Dodaj do ulubionych

Jak sprzedaje sie auta w Polsce

25.05.19, 09:08
Historie do śniadania
joemonster.org/art/46800/Kolejni_ktorzy_chcieli_sprzedac_tanie_auto_niestety_trafili_na_kupcow_Januszow


--
Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
Obserwuj wątek
Edytor zaawansowany
      • trypel Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 26.05.19, 20:08
        A nie śmieszy Cię ze ktoś miernikiem lakieru sprawdza 20 letnie auto za 800 złotych?
        Mnie i owszem
        Jak mi ktoś tak zaczyna wydziwiać jak sprzedaje cos za grosze to pokazuje drzwi albo odkładam słuchawkę. Wole wyrzucić.

        --
        Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
          • trypel Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 27.05.19, 07:06
            Nigdy nie robiłem i nie mam miernika ale po fakcie okazało sie ze dwa NOWE auta które odebrałem byly po naprawie blacharskiej
            Tyle ze jesli jest to dobrze zrobione to co mi po tej wiedzy

            --
            Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
              • trypel Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 27.05.19, 09:10
                w bmw byli szczerzy przy odbiorze. Powiedzieli ze sie zeslizgnął i przerysował bok
                a w clio podczas pierwszej stłuczki trafiło do kolegi blacharza a on mi mówi że drzwi mają inny lakier... okazało sie że tylny błotnik i obie pary drzwi po lakierowaniu

                --
                Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
          • galtomone Nawet dziś sie w sklepie targowalem - a co? 28.05.19, 12:11
            Tiger - 23 samoloty do puszczania dla dzieci na 01.06 kupowalem.
            Oczywiscie, ze poprosilem kierowniczke sklepu i poprosilem zeby sie zastanowila nad "ofertą".

            I zamiast 350 zl zaplacilem 300.

            --
            Pozdrawiam,
            galtom

            "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
    • qqbek Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 27.05.19, 00:52
      Nawet mnie nie wkurwiaj.
      Ja 4 lata temu 15-letniego Opla sprzedawałem.
      Do tej pory na samą myśl coś we mnie się, jak skarpetka w praniu, na drugą stronę wywraca.

      Choć są i pewne "historie sukcesów".
      Sąsiad sprzedawał Audi A4 ostatnio, z końcówki wieku (już "po wojsku" - czyli 20-latka).
      Wrzucił na OLX z oponami zimowymi za 4200.
      Nie poszedł.
      Obniżył cenę do 3900.
      Nie poszedł.
      Usunął jednosezonowe opony zimowe z felgami (alu) z ogłoszenia i wystawił za 3750 (to był dla niego "próg bólu").
      Nie dość, że sprzedał samochód, to jeszcze po krótkich negocjacjach dołożył kupującemu te opony z felgami... inkasując łącznie 4400 😆

      --
      Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
          • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 27.05.19, 21:34
            Wiatrak napędza młyn, a we młynie robi się mąkę, z której jest piernik.
            Tu jednak zależność jest dużo prostsza.
            Skoro ktoś daje się tak zmanipulować, że olewa ofertę lepszą (3900) i wybiera droższą (4400), to co się dziwić, że nie potrafi przewidzieć, że waluta może wzrosnąć, bo jest nienaturalnie tania i bierze kredyt na 30 lat w tejże walucie.

            --
            www.sprawdzpodatki.pl
            • gzesiolek Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 09:32
              Ale wiesz, że problem frankowiczów w 99% nie dotyczy tego, że waluta wzrosła, bo problem ze spłacaniem mają nieliczni... tylko tego, że umowy są wadliwe prawnie, zapisy zawarte w nich są bezprawne, a banki sobie z tego nic nie robią i nikt nie ośmiela się na egzekwowanie prawa wobec tych ponad prawem...
              No bo system bankowy, bo wszyscy zapłacą, bo frankowicze to cwaniaki, którzy śmiali się z innych itd itp. wg przekazu dnia... Przecież jak wyszła po raz pierwszy sprawa umów poszedł taki atak medialny i pijarowy na frankowiczów, że teraz ludzie tacy jak Ty będą pieli o kursie... Ale choć użyłeś właściwego słowa: zmanipulować... Wszyscy dość łatwo dają się zmanipulować... Najpierw frankowicze którzy wzięli kredyt który tak naprawdę frankowym nie był mimo zapewnień pracowników banku... później ludzie którzy teraz frankowiczów atakują...
              A co do samochodu, miałbyś racje gdyby kupiła to osoba która wcześniej auto oglądała i ze względu na cenę odpuściła... A nie masz pewności, czy po porstu dana osoba która kupiła nie widziała wcześniejszej oferty... Ale i tak już wiesz lepiej...
              • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 10:42
                gzesiolek napisał:

                > Ale wiesz, że problem frankowiczów w 99% nie dotyczy tego, że waluta wzrosła, b
                > o problem ze spłacaniem mają nieliczni... tylko tego, że umowy są wadliwe prawn
                > ie

                A to ciekawe, że ta prawna wadliwość ujawniła się dopiero, gdy frank wypierdolił w górę.
                Gdy był po 2.5, to jakoś ten tzw. "prawdziwy problem" frankowiczom nie przeszkadzał ...

                Ja też swego czasu brałem kredyt w walucie (akurat EUR) i miałem do podpisania wyraźny aneks, gdzie jak wół, tak łopatologicznie, że debil by zrozumiał, napisano o ryzyku walutowym. Nawet przykład podano, że X wziął kredyt, euro podrożało i ma więcej do spłaty i wyższą ratę.

                > A co do samochodu, miałbyś racje gdyby kupiła to osoba która wcześniej auto ogl
                > ądała i ze względu na cenę odpuściła... A nie masz pewności, czy po porstu dana
                > osoba która kupiła nie widziała wcześniejszej oferty... Ale i tak już wiesz le
                > piej...

                Owszem, wiem lepiej. To zwykła statystyka i marketing.
                Kiedyś sprzedawałem przenośny klimatyzator. Napisałem co i jak - wystawiłem, zero odzewu.
                Zmieniłem opis na bardziej "profesjonalny", wyróżniłem atuty, podniosłem lekko cenę - od razu było kilku chętnych, pierwszy, który obejrzał, kupił.

                --
                www.sprawdzpodatki.pl
                  • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 11:16
                    vogon.jeltz napisał:

                    > > Gdy był po 2.5, to jakoś ten tzw. "prawdziwy problem" frankowiczom nie pr
                    > zeszkadzał ...
                    >
                    > Wcześniej po prostu nie mieli pojęcia, że problem prawny istnieje, a banki prez
                    > entowały się jako "instytucje zaufania publicznego".

                    I jakoś to pojęcie o prawnym problemie uświadomili sobie zupełnie niezależnie od kursu franka, który wystrzelił niczym gejzer?
                    Cóż za koincydencja ...

                    Zresztą - niech będzie. Powinni mieć zatem możliwość przekonwertowania kredytu na PLN, ale konsekwentnie, tzn. należy przeliczyć również odsetki uwzględniając wyższe oprocentowanie.
                    Ciekawe, ilu wtedy by nadal zauważało "problem prawny".

                    --
                    www.sprawdzpodatki.pl
                    • vogon.jeltz Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 11:30
                      > I jakoś to pojęcie o prawnym problemie uświadomili sobie zupełnie niezależnie
                      > od kursu franka, który wystrzelił niczym gejzer?

                      Owszem, bo wtedy zaczęli sprawdzać, czy aby na pewno w tej umowie ktoś nie zrobił ich w chuja. Nie rozumiem, co cię tu dziwi?

                      > Zresztą - niech będzie. Powinni mieć zatem możliwość przekonwertowania kredytu na PLN,
                      > ale konsekwentnie, tzn. należy przeliczyć również odsetki uwzględniając wyższe oprocentowanie.

                      Nie. Po prostu wszystkie klauzule uznane przez sądy za abuzywne i niezgodne z prawem powinny być z tych umów wykreślone. To banki mają departamenty prawne i szacowania ryzyka - niech więc przestrzegają prawa i ponoszą ryzyko.
                      • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 11:54
                        vogon.jeltz napisał:

                        > > I jakoś to pojęcie o prawnym problemie uświadomili sobie zupełnie niezale
                        > żnie
                        > > od kursu franka, który wystrzelił niczym gejzer?
                        >
                        > Owszem, bo wtedy zaczęli sprawdzać, czy aby na pewno w tej umowie ktoś nie zrob
                        > ił ich w chuja. Nie rozumiem, co cię tu dziwi?

                        To mnie dziwi, że skoro to problem PRAWNY, a nie ekonomiczny, to ekonomia nie powinna mieć wpływu na uświadamianie sobie tego PRAWNEGO problemu.
                        Może inaczej - czy gdyby frank był po 2.60 i ktoś wskazał problem PRAWNY, to frankowicze by się oburzyli?

                        > > Zresztą - niech będzie. Powinni mieć zatem możliwość przekonwertowania kr
                        > edytu na PLN,
                        > > ale konsekwentnie, tzn. należy przeliczyć również odsetki uwzględniając w
                        > yższe oprocentowanie.
                        >
                        > Nie. Po prostu wszystkie klauzule uznane przez sądy za abuzywne i niezgodne z p
                        > rawem powinny być z tych umów wykreślone.

                        Niskie oprocentowanie też jest abuzywne - mieli coś za coś. A tu chciałoby się mieć oprocentowanie frankowe, a płacić w złotówkach?
                        Wypisz-wymaluj narzekacze, którzy się nie ubezpieczyli od klęsk żywiołowych, ale twierdzą, że jak grad spadł, to odszkodowanie im się należy.

                        --
                        www.sprawdzpodatki.pl
                        • vogon.jeltz Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 12:13
                          > To mnie dziwi, że skoro to problem PRAWNY, a nie ekonomiczny, to ekonomia
                          > nie powinna mieć wpływu na uświadamianie sobie tego PRAWNEGO problemu.

                          A tobie znowu się coś wydaje, tym razem że różne fragmenty tej samej rzeczywistości PRAWNO-EKONOMICZNEJ funkcjonują w oderwaniu od siebie?

                          > Może inaczej - czy gdyby frank był po 2.60 i ktoś wskazał problem PRAWNY,
                          > to frankowicze by się oburzyli?

                          Jeśli by się okazało, że ma to wpływ na wysokość płaconych przez nich rat to zapewne tak. Na początku przecież i tak frankowicze nie mieli do końca świadomości, z jakim ryzykiem (nie mówię o kursowym, tylko o oszustwach ze strony banku) się to wiąże. A wzrost tej świadomości akurat zbiegł się w czasie ze wzrostem kursu franka.

                          Było zresztą coś takiego - kolejny wał ze strony banków - problem prawny nawet niezwiązany bezpośrednio z kursem franka. Tzw. "ubezpieczenia" dołączane przymusowo do kredytów, gdzie płacił składkę kredytobiorca, a uposażonym był bank. I to w taki sposób, że mógł sam decydować, czy skorzystać z ubezpieczenia (co się nie opłacało, bo ubezpieczyciel tak zupełnym przypadkiem należał do tej samej grupy kapitałowej), czy dusić kredytobiorcę do ostatniego guzika.

                          > Niskie oprocentowanie też jest abuzywne - mieli coś za coś.

                          Bredzisz. Po pierwsze: to nie klient ustala oprocentowanie w umowie, tylko bank. Jak bank może nałożyć abuzywną klauzulę sam na siebie? Trzeba było stworzyć umowę zgodną z prawem i na takich warunkach wyliczyć oprocentowanie. Skoro mając najlepszych prawników i profesjonalistów bank tego nie zrobił, a zamiast tego wybrał drogę oszustwa, no to teraz ponosi konsekwencje.

                          Po drugie: mówiąc o klauzulach abuzywnych poruszamy się w określonej przestrzeni PRAWNEJ. Takie zapisy w umowach są zresztą nieważne z mocy samego prawa (tylko banki jakoś nie kwapią się, by orzeczenia respektować, a już na pewno nie, by zakwestionowane wzorce umowne hurtowo zmienić, bredząć, że wyroki odnoszą się do indywidualnych przypadków). Pokaż mi wyrok sądu, który uznałby "niskie oprocentowanie", wpisane do umowy przez bank, za abuzywne - to pogadamy. Bo na razie pociskasz jakieś pierdolety oparte na twoim widzimsię i tym co ci się wydaje.
                          • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 12:31
                            vogon.jeltz napisał:

                            > A tobie znowu się coś wydaje, tym razem że różne fragmenty tej samej rzeczywist
                            > ości PRAWNO-EKONOMICZNEJ funkcjonują w oderwaniu od siebie?

                            No właśnie jakoś tego oderwania nie zauważyłem.

                            > > Może inaczej - czy gdyby frank był po 2.60 i ktoś wskazał problem PRAWNY,
                            > > to frankowicze by się oburzyli?
                            >
                            > Jeśli by się okazało, że ma to wpływ na wysokość płaconych przez nich rat to za
                            > pewne tak.

                            Miałoby wpływ - musieliby płacić dużo wyższe raty po przejściu na PLN. W wyniku tego, że jest problem prawny.
                            Wtedy tak by się z tym problemem prawnym obnosili?

                            > Na początku przecież i tak frankowicze nie mieli do końca świadomośc
                            > i, z jakim ryzykiem (nie mówię o kursowym, tylko o oszustwach ze strony banku)
                            > się to wiąże. A wzrost tej świadomości akurat zbiegł się w czasie ze wzrostem k
                            > ursu franka.

                            Ale to już przerabialiśmy. To są PODSTAWY brania kredytu. Te podstawy się wręcz narzucają.
                            Jak ktoś jest tak tępy, że tego nie rozumie, to pretensje może mieć tylko do siebie.
                            Jak już wspominałem, wielu moich znajomych umowy przeczytało, zrozumiało i kredytu w CHF nie wzięło.

                            > Było zresztą coś takiego - kolejny wał ze strony banków - problem prawny nawet
                            > niezwiązany bezpośrednio z kursem franka. Tzw. "ubezpieczenia"

                            To nie na temat - ja też to miałem nawet przy złotówkowym. Tzn. w końcu nie miałem, bo zapytałem, od czego mnie to ubezpiecza. Jak otrzymałem odpowiedź, że od niczego, to stwierdziłem, że z prawnego punktu nie jest to ubezpieczenie - i bank odpuścił.
                            Można?

                            > > Niskie oprocentowanie też jest abuzywne - mieli coś za coś.
                            >
                            > Bredzisz. Po pierwsze: to nie klient ustala oprocentowanie w umowie, tylko bank
                            > . Jak bank może nałożyć abuzywną klauzulę sam na siebie?

                            To pewien rodzaj ironii.
                            Bank ci PROPONUJE pewien układ. Coś dostajesz i coś dajesz w zamian. Albo się zgadzasz (CHF) albo nie (PLN).
                            A frankowiczom się w dupach poprzewracało, bo chcieliby mieć % jak w CHF ale płacić w PLN.

                            Zaproponuj im pełne przewalutowanie i procenty złotówkowe - zobaczymy, czy się zgodzą.

                            --
                            www.sprawdzpodatki.pl
                            • vogon.jeltz Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 12:57
                              > No właśnie jakoś tego oderwania nie zauważyłem.

                              To czego pociskasz pierdolety, że jedno nie powinno mieć wpływu na postrzeganie drugiego? Skoro ekonomia ich do tego zmusiła - to zauważyli.

                              > Miałoby wpływ - musieliby płacić dużo wyższe raty po przejściu na PLN.

                              Jeszcze raz, bo znowu strugasz głąba. Wskaż mi, gdzie mówię o "przejściu na PLN" albo pospierdalaj. Ja mówię wyłącznie o wykreśleniu z umów zapisów niezgodnych z prawem. Że to mogłoby spowodować, że efektywnie będzie kredyt w PLN, ale oprocentowany jak w CHF (chociaż jest to bzdura, nie spowoduje)? To już problem banku, trzeba było nielegalnych klauzul do umów nie wsadzać.

                              > Ale to już przerabialiśmy. To są PODSTAWY brania kredytu.

                              Nie, to nie są "podstawy" brania kredytu. Mamy tu do czynienia z rażącą nierównościa podmiotów (a jeszcze do niedawna banki dysponowały BTE na dodatek). Zaczynając od tego, że umowa w praktyce nie jest negocjowalna, tylko narzucona przez bank - take it or leave it.

                              > Jak ktoś jest tak tępy, że tego nie rozumie, to pretensje może mieć tylko do siebie.
                              > Jak już wspominałem, wielu moich znajomych umowy przeczytało, zrozumiało
                              > i kredytu w CHF nie wzięło.

                              Nie rozumiesz to ty cały czas jednej rzeczy. Jak ktoś uznał, że ryzyko jest zbyt duże, to jego wybór. Natomiast jak ktoś się zdecydował jednak umowę podpisać, to nie po to, żeby bank skubał go przy pomocy zapisów NIEZGODNYCH KURWA Z PRAWEM!!!

                              > To nie na temat - ja też to miałem nawet przy złotówkowym.

                              To jest o tyle na temat, że jest to kolejny przykład robienia w wała przez bank.

                              > To pewien rodzaj ironii.

                              To se nie ironizuj jak używasz sformułowań z domeny prawnej. Coś jest klauzulą abuzywną, bo zostało za taką uznaną przez sąd. Jeśli nie zostało, to są to wyłącznie twoje smętne pierdolety.

                              > Bank ci PROPONUJE pewien układ.

                              Z wadami prawnymi.

                              > A frankowiczom się w dupach poprzewracało, bo chcieliby mieć % jak w CHF ale płacić w PLN.

                              Frankowicze, z tego co mi wiadomo, domagają się, by te wady prawne usunąć.
                              • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 14:39
                                vogon.jeltz napisał:

                                > > No właśnie jakoś tego oderwania nie zauważyłem.
                                >
                                > To czego pociskasz pierdolety, że jedno nie powinno mieć wpływu na postrzeganie
                                > drugiego? Skoro ekonomia ich do tego zmusiła - to zauważyli.

                                No bo skoro to problem PRAWNY, to ekonomia nie ma nic do tego.
                                Nie wiem, ile razy trzeba ci to powtarzać.

                                > Jeszcze raz, bo znowu strugasz głąba. Wskaż mi, gdzie mówię o "przejściu na PLN
                                > " albo pospierdalaj. Ja mówię wyłącznie o wykreśleniu z umów zapisów niezgodnyc
                                > h z prawem. Że to mogłoby spowodować, że efektywnie będzie kredyt w PLN, ale op
                                > rocentowany jak w CHF

                                No to wytłumacz jeszcze, dlaczego indeksowanie w CHF nie jest zgodne z prawem, ale oprocentowanie POWIĄZANE z taką indeksacją już jest?
                                Klient dostał oprocentowanie właśnie za to, że wziął franki.

                                > > Ale to już przerabialiśmy. To są PODSTAWY brania kredytu.
                                >
                                > Nie, to nie są "podstawy" brania kredytu.

                                Są. I prawie każdy, kogo znam, te podstawy bierze pod uwagę.
                                Procent, prowizje, ubezpieczenia, spread, waluta. Podstawy podstaw.
                                A bank ma prawo narzucić np. prowizję taką, jaka mu się podoba. Może być nawet 5% (były i takie kredyty) - i co, będziesz się sądził?
                                Ma prawo brać prowizję za wcześniejszą spłatę. Idź z tym do sądu, powodzenia.

                                > > Bank ci PROPONUJE pewien układ.
                                >
                                > Z wadami prawnymi.

                                Jak są wady prawne, to trzeba CAŁĄ umowę rozwiązać i zawrzeć nową - na złotówki.

                                > > A frankowiczom się w dupach poprzewracało, bo chcieliby mieć % jak w CHF
                                > ale płacić w PLN.
                                >
                                > Frankowicze, z tego co mi wiadomo, domagają się, by te wady prawne usunąć.

                                Co w praktyce sprowadza się do tego, o czym napisałem wyżej.


                                --
                                www.sprawdzpodatki.pl
                                • gzesiolek Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 29.05.19, 09:38
                                  Klemens Twoje wydaje-mi-sie-no-to-wiem miałyby większy sens gdyby Bank rzeczywiście pożyczał CHF i spłacało się CHF... Wiesz jakie kombinacje musiały robić Banki by umożliwić spłatę w CHF w 2010... konta techniczne walutowe ze specjalnymi tabelami kursowymi... Szkoda, że nikt się nie odważył wymusić na bankach zmiany umów na legalne właśnie wtedy gdy wyszły po raz pierwszy wady prawne...
                                  Ba, można było już dawno zrobić to co piszesz czyli zmienić umowę w pełni na kredyt PLN wg WIBOR...
                                  Niestety Banki panicznie się przed tym broniły i bronią... Dlaczego? Bo kasa z prowizji i podwójnego przewalutowania na starcie już dawno rozdana, a większy zysk na PLN nie taki pewny...
                                  Jakby Banki zaproponowały/zgodziły się na taki układ to już w 2010 temat byłby rozwiązany... a już na pewno po skoku 01.2015... Ale Banki tego nie chcą, mimo że to one są odpowiedzialne za wadliwość umów...
                                  Co do dumnego odrzucania umów kredytowych...
                                  Dokładny wzór umowy kredytowej wyprosiłem w banku na dzień przed podpisaniem, a i tak nie zawierał wszystkich tabel, zapisów, regulacji do których się odwoływał...
                                  To co dostałem miało bagatela ponad 50stron w wielu miejscach drobnym maczkiem...
                                  Wybacz, ale moja siostra prawnik nie była w stanie wyłapać w tym czasie wszystkich dziwnych zapisów... Pytanie do Ciebie jakby się okazało, że Twój kredyt w PLN okazał się mieć wadliwą umowę to chciałbyś unormowania sytuacji prawnej czy nie?
                                  • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 29.05.19, 11:34
                                    gzesiolek napisał:

                                    > Klemens Twoje wydaje-mi-sie-no-to-wiem miałyby większy sens gdyby Bank rzeczywi
                                    > ście pożyczał CHF i spłacało się CHF...

                                    Ale co takiego mi się niby wydaje?
                                    A banki juz od dawna przyjmują wpłaty w CHF.

                                    > Ba, można było już dawno zrobić to co piszesz czyli zmienić umowę w pełni na kr
                                    > edyt PLN wg WIBOR...

                                    Tylko że mało który frankowicz by na to poszedł. Przecież nadal opłaca się mieć franki - chyba że ktoś chce nadpłacić.

                                    > Co do dumnego odrzucania umów kredytowych...
                                    > Dokładny wzór umowy kredytowej wyprosiłem w banku na dzień przed podpisaniem, a
                                    > i tak nie zawierał wszystkich tabel, zapisów, regulacji do których się odwoływ
                                    > ał...
                                    > To co dostałem miało bagatela ponad 50stron w wielu miejscach drobnym maczkiem.
                                    > ..

                                    U mnie mniej niż 10 stron. Wszystko jasno opisane, ryzyko walutowe i spready wytłumaczone tak, że niepełnosprawny umysłowo by zrozumiał.

                                    > Wybacz, ale moja siostra prawnik nie była w stanie wyłapać w tym czasie wszystk
                                    > ich dziwnych zapisów...

                                    Nie obraź się, ale o prawnikach nie mam dobrego zdania. Sam znalazłem w swojej umowie błędy, które pozwoliły mi odzyskać prowizję od banku. Były to konkretnie CZTERY błędy. Umowę sporządzała zapewne kancelaria prawna - a zwykły laik wykrył błędy i jeszcze na tym zarobił ...
                                    Moja żona pracuje na codzień z prawnikami i też znajduje błędy w ich zapisach. Prawie codziennie i to niektóre są całkiem poważne. Sama też nie jest prawnikiem - więc nie wiem, co to za głąby kończą te studia.

                                    > Pytanie do Ciebie jakby się okazało, że Twój kredyt w P
                                    > LN okazał się mieć wadliwą umowę to chciałbyś unormowania sytuacji prawnej czy
                                    > nie?

                                    Oczywiście - ale na zasadzie unieważnienia umowy, a nie spijania śmietanki z jednego zapisu, ściśle powiązanego z innym, a anulowania tego innego.

                                    --
                                    www.sprawdzpodatki.pl
                                    • gzesiolek Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 29.05.19, 16:13
                                      I to spłacanie w CHF udało się prawnie na bankach wymusić... bo do 2010 nie można było... przynajmniej u mnie... a teraz się da ale trzeba założyć konto techniczne w CHF, z którego wg specjalnej tabeli innej niż na zwykłym koncie walutowym przeliczają na spłatę kredytu...

                                      Co do frankowiczów i przewalutowania na dzień rozpoczęcia umowy, to chętnych kredytobiorców jest wielu, chętnych banków okrąglutkie zero...

                                      Umowa kredytowa na 10 stron z wszystkimi regulaminami, warunkami, tabelami opłat itd.? niemożliwe... Albo jednak nie czytałeś wszystkich odnośników...
                                      Ostrzeżenie o ryzyku walutowym wymusiła Rekomendacja S(II) KNF zresztą ta sama która określiła bankom że musi być możliwość spłaty w CHF i że tabele kursów muszą być dostępne dla klientów cały czas a nie tylko kurs na dany dzień w wyliczeniu spłaty raty...

                                      Co do prawników to mam podobne zdanie, ale jednak siostra to siostra, przynajmniej nie robiła na nabicie godzina czy na odwal się... Pogoniłem wcześniej 3 deweloperów z ich umowami i kupiłem wreszcie mieszkanie z rynku wtórnego, bo nie byli chętni do negocjacji klauzul zakazanych (od 6 do 10 w umowie)...
                                      Z bankiem miałem gorzej, bo brak czasu i pozycja siły Banku...
                                      No i mimo wykrycia więcej niż 4 błędów Bank nie jest chętny do oddawania czegokolwiek czy zmiany umowy na złotówkową...

                                      Stawiam, że 80% frankowiczów poszło by w podmianę kredytu na PLN wg zasad o których pisałeś, 99% w unieważnienie umowy, z oddaniem całej wpłacanej kasy i wzięciem nowego kredytu na oddanie całej kasy otrzymanej w chwili zakupu mieszkania od banku, a może ten 1% liczy na cokolwiek więcej w stylu kredyt w PLN a odsetki wg LIBOR...

                                      Tylko jeśli Banki ani rządzący nie robią nic, aby sprawę unormować, a tacy jak Ty im jeszcze przyklaskują, to co się dziwisz, że jak koniec końców ktoś wygra w sądzie to skończy się na prostym wykreśleniu klauzul... I to nie z winy kredytobiorcy którego krytykujesz, ale z winy tego kto je tam umieścił...

                                      • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 29.05.19, 16:31
                                        Sam piszesz, że frankowicze zgodnie z tym, jak jak to widzę, byliby chętni na zmiany, a banki nie. A później piszesz, że przyklaskuję bankom. Się zdecyduj, bo zaprzeczasz sam sobie.

                                        Napisałem do banku reklamację, oddałem osobiście za potwierdzeniem, przez 3 miesiące była cisza, poszedłem jeszcze raz i tym razem uznali i przestali udawać że nic się nie dzieje. Ty próbowałeś? Tylko że u ciebie jest ten problem, że jak jednemu ustąpią, co cała horda się rzuci, a ja po prostu refinansowałem kredyt innym (też debile, zamiast zmienić warunki i zatrzymać klienta, to woleli go stracić) - a takich wielu nie ma.

                                        A o ryzyku walutowym to czytałem już w okolicach 2005 roku. W umowie kredytowej.


                                        --
                                        www.sprawdzpodatki.pl
                                        • gzesiolek Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 30.05.19, 07:50
                                          No to była to umowa sprzed akcji na kredyty hipoteczne indeksowane do waluty, albo wyjątkowy Bank... W mojej nie ma takiej klauzuli...
                                          Przyklaskujesz bankom bo powtarzasz ich przekaz dot. tego czego chcą frankowicze i że "widziały gały co brały"... Przekaż ten rozmywa problem i kierunkuje negatywne emocje względem kredytobiorców a nie sprawców całej sytuacji... I ma na celu takie ustawienie opinii aby żaden polityk nie odważył się cokolwiek wspomóc konsumentów na tej linii. Nie robienia szumu i ustaw pseudoratunkowych których Frankowicze nie chcą, ale działań wspierających egzekwowanie prawa...
                                          Na moją reklamację nie stwierdzili podstaw, i łaskawie zaproponowali przejście na kredyt w pełni PLN po aktualnym kursie CHF... jedyny plus że średnim NBP... Tylko wtedy po 13latach spłacania miałbym spłacone tylko kilka % pożyczonej sumy, a rata skoczylaby mi o pobad 1/3 jeśli bym chciał pozostać przy 17latach do końca... A co do utraty klienta to pewnie tak się skończy... są już pierwsze wyroki uniewazniajace umowy... choć oczywiście z odwołaniem banku to wyższej instancji... są najnowsze orzeczenia w UE dające podstawę prawną sądom... Jak się sypnie to bankom kasy na pijar i prawników może już nie starczy... choć patrząc ile muszą wydawać od 2008 to nieźle musieli wydoic śmietanki...
                                          • samspade Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 30.05.19, 08:15
                                            gzesiolek napisał:

                                            > Przyklaskujesz bankom bo powtarzasz ich przekaz dot. tego czego chcą frankowicz
                                            > e i że "widziały gały co brały"... Przekaż ten rozmywa problem i kierunkuje ne
                                            > gatywne emocje względem kredytobiorców a nie sprawców całej sytuacji...

                                            Czyli akcja pr owa przyniosła skutek.
                                            Zachłanni kredytobiorcy sami sobie są winni.


                                          • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 30.05.19, 11:09
                                            gzesiolek napisał:

                                            > No to była to umowa sprzed akcji na kredyty hipoteczne indeksowane do waluty, a
                                            > lbo wyjątkowy Bank... W mojej nie ma takiej klauzuli...

                                            Spread zapłaciłem na początku, później przy ratach. Nie wiem, czy to było indeksowane, czy nie. Efekt taki sam.

                                            > Przyklaskujesz bankom bo powtarzasz ich przekaz dot. tego czego chcą frankowicz
                                            > e i że "widziały gały co brały"...

                                            W tym fragmencie tak.
                                            Ale w kwestii:
                                            - spłaty w walucie
                                            - ujemnego liboru
                                            - możliwości cofnięcia wszystkiego i naliczania kosztów złotówkowych
                                            już nie

                                            A jeżeli ci to nie odpowiada, to niestety - widziały gały co brały. Poza tym uzłotówkowienie, usunięcie wstecz spreadu i kursu byłoby nieuczciwe wobec tych, którzy wykazali się myśleniem i przezornością. Byłaby to pochwała głupoty.

                                            Co ci odpisali i czy słusznie - nie mnie oceniać, nie wiem, jakich argumentów użyłeś i z czego konkretnie wynika, że jakieś zapisy w umowie są niezgodne z prawem.
                                            Ja swego czasu argumentów użyłem i bank przyznał mi rację.

                                            Ale skoro są wyroki unieważniające umowy, to w ogóle nie wiem, po co ta dyskusja.
                                            Idziesz do sądu, bierzesz ew. kancelarię która w tym się specjalizuje i tyle.

                                            --
                                            www.sprawdzpodatki.pl
                    • gzesiolek Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 17:26
                      1) Mnie nikt nie ostrzegał o ryzyku kursowym(2006)... ba miałem problem by uzyskać symulacje dla zdanych kursów... Ba sam zrobiłem analizę gdzie wyszło mi, że przy stałym oprocentowaniu kredyt w CHF opłacać mi się będzie bardziej jeśli kurs średni z 30lat nie przekroczy 3,55 PLN... (nadal średnio jest poniżej, a oprocentowanie się zmieniło na korzyść CHF). Spokojnie na całym kredycie wyjdę na swoje, jedyny ból to brak możliwości taniej wymiany mieszkania na dom/większe... bo jednak przydałby się 4pokój...
                      2) Byłem przekonany, że biorę kredyt w CHF do momentu gdy przyszło podpisywanie umowy... a tam jak byk złotówkowy tylko indeksowany do CHF... Ciekawe, czy przy całym procesie zakupu mieszkania z rynku wtórnego gdy już poszła zaliczka, gdy wszystko prawnie sprawdzane, wyjaśniane, a mieszkanie w b. dobrej ofercie, a wynajem już wypowiedziany... Ciekawe czy wtedy byś powiedział veto, bo Bank, który przecież ma stać na straży legalności przepływów pieniężnych cosik namieszał w umowie... Ja się nie wycofałem...
                      3) Właśnie taniejący CHF mnie uśpił bo powinienem zadrzeć koty z bankiem już na starcie za podwójne przewalutowanie kredytu PLN... wypłacane środki były przeliczane z PLN na CHF po kursie zakupu i z powrotem na PLN wypłacane po kursie sprzedaży... czytaj Bank na spreadzie na starcie ograbił mnie na jakieś 10tys PLN dopisując do kapitału do spłaty...
                      Ale rata spadła z 1,5k na 1k w minimum to człowiek głupi zamiast się żreć z bankiem cieszył się, że mu więcej z pensji co miesiąc zostaje... A nie zarabiał człowiek wtedy kokosów...ot młode małżestwo wspólnie wyciągające 2-3x średnią krajową...
                      4) Patrzyłem zawsze na wysokość raty to spokojnie spłacałem... miałem dość wysoki wkład własny to i żadne problemy z zabezpieczeniem mi nie groziły i pewnie bym nawet się nie odzywał, gdyby nie wspomniany atak PR po pierwszych głosach, że hola hola, ale tutaj banki chyba przekroczyły prawo... Jak nagle z wszystkich stron słyszałem jaki to ja byłem cwaniak co to teraz chce wszystkich naciągnąć, że stałem się orędownikiem postawienia banksterów do pionu... i mam nadzieje, że wreszcie coś się ruszy... o dziwo UE może pomoże...
                      5) Była propozycja dobrowolnego przekonwertowania na PLN wg zasad które mówisz... i to chyba jeszcze za rządów PO... banki storpedowały to szybciej niż mogły.. oni już wkalkulowali zyski z tych pseudowalutowych kredytów, poszły premie, prowizje... a tutaj ktoś chce im śmietankę zabrać i na zwykły złotówkowy kredyt zmieniać... Jest masa ludzi z lat 2007-2008 które dostali by niezły zwrot kasy... a pewnie nieliczni w tym ja... dopłacilibyśmy te maks kilkanaście tysięcy PLN za możliwość natychmiastowej spłaty niższego kapitału...
                      Ale nie... od razu poszło info jakie to milionowe straty banki poniosą...
                      Na moje pytanie o jakieś propozycje od banku na przejście na kredyt PLN dostałem "megaofertę" przeliczenie wg kursu średniego NBP i rezygnacji z prowizji Banku...
                      No to mam nadzieję, że się wyroki posypią... można było przez te lata wyjaśnić sytuacje prawną i nie robić z systemu bankowego w Polsce złotego gralla dla akcjonariuszy tychże banków... Gdzie ważniejszy był zysk banksterów niż ochrona prawna obywateli...
                      • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 29.05.19, 09:34
                        Wreszcie jakiś konkretny, niezacietrzewiony głos.
                        Symulację można zrobić samemu i właśnie to zrobiłeś. Więc świadomie wiedziałeś, jakie jest ryzyko i przy jakim kursie się to nie opłaci.

                        Ad. indekskowany a nie CHF
                        Drafta umowy sobie nie zażyczyłeś przed podpisywaniem? Ja zawsze w szablonie znajduję rzeczy, które "doradca" przemilczał lub zmanipulował. Wtedy byłoby dla ciebie oczywiste, że na dzień dobry płacisz DODATKOWĄ prowizję w postaci spreadu. Ludzie wiążą się z bankiem na dziesięciolecia, a umowy nie analizują najpierw - to jest naprawdę fenomen.

                        Jak już pisałem, nie bronię banków w każdej kwestii.
                        Przede wszystkim, każdy powinien mieć prawo do konwersji na PLN i to WSTECZ, ale coś za coś - większe odsetki też liczymy wstecz. Oczywiście wszystkie spready bank zwraca, również ten początkowy, gdy "sprzedawał" CHF żeby wypłacić złotówki.
                        Kolejna rzecz, jeżeli LIBOR zszedł pod ziemię, bo bank płaci odsetki. Całe skurwysyństwo banku działa w dwie strony - nie udało im się, trudno.
                        Zasady są proste - idziesz w ryzyko walutowe, ryzukuj. Ale później nie płacz.
                        Zauważ, że i tak moje postulaty wyżej są dla frankowiczów bardzo dobre. Jak zobaczą, że frank się nie opłaca, to wracają na złotówki. A jak się opłaca, to są do przodu. Ale bez cwaniactwa typu "oprocentowanie liborowe, ale w złotówkach".



                        --
                        www.sprawdzpodatki.pl
                        • poohdell Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 29.05.19, 12:14
                          Jesteś, Klemens, wspaniały, genialny i nieomylny. Lepszy od prawników, przechytrzasz banki i nie dajesz sie manipulować lobby samochodowemu. Az dziwne, że sam prowadzisz swój samochód, skoro przy takim poziomie geniuszu, powinienies miec kierowcę. Cały czas minie zastanawia ból dupy Polactwa, że frankowicze chcą pomocy - "nie dac im, cwaniaki, chcieli mieć taniej i się przejechali, dobrze im tak". Z czego to wynika?
                          • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 29.05.19, 12:52
                            poohdell napisał(a):

                            > Jesteś, Klemens, wspaniały, genialny i nieomylny. Lepszy od prawników, przechyt
                            > rzasz banki i nie dajesz sie manipulować lobby samochodowemu.

                            Przestań pierdolić.
                            Po prostu używam mózgu w przeciwieństwie do większości lemingów.
                            Bo - jak by nie patrzeć - frankowicze to właśnie lemingi. Znajomi mają we frankach, to i on weźmie. A umowy żaden nie przeczytał.

                            > Cały czas minie zastanawia ból dupy Polactwa, że frankowicze chcą po
                            > mocy - "nie dac im, cwaniaki, chcieli mieć taniej i się przejechali, dobrze im
                            > tak". Z czego to wynika?

                            Podpisał? Podpisał. To teraz zamyka mordę.
                            Ja nie mam zamiaru płacić ze swoich podatków na to, że jeden z drugim jest funkcjonalnym analfabetą nie rozumiejącym, na czym polega kredyt walutowy.

                            --
                            www.sprawdzpodatki.pl
                            • poohdell Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 29.05.19, 13:53
                              Niby masz mózg, ale łykasz papkę, że ty bedziesz płacil ze swoich podatkow na frankowiczów. Bo niby dlaczego? Nie przeszkadzało ci, że naprawdę, a nie hipotetycznie, dokladałeś ze swoch podatków do Rodziny na Swoim i innym tego typu programom?
                              • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 29.05.19, 13:57
                                poohdell napisał(a):

                                > Niby masz mózg, ale łykasz papkę, że ty bedziesz płacil ze swoich podatkow na f
                                > rankowiczów. Bo niby dlaczego?

                                Bo banki stwierdzą, że nie wyrabiają.
                                No i zasada podstawowa - jakieś minimum uczciwości. Albo się zgadzasz na umowę, albo anulujesz i wszystko ma być tak, jak by od początku były złotówki - włącznie z oprocentowaniem.
                                Analogię ze sprzątaniem podwórka i połową czynszu już przedstawiałem.

                                > Nie przeszkadzało ci, że naprawdę, a nie hipotet
                                > ycznie, dokladałeś ze swoch podatków do Rodziny na Swoim i innym tego typu prog
                                > ramom?

                                Przeszkadzało i przeszkadza nadal.
                                Bo to dokładanie i tak skonsumowały właśnie banki, a zwykli ludzi g.... z tego mieli.

                                --
                                www.sprawdzpodatki.pl
                                • poohdell Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 29.05.19, 14:46
                                  Banki juz to wmówiły ludziom, a ty to powtarzasz. Że zbankrutują, że trzeba będzie podniesc opłaty itp. I hejt na frankowiczów poszedł, żadnej pomocy nie uzyskają. No, chyba, że sami do sądu pójdą."jakieś minimum uczciwości" - to chyba o to chodzi. "Ja placiłem w złotówkach, a on w we frankach.Wzion se większe mieszkanie, taniej go wyszło i jeszcze się kłoci" O to chodzI? Bo ja osobiście mam we franku i jakbym nie liczył, to jestem do przodu w stosunku do złotówkowego. Ale ty byś wolał, aby mi przewalutowali i policzyli jakbym brał w zlotowkach. Żeby nie wyszlo, że ktoś ma lepiej.
                                  • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 29.05.19, 16:34
                                    poohdell napisał(a):

                                    > Banki juz to wmówiły ludziom, a ty to powtarzasz. Że zbankrutują, że trzeba będ
                                    > zie podniesc opłaty itp.

                                    Nie wiem, czy wmówiły - mi nie wmówiły. Piszę, że tak się to finalnie skończy.
                                    I doprawdy - to, co zrobiły, pomijając fakt zgodności z przepisami - to był lep na frajerów. I dlatego mi ich nie szkoda.
                                    Z drugiej strony przyznaję - dlaczego mieliby być ci frajerzy uprzywilejowani i mieć lepszy kredyt od tych, którzy myślą i przewidują?

                                    > Bo ja osobiście mam
                                    > we franku i jakbym nie liczył, to jestem do przodu w stosunku do złotówkowego.
                                    > Ale ty byś wolał, aby mi przewalutowali i policzyli jakbym brał w zlotowkach.
                                    > Żeby nie wyszlo, że ktoś ma lepiej.

                                    Ja bym wolał, że albo-albo. Pisałem już o tym, powtórzę jeszcze raz, a ty zapamiętaj i przestań pisać głupoty o tym, co kto woli.
                                    Albo zostajesz przy franku z całym dobrodziejstwem inwentarza, spreadami i ryzykiem walutowym - albo przechodzisz na złotówki z wyższym %.


                                    --
                                    www.sprawdzpodatki.pl
            • samspade Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 09:50
              klemens1 napisał:

              > Skoro ktoś daje się tak zmanipulować, że olewa ofertę lepszą (3900) i wybiera d
              > roższą (4400), to co się dziwić, że nie potrafi przewidzieć, że waluta może wzr
              > osnąć, bo jest nienaturalnie tania i bierze kredyt na 30 lat w tejże walucie.

              Lubisz ferować wyroki. Oczywiście oparte nie na rzeczywistości ale na twoim jej postrzeganiu.
              Celowo ignorujesz co Banki robiły z kredytami frankkowymi? Czy tylko poddałeś się manipulacji w mediach że ludzie sami sobie winni?
              Masz pewność że kupiec samochodu zignorował ofertę za 3900 i wolał wydać więcej?
              • qqbek Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 10:00
                Dopóki nie usłyszałem kilku historii ludzi, którym doradcy w banku czy u pośrednika właściwie wcisnęli kredyty frankowe na jakieś niewielkie lokale sądziłem tak jak klemens, że sami sobie są winni, że "mogli wziąć 60 metrów za złotówki, a nie 80 za franki".
                Trochę przejrzałem na oczy, dowiedziałem się też, że z franka zrobiła się taka nasza kategoria "subprime", a dzięki przyjętym przez banksterów sposobom kalkulacji ryzyka kredytowego mieszkania kupować mogły za franki osoby, które nie miały wystarczającej zdolności kredytowej, żeby wziąć kredyt w złotówkach - jakikolwiek kredyt na mieszkanie...
                Twierdzenie teraz, że osoby te są wyłącznie odpowiedzialne za swoją sytuacją mija się w mojej opinii mocno z prawdą.
                Tych, którzy "kupili za franki 100 metrów, a nie 70 za złotówki" mi nie żal. Tych, którzy mieli wybór "franki, albo tułanie się po wynajętych mieszkaniach" tak.

                A odnośnie auta sąsiada - on je tak z kwartał sprzedawał, a sprzedał w końcu chłopakowi, który tydzień wcześniej odebrał prawo jazdy. Nie sądzę, żeby przepłacił. Po prostu jeszcze pewnie auta nie szukał, jak za 3900 stało.

                --
                Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
                • liczbynieklamia Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 10:30
                  > Tych, którzy mieli wybór "franki, albo tułanie się po wynajętych mieszkaniach" tak.
                  Tułanie się po wynajętych mieszkaniach? Spora część zachodniego świata tak funkcjonuje i nikt tego tak nie traktuje. Dzisiaj na wynajmie mieszkań większych niż kawalerki praktycznie zawsze się traci, a to oznacza, że bardziej opłaca się mieszkanie wynajmować niż kupować.
                  • trypel Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 10:42
                    liczbynieklamia napisał:

                    >. Dzisiaj na wynajmie mieszkań większych ni
                    > ż kawalerki praktycznie zawsze się traci, a to oznacza, że bardziej opłaca się
                    > mieszkanie wynajmować niż kupować.

                    powiedzmy do 2 małych pokoi. To sie dalej opłaca.
                    Przy okazji od 15 lat mam kredyt CHF na mieszkanie 2 pokojowe w stolicy, kredyt wzięty na 110% wartosci (starczyło na wykonczenie do wprowadzenia sie)
                    od 15 lat jak tylko wynajmuje (bo mieszkałem tam też sam) zawsze czynsz netto jest wiekszy od raty CHF (zeby był niższy to franek musiałby podskoczyć do ok 6 pln)
                    dla mnie wciaż ten kredyt jest atrakcyjny.
                    a co do wynajmu wiekszych mieszkań - dlatego ludzie z mieszkania w pokoje 50 m kw robią dwie mikrokawalerki. JUz widziałem mieszkanie 80 m kw z mozliwoscią przerobienia na 4 mikroapartamenty :D





                    --
                    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
                    • bywalec.hoteli Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 12:38
                      trypel napisał:
                      > dlatego ludzie z mieszkania w pokoje 50 m kw robią dwie mikrokawalerki. JUz widziałem
                      > mieszkanie 80 m kw z mozliwoscią przerobienia na 4 mikroapartamenty :D

                      Obserwuję profile o inwestowaniu. Widzę, że oferują "dwupak mikrokawalerek", "trojpak mikrokawalerek" - czyli małe mieszkania podzielone na jeszcze mniejsze po kilkanaście m kw. To już jakaś patologia.
                      • trypel Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 12:46
                        z innej strony co bys wolał - osobny mikro o powierzchni 13 m kw (najmniejszy jaki widziałem w ogłoszeniu we wrocławiu) czy swoj pokoj w mieszkaniu gdzie pozostałe 2 tez wynajmują inni.
                        Czyli albo kołchoz na 50 m kw w trójkę (albo szóstkę jak każde sprowadzi kogos do domu) albo sam na 13 m kw.
                        i wydaje mi sie że na takich klientów liczą własciciele mikro - takich co mają juz dosyc zycia w kołchozie

                        --
                        Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
                        • vogon.jeltz Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 12:59
                          A te trzynastometrowe mikrokawalerki to nie są przypadkiem celowane w studentów, bo z wyliczeń wychodzi, że zamiast płacić kafla za stancję w jakiejś norze, gdzie masz na łeb nawet mniej niż te 13 mkw, taniej wyjdzie kupić taką na 5 lat i mieszkać wygodnie, a potem bez straty odsprzedać?
                          • trypel Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 13:04
                            chyba tak było na poczatku
                            teraz robi sie to na wynajem - łatwo zrobić a sprzedać nie da rady pojedynczo bo nie spełnia normy na mieszkania (od 01.2018 min mieszkanie to 25 m kw)
                            czyli odbierasz mieszkanie 40 m kw i robisz dwa mikro i wynajmujesz. Ale jak chcesz sprzedac to w całosci jako jedno

                            --
                            Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
                    • liczbynieklamia Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 13:56
                      > zawsze czynsz netto jest wiekszy od raty CHF
                      Jedno nie przeczy drugiemu. Co jakiś czas możesz mieć przestój w wynajmie na miesiąc, dwa albo pół roku. Do tego raz na jakiś czas musisz zrobić remont, wymienić meble (bo atrakcyjność spada) i jak wszystko policzysz, to już nie wygląda to tak różowo.
                • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 10:51
                  qqbek napisał:

                  > nie miały wystarczającej zdolności kredytowej, żeby wziąć kredyt w złotówkach - jakiko
                  > lwiek kredyt na mieszkanie...

                  Przecież te kredyty napędzają popyt i windują ceny.
                  Ja kupuję nieruchomości, gdy właśnie jest przykręcona śruba kredytowa. Wtedy jest mniej kupujących i ceny są normalne. A te wszystkie "preferencje" i "dotacje" idą tak naprawdę do kieszeni deweloperów.

                  Tymczasem nie dość, że znależli się kupcy, którzy de facto nie powinni w ogóle dostać kredytu, to jeszcze dostali kredyt bardziej ryzykowny. I kupowali na górce cenowej. To dopiero lemingoza ...

                  --
                  www.sprawdzpodatki.pl
                  • qqbek Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 11:10
                    Potrzebę mieszkania nazywasz "lemingozą", no wyborne.
                    Nie każdy ma czas, środki i możliwość inwestowania. Czasami zakup nieruchomości jest koniecznością życiową.
                    Jak to trypel już tobie wyjaśnił - w Warszawie, nawet przy drogim franku, koszt wynajmu prawie dwukrotnie przekracza koszt kredytu.
                    Ja się tam tym "lemingom" z Miasteczka Wilanów nie dziwię, że pokupowali swoje 30-40 metrowe "apartamenty" z widokiem na gigantyczną "wyciskarkę do cytrusów". Niespecjalnie mieli jakiś inny wybór.

                    Ja rozumiem, że ty jesteś w takiej sytuacji jak ja, albo jeszcze lepszej (tj. nieruchomość kupić możesz, ale nie musisz), nie rozumiem jedynie tego, że nie potrafisz dostrzec tego, że takich osób nie jest więcej niż 10-15%.

                    --
                    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
                    • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 11:24
                      qqbek napisał:

                      > Potrzebę mieszkania nazywasz "lemingozą", no wyborne.
                      > Nie każdy ma czas, środki i możliwość inwestowania. Czasami zakup nieruchomości
                      > jest koniecznością życiową.

                      To dlaczego akurat te konieczności życiowe są realizowane wtedy, gdy banki są łaskawsze?

                      > Jak to trypel już tobie wyjaśnił - w Warszawie, nawet przy drogim franku, koszt
                      > wynajmu prawie dwukrotnie przekracza koszt kredytu.

                      No nie wiem - ja wynajmuję 67 metrów na Ursynowie, blisko metra, za ok. 1800 (czysta nadpłata po odliczeniu kosztów czynszu itp.). I nie jest to jakaś mocno okazjonalna cena.

                      > Ja się tam tym "lemingom" z Miasteczka Wilanów nie dziwię, że pokupowali swoje
                      > 30-40 metrowe "apartamenty" z widokiem na gigantyczną "wyciskarkę do cytrusów".
                      > Niespecjalnie mieli jakiś inny wybór.

                      Mieli - wystarczyło kupić mieszkanie gdziekolwiek indziej.
                      Lemingrad jest po prostu modny. No i ma pewną zaletę - z racji niskiej zabudowy po prostu nie jest tam gęsto.
                      Jakkolwiek ja jakoś jestem w stanie przejść chodnikiem nie obijając się o ludzi w innych dzielnicach (pomijam tu centrum, bo już trzeba lawirować).


                      --
                      www.sprawdzpodatki.pl
                • samspade Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 12:02
                  qqbek napisał:

                  > Dopóki nie usłyszałem kilku historii ludzi, którym doradcy w banku czy u pośred
                  > nika właściwie wcisnęli kredyty frankowe na jakieś niewielkie lokale sądziłem t
                  > ak jak klemens, że sami sobie są winni, że "mogli wziąć 60 metrów za złotówki,
                  > a nie 80 za franki".
                  > Trochę przejrzałem na oczy, dowiedziałem się też, że z franka zrobiła się taka
                  > nasza kategoria "subprime", a dzięki przyjętym przez banksterów sposobom kalkul
                  > acji ryzyka kredytowego mieszkania kupować mogły za franki osoby, które nie mia
                  > ły wystarczającej zdolności kredytowej, żeby wziąć kredyt w złotówkach - jakiko
                  > lwiek kredyt na mieszkanie...

                  Ale jak widzisz dla klemensa ktoś kto kupuje mieszkanie jest lemingiem. Zresztą szkoda czasu na tego zadufanego w sobie egocentrycznego typa.
                  On i tak przekręci co się napisze. Zresztą on jest the best. A kto myśli inaczej to tępy pedalski frajerski leming.
                  A banki są uczciwe i nic złego nie robiły
                  • qqbek Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 12:09
                    Mnie dobił argument, że Wilanów jest modny, ma niską i niezbyt gęstą zabudowę i można przecież mieszkać tam, gdzie przez cały dzień słońca nie widać, a chodniki występują tylko w wersji rozjechanej przez parkujące samochody.

                    Jeszcze jestem w stanie przeżyć argument możliwości nieprzepłacania za niepedalskie plastiki w Śkodzie.
                    Ale do kurwy nędzy, skrobać dupę i żyć w 20-piętrowym bloku z wielkiej płyty, tam gdzie diabeł mówi dobranoc, bo lemingozą jest kupić mieszkanie w miejscu mniej deprymującym? Przecież ludzie biorą na mieszkania kredyty na 20 czy nawet 30 lat! I co? Mają 30 lat słuchać co wieczór, jak na górze szczeka pies, na dole wyją dzieci, z boku jeden sąsiad dyma żonę, a ten po drugiej stronie rzuca swoją po ścianach? Kurwa! Za jakie grzechy? Mieszkanie w miejscu, które nie doprowadza ciebie na skraj rozpaczy nie jest fanaberią, wymysłem, "lemingozą"... to jedno z podstawowych praw człowieka!

                    --
                    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
                    • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 12:19
                      qqbek napisał:

                      > Mnie dobił argument, że Wilanów jest modny, ma niską i niezbyt gęstą zabudowę i
                      > można przecież mieszkać tam, gdzie przez cały dzień słońca nie widać, a chodni
                      > ki występują tylko w wersji rozjechanej przez parkujące samochody.

                      Następny funkcjonalny analfabeta.
                      Tak, Wilanów - a konkretnie Lemingrad (nie ja wymyśliłem tę nazwę, ciekawe skąd się wzięła i dlaczego przyjęła - to takie zadanie domowe dla ciebie) JEST modny i droższy niż mieszkania bliżej centrum. Bo to już nie ten styl i prestyż.
                      O zabudowie zrozumiałeś tylko tyle, że jest niska - bo jest (max. 5 kondygnacji naziemnych), o gęstości zabudowy nic nie pisałem. Napisałem, że w związku z niskością zabudowy nie jest tak gęsto. Czyli po prostu jest mniej ludzi, co w sumie jest logiczne, bo na danej powierzchni nie da się ich upchać tylu, ilu by się dało, gdyby budynki były wyższe.
                      O "słońcu nie widać" nic nie pisałem ani o chodnikach rozjechanych przez parkujące samochody.

                      > Ale do kurwy nędzy, skrobać dupę i żyć w 20-piętrowym bloku z wielkiej płyty, t
                      > am gdzie diabeł mówi dobranoc, bo lemingozą jest kupić mieszkanie w miejscu mni
                      > ej deprymującym? Przecież ludzie biorą na mieszkania kredyty na 20 czy nawet 30
                      > lat! I co? Mają 30 lat słuchać co wieczór, jak na górze szczeka pies, na dole
                      > wyją dzieci, z boku jeden sąsiad dyma żonę, a ten po drugiej stronie rzuca swoj
                      > ą po ścianach? Kurwa! Za jakie grzechy? Mieszkanie w miejscu, które nie doprowa
                      > dza ciebie na skraj rozpaczy nie jest fanaberią, wymysłem, "lemingozą"... to je
                      > dno z podstawowych praw człowieka!

                      No bo przecież w Lemingradzie psów nie mają, a małe dziecko widziano ostatnio jakieś 9 lat temu - a i to świadek był pijany i teraz sam nie jest pewien i się plącze w zeznaniach.
                      No i wiemy wszyscy, że jak ktoś ma kredyt na 30 lat, to żoną o ścianę nie rzuca, a już na pewno jej nie dyma.
                      Ja jakoś - przy wyborze Lemingrad vs Ursynów i cenie 10 tys. / m2 vs 6,3 - wybrałem to tańsze rozwiązanie.
                      Widocznie inni nie są w stanie żyć w takich warunkach uwłaczających godności ludzkiej jak ja ... Dobry moment do napisania coś o skodzie. Nie wahaj się.

                      --
                      www.sprawdzpodatki.pl
                      • qqbek Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 13:05
                        1. Jeszcze się nie nauczyłeś, że nie ma nic za darmo. Ursynów jest tańszy, bo jest bardziej do dupy. Jeszcze pamiętam, jak mój chrzestny się w latach 80-tych przeprowadzał ze Świętokrzyskiej na Gocław, to moja ciotka (lekko załamana wyjazdem "na wieś") cieszyła się, że "przynajmniej nie Ursynów". Co do odległości od Centrum miasta to też bym dyskutował. Jak ktoś pracuje na Czerniakowie czy Powiślu, to z Lemingradu ma bliżej. Nie każdy pracuje na Ochocie (a wtedy to jak chce z obrzydliwego blokowiska dojeżdżać, to chyba bliżej będzie miał z Ursusa).
                        2. Jeżeli na Ursynowie gęstość zaludnienia wynosi 3000 osób na kilometr kwadratowy, a w Wilanowie 1000 i tobie "nic to nie mówi poza tym, że bloki są niższe" to uważam dalszą dyskusję na temat urbanistyki i warunkód do życia za bezcelową.
                        3. Jak chcesz zrównywać akustykę "papierowych" budynków z wielkiej płyty z akustyką obecnie budowanych mieszkań, również nie mamy o czym mówić.

                        --
                        Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
                        • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 14:31
                          qqbek napisał:

                          > 1. Jeszcze się nie nauczyłeś, że nie ma nic za darmo. Ursynów jest tańszy, bo j
                          > est bardziej do dupy.

                          No popatrz, a to jedna z droższych dzielnic.
                          Lemingrad ma nieco mniej ludzi, to fakt, ale na Ursynowie też tragedii nie ma.

                          > 2. Jeżeli na Ursynowie gęstość zaludnienia wynosi 3000 osób na kilometr kwadrat
                          > owy, a w Wilanowie 1000 i tobie "nic to nie mówi poza tym, że bloki są niższe"
                          > to uważam dalszą dyskusję na temat urbanistyki i warunkód do życia za bezcelową
                          > .

                          Przecież ci dwa razy pisałem, że jest mniejsza gęstość. Za drugim razem wprost ci napisałem, że chodzi o to, że jest mniej ludzi. A ty mi to teraz tłumaczysz, bystrzaku.

                          > 3. Jak chcesz zrównywać akustykę "papierowych" budynków z wielkiej płyty z akus
                          > tyką obecnie budowanych mieszkań, również nie mamy o czym mówić.

                          Co ty pierdolisz?
                          Kupiłem za 6300/m2 mieszkanie w nowym budynku z 2012 roku. Prawie w tym samym czasie ten sam deweloper w Lemingradzie budował za 9600 chyba.


                          --
                          www.sprawdzpodatki.pl
                          • nousecomplaining Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 29.05.19, 13:06
                            > 3. Jak chcesz zrównywać akustykę "papierowych" budynków z wielkiej płyty z akus
                            > tyką obecnie budowanych mieszkań, również nie mamy o czym mówić.

                            Spędziłem ostatnio kilka dni w wynajętym mieszkaniu w bloku (tfu, przepraszam, w „apartamentowcu” - teraz żaden z mieszkańców tych nowych osiedli o pięknych nazwach przecież nie może mieszkać w „bloku”) na jednym z nowych osiedli we Wrocławiu. Akustyka była taka, jakby ścian dzielących mieszkania w ogóle nie było - słychać było każde słowo rozmów prowadzonych i w mieszkaniu obok, i w tym powyżej (nie, sąsiedzi nie krzyczeli, po prostu rozmawiali bez podnoszenia głosu). Na pewno nie jest to reguła i zależy od użytych materiałów, ale sorry, za taką kapuchę kupić mieszkanie, żeby potem chodzić po nim ze słuchawkami na uszach? Dziękuję bardzo. U kumpla w Krakowie w nowym pięknym i qrewsko drogim mieszkaniu po miesiącu odpadł kawałek sufitu w sypialni - dobrze że wtedy nie spali... Znajoma od dwóch lat walczy z deweloperem w sądzie, po spierdolili jej instalację pieca CO i zimą po prostu piździ. Nie wierzę w super jakość tych nowych budynków, budowanych w ekspresowym tempie na coraz mniejszych działkach, po jak najmniejszych kosztach, a sprzedawanych za kupę kasy.
                            • qqbek Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 29.05.19, 13:23
                              To swoją drogą.
                              Ale nie ma też reguły.
                              Siostra stryjeczna kupiła sobie penthouse na Gocławiu (120 metrów mieszkania, 60 tarasu) i tam można bombę w mieszkaniu poniżej odpalić i nic nie będzie słychać (przynajmniej jak jednostka AT wyciągała lokatora jednego z mieszkań poniżej (bo mają 4 inne mieszkania ze sobą) z atrakcjami takimi jak pirotechnika hukowa, to dowiedzieli się od sąsiadów i z wiadomości, choć w domu byli cały czas).
                              Osiedle dalej (i za większe pieniądze za metr, bo mieszkanie dużo mniejsze) ma mieszkanie kuzyn... i u niego słychać nawet pierdnięcie sąsiada.

                              Oba budynki oddawane w tym samym roku (szczyt boomu - 2008).

                              --
                              Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
                                • qqbek Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 29.05.19, 23:07
                                  Chciałem zauważyć, że brat cioteczny/wujeczny/stryjeczny to jedno.
                                  Brat cioteczny to brat po ciotce, czyli siostrze jednego z twoich rodziców.
                                  Brat wujeczny to brat po wuju, czyli po bracie twojej matki (czasami określa się tak też brata stryjecznego, tam gdzie nie rozróżnia się wuja i stryja).
                                  Brat stryjeczny to brat po stryju, czyli po bracie twojego ojca.
                                  Kuzyn to ktoś "siódma woda po kisielu" (w tym wypadku to syn siostry ciotecznej mojego ojca). Jak bym chciał taką relację nazywać poprawnie, to kuzyn jest moim bratem cioteczno-ciotecznym (ale w takie "szczegóły" wchodziło w naszej rodzinie pokolenie moich dziadków, które w 3/4 już nie jest z nami) - ale oni używali tego na codzień (np. mój dziadek swojego brata zawsze nazywał przy mnie moim "dziadkiem stryjecznym").

                                  --
                                  Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
                            • trypel Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 29.05.19, 13:26
                              jaka to jest jakość to sie okazę nie teraz ale za 30-40 lat. Wbrew pozorom wielka płyta jeszcze postoi długo ale aktualnie budowane tez sie nie rozpadną za 50 lat.
                              akustyką to mnie zadziwiasz bo akurat ten parametr teraz jest duzo ważniejszy i z reguły projekty to podkreslają. Moze jakis jednostkowy przypadek

                              --
                              Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
                              • nousecomplaining Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 29.05.19, 19:21
                                Nie, to nie jest jednostkowy przypadek. Wielu moich znajomych mieszka w nowych mieszkaniach na osiedlach pobudowanych przez różnych deweloperów i jest z tym bardzo różnie, od katastrofy po super „izolacyjność”, patrz zresztą wpis qqbeka o pierdnięciach. Jeśli chodzi o wielką płytę, to płyta płycie nierówna - bloki w różnych miastach były na przestrzeni kilku dziesięcioleci budowane na podstawie różnych projektów (często autorstwa architektów zachodnich), część z nich jeszcze na początku lat 90., kiedy już „nowe budownictwo” też działało. I masz rację mówiąc, że wielka płyta postoi, bo w większości są to solidne konstrukcje, i często wbrew pozorom wykonane lepiej niż wiele nowych.
                                @qqbek
                                > (przynajmniej jak jednostka AT wyciągała lokatora jednego z mieszkań poniżej (bo mają 4 inne mieszkania ze sobą) z atrakcjami takimi jak pirotechnika hukowa, to dowiedzieli się od sąsiadów i z wiadomości, choć w domu byli cały czas).

                                No właśnie - niestety, na nowych osiedlach, choćby nie wiem jak „ekskluzywnych”, też nie masz pewności, na jakich sąsiadów trafisz. Pewnie mniejsze jest ryzyko zamieszkania obok totalnej patologii, ale już rzucanie żoną o ścianę to niekoniecznie domena „plebsu”, czy jak tam nazwiemy ten sort, if you know what I mean. Nie mówiąc już o tym, że wiele z tych mieszkań na nowych osiedlach (cudowne miejsce do życia etc.) jest kupowanych w celu późniejszego wynajmu - ale nie w sensie że ktoś wynajmuje porządnej rodzinie na rok czy dwa, tylko na parę dni jako taki rental dla turystów czy innych potrzebujących lokalu na kilka dni. No a w takich mieszkaniach to się dziać może wiele. I nie masz na to wpływu, kupując za dużą kasę mieszkanie w wymarzonej lokalizacji, w którym miałeś nadzieję żyć spokojnie i szczęśliwie : )
                    • samspade Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 13:14
                      qqbek napisał:

                      > Mnie dobił argument,

                      Mnie w jego przypadku już nic nie dobija.
                      Przyzwyczaiłem się do tego że jego jest najmojsze.
                      Chociaż w tym wątku przyznaję że lekko uniosłem brew ze zdziwienia zaczął wciskać pierdoły jak to frankowicze sami sobie winni. Że lemingi same sobie winne bo kupowali nieruchomości. Bo kto to widział że ktoś chce mieszkać na swoim. I ta jak ignoruje winy banków.
                      • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 14:32
                        samspade napisał:

                        > qqbek napisał:
                        >
                        > > Mnie dobił argument,
                        >
                        > Mnie w jego przypadku już nic nie dobija.

                        Qqubeczek zwyczajnie nie zrozumiał, co czyta.
                        Orientuj się, pseudointeligencie, o co chodzi, zanim się odezwiesz.

                        --
                        www.sprawdzpodatki.pl
                  • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 12:10
                    samspade napisał:

                    > On i tak przekręci co się napisze. Zresztą on jest the best. A kto myśli inacze
                    > j to tępy pedalski frajerski leming.

                    Już ci podawałem kilka razy przykład, gdzie ktoś myślał inaczej i wcale nie uznałem go ani za pedalskiego, ani frajerskiego, ani lemniga.
                    Więc przynajmniej nie łżyj.


                    --
                    www.sprawdzpodatki.pl
                • gzesiolek Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 29.05.19, 06:08
                  Zapominasz, ze znakomita wiekszosc ludzi ani nie kupowala 100m miast 70m (zwykle takie roznice bardziej zalezaly od lokalizacji niz waluty kredytu) ani nie miala calkkowitego braku zdolnosci kredytowej w PLN.
                  Nie zmienia to faktu, ze 1) ludzie powinni swiadomie brac kredyty walutowe i tutaj sie zgadzam z przekazem dnia banksterskich trolli, 2) Banki nie powinny stosowac bezprawnych produktow i zapisow, niezaleznie na jak bogatego konsumenta traily, 3) Jesli Banki stosowaly nielegalne zapisy, produkty, czy sposoby naklaniania (a jak wiadomo stosowaly) to powinny beknac wobec prawa tak aby kolejny raz 10x sie zastanowili przed takimi pomyslami...
              • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 10:48
                samspade napisał:

                > Lubisz ferować wyroki. Oczywiście oparte nie na rzeczywistości ale na twoim jej
                > postrzeganiu.

                Więc podaj różnicę, jaka jest rzeczywistość, a jakie moje jej postrzeganie.
                Bo znowu coś deklarujesz, ale o uzasadnieniu zapomniałeś.

                > Celowo ignorujesz co Banki robiły z kredytami frankkowymi?

                A cóż takiego zrobiły? Ja wtedy brałem w złotówkach. Jakoś nie przestraszyłem się tego pistoletu i ultimatum "bierze CHF albo kula w łeb".

                > Masz pewność że kupiec samochodu zignorował ofertę za 3900 i wolał wydać więcej?

                Mam pewność, że tak właśnie postępuje przeciętny kupiec. Pewność na podstawie swoich doświadczeń i opowieści innych. Ale ten konkretny czy tak postąpił - tego zagwarantować nie mogę.


                --
                www.sprawdzpodatki.pl
                • samspade Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 10:57
                  klemens1 napisał:

                  > Więc podaj różnicę, jaka jest rzeczywistość, a jakie moje jej postrzeganie.
                  > Bo znowu coś deklarujesz, ale o uzasadnieniu zapomniałeś.

                  Mógłbym po raz kolejny to robić.
                  W sumie ferujesz wyroki że frankowicze sami sobie winni, gdzie wiadomo jakie niedozwolone chwyty stosowały banki.
                  Zakładasz że kupujący audi wolał poczekać i kupić drożej niż było w pierwotnie.
                  Mógłbym zrobić jeszcze długa listę twoich nadintepretacji czy przekłamań.
                  Ale po co się powtarzać. I tak będziesz udowadniał ze czarne jest białe.

                  > A cóż takiego zrobiły? Ja wtedy brałem w złotówkach. Jakoś nie przestraszyłem s
                  > ię tego pistoletu i ultimatum "bierze CHF albo kula w łeb".

                  Czemu pomijasz osoby, które według banków nie miały zdolności kredytowej w złotówkach a we frankach już tak?
                  A co banki robiły? Lista zarzutów, łamania prawa nadużyć ze strony banków jest powszechnie znana.

                  > > Masz pewność że kupiec samochodu zignorował ofertę za 3900 i wolał wydać
                  > więcej?
                  >
                  > Mam pewność, że tak właśnie postępuje przeciętny kupiec.

                  Czyli będę musiał podnieść cenę w ogłoszeniu samochodu. Pewnie wtedy ktoś sie zgłosi kto uzna że obecna cena jest zbyt niska.
                  • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 11:03
                    samspade napisał:

                    > klemens1 napisał:
                    >
                    > > Więc podaj różnicę, jaka jest rzeczywistość, a jakie moje jej postrzeganie.
                    > > Bo znowu coś deklarujesz, ale o uzasadnieniu zapomniałeś.
                    >
                    > Mógłbym po raz kolejny to robić.

                    Nie, nie mógłbyś. Nie jesteś w stanie podać żadnego przykładu.
                    Te, które rzekomo dalej podałeś, to znowu tylko deklaracje bez uzasadnienia.

                    > > A cóż takiego zrobiły? Ja wtedy brałem w złotówkach. Jakoś nie przestraszyłem s
                    > > ię tego pistoletu i ultimatum "bierze CHF albo kula w łeb".
                    >
                    > Czemu pomijasz osoby, które według banków nie miały zdolności kredytowej w złot
                    > ówkach a we frankach już tak?

                    A czy ja je pomijam? W CHF mogłem wziąć większy kredyt, ale wziąłem mniejszy w PLN. Po prostu kupuję mieszkanie, na jakie mnie stać i biorę kredyt w walucie, w jakiej zarabiam. Cała filozofia.
                    Jak kogoś nie stać na mieszkanie, to nie kupuje. Dzięki temu - paradoksalnie - mieszkania są tańsze i w końcu być może delikwent je kupi. A tak wyprodukowali hordę kredyciarzy, którzy jeszcze popyt nakręcali i windowali ceny.

                    > A co banki robiły? Lista zarzutów, łamania prawa nadużyć ze strony banków jest
                    > powszechnie znana.

                    Oszukiwały, że frank nie wzrośnie?

                    > > > Masz pewność że kupiec samochodu zignorował ofertę za 3900 i wolał wydać więcej?
                    > >
                    > > Mam pewność, że tak właśnie postępuje przeciętny kupiec.
                    >
                    > Czyli będę musiał podnieść cenę w ogłoszeniu samochodu. Pewnie wtedy ktoś sie z
                    > głosi kto uzna że obecna cena jest zbyt niska.

                    Czyil naucz się trzymać kontekst, pseudointeligencie.
                    Mowa jest nie o wyższej cenie w ogłoszeniu, lecz o tym, że pomimo niższej widocznej ceny klient i tak sumarycznie zapłaci więcej. Już o tym zapomniałeś, prawda?

                    --
                    www.sprawdzpodatki.pl
                • vogon.jeltz Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 11:03
                  > A cóż takiego zrobiły?

                  Eee, np. wpisywały sobie do umów kredytowych oprocentowanie dowolnie ustalane decyzją zarządu banku? Albo nie wspominały w całej umowie ani słowem o spreadzie walutowym, który był kilkakrotnie większy niż w kantorze (często sztucznie zwiększany na dzień spłaty raty) i na którym tak naprawdę banki zarabiały, bo cała prowizja itp. duperele szły na wynagrodzenie wciskacza kitu?
                  • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 11:14
                    vogon.jeltz napisał:

                    > > A cóż takiego zrobiły?
                    >
                    > Eee, np. wpisywały sobie do umów kredytowych oprocentowanie dowolnie ustalane d
                    > ecyzją zarządu banku?

                    Tylko że to nie ma nic wspólnego z kredytem walutowym jako takim. Tak samo mogli robić i ze złotówkowym.
                    Zresztą - ja się nigdy z czymś takim nie spotkałem (a brałem już 5 kredytów hipotecznych, w tym 2 walutowe).

                    > Albo nie wspominały w całej umowie ani słowem o spreadzie
                    > walutowym, który był kilkakrotnie większy niż w kantorze

                    Spread walutowy w banku jest zawsze kilkukrotnie większy niż w kantorze. Napisali pewnie że jest zgodny z TOiP. Pokaż mi umowę, gdzie nie ma nic o spreadzie ...

                    > często sztucznie zwiększany na dzień spłaty raty

                    No to wystarczy ratę zapłacić wcześniej.

                    Jedyne, w czym przyznam rację to to, że frankowicz powinien mieć możliwość płacenia bezpośrednio w walucie. Co zresztą już funkcjonuje od długiego czasu.
                    I druga sprawa - jak libor był ujemny na tyle, że po doliczeniu marży nadal było na minusie, to wtedy bank płaci odsetki.

                    --
                    www.sprawdzpodatki.pl
                    • vogon.jeltz Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 11:28
                      > Tylko że to nie ma nic wspólnego z kredytem walutowym jako takim.

                      Ale dotyczyło do kredytów frankowych właśnie, zdaje się, że w mbanku. Pewnie w umowie kredytu frankowego, gdzie masz pierdyliard nieznanych i niemożliwych do oszacowania parametrów, łatwiej jest takie zapisy przemycić.

                      > Spread walutowy w banku jest zawsze kilkukrotnie większy niż w kantorze.
                      > Napisali pewnie że jest zgodny z TOiP.

                      Umowy były tak konstruowane, że banki mogły ustalać sobie spready dowolnie np. wg określonych "parametrów", niemożliwych do zweryfikowania przez klienta, czyli tak naprawdę wg własnego widzimisię. Tu masz przykład wyroku, w którym uznano to za niedozwolone zapisy umowne:
                      www.prawo.pl/prawo/deutsche-bank-ukarany-za-niedozwolone-zapisy-w-umowach-kredytow,360270.html

                      > No to wystarczy ratę zapłacić wcześniej.

                      Nie wystarczy. Bank sam sobie ściągał z konta w określonym dniu. I nie proponuj nam tu korwinistycznego świata, w którym muszę się na każdym kroku trzy razyz oglądać, czy ktoś - w szczególności "instytucja zaufania publicznego" - nie chce mnie ojebać. Poniżej masz podwątek, jak to sie przekłada na zaufanie wśród obywateli.

                      > I druga sprawa - jak libor był ujemny na tyle, że po doliczeniu marży nadal było
                      > na minusie, to wtedy bank płaci odsetki.

                      To była przestrzeń do kolejnego wału. Bywały umowy tak skonstruowane, że minimalne oprocentowanie wynosiło zero procent, nawet w przypadku, gdy libor powiększony o marżę był ujemny. I teraz powiedz mi, ilu, kurważ, klientów miało prawo się na tym znać i się połapać przy podpisywaniu umowy?
                      • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 12:08
                        vogon.jeltz napisał:

                        > > Tylko że to nie ma nic wspólnego z kredytem walutowym jako takim.
                        >
                        > Ale dotyczyło do kredytów frankowych właśnie, zdaje się, że w mbanku.

                        No i co to ma do rzeczy?
                        Dla złotówkowych np. Millennium mógłby zrobić to samo.
                        To nie jest kwestia kredytu walutowego, tylko podnoszenia oprocentowania z dupy.
                        Niektórzy moi znajomi właśnie zrezygnowali z mBanku, bo przeczytali ten zapis o oprocentowaniu. Zatem jest możliwe, że zwykły człowiek uświadomi sobie, co się święci. A jak się nie czyta umów, zwłaszcza takich, które robią z ciebie niewolnika na 30 lat ...

                        > > Spread walutowy w banku jest zawsze kilkukrotnie większy niż w kantorze.
                        > > Napisali pewnie że jest zgodny z TOiP.
                        >
                        > Umowy były tak konstruowane, że banki mogły ustalać sobie spready dowolnie np.
                        > wg określonych "parametrów", niemożliwych do zweryfikowania przez klienta, czyl
                        > i tak naprawdę wg własnego widzimisię.

                        Czyli - sumując to z oprocentowaniem - oznacza, że kredyt wcale taki tani nie był.
                        Po kiego więc go brali?


                        > muszę się na każdym kroku trzy razyz
                        > oglądać, czy ktoś - w szczególności "instytucja zaufania publicznego" - nie chc
                        > e mnie ojebać.

                        Ale coś takiego jak oprocentowanie, waluta i spread to są PODSTAWY. Nie trzeba tu jakiejś szczególnej ostrożności ani doktoryzacji z bankowości.

                        > > I druga sprawa - jak libor był ujemny na tyle, że po doliczeniu marży nadal było
                        > > na minusie, to wtedy bank płaci odsetki.
                        >
                        > To była przestrzeń do kolejnego wału. Bywały umowy tak skonstruowane, że minima
                        > lne oprocentowanie wynosiło zero procent, nawet w przypadku, gdy libor powiększ
                        > ony o marżę był ujemny. I teraz powiedz mi, ilu, kurważ, klientów miało prawo s
                        > ię na tym znać i się połapać przy podpisywaniu umowy?

                        To nie jest żaden rocket science.
                        Najlepsze jest to, że wiele banków tego zapisu o minimalnym oprocentowaniu nie miało. Była dobra okazja, by je trochę podoić. Ale - z tego co się orientuję - lemingi popodpisywały aneksy, że mniej niż zero nie będzie.

                        Jak widzisz, ja tu gram fair - uznaję prawa frankowiczów do niskiego oprocentowania, nawet ujemnego. Ale jak waluta pójdzie w górę, to nie płakać i nie pierdolić o "niedozwolonych zapisach".
                        Ja każdą umowę kredytową analizowałem, a w jednej nawet znalazłem kilka błędów, dzięki którym odzyskałem 8 tys. prowizji. A prawnikiem nie jestem. Ani ogólnie jakimś geniuszem - a mimo to jakoś nie daję się bankom w chuja robić.

                        --
                        www.sprawdzpodatki.pl
                        • vogon.jeltz Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 13:16
                          > Dla złotówkowych np. Millennium mógłby zrobić to samo.
                          > To nie jest kwestia kredytu walutowego, tylko podnoszenia oprocentowania z dupy.

                          No dobrze, ale akurat ten zapis znalazł się w umowie kredytu frankowego, taki zbieg okoliczności. I jako klauzula abuzywna powinien być wykreślony. Ze złotówkowego też powinien być.

                          > Czyli - sumując to z oprocentowaniem - oznacza, że kredyt wcale taki tani nie był.

                          Czyli oznacza to, że klient nie byłby w stanie przewidzieć kosztu kredytu nawet gdyby miał magiczną kulę podającą kurs franka na 30 lat do przodu. Co jest rażącym naruszenieniem interesów konsumenta i stanowi podstawę wyroków uznających taką klauzulę za nielegalną i niewiążącą.

                          > Ale coś takiego jak oprocentowanie, waluta i spread to są PODSTAWY

                          Ale nie wiesz, że bank nagle zacznie sobie ustalać spready z dupy, większe na dzień spłaty kredytu, albo wręcz różne dla spłat kredytów i dla pozostałych transakcji - bo i takie przypadki zdaje się były.

                          > Najlepsze jest to, że wiele banków tego zapisu o minimalnym oprocentowaniu nie miało.
                          > Była dobra okazja, by je trochę podoić. Ale - z tego co się orientuję - lemingi popodpisywały
                          > aneksy, że mniej niż zero nie będzie.

                          Ale to kurwa nie o to chodzi, żeby "doić". Cały czas patrzysz na to w wyjątkowo kurewski sposób "kto kogo ma okazję ojebać". A chodzi o to, żeby było zgodnie z prawem, wtedy nikt nikogo nie "doi". To raz.

                          A dwa, że nawet pojęcie o walutach, spreadach i oprocentowaniu nie daje gwarancji, że w ogóle będziesz rozważał przy podpisywaniu umowy taki scenariusz, że sumaryczne oprocentowanie (tj. libor + marża) na daną chwilę będzie ujemne. Przypomnijmy, że było ono takie w bardzo specyficznych warunkach dramatycznego kryzysu finansowego, którego prawie nikt nie przewidywał... tak, wiem, ty oczywiście wiedziałeś parę lat wcześniej, Kasandro. Powiem tak: 99% ludzi i nawet prawnicy analizujący umowy nie wpadną na to po prostu, bo intuicyjnie i logicznie wydaje się, że ujemne oprocentowanie jest niemożliwe i się nie zdarza, że zerowe tj. kredyt za darmo to nataniej jak może być, że przecież bank nie będzie "dopłacał" do twoich odsetek. A banki wykorzystały to - znów NIELEGALNIE - żeby dodatkowo oskubać klientów.

                          > Ale jak waluta pójdzie w górę, to nie płakać i nie pierdolić o "niedozwolonych zapisach".

                          To teraz ty mi wytłumacz, co ma jedno z drugim wspólnego? Zapisy albo są niedozwolone, albo nie są, niezależnie od kursu waluty chyba?

                          > a w jednej nawet znalazłem kilka błędów, dzięki którym odzyskałem 8 tys. prowizji

                          Prawie na pewno te "błędy" znalazły sie tam celowo. I prawie na pewno jesteś jednym z nielicznych klientów, którzy je dostrzegli i odzyskali pieniądze. Czyli że bank prawdopodobnie oskubał kilka (-naście? -dziesiąt?) tysięcy innych osób na parę melonów łącznie, bo nie każdy jest takim "geniuszem" jak ty. Tak wygląda rzeczywistość bankowa w Potato Republic of Bolanda, więc nie pierdol mi tu o "przewalutowaniu".
                          • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 15:12
                            vogon.jeltz napisał:

                            > > Czyli - sumując to z oprocentowaniem - oznacza, że kredyt wcale taki tani
                            > nie był.
                            >
                            > Czyli oznacza to, że klient nie byłby w stanie przewidzieć kosztu kredytu nawet
                            > gdyby miał magiczną kulę podającą kurs franka na 30 lat do przodu.

                            Dokładnie. Mogli dowalić spread 20 PLN. Niektórzy moi znajomi właśnie dlatego nie wzięli kredytu w tym banku.

                            > > Ale coś takiego jak oprocentowanie, waluta i spread to są PODSTAWY
                            >
                            > Ale nie wiesz, że bank nagle zacznie sobie ustalać spready z dupy

                            Właśnie dlatego takiego kredytu się nie bierze.

                            > Ale to kurwa nie o to chodzi, żeby "doić". Cały czas patrzysz na to w wyjątkowo
                            > kurewski sposób "kto kogo ma okazję ojebać". A chodzi o to, żeby było zgodnie
                            > z prawem, wtedy nikt nikogo nie "doi". To raz.

                            Bank w kredytach walutowych postępuje w miarę fair - klient ponosi ryzyko i bank też.
                            Więc uznaję prawo klienta do "dojenia" banku, skoro ten wrzucił na klienta spore ryzyko.
                            I należy z tego korzystać. Jak grasz na walutach i na LIBORze, to wszystko powinno działać symetrycznie w dwie strony.
                            Frankowicz zamyka mordę i nie płacze, jak frank idzie w górę, bank zamyka mordę i nie płacze, gdy to właśnie on ma płacić odsetki od tego, co pożyczył.

                            > To teraz ty mi wytłumacz, co ma jedno z drugim wspólnego? Zapisy albo są niedoz
                            > wolone, albo nie są, niezależnie od kursu waluty chyba?

                            To ma wspólnego, że albo zapisy akceptujesz, albo zrywasz całą umowę.
                            Jak np. umówię się z kimś, że będzie mi sprzątał podwórko, a ja mu za to wynajmował mieszkanie za pół ceny, to jeżeli zapis o sprzątaniu podwórka jest niedozwolony i nie będzie sprzątał, to nie znaczy, że mam mu nadal wynajmować mieszkanie za pół ceny.

                            > Prawie na pewno te "błędy" znalazły sie tam celowo. I prawie na pewno jesteś je
                            > dnym z nielicznych klientów, którzy je dostrzegli i odzyskali pieniądze. Czyli
                            > że bank prawdopodobnie oskubał kilka (-naście? -dziesiąt?) tysięcy innych osób
                            > na parę melonów łącznie, bo nie każdy jest takim "geniuszem" jak ty.

                            To były faktyczne błędy - chodziło o wcześniejszą spłatę kredytu. Bank sam nie wrzucałby do umowy zapisu, który go pozbawia prowizji.


                            --
                            www.sprawdzpodatki.pl
                            • vogon.jeltz Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 15:31
                              > Dokładnie. Mogli dowalić spread 20 PLN.

                              Nie mogli. To byłoby sprzeczne z paroma paragrafami kodeksu cywilnego i podejrzewam, że nie tylko. Powtarzam, nie prezentuj nam tu korwinoidalnej wersji świata, gdzie to, co w umowie (albo czego w umowie nie ma, dzięki czemu jedna ze stron ma "dowolność" działania) jest święte. Jeden durny szweps nam tu wystarczy.

                              > Właśnie dlatego takiego kredytu się nie bierze.

                              WSZYSTKIE banki, które oferowały kredyty frankowe, dawały je z nieokreślonym spreadem. Jednocześnie nie chciały udzielać kredytów złotowych tzn. wielu klientów miało do wyboru CHF lub nic.

                              > Bank w kredytach walutowych postępuje w miarę fair - klient ponosi ryzyko i bank też.

                              Tzn. jakie konkretnie ryzyko ponosi bank? Jedyne, jakie przychodzi mi do głowy, to że trefne zapisy przemycone podstępnie do umowy przez bankowych prawników zostaną zakwestionowane przez sądy i bank obudzi się z ręką w nocniku tj. nie taką zyskowną umową, jakiej się spodziewał (a może i na stracie). Ale chyba nie o takie ryzyko zawodowe oszustów ci chodzi?

                              > Frankowicz zamyka mordę i nie płacze, jak frank idzie w górę, bank zamyka
                              > mordę i nie płacze, gdy to właśnie on ma płacić odsetki od tego, co pożyczył.

                              Ryzyko banku pożyczającego franki na rynku międzybankowym (bo domyślam się, że o to ci chodzi) nie ma nic wspólnego z ryzykiem kredytobiorcy.

                              > To ma wspólnego, że albo zapisy akceptujesz, albo zrywasz całą umowę.
                              > Jak np. umówię się z kimś, że będzie mi sprzątał podwórko, a ja mu za to
                              > wynajmował mieszkanie za pół ceny, to jeżeli zapis o sprzątaniu podwórka
                              > jest niedozwolony i nie będzie sprzątał, to nie znaczy, że mam mu nadal
                              > wynajmować mieszkanie za pół ceny.

                              Oczywiście jak zwykle mylisz się kompletnie i rzucasz przykładem kompletnie korwinistycznym, czyli skrajnie prymitywnym i z dupy. To i umowa kredytowa to są dwie rózne rzeczy. Na początek polecam lekture artykułu 58 kodeksu cywilnego. Może być uznana za nieważną cała umowa (to twój przypadek, patrz paragraf 3) lub tylko jej część. I takie jest też orzecznictwo sądów. Choć oczywiście ty pewnie po korwinistycznemu wiesz lepiej, jak w przypadku tego, co jest klauzulą abuzywną.
                              • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 17:25
                                vogon.jeltz napisał:

                                > > Dokładnie. Mogli dowalić spread 20 PLN.
                                >
                                > Nie mogli. To byłoby sprzeczne z paroma paragrafami kodeksu cywilnego i podejrz
                                > ewam, że nie tylko.

                                Jeżeli widzę w umowie zapis, który mi się nie podoba, to albo się na niego zgadza, albo się nie zgadzam - nie analizuję, czy jest zgodny z prawem.
                                Jeżeli się zgadzam, to później zamykam mordę i nie płaczę.
                                Jeżeli się nie zgadzam, to próbuję ten zapis negocjować. Jak się nie uda - nie biorę kredytu.

                                > WSZYSTKIE banki, które oferowały kredyty frankowe, dawały je z nieokreślonym sp
                                > readem. Jednocześnie nie chciały udzielać kredytów złotowych tzn. wielu klientó
                                > w miało do wyboru CHF lub nic.

                                Czyli zgodnie z prawem ci klienci nie mieli zdolności kredytowej. Nie powinni brać kredytu.

                                > > Bank w kredytach walutowych postępuje w miarę fair - klient ponosi ryzyko
                                > i bank też.
                                >
                                > Tzn. jakie konkretnie ryzyko ponosi bank?

                                Walutowe (bo to była indeksacja a nie faktyczny kredyt w CHF) i LIBOR, czyli ujemne oprocentowanie.
                                Może frank by staniał i do tego LIBOR by zszedł na -5%?

                                > > To ma wspólnego, że albo zapisy akceptujesz, albo zrywasz całą umowę.
                                > > Jak np. umówię się z kimś, że będzie mi sprzątał podwórko, a ja mu za to
                                > > wynajmował mieszkanie za pół ceny, to jeżeli zapis o sprzątaniu podwórka
                                > > jest niedozwolony i nie będzie sprzątał, to nie znaczy, że mam mu nadal
                                > > wynajmować mieszkanie za pół ceny.
                                >
                                > Oczywiście jak zwykle mylisz się kompletnie i rzucasz przykładem kompletnie kor
                                > winistycznym, czyli skrajnie prymitywnym i z dupy. To i umowa kredytowa to są d
                                > wie rózne rzeczy. Na początek polecam lekture artykułu 58 kodeksu cywilnego. Mo
                                > że być uznana za nieważną cała umowa (to twój przypadek, patrz paragraf 3) lub
                                > tylko jej część. I takie jest też orzecznictwo sądów. Choć oczywiście ty pewnie
                                > po korwinistycznemu wiesz lepiej, jak w przypadku tego, co jest klauzulą abuzy
                                > wną.

                                Ale tutaj mamy wynikanie - właśnie dlatego oprocentowanie jest niższe, bo kredyt jest w CHF.
                                A nie oprocentowanie sobie a przy okazji mamy inną walutę.
                                Zresztą mój przykład jest dobry - skoro daję jakąś ulgę komuś, kto robi coś "abuzywnego" i zaprzestaje tego robić, to z jakiej racji ma mu przysługiwać nadal ta ulga? Dasz jakiś argument?
                                Bo to, że jakaś część umowy może nie być ważna nie oznacza, że frankowicz będzie sobie wybierał co lepsze a resztę anulował.

                                --
                                www.sprawdzpodatki.pl
      • misiaczek1281 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 27.05.19, 20:12
        qqbek napisał:

        > Nawet mnie nie wkurwiaj.
        > Ja 4 lata temu 15-letniego Opla sprzedawałem.
        > Do tej pory na samą myśl coś we mnie się, jak skarpetka w praniu, na drugą stro
        > nę wywraca.

        a za ile sprzedałeś tamtą Astrę tak z ciekawości? jaki przebieg ? było dużo chętnych?
        • qqbek Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 00:02
          misiaczek1281 napisała:

          > a za ile sprzedałeś tamtą Astrę tak z ciekawości? jaki przebieg ? było dużo chę
          > tnych?

          Poszła za 5100 z przerysowanym bokiem, bo jakiś chuj ją kluczykiem od błotnika po błotnik przejechał. Zaczynałem od 6900, sprzedałbym za 5,8 przed przerysowaniem i za 5 po (3 elementy do malowania były).
          Przebiegu nie pamiętam - chyba 170 (15-latek, benzyna bez gazu), za ostatnie 40 (przez 5 lat łącznie!) mogłem poręczyć, ale chyba dużo więcej nie miała, od lutego 2003 w kraju (rocznik 1999), kupiłem od osoby, która ją z Niemiec sprowadziła.

          --
          Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
    • only_the_godfather Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 27.05.19, 08:34
      Sam mam znajomego który tak kupuje auta. W najniższych widełkach cenowych dla danego rocznika chciałby cudo i potem chodzi cmoka ogląda, a tu chyba malowane itd. Do tego ogłoszenia jak przegląda to tak samo, a tu przebieg za duży bo w 15 letnim aucie jest 150 tys. a on by wolał 120.
      Natomiast ostatnio sprzedawałem thalie, poszła za 3500 zł kupił ją teściu. Auto rocznik 2003 r. nalatane 170 tys, z LPG. Kupił jeździ do pracy zadowolony nie cmoka bo sam mówi, auto 16 letnie to i cudów nie ma co oczekiwać, ale na dojazdy wkoło komina się dalej nadaje.
      • trypel Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 27.05.19, 08:41
        saaba kupowałem o 22.00 na stacji benzynowej w Głogowie. Bo gosć wyjezdzał do UK na długo i mu sie spieszyło. A ja kupowałem auto za jakies 4 tys. auto 15 letnie. Gość zaczał przekonywać że bezwypadek itd a ja na to że zapala, pracuje łądnie, hamuje i skręca i VIN sie zgadza to biore.
        I w sumie 2 lata żona przejezdziła bez uwag.

        --
        Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
          • trypel Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 27.05.19, 09:13
            25 lat temu miałem w Niemczech wspaniałego szefa. Nauczył mnie również tego żeby nie kupować auta na jakie człowieka nie stać :)
            On miał wtedy firme 40 osobową i jezdził starymi renówkami za 1500-2000 DEM. Które wymieniał co roku ale przez rok miał w dupie czy zarysuje czy uszkodzi. Miały być sprawne technicznie.
            No i ja mam takie samo podjescie - na auto max 1 miesięczne dochody i trzymam sie tego z jednym wyjatkiem (clio) od 20 lat. Chcę lepsze auto - muszę zmienic robote albo dostać podwyzke :)

            --
            Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
              • trypel Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 27.05.19, 13:09
                kurcze ale w tym roku wyjatkowo pojechalismy służbowym (bo zgubiłem ZK) a tak zwykle jezdzimy prywatnym bo zawsze jest fajniejszy
                Każdy moj prywatny samochod jest gotowy w kazdej chwili żeby wsiąść i zrobić nim pare tys km. Zero ryzyka (tzn nie wieksze niz w nowym)

                --
                Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
            • toreon Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 27.05.19, 12:15
              Bez przesady, wedle tej zasady niemal wszyscy powinniśmy jeździć szrotami.
              Jedno muszę przyznać - warto mieć na stanie jako okazjonalną alternatywę auto które warte jest czapkę gruszek. Ja takowe posiadam - a to przewiozę drewno kominkowe bez obaw że coś zapaskudzę a to pojadę gdzieś gdzie trochę strach zostawić na noc na ulicy a to nie zamknę w ogóle drzwi jak mi się spieszy. Skutek uboczny w postaci lekceważącego traktowania przez innych uczestników ruchu (np. przy zmianie pasa) można przełknąć.
              • trypel Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 27.05.19, 13:12
                to była jego lekcja - a mi sie spodobała - dla Ciebie moze byc i 30 pensji
                dla mnie ważne jest że w razie czego (wypadek, kradzież, powódź, opętanie) kupuje nastepny bez bólu głowy i nerwu czy i ile dostane od ubezpieczenia.
                Dla mnie taką kwotą są miesieczne wpływy



                --
                Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
                  • trypel Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 07:03
                    Ostatnie auta (forester i nitro) są zdecydowanie fajniejsze od ostatnich aut służbowych.
                    Ale fakt ze od 99 roku zawsze w domu jest jakieś auto służbowe i przez wiele lat były one lepsze od prywatnych z uwagi na to co wyżej

                    --
                    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
    • galtomone Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 27.05.19, 13:32
      Przeczytali?

      To teraz wyobraźcie sobie jak wygląda każdy dzień sprzedawcy w praktycznie dowolnym biznesie, który obsługuje Janusza i/lub jego Żonę. :-)

      --
      Pozdrawiam,
      galtom

      "Have you ever noticed that anybody driving slower than you is an idiot, and anyone going faster than you is a maniac?" - George Carlin
        • misiaczek1281 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 27.05.19, 20:25
          wyśmiewacie kupujących a jednak więcej śmiechu (płacz przez łzy raczej) jest z tego co wyprawiają wszelakiej maści sprzedający (handlarzyny) ...

          tu jest fajna stronka o rodzynach i demaskowaniu ogłoszeń z bezwypadkowymi które po sprawdzeniu okazują się ....sami zobaczcie jakie......Ps. na początku zastanawiałem się nad tym jak można tak piii piii... (przepraszam, przeoczyć) w żywe oczy... cóż...:) hehe

          www.facebook.com/bezwypadkowe.net/
      • only_the_godfather Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 10:36
        galtomone napisał:

        > Przeczytali?
        >
        > To teraz wyobraźcie sobie jak wygląda każdy dzień sprzedawcy w praktycznie dowo
        > lnym biznesie, który obsługuje Janusza i/lub jego Żonę. :-)
        >
        Mam kolegę na wysokim stanowisku w jednej z sieci sklepów. Kiedyś wizytował sklep z swoimi szefami z centrali. Szefowie byli mocno zdziwienie, że polski janusz podchodzi do sprzedawcy pytać się które baterie (zwykłe paluszki) są lepsze.
        • galtomone Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 12:15
          Dziwni szefowie...
          Moze nigdy, nic, nikomu nie sprzedawali.
          Ludzie pytaja o rozne rzeczy.

          I dobry sprzedawca w sklepie to skarb!

          Ja wiem, ze to dwocip o tym jak to gosc przyszedl po podpaski czy tampony a kupil łódź motorowa, ale to w relanym swiecie dziala bardzo podobnie. Wystarczy chcieć klientowi pomoc.

          A jak sie go nie zrbi w trabe, to m sie od razu klienta wracajacego.

          Wiem co mowie z wlasnego doswiadczenia. Co wiecej, dziala to nie tylko w segmencie B2C ale i B2B.

          --
          Pozdrawiam,
          galtom

          "Have you ever noticed that anybody driving slower than you is an idiot, and anyone going faster than you is a maniac?" - George Carlin
    • koza_oddam Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 09:44
      Dramat. Dlatego ja swoje auta mam na dożywocie, potem kasacja. Kolega sprzedawał Merivę z pełną historią serwisową w D i potem swoimi notatkami i fakturami z PL. Cmokaczy cała masa. Cenę dał ze środka stawki, kupił nawet nowe opony bo stare były już bylejakie i stwierdził że nawet nowe tanie to jednak nowe i przyciągną. Bujał się kilka miesięcy, w końcu kończyło się OC i PT, trafił się względnie normalny człowiek i poszła. Ale strach - sprzedajesz auto za 2-3-5 tys zł, naoglądają się w internecie poradników jakie to mają prawa jako kupujący i molestują potem że klocki zużyte po pół roku - wada ukryta, rozrząd do wymiany - wada ukryta, gdzieś tam korozja - panie, trupa pan sprzedał ja chcę żyć. O nie nie nie, do śmierci technicznej i kasacja. Albo Ukrainiec, on nie wróci.
    • pan99 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 10:23
      ludzie w PL są po prostu bardzo nieufni. Każdy wie, że rodakowi wierzyć nie można.

      kiedyś z kumplem pojechaliśmy kupić do Łodzi małe auto. Cena w ogłoszeniu 5500, najtańsze na oto, o około 2t. taniej niż średnia na rynku, ale uczciwie sprzedawca (prywatny) opisał, że po dzwonie wiele lat temu ale sklejone poprawnie, że poobijane z każdej strony, że szpachla tu i tam, bez klimy, ale że pali i jeździ. Już przez tel zszedł na 5000zł.
      Pojechaliśmy, jedyne co to kazaliśmy odpalić furę i jak odpalił to już bez żadnego cmokania chcemy płacić i pisać umowę. Facet nie mógł uwierzyć, że bez jazdy próbnej, bez mierników lakieru, bez pier.dolenia o fatalnym stanie, itp. z jakim się spotkał przez ostatnie kilka dni. I jak to tak? Ale na pewno? A nas bardziej już interesowało czy daleko do centrum i czy poleci jakąś fajną knajpę. I zrobił się taki podejrzliwy, że każdą stówę oglądał po dwa razy, a potem jeszcze żona pod słońce banknoty prześwietlała. Kur...a liczenie tych marnych sześciu tysięcy zabrało im z 3x więcej czasu niż całe nasze oględziny.
      A jak na koniec powiedzieliśmy że auto postoi tu jeszcze kilka godzin bo chcemy iść na Piotrkowską coś przepić to facet prawie że chciał znowu kasę przeliczać tak mu się to wszystko nie zgadzało.

      Naród nie ufny bardzo, ale w miarę bogacenia się będzie lepiej (chyba).
        • pan99 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 10:46
          bywalec.hoteli napisał:

          > Poruszyłeś ważną kwestię: nieufność. Ale to pokłosie komuny i dzikich lat 90-ty
          > ch. A czemu nie płaciliście przelewem? Ja bym wolał jednak kasę na koncie niż g
          > otówką.
          >

          ba ja nieufny jestem i nie przepuszczam kasy przez system bankowy jak nie muszę. ;-)
          A zresztą ten sprzedawca też już przez tel zapowiedział, że on w żadne przelewy nie wchodzi bo to łatwiej oszukać i że tylko gotówka do ręki.
          • klemens1 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 10:58
            pan99 napisał:

            > A zresztą ten sprzedawca też już przez tel zapowiedział, że on w żadne przelewy
            > nie wchodzi bo to łatwiej oszukać i że tylko gotówka do ręki.

            Ja żadnej gotówki nie chcę - tylko przelew. Wtedy wiem, że mam faktycznie kasę na koncie.
            A tak - mam garść papierków, które nie wiem, czy faktycznie są legalne.

            --
            www.sprawdzpodatki.pl
            • pan99 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 11:17
              klemens1 napisał:

              > pan99 napisał:
              >
              > > A zresztą ten sprzedawca też już przez tel zapowiedział, że on w żadne pr
              > zelewy
              > > nie wchodzi bo to łatwiej oszukać i że tylko gotówka do ręki.
              >
              > Ja żadnej gotówki nie chcę - tylko przelew. Wtedy wiem, że mam faktycznie kasę
              > na koncie.
              > A tak - mam garść papierków, które nie wiem, czy faktycznie są legalne.
              >

              no właśnie o tym piszę. Polacy są bardzo nieufni i wszędzie wietrzą podstęp. Czy to sprzedawcy czy kupcy, każdy myśli że ta druga strona chce ich wy.ruchać.


        • trypel Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 10:50
          to dopiero nieufność budzi :)
          jak kupowałem 3 x nieruchomosci od starszych włascicieli to nawet notariusz miał problemy żeby wytłumaczyć że teraz podpisujemy a ja przelewam potem. I żeby sie nie bali bo jak nie zapłace to jest rygor egzekucji itd..


          --
          Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
          • misiaczek1281 Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 29.05.19, 15:33
            trypel napisał:

            > to dopiero nieufność budzi :)
            > jak kupowałem 3 x nieruchomosci od starszych włascicieli to nawet notariusz mia
            > ł problemy żeby wytłumaczyć że teraz podpisujemy a ja przelewam potem. I żeby s
            > ie nie bali bo jak nie zapłace to jest rygor egzekucji itd..
            >
            >
            a co jeśli kupujący powie że potem zapłaci a nie zapłaci i sprzeda dalej:)?
            Przelew dociera w pół godziny do 2 godzin max...u notariusza lub miejscu sprzedaży online w laptopie sprawdzza się czy przelew dotarł na konto i wtedy podpisuje się papiery lub wydaje auto/nieruchomość...proste?
              • tbernard Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 29.05.19, 20:14
                Takie operacje powinno się robić poprzez rachunek powierniczy. Tam powinna być przelana forsa, ale nie może jej ruszyć sprzedający, jak nie podpisze ostatecznie aktu przenoszącego własność na kupującego. Zaś kupujący nie może forsy ot tak wycofać. Gdy któraś ze stron kręci, to bez trudu sąd wskaże do kogo ma trafić depozyt, a jak nikt nie kręci, to po potwierdzeniu odblokowuje się możliwość dysponowania forsą temu co sprzedał, a kupujący jest już nowym właścicielem.
                Z całym szacunkiem ale w dupie mam zapewnienia notariusza o jakimś rygorze egzekucji, jeśli miało by to być boksowanie się po sądach i wykosztowaniu się na papugi i potem komornicy za grosze zlicytują między podstawionymi słupami i ja gówno z tego miał bym dostać. Jedynie forma automatycznego anulowania aktu notarialnego i całej transakcji w takich okolicznościach była by zabezpieczeniem z punktu widzenia sprzedającego.
    • j_malec Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 10:44
      To ja chyba miałem wyjątkowe szczęście. W kwietniu sprzedawałem autko z 2005 roku. Od wystawienia na portalu do zainkasowania zapłaty, cała operacja zajęła mi równiutki tydzień. Samochód kupiła druga osoba, która do mnie zadzwoniła. Dla zachęcenia do sprzedaży dałem upust, który nie przekraczał 5% ceny wywoławczej.
    • duze_a_male_d_duze_m Re: Jak sprzedaje sie auta w Polsce 28.05.19, 12:14
      Dziś sprzedałem 1er żony. Ciągali mnie miesiąc, w końcu wstawiłem do komisu. Wyciągałem je do potencjalnych klientów z niego 3 razy. Każdy chce mieć jazdę próbną, własnego mechanika i upust, potężna strata czasu.

      --
      .
      -Z TDCI NA ST, a teraz italia z bananami-

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.