Dodaj do ulubionych

Sytuacja w salonie samochodowym

17.05.19, 18:38
Ostatnio byłem w salonach w poszukiwaniu nowego auta. Odwiedziłem 3 salony samochodowe w celu zapoznania się z najlepszymi ofertami, gdy poszedłem do pierwszego salonu oglądałem auta i żaden z pracowników niepodszedł do mnie i się nie zapytał czy potrzebuje pomocy o wgl. Spędziłem tam około 20 min i wybrałem się do następnego i w drugim była identyczna sytuacja. Gdy już poszedłem do trzeciego salonu, podszedł do mnie pracownik i spytał się czym mógł by służyć pomocą. I to dla mnie było profesjonalne podejście do klienta i zachęcenie go do kupna auta. Dodam, że w dwóch poprzednich salonach pracownicy tylko spoglądali na mnie, bo pewnie myśleli iż nic nie zamierzam kupić. Mam wrażenie, że mieli takie podejście do mnie, bowiem byłem ubrany w spodnie dżinsowa i zwykłą koszulkę, a nie ubrany jak jakiś biznesmen w garniturze. Jeśli ktoś ma jakieś przeżycia z takimi sytuacjami czy opinie na ten temat , to proszę o napisanie.
Obserwuj wątek
Edytor zaawansowany
    • gardan Re: Sytuacja w salonie samochodowym 17.05.19, 19:47
      Ja mam podobne doświadczenie z salonami z KRK i okolic. Salon toyoty - błądziłem 15 minut i nikt nawet mnie nie zauważył. Salon Hyundai - to samo. Salon Forda - nikt nawet nie spojrzał w moim kierunku. W każdym z salonów byłem sam. Pozytywny wyjątek - salon KIA i Honda. W KIA po 2-3 minutach sprzedający podszedł i zapytał się czy w czymś może pomóc. W Hondzie starszy Pan zapytał czy szukam auta czy serwisu. Ogólnie mają za dobrze. Jak im zacznie ubywać to się wezmą do roboty. Ogólnie pamiętam z targów ciężarówek w Kielcach taką sytuację: Przychodzi gość w wyciągniętym swetrze do dealera i ogląda 4 osiówkę a dealer reakcji zero. Gość w swetrze pyta czy można się czegoś dowiedzieć. Dealer reakcji zero. Gość w swetrze poszedł do stoiska obok, gdzie obsłużyli go grzecznie i od razu. Wziął 5 sztuk.
      • alex1252 Re: Sytuacja w salonie samochodowym 17.05.19, 20:02
        Ogólnie jak w 2 salonie byłem i nikt nie pomógł mi się odnaleźć w salonie samochodowym, to pracownicy musieli dokończyć picie kawki. Był to salon audi w Gdańsku. Nie będę pisał jaki to salon, ale takie podejście jest naganne. 3 salon to był VW. Powiem szczerze, jeszcze dobrze nie przyczytalem oferty auta, a już bym pracownik przy mnie z pomocą. Więc kupiłem u nich auto, bo przedstawił mi 3 oferty auta i trwało to koło 40 min. Rozmawiało się z nim bardzo dobrze i miał pojęcie o swojej pracy, prawdziwy profesjonalista. Najlepsze jest to, że salony są w tej samej grupie.
        • galtomone Nie ma to jak wiedziec jak sie auto wybiera... 18.05.19, 09:17
          alex1252 napisał:

          > 3 salon to
          > był VW. Powiem szczerze, jeszcze dobrze nie przyczytalem oferty auta, a już by
          > m pracownik przy mnie z pomocą. Więc kupiłem u nich auto, bo przedstawił mi 3 o
          > ferty auta i trwało to koło 40 min.

          Nie wazne jak jezdzi, wazne, ze ktos Ci sprzedal. Oby to bylo to czego szukales.

          --
          Pozdrawiam,
          galtom

          "If everything seems under control, you're not going fast enough." - Mario Andretti
        • klemens1 Re: Sytuacja w salonie samochodowym 18.05.19, 13:12
          alex1252 napisał:

          > Ogólnie jak w 2 salonie byłem i nikt nie pomógł mi się odnaleźć w salonie samoc
          > hodowym, to pracownicy musieli dokończyć picie kawki. Był to salon audi w Gdańs
          > ku. Nie będę pisał jaki to salon, ale takie podejście jest naganne. 3 salon to
          > był VW.

          VW ma mniejszą marżę, więc muszą więcej sprzedawać. Audi narzuca marżę, to mu tak nie zależy. W końcu to klasa premium, trzeba sobie zasłużyć na takie auto wrażeniem wywartym na sprzedawcy.

          --
          www.sprawdzpodatki.pl
    • klemens1 Re: Sytuacja w salonie samochodowym 17.05.19, 19:55
      Gostek poszedł do salonu audi po a6 3.0 tdi najmocniejszą wersję.
      Nikt się nim nie zainteresował - teraz jeździ bmw.
      Był w swetrze, a jakże.

      Z jednej strony trochę nie dziwię się pracownikom salonów, bo oglądaczy mają pewnie 99%, ale z drugiej strony - co innego mają tam do roboty jak nie zagadywać klientów?
      W ostateczności można podejść i zapytać, ale jak mimo to sweterkowatość tak razi sprzedawcę, że nie reaguje, to jest to faktycznie naganne.

      --
      www.sprawdzpodatki.pl
      • cheng2 Re: Sytuacja w salonie samochodowym 18.05.19, 15:54
        > Z jednej strony trochę nie dziwię się pracownikom salonów, bo oglądaczy mają pewnie 99%,<

        Chyba nie zawsze tak jest. Jest u mnie w mieście taka sytuacja, że salon Merc i obok Mazda, choć w mieście to jakby na odludziu i oglądający z reguły przyjeżdżają autami. Więc jak już przyjadą to chyba w jakimś celu.
        Poza tym teraz ofertę można zobaczyć w internecie i oglądając ma sie jakie takie rozeznanie.
    • qqbek Re: Sytuacja w salonie samochodowym 17.05.19, 20:49
      Mnie śmieszy ocenianie ludzi po wyglądzie.
      Znam kilku milionerów i tylko jeden, najgorszy dusigrosz i do tego straszny cham, nigdy nie płacący w terminie, chodzi w garniturze (ale nie do koszuli i krawata, a do golfa).
      Najbogatszą znaną mi osobiście osobę na ulicy można śmiało wziąć za lekko zblazowanego dziadka-hippisa.

      Za to widzę całą masę korposzczurków, ale też gorzej sytuowanych ode mnie ludzi wolnych zawodów, którzy po zapłaceniu rat kredytów za to, na co prawie ich nie stać, żrą kanapki z domu, bo żal im dupę ściska wydać 20 złotych na jakieś niewielkie śniadanie na mieście. Ci zazwyczaj odpierdolą się co rano jak szczur na otwarcie kanału.

      --
      Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
        • qqbek Re: Sytuacja w salonie samochodowym 17.05.19, 22:43
          Ale to jest właśnie najlepsze.
          Dobry sprzedawca pozna klienta z kasą, nawet jak ten we włosienicy się w drzwiach pojawi.
          Słaby sprzedawca będzie lgnął do garnituru z przeceny i smrodu taniej wody kolońskiej (a najczęściej nawet nie kolońskiej a toaletowej/po goleniu, za to w olbrzymich ilościach wylewanej).

          A przecież ten sam sprzedawca też jest dokładnie tak samo, jak ten biedny korposzczurek, w taki sam garnitur z przeceny wciśnięty. Odrobina inteligencji (a także obeznania z markową odzieżą i dodatkami) pozwoliłaby mu dostrzec, że klient bez garniaka jest zamożniejszy, bo nie musi się przejmować konwencjami.

          Laptopa ostatnio kupowałem (do domu, siedemnastkę).
          Właściwie "spontan". Wlazłem do sieci na "X", dowiedziałem się, że jest na stanie, ale muszą poszukać, umówiłem się, że się jeszcze przejdę po zakupy (i żonę znaleźć w centrum handlowym) i wrócę. Jak mi sprzedawca wystawiał fakturę za niego 45 minut później, to stwierdził, że wygrał właśnie zakład z kolegą, który twierdził, że nie wrócę, a nawet jak wrócę to nie kupię. Tamten uznał, że ktoś ubrany jak ja nie kupi z marszu i za gotówkę komputera. A ja po prostu miałem tamtego dnia długi dzień w pracy i nawet nie miałem czasu się "ogarnąć", więc na zakupy polazłem w tym, w czym mi było wygodniej.

          --
          Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
      • misiaczek1281 Re: Sytuacja w salonie samochodowym 19.05.19, 19:33
        qqbek napisał:

        > Mnie śmieszy ocenianie ludzi po wyglądzie.
        > Znam kilku milionerów i tylko jeden, najgorszy dusigrosz i do tego straszny cha
        > m, nigdy nie płacący w terminie, chodzi w garniturze (ale nie do koszuli i kraw
        > ata, a do golfa).

        to tak jak z ocenianiem ludzi po samochodzie.....i co z tego że ktoś jeździ starym Polo? może stać go na coś lepszego ale ma sentyment do tego auta? garnitur w byle sklepie nie kosztuje nawet tysiąca i nie świadczy o zamożności....prawdziwe bogactwo to głowa, mentalność,wiedza i życzliwość nie tylko na drodze...
        • hukers Re: Sytuacja w salonie samochodowym 19.05.19, 22:53
          misiaczek1281 napisała:

          prawdziwe bogactwo to głowa, mentalność,wiedza i życzliwość nie tylko na drodze...

          Masz rację, ale należy też zauważyć, że zazwyczaj ta głowa, mentalność i wiedza korelują z dochodami, a te z kolei z lepszymi samochodami.
        • qqbek Re: Sytuacja w salonie samochodowym 19.05.19, 23:44
          misiaczek1281 napisała:

          > to tak jak z ocenianiem ludzi po samochodzie.....i co z tego że ktoś jeździ sta
          > rym Polo? może stać go na coś lepszego ale ma sentyment do tego auta?
          A pierdolić stare Polo!
          Ale jak pali śmieciami w piecu, to wiesz z daleka, że to cham prima sort!

          > garnitur
          > w byle sklepie nie kosztuje nawet tysiąca i nie świadczy o zamożności....
          Kup dobry garnitur za mniej niż 3-4 tysiące, to pogratuluję :)
          No dobra - niech będzie "polski klasyk", czyli przyzwoity, ale bez rewelacji - Bytom - za mniej niż 1,5 też raczej nic nie kupisz (nie, żebym miał coś przeciwko Bytomiowi - wprost przeciwnie, miałem już 3 ich garnitury, ostatni nadal mam na te mniej wymagające "okazje oficjalne").

          > iwe bogactwo to głowa, mentalność,wiedza i życzliwość nie tylko na drodze...
          Już nie palisz śmieciami w piecu?


          --
          Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
            • qqbek Re: Sytuacja w salonie samochodowym 20.05.19, 11:16
              Może gdzieś w promocji.
              Nie wiem, z Vistuli mi się koszule podobają.
              Bytom to bardziej konserwatywny krój.
              Zresztą to chyba spółki jednej grupy teraz są.

              Dobrze za to, że się Próchnik wyjebał, miałem dość tego srania marketingiem po symbolach narodowych, nic bym od nich nie kupił. Jak chcieli robić odzież narodową, to powinni skupić się na bluzach z kapturem (góra 80-100 złotych/sztuka, bo klient-narodowiec groszem nie śmierdzi) 🤣

              --
              Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
              • bywalec.hoteli Re: Sytuacja w salonie samochodowym 20.05.19, 11:47
                Mi się podobają koszule Vistula i Wólczanka. Są świetne. qqbek, mówiłeś chyba, że masz nadwagę, ale nie sądziłem, że aż taką, żeby garnitur kosztował 2-3 razy tyle z powodu większej ilości materiału ;)

                --
                "Pani cenzorka przechodzi klimakterium na tle polityczno-swiatopogladowym stymulowane przez zwierzchnictwo nadredakcyjne." nazimno.
                • qqbek Re: Sytuacja w salonie samochodowym 20.05.19, 12:56
                  Lubię "faszystowskiego" Hugo po prostu :)
                  3 to normalna cena za garnitur u nich.

                  A mam nadwagę (cóż, wszystko smakuje lepiej odkąd ponad 5 lat temu rzuciłem palenie), a nie otyłość - w "normalną" rozmiarówkę jeszcze bez najmniejszych problemów wchodzę.

                  --
                  Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
    • engine8 Re: Sytuacja w salonie samochodowym 17.05.19, 20:55
      A mnie sie to bardzo podoba.... Jeszcze nie wejdziesz na plac a juz ktos leci i ci narec epatrzy zebys czegos tam nie zaskrobal...
      Ja bardzo lubie takich dilerow co mi pozwlaja po prostu polatac sie po placu, obejrzec duzo aut, przyjrzec sie tym czy tamtym...
      A jak chcesz uwagi to sa dwie metody
      Lap za klamki i jak otwarty to wlez do srodka - natychmiast sie ktos pojawia.....
      A jak nie to podejdz i popros kogs.... Powiesz mu czego szukasz i wtedy proste...
      Albo idz z zona to jest wartosciwy klient....
    • hukers Re: Sytuacja w salonie samochodowym 17.05.19, 23:20
      Myślę, że to kwestia ustalana odgórnie w poszczegolnych salonach. Są salony, gdzie po wejściu klienta podchodzi sprzedawca i pyta czy może pomóc a są salony gdzie nikt nie podchodzi bo takie są w tym salonie standardy ustalone odgórnie. Podejrzewam, że ci handlowcy są wcześniej szkoleni i postępują wg tego czego od nich oczekuje pracodawca. Nie sądzę, że handlowiec sam decyduje o tym, czy podejść do klienta, czy nie, w zależności od tego, czy uzna, że klient może coś kupić. Podobnie jest w galeriach, w niektórych sklepach od razu do ciebie podchodzą a w innych nie.
        • hukers Re: Sytuacja w salonie samochodowym 18.05.19, 08:21
          engine8 napisał(a):

          > I jest lepiej jak podchodza czy jak nie?

          Ja nie lubię, jak ktoś do mnie podchodzi i pyta czy pomóc. Jeżeli będę potrzebował pomocy, to sam kogoś poproszę. Strategia takiego pochodzenia ma w zamyśle zwiększenie sprzedaży, bo nie zakładają chyba, że klient jest na tyle nieśmiały, że nie kupi towaru, bo będzie się wstydził poprosić pracownika o poradę.
          • klemens1 Re: Sytuacja w salonie samochodowym 18.05.19, 13:11
            hukers napisał:

            > bo nie zakładają chyba, że klient jest na tyle nieśmiały,
            > że nie kupi towaru, bo będzie się wstydził poprosić pracownika o poradę.

            Post autora wątku wskazuje na to, że lepiej tak założyć.

            --
            www.sprawdzpodatki.pl
                • engine8 Re: Sytuacja w salonie samochodowym 21.05.19, 04:41
                  A ja ostatnio poszedlem do dilera Porsche i sie platalem chyba co najmnije pol godziny po placu, Wsiadalem do aut... ogladaalem z kazdej strony, przyg;adalem sie jak pozostali klienci (a bylo jeszcze 2 potencjanych klientow ) jechali na jazde.... i nikt nie podszedl i nie pytal :Wczym moge pomoc" az do mamentu kiedy ja spojrzelem w storne sprzedawcy czy naganiacza i wymienilismy spojrzenia i wtedy dopiero podszedl....
                  I to mi sie absolutnie podobalo.... Milaem tyle czasu ile chcialem aby sie rzejrzec zanim aniol stroz zacznie mnie wypytwac (moze nie doslownie ) na jakie auto mnie stac i czy jestem gotow dzis nim pojechac do domu..
                  I tam na pewnoe wroce poniewa rozstalismy sie w bardzo dobrych ukladach.. Bo zwykle taki ci enapdnie - zawraca ci glowe przez godzine a potem ci pokazuje ze K stracil z toba godzine a ty nie masz zamiaru nic kupowac..
    • bywalec.hoteli Re: Sytuacja w salonie samochodowym 18.05.19, 00:12
      Ogólnie obsługa klienta się pogarsza wszędzie, bo nie ma ludzi. A czy naprawdę dobry sprzedawca, taki który umie rozpoznawać psychologię klienta, będzie pracował w salonie samochodowym, które klientom indywidualnym sprzedają mało aut i żyją z firm, serwisu i części oraz z likwidacji szkód przez firmy ubezpieczeniowe? To nie Niemcy, gdzie co roku jest sprzedawanych kilka milionów aut, żeby sprzedaż nowych aut klientom indywidualnym była poważnym biznesem.
      Ze swojej strony mogę powiedzieć, że kilka razy byłem w salonach samochodowych ostatnio załatwiać jakieś sprawy i ktoś podchodził albo pytał się czy może pomóc.

      --
      "Pani cenzorka przechodzi klimakterium na tle polityczno-swiatopogladowym stymulowane przez zwierzchnictwo nadredakcyjne." nazimno.
    • bimota Re: Sytuacja w salonie samochodowym 18.05.19, 01:41
      No to teraz rozumiem dlaczego nie mozna w spokoju wejsc do sklepu i sobie poogladac, tylko zawsze pajace przylatuja i nagabuja... Trzeba byc kretynem, by sluchac ich "rad"...

      Sie okazuje, ze sa kretyni,. ktorzy tego oczekuja...

      --
      NAJLEPSZY KODEKS DROGOWY
    • liczbynieklamia Re: Sytuacja w salonie samochodowym 18.05.19, 11:30
      Przecież to jest dzisiaj absolutny standard. I nie ma znaczenia, czy klient przyjdzie w dresie, stroju kąpielowym, garniturze czy kontuszu wysadzanym brylantami. Te leniwe dupki zwane dla niepoznaki sprzedawcami i tak nie będą chciały tyłka ruszyć. Dla mnie to po prostu zadziwiające, bo w dzisiejszych czasach naprawdę łatwo sprzedać auto nawet osobie, której na to de facto nie stać. A jak nie będzie spłacała rat, to przecież to problem banku, a nie dilera. Najzabawniejsze jest zaś to, że jak słyszę opowieści ludzi z tym związane, to standardem jest, że sami przyznają się, że kupują u pierwszego sprzedawcy, który okazał im jakieś zainteresowanie, nawet jeżeli początkowo planowali samochód innej marki.
    • misiaczek1281 Re: Sytuacja w salonie samochodowym 18.05.19, 16:48
      80% sprzedaży nowych aut to floty....musieli być nie przyzwyczajeni że przyszedł do nich prywatnie ktoś z ulicy i chciał kupić auto....ot tak z ulicy wszedł z buciorami do salonu jaśnie państwa i śmiał kupić - pewnie 99% ogląda, marudzi i wychodzi a tu jeden rodzynek na tysiąc kupić chciał - nie zależy im na prywatnych osobach bo to margines sprzedaży:)
      A poza tym w reklamach nowych aut powinna być obowiązkowa informacja o procentowym i kwotowym stopniu utraty wartości konkretnego modelu w okresie 3 lat od chwili zakupu, o kosztach serwisu w tym okresie oraz o tym jakie jest prawdopodobieństwo wypadku na naszych drogach z podaniem liczby zabitych i rannych w ujęciu rok do roku podobnie jak w reklamach leków jest info o tym że każdy lek(samochód) niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu i zdrowiu :)
      • hukers Re: Sytuacja w salonie samochodowym 18.05.19, 23:41
        misiaczek1281 napisała:


        > A poza tym w reklamach nowych aut powinna być obowiązkowa informacja o procento
        > wym i kwotowym stopniu utraty wartości konkretnego modelu w okresie 3 lat od ch
        > wili zakupu, o kosztach serwisu w tym okresie oraz o tym jakie jest prawdopodob
        > ieństwo wypadku na naszych drogach z podaniem liczby zabitych i rannych w ujęci
        > u rok do roku podobnie jak w reklamach leków jest info o tym że każdy lek(samoc
        > hód) niewłaściwie stosowany zagraża Twojemu życiu i zdrowiu :)

        Misiak, następnym razem jak wypijesz piwo, to nie siadaj do klawiatury.
    • tbernard Re: Sytuacja w salonie samochodowym 18.05.19, 18:59
      No i co się tak awanturujesz. Bez krawata byłeś, więc od razu rozpoznali, że należysz do klientów awanturujących się. Ale faktycznie mogli by uczciwie informować jakimś napisem przy wejściu, ze obsługują klientów tylko w krawatach.
    • marekggg Re: Sytuacja w salonie samochodowym 19.05.19, 00:15
      moze to nie jest najlepszy pomysl i nie wszedzie sie udaje - umow sie na konkretny dzien i godzine.

      moze troche uciazliwe, ale ja naprzyklad nie chodze kupowac samochod co jakis czas.

      sa tez sklepy HI-FI - gdzie tez nie wchodzisz tylko tak zeby poogladac.

      i sorry - samochody sa dzisaj dla kazdego - chyba nie uwazasz ze w biedronce przyleci sprzedawca zeby ci polecil truskawki.
    • ari Re: Sytuacja w salonie samochodowym 20.05.19, 13:23
      Wszystko chyba zależy od człowieka... Ludzie rotują między salonami/markami i pewnie sam producent ma umiarkowany wpływ na jakość obsługi, może wyznaczać standardy, robić testy mysterious customer, ale dopóki są wyniki to raczej nic się nie zmienia.
      Mi pasuje podejście w Renault - przynajmniej w tym ASO, z którego korzystam. Przy wejściu pani z recepcji tylko pyta czy jakoś może pomóc i jeśli tak, to kieruje do odpowiedniej osoby. A jak nie, to zostawiają w spokoju i można pomacać auta.
    • simr1979 Re: Sytuacja w salonie samochodowym 21.05.19, 13:18
      Niedawno kupowałem auto firmowe, i w związku z tym odwiedziłem jeden z największych salonów w mieście, znanej i popularnej marki. Bardzo miły i uprzejmy Pan Sprzedawca oznajmił mi, że co prawda system się zawiesił, ale on i tak wie, że samochodu w modelu i wersji i jaką pytałem nie ma i nie będzie, no chyba że jestem gotowy oczekiwać rok na dostawę.
      Nie musze chyba dodawać, że po powrocie do biura wystarczyła mi niecała godzina, by przy pomocy www i telefonu znaleźć takie właśnie auto u innego dilera w innym mieście. Jakieś wnioski?
      • misiaczek1281 Re: Sytuacja w salonie samochodowym 21.05.19, 19:02
        simr1979 napisał:

        > Niedawno kupowałem auto firmowe, i w związku z tym odwiedziłem jeden z najwięks
        > zych salonów w mieście, znanej i popularnej marki. Bardzo miły i uprzejmy Pan S
        > przedawca oznajmił mi, że co prawda system się zawiesił, ale on i tak wie, że s
        > amochodu w modelu i wersji i jaką pytałem nie ma i nie będzie, no chyba że jest
        > em gotowy oczekiwać rok na dostawę.
        > Nie musze chyba dodawać, że po powrocie do biura wystarczyła mi niecała godzina
        > , by przy pomocy www i telefonu znaleźć takie właśnie auto u innego dilera w in
        > nym mieście. Jakieś wnioski?

        płacą mu nie od sprzedanej sztuki lecz za godzinę?:)
    • darmowy1 Re: Sytuacja w salonie samochodowym 22.05.19, 08:52
      10 lat temu salon Mitsubishi i Hyundaia były w jednym budynku ale były dwa wejścia. Hyundai się dopiero rozkręcał w Polsce. Szedłem do Mitsubishi patrząc na markę, zacząłem się szarpać z drzwiami które nie chciały się otworzyć. Wyszedł do mnie gość z Hyundaia i zaprosił do salonu. Zrobiliśmy jazdę próbną i kupiłem i30 i za jakiś czas kolejną ale już w innym mieście, bo miejscowy diler nie chciał wyrównać ceny auta do równego rachunku - coś koło 350zł już po pierwszych negocjacjach. W innym mieście zeszli mi w sumie o 850zl dając wersję auta z esp które nie było wtedy w standardzie.

      W tym roku jak chodziłem po salonach KIA, HYUNDAI, TOYOTA to zawsze ktoś podszedł. Gorzej, że w KIA i Toyocie nie mieli modeli do jazd próbnych które oficjalnie były w sprzedaży. Chciałem się przejechać ceedem GT - nie ma, corollą 2.0 - nie ma.
      • bywalec.hoteli Re: Sytuacja w salonie samochodowym 22.05.19, 09:49
        Czyli nieraz małe detale powodują, że klient kupi: jeden pomógł Ci wejść, inny opuścił 350 zł. Tylko, że salony traktują sprzedaż aut chyba po macoszemu, bo zarabiają głównie na serwisie, likwidacji szkód ubezpieczeniowych, częściach, usługach finansowych itp.

        --
        "Jakiej biedzie synuś? Podczas komuny dostawaliśmy paczki z Rajchu, nie wiedziałeś? Na biedę na Opolszczyźnie nikt więc nie narzekał, Pewex w Opolu był zawszy pełny kupujących" snakelilith

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.