Dodaj do ulubionych

Sprawa poważna, ku przestrodze.

16.02.19, 12:48
Względem wątku "ludzie nie potrafią jeździć szybko" kolegi 1realisty
W środę, jak zwykle dojechałem autem do pracy. Na miejscu cofając na miejsce parkingowe słyszę rumor i stop. Metr mi zabrakło by zaparkować. Wychodzę z auta i widzę odsadzone na zewnątrz, oparte o błotnik lewe przednie koło. Lewarek, do góry i wszystko jasne. Wyrwało sworzeń kulisty z przegubu dolnego wahacza.
Od dziś wszyscy mają mi mówić dziecko szczęścia bo auto tego dna i wcześniej, wytrzymało 80 km/h na łuku w prawo, podobnie w lewo, 100 na prostych plus, kilka zakrętów pod kątem prostym, progi zwalniające (tu powoli bo auto niskie) i sworzeń wytrzymał, padł przy głupim cofaniu.
Sworznie były wymieniane jakieś pięć lat temu, a ostatni przegląd auto miało w listopadzie 2018.
Co postanowiłem.
Aktualnie wywalają cały przód. Lewe i prawe wahacze dolne, wahacze górne ze sworzniem, łączniki drążka stabilizatora i nieszczęsne sworznie dolne. Oglądnąłem ten urwany i wiem wszystko. Technologia ich produkcji jest następująca (to były zamienniki). Wszystko składają w korpus, sworznie kuliste, łożyska, smar, osłona i zagniatają cały ten manel na zimno. Zagniatanie na zimno zawsze osłabia stal, to nieuniknione i tak było z tym sworzniem. Upierdzielił się idealnie w miejscu zagniatania.
Doszedł jeszcze do tego przegub napędowy wewnętrzny, bo nieprofesjonalny laweciarz wyrwał półoś z przegubu i ten się rozpadł. Reanimować się nie dało, bo nie ma pewności, że rolki trafią w swoje miejsca, a jeszcze plus lekko zdefasonowany błotnik. Samochód oddałem do zakładu blacharsko-mechanicznego.
Mechanik co auto oglądał w grudniu.
Zaufanie miałem do niego, ale widocznie zamiast oczyścić elementy i je przejrzeć pod kątem ewentualnych pęknięć, wsadził łyżkę monterską, ponaciskał i stwierdził, że jeśli luzów nie ma, to wszystko git.
Wnioski.
1 - Kolego 1realisto, nie tylko prędkości są istotne. To, że one nakazami są ograniczane, to nie złośliwość, a profilaktyka na okoliczności tu opisane.
2 - Panie i Panowie, w kwestii stanu technicznego Waszych aut, nie idzcie na skróty i oszczędności, a mechanikom patrzcie na ręce i bardziej zaufajcie linii, że części, głównie te odpowiedzialne za bezpieczeństwo, powinno się też wymieniać z czasookresu ich eksploatacji, a nie kierowani durnymi radami durni - panie, jeszcze pożyje.
Pozdrawiam.
Edytor zaawansowany
  • ktos_z_kosmosu 16.02.19, 13:04
    Aha, tył to system wielowahaczowy.
    Też leci na złom.
  • szymi_mispanda 16.02.19, 14:57
    No i nie zginąłeś dalej będziesz trupem rano do roboty jeździł.

    A mógłbyś w valhalli dziewice ruchac.
  • ktos_z_kosmosu 16.02.19, 15:16
    szymi_mispanda napisał(a):

    > A mógłbyś w valhalli dziewice ruchac.

    Na to też przyjdzie czas, póki co, to wystarcza mi furia pewnej powabnej kosmitki.
    Co do grata, to chciałbyś takim gratem jeździć, a choćby tylko po to by też kosmitki ruchać zamiast konia walić do fotki, też konia, Dody Elektrody czy innej blachary.
  • szymi_mispanda 16.02.19, 15:32
    Z pewnością zazdroszczę ci szczególnie samochodu hyhy pewnie jakiegoś standardowego parcha z pojemnością silnika od kartonu soku hyhy
  • bywalec.hoteli 16.02.19, 15:35
    Nie kłócić się, psy :)

    --
    Gorące pozdrowienia od Bywalca Hoteli! :)
  • misiaczek1281 16.02.19, 15:36
    jakie to było auto, rocznik, przebieg?
  • ktos_z_kosmosu 16.02.19, 17:07
    misiaczek1281 napisała:

    > jakie to było auto, rocznik, przebieg?

    To nie jest ważne. Auto zbyt łatwo identyfikowalne, czyli w efekcie moja osoba też.
    Japończyk, rok 2002, dobre osiągi i właściwości trakcyjne, zadbane, ale jak widać nie do końca.
  • tbernard 16.02.19, 18:49
    Ale czy to ropniak, czy na benzynę, czy na gaz?
  • waga170 16.02.19, 19:37
    A kolorek jaki?
  • sky.83 17.02.19, 10:20
    Strzelam,że to Honda. Spokojnie, sworznie rozpinają się przy małych prędkościach, bo przy większych działają siły ściskające go do zwrotnicy. Ale to jest znany temat w Hondach z wielowahaczem z przodu. Wychowani na VAG-u mechanicy nie umieją poprawnie diagnozować takich konstrukcji, a zawsze są symptomy przed awarią jak piski, cięzko skręcająca się kierownica itd.
  • ktos_z_kosmosu 17.02.19, 13:09
    sky.83 napisał:

    > Strzelam,że to Honda.

    Celny strzał.
    2 L Prelude. W papierach 2002 rok prod. W rzeczywistości chyba 2001. Sześć lat temu sprowadzony ze Szwajcarii, nie bity. Nim zastąpiłem Civica sedan bo raz, leżą mi te auta, dwa, lubię stare auta (ten to już kultowy), trzy, pani moja kosmitka nawet nie chce słyszeć o innym, bo w tym aucie nie wsysa się w fotel, ma dużo miejsca i może tak jak lubi wiercić się i swoje piękne nogi skręcać w paragrafy, cztery, no i ten piękny pomruk silnika (suchutki).
  • waga170 17.02.19, 14:40
    > pani moja kosmitka ……. ….., ma dużo miejsca i może tak jak lubi wiercić się i swoje piękne nogi skręcać w para
    > grafy, cztery,

    Ranyboskie, ozenil sie z psem!
  • ktos_z_kosmosu 17.02.19, 14:49
    waga170 napisała:

    > Ranyboskie, ozenil sie z psem!

    Na dodatek ze ślicznymi czułkami.
    Ty, mój znajomy kupił na Mazurach działkę i gdy wozili Passatem combi manele i miejsca nie było z tyłu, to jego pani jechała w kucki na podłodze, a na fotelu wylegiwał się pies suka rasy buldog. Ten nie miał czułek.
  • 1realista 16.02.19, 19:22
    1 - Kolego 1realisto, nie tylko prędkości są istotne. To, że one nakazami są ograniczane, to nie złośliwość, a profilaktyka na okoliczności tu opisane.

    Bzdura. Ograniczenia na drogach wynikają z geometrii drogi i analizy ryzyka. Ustawodawca zakłada poruszanie się sprawnym autem.
  • ktos_z_kosmosu 16.02.19, 20:05
    1realista napisał:


    > Bzdura.

    Nie nazywaj tak czegoś, czego nie rozumiesz.

    > Ograniczenia na drogach wynikają z geometrii drogi i analizy ryzyka.

    Czyli profilaktyka.

    Us
    > tawodawca zakłada poruszanie się sprawnym autem.

    Pieprzysz.
    Ustawodawca zaleca poruszanie się autem z prędkością bezpieczną, bo ustawodawca, prócz wymienionych przez Ciebie warunków, nie może przewidzieć gwałtownej przemiany sprawnego auta w niesprawne. To tylko, wyposażona w mnogość elementów maszyna, w tym, przypuszczalnie, w elementy z wadą fabryczną.
    Na tym kończę dyskurs.
    Co mieliście wiedzieć wiecie, a co z tą wiedzą zrobicie, to już nie moja sprawa.
    Pozdrawiam.

  • 1realista 16.02.19, 20:51
    Ustawodawca zaleca poruszanie się autem z prędkością bezpieczną.
    Bzdura.
    Nakłada obowiązek, a nie zaleca. Niesprawność nie ma żadnego znaczenia bo niesprawnym autem nie możesz jechać. Masz zakaz poruszania się niesprawnym autem.
    Powtórzę: Ograniczenia na drogach wynikają z geometrii drogi i analizy ryzyka.
    I to są jedyne czynniki wskazujące maksymalną dopuszczalną prędkość. To nie profilaktyka tylko usystematyzowana wiedza ubrana w przepisy w postaci ustaw, rozporządzeń, wytycznych i warunków technicznych. Droga nie zostanie zaprojektowana i dopuszczona do ruchu jeśli nie spełnia tych wymagań. Jeśli istnieje zaburzenie polegające na tym, że projektowana prędkość drogi jest zbyt duża na danym odcinku to nakłada się przymus zmniejszenia prędkości do takiej przy której to zaburzenie przestaje mieć wpływ.
  • waga170 16.02.19, 19:49
    Na progach zwalniajacych sila dziala w pionie wiec "sworzen" to olewa, ba, jest jeszcze bardziej dociskany. Przy jezdzie na wprost tez nie ma sil poprzecznych. One sie pojawiaja przy skrecaniu, czym luk ostrzejszy i predkosc mniejsza (!) tym sila poprzeczna wieksza. A maksimum osiaga przy probie skrecenia kol w stojacym samochodzie. Dlatego to przy parkowaniu i kreceniu kierownica ow "sworzen" dokonal zywota.
  • bimota 16.02.19, 20:25
    1, BZDURA
    2. BZDURA

    --
    NAJLEPSZY KODEKS DROGOWY
  • waga170 16.02.19, 23:08
    Matoleku ktory sam z siebie nie potrafi nic napisac oprocz BZDURA. I to zreszta jest prawda bo napisales bzdure. Rzucilem temat do rozmowy co sie dzieje z dolnym przegubem na skutek sil pionowych i poprzecznych, a gdybys byl troche rozgarniety i poinformowany to bys zauwazyl ze pominalem sily wzdluzne (przy przyspieszaniu i hamowaniu). Ale nic nie napiszesz, chyba ze to trzecia bzdura.
  • sky.83 17.02.19, 10:22
    Zgadzam się z waga170, większość przypadków zerwania sworznia to przy niskich prędkościach i manewrach parkingowych.
  • wislok1 16.02.19, 23:08
    Ciekawa opinia
    Zgoda w 100%
  • waga170 17.02.19, 00:24
    > Oglądnąłem ten urwany i wiem wszystko.

    To z tego powodu powinni Cie nazywac dziecko szczescia. Albo po prostu dziecko:)
  • qqbek 17.02.19, 00:36
    Przeczytałem, pomyślałem, przewinąłem w dół, upewniłem się, leje ciepłym moczem na to, co napisałeś (z jednym wyjątkiem o którym poniżej) :)

    Czytając co napisałeś założyłem bowiem, że jeździsz starym parchem, a wiedzę techniczną masz gdzieś rodem z koła gospodyń wiejskich :)

    I nie zawiodłem się :)
    A Waga ma rację - najbardziej w kierunku poprzecznym wahacze dostają przy niewielkich prędkościach. Najlepiej też wtedy wychwycić, że coś już "nie bangla" tak jak trzeba. Ja swoje w X5 słyszałem, zanim je mój mechanik był w stanie słyszeć. Kwestia obycia z kilkoma autami i dostrzegania drobnych szczegółów.

    Z jednym tylko się zgodzę... nie warto oszczędzać na serwisowaniu.
    Nie warto jeździć ze stukającym zawieszeniem i czekać aż coś się stanie.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • waga170 17.02.19, 00:52
    No wlasnie, stukajace zawieszenie, myszkowanie lewa prawa przy probie jazdy na wprost, przednie opony lyse na zewnatrz a jak nowe od wewnatrz, albo odwrotnie*, ale kurde nie czekanie az kolo odpadnie przy parkowaniu!

    *Zalezy ob indywidualnej konstrukcji, umowmy sie bez dalszych szczegolow ze jest kilka szkol, falenicka instaluje te jablko nakretka do gory a otwocka nakretka w dol
  • who_cares 17.02.19, 02:16
    Dwa razy widziałem osobiście i live jak komuś przy parkowaniu koła zrobiły zeza rozbieżnego ....
  • waga170 17.02.19, 02:36
    Proponuje zebys na chwile zamykal oczy/odwracal sie tylem jak widzisz ze ktos probuje zaparkowac.
  • engine8 17.02.19, 02:42
    Kurde , wy sie tym ciagle zajmujecie?
    Facet ma spawanego i skladanego rozbitka ktorego przegladal blacharz - mechanik ( no bo nie ma blacharzy elektrykow) i zlom sie rozlecial ze starosci i dluzszej niz wlascicel sobie wypbraz eksploatacji... a Wy tu probujecie dopasowac jaks teorie do obrazka... Zadna teoria nie bedzie pasowac poza teoria zlomowiska...
    Podejrzewam ze jakby mu auto przejrzal prawdziwy i dobry auto mechanik to obrazek moglby byc inny ale niekoniecznie o jedyny rozsadny wniosek to nie kupujcie zlomow bo zlom zlomem byl i bedzie a jak kupicie to nie dziwcie sie ze kiedys niespodziewanie sie rozleci... a patrzenie na rece blacharzowi jak analizuje zawieszenie na niewiele sie przyda...
  • waga170 17.02.19, 02:55
    Tak szczerze mowiac, nagadales sie, ale co powiedziales? Ze obrazek moglby byc inny? No to mam pytanie filozoficzne co do znaczenia sformulowania "moglby byc inny", a konkretnie samego "moglby"? No bo wiesz, ja moglbym byc Maly Gatsby.
  • engine8 17.02.19, 05:37
    Moze i moglbys... to zalezy czy masz ku temu jakies warunki , mozliwosci szanse.
  • ktos_z_kosmosu 17.02.19, 08:15
    engine8 napisał(a):

    > Facet ma spawanego i skladanego rozbitka

    To auto, które nazywasz składanym rozbitkiem, zajeździ te Twoje nabyte w kredycie nowe cudo"w dieselku", z zawieszeniem dla Kowalskich, jakim jest Mc Pherson, wyprodukowane w technologi planowego starzenia produktu i wyposażone nie w silniki, a silniczki, których żywot zakończy się po paru latach eksploatacji.
  • engine8 17.02.19, 18:09
    hahahhahaha ..
  • ktos_z_kosmosu 17.02.19, 07:50
    qqbek napisał:

    > Przeczytałem, pomyślałem, przewinąłem w dół, upewniłem się,

    To naucz się jeszcze czytać ze zrozumieniem.
    Napisałem:
    1 - Auto było w warsztacie na połączonym z wymianą kół, przeglądzie pod koniec listopada. Stąd moja pomyłka listopad/grudzień, której to pomyłki, Ty, potrafiący czytać, nie dostrzegłeś.
    2 - Nigdzie nie napisałem, że sworzeń stukał. Jeżdżę samochodami od czasu gdy Ty, kolego na chleb, mówiłeś beb i niejednych stuków, kołatań w podwoziach się nasłuchałem i to w różnych konfiguracjach.
    3 - > A Waga ma rację - oczywiście, że ma, fachowy facet, ale jedno pomija. To co pominął mechanik. Oni założyli, że jak nie ma stuków, luzu, to sworzeń nie powinien się urwać.
    4 - No i się pomylili. Nie wzięli pod uwagą prawdopodobieństwa wady fabrycznej. Napisałem, że przegub urwał się dokładnie w miejscu zagniatania stalowej obudowy. Kawałek stalowego paska tylko został sterczący. Reszta stali, która miała zamykać sworzeń, odpadła.
    5 - Tu rada. Słoneczko się pokazało, to właź pod swoje X. Szczotką drucianą oczyść to co trzeba i szukaj pęknięć.
    To tylko chciałem Wam zasugerować.

  • qqbek 17.02.19, 09:43
    ktos_z_kosmosu napisał:

    > To naucz się jeszcze czytać ze zrozumieniem.
    > Napisałem:
    > 1 - Auto było w warsztacie na połączonym z wymianą kół, przeglądzie pod koniec
    > listopada. Stąd moja pomyłka listopad/grudzień, której to pomyłki, Ty, potrafią
    > cy czytać, nie dostrzegłeś.

    Wulkanizator/mechanik/prestidigator?
    Zmień.

    > 2 - Nigdzie nie napisałem, że sworzeń stukał. Jeżdżę samochodami od czasu gdy T
    > y, kolego na chleb, mówiłeś beb i niejednych stuków, kołatań w podwoziach się n
    > asłuchałem i to w różnych konfiguracjach.
    Ja robiłem prawo jazdy na maluchu, więc możliwe.
    Ale zakładam, że kolega Waga robił je na Warszawie... i to M20, a nie 223.

    > 3 - > A Waga ma rację - oczywiście, że ma, fachowy facet, ale jedno pomija.
    > To co pominął mechanik. Oni założyli, że jak nie ma stuków, luzu, to sworzeń n
    > ie powinien się urwać.
    Bo nie powinien.
    A każdy wulkanizator/mechanik/prestidigator w środku sezonu na wymianę opon wykonuje dłuższą jazdę próbną samochodem klienta, żeby upewnić się, że wszystko jest w porządku.

    > 4 - No i się pomylili. Nie wzięli pod uwagą prawdopodobieństwa wady fabrycznej.
    > Napisałem, że przegub urwał się dokładnie w miejscu zagniatania stalowej obudo
    > wy. Kawałek stalowego paska tylko został sterczący. Reszta stali, która miała z
    > amykać sworzeń, odpadła.
    Ryzyko inherentne dla tanich części, tzw. "zamienników".

    > 5 - Tu rada. Słoneczko się pokazało, to właź pod swoje X. Szczotką drucianą ocz
    > yść to co trzeba i szukaj pęknięć.
    Moje X5?
    Jeździ gdzieś w Donbasie pewnie :)
    Sprzedałem, bo się stary grat sypał jak Misiewicz na przesłuchaniach. Ale rdzy nie było prawie wcale. Trochę nalotu na ramie pomocniczej z tyłu, jak na 17-letni samochód trzymał się doskonale pod kątem blacharskim. To nie japoński "chrupek" z nieocynkowaną blachą w końcu.
    Tak to już jest ze starymi autami, że sprawiają "niespodzianki". Niektórzy przechodzą do tego do porządku dziennego i albo z tym żyją, albo kupują auto nowe. Inni muszą sobie do tego dorabiać teorie spiskowe.

    > To tylko chciałem Wam zasugerować.

    Nie, chciałeś nam zrobić wykład.
    Odwdzięczyliśmy się tym samym, a ty masz do nas o to pretensje :)

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • ktos_z_kosmosu 17.02.19, 10:35
    qqbek napisał:

    > ktos_z_kosmosu napisał:
    > Wulkanizator/mechanik/prestidigator?

    Nie masz pojęcia o warsztatach, co może nie dziwić u kogoś, kto swoje auta osobiście naprawia na rowie.

    > Ale zakładam, że kolega Waga robił je na Warszawie... i to M20, a nie 223.

    Co do robienia prawka, to nie wiem na czym kolega Waga je robił i nie chcę wiedzieć. Nie interesuje mnie to.
    Też nie interesują mnie ludzie, którzy przeczytawszy coś po łebkach bezmyślnie komuś dosrywają.
    Interesują mnie tacy co przemyślą zagadnienie i coś mądrego powiedzą, trafne wnioski wysnują

    > A każdy wulkanizator/mechanik/prestidigator w środku sezonu na wymianę opon wyk
    > onuje dłuższą jazdę próbną samochodem klienta, żeby upewnić się, że wszystko

    Jaką jazdę i po ki grzyb?
    Powtórzę.
    Nie było żadnego luzu, poniał?
    Chłopie, co z Tobą? Dieslem jeździłeś i wytrzęsło?
    Czytaj i myśl.

    > Nie, chciałeś nam zrobić wykład.

    To nie wykład, to zwykła, na bazie doświadczenia, przestroga.
    Do większości dotrze, do części można gadać jak do tego z dialogu poniżej.

    Szczęść Boże kumoszu
    AAA, gąsiora mam w koszu
    A jak u was żona i dzieci?
    Związany to i nie odleci
    A jak wasza teściowa?
    To gęś, a nie krowa
    EEE, gadać z głuchym chamem
    Na wieki wieków amen.


  • qqbek 17.02.19, 12:18
    ktos_z_kosmosu napisał:

    > Nie masz pojęcia o warsztatach, co może nie dziwić u kogoś, kto swoje auta osob
    > iście naprawia na rowie.

    Coś się tobie kochaniutki ostro popierdoliło w główce :)
    Owszem - czasem wjadę na kanał i coś niewielkiego sam zrobię przy samochodzie, czasem po prostu zaglądam pod samochód z przyzwyczajenia (co tobie radzę), ale generalnie samochód serwisuję w warsztatach.
    Mechanicznych jak coś jest nie tak z mechaniką.
    U elektromechanika, gdy padnie coś z elektryki.
    U oponiarza, gdy wymieniam opony.
    W firmie zajmującej się klimą, gdy mam problem z klimatyzacją.
    A nie u "złotej rączki", co zna się na wszystkim i do tego w szczycie kolejek do wymian kół/opon ma dość wolnego czasu, żeby zająć się autem klienta na dłużej. Jak coś jest do wszystkiego to jest do dupy!

    > Co do robienia prawka, to nie wiem na czym kolega Waga je robił i nie chcę wied
    > zieć. Nie interesuje mnie to.

    Dopiero co mądrzyłeś się, wysyłając nas z powrotem z drabiną na truskawki.
    A teraz ciebie to "nie interesuje".
    Wyborne.

    > Też nie interesują mnie ludzie, którzy przeczytawszy coś po łebkach bezmyślnie
    > komuś dosrywają.

    Masz pełnoletniego (albo blisko pełnoletniego) parcha.
    Zaniedbałeś serwis.
    Odpadło po zimie koło.
    Dosrywaniem nazywasz stwierdzenie kilku faktów dotyczących twojej, tak zwanej "kultury technicznej". A o tej "kulturze" najlepiej świadczy zaś to, że okazało się, że do wymiany jest właściwie całe przednie zawieszenie. No z dnia na dzień się tak stało i nie wiesz dlaczego, przecież "wszystko było w porządku do tej pory".

    > Interesują mnie tacy co przemyślą zagadnienie i coś mądrego powiedzą, trafne wn
    > ioski wysnują

    Nie duduś, ty kurwa z wykładem na temat tego, że nie powinniśmy jeździć szybko, bo ty masz parcha na podjeździe.
    Do tego pouczasz nas, jak mamy auta serwisować, choć to tobie koło odleciało, a mi przez prawie 25 lat za kółkiem jeszcze się nie zdarzyło. Wyborne.

    > To nie wykład, to zwykła, na bazie doświadczenia, przestroga.
    > Do większości dotrze, do części można gadać jak do tego z dialogu poniżej.

    A ja w dupie mam twoje dobre rady "wujku dobra rado".
    Paniał?


    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • szymi_mispanda 17.02.19, 12:37
    A jaki dumny z tej 20 letniej hondy z odpadającymi kołami hyhy
  • qqbek 17.02.19, 12:47
    szymi_mispanda napisał(a):

    > A jaki dumny z tej 20 letniej hondy z odpadającymi kołami hyhy

    Eee samozadowolenia tego pajaca od Polo z opiłkami metalu w oleju jeszcze nie pobił.


    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • misiaczek1281 17.02.19, 14:51
    qqbek napisał:

    > szymi_mispanda napisał(a):
    >
    > > A jaki dumny z tej 20 letniej hondy z odpadającymi kołami hyhy
    >
    > Eee samozadowolenia tego pajaca od Polo z opiłkami metalu w oleju jeszcze nie p
    > obił.
    >
    >
    chwalenia się łysymi oponami i jazdą z prędkością 220 też jeszcze nie pobił bo tego się nie da pobić:) ju wiele razy prostowałem że to nie były opiłki ale nie dociera i powtarzasz w kółko jak katarynka raz zasłyszaną melodię
  • misiaczek1281 17.02.19, 14:53
    misiaczek1281 napisała:

    > qqbek napisał:
    >
    > > szymi_mispanda napisał(a):
    > >
    > > > A jaki dumny z tej 20 letniej hondy z odpadającymi kołami hyhy
    > >
    > > Eee samozadowolenia tego pajaca od Polo z opiłkami metalu w oleju jeszcze
    > nie p
    > > obił.
    > >
    > >
    > chwalenia się łysymi oponami i jazdą z prędkością 220 też jeszcze nie pobił
    > bo tego się nie da pobić:) ju wiele razy prostowałem że to nie były opiłki ale
    > nie dociera i powtarzasz w kółko jak katarynka raz zasłyszaną melodię



    idź w lubelskie szukaj pajaca może tam są bo tu nie ma
  • qqbek 17.02.19, 22:50
    1. Opony były stare, a nie łyse. Uczciwie napisać ogłoszenie to Janusz marketingu będzie się cztery lata podniecał...
    2. 230 km/h jechałem na mających niecały rok Michelinach Latitude Sport 3 z indeksem prędkości W (do 270 km/h), które kosztowały mnie niewiele mniej niż to, co dziś mógłbyś zaśpiewać za swoje Polo 1.4 z korbotronikiem.

    Pajacu 😁

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • engine8 17.02.19, 23:06
    Na suchej drodze lyse opony sa lepsze niz te nowe z glebokim bieznikiem ....bo wiecej gumy dotyka jezdni...
  • qqbek 17.02.19, 23:15
    Pod warunkiem, że nie są sparciałe.
    Futrzasty debil czepia się, od niemalże 4 lat, podlinkowanego tu kiedyś ogłoszenia o sprzedaży mojej Astry.
    Astra była sprawna technicznie (i z tego co wiem służy nabywcy do tej pory), ale w ogłoszeniu napisałem, że sprzedaję z zimówkami na felgach stalowych i aluminiowymi felgami pod letnie (przy czym felgi sfotografowałem z oponami, które miały jeszcze prawie 4 mm bieżnika, ale miały ponad 7 lat).

    No i futrzastemu debilowi ubzdurało się, że sprzedałem komuś samochód na łysych oponach, nie poinformowawszy go jeszcze o tym fakcie.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • waga170 17.02.19, 23:47
    Futrzasty debil nie jest az taki rzadki. U nas na podworku byla niejaka Hanka Wojcik, ktora seplenila, byla piegowata i ruda, ale przede wszystkim glupia. Koniecznie chciala sie dostac do bandy podworkowej ale sie z niej nasmiewalismy. Wiec wymyslila sobie ze przez to ze banda sie z niej nasmiewa to jest... czescia tej bandy! Dostarczala wiec pozywke do tego zeby czlonkowie bandy do niej sie odzywali, smiejac sie z niej, opluwajac ja, a ona dalej swoje, bo banda o niej mowila czyli cel byl osiagniety. Az raz taki Dyziek chcial jej zabrac skakanke...
    Zeby kontynuowac ktos musi mnie poprosic.

    No dobra, dokoncze. Dyziek nie mogl jej wyrwac tej skakanki wiec Hanke napierdalal druga reka w ktorej trzymal luk zrobiony z kija debowego. Czym bardziej ja napierdalal tym mocniej ona trzymala skakanke. Dopiero po latach dotarlo do mnie ze ona ta skakanke tak trzymala, bo czym mocniej Dyziek ja napierdalal tym ona to bardziej lubila, jak nasz tu Misio.
  • waga170 17.02.19, 23:16
    > Na suchej drodze lyse opony sa lepsze niz te nowe z glebokim bieznikiem ....bo
    > wiecej gumy dotyka jezdni...

    Myslalem ze jestes powazniejszy. Albo moze tam u Was suche drogi sa bieznikowane zeby kierowcy mogli jezdzic na lysych oponach?

  • waga170 17.02.19, 23:19
    Ze wzgledu na pore dnia mi sie popierdolilo, powinno byc W czasie suszy szosa sucha. A Koledze chyba popierdolily sie opony lyse ze slickami torow wyscigowych.
  • engine8 17.02.19, 23:51
    Nie nie popierdolily mi sie. slicks to co innego....
    Nie mowimy to o jezdzeniue w roznych warunkach gdzie moze byc mokro , gdzie oopna zjechana moze sie rozleciec ze starosci alby zetrze sie bardzije az sznurki bedzi ewidac ipt.... ale o takich samych oponach z nowym bieznikiem i prawie lysych ale ciagle w bardzo dobrym stanie na suchej powierzchni...i na krotki okres aby unikac wszytkich inny powyzszych niebezieczenstw.
    Masz po prostu wiekszy kontakt opony z droga.. a to sie liczy.

    "Consumer Reports says the lower tread depth puts more of the tire in contact with the road, improving cornering as well as braking."
  • waga170 18.02.19, 00:01
    > Masz po prostu wiekszy kontakt opony z droga.. a to sie liczy.

    Rodzajow kontaktu opony z droga jest powiedzmy kilka, ale tak naprawde licza sie trzy. Kontakt suchej opony z sucha jezdnia to ani nie kontakt gumki kreslarskiej z tafla szkla, ani nie kontakt lapki gekona z lisciem banana. Popatrz w jakims ogolnodostepnym zrodle, a dowiesz sie ze w czasie tego kontaktu opony z droga "wiekszy" sie nie liczy. To nie wacek w kontakcie z Murzynka.
  • engine8 18.02.19, 00:07
    Od poczatku zalozylismy "sucha sytuacje" a wiec kontakt suchej opony z sucha jezdnia.... niczego wiece sie nie doszukujemy...
    A liczy sie liczy..... opony sie goli do tego aby zwiekszyc performance...
    www.tirerack.com/tires/tiretech/techpage.jsp?techid=67
  • engine8 17.02.19, 23:58
    I czesto ludzi specjaplnie "gola" - Scinaja bieznik aby miec lepsza przyczepnosc:

    "Tire shaving is an effective means of permitting more of a tire's performance capability to be realized early in its life. And in many cases, shaved tires used in competition actually have a longer useful life than tires that enter competition at full tread depth."
  • waga170 18.02.19, 00:09
    Kurwa, myslalem ze jestes bystrzejszy od Nazimno i jednak rozumiesz co cytujesz. Odpisz temu autorowi ze nie powinien poprzestac na czesciowym goleniu opony tylko zgolic ja na lyso. Albo jeszcze lepiej, troche glebiej. Jak pies Ala Bundyego ktory zajebal suke na smierc and a little beyond.
  • engine8 18.02.19, 00:22
    Chlopie, ni epodniecaj sie, napij sie.. Relax...
    Zapodalem ci ju zlink to renomowanego eksperta od opon - Tire Rack, ktory pisze

    "However, any tread design that breaks up the contact patch into smaller elements or adds additional tread depth (required to enhance wet traction) will increase tread block squirm and reduce dry performance. This means that tires typically provide their worst wet traction and their best dry performance just before they wear out."

  • waga170 18.02.19, 00:34
    > just before they wear out."

    No to ustalmy czy krotko ostrzyzony to lysy.

    > Zapodalem ci ju zlink to renomowanego eksperta od opon - Tire Rack,

    Dobrze ze siedze w fotelu, bo z krzesla to bym spadl.
  • engine8 18.02.19, 00:58
    Za duzo wacpan pijesz jak widac... A sam bym sie napil ale jeszcze za wczesnie...
    Mam dobrego 18 letniego Scotcha to wypije za Twoje lepsze samopoczucie i niespadanie...
  • ktos_z_kosmosu 17.02.19, 12:48
    O, bojownik z BMW.
    www.youtube.com/watch?v=aYjzM4fUJEI
    Wiesz jak robi się sok z buraków?
    Poszukaj w necie.
  • qqbek 17.02.19, 13:02
    Ja już nie mam, robaczku, BMW.
    Kupił sobie prawie pełnoletniego syfika i uważa się za króla szos.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • szymi_mispanda 17.02.19, 13:09
    Szef siłowni takiego miał. Każdy cmokal. 1.6 vtec 160 koni.

    To był 1996 rok. Jeszcze chłopaki od starego Klepaka i on sam żyli i tam przychodzili.

    Piękny kawałek historii ten samochód gościa z kosmosu.
  • qqbek 17.02.19, 13:56
    Ja wtedy pracowałem (pierwsza praca!) w firmie, gdzie mieliśmy Mazdę 323 (kanciaka - BG z 1991 czy 1992 roku, nie tę nowszą - za to z silnikiem przełożonym z Mx-3, bo pierwszy "odpadł" po 350.000km przebiegu) i Forda Scorpio (2.3). I powiem szczerze wszyscy woleli jeździć Mazdą.
    A Mazda wyglądała jak burdel na kółkach, syf, kiła, mogiła... za to robiła po 1500-2000 kilometrów tygodniowo i się nie psuła.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • szymi_mispanda 17.02.19, 14:05
    Ja wtedy nie miałem prawa jazdy nie mówiąc o samochodzie. Ale wigry 3 na siłownię jeździłem i też miło wspominam. Miał białe grube opony od BMX tzw. Motylki.
  • ktos_z_kosmosu 17.02.19, 14:17
    szymi_mispanda napisał(a):

    > Ja wtedy nie miałem prawa jazdy nie mówiąc o samochodzie. Ale wigry 3 na siłown
    > ię jeździłem i też miło wspominam. Miał białe grube opony od BMX tzw. Motylki.

    Z chłopakami zagnało nas na składakach do NRD. Bagażnik miałem dorobiony na wymiar namiotu Wigry 3 plus blaszka na znak PL.
    Fajne czasy.
    Tym bardziej fajne bo młodziutkim Niemkom się podobaliśmy.
  • szymi_mispanda 17.02.19, 14:21
    Mi się teraz jedna taka Turczynka podoba z kocimi oczami a moja poleciała do polski i mam dylemat moralny.
  • engine8 17.02.19, 22:37
    Cokolwiek zrobisz bedziesz zalowal.... Pytanie czy lepiej zrobic i zalowac czy tez nie zrobic i zalowac?
  • szymi_mispanda 18.02.19, 19:38
    Tamto to bylo wczoraj hyhy dzisiaj to juz zrobilem a potem moze bede zalowal. Malo czasu bylo na decyzje albo idziesz albo spierdalaj. Chuj pojde do piekla hyhy
  • engine8 18.02.19, 22:39
    No bo w niebie te aniolki maja zaszyte...
  • vogon.jeltz 18.02.19, 14:16
    > gdzie mieliśmy Mazdę 323 (kanciaka - BG z 1991 czy 1992 roku [...]
    > i Forda Scorpio (2.3). I powiem szczerze wszyscy woleli jeździć Mazdą.

    Też miałem taką 323. To fantastyczne auto było!
  • ktos_z_kosmosu 17.02.19, 14:07
    szymi_mispanda napisał(a):

    > Piękny kawałek historii ten samochód gościa z kosmosu.

    Kosmitkę rwałem na Forda Capri, ale osiągnąwszy sukces, pozbyłem się go, bo w tamtych czasach obsługa tego auta to były wielkie pieniądze, a te potrzebowałem by dom wybudować, no i silnik tylko 1,2.
    Jak to powiadają, niedaleko pada jabłko od jabłoni, to przeszło na syna. Ten swoją rwał na Hondę 2000. Nie jeżdżona stoi w garażu bo trójkę dzieci namnożyli i wożą je Subaru Outbackiem. Też Szwajcar z karteczką wklejoną w instrukcję obsługi pojazdu. Wklejka była na stronie tempomatu. Po czasie okazało się, że tempomat szwankuje i wszystko było jasne, Szwajcar, pewnie łzy roniąc, chciał poinformować kupującego co w aucie wymaga naprawy.
    Ciekawe jak na ten gest Szwajcara, by zareagowali nasi rodzimi hejterzy.
  • szymi_mispanda 17.02.19, 14:13
    A tu w Szwajcarii wszystkie znane mi komisy to turcy prowadzą a kupujacymi sa wschodni europejczycy.

    Jak od szwajcara chciałem kupić f10 550i to nie chcial zejść poniżej 49000 chf hyhy

    Na szwajcarsko tureckich placach takie same są po 25-30tys chf

    Ciekawe dlaczego hyhy
  • qqbek 17.02.19, 14:21
    No bo Szwajcar do kościoła tym jeździł, więc dla allahobojnego Abdula to jest nieczyste auto i musi się go pozbyć za wszelką cenę ;)

    Mam sąsiada, który handluje "Szwajcarami" (nie Mirek co dwa sprowadza na kwartał, żeby dorobić - ma tego 50-70 sztuk na placu zawsze, dwie-trzy kolejne duże lawety co drugi tydzień). Jak kilka lat temu szukałem auta, to 2-3 mi się podobały u niego na placu, a on stwierdził, że mi to może ściągnąć, a z tych to jeden nadaje się do jazdy. Sam jeździ teraz niespełna dwuletnim S8 kupionym od Szwajcara... twierdzi, że w Polsce nie miałby szansy sprzedać tego z zyskiem, ale do już n-te S8 jakie ma i kupił z sentymentu :)

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • szymi_mispanda 17.02.19, 14:27
    Bo Szwajcarzy sa uczciwi nie ukradną ci nic nie oszukaja ale jak cos negocjujesz z pieniędzmi to nie odpuszcza nawet rapena.

    Zresztą prawdziwi to zadko sprzedają samochody. Z widzenia znam kilka sztuk ludzxi z domów na wzgórzu a jeżdżą... W140.
  • ktos_z_kosmosu 17.02.19, 14:38
    szymi_mispanda napisał(a):

    > Bo Szwajcarzy sa uczciwi nie ukradną ci nic nie oszukaja ale jak cos negocjujes
    > z z pieniędzmi to nie odpuszcza nawet rapena.

    Normalna linia. Jak coś dobrego, to musi kosztować.
    Ouback kupiony był w autokomisie i chyba się trafił. Czyściutki, pachnący, nie bity i w całkiem dobrym stanie technicznym. Sprawdzany w dwóch warsztatach plus jego historia w internecie.
    Ale to chyba kwestia szczęścia i pewnie fakt, że mało jeżdżą, bo dziećmi drobnymi się zajmują, a jak już, to soków z niego nie wyciskają.
  • ktos_z_kosmosu 17.02.19, 14:24
    szymi_mispanda napisał(a):

    > Ciekawe dlaczego hyhy

    Nie mam pojęcia, nie znam rynku rynku.
    Mój był sprowadzany na zamówienie, a młody swoje kupował w kraju.
    Kupował, hyhy.
  • szymi_mispanda 17.02.19, 14:30
    Turcy robią dobre mięso mają ładne kobiety które sa wyuzdane i kochają koty.

    To tyle jeśli chodzi o pozytywne strony szwajcarskiego rynku aut używanych.
  • ktos_z_kosmosu 17.02.19, 14:43
    szymi_mispanda napisał(a):

    > Turcy robią dobre mięso mają ładne kobiety które sa wyuzdane i kochają koty.

    Kolegę miałem, który marzył o murzynce, żonaty.
    I zrealizował marzenia. Do Niemiec wyjechał na saksy, tam wymarzoną zarwał i przez cały swój pobyt marzenia urzeczywistniał.
  • szymi_mispanda 17.02.19, 14:52
    A nie murzynka to nie nie i jeszcze raz nie.
  • ktos_z_kosmosu 17.02.19, 15:01
    szymi_mispanda napisał(a):

    > A nie murzynka to nie nie i jeszcze raz nie.

    De gustibus non est disputandum.
  • engine8 17.02.19, 22:40
    Myslalem ze ty zmieniles temat na uzywane kobiety a ty znow o autach?
  • loyezoo 17.02.19, 19:21
    Nigdy nie było Capri 1.2

    --
    Life is too short to drive boring cars
  • ktos_z_kosmosu 17.02.19, 20:35
    loyezoo napisał:

    > Nigdy nie było Capri 1.2

    W stodole u pewnego blacharza pod Lublinem był taki.
    Tanio kupiłem w częściach (nadwozie po blacharce wymalowane minią), drogo wyremontowałem.
    Nie twierdzę jednak, że silnik był oryginalny. W tamtych czasach cokolwiek sprawdzić w tych kwestiach było bardzo trudno. A i dziś, choć mamy internet, też trzeba zawarte w nim informacje mocno przesiewać by błędów uniknąć.
    Zresztą pewne też stwierdzisz,że nie było Fordów Mustangów, które ledwo pod górkę podjeżdżały.


  • ktos_z_kosmosu 17.02.19, 20:52
    Istnieje też prawdopodobieństwo, że sprzedający nie miał pełnej wiedzy i motorek 1,3 określił jako 1,2, a ja nie sprawdzałem bo i gdzie, jak i po co? Mniej jak trzy lata nim jeździłem, po tym czasie zamieniłem go na cegły.
  • nazimno 17.02.19, 23:39
    1.2 nie bylo
    1.3 byl
    Mozesz to sobie sam sprawdzic
    Byly tez lepsze silniki.
  • loyezoo 18.02.19, 07:43
    Ja stwierdziłem fakt, a ty się unosisz.Wyjmij kij z pupy, naprawdę dobrze to robi na samopoczucie.

    Co do Mustangów.Heh. Obecnie niektórzy (nawet tu na forum) twierdzą, że jak auto nie ma 8s. do 100 to tragedia.Dla mnie to żart, bo posiadam auta, które mają z 15 do 100 i nie mam problemów, ani z ruszaniem ze świateł (jako pierwszy) ani z jazdą w trasie.

    --
    Life is too short to drive boring cars
  • ktos_z_kosmosu 18.02.19, 10:22
    loyezoo napisał:

    > Ja stwierdziłem fakt, a ty się unosisz.

    E tam zaraz unoszę.
    To nie był przytyk do Twojej osoby, a przytyk do stereotypów jakie krążą wśród ludzi.
    No, może źle sformułowany.
    A tamten, to była szkarlatyna. Nie dość że blacha była fatalnie zrobiona, to na dobitkę, myszkował, rzęził i przeciekał.
  • engine8 18.02.19, 17:46
    8 sekund do 100? hehehehehehheee to bylo dawno, bardzo dawno.... Teraz musi miec 5s.
  • szymi_mispanda 18.02.19, 19:14
    W marzeniach tutejszych forumowiczow. Strzelam ze tu jest moze 2-3 osoby ktore naprawde maja cos co robi 100 w kolo 6sekund
  • loyezoo 18.02.19, 21:00
    No to sukces, jestem na podium:P (jak jest 3 osoby of course:))

    --
    Life is too short to drive boring cars
  • waga170 18.02.19, 21:01

    > W marzeniach tutejszych forumowiczow. Strzelam ze tu jest moze 2-3 osoby ktore
    > naprawde maja cos co robi 100 w kolo 6sekund

    Moja zona, ale ona sie tu nie udziela.

    www.youtube.com/watch?v=OIFrAGKCUAA
  • vogon.jeltz 19.02.19, 09:08
    > Moja zona, ale ona sie tu nie udziela.

    Sorry, waga, ale to zabrzmiało jak... no w każdym razie pierwsze moje skojarzenie było, że żona, pardon my french, opierdala pałę w 6 sekund ;-)
  • waga170 19.02.19, 11:43
    Same zboczence tutaj. To we Francji do opierdalania paly trzeba stawac na podium?
  • engine8 19.02.19, 18:21
    A ja wyczytalem ze reguje w sensie zamachniecia reka i walniecia. Bo moja tak reaguje siedzac oboj jak ja cos nie tak zrobie....
    Kiedys na swiatlach stanela obok mnie Corvetta.... Spojrzalem na kierowce - on na mnie, usmiechnelismy sie (a na siedzeniach obu aut siedza Baby) Swiatle Zielone - my obaj w gaz a Baby obie w super synchronizacji w jedym i drugim - Sru - W Leb!!!.. No i odpuscilismy i wszyscy czworo na nastepnych swiatlach w rechot.....a moja mowi "Oba maja dobry gaz i dobre hamulce" ..
    Teraz ja depne za mocno to mi przypomina ze jak nie przestane to ona zaraz zachamuje.
  • ktos_z_kosmosu 18.02.19, 19:10
    Auto odebrane z warsztatu.
    Igła, mimo, że jeszcze niezrobiona diagnostyka.
    To dopiero po przejechaniu kilku setek kilometrów by nowo zamontowane wahacze się ułożyły.
  • loyezoo 18.02.19, 21:04
    Co się ma ułożyć??? Dobrze radzę, zmień mechanika czy innego czarodzieja, który takie herezje wygłasza.

    --
    Life is too short to drive boring cars
  • qqbek 18.02.19, 21:13
    Zgadłem, że to "blacharz/oponiarz/prestidigitator" 😂

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • waga170 18.02.19, 21:19
    To byly kowal. Jak gospodarzowi podkul konia to mowil " tera daj mu pan pare dni luzu zeby podkowy sie ulozyly do kopytow".
  • ktos_z_kosmosu 18.02.19, 23:31
    qqbek napisał:

    > Zgadłem, że to "blacharz/oponiarz/prestidigitator" 😂

    Ty facet nie zgaduj, ty pozbądź się złośliwości, a wolnym miejscem w twoim mózgu zacznij myśleć.
    Sądzisz, że wymiana wahaczy w starym, a jednocześnie wartościowym samochodzie, to zwykłe hop siup? Tam, by czegoś nie rozpierdzielić trzeba i klucza i palnika i rozumu, czyli połączenia metod mechanika z metodami blacharza.
    Rozumiesz śmieszku?


  • qqbek 19.02.19, 00:24
    ktos_z_kosmosu napisał:

    > qqbek napisał:
    >
    > > Zgadłem, że to "blacharz/oponiarz/prestidigitator" 😂
    >
    > Ty facet nie zgaduj, ty pozbądź się złośliwości, a wolnym miejscem w twoim mózg
    > u zacznij myśleć.
    Piękne - uszczypliwość i wezwanie do zawieszenia broni w jednym zdaniu.
    Jak jeszcze byłem grzeczny (a nie sobą), toś sugerował, że auto w rowie serwisuję.

    > Sądzisz, że wymiana wahaczy w starym, a jednocześnie wartościowym samochodzie,
    > to zwykłe hop siup?
    Wiem :)
    Lepiej niż mógłbyś się tego spodziewać.

    > Tam, by czegoś nie rozpierdzielić trzeba i klucza i palnika
    > i rozumu, czyli połączenia metod mechanika z metodami blacharza.
    Blacharz z palnikiem i kluczem?

    > Rozumiesz śmieszku?
    Owszem.
    Jeździsz typowym "gruzem" i dorabiasz do tego ideologię.
    Wielowahacz Hondy to była naprawdę rewelacja techniczna lat 90-tych i dopóki to było w miarę nowe i serwisowane zgodnie ze sztuką oferowało doskonałe właściwości trakcyjne.
    Ale - technika poszła tak do przodu, że nawet jak ostatnio prowadziłem nowe Clio z belką skrętną z tyłu, to nie było to jakoś strasznie wkurwiające (jak porównam na przykład z właściwościami jezdnymi Astry mojej żony sprzed lat, które mnie - czcicielowi wielowahacza - doprowadzały do szewskiej pasji).

    Dochodzi do tego fakt, że "gruza" serwisujesz najwyraźniej u gościa, który albo się nie zna, albo zwyczajnie ciebie robi w konia.

    A wyśmiewając moją opinię, śmiejesz się też z opinii Loyezoo, który spośród użyszkodników tego forum ma chyba najwięcej aut... i to jednocześnie :) Do tego pewnie kilka z nich jest takich, które zapewne twojego "chrupka" biją metryką o kilka ładnych dekad :)
    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • vogon.jeltz 19.02.19, 09:14
    > śmiejesz się też z opinii Loyezoo, który spośród użyszkodników
    > tego forum ma chyba najwięcej aut... i to jednocześnie

    A ile samochodów, tak z ciekawości, ma Loyezoo?
  • tbernard 19.02.19, 09:46
    > Dochodzi do tego fakt, że "gruza" serwisujesz najwyraźniej u gościa, który albo
    > się nie zna, albo zwyczajnie ciebie robi w konia.

    Ale mechanik robił go w konia mechanicznego, a w aucie każdy jeden dodatkowy się przyda.
  • vogon.jeltz 19.02.19, 09:54
    > a w aucie każdy jeden dodatkowy się przyda.

    Właściciele takich aut jak jego Preluda na konie mechaniczne mówią "kuce". To pewnie ma coś wspólnego z Korwinem.
  • vogon.jeltz 19.02.19, 09:13
    > Sądzisz, że wymiana wahaczy w starym, a jednocześnie wartościowym samochodzie,

    Ty weź nas już nie rozśmieszaj z tym wartościowym. Taka Preluda to fajny wózek i pewnie klawo się nim jeździ, ale wartości to on ma tyle co przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw. Netto.
  • ktos_z_kosmosu 18.02.19, 23:12
    loyezoo napisał:

    > Co się ma ułożyć???

    Koniecznie chcesz bym ci odpowiedział co?
    Myślałem, że troszkę wiesz o motoryzacji i rozumiesz kwestie techniczne, ale widząc, że nieszczególnie, radzę, podnieś tyłek sprzed monitora, internetowy fachowcu i kopnij się do dobrego diagnosty, powiedz, że wymieniłeś wszystkie wahacze sworznie z przodu i tyłu, to on ci odpowie co, a raczej kiedy i dlaczego.
  • engine8 18.02.19, 23:33
    Zalezy co wymieniles..... Amortyzatory tak ale pasywne elementy zawieszenia prawidlowo zamontowane (auto powinno byc wlasciwie obciazone w czasie montazu i wszytko wlasciwie dokrecone ) nie powinny zmieniac charekterystyki - jedynie odczucia Twoje i Twojej D i charaketer jazdy sie zmienia po wymianie.
  • ktos_z_kosmosu 19.02.19, 00:00
    engine8 napisał(a):

    > Zalezy co wymieniles.....

    Napisałem co wymieniłem.
    A tak w ogóle, to po co mnie tłumaczysz, wytłumacz to diagnoście.
    Jak stwierdzisz, że to kiepski fachowiec, to powiedz mu to w oczy, służę adresem.


  • engine8 19.02.19, 00:42
    Ale ja Tobie nie tlumacze i Twoj diagnosta mnie nie interesuje.... Napisalem Ci tylko ze elementy aktywne sie "docieraja" ale pasywne to juz raczej nie powinny... Wlasnie wymienilem wszystkie gumowe elementy w zawieszeniu na przodzie w BMW X5 i mechanik nic nie wspominal o "ukladaniu sie". On mial je dobrze zalozyc i ulozyc i zakrecic i tam sie nie ma wiecej co ukladac - Ba, lepiej zeby sie nic nie ukladalo... Co sie ma ukladac np ?
    Jak ci nie mowil to zapytaj... bo mnie by to gnebilo.. Kto wie moze nie dokrecil wszytkiego "na ziher" i kazal pojezdzic zeby sie to samo "ulozylo"?
    Kazal ci sie zglosic na kontrole po jakims czasie ?
  • qqbek 19.02.19, 00:55
    Przyznałeś się do posiadania BMW.
    Szykuj się na dowcip o "sałatce z buraczków" 😜

    Daj na luz. Nasz interlokutor to poziom trochę bardziej cywilizowanego Misiaczka najwyraźniej. Nic tutaj nie uda się tobie wytłumaczyć, bo i tak "łun wi lepiej" 😁

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • engine8 19.02.19, 01:07
    Eh jak pije sok z burakow czerwonych (kiszony) codziennie a saltke regularnie i bardzo dobrze sie po tym czuje.
    Czasami ludziom sie wydaje ze maja dobrych mechanikow i probuja sie tym utrzymywac.
    Poczakmy pare miesiecy moze sie ulozy - bo on to element aktywny.. :)

  • waga170 19.02.19, 01:35
    > Eh jak pije sok z burakow czerwonych (kiszony) codziennie
    Kiszony owszem smaczny ale uwazaj na sol. To jak picie kwasu z ogorkow.
    Na dluzsza mete taki z sokowirowki bedzie zdrowszy. Rada wujka dobra rada:)
  • engine8 19.02.19, 02:22
    Eh ilez tam tej soli w barszczu? Zona moi ze na 5l to lyzeczka soli idzie...

    No nie teraz nie sokowirowki - teraz wolnoobrotowe wysiskarki....
    Pije codziennie albo z lodyg z selera albo z marchewki.. albo barszcz..czy sok kiszony jakkolwiek to nazywasz..
  • waga170 19.02.19, 02:36
    > Eh ilez tam tej soli w barszczu? Zona moi ze na 5l to lyzeczka soli idzie...
    Tylko myslisz ze pijesz sok "kiszony". No chyba ze jakims cudem z tej lyzeczki na 5 litrow wychodzi produkt ktory szczypie w jezyk. Pare zabkow czosnku i lyzeczka soli na 5 litrow to tylko zeby "ustabilizowac proces" czyli zeby na gorze nie zaplesnialo. Prawdziwy Kwas buraczany to nie to co pijesz i ostrzegam, przy kilku pierwszych razach to nie dla amatorow:)
  • engine8 19.02.19, 18:25
    Nie wiem co pije i nie chce wiedziec. Ja do kuchni chodze jedynie jak musze tzn po piwo do lodowki,,
    A na pichceniu sie zupelnie nie znam.
    Zapytalem wczoraj ile soli do tego kiszenia barszczu daje - mow ze najwyzej lyzeczke. .. i wiecej nie pytam bo jeszcze zostane posadzony o kuchenne zainteresowania a to by nic dobrego nie wrozylo..
  • engine8 19.02.19, 18:26
    A te pierwsze kilka razy picia tego kwasu to podejrzewam szybkim rejsem to kibla sie koncza?
  • waga170 19.02.19, 19:17
    Dokladnie. Wyglada jak biegunka krwawa ale to nie krew czym sie zesrales :)
  • trypel 19.02.19, 21:13
    u mnie zawsze 1 łyżka (nie łyzeczka) na litr wody. I ogórki i buraki tak robie.
    Zawsze idealnie.
    Łyzeczka na 5 l to przeciez niz z tego nie wyjdzie

    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • waga170 19.02.19, 21:30
    Dokladnie, lyzka na litr. I czosnku nie zalowac. A woda butelkowana nie kranowa z jakims bakteriobojczym chlorem czy innym szajsem. I z 10 dni musza postac, a latem minimum 7. Jak juz robic to duzo, potem zlac w butelki i mozna trzymac w lodowce, podobno miesiacami ale moj zawsze byl wypity duzo wczesniej. To ma byc kwas, produkt fermentacji, a nie sok.
  • trypel 19.02.19, 22:13
    Ja mam w kranie taka wode ze od 2 lat butelkowanej nie kupuje. I wszystko wychodzi.
    Ale to wyjątek. Tylko na kawałku Wrocławia jest w rurach woda oligoceńska

    --
    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
  • qqbek 19.02.19, 23:49
    Cały Lublin ma wodę o mineralizacji powyżej 500 mg/l (czyli mineralną) z kranu.
    Ale kto tu na studia czy do pracy przyjeżdża zaraz się uczy pojęcia "odkamienić czajnik/żelazko/garnek" 😁

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • engine8 19.02.19, 23:49
    Cokolwiek to jest to co ja pije jest kwasne - jak pisalme dla zony za kwasne. Kisi sie rzeczywiscie u nas w lecie 4 -5 dni w zimie pare dni dluzej...
  • waga170 20.02.19, 00:02
    U nas kisi sie dluzej i potrzebuje wiecej soli, bo nasze buraki musza sie w sloiku ulozyc.
  • engine8 20.02.19, 00:42
    A nasze sie kisza w Polskiej beczulce z Boleslawca... tyle wiem bo ciezka kase na ta skorupe wydalem.
    Flaszka niezlego Scotcha by za to byla

    www.amazon.com/TSM-Products-Polish-Fermenting-Weights/dp/B013TDBJLS/ref=sxbs_sxwds-stvp?keywords=boleslawiec&pd_rd_i=B013TDBJLS&pd_rd_r=20e5fcc3-09d3-467e-b6a8-2c0677a9869a&pd_rd_w=hN52i&pd_rd_wg=vELki&pf_rd_p=5c5ea0d7-2437-4d8a-88a7-ea6f32aeac11&pf_rd_r=7GGKCMK71NYKPQPGCDWS&qid=1550619671&s=home-garden
  • waga170 20.02.19, 01:14
    No i sprawa sie rypla. To jest pieciolitrowa beczulka czyli wchodzi w nia 5 litrow pokrojonych burakow i w puste przestrzenie miedzy burakami litr? zalewy. No to pol lyzki soli masz na litr a nie 5 litrow wody. Po ukiszeniu odlewasz 2 litry kwasu i zostaje 4 litry sflaczalych burakow. Widac ze unikasz kuchni, bo my w osobnym naczyniu rozpuszczamy lyzke soli na litr wody i robimy tego wystarczajaco zeby zalac buraki czy ogorki, a nadmiar wylewamy. Ile tam weszlo zalewy nikt nie wie dokladnie, ale ona byla w stezeniu lyzka na litr. Mialem podobny garnek ale pekl po wlozeniu go do zaru ogniska.
  • engine8 20.02.19, 01:20
    Ty moze masz racje.... Ale ja juz pytal nie bede bo albo bede zaangazowany w sprawy kuchenne ale podjerzany ze sie udzielam na jakims Babaskim forum... I nie wiem co byloby gorsze...
  • engine8 19.02.19, 23:46
    Wychodzi super i smak i kolor.. Dla zony troche za mocny wiec sobie rozpuszcza pol na pol ale dla mnie w sam raz..... mocny ale lubie.
    O szczegolach nie dyskutuje.... to babskie sprawy.
    Spytalem jeszcze raz - potwierdzila ze soli jedynie lyzeczke i ze sa tacy co sypia wiecej ale nie
    trzeba..."samo sie kisi"
  • ktos_z_kosmosu 19.02.19, 06:52
    engine8 napisał(a):

    Napisalem C
    > i tylko ze elementy aktywne sie "docieraja" ale pasywne to juz raczej nie powi
    > nny... Wlasnie wymienilem wszystkie gumowe elementy w zawieszeniu na przodzie
    > w BMW X5 i mechanik nic nie wspominal o "ukladaniu sie".

    To zrób eksperyment. Ja bym zrobił by się przekonać. Ot tak, sam dla siebie.
    Bezpośrednio po naprawie zrób geometrię i ponownie po 500 km. Diagnosta u którego byłem wczoraj, stwierdził, że geometria w przypadku próby, jak wyżej, się zmieni i kazał mi przyjechać po przejechaniu wspomnianych 500 km.
    Mechanik mi nic nie powiedział, diagnosta tak i mu wierzę, bo raz, odesłał klienta i nie wie czy wróci, a dwa, wyraźnie widzę, że auto po tej robocie uniosło się, co wskazuje na to, że diagnosta mówił do rzeczy.
  • loyezoo 19.02.19, 09:20
    Ponieważ 90% napraw robię sam, to proszę w imieniu innych.Zapytaj, co się układa po wymianie wahacza, który to ma mocowanie na sworzniu (wchodzą na "swoje" miejsce) i druga część wahacza, wchodząca wraz z tulejami w ławę.Gdzie i jakim cudem może się tam coś ułożyć?

    P/S nie będę liczył ile wahaczy czy tulei w życiu wymieniałem, bo to po blisko 30 latach zajmowania się m.in autami, jest niepoliczalne, a żeby było śmieszniej, to dzisiaj w jednym gruzie będę zmieniał sworzeń:P

    --
    Life is too short to drive boring cars
  • qqbek 19.02.19, 09:23
    Vogon się pyta (a i mnie ciekawość zżera) ile ty właściwie masz na raz aut "na stanie"?


    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • engine8 19.02.19, 18:28
    Zalezy co nazywasz autem.
  • loyezoo 19.02.19, 20:56
    Jeżeli pytasz mnie, to ostatnio trochę się wyprzedałem, bo stawiam 2 magazyn na towar.Na stanie 5 aut ale tu może nie będę podawał jakie, bo to same trupy:) W każdym razie, najmłodszy ma 22 :)) Volvo S70 t5. Najstarsza Vetta 43 lata.Sprzedałem Volvo 850 t5 (trochę żałuję ale pewnie kiedyś kupię jeszcze) Teraz mam do wzięcia 2 sztuki MB W116 i kusi:)) , więc możliwa wycieczka:P ale pewnie 1 pójdzie na handel.
    Od nastu lat jak tu jestem, podejście do moto mi się nie zmieniło.Kocham stare, czyli oldtimery, względnie niektóre youngtimery.

    P/S najwięcej na stanie prywatnych miałem 8 sztuk , więc nie jakoś przesadnie dużo:) , biorąc poprawkę na ich wartość.

    --
    Life is too short to drive boring cars
  • qqbek 20.02.19, 01:56
    No widzisz - IMHO to jednak Vetta (Stingray) rocznik 75 czy 76 to coś więcej niż Prelude z 2001 (rok modelowy 2002 więc pewnie stąd konfuzja autora tego śmiesznego wątku).

    Męczy mnie dyskusja ze "wszystkowiedzącym fanboy-em Hondy" i szukam jakiegoś "dowodu z doświadczenia"... bo sam ostatnio, przynajmniej motoryzacyjnie, sięgnąłem dna i szoruję po mule (z racji innych zobowiązań, a nie upodobań) 😁

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • vogon.jeltz 20.02.19, 09:20
    > Prelude z 2001 (rok modelowy 2002 więc pewnie stąd konfuzja autora tego śmiesznego wątku)

    Zważywszy, że w 2001 w ogóle zakończono produkcję Preludy, rok 2002 w dowodzie rejestracyjnym może oznaczać po prostu "składak".
  • qqbek 20.02.19, 10:30
    Preluda to zawsze była taka bida-Celica.
    Miałem w liceum kumpla, któremu ojciec przysłał ze Stanów Accorda Coupe. To było auto... wtedy.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • samspade 20.02.19, 11:15
    I pozbawiliście go złudzeń. A żył marzeniami o kultowości samochodu.
  • vogon.jeltz 20.02.19, 11:27
    Zawsze jeszcze pozostaje mu marzenie, że "zajeździ wszystkie nowe dizle". No!
  • samspade 21.02.19, 10:05
    Ale dopiero gdy mu się zawieszenie ułoży.
  • vogon.jeltz 20.02.19, 11:25
    > Miałem w liceum kumpla, któremu ojciec przysłał ze Stanów Accorda Coupe.

    A jeszcze fajniejszy był Legend Coupe. Natomiast ze starych Hond najbardziej to chciałbym mieć Accorda Aerodecka MK3. Też miał fajne zawieszenie, jeśli o tym mowa - podwójne wahacze poprzeczne z przodu i z tyłu.
  • bwv1080 20.02.19, 19:16
    vogon.jeltz napisał:
    > w dowodzie rejestracyjnym może oznaczać po prostu "składak".

    Eeee tam. Jeden z moich byłych samochodów został po raz pierwszy zarejestrowany (BTW na mnie) dwa lata po dacie produkcji z VIN. Stał po prostu na chałdzie.
  • vogon.jeltz 21.02.19, 10:37
    > Jeden z moich byłych samochodów został po raz pierwszy zarejestrowany
    > (BTW na mnie) dwa lata po dacie produkcji z VIN.

    Może być i tak, że data "produkcji" z dowodu to tak naprawdę data pierwszej rejestracji. Ale typ nawet nie sprawdził, w którym roku wyprodukowano jego "kultowy" samochodzik, bo pisze "prawdopodobnie 2001".

    Swoją drogą, Preluda może być kultowa, ale to musiałaby być np. MK3 z mechanicznym 4WS (i składanymi reflektorami - ach, jak one mnie rozczulają zawsze), a nie jakiś najsłabszy podstawowy model z ostatniego wypustu.
  • nazimno 21.02.19, 10:43
    "chałdzie", purysto?
  • tbernard 21.02.19, 12:02
    > Eeee tam. Jeden z moich byłych samochodów został po raz pierwszy zarejestrowany
    > (BTW na mnie) dwa lata po dacie produkcji z VIN. Stał po prostu na chałdzie.

    A ja kiedyś miałem resoraka marki Simca. Pamiętam, że był bardzo szybki.
  • waga170 21.02.19, 16:08
    > A ja kiedyś miałem resoraka marki Simca.

    U nas w klasie byla niejaka Simona, nazywalismy ja Simca. Bylem pierwszy ktory ja "mial".
    A Simca Aronde byla w latach 50/60 spotykana na warszawskich ulicach dosyc czesto. Jak na tamte czasy, na tle Mikrusow, Dekawek i P70, istna pieknosc.
  • loyezoo 20.02.19, 19:26
    Szczerze, to Prelude miałem kiedyś III generacji. I tą albo starszą, chciałbym mieć w garażu :)) bo to też już zaczyna drożeć, a i ciężko o ładny egzemplarz.

    --
    Life is too short to drive boring cars
  • waga170 21.02.19, 16:15
    Honda Prelude jedyna ktora uznalem za ladna to byla ta chyba pierwsza, '89?, taka niska i szeroka, z cienkimi slupkami, lekka jak Kasztanka Pilsudskiego.
    I jeszcze pozniej Acura Legend, ktora jak pierwszy raz zobaczylem to myslalem ze to jakies nowe BMW serii 6.
  • engine8 18.02.19, 23:26
    "First, a new set of shocks and struts needs to be broken in just like anything else. Though most springs get tested in the factory, most likely your shocks have never had any serious weight on them until the first time you drive on them. This means the amount of “give” in the shocks will gradually increase over time."
    www.strutmasters.com/5-things-youll-notice-install-new-struts/
  • klm747 21.02.19, 00:30
    Trzeba być totalnym kretynem albo łatwowiernym ignorantem, żeby wierzyć w brednie, że zawieszenie się musi "ułożyć" przed zrobieniem geometrii!
    I jeszcze to bajanie, że samochód się "uniósł" po kilkuset kilometrach... :))))))))))))))))))))))
  • qqbek 21.02.19, 00:52
    Chłop pewnie łyka co rano, jak młody pelikan, lewoskrętną witaminę C, popijając ją wodą strukturyzowaną, a ty go złudzeń pozbawiasz, dotyczących jedynego auta na które go stać z racji wydatków "na zdrowie" 😂
    Zły KLM, zły 🤪

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • vogon.jeltz 21.02.19, 09:42
    > jedynego auta na które go stać z racji wydatków "na zdrowie"

    O zdrowie dba zapewne za pomocą homeopatii, czyli najdroższego cukru na świecie. Dlatego stać go tylko na "kultową" pełnoletnią Preludę.
  • qqbek 21.02.19, 10:42
    Homeopatia tradycyjna (cukier w granulkach) jest już passé teraz liczy się tylko strukturyzowana woda 😁
    Kiedyś od jednej z kuzynek żony, co to matury zdać nie potrafiła i na tym zakończyła swoją krótką przygodę z edukacją, usłyszałem naukawy wykład na temat pamięci wody i tego, jak siebie krzywdzę nie stosując jej.

    Był to tak przerażający przykład głupoty i opętania hohsztaplerstwem, że po dziś dzień jestem pod wrażeniem i ilekroć ktoś (wbrew logice i wiedzy) prezentuje swoje poglądy, to uparcie to niebrzydkie, głupie stworzenie*, wykładające mi zalety wody strukturyzowanej, staje mi przed oczami.

    *(najlepsze jest, że mężem tej kretynki jest niegłupi gość z doktoratem z nauk technicznych - biorąc pod uwagę ewidentną dysproporcję w IQ można więc stwierdzić, że ich stosunki muszą być obrzydliwe wprost, bo grzmocenie czegoś, od czego oddziela ciebie taka przepaść intelektualna, podchodzi IMHO pod zoofilię)

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • waga170 21.02.19, 01:19
    Powiedzial gotowemu do jazdy samochodowi ze trzeba zrobic geometrie i jeszcze na to poczekac az sie samochod ulozy, wiec samochod sie uniosl. Honorem. No bo kurwa os nowego przegubu kulistego jest teraz gdzies indziej niz starego, hehe.
  • ktos_z_kosmosu 21.02.19, 06:46
    Jak dzieci w piaskownicy. Piasek fruwa, łopatki furczą. Oczywiście każdy ma lepszą łopatkę i kubełek od innych i każdy z nich robi z tych narzędzi najlepszy użytek. No i oczywiści wszyscy spoza ich piaskownicy, plus profesjonalni fachowcy to durnie, oszukańce i pijaki, a w piaskownicy wiadomo, że każdy pijak to złodziej.
    Zazdroszczę Wam dziecięcego wigoru, ja już stary dziad jestem, wyrosłem z zamiłowań do grzebania łopatką w piasku.
    Pozdrawiam i miłej zabawy życzę.

  • samspade 21.02.19, 08:34
    Wpierw sam się bawił a teraz aż piasek fruwa.
  • qqbek 21.02.19, 09:02
    Przychodzi gbur Jasio do piaskownicy.
    Na dzień dobry opluwa Zdzisia, a Mietkowi sypie piasek w oczy.
    A potem ma pretensje, że wszyscy wpierw mają z Jasia bekę, a potem zbierają zabawki i nie chcą się z nim bawić.

    Jasio przypadkiem na PiS głosuje?
    Tak z ciekawości się pytam, bo bardzo to przypomina ostatnie działania naszych "dyplomatołków" 😜

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • vogon.jeltz 21.02.19, 09:44
    > Jak dzieci w piaskownicy.

    Przylazłeś. Przydzwoniłeś. Zostałeś słusznie wyśmiany. To teraz popłacz się, zabierz grabki i wypierdalaj.
  • ktos_z_kosmosu 21.02.19, 20:27
    Ty, wagonowy, nie nadymaj się tak bo będzie bum! i po maczo, którego na tym forum odgrywasz, smród tylko zostanie.
    Ciekawe jest jeszcze, czy potrafisz w realu, ot tak prosto w oczy, powiedzieć komuś "wypierdalaj", czy tylko taki mocny jesteś na odległość.
    Przemyśl to, bo ważne. Nie jedną żonę takich połączeń aroganta i bufona z durniem, przeleciałem. Kobiety nisko cenią takich jak ty, wolą kosmitów.
    W związku z powyższym, jeszcze rada.
    Jeśliś obdarzony potomstwem, to zrób testy genetyczne.
  • samspade 22.02.19, 07:50
    Gówniarz w piaskownicy.
  • vogon.jeltz 22.02.19, 09:45
    > przeleciałem

    Ojajebie, takiego tu jeszcze nie było. Szymi, normalnie konkurencja ci rośnie!

    Przelecieć to mogłeś staruszkę autem na pasach po pijaku, bo z twoją "kultową" Preludą oraz pomyślunkiem, synku, przeciętna Nikola z wiejskiej dyskoteki to dla ciebie kosmiczny poziom. To by poniekąd tłumaczyło te wszystkie bajki o kosmitkach. Niestety, zmartwię cię - jesteś zwyczajnym idiotą, nie żadnym kosmitą. Zajmij się, dziecko, układaniem zawieszenia w swoim kultowym japońskim autku, zanim całkiem się rozleci ze starości. I uważaj, żeby cię ktoś nie zidentyfikował.
  • klm747 22.02.19, 00:48
    Przeczytałem jeszcze raz o tym uniesieniu się samochodu i muszę przyznać, że źle zrozumiałem iż uniósł sie po "ułożeniu", a nie bezpośrednio po wymianie wahaczy. Sorry!
    Ale... Skoro uniósł sie jak piszesz "po robocie", to sprawa jest prosta - silentbloki wahaczy dokręca się zawsze na samochodzie stojącym na kołach, ew. na podpartych wahaczach do pozycji w jakiej pracują. Niestety, wielu debilnych mechaników robi to na zwisajacych w dolnym położeniu wahaczach. Efekt taki, że samochód po wymianie wahaczy stoi wyżej, a silentbloki z powodu nadmiernego naprężenia skazane są na przyspieszoną śmierć techniczną... Nie dotyczy to tylko wahaczy w których śruba silentbloku jest pionowo, ale takich w Preludzie nie ma.
    Wniosek - lepiej zmień warsztat, bo taki w którym samochód sie unosi po wymianie wahaczy, nie rokuje nic dobrego.
    Nie zmienia to w żaden sposób faktu, iż geometrię robi się bezpośrednio po naprawie zawieszenia!
    I jeszcze coś - zamiast pisać brednie, że "części, głównie te odpowiedzialne za bezpieczeństwo, powinno się też wymieniać z czasookresu ich eksploatacji" (tylko poduszki powietrzne miały kiedyś zalecenie wymiany co 10 lat), lepiej kupuj dobre markowe częsci, a nie najtańsze goowno...

    PS. Mam za sobą ponad 40 lat pracy w serwisach samochodowych.

    PS.2 Też jestem fanem Hond, jeżdżę nimi od 20 lat.
  • waga170 22.02.19, 03:19
    Sto procent racji z tymi silentblokami. Powinny operowac w zakresie zero +/- 15 (przykladowo) a nie plus 30 minus zero.
    Ciekawe czy ten sam warsztat ustawia geometrie na podniesionym samochodzie ze zwisajacymi kolami.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.