Dodaj do ulubionych

Chciałbyś OC z USA u nas?

13.06.19, 07:50
spidersweb.pl/autoblog/bugatti-veyron-tracy-morgan-kolizja/
Mozna by placic groszowe OC i miec nadzieje, ze nic sie nie stanie...

Taki Miś np w Polo - placilby pewnie 100 zl rocznie. I wszystko byloby super dopoki nie rozwalilby Superba Klemensa, bo OC pokryloby straty do 1000 zl... reszta z kieszeni Misia.

Albo co gorsza, gdyby ktos w Matizie rozwalilby mu Srolo - strat na 10k a Miś dostalby 500 zl.

Ale za to jakie oszczednosci na składkach!
--
Pozdrawiam,
galtom

"When agriculture and industry came along people could increasingly rely on the skills of others for survival, and new "niches for imbeciles" were opened up. You could survive and pass your unremarkable genes to next generation [...]"
Obserwuj wątek
Edytor zaawansowany
    • waga160 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 08:01
      Dziennikarzyna, mis w polo, i niestety Ty, myslalem ze jestes powazniejszy, nie potraficie sobie poradzic jezeli swedzenie lewego jaja powoduje slowo Ameryka a prawego Bugatti. I tak sobie maczacie herbatnik w herbatce, nadgryzacie go i komentujecie Ameryke i Bugatti zamiast herbatke i
      herbatnika.
      • galtomone Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 08:48
        A tak bardziej na temat? Dasz rade?
        Czy tez jedynie dasz rade o swoich swędzących jajach...

        --
        Pozdrawiam,
        galtom

        "When agriculture and industry came along people could increasingly rely on the skills of others for survival, and new "niches for imbeciles" were opened up. You could survive and pass your unremarkable genes to next generation [...]"
        • waga160 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 09:17
          Czlowieku, piszesz o OC "z USA". Gosciu z Bugatti powinien sobie byl wykupic ubezpieczenie na pokrycie kosztow naprawy wlasnego Bugatti i nie polegac na tym ze za jego straty zaplaci ubezpieczenie kobitki jadacej Chondom. Chondy maja ubezpieczenie minimalne wymagane prawem, do limitu 35 albo 50 tys $ Engine wie, bo rzadko uszkodzenie w wypadku i koszt naprawy jest w ogole bliski takiej sumy. Wiec jak sie jezdzi Bugatti po drodze publicznej obok Meksykanow bez prawa jazdy I BEZ UBEZPIECZENIA to sie wykupuje swoje wlasne AC, powtarzam, AC. No to nie pierdol o amerykanskim OC zwlaszcza u nas, bo ja na przyklad bym te parszywe bo amerykanskie wzial u nas jak najchetniej
          Na swedzace jaja uzywam Gold Bond Medicated Powder, a jak trzeba to Chlotrimazole. A Ty ulge znajdujesz na forum.
          • galtomone Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 11:05
            Ale odwal ze sie od Bugatti - twoje? :-)

            Pytam nie o auto tylko o system - wlabys placic mniej i w razie "W" pokryc wyrzadzone szkody z wlasnej kieszeni?

            --
            Pozdrawiam,
            galtom

            "Have you ever noticed that anybody driving slower than you is an idiot, and anyone going faster than you is a maniac?" - George Carlin
              • galtomone Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 08:25
                System jest super jak dlugo nic sie nie stanie a ty mozesz pokryc roznice z wlasnej kieszeni bez placzu.

                --
                Pozdrawiam,
                galtom

                "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
                  • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 19.06.19, 20:58
                    No wiedzisz, Ty sie martwic nie musisz. Za ciebie ktos tam juz zdecydowal wiedzac ze z takim problemem sobie sam nie poradzisz.
                    Najgorzej to maja tacy co sami musza zdecydowac co bedzie w "razie czegos" .. i stoi taki przed scian i wali lebem w ten mur placzac "Zaplacic czy ryzykowac, zaplacic czy ryzykowac?" A tak to zaplacisz bo musisz a potem jak masz problem to ten co mu zaplaciles uwaza ze musisz mu swoje racje udowodnic bo inaczej - ba, a jak do tego znajdzie odrobine Twojej winy, to grosza nie da...
          • misiaczek1281 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 19.06.19, 20:24
            waga160 napisał:

            > Czlowieku, piszesz o OC "z USA". Gosciu z Bugatti powinien sobie byl wykupic ub
            > ezpieczenie na pokrycie kosztow naprawy wlasnego Bugatti i nie polegac na tym z
            > e za jego straty zaplaci ubezpieczenie kobitki jadacej Chondom. Chondy maja ube
            > zpieczenie minimalne wymagane prawem, do limitu 35 albo 50 tys $ Engine wie, bo
            > rzadko uszkodzenie w wypadku i koszt naprawy jest w ogole bliski takiej sumy.
            > Wiec jak sie jezdzi Bugatti po drodze publicznej obok Meksykanow bez prawa jazd
            > y I BEZ UBEZPIECZENIA to sie wykupuje swoje wlasne AC, powtarzam, AC. No to nie
            > pierdol o amerykanskim OC zwlaszcza u nas, bo ja na przyklad bym te parszywe b
            > o amerykanskie wzial u nas jak najchetniej
            > Na swedzace jaja uzywam Gold Bond Medicated Powder, a jak trzeba to Chlotrimazo
            > le. A Ty ulge znajdujesz na forum.

            a czego chcesz od misia w polo jak ja się w temacie nie wypowiadałem? odpierdol się ode mnie !
    • bywalec.hoteli Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 08:57
      Ten artykuł jest dość dziwny - bo piszą, że za nadwyżkę powyżej 50k właściciel Bugatti płaci sam. Inna sprawa, że takie drobne ryski jak na zdjęciu, to nasi polscy magicy by naprawili bez zdejmowania elementów :)

      --
      Lato :-)
      • waga160 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 09:50
        Ooo, nagle nowe forum pozwala mi odpowiedziec bezposrednio. Nadwyzke ponad 50k wlasciciel Bugatti placi sam* jezeli nie mial AC. AC sie tam nazywa "comprehensive collision" i pokrywa strate z jakiegokolwiek powodu, plaga egipska, pozar, kradziez czy wypadek.

        * Moze skarzyc winnego prywatnie, ciekawe ile milionow wyrwie od kelnerki pracujacej na pol etatu:)
      • galtomone Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 11:07
        No sam - chyba, ze uda mu sie wyciagnac kase od tej pani... a to moze potrwac...
        To tam zle opisane jest.

        Ubezpieczalnia pacic do limitu ubezpieczenia. A potem mozesz sobie sciagac ze sprawcy albo brac od sponsorow.

        Jak sprawca ma z czego pokryc, to spoko - ale jak nie ma, to masz klopot....

        --
        Pozdrawiam,
        galtom

        "When agriculture and industry came along people could increasingly rely on the skills of others for survival, and new "niches for imbeciles" were opened up. You could survive and pass your unremarkable genes to next generation [...]"
      • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 18:59
        Zapłaci sam powyżej tego co zapłacą ubezpieczenia winnego i jego własne.
        Jak ma auto za 2M i nie ma wystarczająco własnego ubezpieczenia to jego ryzyko. Może prywatnie sądzić winnego i jak ten ma bo np ma dom to kto wie moze to odzyskać bo ma prawo a właściciel Hondy też ryzykowal kupując male
        JA mieszkam gdzie prawnicy i lekarze jeżdżą drogimi autami i muszę się liczyć że nie tylko auto będzie uszkodzone ale prawnik złamie nogę i 3 mies nie będzie pracował a on liczy sobie $500/godz.
      • tbernard Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 10:35
        Nie wiem jakie tam prawo mają, ale pewne rzeczy powinny być uregulowane odgórnie. Powinno być jasno stwierdzone, że właściciel znacznie droższego auta, sam ubezpiecza nadwyżkę od tego co może maksymalnie dostać od pospolitego OC. A jak nie ubezpieczy, to sam opłaca naprawę powyżej tego co dostanie z OC sprawcy.
            • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 10:40
              > A u nas masz opcje brania ryzyka na siebie i płacenia małych składek.

              To nie jest opcja "brania ryzyka na siebie", tylko przerzucanie ryzyka na poszkodowanego, który musi naprawiać szkody z własnej kasy/ubezpieczenia i ewentualnie dochodzić zwrotu na drodze sądowej. Tak wygląda w praktyce tzw. (tfu!) "wolność" (na pohybel!) - konieczność użerania się ze wszystkim na każdym kroku.
              • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 15.06.19, 00:23
                Ale skad stwierdzenie ze ja mam sie ubezpieczac od Twoich problemow?
                Ja sie ubezpieczam od swoich problemow - tzn takich ktrych albo ja albo ktos inny jestem sprawca..ale w koncu porblem po mojej stronie to MOJ problem?
                Ja wiem od czego i na ile powinienem miec ubezpieczenie, nieprawda?
                Ty zas oczekujesz ze caly swiat sie ubezpieczy od problemow ktore Ty bedziesz mial... bo i twoj samochod i problemy medyczne sa TWOJE..?
                Jak TY sie nie ubezpieczysz i uwazasz ze jak JA jestem sprawca to ja mam ponosci 100% odpowiedzilanosci to masz pelne prawo tak sadzic i ubiegac sie odemnie rekompensaty ale TY mnie chcesz zmusic abym ja placil ogrmen skaldki komus tam - ktore ja nie uwazam za zasadne.... bo np mam na tyle ze zawsze moge Ci zaplacic , ...I mzawsze bedziesz mnie mgl sadzic jak ci nie zaplace.
                N ie wiem , moze Ty uwazasz ze Twoje skadki sa za male albo w sam raz ale ja uwazam ze mam prawo decydowac o tym jak ja chce przyjac na siebie odpwiedzalnosc.. finasowa tez.
                Twoja wolnosc jest tak ze ty placisz instytucjim duzo i nie wiesz za co i od tych instytucji oczekujesz zeby za ciebie decydowali i ile i za co nalezy sie .... wyssales to z mlekiem matki, przyzwyczailes sie do tego i boisz sie branie na siebie obowiazkow odpowidzialnosci za swoje czyny?
                To wlasnie jest wolnosc - jak w bajce o ptaszkach w klatce.... czy pieska z obroza... - wybierasz jedno z tych opcji..
                • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 10:30
                  > Ale skad stwierdzenie ze ja mam sie ubezpieczac od Twoich problemow?

                  Bo na tym właśnie polega ubezpieczenie OC, które po angielsku nieprzypadkowo nazywa się THIRD PARTY LIABILITY. Już w samej nazwie masz, od czego się ubezpieczasz. Od problemów, które możesz narobić KOMUŚ, nie sobie.
                  • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 19.06.19, 19:58
                    No i wlasnie o to chodzi ze ja sie ubezpieczam ale na tyle ile ja uwazam za sluszne (poniewaz moja skladka bardzo mocno zalezy od kwoaty unezpieczenia) ...tzn na wypadek kiedy sam nie potrafie tego zlatwic i place komus aby dzielil ze mna odwiedzilanosc....
                    Ale to ja decyduje na ile sie ubezpieczyc.. a na ile brac odpwiedzilansc na siebie..

                    Podobnie zreszta jak z ubezpieczeniem medycznym..
                    Ludzi placza ze ubezpieczenia nie maja albo za drogie.... Ja jakos zawsze mialem bo sa opcje i jest wybor ile sam jestem w stanie sobie zabezpieczyc a na ile musz sie zdzac na kogos... no i ubezpieczenie kosztuje w zaleznosci od tego co pokrywa wiec moge wybierac w zaleznosci od potrzeb i mozliwosci.
                • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 10:34
                  > TY mnie chcesz zmusic abym ja placil ogrmen skaldki komus tam -
                  > ktore ja nie uwazam za zasadne.... bo np mam na tyle ze zawsze moge Ci zaplacic

                  W dupie mam, co ty uważasz za zasadne. System ma być powszechny tj. wymaganie jest takie, żeby każdy funkcjonował w nich na takich samych zasadach. A nie że "ja ubezpieczenia nie muszę mieć, bo mnie stać, żeby w razie czego zapłacić, a w razie czego możesz się ze mną sądzić". Wcale nie mam ochoty się z tobą sądzić - także dlatego, że jeśli faktycznie stać cię na wypłacenie od ręki kilkudziesięciu tysięcy za szkody, to stać cię także na prawnika, który pomoże ci uniknąć odpowiedzialności i nic nie zapłacić.
                  • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 19.06.19, 20:12
                    A mozesz miec w D.... tyle ile tam zmiescisz.

                    Ja zyje w kraju gdzie rzad nie powiniem sie mi wtracac jak ja chce prowadzic swoje zycie... Ja uwazam ze potrafie o siebie zadbac.

                    Ty zyjesz w kraju gdzie chcesz aby ktos za ciebie decydowal na kazdym kroku poniewaz nie jestes w stanie tego sam dobrze i rozsadnie zrobic...??


                    Ty nie masz ochoty sie ze mna sadzic a ja nie mam ochoty placic ani wiekszych i niepotrzebnych wg mnie skladek ani tez placic tobie bez potrzeby....

                    Czemu twoja "ochota" ma byc wazniejsza od mojej..
                    Wyjezdzajac na ulice obaj ryzykujemy i mozemy to ryzyko latwo zmniejszyc do ZERA jak sie boimy odwiedzialnosci.

                    I dlatego Ja mieszkam tutaj a Ty tam .... Mnie sie podoba moja forma ubezpieczen a Tobie Twoja
                    Ale ja nie uwazam ze zadna z nich jest lepsza czy gorsza- kazda jak widac pasuje do naszych mentalnosci...
                    Nasz system bazuje na tym ze uwaza sie iz czlowiek potrafi i powinie sam o sobie decydowac i brac za to odpowiedzialnosc a wasz uwaza ze nie - wy nie potraficie tego robic i trzeba to wam zabezpieczyc odgornie...
    • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 10:21
      Jakim cudem typ ma płacić za naprawę z własnej kieszeni? Skoro zawiniła właścicielka Hondy, to do wysokości $50k koszty pokrywa jej ubezpieczenie (kto to widział, żeby taka była suma gwarantowana?!), a wszystko, co powyżej, to chyba powinna wybulić z własnej kieszeni, nie?
          • tbernard Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 11:06
            Niewolnictwo w tym sensie, że ktoś kto przez całe życie nie byłby w stanie zarobić tyle aby pokryć szkodę, to zostanie zlicytowany, wywalony pod most i jakąkolwiek wypłatę przejmie mu komornik i tylko na najpodlejszą karmę mu da aby z głodu nie zdechł.
            • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 11:09
              No to przecież u nas tak właśnie jest. Ewentualnie możesz ogłosić bankructwo, ostatnio zdaje się zliberalizowali przepisy w tej kwestii.

              Dlatego obowiązkowe OC jest tak ważne, a jazda bez niego to bezgraniczna głupota.
                • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 10:43
                  > No ale co da ogłoszenie bankructwa?

                  To da, że - z grubsza - zwracasz długi do wysokości swoich aktywów i dalej jesteś czysty.

                  > A jeśli coś to daje, że zwalnia od zobowiązań, to po co płacić OC?
                  > Najwyżej bankructwo ogłoszę.

                  Musisz spełnić określone warunki, a o bankructwie decyduje sąd. Jeśli nie płaciłeś OC, to przyczyniłeś się do powstania swojej niewypłacalności przez rażące zaniedbanie i żaden sąd ci bankructwa nie zatwierdzi.
      • galtomone Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 11:08
        Powinna, ale moze jej to zajac wiele lat....
        A w miedzy czasie....

        --
        Pozdrawiam,
        galtom

        "Have you ever noticed that anybody driving slower than you is an idiot, and anyone going faster than you is a maniac?" - George Carlin
        • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 11:12
          > Powinna, ale moze jej to zajac wiele lat....
          > A w miedzy czasie....

          A w międzyczasie facet, zgodnie z amerykańskim duchem i tradycją, powinien pozwać stan Nowy York za to, że dopuszcza jazdę samochodem z ubezpieczeniem opiewającym na absurdalnie niskie kwoty gwarantowane.
            • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 15:26
              Gdyby było tak, jak mówisz, to żaden pozew przeciwko stanowi nie miałby sensu. W rzeczywistości niemało takich pozwów nie tylko zostało wygranych, ale opierając się o US Supreme Court ustanowiło precedensy definiujące reguły prawa dla wszystkich stanów.

              A dodatkowo w omawianej sprawie nie sądzę, by typa, który kupuje Veyrona za 2 miliony papierów, nie było stać na najlepszego prawnika w stanie.
              • galtomone Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 13:56
                Wszystko zalezy od sprawy. Jakos nie sadze by tu byly jakiekolwiek szanse na wygrana.... Ale mnie nie ubedzie... Niech pozywa ;-)

                --
                Pozdrawiam,
                galtom

                "When agriculture and industry came along people could increasingly rely on the skills of others for survival, and new "niches for imbeciles" were opened up. You could survive and pass your unremarkable genes to next generation [...]"
      • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 11:55
        vogon.jeltz napisał:

        > Jakim cudem typ ma płacić za naprawę z własnej kieszeni? Skoro zawiniła właścic
        > ielka Hondy, to do wysokości $50k koszty pokrywa jej ubezpieczenie (kto to widz
        > iał, żeby taka była suma gwarantowana?!), a wszystko, co powyżej, to chyba powi
        > nna wybulić z własnej kieszeni, nie?

        Wiesz, w ten sposób to mogę chodzić po ulicy z żyrandolem z kryształów wartych 10 mln USD, a jak mnie ktoś potrąci i to się stłucze, to go pozywać o te 10 baniek.
        Skoro masz coś, to kosztuje absurdalnie dużo i płacisz za to absurdalnie dużo, dostając w zamian absurdalnie mało, to jest to twoja zabawka i twoje ryzyko.
        Nie wpierdalaj się pomiędzy zwykłych ludzi z czymś takim - a już na pewno nie sceduj na nich faktur na popierdolone kwoty, których nikt zdrowy na umyśle nie akceptuje.

        --
        www.sprawdzpodatki.pl
        • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 12:01
          > Wiesz, w ten sposób to mogę chodzić po ulicy z żyrandolem z kryształów wartych 10 mln USD,
          > a jak mnie ktoś potrąci i to się stłucze, to go pozywać o te 10 baniek.

          Owszem, jeśli to będzie jego wina, to musi ci zapłacić 10 baniek. Mówi o tym prawo, a konkretnie kodeks cywilny. Masz z tym jakiś problem?

          > Skoro masz coś, to kosztuje absurdalnie dużo i płacisz za to absurdalnie dużo,
          > dostając w zamian absurdalnie mało, to jest to twoja zabawka i twoje ryzyko.

          Nie ma znaczenia, ile w ocenie klemensa dostajesz. Skoro coś jest warte rynkowo tyle a tyle, to nie tobie - a tym bardziej sprawcy - decydować ile zapłaci za wyrządzone szkody.

          > Nie wpierdalaj się pomiędzy zwykłych ludzi z czymś takim - a już na pewno nie sceduj
          > na nich faktur na popierdolone kwoty, których nikt zdrowy na umyśle nie akceptuje.

          Jeśliby rozjebał, dajmy na to, obraz Van Gogha warty ochnaście baniek, to też będziesz pierdolił farmazony o "popierdolonych kwotach, których nikt zdrowy na umyśle nie akceptuje"?
          • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 12:11
            vogon.jeltz napisał:

            > > Wiesz, w ten sposób to mogę chodzić po ulicy z żyrandolem z kryształów wa
            > rtych 10 mln USD,
            > > a jak mnie ktoś potrąci i to się stłucze, to go pozywać o te 10 baniek.
            >
            > Owszem, jeśli to będzie jego wina, to musi ci zapłacić 10 baniek. Mówi o tym pr
            > awo, a konkretnie kodeks cywilny. Masz z tym jakiś problem?

            Tak, mam z tym jakiś problem. To, że ktoś kogoś potrąci (gdy np. jest tłoczno), jest całkiem naturalne i nie powinno się ponosić z tego tytułu żadnych konsekwencji.
            A jeżeli ktoś na szalę rzuca utratę czegoś drogiego w wyniku takich naturalnych zdarzeń, to osobiście nie wyrażam zgody na obciążanie mnie ryzykiem, którego nie akceptuję. Niech wypierdala.

            > Jeśliby rozjebał, dajmy na to, obraz Van Gogha warty ochnaście baniek, to też b
            > ędziesz pierdolił farmazony o "popierdolonych kwotach, których nikt zdrowy na u
            > myśle nie akceptuje"?

            Tak - bo z takim obrazem nie wpierdala się w tłum ludzi, gdzie łatwo obraz można uszkodzić.

            --
            www.sprawdzpodatki.pl
            • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 12:24
              > Tak, mam z tym jakiś problem. To, że ktoś kogoś potrąci (gdy np. jest tłoczno),
              > jest całkiem naturalne i nie powinno się ponosić z tego tytułu żadnych konsekwencji.

              Jeżeli potrąci ze swojej winy, wyrządzając komuś szkodę, to jak najbardziej poiwnien z tego tytułu ponieść konsekwencje. To jest elementarna zasada prawa cywilnego.

              > A jeżeli ktoś na szalę rzuca utratę czegoś drogiego w wyniku takich naturalnych zdarzeń,
              > to osobiście nie wyrażam zgody na obciążanie mnie ryzykiem, którego nie akceptuję.

              Codziennie jeżdżąc samochodem jesteś obciążony ryzykiem wyrządzenia znacznie większych szkód, np. zabicia kogoś, więc nie pierdol, czego nie akceptujesz. To nie jest twoja decyzja. Ty masz uważać, żeby kogoś nie uszkodzić. A jeśli ktoś wjedzie w ciebie Veyronem, to będzie to oczywiście jego wina i jego ryzyko.

              > Tak - bo z takim obrazem nie wpierdala się w tłum ludzi, gdzie łatwo obraz można uszkodzić.

              Ja nie mówię o chodzeniu po ulicach z Van Goghiem, tylko ogólnie o uszkodzeniu obrazu. Dajmy na to, wylejesz napój na obraz wiszący w galerii - nie musi być nawet Van Gogh, może być coś mniej cennego - i też będziesz pierdolił o "absurdalnych kwotach z kawałek bohomazu, których nie akceptujesz"? No cóż, na szczęście każdy sąd szybko wybije ci to z głowy...
              • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 12:31
                vogon.jeltz napisał:

                > > Tak - bo z takim obrazem nie wpierdala się w tłum ludzi, gdzie łatwo obra
                > z można uszkodzić.
                >
                > Ja nie mówię o chodzeniu po ulicach z Van Goghiem, tylko ogólnie o uszkodzeniu
                > obrazu. Dajmy na to, wylejesz napój na obraz wiszący w galerii - nie musi być n
                > awet Van Gogh, może być coś mniej cennego - i też będziesz pierdolił o "absurda
                > lnych kwotach z kawałek bohomazu, których nie akceptujesz"? No cóż, na szczęści
                > e każdy sąd szybko wybije ci to z głowy...

                Nie czaisz, o czym mowa - nie pierwszy i nie ostatni raz zapewne.
                Podchodząc do obrazu w muzeum czy galerii zdaję sobie sprawę, że trzeba zachować ostrożność i właśnie AKCEPTUJĘ, że nie mogę niczego tam uszkadzać albo poniosę pełne konsekwencje.
                Idąc po ulicy czy jadąc samochodem nie akceptuję, że jakaś pizda ma kaprys jeździć kupą blachy, która kosztuje tyle, co cały biurowiec. I nie akceptuję tego, że robiąc zwykły, ludzki błąd, mam obowiązek za kaprys tej pizdy płacić..
                Niżej masz przykład, którego nie będę tu powtarzał.

                --
                www.sprawdzpodatki.pl
                  • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 19:25
                    kanna13 napisał:

                    > Czyli nie jeździsz samochodem po ulicach bo przecież i u nas możesz przypadkiem
                    > trafić na takiego veyrona albo coś w podobnej cenie.
                    > I w razie czego najwyżej powiesz, że nie akceptujesz

                    Ja pierdolę ...
                    Chyba milion EUR wystarczy na naprawę?
                    Rozmawiamy tu o sytuacji w USA.

                    --
                    www.sprawdzpodatki.pl
                    • kanna13 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 20:11
                      To ten milion EUR co przy dzisiejszym kursie to jedynie 4,25 mln PLN i jak trafisz dość mocno tego Veyrona albo Chirona to może przy szkodzie całkowitej nie starczyć.
                      A taki Chiron na 19 mln po Polsce jeździ :-)
                        • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 10:05
                          tbernard napisał:

                          > A jak ktoś do Fiata Pandy do bagażnika wsadzi skrzynię w której będzie 100 mln
                          > dolarów w gotówce i ktoś stuknie tak, że skrzynia się spali, to rzecz jasna mus
                          > i oddać 100 mln dolarów?

                          No właśnie. Każdy powinien sobie zdawać sprawę, że druga strona zwraca szkody do wysokości ubezpieczenia. Nie podoba się - wypierdalać. Chociaż - czemu miałoby się nie podobać, skoro i tak wywalają w błoto tyle kasy? Przy obcierce przynajmniej będą mieli okazję wykazać się po raz drugi.
                          Ja ze względu na fanaberie jakiegoś piździelca nie mam zamiaru go spłacać przez wieki - i obawiam się, że tutaj przepisy też to jakoś sankcjonują (ale nie sprawdzałem - przyznaję).

                          A jak nie ma ubezpieczenia (i nie jest obowiązkowe, np. na rower), to jakieś 3 średnie pensje, tak jak w budżetówce.
                          Nie dotyczy oczywiście świadomych aktów wandalizmu czy bandytyzmu.

                          --
                          www.sprawdzpodatki.pl
                          • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 13:36
                            > Ja ze względu na fanaberie jakiegoś piździelca nie mam
                            > zamiaru go spłacać przez wieki

                            Wystarczy, że będziesz przestrzegał przepisów drogowych i zachowywał ostrożność wymaganą od każdego użytkownika dróg. Wówczas nawet w przypadku zdarzenia z udziałem twoim i "piździelca" nie będzie ono twoją winą i nic nie będziesz musiał płacić. To takie proste.
                            • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 14:20
                              vogon.jeltz napisał:

                              > > Ja ze względu na fanaberie jakiegoś piździelca nie mam
                              > > zamiaru go spłacać przez wieki
                              >
                              > Wystarczy, że będziesz przestrzegał przepisów drogowych i zachowywał ostrożność
                              > wymaganą od każdego użytkownika dróg. Wówczas nawet w przypadku zdarzenia z ud
                              > ziałem twoim i "piździelca" nie będzie ono twoją winą i nic nie będziesz musiał
                              > płacić. To takie proste.

                              Zgodnie z tą logiką OC w ogóle nie jest potrzebne.
                              Wystarczy przestrzegać przepisów i być ostrożnym.
                              To takie proste.

                              --
                              www.sprawdzpodatki.pl
                              • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 14:28
                                > Zgodnie z tą logiką OC w ogóle nie jest potrzebne.
                                > Wystarczy przestrzegać przepisów i być ostrożnym.

                                Niestety, nie wszyscy przestrzegają i nie wszyscy są ostrożni, dlatego mogą w ciebie wjechać. Wtedy to jest oczywiście ich wina i to ciebie chroni wtedy ich OC.

                                • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 21:13
                                  vogon.jeltz napisał:

                                  > > Zgodnie z tą logiką OC w ogóle nie jest potrzebne.
                                  > > Wystarczy przestrzegać przepisów i być ostrożnym.
                                  >
                                  > Niestety, nie wszyscy przestrzegają i nie wszyscy są ostrożni, dlatego mogą w c
                                  > iebie wjechać. Wtedy to jest oczywiście ich wina i to ciebie chroni wtedy ich O
                                  > C.

                                  Zdecyduj się, o co ci chodzi.
                                  Najpierw piszesz, że nie ma co się przejmować, że OC praktycznie nie zadziała, bo przecież wystarczy uważać i przestrzegać (i jakież to proste!). A następnie piszesz, że całe szczęście, że to OC jest.
                                  Skoro dobrze że jest, to niedobrze, że go nie ma. A w przypadku sztucznie podrażanych puszek go nie ma.
                                  Więc którą opcję obstawiasz w końcu?


                                  --
                                  www.sprawdzpodatki.pl
                                  • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 09:44
                                    > Najpierw piszesz, że nie ma co się przejmować, że OC praktycznie nie zadziała,

                                    Twoje OC nie będzie w praktyce wykorzystane, jeśli będziesz jechał ostrożnie i zgodnie z przepisami. Co nie znaczy, że każdy jeździ ostrożnie i zgodnie z przepisami, dlatego OC jest potrzebne (dla wszystkich, bo nie da się ustalić z góry, kto będzie jeździł ostrożnie, a kto nie). W przypadku zdarzenia będzie to wina nieostrożnego, nie twoja, i wartość puszki, którą jechał, nie ma dla ciebie żadnego znaczenia.
                            • tbernard Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 14:36
                              > Wystarczy, że będziesz przestrzegał przepisów drogowych i zachowywał ostrożność
                              > wymaganą od każdego użytkownika dróg. Wówczas nawet w przypadku zdarzenia z ud
                              > ziałem twoim i "piździelca" nie będzie ono twoją winą i nic nie będziesz musiał
                              > płacić. To takie proste.

                              Nie wystarczy i nie jest takie proste. Jeśli piździelec jest z klanu sędziowskiego to będziesz winnym zawsze choćby nie wiem co.
                      • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 10:07
                        kanna13 napisał:

                        > To ten milion EUR co przy dzisiejszym kursie to jedynie 4,25 mln PLN i jak traf
                        > isz dość mocno tego Veyrona albo Chirona to może przy szkodzie całkowitej nie s
                        > tarczyć.
                        > A taki Chiron na 19 mln po Polsce jeździ :-)

                        Czuję, że bym się wybronił. Patrz przykład niżej (nie mojego autorstwa).
                        Jak ktoś wozi się bombą ekonomiczną - i to o nieuzasadnionej cenie, to już nie jest moja odpowiedzialność.

                        --
                        www.sprawdzpodatki.pl
    • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 11:43
      Uszkodzenie kosmetyczne, a straty 300 tys. USD (wraz z utratą wartości).
      No ale każdy wydany cent jest tego wart.
      W przypadku takich tzw. super-samochodów widać wyraźnie, jak popierdolone są relacje, gdy chodzi o produkty premium. Oczywiście płaci się za lepsze materiały i osiągi - a jakże.

      --
      www.sprawdzpodatki.pl
      • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 11:52
        Klemens, weź już skończ pierdolić. Tak to można - ewentualnie - dyskutować różnice między Superbem a A6. Aut pokroju Veyrona nie kupuje się dla materiałów czy nawet osiągów, a płaci się tyle własnie za to, żeby było widać, że kupującego stać.

        Że już nie wspomnę o tym, że cena Veyrona jest mocno ZANIŻONA, bo na każdym egzemplarzu VAG traci kilka milionów(!!!) dolarów. Tak kosmiczne były koszty opracowania tego samochodu w stosunku do wolumenu sprzedaży.
        • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 12:08
          vogon.jeltz napisał:

          > Klemens, weź już skończ pierdolić. Tak to można - ewentualnie - dyskutować różn
          > ice między Superbem a A6. Aut pokroju Veyrona nie kupuje się dla materiałów czy
          > nawet osiągów, a płaci się tyle własnie za to, żeby było widać, że kupującego
          > stać.

          Czyli jednak to zjawisko występuje w przyrodzie ...
          Więc skoro facet wpierdala się czymś tak drogim pomiędzy normalnych ludzi, to niestety, ale ryzyko jest po jego stronie. Tym bardziej, że cena wynika właśnie z chęci pokazania się.

          > Że już nie wspomnę o tym, że cena Veyrona jest mocno ZANIŻONA, bo na każdym egz
          > emplarzu VAG traci kilka milionów(!!!) dolarów. Tak kosmiczne były koszty oprac
          > owania tego samochodu w stosunku do wolumenu sprzedaży.

          Gdyby obniżyli cenę jeszcze bardziej, to po jakimś czasie zacząłby na siebie zarabiać.
          Ale przecież uzgodniliśmy wyżej, jaki jest cel kupowania tego typu kupy blachy.

          --
          www.sprawdzpodatki.pl
          • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 12:13
            > Więc skoro facet wpierdala się czymś tak drogim pomiędzy normalnych ludzi,
            > to niestety, ale ryzyko jest po jego stronie.

            Ja jebię, ale ty jesteś głupi. Ile warte jest np. ludzkie życie? Chyba więcej niż kilkaset tysięcy czy dwa miliony dolarów? Skoro ktoś wpierdala się czymś tak drogim pomiędzy normalnych ludzi, to też ryzyko jest po jego stronie? A jak go trzepniesz swoim ekonomicznie usasadnionym Superbem, to jego wina, bo po co sie wpierdalał?

            > Gdyby obniżyli cenę jeszcze bardziej, to po jakimś czasie zacząłby na siebie zarabiać.

            Nie zacząłby. Veyron tak naprawdę nigdy nie został stworzony po to, żeby na nim zarabiać. Mówiłem ci już, że jesteś głupi?
            • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 12:28
              vogon.jeltz napisał:

              > > Więc skoro facet wpierdala się czymś tak drogim pomiędzy normalnych ludzi
              > ,
              > > to niestety, ale ryzyko jest po jego stronie.
              >
              > Ja jebię, ale ty jesteś głupi. Ile warte jest np. ludzkie życie? Chyba więcej n
              > iż kilkaset tysięcy czy dwa miliony dolarów? Skoro ktoś wpierdala się czymś tak
              > drogim pomiędzy normalnych ludzi, to też ryzyko jest po jego stronie?

              Niestety, ale to ty jesteś tępy.
              Ja, jeżdżąc samochodem, zdaję sobie sprawę, że mogę mieć śmiertelny wypadek. Akceptuję to ryzyko (niewielkie, ale jest).
              Jednak nie akceptuję tego, że ktoś, idąc chodnikiem, będzie niósł na tyczce akwarium z jakąś rybą wartą miliard dolarów, i że to ja mam pokryć koszty gdy go potrącę. W ten sposób następnych kilkaset pokoleń będzie spłacało debila, który paradował z czymś takim, bo chciał pokazać, ile ma kasy?
              Wypierdalaj z takimi pomysłami.
              Co innego, gdy jest to świadoma decyzja typu "jak tu wejdę, mogę potrącić kogoś i straty będą ogromne a ja będę za nie odpowiedzialny". Ale to wymaga mojej akceptacji.

              > > Gdyby obniżyli cenę jeszcze bardziej, to po jakimś czasie zacząłby na sie
              > bie zarabiać.
              >
              > Nie zacząłby. Veyron tak naprawdę nigdy nie został stworzony po to, żeby na nim
              > zarabiać.

              Skoro nie został stworzony po to, by na nim zarabiać, to skąd ten płacz, że nie zarabia?

              > Mówiłem ci już, że jesteś głupi?

              A kogo to obchodzi?

              --
              www.sprawdzpodatki.pl
              • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 12:57
                > Ja, jeżdżąc samochodem, zdaję sobie sprawę, że mogę mieć śmiertelny wypadek.
                > Akceptuję to ryzyko (niewielkie, ale jest).

                To ryzyko jest znacznie większe niż ryzyko, że natrafisz na wózek warty milion dolców. A i koszty takiego zdarzenia dla ciebie mogą być znacznie bardziej dotkliwe. Szczególnie w USA, ale nie tylko. Nieprzypadkowo sumy gwarancyjne OC w Polsce to milion euro w przypadku szkód w mieniu i aż pięć milionów w przypadku szkód osobowych.

                > Jednak nie akceptuję tego, że ktoś, idąc chodnikiem, będzie niósł na tyczce
                > akwarium z jakąś rybą wartą miliard dolarów

                Najłatwiej sprowadzić do absurdu, ale to jest chuj nie argument. Po pierwsze - nie ma ryb wartych miliard i nikt z czymś takim nie chodzi po ulicach. Po drugie - do jakiej wartości "akceptujesz ryzyko"? Piszę w cudzysłowie, bo oczywiście gówno zależy od twojej akceptacji lub jej braku. Ten samochód, podobnie jak Ferrari i inne takie, jest normalnie dopuszczony do ruchu drogowego i nikt nie będzie się przejmował tym, czy akceptuje to jakiś plasticzek. Po drogach porusza się, co cię pewnie zaskoczy, wiele pojazdów, których wartość wraz z zawartością może być spokojnie porównywalna z ceną Veyrona. Wiele samochodów ciężarowych przewozi takie ładunki. Możesz napotkać je kilka rzędów wielkości częściej niż Bugatti. Jeżeli swoim zachowaniem spowodujesz wywrotkę tira wiozącego elektronikę wartą milion lub pięć Mercedesów, to też będziesz pierdolił jakieś brednie, że nie wyraziłeś zgody, żeby coś takiego wyjechało na drogę?

                > W ten sposób następnych kilkaset pokoleń będzie spłacało debila,
                > który paradował z czymś takim, bo chciał pokazać, ile ma kasy?

                Jest kompletnie nieistotne, dlaczego paradował i czy w ogóle. Istotne w kwestii odpowiedzialności cywilnej za szkodę jest to, że wyrządziłeś ją ze swojej winy.

                > Skoro nie został stworzony po to, by na nim zarabiać, to skąd ten płacz, że nie zarabia?

                A kto tu, kurwa, płacze? Ja tylko stwierdziłem fakt, że Veyron - pomimo swojej astronomicznej ceny - jest nierentowny.

                > A kogo to obchodzi?

                A kogo właściwie obchodzi, co jakiś plasticzek akceptuje w kwestii odpowiedzialności cywilnej. Na całe szczęście nie prawodawców.
                • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 14:32
                  vogon.jeltz napisał:

                  > > Ja, jeżdżąc samochodem, zdaję sobie sprawę, że mogę mieć śmiertelny wypad
                  > ek.
                  > > Akceptuję to ryzyko (niewielkie, ale jest).
                  >
                  > To ryzyko jest znacznie większe niż ryzyko, że natrafisz na wózek warty milion
                  > dolców.

                  Bez przesady - kilka takich już widziałem. Jakieś ferrari albo inne tego typu pajacostwa.

                  > Najłatwiej sprowadzić do absurdu, ale to jest chuj nie argument. Po pierwsze -
                  > nie ma ryb wartych miliard i nikt z czymś takim nie chodzi po ulicach.

                  Bo i nie o rybę tu chodzi, ale ogólnie o coś, co można uszkodzić przez zwykłą nieuwagę, a ktoś mi się z czymś takim wpierdala w przestrzeń publiczną.

                  > Po drugie - do jakiej wartości "akceptujesz ryzyko"?

                  Do ZERA. O ile szkoda wynikła przez coś trywialnego, co zdarza się często i w wyniku błędu, który każdy jest w stanie popełnić.
                  Jeżeli jestem ubezpieczony - to do wysokości ubezpieczenia.
                  Nie mam zamiaru np. płacić za jakiś garnitur wart 20 tys. PLN, bo gostek się wypierdzielił w błoto, a spacerował po lesie w pobliżu bagien właśnie w takim garniturze i się przestraszył, bo zza zakrętu szybko rowerem wyjechałem.

                  > Ten samochód, podobnie jak Ferrari i inne takie, jest normalnie dopuszczony do ruchu drogowego

                  Przecież ja nie zabraniam mu jeździć. Po prostu nie chcę płacić piździe ze swojej kasy za jego fanaberie. W USA się zresztą nie płaci - jak widać.

                  > Jeżeli swoim zachowaniem spowodujesz wywrotkę tira wiozącego elektronik
                  > ę wartą milion lub pięć Mercedesów, to też będziesz pierdolił jakieś brednie, ż
                  > e nie wyraziłeś zgody, żeby coś takiego wyjechało na drogę?

                  Żebyś, kurwa, wiedział, że tak. To powinno być ubezpieczone. Nie mam zamiaru brać odpowiedzialności za takie cykające bomby ekonomiczne jeżdżące po drogach razem ze mną.

                  > > Skoro nie został stworzony po to, by na nim zarabiać, to skąd ten płacz,
                  > że nie zarabia?
                  >
                  > A kto tu, kurwa, płacze? Ja tylko stwierdziłem fakt, że Veyron - pomimo swojej
                  > astronomicznej ceny - jest nierentowny.

                  I jako argumentu w związku z czym zamierzasz tego użyć, skoro był planowany od początku jako nierentowny?

                  Jedni niedowartościowani tworzą samochód, który wiadomo, że będzie nierentowny, a drudzy niedowartościowani go kupują, żeby się dowartościować. Chuj mnie to obchodzi - dlaczego ja mam płacić za kawałek błotnika, bo pizda się czymś takim kręci po drogach?

                  --
                  www.sprawdzpodatki.pl
                    • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 19:28
                      Czyli mogę w tłoku iść z bezcenną chińską wazą i jak ktoś mnie potrąci i ją potłukę, to jego praprapraprawnuki jeszcze będą mnie spłacać.
                      Albo lepiej - jak mi ulepiony z gliny bezkształtne coś upadnie i się rozbije, to stwierdzę, że to miało wartość 10 mln - bo tak.

                      --
                      www.sprawdzpodatki.pl
                      • kanna13 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 13.06.19, 20:04
                        Najogólniej nie wchodząc w szczegóły w pierwszym przypadku jeśli sąd stwierdzi, że niosłeś ją poprawnie to tak.
                        W drugim jeśli to coś bezkształtne najpierw ubezpieczysz na te 10 mln i opłacisz składkę to też tak.
                          • kanna13 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 09:50
                            Bo artykuł tylko pokazuje, specyfikę rynku ubezpieczeń w USA, że można kupić ubezpieczenie OC pojazdu z wybraną przez ubezpieczającego bardzo niską sumą ubezpieczenia.
                            Artykuł nigdzie nie wskazuje, że nie zamyka to drogi do dochodzenia różnicy odszkodowania pomiędzy tym wypłaconym przez firmę ubezpieczeniową o rzeczywistym od sprawcy przed sądem.

                            Odnosząc to do naszych lokalnych warunków kupując OC nie możesz kupić mniej niż na 1,05 mln EUR ale możesz sobie tę sumę na życzenie podwyższyć.
                            W razie spowodowania szkody na kwotę większą niż suma ubezpieczenia problem dopłaty powyżej tego miliona obciąża sprawcę.
                        • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 10:08
                          kanna13 napisał:

                          > Najogólniej nie wchodząc w szczegóły w pierwszym przypadku jeśli sąd stwierdzi,
                          > że niosłeś ją poprawnie to tak.

                          I jeżeli przypadkowy przechodzień, niezłośliwie mnie potrąci, to będzie udupiony do końca życia? Wątpię.

                          > W drugim jeśli to coś bezkształtne najpierw ubezpieczysz na te 10 mln i opłacis
                          > z składkę to też tak.

                          Ale to przecież z OC ma iść. AC nie jest obowiązkowe.

                          --
                          www.sprawdzpodatki.pl
                          • kanna13 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 10:37
                            Ale w drugim przypadku to Ty to jak dobrze zrozumiałem to sam to coś niesiesz i upuszczasz więc gdzie tu ma zastosowanie OC sprawcy?

                            Ale ciekawi mnie Twoje rozumowanie o tej niezłośliwości. Czyli co jeśli w kogoś wjedziesz na drodze niezłośliwie to co nie odpowiadasz?
                            Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że w takim przypadku gdyby okoliczności jasno wskazały, że zrobiłeś to z premedytacją to nie wiem czy ubezpieczyciel po wypłacie odszkodowania z OC poszkodowanemu (bo to musi zrobić) nie próbowałby od Ciebie ściągnąć regresem wypłaty.
                            • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 10:47
                              > zrobiłeś to z premedytacją to nie wiem czy ubezpieczyciel po wypłacie
                              > odszkodowania z OC poszkodowanemu (bo to musi zrobić)
                              > nie próbowałby od Ciebie ściągnąć regresem wypłaty.

                              Istotnie tak jest. Umyślne wyrządzenie szkody jest jedną z ustawowych przesłanek umożliwiających regres.
                            • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 11:58
                              kanna13 napisał:

                              > Ale w drugim przypadku to Ty to jak dobrze zrozumiałem to sam to coś niesiesz i
                              > upuszczasz więc gdzie tu ma zastosowanie OC sprawcy?

                              Upuszczam w efekcie potrącenia mnie.
                              Podobnie jak auta stoją w korku, w tył ostatniego (A) wali B, A wali w C, to nadal winny szkód w C jest B.

                              > Ale ciekawi mnie Twoje rozumowanie o tej niezłośliwości. Czyli co jeśli w kogoś
                              > wjedziesz na drodze niezłośliwie to co nie odpowiadasz?

                              Odpowiadasz, ale nie do pięćsetnego pokolenia.
                              Dostajesz mandat za nieuwagę + zwyżkę ubezpieczenia, ale szkody jako takie pokrywa ubezpieczyciel. A jeżeli nie pokrywa, bo limit się skończył, to sorry - trzeba było nie kupować przewartościowanej kupy blachy.

                              Złośliwe wjechanie to oczywiście co innego i o tym już pisałem.


                              --
                              www.sprawdzpodatki.pl
                              • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 12:20
                                > A jeżeli nie pokrywa, bo limit się skończył, to sorry
                                > - trzeba było nie kupować przewartościowanej kupy blachy.

                                A jeśli zrobiłeś kogoś kaleką, a koszty leczenia, rehabilitacji, utraconych zarobków itd. wynoszą tyle, że "limit się skończył" - to gość po prostu ma pecha, czy tak?
                                • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 14:22
                                  vogon.jeltz napisał:

                                  > > A jeżeli nie pokrywa, bo limit się skończył, to sorry
                                  > > - trzeba było nie kupować przewartościowanej kupy blachy.
                                  >
                                  > A jeśli zrobiłeś kogoś kaleką, a koszty leczenia, rehabilitacji, utraconych zar
                                  > obków itd. wynoszą tyle, że "limit się skończył" - to gość po prostu ma pecha,
                                  > czy tak?

                                  A cóż to za koszty, które przekraczają milion EUR?
                                  Zarobków i tak mu nie zwrócę.
                                  I owszem - ma pecha. Tak samo jak ma pecha, gdy sam siebie rozpierdoli.
                                  Wypadki się zdarzają i w pewnym stopniu przewinienia drugiej strony odpowiedzialność powinna być ograniczona. Inaczej nie da się wyjść na ulicę. Tzn. da się, ale to zawsze jest ryzyko.

                                  --
                                  www.sprawdzpodatki.pl
                              • kanna13 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 15:02
                                >A jeżeli nie pokrywa, bo limit się skończył, to sorry - trzeba było nie kupować
                                przewartościowanej kupy blachy.

                                Dobra koniec dyskusji bo do niczego nie doprowadzi.
                                WIESZ LEPIEJ.
                                Życzę szerokiej drogi z kierownicą nieprzewartościowanej kupy blachy i zadowolenia z plasticzków.
                                • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 21:14
                                  kanna13 napisał:

                                  > >A jeżeli nie pokrywa, bo limit się skończył, to sorry - trzeba było nie ku
                                  > pować
                                  > przewartościowanej kupy blachy.
                                  >
                                  > Dobra koniec dyskusji bo do niczego nie doprowadzi.
                                  > WIESZ LEPIEJ.

                                  Czyli obstawiasz opcję, że mogę chodzić z antyczną wazą pod pachą - jak ktoś mi ją stłucze, to ma płacić.
                                  Tyle zrozumiałeś - niech będzie.


                                  --
                                  www.sprawdzpodatki.pl
                                  • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 09:48
                                    > Czyli obstawiasz opcję, że mogę chodzić z antyczną wazą pod pachą

                                    Róznica jest taka, że chodzenie po ulicy z antyczną wazą pod pachą może być uznane za nieostrożność lub niedbalstwo, ponieważ nie jest to coś, co się normalnie robi i do czego waza jest przeznaczona. Natomiast jeżdżenie Veyronem po normalnej ulicy jest jak najbardziej zwyczajnym zachowaniem, ponieważ jest to dokładnie to, do czego samochód został stworzony. Lepszą analogią, którą podałeś, byłoby zniszczenie facetowi idącego ulicą garnituru za 20k (niekoniecznie pod lasem i niekoniecznie przy pomocy roweru) - tak, będziesz musiał za to zapłacić (z własnej kasy lub z ubezpieczenia, jeśli masz) i na nic zdadzą się twoje tłumaczenia, że przecież mógł się ubrać w lumpeksie.
                                    • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 11:05
                                      vogon.jeltz napisał:

                                      > Lepszą analogią, którą podałeś, byłoby zniszczenie facetowi idącego ulicą garnituru za 20k (niekoniecznie pod lase
                                      > m i niekoniecznie przy pomocy roweru) - tak, będziesz musiał za to zapłacić (z
                                      > własnej kasy lub z ubezpieczenia, jeśli masz) i na nic zdadzą się twoje tłumacz
                                      > enia, że przecież mógł się ubrać w lumpeksie.

                                      Dodajmy do tego zegarek za 30 tys. + okulary za 20 tys. i mamy w sumie 70 tys. PLN.
                                      Wg ciebie mam za to wszystko płacić, bo zrobiłem jakiś drobny błąd, a pizda zapłaciła dużo więcej za coś i z tym łazi, narażając na koszty innych.
                                      Tak to można podsumować.
                                      Otóż wg mnie odpowiedzialność za szkody w mieniu powinna być ograniczona - jeżeli ktoś życzy sobie przepłacać i łazić / jeździć czymś sztucznie podrażanym, to niech sam bierze na siebie ryzyko i odpierdolii się od innych.


                                      --
                                      www.sprawdzpodatki.pl
                                      • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 13:28
                                        > Wg ciebie mam za to wszystko płacić, bo zrobiłem jakiś drobny błąd,

                                        Jeżeli zrobiłeś go ze swojej winy, to oczywiście powinieneś zapłacić (ty albo twoje ubezpieczenie). Niby dlaczego miałbyś być zwolniony z konsekwencji swoich zawinionych błędów?

                                        Ponawiam pytanie: jeśli kogoś zrobisz kaleką, którego leczenie, rehabilitacja i dożywotnia renta pójdą w kwoty dwa rzędy wielkości większe, niż gajer za 20k, to też będziesz się wykręcał się idiotycznym tłumaczeniem, że zrobiłeś tylko "drobny błąd, który każdemu może się zdarzyć" i po chuj w ogóle wychodził na ulicę? Ciekawe, który sąd w jakim systemie prawnym ci to przyklepie?

                                        > a pizda zapłaciła dużo więcej za coś i z tym łazi, narażając na koszty innych.

                                        Pizda chodzi w tym, co kupiła, bo użytkuje to zgodnie z przeznaczeniem. Nie ty jesteś od tego, żeby mówić, kto w czym ma chodzić. Natomiast ewentualną kwestią sądu jest uznanie, w jakim stopniu pizduś w gajerze przyczynił się do powstania szkody (to może zależeć od tego, czy szedł normalnie chodnikiem, czy faktycznie spacerował po lesie).

                                        > jeżeli ktoś życzy sobie przepłacać i łazić / jeździć czymś sztucznie podrażanym

                                        Jeszcze raz - nie ma czegoś takiego jak "sztucznie podrażane". Tzn. w ogólności jest, może to np. dotyczyć produktów, na które producent ma monopol i nie istnieje ekwiwalent, ale nie o takich przypadkach tutaj rozmawiamy (zresztą w takich przypadkach wkracza często państwowy regulator). Z podobnego powodu twoje z dupy są twoje przykłady ryby z miliard czy wazy za pierdyliard. Tu mówimy o produktach, których wartość i cenę wyznacza rynek. Jak w takim razie chciałbyś ustalić cenę Bugatti, żeby nie była "sztucznie podrażana"?
                                        • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 15:38
                                          vogon.jeltz napisał:

                                          > Ponawiam pytanie: jeśli kogoś zrobisz kaleką, którego leczenie, rehabilitacja i
                                          > dożywotnia renta pójdą w kwoty dwa rzędy wielkości większe, niż gajer za 20k,
                                          > to też będziesz się wykręcał się idiotycznym tłumaczeniem, że zrobiłeś tylko "d
                                          > robny błąd, który każdemu może się zdarzyć" i po chuj w ogóle wychodził na ulic
                                          > ę?

                                          Jeżeli był to drobny błąd przy należytym zachowaniu ostrożności, to tak.
                                          Ale jeżeli np. po pijaku spadłem na kogoś z balkonu, to już nie.

                                          > Pizda chodzi w tym, co kupiła, bo użytkuje to zgodnie z przeznaczeniem.

                                          A niech użytkuje. Ale skoro naraża swój "dobytek" na zniszczenie/uszkodzenie, to na własną odpowiedzialność.
                                          Niech mi się nie wpierdala w przestrzeń publiczną z drogim gównem.

                                          > Nie ty jesteś od tego, żeby mówić, kto w czym ma chodzić.

                                          Gdybyś rozumiał, co czytasz, to zauważyłbyś, że dla mnie mogą chodzić opatuleniu w 50 chińskich waz niczym ruskie lalki. Ja po prostu nie mam zamiaru płacić za to, gdy coś się stanie, a popełnię drobny błąd.

                                          > Tu mówimy o produktach, których wartość i cenę wyznacza rynek. Jak w takim razie chciałbyś usta
                                          > lić cenę Bugatti, żeby nie była "sztucznie podrażana"?

                                          Nie ma idealnego algorytmu. Trzeba wprowadzić limity odpowiedzialności. Jak ze skarbówką - np. nie da się odliczyć od samochodu więcej niż 20 tys. EUR (nie twierdzę, że to akurat dobra granica - twierdzę, że trzeba jakąś wyznaczyć).

                                          --
                                          www.sprawdzpodatki.pl
                                • galtomone Tak sie koncza z nim szelkie dyskusje 15.06.19, 10:16
                                  kanna13 napisał:

                                  > Dobra koniec dyskusji bo do niczego nie doprowadzi.
                                  > WIESZ LEPIEJ.
                                  > Życzę szerokiej drogi z kierownicą nieprzewartościowanej kupy blachy i zadowole
                                  > nia z plasticzków.

                                  Zwykle nie zwraca uwagi/nie rozumie na wszlekie inne argumenty/przykklady i proby wyjasnienia mu rzeczy jak dziecku i drazy coraz bardziej abstrakcyjne przyklady.


                                  --
                                  Pozdrawiam,
                                  galtom

                                  "If everything seems under control, you're not going fast enough." - Mario Andretti
                    • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 10:09
                      kanna13 napisał:

                      > O to po Monako nigdy nie pojezdzisz bo to nie na Twoje nerwy :-)

                      A na twoje tak?
                      Pomijając fakt, czy faktycznie szary człowiek ma odpowiadać za szkody wynikłe ze sztucznego pompowania ceny.

                      --
                      www.sprawdzpodatki.pl
                        • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 11:59
                          kanna13 napisał:

                          > Na moje tak, ale zawsze pamiętam o ten marnym milionie EUR sumy mojego OC.

                          Czyli de facto nie masz tam ubezpieczenia. Ja bym nie ryzykował, chociaż parę razy wypożyczyłem auto bez AC i udało się. Ale to nie byłyby sumy milionowe.


                          --
                          www.sprawdzpodatki.pl
                        • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 18:35
                          No ale ciebie ubezpieczenie zmusz do wykupinia takiego zabezpieczenie i oni dysktuja ile za to zaplacisz.... A ze zwykle oni placa duzo mniej odszkodowan to cie doja ile sie da i zarabiaj na tym ile sie da... Bo po co kazdemu milion euro?
                          Zwlaszcza jak nie macie krwiozerczych prawnikow?
                      • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 10:52
                        > Pomijając fakt, czy faktycznie szary człowiek ma odpowiadać
                        > za szkody wynikłe ze sztucznego pompowania ceny.

                        Nie ma czegoś takiego jak "sztuczne pompowanie ceny". Cenę - przynajmniej w państwach kapitalistycznych - ustala rynek. Ewentualnie w przypadku dzieł sztuki i innych "ryb za miliard" wyceny dokonują biegli eksperci - ale też na podstawie oczekiwanej wartości, którą można by na rynku za dany przedmiot uzyskać.

                        Jak zostaniesz dyktatorem i wprowadzisz gospodarkę taką, jak na Białorusi albo w Korei Północnej z odgórnym ustalaniem cen, to wtedy pogadamy. A póki co, trudno, żeby ktokolwiek - a już w szczególności sąd przy rozpatrywaniu sprawy o wypłatę ubezpieczenia - brał pod uwagę ile co powinno kosztować wg jakiego plasticzka.
                        • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 12:03
                          vogon.jeltz napisał:

                          > Nie ma czegoś takiego jak "sztuczne pompowanie ceny".

                          Jest.
                          A jak ktoś się zgadza na wywalanie w błoto kasy - to jego sprawa i problem, a nie tego, który go obtarł (tak przynajmniej jest w artykułu w USA).
                          Ja też mogę sobie skonstruować pojazd i powiedzieć, że tylko ja go mogę naprawiać a naprawa kosztuje miliard USD.
                          Niech jeszcze jakiś posrany bogacz taki pojazd kupi a ktoś go zadrapie.
                          Już widzę, jak sądy uznają, że każda kwota jest uzasadniona.

                          > brał pod uwagę ile co powinno kosztować wg jakiego plasticzka.

                          Jako "plasticzek" rozumiesz kogoś, kto śmieje się z tych, którzy zwracają uwagi na plasticzki?

                          --
                          www.sprawdzpodatki.pl
                          • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 12:25
                            > Jest.

                            Bo ty tak decydujesz? Czy organ partii ustalający ceny artykułów w drodze centralnego planowania?

                            > A jak ktoś się zgadza na wywalanie w błoto kasy - to jego sprawa i problem,
                            > a nie tego, który go obtarł (tak przynajmniej jest w artykułu w USA).

                            Nie, tak nie jest w USA, ani w żadnym cywilizowanym kraju na świecie. W artykule piszą tylko o tym, że facet będzie musiał naprawić Bugatti na swój koszt, bo ubezpieczenie sprawczyni tego nie pokryje. To nie znaczy, że nie będzie mógł dochodzić od kobiety zwrotu kosztów - i pewnie tak zrobi. Problem w tym, że kobieta może nie mieć wystarczającego majątku, ale to też oznacza, że nie powinna się poruszać po drogach z ubezpieczeniem, które de facto nie jest żadnym ubezpieczeniem (co by było, gdyby kogoś okaleczyła?).

                            > Ja też mogę sobie skonstruować pojazd i powiedzieć, że tylko
                            > ja go mogę naprawiać a naprawa kosztuje miliard USD.

                            Nie możesz. Skonstruowany przez ciebie pojazd raz, że nie zostanie ot tak dopuszczony do ruchu, dwa, że jego wartość to nie jest tyle, ile sobie powiesz.
                            • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 14:26
                              vogon.jeltz napisał:

                              > > Jest.
                              >
                              > Bo ty tak decydujesz? Czy organ partii ustalający ceny artykułów w drodze centr
                              > alnego planowania?

                              Bo takie zjawisko istnieje - czy ci się to podoba, czy nie.
                              Urzędy nawet w to ingerują w przypadku zmów cenowych dotyczących zarówno zawyżania cen jaki i dumpingu.

                              > To nie znaczy, że nie będzie mógł dochodzić od kobiety zwrotu kosztów - i pewnie tak zrobi.

                              No to czekamy na wyrok. Pizda jeździ cykającą bombą i ktoś się nadział.

                              > które de facto nie jest żadnym ubezpieczeniem (co by było, gdyby kogoś okaleczyła?).

                              Nie wiem, jak to tam funkcjonuje, ale wg mnie powinno się w takim przypadku odpowiadać do górnej granicy możliwego ubezpieczenia. Płacisz pełne OC i masz spokój. Płacisz mniej - twoje ryzyko.

                              > > Ja też mogę sobie skonstruować pojazd i powiedzieć, że tylko
                              > > ja go mogę naprawiać a naprawa kosztuje miliard USD.
                              >
                              > Nie możesz. Skonstruowany przez ciebie pojazd raz, że nie zostanie ot tak dopus
                              > zczony do ruchu, dwa, że jego wartość to nie jest tyle, ile sobie powiesz.

                              Ale inni konstruują pojazdy, które są dopuszczane do ruchu i te pojazdy kosztują tyle, ile sobie powiedzą.
                              Zrobią bugatti w wersji za miliard, szlifowanie ryski 200 mln, jakaś pizda kupi i co wtedy?

                              --
                              www.sprawdzpodatki.pl
                            • tbernard Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 14:52
                              > Nie możesz. Skonstruowany przez ciebie pojazd raz, że nie zostanie ot tak dopus
                              > zczony do ruchu, dwa, że jego wartość to nie jest tyle, ile sobie powiesz.

                              Powiedzmy, że jakoś przebrnął by etap dopuszczenia, nie jest to niemożliwe, na przykład mogło by bazować na jakimś pojeździe istniejącym do którego zaczął by doklejać brylanty i inne duperele. A co do wartości, to jak najbardziej może sobie powiedzieć miliard i szwagrowi sprzedać. Szwagier mu za to zapłaci unikalnymi dwoma kotami po 500 milionów.
                              • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 14:59
                                > A co do wartości, to jak najbardziej może sobie powiedzieć miliard i szwagrowi
                                > sprzedać. Szwagier mu za to zapłaci unikalnymi dwoma kotami po 500 milionów.

                                Może. Ale żaden sąd nie uzna tego za wartość rynkową. Zresztą, wycenę wartości Veyrona i szacowane koszty naprawy też może kwestionować w sądzie. Ale wątpię, czy skutecznie.
                                • tbernard Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 15:32
                                  Może prościej.
                                  Jeśli Twojemu dziecku zdarzy się, że w szkole przypadkiem potrąci kogoś z bogatego domu, kto miał okulary za kilka milionów i trzeba będzie je odkupić, to chętnie uznasz, że stałeś się niewolnikiem, bo wątpliwe aby szkolne ubezpieczenie pokryło taką stratę.
                                  • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 15:50
                                    > Jeśli Twojemu dziecku zdarzy się, że w szkole przypadkiem
                                    > potrąci kogoś z bogatego domu, kto miał okulary za kilka milionów

                                    O, następna "ryba za miliard". A może porozmawiamy o uprowadzeniach przez UFO? Są tak samo realne, jak okulary za kilka milionów na nosie gówniarza w szkole.
                                    • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 21:18
                                      vogon.jeltz napisał:

                                      > > Jeśli Twojemu dziecku zdarzy się, że w szkole przypadkiem
                                      > > potrąci kogoś z bogatego domu, kto miał okulary za kilka milionów
                                      >
                                      > O, następna "ryba za miliard". A może porozmawiamy o uprowadzeniach przez UFO?
                                      > Są tak samo realne, jak okulary za kilka milionów na nosie gówniarza w szkole.

                                      Byle spierniczyć od tematu, gdy się konkretny przykład dostanie. To niech to będą okulary za 20 tys. PLN (są takie).
                                      Napisz od razu: WIESZ LEPIEJ. Tyle potrafisz.


                                      --
                                      www.sprawdzpodatki.pl
                                      • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 09:52
                                        > Byle spierniczyć od tematu, gdy się konkretny przykład dostanie.

                                        Byle podać co bardziej pojebany przykład (ryba za miliard, okulary za milion, antyczna wada za chujwieilion), żeby w swoim klemensim mniemaniu sprowadzić dyskusję do absurdu.

                                        > To niech to będą okulary za 20 tys. PLN (są takie).

                                        To może porozmawiamy o uprowadzeniach przez UFO? Są tak samo realne, jak okulary za 20k PLN na nosie gówniarza w szkole.
                                        • klemens1 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 15:50
                                          vogon.jeltz napisał:

                                          > > To niech to będą okulary za 20 tys. PLN (są takie).
                                          >
                                          > To może porozmawiamy o uprowadzeniach przez UFO? Są tak samo realne, jak okular
                                          > y za 20k PLN na nosie gówniarza w szkole.

                                          Są tak samo realne, jak bugatti, którego spotkasz na drodze.

                                          --
                                          www.sprawdzpodatki.pl
                                          • vogon.jeltz Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 17.06.19, 16:13
                                            > Są tak samo realne, jak bugatti, którego spotkasz na drodze.

                                            Nie są. Samochody o wartości tak na oko kilkuset tysięcy widuję praktycznie co kilka dni. Ot choćby wczoraj na obwodnicy Rzymu widziałem Ferrari (bodaj F355) - warte pewnie sześciocyfrową sumę w euro. Okularów za 20k nie widziałem nigdy w życiu.
                            • engine8 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 18:44
                              Masz racje z wyjatkiem tego ze nie powinna sie pporuszac po drodze bo nie jest ubezpieczona na milion....

                              Tu zaskoczeni sytuacja jestescie tylko Wy i ten co napisal ten artykul.... Reszta wie jak to pracuje i na ile oraz za ile mozesz czy musisz czy powiniens sie ubezpieczyc... i co ci grozi jesli tego nie zrobisz...

                              Tu w wiekosz ci my decydujemy o spwich rzeczach a nie "ktos madry" za nas.
                              Tutaj Ty decydujesz na ile chcesz byc ubezpieczony - nie wazne z czyjej winy
                              Wy, zas liczycie ze ten ktos bedzie ubezpieczony i pokryje wasze koszty - niewazne z czyje winy.
                              Powiedz mi teraz czy lepiej liczyn na siebie czy na kogos innego aby zalatwil Twoje problemy?
                          • kanna13 Re: Chciałbyś OC z USA u nas? 14.06.19, 12:38
                            Już to napisałem ale widać nie przeczytałeś.
                            Artykuł pokazuje tylko sposób działania firm ubezpieczeniowych w USA gdzie klient może wybrać sobie sumę ubezpieczenia stosunkowo niską w stosunku do potencjalnych szkód. Pociąga to pewnie za sobą niska składkę i dlatego taki a nie inny wybór.
                            Ale to wybór klienta a FU jest biznesowo zabezpieczona bo określiła górną granicę swojej odpowiedzialności.
                            Można dyskutować czy to jest dobrze czy źle, że suma może być taka niska ale z drugiej strony każdy ma swój rozum.
                              • galtomone Brzmi dobrze, ale.... 15.06.19, 10:22
                                engine8 napisał(a):

                                > Powtorze raz jeszcze - ubezpieczenie samochodowe i medyczne i wszedzie indzie
                                > j - TY decydujesz o tym na ile chcesz byc ubezpieczony, zabezieczony a nie kto
                                > s inny ma to robic za ciebie..

                                Niby fajnie brzmi, wolnosc, odpowiedzialnosc, itd...
                                Realnie jednak tworzy problemy, ktorych my na szczescie nie mamy.

                                Bo jak juz zejdziemy z aut za miliony do aut za tysiace, to sie okaze ze w przewazajacej czesci szkody sa robione wzglednie tanimi autami, przez ludzi bez oszczednosci, innym wzglednie tanim autom, ktorych wlasciciele tez nie maja oszczednosci.

                                W wyniku tego dwie osoby maja po szkodzie duzy problem.

                                A tak tylko jedna, z wysokoscia kolejnej skladki. (w duzym uproszczeniu oczywiscie)

                                Wiec ja wole te swoje +/- 1000 zl OC i ubezpiecznie na 1 mln EURO i swiety spokoj.

                                --
                                Pozdrawiam,
                                galtom

                                "If everything seems under control, you're not going fast enough." - Mario Andretti
                                • engine8 Re: Brzmi dobrze, ale.... 15.06.19, 18:34
                                  galtomone napisał:


                                  > Wiec ja wole te swoje +/- 1000 zl OC i ubezpiecznie na 1 mln EURO i swiety spokoj.
                                  >

                                  I ja to rozumiem poniewa zyjesz w spolaecznosci gdzie ten system dominuje...
                                  Wolisz aby placic duze podatki i niech rzad sie zajmuje tym abym mial to co potrzebuje...
                                  Nigdy nie nauczono ludzi decydowac samym i wyberac samym i kalkulowac wlasne ryzyko.
                                  Jak sobi eppoliczysz to gwarantuje Tobie ze skladki ubezpieczeniowe ktore do tego czasu zaplaciles przwyzszaj koszty wypadkow i odszkodowan... a wiec logocznie powinnienes sie sam ubezpieczac - tzn co meisiac odkladac ta samo kase co placisz komus i za wypadki z Twojej wyny sam placic? Zalpze sie ze zarobilbys na tym duzo... A tak utrzymujesz instutucje ktore nic pozytywnego nie wnosza poza tym za maja kupe kasy i placa troche jak musza..

                                  Ja zyje w spolecznosci gdzie zasada raczej jest - dajcie mi wszytkie pieniadze i pozwolnie mi sameme decydowac jak i na co i ile bede wydawal...

                                  Tutaj akurat ty wolisz sie ubezpieczyc na milion poniewaz tyle bedzie potrzebne jak walniesz kogos w bardzo drogim aucie i to porzednie... i placisz za milinowe ubezpieczenie jezdzac bezpiecznie a ubezpieczyles sie tylko dlatego tak wysoko ze ktos bogaty tego od ciebie wymaga... zebys mial mu czym zaplacisz jak walniesz jego polmilinwe auto.
                                  Ale sam jezdzisz tanim autem, mieszkasz w dzielnicy gdzie zdecydowan wiekszosc tez ma tanie i jezdzisz bezpiecznie.... a placisz za kogso tam innego..
                                  Tobie by spkojnie wystarczyo zabezpieczeni warte polwe tego za polowe ceny?
                                  Czy kupujac drogie auto nie TY powiniens poniesci koszty jego utrzymani i zabezpiecenia swojej kasy?
                                  Czy nie jest bardziej sprawiedliwym ze wszyscy powinnismy sie ubezpieczyc obowiazkowo jedynie na tyle aby pokryc sredni koszt za srednio wyceniony wypadek... A teraz ci co maja drozsze auta czy chca byl wiecej ubezpieczeni, do tego sobie doplacaja?
                                  Bo niby dlaczego 100% spoleczenstwa placii skladki tak wysokie za ubezpieczenie ktore bedzie konieczne w 5% . Nie uwazasz ze ktos cie tu kiwa?

                                  • jeepwdyzlu Re: Brzmi dobrze, ale.... 15.06.19, 19:49
                                    engine8 napisał(a):

                                    > galtomone napisał:
                                    >
                                    >
                                    > > Wiec ja wole te swoje +/- 1000 zl OC i ubezpiecznie na 1 mln EURO i swiet
                                    > y spokoj.
                                    > >
                                    >
                                    > I ja to rozumiem poniewa zyjesz w spolaecznosci gdzie ten system dominuje...
                                    > Wolisz aby placic duze podatki i niech rzad sie zajmuje tym abym mial to co pot
                                    > rzebuje...
                                    > Nigdy nie nauczono ludzi decydowac samym i wyberac samym i kalkulowac wlasne ry
                                    > zyko.
                                    > Jak sobi eppoliczysz to gwarantuje Tobie ze skladki ubezpieczeniowe ktore do te
                                    > go czasu zaplaciles przwyzszaj koszty wypadkow i odszkodowan... a wiec logoczni
                                    > e powinnienes sie sam ubezpieczac - tzn co meisiac odkladac ta samo kase co pla
                                    > cisz komus i za wypadki z Twojej wyny sam placic? Zalpze sie ze zarobilbys na
                                    > tym duzo... A tak utrzymujesz instutucje ktore nic pozytywnego nie wnosza poza
                                    > tym za maja kupe kasy i placa troche jak musza..
                                    >
                                    > Ja zyje w spolecznosci gdzie zasada raczej jest - dajcie mi wszytkie pieniadze
                                    > i pozwolnie mi sameme decydowac jak i na co i ile bede wydawal...
                                    >
                                    > Tutaj akurat ty wolisz sie ubezpieczyc na milion poniewaz tyle bedzie potrzebn
                                    > e jak walniesz kogos w bardzo drogim aucie i to porzednie... i placisz za mili
                                    > nowe ubezpieczenie jezdzac bezpiecznie a ubezpieczyles sie tylko dlatego tak w
                                    > ysoko ze ktos bogaty tego od ciebie wymaga... zebys mial mu czym zaplacisz jak
                                    > walniesz jego polmilinwe auto.
                                    > Ale sam jezdzisz tanim autem, mieszkasz w dzielnicy gdzie zdecydowan wiekszosc
                                    > tez ma tanie i jezdzisz bezpiecznie.... a placisz za kogso tam innego..
                                    > Tobie by spkojnie wystarczyo zabezpieczeni warte polwe tego za polowe ceny?
                                    > Czy kupujac drogie auto nie TY powiniens poniesci koszty jego utrzymani i zabez
                                    > piecenia swojej kasy?
                                    > Czy nie jest bardziej sprawiedliwym ze wszyscy powinnismy sie ubezpieczyc obowi
                                    > azkowo jedynie na tyle aby pokryc sredni koszt za srednio wyceniony wypadek...
                                    > A teraz ci co maja drozsze auta czy chca byl wiecej ubezpieczeni, do tego s
                                    > obie doplacaja?
                                    > Bo niby dlaczego 100% spoleczenstwa placii skladki tak wysokie za ubezpieczenie
                                    > ktore bedzie konieczne w 5% . Nie uwazasz ze ktos cie tu kiwa?
                                    >

                                    --------------------

                                    U nas suma gwarantowana z OC to milion euro.

                                    ---
                                    Engine...
                                    Nasz system jest lepszy. Dlaczego?
                                    No jak spowoduję wypadek, w wyniku którego bedę musiał zapłacić szkody, wypłacać renty, pokrywać koszty leczenia - a nie byłem pijany czy naćpany - to NIE zbankrutuję.
                                    Nie wierzę, po prostu nie wierzę - że Ty masz oc tylko do 50tys$

                                    --
                                    YCDSOYA
                                    • engine8 Re: Brzmi dobrze, ale.... 15.06.19, 20:40
                                      Nie rozumiesz...i nie czytales reszty...
                                      Ja mam nie tylko 10x tyle ile jest Min OC ale do tego drugie tyle ubezpieczenie dla nieubezpieczonych..... i dodatkowo $2M osobistego OC ktore pokryje wszytko jak potrzeba.... I dlatego ja sie nie boje ze zbankrutuje i nie martwie tym ze ktos kto kupil za $50k OC moze moze nie miec wystarczjaco napokrycie moich szkod...
                                      Ale czy ja uwazam ze kazdy powinien miec OC na Milion? Absolutnie nie ....wiekszosci wystarczy $50 ...
                                      Moje podejscie jest takie: - Sam siebie zabezpiecz zamiast liczyc na innych czy zmuszac innych...
                                      • jeepwdyzlu Re: Brzmi dobrze, ale.... 16.06.19, 10:42
                                        engine8 napisał(a):

                                        > Nie rozumiesz...i nie czytales reszty...
                                        > Ja mam nie tylko 10x tyle ile jest Min OC ale do tego drugie tyle ubezpieczenie
                                        > dla nieubezpieczonych..... i dodatkowo $2M osobistego OC ktore pokryje wszytk
                                        > o jak potrzeba.... I dlatego ja sie nie boje ze zbankrutuje i nie martwie tym
                                        > ze ktos kto kupil za $50k OC moze moze nie miec wystarczjaco napokrycie moich
                                        > szkod...
                                        > Ale czy ja uwazam ze kazdy powinien miec OC na Milion? Absolutnie nie ....wieks
                                        > zosci wystarczy $50 ...
                                        > Moje podejscie jest takie: - Sam siebie zabezpiecz zamiast liczyc na innych czy
                                        > zmuszac innych...
                                        ----
                                        Ok. Ty masz pełne ubezpieczenie.
                                        Ale jak byś nie miał?
                                        Tracisz noge, pozywasz sprawcę a on ma takie same gówniane ubezpieczenie jak Ty.
                                        I co wtedy?
                                        Po to są duże obowiązkowe kwoty gwarancyjne w Europie.
                                        Żeby zapewnić leczenie, renty i odszkodowanie KAŻDEMU, a nie tylko zaradnym enginom...
                                        Tak. To kosztuje.



                                        --
                                        YCDSOYA
                                        • engine8 Re: Brzmi dobrze, ale.... 16.06.19, 23:29
                                          No OK.. Wolisz tak ja wy macie.... A;e co tu wolec albo nie - mamy inne systemy i u Was macie narzucone ile placicie i ile macie ubezpieczenia a mu mamy wybor....

                                          Ale u Was slysze ze jak masz wypadek to sam musisz zabiegac i udowadniac wszytkim dokola wszytko a i tak ci za Twoje szkody nie wyplaca tyle aby w 100% pokrc Twoje straty...
                                          U nas masz kase za 2 dni i za kazdym razem wyplacilim tyle za szkody mojego auta ze zawsze moglem kupic auto przyajmniej o rok mlodsze i z o wiele nizym przebiegiem.... bo oni wyplacaj srednia z 20 oglaszanych cen podobnych aut...a wiemy ze to co ludzi oglaszaja a ile sie placi to moze byc duza roznica.. I zawsze moge sobie zazyczyc aby mi ubezpieczenie kupilo auto podobne i to od dilera ....a oni nie chca wiec plac ami wiecej aby sobie kupil sam...
                                          I dlatego ja osobisci wole nasz system bo preferuja sam decydowac, sam ryzykowac i sam zarabiac albo tracic .... Nauczyle sie decydowac za siebie i dla siebie...
                                      • galtomone Re: Brzmi dobrze, ale.... 16.06.19, 13:31
                                        engine8 napisał(a):

                                        > Nie rozumiesz...i nie czytales reszty...
                                        > Ja mam nie tylko 10x tyle ile jest Min OC ale do tego drugie tyle ubezpieczenie
                                        > dla nieubezpieczonych..... i dodatkowo $2M osobistego OC ktore pokryje wszytk
                                        > o jak potrzeba.... I dlatego ja sie nie boje ze zbankrutuje

                                        Super. I ile rocznie wydajesz na to cale ubezpieczenie?

                                        --
                                        Pozdrawiam,
                                        galtom

                                        "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
                                        • engine8 Re: Brzmi dobrze, ale.... 16.06.19, 18:27

                                          > Super. I ile rocznie wydajesz na to cale ubezpieczenie?
                                          >
                                          Skopmplikowane bo ja mam caly pakiet lacznie z domem na ktoryy mam 2 - takie normalne i od trzesien ziemi, umbrella i samochodowe - i one sa ze soba w pewnym sensie powiazane tzn umbrell obejmuje wszytko i za nia chyba place $400/rok a za samochody po jakies $500 za X5 i $700 za E90 335I w tym jest OC, AC- uszkodzenia mojego z czyjejs winy, od nieubezpieczonych za koszty medyczne i rzeczy, na wlasne uszkodzenia medyczne, uszkodzenie mojego z mojej winy albo z "niczyjej"(grad, zadrapanie na parkingu etc, serwisy na drodze .... Koszty ubezpieczeni a zaleza od tego czy miales wypadki, gdzie mieszkasz i jakie masz auto oraz ile mil rocznie robisz.
                                          Za wszytko do kupy jakies niecale $4k roczne.
                                  • galtomone Mylisz sie podwójnie 16.06.19, 13:29
                                    engine8 napisał(a):

                                    > galtomone napisał:
                                    >
                                    >
                                    > > Wiec ja wole te swoje +/- 1000 zl OC i ubezpiecznie na 1 mln EURO i swiet
                                    > y spokoj.
                                    > >
                                    >
                                    > I ja to rozumiem poniewa zyjesz w spolaecznosci gdzie ten system dominuje...

                                    To tez, ale nie jest to determinantą mojego wyboru.

                                    > Wolisz aby placic duze podatki i niech rzad sie zajmuje tym abym mial to co pot
                                    > rzebuje...

                                    Nie, wole placic niskie podatki... w zasadzie to wole nie placic wcale... ale wiem na co sa przeznaczane.

                                    Co wiecej. Nawet jelsi mialbym placic podatki mniejsze, to moje zarobki nadal sa zbyt male by stac mnie bylo na to, na co stac ciebie.
                                    Zatem to co zostanie mi ekstra, nie pokryje tego, za co placi dzis panstwo - i to jest realna codziennosc dla wiekszosci lub conajmniej bardzo wielu Polakow.

                                    > Nigdy nie nauczono ludzi decydowac samym i wyberac samym i kalkulowac wlasne ry
                                    > zyko.

                                    Zeby moc kalkulowac ryzyko, musi co zostawac cos na koniec miesiaca czym bedziesz mogl zarzadzic i jakos zainwestowac.
                                    Dla wiekszosci Januszy i Grazyn dzis nie zostaje nic, albo bardzo malo... I nadal - nawet gdyby zmienic system - to jak nam zostanie 1000 czy 2000 zl oszczednosci co miesiac to dalszej inwestycji, ma sie to ni jak do tego co zostaje przecietnemy amerykaninowi.

                                    Poza tym, wasza samozadowolenie niedlugo sie skonczy. Placicie niskie podatki i wasza szerokojeta infrastruktura sie sypie.
                                    Od linii energetycznych po instyrucje/system "coronera". Za te braki tez amerykanom przyjdzie kiedys zaplacic i bedzie to wysoki rachunek.

                                    > Jak sobi eppoliczysz to gwarantuje Tobie ze skladki ubezpieczeniowe ktore do te
                                    > go czasu zaplaciles przwyzszaj koszty wypadkow i odszkodowan...

                                    Oczywiscie, ze tak - na tym polega ubezpieczenie.
                                    Tylko nawet jesli zmniejszysz moja skladke OC do 0%!!!! To nigdy w zyciu nie bede wstanie uzbierac 1 mln EURO tymi skladkami odkladajac je do banku.

                                    > a wiec logoczni
                                    > e powinnienes sie sam ubezpieczac - tzn co meisiac odkladac ta samo kase co pla
                                    > cisz komus i za wypadki z Twojej wyny sam placic?

                                    Patrz wyzej - to bledne zalozenie, bo na wszelki wypadek musialbym odkladac wiecej - znacznie - niz dzis lace skladki.

                                    Gdzie tu biznes?

                                    > Zalpze sie ze zarobilbys na
                                    > tym duzo...

                                    Jak widzisz nic i jeszcze bym stracil.

                                    > A tak utrzymujesz instutucje ktore nic pozytywnego nie wnosza poza
                                    > tym za maja kupe kasy i placa troche jak musza..

                                    Jak widzisz nie do konca masz racje.

                                    Proste - by mieć podukszke 1 mil euro i odkladajac nie 1000 zl rocznie (sklada) ale miesiecznie!!!! - 12 tys w ciagu roku, musialbym (nie licze % z inwestycji, to juz bez znaczenia) odkladac 350 lat

                                    Na polowe tej kwoty 175 lat...

                                    To wykaz mi, gdzie tu biznes, zysk i oszczednosc?

                                    > Ja zyje w spolecznosci gdzie zasada raczej jest - dajcie mi wszytkie pieniadze
                                    > i pozwolnie mi sameme decydowac jak i na co i ile bede wydawal...

                                    I sprawdza sie to tylko dla tych ktorzy maja na tyle, by za wszystko samodzielnie zaplacic.
                                    Cala reszta jest w czarnej dupie.

                                    I nie jest tak, ze maja tylko pracowici, a lenie i obiboki sa sami sobie winni.
                                    Po pierwsze nie ma opci by wszyscy byli genialni i praowali jako dyrektorzy/prezesi.
                                    Ktos doly musi kopac i podlogi w marketach sprzatac... (wiec zawsze ktos bylby ciut mniej genialny)
                                    A tak sie skada, ze wieksze jest wbrew pozorom zapotrzebowanie na sprzotaczki niz prezesow...

                                    Ergo - wszyscy nie moga byc piekni i bogaci.

                                    Kelnerka w barze moze u Was zapier... 12h/dziennie przez 7 dni w tygodniu i na to wszystko o czym piszesz - dobra opieka medyczna, edukacja dla dzieci, wakacje raz w roku,dobrej jakosci jedzenie, ubezpieczenia, inwestycja w emeryture, itd... stac jej nie bedzie.

                                    > Tutaj akurat ty wolisz sie ubezpieczyc na milion poniewaz tyle bedzie potrzebn
                                    > e jak walniesz kogos w bardzo drogim aucie i to porzednie... i placisz za mili
                                    > nowe ubezpieczenie jezdzac bezpiecznie a ubezpieczyles sie tylko dlatego tak w
                                    > ysoko ze ktos bogaty tego od ciebie wymaga... zebys mial mu czym zaplacisz jak
                                    > walniesz jego polmilinwe auto.

                                    Hmmmm... czyli u ciebie nie musialbym tego zrobic, bo bogaty by tego ode mnie nie wymagal i gdybym jednak mu te fure rozwalil i strat na $200-$300k narobil to po odzyskaniu tyk nastu $$$k z mojego ubezpieczenia poklepałby mnie po plecach i powiedzial "Don't worry, no problem" - nie muszisz placic, bo nikt mi drogim autem jezdzic nie kazal?

                                    No, jesli tak, to zwracam honor - macie bardzo fajne uklady spoleczne miedzy soba!!!

                                    > Ale sam jezdzisz tanim autem, mieszkasz w dzielnicy gdzie zdecydowan wiekszosc
                                    > tez ma tanie i jezdzisz bezpiecznie.... a placisz za kogso tam innego..

                                    Owszem, ale wole to niz 350 lat oszczedzania...

                                    > Tobie by spkojnie wystarczyo zabezpieczeni warte polwe tego za polowe ceny?

                                    Mowisz.... 500 tys euro??? Super - to tylko 175 lat o ile bede jak pisalem oszczedzac nie 1000 rocznie a 12000 - czysty biznes!

                                    > Czy kupujac drogie auto nie TY powiniens poniesci koszty jego utrzymani i zabez
                                    > piecenia swojej kasy?

                                    Jasne, ze tak.
                                    Znaczy jak bandyci Cie okradna - bo sie marnie zabezpieczyles - to to jest twoja wina?

                                    > Czy nie jest bardziej sprawiedliwym ze wszyscy powinnismy sie ubezpieczyc obowi
                                    > azkowo jedynie na tyle aby pokryc sredni koszt za srednio wyceniony wypadek...

                                    OK, a co z wypadkami ktore kosztuja wiecej - np. w kosztach leczenia?
                                    Ktos ma zdechnac bez pomocy medycznej, bo ja nie jestem wstanie zaplacic za leczenie?

                                    > A teraz ci co maja drozsze auta czy chca byl wiecej ubezpieczeni, do tego s
                                    > obie doplacaja?
                                    > Bo niby dlaczego 100% spoleczenstwa placii skladki tak wysokie za ubezpieczenie
                                    > ktore bedzie konieczne w 5% . Nie uwazasz ze ktos cie tu kiwa?

                                    Ale jak widzisz, te skladki wcale nie sa wysokie.

                                    --
                                    Pozdrawiam,
                                    galtom

                                    "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
                                  • vogon.jeltz Re: Brzmi dobrze, ale.... 17.06.19, 10:09
                                    > Nigdy nie nauczono ludzi decydowac samym i wyberac samym
                                    > i kalkulowac wlasne ryzyko.

                                    Ludzie z zasady NIE POTRAFIĄ kalkulować własnego ryzyka. U was też nie, chociaż rzekomo was tego uczą - stąd potem baby w SUV-ach z fistaszkowym ubezpieczeniem third party. Dlatego robią mnóstwo głupich rzeczy np. palą papierosy, jeżdżą jak wariaci i ubezpieczają się do wysokości 50k, bo są przekonani o własnej nieomylności, nieśmiertelności i że nigdy nic im się nie może stać. Pół biedy, jeśli tylko im, ale najczęściej wiąże się to z wyrządzeniem szkód innym podmiotom.

                                    A nawet gdyby umieli, to zwyczajnie nie mają do tego narzędzi. Bo nie ma czegoś takiego jak "własne ryzyko" - ryzyko to jest kategoria statystyczna.

                                    > Jak sobi eppoliczysz to gwarantuje Tobie ze skladki ubezpieczeniowe
                                    > ktore do tego czasu zaplaciles przwyzszaj koszty wypadkow i odszkodowan

                                    Właśnie odkryłeś, na czym polega biznes ubezpieczeniowy - suma zebranych składek przewyższa sumę wypłaconych odszkodować. Prawie - bo nie jest tak w każdym indywidualnym przypadku, tylko sumarycznie dla wszystkich ubezpieczonych.

                                    > tzn co meisiac odkladac ta samo kase co placisz komus
                                    > i za wypadki z Twojej wyny sam placic

                                    Dopóki nie będziesz musiał zapłacić komuś jednorazowo kilkaset tysięcy plus kilkaset miesięcznie dożywotniej renty. Dlaczego taka poszkodowana przez ciebie osoba miałaby nie dostać należnego jej odszkodowania, jeśli ty okażesz się niewypłacalny? Przypominam, ubezpieczenie OC (third party) NIE CHRONI CIEBIE, tylko osoby, którym wyrządzisz szkodę.

                                    > Bo niby dlaczego 100% spoleczenstwa placii skladki tak wysokie
                                    > za ubezpieczenie ktore bedzie konieczne w 5%

                                    Bredzisz. Ubezpieczenia OC - przynajmniej w Polsce - balansują na granicy opłacalności tj. suma zebranych składek jest zbliżona do sumy wypłaconych odszkodowań. Przez wiele lat były wręcz deficytowe, a ubezpieczyciele odkuwali się na innych typach ubezpieczeń (AC) sprzedawanych w pakiecie. Po prostu NIE DA SIĘ taniej, a nawet gdyby się dało, to nie ma to sensu. A przy okazji wiesz, że jesteś ubezpieczony na duże sumy, jeśli sam wyrządzisz szkodę i masz gwarantowane, że dostaniesz dużą sumę, jeśli ktoś wyrządzi ci duże szkody.
                      • galtomone A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 15.06.19, 10:14
                        klemens1 napisał:

                        > Pomijając fakt, czy faktycznie szary człowiek ma odpowiadać za szkody wynikłe z
                        > e sztucznego pompowania ceny.

                        Marzą Ci sie ceny odgórnie reulowane? Najepeij jak sadze przez Ciebie, bo ty wiesz jaka powinna być marża żeby bylo sprawiedliwie?

                        --
                        Pozdrawiam,
                        galtom

                        "Have you ever noticed that anybody driving slower than you is an idiot, and anyone going faster than you is a maniac?" - George Carlin
                        • klemens1 Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 16.06.19, 11:51
                          galtomone napisał:

                          > klemens1 napisał:
                          >
                          > > Pomijając fakt, czy faktycznie szary człowiek ma odpowiadać za szkody wyn
                          > ikłe z
                          > > e sztucznego pompowania ceny.
                          >
                          > Marzą Ci sie ceny odgórnie reulowane? Najepeij jak sadze przez Ciebie, bo ty wi
                          > esz jaka powinna być marża żeby bylo sprawiedliwie?
                          >

                          Nie, pizdo - znowu nic nie pojmujesz.
                          Ceny mogą sobie ustalać jakie chcą, ale niech nie mieszają do tego normalnych ludzi, którzy cen dla idiotów nie akceptują.


                          --
                          www.sprawdzpodatki.pl
                        • tbernard Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 16.06.19, 13:17
                          > Marzą Ci sie ceny odgórnie reulowane?

                          Okej, to jak sobie ktoś ustali cenę miliard dolarów i znajdzie się kupiec szwagier, który zapłaci dwoma unikalnymi kotami za 500 milionów i jakiś nieostrożny kierowca zniszczy szwagrowi ten pojazd, to ma mu zwrócić miliard dolarów? Bo nieuznanie tej wartości prowadzi do zarzutu jaki postawiłeś:

                          "Marzą Ci sie ceny odgórnie reulowane?"
                          • vogon.jeltz Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 10:13
                            > Okej, to jak sobie ktoś ustali cenę miliard dolarów i znajdzie się
                            > kupiec szwagier, który zapłaci dwoma unikalnymi kotami za
                            > 500 milionów i jakiś nieostrożny kierowca zniszczy szwagrowi
                            > ten pojazd, to ma mu zwrócić miliard dolarów?

                            Ale wiesz, że można wycenić rzeczywistą wartość rynkową danego przedmiotu? To, że ktoś umówi się, że psa za "miliard" sprzeda za dwa koty po "pół miliarda" sztuka to nie jest wycena rynkowa. W przypadku wyceny do odszkodowania jest to do podważenia w każdym sądzie, polskim czy amerykańskim, wszystko jedno. Natomiast Veyron tyle jest wart, bo 1) za tyle pieniędzy (a nie mitycznych kotów) się sprzedaje, 2) chcąc kupić go na rynku tyle właśnie musisz zapłacić.
                            • tbernard Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 10:52
                              > Ale wiesz, że można wycenić rzeczywistą wartość rynkową danego przedmiotu? To,
                              > że ktoś umówi się, że psa za "miliard" sprzeda za dwa koty po "pół miliarda" sz
                              > tuka to nie jest wycena rynkowa. W przypadku wyceny do odszkodowania jest to do
                              > podważenia w każdym sądzie, polskim czy amerykańskim, wszystko jedno. Natomias
                              > t Veyron tyle jest wart, bo 1) za tyle pieniędzy (a nie mitycznych kotów) się s
                              > przedaje, 2) chcąc kupić go na rynku tyle właśnie musisz zapłacić.

                              Tylko dla chcącego kupić jest on tyle wart i tyle w temacie.
                              Tak samo ja mogą nie chcieć swojego sprzedać za mniej niż miliard. Mam też prawo uznać, że ten miliard zapłacono mi, gdy szwagier był kupcem i w zamian dał mi nie byle jakie dwa koty, tylko warte pół miliarda od sztuki. Na żadne inne (niż te konkretne koty) bym się nie zgodził i tylko gotówka do ręki. A to co o sądach piszesz, że żadne by na to nie przystało, to jest odgórne ustalanie cen przez bolszewicki sąd.
                              • vogon.jeltz Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 11:03
                                > Tak samo ja mogą nie chcieć swojego sprzedać za mniej niż miliard

                                No i nie sprzedasz. To jest właśnie różnica między Bugatti a twoim kotem. Uznać se możesz co chcesz, wartość przedmiotu wycenia się w środkach pieniężnych, które ktoś jest skłonny za niego zapłacić, a nie w innych przedmiotach.

                                Proste pytanie - zakładając, że masz już te dwa koty po pół miliona, czy kupisz za nie dowolny samochód wystawiony do sprzedaży za milion?

                                Podobnie np. w przypadku wywłaszczenia na potrzeby publiczne - właściciel może sobie powiedzieć, że odda za pierdyliard, ale faktycznie dostanie tyle, ile wyniesie wycena na zasadach rynkowych, może ciut więcej.

                                > A to co o sądach piszesz, że żadne by na to nie przystało,
                                > to jest odgórne ustalanie cen przez bolszewicki sąd.

                                Sam jesteś bolszewicki. Większość (wszyskie?) spraw cywilnych zawiera elementy wyceny dokonywanej przez sąd (tzn. przez biegłych na zlecenie sądu). Patrz też wyżej przykład z wywłaszczeniem za odszkodowaniem.
                                • tbernard Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 11:38
                                  > No i nie sprzedasz. To jest właśnie różnica między Bugatti a twoim kotem. Uznać
                                  > se możesz co chcesz, wartość przedmiotu wycenia się w środkach pieniężnych, kt
                                  > óre ktoś jest skłonny za niego zapłacić, a nie w innych przedmiotach.

                                  Aha, czyli jak Bill Gates kupi za mln dolców obrazek namalowany przez przedszkolaka chcąc wesprzeć placówkę owego przedszkolaka, to ten obrazek nagle staje się dziełem sztuki tyle własnie wartym? No przecież ktoś był skłonny tyle zapłacić?
                              • galtomone Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 11:13
                                tbernard napisał:

                                Prosze, nie rob z siebie Klemensa

                                > Tylko dla chcącego kupić jest on tyle wart i tyle w temacie.

                                No wiec jak znajdziesz kupca na psa za miliard albo koty po pol, to bedziesz miec realny argument w reku.
                                Do tego czasu to absurdalny i glupi przyklad bez zwiazku z z rzeczywistoscia.

                                Kazdy producent zarabia na swoim towarze. I kazdy kupujacy, ktory uzna, ze dana rzez jest zbyt droga moze powiedziec o "sztucznym pompowaniu ceny". I nie ma znaczenie czy cos kosztuje 100 czy 100000000.

                                > Tak samo ja mogą nie chcieć swojego sprzedać za mniej niż miliard.

                                Nikt ci nie broni sprzedawac na wet za 100 miliardow. Jak dlugi takie transakcje nie beda REALNIE zawierane, twoja wycena nie ma zadnej wartosci.

                                > Mam też praw
                                > o uznać, że ten miliard zapłacono mi, gdy szwagier był kupcem i w zamian dał mi
                                > nie byle jakie dwa koty, tylko warte pół miliarda od sztuki.

                                Mozes nawet uznac, ze Twoj Szwagier jest kolejnym Jezusem - co ty sobie uznajesz to twoja sprawa.
                                Prawnie jednak ma sie to ni jak do tego, co uzna sad.

                                Naprawde.... ciagniesz absurdalna dyskusje na glupi przyklad, bo nie wierze, ze nie rozumiesz o co chodzi.

                                --
                                Pozdrawiam,
                                galtom

                                "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
                            • klemens1 Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 11:07
                              vogon.jeltz napisał:

                              > 1) za tyle pieniędzy (a nie mitycznych kotów) się s
                              > przedaje, 2) chcąc kupić go na rynku tyle właśnie musisz zapłacić.

                              To, że trafiają się pizdy, które tyle za to płacą nie oznacza jeszcze, że tyle jest to warte.

                              --
                              www.sprawdzpodatki.pl
                                • tbernard Re: A co to jest sztuczne pompowanie ceny? 17.06.19, 11:47
                                  > Według zasad obowiązujących na wolnym rynku, to DOKŁADNIE OZNACZA, że jest to w
                                  > łaśnie tyle warte.

                                  Ale TYLKO dla tych co za TYLE to kupili.
                                  Dla innych może nie być warte aż tyle.

                                  Ale już przyjmując, że faktycznie wartość tego Bugatti jest tak wielka i przewyższająca kwotę ubezpieczenia z OC, to powinien jasno paragraf mówić, że w takim przypadku za ewentualne niezamierzone szkody nie dostanie nic więcej i nadwyżkę ma sobie sam z kieszeni sfinansować lub oddzielnym ubezpieczeniem. Jak chce się takim klejnotem w przestrzeni publicznej afiszować, to takie sprawy musi brać na klatę.