Dodaj do ulubionych

Loty na Ksiezyc a grajdolek nad Wisla

19.07.19, 10:04
My nie umiemy jeszcze poruszac sie po Ziemi. Piesi nie umieja przechodzic przez jezdnie a kierowcy nie umieja przejezdzac przez przejscie dla pieszych. Cos mi podpowiada ze dokladnie tu tkwi nasza nieosiagalna granica rozwoju, za trudna do ogarniecia. Dowodow na to jest pelno codziennie.
Obserwuj wątek
Edytor zaawansowany
    • qqbek Re: Loty na Ksiezyc a grajdolek nad Wisla 19.07.19, 23:37
      Jadę dziś drogą podmiejską (tj. wszystko to zabudowany, nawet Lublin administracyjnie, ale nie do końca już).
      Sznur pojazdów przede mną (4 sztuki) i kombajn. Linia przerywana, dojeżdżam do ostatniego powoli hamując.
      Kombajn jedzie 20-25km/h. Żaden na 200-metrowym odcinku nie wyprzedził. Żaden z 4-ch.
      Dalej ostry zakręt, krzyżówka i zaraz (150 metrów) kolejna krzyżówka (tyle, że spokojnie mógłby przynajmniej jeden bardzo długaśnym pasem do skrętu w lewo wyprzedzić ten kombajn). Nikt się nie rusza.
      Koniec krzyżówek, zakręt, wraca linia przerywana.
      Kierunek-lusterko-kiera...
      Dwóch z czterech nagle też nabrało ochoty, choć 150 metrów dalej było przejście (czyli według takiej ofiary drogowej "ni chuja, żeby wyprzedzać coś jadące w porywach 25km/h").
      Ja się zmieściłem długo przed przejściem (po strąbieniu niepatrzących w lusterka).
      Za mną kawałek przed przejściem skończył manewr jeszcze gość, który jechał bezpośrednio za mną.
      Na przejściu wyprzedził jeszcze jeden z tych "czających się".
      Na czołówkę z jadącym z przeciwka próbował chwilę potem wyskoczyć (na przejściu!) jeden z tych strąbionych.

      Zajrzałem gdzie miałem zajrzeć, wracam tą samą trasą 10 minut później.
      Znów ten sam kombajn (widać daleko jechał)... a pierwszy, ledwie metr za nim, ten od nieudanej "czołówki".

      Ale drogówka dostała właśnie kolejne BMW do ścigania groźnych "przekraczaczy prędkości".
      Nic o miernotach drogowych ciągnących się 5 czy 6 kilometrów za kombajnem, bo nie potrafią go bezpiecznie wyprzedzić...

      --
      Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
        • qqbek Re: Loty na Ksiezyc a grajdolek nad Wisla 19.07.19, 23:55
          Winna jest skrajna dupowatość.
          Brak systemu szkolenia.
          Brak jakichkolwiek zagrożeń dla takiego "stylu" jazdy ze strony "Waadzy".

          Prawo jazdy jest dożywotnie "zdobytym" kwitem, połączeniem licencji na zabijanie z kuponem na odmóżdżenie. Ja ostatnio jeżdżę coraz mniej, ale jak widzę, co się na drogach odpierdala, to mi ręce opadają.

          --
          Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
          • yasiaq Re: Loty na Ksiezyc a grajdolek nad Wisla 20.07.19, 00:08
            mózgi typu kublik andrzej pisały,że to angliki zatamują ruch ale widać ,że i bez anglików nie da się wyprzedzać. Na pocieszenie napisze Ci,że np na 99% długości trasy Kraków Nowy Sącz jest ciągła linia..podobno z powodu odbywających się tam jeszcze niedawno wyścigów busów w celu złapania pasażerów z przystanków generalnie Lublin nie Lublin efekt taki sam
          • samspade Re: Loty na Ksiezyc a grajdolek nad Wisla 20.07.19, 15:45
            qqbek napisał:

            > Winna jest skrajna dupowatość.
            > Brak systemu szkolenia.
            > Brak jakichkolwiek zagrożeń dla takiego "stylu" jazdy ze strony "Waadzy".
            >
            > Prawo jazdy jest dożywotnie "zdobytym" kwitem, połączeniem licencji na zabijani
            > e z kuponem na odmóżdżenie. Ja ostatnio jeżdżę coraz mniej, ale jak widzę, co s
            > ię na drogach odpierdala, to mi ręce opadają.

            Mam nadzieję że nie zmieniasz się w edka czy emesa.
            • qqbek Re: Loty na Ksiezyc a grajdolek nad Wisla 20.07.19, 16:00
              samspade napisał:

              > Mam nadzieję że nie zmieniasz się w edka czy emesa.

              Nie, ale sam przyznaj, że jak ktoś jedzie 5 kilometrów za kombajnem (ewenement na skalę dróg lokalnych - z przepisowo złożonym zespołem żniwnym jechał!) i go nie potrafi wyprzedzić, a jak już próbował, to na przejściu dla pieszych i ładując się przy tym na czołówkę, to powinien przerzucić się na filatelistykę, albo brydż sportowy i uznać, że jazda samochodem zupełnie mu nie wychodzi.


              --
              Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
                • trypel Re: Loty na Ksiezyc a grajdolek nad Wisla 20.07.19, 18:36
                  A nie jest ważna?
                  Mając więcej mocy wyprzedza się łatwiej
                  Co nie znaczy ze nie wyprzedzało się maluchem

                  --
                  Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
                    • tbernard Re: Loty na Ksiezyc a grajdolek nad Wisla 21.07.19, 08:40
                      Ale za kombajnem to i tak chyba na dwójce jechał, to gdyby wdepnął, to niezależnie jaką ma moc, to po 3 sekundach zapomina,że miał coś do wyprzedzania. Ale jeśli on się kombajnowi do dupy przyczepił aby bronić pozycji, żeby czasem ktoś na raty go nie wyprzedził, to gówno widział.
                      Z kategorii bezmyślnych, to ja miałem następującą przygodę. Jedzie przede mną jakiś żeński rodzaj i snuje się niemiłosiernie nic nie mając przed sobą, czyli z własnej inicjatywy. Dodatkowo raz jest bliżej środka raz prawej krawędzi. Ale ponieważ był to obszar zabudowany (czyli co jakiś czas zebry) to czaję się z wyprzedzaniem podejrzewając, że ona będzie skręcać i za chwilę będzie można jechać już normalnie. Ale ona migacza nie miała włączonego i jakiś czas tak snułem się za nią i ogon za mną. Po jakimś czasie jeszcze zwolniła i do prawej krawędzi się zbliżyła i wydawało się, że będzie na placyk parkingowy po prawej zjeżdżać. A tu figa, migacz lewy i ona w posesję. Tylko ja byłem w stanie ów migacz zobaczyć, ci za mną nie mieli szans. Na szczęście wszyscy za mną i ja też byliśmy takimi ciapami, co wyprzedzać się boją. Gdybym postanowił wyprzedzić, gdy jeszcze bardziej zwolniła zbliżając się do prawej krawędzi jezdni tuż przed lewym migaczem, to prawdopodobnie zaliczył bym wypadek.
                • qqbek Re: Loty na Ksiezyc a grajdolek nad Wisla 20.07.19, 21:01
                  samspade napisał:

                  > Przeczytaj czasem co na tym forum piszą o wyprzedzaniu. Jak to moc jest ważna i
                  > tp. Że samochodem z 9 sekund do setki trudno się wyprzeda.

                  Z Klemensem nie będę tu dyskutował.
                  Nie ma po co.
                  Ja wyprzedziłem na mniej niż 150 metrach 4+kombajn.
                  Samochodem, który ma ponad 11s do setki.

                  > Na kursie nie nauczą wyprzedzania. Nie ma na to szans
                  I w tym jednym się zgodzę.
                  Ale dlaczego teraz nie uczą, skoro mnie uczyli?
                  Ja miałem 20 godzin jazd i mnie uczyli, a teraz przy 30 godzinach "nie da się"?

                  --
                  Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
      • galtomone Re: Loty na Ksiezyc a grajdolek nad Wisla 20.07.19, 09:23
        qqbek napisał:

        > Nic o miernotach drogowych ciągnących się 5 czy 6 kilometrów za kombajnem, bo n
        > ie potrafią go bezpiecznie wyprzedzić...

        Czepiasz sie. Za to na pewno znali wymiary tablicy rejestracyjne, co - skoro jeste na egzaminie - jest wiedza niezbedna do dobrej jazdy kazdemu kierowcy.

        --
        Pozdrawiam,
        galtom

        "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
          • qqbek Re: Loty na Ksiezyc a grajdolek nad Wisla 20.07.19, 16:04
            Tak, jest.
            W którymś z tych "nowych" zestawów było też to o minimalną długość drążka dźwigni zmiany biegów (10,2 cm - jak nie wiesz, to nie masz prawa zostać kierowcą).
            W tym zestawie z "tablicą" było też pytanie o wymiary naklejki kontrolnej na przednią szybę.
            Serio

            --
            Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
            • bwv1080 Re: Loty na Ksiezyc a grajdolek nad Wisla 20.07.19, 16:44
              qqbek napisał:
              > Tak, jest.

              Obecnie AFIK już nie.

              > W którymś z tych "nowych" zestawów było też to o minimalną długość drążka dźwig
              > ni zmiany biegów (10,2 cm - jak nie wiesz, to nie masz prawa zostać kierowcą).

              Nie martwmy się, ponieważ takich pytań już w oficjalnych testach nie znajdziemy. To, że w ogóle się pojawiły jest pokłosiem utajnienia bazy pytań egzaminacyjnych w 2012 roku. Wtedy wiele firm, które miały mocną pozycję na rynku oraz nowe próbujące swoich sił, wydawały tysiące autorskich, przykładowych pytań, niekontrolowanych przez nikogo oraz w niektórych przypadkach o wątpliwej jakości merytorycznej i z rażącymi błędami. Co niektóre niestety trafiły później do oficjalnych testów na prawo jazdy.

              www.szkoleniekierowcow.pl/pl/n/22
                • samspade Re: Loty na Ksiezyc a grajdolek nad Wisla 20.07.19, 19:59
                  Ale to ten sam system który cię szkolił. Oraz mam duże wątpliwości czy zrzucanie winy na system szkolenia jest zgodne z prawdą. Nie uczą tak szybkiej agresywnej jazdy. To nie wina systemu szkolenia że w przepisach brak odstępu czy pierwszeństwa dla pieszych. Winą systemy szkolenia nie są również niektóre rozwiązania drogowe.
                  • qqbek Re: Loty na Ksiezyc a grajdolek nad Wisla 20.07.19, 20:58
                    Ale nie uczą też jazdy zamiejskiej.
                    Ja maluchem Stara wyprzedzałem na krajówce na kursie... a zaraz potem Liaza z przyczepą!
                    Większość szkół u mnie na wsi "odbębnia" jazdę zamiejską jeżdżąc w kółko po wielopasmowych odcinkach o podwyższonej prędkości dopuszczalnej (bo, choć to absurdalne, przepisy dotyczące szkolenia na to pozwalają).

                    Nie uczą wyprzedzania na drogach jednojezdniowych tam, gdzie jest po jednym pasie ruchu w każdym kierunku tylko!

                    Nie uczą nawet takich podstaw, jak zachowanie wobec pojazdów uprzywilejowanych i komunikacji miejskiej.

                    Wymogi dla prowadzących zajęcia są żałośnie niskie, a poziom "drobnicy" wśród szkół, konkurującej głównie ceną, beznadziejny.

                    Mój dobry kolega ma szkołę nauki jazdy.
                    Taką, w której męczy kursantów, aż uzna, że potrafią.
                    Taką, w której wałkuje wszystko do skutku.
                    Taką, w której przynajmniej godzinę-dwie jeżdżą poza miastem po krajówce/ruchliwej wojewódzkiej i jeszcze przynajmniej pół godziny do godziny po ekspresówce, z maksymalną dozwoloną tam.

                    Ile kosztuje u nich kurs? 1800 (+badania).
                    Niżej się po prostu nie da.
                    Konkurencja, ze zniżkami dla studentów, schodzi do 1450 (już z badaniami).

                    Myślisz, że mają tłumy?
                    Niekoniecznie.
                    Choć od lat w rankingu WORD mają miejsce w pierwszej trójce pod względem "najwyższej zdawalności".

                    --
                    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
                    • samspade Re: Loty na Ksiezyc a grajdolek nad Wisla 20.07.19, 23:29
                      Nie uczą, nie uczyli. I nie będą uczyć. Mówię ogólnie. Można powiedzieć że jesteśmy rówieśnikami. Prawko robiliśmy w podobnych czasach. Plac manewrowy z wszystkimi manewrami. Wuj wie ile czasu spędzone na placu i gdy tyczka minie słupek 2 obroty w prawo. Pierwszy raz po S ce jechałem kilka lat po zdaniu pj. Po A pierwszy raz jechałem za granicą. Na kursie nie wyjechałem poza oz. A i tak miałem szczęście co do instruktorów i szkoły jazdy.
                      • yasiaq Re: Loty na Ksiezyc a grajdolek nad Wisla 20.07.19, 23:43
                        Ja tam miałem lata temu na kursie 12 h jazdy maluchem w którym się zacinał pedał gazu (podpisałem 18cie) kurs trwał równe 2 tygodnie, teoria z książki egzamin był łatwy zdałem z tzw uderzenia. Współczesnie przydałaby się jazda na torze poślizgowym ale jeśli większość kursantów jednak nie rozjeżdża egzaminatora to może i tak nie jest tak strasznie źle
                        • galtomone Re: Loty na Ksiezyc a grajdolek nad Wisla 21.07.19, 13:26
                          U mnie bylo 20h, kurs w 1992

                          --
                          Pozdrawiam,
                          galtom

                          "When agriculture and industry came along people could increasingly rely on the skills of others for survival, and new "niches for imbeciles" were opened up. You could survive and pass your unremarkable genes to next generation [...]"
                      • qqbek Re: Loty na Ksiezyc a grajdolek nad Wisla 21.07.19, 00:02
                        Kurs robiłem w 1995.
                        Jeszcze w starych złotych się wtedy liczyło (choć właśnie weszły nowe).

                        Miałem fajnego instruktora "starej daty", który odszedł z PZMOT i postanowił sobie dorobić przed emeryturą prowadząc własną szkołę nauki jazdy.
                        Żadnych jazd "w dublecie" z drugim kursantem, jak godzina miała 1:15 to nadal wpisywał jedną, dużo mówił, a ja uważnie słuchałem.
                        Maluch miał jeszcze dźwigienki cięgien rozrusznika i ssania na tunelu, za to miał obrotomierz.

                        Za to na egzaminie w WORD wszystkie maluchy były właśnie popsute lub wykorzystywane i musiałem zdawać "miasto" UNO. Takie to czasy były (tj. dostałem do wyboru malucha, gdzie "nie wchodzi czwórka", Poldasa i Uno).

                        --
                        Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
                  • galtomone Re: Loty na Ksiezyc a grajdolek nad Wisla 21.07.19, 13:20
                    samspade napisał:

                    > Ale to ten sam system który cię szkolił.


                    Nie do konca, bo mnie szkolil system z konca lat 80tych. Poza tym ja nie jestem dodowem na to, ze dziala. Trupy na drogach sa za to dowodem na to, ze nie dziala.

                    > To nie wina systemu szkolenia że w przepisach

                    To wina tego systemu i calego... ktory uczy Polakow podejscia do prawa, panstwa, przpisow, obowiazkow i tego jak ze soba wspolzyc i wspolpracowac.
                    Miedzy innymi dlatego nie godze sie na to co mowi Polakom PiS.

                    Owszem, nie jestr wszedzie dobrze, czasem jest zle... ale czym innym jest poprawianie i staranie sie zeby bylo lepiej a czym innym to co sie dzieje.

                    Jak sie wmawia ludzim, z pansto jest zle, to co... po przejejeciu instytucji nagle stana sie dobre a my zaczniemy je szanowac?

                    A to co sie dzieje na drogach i tak traktujemy przepisy to tylko jedno z odbic calosci.

                    --
                    Pozdrawiam,
                    galtom

                    "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się