Dodaj do ulubionych

Stać Was na utrzymanie auta?

16.05.19, 12:53
Zainspirowany obliczeniami. No bo tak: auto to dla mnie środek transportu. Jedynie. Przewidywany czas użytkowania auta jest długi. Porównałem koszty właściwie 5,5 letniego użytkowania używanej meganki która ma obecnie 10 lat. Zestawiłem to z nowa dacią logan kombi nad którą poważnie myślałem o zakupie kilka lat wstecz przy kupnie meganki. Koszty wyszły podobne, tzn nowa dacia logan kontra 4,5 letnia megane+ rzeczywista jej awaryjność. To jeden aspekt. Drugi to... auta zaczynają być tak cholernie drogie, w połączeniu z kosztami paliwa, że zaczynają zmieniać mi się priorytety. Najlepsze dla mnie auto to kompaktowe kombi albo minivan. Tylko, że mamy też takie auto jak np suzuki baleno które wygodnie starcza dla 4 osób i pali średnio jakieś do 4,5 litra benzyny. Jak to się przekłada na koszty prywatne - koszt zakupu to jakieś 25 tys. mniej, spalanie to 2 litry mniej na setkę co daje kolejną sporą sumę, do tego tańsze ubezpieczenie, tańsze opony ( tak wiem, że brzmię jak stary artykuł z gazety Auto International gdzie porównywano w zestawieniu kombiaki opla astrę F z passatem B 3 lub 4 i ich koszty użytkowania) co daje kwotę oszczędności gdzieś na poziomie 35-40 tys. zł w okresie 8-10 lat i 100-120 tys. przebiegu. Tak, wiem, że niektórzy tyle wyciągają na miesiąc ;-). Ta kwota zaczyna być na tyle interesująca, hmm mieć 40tys,. na wakacje, na sprzęt fotograficzny+ komputer, na dobry rower, remont mieszkania lub wymianę umeblowania. Od jakiegoś czasu eksperymentuję z prędkościami i spalaniem i zacząłem jeździć ok 100-110km/h co obniżyło mi spalanie w megance z 8,5 na 6,9 i jazda też jest ok, bo oszczędność czasu tracę w końcowym/początkowym korku. Segment b zaczyna być atrakcyjny bo łatwiejszy do parkowania, tańszy w zakupie i użytkowaniu - trochę zaczynam myśleć jak ludzie na zachodzie gdzie segment b jest tak naprawdę najpopularniejszym segmentem. Dzisiejsze aut też są napchane niepotrzebnym elektrobadziewiem w postaci tempomatów, radarów, nawigacji, dotykowego sterowania i milionami opcjoustawień gdzie moje potrzeby to elastyczny silnik z dobrą skrzynią, wygodne fotele, dobre wyciszenie, bezwzrokowe sterowanie obsługą auta, mądrze zaplanowane wnętrze, dobre lampy, klima, elektryczne szyby i lusterka i ewentualnie czujniki parkowania. Narzut cenowy na auta spowodowany modą (suvowatość,, za mocne silniki) i niepotrzebnym wyposażeniem zaczyna być kłopotliwy i niepotrzebny. No właśnie stać Was na utrzymanie auta z takim narzutem kosztowym?
Edytor zaawansowany
  • qqbek 16.05.19, 13:09
    Tak.
    Stać mnie było też na X5, które kosztowało jakąś dychę rocznie w samych naprawach (bo strasznie gówniany egzemplarz mi się trafił i "co rusz" coś wychodziło). Ale X5 przestało mnie bawić, jak musiałem (z racji powiększenia się rodziny) kupić samochód niezawodny.

    Zresztą - połowa opon, połowa ubezpieczenia, połowa faktury za przegląd, całość amortyzacji - idzie w koszty działalności gospodarczej, co też nie jest bez znaczenia.

    Co do "zbyt mocnych silników" i "niepotrzebnego wyposażenia" to chyba próbujesz wywołać tutaj gównoburzę.
    Taki futrzak od Polo pewnie zadowolony jest ze swoich 75 zagazowanych na śmierć chabet i korbotronika do szyb.
    Z drugiej strony takiemu Szymiemiu pewnie te 525 koni w E63 powoli zaczyna wydawać się niewystarczające.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • hukers 17.05.19, 23:42
    qqbek napisał:

    > Zresztą - połowa opon, połowa ubezpieczenia, połowa faktury za przegląd, całość
    > amortyzacji - idzie w koszty działalności gospodarczej, co też nie jest bez zn
    > aczenia.

    Dlaczego połowa w koszty, a nie całość?
  • qqbek 17.05.19, 23:49
    hukers napisał:

    > Dlaczego połowa w koszty, a nie całość?

    Bo Mateuszek to chciwe bydle, a jego Prezesowi zaczęła się kończyć kasa do rozdawania Wolakom lepszego sortu?


    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • hukers 18.05.19, 08:02
    qqbek napisał:

    > hukers napisał:
    >
    > > Dlaczego połowa w koszty, a nie całość?
    >
    > Bo Mateuszek to chciwe bydle, a jego Prezesowi zaczęła się kończyć kasa do rozd
    > awania Wolakom lepszego sortu?

    Teraz weszła zmiana od 2019, że w koszty 75% a nie 100%, przy użytkowaniu pół na pół, dlatego pytam o Twoje 50%. Bo z tego co pamiętam, to nie jesteś vatowcem.
  • qqbek 18.05.19, 11:32
    Księgowa mi tak poradziła, bo nie rejestruję kilometrówek i nie jestem VAT-owcem, więc stwierdziła, że tak jest bezpiecznie, bo się US nasz czepia szczegółów odliczeń :)
    Teraz doczytałem i widzę, że przynajmniej za felgi i przegląd sobie policzę 75% (reszty wydatków od początku roku nie chce mi się korygować notami korygującymi, ale felgi kupiłem w kwietniu, którego jeszcze nie rozliczyłem - mam czas do poniedziałku, a przegląd zrobiłem przedwczoraj).
    Do dupy z taką księgową!
    Co nie zmienia faktu, że do tej pory było 100% i nie trzeba było udowadniać, że nie jest się wielbłądem, wystarczyło, że samochód był w ewidencji środków trwałych (a jest).

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • hukers 18.05.19, 23:10
    Jeżeli go wciagnales na firmę przed 2019, to rozliczasz na starych zasadach czyli 100%. Przynajmniej tak jest w przypadku leasingu.
  • samspade 19.05.19, 12:12
    Nie wprowadzaj ludzi w błąd. 100% kosztów eksploatacyjnych można wpisać gdy samochód służy wyłącznie do celów służbowych.
  • hukers 19.05.19, 14:58
    samspade napisał:

    > Nie wprowadzaj ludzi w błąd. 100% kosztów eksploatacyjnych można wpisać gdy sam
    > ochód służy wyłącznie do celów służbowych.

    A o czym Ty do mnie rozmawiasz o vacie czy dochodowym? O 2019r czy wcześniej?
  • samspade 19.05.19, 15:23
    O kosztach uzyskania. Tutaj 100% za wydatki eksploatacyjne można odliczyć tylko gdy samochód służy tylko do celów służbowych. I oczywiście że o 2019 roku.
  • hukers 19.05.19, 15:37
    A jeżeli był wciągnięty do firmy przed 2019, to nie rozlicza go na starych zasadach czyli 100%? Tak jest w leasingu.
  • samspade 19.05.19, 15:49
    hukers napisał:

    > A jeżeli był wciągnięty do firmy przed 2019, to nie rozlicza go na starych zasa
    > dach czyli 100%?
    Nie

    Tak jest w leasingu.
  • hukers 19.05.19, 22:43
    samspade napisał:

    > hukers napisał:
    >
    > > A jeżeli był wciągnięty do firmy przed 2019, to nie rozlicza go na staryc
    > h zasa
    > > dach czyli 100%?
    > Nie

    To mnie zaskoczyłeś, bo jeżeli ktoś brał leasing przed 2019 r. to rozlicza się na starych zasadach. A z tego co mówisz wynika, że jeżeli ktoś wprowadził samochód do firmy nawet przez 2019 to się rozlicza wg nowych zasad. Trochę to dziwne, ale ok, dzięki za info.
  • liczbynieklamia 16.05.19, 13:15
    > i pali średnio jakieś do 4,5 litra benzyny
    Zejdź na ziemię.

    > Narzut cenowy na auta spowodowany modą
    On jest spowodowany tym, że klienci dają się dymać. Moda nie ma tu nic do rzeczy. Klienci płacą coraz większe pieniądze za samochody chociaż alternatywy (Uber na codzień, wypożyczalnie na wakacje) są coraz tańsze.
  • nazimno 16.05.19, 13:31
    tak
  • bywalec.hoteli 16.05.19, 14:14
    Jeszcze więcej oszczędzisz jak będziesz jeździł (bezpiecznie i ostrożnie) rowerem.

    --
    wiosenna sygnaturka
  • hukers 16.05.19, 15:06
    Mnie stać. Przeczytałem połowę Twojego posta i rzuciło mi się w oczy, ze dużo piszesz o oszczędzaniu. Dobrą radę Ci dam. Lepiej myśleć jak więcej zarabiać, niż jak więcej oszczędzać.
  • carnivore69 16.05.19, 16:01
    Hehe, jakbym swoją szanowną małżonkę slyszał... (nie to, że się nie zgadzamy w tej kwestii).

    Pzdr.
  • klemens1 16.05.19, 16:43
    hukers napisał:

    > Mnie stać. Przeczytałem połowę Twojego posta i rzuciło mi się w oczy, ze dużo p
    > iszesz o oszczędzaniu. Dobrą radę Ci dam. Lepiej myśleć jak więcej zarabiać, ni
    > ż jak więcej oszczędzać.

    Trochę się nie zgodzę.
    Często ludzie, którzy zaczynają zarabiać trochę więcej (tzn. kilka średnich krajowych) wpadają w jakiś dziwny cug wydawania kasy który powoduje, że wcale nie czują, że stać ich na więcej, a kasy tak samo brakuje.


    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 16.05.19, 16:46
    Z drugiej (trzeciej?) strony lepiej żeby budżet się spinał przy V8, a nie R4 i jeździe o kropelce.

    Pzdr.
  • klemens1 16.05.19, 18:31
    Ale nie mają v8.
    Kupują rzeczy niby droższe, lepsze, do tego droższe abonamenty, droższe wakacje, a tymczasem płacą praktycznie za to samo, tylko z domieszką luksusu i prestiżu, które nie bardzo widać.
    Nawet kupują to samo w droższych sklepach. I w ten sposób całą nadwyżkę zarobków przepuszczają na /dev/null

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 17.05.19, 13:40
    > Kupują rzeczy niby droższe, lepsze, do tego droższe abonamenty, droższe wakacje
    > , a tymczasem płacą praktycznie za to samo, tylko z domieszką luksusu i prestiż
    > u, które nie bardzo widać.

    Jak wielokrotnie było to już tu dyskutowane, wszystko rozbija się o definicję "praktycznie tego samego".

    > Nawet kupują to samo w droższych sklepach. I w ten sposób całą nadwyżkę zarobkó
    > w przepuszczają na /dev/null

    Może przebywanie wśrod klienteli upmarketowych sklepów poprawia im samopoczucie.

    Podtrzymuje cały czas tezę, że fajniej żyje się nie będąc w stanie robić żadnych oszczędności przy wyższych dochodach niż przy niższych. (Choć oczywiście nie uważam, że przejadanie całości wzrostu dochodów jest optymalne.)

    Pzdr.
  • klemens1 17.05.19, 14:58
    carnivore69 napisał:

    > Jak wielokrotnie było to już tu dyskutowane, wszystko rozbija się o definicję "
    > praktycznie tego samego".

    Jeżeli ktoś się uprze, to zostanie przy swoim, bo będzie widział niesamowitą różnicę.
    Pytanie, czy ta różnica to coś, co faktycznie czuje i za co jest gotów zapłacić, czy może po pewnej refleksji dojdzie do wniosku, za co tak naprawdę płaci. Bo to, że przy zakupie "premiumów" kupuję się głównie marżę, jest chyba oczywiste.

    > Może przebywanie wśrod klienteli upmarketowych sklepów poprawia im samopoczucie.

    Co świetnie nadaje się do wyszydzania. Nobilitacja poprzez przebywanie - taka "noworuskość", leczenie kompleksów biedy.

    Całość sprowadza się w sumie do tego, że niektórzy po prostu lepiej się czują, gdy wydadzą więcej.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 17.05.19, 15:38
    > Całość sprowadza się w sumie do tego, że niektórzy po prostu lepiej się czują,
    > gdy wydadzą więcej.

    Tak już jest. Bo, średnio rzecz biorąc, więcej też w zamian dostaną.

    Pzdr.
  • klemens1 17.05.19, 17:17
    carnivore69 napisał:

    > > Całość sprowadza się w sumie do tego, że niektórzy po prostu lepiej się c
    > zują,
    > > gdy wydadzą więcej.
    >
    > Tak już jest. Bo, średnio rzecz biorąc, więcej też w zamian dostaną.

    Głównie w poczuciu, że są ważni.
    A to, co dostaną, nie kosztuje tak naprawdę tyle, ile za to zapłacili. Kupują w rzeczywistości marżę sprzedawcy.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 17.05.19, 22:32
    Ale jak nie ma meśków z 5% marżą, to muszą kupować takie z 15%. C’est la vie. Nie implikuje to, że maja jeździć hyundaiem.

    Z drugiej strony jestem zdania, że jeśli chcesz sobie poprawić jakość życia dwukrotnie, to dochód musi wzrosnąć o jakiś rząd wielkości. Reszta to rzeczywiście kosmetyka.
  • klemens1 18.05.19, 08:40
    carnivore69 napisał:

    > Ale jak nie ma meśków z 5% marżą, to muszą kupować takie z 15%. C’est la vie. N
    > ie implikuje to, że maja jeździć hyundaiem.

    Jeżeli ktoś się posra, bo bez meśka nie wytrzyma, to trudno - musi przepłacić.
    Ale tak naprawdę co ten mesiek daje, czego nie daje nie-premium, np. renault talisman czy kia optima?

    > Z drugiej strony jestem zdania, że jeśli chcesz sobie poprawić jakość życia dwu
    > krotnie, to dochód musi wzrosnąć o jakiś rząd wielkości. Reszta to rzeczywiście
    > kosmetyka.

    Ano właśnie.
    Stąd mój wpis o tych, co zarabiają kilka średnich a poprawy jakoś nie czują.
    Bo zaczynają kupować marże.


    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • hukers 18.05.19, 09:10
    klemens1 napisał:
    > Ale tak naprawdę co ten mesiek daje, czego nie daje nie-premium, np. renault ta
    > lisman czy kia optima?

    Zrób eksperyment myślowy. Gdyby ktoś chciał Ci kupić , któryś z tych trzech samochodów, w sensie zero kosztów dla Ciebie, to który byś wybrał?
  • klemens1 18.05.19, 13:08
    Prawdopodobnie optimę - nie chcę jeździć wieśniackim meśkiem dla frajerów.

    A teraz odpowiedz KONKRETNIE na pytanie.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • hukers 18.05.19, 23:25
    klemens1 napisał:

    > Prawdopodobnie optimę - nie chcę jeździć wieśniackim meśkiem dla frajerów.

    Wiesniacki, to rozumiem, że o wygląd Ci chodzi, natomiast dla frajerów,, to zakładam, dwie opcje. Pierwsza, że czulbys, się jak frajer, bo przeplacileś. Jednak w tym przypadku ta opcja odpada, bo miałbyś go za darmo. Druga opcja,, że ktoś widząc Cię w meśku, mógłby Cię wziąć za frajera, który przeplacił, a nie chciałbyś, żeby ktoś Cię brał za frajera. Dobrze kombinuję?
  • klemens1 19.05.19, 11:56
    hukers napisał:

    > Wiesniacki, to rozumiem, że o wygląd Ci chodzi, natomiast dla frajerów,, to zak
    > ładam, dwie opcje. Pierwsza, że czulbys, się jak frajer, bo przeplacileś. Jedna
    > k w tym przypadku ta opcja odpada, bo miałbyś go za darmo. Druga opcja,, że kto
    > ś widząc Cię w meśku, mógłby Cię wziąć za frajera, który przeplacił, a nie chci
    > ałbyś, żeby ktoś Cię brał za frajera. Dobrze kombinuję?

    Klasa premium kojarzy mi się z bucami, którzy de facto gówno potrafią, a jedynie dobrze kombinować i cwaniakować.
    Jeżdżą też jak pizdy - mistrze prostej, którzy przy gęstszym ruchu bezradnie wloką się jak każdy.
    Sam przed sobą bym się wstydził jeździć czymś takim.
    Teraz sobie odpowiedz, czy dobrze kombinujesz.

    I nie odpowiedziałeś na pytanie, co więcej taki premium daje od optimy.
    Plasticzki, skóra, co jeszcze?

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • hukers 19.05.19, 14:27
    klemens1 napisał:

    > Klasa premium kojarzy mi się z bucami, którzy de facto gówno potrafią, a jedyni
    > e dobrze kombinować i cwaniakować

    Czyli ludzie bogatsi, których stać na klasę premium kojarzą Ci się z cwaniakami i kombinatorami.
    Ty jednak nie chciałbyś być tak postrzeganym dlatego wolałbyś Optimę od Mercedesa. Takie postrzeganie bogatszych ma jednak pewien feler. Nigdy nie będziesz bogatszy, bo nie będziesz chciał być kombinatorem ani cwaniakem.


    > Jeżdżą też jak pizdy - mistrze prostej, którzy przy gęstszym ruchu bezradnie wl
    > oką się jak każdy.
    > Sam przed sobą bym się wstydził jeździć czymś takim.
    > Teraz sobie odpowiedz, czy dobrze kombinujesz.

    Ten argument w naszym przykładzie odpada, bo to przecież Ty jechalbys tym premium i przy gestszym ruchu nie wloklbys się jak każdy.

    A co daje klasa premium vs nie premium. Mogę akurat odpowiedzieć Ci na własnym przykładzie. Ja jeżdżę prawie nową A5, i tak się ciekawie składa, że zanim ją kupiłem testowałem też m.in klasę nie premium np. Superba czy Mazdę 6. Uznałem, że warto dopłacić do A5, z wielu różnych powodów, ale takie trzy najwazniejsze to:prowadzenie, wyciszenie i nagłośnienie (B&O).
    Mimo, że to klasa premium, to nie wydaje mi się, żebym był bucem, kombinatorem albo cwaniakiem.
  • klemens1 19.05.19, 19:19
    hukers napisał:

    > Ty jednak nie chciałbyś być tak postrzeganym dlatego wolałbyś Optimę od Mercede
    > sa. Takie postrzeganie bogatszych ma jednak pewien feler. Nigdy nie będziesz bo
    > gatszy, bo nie będziesz chciał być kombinatorem ani cwaniakem.

    Jedno drugiego nie implikuje.
    Mogę nie być kombinatorem i cwaniakiem, a mimo to być bogaty. Znam nawet taki przypadek.

    > Ten argument w naszym przykładzie odpada, bo to przecież Ty jechalbys tym premi
    > um i przy gestszym ruchu nie wloklbys się jak każdy.

    Ja nie.

    > A co daje klasa premium vs nie premium. Mogę akurat odpowiedzieć Ci na własnym
    > przykładzie. Ja jeżdżę prawie nową A5, i tak się ciekawie składa, że zanim ją k
    > upiłem testowałem też m.in klasę nie premium np. Superba czy Mazdę 6. Uznałem,
    > że warto dopłacić do A5, z wielu różnych powodów, ale takie trzy najwazniejsz
    > e to:prowadzenie, wyciszenie i nagłośnienie (B&O).

    4x4 i szerokie opony? Jeżeli tak, to prowadzenie z tego wynika, a nie z premium.
    Wyciszenie - tak, można dodać do superba matę wygłuszającą.
    Nagłośnienie można dokupić.

    To, co opisujesz, to są DODATKI. A ja pytam o różnicę w samej konstrukcji samochodu.

    > Mimo, że to klasa premium, to nie wydaje mi się, żebym był bucem, kombinatorem
    > albo cwaniakiem.

    Chyba oczywiste, że nie 100% posiadaczy premium jest nimi. Ale większość tak właśnie się zachowuje.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • hukers 19.05.19, 22:23
    klemens1 napisał:


    > 4x4 i szerokie opony? Jeżeli tak, to prowadzenie z tego wynika, a nie z premium
    > .
    > Wyciszenie - tak, można dodać do superba matę wygłuszającą.
    > Nagłośnienie można dokupić.
    >
    > To, co opisujesz, to są DODATKI. A ja pytam o różnicę w samej konstrukcji samoc
    > hodu.

    Wydawało mi się, że pytałeś co daje premium, to Ci napisałem.
    Mnie daje to, komuś innemu daje coś innego, a jeżeli Tobie nic nie daje, to nie kupuj i sprawa załatwiona.
  • klemens1 20.05.19, 10:38
    hukers napisał:

    > Wydawało mi się, że pytałeś co daje premium, to Ci napisałem.

    Właśnie nie napisałeś. Bo doposażyć mogę nie-premiuma tak samo i to nadal będzie nie-premium.
    Gdzie więc ta różnica?

    Żeby nie było - uważam, że gdzieś w konstrukcji samochodu ona jest. Ale nawet posiadacze nie potrafią jej wykryć.


    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • hukers 20.05.19, 12:16
    klemens1 napisał:

    > hukers napisał:
    >
    > > Wydawało mi się, że pytałeś co daje premium, to Ci napisałem.
    >
    > Właśnie nie napisałeś. Bo doposażyć mogę nie-premiuma tak samo i to nadal będzi
    > e nie-premium.
    > Gdzie więc ta różnica?

    Męczysz Klemens, jak Misiaczek, tylko segment wyżej. Nie możesz doposażyć tak samo, bo Superb nie oferuje w wyposażeniu Bang and Olufsena, tylko jakiś Kantan, a to gra słabiej niż B&O. Wiem, są warsztaty, gdzie mi założą lepszy zestaw i wyjdzie mi taniej niż w Audi. I wiem, że dokupię sobie matę wygłuszającą do Superba i będę miał tak cicho jak w Audi. Wiem również, że Optima albo Superb 4x4 z szerokimi oponami będą się prowadziły jak Audi. Ja to wszystko wiem, czyli już w zasadzie zwolniłem Cię z obowiązku odpowiedzi, tym bardziej, że ta dyskusja mnie już trochę męczy.
  • klemens1 20.05.19, 12:22
    hukers napisał:

    > Wiem, są warsztaty, gdzie mi założą lepszy zestaw i
    > wyjdzie mi taniej niż w Audi. I wiem, że dokupię sobie matę wygłuszającą do Sup
    > erba i będę miał tak cicho jak w Audi. Wiem również, że Optima albo Superb 4x4
    > z szerokimi oponami będą się prowadziły jak Audi. Ja to wszystko wiem, czyli j
    > uż w zasadzie zwolniłem Cię z obowiązku odpowiedzi, tym bardziej, że ta dyskusj
    > a mnie już trochę męczy.

    Nawet uchwyty i belki na dach można dokupić, zamiast od razu kupować w salonie z marżą kilkaset procent. To akurat przećwiczyłem osobiście.

    Zatem - gdzie to zaginione premium? Czy naprawdę polega to wyłącznie na tym, żeby wydać więcej kasy?

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 19.05.19, 18:05
    Ale tak naprawdę co ten mesiek daje, czego nie daje nie-premium, np. renault talisman czy kia optima?

    ——

    Może się komuś np. bardziej podobać wizualnie.

    Pzdr.
  • klemens1 20.05.19, 10:38
    carnivore69 napisał:

    > Ale tak naprawdę co ten mesiek daje, czego nie daje nie-premium, np. renault ta
    > lisman czy kia optima?
    >
    > ——
    >
    > Może się komuś np. bardziej podobać wizualnie.
    >
    > Pzdr.

    Ale to działa w obie strony, więc to żaden argument.


    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 20.05.19, 11:08
    Pytałeś co daje mesiek. To, że innym daje więcej kia czy talisman (przynajmniej w stosunku do ceny) nie ma nic do rzeczy.

    Pzdr.
  • klemens1 20.05.19, 12:06
    carnivore69 napisał:

    > Pytałeś co daje mesiek. To, że innym daje więcej kia czy talisman (przynajmniej
    > w stosunku do ceny) nie ma nic do rzeczy.

    No właśnie ma, bo w takiej sytuacji nie widać tego "premium".
    Wizualnie komuś rower może się bardziej podobać niż samochód, ale jednak każdy widzi, że samochód to nie rower.


    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 20.05.19, 13:05
    OK, widocznie wielu na tyle bardziej się podoba (pomijając wszelkie inne parametry, co i tak jest uproszczeniem na Twoją korzyść), że są gotowi dopłacić. Oczywiście Ty to zinterpretujesz jako lemingoza itp i będziesz wmawiał, było nie było, zupełnie łebskim przesiębiorcom, lekarzom, prawnikom czy inżynierom, że - w odróżnieniu od Ciebie - dali sobie zbiorowo wyprać mózgi, że bez gwiazdy nie ma jazdy, a przecież w kii jest tak samo.

    Zresztą może i masz rację. Neandertalczycy sprzed ery masowego prania mózgów (co najmniej ostatnich parę tysięcy lat) pewnie mieli bardziej ograniczone poczucie estetyki niż homo sapiens.

    Pzdr.
  • klemens1 20.05.19, 13:28
    carnivore69 napisał:

    > OK, widocznie wielu na tyle bardziej się podoba (pomijając wszelkie inne parame
    > try, co i tak jest uproszczeniem na Twoją korzyść), że są gotowi dopłacić.

    Teraz pytam tylko, CO takiego im się podoba. Nie oceniam, czy bym za to dopłacił.
    Bo mam mocne podejrzenie, że chodzi tylko o znaczek i fakt, że wywaliło się więcej kasy.
    (zasłyszane) Jak to powiedział kiedyś kierownik serwisu w audi w odpowiedzi na pytanie, dlaczego TE SAME części są o wiele droższe niż w vw czy skodzie: "bo klient płacąc za fakturę też musi się czuć premium".

    > Zresztą może i masz rację. Neandertalczycy sprzed ery masowego prania mózgów (c
    > o najmniej ostatnich parę tysięcy lat) pewnie mieli bardziej ograniczone poczuc
    > ie estetyki niż homo sapiens.

    Ale gdzie ta estetyka? Takie lexusy są np. piękne?
    I owszem - kreuje się potrzeby na zasadzie "to jest szlachetny materiał", czego przykładem było niegdyś aluminium droższe od srebra.
    To wyłącznie kwestia umowy - i lemingoza jest niewolnikiem tej umowy. Kupi coś droższego tylko dlatego, że jest droższe.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 20.05.19, 15:31
    > Teraz pytam tylko, CO takiego im się podoba. Nie oceniam, czy bym za to dopłacił.

    Kształt blach, jakość materiałów, ergonomia, dźwięk zamykanych drzwi, gwiazda na masce, cholera wie co jeszcze.

    > Bo mam mocne podejrzenie, że chodzi tylko o znaczek i fakt, że wywaliło się wię
    > cej kasy.

    Na Twoim miejscu bym się nie zakładał.

    > (zasłyszane) Jak to powiedział kiedyś kierownik serwisu w audi w odpowiedzi na
    > pytanie, dlaczego TE SAME części są o wiele droższe niż w vw czy skodzie: "bo k
    > lient płacąc za fakturę też musi się czuć premium".

    Tyż autorytet se znalazłeś.

    > Ale gdzie ta estetyka?

    Patrz m.in. wyżej.

    > I owszem - kreuje się potrzeby na zasadzie "to jest szlachetny materiał", czego
    > przykładem było niegdyś aluminium droższe od srebra.

    Kijem rzeki nie zawrócisz.

    > To wyłącznie kwestia umowy - i lemingoza jest niewolnikiem tej umowy. Kupi coś
    > droższego tylko dlatego, że jest droższe.

    Lemingoza może tak. Normalny człowiek kupi to co mu się podoba w ramach określonego budżetu.

    Pzdr.
  • klemens1 20.05.19, 17:09
    carnivore69 napisał:

    > Kształt blach, jakość materiałów, ergonomia, dźwięk zamykanych drzwi, gwiazda n
    > a masce, cholera wie co jeszcze.

    Kształt blach to kwestia subiektywna - te premium jakoś lepiej powyginane być nie muszą.
    Ergonomia - co konkretnie?
    Reszta to lemingoza typu właśnie "znaczek".

    > > Bo mam mocne podejrzenie, że chodzi tylko o znaczek i fakt, że wywaliło się wię
    > > cej kasy.
    >
    > Na Twoim miejscu bym się nie zakładał.

    A założyłbyś się, że chodzi o coś więcej?

    > > (zasłyszane) Jak to powiedział kiedyś kierownik serwisu w audi w odpowied
    > zi na
    > > pytanie, dlaczego TE SAME części są o wiele droższe niż w vw czy skodzie:
    > "bo k
    > > lient płacąc za fakturę też musi się czuć premium".
    >
    > Tyż autorytet se znalazłeś.

    No to dawaj swoje wyjaśnienie, dlaczego TE SAME części są droższe.

    > > I owszem - kreuje się potrzeby na zasadzie "to jest szlachetny materiał", czego
    > > przykładem było niegdyś aluminium droższe od srebra.
    >
    > Kijem rzeki nie zawrócisz.

    I nie zamierzam. Czyli się zgadzasz?

    > Lemingoza może tak. Normalny człowiek kupi to co mu się podoba w ramach określo
    > nego budżetu.

    Lemingoza polega na tym, że człowiek daje sobie wmówić, że będzie bardziej fajny, jeżeli kupi to a nie co innego.
    Warunek konieczny, a właściwie wystarczający - dużo wyższa cena. I już mamy nimb unikalności i prestiżu.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 20.05.19, 17:40
    Dobra, Klemens, znamy już Twoje zdanie. Konsument o innej funkcji użyteczności niż Twoja to spedalony frajer albo leming. Gratuluję otwartości umysłu.

    Pzdr.
  • klemens1 20.05.19, 18:31
    Teraz specjalnie od dłuższego czasu nie piszę nic o kwestii wyboru np. jakości plasticzków.
    Ktoś woli - OK.
    Piszę o czym innym. Nie zauważyłeś, o czym. Mimo że piszę o tym długo i często to powtarzam.
    Niesamowite, jak ludzie nie potrafią rozumieć tego, co czytają.

    BTW. Jakieś wytłumaczenie droższych TYCH SAMYCH części w audi masz?
    Wiadomo, że nie odpowiesz.


    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 20.05.19, 20:07
    > Piszę o czym innym. Nie zauważyłeś, o czym. Mimo że piszę o tym długo i często
    > to powtarzam.
    > Niesamowite, jak ludzie nie potrafią rozumieć tego, co czytają.

    Piszesz ogólnie o zakupie samochodu premium spowodowanym bardziej lub mniej świadomą potrzebą zamanifestowania innym (lub nawet sobie) swojego statusu. I w związku z tym płaceniu „za znaczek” (bo umówiono się, ze ten mercedesa bardziej nobilituje). Ja Ci odpowiadam, że nawet gdy w/w efekt nie istniałby, sprzedaż samochodów premium miałaby się dobrze, bo często są to samochody po prostu fajniejsze.

    Co do ostatniego punktu, nazywa się to niższa elastyczność cenowa popytu. Kupującym audi można za to samo dowalić większą cenę bez obawy, że zrezygnują z naprawy czegośtam niż klientom Skody. Tak samo jak taka sama butelka mineralnej w barku lepszego hotelu jest droższa od tej w gorszym. Nie dlatego, że ktoś musi się nobilitować, a po prostu dlatego, ze można go bardziej oskubać.

    Pzdr.
  • klemens1 20.05.19, 20:16
    carnivore69 napisał:

    > Piszesz ogólnie o zakupie samochodu premium spowodowanym bardziej lub mniej świ
    > adomą potrzebą zamanifestowania innym (lub nawet sobie) swojego statusu. I w zw
    > iązku z tym płaceniu „za znaczek” (bo umówiono się, ze ten mercedesa bardziej n
    > obilituje). Ja Ci odpowiadam, że nawet gdy w/w efekt nie istniałby, sprzedaż sa
    > mochodów premium miałaby się dobrze, bo często są to samochody po prostu fajnie
    > jsze.

    Nie na tyle, żeby płacić podwójną cenę.
    Odpadliby nobilitanci - a stanowią oni znaczny procent klientów.

    > Co do ostatniego punktu, nazywa się to niższa elastyczność cenowa popytu. Kupuj
    > ącym audi można za to samo dowalić większą cenę bez obawy, że zrezygnują z napr
    > awy czegośtam niż klientom Skody. Tak samo jak taka sama butelka mineralnej w b
    > arku lepszego hotelu jest droższa od tej w gorszym. Nie dlatego, że ktoś musi s
    > ię nobilitować, a po prostu dlatego, ze można go bardziej oskubać.

    A dlaczego ten ktoś daje się bardziej skubać?
    Bo tego chce.
    Chce kupić tę butelkę z barku i powiedzieć drugiemu "To ty do Biedry lazłeś? ja wziąłem z barku jak panisko. Stać mnie".
    A tak się składa, że znam osobnika, który właśnie narzeka na ceny pewnych usług i towarów, mimo że to samo (DOKŁADNIE to samo) może mieć dużo taniej. Ale to już nie ten styl.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 20.05.19, 20:28
    > Chce kupić tę butelkę z barku i powiedzieć drugiemu "To ty do Biedry lazłeś? ja
    > wziąłem z barku jak panisko. Stać mnie".

    Noż na Jowisza, weźmie tę butelkę z barku wyłącznie dlatego, że chce mu się pić, a nie zaimponować nie wiadomo komu.

    Pzdr.
  • klemens1 20.05.19, 23:09
    carnivore69 napisał:

    > > Chce kupić tę butelkę z barku i powiedzieć drugiemu "To ty do Biedry lazł
    > eś? ja
    > > wziąłem z barku jak panisko. Stać mnie".
    >
    > Noż na Jowisza, weźmie tę butelkę z barku wyłącznie dlatego, że chce mu się pić
    > , a nie zaimponować nie wiadomo komu.

    Znam takich, co właśnie biorą, by zaimponować. Nawet jak nikogo nie ma - po prostu taki STYL. Wydać więcej za to samo.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 21.05.19, 22:29
    Nie przeczę, ze tacy są. Inne wytłumaczenie to takie, że kiedy koszt alternatywny (opportunity cost) godziny wzrasta, mniejszą się ma skłonność do szukania tańszych alternatyw, co jest równoznaczne z większą podatnością na bycie oskubanym. (Bo bycie oskubanym dominuje robienie niewielkich oszczędności kosztem utraconego czasu.)

    Pzdr.
  • klemens1 22.05.19, 09:43
    Wystarczy ruszyć łbem i zawczasu niektóre sytuacje przewidzieć - zwłaszcza gdy już kilka razy miały miejsce.
    Taka np. butelka filtrująca jest przydatna, bo wodę pitną masz generalnie non-stop, zamiast szukać o 2 w nocy sklepu, bo pić się chce. Nawet nie o koszt tu chodzi, jak widzisz, tylko właśnie o stratę czasu.
    No i często widuję np. geniuszy jadących rowerem, którzy jadą na twardym przełożeniu (ok, niektórzy lubią), po czym na byle podjeździe, po zaciętej walce, kapitulują i schodzą z roweru w połowie drogi. Przerzutki mają.
    Przykłady mogą być pozornie niezwiązane z tym, o czym mowa, ale to jest z grubsza podobny styl myślenia.
    Niektórzy po prostu nigdy się nie nauczą.



    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 22.05.19, 12:32
    Wygoda, misiu, wygoda. Po co się pieprzyć z jakąś butelka filtrującą jak w barku zawsze znajdziesz butelkę wody (w tym również gazowanej).

    Pzdr.
  • klemens1 22.05.19, 13:15
    carnivore69 napisał:

    > Wygoda, misiu, wygoda. Po co się pieprzyć z jakąś butelka filtrującą jak w bark
    > u zawsze znajdziesz butelkę wody (w tym również gazowanej).

    Nalewasz do butelki, zakręcasz, pijesz.
    Stopień skomplikowania zbliżony do brania wody z barku.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 22.05.19, 14:05
    Oprócz tego, że - jak piszesz - co tydzień trzeba wyparzać, codziennie myć, poza tym wcześniej kupić i za każdym razem upychać w bagażu podręcznym. Można i tak, ale nie pisz mi, że to to samo, co skorzystanie z hotelowego barku.

    Pzdr.
  • klemens1 22.05.19, 14:57
    carnivore69 napisał:

    > Oprócz tego, że - jak piszesz - co tydzień trzeba wyparzać, codziennie myć, poz
    > a tym wcześniej kupić i za każdym razem upychać w bagażu podręcznym.

    Wyparzanie co tydzień to nie jest jakieś wyzwanie.
    Mycie - bierzesz gąbkę, opierdzielasz ustnik, płuczesz z płynem środek i tyle.
    No i fakt - kilka lat temu był taki moment, że musiałem to kupić ...

    A w bagażu podręcznym i tak zawsze masz jakąś butelkę z piciem. Przeważnie kupioną frajersko za bramkami na lotnisku, bo przecież nie wniesiesz wody w normalnej objętości.

    Dla tych, którzy nie chcą przepłacać i zdecydują się na ekologiczną butelkę filtrującą, dobra rada - nie odblokowujcie ustnika gdy samolot się już wzniesie. Najpierw lekko odkręćcie, żeby się ciśnienie wyrównało :)

    > Można i tak, ale nie pisz mi, że to to samo, co skorzystanie z hotelowego barku.

    Wyjęcie z bagażu, odetkanie ustnika.
    Wyjęcie z barku, odkręcenie korka.
    To pierwsze nawet jest szybsze.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 22.05.19, 15:21
    > Wyjęcie z bagażu, odetkanie ustnika.
    > Wyjęcie z barku, odkręcenie korka.
    > To pierwsze nawet jest szybsze.

    Wyłącznie gdy całą resztę, o której piszesz wyżej, robi za Ciebie zatrudniony na czarno Filipińczyk.

    Pzdr.
  • klemens1 23.05.19, 09:23
    carnivore69 napisał:

    > > Wyjęcie z bagażu, odetkanie ustnika.
    > > Wyjęcie z barku, odkręcenie korka.
    > > To pierwsze nawet jest szybsze.
    >
    > Wyłącznie gdy całą resztę, o której piszesz wyżej, robi za Ciebie zatrudniony n
    > a czarno Filipińczyk.

    Czyli wg ciebie wyjęcie z plecaka butelki, odetkanie kciukiem pokrywy i wyciągnięcie zębami ustnika jest tak absorbujące i męczące, że lepiej zapłacić te kilkanaście PLN za wodę z barku?
    Po którą trzeba pójść i jeszcze nakrętkę odkręcić - nie żeby było to jakieś skomplikowane, ale ty tu wyznaczasz poziom odniesienia.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 23.05.19, 11:22
    > Czyli wg ciebie wyjęcie z plecaka butelki, odetkanie kciukiem pokrywy i wyciągn
    > ięcie zębami ustnika jest tak absorbujące i męczące, że lepiej zapłacić te kilk
    > anaście PLN za wodę z barku?

    Skoro o myciu i parzeniu nie wspominasz, to rzeczywiście gratuluję Filipińczyka. (No, ale wtedy musisz dorzucić część jego kosztu do całej imprezy, więc butelka z barku staje się konkrurencyjna.)

    > Po którą trzeba pójść i jeszcze nakrętkę odkręcić - nie żeby było to jakieś sko
    > mplikowane, ale ty tu wyznaczasz poziom odniesienia.

    Jesteś tutaj jedynym, któremu w ogóle przyszłoby do glowy nazwanie pójścia po butelkę i odkręcenia nakrętki "skomplikowanym". Więc już nie pogrążaj się lepiej pisząc o poziomach odniesienia.

    Pzdr.
  • klemens1 23.05.19, 13:44
    carnivore69 napisał:

    > > Czyli wg ciebie wyjęcie z plecaka butelki, odetkanie kciukiem pokrywy i w
    > yciągn
    > > ięcie zębami ustnika jest tak absorbujące i męczące, że lepiej zapłacić t
    > e kilk
    > > anaście PLN za wodę z barku?
    >
    > Skoro o myciu i parzeniu nie wspominasz

    Mycie to opłukanie raz dziennie. Parzenie raz na tydzień.
    A tygodniowo mogę przefiltrować prawie 40 litrów wody.
    W ciepłe dni na wyjeździe ze 2 litry dziennie się wypije. To sobie policz, ile tych buteleczek po 15 PLN z barku trzeba wydoić.

    > Jesteś tutaj jedynym, któremu w ogóle przyszłoby do glowy nazwanie pójścia po b
    > utelkę i odkręcenia nakrętki "skomplikowanym". Więc już nie pogrążaj się lepiej
    > pisząc o poziomach odniesienia.

    To ty wyjęcie butelki z plecaka i otworzenie jej jednym palcem nazywasz skomplikowanym. Jak wobec tego nazwać podejście do barku i odkręcenie nakrętki?
    Moja ocena odnosi się do twojej i tego, co ty nazywasz skomplikowaniem. Bo osobiście faktycznie nigdy by mi do łba nie przyszło, że napicie się z barku hotelowego jest skomplikowane.

    btw. Czy zauważasz, jak do upadłego bronisz tego stylu, o którym pisałem? Byle tylko zapłacić za to samo dużo więcej - właśnie tego bronisz i wskazujesz, jakież to ma niesamowite zalety ...

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 23.05.19, 14:15
    Czyli jeden woli styl kempingowy, inny nie, i tyle. (NB, choć nie ma to nic do rzeczy, 40 litrów wody z barku to nie wiem czy przez ostatnie 5 lat wypiłem.)

    > btw. Czy zauważasz, jak do upadłego bronisz tego stylu, o którym pisałem? Byle
    > tylko zapłacić za to samo dużo więcej - właśnie tego bronisz i wskazujesz, jaki
    > eż to ma niesamowite zalety ...

    To Ty w nieuprawniony sposób próbujesz postawić znak równoważności między "lemingozą" (czyli bezrefleksyjnym podążąniem za trendami połaczonym z chęcia imponowania komuś) a po prostu docenianiem wygody pewnych rozwiązań. Dla Ciebie dany problem decyzyjny ma takie rozwiązanie, dla kogo innego - przy innych wejściowych parametrach - inne. Zdaj sobie sprawę z tego, że zachowania ktore obserwujesz da się zracjonalizować również innymi mechanizmami, niż te o których piszesz w co drugim wątku.

    Pzdr.
  • klemens1 23.05.19, 15:00
    carnivore69 napisał:

    > Czyli jeden woli styl kempingowy, inny nie, i tyle. (NB, choć nie ma to nic do
    > rzeczy, 40 litrów wody z barku to nie wiem czy przez ostatnie 5 lat wypiłem.)

    Styl kempingowy to pewne niewygody - a tu butelkę filtrującą otwiera się łatwiej niż zwykłą. I korek nie wypadnie, nie pobrudzi się i nie trzeba go będzie szukać.

    > > btw. Czy zauważasz, jak do upadłego bronisz tego stylu, o którym pisałem?
    > Byle
    > > tylko zapłacić za to samo dużo więcej - właśnie tego bronisz i wskazujesz
    > , jaki
    > > eż to ma niesamowite zalety ...
    >
    > To Ty w nieuprawniony sposób próbujesz postawić znak równoważności między "lemi
    > ngozą" (czyli bezrefleksyjnym podążąniem za trendami połaczonym z chęcia impono
    > wania komuś) a po prostu docenianiem wygody pewnych rozwiązań.

    Tylko że tu żadnej wygody nie ma. Jest tylko cena.
    No i inna temperatura, jeżeli właśnie przyszedłeś do pokoju z butelką - wtedy trzeba się przeobrazić w trapera i przeżyć traumę związaną z nalaniem zimnej wody do butelki. To faktycznie będzie bardziej skomplikowane. I warte wydania kilkunastu PLN żeby wypić taką samą wodę z barku.

    > Zdaj sobie sprawę z tego, że zachowania ktore obserwujes
    > z da się zracjonalizować również innymi mechanizmami, niż te o których piszesz
    > w co drugim wątku.

    Ciekawi mnie, gdzie jest ta granica.
    Jak woda w barku będzie kosztować 100 PLN, to też weźmiesz? 1000 PLN? Racjonalizuj.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 23.05.19, 15:58
    > Tylko że tu żadnej wygody nie ma.

    Jest. Wprawdzie - jaki widać - wyłącznie poza klemensim światem, jednak nie zmienia to ogólnego obrazu.

    > Ciekawi mnie, gdzie jest ta granica.
    > Jak woda w barku będzie kosztować 100 PLN, to też weźmiesz? 1000 PLN? Racjonali
    > zuj.

    Poza klemensim światem ludzie mają różne preferencje (i te mogą się zmieniać w czasie i w zależności od okoliczności), więc jednej uniwersalnej granicy nie ma.

    Trolujesz, Klemens, bo nie wierzę, że lemingoza (zdefiniowana powyżej) i preferencja wygody (niech będzie nawet graniczącej z lenistwem czy, hipotetycznie, połączonej z kiepskim planowaniem) to dla Ciebie to samo.

    Pzdr.
  • klemens1 23.05.19, 16:30
    carnivore69 napisał:

    > > Tylko że tu żadnej wygody nie ma.
    >
    > Jest. Wprawdzie - jaki widać - wyłącznie poza klemensim światem, jednak nie zmi
    > enia to ogólnego obrazu.

    Odkręcenie nakrętki jest nieporównywalnie bardziej wygodne niż odetkani pokrywki butelki.
    Mimo że nakrętka może spaść i się pobrudzić, może się poturlać pod łóżko itp.

    > > Ciekawi mnie, gdzie jest ta granica.
    > > Jak woda w barku będzie kosztować 100 PLN, to też weźmiesz? 1000 PLN? Rac
    > jonali
    > > zuj.
    >
    > Poza klemensim światem ludzie mają różne preferencje (i te mogą się zmieniać w
    > czasie i w zależności od okoliczności), więc jednej uniwersalnej granicy nie ma.

    Czyli mamy klucz do zarabiania kasy. Myślałem, że chodzi o coś więcej, ale nie.
    Jeszcze w to nie wierzę.

    > Trolujesz, Klemens, bo nie wierzę, że lemingoza (zdefiniowana powyżej) i prefer
    > encja wygody (niech będzie nawet graniczącej z lenistwem czy, hipotetycznie, po
    > łączonej z kiepskim planowaniem) to dla Ciebie to samo.

    Ale nie twierdzę, że to to samo.
    Chociaż leming też jest trochę wygodny - woli żeby mu powiedzieć, co sam preferuje, zamiast to sprawdzić.
    Tak, są tacy, którzy nienawidzą gdy w czasie jazdy trzęsie, ale felg 19" nigdy nie zamienią na 17.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • qqbek 22.05.19, 12:35
    Ale po damski chuj butelka filtrująca, w której woda stoi pół dnia i robi za pożywkę dla filmu bakteryjnego (to samo z filtrem)?
    Wodę pitną masz w kranie. Non-stop.
    Do barku to się sięga po inne napoje.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • klemens1 22.05.19, 13:20
    qqbek napisał:

    > Ale po damski chuj butelka filtrująca, w której woda stoi pół dnia i robi za po
    > żywkę dla filmu bakteryjnego (to samo z filtrem)?

    Nic się nie dzieje. Raz na tydzień trzeba filtr wyparzyć.
    W gorących krajach w lato jest jak znalazł - uzupełnia się wodę co 2 godziny albo częściej i wysikuje, co zapobiega kamicy nerkowej.
    A skoro o kamicy mowa - filtr zmiękcza wodę, a jest ona z reguły twarda, zwłaszcza w miejscach blisko morza.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • qqbek 22.05.19, 13:33
    klemens1 napisał:

    > Nic się nie dzieje. Raz na tydzień trzeba filtr wyparzyć.
    No tak, dotykasz tego ustami kilka(dziesiąt) razy dziennie, ale wyparzyć wystarczy raz na tydzień.

    > W gorących krajach w lato jest jak znalazł - uzupełnia się wodę co 2 godziny al
    > bo częściej i wysikuje, co zapobiega kamicy nerkowej.
    Tu się zgodzę. Im cieplej, tym więcej trzeba pić, żeby zapobiec kamicy nerkowej.

    > A skoro o kamicy mowa - filtr zmiękcza wodę, a jest ona z reguły twarda, zwłasz
    > cza w miejscach blisko morza.
    Ale twarda woda to woda bardziej zmineralizowana, zdrowsza.
    O ile nie zawiera nadmiernej ilości magnezu i żelaza raczej nie pogorszy twojego zdrowia w żaden sposób.
    Miękka woda jest dobra, jak chcesz sobie skarpety wyprać.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • klemens1 22.05.19, 13:39
    qqbek napisał:

    > klemens1 napisał:
    >
    > > Nic się nie dzieje. Raz na tydzień trzeba filtr wyparzyć.
    > No tak, dotykasz tego ustami kilka(dziesiąt) razy dziennie, ale wyparzyć wystar
    > czy raz na tydzień.

    To, że po całym dniu butelkę się myje, wydawało mi się oczywiste.
    Poza tym zwykła ekologia - ileż tego plastiku masz zamiar "wyprodukować" dla stworzeń oceanicznych, żeby się porządnie napić?

    > > A skoro o kamicy mowa - filtr zmiękcza wodę, a jest ona z reguły twarda,
    > zwłasz
    > > cza w miejscach blisko morza.
    > Ale twarda woda to woda bardziej zmineralizowana, zdrowsza.
    > O ile nie zawiera nadmiernej ilości magnezu i żelaza raczej nie pogorszy twojeg
    > o zdrowia w żaden sposób.
    > Miękka woda jest dobra, jak chcesz sobie skarpety wyprać.

    Jakoś nie wydaje mi się, żeby ten filtr spowodował, że woda nie będzie zdrowa. Minerały najlepiej przyjmować z pożywieniem - jednak ten wapń na nerki w upale za zdrowo nie działa. I jeszcze witamina D się kreuje, a ona lubi z wapnia robić użytek.


    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • vogon.jeltz 23.05.19, 10:49
    > ileż tego plastiku masz zamiar "wyprodukować"
    > dla stworzeń oceanicznych, żeby się porządnie napić?

    Kurważ, chyba pierwszy raz napisałeś coś sensownego!
  • klemens1 23.05.19, 13:46
    vogon.jeltz napisał:

    > > ileż tego plastiku masz zamiar "wyprodukować"
    > > dla stworzeń oceanicznych, żeby się porządnie napić?
    >
    > Kurważ, chyba pierwszy raz napisałeś coś sensownego!

    A to ciekawe, bo jak piszę coś zawodowo na różne tematy, to wszyscy oceniają, że jest to sensowne.
    Może po prostu mój przekaz jest tu zbyt skomplikowany?

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • vogon.jeltz 23.05.19, 14:12
    > A to ciekawe, bo jak piszę coś zawodowo na różne tematy,
    > to wszyscy oceniają, że jest to sensowne.
    > Może po prostu mój przekaz jest tu zbyt skomplikowany?

    Może zawodowo masz mało wymagających odbiorców?
  • klemens1 23.05.19, 14:48
    vogon.jeltz napisał:

    > > A to ciekawe, bo jak piszę coś zawodowo na różne tematy,
    > > to wszyscy oceniają, że jest to sensowne.
    > > Może po prostu mój przekaz jest tu zbyt skomplikowany?
    >
    > Może zawodowo masz mało wymagających odbiorców?

    Systemy back-endowe banków są mało wymagające?


    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • vogon.jeltz 23.05.19, 14:52
    > Systemy back-endowe banków są mało wymagające?

    Systemy nie, ale ja nie pisałem nic o systemach.
  • klemens1 23.05.19, 14:55
    vogon.jeltz napisał:

    > > Systemy back-endowe banków są mało wymagające?
    >
    > Systemy nie, ale ja nie pisałem nic o systemach.

    Pisałeś, że mam mało wymagających odbiorców. To teraz się domyśl, co to za odbiorcy.


    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • vogon.jeltz 23.05.19, 15:19
    > Pisałeś, że mam mało wymagających odbiorców. To teraz się domyśl, co to za odbiorcy.

    W zależności od tego, na którym poziomie jesteś, możesz produkować albo technobełkot, którego nikt poza twoimi współpracownikami i bezpośrednimi przełożonymi i tak nie zrozumie, albo okrągły bulszit dla wyższych szarż, zapewniający, że wszystko idzie w najlepszym porządku i zgodnie z harmonogramem, bez wnikania w technikalia. To istotnie nie są wymagający odbiorcy (mind you, oceniam tutaj poziom i wymagane zdolności komunikacyjne, nie twoje "twarde" kompetencje zawodowe).
  • klemens1 23.05.19, 16:26
    vogon.jeltz napisał:

    > > Pisałeś, że mam mało wymagających odbiorców. To teraz się domyśl, co to z
    > a odbiorcy.
    >
    > W zależności od tego, na którym poziomie jesteś, możesz produkować albo technob
    > ełkot, którego nikt poza twoimi współpracownikami i bezpośrednimi przełożonymi
    > i tak nie zrozumie, albo okrągły bulszit dla wyższych szarż, zapewniający, że w
    > szystko idzie w najlepszym porządku i zgodnie z harmonogramem, bez wnikania w t
    > echnikalia. To istotnie nie są wymagający odbiorcy (mind you, oceniam tutaj poz
    > iom i wymagane zdolności komunikacyjne, nie twoje "twarde" kompetencje zawodowe
    > ).

    Nie domyśliłeś się. Spróbuj poprosić kogoś o pomoc.


    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • hukers 23.05.19, 14:31
    klemens1 napisał:

    > vogon.jeltz napisał:
    >
    > > > ileż tego plastiku masz zamiar "wyprodukować"
    > > > dla stworzeń oceanicznych, żeby się porządnie napić?
    > >
    > > Kurważ, chyba pierwszy raz napisałeś coś sensownego!
    >
    > A to ciekawe, bo jak piszę coś zawodowo na różne tematy, to wszyscy oceniają, ż
    > e jest to sensowne.
    > Może po prostu mój przekaz jest tu zbyt skomplikowany?


    Twój przekaz, jest tak samo skomplikowany, jak przekaz Misiaczka.
  • klemens1 23.05.19, 14:56
    hukers napisał:

    > Twój przekaz, jest tak samo skomplikowany, jak przekaz Misiaczka.

    A mimo to niektórzy nadal myślą, że jak ktoś kupi co innego niż ja, to wg mnie jest frajerem/pedałem/lemingiem.
    Więc widocznie jednak przekaz jest zbyt skomplikowany.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • vogon.jeltz 23.05.19, 15:21
    > Więc widocznie jednak przekaz jest zbyt skomplikowany.

    Albo to z twoimi zdolnościami komunikacyjnymi jest coś mocno nie tak, skoro nikt cię tu nie rozumie.
  • klemens1 23.05.19, 16:26
    vogon.jeltz napisał:

    > > Więc widocznie jednak przekaz jest zbyt skomplikowany.
    >
    > Albo to z twoimi zdolnościami komunikacyjnymi jest coś mocno nie tak, skoro nik
    > t cię tu nie rozumie.

    Ale to miejsce jest wyjątkiem, a nie regułą. Więc swoimi zdolnościami komunikacyjnymi bym się tak nie przejmował.


    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • qqbek 23.05.19, 14:18
    klemens1 napisał:

    > To, że po całym dniu butelkę się myje, wydawało mi się oczywiste.
    Filtra do zmywarki przecież nie wsadzę.

    > Poza tym zwykła ekologia - ileż tego plastiku masz zamiar "wyprodukować" dla st
    > worzeń oceanicznych, żeby się porządnie napić?
    Widać jak traktujesz swoich interlokutorów.
    No jak byś mi z plaskacza w mordę teraz dał.
    Czy ja, przynajmniej ze dwa razy, w powyższej dyskusji nie podkreśliłem przypadkiem, że pijam kranówę (prawie wyłącznie)?

    > Jakoś nie wydaje mi się, żeby ten filtr spowodował, że woda nie będzie zdrowa.
    > Minerały najlepiej przyjmować z pożywieniem - jednak ten wapń na nerki w upale
    > za zdrowo nie działa. I jeszcze witamina D się kreuje, a ona lubi z wapnia robi
    > ć użytek.
    Ja mam poważne obawy co do samego filtra :)
    Co do tego, że woda z kranu jest zdrowa nie mam zaś najmniejszych wątpliwości.
    A na nerki dużo gorzej od wapnia robi picie zbyt małych ilości płynów, czy też picie w upały (ale nie tylko w upały) alkoholu.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • klemens1 23.05.19, 14:53
    qqbek napisał:

    > > To, że po całym dniu butelkę się myje, wydawało mi się oczywiste.
    > Filtra do zmywarki przecież nie wsadzę.

    Filtra się nie myje - to węgiel aktywny.
    Wyparza się go raz w tygodniu.

    > > Poza tym zwykła ekologia - ileż tego plastiku masz zamiar "wyprodukować"
    > dla st
    > > worzeń oceanicznych, żeby się porządnie napić?
    > Widać jak traktujesz swoich interlokutorów.
    > No jak byś mi z plaskacza w mordę teraz dał.
    > Czy ja, przynajmniej ze dwa razy, w powyższej dyskusji nie podkreśliłem przypad
    > kiem, że pijam kranówę (prawie wyłącznie)?

    Ale mowa chyba o butelce z filtrem vs barek w hotelu?
    Sprawdziłem, że wtrąciłeś się z kontekstem butelka vs kranówa, ale nie kranówa jest tu alternatywą.

    > Ja mam poważne obawy co do samego filtra :)
    > Co do tego, że woda z kranu jest zdrowa nie mam zaś najmniejszych wątpliwości.

    W Polsce woda jest bardzo dobra. Ale w krajach śródziemnomorskich już nie.
    No i dochodzi kwestia jakości wody na wyjściu z kranu, a nie na wejściu do budynku. Tam mają wszystko generalnie stare i do remontu - rury pewnie też. Wolę filtrować.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • qqbek 17.05.19, 23:08
    Niech zgadnę - jak pijesz piwo, to kupujesz Harnasia lub inny napój piwopodobny (np. Tatrę), bo przecież po co przepłacać za "pedalskie piwa rzemieślnicze"?
    Jak wino, to bułgarską Sofię, a nie coś smakującego jak wino?

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • klemens1 18.05.19, 08:48
    qqbek napisał:

    > Niech zgadnę - jak pijesz piwo, to kupujesz Harnasia lub inny napój piwopodobny
    > (np. Tatrę), bo przecież po co przepłacać za "pedalskie piwa rzemieślnicze"?
    > Jak wino, to bułgarską Sofię, a nie coś smakującego jak wino?
    >

    A wydawało się, że nie jesteś tępakiem.
    Tak w temacie - piwo to generalnie szczyny, dobre piwo faktycznie kosztuje więcej i JEST różnica w jakości za różnicę w cenie.
    Wino akurat kupuję tanie i lepsze od wielu "markowych" - a konkretnie mołdawskie.
    Z mocniejszych whiskey - Jim Beam, a najczęściej Jack Daniels.

    Silnik elektryczny w rowerze i baterię mam z tych trochę lepszych - bateria np. 840 Wh.
    Sakwa na rower - nie pamiętam marki - ok. 240 PLN (warta tej ceny, chociaż teraz są tańsze zamienniki, jak kupowałem, to nie było).
    Belki bazowe na dach to Thule Wingbar, czyli chyba najdroższe - ale rzeczywiście czuć (a właściwie słychać), za co się płaci. Uchwyty - Thule Proride 598.
    Telefon - samsung J6, tak samo płynnie działa jak iPhone, który składa się głównie z marży.

    Generalnie jestem w stanie zapłacić dużo więcej pod warunkiem, że dużo więcej dostanę. A - nie ukrywam - lubię dostawać dużo więcej.
    Marki premium samochodów dużo więcej nie dają. A kosztują kilka razy tyle co normalny samochód. Jedyne, co dają, to januszowe poczucie nobilitacji, którym się osobiście brzydzę.
    Cała filozofia. Wbij sobie do łba i nie zadawaj więcej durnych pytań, które w twoim mniemaniu są zapewne błyskotliwe i - o zgrozo - ironiczne.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • qqbek 19.05.19, 00:22
    Jak można pić te szczyny z kukurydzy, zwane burbonem?

    Jak już coś mocniejszego piję, to dobrą wódkę (ostatnio Baczewski), albo słodową whisky (tak, bez "e" w nazwie, dodawanie "e" do żywności najczęściej kończy się źle).

    Wydawało mi się, że jesteś bezguściem.
    I się nie pomyliłem.
    Ale tego, że będziesz mi imputował tępotę tylko dlatego, że zgadłem, że zamiast dobrego Bordeaux czy Chianti pijesz jakieś słodkawe mołdawskie winka, tego się nie spodziewałem.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • car_fox 19.05.19, 02:15
    Jak widac nie piles dobrego Burbona. a wiec badz ostrozny z ocenami.
    A i generalizowanie ze kazde wino z marka Boredeaux czy Chianti jest super to przesada.
    Wina dobre sa te ktore NAM smakuja.
  • qqbek 19.05.19, 02:22
    Pijam whisky.
    Słodową.
    Nie whiskey.
    A "dobry burbon" to oksymoron.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • car_fox 19.05.19, 02:40
    Ktos kiedys powiedzial.
    "A little knowledge is a dangerous thing"....

    Dobry Burbon to nie oksymoron - to fakt..
    Jest wielu zwolennikow poniewaz nie to dobre co dobre ale co komu smakuje.

    Ja osobscie tez preferuje Whiskey niz Burbon ale mowie ci za sa Burbony bardzo dobre.
  • klemens1 19.05.19, 12:12
    Czytałem, jak robili kiedyś eksperyment z winami - wzięli zawodowych kiperów i dali im jakieś nowe smaki - zarówno te bardzo drogie jak i te plebejskie.
    Chłopaki pogubili się kompletnie - totalna losowość, co ile kosztuje i co jest gustowne.

    Podobnie zrobili kiedyś eksperyment z podobnie wyglądającymi dżinsami za ok. 30 i kilkanaście razy więcej PLN.
    Wystawili je bez cen, po czym pytali przechodniów, które są droższe. Rozkład ocen 50:50.

    Eksperymentów, gdzie po dodaniu ceny ludzie twierdzili, że te droższe są lepsze, było bez liku. Oczywiście gdy cenę zamieniono, oceny też się zmieniały.

    I wiecie oczywiście, że kiedyś aluminium było droższe niż srebro? Władca wpierdzielał żarcie aluminiową łyżką, a dworzanie srebrnymi. Kwestia umowy - nic więcej.

    Nie wiem, jakie trzeba mieć jeszcze dowody na to, że te "gusta" i "premium" są dla pajaców, którzy próbują się dowartościowywać.



    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • vogon.jeltz 20.05.19, 16:43
    > Podobnie zrobili kiedyś eksperyment z podobnie wyglądającymi dżinsami za
    > ok. 30 i kilkanaście razy więcej PLN. Wystawili je bez cen, po czym pytali
    > przechodniów, które są droższe. Rozkład ocen 50:50.

    Akurat co jak co, ale z dżinsami to wyjdzie w praniu. Dosłownie. Te za 30 po kilku-kilkunastu cyklach będą wyglądały jak szmata. Te droższe - przeważnie - wytrzymają znacznie dłużej. Ale! Raz, że jest to ogólna reguła, od której jest sporo wyjątków. Miewałem już "markowe" gacie beznadziejnej jakości, ale też spodnie kupione na bazarze od Wietnamczyka za czapkę śliwek, które wytrzymywały dosłownie wszystko przez wiele lat. Dwa, że TCO tych tanich wciąż będzie niższy, bo bardziej opłaca się wydać 30 zeta raz na rok niż 250 raz na pięć lat. Ale koszt to nie wszystko, warto, żeby też jakoś wyglądały, nie?
  • klemens1 20.05.19, 18:33
    vogon.jeltz napisał:

    > > Podobnie zrobili kiedyś eksperyment z podobnie wyglądającymi dżinsami za
    > > ok. 30 i kilkanaście razy więcej PLN. Wystawili je bez cen, po czym pytal
    > i
    > > przechodniów, które są droższe. Rozkład ocen 50:50.
    >
    > Akurat co jak co, ale z dżinsami to wyjdzie w praniu. Dosłownie. Te za 30 po ki
    > lku-kilkunastu cyklach będą wyglądały jak szmata.

    Mój błąd, że zapomniałem dodać - dżinsy były niemiłosiernie maltretowane i prane.


    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • klemens1 19.05.19, 12:07
    qqbek napisał:

    > Jak można pić te szczyny z kukurydzy, zwane burbonem?

    A co w nich jest nie tak? Słaba nobilitacja dla wieśniaka?
    Jacka wypiłem kiedyś 0.7 i następnego dnia NIC nie czułem. A podejrzewam, że nie jestem takim spaślakiem jak ty.

    > Wydawało mi się, że jesteś bezguściem.
    > I się nie pomyliłem.
    > Ale tego, że będziesz mi imputował tępotę tylko dlatego, że zgadłem, że zamiast
    > dobrego Bordeaux czy Chianti pijesz jakieś słodkawe mołdawskie winka, tego się
    > nie spodziewałem.

    I znowu - w czym te twoje Bordeaux czy Chianti są lepsze od mołdawskich oprócz poczucia (błędnego), że jesteś ponad innymi?

    Używam rzeczy dobrych albo bardzo dobrych. To coś ma odpowiadać mojej osobie, a nie jakimś modom, ogólnym gustom itp. pierdołom dla niedowartościowanych pajaców.
    Jesteś zwykłym wieśniakiem, któremu ogół narzucił, co jest gustowne a co nie i tego się trzymasz. Czyli stałeś się niewolnikiem pewnym sztucznych norm, które wymyślone dla jednostek, mających ogromną potrzebę dowartościowania się.

    > Nie wiem też, po co mi wyliczasz co masz... Samsungi to kojarzę S, nie wiem co
    > to takiego J.

    Czyli jednak tępy jesteś.
    Wyliczam, żebyś zobaczył, że kupuję zarówno rzeczy najdroższe w swojej klasie, przeciętnie drogie jak i najtańsze. Bo ja się nauczyłem, że jakość nie zawsze idzie w parze z ceną. Sprawdzam, co dostanę w zamian za więcej wydanych pieniędzy. Najczęściej jest to poczucie, że wydałem więcej pieniędzy - wtedy takiego zakupu nie dokonam. Ty dokonasz, bo przecież wmówili ci "gust".

    > No, ale ja swój telefon kupiłem w 2017 roku, ty rok później.
    > A mój "staruch" nadal bije twój na łopatki... właściwie we wszystkim poza przek
    > ątną ekranu 😁

    Facet, ty z przedszkola spierdoliłeś, że takie rzeczy piszesz?
    Kupujesz telefon po to, żeby pokazać innym, że twój telefon jest lepszy?
    Jednak we wsi pozostaniesz na zawsze.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl


    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • qqbek 19.05.19, 12:33
    Nie kołku, telefon to dla mnie nieodzowne narzędzie pracy.
    Czasami od tego, jak szybko otworzę dokument i go wycenię zależy też to, czy dostanę dane zlecenie, czy też nie. A w mojej branży często pliki ważą po 100 MB i więcej. W wypadku taniego telefonu z oferty promocyjnej operatora bym 5 minut czekał na otwarcie czegoś takiego, o płynnym przejrzeniu nie wspomnę.
    A akurat to co mam (XZ1 Compact) wygląda tak, że nikt nie powie, że to jest telefon z "górnej półki cenowej". Wprost odwrotnie, wygląda jak najtańsze g. za 250 złotych z marketu (mały wyświetlacz, duże ramki, plastykowa obudowa). A, że w środku jest najmocniejszy chipset 2017 roku (Snapdragon 835), 4 GB pamięci, a do tego nie muszę się martwić tym, że mi gdzieś na deszczu, czy w kieszeni zamoknie, bo spokojnie mogę go wrzucić nawet do basenu - to wie może jedna osoba na kilkadziesiąt.

    Drobna rada co do Samsungów J - jak chcesz coś naprawdę dobrego w dobrej cenie, to zainteresuj się marką Pocophone firmy Xiaomi.

    Co do wina - widzę, że masz tak jak z plastikami w Śkodzie, nie zamierzam dalej dyskutować, bo to mija się z celem. Zresztą ja nie pijam wina za 150 czy 200 złotych butelka, tylko takie za góra 50-60. Wyobraź sobie, że są wsioki i frajerzy, którzy potrafią dać za wino kilkanaście tysięcy złotych. Piją pewnie przez słomkę, którą sobie z butów specjalnie w tym celu wyciągają 😜

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • hukers 19.05.19, 14:42
    qqbek napisał:


    > A akurat to co mam (XZ1 Compact) wygląda tak, że nikt nie powie, że to jest tel
    > efon z "górnej półki cenowej". Wprost odwrotnie, wygląda jak najtańsze g. za 25
    > 0 złotych z marketu (mały wyświetlacz, duże ramki, plastykowa obudowa). A, że w
    > środku jest najmocniejszy chipset 2017 roku (Snapdragon 835), 4 GB pamięci, a
    > do tego nie muszę się martwić tym, że mi gdzieś na deszczu, czy w kieszeni zamo
    > knie, bo spokojnie mogę go wrzucić nawet do basenu - to wie może jedna osoba na
    > kilkadziesiąt.

    Z tym basenem to uważaj, bo ja ten model kupiłem parę lat temu, tuż przed feriami. Ns ferie wyjechaliśmy do jakiegoś hotelu z basenem, a że ta wodoszczelność to była wtedy nowość, to córki poszły nagrywać coś na basen pod wodą. Wracają po godzinie z telefonem out of order. Tydzień byłem bez telefonu, bo nie dało się go włączyć, na szczęście wymienili mi go nowy, na gwarancji, bo miał raptem chyba trzy dni.
  • car_fox 19.05.19, 18:39
    Ja tam wole Samsunga od iPhona ale mam Samsunga S9...
    Probowalem iPhony i jakos mi nie leza - nic nie mozna sobie ustawiec po swojemu - kazdy iPhone taki sam.
  • klemens1 19.05.19, 19:24
    qqbek napisał:

    > Nie kołku, telefon to dla mnie nieodzowne narzędzie pracy.

    Ale co z tego? Jak ma lepsze parametry i takich potrzebujesz, to bardzo dobrze.
    Wielu ludzi kupuje te ajfony po to, by mieć ajfona, a nie po to, by wykorzystywać jego możliwości.
    Nawet nalepki dają w zestawie.

    > Drobna rada co do Samsungów J - jak chcesz coś naprawdę dobrego w dobrej cenie,
    > to zainteresuj się marką Pocophone firmy Xiaomi.

    Ten samsung to trochę "zdobyczny" - po prostu mogłem go mieć za darmo (legalnie) i mi odpowiada.
    Gdybym kupował sobie, to xiaomi redmi 5 albo następcę. Z 64 GB dyskiem minimum.

    > Co do wina - widzę, że masz tak jak z plastikami w Śkodzie, nie zamierzam dalej
    > dyskutować, bo to mija się z celem. Zresztą ja nie pijam wina za 150 czy 200 z
    > łotych butelka, tylko takie za góra 50-60.

    Owszem, niektóre są całkiem dobre. Ale w tych mołdawskich najlepsze jest to, że nawet jak się wypije dużo, to ja się czuję dobrze. A mam akurat to nieszczęście, że na jakość alkoholu jestem uczulony - i to fizjologicznie, a nie emocjonalnie.

    > Wyobraź sobie, że są wsioki i frajer
    > zy, którzy potrafią dać za wino kilkanaście tysięcy złotych. Piją pewnie przez
    > słomkę, którą sobie z butów specjalnie w tym celu wyciągają 😜

    Przypomniała mi się jedna z ostatnich scen z "Iluzja 2", gdy boss wyciągnął szampana i został podsumowany.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • nousecomplaining 19.05.19, 19:39
    > Czasami od tego, jak szybko otworzę dokument i go wycenię zależy też to, czy dostanę dane zlecenie, czy też nie.
    W innym wątku pisałeś, że się nie musisz reklamować, bo praca przychodzi do ciebie, a tu nagle pięć minut decyduje o dostaniu zlecenia?
    Pajacujesz pajacyku.
  • qqbek 19.05.19, 20:06
    Nie widzę sprzeczności.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • vogon.jeltz 20.05.19, 17:15
    > A w mojej branży często pliki ważą po 100 MB i więcej. W wypadku taniego telefonu
    > z oferty promocyjnej operatora bym 5 minut czekał na otwarcie czegoś takiego,
    > o płynnym przejrzeniu nie wspomnę.

    Bez przesady. O ile nie mówimy o najtańszych słuchawkach z Biedronki, tylko o średniaku pokroju Pocophone, to o wiele większy wpływ na czas, w jakim uda ci się przejrzeć dokument, będzie miał czas downloadu czyli faktycznie zasięg i jakość połączenia LTE operatora, z którego usług korzystasz, niż szybkość samego smartfona.
  • qqbek 20.05.19, 20:39
    Oj, dyskutowałbym tutaj.
    Zwłaszcza w wypadku plików edytowalnych z grafikami i obiektami osadzonymi.
    Choć rzeczywiście szybkość połączenia też nie jest bez znaczenia.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • qqbek 19.05.19, 00:36
    Nie wiem też, po co mi wyliczasz co masz... Samsungi to kojarzę S, nie wiem co to takiego J.
    A od dawna jestem fanbojem "kompaktów" Sony i już mnie kurwica bierze, że kolejnego właśnie nie wypuścili (mam XZ1 Compact i nie było się sensu przesiadać na XZ2 Compact... a przy XZ3 olali "malucha" - muszę przez to poczekać na XZ4 Compact).

    No, ale ja swój telefon kupiłem w 2017 roku, ty rok później.
    A mój "staruch" nadal bije twój na łopatki... właściwie we wszystkim poza przekątną ekranu 😁

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • car_fox 19.05.19, 02:33
    "piwo to generalnie szczyny" - moze jak wypijesz piwo z butelki a nie z nocnika to zmienisz zdanie?
    Piwosze mowia podobnie o winach i coli....

    ajajajaj...
    "samsung J6, tak samo płynnie działa jak iPhone, który składa się głównie z marży."

    No nie kompromituj sie.. Na piwie sie nie znasz jak sam mowisz, na winach wyglada ze tez nie a wiec po co dodawac telefony?

    "Generalnie jestem w stanie zapłacić dużo więcej pod warunkiem, że dużo więcej dostanę. A - nie ukrywam - lubię dostawać dużo więcej."

    O tu brzmisz bardziej logicznie i to zupelnie nie pasuje do tego co napisales wczesniej..
    tylko ze znow
    - "Z mocniejszych whiskey - Jim Beam, a najczęściej Jack Daniels." - tutaj "kupujesz" nie jakosc ale cene. To sa marki mniej wiecej takie jak na rodzimym gruncie Stoliczna czy Wyborowa. Std i nic nadzwyczajnego -

    "Marki premium samochodów dużo więcej nie dają. A kosztują kilka razy tyle co normalny samochód."

    Masz inna jak widac definicje "normalnego samochdu" niz klienci marek premium poniewaz oni maja wybor a jadak wybieraja te premium a wiec widocznie daja im "cos" wiecej? Bo premium auta za dizo wiecen niz "normalne" sprzedja sie nie tylko w Polsce a tam myslisz ze to tez "januszowie" je kupuja? Noe....




  • klemens1 19.05.19, 12:18
    car_fox napisał(a):

    > "samsung J6, tak samo płynnie działa jak iPhone, który składa się głównie z mar
    > ży."
    >
    > No nie kompromituj sie.. Na piwie sie nie znasz jak sam mowisz, na winach wygla
    > da ze tez nie a wiec po co dodawac telefony?

    No więc w czym iPhone jest lepszy? Konkrety, bez marudzeń.
    Sam wymienię - można płacić powyżej 50 PLN bez podawania PIN-u, ale to kwestia apple paya, nie samego iPhone'a jako takiego.

    > - "Z mocniejszych whiskey - Jim Beam, a najczęściej Jack Daniels." - tutaj "kup
    > ujesz" nie jakosc ale cene. To sa marki mniej wiecej takie jak na rodzimym grun
    > cie Stoliczna czy Wyborowa. Std i nic nadzwyczajnego -

    Ale mnie to nie obchodzi, jak to jest klasyfikowane. Mnie zwłaszcza Jack Daniels pasuje i mogę go dużo wypić bez konsekwencji. Sztuczne podziały mam głęboko w dupie.

    > Masz inna jak widac definicje "normalnego samochdu" niz klienci marek premium
    > poniewaz oni maja wybor a jadak wybieraja te premium a wiec widocznie daja im
    > "cos" wiecej?

    To takie samo pierniczenie jak "skoro postawili ograniczenie prędkości, to musi być jakiś powód".
    Wiesz, co daje więcej premium? Sam fakt, że jest premium i się przepłaca. To stary jak świat sposób na krojenie frajerów, którzy albo nie mają co z kasą zrobić, albo się posrają, ale nobilitować się muszą.
    I żeby nie było - jeździłem tymi "premium" (a6, chrysler 300c, volvo xc60, bmw i3). Jakoś niczego szczególnego w tej jeździe nie zauważyłem.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • car_fox 19.05.19, 18:34
    Ok, mysle ze Cie rozumiem.. Tzn ja rowumiem skad Twoje rozumwanie bo jestew w miare konswkwentny

    Jak nie widzisz roznicy pomiedzy J6 iPhone to nie bedziesz widzal pomiedzy Mercedesem i Toyota Camry i uwazqasz ze konstrukcja jednego i druggiego nie ma znaczenia poniewaz i jeden i drugi zalatwia to do czego jest stworzony... a za duperele placic sie ni eoplaca. I masz racje - wiele ludzi tak mysli a tych zwykle nie stac na Mercedesa. No i wimey ze przeciez to byt ksztaltuje nasz swiadomosc.
    A iPhona i Mercedesa kupuj glupole co nie maja co z kasa zrobic i do tego sa durni ze dadz sobie wsisnac wcale ni epelszy produkt za 3x wieksza cene...?
    No cos mozna i tak Swiat postrzegac ..... Tylko ze czesto ludzie przesiadja sie z Toyoty na Mercedesa i juz nigdy do Toyoty nie wsiadaja le odwrtniee to raczje rzadkosc..
    A wie cmoz ejednak "cos" w tym jest i to wiecej niz szpanowanie?

    No i przypomne ci ze ta Twoje cala lista wymienionych aut to nie klasa premium ale taka ze niektore chca byc czy pretenduja... atakim jak chrysler czy i3 to do klasy premium bardzo daleko...
    Tak ze oceniasz klasy premium nie znajc jej.. wiec nie dziwota ze masz troche znieksztalcony obraz. Przejedz sie MB klasy S, BMW 7-series, Audi 8 - tzn pojezdzij nimi i wtedy byc moze zauwazysz roznice..
    A jak nie to si enie rzejmuj - i nie gan tych co widza swiat inaczej..

    A jak Tobie JD pasuje i smakuje to pij go bo to najwazniejsze... i nie probuj nic innego bo to Ci moze zamacic w glowie... Ja kiedys tak uwazalem i sprobowalem innych - tych drozszych i teraz mam problem bo to co lubilem przez pol zycia nie smakuje za nic ... i teraz tak samo mam kaca jak za duzo wypije - a ze alkohol lepszy to wypijam wiecej .... tylko ze ten kac 3x wiekszy i 3x drozszy...
    Tak zepo czesci sie z Toba zgadzam..
    Nalezy kupic auto tanie i wtedy sie czesciej jezdzi autobusem, alkohl tez tani i bo sie go mniej wypije ...
    A smartfony w koncu to moze lpeiej kupoc tsnie i czesciej zamiast drogie ? Pprzeciez i tak w wiekoszosci tylko SMSy piszemy .....
  • poohdell 19.05.19, 19:33
    Ale macie wszyscy ból dupy. Aż miło współczuć.
  • klemens1 19.05.19, 19:34
    car_fox napisał(a):

    > Jak nie widzisz roznicy pomiedzy J6 iPhone to nie bedziesz widzal pomiedzy Merc
    > edesem i Toyota Camry i uwazqasz ze konstrukcja jednego i druggiego nie ma znac
    > zenia poniewaz i jeden i drugi zalatwia to do czego jest stworzony... a za dupe
    > rele placic sie ni eoplaca. I masz racje - wiele ludzi tak mysli a tych zwykle
    > nie stac na Mercedesa. No i wimey ze przeciez to byt ksztaltuje nasz swiadomos
    > c.

    Tak się nieszczęśliwie składa, że mnie stać.

    > Tylko ze czesto ludzie przesiadja s
    > ie z Toyoty na Mercedesa i juz nigdy do Toyoty nie wsiadaja le odwrtniee to rac
    > zje rzadkosc..

    Subtelne różnice - oto powód. Czują się tymi różnicami tak dowartościowani, że nie chcą wrócić w stan plebejski.

    > No i przypomne ci ze ta Twoje cala lista wymienionych aut to nie klasa premium
    > ale taka ze niektore chca byc czy pretenduja... atakim jak chrysler czy i3 to d
    > o klasy premium bardzo daleko...

    A co z a6?
    Co do i3 to spodziewałem się, że będzie trzęsło mniej niż w fabii.

    > Tak ze oceniasz klasy premium nie znajc jej.. wiec nie dziwota ze masz troche z
    > nieksztalcony obraz. Przejedz sie MB klasy S, BMW 7-series, Audi 8 - tzn poje
    > zdzij nimi i wtedy byc moze zauwazysz roznice..

    Na pewno zauważę i przyznaję, że tymi nie jeździłem.
    Ale nie o klasę S mi chodzi, lecz o odpowiadające rozmiarem czy rozstawem osi wersje "premium".
    Niestety, ale taki bmw i3 jest marką premium i powinien coś z siebie dawać więcej niż renault clio. Innymi słowy - pod każdym względem powinien być co najmniej tak samo dobry, a najlepiej lepszy. A nie jest.

    > Tak zepo czesci sie z Toba zgadzam..
    > Nalezy kupic auto tanie i wtedy sie czesciej jezdzi autobusem, alkohl tez tani
    > i bo sie go mniej wypije ...

    Prawdziwy fan kolarstwa będzie jeździł więcej i ciekawiej nawet na tańszym rowerze.

    > A smartfony w koncu to moze lpeiej kupoc tsnie i czesciej zamiast drogie ? Pprz
    > eciez i tak w wiekoszosci tylko SMSy piszemy .....

    No raczej.
    Niestety, nie zmienisz tego, że wszelkie marki premium w każdej dziedzinie mają frajersko wysoką marżę - i bynajmniej nie są frajerami ci, którzy tę marżę narzucają. Kupując premium, płacisz nikły procent za lepszą jakość i resztę frajerowego.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • engine8 19.05.19, 23:50
    Jesli by sie bylo naprawde STAC na auto type MB a niejedynie bloby cie stac to nie byloby takiej dyskusji.
    30 lat temu muslem podobnie kiedy musialme wazyc z rkach ile moge wydac i na jaki samochod i wtedy dl amnie nu bylo najmnjeszego sensu kupowac Merca bo Camry bylo wystarcjace....
    Ale kiedy nie musz rocic komprmisow i nasz na tyler aby bez bolu kuic jeden czy drugi to wtedy juz na to patrzysz zuepelmie inaczej i wlasnie te subtelne roznice maj wartosc za ktora zaplacisz....
    Przeszedlem przez to...

    Na temat A6 sie nie wypowiadam jako ze jak na razie Audi nie posiadalem to i# nie jest zadnym autem premium ale bardzo podstawowym autem elktrycznym
    i8 to juz premium.

    No i o tym czy auto jest premium czy tez nie nie decyduje rozstaw osi...

    A fan kolarstwa jezdzi tanszym rowerem po poboczu aby sie zatrzymac i ogladac jadacych kolarzy...
    Natomiast ktos kto jezdzi rowerem tak mniej wiecej powaznie i chce jezdzic jak kolarz to bedzie mial rower dopaswany do siebie pod kazdym wzgledem i nie bedzie szczedzil zlotowek i nie zaakcetuje zadnych kompromisow....

    Zdziwisz sie ze nie zawsze producenci zarabiaja najwiecej na modelach premium.
    No BMW najwiecej zarabia na modelach serii 3... i to nie tych M.
    Jak porownasz ile rzeczy BMW zmienia i ile dodaje pomiedzy modelem podstawowym 3 i M3 to zauwazylbyc ze o wiele wiecej zarobia na 3-ce.. Ale M zwykle kupuja ci co wiedza i doceniaja to co je rozni i nie maja proablemu za to zaplacic jesli im to jest potrzebne albo po prostu to chca miec.

    Podam ci taki przyklad z wlasnego podworka.
    LAt temu wile kupilem zonie nowiutka Camry i absolutnie ja uwielbiala.. Najlepszym najwygodzniejszy najbardzij niezawodne auto jakim dotychczas jezdzila....
    somie zas za podobna cene kupile uzywane BMW... Oc co to bylo za gadanie i narzkanaie jakie to ja nierozsadne decycje podejmuje etc etc....
    Nie mielo po roku kiedy naraz kluczyki do BMW rano znikaly a od Camry lezaly dla tego so cie spoznil.
    Zaczelo sie slyszec " ze BMW to taki solidny samochod ze czuje sie jakbyby byl wykrojony z jedego kawalka materiilau a Coamry to jak puszk apo 7-up... "
    Ze "BMW mozna jechac szybki czuje sie bezpieczny i stabilny a Camry to taki jakis czuly nawet na boczny wiatr" A kieorwnica inaczej pracuje a siedzenia sa w BMW twardsze aale wygodniejsze... a ze przyspiesza latwiej..... No i po 2 latach okazalo sie za nowa Camry stoi w garazy a stare BMW jezdzi jak taksowka.... I camry naraz stalo sie nie za bardzo bezpiecznym autem... ale na pewnoe w rekach dobrego kieroczy bedzie OK i dl aniej to chyba lepiej jezdzic bezzieczniejszym i nie ma nic przeciwwko temu ze nie nowe bo onamniej jezdzi...... i kuzva stalem sie nagle posadaczem Camry....
    Ok mowie sprzedajemy Camry i kupimy cos innego.... no i l slysze. "Mysle ze powinienes sobie kupic BMW" .
    JA na to - "koles ma M5 do sprzedania" I slysze " No to sobie kup - takie piekne - zasluzyles w koncu na cos lepszego niz Toyota" ... I od tego mmentu - abyl rok 1989 nie kupilismy nic innego poza BMW...


  • car_fox 19.05.19, 23:57
    To bylo do mnie???
  • engine8 19.05.19, 23:58
    Nie, do Klemensa....

    Jak sie zle "podwiesilo" to przepraszam...
  • bywalec.hoteli 20.05.19, 00:01
    Fajna historia :)

    --
    wiosenna sygnaturka
  • klemens1 20.05.19, 10:57
    @engine8

    Dalej fajnie się rozpisałeś, jak to camry stała, a każdy chciał bmw jeździć.
    Akurat miałem podobną sytuację - na zmianę jeździliśmy z ojcem bmw 525 i safrane 2.5 TD - po kilka tygodni z racji oddalenia miejsca zamieszkania. Ktoś kogoś odwiedzał i robiliśmy switch aut. Zawsze. Dlaczego? Bo najwyraźniej któraś ze stron chciała się zamienić.
    Różnica pomiędzy tą sytuacją a twoją była taka, że każdy wolał safrańca. Wygodniejszy, lepszy bagażnik, mniej trzęsło, mniej palił, przyspieszenie w niskim i średnim zakresie obrotów lepsze. BMW wygrywało tylko przy piłowaniu silnika, a żaden z nas jakoś miłośnikiem dźwięków tartaku nie był.

    A6 - kupił ktoś z rodziny dwulatka (jakiś czas temu, model c6). Jechałem ja i szwagier, który miał wtedy mazdę 6 (gen I).
    Nie wiedzieliśmy, co powiedzieć, bo auto było zwyczajnie poprawne, w niczym nie lepsze ani od safrańca, ani od mazdy. Jeszcze coś trzeszczało z tyłu.
    Coś tak trzeba było przebąknąć, że fajne.

    > Ale kiedy nie musz rocic komprmisow i nasz na tyler aby bez bolu kuic jeden czy
    > drugi to wtedy juz na to patrzysz zuepelmie inaczej i wlasnie te subtelne rozn
    > ice maj wartosc za ktora zaplacisz....
    > Przeszedlem przez to...

    Ale ty zarabiasz wielokrotność zarobków szymiego.
    Jeżeli dla mnie kupno auta byłoby dylematem "wydać 2 pensje czy 3", to też bym wybrał premium.
    Albo kupił coś tańszego, o dużo lepszym factorze "value for money" a resztę przeznaczył na biedne dzieci czy inny tego typu cel.

    > Natomiast ktos kto jezdzi rowerem tak mniej wiecej powaznie i chce jezdzic jak
    > kolarz to bedzie mial rower dopaswany do siebie pod kazdym wzgledem i nie bedzi
    > e szczedzil zlotowek i nie zaakcetuje zadnych kompromisow....

    No właśnie nie odróżniasz fana jazdy rowerem od fana rowerów.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • engine8 20.05.19, 17:37
    wiesz, ja kiedys dostalem zamiennik w serwisie BMW i dali mi podstawowa wersje 3 z 2013 roku....
    Oddalem i pytaja jak sie jezdzilo a ja na to ze to mnie przekonalo ze moje obecne BMW bedzi chyba ostatnim BMW... Gosc sie smieje "Bo ty jezdzisz wesrsja sportowa ta jest podstawowa" Przejedz sie wersja sportowa i wtedy pogadamy..... No wiec nastepnym razem przejechalem sie sportowa i znow mowie ze lepsza ale to nie to... No i sie okazal ze ten caly model BMW po prostu spierniczylo i szybko sie z teog wycofali.. bo chcilei sprzedwac masom a masy dbaj jedynie aby miec znaczek na masce i zeby bylo tanie i w cenie i eksploaracj....
    Nie wiem jaki model i jak wesrsje 525 miales..... poniewaz dobrze wypsaazona i dobrze "uzbrojona" Camry rzeczywiscie w niektorych wypadakch bedzi elsza od zubozalego BMW ale tak Camry bedzie tyle samo kosztowac co to BMW.... I wtedy ciagle lepiej miec BMW ponieza z takiej Camry juz nic lepszego nie zrobisz a z BMW to dopiero masz pole do popisu jako ze wszytko mozesz poprawic ...z wyjatkiem silnika oczywiscie bo to sie nie oplaca...
    No i zacznijmy od tego ze wkladanie do 5-ki silnika 4 cylindrowego to tak jakbys wlozyl do MZ-ki silnik of Komara..... BMW 5-ka wymaga 6-ki... a o 8-ce nie wspomne... wtedt BMW jest BMW.

    Oh skonczny z zarobkami. Moje zarobki w tym roku byly prawie zero..... tak ze nie porownyj mnie do szymka.... a ja podale gdzis tam moje zarobki sprtzed 20 lat....i wtedy szymus chodzil jeszcze na religie i nie zarabial.... No i dla mnie teraz kupic auto za $50k to rowne moim rocznym kosztom na utrzymanie.... i teraz sobie wyobraz jaki to wydatek.... a jak sie nie zarabia jeszcze to nawet gorzej..
    A przeliczylem ostatnio ze najlepsze "value for the money" to Uber...
    No bo samo auto traci rocznie na wartosci ok $5k i jak do tego dodam ze $3k na serwisy, paliwo , opony itd.... to mi wychodzi $22/dzien... A auto stoim 4 dni w tygodniu wiec uzywanie kosztujme mnie 3x tyle.... A za to Uber i wypozyczenie wychodzi o wile taniej...
    Ba, mnie wogole 2 gie nie jest potrzebne poniewa w ostatnim miesiacy chyba bylo 2 godziny kiedy garaz byl pusty a tak to zawsze jedno auto stoi....
    Ale zycie nie iopiera sie tylko na rozsadku i logice...
  • klemens1 20.05.19, 18:42
    engine8 napisał(a):

    > Nie wiem jaki model i jak wesrsje 525 miales.....

    Sportowe zawieszenie i silnik 2.5 R6. Gówno niesamowite - jedno i drugie.
    Zawieszenie trzęsło i pływało w koleinach, silnik mułowaty, dopiero powyżej 4500 jakoś jechał.
    Do tego głośno - 2500 rpm przy 100 km/h. 140 nie dało się jechać.
    Skrzynia chodziła beznadziejnie, często haczyła. Miejsca w środku mało - mniej niż w klasie B.

    > A przeliczylem ostatnio ze najlepsze "value for the money" to Uber... (...)
    > Ale zycie nie iopiera sie tylko na rozsadku i logice...

    Jeżeli wolisz mieć 2 samochody, mimo że ich nie używasz i jesteś w stanie ponieść koszt ich posiadania, bo wtedy cię to cieszy, to jest to rozsądne i logiczne.
    Czy logiczne jest np. granie w gry na konsoli? Co to daje?
    Gdy samochodu potrzebujesz do przemieszczania się, a nie do posiadania, wtedy w większości przypadków lepiej wypożyczać.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • engine8 20.05.19, 18:50
    No moze dlatego wlasnie ludzi kupuja wiel innych aut niz BMW...
    Ja nigdy takich malych silnikow nie mialem wiec nie wiem... Kolega mial w pracy E60 525 i bylo "cienkie" jesli chodzi o przyspieszenia... ja wtedy mialem rowniez E60 ale 545i czyli 4.4lL V-8 i M-zawieszenie i tym sie calkime dobrze jezdzilo...
    Do jedego nie moglem sie przyzwyczaic - zmiennego przelozenie kieorwnicy w zaleznosci od predkosci ale rszta to chyba najlepsza kombinacja komfortu i osiagow.
    Z samochodami to jak z recznikami... Sa domy gdzie jest jeden i wszyscy sie nim wycieraja a sa domy gdzie kazdy ma swoj..
  • klemens1 20.05.19, 20:20
    engine8 napisał(a):

    > ja wtedy mialem rowniez E60 ale 545i czyli 4.4lL V-8 i M-zawieszenie i tym sie calkime dobrze
    > jezdzilo...

    Ale ty nie piszesz o bmw jako takim, tylko o bardzo mocnym silniku.
    Jak taki wrzucisz np. w hyundaia, to też będzie dobrze jeździł.

    > Z samochodami to jak z recznikami... Sa domy gdzie jest jeden i wszyscy sie nim
    > wycieraja a sa domy gdzie kazdy ma swoj..

    Nie odróżniasz modelu jako takiego od egzemplarza tego modelu.
    Dlatego analogia mocno nietrafiona. Bo nie piszemy tu o wypożyczalniach, prawda?

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • engine8 20.05.19, 20:28
    Eh, co ja tam wiem....
    Huyndai aby sie zachwywal jak BMW to nie wystarczy mu mocny silnik ale do tego potrzebny jest tzw "handling" a wiec konstrukcja calej struktury i zwieszenia... JAk tego nie rozumiesz i nie czujesz to nie ma co dyskutowac.
  • klemens1 20.05.19, 23:08
    engine8 napisał(a):

    > Eh, co ja tam wiem....
    > Huyndai aby sie zachwywal jak BMW to nie wystarczy mu mocny silnik ale do tego
    > potrzebny jest tzw "handling" a wiec konstrukcja calej struktury i zwieszenia..
    > . JAk tego nie rozumiesz i nie czujesz to nie ma co dyskutowac.
    >

    A to taki rocket science?
    Superb jakoś wyciąga te 5.5 do 100, a mimo to żadnych kosmicznych technologii nie ma. No ale jak sekundę szybciej, to pewnie już inna bajka?


    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • engine8 20.05.19, 23:16
    Orka na ugorze. Zero do 100 ważne ale nie o to chodzi chyba że chcesz robić drag Racing.
  • klemens1 21.05.19, 09:12
    engine8 napisał(a):

    > Orka na ugorze. Zero do 100 ważne ale nie o to chodzi chyba że chcesz robić dra
    > g Racing.

    Co nie zmienia faktu, że kosmicznej technologii do tego nie trzeba. 4x4 dali - to wszystko.


    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • vogon.jeltz 20.05.19, 17:20
    > A iPhona i Mercedesa kupuj glupole co nie maja co z kasa zrobic

    Mercedesa jak Mercedesa, ale co do iPhone'a to kupują go bardzo często ludzie, którzy kasą nie srają - a kupują go właśnie po to, żeby inni myśleli, że jest inaczej. Sam znam takich, którzy brali kredyt(!), żeby kupić najnowszego iPhone'a (a nawet jak ktoś bierze w abonamencie, to jest ten abonament w przypadku iP wysoki i też jest to de facto forma kredytu).
  • engine8 20.05.19, 17:42
    iphone jak i inne produkty z Ogrodka maj taz alete ze sa bardzo solidne i rzadko kiedy cos nie pracuje a to m in ze Apple nie pozwala nic zmieniac... Wszytko jest dopracowane i ustawione i klient ma solidny kawalek urzadzenia...
    A ja lubi miec swoje - indywidalnie ustawine i podobnie inii a to pocztek problemow...
    No i Apple ma haczyk na ludzi w postaci i(Wszytko) i jak sieludzi zalapia to jest jak siec na ryby - nie ma wyjscia...
  • klemens1 20.05.19, 18:47
    engine8 napisał(a):

    > iphone jak i inne produkty z Ogrodka maj taz alete ze sa bardzo solidne i rzadk
    > o kiedy cos nie pracuje

    Nie wiem, czy to zaleta większej ilości pamięci, czy Androida 8, ale u mnie od pewnego czasu też wszystko działa płynnie i nie ma żadnych błędów.

    > No i Apple ma haczyk na ludzi w postaci i(Wszytko) i jak sieludzi zalapia to j
    > est jak siec na ryby - nie ma wyjscia...

    No i kolejne podobieństwo z Androidem ...


    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • klemens1 16.05.19, 15:05
    Pytanie, czy stać kogokolwiek na utrzymanie samochodu, jest bez sensu.
    Bo z reguły stać każdego.
    Pytanie powinno brzmieć, czy każdy zdaje sobie sprawę, jakie to są koszty.
    Ja szczerze powiem, że za jakiś czas chciałbym przyeksperymentować z brakiem samochodu w ogóle.

    Ostatnio zakupy robię na tyle małe, że przewożę je rowerem w sakwach i kufrze (rower elektryczny, więc czas dojazdu po mieście taki sam + brak problemów z parkowaniem). Zresztą - jest opcja zamówienia do domu.
    Do pracy i tak jeżdżę komunikacją, bo jest może 10 minut dłużej, a przynajmniej sobie książkę poczytam, więc nie jest to stracony czas. No i taniej nieporównywalnie też.
    Na wakacje i tak wybieram się samolotem, więc trzeba na miejscu wypożyczyć auto (o ile w ogóle trzeba).
    Jedyny problem to wyjazdy krajowe. Nie chodzi nawet o sam dojazd lecz o to, że będąc w np. górach warto mieć samochód, żeby gdzieś podjechać. Ale tu pewnie znowu wypożyczenie nie będzie rujnować - sprawdziłem teraz w popularnej wypożyczalni - corolla na 8 dni : 720 PLN.

    Wszystko wskazuje na to, że samochód staje się - bardzo powoli, ale jednak - dobrem kolekcjonerskim.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • schweppes1 16.05.19, 15:21
    Do tego dochodzi carsharing. W trójmieście są teraz dwie całkiem potężne firmy wynajmujące samochody na minuty. Traficar (Clio) i Miimove (Astry - i to nie byle jakie, bo 1.5 Turbo 150 KM A/T). To jest dobre kilkaset samochodów jeżdżących lub stojących w trójmieście. Aktualnie stoi taka Astra u mnie pod blokiem i dwa Clio w zasięgu kilku minut piechotą.
  • klemens1 16.05.19, 15:52
    Ja mam już zainstalowane 4 aplikacje do samochodów na minuty, jedną na skutery i jedną na Lime.
    Do tego Uber i MyTaxi.
    Teraz sprawdziłem na Ursynowie - samochodów na minuty jest tam ok. 60 (nie licząc skuterów).

    BTW. Polecam aplikację LokoCity - pokazuje wszystkie "sharingi" na jednej mapie. Dzięki temu można wybrać, co jest najbliżej, po czym przy chęci rezerwacji przechodzi do aplikacji właściwej dla danego sharingu.


    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • dr.hayd 20.05.19, 14:04
    Piszesz w podobnym duchu, w jakim postępuje całkiem sporo moich znajomych mieszkających w Niemczech. O ile dla Polaków i starych Niemców posiadanie samochodu to w znacznej mierze wyznacznik pozycji społecznej. To młodzi posiadanie samochodu na własność traktują jako kłopotliwe i nieopłacalne. Są rowery, metro (autobusy i tramwaje), hulajnogi (w tym elektryczne na minuty), taksówki (w tym uber), samoloty, wypożyczalnie - jak np. trzeba pojechać w odwiedziny do rodziny w Polsce (można wypożyczyć roczne BMW i cała rodzinna wioska się ślini, a na następne święta przyjechać innym modelem i sąsiadów skręca z zazdrości ). Sam pamiętam, jak kiedyś w Berlinie zobaczyłem 11-letniego, sprawnego Golfa II za 1000 euro - wtedy w Polsce to byłby skarb i przedmiot zazdrości, i Seata Marabella za 50 euro (sprawny, 11-letni samochód za dniówkę), a niemieccy rówieśnicy pukali się w głowę i mówili "Ty sprawdź najpierw ile zapłacisz ubezpieczenie"
  • klemens1 20.05.19, 14:20
    dr.hayd napisał:

    > jak np. trzeba pojechać w odwiedziny do rodziny w
    > Polsce (można wypożyczyć roczne BMW i cała rodzinna wioska się ślini, a na nas
    > tępne święta przyjechać innym modelem i sąsiadów skręca z zazdrości ).

    Właśnie mi kolega opowiedział, że jego sąsiad wypożycza camaro na dni (kupił za ok. 300 tys. PLN) i że to opłacalny biznes.
    Ludzie biorą nie tylko na weekend, czasami na 5 dni, czasami na tydzień. Dniówka to kilkaset PLN.
    I to jest dobra droga - po co komuś coś tak drogiego w utrzymaniu i o takiej utracie wartości? Co prawda przez te kilka dni zapłaci więcej, niż gdyby była to jego własność - ale tylko przez te kilka dni.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • bigzaganiacz 16.05.19, 15:27
    ok 100-110km/h co obniżyło mi spalanie w megance z 8,5 na 6,9 i jazda też jest

    no i ile oszczedzisz na tym szczypaniu sie w dupe, 5-6 k na 100k kilometrow ?

    - trochę zaczynam myśleć jak ludzie na zachodzie gdzie segment b jest tak naprawdę najpopularniejszym segmentem.

    nie nie jest
  • wiktor_bog 16.05.19, 18:10
    W tym kontekście zachęcam do przeczytania tego artykułu:
    tvn24bis.pl/ze-swiata,75/elon-musk-ujawnia-najnowszy-projekt-tesli-to-robotaksowki,929850.html

    Pomysł wydaje mi się cool.
    A czy stać... mnie stać, ale wiadomo, że tanie to to nie jest :)

    --
    Właściciel bloga zycieoptymalne.pl
  • bigzaganiacz 16.05.19, 21:51
    To brednie muzga
    A pomysl jest tego typu
    Opchnac jak najwiecej samochodow
    Z minimalna inwestycja stworzyc kar szaring i kasowac za posrednictwo 20-30% bez martwienia sie o flote
  • schweppes1 16.05.19, 18:47
    Na nowy samochód klasy kompakt nie stać ponad 90% Polaków. Całkowity koszt używania takiego samochodu to prawie 2000 zł miesięcznie, a licząc, że na samochód nie wydaje się więcej niż 1/4-1/5 dochodu, potrzeba 8-10k netto zarobku. 90% Polaków zarabia do ok. 6k netto, więc jesteśmy wciąż krajem 3 świata, gdzie nowy samochód to dobro luksusowe.
  • kokosowy15 16.05.19, 20:06
    Oczywiście, nie stać. Nie wiem, jakie są koszty utrzymania samochodu, ale mediana zarobków w Polsce wynosi ok 3000 a domina ta 2500. Widać to w mojej dzielnicy, gdzie ludzie kupili samochody po trzy - cztery tysiące, i te samochody o stawiają wszystkie czodniki i trawniki w okolicy. Jeżdżą tylko po wypłacie 500+,ale na długo nie wystarcza. A już awaria eliminuje taki samochód z ruchu na długo lub na zawsze. Na głupoty typu OC prawie nikt tu pieniędzy nie traci.
  • qqbek 16.05.19, 23:31
    Nie chciałbym mieszkać tam, gdzie ty mieszkasz :(
    A mieszkam w "Polsce C", w Lublinie.
    Zresztą faceci zarabiają średnio 20% więcej. Jak rozważymy rodzinę 2+2 żyjącą za pensję mamy (2,5 brutto czyli 1800 na rękę) i tatusia (20% więcej, czyli 3 brutto - 2150 na rękę), dołożymy 500+ na drugie dziecko to mamy 4,5 netto miesięcznie. Dupy nie urywa, ale da się za to (bardzo) oszczędnie przeżyć.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • kokosowy15 17.05.19, 07:43
    Ja też bym nie chciał, ale nie mam innego wyjścia. Mieszkam w Polsce E, może F, czyli w Łodzi. Ale i w Twoim mieście, i każdym innym, są takie rejony, wystarczy się rozejrzeć. Tylko po co, żeby sobie humor zepsuć (albo poprawić?)
  • only_the_godfather 17.05.19, 07:51
    To gdzie Ty mieszkasz w tej Łodzi? Mieszkam na osiedlu Pojezierska, wcześniej na Jagiełce i nie mam takich widoków jak Ty.
  • kokosowy15 17.05.19, 08:49
    Może będziesz kiedyś w rejonie Sosnowej, Grabowej, Słowiańskiej i z drugiej strony Przybysza. Nie widzisz ruin na Wojska Polskiego? A takich rejonów jest więcej, to tylko przykłady.
  • only_the_godfather 17.05.19, 09:09
    Zaniedbane budynki to jedno. To że ludzie kupują tanie auta to drugie. Kupują takie bo na takie ich stać, bo kupują coś tylko na dojazd do pracy itd.
  • misiaczek1281 17.05.19, 16:21
    qqbek napisał:

    > Nie chciałbym mieszkać tam, gdzie ty mieszkasz :(
    > A mieszkam w "Polsce C", w Lublinie.
    > Zresztą faceci zarabiają średnio 20% więcej. Jak rozważymy rodzinę 2+2 żyjącą z
    > a pensję mamy (2,5 brutto czyli 1800 na rękę) i tatusia (20% więcej, czyli 3 br
    > utto - 2150 na rękę), dołożymy 500+ na drugie dziecko to mamy 4,5 netto miesięc
    > znie. Dupy nie urywa, ale da się za to (bardzo) oszczędnie przeżyć.
    >
    poprawka: wczoraj prezydent podpisał 500+ na pierwsze dziecko więc zamiast 4500 mamy już 5000 miesięcznie...to jak się da przeżyć zależy od wielu czynników - jakie ta rodzina ma koszty....jeśli jeździ starym Oplem Astra w gazie z łysymi oponami i robi niewielkie przebiegi to roczny koszt utrzymania samochodu będzie śmiesznie niski - jakieś 4-6 tys.zł .... aaa...i też dużo zależy gdzie ów tatuś pracuje....jeśli w budżetówce to ma 13-stkę którą niedawno otrzymał a to kolejne 2 000 zł żywej gotówki(trzynastki wypłacają w marcu chyba)...a jeśli do tego w rodzinie teściowa pobiera emeryturę to w maju wypłacą jej 13-stą emeryturę czyli kolejne 2 000 zł ...
  • qqbek 17.05.19, 23:16
    misiaczek1281 napisała:

    > poprawka: wczoraj prezydent podpisał 500+ na pierwsze dziecko więc zamiast 4500
    > mamy już 5000 miesięcznie...
    4500 czy 5000 - dupy nie urywa.
    Rodzina 2+2 przy relatywnie bezstresowym podejściu do wydatków i zobowiązań to przynajmniej 7-8 netto, pod warunkiem, że nie ma na karku kredytu.

    > to jak się da przeżyć zależy od wielu czynników -
    > jakie ta rodzina ma koszty....
    Nie futrzasty.
    Da się gówniano za takie pieniądze przeżyć jak się ma góra 1,5 tysiąca kosztów stałych. Nie więcej.

    > jeśli jeździ starym Oplem Astra w gazie z łysymi
    > oponami i robi niewielkie przebiegi to roczny koszt utrzymania samochodu będzie
    > śmiesznie niski - jakieś 4-6 tys.zł ....
    Jak chcesz mi wbijać szpilę z tą Astrą, to (chyba dziesiąty raz) podkreślę, że bieżnik na tych oponach był, ale data produkcji dyskwalifikowała je z dalszego użytkowania.

    > aaa...i też dużo zależy gdzie ów tatu
    > ś pracuje....jeśli w budżetówce to ma 13-stkę którą niedawno otrzymał a to kole
    > jne 2 000 zł żywej gotówki(trzynastki wypłacają w marcu chyba)...a jeśli do teg
    > o w rodzinie teściowa pobiera emeryturę to w maju wypłacą jej 13-stą emeryturę
    > czyli kolejne 2 000 zł ...

    2000 żywej gotówki, no zesrałbym się ze szczęścia, gdybym tyle nagle dostał (rzecz jasna żartuję, to typowa ilość gotówki, którą mam w portfelu - generalnie nigdy nie mam w nim poniżej 500 złotych, żeby w razie gdybym zgubił/został mi ukradziony nasze kochane Kulsony nie zbyły mnie na komisariacie).

    Emeryci dostali 888 złotych, niezależnie od tego, ile emerytury dostawali. To co to za 13-tka, jak po komunistycznemu dla wszystkich taka sama? Zresztą nie wszyscy dostali. Moja babcia już dostała, moja mama jeszcze nie.
    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • misiaczek1281 18.05.19, 17:04
    qqbek napisał:

    > misiaczek1281 napisała:
    > przynajmniej 7-8 netto, pod warunkiem, że nie ma na karku kredytu.
    bujasz w obłokach...są jednak ludzie którzy nie mają firmy na etacie zarabiający najmniższą 2100 x2 to daje 4200....do tego 2x500+ = 5200...i jakoś dają radę...nie każdy musi jeździć X5 albo prawie nowym Golfem...dlatego dla tych ludzi 2x500+ to aż 20% dochodów czyli bardzo dużo...coś czego nie mieli za "PO"...są też jeszcze biedniejsi i jakoś dają radę przeżyć za 3 koła:) więc to względne pojęcie najniższej granicy dochodu na życie>
    > > czyli kolejne 2 000 zł ...
    >
    > 2000 żywej gotówki, no zesrałbym się ze szczęścia, gdybym tyle nagle dostał (rz
    > ecz jasna żartuję, to typowa ilość gotówki, którą mam w portfelu -
    no widzisz...a wyobraź sobie że są ludzie którzy są zadowoleni z głupiego tysiąca z 500+ x2 co miesiąc...kwestia szacunku dla pieniądza i postrzegania jego wartości....biedny się cieszy bardziej z tej samej kwoty niż bogaty...gratuluje względnego bogactwa ale na ścianie wschodniej wiele ludzi utrzymuje się z rolnictwa, z socjalu i 2 000 to niezła kasa dla nich...o Ukraińcach wspomnę, dla nich takie 2 k to 4 pensje albo więcej:)
    > Emeryci dostali 888 złotych, niezależnie od tego, ile emerytury dostawali. To c
    > o to za 13-tka, jak po komunistycznemu dla wszystkich taka sama? Zresztą nie ws
    > zyscy dostali. Moja babcia już dostała, moja mama jeszcze nie.
    no ale jeśli masz w rodzinie 2 emerytów jak ja to na rodzine przypada 1766zł ....wiem wiem...nosisz więcej w portfelu:) ale popatrz na tej pisowski socjal kolmpleksowo : 2x500plusx12 miesięcy=6000zł + 2x888zł=7666zł a to prawie 4 razy więcej niż nosisz w portfelu hehe:)
  • qqbek 19.05.19, 00:51
    Bierzesz misiu te 500+, że wiesz ile to pieniędzy przy dziecku, czy tak sobie tylko pierdolisz?
    Jak kupowałem wózek dla córki, nie było 500+, a wózek polskiej produkcji kosztował 1200 złotych.
    Niestety eksploatowaliśmy go dość ostro, potem poszedł w pożyczenie i złamała się rama.
    Jak się miał w ubiegłym roku pojawić junior, to pojechałem do tego samego sklepu z wózkami, znów kupiłem wózek polskiej produkcji (o mniej-więcej takich samych cechach użytkowych) i zostawiłem w kasie 2150 złotych.

    Po drugie:
    W dupie byłeś i gówno wiesz.
    W statystykach tzw. "ściana wschodnia" wychodzi dupowato pod względem dochodu. Ale - jak zobaczysz ile osób na każde 100 jest właścicielami mieszkań/domów w których mieszka, ile z nich żyje na względnym poziomie, to się zdziwisz. Bieda w tym kraju jest teraz po wsiach tam, gdzie były PGR-y. Cała reszta kraju (ze ścianą wschodnią włącznie) raźnie wyszła z dupy.
    O Ukraińcach też gówno misiu wiesz.
    Znam ich w chuj i ciut ciut i to najczęściej bardzo rozsądni, bardzo dynamiczni w interesach i ponadprzeciętnie uczciwi ludzie. Wśród stałych klientów mam dwie firmy prowadzone przez Ukraińców i jak polskiej firmie wystawię fakturę z 2, albo 4-tygodniowym terminem płatności, to kasę mam po 3 do 6 tygodni. Jak jednej z tych firm wystawię taką samą fakturę, to nierzadko kasę mam następnego dnia. A to co ty sobie na wózku widłowym zarobisz w miesiąc taki mój znajomy Wołodymyr przepuszcza w Warszawie albo Kijowie w jeden wieczór. Stać go :)

    A co do socjalu od pisiorów - wolałbym miejsce w przedszkolu dla młodszego, więcej miejsc na zajęciach w domu kultury dla starszej, komunikację publiczną (pozamiejską) która nie sprawiłaby, że pierwszy raz w pociągu moja córka siedziała... w Niemczech i wiele innych rzeczy. Przedwyborcze rozdawnictwo jest efektowne z twojego punktu widzenia. Żałosne z mojego.

    A co do emerytów w rodzinie - mam więcej, ale to nie jest moje gospodarstwo domowe. Zresztą babcia ma emeryturę po dziadku, przedwojennym oficerze WP (a potem dowódcy oddziału BCh), a mama zapracowała sobie na 3 netto emerytury ciężką pracą - dla nich to też przedwyborczy ochłap.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • misiaczek1281 19.05.19, 19:45
    qqbek napisał:

    A co do socjalu od pisiorów - wolałbym miejsce w przedszkolu dla młodszego, wię
    > cej miejsc na zajęciach w domu kultury dla starszej, komunikację publiczną (poz
    > amiejską) która nie sprawiłaby, że pierwszy raz w pociągu moja córka siedziała.
    > .. w Niemczech i wiele innych rzeczy. Przedwyborcze rozdawnictwo jest efektowne
    > z twojego punktu widzenia. Żałosne z mojego.
    skoro to takie żałosne to całe dobrodziejstwo socjalu pisowskiego to przeznacz kase z 500+ na jakiś cel charytatywny ,chore dzieci,WOŚP lub CARITAS...oni nie powiedzą że to żałosne tylko chętnie spożytkują:) bo ty tak tylko krytykujesz dla krytykowania ale bierzesz? liczą się czyny anie słowa:) możesz opłacić prywatne przedszkole albo zapisać dziecko na prywatne lekcje za kasę z 500+...wcześniej nie było i też dziecko kosztowało...troche narzekanie dla narzekania tak jakby komuś sztabka złota z nieba spadła i narzekał że ciężka i woli czerwoną:) za PO nie było 500+ więc na nich narzekaj , lepsze 500 niż 0 zł?:) 500 miesięcznie to 6 tys.zł rocznie a za to masz 3 wózki dla dziecka po 2100zł:) wózek starcza na kilka lat....
    > A co do emerytów w rodzinie - mam więcej, ale to nie jest moje gospodarstwo dom
    > owe. Zresztą babcia ma emeryturę po dziadku, przedwojennym oficerze WP (a potem
    > dowódcy oddziału BCh), a mama zapracowała sobie na 3 netto emerytury ciężką pr
    > acą - dla nich to też przedwyborczy ochłap.
    >
    to każdy ma prawo zrzec się skoro taki przedwyborczy ochłap....jest w PL wielu potrzebujących chorych dzieci na których leczenie fundacje zbierają pieniądze...proste....lepszy taki "ochłap" niż nic za PO:)
  • bywalec.hoteli 19.05.19, 23:52
    No właśnie wytłumacz mi Qqbek jak to jest, ze na Lubelszczyźnie jest tyle domów, często nowych domów, jeśli pensje są tam tak niskie ? Nie ma duzych korporacji, duzych zachodnich zakładów produkcyjnych a fajne firmy i młodych ludzi ściąga pobliska Warszawa.

    --
    "Jakiej biedzie synuś? Podczas komuny dostawaliśmy paczki z Rajchu, nie wiedziałeś? Na biedę na Opolszczyźnie nikt więc nie narzekał, Pewex w Opolu był zawszy pełny kupujących" snakelilith
  • qqbek 20.05.19, 00:21
    Nie wiem, ale tak jest.
    Mieszkania u nas kosztują sporo (rozpiętość w nowym budownictwie to od 4 z hakiem za metr tam gdzie wrony zawracają i psy dupami szczekają, do kilkunastu za metr w budynkach o podwyższonym standardzie w ścisłym śródmieściu) działki w mieście też krocie, a niby u nas taka bieda.

    Po wsiach dużo jest rolników, którzy gospodarując na niegłupich ziemiach dorobili się ciężką pracą.
    W samym Lublinie najlepiej ma się chyba prywatna inicjatywa.
    Jest też sporo nowych zakładów przemysłowych w strefie i tam też płacą na tyle niegłupio, że można wziąć kredyt (kuzyn żony jest brygadierem w jednej z fabryk w strefie i ma, bez łaski, 4 z hakiem na rękę, jeszcze jako zwykły robol miał zdrowo ponad 3). Zresztą jest też trochę "kamikaze", którzy jeżdżą codziennie do pracy do DC (sam mam takiego sąsiada - 6 rano wypad, o 9 w biurze w DC, 17 zjazd do domu, 20 jest w domu, kolacja, buzi dupci z żoną i następnego dnia znów o 6 do DC - jak otworzą w końcu całą S17 to będzie miał 2 godziny życia więcej w dni robocze. Sprzedawał niedawno swojego Golfa i sprzedał szybko, ale nie wiem, czy nie cofnął przy tym licznika. 340 dziennie razy 200 dni wychodziło mu 50 tysięcy rocznie na same dojazdy do pracy - czasami może pracować z domu, ale minimum 3x na tydzień i tak musi być w biurze).

    Z drugiej zaś strony poza IT i wyższą kadrą kierowniczą w dużych zakładach to o pensjach powyżej 10 tysięcy netto słyszy się jedynie w kontekście tłustych profesorskich kontraktów w szpitalach, posad sędziów i co lepszych prokuratorskich, no i w spółkach miejskich, ale jeśli o tym ostatnim mowa, to o patologiach przecież nie będziemy tu rozmawiać.

    Dużo jest dobrze radzących sobie "misiów" na JDG, czy w spółkach - i myślę, że duża część tych wystawnych domów i drogich mieszkań, to właśnie "misie".

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • bywalec.hoteli 20.05.19, 09:21
    Qqbek, bardzo się cieszę, że sobie radzicie, mimo, iż nie jesteście Warszawą, Krakowem albo Poznaniem, a dodatkowo DC Was kanibalizuje. Ale zobaczysz co się będzie działo jak ukończą S17 do Wawy. Wtedy masę firm będzie miało połączenie autostradowe z Niemiec i będzie mogło otwierać zakłady produkcyjne w Lublinie a dużo warszawskich się przeniesie. My w Poznaniu odczuliśmy pozytywnie budowę autostrady do Niemiec. Wtedy może sąsiad nie bedzie musiał codziennie jeździć do DC, bo to nie jest życie - niezależnie czy 4 czy 6 godzin dziennie.

    --
    wiosenna sygnaturka
  • engine8 20.05.19, 18:56
    Co to jest "DC" ?
  • qqbek 20.05.19, 20:05
    engine8 napisał(a):

    > Co to jest "DC" ?

    Żartobliwe określenie Warszawy :)


    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • bywalec.hoteli 16.05.19, 20:16
    Kurde kupiłem sobie kilka lat temu nowego kompakta. Jestem w tych 10%!? A ile procent stać na nowa klasę średnia ?
    Kurde bo na tym forum to mam ze każdy ma furę za 150 k najbidniej

    --
    "Snejkowa nie wynajmuje. Snejkowa jest stara ropucha" snakelilith
  • loyezoo 16.05.19, 21:08
    Przepraszam bardzo. Ja się "chwaliłem" jak miałem Nubirę czy inne Volvo S70. Więc ja za 150k to mam 150 fur:) (mniej więcej:P ) Ostatnio non stop dobijam Passata (a jak) B3 2.0 GT z LPG. Wożę cegły, deski, złom, wszystko. Za auto zapłaciłem.....170zł z OC na 3 miesiące:) Pali 11l/LPG przy przelotach 160-180km/h .Nawet jak go zrzucę ze skarpy, to nic taniej mnie w życiu nie wyjdzie (no może hulajnoga ehehe)

    P/S stać mnie nawet na klasę średnią, bez jakiegoś uszczerbku na "zdrowiu finansowym" ale ja nowych aut nie lubię:) Im starsze i rzadziej spotykane, tym lepiej. Albo po prostu, na wrack race, na którym ostatnio się bawiłem, polecam.

    --
    Life is too short to drive boring cars
  • klemens1 16.05.19, 21:52
    bywalec.hoteli napisał:

    > Kurde kupiłem sobie kilka lat temu nowego kompakta. Jestem w tych 10%!? A ile p
    > rocent stać na nowa klasę średnia ?
    > Kurde bo na tym forum to mam ze każdy ma furę za 150 k najbidniej

    Każdy (prawie) myśli, że nowa fura jest droga - a tymczasem liczy się utrata wartości. Nowy traci - wbrew pozorom - niewiele więcej niż używany. No chyba że się kupuje na 3 lata (ja celuję z grubsza w 8 lat). A przez ten czas nie ma wtopy ze złomem i jest spokój z naprawami.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • bywalec.hoteli 16.05.19, 23:49
    No ale dużo tu pisało, że ma klasę D za 150 lub więcej. To jednak trzeba te 150 wyłożyć.

    --
    wiosenna sygnaturka
  • schweppes1 17.05.19, 11:37
    Służbowe. Albo od pracodawcy, albo na swoją firmę. Nie kojarzę, żeby ktoś ot tak se kupił prywatnie drogą furę.
  • nazimno 17.05.19, 11:47
    W Niemczech tylko 12-15% puli drogich fur kupuja osoby prywatne.
  • schweppes1 17.05.19, 13:08
    Bo jak ktoś bardzo dobrze zarabia, to albo jest na wysokim stanowisku w firmie, gdzie fura jest elementem wyposażenia stanowiska, albo ma własną, sprawną firmę, gdzie jest cashflow i po optymalizacji podatkowej wynajem fury to niewielkie obciążenie, mniejsze niż opłacenie sekretarki.
  • klemens1 17.05.19, 13:05
    bywalec.hoteli napisał:

    > No ale dużo tu pisało, że ma klasę D za 150 lub więcej. To jednak trzeba te 150
    > wyłożyć.
    >

    Ano trzeba - ale mówimy tu o kosztach, a nie o kapitale początkowym.


    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • kanna13 16.05.19, 21:46
    Tak.
    Wydaje mi się tylko, że należy wyważyć cenę zakupu nowego auta w stosunku do np. krotności zarobków netto oraz do tego ile jesteś w stanie potem miesięcznie sobie odłożyć na kolejne nowe be codziennych oszczędności.
    Bo eksploatacja droższego czy tańszego w sumie kosztuje podobnie, paliwo, ubezpieczenie, jakieś tam drobne naprawy eksploatacyjne. Wbrew pozorom zakup samochodu nowego to oszczędności w eksploatacji bo tylko lejemy paliwo, ubezpieczamy i robimy przeglądy bo jest gwarancja na 4 czy 5 lat. No i płacimy za niezawodność i spokój.
    Oczywiście też należy dobierać samochód do realnych potrzeb: inne potrzeby ma singiel, inne rodzina 2+2 a inne małżeństwo po 50.
    Niektórzy z uporem maniaka piszą o utracie wartości. Nie do końca się z tym zgadzam, samochód do przedmiot użytkowy i jak każdy przedmiot traci z czasem na wartości jak wszystko inne telewizor, telefon czy komputer. A przecież kupujemy te rzeczy, używamy a potem kupujemy nowe. To nie są rzeczy, które traktować należy jak inwestycję tylko jak przedmioty użytkowe. Po prostu kupujemy i cieszymy się używaniem.
  • hukers 17.05.19, 00:00
    kanna13 napisał:

    > Niektórzy z uporem maniaka piszą o utracie wartości. Nie do końca się z tym zga
    > dzam, samochód do przedmiot użytkowy i jak każdy przedmiot traci z czasem na wa
    > rtości jak wszystko inne telewizor, telefon czy komputer. A przecież kupujemy
    > te rzeczy, używamy a potem kupujemy nowe. To nie są rzeczy, które traktować nal
    > eży jak inwestycję tylko jak przedmioty użytkowe. Po prostu kupujemy i cieszymy
    > się używaniem.

    Nie pisz tak. Zaklinam Cię, nie pisz tak. Bo wywołasz wilka z lasu. Tfu, misiaczka...
  • klemens1 17.05.19, 13:07
    kanna13 napisał:

    > Niektórzy z uporem maniaka piszą o utracie wartości. Nie do końca się z tym zga
    > dzam, samochód do przedmiot użytkowy i jak każdy przedmiot traci z czasem na wa
    > rtości jak wszystko inne telewizor, telefon czy komputer.

    Nie zmienisz tego, że utrata wartości jest kosztem. Coś kosztuje zatem mniej lub więcej i mniejsza utrata to więcej pieniędzy w kieszeni.
    Tylko że nowe wcale tak dużo w porównaniu do używanego nie traci, gdy kupuje się je na trochę dłużej.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • kanna13 17.05.19, 13:45
    Wszystko na co wydajesz pieniądze jest kosztem.
    Jak kupujesz samochód to ponosisz jednorazowo ten koszt (w tym koszt utraty wartości) tak jak kupując cokolwiek innego.
    Nie wiem dlaczego samochód ma być tutaj traktowany inaczej. I albo masz te pieniądze by go kupić albo nie. Koniec kropka.
    Cała reszta dywagacji dla mnie jest niezasadna. Kupiłem, zapłaciłem, używam.
  • klemens1 17.05.19, 14:55
    kanna13 napisał:

    > I albo masz te pieniądze by go kupić albo nie. Koniec kropka.

    Trochę płytko myślisz.
    To, że masz pieniądze na coś nie oznacza, że trzeba je wypierniczyć na to coś, skoro niewielkim nakładem pomyślunku można mieć to samo taniej. A dzięki oszczędności można kupić - a właściwie dostać gratis - coś innego.
    Jest różnica.

    > Cała reszta dywagacji dla mnie jest niezasadna. Kupiłem, zapłaciłem, używam.

    I nie kupiłeś czegoś dodatkowego, bo przepłaciłeś.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • kanna13 17.05.19, 15:22
    Nie dogadamy się w ten sposób. Myślimy zupełnie innymi kategoriami.
    Parę lat temu np. kupowaliśmy do domu samochód typowo miejski. Jakoś było to po pojawieniu się na rynku trojaczków citigo/up/mii samochodów, prostych, tanich, konstrukcyjnie takich samych, wyposażeniowo też identycznie w swoich dostępnych wersjach. I zostało wybrane mii tylko dlatego, że było subiektywnie z zewnątrz najładniejsze.
    Ale już jakby kierować się jedynie Twoim podejściem to należało by kupić citigo bo było chyba wtedy ze 2 tys. tańsze.
    Czyli wg. Ciebie wypierniczyłem te pieniądze a wg. mnie kupiłem to co się podobało i co na co chciałem wydać swoje pieniądze.
    Pojmujesz teraz różnicę w podejściu?
  • klemens1 17.05.19, 17:24
    kanna13 napisał:

    > tylko dlatego, że było subiektywnie z zewnąt
    > rz najładniejsze.
    > Ale już jakby kierować się jedynie Twoim podejściem to należało by kupić citigo
    > bo było chyba wtedy ze 2 tys. tańsze.
    > Czyli wg. Ciebie wypierniczyłem te pieniądze a wg. mnie kupiłem to co się podob
    > ało i co na co chciałem wydać swoje pieniądze.
    > Pojmujesz teraz różnicę w podejściu?

    Nie bardzo jest tu co pojmować. Piszę o czym innym.
    Że już zdecydowałeś się na X, ale gdzie indziej ten X jest tańszy. Taki sam.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • kanna13 17.05.19, 17:46
    Na ogól tak się kupuje. Jeśli w jednym miejscu X kosztuje mniej niż ten sam X w drugim miejscu to kupuje się tam gdzie taniej i ile nie jest to zbyt czasochłonne czy skomplikowane. Np. dealer spoza miejsca zamieszkania nie zarejestruje Ci pojazdu więc dla paru złotych nie ma sensu kupować samochodu gdzieś daleko od miejsca zamieszkania.
  • misiaczek1281 17.05.19, 16:25
    kanna13 napisał:

    > Niektórzy z uporem maniaka piszą o utracie wartości. Nie do końca się z tym zga
    > dzam, samochód do przedmiot użytkowy i jak każdy przedmiot traci z czasem na wa
    > rtości jak wszystko inne telewizor, telefon czy komputer. A przecież kupujemy
    > te rzeczy, używamy a potem kupujemy nowe. To nie są rzeczy, które traktować nal
    > eży jak inwestycję tylko jak przedmioty użytkowe. Po prostu kupujemy i cieszymy
    > się używaniem.

    rozweseliłeś mnie swoim beztroskim podejściem do życia:)
    Czyli co? masz 2100 zł pensji ale co tam, bierzesz kredyt i kupujesz fure za 80 ba za 100 k i płacisz 1200 raty bo "trzeba cieszyć się użytkowaniem"? :-) haha
  • samspade 17.05.19, 16:58
    misiaczek1281 napisała:

    > Czyli co? masz 2100 zł pensji ale co tam, bierzesz kredyt i kupujesz fure za 80
    > ba za 100 k i płacisz 1200 raty bo "trzeba cieszyć się użytkowaniem"? :-) haha
    >

    Czyli jesteś kretynem trolu. Idź weź kredyt na samochód za 100 tysięcy z pensją 2100.
  • misiaczek1281 17.05.19, 17:56
    samspade napisał:

    > misiaczek1281 napisała:
    >
    > > Czyli co? masz 2100 zł pensji ale co tam, bierzesz kredyt i kupujesz fure
    > za 80
    > > ba za 100 k i płacisz 1200 raty bo "trzeba cieszyć się użytkowaniem"? :-
    > ) haha
    > >
    >
    > Czyli jesteś kretynem trolu. Idź weź kredyt na samochód za 100 tysięcy z pensją
    > 2100.

    ja pierdole to był żart , napisałem to ironicznie a nie dosłownie a on wyzywa od debili.....co za gość..... !!!!
  • samspade 18.05.19, 10:03
    misiaczek1281 napisała:

    > ja pierdole

    Ile płacisz?

    >napisałem to ironicznie

    Obcy jest Ci ten środek stylistycznym.
    Z drugiej strony przez cały czas gdy pisałeś o zadbanym 3 latku za połowę ceny nowego to żartowałeś. Chociaż ten żart śmieszył tylko ciebie.

    nie dosłownie a on wyzywa o
    > d debili.....co za gość..... !!!!
  • kanna13 18.05.19, 22:52
    Samochody zawsze kupuję za gotówkę.
    Na 20 rat zero procent to kupuje telefon wart tysiaka albo ostatnio czajnik za 120 złociszy (20 rat po 6 złotych)
  • car_fox 19.05.19, 02:45
    Nawet jak dostaniesz auto na 0% to placisz gotowka? Mozna i tak... Twoje pieniadze Twoja decyzja - nie koniecznie rozsadna ale masz prawo zrobic ze swoja kase co tylko chcesz...



  • kanna13 19.05.19, 21:23
    No w sumie nie zawsze.
    Akurat ostatni kupiłem wplacajac 50% a reszta była w 24 nieoprocentowanych ratach. Więc grzech było nie skorzystać.
    Ale jak mi znajdziesz nowy samochód na kredyt 0% na 5 lat bez wpłaty własnej to wezmę dwa
  • engine8 19.05.19, 23:22
    I wtedy sie dopioero wrobisz.....
    U siebie widzie nie tylko takie intertesy ale jeszcze ci daj $2k z powrotem...
    Bo przeciez latwo podniesc cene o $5k (albo upust -ktory daje producent, schowac do kieszeni) i dac ci darmowe raty i $2k z powrotem - nieprawda?
    Ale jak wynegocjujesz cene auta do absolutnego minimum nie dyskutujac jak bedziesz placic i wtedy poprosisz o pozyczke na zerowy % i ja dostaniesz to bedzie sukces...
    Nie znam nikogo komu by sie to udalo.... bo i producent i diler musza zarobic bo inaczej by ich nie bylo.

  • misiaczek1281 20.05.19, 17:36
    kanna13 napisał:

    > No w sumie nie zawsze.
    > Akurat ostatni kupiłem wplacajac 50% a reszta była w 24 nieoprocentowanych rata
    > ch. Więc grzech było nie skorzystać.
    > Ale jak mi znajdziesz nowy samochód na kredyt 0% na 5 lat bez wpłaty własnej to
    > wezmę dwa

    procenty kredytu pewnie były wliczone w cenę zakupu autka ....ale oficjalnie "0%"...ach ten kreatywny marketing - czego to nie zrobią żeby klient czuł się dopieszczony:)
  • klemens1 20.05.19, 18:49
    misiaczek1281 napisała:

    > kanna13 napisał:
    >
    > > No w sumie nie zawsze.
    > > Akurat ostatni kupiłem wplacajac 50% a reszta była w 24 nieoprocentowanyc
    > h rata
    > > ch. Więc grzech było nie skorzystać.
    > > Ale jak mi znajdziesz nowy samochód na kredyt 0% na 5 lat bez wpłaty włas
    > nej to
    > > wezmę dwa
    >
    > procenty kredytu pewnie były wliczone w cenę zakupu autka ....ale oficjalnie "0
    > %"...ach ten kreatywny marketing - czego to nie zrobią żeby klient czuł się dop
    > ieszczony:)

    W cenę używki, którą kupujesz, też są te procenty wliczone.

    A rabat 18 tys., z którym ja kupiłem auto, też był wliczony w cenę, czy nie?
    Bo przy odsprzedaży nie zamierzam się nim dzielić z kolejnym właścicielem.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • misiaczek1281 21.05.19, 21:44
    klemens1 napisał:

    > W cenę używki, którą kupujesz, też są te procenty wliczone.
    nie, bo używka kosztuje mniej i
    cena używki jest niższa od ceny nowego o 50% więc pomyśl że dostajesz 30 tys. tańsze auto co prawda 6 letnie ale nadal w dobrym stanie....

    > A rabat 18 tys., z którym ja kupiłem auto, też był wliczony w cenę, czy nie?
    > Bo przy odsprzedaży nie zamierzam się nim dzielić z kolejnym właścicielem.
    >
    nie ma się czym dzielić bo rabat to tani chwyt marketingowy...taki rabat na papierze dla poprawy humoru....przecież w salonie nikt nie jest idiotą żeby dawać coś za darmo...w życiu za darmo jest tylko słońce i powietrze choć i to nie wszędzie :)
  • klemens1 22.05.19, 09:46
    misiaczek1281 napisała:

    > > W cenę używki, którą kupujesz, też są te procenty wliczone.
    > nie, bo używka kosztuje mniej

    Ale procentowo mniej od nowego bez rabatu.
    Czyli jak kupuję nowy z rabatem, to używkę sprzedaję tak, jak bym kupił nowy bez rabatu.
    Zatem na rabacie zarabiam. Nie daję rabatu następnemu właścicielowi.

    > cena używki jest niższa od ceny nowego o 50% więc pomyśl że dostajesz 30 tys. t
    > ańsze auto co prawda 6 letnie ale nadal w dobrym stanie....

    I co z tego, skoro SUMARYCZNY kosztu utraty wartości jest taki sam, jak dla nowego?
    O ile oczywiście ta używka będzie w idealnym stanie. I nie tylko ta, ale również kolejna, którą kupię przez ten czas, kiedy alternatywnie miałbym nowy samochód.

    Kurwa, ile razy ja ci to tłumaczyłem i nic nie pojąłeś ...

    > nie ma się czym dzielić bo rabat to tani chwyt marketingowy...taki rabat na
    > papierze dla poprawy humoru....

    Czyli nie zapłaciłem 18 tys. mniej? Ciekawe ...


    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • misiaczek1281 22.05.19, 15:36
    klemens1 napisał:

    > I co z tego, skoro SUMARYCZNY kosztu utraty wartości jest taki sam, jak dla now
    > ego?
    > O ile oczywiście ta używka będzie w idealnym stanie. I nie tylko ta, ale równie
    > ż kolejna, którą kupię przez ten czas, kiedy alternatywnie miałbym nowy samochó
    > d.
    Jak może być utrata wartości nowego taka sama jak używanego? Przecież to samo się wyklucza - nowe auto w pierwsze 3 lata traci najwięcej a później traci mniej w kolejnych latach więc uśżywane traci mniej niż nowe....logika panie zawodzi?
    > > nie ma się czym dzielić bo rabat to tani chwyt marketingowy...taki rabat
    > na
    > > papierze dla poprawy humoru....
    >
    > Czyli nie zapłaciłem 18 tys. mniej? Ciekawe ...
    to zależy jak liczysz....mniej niż co? niż te katalogowe kosmiczne ceny? od jakiej kwoty te 18 tys? od 120 tys?
  • klemens1 23.05.19, 09:20
    misiaczek1281 napisała:

    > Jak może być utrata wartości nowego taka sama jak używanego? Przecież to sam
    > o się wyklucza - nowe auto w pierwsze 3 lata traci najwięcej a później traci mn
    > iej w kolejnych latach więc uśżywane traci mniej niż nowe....logika panie zawod
    > zi?

    Nie wziąłeś pod uwagę rabatu na nowy, dziecko.
    Mogę sobie ten rabat odliczyć od utraty wartości nowego.
    Takie są liczby i choćbyś się zesrał i to ignorował, to tego nie zmienisz.

    > > Czyli nie zapłaciłem 18 tys. mniej? Ciekawe ...
    > to zależy jak liczysz....mniej niż co? niż te katalogowe kosmiczne ceny? od jak
    > iej kwoty te 18 tys? od 120 tys?

    od 113 tys.
    To teraz sobie policz, jaką mam utratę wartości po tych trzech latach gdybym kupił za 113 vs 95.
    Cena po 3 latach taka sama. Sam pokombinuj, to zobaczysz, jaki jesteś głupi. No chyba że nawet prostego odejmowania nie potrafisz zrobić.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • engine8 16.05.19, 21:49
    Nigdy sie nad tym nie zastanawialem... bo po co?
    Podobniemozn by anlizowaz wszystko inne... zone, dzieci,
  • klemens1 16.05.19, 21:53
    engine8 napisał(a):

    > Nigdy sie nad tym nie zastanawialem... bo po co?

    Żeby frajersko nie przepłacać.
    No chyba że zarabiasz wielokrotność tego, co wieśniak szymi.

    > Podobniemozn by anlizowaz wszystko inne... zone, dzieci,

    Bezkrytyczny wybór żony czy planowania dzieci ... tu jestem zaskoczony.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • engine8 16.05.19, 22:24
    Tzn co nazywasz frajerskim przpelacaniem...
    Np to ze jak auto 15 letnie ale w super stanie i jego wartos rynkow jest pewnie z $5k i zdzrz sie wyciek z silnika ktorego naprawa bedzie kosztowac $3tys. Czy to frajersike przeplacanie? Z jedej strony tak... a z drugiej - jak jest lepsza alternatywa?

    Z zonami to roznie byawa ale dzieci z zadady nie sa oplacalne... Negative ROI
  • hukers 17.05.19, 00:03
    engine8 napisał(a):

    > Z zonami to roznie byawa ale dzieci z zadady nie sa oplacalne... Negative ROI

    Nie słyszałeś, że najlepszy sposób na emeryturę, to mieć dużo, wdzięcznych dzieci?
  • bigzaganiacz 17.05.19, 01:42
    Nie słyszałeś, że najlepszy sposób na emeryturę, to mieć dużo, wdzięcznych dzieci?


    To zalezy gdzie
    Moj 7dmio latek kosztowal do tej pory , wylacznie za opieke przedszkolna 70k euro, nie liczac nic poza tym , przy zwrocie 8% przez kolejne 20 lat wiesz ile to kapusniaku ? Duzo , majac duzo dzieci moglbym nie dozyc ich wdziecznosci bo bym sie zajebal
  • bigzaganiacz 17.05.19, 01:46
    Po dokladniejszym przeliczeniu 90k , rok ma 12 miesiecy
  • klemens1 17.05.19, 13:08
    engine8 napisał(a):

    > Tzn co nazywasz frajerskim przpelacaniem...
    > Np to ze jak auto 15 letnie ale w super stanie i jego wartos rynkow jest pewnie
    > z $5k i zdzrz sie wyciek z silnika ktorego naprawa bedzie kosztowac $3tys.
    > Czy to frajersike przeplacanie?

    Nie wiem - chodzi mi o fakt, że warto się zastanowić, co się kupuje i za ile. Ty natomiast lansujesz bezrefleksyjność.

    > Z zonami to roznie byawa ale dzieci z zadady nie sa oplacalne... Negative ROI

    Miałem tu na myśli aspekt niefinansowy. I jeszcze raz - piszę o zastanawianiu się vs bezrefleksyjność.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • kanna13 17.05.19, 12:27
    Co to znaczy frajersko przepłacać?
    Każdy kupuje samochód jaki mu się podoba i za ile mu się podoba.
    No chyba, że to takie stwierdzenia, żeby podnieść swoją samoocenę i z założenia patrzeć na innych jak na frajerów utwierdzając się przy tym w swoim sprycie i zaradności.
  • klemens1 17.05.19, 13:20
    kanna13 napisał:

    > Co to znaczy frajersko przepłacać?
    > Każdy kupuje samochód jaki mu się podoba i za ile mu się podoba.

    Widzę, że trzeba jak dziecku.
    Nie chodzi o to, żeby ktoś kupował samochód, który mu się nie podoba, tylko żeby poszukał, poanalizował, czy nie warto kupić czegoś innego, co mu się bardziej spodoba, ew. to samo, tylko taniej.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 17.05.19, 13:54
    A jak ktoś od zawsze chciał sobie kupić przestronnego merola i ma na to kasę, to może wg Ciebie od razu uderzać do salonu po E klasse, czy ma jeszcze wcześniej szukać i analizować, żeby nie wyjść na frajera?

    Pzdr.
  • klemens1 17.05.19, 15:02
    carnivore69 napisał:

    > A jak ktoś od zawsze chciał sobie kupić przestronnego merola i ma na to kasę, t
    > o może wg Ciebie od razu uderzać do salonu po E klasse, czy ma jeszcze wcześnie
    > j szukać i analizować, żeby nie wyjść na frajera?

    Szukać i analizować, czy taki sam merol nie jest taniej gdzie indziej niż najbliższy salon.
    Żeby nie wyjść na frajera.
    Jak zaoszczędzi 20 tys. PLN, to już coś. Bo znam takich, co wchodzą do salonu, kupują bez promocji a później narzekają, że jakiś serwis za 4 tys. musieli zrobić. Tylko że na początku nie żal było wypierdzielić sporo więcej, bo się nie poszukało.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 17.05.19, 15:34
    > Szukać i analizować, czy taki sam merol nie jest taniej gdzie indziej niż najbliższy salon.

    To - w rozsądnych granicach - jest oczywiste (fakt, przeoczyłem tę alternatywę w Twoim poprzednim poście).

    Pzdr.
  • kanna13 17.05.19, 13:59
    Przeanalizowałem i mi się podoba np. VW Tiguan w wersji Style z 1.5 tsi DSG to co mam innego analizować? Kupuję.
    Czyli wg. Ciebie mam kupić coś innego np. skodę Karoq ? Bo co? Może nie ładniejsza ale tańsza.
    To ja wolę dopłacić (wg. Ciebie frajersko przepłacić) za Tiguana bo będę na niego przecież patrzył codziennie i się cieszył z tego, że nie muszę patrzeć na skodę.
    Oczywiście założenie jest takie, że na tego Tiguana mnie stać.
  • klemens1 17.05.19, 15:03
    kanna13 napisał:

    > Przeanalizowałem i mi się podoba np. VW Tiguan w wersji Style z 1.5 tsi DSG to
    > co mam innego analizować? Kupuję.

    Czy jest coś podobnego, co może ci się bardziej spodobać (teraz tych suvików jest duży wybór), ew. czy takie samo auto kupisz taniej gdzie indziej.

    > To ja wolę dopłacić (wg. Ciebie frajersko przepłacić) za Tiguana bo będę na nie
    > go przecież patrzył codziennie i się cieszył z tego, że nie muszę patrzeć na sk
    > odę.

    Jeśli chodzi o leczenie kompleksu biedy, to już nie do mnie się zwracaj.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • only_the_godfather 17.05.19, 07:45
    Tak stać mnie na samochód. Gdyby mnie nie było stać to bym go nie miał. Natomiast gdybym nie miał rodziny poza Łodzią i to spory kawałek poza, poruszał się tylko po mieście, nie planował powiększenia rodziny, to pewnie bym z auta zrezygnował i korzystał np z carsharingu itd.
  • kokosowy15 17.05.19, 07:50
    A z komunikacji miejskiej i roweru?
  • only_the_godfather 17.05.19, 07:53
    Z komunikacji miejskiej korzystam na codzień. Mieszkam na os Pojezierska, pracuje na Piotrkowskiej przy stajni. Idealny dojazd mam 11A/B lub 2 ew krótki spacerek na 3.
  • qqbek 17.05.19, 08:38
    only_the_godfather napisał:

    > Natomia
    > st gdybym nie [...], nie planował powiększenia rodziny, to pewnie bym z auta zrezygn
    > ował i korzystał np z carsharingu itd.

    O to to!
    Jak się ma dzieci, to samochód jest po prostu tak wielkim ułatwieniem, że trudno się z nim rozstać.
    Ja też do pracy w śródmieściu dojeżdżam MPK albo rowerem.
    Ale weekendowych zakupów, wyjazdów, czy (nadzwyczaj częste jak się ma takiego małego brzdąca jak ja) nagłej potrzeby wyjazdu do lekarza lub apteki nie chce mi się "ogarniać" z pomocą cierpiarzy czy Bolta, bo by mi się to nie kalkulowało.
    Córkę dwa razy w tygodniu wożę na wichurę na zajęcia do gminnego domu kultury. Zajęcia, za które w Lublinie zapłaciłbym krocie i dojeżdżał ponad dwa razy dłużej (bo choć tam mam 10 kilometrów w jedną stronę, a do oferującego podobne zajęcia MDK-u na LSM tylko 5, to te 5 jadę pół godziny, a te 10 jakieś 12 minut).
    Szkoła córki nie ma basenu, więc zajęcia z nauki pływania ma na sąsiedniej dzielnicy. Pech chce, że moja i tamta dzielnica nie posiadają połączenia autobusowego. Samochodem 2 kilometry i 5 minut, MPK jedna przesiadka, 5 kilometrów i 25 minut (jak nie ma korka). Pal licho jak jest ciepło. Ale czekaj na chłodzie z dzieckiem z niedosuszonymi włosami (ma długie i nie sposób ich dokładnie wysuszyć) 5 czy 10 minut na MPK. Jak nie zapalenie ucha, to przynajmniej przeziębienie gwarantowane.

    I to dylematy rodzica z miasta, który ma do podstawówki 600 metrów, a do przedszkola 450 i chodzi na piechotę.
    Co mają robić ludzie mieszkający na wsi, albo w peryferyjnych dzielnicach, które w tym kraju najczęściej zupełnie pozbawione są niezbędnej infrastruktury?
    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • hukers 17.05.19, 10:42
    qqbek napisał:

    > Córkę dwa razy w tygodniu wożę na wichurę na zajęcia do gminnego domu kultury.
    > Zajęcia, za które w Lublinie zapłaciłbym krocie

    Tak z ciekawości, jakie zajęcia w Lublinie kosztują krocie, bo ja na zajęcia trochę córki odwoziłem i nadal odwożę, i nawet takie miejscówki jak siatkówka na Wiśle, czy gimnastyka w Sokole to są kwoty poniżej 100 pln miesięcznie, teatr w domu kultury czy tańce to 60 pln.
  • qqbek 17.05.19, 11:45
    Przykładowo tańce:
    30 złotych w Dominowie.
    60 do 80 w MDK w Lublinie.
    2 stówy prywatnie w UDS (wielokrotny mistrz Polski).

    Za lekcje gry na gitarze płacę 160 miesięcznie prywatnie (tylko 4x1 godzina), gdybym się załapał na dom kultury płaciłbym 60 za 2x1,5 godziny tygodniowo.

    Zajęcia z akrobatyki cyrkowej (już się niestety skończyły) w CSK wychodziły też grubo ponad 100 za miesiąc.

    Tak ziarnko do ziarnka, bo "ona chce to, ona chce tamto" (choć to może dobrze, że dziecko ma jakieś ambicje i lubi je realizować) i grubo ponad te 500+ idzie na same zajęcia dodatkowe.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • misiaczek1281 17.05.19, 17:58
    qqbek napisał:

    > Przykładowo tańce:
    > 30 złotych w Dominowie.
    > 60 do 80 w MDK w Lublinie.
    > 2 stówy prywatnie w UDS (wielokrotny mistrz Polski).
    >
    > Za lekcje gry na gitarze płacę 160 miesięcznie prywatnie (tylko 4x1 godzina), g
    > dybym się załapał na dom kultury płaciłbym 60 za 2x1,5 godziny tygodniowo.
    >
    > Zajęcia z akrobatyki cyrkowej (już się niestety skończyły) w CSK wychodziły też
    > grubo ponad 100 za miesiąc.
    >
    > Tak ziarnko do ziarnka, bo "ona chce to, ona chce tamto" (choć to może dobrze,
    > że dziecko ma jakieś ambicje i lubi je realizować) i grubo ponad te 500+ idzie
    > na same zajęcia dodatkowe.
    >
    a gdyby nie było 500+ to byś nie kupował zajęć dodatkowych? czyli podziękuj piwsowi:)
  • qqbek 17.05.19, 23:57
    misiaczek1281 napisała:

    > a gdyby nie było 500+ to byś nie kupował zajęć dodatkowych? czyli podziękuj piw
    > sowi:)

    Nie misiu.
    To tak nie działa.
    Gdyby rząd Pinokia, inspirowany działaniami Jarosława, wiecznie dziewicy, nie okradał mnie co miesiąc z 1300 złotych na ZUS i podobnej, lub większej kwoty z tytułu samego podatku dochodowego, to byłoby mnie stać na znacznie więcej (o podnoszonych co rusz podatkach pośrednich nawet nie wspomnę).
    Najfajniej by było, gdyby te 500+ na dzieci można było potrącać sobie z zaliczki na podatek dochodowy i tylko w ten sposób byłoby to świadczenie wypłacane.


    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • hukers 18.05.19, 08:09
    qqbek napisał:

    > Gdyby rząd Pinokia, inspirowany działaniami Jarosława, wiecznie dziewicy, nie o
    > kradał mnie co miesiąc z 1300 złotych na ZUS i podobnej, lub większej kwoty z t
    > ytułu samego podatku dochodowego, to byłoby mnie stać na znacznie więcej

    Jarosław zainspirował jakieś zmiany w skladkach zus i stawkach podatku dochodowego, że czujesz się okradany?
  • samspade 18.05.19, 09:59
    Pinokio zmienił zasady odliczania kosztów samochodu. Oczywiście na niekorzyść podatnika. Skutkuje to płaceniem większego podatku. A teraz widzimy chęć testu przedsiębiorcy. Ciekawe jak go nazwą i jak mocno uderzy w prowadzących dg.
  • qqbek 18.05.19, 11:40
    Mnie raczej nie "łupnie" rzeczony test, bo rzeczywiście prowadzę działalność i wystawiam sporo faktur.

    Chodzi mi też o dodatkowe podatki, wprowadzane jeden po drugim.
    Nie tylko te dotykające przedsiębiorców (jak na przykład opłata paliwowa).
    Przykład?
    Od lat zużywam w domu około 20 metrów sześciennych wody (dwumiesięczny okres rozliczeniowy). Jak się przyjrzę rachunkowi za wodę sprzed 5-6 lat, to mnie szlag trafia, bo wtedy płaciłem 100 złotych, a teraz 200.
    Śmiecie?
    6 lat temu płaciłem 59 złotych na prywatną umowę z odbiorcą odpadów, dziś 120 miesięcznie wymuszane ustawowo przez WOŚ Urzędu Miasta. Odpadów dokładnie tyle samo.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • car_fox 19.05.19, 02:47
    A 6 lat temu zarabiales tyle samo co teraz?
  • qqbek 19.05.19, 12:41
    car_fox napisał(a):

    > A 6 lat temu zarabiales tyle samo co teraz?

    Podobnie.
    Na pewno stawki w mojej branży były takie same. Zresztą są takie same od kilkunastu lat, bo podstawowym wyznacznikiem dla cen na wolnym rynku jest cena ustawiona urzędowo, powyżej której nie wolno robić dla instytucji publicznych (a duża część klientów prywatnych zna ceny urzędowe i więcej niż te nie chce płacić). Do tego dochodzą też "psuje", czyli dorabiająca sobie na lewo konkurencja, która potrafi pracować za jeszcze niższe stawki.


    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • nousecomplaining 19.05.19, 19:53
    > Na pewno stawki w mojej branży były takie same. Zresztą są takie same od kilkunastu lat, bo podstawowym wyznacznikiem dla cen na wolnym rynku jest cena ustawiona urzędowo, powyżej której nie wolno robić dla instytucji publicznych (a duża część klientów prywatnych zna ceny urzędowe i więcej niż te nie chce płacić).
    Co ty pierdolisz? Cena ustawiona urzędowa przez kogo i dla kogo? Ten twój Lublin to na Kubie jest? Prywatna firma nie zapłaci więcej niż wynosi „cena urzędowa”? O jakich „prywatnych firmach” mówisz? Chyba nie o działających międzynarodowo? Co ich kurwa obchodzi „cena urzędowa” (cokolwiek to ma znaczyć)? Jak chcą dostać usługę na wysokim poziomie i nie są debilami, to zapłacą tyle, ile dający tę usługę chce. A jak są debilami, to wezmą kogoś marnego za marne pieniądze, a potem zapłacą temu lepszemu, żeby wszystko poprawił.
  • qqbek 19.05.19, 23:26
    Stawka za stronę tłumaczenia dla instytucji rządowych w tzw. "pierwszej grupie językowej".
    23 złote za tłumaczenie na język polski.
    30 złotych i całe 7 groszy za tłumaczenie na język obcy.
    Stawki te obowiązują (bez najmniejszej waloryzacji!) od 2005 roku. 14 lat bez 1% podwyżki chociaż (do 2004 włącznie stawka była powiązana ze średnim wynagrodzeniem, stanowiąc jego część ułamkową).

    Stawki komercyjne zaś są niewiele wyższe - 25-50 złotych, może za medyczne 80-100, ale medyczne to trochę grząski temat i ja akurat, no może poza onkologią bo to dość proste, się w to nie bawię.

    Studenciaki i dorabiający na lewo nauczyciele biorą zlecenia nawet po 12-15 złotych, psując tym potwornie rynek.

    Ja specjalizuje się w instrukcjach obsługi do maszyn przemysłowych i całych linii technologicznych i tu raczej konkurencji nie ma co się obawiać (gdyby ktoś zrobił z tłumaczenia taką "kaszanę", jak czasem widzi się w instrukcjach obsługi do sprowadzanej z Chin elektroniki, to z dużą dozą prawdopodobieństwa skończyłby z pozwem), a premiowane jest doświadczenie.

    Co do klientów nie będących debilami, to są oni w zdecydowanej mniejszości.
    Zresztą w większości branż tak jest (i zakładam, że przedstawiciele innych branż usługowych potwierdzą tą prawidłowość także w wypadku ich "poletek").

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • nousecomplaining 20.05.19, 20:08
    > Stawki komercyjne zaś są niewiele wyższe - 25-50 złotych, może za medyczne 80-100
    „niewiele wyższe - 25-50 złotych” - no to nieźle poleciałeś, 50 to 2 x więcej niż ta „stawka dla instytucji rządowej”, więc chyba nie „niewiele wyższa”. Wiem, wiem, napisałeś „25-50”. Ale ja też dobrze znam realia branży. Operując bardziej wiarygodną stawką za source word - biura tłumaczeń mające poważnych klientów biorą od nich min. 25 gr. + VAT, co daje za stronę ok. 75 zł. I to są stawki brane przez małe biura, np. krakowskie, a nie przez globalnych tuzów branżowych (którzy liczą sobie więcej, oj, więcej - pracując kiedyś jako internal translator w dość dużej firmie, przypadkowo dostałem dostęp do pewnych danych o płatnościach kilku dużych klientów i wtedy zacząłem myśleć o pracy na własny rachunek, bo się mi to qrwa w głowie nie mieściło (nawet biorąc pod uwagę koszty/wydatki ponoszone przez firmę na moją osobę).
    Co do niedebilności klientów, to w sumie się zgadzam, ale niestety moi główni tacy nie są...
    Doświadczenie - tak, jest premiowane, ale głównie właśnie przez tych niedebilnych.
  • qqbek 20.05.19, 23:24
    Mówimy o Lublinie :)
    Cieszę się, że się w końcu z czymś zgadzamy.
    I tak, pamiętam, że kiedyś pisałeś, że zajmujesz się właściwie lokalizacją software, a nie tłumaczeniami sensu stricto.

    A co do psucia rynku - taki Skrivanek (biorę przykład ode mnie z podwórka, bo to firma pochodząca z Lublina) bierze na przykład po 100 i więcej za stronę od klienta, ale tłumaczom płaci 20-30. Nie wierzysz? Zapytaj kogokolwiek, kto dla nich pracował. Jest tutaj jeszcze jedno duże biuro, które wycięło większość konkurencji dumpingowymi cenami, a po tym, jak prawie nikt nie został "na placu boju" podniosło ceny dwukrotnie. Oni dla odmiany mają korektorów na marnych etatach i stażystów z kilku uczelni lub z UP do robienia po 10 godzin dziennie za "miskę ryżu". To jest dziki kraj :)

    Ja sam nie szukam sobie pracy, bo mi się nie chce i średnio mi to wychodzi. Współpracuję z kilkoma mniejszymi biurami (z czego z tylko jednym z Lublina, reszta to praca zdalna), których marża jest ich uczciwym zarobkiem za to, do czego akurat ja nie mam głowy. Ani oni nie mają wyłączności na mnie, ani ja na nich (stąd też podkreślenie tego, jak istotne jest to, by bezzwłocznie coś czasem wycenić).

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • nousecomplaining 21.05.19, 19:57
    No tak, też się cieszę - akurat w tym temacie mogę się świadomie wypowiadać. No i mnie właśnie o to chodziło, że przecież biorą „po 100 i więcej”, więc jak ktoś Ci tyle zapłaci, to zapłaci. I żadne „stawki urzędowe” nie mają zastosowania. A to, ile dostają tłumacze, to jest zupełnie inna bajka. Oczywiście że wierzę w 20-30, a nawet mniej. Skrivanek - yes, I know... Pracowałem dla nich też dawno temu (kiedyś tych skrivankowców biegało pełno na wszystkich branżowych imprezach). BTW, oni jeszcze działają (w sensie czy im się spina to finansowo)? Teraz rządzi Lionbridge, SDL i Moravia.
    Ja owszem od około ośmiu lat zajmuję się głównie lokalizacją, ale swoją „karierę” zaczynałem w połowie lat 90. I przez długi czas robiłem wszystko, bo na wszystko był popyt : ) Były technicznie szeroko pojęte i ściślejsze, były i prawnicze, no i były też medyczne - duuużo tysięcy słów dla pewnej firmy chińskiej produkującej sprzęt diagnostyczny, od ciśnieniomierzy po tomografy. To był hardcore, Chinglish taki, że ja pierdolę - mam nadzieję, że nikt nie zszedł z powodu błędów w dokumentacji...

    Sferą auto-moto się interesuję, ale tak sobie po prostu jako użytkownik przeciętnego vozidla, i dlatego zacząłem kiedyś czytać wpisy na tym forum. A że zauważyłem, iż poziom inteligencji tutejszych gości znacznie przekracza „średnią internetową”, to czasem coś wtrąciłem. Może i niepotrzebnie ad personam w kilku przypadkach, ale sorry, wszyscy to robicie, częściej lub rzadziej, pewnie w zależności od nastroju i ogólnego nastawienia do interlokutora - rozumiem, że czasem nie można się powstrzymać, żeby nie dopierdolić jakiemuś misiowi (zbieżność ksyw oczywiście przypadkowa), ale dlaczego inteligentny człowiek wali do mnie „chamie”, w ogóle mnie nie znając? Nie róbmy tak, bo to do niczego nie prowadzi, poza wymianą inwektyw i wypowiedzi na coraz żałośniejszym poziomie.
    Aha, nawiązując do tego, jak mnie kiedyś skomentowałeś - nie jestem wyborcą pisu ani innych korwinoidów, ani nikogo. Do pewnego momentu wierzyłem, że mój głos ma sens, ale to było do pewnego momentu. I wiem, zawsze mogę usłyszeć, że „trzeba było głosować, choćby dlatego, żeby tamci nie wygrali”. Ale ni chuja ten argument od lat do mnie nie trafia.
    Take care : )
  • engine8 21.05.19, 21:25
    Tu jest tak samo jak na polskich drogach..
  • misiaczek1281 21.05.19, 21:58
    nousecomplaining napisał(a):

    > ości od nastroju i ogólnego nastawienia do interlokutora - rozumiem, że czasem
    > nie można się powstrzymać, żeby nie dopierdolić jakiemuś misiowi (zbieżność ksy
    > w oczywiście przypadkowa), ale dlaczego inteligentny człowiek wali do mnie „cha
    > mie”, w ogóle mnie nie znając? Nie róbmy tak, bo to do niczego nie prowadzi, po
    > za wymianą inwektyw i wypowiedzi na coraz żałośniejszym poziomie.

    aaależ oczywiście że przypadkowa:) czyli misiowi można dopierdolić ale innym już nie?
    strasznie to nieobiektywne pojmowanie świata zasad ...
    co do cen urzędowych to już nie komuna gdy rząd centralnie sterował cenami usług...jeśli urząd proponuje za niską stawkę to odmawiasz i niech szukają dalej studenta za 15zł:) proste;)
  • toreon 17.05.19, 09:01
    >>.Gdyby mnie nie było stać to bym go nie miał..<<

    Jakoś nie mam przekonania, że to powszechnie występująca reguła.
    Ująłbym to inaczej, gdyby każdy samochód mieli tylko ci, których stać, powinno ich być lekko licząc jakieś 1/3 mniej.
  • samspade 17.05.19, 10:18
    Skoro mają samochód to ich stać. Chyba że masz jakąś inną definicję stać.
  • qqbek 17.05.19, 11:55
    Ja bym rozdzielił dwa pojęcia:
    1. "stać kogoś na zakup samochodu"
    2. "stać kogoś na utrzymanie samochodu".

    Ad. 1 - samochód na chodzie można kupić za 300-400 złotych
    Ad. 2 - roczny koszt utrzymania samochodu to minimum 3 tysiące złotych (liczę ubezpieczenie 500, ewentualne naprawy/opony/wycieraczki/mniejsze wydatki 500, minimalny przebieg rzędu 7000 kilometrów - olej i filtry 150, przegląd 170, paliwo ~600 litrów gazu po 2,15 - ~1300 i bak benzyny za 200) - a to wyliczenia dla takiego futrzastego użyszkodnika Polo, który dupę szkłem podetrze, żeby tylko zaoszczędzić.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • misiaczek1281 17.05.19, 18:06
    qqbek napisał:

    > Ja bym rozdzielił dwa pojęcia:
    > 1. "stać kogoś na zakup samochodu"
    > 2. "stać kogoś na utrzymanie samochodu".
    >
    > Ad. 1 - samochód na chodzie można kupić za 300-400 złotych
    za 300 zł to można kupić złom a nie samochód...lepiej kupić zabawkę samochód dla dziecka - klocki lego:)
    > Ad. 2 - roczny koszt utrzymania samochodu to minimum 3 tysiące złotych (liczę u
    > bezpieczenie 500, ewentualne naprawy/opony/wycieraczki/mniejsze wydatki 500, mi
    > nimalny przebieg rzędu 7000 kilometrów - olej i filtry 150, przegląd 170, paliw
    > o ~600 litrów gazu po 2,15 - ~1300 i bak benzyny za 200) - a to wyliczenia dla
    > takiego futrzastego użyszkodnika Polo, który dupę szkłem podetrze, żeby tylko z
    > aoszczędzić.
    >
    do d są takie wyliczenia...gaz jest już po 2,45 zł a nie po 2,15zł ....po drugie 7 000 km to może robisz golfem ale ja robie 10-12 000 km...po trzecie szkłem dupy nie podcieram , i dbam, sama wymiana oleju to mało - wymieniam też wiele innych rzeczy ....ale też nie wydaję 50 000 zł na auto żeby się nie psuło bo to wcale nie wychodzi taniej, i na naprawy nie wydaję 10 000 zł rocznie - najwyżej 1500-1800... jak widzisz można mieć stare ale dobre auto które nie kosztuje ani 50 000zł ani naprawy nie kosztują 10 000 zł jak X5....
  • only_the_godfather 18.05.19, 15:06
    Wcześniej pisałeś, że poza olejem w którym były opiłki nic nie wymieniasz, nawet chwaliłeś się, że jeździsz z świecącym się checkiem. Gaz pewnie zależy od stacji i regionu, dziś w łodzi na dawnym lukoilu był po 2.03. 1500-1800 rocznie na wymiany? Czyli podcierasz dupę szkłem. Mnie sam olej z filtrami do Megany kosztuje niecałe 300 zł, komplet tarcza tył i przód plus klocki tył i przód sam materiał ok 1000 zł, kompletny rozrząd z pompą wody i kołem zmiennych faz rozrządu ok 800 zł, do tego trzeba doliczyć koszty robocizny. Fakt nie wymieniasz tego co roku, ale mimo wszystko przy kilkuletnim aucie zawsze wychodzi coś eksploatacyjnego.
  • toreon 17.05.19, 12:10
    Jeśli ktoś ma Panamerę ale żeby zmienić olej potrzebuje wziąć chwilówkę a potem aby ją spłacić, rezygnuje z podstawowych potrzeb, to nadal się nazywa, że go stać?
    Z punktu widzenia osoby postronnej sytuacja jest jednoznaczna - ano ma Panamerę więc pewnie go stać.
    W mojej definicji stać oznacza brak konieczności rezygnacji z innych potrzeb biologicznych i socjalnych
    Ale faktycznie to akademicka dyskusja, fuck it
  • qqbek 17.05.19, 12:41
    Ale dlaczego to dyskusja akademicka?
    To bardzo ciekawe zjawisko socjologiczne :)
    Zwłaszcza patologiczne przypadki, takie jak ten opisany przez ciebie - ktoś ma Panamerę i bierze chwilówkę, żeby wymienić w niej olej. Ale bywa gorzej - znam rodzinę, która ma dwa auta (obydwa warte 1-2 tysiące), choć rzeczywiste (a nie urojone - to tutaj ważne) potrzeby transportowo-komunikacyjne ma mniejsze niż ja. Biorą kredyty gotówkowe/jadą po limicie na takie pierdoły jak wymiana opon, czy drobna naprawa mechaniczna (za 500 czy 600 złotych). Ostatnio straszny płacz, bo parking pod marketem gdzie parkowała za darmochę pani domu (pracująca łądny kawałek od tego marketu, a nie w nim) miał już dość "spryciul" z okolicznych biurowców i postawił szlaban. O co płacz? Abonament parkingowy będzie kosztował 150 złotych za miesiąc. Skąd te pieniądze wziąć? Krowa siedzi w biurze od 8 do 16 i stoi w korkach, żeby do niego dojechać. Nigdzie indziej nie jeździ. Na sugestię, że trolejbus którym ja dojeżdżam do pracy kursuje co 7 minut, a nadto jest jeszcze druga, rzadziej jeżdżąca linia, święte oburzenie - bo jak można z biedotą i studentami do pracy dojeżdżać? Damessa, kurwa, w połatanym powertape-m Pugu 206.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • klemens1 17.05.19, 13:27
    qqbek napisał:

    > Na sugestię, że trolejbus którym ja dojeżdżam do pracy kursuje co 7 minut, a nadto
    > jest jeszcze druga, rzadziej jeżdżąca linia, święte oburzenie - bo jak można z
    > biedotą i studentami do pracy dojeżdżać? Damessa, kurwa, w połatanym powertape-
    > m Pugu 206.

    Też się dziwię ludziom, po co sobie robią krzywdę, gdy patrzę na nich z okna autobusu jadącego pustym buspasem.
    Dążenie do nobilitowania własnej pozycji społecznej na przekór faktom ekonomicznym jest chyba silniejszą potrzebą niż potrzeby czysto fizjologiczne.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • qqbek 17.05.19, 13:37
    klemens1 napisał:

    > Też się dziwię ludziom, po co sobie robią krzywdę, gdy patrzę na nich z okna au
    > tobusu jadącego pustym buspasem.
    > Dążenie do nobilitowania własnej pozycji społecznej na przekór faktom ekonomicz
    > nym jest chyba silniejszą potrzebą niż potrzeby czysto fizjologiczne.

    To nie tylko to.
    Ludzie mentalnie zostali w końcówce XX wieku.
    Nie przyjmują do wiadomości, że według godzin przyjazdu komunikacji miejskiej u mnie na wsi zegarki można regulować, a cały tabor jest niskopodłogowy (spora część nadto klimatyzowana - na linii którą jeżdżę na przykład wszystkie pojazdy).

    Za bilet 5-miesięczny (u nas to się "przejazdówka" nazywa - tak tytułem wtrącenia regionalizmu) płacę 244 złote.



    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • klemens1 17.05.19, 15:04
    Wg mnie to jednak taka wczesna era normalnego kapitalizmu, gdzie wielu takich, co musieli jeździć zbiorkomem, teraz jednak stać na stanie w korkach własnym autem.
    "Paczta, jadem swoim!".

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • toreon 17.05.19, 15:42
    To nie do końca tak prosto da się wyjaśnić. Chyba nawet ci, którzy przedkładają jazdę własnym nad jazdę zbiorkomem z poczucia wyższości czy demonstracyjnie, są już w mniejszości. Główna przyczyna to jednak mniej lub bardziej specyficznie pojmowana wygoda. Ot stanie w korku w swojej własnej "puszce" i słuchanie poranka w Radiu TOK FM chyba jednak jest zwykle interpretowane jako atrakcyjniejsza opcja niż kolebanie się z ludźmi na stojaka w autobusie trzymając się rurki. Poza tym np. w Warszawie wciąż nie brakuje punktów do których dojechanie z innego określonego punktu zajmuje autem o połowę mniej czasu niż czymkolwiek innym.
  • klemens1 17.05.19, 17:30
    toreon napisał:

    > Główna przyczyna to jednak mniej lub bardziej specyficznie
    > pojmowana wygoda. Ot stanie w korku w swojej własnej "puszce" i słuchanie pora
    > nka w Radiu TOK FM chyba jednak jest zwykle interpretowane jako atrakcyjniejsza
    > opcja niż kolebanie się z ludźmi na stojaka w autobusie trzymając się rurki.

    No nie wiem - posłuchać możesz sobie i w zbiorkomie.
    A właśnie kolebanie się jest lepsze, bo przynajmniej można poczytać, włożyć nos do smartfona i coś porobić - generalnie ma się czas dla siebie. W aucie, nawet w korku, trzeba jednak to auto prowadzić.

    > Poza tym np. w Warszawie wciąż nie brakuje punktów do których dojechanie z inneg
    > o określonego punktu zajmuje autem o połowę mniej czasu niż czymkolwiek innym.

    Na pewno - ale jest też wiele punktów, gdzie zbiorkom dojeżdża w czasie co najmniej podobnym. A i tak lemingi jadą swoją "furom w lizingu".
    Po raz kolejny przytoczę przykład znajomego, który zaczął jeździć zbiorkomem, gdy mu PJ na 3 miesiące zatrzymali. Wcześniej nie wiedział, że jest to tak wygodne.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • toreon 17.05.19, 15:56
    To taka skrajność, że tak powiem, z nizin
    Ale są też inne odmiany tego, np (zaczerpnięte z życia):
    - jeździ nowym XC60, nieźle, zaradny gość. Jak to wygląda od środka? Volvo wzięte w abonament, wpłata własna 1%, nie miał kasy na wpłatę, leci cały czas na debetach
    - jeździ nowym Q5. Jeszcze bardziej zaradny gość. Od kuchni? Leasing z wysokim wykupem, mieszka z rodzicami w 2-pokojowym mieszkaniu, nie chce brać kredytu hipotecznego. Od siebie dodam, że nie widzę nic złego gdy np. ktoś woli wynajmować chatę niż kupować bo priorytetem jest posiadanie dobrej fury. Jego sprawa. Jednak gniecenie się z rodzicami jest już mocno dyskusyjne.
    - Na podwórku 3-letni Superb. Nie najgorzej. Od kuchni - nie jeździ bo coś się zesrało w silniku, koszt naprawy 8 tys. PLN więc naprawa czeka na tzw. "lepsze czasy" o ile nie została odłożona ad acta
  • toreon 17.05.19, 16:05
    Pardon, Superb nie 3- tylko 6-letni ale mniejsza o szczegóły.
  • misiaczek1281 17.05.19, 16:31
    toreon napisał:

    > Pardon, Superb nie 3- tylko 6-letni ale mniejsza o szczegóły.

    to już lepiej kupić 16 letnie Polo - wszystko sprawne,jeździ a nawet gdy się coś sp... to naprawa kosztuje max 6-8 stów:)
  • toreon 17.05.19, 23:40
    Ty to masz łeb. Przekonałeś mnie
    BTW, ja tam nie wiem co motywuje ludzi aby kupować Superby i w ogóle do Skód mam stosunek w najlepszym razie obojętny, jednak w odniesieniu do Polo 1.4 kilka plusów po stronie Superba 3.6 jestem w stanie dostrzec.
  • klemens1 18.05.19, 08:50
    toreon napisał:

    > ja tam nie wiem co motywuje ludzi aby kupować Superby

    Komfort, przestrzeń, osiągi, cena.
    Kto by się domyślił?

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • samspade 19.05.19, 15:28
    klemens1 napisał:

    > > ja tam nie wiem co motywuje ludzi aby kupować Superby
    >
    > Komfort, przestrzeń, osiągi, cena.

    Są samochody oferujące większy komfort. Są też oferujące podobny.
    Oferujące większą przestrzeń. Są też samochody gdzie wozisz mniej powietrza.
    Wszystkie samochody oferują osiągi.
    I wiele jest tańszych.
  • klemens1 20.05.19, 10:47
    samspade napisał:

    > klemens1 napisał:
    >
    > > > ja tam nie wiem co motywuje ludzi aby kupować Superby
    > >
    > > Komfort, przestrzeń, osiągi, cena.
    >
    > Są samochody oferujące większy komfort. Są też oferujące podobny.
    > Oferujące większą przestrzeń. Są też samochody gdzie wozisz mniej powietrza.
    > Wszystkie samochody oferują osiągi.
    > I wiele jest tańszych.

    Nie rozumiem, dlaczego się zaciąłeś w tym momencie.
    Więc podaj przykłady. Po co wypisujesz same puste deklaracje?

    Weźmy np. superba 2.0 272 KM. Cena zaczyna się od 135 tys.
    Dawaj coś, co ma jakiś lepszy parametr (wliczając cenę) i pozostałe nie gorsze.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • samspade 20.05.19, 11:09
    klemens1 napisał:

    > Więc podaj przykłady. Po co wypisujesz same puste deklaracje?

    Jakie puste deklaracje? To fakty.
    Każdy samochód oferuje osiągi. Jedne lepsze gorsze.
    Są samochody oferujące większy komfort, są też samochody oferujące większy komfort.
    Z przestrzenią i ceną jest podobnie.
  • klemens1 20.05.19, 12:19
    samspade napisał:

    > > Więc podaj przykłady. Po co wypisujesz same puste deklaracje?
    >
    > Jakie puste deklaracje? To fakty.
    > Każdy samochód oferuje osiągi. Jedne lepsze gorsze.

    Czyli napisałeś tyle, że da się zamiast superba 272 KM kupić inny samochód, który ma JAKIEŚ osiągi.

    > Są samochody oferujące większy komfort, są też samochody oferujące większy komf
    > ort.
    > Z przestrzenią i ceną jest podobnie.

    Ja pytam o te lepsze.
    Ktoś chce te 5.5 do 100 oraz dużo przestrzeni - co lepszego znajdzie, nie dopłacając 100 tys.?

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • samspade 20.05.19, 12:29
    klemens1 napisał:

    > Czyli napisałeś tyle, że da się zamiast superba 272 KM kupić inny samochód, któ
    > ry ma JAKIEŚ osiągi.
    > Ja pytam o te lepsze.
    > Ktoś chce te 5.5 do 100 oraz dużo przestrzeni - co lepszego znajdzie, nie dopła
    > cając 100 tys.?

    W poważaniu mam o co pytałeś. Widać też że nie zrozumiałeś tego co napisałem. W sumie nie dziwi mnie to.
    Nie wiem czy większym frajerem jest ten który "przepłaca" za coś lepszego czy ten który poprawia sobie nastrój zaglądając innym do kieszeni, ten który wyzywa innych ponieważ mają inne spojrzenie na świat/priorytety. To oczywiście pytanie retoryczne.


  • klemens1 20.05.19, 13:31
    samspade napisał:

    > klemens1 napisał:
    >
    > > Czyli napisałeś tyle, że da się zamiast superba 272 KM kupić inny samochó
    > d, któ
    > > ry ma JAKIEŚ osiągi.
    > > Ja pytam o te lepsze.
    > > Ktoś chce te 5.5 do 100 oraz dużo przestrzeni - co lepszego znajdzie, nie
    > dopła
    > > cając 100 tys.?
    >
    > W poważaniu mam o co pytałeś.

    Po prostu nie potrafisz podać KONKRETNYCH przykładów, aut tańszych z taką przestrzenią i osiągami.

    > który poprawia sobie nastrój zaglądając innym do kieszeni

    Mnie czyjeś kieszenie gówno obchodzą. Tyle się rozpisałeś o tym, czego nie zrozumiałem, a sam rozumiesz piąte przez dziesiąte.


    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • samspade 20.05.19, 13:37
    klemens1 napisał:

    > Po prostu nie potrafisz podać KONKRETNYCH przykładów, aut tańszych z taką przes
    > trzenią i osiągami.

    W jakim celu miałbym podawać?
  • klemens1 20.05.19, 14:16
    samspade napisał:

    > > Po prostu nie potrafisz podać KONKRETNYCH przykładów, aut tańszych z taką przes
    > > trzenią i osiągami.
    >
    > W jakim celu miałbym podawać?

    Żebym wiedział, co kupić zamiast superba następnym razem.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • samspade 20.05.19, 15:17
    klemens1 napisał:

    > Żebym wiedział, co kupić zamiast superba następnym razem.

    Poszukaj sobie co kupić. Twoje pieniądze twoja sprawa.
    Serio myślisz że interesuje mnie co kupisz?
    Możesz kupić zamiast 2.0tsi 1.5tsi L&K. Chociaż nie. Tam dużo pedalskich rzeczy jest w porównaniu do wersji active czy jak tam zwą podstawową.
  • klemens1 22.05.19, 09:49
    samspade napisał:

    > klemens1 napisał:
    >
    > > Żebym wiedział, co kupić zamiast superba następnym razem.
    >
    > Poszukaj sobie co kupić. Twoje pieniądze twoja sprawa.

    Ameryki nie odkryłeś. Tylko ciekawy jestem, jakie miałbyś argumenty.

    > Serio myślisz że interesuje mnie co kupisz?

    Serio myślisz, że interesuje mnie, co ciebie interesuje?

    > Możesz kupić zamiast 2.0tsi 1.5tsi L&K. Chociaż nie. Tam dużo pedalskich rzeczy
    > jest w porównaniu do wersji active czy jak tam zwą podstawową.

    Niewątpliwie.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • samspade 22.05.19, 13:17
    klemens1 napisał:

    > Ameryki nie odkryłeś. Tylko ciekawy jestem, jakie miałbyś argumenty.

    Mogę teoretyzować jakie samochody bym rozważył.
    Gdybym miał kupić samochód za te 135 tysięcy z pewnością rozważył bym citroena c5 aircross. Komfort podróży biorąc pod uwagę zawieszenie będzie większy. Silnik 180 koni około 8 sekund do setki Vmax około 220. Automatyczna skrzynia 8 biegowa. Przestrzeń bez wątpienia wystarczająca a nawet bardziej niż wystarczająca. Z tyłu 3 niezależnie regulowane siedzenia. Duży bagażnik. Dodatkowo wiele rzeczy za które w superbie trzeba by dopłacić.
    A co ty byś twoja sprawa.
    Dla mnie ten c5 spełnia warunki. Komfort osiągi przestrzeń cena.
  • klemens1 22.05.19, 13:29
    samspade napisał:

    > Dla mnie ten c5 spełnia warunki. Komfort osiągi przestrzeń cena.

    Superb z takim osiągami jest dużo tańszy.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • klemens1 22.05.19, 13:44
    I widzę, że pojemność bagażnika mówi bardzo dużo - jak to w SUVach.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • samspade 22.05.19, 14:25
    klemens1 napisał:

    > I widzę, że pojemność bagażnika mówi bardzo dużo

    Mówi wystarczająco. Zmieścisz się bez problemu.
  • klemens1 22.05.19, 14:50
    samspade napisał:

    > klemens1 napisał:
    >
    > > I widzę, że pojemność bagażnika mówi bardzo dużo
    >
    > Mówi wystarczająco. Zmieścisz się bez problemu.

    To spójrz na zdjęcia, z czego ta pojemność wynika. Z wysokości.
    Na 2 tygodnie na wakacje się nie zmieszczę.


    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • samspade 22.05.19, 13:56
    Ale z gorszym komfortem. Czyli jest gorszy. Odstaje w bardzo istotnym parametrze.
    A osiągi i cena? Wybieram ze słabszą wersją silnikową i jest tańszy. Osiągi wystarczające. Nie jestem nastolatkiem czy przedstawicielem żeby się ścigać.
  • klemens1 22.05.19, 14:49
    samspade napisał:

    > Ale z gorszym komfortem. Czyli jest gorszy.

    Aircrossem nie jechałem, ale zwykły c5 w komforcie nie jest lepszy od superba. Co nie tyle jest zaletą superba, co słabowatością hydropneumatyki w c5. Przyznaje to nawet sam właściciel tego c5. W XM-ie to był komfort ...

    > A osiągi i cena? Wybieram ze słabszą wersją silnikową i jest tańszy.

    Nie chodzi o to, co wybierasz, tylko o to, że superb jest tańszy przy tych samych osiągach.

    > Osiągi wystarczające. Nie jestem nastolatkiem czy przedstawicielem żeby się ścigać.

    Następny, który myśli, że osiągi są po to, żeby się ścigać.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • samspade 22.05.19, 15:12
    klemens1 napisał:

    > Następny, który myśli, że osiągi są po to, żeby się ścigać.

    Osiągi są po to by sprawnie przemieszczać się po drogach. I przyśpieszenie w granicach 11 sekund spokojnie mi wystarczą. Czemu gdy dla mnie komfort jest ważniejszy niż osiągi to jest źle?
  • klemens1 22.05.19, 22:06
    samspade napisał:

    > klemens1 napisał:
    >
    > > Następny, który myśli, że osiągi są po to, żeby się ścigać.
    >
    > Osiągi są po to by sprawnie przemieszczać się po drogach. I przyśpieszenie w gr
    > anicach 11 sekund spokojnie mi wystarczą.

    Na zwykłej krajówce bywa to niewystarczające. Wszystko jest kwestią natężenia ruchu - ja ze swoimi 8.5s jeszcze bezpiecznie wyprzedzę, ty ze swoimi 11 już nie.

    > Czemu gdy dla mnie komfort jest ważniejszy niż osiągi to jest źle?

    Wątpię, czy komfort w aircross jest lepszy. Komfort, jak już pisałem, był w XM. Xantia i reszta miały hydropneumatykę bardziej na pokaz. Ale po raz kolejny przyznaję, że nie jeździłem aircrossem - może akurat w tym przypadku komfort jest niesamowity.


    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • samspade 23.05.19, 09:36
    klemens1 napisał:


    > Na zwykłej krajówce bywa to niewystarczające. Wszystko jest kwestią natężenia r
    > uchu - ja ze swoimi 8.5s jeszcze bezpiecznie wyprzedzę, ty ze swoimi 11 już nie

    Dla ciebie może nie być wystarczające. Dla mnie jest. I wystarczy żebym bezpiecznie wyprzedzał. Zarówno na drogach krajowych jak i wojewódzkich powiatowych i gminnych.

    > Wątpię, czy komfort w aircross jest lepszy.

    Jakoś mnie to nie dziwi że wątpisz. W końcu superb jest the best.
  • klemens1 23.05.19, 10:13
    samspade napisał:

    > > Na zwykłej krajówce bywa to niewystarczające. Wszystko jest kwestią natężenia r
    > > uchu - ja ze swoimi 8.5s jeszcze bezpiecznie wyprzedzę, ty ze swoimi 11 już nie
    >
    > Dla ciebie może nie być wystarczające. Dla mnie jest. I wystarczy żebym bezpiec
    > znie wyprzedzał. Zarówno na drogach krajowych jak i wojewódzkich powiatowych i
    > gminnych.

    Czyli niezależnie od natężenia ruchu ty potrafisz wyprzedzić tak samo bezpiecznie jak ktoś, kto zrobi to szybciej.

    > > Wątpię, czy komfort w aircross jest lepszy.
    >
    > Jakoś mnie to nie dziwi że wątpisz. W końcu superb jest the best.

    Doczytaj resztę, frustracie - tam uzasadniłem, skąd te wątpliwości się wzięły. I nawet przyznałem, że mogę się mylić.
    Jak masz pisać tylko po to, żeby odpyskować, to się po prostu przymknij.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • samspade 23.05.19, 10:20
    klemens1 napisał:

    > Czyli niezależnie od natężenia ruchu ty potrafisz wyprzedzić tak samo bezpieczn
    > ie jak ktoś, kto zrobi to szybciej.

    Strawman fallacy.
    Jakże częste w twoim wykonaniu.


    > Jak masz pisać tylko po to, żeby odpyskować, to się po prostu przymknij.

    Zastosuj się sam do swojej rady. Chociaż ty będziesz ciągle warczał. W końcu twoja racja jest najtwojsza. I wiemy już że gdy ktoś ma inne priorytety czy kieruje się innymi czynnikami przy wyborze rzeczy jest pedałem frajerem lemingiem.

  • klemens1 23.05.19, 13:38
    samspade napisał:

    > > Czyli niezależnie od natężenia ruchu ty potrafisz wyprzedzić tak samo bezpieczn
    > > ie jak ktoś, kto zrobi to szybciej.
    >
    > Strawman fallacy.
    > Jakże częste w twoim wykonaniu.

    Stwierdziłeś, że różnicy nie ma. Więc brnij konsekwentnie.

    > > Jak masz pisać tylko po to, żeby odpyskować, to się po prostu przymknij.
    >
    > Zastosuj się sam do swojej rady.

    Ja nie odpyskowuję - piszę merytorycznie i na jakiś konkretny temat, zamiast wycinania fragmentów z kontekstu.

    > I wiemy już że gdy ktoś ma inne priorytety czy kieru
    > je się innymi czynnikami przy wyborze rzeczy jest pedałem frajerem lemingiem.

    Już ci chyba podawałem przykład innego wyboru, który nie był ani pedalski, ani frajerski ani lemingowaty.
    Ale ty i tak będziesz pierdzielił swoje.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • samspade 23.05.19, 14:56
    klemens1 napisał:

    > Stwierdziłeś, że różnicy nie ma.

    Nic takiego nie miało miejsca. Napisałem że te 11 sekund wystarczy mi do bezpiecznego wyprzedzania.


    > Ja nie odpyskowuję - piszę merytorycznie

    Trudno za merytoryczne nazwać twoje fantazje. To się niejako wyklucza.

    > Już ci chyba podawałem przykład innego wyboru, który nie był ani pedalski, ani
    > frajerski ani lemingowaty.

    A o tym że coś jest pedalskie frajerskie decydujesz ty.
    Arbitralnie stwierdzasz co jest rzeczywiście istotne. Arbitralnie stwierdzasz jakie parametry są ważne. Stwierdzasz co dla kogo jest ważne.
  • klemens1 23.05.19, 15:05
    samspade napisał:

    > > Stwierdziłeś, że różnicy nie ma.
    >
    > Nic takiego nie miało miejsca. Napisałem że te 11 sekund wystarczy mi do bezpie
    > cznego wyprzedzania.

    A ja pytałem, czy jest takie natężenie ruchu, gdzie ja ze swoimi 8.5 wyprzedzę bezpiecznie, a ty już nie.

    > > Już ci chyba podawałem przykład innego wyboru, który nie był ani pedalski, ani
    > > frajerski ani lemingowaty.
    >
    > A o tym że coś jest pedalskie frajerskie decydujesz ty.

    Nie zmieniaj tematu, jak to zawsze czynisz, gdy sam się zaplączesz.
    Dopiero co pisałeś, że KAŻDY wybór inny niż mój jest wg mnie pedalski/frajerski/leminowaty.
    A ja wcześniej podałem przykład takiego innego wyboru niż mój, który nie posiada ww. cech.

    Przypomnę wypowiedź, która jest łgarstwem:

    I wiemy już że gdy ktoś ma inne priorytety czy kieruje się innymi czynnikami przy wyborze rzeczy jest pedałem frajerem lemingiem.



    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • samspade 23.05.19, 15:12
    klemens1 napisał:


    > > Nic takiego nie miało miejsca. Napisałem że te 11 sekund wystarczy mi do
    > bezpie
    > > cznego wyprzedzania.
    >
    > A ja pytałem, czy jest takie natężenie ruchu, gdzie ja ze swoimi 8.5 wyprzedzę
    > bezpiecznie, a ty już nie.

    Nie. Spytałeś się: Czyli niezależnie od natężenia ruchu ty potrafisz wyprzedzić tak samo bezpiecznie jak ktoś, kto zrobi to szybciej.

    Sam nie wiesz co napisałeś. Nic dziwnego że

    > A ja wcześniej podałem przykład takiego innego wyboru niż mój, który nie posiad
    > a ww. cech.

    Czyli sam uznajesz co nie jest pedalskie frajerskie i lemingowate.
    Dokłądnie o tym piszę.Ty decydujesz co jest pedalskie. Wystarczy że czyjeś priorytety nie pokrywają się z twoimi.

    > Przypomnę wypowiedź, która jest łgarstwem:

    Stwierdziłeś, że różnicy nie ma


  • klemens1 23.05.19, 16:21
    samspade napisał:

    > klemens1 napisał:
    >
    >
    > > > Nic takiego nie miało miejsca. Napisałem że te 11 sekund wystarczy
    > mi do
    > > bezpie
    > > > cznego wyprzedzania.
    > >
    > > A ja pytałem, czy jest takie natężenie ruchu, gdzie ja ze swoimi 8.5 wypr
    > zedzę
    > > bezpiecznie, a ty już nie.
    >
    > Nie. Spytałeś się: Czyli niezależnie od natężenia ruchu ty potrafisz wyprzed
    > zić tak samo bezpiecznie jak ktoś, kto zrobi to szybciej.


    A ten ktoś, kto zrobi to szybciej, to ja ze swoimi 8.5s. Taki był kontekst. Trzeba ci za każdym razem przypominać, o jakich osiągach mowa?

    > > A ja wcześniej podałem przykład takiego innego wyboru niż mój, który nie posiad
    > > a ww. cech.
    >
    > Czyli sam uznajesz co nie jest pedalskie frajerskie i lemingowate.

    Ledwo co wykazałem, że kłamiesz twierdząc, że każdy wybór inny niż mój jest wg mnie pedalski.
    Spierdzielasz od tematu, pisząc o tym, że ja decyduję, co jest pedalskie.
    Przypomniałem ci, że mowa o tym, że niby każdy wybór inny niż mój jest wg mnie pedalski i żebyś nie spierdzielał od tematu.
    I oto strategia godna mistrza - powtórzyłeś znowu nie na temat, że ja decyduję, co jest pedalskie.

    Myślałem, że tylko galtomek się tak sam plącze o własne nogi.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 20.05.19, 11:14
    > Weźmy np. superba 2.0 272 KM. Cena zaczyna się od 135 tys.
    > Dawaj coś, co ma jakiś lepszy parametr (wliczając cenę) i pozostałe nie gorsze.

    Zastąp superba dacią lodgy. Albo BMW M5. I będzie Ci co najmniej tak samo trudno.

    Pzdr.



  • klemens1 20.05.19, 12:17
    carnivore69 napisał:

    > Zastąp superba dacią lodgy. Albo BMW M5. I będzie Ci co najmniej tak samo trudno.

    A czy ja twierdzę, że nie?
    Tylko że jak ktoś chce klasę D, najlepszą przestrzeń i osiągi za jak najniższą cenę, to co zamiast superba może wybrać?

    Bo M5 pewnie da się zastąpić jakimś E63 AMG albo RS6.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 20.05.19, 13:08
    Najlepszą przestrzeń, osiągi czy za najniższą cenę?

    Pzdr.
  • klemens1 20.05.19, 13:32
    carnivore69 napisał:

    > Najlepszą przestrzeń, osiągi czy za najniższą cenę?

    Cokolwiek lepszego (lepsza cena == niższa cena) przy niepogorszonych pozostałych parametrach.
    Czyli np. ta sama przestrzeń i osiągi za niższą cenę.
    Albo lepsze osiągi przy tej samej przestrzeni i cenie.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 20.05.19, 15:42
    Przecież napisałem Ci, że pewnie większość modeli ma jakiś parametr, którego nie da się pogorszych polepszając inne.

    Poza tym posiadanie najtańszej klasy D z 280 końmi nie jest pewnie celem większości ludzi kupujących samochody. Więc nie wiem co się tak zafiksowałeś na tych dwóch wielkościach.

    Pzdr.
  • klemens1 22.05.19, 09:51
    carnivore69 napisał:

    > Przecież napisałem Ci, że pewnie większość modeli ma jakiś parametr, którego ni
    > e da się pogorszych polepszając inne.

    To w końcu masz jakiegoś kandydata przy tych kryteriach:
    - osiągi
    - przestrzeń
    - komfort

    czy nie?

    > Poza tym posiadanie najtańszej klasy D z 280 końmi nie jest pewnie celem większ
    > ości ludzi kupujących samochody. Więc nie wiem co się tak zafiksowałeś na tych
    > dwóch wielkościach.

    Bo piszę o tych, którym zależy na:
    - osiągach
    - przestrzeni
    - komforcie
    i nie zależy im na tym, by wydać jak najwięcej.
    Tacy właśnie kupują superby, co wywołuje u niektórych zdziwienie.
    Stąd moje pytanie - co jest lepszego dla ww. kryteriów?
    Po prostu podajcie model, markę, wersję i wszystko będzie jasne.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 22.05.19, 12:39
    > To w końcu masz jakiegoś kandydata przy tych kryteriach:
    > - osiągi
    > - przestrzeń
    > - komfort

    Zapomniałeś o cenie. Bo inaczej kandydatów jest wielu. Dorzucając nawet cenę, nigdy nie twierdziłem, że superb nie wypełnia jakiejśtam niszy, więc pytanie raczej nie do mnie.

    > Bo piszę o tych, którym zależy na:
    > - osiągach
    > - przestrzeni
    > - komforcie
    > i nie zależy im na tym, by wydać jak najwięcej.

    To mi podpada pod mocne benzyny w klasie E. W klasie E ze względu na ostani warunek (bo oczywiście można wyżej jeżeli chodzi o 3 pozostałe).

    Pzdr.

  • klemens1 22.05.19, 13:13
    carnivore69 napisał:

    > > Bo piszę o tych, którym zależy na:
    > > - osiągach
    > > - przestrzeni
    > > - komforcie
    > > i nie zależy im na tym, by wydać jak najwięcej.
    >
    > To mi podpada pod mocne benzyny w klasie E. W klasie E ze względu na ostani war
    > unek (bo oczywiście można wyżej jeżeli chodzi o 3 pozostałe).

    E63 AMG jest całkiem w porządku.
    Ale coś jest w cenie superba lepszego pod względem jakiejkolwiek cechy przy nieruszonych pozostałych?


    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 22.05.19, 14:12
    Miałem wrażenie, że już ustaliliśmy, że odpowiedź 'nie' na powyższe pytanie świadczy wyłącznie o tym, że również wybór superba można zracjonalizować. Co nie było przedmiotem dyskusji.

    Pzdr.
  • klemens1 22.05.19, 14:51
    Ależ dokładnie to było przedmiotem dyskusji.
    Jakiś chłopek był zaskoczony, dlaczego ludzie kupują superba. Nie potrafił sobie tego racjonalnie wytłumaczyć.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • carnivore69 22.05.19, 15:25
    OK.

    Pzdr.
  • misiaczek1281 18.05.19, 17:09
    toreon napisał:

    > Ty to masz łeb. Przekonałeś mnie
    > BTW, ja tam nie wiem co motywuje ludzi aby kupować Superby i w ogóle do Skód ma
    > m stosunek w najlepszym razie obojętny, jednak w odniesieniu do Polo 1.4 kilka
    > plusów po stronie Superba 3.6 jestem w stanie dostrzec.

    cała przyjemność po mojej stronie
    BTW Superb to nadal Skoda tylko nieco lepsza tapicerka w środku za to koszt utrzymania 3 czy 6 razy wyższy?:))
  • klemens1 18.05.19, 21:55
    misiaczek1281 napisała:

    > BTW Superb to nadal Skoda tylko nieco lepsza tapicerka w środku za to koszt utr
    > zymania 3 czy 6 razy wyższy?:))

    Tapicerka jest ta sama, koszt utrzymania też.
    Jest więcej miejsca i lepszy komfort.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl
  • only_the_godfather 18.05.19, 15:16
    misiaczek1281 napisała:

    > toreon napisał:
    >
    > > Pardon, Superb nie 3- tylko 6-letni ale mniejsza o szczegóły.
    >
    > to już lepiej kupić 16 letnie Polo - wszystko sprawne,jeździ a nawet gdy się co
    > ś sp... to naprawa kosztuje max 6-8 stów:)
    Jasne można jeździć 16 letnim polo tylko jaki to ma komfort?Do jeżdżenia po mieście do pracy to to może się nada. Ale jechać tym gdzieś w jakąś trasę? Dziękuje skorzystam z pociągu albo autobusu bo tam już będzie większy komfort niż w tym polo. Co tam masz ABS, dwie poduszki i korobotronik?
  • only_the_godfather 18.05.19, 15:11
    qqbek napisał:

    > Ale dlaczego to dyskusja akademicka?
    > To bardzo ciekawe zjawisko socjologiczne :)
    > Zwłaszcza patologiczne przypadki, takie jak ten opisany przez ciebie - ktoś ma
    >[...]Biorą kredyty gotówkowe/jadą po limicie na takie pierdoły jak wymiana opon,
    > czy drobna naprawa mechaniczna (za 500 czy 600 złotych).[...]
    Kuźwa ja rozumiem, że czasem te 500 czy 600 zł może nadszarpnąć budżet domowy bo są inne nieprzewidziane wydatki. Ale czy ludzie nie myślą, nie umieją tak gospodarować swoją kasę by coś odłożyć i mieć właśnie na takie sytuacje. Brać kredyt gotówkowy na taką naprawę auta? Jeszcze rozumiem korzystać z kart kredytowej dzisiaj nie mam kasy biorę z karty jutro mam i odrazu spłacam kartę.
  • qqbek 18.05.19, 16:56
    A ja nie rozumiem.
    W pale mi się nie mieści, jak można żyć "na krawędzi", bez jakichkolwiek oszczędności, zaskórniaków?
    Jak można zarabiając marnie nie starać się przy tym ograniczać wydatków, żeby mieć choć te 2-3 miesięczne dochody oszczędności "na wszelki wypadek"?
    To dla mnie niepojęte.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • only_the_godfather 18.05.19, 17:22
    Dlamnie to też nie pojęte. Zawsze mam jakieś zaskórniaki odłożone na czarną godzinę bo czasem zdarza się kumulacja nieprzewidzianych wydatków. Z żoną razem nie zarabiamy marnie, krezusami też nie jesteśmy. Ot powiedziałbym przeciętnie nie musimy się szczypać z każdym groszem od 1 do 1 i kombinować jak przetrwać. Ale zawsze mamy odłożone jakieś pieniądze mniej więcej właśnie jakieś 2-3 miesięczne dochody.
  • qqbek 18.05.19, 19:32
    Ponad 30% Polaków nie ma żadnych oszczędności.
    Kolejne kilkanaście procent ma oszczędności nieprzekraczające miesięcznych dochodów (czyli g. nie oszczędności), tylko 19% ma oszczędności stanowiące ich ponadroczne dochody.

    Tyle w temacie.
    Można jeszcze powiedzieć, że jeszcze 10 lat temu żadnych oszczędności nie miała ponad połowa Polaków, a więc niecała 1/3 stanowi tutaj spory postęp.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • misiaczek1281 19.05.19, 20:42
    qqbek napisał:

    > Ponad 30% Polaków nie ma żadnych oszczędności.
    > Kolejne kilkanaście procent ma oszczędności nieprzekraczające miesięcznych doch
    > odów (czyli g. nie oszczędności), tylko 19% ma oszczędności stanowiące ich pona
    > droczne dochody.
    >
    > Tyle w temacie.
    > Można jeszcze powiedzieć, że jeszcze 10 lat temu żadnych oszczędności nie miała
    > ponad połowa Polaków, a więc niecała 1/3 stanowi tutaj spory postęp.
    >
    też nie wyobrażam sobie życia bez żadnych oszczędności ....ale 2-3 krotność pensji czyli 6 tysięcy nazywasz oszczędnościami? w razie czego to więcej kosztuje leczenie , albo jakiś wyjazd za granicę ....
    prawdziwe oszczędności zaczynają się od 50 k :) gdy ktoś pracuje i odkłada kilka lat i odłożył te 50-80 k, albo ma działkę,dom,akcje, średnią firmę zatrudniającą 20-30 pracowników która coś produkuje i wysyła na zachód mając obroty rzędu milion - dwa rocznie....to ja nazywam oszczędnościami, aktywami.pasywami a nie jakaś śmieszna gotówka w kwocie dwóch pensji robotnika niewykwalifikowanego;-)
  • only_the_godfather 20.05.19, 07:40
    Kto powiedział, że to jest pensja jednego członka rodziny. Dwa kto powiedział że ta 2-3 krotność pensji to 6 tysięcy. To że robisz za najniższą krajową nie znaczy, że inni też tak mają.
  • qqbek 20.05.19, 11:23
    Misiu - gdybym miał 50 oszczędności, to bym miał ich mniej niż półroczne dochody rodziny.
    Tyle w temacie "względności oszczędności".

    Akcji już nie mam, obligacji trochę. Najwięcej mam umoczone w 2 nieruchomościach i nie za bardzo mam pomysł, co z tym fantem zrobić, bo przestaję widzieć w tym sens :)

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • bywalec.hoteli 20.05.19, 11:55
    qqbek, a czemu nie widzisz sensu w nieruchomościach? wynajem nie przynosi już fruktów?

    --
    "Snejkowa nie wynajmuje. Snejkowa jest stara ropucha" snakelilith
  • qqbek 20.05.19, 12:59
    bywalec.hoteli napisał:

    > qqbek, a czemu nie widzisz sensu w nieruchomościach? wynajem nie przynosi już f
    > ruktów?

    Upierdliwe to się staje z czasem.
    No i stopa zwrotu jest za niska w stosunku do włożonego kapitału.
    Nadto przy ryczałcie nie da się odpisać kosztów, a te bywają nieprzewidywalne.

    Jeszcze 10 lat temu w warunkach większego głodu mieszkaniowego to było dobre źródło dochodu. Teraz ledwie przeciętne, ciążąc ku kiepskiemu. Cała masa osób ma mieszkania na wynajem, które traktuje jak lokatę kapitału.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • misiaczek1281 21.05.19, 22:05
    qqbek napisał:

    > Akcji już nie mam, obligacji trochę. Najwięcej mam umoczone w 2 nieruchomościac
    > h i nie za bardzo mam pomysł, co z tym fantem zrobić, bo przestaję widzieć w ty
    > m sens :)
    >
    zamiast z biednymi studenciakami się użerać kup jacht albo domek czy hotelik na Morzu Śródziemnym i wynajmuj bogatym turystom z Niemiec, Włoch....pogoda zawsze dobra,nie to co nad Bałtykiem i w euro będziesz zarabiał:) kto bogatemu zabroni:)
  • misiaczek1281 22.05.19, 00:04
    ps. koszty najmu rosną więc dlaczego przestajesz widzieć sens ?

    next.gazeta.pl/next/7,151003,24811288,koszty-najmu-mocno-w-gore-od-poczatku-roku-ekonomista-mlodych.html#s=BoxOpCzol6
  • qqbek 22.05.19, 00:17
    Za twoimi mądrościami misiu:
    "Biorąc jednak pod uwagę spowolnienie gospodarcze, coraz wolniejszy napływ imigrantów i recesję demograficzną można przypuszczać, że szczyt wzrostu cen najmu może być za nami – lub do niego się zbliżamy"

    Tyle w temacie.
    Zresztą - jak to już napisałem - w wypadku jednego lub kilku mieszkań to po prostu upierdliwe, jak masz dużo innych zajęć. Wariant z pensjonatem gdzieś nad Morzem Śródziemnym rozważam co najwyżej na emeryturę.

    --
    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
  • kotek_miaumiau 18.05.19, 13:58
    Tak, stać nas na utrzymanie trzech aut - dorośliśmy nareszcie do czwartego,
    ale nam Infiniti z Polski ucieka ! Jak żyć, Panie Premierze ?
    I ich serwis oryginalnymi częściami. W serwisie autoryzowanym.
    Nie lubię niespodzianek, nie chcę problemów, płacę za spokój.
  • car_fox 18.05.19, 22:35
    Wiekszoasci ludzi nie stac na wszytko co chca czy tez potrzebuja wiec musza podejmowac decyzje i robic komromisy... a jak samochod musze miec bo to warunek ze moga pracowac wiec sie nie zastanawiam czy mnie stac na samochod czy nie - najwyzej nie pojade na drogi urlop czy nie wyjde do restauraacji.
    I teraz pytanie czy majac samochod a nie chodzac do restaracji nie stac mnie na samochod czy na restauracje?
  • engine8 19.05.19, 03:04
    Wg mnie nie stac cie na restauracje .... :)
  • samspade 20.05.19, 11:35
    I kolejna dyskusja zeszła na boczne tory. Żeby chociaż ciekawe. A tu po raz kolejny gównoburze co pić jaki telefon i inne pierdoły. Oraz oczywiście klemens z jego najmoiszymi parametrami, gdzie gdy dla kogoś liczą sie inne rzeczy to jest pedał i frajer.
    Powiedzcie serio aż tak sfrustrowani jesteście? Rozumiem misiaczkowi napisać że debil bo to trol jest i tego oczekuje.
  • klemens1 20.05.19, 12:25
    Odpowiedziałem tylko na pytanie, dlaczego ludzie kupują superba.
    Bo pojemny, komfortowy, ma dobre osiągi i tani.
    Jak ktoś ma w dupie te parametry, to kupuje co innego. Akurat tu nie oceniałem, czy to dobrze, czy źle.

    --
    www.sprawdzpodatki.pl