.
  • bywalec.hoteli 03.02.19, 10:16
    Jakie konto matka wszystkich twoich kont? Możesz jakieś swoje oszczędności trzymać na innym koncie a to podać na którym nie trzymasz kasy. A nawet jakby, to co ktos może znając numer konta ?

    --
    Gorące pozdrowienia od Bywalca Hoteli! :)
  • waga170 03.02.19, 07:29
    > Problem byl z wplaceniem rego do banku poniewaz kada tranzakcje gotwkowa powyze
    > j $10k bank musi zglaszac do FBI... trzeba bylo wplacac na kilka rat...

    O kurwa, o kurwa, jaki piekny walczyk…
    W kraju kolebce FREEDOM starch wplacac do banku 10 tysiecy dularow ze sprzedazy uzywanego samochodu.
    Dotychczas Cie powazalem, ale teraz mysle ze jestes bez jaj. Albo lepiej, nie wyzbyles sie mentalnosci przodkow z jakiegokolwiek tam zaboru pochodzili. Strach przed URZEDEM, kurwa mac, boisz sie juz dokonac w USA czegos kurwa LEGALNEGO????
  • bywalec.hoteli 03.02.19, 10:12
    U nas bank o transakcjach finansowych powyżej 15 tys EUR tez informuje nadzór finansowy. Ale Engine się boi bo on wpisał 1/3 ceny faktycznej na umówie, wiec jak sprzedał grata za 20 a na umowie 8, to się boi, ze na kolejny dzień wparuja mu komandosi FBI do chaty, hehe :)

    --
    Gorące pozdrowienia od Bywalca Hoteli! :)
  • engine8 03.02.19, 19:29
    Nie, nikt tego nie sprawdza ile zaplacilem a ile auto jest warte... to jest umowa kupna sprzedazy - nikt mi nie narzuca ze ma zuto sprzedac za 20 tys - moge sprzedac za $1... a nawet oddac za darmo... Moga jedynie podejrzewac.
    A w stanach najwieksz kara nie za oszukiwanie ale za oklamywanie.

    Po prostu nie chce aby mi sie ktos grzebal i podejrzewal ze handluje w nieczysty sposob gotowa aby unikac np opodatkowania...
  • waga170 03.02.19, 20:03
    > A w stanach najwieksz kara nie za oszukiwanie ale za oklamywanie.

    Za zabojstwo dozywocie a za klamstwo kara smierci?
  • engine8 04.02.19, 00:27
    No moze nie az smierc ale nie chesz miec zadnych kontakotw z IRS - oni najpierw czyszcza Ci konta a potem zadaja pytania. Filmy nakrecono co sie mozna spodziewac za "oszustwa" podatkowe... a pod to mozna podciagnac bardzo duzo..
  • engine8 03.02.19, 19:24
    Nie boje sie ale ze wzgledu na handel narkotykami taki sa to zasady... A kto mowi ze my mamy "Freedom". Mamy tylko jest on pozorny nie da sie ukryc...
    Moge wplacic i nie boje sie srowdzania przez FBI tylko wole aby sie po moich katach i knotach nie grzebali...
  • bywalec.hoteli 03.02.19, 10:19
    Myśle, ze Amerykanie kochają walizki pieniędzy jako banknotów - mit pewnie jeszcze z czasów dzikiego zachodu i do dziś wola gotówkę niż zapłatę bankowa. A co do czeków, to u nas to umarło razem z komuną.

    --
    Gorące pozdrowienia od Bywalca Hoteli! :)
  • engine8 03.02.19, 19:25
    Wy nigdy nie dorosliscie do czekow - przeskoczyliscie z bardzo skomplikowanych procesow do latwych.
    Tak jak chiny z braku telfonow na smartfony....
  • bywalec.hoteli 03.02.19, 20:46
    engine8 napisał(a):

    > Wy nigdy nie dorosliscie do czekow - przeskoczyliscie z bardzo skomplikowanych
    > procesow do latwych.
    > Tak jak chiny z braku telfonow na smartfony....

    Ale jak bezpieczny jest czek? Każdy może podrobić twój podpis.


    --
    Gorące pozdrowienia od Bywalca Hoteli! :)
  • engine8 04.02.19, 00:30
    Dlatego w Polsce ich nie uzywano... :))
    Czek musisz podpisac i zrobic depozyt w swoim banku.... a tam sprawdzaja kto to byl.. Pewnie ze sie zdarzaly przekrety ale jakosc nie za duzo jak widac... Zmienia sie ale Stany i zadasy tu panujace sa genralnie oparte na zaufaniu i prawdomowieniu - dlatego za klamstwo tak kaza
  • qqbek 03.02.19, 23:27
    Obrót czekowy funkcjonował w Polsce ponad 20 lat. Zawsze stanowił jednak margines transakcji że względu na upierdliwość i czasochłonność. Pamiętam jednak, że moja mama długo latała na pocztę realizować własne czeki, bo PKO BP za wypłatę z bankomatu w połowie lat 90-tych pobierał sowitą prowizję, a poczta za realizację czeku nie 🤣

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • engine8 04.02.19, 00:32
    A u nas czeki byly najprostrza forma.... W sklepie, urzedach i prywatnie. Oczywisci ejak kogos nie znasz to takiego osobistego czeku nie wezmiesz - chyba ze sprawdzisz ze nie jest oszukany.... Mozna zadzwonic do banku i zapytac czy dana osoba ma to konto i kase ale kto wie czy ktos nie wystawil czeku 3x tyle ile ma.... ale urzedy biora.
    Teraz tez jak kupuje auto to daje im czek i nie ma zadnych procedur.... po mojej stronie.... Formalnie ciagle sa procedury ale to juz sprawa bankow.
  • waga170 04.02.19, 06:48
    > Mozna zadzwonic do banku i zapytac czy dana
    > osoba ma to konto i kase…

    OBODZ SIE CZARNY ALIBABO.

    Albo po mojemu: Nie pierdol koles bo nie wystarczy ze to FBI, CBA, FCEN, tylko lokalny oponiarz tudzierz strzygac trawy zadzwoni u WAS do banku i sie dowie ile masz na koncie, to ja pierdole taki system.
    Te FBI ci sie lekko popierdolilo, a z czym to juz dalem cynk, zgadnij, dla ulatwienia tez na litere F.
  • engine8 04.02.19, 18:55
    Bank ci nie powie ile ktos ma na koncie a jedynie potwierdzi to co ty wiesz i im powiesz jet prada czy tez nie - czy to konto jest legalne i w tej chwili jest wystarczjaco na pokrycie tego czeku....

    A zglaszaja do FinCEN, jakkolwiek FBI na do tego wglad i oni "dzialaja".
    www.fincen.gov/resources/law-enforcement/case-examples/bank-secrecy-act-data-integral-component-fbis-geographic
  • niechcepoczty 01.02.19, 20:04
    Sprzedawałem dwa samochody, popularne kompakty z popularnym benzynowymi silnikami. Oba zeszły w jakieś 3 m-ce i nie wspominam tego okresu dobrze, takie użeranie się. Znam zasadę robienia zdjęcia pod salonem, ale jakoś w tych dwóch przypadkach nie robiłem w ten sposób. U mnie kartka na szybę, mycie, pastowanie, zdjęcia na około + jakieś jedno z wewnątrz i zdjęcie większych obcierek. W ostatnim sprzedawanym miałem większy kawałek przeciorany, zabezpieczony kredką w kolorze nadwozia :) wiec zrobiłem fotę i opisałem w opisie. A w opisie, zwykły opis, że 2. właściciel, że z PL salonu. Mam papiery z przeglądów, z jakichś większych napraw, które po prostu przekazuje nowemu właścicielowi, ale specjalnie jakoś tego nie pilnuje. W ostatnim miałem nawet f-rę zakupu z salonu. Z tą kartką na szybie o tyle dobrze że samochód stał na parkingu przy targowicy, więc w targowe dni były telefony. Szkoda że głównie od dziadków, którzy chcieli z kimś po prostu sobie pogadać i szukają samochodu dla wnuczka i w ogóle to "panieee, tu 5 elementów jest do malowania". Przez 3 m-ce miałem jednego młodego co przejechał się nim, koniecznie pierwsze jak kupi to będzie malował, finalnie nie kupił. Potem zadzwonił facet w tym samym wieku co ja, miał wtyki w ASO to poprosił o VIN i 'se' sprawdził, jak mu potwierdziłem przy kupnie o czym wcześniej się dowiedział, chciał jeszcze na diagnostykę jechać, ale finalnie na drugi dzień zadzwonił żebym od razu szykował umowę. Już po transakcji pytał czy na coś ma zwrócić szczególną uwagę, więc mu powiedziałem zgodnie z prawdą to wszystko co mówiłem przed transakcją. Na koniec pytałem czy będzie ten bok malował, co z nim z kredką 2 lata jeżdżę. Facet mówi że jak się nic nie dzieje, to wali to. A samochód był taki że jak jeździłem na coroczne przeglądy, to diagności się pytali czy mam go od nowości bo dobrze utrzymany był :)
    Suma sumarum, podczas sprzedaży zawsze myślę o leasingu, 3 lata i kopa z zderzak. Ale wtedy patrze na cyferki ... no i mam teraz furę za 30k :)
    Jeszcze ważna dla mnie rzecz - najpierw kup kolejny samochód, potem sprzedaj poprzedni. Nie dla każdego to oczywiste. Poza tym nawet jak masz już ten 'nowy' to starym też jeździj, żeby się nie kurzył czy po prostu hamulce nie przyłapały.
  • niechcepoczty 01.02.19, 23:23
    Zapomniałem, podanie nr tel. na olx, otomoto, allegro itp skutkuje spamem smsowym od aaauto.
  • bywalec.hoteli 02.02.19, 09:23
    Ja zawsze za auta płaciłem przelewem a nie sprzedawałem jeszcze żadnego ;)

    --
    Gorące pozdrowienia od Bywalca Hoteli! :)
  • tbernard 03.02.19, 10:33
    Ja jak kupiłem nowy, to kilka miesięcy w starym za szybą była kartka i dzwonili rzadko. Gdy pytali o cenę, to chcieli o 1000 zł zbijać. W końcu na olx wystawiłem z fotkami o 1000 zł więcej niż to co do tej pory podawałem na start i tego samego dnia sprzedałem opuściwszy tylko stówkę. Owszem nie mogłem się opędzić od telefonów i marudzenia, że jak to już jakiś handlarzyna zgarnął? Ale po sprzedarzy zaraz ogłoszenie zostało wycofane i jeszcze tylko na drugi dzień kilka telefonów było.
  • jeepwdyzlu 03.02.19, 14:15
    Gdy pytali o cenę, to chcieli o 1000 zł zbijać. W końcu na olx wystawiłem z fotkami o 1000 zł więcej niż to co do tej pory podawałem na start i tego samego dnia sprzedałem opuściwszy tylko stówkę.
    ----
    Pomyliłeś się. To wątek o sprzedaży samochodów. A nie używanych rowerów.

    --
    YCDSOYA
  • bywalec.hoteli 04.02.19, 11:32
    Znowu arogancki chwalipięta.

    --
    Gorące pozdrowienia od Bywalca Hoteli! :)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.