Dodaj do ulubionych

Śmiertelny wypadek na placu manewrowym

25.06.19, 19:18
Słyszeliście o wypadku w Rybniku w WORD? Może problem polega na tym, że każdego dopuszczają do egzaminu? Choć stres zżera czasem nawet dobrze sobie radzących. Prawdopodobnie babka pomyliła gaz z hamulcem ale ile na tej jedynce wyciągnęła żeby przejechać i zabić? Po prostu pech totalny chyba. Bo ten przejechany jakos musiał upaść tak nieszczęśliwie że się w głowę chyba gdzieś walnął.
Obserwuj wątek
Edytor zaawansowany
      • yasiaq Re: Śmiertelny wypadek na placu manewrowym 25.06.19, 20:50
        Dokładnie w złote ramki te słowa. Powinien siedzieć w bunkrze za murem , kobietę obserwować za pomocą kamer (monitoring przecież jest) a polecenia wydawać przez telefon..Przy okazji można by zrobić kursantce ustny egzamin z przepisów właśnie przez telefon w trakcie manewrów co realistycznie oddawałoby dylematy współczesnego kierowcy..
        • engine8 Re: Śmiertelny wypadek na placu manewrowym 25.06.19, 22:24
          Powinien byc poza placem manewrowym..... bo albo to jest "ulica" albo chodnik?
          Przeciez on byl na placu gdzie ludzie jezdza i nawet nie wiadomo czy ci ludzi potrafia jezdzic?
          Jaki jest procent tych co nie zdaja egzaminu? pewnie wiecej niz 50% wiec wiekszosc nie potrafi prowadzic autem?
          Wiec co on robil pomiedzy jezdzacymi samochodami??
            • engine8 Re: Śmiertelny wypadek na placu manewrowym 25.06.19, 23:30
              I co z tego ze nie jej - jak roznica? A jej gdzie byl? Pownien siedziec obok i kotrolowac sprzeglo/hamulec chyba? .....
              Przeciez wiadomo ze po tym placu jezdza ludzi i to tacy co pradwopodobnie nie zdadza bo nie potrafia kontrolowac auta..... Tacy egzaminatorzy powinni najwyzej obserwooac plac z wiezy... a nie platac sie po "jezdni"...
              • qqbek Re: Śmiertelny wypadek na placu manewrowym 25.06.19, 23:53
                Próbował ją zatrzymać, wszedł przed jadący samochód i z tego, co mówią świadkowie machał rękami i krzyczał, żeby wcisnęła hamulec.
                A ty jesteś bezduszne bydle przeżarte znieczulicą... albo się zgrywasz.
                Egzaminator w tym kraju jest od zawsze na placu, żeby sprawdzać (z bliska) poprawność wykonywanych manewrów.
                Mi, 23 lata temu, włożył (ledwo) buta pomiędzy przednie koło bolidu marki FSM 126p, a krawędź koperty, twierdząc, że but ma rozmiar 27, ale na pewno z zelówką jest 30, więc mam powtórzyć parkowanie w kopercie.

                --
                Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
                • engine8 Re: Śmiertelny wypadek na placu manewrowym 26.06.19, 02:07
                  Absolutnie si enie zgrywam..... Tak nauczyli swoich ludzi i do tego wszedl przed samochod widzac ze kierowca go nie kotroluje i machal rekami? .... trzeba to chyba nazwac po imienu.... Glupota!...
                  Dlatego ze cos jest zle to nie wazne ze to sie dzieje od 20 lat..... Idiotyczne zasady....
                  Nigdy w zyciu nigdzi sie z niczym takim nie spotkalem.... Wiem ze macie wszystko najlepsze i swiatowe - tu najlepsza swiatowa glupota i zasady pozbawione sensu...
                  A na korekcje i uwagi nalezy siedziec w srodku - przynajmniej buda/zlom go chroni...i instryowac kieorce jak to widac z siedzenia...
                  Wiesz ja ucze ludzi bezpeicznej jazdy i panowani nad samochodem i to sa ludzi ktorzy jauz przez pare lay jezdza i jezdza swoim autem a wiec maj na pewno kontrole na samchodem ale nikt nigdy by nie pozwolil stanc na lini gdzi ejdzi eauto - nie wazne czy wolno czy szybko....
                  Tego typu manewry gdzie obserwacja z zewnatr jest potrzebna czy [rzydatna - instruktor stoi poza placem gdzi ejedza auta a taki e"koperty sa na jes skraju aby zabezpieczyc ludzi....
                  U nas tez ucza mlodych jazdy ale takich iditycznych procedur nie widzialem....
                  I pokazelem to synowi - ktory jest instruktorem nauki jazdy i parsknal smiechem.... Mowil ze czasami jak mlody nieodswaidczony kandydat probuje parkowac nawet przy krawezniku - on nie stoi nigdy na lini mozliwej jazdy - nawet nie naq wysokim chodniku bo widzial ze "sierota" potrafi zle skrecic i zly pedal nacisnac i wjchac tylem na 10 cm wysoki kraweznik..

                  .
                  • galtomone Re: Śmiertelny wypadek na placu manewrowym 26.06.19, 11:11
                    Engine, masz 100% racji.
                    Egzaminatorzy nie powinni byc na placu - kropka.
                    Stawanie na lini jadacego auta by je zatrzymac - glupota.

                    Jedyne co moge na usprawiedliwienie systemu napisac to to, ze wyglada to tak "od zwsze" gdy nie bylo za bardzo mozliwosci technicznych innej obserwacji placu, a ze nigdy wczesniej (przynajmniej o tym nie slyszalem) nie doszlo do takiego wypadku, to Ministerstwo nie wpadlo na pomysl zmiany organizacji egazminu.

                    Oby tym razem ktos poszedl po rozum do glowy i ograniczyl niepotrzebne ryzyko kolejnej takiej przygody.

                    Warto jednak pamietac, ze w PL nim pojawisz sie na placu (przynajmiej tak bylo kiedy... i chyba nadal jest?) trzeba bylo zdac egzamin wewn szkoly jazdy i zostac dopuszczonym.

                    Instruktor widzial czy mylisz gaz z hamulcem czy nie, jak sobie radzisz i jesli sobie rady nie dawalas nie powinien cie dopuscic.

                    Inna sprawa, ze nasz system szkolenia i cale 20 h jazd to smiech na sali a efekty widzimy w statystykach wypadkow... Niestety nie wszyscy powinni miec PJ.

                    --
                    Pozdrawiam,
                    galtom

                    "If everything seems under control, you're not going fast enough." - Mario Andretti
                • waga160 Re: Śmiertelny wypadek na placu manewrowym 26.06.19, 02:48
                  > Próbował ją zatrzymać, wszedł przed jadący samochód i z tego, co mówią świadkow
                  > ie machał rękami i krzyczał, żeby wcisnęła hamulec.

                  Pewnie jego dziadek zginal w ten spsob ze wbiegl przed poniesionego konia z bryczka, machal rekami i krzyczal do konia PRRRRRRR.
                  Powinien byl sie zachowac zupelnie odwrotnie. Po pierwsze spieprzac w bok a nie wbiegac przed ten samochod, nie krzyczec na babe zeby wcisnela hamulec, bo ona wedlug wlasnej opinii juz go wciskala i to z calej sily, tylko krzyczec na innych ludzi UWAGA, co pewnie nic by nie dalo, ale to byly jedyne w jego sytuacji sensowne reakcje. Takie pomylenie hamulca z gazem widzialem kilka razy osobiscie i duzo razy na filmikach. To powinno byc omawiane na kursie i znane instruktorom/egzaminatorom. Wiem, tez jestem bezduszne bydle, ale byc moze dzieki temu jeszcze zyje:)
                  • qqbek Re: Śmiertelny wypadek na placu manewrowym 26.06.19, 09:33
                    No mój dziadek mi opowiadał, że jak w 1946 zdawał na Oplu Kadecie, to pojechali z egzaminatorem kupić bułki i masło, wrócili i zdane.
                    Z kolei moja mama zdawała na Warszawie i plac już miała, ale tylko na "A" (za to ósemkę i inne manewry trzeba było wykonać na Junaku, a uczyła się na WFM-ce i ledwo zdała).

                    --
                    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
                • kanna13 Re: Śmiertelny wypadek na placu manewrowym 26.06.19, 09:38
                  No niekoniecznie. Kiedyś nie było placów i manewrów na nich.
                  Na egzaminie instruktor siedział z przodu a egzaminator z tyłu i decydował co zdający ma zrobić. Więc nawet czasami nie było parkowania tylko zwykła jazda trwająca kilka/kilkanaściwe minut.
                    • engine8 Re: Śmiertelny wypadek na placu manewrowym 26.06.19, 17:36
                      Ja tak zdawalem.... I wzial mnie sk.. egzaminator na tki parking dzie sie zjezdza z ulicy w tak drozke i sa parkingi prostopadle do drozki po obu stronach a drozka tak ciaasna ze bardz trudni sie wparkowac pomiedzy.... No i wparkowalem sie.... Kazal wyjechac, wyjechalem osroznie zeby nie walniac ani tego z boku ani tego po drgje stronie drozki...
                      Na koncu mow "nie zdal Pan". Co K zle zrobilem... "NA tym parkingu przecial Pan tylem os jezdni... "
                      Jakiej jezdni i jaka os?? No to drogaa publiczna wiec liczy sie jako jezdnia dwukierunkowa i w srodoku jest os ktorej jak mow kodeks tylem przekraczac nie wolno....
                      Dzwonie do wydz Komunikacji.... Pani mowi "no wie Pa moze Ma pan racje ale prosze sie zapisac na pare godzin jazdy i zdawac ponownie bo na takich eksternistach jak Pan to bysmy na chleb nie zqrobili....
                      No i za drugim razem zdalem oczywiscie.... Ale to bylo Kur --wo
                      • hukers Re: Śmiertelny wypadek na placu manewrowym 26.06.19, 21:24
                        engine8 napisał(a):

                        > Ja tak zdawalem.... I wzial mnie sk.. egzaminator na tki parking dzie sie zjezd
                        > za z ulicy w tak drozke i sa parkingi prostopadle do drozki po obu stronach a d
                        > rozka tak ciaasna ze bardz trudni sie wparkowac pomiedzy.... No i wparkowalem s
                        > ie.... Kazal wyjechac, wyjechalem osroznie zeby nie walniac ani tego z boku ani
                        > tego po drgje stronie drozki...
                        > Na koncu mow "nie zdal Pan". Co K zle zrobilem... "NA tym parkingu przecial Pa
                        > n tylem os jezdni... "
                        > Jakiej jezdni i jaka os?? No to drogaa publiczna wiec liczy sie jako jezdnia
                        > dwukierunkowa i w srodoku jest os ktorej jak mow kodeks tylem przekraczac nie
                        > wolno....
                        > Dzwonie do wydz Komunikacji.... Pani mowi "no wie Pa moze Ma pan racje ale pros
                        > ze sie zapisac na pare godzin jazdy i zdawac ponownie bo na takich eksternistac
                        > h jak Pan to bysmy na chleb nie zqrobili....
                        > No i za drugim razem zdalem oczywiscie.... Ale to bylo Kur --wo

                        A to rozumiem, że egzamin w Polsce nie w Stanach?
                        • engine8 Re: Śmiertelny wypadek na placu manewrowym 26.06.19, 23:36
                          No tak w Polsce jeszcze..
                          W stanach to juz bylo inaczej... Musialem jedynie "odnowic" prawo jazdy ale latwiej i szybciej wtedy bylo to zrobic od nowa... Bo z "odnowa" to sa jakies procedury..

                          Po niecalym tygodniu po przyjezdzie i przejrzeniu 20 paro stronicowej ksiazeczki poszedlem do urzedu , dostalem test ktory wypelnilem na miejscu (chyba 36 pytan, i jak sie okazalo ze dostalem 92% pozytywnuch zapytano mnie czy przyjechalem samochodem i moge zdawac jazde ( u nas sie zdaje jade swoim samochodem) bo akurat instruktor jest wolny.... No wiec czemu nie..... jakies 15 minut pozniej dostalem prawo jazdy lokalne...
              • waga160 Re: Śmiertelny wypadek na placu manewrowym 26.06.19, 02:58
                > Pownien siedziec obok i
                > kotrolowac sprzeglo/hamulec chyba? .....
                Za moich czasow instruktor i egzaminator siedzieli w srodku samochodu na miejscu pasazera i mieli w nogach swoj pedal hamulca polaczony z glownym pedalem hamulca urzadzeniem ala "sway bar" w poprzek samochodu pod deska rozdzielcza. Nikt nie stal obok i nie wydawal wyroku zdal/nie zdal na podstawie pomiaru wykonanego kurwa butem. Jaja panie, jaja.
                  • waga160 Re: Śmiertelny wypadek na placu manewrowym 26.06.19, 05:41
                    Poniewaz nie bylo linku od zalozyciela watku to poszukalem w google. Kandydatka na prawo jazdy zdecydowala sie zawitac w gronie kierowcow majac 68 lat. Moze tych krzykow Niech pani nacisnie hamulec nie doslyszala? Co? Uwazac na kambulec? Jaki krogulec?
                    Podobno w Szwecji jazda z instruktorem trwa tyle godzin ile kierowca ma lat. 18 lat, 18 godzin. 68 lat, 68 godzin. Ale czy to prawda, nie wiem.
                    Dwa dni po wypadku sledztwo trwa i jest owiane tajemnica...
                    • engine8 Re: Śmiertelny wypadek na placu manewrowym 26.06.19, 06:55
                      Znajoma w wieku 91 lat poszla i zdala egzamin.. To nie wiek ale stan umyslu.

                      Nie wiem jak to wygladalo akurat tutaj ale jesli instruktor uczyl 68 latke to powinien wiedziec czy panuje nad autem czy tez nie. Bo jak dopuscil do ekzaminu to musila przejezdzic te 30 godzin?
                      Przyjechala do nas kiedys (dawno bo z 20 lat temu) szwagierka - czy jak sie to nazywa...jakie 35 lat kobieta i miala prawo jazdy. Mialem akurat extra auto wiec mogla sobie jezdzic ale zanim dalem jej kluczyki to mowie przejedz sie dookola.. Kurna jak on wsiadla to myslem ze mnie zabije..... Przez dwa tygodnie uczylem ja jezdzic zanim moglem puscic na ulice......
                      Kurde gdzies po tygodniu doszedlem wnioski ze czas sprobowac zeby sama pojechala bo ze mna juz byla OK.... ale widze ze nie skreca wiec wskoczylem w drugie auto i za nia. Ty, kurde ona jak wystartowala to nie wiedziala co sie dookola dzieje i jechala przed siebie przez ponad pol godziny az na koncu miasta sie zatrzylamala. Dobrze ze na swiatlach zwalniala i akurat sie jej tak ustawialy ze przejezdzala.
                      I ona zdala w Polsce egzaminy z jazdy i dostal prawo jazdy. .. Ja nie wiem jak.
                      Jak moj syn tutaj "skonczyl kurs" i zpbaczylem jak umie jezdzic to mowie "synu - instruktpr dba o kase a ja o Ciebie.. Ja cie naucze i nie puszcze do egzaminu az ja stwierdze ze umiesz jezdzic" ale to byl 15 latek
                  • waga160 Re: Śmiertelny wypadek na placu manewrowym 26.06.19, 08:11
                    engine8 napisał(a):

                    > Zreszta wyglada ze kandydatka na kierowce byla w aucie sama... ?
                    Moze to byla jedna z tych co na egzamin nie byla przywozona tylko przyjechala sama? Na youtube byl kiedys superfilmik jak kobitka na egzaminie zostala oblana, opierdolila i zwyzywala egzaminatora, wypedzila go z samochodu i sobie pojechala do domu. Jaja panie, jaja.
    • oixio wina systemu egzaminowania 26.06.19, 21:44
      Jest to ewidentna wina systemu egzaminowania a nie szkolenia, gdyż szkolenie jest dopasowane do wymagań na egzaminie.
      A ostatnio zauważam ludzi szkolonych wg urzędniczych zasad energooszczędnej jazdy.
      TRAGEDIA.
      Jest w instrukcji egzaminowania:
      "osoba egzaminowana powinna dokonywać zmiany biegu na wyższy w momencie, kiedy silnik osiągnie od 1800 do 2600 obrotów na minutę, a pierwsze cztery biegi powinny być włączone zanim pojazd osiągnie 50 km/h;"
      oraz:
      "Korzystanie z momentu obrotowego silnika podczas hamowania – stosowanie hamowania silnikiem"
      ONI = szkoleni boją się naciskać sprzęgła przy zatrzymywaniu - podejrzewam, że boją się o zarzut, że nie hamują silnikiem !!!
      Dłuższy czas nie interesowałem się tymi sprawami - jak to zobaczyłem zdębiałem.

      Mój wniosek: osoba nie naciskając sprzęgła wcisnęła gaz zamiast hamulca.
      Gdyby nacisnęła sprzęgło NIC BY SIĘ NIE STAŁO - najwyżej silnik by zawył.

      Stąd karać powinno się autora i interpretatorów tej instrukcji egzaminowania.
      Więcej w temacie
      • dodekanezowiec Re: wina systemu egzaminowania 26.06.19, 21:49
        Jeszcze gorzej co pamiętam- instruktor tłumaczył że dwukrotne niedanie trójki dwójki przy 30 km/h to błąd skutkujacy oblaniem. A może pieprzyl tak bo bal się że kursant mu paliwa za dużo zużyje. 2600 obrotów? Nie nada! Dwa tysjaca i wyzszoj bieg!
      • waga160 Re: wina systemu egzaminowania 26.06.19, 22:04
        Dowiedzialem sie jak "poteznie" przyspieszac w zimie. Hamulcem!

        "Stąd przy próbach zmniejszania jego prędkości obrotowej będzie ratował się zwiększaniem mocy. Szczególnie sytuacja jest niebezpieczna w zimie, gdzie np. brak wciśniętego sprzęgła z naciśniętym hamulcem, przy jednym kole na lodzie a drugim na asfalcie, może dać potężne przyspieszenie zamiast hamowania!"
        • tbernard Re: wina systemu egzaminowania 27.06.19, 09:17
          Ale opuściłeś istotny kontekst. Opis ten dotyczy sytuacji, gdy obroty są w okolicy biegu jałowego (czyli tak zwane wolne obroty), a ktoś dalej trzyma wciśnięty hamulec nie naciskając sprzęgła. Elektronika sterująca próbuje nie dopuścić do zaduszenia silnika i dodaje gazu za kierowcę i stąd opisywany efekt. Nie wiem, czy to prawda, bo takiego czegoś nie przećwiczyłem. Zapewne ten nacisk na hamulec musi być słaby, bo przy zdecydowanym wdepnięciu powinno jednak silnik zadusić. No i ten słaby nacisk pod wpływem drgań pojazdu czasem jest jeszcze słabszy a czasem blisko granicy zaduszenia gdzie elektronika jeszcze walczy o nie zaduszenie.
          "Potężne" to oczywiście przesada i z tego co tam czytam, to już Twój dodatek.
          • waga160 Re: wina systemu egzaminowania 27.06.19, 10:21
            Napisane bylo "potezne przyspieszenie", to zaden moj dodatek.
            Po pierwsze jezeli pod koniec hamowania nie wcisniemy sprzegla to zaczniemy schodzic ponizej pilnowanych przez elektronike obrotow jalowych, ktore ta elektronika bedzie chciala utrzymac a nie przekroczyc. Zahamowanie samochodu i zgaszenie sinika nastapi, poprzedzone agonalnymi drgawkami a nie zadnym przyspieszeniem. Przerabiane nie raz po przesiadce z automatu na biegowy. Ale nie tu jest najwieksza bzdura tamtego idioty. Pieprzy cos o POTEZNYM PRZYSPIESZENIU jak jedno kolo bedzie poczas tej agonii sinika na lodzie a drugie na asfalcie. Nawet jezeli trzy kola beda na lodzie, to nastapi zwiekszenie obrotow kola napedowego na lodzie (w co bardzo watpie) a sinik wroci do obrotow jalowych. Gdzie te przyspieszenie? Nawet gdybys hamowal lewa noga a prawa dodal gazu do dechy to wtedy przez ten lod i akcje dyferencjalu, ZADNEGO przyspieszenia nie bedzie. Mowie o klasycznym napedzie, ale nawet przy wszystkich E.. systemach razem wzietych, wcisnietym hamulcu, z predkosci bliskiej zero przyspieszenia nie bedzie bo przed spadkiem obrotow do jalowych automat sie sam "wysprzegli". Samochod ktory w koncowej fazie hamowania sam przyspiesza nie bylby dopuszczony do ruchu. A fabryka by poszla z torbami z powodu odszkodowan za wszystkie najechania na bagaznik poprzednika, pieszego i tylna sciane garazu..
        • oixio Re: wina systemu egzaminowania 27.06.19, 11:56
          Tak - to polska specjalność - sprowadzić wszystko do absurdu.
          Mechanizm różnicowy przy zatrzymaniu jednego z kół napędowych powoduje przyspieszenie dwukrotne tego drugiego. Jeżeli nigdy w życiu tego nie odczułeś - sprawdź na samochodzie na podnośniku.
          A jak duża jest moc silnika na biegu jałowym ? - w tej chwili na drugim biegu na wolnych obrotach silnika wyjechałem na 8% wzniesienie (Hundai i20).
          Sytuacje tego typu wykorzystuje się np. w szybkim zawracaniu ciągnikiem rolniczym itp.
          • waga160 Re: wina systemu egzaminowania 27.06.19, 12:21
            W nowej szacie forum chuj ich tam wie kto komu i na co odpowiada, mozna sie najwyzej domyslac.
            "Mechanizm różnicowy przy zatrzymaniu jednego z kół napędowych powoduje przyspieszenie dwukrotne tego drugiego"
            Zdwojenie obrotow tego drugiego, slizgajacego sie na lodzie, nie produkuje zadnego przyspieszenia samochodu. No chyba ze slizgajace sie na lodzie kolo pociagnie i przyspieszy samochodem o nieobracajacym sie kole stojacym na asfalcie.

            "Sytuacje tego typu wykorzystuje się np. w szybkim zawracaniu ciągnikiem rolniczym itp."

            Czyli zeby traktorem wykonac szybki wywrot, zostawiasz jedno kolo na asfalcie, drugim wjezdzasz na lod, hamujesz, a tractor zwroci? Nie radze przy tych manewrach zakladac jakichs pasow bezpieczenstwa. Po prostu nie zdejmuj tej kamizelki ktora Ci zalozyli.
            • oixio Re: wina systemu egzaminowania 27.06.19, 13:38
              Widać, że nie jechałeś traktorem - tam można było hamować jedno koło - albo lewe albo prawe by wykonać szybki skręt w miejscu.

              Ale nie o to tu chodzi.

              Ważne jest by przy małych prędkościach naciskać najpierw sprzęgło a nie hamulec.

              .................
              • waga160 Re: wina systemu egzaminowania 27.06.19, 13:49
                > Ważne jest by przy małych prędkościach naciskać najpierw sprzęgło a nie hamu
                > lec.

                Ale do czego wazne? Do zatrzymania samochodu bez zdlawienia/zatrzymania silnika wedlug nas, czy dla unikniecia "poteznego przyspieszenia" wedlug jakiegos matolka?

                > Widać, że nie jechałeś traktorem - tam można było hamować jedno koło - albo lew
                > e albo prawe by wykonać szybki skręt w miejscu.

                Oczywiscie jeszcze szybszy skret by nastapil gdyby zewnerzne kolo slizgalo sie na lodzie. Traktor malo ze krecilby sie w kolko to jeszcze doznalby "poteznego przyspieszenia"!
          • waga160 Re: wina systemu egzaminowania 27.06.19, 19:37
            To nie u nas auta sa prymitywne, to u Was ludzie sa prymitywni:)
            Teraz automaty staja sie calkiem popularne i u nas, ale byl taki okres ze byly uwazane za wymysl samego Lucyfera. Bez sprzegla panie, toz to nie ma prawa jezdzic!
            • engine8 Re: wina systemu egzaminowania 27.06.19, 20:02
              No tak. Prywatnie sie z toba zgadzam. Prawdziwy kierowca preferuje auto gdzie nie ma nic oprocz, podstawowych rzeczy koniecznych do jazdy i oczywscie mozliwosc kontroli wszytkiego z kabiny przez kierowce a nie zaden wczesnej zaprogramowany automat...
              No i skoro i u was automaty sie popuralaryzuja to o czym to swiadczy?
              • waga160 Re: wina systemu egzaminowania 27.06.19, 20:41
                W latach 60-tych w autobusach warszawskich byl oprocz kierowcy jeszcze konduktor. Jak juz pasazerowie sie upchneli i tylne drzwi sie zamknely, to konduktor naciskal guzik i bipal kierowcy ze moze ruszac.
                Znalem kierowce ktorego wybrali do jazd probnych autobusem Berliet co mial zastapic Jelcza. No wiec ten kierowca nie lubil wielu rzeczy, miedzy innymi polautomatycznej skrzyni biegow i blokady ktora nie pozwalala ruszac jak ktores drwi byly otwarte. Brakowalo mu sprzegla i tego bipania.
                To swiadczy o roznicy dwoch narodow, jeden przoduje w nowosciach a drugi sie nowosci boi.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.