Dodaj do ulubionych

Jeśli nie turbobenzyna to co?

01.08.19, 13:02
Nawiązując do drugiego podobnego watku - problem w tym że dynamicznych i oszczednych silników wolnossacych jest mało. Może mazda z 2.0 120 i 1.5 115, może toyota 1,5 111. A tak to np.kia czy hyundai 1.6 132 do tucsona czy sportage czy 1.4 100 do ceed czy i30, fiat 1.4 95 czy 1.6 110, opel 1.6 115. To są często słabe mało elastyczne i paliwozerne, przynajmniej część z nich, silniki. A porównajmy też z kolei ceny. Mazda cx3 z 2.0 120 ok. 80 a przy podobnym a nawet ciut lepszym wyposażeniu stonic 1.0 120 ze 72.
Obserwuj wątek
Edytor zaawansowany
    • 1realista Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 01.08.19, 13:57
      Nie są paliwożerne tylko palą tyle ile powinny np benzyna 1,6 pali te 6-9 litrów a w mieście 8-12 litrów i są to normalne wartości dla kompakta i analogicznie 1,4 dla segmentu b czy diesle w obu klasach. Kastalogowe te auta paliły 3-5 litrów ale procedury wlpt zweryfikowały te wartości do rzeczywistych.
      Z cenami to... np handlarzy używek pojebało z cenami - ceny nowszych aut używanych są zawyżone o jakieś 10-15 tys zł w stosunku do rzeczywistej wartości - auta bez gwarancji i nieznanym przebiegiem i eksploatacją. Ceny używek są jak z niemieckiego rynku ale ceny aut nowych są o te 20-30% niższe niż na rynku niemieckim. Nieco tańsze są auta po wynajmach ale każde jest zmasakrowane blacharsko - ph jak mieli własne auta i dostawali kasę na paliwo to dbali o auta ale jak mają służbówki to je dewastują. Efekt jest taki że jak chce się kupić 2-4 letnie auto z przebiegiem do 50-80 tys. to lepiej iść do salonu i kupić nową dacie lub suzuki lub coś z segmentu b i negocjować. Odrobinę drożej niż używka ale masz fabrycznie nowe auto z 2-3-5 letnią gwarancją. Dacia mocno urośnie w ciągu tego roku i najbliższych 2 lat i zostanie liderem rynku. Nowe clio zdominuje segment b. Bo np skoda tak przegięła z cenami, że za chwilę będą dawać upusty jak te legendarne upusty citroena. Tak na marginesie liderem rynku jest toyota corolla/auris a nie octawia czy fabia. Do końca roku duster chyba przebije fabię sprzedażą.
      • qqbek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 01.08.19, 15:13
        Bełkot.
        A sprzedaż Corolli to pochodna zjawiska CCC - cena czyni cuda. Skończy się stary model to wrócą na swoje naste miejsce w rankingu sprzedaży.

        --
        Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
        • 1realista Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 01.08.19, 15:31
          qqbek napisał:

          > Bełkot.

          Qbek przestań obniżać poziom. Chcesz dołączyć do tej bandy od wyzwisk?

          > A sprzedaż Corolli to pochodna zjawiska CCC - cena czyni cuda. Skończy się star
          > y model to wrócą na swoje naste miejsce w rankingu sprzedaży.

          Nie wrócą. Utrzymają niskie ceny. Podobnie jak dacia eksploduje sprzedażą dzięki dobrym cenom.
      • trypel Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 01.08.19, 15:26
        1realista napisał:

        > np handlarzy używek pojebało z cenami - ceny nowszych aut używan
        > ych są zawyżone o jakieś 10-15 tys zł w stosunku do rzeczywistej wartości

        a co to jest rzeczywista wartość? czasem nie to co rynek jest gotowy zaplacić za towar?

        --
        Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
        • 1realista Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 01.08.19, 15:41
          Tylko rynek nie płaci tych "rynkowych" cen. Szkoda natomiast tych paru naiwnych którzy wierzą, że kupując stare auto w wysokiej cenie ale niższej niż nówka dostają dobry produkt. A dostają bubla po gwarancji z przepłaconą ceną. Tu by się przydał prawny system ze stanów gdzie sprzedawcy boją się oszukiwać klientów bo grożą im poważne konsekwencje prawne.

          A ceny aut nowych są podyktowane systemami wynajmu i leasingu aut a nie rzeczywista wartością rynkową. Tu państwo powinno zadziałać i ograniczyć rynek by obniżyć ceny.
          • trypel Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 01.08.19, 16:32
            czyli ci handlarze nie sprzedają tylko dokladają do interesu?
            to szybko padnną

            --
            Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
            • 1realista Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 01.08.19, 19:52
              Nie padną. Bo zwykłych ludzi nie stać na nowe auta więc za większą kasę kupują wyeksploatowane auta. Handlarze mają większe zyski. Producenci mają większe zyski. Tylko przeciętnego użytkownika nie stać na nowsze auto. W efekcie końcowym mamy niższy poziom bezpieczeństwa, większe zatrucie środowiska i nieproporcjonalnie duże wydatki na transport. Porównaj wydatki na nowe auta u nas i w dużych krajach UE. Jesteśmy w ogonie zakupów nowych aut.
                • 1realista Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 01.08.19, 21:38
                  Nie są mądrzy tylko wykorzystują chwilową przewagę/ zachwianie na rynku. Zawsze kończy się to zmniejszeniem rynku potencjalnego nabywcy. i w konsekwencji upadłość.
                  W tym przypadku ludzie przerzuca się na nowe najtańsze auta. I nie wrócą na rynek kilkuletnich używek.
                  • trypel Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 01.08.19, 21:57
                    Czyli chwilowo zarabiają więcej. Jakby sprzedawali poniżej ceny jaka rynek oferuje to byliby idiotami

                    --
                    Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
                    • 1realista Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 01.08.19, 22:17
                      Nie.
                      Np w tym roku mamy drogie nietaniejące ziemniaki. Ciekawe ile osób zamieni je na np kasze lub ryż. i ile z nich potem wróci do ziemniaków. Statystyka jest nieubłagana dopiero podobny kryzys na rynku kasz czy ryżu może odwrócić sytuację.
                      Pytanie ile z tych aut będą w stanie sprzedać w zawyżonych cenach. Bo ich sprzedaż za 2 lata będzie stratą w stosunku do cen za które je niedawno kupili.
                      • kanna13 Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 02.08.19, 09:37
                        Samochód to nie inwestycja więc sprzedadzą za tyle na ile rynek je wtedy wyceni ale zawsze to będzie strata.
                        Z drugiej strony kto kupuje nowy samochód patrząc na to za ile go za 5 lat sprzeda. Można jakoś tam kalkulować ale nie jest to najważniejsze kryterium zakupu.
                          • kanna13 Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 02.08.19, 14:11
                            Ja też jestem w tych 35 procentach.
                            No bo do najbliższego przystanku mam ze 150 metrów, autobusy jeżdżą co 10-15 minut w szczycie. Potem musiałbym iść ze 400 metrów do roboty.
                            A samochodem jadę 12-13 minut, autobusem z dojściem trwało by to ponad pół godziny. Do tego co zrobić jak pada? czy jest zimno? Do tego nie zawsze w autobusie miejsce siedzące jest.
                                  • kanna13 Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 02.08.19, 22:34
                                    W sumie to nie wiem o co Ci chodzi.
                                    Marzą Ci się jakieś odgórne regulacje co do ceny i dopłaty do zakupu nowych samochodów?
                                    Piszesz o przepłaconej cenie. Napisałem już wcześniej ale powtórzę:
                                    "Jakby te ceny były zawyżone to by te 2-4 latki stały miesiącami u handlarza i w końcu rynek by wymusił spadek cen"
                                    Tak działa prawo popytu i podaży.
                                    Problemem nie jest cena zakupu tylko kultura eksploatacji i podcieranie d..y szkłem przy kolejnych przeglądach czy naprawach. Samochód wieloletni może być w doskonałym stanie technicznym.
                                    • 1realista Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 02.08.19, 23:14
                                      Nie mamy systemu wspomagania wymiany starych aut na nowe dla osób prywatnych. Nie ma znośnych kredytów dla zwykłych ludzi a jednocześnie istniał/ istniej system wspomagania wymiany luksusowych aut. A my nie jesteśmy producentem luksusowych aut czyli wywalamy pieniądze kosztem zwykłych obywateli których nie stać na nowe najtańsze auta jeżdżą trupami na które ciągle wydają pieniądze by je łatać. Skutek - często trzeba zamykać obieg wentylacji w aucie co mnie wkurza.
                                      Prawo popytu i podaży ta taka teoria utrwalająca nierównowagi rynkowe i blokująca zamierzone mechanizmy korygujące.
                                      Ponieważ za moment będę robił ( jak się dogadam co do warunków pracy) prawdopodobnie ok 20 tys rocznie tylko na dojazdach do pracy to popatrzyłem cobie na jakieś kilkuletnie tanie autko z oszczędnym silnikiem. np takie clio w dieslu lub benzynie. Ok 3 lata przebieg 50-70tys czyli ok z filtrem ale będą 2 przeloty po 35 km praktycznie dwupasmówką czyli bez problemów ale... współczesny diesel poflotowy ma serwis olejowy wykonywany po ok roku i 30 tys.km przebiegu. To mnie zmroziło bo taki dystans olejowy to można serwisować ewentualnie wolnossącą niewysiloną benzynę bo jeszcze to da radę i nie umrze za szybko . Ale nie zaturbiony diesel z euro 6. Pozornie auto malina z pewnym przebiegiem i serwisem a tu taki zonk. I taką kulturę eksploatacji mamy w autach flotowych serwisowanych zgodnie z zaleceniami producenta. To samo też jest z 0,9 tce. A pierwotne założenia: kupujesz auto za te 32-35 tys. i tłuczesz 2-3 lata i 50-70 tys przebiegu i kolejna (prawie) nówka - taka optymalizacja cenowo serwisowa.To już wolę obserwisować i pooponować ( zimówki zdechną podczas najbliższej zimy) moją 10 letnią megankę ze 150tys. przelotu i potłuc się tym do jej zgonu technicznego za powiedzmy 5,6 lat. Albo kupić nowe baleno ;-) lub sandero 1,0 75 KM do ekonomicznego toczenia się w ciągu ciężarówek... Bo przecież nie kupię 2-3 letniej fiesty, polo bez gwarancji i z 50-80tys. przebiegu etc za cenę nowej sandero czy prawie cenę nowego baleno. A nowe segmentu b za 55tys zł to 10-15 tys, więcej za to samo które wolę wydać na np kompa, aparat czy doszkalanie czy wyprawę do Hiszpanii ;-).
                        • misiaczek1281 Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 03.08.19, 17:52
                          kanna13 napisał:

                          > Samochód to nie inwestycja więc sprzedadzą za tyle na ile rynek je wtedy wyceni
                          > ale zawsze to będzie strata.
                          > Z drugiej strony kto kupuje nowy samochód patrząc na to za ile go za 5 lat sprz
                          > eda.

                          Ja i setki tysięcy ludzi w Polsce. Mając do wyboru nowe za 80 000 i 6 letnie za 30 obydwa w idealnym stanie wybieram 6 latka...Ten i ten pojeździ długie lata a różnica w cenie ogromna.
                          Nawet Quba trochę bogatszy ode mnie który mnie tak krytykuje za stare Polo sam jeździ używanymi (BMW a teraz Golf). Więc ludzie myślą ekonomią
                          • dodekanezowiec Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 03.08.19, 19:26
                            Ale na nowym stracisz 50 przez te 6 lat, na używanym no 20. Ale na naprawy i wymiany trochę pójdzie. Poza tym kwestia niezawodności, gwarancji itp. Dodatkowo ten 6letni często nie ma tego co ma nowy. Wreszcie- opel mokka kosztuje nowy 80. Znajdź proszę Cię mokke z 2013 za 30. W idealnym stanie minimum 42-44.
                          • jeepwdyzlu Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 03.08.19, 22:55
                            Mając do wyboru nowe za 80 000 i 6 letnie za 30 obydwa w idealnym stanie wybieram 6 latka..
                            ---
                            6 latek w stanie idealnym...
                            No tak.
                            Sam tak piszę jak sprzedaję swoje auta.
                            Nie sądziłem jednak, że na tym forum.ktoś.w to wierzy 😀😀😀

                            --
                            YCDSOYA
                            • misiaczek1281 Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 04.08.19, 21:22
                              jeepwdyzlu napisał:

                              > Mając do wyboru nowe za 80 000 i 6 letnie za 30 obydwa w idealnym stanie wybier
                              > am 6 latka..
                              > ---
                              > 6 latek w stanie idealnym...
                              > No tak.
                              > Sam tak piszę jak sprzedaję swoje auta.
                              > Nie sądziłem jednak, że na tym forum.ktoś.w to wierzy 😀😀😀
                              >
                              to trzeba dbać o samochód którym się jeździ :)
                            • klemens1 Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 05.08.19, 12:26
                              jeepwdyzlu napisał:

                              > 6 latek w stanie idealnym...
                              > No tak.
                              > Sam tak piszę jak sprzedaję swoje auta.
                              > Nie sądziłem jednak, że na tym forum.ktoś.w to wierzy 😀😀😀

                              Czyli jesteś kłamczuchem-skurwielem.
                              W sumie żadna nowość.


                              --
                              www.sprawdzpodatki.pl
        • 1realista Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 01.08.19, 21:52
          Nie wymusi bo nie mamy na rynku nowych aut. Rynek nowych aut to zaledwie 10-20% rocznego ruchu. Służbówki prawie każda mają szkody blacharskie. Zostaje garstka która ląduje po znajomych. Jak masz 2-3 tysiące pensji i 8-15 km do pracy to co kupisz? Nowe czy prawie nowe tańsze o 10 tys. od katalogowych cen z salonu? Czy starego zajechanego trupa? Gdybyśmy mieli obrót rzędu 1,5mln nowych to byłoby w czym wybierać. Masz do wyboru zajechane/poobijane auta poflotowe, prawie nówki od dealera ( tu ludzie kupują bo mają jeszcze gwarancję) i rozwijający się rynek tanich nowych aut - kiedyś fabia, fiaty, teraz dacie - ten rynek rośnie bo po kolejnej wtopie z używką w końcu ludzie biorą drogi kredyt by mieć coś co w końcu nie powinno sprawiać kłopotów. Tylko producenci aut sprowadzili jakość aut do rynku agd. Albo rynek tanich zajechanych trupów które stwarzają zagrożenie na drogach i zanieczyszczenie np powietrza. Popatrz na każdy nowy parking - po pół roku masz pełno plam od wycieków spod aut. Połowa aut ma problem z układem hamulcowym i kierowniczym a to zwiększa zagrożenie na drogach - w razie zderzenia przedwcześnie tracisz część majątku w postaci uszkodzonego auta lub zdrowie/życie. To są przeliczalne wartości.
          • gzesiolek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 02.08.19, 09:24
            Czyli sam potwierdzasz, że rynek kształtowany jest tutaj przez wysoki popyt, a zbyt niską podaż dobrych aut używanych...
            Wg mnie rynek się normuje... tzn. chcesz nowe auto kupujesz nowe...
            Później są dema, aukcje komornicze, przerwane leasingi - auta do 3lat, ale ledwo 10-20% tańsze niż jesteś w stanie wyrwać przy rabatach nowe...
            Chcesz po firmie ze znaną, ale różną historią, serwisowane z wysokim przebiegiem ale młode rocznikowo (zwykle 3-4lata) - bierzesz takie za 60--70% ceny nowego...
            No a później jest dopiero duża podaż aut 6-10letnich po pierwszym właścicielu (lub drugim jeśli ktoś kupił młode roczniki z punktów powyżej), a że u nas ceni się auta zadbane z niskimi przebiegami od pierwszego właściciela to i cena jest często ok 50% nowego...
            Handlarze widząc wyższy popyt cenami dostosowali się do powyższych... Zwłaszcza, że świadomość ludzi, że "nie ma okazji" wzrosła to i handlarze musieli przejść z modelu CCC (cena czyni cuda), na model PPPP - Porządnie Podpicowane, Przekręcone i Przepłacone... Masz racje, że należy ścigać handlarzy nieuczciwych, oferujących złom za cenę zadbanego egzemplarza, ale wbrew temu co twierdzisz, nie sądzę, że wpłynie to na spadek cen używek... Raczej wzrost... Jedynie przerzucenie się ludzi na tańsze nowe (zwłaszcza, że powoli ludzie zwłaszcza w miastach doceniają auta zwinne, małopalące i już nie muszą mieć poczucia "prestiżu" kupując Audice składaną z konstrukcją przystanku w cenie nowego auta klasy B...) i zmiana stosunku podaż-popyt może zmieni nieco stosunek cen...
            Ale wg mnie wzrost cen i utrzymania prywatnego pojazdu jest nieunikniona, tak nam regulują rynek, o to walczą ekolodzy, tak zmienia się styl życia (homeworking) itd itp.
            • 1realista Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 02.08.19, 13:57
              Nie.
              Rynek kształtowany jest tym że przeciętnego polskiego pracownika nie stać na nowe auto.
              Auto segmentu b z klimą to koszt 50000 zł. Jeśli jesteś w stanie odłożyć 700 zł na ratę na auto ( czyli 1000zł brutto pensji) to kupisz auto na kredyt po 50000/700*1,33 (rzeczywisty koszt kredytu) czyli po 8 latach. To kształtuje (zawyża) ceny rynkowe aut używanych . Mamy 23 % vat ( zamiast 20%), realne oprocentowanie kredytów 20% ( zamiast 5%), niskie pensje - mediana to jakieś 3200zł brutto czyli 2300 netto - co po odjęciu 700zł i 400zł na paliwo i utrzymanie daje 1200zł które zostaje na życie. Rozwiązaniem jest drugi etat lub czasowe emigracje wspomagające domowy budżet i to te realia finansowe decydują o cenie aut na rynku używek.A jak kupujesz auto za 15 tys to zamiast 700zł utrzymanie auta kosztuje jakieś 350zł tylko... się nie opłaca finansować zajeżdżonego (150tys km +) powypadkowego trupa(10lat+) i mamy to co mamy. Bardzo w Polsce braku systemu wsparcia zakupu nowych tanich aut ( powiedzmy w cenie 30-60 tys.zł) dla osób prywatnych polegającym na 0% vat jak zezłomujesz stare auto i kredytu samochodowego w państwowym banku 0%.( realnie ponosisz koszt inflacji). Jest za to system wsparcia zakupu luksusowych aut dla bogatych ( 20tys. aut razy 100tys. ubytku podatkowego) w wysokości skromnie licząc 2 mld zł rocznie. Realnie ludzi- pracowników w Polsce nie stać na nowe auta dlatego ich roczna sprzedaż to zaledwie 100-150tys. przy rocznym rynku 1,5mln aut. Kraje naszej wielkości mają taki rynek aut nowych a nie łączny obrót. Realnie prywatny rynek nowych aut to budżetówka, emeryci, rolnicy i mieszkańcy największych miast gdzie jest nieco lepiej płatnych stanowisk. Hmmm np u mnie w bloku na 125 mieszkań w ciągu ostatniej dekady zostało kupione 1 nowe auto i jest to fiat panda z wyprzedaży. Używki są wymieniane co jakieś 6-8-10 lat i jest to złomowanie starych aut i wymiana na "nowe" auto 4-6-8 letnie.
              Homeworking to praca dla wybranych mieszkańców dużych miast ( usługi it i część freelancerki). Ludzie muszą dojechać do fabryk (agencje pracy czasowych wożą osinobusami ludzi z okolicznych miejscowości) , do sklepów, do usług etc. Konieczność transportowa przy olewaniu tematu przez polityków powoduje że jesteśmy złomowiskiem samochodowym.
              • jeepwdyzlu Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 02.08.19, 15:36
                niskie pensje - mediana to jakieś 3200zł brutto czyli 2300 netto
                ---
                W dużych miastach jest inaczej. Kolega ma 30 osobową firmę budowlaną. Nikt.nir ma.mniej niż 5 na rękę.
                W moim kręgu znajomych nikt nie ma mniej niż 15 (ale ok, mamy 50+) a to głównie wolne zawody. Ktoś kupuje domy, lata za granicę, wysyła dzieci na studia...

                w Polsce nie stać na nowe auta dlatego ich roczna sprzedaż to zaledwie 100-150tys.
                ---
                Nie.
                500 tys
                I nie pisz że firmy bo ja kupiłem na firmę ale gdybym nie miał takiej podatkowej możliwości to i tak bym kupił.


                --
                YCDSOYA
                • 1realista Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 02.08.19, 18:38
                  To 5 tys. na rękę jest tak samo prawdziwe jak 9 tys dla tirowców. Jak wejdziesz w szczegóły to już nie jest tak różowo. Sprawdziłem oferty na olx - 3 do 7 tys. u mnie ale rzeczywistość to bardziej 4-5 tys. brutto za ponad 1,5 etatu przy czym 3,5 tys. brutto na początek. Dupy nie urywa. W budowlance od 3 dekad syf był, jest i będzie. I dlatego nie ma chętnych do pracy na budowach. Nawet ja budowlaniec jak szukam pracy to już nie w budowlance. Praca na czarno, złe warunki pracy, niekompetentni menadżerowie, właściciele pogardzający ludźmi, ogólnie nerwówka. A właściciele ci których znam realny dochód/wzrost wartości firmy to 1 mln rocznie.

                  No ale nie kupiłeś prywatnie wiec jesteś liczony w puli firmowej. Pytanie czy kupiłbyś to auto i czy częstotliwość wymiany auta byłaby taka sama. Nawet licząc te 0,5 mln to tak mamy za niską sprzedaż w stosunku do wielkości kraju - nasza bieda byłaby uzasadnieniem kupowania tańszych modeli ( cc/sc,tico/matiz, lanos etc jak w poprzednim piku sprzedaży), a nie braku kupna. Model czasowego wynajmu aut chwilowo podbija sprzedaż i proponowane ceny dla klienta indywidualnego ale już niedługo doprowadzi do zapaści branży motoryzacyjnej.
                    • 1realista Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 02.08.19, 20:06
                      Cena najmu czasowego auta jest wyższa niż koszt kredytowania takiego auta w przypadku klienta indywidualnego . Dodatkowo ponieważ producenci maja pewny kanał zbytu dla pośredników flotowych to podnoszą ceny dla klientów indywidualnych (dodając gadżetowe wyposażenie które kosztuje ale nikomu jest do niczego niepotrzebne ale uzasadnia istotne podniesienie ceny i marży dla producenta) co powoduje obniżenie sprzedaży bo pensje nie rosną w stopniu przewyższającym wzrost kosztów życia- ludzie zaczynają kalkulować czy stać ich na nowe auto. Efekt końcowy - nowe auta będą kupować tylko ludzie bogaci ( ich zawsze będzie stać) i firmy ( model ulg podatkowych i kosztowych). To u nas. Na zachodzie ludzie mogą wynajmować auta w rozsądnych ratach comiesiecznych. Ale po podsumowaniu takiego wieloletniego najmu nie masz auta, a wydałeś pieniądze. Młodzi zaczynają kłaść lachę na posiadanie samochodu, ci co muszą mieć jakikolwiek pojazd kupują najtańsze auto na rynku czyli dacię sandero - gigantyczne wzrosty sprzedaży, starsi posiadają ostanie auto w najmie czasowym - za chwilę oddadzą auta i zrezygnują z motoryzacji z powodu wieku. Dzisiaj firmy samochodowe są zadowolone bo mają sprzedaż, wskaźniki finansowe też poszły do góry bo comiesięczny najem dla firm to niewielki koszt więc kilkuprocentowa podwyżka umknie niepostrzeżenie. Jutro to: obniżenie bazy klientów ( starzy już nie, młodzi nie bo po co mieć dodatkowe duże wydatki), ci co mają auta przeliczą czy stać ich na auto czy lepiej zmienić pracę na bliższą i gorzej płatną ale bez wydatku na auta co w ostatecznym rachunku wyjdzie dla nich korzystniej, wkrótce drobny długotrwały kryzys a firmy mocno zetną wydatki na flotę samochodową. Efekt końcowy to spadek zapotrzebowania na nowe auta i zapotrzebowanie jeśli już to na tańsze modele które przyniosą niższe marże. Ten efekt powoli działa i zaczyna się rozpędzać. Czeka nas kryzys na rynku motoryzacyjnym w przyszłym roku.
                      • jeepwdyzlu Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 02.08.19, 23:25
                        ci co muszą mieć jakikolwiek pojazd kupują najtańsze auto na rynku czyli dacię sandero - gigantyczne wzrosty sprzedaży, starsi posiadają ostanie auto w najmie czasowym - za chwilę oddadzą auta i zrezygnują z motoryzacji z powodu wieku.
                        ---
                        Aha.
                        Młodzi kupują dacie a starzy poumierają...
                        Jasne. Wiele mi wyjaśniłeś. Dzięki.


                        --
                        YCDSOYA
                        • 1realista Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 02.08.19, 23:46
                          Nie zrozumiałeś.
                          Starzy 70lat + za chwilę zrezygnują z jeżdżenia autem często z pwodów zdrowotnych . Młodzi mają wyjebane na samochody bo im imponuje iphone a nie auto. Ci w średnim wieku mają spore wydatki i kalkulują - w efekcie kupują najtańsze z segmentu b czyli sandero - jest taki trenda nadwyzkę pakują w dzieci, w remonty w wakacje, w zdrowie, w hobby. Nie każdy jara się autem... dla wielu ( choćby dla mnie) auto ma w sobie tyle polotu co siatka na zakupy. Ja wiem, że u nas jest moda i rywalizacja kto bardziej wypasioną bryka podjedzie ale w wielu krajach dla ludzi ważniejsze są koszty posiadania tego auta i np łatwość parkowania( czyli gabaryty auta) a nie 400Km pod maską których i tak nie wykorzystasz bo tam policja pracuje normalnie. Sa kraje w których ludzie do transportu używają np małych samolotów czy łodzi więc auto naprawdę nie jest jakimś szpanem.
                          • jeepwdyzlu Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 03.08.19, 11:15
                            Sa kraje w których ludzie do transportu używają np małych samolotów czy łodzi więc auto naprawdę nie jest jakimś szpanem.
                            ---
                            Bez urazy ale Twoje diagnozy są niepoparte faktami. Sprzedaż aut w USA, Chinach i Europie w ogóle nie spada, w Niemczech dacii nie widuję wcale, młodzi mają raczej wyjebane na iphony.
                            Intuicyjnie też nie masz racji, trend współdzielenia aut moim zdaniem nie rośnie. W Polsce obserwuję działania pokolenia 22-30 - mam córki w tym wieku, oni raczej NIE kupują mieszkań. Auta mają wszyscy. Jeżdzą od 18 roku życia.
                            Więc nie, nie przekonałeś mnie. Wcale. Pozdro,
                            Jeep

                            --
                            YCDSOYA
    • gzesiolek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 01.08.19, 15:18
      No właśnie problem w tym, że normy wymuszają ucieczkę od silników wolnossących w strone doładowanych kosiarek i hybryd... Chyba jedynie Mazda się uparła, że pójdzie swoją drogą inni się poddają i przestają walczyć z wiatrakami...
      Dla mnie nie ma problemu, czy silnik uturbiony czy nie... Problem jest w tym, że praktycznie nie masz już wyboru...

      Aha i jeśli chodzi o dynamikę do spalania całkiem nieźle wypada 2.5 Mazdy... Dopiero przy jeździe mocno dynamicznej autostradami odstaje od mocnych TSI od VW (a te właśnie mają rewelacyjną dynamikę w stosunku do spalania 1.8/2.0 TSI). Poza odczuciem kopa doładowania przy ok 2-2,5k rpm 2.5 Mazdy jeździ się b. podobnie do Hondowskiego 1.5T
      • 1realista Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 01.08.19, 15:46
        Jest dokładnie odwrotnie. Zaczęto produkować nietrwałe buble z papierową oszczędnością w zużyciu paliwa. Obecne normy to zweryfikowały. Przyszłe są przegięciem nierealnych wartości wprowadzonych lobbingiem producentów aut po to wygenerować sprzedaż nowych aut. Pora przestać śmiecić i urzędowo wymusić trwałości i czas eksploatacji aut. A ph co robią po 120 tys. rocznie mogą przesiąść się na internet i telefon co będzie korzystne dla wszystkich.
        • gzesiolek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 01.08.19, 16:56
          Ale ja mówię o normach emisji, a nie normach mierzenia tejże... akurat cykl pomiarowy WLTP i wymuszenie przy homologacji to był dobry ruch ale spóźniony o 10lat...
          Jakby cykl WLTP był od początku producenci tak szybko nie wciskaliby mikrosilniczków, bo to na nich jest największa różnica między starym cyklem NEDC a nowym...
          Ale dalsze zaostrzanie norm emisji i kar dla producentów jest chore... No i właśnie w stare auta nie uderza tylko w brak wyboru nowych... Z rynku wtórnego możesz sobie kupić nawet V8 i poza akcyzą która ma w 4 literach emisje a patrzy tylko na pojemność nie masz praktycznie żadnej motywacji by przechodzić na turbopierdziołki hybrydowe... A właśnie powinno się motywować ludzi do zmiany aut na mniej szkodzące...
          I to patrząc tylko pod względem emisji... Bo ekologiczność ciągłej konsumpcji łaskawie przemilczę...
          Bo osobiście póki dobre i działa to używam...a zwłaszcza w IT wg mnie technologia stanęła w miejscu i spokojnie można używać sprzęt po 10lat...
          No i jakoś zawsze miałem auta które nie były papierowe... tzn. nic się w nich nie psuło... Civic po pełnoletności i ponad 300k km był jeszcze dawcą całej mechaniki do nowszych bud tej generacji (generacja VI z końca 1995), Lancer 2008 jeździ do dziś bezawaryjnie, 11lat 160k km, lać benzyne i jeździć... teściowie raz na 2lata zmieniają mu olej i filtry i pewnie dożyje pełnoletności u nich w rękach... Mazda 6 4lata 60k km i praktycznie jak nowa... i posłuży w rodzinie zapewne też do pełnoletności... ale coraz mniej takich pancernych, prostych konstrukcji na rynku...
          A co do PH z jednej strony się zgodzę... jednak nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z klientem i wie to każdy kto cokolwiek kiedykolwiek sprzedawał... chyba, że jego atutem była tylko cena...
          • 1realista Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 01.08.19, 19:58
            Tylko, że od normy euro 5 niewiele się zmieniają poziomy ilości. Faktycznie brak wltp był poważnym błędem. Podobnie jak kolejne wymogi co do emisji co2 bo spowodują nadmierne zawyżenie cen nowych aut co będzie skutkować tym ,że ludzie będą jeździli starymi gratami czyli efekt odwrotny do założeń.
        • qqbek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 02.08.19, 13:32
          Pierdolisz Waćpan.
          Z roku na rok spada ilość aut tak 3, 5 i 7-letnich, które nie przechodzą przeglądów TÜV. Statystyki usterkowości ADAC też sugerują coś wprost odwrotnego (tj. ciągłą poprawę jakości nowych aut).
          Zakładam, że z wyjątkiem kilku bardziej pechowych konstrukcji te małe benzyny z turbo będą tak samo trwałe, jak legendarne "wolne ssaki" 😂

          --
          Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
          • misiaczek1281 Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 02.08.19, 17:51
            qqbek napisał:

            > Pierdolisz Waćpan.
            > Z roku na rok spada ilość aut tak 3, 5 i 7-letnich, które nie przechodzą przegl
            > ądów TÜV. Statystyki usterkowości ADAC też sugerują coś wprost odwrotnego (tj.
            > ciągłą poprawę jakości nowych aut).
            > Zakładam, że z wyjątkiem kilku bardziej pechowych konstrukcji te małe benzyny z
            > turbo będą tak samo trwałe, jak legendarne "wolne ssaki" 😂
            >
            Rzygać mi się chce gdy czytam te bajki bleeeeeeeeeeeee
            Mały litrowy 3 cylindrowy pyrkacz z którego wyciągnęli 120 KM nie może równać się trwałością z wolnossącą benzyną o pojemności 1,4 lub 1,6, 4 cylindrach i mocy 80-100KM.
            Sąsiada zza wschodniej granicy przy wódce i cebuli oszukasz , kolegów z forum oszukasz ale praw fizyki nie oszukasz😂
          • gzesiolek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 03.08.19, 10:30
            To może dodaj do tego gdzie ląduje większość aut sprawiających jakiekolwiek kłopoty w wieku >5lat i przebiegach >200k km... Kupując nowe wybór doładowane czy nie to tylko kwestia preferencji(i możliwości wyboru)... Kupując używane większe ryzyko masz zawsze z bardziej skomplikowanymi silnikami niż z tymi mniej skomplikowanymi... Oczywiście są silniki wolnossace z wadami jak i doładowane b.solidne, ale statystycznie więcej silników wolnossacych przejeżdża >300k km bezawaryjnie niż doladowanych. No i jeszcze jedno, co przemilczales... w rankingach gdzie wydzielone są zespoły napędowe/silniki, tak jak ogólna awaryjność znacząco spadła tak w samej ocenie cząstkowej wprowadzanie silników doladowanych odbija się znacząco... Tak było w VW (choć tam się naszły TSI z 2.0 TDI PD), tak było w Fordzie gdy Durateci ustąpiły miejsca EB, tak było w PSA z doladowanym 1.6 po wprowadzeniu (choć tam już wolnossaka dawał popalic), tak jest teraz w Hondzie... gdzie z zerowej awaryjności zespołu napędowego zrobiła się może nieduża ale jak na Hondę zaskakująca(choć tu chyba był problem współpracy silnik skrzynia). Generalnie nie jest źle, ale nie jest też tak błogo...
        • gzesiolek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 01.08.19, 16:41
          Już wszedł... tzn. można zamawiać Skyactive-X do 3 i CX-30 tylko, że to na razie mały kroczek w przód... ot nieco lepsze spalanie i dynamik w stosunku do Skyactive-G kosztem większego skomplikowania...
          Ale nie powiem taką Mazdę 6 z 3.0 R6 Skyactive-X brałbym bez zastanowienia... Ale w UE pewnie jej nie będzie...
          • trypel Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 01.08.19, 20:45
            Stopień sprężania 16:1 nie ma nic wspólnego z tym co piszesz

            --
            Kobieto! Nigdy nie stawaj pomiędzy twoim mężczyzną, a jego kolegami. Pamiętaj, że on nie zastąpi swoich kolegów masturbacją. Ale ciebie tak.
            • nazimno Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 02.08.19, 09:57
              Sprawnosc silnika wysokopreznego albo OTTO zalezy (nieliniowo) od stopnia sprezania.

              Stopien sprezania im wyzszy, tym bardziej narzuca wymagania wytrzymalosciowe na konstrukcje silnika, ale tez na jakosc paliwa, uklad sterowania zaworow, systemy wtryskowe i t.d.

              Stad i dla silnikow OTTO i dla silnikow wysokopreznych ustalily sie technologicznie akceptowalne
              przedzialy wartosci stopnia sprezania dla silnikow seryjnie produkowanych.

              Konstrukcje Mazdy sa przykladem wykorzystania do realnego maksimum tych czynnikow.

              Przy okazji, krzywa sprawnosci termicznej:

              jalopnik.com/heres-what-compression-ratio-actually-means-and-why-it-1819723873



        • dodekanezowiec Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 01.08.19, 16:52
          Bo skoro piszecie że jest obliczona na na przykład 150 tys. km to daje 19 lat :) Turbo mniej pali od wolnossaka w warunkach miejskich czy z 80 km/h. Przydaje się przy wyprzedzaniu. Żeby bezpiecznie wyprzedzać wolnossakiem to trzeba chyba 110 na trójce dac, a ryczy w nieboglosy silnik.
          • gzesiolek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 01.08.19, 17:01
            o jaka straszna ta wolnossącą benzyna... ojojoj... oj wyje... oj kręcić trzeba... oj nie da się bezpiecznie wyprzedzać ojojoj... a ryczy panoćku...aż strach... ojoj... Jak stara przekupa...
            Przecież nikt Ci nie każe nią jeździć... wybór jest większy wśród doładowanych kartonów mleka... przebieraj, wybieraj i nawet nie wyobrażaj sobie jak ten wolnossący silnik jeździ...
            więc po co ten wątek...
            Jak ktoś lubi i potrafi jeździć wolnossącymi silnikami to pozwólcie mu jeździć... ale wybór ma niestety coraz mniejszy...
            • dodekanezowiec Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 01.08.19, 20:09
              To Ty masz jakis problem z emocjami. A ja nie jestem jakims hiperturboentuzjasta. Właśnie żałuję że mało na rynku aut wolnossacych ale z dynamicznymi silnikami. Zostały tylko do małych autek typu 1.2 85 KM itp. No może te 1.4 100 czy 1.6 110. A mało jest czegoś jak w mazdzie. Jakos też dziwi mnie że nie mogli po prostu do tych silników 1.4 100 dodawać turbo bez podnoszenia mocy. Opel corsa miał jakos w cenniku coś takiego, kiedyś widziałem, 1,4 100 turbo 200 NM. Chyba że jakaś pomyłka w druku. A większość z Was mnie bierze za jakiegoś apologete wyzylowanych silników. Tylko no właśnie- 1.0 140 to przesada. Ale czy po prostu dziś litr na 100 koni to nie normal? Np.1.0 100? Porównanie elastyczności silnika 1.0 100 turbo i 1.4 100 tradycyjnego z koncernu kia hyundai dalo wynik w jakims przedziale w stylu 60-100 czy 60-120 cxy 80-120 - odpowoednio 13 sek.i 23 sek. Choć przyznam że w spalaniu nie było dużej różnicy. Ale 1.0 t-gdi koreańskiego koncernu nie jest mistrzem niskiego spalania.
              • dodekanezowiec Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 01.08.19, 20:14
                Ale właśnie dlatego że większość ludzi jest sceptycznie nastawiona do turbo to może szukalbym wolnossaka ale dynamicznego, niech nawet więcej pali, bo jak się coś kupuje to też jednak trzeba patrzeć żeby łatwiej sprzedać. Ale też przesadzacie że to taki problem to turbo - jak już nawet honda słynąca z niezawodnych aut to robi a po drugie nawet renault z tym swoim 0.9 90 nie miało za dużo problemów, to nie ma co demonizowac.
                • gzesiolek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 02.08.19, 09:30
                  No to źle Cię zrozumiałem... bo z Twoich słów wynikało stwierdzenie, że wolnossaki nie mogą być oszczędne i dynamiczne jak trzeba i tylko wyją...
                  A ja nie mam nic do doładowanych tylko do narzucania jednego typu silnika i ograniczania dostępu do innych... Aha jeździłem Sandero 0,9 90KM i tej przepaści do 1.2 16V 70KM nie było... Ani nie paliło mniej, a nie jakoś wybitnie nie dawało poczucia mocy i dynamiki... ot 20KM więcej może i czuć, ale bez fajerwerków i 1k rpm niżej cokolwiek się zbiera, ale i ten i ten silnik jest za słaby do tego auta...
                  Ba poza spalaniem wolałem 1.6 dostępne w starej budzie...
    • marekggg Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 01.08.19, 21:32
      po to zeby przesunac jakis ladunek z punktu A do punktu B, to zawsze trzeba tej samej ilosci energii.
      naprawde nie rozumiem o co tutaj chodzidi. moga byc jakies straty po drodze itp. ale to caly czas jest to samo.
      czy tutaj juz wszyscy na glowe upadli?
    • jeepwdyzlu Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 02.08.19, 13:12
      Wg mnie dziś jest sens w autach klasy C i D kupować:
      Albo mazda 2 litry
      Albo toyoty hybrydowe
      Albo honda - 1,5 litra w hrv, 1,5T w civicu i crv (tak, turbo, ale to przemyślany motor, będzie bezawaryjny z 300 tys km)

      Reszta to bullshit


      --
      YCDSOYA
        • qqbek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 03.08.19, 13:13
          Zbyt trudne pytania zadajesz.
          Dodam kilka:
          Dlaczego udana turbobenzyna ma nie przejechać pół miliona kilometrów, skoro udane turbodiesle z palcem w dupie robią po milion?
          Dlaczego Niemcy nie sprzedają masowo 3-4 letnich gratów z turbo benzynami za bezcen i samochody te trzymają cenę?
          Dlaczego, w końcu, do kurwy nędzy dyskutujemy tu o "legendarnej Mazdzie" i jej genialnych benzyniakach, jak 99% Mazd nie ma szansy dojechać do pół miliona przebiegu, bo tuż za półmetkiem tego dystansu je ruda wpierdoli?

          --
          Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
            • gzesiolek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 03.08.19, 21:38
              1. Odpowiedni model, właściwie traktowany, robiący spokojne trasy autostradami po min.100k km rocznie wg mnie ma szanse... Małe, ale jednak ma... Tak samo doładowany benzyniak... Statystycznie ma mniejsze szanse, ale to jest kwestia 1-2% awarii na każde 50k km... Większość silników odpowiednio traktowanych zrobi te ćwierć miliona bezproblemowo...
              2. To się jeszcze okaże. Bo masowe rdzewienie rozwiązała w 2006. Od 2012 rdzewieja jeszcze mniej. Ale ocenić będzie można po min 10latach... W 2022 wrócimy do tematu...
              3. Auta grupy VW że starym poczciwym 1.6 mają na rynku wtórnym wyższe ceny niż 1.4 TSI nawet o rok dwa młodsze i z niższymi przebiegami... na pewno to jakiś spisek...
              • qqbek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 04.08.19, 21:13
                Ad. 1
                Otóż to.
                Nie ma też co demonizować uturbionych benzyniaków. W końcu nie jest to technologia ani nowa, ani rewolucyjna. (Jak mi tu zaraz jakiś "gieniusz" wyjedzie, że wtrysk bezpośredni i turbo "to dopiero teraz" to odeślę patafiana tutaj: en.wikipedia.org/wiki/Daimler-Benz_DB_601)

                Ad. 2
                Znajomy ma 6-letnią (2013) CX-5. Nie dość, że padł mu w niej automat (i to na wakacjach we Włoszech) przy ledwie 120 przebiegu, to jeszcze na nadkolach zaczyna się ruda. Jak rozwiązali, jak najwyraźniej nadal mają z tym problem?

                Ad. 3
                Odpowiedział kanna13 już na to.
                Są silniki bardziej i mniej udane. Brandzlowanie się nieudanym EA111, które co roku poprawiali, a do końca nie poprawili, jak od kilku lat (6 czy 7) jest już EA211 jest śmieszne.

                --
                Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
                • gzesiolek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 04.08.19, 22:02
                  Ad.2. Ciekawe. Straszliwy pech. Znam jeden przypadek padnietego automatu co okazał się spieprzona robotą przy wymianie oleju skrzyni. A na forum Mazd 6 jest chyba 1000 zarejestrowanych użytkowników z automatem i ten jeden przypadek problemów... Co do rdzewienia to nie mówię że nie ale nie wierzę, że doszło do tego bez uszkodzenia mechanicznego, zwłaszcza że lakier cieniutki... oczywiście Mazdy jak i inne japonce mają zwykle gorsze blachy niż auta europejskie, ale też nie ma aktualnie problemów z rdzewieniem nadwozia. W necie też poza akcją Bałkana i rdza na stelażu kanapy w meksykańskich trójkach, też cisza... Na forum 6 temat rdzy to 1/1000 tematu wyciszenia a i tak większość postów dotyczy zabezpieczania podwozia. Statystycznie problem na razie nie występuje...
                  Ad.3. Ja znam przypadki kłopotów serwisowych z nowymi 2.0TSI... palą olej mimo, że to te poprawione z nowymi pierścieniami... Ale nie wieszcze że wszystkie TSI są do D... Ba nawet pisałem, że mocne TSI to mój wybór, że dynamika do oszczędności b.dobra, że jako kolejne auto rozważam mocne benzynowe Audi A5... bo ja nie walczę z doładowaniem tylko wymuszanym na producentach downsizingiem z jednoczesnym ograniczeniem dostępu do silników z normalnymi pojemnościami...

                  Ps. U mnie w Mazdzie po 4latach zero śladów rdzy...
                  • qqbek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 04.08.19, 22:58
                    gzesiolek napisał:

                    > Ad.2. Ciekawe. Straszliwy pech. Znam jeden przypadek padnietego automatu co oka
                    > zał się spieprzona robotą przy wymianie oleju skrzyni. A na forum Mazd 6 jest c
                    > hyba 1000 zarejestrowanych użytkowników z automatem i ten jeden przypadek probl
                    > emów... Co do rdzewienia to nie mówię że nie ale nie wierzę, że doszło do tego
                    > bez uszkodzenia mechanicznego, zwłaszcza że lakier cieniutki... oczywiście Maz
                    > dy jak i inne japonce mają zwykle gorsze blachy niż auta europejskie, ale też n
                    > ie ma aktualnie problemów z rdzewieniem nadwozia. W necie też poza akcją Bałkan
                    > a i rdza na stelażu kanapy w meksykańskich trójkach, też cisza... Na forum 6
                    > temat rdzy to 1/1000 tematu wyciszenia a i tak większość postów dotyczy zabezpi
                    > eczania podwozia. Statystycznie problem na razie nie występuje...
                    Pierdolisz.
                    Ten sam znajomy ma też (od nowości) Mazdę 3 z 2008 roku (zdaje się, że powyżej twierdziłeś, że w 2006, czyli tak przy okazji liftingu "3" Mazda rozwiązała problem szybkiego gnicia) - zastanawiają się, czy sprzedać komuś "dla silnika", czy pojeździć 2-3 lata aż się rozpadnie i oddać na złom. Spód całkiem rudy już, błotniki spuchnięte.

                    > Ad.3. Ja znam przypadki kłopotów serwisowych z nowymi 2.0TSI... palą olej mimo,
                    > że to te poprawione z nowymi pierścieniami... Ale nie wieszcze że wszystkie TS
                    > I są do D... Ba nawet pisałem, że mocne TSI to mój wybór, że dynamika do oszcz
                    > ędności b.dobra, że jako kolejne auto rozważam mocne benzynowe Audi A5... bo ja
                    > nie walczę z doładowaniem tylko wymuszanym na producentach downsizingiem z jed
                    > noczesnym ograniczeniem dostępu do silników z normalnymi pojemnościami...

                    Twoje utyskiwania o "ograniczeniu dostępu" są tak samo uzasadnione, jak krzyk wielbicieli dwutaktów w chwili, gdy przestawano w PL produkować Skarpetę 105, a kilka lat później w NRD-ówku Trupanta 601 i Warczyburga 353.

                    P.S. - nikt Tobie nie broni kupić sobie Mercedesa czy BMW z ponad 4-litrowym silnikiem. Nadal takie robią. O Rollsie czy Bentley-u łaskawie nie wspomnę. Oferta aut z USA też obfituje w różne takie... 5,7l; 6,2l...
                    > Ps. U mnie w Mazdzie po 4latach zero śladów rdzy...




                    --
                    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
                    • gzesiolek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 05.08.19, 17:32
                      Jakbyś czytał nie tylko co Ci wygodnie to byś doczytał, pisałem że:
                      po1) z podwoziami bywało różnie i wymagają zabezpieczenia na polskie zimy,
                      po2) w czasach najgorszych blacha masowo rdzewiała po 3-4 latach (i to było masowe rdzewienie...), po 2006 nie było już takiej tragedii i osiągnęli poziom innych japońców (gdzie w innym poście pisałem, że 15lat to czas utylizacji przeciętnego japończyka), czyli kupując nowe masz 10lat spokoju... a tutaj piszesz o aucie które nie było zabezpieczane i ma 11lat... Znam kilkanaście zupełnie zdrowych Mazd 6 II z roczników 2008-2009... Czy to zmienia fakt, że zabezpieczone są przeciętnie, ale nie tak tragicznie jak te z lat 2003-2005...
                      po 3) Po 2012 nadal zalecam zabezpieczenie podwozia, bo bywa z tym różnie, ale nadwozie jakoś specjalnie nie rdzewieje... moje "pierdolenie" opieram o suche liczby np. postów/narzekań na forach, czy w ogóle ilości narzekań w necie... Wszyscy najbardziej narzekający zwykle nową Mazdę widzieli na zdjęciach lub ulicy i jako dowód zawsze dają fotki Mazd 3 i 6 I generacji... A jakoś tą rdzę na III generacji ciężko spotkać... Oczywiście dopiero się okaże, jak będzie za 10lat i to też podkreślałem w moich postach, ale Ty czytasz tylko te, do których chcesz się przyp...ić...
                      Aha napisz mi, że ten sam znajomy to miał jeszcze 3letnią 6, a ta to ruda już z salonu wyjechała... i w ogóle to sam nie wie czy mu ją ukradli czy się rozpadła... Taka to merytoryczność Twoich hejterskich postów...

                      Co do reszty to jak rozumiem, nie masz nic przeciwko robieniu autek z coraz mniejszymi silniczkami i coraz większym ograniczeniom norm emisji CO2... I będziesz przeszczęsliwy jak przy wymianie swetra będziesz miał do wyboru 0,6l 2cylindry biturbo + mild-hybryda a 1.0 diesel 3 cylindry biturbo + mild-hybryda...

                      Tak są takie auta... jeszcze... ale coraz droższe i coraz mniejszy wybór... I to mnie boli, nie że są silniki mniejsze, tylko, że znikają z oferty na UE silniki większe... Dostępne w innych częściach półkuli... a u nas niestety coraz częściej nie...

                      A broni mi ich kupić mój budżet...
                      • kanna13 Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 17:50
                        Dobra jak już sobie tak piszecie te uprzejmości, to akurat ze dwa płoty dalej u sąsiadów co lubią mazdy (dla mnie trochę dziwni, ale o gustach itd.) są 6, 3 i 2 wszystkie już paroletnie czyli modele z lat 2014-2015 z mocnymi silnikami. Nie wiem które to generacje, ale zapewne II. Teraz pozbyli się 2 i nabyli CX2.
                        I oprócz przykrego doświadczenia z 2 gdzie po jakiś 30 tys. korbowód wyszedł bokiem to nie narzekają (nawet po alkoholu) a i rdzy nie widać. A kolory raczej jasne.
                        Samochody są co prawda garażowane a zimy ostatnio w centrum są jakie każdy widzi.
                        • gzesiolek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 20:03
                          Od 2013 są 3 generacje 3 i 6
                          Nie ma czegoś takiego jak CX-2, jest CX-3 CX-5, CX-30, a w świecie jeszcze CX-4, CX-8, CX-9 i historycznie CX-7...
                          Współpracuje z firmą gdzie mają dwie Mazdy 3 I generacji... obydwie >11lat i >200k km obydwie bez zewnętrznych oznak gnicia...
                          Ale zapewne zrobione mieli konserwacje podwozia i trafili dobre egzemplarze...
                    • gzesiolek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 05.08.19, 16:33
                      Powtarzam raz jeszcze, nie mam pojęcia czy te problemy początkowe TSI wynikały z celowego działania producenta czy nie, bo tutaj poza statystyką awaryjności nic do nich nie mam... Znacznie bardziej wk...wia mnie, że przez normy praktycznie nie oferuje się już tych najmocniejszych i największych silników... Ja chcę jak najwięcej silników 2.0 TSI 280KM i odpowiedników... jak najwięcej silników od 1,5litra i od 180KM...
                      jak najmniej 3cylindrowych <1,4litra... a solidność to ma być norma niezależnie od wielkości silnika i czy jest doładowany czy nie...
                      • klemens1 Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 05.08.19, 17:53
                        Czyli jesteś przynajmniej świadomy przyczyn awaryjności.
                        Ale - przecież masz te 2.0 280 KM i hondowskie 1.5. W czym więc problem?

                        Bo miałem wrażenie, że te turbiny tak zaciekle zwalczasz.
                        Popatrz na to: mam dość turbodiesli 2.0 190 KM - powinny być 8.0 220 KM.
                        Ma to sens?


                        --
                        www.sprawdzpodatki.pl
                            • gzesiolek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 07:02
                              A jedzie... I to jest dla mnie podstawowe zastosowanie turbo, tzn. aby zwiększyć moc, dać kopa silnikowi który z pojemności też jedzie...
                              A nie dawać do mikro silniczków które w idle palą znacznie mniej, a po rozkręceniu turbiny dopiero cokolwiek jadą...
                              A wszystko przez normy emisji , bo ja nie wierzę, że ludzie tak sami z siebie by zapragnęli mieć 1.0T miast 3.0T
                              • klemens1 Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 09:59
                                gzesiolek napisał:

                                > A nie dawać do mikro silniczków które w idle palą znacznie mniej, a po rozkręce
                                > niu turbiny dopiero cokolwiek jadą...

                                Ponownie - a ch.. cię to obchodzi, jak to jest zrobione. Zresztą - taki mały silniczek 1.0 jeździ lepiej niż wolnossak 1.6.

                                > A wszystko przez normy emisji , bo ja nie wierzę, że ludzie tak sami z siebie b
                                > y zapragnęli mieć 1.0T miast 3.0T

                                A ktoś tu staje przed takim dylematem? Ktoś w ogóle kwestionuje wybór 3.0T vs 1.0T? Bo chyba trochę nie o tym mowa ...

                                BTW. Już pisałem ci, że kolega, który miał octavię 1.8 tsi, przesiadł się na mazdę 6 2.5. I żałuje.

                                --
                                www.sprawdzpodatki.pl
                                • gzesiolek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 13:37
                                  >>Ktoś w ogóle kwestionuje wybór 3.0T vs 1.0T?
                                  Alez o tym, bo caly czas pisze, chodzi mi tylko o to, aby byl taki wybor, a nie miedzy 0.5T a 1.0T

                                  Nie kazdy maly silniczej z doladowaniem jezdzi lepiej niz wolnossacy... Inaczej tak... w pewnym zakresie obrotow wygrywa, oczywiscie... Ale, czy zawsze jezdzi lepiej... z tym polemizuje...
                                • gzesiolek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 13:40
                                  A co do kolegi...
                                  Nie odpowiedziałeś czy miał skrzynie manualna...
                                  Bo jeśli miał DSG to nie widzę tej przewagi której miałby żałować...
                                  Osobiście bym się nigdy nie zamienił... Choć ja akurat jeździłem Paskiem i Superbem z parą 1.8 TSI + DSG... Tylko 2.0TSI
                              • samspade Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 10:50
                                Jeżeli jest to dla ciebie podstawowe zastosowanie turbo to nie kupuj uturbionych silników. Mnie jest wszystko jedno jakie mam rozwiązanie pod maską. Nie mam zafiksowanego ideolo. I nikt nie spowodował zamiany 3.0T na 1.0T.
                                A jak na złość 1.0T jeździ lepiej niż stare wolnossące 1,6. Tak wiem 1.0T przy niskich obrotach nie przyśpiesza. Ale 1,6 też nie. I całą ta mityczna pojemność nic nie daje.
                                Swoją drogą tak narzekasz jak to źle jest teraz z silnikami. A tymczasem samochody są o wiele szybsze, lepiej przyśpieszają niż naście lat temu, gdzie podobno prawdziwa motoryzacja się skończyła. Chciaż nie wiem czy nie skończyła się po odejściu od gaźników. W każdym razie mamy czasy że podstawowe wersje silnikowe przyśpieszają szybciej niż 11 czy 10 sekund. (srawdzić czy nie stary dobry 1,6 wolnossak)
                                • dodekanezowiec Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 11:16
                                  Tez jestem zdania ze 1.0 T jezdzi lepiej niz 1.6 wolnossak. Być może dopiero 2,0 120 mazdy, chyba 204 Nm przy 2800 da podobny efekt przyspieszania co te 1,0-1,2 120/130, 170/200 od 1500/1700/2000. Ale z drugiej strony wiele testów i opinii w necie wskazuje ze mazda ladnie tez radzi sobie ze spalaniem. Ja mam taką swoją teorię że często japonce typu mazda, honda, suzuki, mitsubishi- mało palą czy wolnossak czy turbo. Niestety koreance zwykle odwrotnie, skoro i 1.4 100 wolnossak i 1.0 120 turbo miewają wartości podobne do mazdy 2.0.
                                  • samspade Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 11:28
                                    Znajomi z pracy mają jeden hrv drugi kone. W hrv spalanie jest na podobnym poziomie jak w kartonie mleka w niby suvie. Niespodzianka że spalanie w niby suvach o podobnych osiągach jest na podobnym poziomie. Mniejsza kona spala ponad litr więcej ale ma dużo mocniejszy silnik. Sąsiad ma tucsona z podstawowym 1.6 i spalanie na podobnym poziomie co nibysuvy.
                                  • gzesiolek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 12:18
                                    Tutaj trzeba porównywać konkretne silniki w konkretnych autach... Generalnie wiemy tylko tyle, ze przy silnikach o podobnej mocy doładowany jedzie lepiej od rozkręcenia turbiny do obrotów momentu maksymalnego w wolnossaku...
                                    Wolnossak jedzie zazwyczaj lepiej do obrotów rozkręcenia się turbiny w uturbionym(zwykle ok1600-2000rpm) i od obrotów maksymalnego momentu do obrotów maksymalnej mocy...
                                    Silniki Mazdy maja jak na silnik wolnossący dość nisko zaczynający się maksymalny moment (u mnie przy 3250rpm, w 2.0 chyba cos ok 3500rpm), a i wcześniej jest dość wysoki... Dzięki temu 2.0 120KM zazwyczaj była na podobnym poziomie pod względem dynamiki i spalania jak 1.0T...

                                    Koreance cały czas się uczą... i np. 1.4 T nie odstaje już od innych tego typu konstrukcji dynamika/spalania... a wcześniejszy 1.6 T palił więcej niż europejskie odpowiedniki...
                                    • samspade Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 12:41
                                      gzesiolek napisał:

                                      > Tutaj trzeba porównywać konkretne silniki w konkretnych autach... Generalnie wi
                                      > emy tylko tyle, ze przy silnikach o podobnej mocy doładowany jedzie lepiej od
                                      > rozkręcenia turbiny do obrotów momentu maksymalnego w wolnossaku...

                                      Generalnie nie ma takiej zasady.
                                      Bo podobna moc to o ile mocniejszy jest silnik wolnossący?


                          • klemens1 Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 09:56
                            gzesiolek napisał:

                            > Mocne R4 jeszcze są... z naciskiem na jeszcze... Ale V6 już nie ma...

                            No i?
                            Co wy niektórzy macie z tym V6/V8? Co cię obchodzi, JAK jest skonstruowany silnik? Skoro zapierdala i ciągnie z niskich obrotów, to właśnie o to chodzi.
                            Jak masz pralkę w domu, to brandzlujesz się, jakie silnik ma uzwojenia?

                            > A nie tyle atakowałem turbo co broniłem wolnossacych, jak ktoś pisał, że wyje i nie jedzie...

                            Z tymi wolnossącymi to niestety jest ten problem, że wyje i nie jedzie. Jak jeszcze mocniej wyje, to pojedzie.
                            No i zawsze możesz bronić diesli bez turbo o pojemności 8 litrów. Jakoś dziwnym trafem mało komu się chce.

                            --
                            www.sprawdzpodatki.pl
                            • gzesiolek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 11:59
                              No obchodzi mnie... jakoś zainteresowanie się motoryzacja to także interesowanie się tym co jest pod maska i jak działa...
                              Tak samo dźwięk, sposób rozwijania mocy, zachowanie w rożnych sytuacjach, przewidywalność...
                              To dziwne?

                              Dziwne tak samo jak to, ze wole mocniejsze silniki... czy, ze cenie rozwój technologiczny związany z potrzebami pasjonatów, a nie wymuszanie pozorowanych działań chorymi normami?

                              • qqbek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 12:11
                                Normy emisji nie są z dupy wzięte.
                                O ile jeszcze CO2 to sprawa pomijalna, to już tlenki azotów to syf straszliwy.

                                --
                                Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
                                • gzesiolek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 12:26
                                  Ale zmniejszanie silniczków benzynowych do minimum to tylko kwestia CO2

                                  Ja jestem za walka z tlenkami azotów, siarki, cząstkami stałymi itd.
                                  Zauważ, ze Mazda w swoim nowym 2.5 spełnia wszystkie normy dot. cząstek i innych syfów bez stosowania filtra cząstek stałych... Ba planowany R6 3.0 także spokojnie spełni wszystkie normy poza chorym CO2 na poziomie poniżej 95g/1km... Które spełniają tylko elektryki... bo nawet trzycylindrowki ok 1litra maja emisje ponad 100g/1km... czyli zaraz będą jeszcze mniejsze, a u was radość i zdziwienie, ze mnie to wkurza...
                                  • qqbek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 12:39
                                    Mój Sportsvan ma nominalnie 95g, a elektrykiem raczej nie jest.
                                    No i 3,7/100km poza zabudowanym jest wartością wysoce teoretyczną (choć ostatnio udało mi się zejść do 4,2/100 w trasie, w 5 osób, załadowanym po dach prawie - ale to było tej niedzieli, 90 kilometrów przy zerowym prawie ruchu, po spokojnych drogach wojewódzkich).

                                    --
                                    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
                                    • samspade Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 12:49
                                      qqbek napisał:

                                      > Mój Sportsvan ma nominalnie 95g, a elektrykiem raczej nie jest.

                                      Mój jak to określono nibysuv z kartonem mleka ma w cyklu mieszanym ponad 140.
                                      1.6 tdi ma też ponad 140.
                                      W każdym razie spojrzałem teraz i według nowych norm pomiaru zużycia paliwa okazuje się jednak potrafię wyjeździć zadeklarowane przez producenta wartości.
                                      Cranmer możesz wracać, przy realnych normach skoro ja dałem radę ty tez dasz.
                                      • klemens1 Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 13:03
                                        samspade napisał:

                                        > W każdym razie spojrzałem teraz i według nowych norm pomiaru zużycia paliwa oka
                                        > zuje się jednak potrafię wyjeździć zadeklarowane przez producenta wartości.

                                        No nie wiem - mi też się udało "po mieście" osiągnąć 5.5. Ale normy są takie, że to ma być chyba 4 km jazdy, a nie 20 w niedzielę rano.

                                        --
                                        www.sprawdzpodatki.pl
                                      • qqbek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 13:11
                                        samspade napisał:

                                        > Mój jak to określono nibysuv z kartonem mleka ma w cyklu mieszanym ponad 140.
                                        > 1.6 tdi ma też ponad 140.
                                        Duża, wysoka buda robi swoje.
                                        Niekoniecznie masa, bo Sweter ma wbite 1435 kg w dowód (a twoja Śkoda wg. Autocentrum waży poniżej 1300).

                                        > W każdym razie spojrzałem teraz i według nowych norm pomiaru zużycia paliwa oka
                                        > zuje się jednak potrafię wyjeździć zadeklarowane przez producenta wartości.
                                        > Cranmer możesz wracać, przy realnych normach skoro ja dałem radę ty tez dasz.

                                        Ja sprawdziłem "nowe" i wychodzi, że już nie 3,7 a 4,0l/100km poza miastem. Bez "załączników" i bagażu dałbym radę (zresztą jakoś się na te 4,2 w niedzielę specjalnie nie siliłem - po prostu "samo wyszło").


                                        --
                                        Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
                                        • misiaczek1281 Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 14:33
                                          ile Quba dałeś za 3 letniego Golfa z przebiegiem 120 000? 50k? przepłaciłeś :) znalazłem Golfa z mniejszym przebiegiem dużo taniej hehe


                                          www.otomoto.pl/oferta/volkswagen-golf-mpi-1-4-benz-80km-alusy-climatronic-jak-nowy-ID6BL50P.html#52cfe94c9a
                                          • qqbek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 16:02
                                            Misiu:
                                            Po pierwsze to był niespełna dwuletni Golf w chwili, w której go kupiłem.
                                            Po drugie przebiegu miał niecałe 60 (udokumentowany).
                                            No, ale dałem za niego niecałe 60.

                                            Za samochód na gwarancji, a nie 12-letni pudrowany (poza przodem - sprawa ewidentna i chyba niezbyt poważna - coś jeszcze mi tu nie gra).

                                            Przynajmniej przestałeś wyszukiwać takie z ABW (tj. Absolutny Brak Wszystkiego) i ten który linkujesz ma już elektrykę, grzanie kuciapki i normalną klimatyzację.

                                            --
                                            Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
                                            • misiaczek1281 Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 17:25
                                              qqbek napisał:

                                              > Za samochód na gwarancji, a nie 12-letni pudrowany (poza przodem - sprawa ewide
                                              > ntna i chyba niezbyt poważna - coś jeszcze mi tu nie gra).
                                              >
                                              > Przynajmniej przestałeś wyszukiwać takie z ABW (tj. Absolutny Brak Wszystkiego)
                                              > i ten który linkujesz ma już elektrykę, grzanie kuciapki i normalną klimatyzac
                                              > ję.

                                              Grzane fotele,elektryka i klima automatyczna i ma esp to coś czego nie mam w Polo i w końcu to Golf......co miałeś na myśli pisząc "poza przodem - sprawa ewidentna"? W środku wygląda jak nowe środek nic nie wytarty więc przebieg możliwy
                                    • kanna13 Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 14:36
                                      U mnie podpowiadacz zmiany biegów sugeruje zmianę na wyższy już przy 1800 obr/min bo od tego momentu już czuć doładowanie i tym samym ochotę do jazdy.
                                      W 3 osoby + bagaż trochę ponad 1000 km po drogach lokalnych i autostradach szwajcarskich (ale wiadomo, że tam się jeździ jak znaki pokazują) spalił 5,1 l/100 benzyny.
                                      Normalnie, w naszych polskich warunkach pali 6,5 ale jak się go ciśnie to potrafi i pod 8 spalić.
                                      Co i tak jest o jakieś 1,5 do 2 litrów na setkę mniej jak 1,6 16V 107 konny wolnossący z megane czy 1,9 tdi PD105 konny od VW by podobnie się przemieszczać.

                                      Generalnie to silnik benzynowy doładowany z racji nisko dostępnego wysokiego momentu obrotowego, do tego długo płaskiego w funkcji obrotów, pozwala przy jeździe z wykorzystaniem początku jego przebiegu na niskie spalanie przy całkiem znośnej dynamice.
                                    • gzesiolek Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 15:28
                                      Ale w dieslach masz niskie CO2 i tysiąc i jeden kłopotów by ograniczyć inne emisje... Wiesz sam dobrze, że diesle w UE będą ścigać jeszcze mocniej...
                                      Zresztą wyraźnie pisałem o silnikach benzynowych...

                                      U mnie w Maździe też udało mi się zejść do 5l/100km w trasie... ale to już nie jazda...
                                      Głaskanie gazu przy utrzymywaniu prędkości 80-90km/h, bo przy 100km/h już jest średnio ok 5,5-6l/100km, a przy 140km/h już ok 8-8,5l/100km
                              • klemens1 Re: Jeśli nie turbobenzyna to co? 06.08.19, 13:01
                                gzesiolek napisał:

                                > No obchodzi mnie... jakoś zainteresowanie się motoryzacja to także interesowani
                                > e się tym co jest pod maska i jak działa...

                                Więc wiesz, jak działa - i co w związku z tym? Liczy się chyba efekt a nie to, że układ cylindrów jest taki a nie inny albo pojemność tych cylindrów. Pojemność i układ mają być takie, bo?

                                > Tak samo dźwięk, sposób rozwijania mocy, zachowanie w rożnych sytuacjach, przew
                                > idywalność...
                                > To dziwne?

                                A w czym gorszy jest uturbiony od nieuturbionego? Że cichszy? Że nie trzeba piłować, żeby jechał?
                                Jedyna przewaga pojemności czołgowych jest taka, że jest natychmiastowa reakcja poniżej 2 krpm. Tyle tylko, że po 2s już uturbiony ma i tak przewagę.
                                Sposób rozwijania mocy - w wolnossaku masz nic, nic, coś trochę, wreszcie moc.
                                W uturbionym masz od razu w chuj mocy, a na końcu tyle, co w wolnossaku.

                                Autentycznie nie rozumiem tego zafascynowania pojemnościami - jeździłem wolnossakami 5.7, 3.0, 2.5. Tylko ten 3.0 był fajny, ale to pewnie dlatego, że miał 2 zawory/cyl i jechał z dołu. Reszta to głośne, paliwożerne, ślamazarne gówno.

                                --
                                www.sprawdzpodatki.pl