Dodaj do ulubionych

Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę?

06.11.19, 21:51
Teraz wiemy więcej

www.spidersweb.pl/2019/11/autonomiczne-auto-uber-potracenie.html
antyweb.pl/uber-volvo-wypadek-smierc/
--
Pozdrawiam,
galtom

"If everything seems under control, you're not going fast enough." - Mario Andretti
Obserwuj wątek
      • waga170 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 07.11.19, 05:20
        Nie ustalono jeszcze, kto ponosi winę za wypadek.

        Widocznie nie slyszeli tam o drugim Donaldzie, niejakim Tusku.
        Czekam na autonomiczne samoloty, ktore nie beda wyposazone w systemy wykrywajace inne samoloty, a w czasie prob dla bezpieczenstwa monitorowane przez czlowieka ktory sobie ukradkiem oglada Big Brothera czy innych Milionerow.
    • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 07.11.19, 10:32
      Baba popełniła samobójstwo.
      Trochę dziwne, że system nie zareagował, bo "widział" na pewno, że wchodzi na pas i prędkość względna jest spora, ale człowiek też by nie zareagował - nie zdążyłby.
      Można mieć więc pretensje do technologii, że nie okazała się lepsza od człowieka.
      • waga170 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 07.11.19, 10:50
        Ale ty Klimek to jestes jakis jajoglowy. TROCHE dziwne ze system nie zareagowal a widzial na pewno…
        A wiesz przynajmniej ze "predkosc wzgledna" jak baba szla, byla mniejsza niz gdyby baba weszla na droge i stanela?
        Przejechana przez jakis kurwa eksperymentalny robot w ksztalcie samochodu z monitorujacym jego akcje czarnym leniwym Clemensem grajacym w gierki na telefonie ktory dostal w ramach zapomogi spolecznej, najechal na kogos, ale to wina technologii. Nie, to wina tych co te cudo techniki przedwczesnie wpuscili na drogi publiczne i przy okazji zatrudnili maple zeby se za darmo wozila dupe po miescie ogladajac filmiki.
          • waga170 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 07.11.19, 11:04
            No przepraszam, ale jezeli na drogi publiczne do badan testowych dopuscili "contraption" co tylko na drodze rozpoznaje inne samochody, to to sa, bede lagodny w okresleniu, optymisci. Gdybym byl krolem albo cesarzem, to po wysluchaniu potencjalnego wynalazcy bym sie zapytal czy ten proponowany system wyczuwa jeze, sarenki i wiewiorki na drodze, no bo jezeli tak, to bym zezwolil, a jezeli nie, to bym wychlostal i wyslal z powrotem do przedszkola:)
            • vogon.jeltz Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 07.11.19, 11:12
              > No przepraszam, ale jezeli na drogi publiczne do badan testowych dopuscili
              > "contraption" co tylko na drodze rozpoznaje inne samochody

              Rozpoznaje różne obiekty, ludzi także, z tego co zrozumiałem. Tyle, że w tym wypadku klasyfikacja była błędna. Zdarzyło się nieraz, że nie do testów, tylko do normalnego użytkowania dopuszczano coś, co po jakimś czasie okazywało się śmiertelnie niebezpieczne. I to nie są historie z zamierzchłej przeszłości - patrz Boeing 737 MAX. Konstruktorzy i testerzy nie mają, bo mieć nie mogą, pojęcia o wszystkich możliwych okolicznościach, które mogą wystąpić, szczególnie jeśli mamy do czynienia z algorytmami, które same się uczą i nie do końca wiadomo jak działają. Co oczywiście nie zdejmuje z nich odpowiedzialności, ale pisanie, że "dopuścili przedwcześnie" jest bzdurą. Bo przecież nie testowali tego od razu na drogach publicznych, tylko najpierw w warunkach laboratoryjnych i na pustych terenach i polegali na danych, które mieli z tych testów - a z nich najprawdopodobniej wynikało, że wszystko powinno być ok.
              • waga170 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 07.11.19, 11:50
                Jasne, jasne, gdyby nie ten pierwszy ryzykujacy zyciem nie possal krowy za cycek to do dzis bysmy nie wiedzieli o mleku. A w temacie watku, to ja tam widze gruba robote ala PiS. Winna baba co wlazla, winny monitorujacy bo nie "patrzal", kurwa ksziezyc co sie schowal za szybko, tylko bron boze nie managerstwo (partia).
                • vogon.jeltz Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 07.11.19, 12:00
                  > tylko bron boze nie managerstwo (partia).

                  Zawsze powtarzam, że to jest główny powód, dla którego samochody autonomiczne jeszcze długo nie wejdą do normalnego użytkowania. Nie trudności techniczne, nie zawodność czujników i algorytmów, ale właśnie kwestia - kto ma za ewentualne fakapy odpowiadać. Bo przecież EULA mówi zawsze: "TO THE MAXIMUM EXTENT PERMITTED BY APPLICABLE LAW, IN NO EVENT WILL WE BE LIABLE FOR ... "
                    • vogon.jeltz Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 07.11.19, 14:50
                      > Ujmujac rzecz prosciej, kto ma za to placic. No jasne ze ten krwiopijca
                      > burzuj kapitalista z Tesli a nie ta czlapiajaca po ciemnej ulicy babcia.

                      No jasne, że o to chodzi, kto ma płacić. Sęk w tym, że przemysł, szczególnie ten nowych technologii, przyzwyczaił się, że za żadne szkody płacić nie musi, bo zastrzegł to sobie w EULA. Płacić, oczywiście, użytkownikom końcowym, bo między sobą to żonglują dziesiątkami milionów za wirtualne szkody w postaci "naruszenia patentu itp."
        • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 07.11.19, 12:20
          waga170 napisała:

          > A wiesz przynajmniej ze "predkosc wzgledna" jak baba szla, byla mniejsza niz gd
          > yby baba weszla na droge i stanela?

          Gdy wchodziła, to ta prędkość była większa.

          > Przejechana przez jakis kurwa eksperymentalny robot w ksztalcie samochodu z mon
          > itorujacym jego akcje czarnym leniwym Clemensem grajacym w gierki na telefonie
          > ktory dostal w ramach zapomogi spolecznej, najechal na kogos, ale to wina techn
          > ologii. Nie, to wina tych co te cudo techniki przedwczesnie wpuscili na drogi p
          > ubliczne i przy okazji zatrudnili maple zeby se za darmo wozila dupe po miescie
          > ogladajac filmiki.

          A skąd twoim zdaniem mieli wiedzieć, że "wypuścili przedwcześnie"? W samolotach też są usterki. Tak to działa w skomplikowanych technologiach, zwłaszcza nowych.
          A facet po kilku godzinach jazdy co miałby robić? Jak jedziesz jako pasażer to jesteś w stanie cały czas kontrolować jazdę kierowcy?
          Zresztą i tak by nie zdążył zareagować, nawet gdyby to on sam prowadził.
          Starasz się być na siłę błyskotliwy, co w połączeniu z twoją durnotą daje żenujący efekt.

            • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 07.11.19, 15:21
              vogon.jeltz napisał:

              > > Starasz się być na siłę błyskotliwy, co w połączeniu z twoją durnotą daje
              > żenujący efekt.
              >
              > Już wiesz, czemu masz problemy z komunikacją i nikt cię tu nie lubi, czy mam do
              > konać rozbioru i analizy powyższego zdania?

              Lubienie mnie interesuje, ale o problemach z komunikacją chętnie poczytam.
                • vogon.jeltz Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 07.11.19, 15:40
                  No więc jeden z twoich elementarnych problemów z komunikacją polega na tym, że zakładasz, że każdy twój rozmówca jest durniem i/lub ma złą wolę. W związku z tym - tak jak tutaj - od razu zaczynasz się ciskać, używać agresywnego języka i miotać obelgi. A skoro tak, to się potem nie dziw, że jesteś traktowany jak ujadający pies.

                  Ok, waga też był złośliwy pod twoim adresem w swoim poscie, ale to już - tłumaczyłem ci - wynika z twojego statusu na forum, na który sobie sam ciężko zapracowałeś. Porównaj sobie twoją i moją z nim konwersację - znów, jak w poprzednim wątku z samspade'em udzieliłem mu odpowiedzi zasadniczo identycznej w treści i drastycznie odmiennej w formie.
                  • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 07.11.19, 16:11
                    vogon.jeltz napisał:

                    > No więc jeden z twoich elementarnych problemów z komunikacją polega na tym, że
                    > zakładasz, że każdy twój rozmówca jest durniem i/lub ma złą wolę.

                    Na początku nie, ale po jakimś czasie się okazuje, że jedno z dwojga.
                    Po zwróceniu uwagi, że źle zrozumiał, ten nadal brnie. Patrz - ostatnie kwestie z postojem na czerwonym na trasie do Płońska. Pisałem wiele razy, że nie zawsze mam zielone, to durnie cały czas pisali jak to możliwe, że mam zielone.
                    Jest pewien próg tępoty dyskutanta, po przekroczeniu którego używam innych słów. Nie jest to wcale próg przesadnie niski.

                    > A skoro tak, to się potem nie dziw, że jesteś traktowany jak ujadający pies.

                    Mam to w dupie. Śmieszy mnie tylko to, że nikt nie jest w stanie się wyłączyć i przeanalizować argumentów. Czyli zwrócić uwagę na to, CO jest napisane, a nie KTO to napisał. To jest autentycznie żałosne. I durnowate też. Nie moja wina.

                    > Ok, waga też był złośliwy pod twoim adresem w swoim poscie, ale to już - tłumac
                    > zyłem ci - wynika z twojego statusu na forum, na który sobie sam ciężko zapraco
                    > wałeś.

                    Waga przypierdalał się od początku i to pierwszy. Teraz też pierwszy zaczął.
                    Kłania się tu zresztą to, co napisałem wyżej - nieumiejętność oddzielenia treści i merytoryki od formy i emocji.
                    Jak ktoś się do mnie przypierdzieli, to raczej odpowiem adekwatnie. I naprawdę nie jest dla mnie usprawiedliwieniem to, jak ktoś postrzega mój "status".

                    > Porównaj sobie twoją i moją z nim konwersację - znów, jak w poprzednim w
                    > ątku z samspade'em udzieliłem mu odpowiedzi zasadniczo identycznej w treści i d
                    > rastycznie odmiennej w formie.

                    A czynił jakieś aluzje do ciebie?
                    • vogon.jeltz Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 07.11.19, 16:43
                      > Na początku nie, ale po jakimś czasie się okazuje, że jedno z dwojga.

                      Śmiem się nie zgodzić, zarówno z "na początku nie", bo naprawdę niewiele trzeba, byś się zapienił, jak i z "okazuje się", bo jednak dużo częściej to ty wychodzisz na durnia.

                      > Jest pewien próg tępoty dyskutanta, po przekroczeniu którego używam innych słów.

                      Strasznie nisko masz ten próg ustawiony. Można by rzec, że leży na poziomie gleby.

                      > Mam to w dupie.

                      Gdybyś miał to rzeczywiście w dupie, urwałbyś dyskusję w momencie, gdy zamienia się ona w napierdalankę, a nie ciągnął jej do momentu, gdy uzyskasz ostatnie słowo (bo dyskutatnowi już się znudzi).

                      > Śmieszy mnie tylko to, że nikt nie jest w stanie się wyłączyć
                      > i przeanalizować argumentów

                      Ale wiesz, że "z procy na pełnej piździe" to jest chuj nie argument? Argumenty to są np. takie, że w pewnych miejscach jest zwiększone ryzyko wypadków z powodów rozmaitych, generalnie takich, że występują tam ludzie inni niż tylko kierowcy jadący główną drogą. Co potwierdzają statystyki zdarzeń drogowych, a czego ty uparcie nie chcesz / nie jesteś w stanie przeanalizować i przyjąć do wiadomości, bo przecież "widoczność jest dobra" i "droga pozwala".

                      > Czyli zwrócić uwagę na to, CO jest napisane, a nie KTO to napisał.

                      To jest element twojego problemu z rozumieniem podstawowych zasad komunikacji międzyludzkiej. Tłumaczyłem ci już, że tak właśnie jest, ale ty jak zwykle nie zrozumiałeś: KTO mówi JEST bardzo ważne. Na przykład: jeśli ktoś jest znany jako notoryczny kłamca, to choćby w danym momencie mówił najszczerszą prawdę, nikt mu tak na piękne oczy nie uwierzy.

                      > Kłania się tu zresztą to, co napisałem wyżej - nieumiejętność oddzielenia
                      > treści i merytoryki od formy i emocji.

                      Będziesz musiał zmienić przynależność gatunkową, bo homo sapiens tak właśnie działają i postrzegają. Jeśli mógłbym coś zasugerować, poszukaj takiego gatunku, który nie rozmnaża się płciowo - przy okazji problem pedalstwa rozwiąże się niejako z definicji.

                      > A czynił jakieś aluzje do ciebie?

                      A dawałem mu ku temu tysięczne powody?
                      • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 07.11.19, 17:30
                        vogon.jeltz napisał:

                        > > Na początku nie, ale po jakimś czasie się okazuje, że jedno z dwojga.
                        >
                        > Śmiem się nie zgodzić, zarówno z "na początku nie", bo naprawdę niewiele trzeba
                        > , byś się zapienił, jak i z "okazuje się", bo jednak dużo częściej to ty wychod
                        > zisz na durnia.

                        Z tym "niewiele" to kwestia względna. Wg mnie kilka pierwszych niezrozumień tekstu czytanego toleruję - później już nie.
                        A na durnia z czym niby wyszedłem? Może z tymi wysepkami na Belgradzkiej, które wchodzą po 30 cm na pas?
                        Przykład świateł ci dawałem.

                        > > Mam to w dupie.
                        >
                        > Gdybyś miał to rzeczywiście w dupie, urwałbyś dyskusję w momencie, gdy zamienia
                        > się ona w napierdalankę, a nie ciągnął jej do momentu, gdy uzyskasz ostatnie s
                        > łowo (bo dyskutatnowi już się znudzi).

                        A skąd wiesz, czy nie mam innych motywacji ciągnięcia dyskusji?
                        Zresztą - to żadna tajemnica. Gdy już delikwent zrozumie, że pierdzieli głupoty, bardzo interesuje mnie, jak się zachowa. Taki galtomek np. nagle stwierdza, że już mu się nie chce, że się nie będzie kopał z koniem itd. Ale robi to WYŁĄCZNIE wtedy, gdy mu czarno na białym, w prostych słowach przedstawię, gdzie się pomylił. Jak ze staniem na światłach na Płońsk - nagle temat się urywa. Zbyt nagle.
                        Czytam teraz książkę "Prawy umysł" - jest to tam wyjaśnione. Generalnie wszystkie te książki o postrzeganiu ludzkim pokazują, jaki człowiek jest cienki w myśleniu i jak bardzo rządzą nim emocje. Nie uwierzyłbym, gdybym sam nie sprawdził.

                        > Ale wiesz, że "z procy na pełnej piździe" to jest chuj nie argument?

                        To jest argument, że ktoś musiałby bez sensu wyjechać na pełnym gazie z posesji albo ... wystrzelić się z procy. Tam jest tak dobra widoczność, że dziecko da się zauważyć. Co innego, gdy domy są blisko albo chodnik z ludźmi. Na omawianym odcinku WIDAĆ, że nic blisko nie ma. I raczej nic nie zdąży niepostrzeżenie wpaść na jezdnię.

                        > Co potwierdzają statystyki zdarzeń drogowych, a czego t
                        > y uparcie nie chcesz / nie jesteś w stanie przeanalizować i przyjąć do wiadomoś
                        > ci, bo przecież "widoczność jest dobra" i "droga pozwala".

                        Na pewno w takich właśnie miejscach są wypadki? Bo z moich obserwacji wynika, że w nieco innych.
                        No chyba że ktoś przekracza wszelkie granice i zapierdziela 150.

                        >
                        > > Czyli zwrócić uwagę na to, CO jest napisane, a nie KTO to napisał.
                        >
                        > To jest element twojego problemu z rozumieniem podstawowych zasad komunikacji m
                        > iędzyludzkiej. Tłumaczyłem ci już, że tak właśnie jest, ale ty jak zwykle nie z
                        > rozumiałeś: KTO mówi JEST bardzo ważne. Na przykład: jeśli ktoś jest znany jako
                        > notoryczny kłamca, to choćby w danym momencie mówił najszczerszą prawdę, nikt
                        > mu tak na piękne oczy nie uwierzy.

                        Czyli jak ja twierdzę, że rzadko kiedy na danej trasie zatrzymuję się na światłach więcej niż 2 razy, to ponieważ JA to twierdzę, to znaczy że należy to rozumieć, że nie zatrzymuję się w ogóle?
                        Lubię konkrety, podałem ci żywy przykład.

                        > > Kłania się tu zresztą to, co napisałem wyżej - nieumiejętność oddzielenia
                        >
                        > > treści i merytoryki od formy i emocji.
                        >
                        > Będziesz musiał zmienić przynależność gatunkową, bo homo sapiens tak właśnie dz
                        > iałają i postrzegają.

                        No to niech popracują trochę nad sobą, bo w ten sposób łatwo dają się manipulować. Co - jak się domyślasz - jest z mojego punktu widzenia powodem do szyderstw.


                        >Jeśli mógłbym coś zasugerować, poszukaj takiego gatunku,
                        > który nie rozmnaża się płciowo - przy okazji problem pedalstwa rozwiąże się nie
                        > jako z definicji.

                        O - i ta ironia była nawet w miarę. Prawda, że nie tak trudno było?

                        > > A czynił jakieś aluzje do ciebie?
                        >
                        > A dawałem mu ku temu tysięczne powody?

                        A pierwszy się do ciebie przypierdzielił (w sensie globalnym, nie w tym wątku)?
                    • galtomone Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 09:44
                      klemens1 napisał:
                      > Śmieszy mnie tylko to, że nikt nie jest w stanie się wyłączyć i
                      > przeanalizować argumentów. Czyli zwrócić uwagę na to, CO jest napisane, a nie
                      > KTO to napisał.

                      Nie do konca jest wazne KTO - aczkolwiek jak napisal Vogon na swoj status sobie zaprawcowales - na pewnym etpaie nie ma tez na poczatku znaczenia CO - ale skoro plasticzki sa pedalskie, to zapewne i kulturalna forma komunikacji tez - ale istotne jest JAK.

                      Mozna sie nie zgadzac, mozna grzecznie wskazac komus pomylke. Ale Tobie takie subtelnosci umykaja. Dlatego, gdy ktos przeczyta o sobie ze dwa razy durniu i ze jest idiota, cala reszta tresci przestaje miec jakiekolwiek znaczenie.

                      Zatem nie ma znaczenie CO napisales, skoro forma jest jaka jest.

                      To troche jak z docent Pawlowicz. Nawet jesli mowilaby cos madrze, to przez forme w jakiej to robi, nie ma to absolutnie zadnego znaczenia.

                      Inna sprawa, ze jesli ktos nie umie - przynajmniej przez jakis czas argumentowac bez wycieczek osobistych a do tego stosuje rozne standardy w dyskusji (jak ja sie przypierdalam do nie istotnych szczegolowo to jest OK, jak ja sie czepiam pojedynczych slow/skrotow myslowych choc wiem jaki jest ogolny sens wypowiedzi to jest OK - ale jak inni to sa powolniaki, tepaki, matoly, durnie, itd...) to trudno o jakas wspolna platforme do sensownej komunikacji.

                      Vogon juz ci to pare razy tlumaczyl i jedyne co usyszal w odpowiedzi, to ze masz to w dupie.

                      Nie potwierdza tego co prawda Twoje ciagniecie pyskowek w nieskonczonosc na coraz wyzszym tonie, ale to juz osobna sprawa.

                      Skoro ty masz to w dupie (czytaj nas) to my chyba tez mozemy?
                      --
                      Pozdrawiam,
                      galtom

                      "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
                      • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 09:51
                        galtomone napisał:

                        > Dlatego, gdy ktos przeczyta o sobie ze dwa razy durniu i ze
                        > jest idiota, cala reszta tresci przestaje miec jakiekolwiek znaczenie.

                        To dlatego nadal widzisz, że na trasie do Płońska zawsze mam zielone, mimo że napisałem WPROST, że zdarza mi się zatrzymywać więcej niż 2 razy?

                        > Vogon juz ci to pare razy tlumaczyl i jedyne co usyszal w odpowiedzi, to ze mas
                        > z to w dupie.
                        >
                        > Nie potwierdza tego co prawda Twoje ciagniecie pyskowek w nieskonczonosc na cor
                        > az wyzszym tonie, ale to juz osobna sprawa.

                        Na to "niepotwierdzanie" mu odpowiedziałem. Znowu czegoś nie doczytałeś i pierniczysz głupoty.
                        Jak nazwać kogoś, kto ma czarno na białym tłumaczenie, a mimo to zachowuje się jak funkcjonalny analfabeta, który tego tłumaczenia (bardzo prostego) nie pojmuje?
                        Cały czas to robisz. Nie nazywam cię durniem czy głupkiem itp. bez powodu - sam sobie to WYPRACOWAŁEŚ. A nawet nie - na bieżąco nie rozumiesz, co czytasz.

                        > Skoro ty masz to w dupie (czytaj nas) to my chyba tez mozemy?

                        Mam to w dupie.
                        • galtomone Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 10:35
                          klemens1 napisał:

                          > To dlatego nadal widzisz, że na trasie do Płońska zawsze mam zielone, mimo że n
                          > apisałem WPROST, że zdarza mi się zatrzymywać więcej niż 2 razy?

                          Musze cie rozczarowac bardziej - nawet tej trasy nie widze, co tu dopiero o swiatlach mowic.

                          > Na to "niepotwierdzanie" mu odpowiedziałem.

                          I nie watpie, ze i na moj post odpowiesz.

                          > Mam to w dupie.

                          Zupelnie mnie nie zaskoczyles :-( Szkoda. Liczylem choc na ciut wysublimowanej ironii z Twojej strony, zebysmy mogli poczujc jak bardzo nasze sa wysilone i wiesniackie... tak zeby nam w piety poszlo.

                          Moze jeszcze kawy nie piles?




                          --
                          Pozdrawiam,
                          galtom

                          "When agriculture and industry came along people could increasingly rely on the skills of others for survival, and new "niches for imbeciles" were opened up. You could survive and pass your unremarkable genes to next generation [...]"
                          • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 10:59
                            galtomone napisał:

                            > klemens1 napisał:
                            >
                            > > To dlatego nadal widzisz, że na trasie do Płońska zawsze mam zielone, mim
                            > o że n
                            > > apisałem WPROST, że zdarza mi się zatrzymywać więcej niż 2 razy?
                            >
                            > Musze cie rozczarowac bardziej - nawet tej trasy nie widze, co tu dopiero o swi
                            > atlach mowic.

                            Ale twierdziłeś, że na tej trasie mam zawsze zielone, mimo że wprost pisałem, że zdarza mi się zatrzymywać na tej trasie na światłach więcej niż 2 razy.
                            To z powodów, o których pisałeś wyżej?
                            Co ciekawe, zaraz zapomnisz, o czym w ogóle była mowa - tylko pyskowanie ci zostanie.

                            > > Na to "niepotwierdzanie" mu odpowiedziałem.
                            >
                            > I nie watpie, ze i na moj post odpowiesz.

                            A ja nie wątpiłem, że część merytoryczną opuścisz. Byle coś odpyskować.

                            • galtomone Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 11:56
                              klemens1 napisał:

                              > galtomone napisał:
                              >
                              > > klemens1 napisał:
                              > >
                              > > > To dlatego nadal widzisz, że na trasie do Płońska zawsze mam zielon
                              > e, mim
                              > > o że n
                              > > > apisałem WPROST, że zdarza mi się zatrzymywać więcej niż 2 razy?
                              > >
                              > > Musze cie rozczarowac bardziej - nawet tej trasy nie widze, co tu dopiero
                              > o swi
                              > > atlach mowic.
                              >
                              > Ale twierdziłeś, że na tej trasie mam zawsze zielone, mimo że wprost pisałem, ż
                              > e zdarza mi się zatrzymywać na tej trasie na światłach więcej niż 2 razy.

                              Nie Słoneczko, nie to twierdzilem.

                              By ulatwic ci zadanie w tym zakresie, stwierdzilem tylko, ze to iz ty nie stajesz nie znaczy, ze wszyscy inni tez nie.

                              Chyba ze przyjmiemy iz jestes tam jedynym autem na drodze - pamietasz? Taki wniosek tez padl, skoro nie raczyles przyjac do wiadomosci, ze gdy ty masz zielone, to ktos musi miec czerwone.

                              > > I nie watpie, ze i na moj post odpowiesz.
                              >
                              > A ja nie wątpiłem, że część merytoryczną opuścisz. Byle coś odpyskować.

                              Wazne, ze mnie nie zawiodles! Martwilbym sie, ze cos ci sie stalo.

                              --
                              Pozdrawiam,
                              galtom

                              "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
                              • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 13:02
                                galtomone napisał:

                                > > > > To dlatego nadal widzisz, że na trasie do Płońska zawsze mam zielone, mimo że napisałem WPROST, że zdarza mi się zatrzymywać więcej niż 2 razy?
                                > > >
                                > > > Musze cie rozczarowac bardziej - nawet tej trasy nie widze, co tu dopiero o swiatlach mowic.
                                > >
                                > > Ale twierdziłeś, że na tej trasie mam zawsze zielone, mimo że wprost pisałem, ż
                                > > e zdarza mi się zatrzymywać na tej trasie na światłach więcej niż 2 razy.
                                >
                                > Nie Słoneczko, nie to twierdzilem.

                                Acha, znaczy jak ty nie trafiasz na czerwone to nikt nie trafia???
                                A moze na twoje swiatla sa magiczne i dla wszystkich zawsze zielone???


                                > By ulatwic ci zadanie w tym zakresie, stwierdzilem tylko, ze to iz ty nie staje
                                > sz nie znaczy, ze wszyscy inni tez nie.

                                Na co ci też odpowiedziałem, że skoro przejeżdżałem tamtędy setki razy i się rzadko zatrzymywałem, to to samo musi dotyczyć pozostałych. Tak działa statystyka.

                                > > > I nie watpie, ze i na moj post odpowiesz.
                                > >
                                > > A ja nie wątpiłem, że część merytoryczną opuścisz. Byle coś odpyskować.
                                >
                                > Wazne, ze mnie nie zawiodles! Martwilbym sie, ze cos ci sie stalo.

                                I znowu wieśniacka ironia ... byle coś odpyskować.


      • vogon.jeltz Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 07.11.19, 10:50
        > Baba popełniła samobójstwo.

        To jest oczywiście jedna z twoich klasycznych bredni (dzieciak wjeżdżający nagle na rowerze pod koła samochodu też "popełnia samobójstwo"?). Ale nawet jeśli, to cały czas nie kumasz, że zarówno w ograniczeniach prędkości, jak i w dążeniach do samochodów autonomicznych, chodzi o to, żeby liczbę takich "samobójstw" zminimalizować.
            • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 07.11.19, 15:21
              vogon.jeltz napisał:

              > > Zdążyłbyś zahamować - albo lepiej: rozpocząć hamowanie - gdybyś
              > > prowadził ten samochód i by tak wylazła?
              >
              > Nie wiem, czy bym zdążył. Wiem natomiast, że samobójstwo to zdecydowanie coś in
              > nego niż przypadkowe wejście przez nieuwagę pod samochód.

              Ona szła całkowicie ignorując samochód. Właściwie przeszła już większość drogi. Ja na jej miejscu, przy tak zbliżającym się samochodzie, włączyłbym turbo w nogach.
              Tak czy owak - zasłużyła na Nagrodę Darwina.
              • vogon.jeltz Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 07.11.19, 15:33
                > Ona szła całkowicie ignorując samochód.

                Dlatego właśnie mamy na obszarach, gdzie istnieje duże prawdopodobieństwo, że na drodze, mogą pojawić się ludzie, ograniczenia do 70. A nawet, ho ho, do 50!

                > Ja na jej miejscu, przy tak zbliżającym się samochodzie, włączyłbym turbo w nogach.

                Może słabo widziała w ciemnościach? Była zmęczona i w związku z tym miała przytępioną uwagę? Ale co tam, podnieśmy limit do 90 - wyeliminujemy takich bezwartościowych podludzi.
                • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 07.11.19, 16:05
                  vogon.jeltz napisał:

                  > > Ona szła całkowicie ignorując samochód.
                  >
                  > Dlatego właśnie mamy na obszarach, gdzie istnieje duże prawdopodobieństwo, że n
                  > a drodze, mogą pojawić się ludzie, ograniczenia do 70. A nawet, ho ho, do 50!

                  Tyle razy pisałem o widoczności, że mi samemu chce się rzygać. Ale nie dotrze to do ciebie nigdy.
                  Pomijając fakt, że ta droga nie wyglądała na "zabudowaną". Czyli dałbyś tam teraz 50?

                  > > Ja na jej miejscu, przy tak zbliżającym się samochodzie, włączyłbym turbo
                  > w nogach.
                  >
                  > Może słabo widziała w ciemnościach? Była zmęczona i w związku z tym miała przyt
                  > ępioną uwagę?

                  Światła samochodu, który się do niej zbliżał, były ciemne? I jak trzeba być zmęczonym, żeby nie ratować swojego życia. Ona weszła jak na egzekucję.

                  > Ale co tam, podnieśmy limit do 90 - wyeliminujemy takich bezwartościowych podludzi.

                  Naprawdę nie czujesz, kiedy to jest wieśniackie, prawda?
                  • vogon.jeltz Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 07.11.19, 16:27
                    > Tyle razy pisałem o widoczności, że mi samemu chce się rzygać

                    Owszem, chce się rzygać. Bo widoczność nic ci nie da, jeśli ktoś się zagapi albo ty czegoś w porę nie zauważysz (znaczy, wiadomo, że nie ty osobiście, bo ty jesteś chodzącą doskonałością, ale ograniczenia ustanawia się pod zwyczajnego kierowcę). A w pewnych miejscach jest zwiększone ryzyko takiego zdarzenia.

                    > Pomijając fakt, że ta droga nie wyglądała na "zabudowaną".
                    > Czyli dałbyś tam teraz 50?

                    Ta droga nie wyglądała w ogóle, bo było ciemno jak w piździe. Ale jeśli napatoczyła się tam baba z rowerem, to można założyć, że nie było to w całkiem szczerym polu, z dala od wszelkich zabudowań.

                    I nie, nie wiem, jakie ograniczenie powinno tam obowiązywać. To jest tylko przykład, że niektórych okoliczności nie jesteś w stanie przewidzieć, a tam, gdzie występuje podwyższone ryzyko wystąpienia takich nieprzewidzianych zdarzeń - np. w terenie zabudowanym, gdzie poruszają się piesi i rowerzyści - ustanawia się ograniczenia prędkości. Niezależnie od "widoczności".

                    > Światła samochodu, który się do niej zbliżał, były ciemne?
                    > I jak trzeba być zmęczonym, żeby nie ratować swojego życia.

                    Tego nie wiemy. Co wiemy natomiast z całą pewnością, że takie przypadki się zdarzają, także - przede wszystkim - gdy za kierownicą siedzi człowiek.

                    > Naprawdę nie czujesz, kiedy to jest wieśniackie, prawda?

                    W żadnym razie. To jest dokładnie to, o co sam się cały czas prosisz. Przecież to ty zacząłeś absolutnie wieśniacką próbą szydery p.t. "popełniła samobójstwo".
                    • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 07.11.19, 17:37
                      vogon.jeltz napisał:

                      > > Tyle razy pisałem o widoczności, że mi samemu chce się rzygać
                      >
                      > Owszem, chce się rzygać. Bo widoczność nic ci nie da, jeśli ktoś się zagapi alb
                      > o ty czegoś w porę nie zauważysz (znaczy, wiadomo, że nie ty osobiście, bo ty j
                      > esteś chodzącą doskonałością, ale ograniczenia ustanawia się pod zwyczajnego ki
                      > erowcę). A w pewnych miejscach jest zwiększone ryzyko takiego zdarzenia.

                      Ty naprawdę jesteś w tej drużynie, która twierdzi, iż ograniczenia ktoś ustawia, przeanalizowawszy wpierw realne warunki na drodze?

                      > > Pomijając fakt, że ta droga nie wyglądała na "zabudowaną".
                      > > Czyli dałbyś tam teraz 50?
                      >
                      > Ta droga nie wyglądała w ogóle, bo było ciemno jak w piździe. Ale jeśli napatoc
                      > zyła się tam baba z rowerem, to można założyć, że nie było to w całkiem szczery
                      > m polu, z dala od wszelkich zabudowań.

                      Czyli mieliśmy blackout i dlatego nie widać było zabudowań ...
                      Z tym twoim założeniem, że "nie było to w całkiem szczerym polu" to się kwalifikuje już na krytykę. Weźmy tym razem przykład z dynastii Kimów i samokrytykę sporządź sam.

                      > I nie, nie wiem, jakie ograniczenie powinno tam obowiązywać. To jest tylko przy
                      > kład, że niektórych okoliczności nie jesteś w stanie przewidzieć, a tam, gdzie
                      > występuje podwyższone ryzyko wystąpienia takich nieprzewidzianych zdarzeń - np.
                      > w terenie zabudowanym, gdzie poruszają się piesi i rowerzyści - ustanawia się
                      > ograniczenia prędkości. Niezależnie od "widoczności".

                      To działa trochę na odwrót - znaki zabudowanego stawiane są na granicy administracyjnej miejscowości. A nie tam, gdzie powinny - polecam poczytać rozporządzenie o znakach i sygnałach. Nie ma czegoś takiego jak OZ, gdzie "poruszają się piesi i rowerzyści".
                      Nikt żadnego ryzyka nie analizuje - wiem to nawet z pierwszej ręki.

                      > > Światła samochodu, który się do niej zbliżał, były ciemne?
                      > > I jak trzeba być zmęczonym, żeby nie ratować swojego życia.
                      >
                      > Tego nie wiemy. Co wiemy natomiast z całą pewnością, że takie przypadki się zda
                      > rzają, także - przede wszystkim - gdy za kierownicą siedzi człowiek.

                      I co byś na to poradził? Bo tu człowiek (kierowca) był bez szans.
                      Wszędzie 50, bo w szczerym polu może ktoś się pałętać po jezdni i być na tyle głupi, by włazić centralnie pod samochód?

                      > > Naprawdę nie czujesz, kiedy to jest wieśniackie, prawda?
                      >
                      > W żadnym razie. To jest dokładnie to, o co sam się cały czas prosisz. Przecież
                      > to ty zacząłeś absolutnie wieśniacką próbą szydery p.t. "popełniła samobójstwo"
                      > .

                      To nie było szyderstwo. Ona wykonała egzekucję na samej sobie. Każdy kierowca byłby bez szans - takie są fakty.
                      A ty co na to? Że wyeliminujmy podludzi. I co to ma merytorycznie oznaczać? Że wszędzie 50?
                      Jak już coś piszesz, to niech to prowadzi to konkretnego celu. Od marudzenia to ja tu mam specjalistów.

                      • vogon.jeltz Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 15:48
                        > Ty naprawdę jesteś w tej drużynie, która twierdzi, iż ograniczenia
                        > ktoś ustawia, przeanalizowawszy wpierw realne warunki na drodze?

                        Nie, ja jestem w tej drużynie, która twierdzi, że ograniczenia są ustawiane według określonych reguł, które z kolei wynikają z badań, statystyk i obserwacji. Przy czym te reguły są stosowane ogólnie i globalnie (ograniczenie domyślne wynosi tyle a tyle, w szczególnych przypadkach można je podnieść do tylu i tylu) i jasne, że nikt nie będzie się pierdolił z analizowaniem, czy aby tu nie można by podnieść o 10 km/h więcej - bo po co.

                        > Czyli mieliśmy blackout i dlatego nie widać było zabudowań ...

                        W ogóle na filmie nic nie było widać, bo kamera miała chujową czułość. Wypadek miał miejsce w mieście, to po pierwsze. Po drugie, poczytaj wnioski z raportu policji - są streszczone choćby na wikipedii.

                        > To działa trochę na odwrót - znaki zabudowanego stawiane
                        > są na granicy administracyjnej miejscowości

                        Znów bredzisz, Fred. Na granicy administracyjnej miejscowości ustawiane są zielone znaki E-17A i E-18A.

                        > Nie ma czegoś takiego jak OZ, gdzie "poruszają się piesi i rowerzyści".

                        Oczywiście, z formalnego punktu widzenia teren zabudowany to obszar pomiędzy znakami D-42 i D-45, ale te znaki ustawia się tam, gdzie są zabudowania oraz wynikający z nich ruch pieszych, rowerzystów itd.

                        > Nikt żadnego ryzyka nie analizuje - wiem to nawet z pierwszej ręki.

                        Oczywiście, bo i po co? Domyślną regułą i priorytetem jest i zawsze powinno być: stay on the safe side. Zatem jak mamy obszar zabudowany, to mamy limit dla obszaru zabudowanego - po to, by minimalizować liczbę wypadków oraz ofiar śmiertelnych (gdy do wypadku dojdzie), a nie po to, by robić dobrze kierowcom.

                        > I co byś na to poradził? Bo tu człowiek (kierowca) był bez szans.

                        Nie był. Powtórzę to, co napisałem gdzie indziej: w raporcie policyjnym napisano, że wypadek był "entirely avoidable", gdyby kierowca/operator zachował się właściwie.

                        > A ty co na to? Że wyeliminujmy podludzi. I co to ma merytorycznie oznaczać?

                        To ma oznaczać, że postulujesz zwiększenie limitów "bo droga pozwala" - kosztem tego, że ktoś, kto się zagapi "wykona na sobie wyrok", podludź jeden.

                        > Że wszędzie 50?

                        Znowu coś sobie wymyślasz i z tym dyskutujesz. Na tamtej drodze, o której dyskutujemy, jest ograniczenie do 70. To ty chcesz je podnosić, a nie ja obniżać.
                        • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 16:12
                          vogon.jeltz napisał:

                          > > Ty naprawdę jesteś w tej drużynie, która twierdzi, iż ograniczenia
                          > > ktoś ustawia, przeanalizowawszy wpierw realne warunki na drodze?
                          >
                          > Nie, ja jestem w tej drużynie, która twierdzi, że ograniczenia są ustawiane wed
                          > ług określonych reguł, które z kolei wynikają z badań, statystyk i obserwacji.

                          I te reguły są łamane przy ustawianiu znaków - o tym też wiesz?

                          > > Czyli mieliśmy blackout i dlatego nie widać było zabudowań ...
                          >
                          > W ogóle na filmie nic nie było widać, bo kamera miała chujową czułość. Wypadek
                          > miał miejsce w mieście, to po pierwsze. Po drugie, poczytaj wnioski z raportu p
                          > olicji - są streszczone choćby na wikipedii.

                          Czytałem - wypadek był "unavoidable".

                          > > To działa trochę na odwrót - znaki zabudowanego stawiane
                          > > są na granicy administracyjnej miejscowości
                          >
                          > Znów bredzisz, Fred. Na granicy administracyjnej miejscowości ustawiane są ziel
                          > one znaki E-17A i E-18A.

                          W praktyce D-42 i D-43. Ale zdarzają się wyjątki, o których piszesz. Tak jak ze stalówkami lżejszymi od alufelg.
                          A to jest standard (czasami D-42 jest osobno, ale w sumie nie wiadomo, z czego to wynika):
                          www.google.pl/maps/@52.1130349,21.1100506,3a,75y,315.25h,77.49t/data=!3m6!1e1!3m4!1sqKOvySH_XD0HZtivAypoHw!2e0!7i13312!8i6656
                          www.google.pl/maps/@52.1875395,20.9177369,3a,75y,3.3h,85.13t/data=!3m6!1e1!3m4!1ssHSkA4_AlzHJAy8oNUCpfQ!2e0!7i16384!8i8192
                          www.google.pl/maps/@52.3151216,20.9200376,3a,75y,147.07h,75.56t/data=!3m6!1e1!3m4!1sELfBhK62L_8_fBpTVEz-Bw!2e0!7i13312!8i6656

                          > Oczywiście, z formalnego punktu widzenia teren zabudowany to obszar pomiędzy zn
                          > akami D-42 i D-45, ale te znaki ustawia się tam, gdzie są zabudowania oraz wyni
                          > kający z nich ruch pieszych, rowerzystów itd.

                          Przykłady masz wyżej.

                          > > Nikt żadnego ryzyka nie analizuje - wiem to nawet z pierwszej ręki.
                          >
                          > Oczywiście, bo i po co? Domyślną regułą i priorytetem jest i zawsze powinno być
                          > : stay on the safe side. Zatem jak mamy obszar zabudowany, to mamy limit dla ob
                          > szaru zabudowanego - po to, by minimalizować liczbę wypadków oraz ofiar śmierte
                          > lnych (gdy do wypadku dojdzie), a nie po to, by robić dobrze kierowcom.

                          Czyli jak wyznaczymy znakami, to wyznaczamy znakami. Masło maślane.

                          > > I co byś na to poradził? Bo tu człowiek (kierowca) był bez szans.
                          >
                          > Nie był. Powtórzę to, co napisałem gdzie indziej: w raporcie policyjnym napisan
                          > o, że wypadek był "entirely avoidable", gdyby kierowca/operator zachował się wł
                          > aściwie.

                          Doczytaj - był "unavoidable". Zresztą - widać to na filmie. Nikt by nie zareagował w porę.

                          > > A ty co na to? Że wyeliminujmy podludzi. I co to ma merytorycznie oznaczać?
                          >
                          > To ma oznaczać, że postulujesz zwiększenie limitów "bo droga pozwala" - kosztem
                          > tego, że ktoś, kto się zagapi "wykona na sobie wyrok", podludź jeden.

                          Zgodnie z tą "logyką", to i na autostradzie trzeba wprowadzić 50. Argument identyczny - a jak ktoś tam wlezie?

                            • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 16:30
                              vogon.jeltz napisał:

                              > > Doczytaj - był "unavoidable"
                              >
                              > To ty doczytaj w końcu i skończ pierdolić. "Unavoidable" - to jest cytat z wypo
                              > wiedzi jakiejś gliniary tuż po wypadku. Raport mówi dokładnie odwrotnie: "entir
                              > ely avoidable".

                              I mówi też:
                              Herzberg would have been visible to 85% of motorists at a distance of 143 feet (44 m), 5.7 seconds before the car struck Herzberg
                              Życzę powodzenia w wypatrywaniu
                  • galtomone Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 09:52
                    klemens1 napisał:


                    > Światła samochodu, który się do niej zbliżał, były ciemne? I jak trzeba być zmę
                    > czonym, żeby nie ratować swojego życia.

                    Gdyby wszystko bylo takie proste i oczywiste i wszyscy zajebisci, to zaden pieszy nie zginalby pod kolami auta, zaden kierowca nie wylecial z akretu czy wbil sie innemu w tylek, itd.. itd...

                    > Ona weszła jak na egzekucję.

                    Innymi slowy kazdy glupi pieszy, ktory dal sie przejechac jest sam sobie winien.

                    Zakladajac, ze taka jest ukryta teza twojego przekazu i opinii to:
                    - uznajesz, ze ludzkie zycie nie jest zadna wartosia nadrzedna, ktore cywilizowane spoleczenstwo powinno starac sie chornic i minimalizowac ilosc trupow w roznych dziedzinach zycia
                    - nie masz nic przeciwko likwidacji ograniczen predkosci - kazdy przeciez sam oceni jak jest bezpiecznie (co z terszta jak sam piszesz czynisz) - a jak oceni zle, to jego problem
                    - w zasadzie wszelkie zasady (w sensie prawa i nakazow) mozna zlikwidowac, bo zajebisci sobie poradza, a reszta jest nie wazna

                    Tak mi to to troszke nihilizmem trąci....


                    --
                    Pozdrawiam,
                    galtom

                    "When agriculture and industry came along people could increasingly rely on the skills of others for survival, and new "niches for imbeciles" were opened up. You could survive and pass your unremarkable genes to next generation [...]"
                    • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 09:58
                      galtomone napisał:

                      > klemens1 napisał:
                      >
                      >
                      > > Światła samochodu, który się do niej zbliżał, były ciemne? I jak trzeba b
                      > yć zmę
                      > > czonym, żeby nie ratować swojego życia.
                      >
                      > Gdyby wszystko bylo takie proste i oczywiste i wszyscy zajebisci, to zaden pies
                      > zy nie zginalby pod kolami auta, zaden kierowca nie wylecial z akretu czy wbil
                      > sie innemu w tylek, itd.. itd...

                      Najwidoczniej nie wszyscy są aż tak "zajebiści".
                      A proste i oczywiste to akurat jest.

                      > > Ona weszła jak na egzekucję.
                      >
                      > Innymi slowy kazdy glupi pieszy, ktory dal sie przejechac jest sam sobie winien.

                      Każdy ma prawo wysnuwać wniosek debila - zwłaszcza ty z tego prawa korzystasz nagminnie.

                      > Zakladajac, ze taka jest ukryta teza twojego przekazu

                      Nie - swoich debilnych wniosków nie przypisuj mnie. Pozostaw pod nimi wyłącznie swój podpis.

                      • galtomone A potem sie dziwisz, ze mamy o tobie opinie... 08.11.19, 10:40
                        klemens1 napisał:

                        > galtomone napisał:
                        >
                        > > klemens1 napisał:
                        > >
                        > >
                        > > > Światła samochodu, który się do niej zbliżał, były ciemne? I jak tr
                        > zeba b
                        > > yć zmę
                        > > > czonym, żeby nie ratować swojego życia.
                        > >
                        > > Gdyby wszystko bylo takie proste i oczywiste i wszyscy zajebisci, to zade
                        > n pies
                        > > zy nie zginalby pod kolami auta, zaden kierowca nie wylecial z akretu czy
                        > wbil
                        > > sie innemu w tylek, itd.. itd...
                        >
                        > Najwidoczniej nie wszyscy są aż tak "zajebiści".
                        > A proste i oczywiste to akurat jest.
                        >
                        > > > Ona weszła jak na egzekucję.
                        > >
                        > > Innymi slowy kazdy glupi pieszy, ktory dal sie przejechac jest sam sobie
                        > winien.
                        >
                        > Każdy ma prawo wysnuwać wniosek debila - zwłaszcza ty z tego prawa korzystasz n
                        > agminnie.
                        >
                        > > Zakladajac, ze taka jest ukryta teza twojego przekazu
                        >
                        > Nie - swoich debilnych wniosków nie przypisuj mnie. Pozostaw pod nimi wyłącznie
                        > swój podpis.
                        >


                        Mozesz wskazac, w tym co napisalem do Ciebie powyzej tego typu kulturalne sformulowania?
                        ich brak jakos ci jednak nie przeszkdzil przejsc na swoj zwykly poziom.

                        A potem sie dziwisz, ze dyskusje z toba przybieraja forme jaka przybieraja.

                        Jeszcze raz napisz jak to lubisz rzeczowa argumentacje, a pyskowkami i epitetami odpowiadasz tylko na ataki ad personam.



                        --
                        Pozdrawiam,
                        galtom

                        "When agriculture and industry came along people could increasingly rely on the skills of others for survival, and new "niches for imbeciles" were opened up. You could survive and pass your unremarkable genes to next generation [...]"
                        • klemens1 Re: A potem sie dziwisz, ze mamy o tobie opinie.. 08.11.19, 11:03
                          galtomone napisał:

                          > klemens1 napisał:
                          >
                          > > galtomone napisał:
                          > >
                          > > > klemens1 napisał:
                          > > >
                          > > >
                          > > > > Światła samochodu, który się do niej zbliżał, były ciemne? I
                          > jak tr
                          > > zeba b
                          > > > yć zmę
                          > > > > czonym, żeby nie ratować swojego życia.
                          > > >
                          > > > Gdyby wszystko bylo takie proste i oczywiste i wszyscy zajebisci, t
                          > o zade
                          > > n pies
                          > > > zy nie zginalby pod kolami auta, zaden kierowca nie wylecial z akre
                          > tu czy
                          > > wbil
                          > > > sie innemu w tylek, itd.. itd...
                          > >
                          > > Najwidoczniej nie wszyscy są aż tak "zajebiści".
                          > > A proste i oczywiste to akurat jest.
                          > >
                          > > > > Ona weszła jak na egzekucję.
                          > > >
                          > > > Innymi slowy kazdy glupi pieszy, ktory dal sie przejechac jest sam
                          > sobie
                          > > winien.
                          > >
                          > > Każdy ma prawo wysnuwać wniosek debila - zwłaszcza ty z tego prawa
                          > korzystasz n
                          > > agminnie.
                          > >
                          > > > Zakladajac, ze taka jest ukryta teza twojego przekazu
                          > >
                          > > Nie - swoich debilnych wniosków nie przypisuj mnie. Pozostaw pod n
                          > imi wyłącznie
                          > > swój podpis.
                          > >
                          >
                          >
                          > Mozesz wskazac, w tym co napisalem do Ciebie powyzej tego typu kulturalne sform
                          > ulowania?

                          Oczywiście.
                          Napisałeś:
                          Innymi slowy (...)
                          czyli wysnułeś wniosek. To TWÓJ wniosek i ten wniosek jest głupi. Po prostu - takie są fakty. To jest głupi wniosek. Debil by taki wniosek wysnuł.
                          I dalej:
                          Zakladajac, ze taka jest ukryta teza twojego przekazu (...)
                          Czyli wysnułeś durny wniosek (pretensje do siebie miej) i jeszcze zakładasz, że miałem zamiar przekazać te idiotyzmy, które sam wymyśliłeś.

                          > A potem sie dziwisz, ze dyskusje z toba przybieraja forme jaka przybieraja.

                          No właśnie - a potem się dziwisz, że cię nazywam debilem.
                          Nie zachowuj się jak debil, to nie będziesz tak nazywany. Albo inaczej - jak się już zachowujesz jak debil, to pół biedy. Najgorsze jest to, że swoje debilne wnioski przypisujesz mnie. A robisz to nagminnie.

                          > Jeszcze raz napisz jak to lubisz rzeczowa argumentacje, a pyskowkami i epitetam
                          > i odpowiadasz tylko na ataki ad personam.

                          Twoja argumentacja nie była rzeczowa - to był durny wniosek i jeszcze go przypisałeś mnie. Czyli był to atak na mnie.

                • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 09:55
                  galtomone napisał:

                  > > Ona szła całkowicie ignorując samochód. Właściwie przeszła już większość drogi.
                  >
                  > Nadal nie ma to absolutnie zadnego zwiazku z definicja samobójstwa.

                  Jest trochę z drugiej strony - nie jest to typowe samobójstwo, ale ma z nim bardzo dużo wspólnego. Zwłaszcza nieuchronność.

                  • galtomone Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 10:42
                    Tyle, ze nie jest to samobójstwo - ani typowe anie nie typowe. Zgodze sie, ze skutek jest taki sam.

                    Tyle, ze to nadal troche bez sensowna teza, bo z godnie z ta logika, kazdy z nas w momencie narodzin rozpoczyna samobójstwo i kazdy na cmentarzu go juz dokonal.

                    A po to jednak mamy to slowo, by oddzielić jedne smierci od innych.

                    --
                    Pozdrawiam,
                    galtom

                    "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
                    • vogon.jeltz Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 10:52
                      > Tyle, ze nie jest to samobójstwo - ani typowe anie nie typowe.

                      Daj spokój, nie dogadasz się. Bo są dwie opcje:

                      Pierwsza to taka, że "samobójstwo" to kolejne słowo, którym klemens posługuje się w sposób radykalnie odmienny od powszechnie przyjętego. Na co może wskazywać fakt, że wg niego elementem samobójstwa jest np. "nieuchronność". Wówczas mówicie po prostu innymi językami.

                      Opcja druga, że pierdolnął coś od czapy i teraz broni tego w coraz bardziej idiotyczny sposób, bo mu poczucie samozajebistości nie pozwala się przyznać do błędu. Ale to skrajnie nieprawdodpodobne, bo przecież istoty doskonałe nie popełniają błędów.

                      Niestety, w żadnym z tych przypadków porozumienie nie jest możliwe.
                      • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 11:14
                        vogon.jeltz napisał:

                        > Niestety, w żadnym z tych przypadków porozumienie nie jest możliwe.

                        Napisałem wyraźnie, że ma to o wiele więcej wspólnego z samobójstwem, niż mniej.
                        Ale po co to czytać? Lepiej pierdolić swoje, na przekór faktom.

                        Zauważyłeś, że już teraz piszesz o czym innym niż ja, co źle o tobie świadczy? Czy zauważyłeś tylko słowo "pierdolić"?
                        • vogon.jeltz Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 12:21
                          > Napisałem wyraźnie, że ma to o wiele więcej wspólnego z samobójstwem, niż mniej.

                          Napisałeś, cytuję: "baba popełniła samobójstwo", więc nie pierdol. Potem dopiero zacząłeś pociskać jakieś pierdoły, że w sumie to nie, ale miało to więcej wspólnego niż mniej. Otóż nic nie miało. Przypadkowe wejście pod samochód, którego się nie dostrzegło nie ma kompletnie nic wspólnego z samobójstwem. Samobójstwo polega generalnie na tym, że człowiek świadomie i z własnej woli pozbawia się życia. Tutaj nie było to ani świadome, ani z własnej woli.
                          • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 13:10
                            vogon.jeltz napisał:

                            > > Napisałem wyraźnie, że ma to o wiele więcej wspólnego z samobójstwem, niż
                            > mniej.
                            >
                            > Napisałeś, cytuję: "baba popełniła samobójstwo", więc nie pierdol. Potem
                            > dopiero zacząłeś pociskać jakieś pierdoły, że w sumie to nie, ale miało to wię
                            > cej wspólnego niż mniej. Otóż nic nie miało. Przypadkowe wejście pod samochód,
                            > którego się nie dostrzegło nie ma kompletnie nic wspólnego z samobójstwem.

                            W takiej ciemności nie da się nie dostrzec oświetlonego samochodu.
                            Wina 100% baby, która sama się zabiła. Nie zabił jej samochód.
                            Zatem samobójstwo.

                            > Samobójstwo polega generalnie na tym, że człowiek świadomie i z własnej woli pozbaw
                            > ia się życia. Tutaj nie było to ani świadome, ani z własnej woli.

                            Trudno o inne wytłumaczenie.
                            Dlatego ew. kwalifikuje się to na Nagrodę Darwina.

                            • vogon.jeltz Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 13:53
                              > W takiej ciemności nie da się nie dostrzec oświetlonego samochodu.

                              Ależ oczywiście, że się da. Na co zresztą wskazuje zachowanie zabitej kobiety, która najwyraźniej nie miała pojęcia, że jakiś samochód zmierza w jej kierunku (z prędkością, nota bene, 43 mph, czyli... 70 km/h - prędkością, która tobie w obszarze, gdzie mieszkają ludzie wydaje się... za mała).

                              Zresztą, nawet jeśli by go dostrzegła, to z różnych powodów mogła nie być w stanie prawidłowo ocenić odległości, w jakiej się znajdował i prędkości, z jaką się poruszał. Mogła też zakładać, że kierowca ją zauważy i zdąży zahamować, nie wiedząc oczywiście, że auto prowadzi zjebany algorytm. W rzeczy samej, policyjny raport, stwierdza, że wypadek był "entirely avoidable", gdyby operator patrzył na drogę, co pozwala domniemywać z niemal pewnością, że tak samo zauważyłby ją kierowca prowadzący zwykły samochód. Weź może sobie chociaż pocztaj tu:
                              en.wikipedia.org/wiki/Death_of_Elaine_Herzberg#Distraction

                              > Wina 100% baby, która sama się zabiła.

                              Mój drogi Fredzie, wina a świadome działanie z własnej woli w określonym celu - to są dwie zupełnie różne rzeczy. Ktoś, kto np. odkręci gaz i o tym zapomni, przez co doprowadzi do wybuchu i własnej śmierci, będzie oczywiście winnym jej spowodowania, natomiast samobójcą będzie wyłącznie według twojej pojebanej i niekompatybilnej z niczym definicji.

                              Koronnym argumentem są jednak to, że żaden z raportów opisujących zdarzenie nic nie wspomina o samobójstwie. Przeciwnie, było rozważane wniesienie oskarżenia przeciwko operatorce samochodu o zabójstwo. No ale ty oczywiście Wiesz Lepiej[TM].
                              • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 15:33
                                vogon.jeltz napisał:

                                > > W takiej ciemności nie da się nie dostrzec oświetlonego samochodu.
                                >
                                > Ależ oczywiście, że się da. Na co zresztą wskazuje zachowanie zabitej kobiety

                                Czyli jest to samotłumaczący się fakt - wg ciebie myślała, że spokojnie zdąży. Nawet wtedy, gdy samochód na nią wjeżdżał.

                                > (z prędkością, nota bene, 43 mph, czyli... 70 km/h - prędkością, która tobie w
                                > obszarze, gdzie mieszkają ludzie wydaje się... za mała).

                                Nie tylko mnie się wydaje za mała. Na takich obszarach bywa ta prędkość podnoszona do 80.

                                > Zresztą, nawet jeśli by go dostrzegła, to z różnych powodów mogła nie być w sta
                                > nie prawidłowo ocenić odległości, w jakiej się znajdował i prędkości, z jaką si
                                > ę poruszał.

                                Ale ona do samego końca go "nie widziała".

                                > Mogła też zakładać, że kierowca ją zauważy i zdąży zahamować, nie w
                                > iedząc oczywiście, że auto prowadzi zjebany algorytm.

                                Ten "zjebany algorytm" nie uczynił niczego gorzej, niż by uczynił kierowca.
                                Żaden kierowca nie zdążyłby zareagować.
                                Więc jej przypuszczenia co do kierowców i algorytmów są o kant dupy potłuc.

                                > W rzeczy samej, policyjny
                                > raport, stwierdza, że wypadek był "entirely avoidable", gdyby operator patrzył
                                > na drogę, co pozwala domniemywać z niemal pewnością, że tak samo zauważyłby ją
                                > kierowca prowadzący zwykły samochód.
                                > en.wikipedia.org/wiki/Death_of_Elaine_Herzberg#Distraction

                                Poczytałem:
                                Tempe Police Chief Sylvia Moir was quoted stating the collision was "unavoidable"

                                Teraz to autentycznie w chuja lecisz - widać z nagrania, że nie ma czasu na reakcję.
                                Uświadom sobie, że samo rozpoznanie, że COKOLWIEK jest w zasięgu świateł, zajmuje dużo czasu.

                                > > Wina 100% baby, która sama się zabiła.
                                >
                                > Mój drogi Fredzie, wina a świadome działanie z własnej woli w określonym celu -
                                > to są dwie zupełnie różne rzeczy. Ktoś, kto np. odkręci gaz i o tym zapomni, p
                                > rzez co doprowadzi do wybuchu i własnej śmierci, będzie oczywiście winnym jej s
                                > powodowania, natomiast samobójcą będzie wyłącznie według twojej pojebanej i nie
                                > kompatybilnej z niczym definicji.

                                Ta moja "pojebana" definicja jest stosowana szeroko przez wszystkich.
                                Formalnie oczywiście to nie będzie kwalifikowane jako samobójstwo, ale w praktyce tak to się określa.
                                Tak, to mowa potoczna. A ja jej używam i nie czuję się z tego powodu winny.
                                Tym bardziej, że zwroty te są używane szeroko na całym świecie w kontekście takim, jak ja tego używam.
                                Więc pojebany to ty jesteś i twoi kolesie, którzy tak zostali przeze mnie upodleni, że przypierdalają się o co tylko się da. Mnie to odpowiada, bo widać, jacy jesteście zrozpaczeni, skoro takich chwytów się imacie.
                                • vogon.jeltz Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 16:01
                                  > Nie tylko mnie się wydaje za mała.

                                  Och, wszystkim "miszczom kierownicy" wydaje się za mała. Na twoje nieszczeście są jeszcze piesi i inni użytkownicy dróg, którym wydaje się w sam raz lub wręcz za duża.

                                  > Ten "zjebany algorytm" nie uczynił niczego gorzej, niż by uczynił kierowca.
                                  > Żaden kierowca nie zdążyłby zareagować.
                                  > Więc jej przypuszczenia co do kierowców i algorytmów są o kant dupy potłuc.

                                  Police concluded that given the same conditions, Herzberg would have been visible to 85% of motorists at a distance of 143 feet (44 m), 5.7 seconds before the car struck Herzberg. According to the police report, Vasquez should have been able to apply the brakes at least 0.57 seconds sooner, which would have provided Herzberg sufficient time to pass safely in front of the car.[46]

                                  > Teraz to autentycznie w chuja lecisz - widać z nagrania, że nie ma czasu na reakcję.

                                  Teraz to TY autentycznie w chuja lecisz, cytując wypowiedź jakiejś policjantki tuż po kolizji:

                                  Tempe Police Chief Sylvia Moir was quoted stating the collision was "unavoidable"
                                  based on the initial police investigation


                                  gdy tymczasem końcowy raport stwierdza dokładnie co innego:

                                  On Thursday, June 21, the Tempe Police Department released a detailed report along with media captured after the collision, including an audio recording of the 911 call made by the safety driver, Rafaela Vasquez and an initial on-scene interview with a responding officer, captured by body worn video. [...] Tempe police concluded the crash was "entirely avoidable"[45] and faulted Vasquez for her "disregard for assigned job function to intervene in a hazardous situation"[44]

                                  Jeszcze jeden taki numer, skurwysynu, a dołączysz do misiaka i naziego.

                                  > Ta moja "pojebana" definicja jest stosowana szeroko przez wszystkich.

                                  Nie jest. Jest co najwyżej używana jako metafora, ale ponieważ ty masz zaburzoną zdolność myślenia abstrakcyjnego i problem z komunikowaniem się, nie masz pojęcia ani wyczucia, kiedy można jej we właściwy sposób użyć, a kiedy nie.

                                  > Więc pojebany to ty jesteś i twoi kolesie, którzy tak zostali przeze mnie upodleni

                                  My zostaliśmy przez ciebie upodleni? Czekaj, to jest jakiś dowcip z gatunku twojego "inteligentnego" poczucia humoru? Przecież my się tu z ciebie nieustannie napierdalamy, a ty jesteś drugim obok misiaczka forumowym pośmiewiskiem, Fredziu.
                          • samspade Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 13:40
                            vogon.jeltz napisał:

                            > > Napisałem wyraźnie, że ma to o wiele więcej wspólnego z samobójstwem, niż
                            > mniej.
                            >
                            > Napisałeś, cytuję: "baba popełniła samobójstwo", więc nie pierdol.

                            Kolejny wątek gdzie pojawia się klemens i kolejna opera mydlana.
                            A teraz go wytłumaczę. On napisał w mowie potocznej. Tam wszystko może oznaczać coś innego.
                            To jest oczywiście jego mowa potoczna.
                            Zastanawiające jest to że wygląda na to że przez myśl nie przejdzie mu że to coś nie tak jest z jego wypowiedziami. Zarówno jeżeli chodzi o formę jak i o treść. On ma wyraźne problemy z komunikacją. Nawet jeżeli zostanie źle zrozumiany bądź wyrazi się nieprecyzyjnie mógłby napisać nie zrozumiałeś mnie, źle się wyraziłem. Zamiast tego woli wyskakiwać z tekstami o analfabetach, debilach itp. Potem dziwi się że jest źle odbierany i narzeka że wobec niego stosuje się trochę inne standardy. Cóż zapracowałeś klemens na to.
                            Tutaj mamy kolejny tego przykład.
                            • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 15:18
                              samspade napisał:

                              > vogon.jeltz napisał:
                              >
                              > > > Napisałem wyraźnie, że ma to o wiele więcej wspólnego z samobójstwem, niż mniej.
                              > >
                              > > Napisałeś, cytuję: "baba popełniła samobójstwo", więc nie pierdol.
                              >
                              > Kolejny wątek gdzie pojawia się klemens i kolejna opera mydlana.
                              > A teraz go wytłumaczę. On napisał w mowie potocznej. Tam wszystko może oznaczać
                              > coś innego.
                              > To jest oczywiście jego mowa potoczna.

                              Np. "iść na Everest przy takiej pogodzie to samobójstwo", "pływać w morzu przy takich falach to samobójstwo", "jechać nieoświetlonym rowerem w nocy po zatłoczonej drodze krajowej to samobójstwo", itd., itp.
                              Typowy zwrot, ale wg przypierdzieleuszy - błędny.

                              > Nawet jeżeli zostanie źle zrozumiany bądź wyrazi się nieprecyzyjnie mógłby napisać nie zrozumiałeś mnie, źle się wyra
                              > ziłem. Zamiast tego woli wyskakiwać z tekstami o analfabetach, debilach itp.

                              Bo ktoś tu się świadomie i specjalnie PRZYPIERDOLIŁ do czegoś, co problemem nie jest.

                      • galtomone Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 12:01
                        vogon.jeltz napisał:

                        > Niestety, w żadnym z tych przypadków porozumienie nie jest możliwe.

                        To fakt.

                        Do tego dyskusje z nim (jako calkowicie przewidywalne i absolutnie nic nie wnoszace) sa po prostu absolutna strata czasu...

                        Juz chyba ciekawiej jeststac przy drodze i auta obserwowac...



                        --
                        Pozdrawiam,
                        galtom

                        "Have you ever noticed that anybody driving slower than you is an idiot, and anyone going faster than you is a maniac?" - George Carlin
                    • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 11:12
                      galtomone napisał:

                      > Tyle, ze nie jest to samobójstwo - ani typowe anie nie typowe. Zgodze sie, ze s
                      > kutek jest taki sam.

                      1. To baba siebie zabiła.
                      2. POMIMO ewidentnej, wyraźnej, jednoznacznej i realnej groźby śmierci, czyniła wszystko by do tej śmierci doszło.
                      I nie uczyniła nic, by jej zapobiec.
                      3. Nie dała szans, by nic się nie stało.
                      4. Nie mogła nie zauważyć zagrożenia.

                      Zatem musiała być albo wariatką, albo upośledzoną, albo świadomie chciała się zabić.
                      To taki sam przypadek, jak by rozstawili zaporę laserową i delikwent by z premedytacją w nią wlazł.

                      > Tyle, ze to nadal troche bez sensowna teza, bo z godnie z ta logika, kazdy z na
                      > s w momencie narodzin rozpoczyna samobójstwo i kazdy na cmentarzu go juz dokona
                      > l.

                      No faktycznie - żadnych różnic nie ma.

                      > A po to jednak mamy to slowo, by oddzielić jedne smierci od innych.

                      No to napisz, czego tu do samobójstwa zabrakło.
                      • kokosowy15 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 11:42
                        Skąd wiesz, że nie mogła nie zauważyć zagrożenia? Reszta jest konsekwencją niezauwazenia. Nie dziwi cię, że na jednej z łódzkich ulic kierujący uparcie ładują się pod tramwaj? Są znaki, widać torowisko ale jednak można nie zauważyć tramwaju, obiektu raczej dużego i to przez człowieka któremu lekarz wydał orzeczenie o sprawności i wyszkolonego. Wyłącznie samobojcy? Dwie kobiety przechodzące przez jezdnię na przejściu niezauwazone przez kierującego ciężarówka, bo "martwa strefa"? Rowerzysty czy motocyklisty przed sobą tez by nie zauważył? Ale to nie samobójca bo chroniony blacha, więc może zabójca?
                        • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 13:04
                          kokosowy15 napisał(a):

                          > Skąd wiesz, że nie mogła nie zauważyć zagrożenia?

                          Bo było ciemno a samochód dosyć mocno świeci. Nie było też innych świecących obiektów tak blisko.

                          > Nie dziwi cię, że na jednej z łódzkich ulic kierujący uparcie ładują
                          > się pod tramwaj?

                          Gdyby to był tramwaj świecący w całkowitej ciemności, to by mnie dziwiło.

                          Tu sytuacja była wyjątkowa - doskonale widoczny samochód i ewidentne wpierdolenie się wprost przed maskę.
                      • vogon.jeltz Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 12:28
                        > 1. To baba siebie zabiła.

                        Nie, baba siebie NIE zabiła. Zabił ją przejeżdżający samochód.

                        > 2. POMIMO ewidentnej, wyraźnej, jednoznacznej i realnej groźby śmierci,
                        > czyniła wszystko by do tej śmierci doszło.
                        > I nie uczyniła nic, by jej zapobiec.
                        > 3. Nie dała szans, by nic się nie stało.
                        > 4. Nie mogła nie zauważyć zagrożenia.

                        To są oczywiście wyłącznie twoje spekulacje (a tak naprawdę to brednie). Nie masz zielonego pojęcia - bo skąd miałbyś mieć - co działo się w umyśle tej kobiety chwilę przed wypadkiem, jakie były jej zdolności postrzegania, czy była w stanie zauważyć nadjeżdżający samochód, jeśli go zauważyła - to kiedy i czy była w ogóle w stanie zareagować, czy nie przeraziła się tak bardzo, że odebrało jej to możliwość reakcji itd.

                        Generalnie ignorujesz całą psychologię i kognitywistykę w imię swojego Głębokiego Przekonania Że Tak Właśnie Było[TM] - co skądinąd znów upodabnia cię do korwinistów.

                        > No to napisz, czego tu do samobójstwa zabrakło.

                        Napisałem ci w innym miejscu. Zabrakło elementarnych rzeczy, które definiują samobójstwo.
                        • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 13:15
                          vogon.jeltz napisał:

                          > > 1. To baba siebie zabiła.
                          >
                          > Nie, baba siebie NIE zabiła. Zabił ją przejeżdżający samochód.

                          Wziął i zabił? Nie - normalnie jechał.
                          Tak samo możesz mieć pretensje do pociągu, że zabił kogoś, kto się wjebał na tory. Pociąg nic nie robił w związku z tym "zabijaniem".
                          A może jeszcze uznasz, że jak ktoś skoczy z 10. piętra, to chodnik go zabił?

                          >
                          > > 2. POMIMO ewidentnej, wyraźnej, jednoznacznej i realnej groźby śmierci,
                          > > czyniła wszystko by do tej śmierci doszło.
                          > > I nie uczyniła nic, by jej zapobiec.
                          > > 3. Nie dała szans, by nic się nie stało.
                          > > 4. Nie mogła nie zauważyć zagrożenia.
                          >
                          > To są oczywiście wyłącznie twoje spekulacje (a tak naprawdę to brednie).

                          Są to WYŁĄCZNIE brednie?
                          To napisz, co baba zrobiła, żeby uniknąć wypadku. Odnoszę się do "bredni":
                          "I nie uczyniła nic, by jej zapobiec (śmierci)".

                          > Generalnie ignorujesz całą psychologię i kognitywistykę w imię swojego Głębokie
                          > go Przekonania Że Tak Właśnie Było[TM] - co skądinąd znów upodabnia cię do korw
                          > inistów.

                          Więc inaczej - skoro ktoś jest na tyle głupi, zamyślony czy chuj wie co, że nie widzi oświetlonego samochodu w takiej ciemności, to jest to tzw. "śmierć na własne życzenie", mimo że świadomie ten ktoś życzenia takiego mógł nie mieć.
                          Jak podejdziesz do karka w szaliku i powiesz mu, że jego klub to cioty, po czym dostaniesz wpierdol, to też jest to wpierdol na twoje własne życzenie, mimo że mógłbyś sobie wpierdolu nie życzyć.
                          Pewnie i tak za skomplikowane.

                          • vogon.jeltz Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 14:09
                            > Wziął i zabił? Nie - normalnie jechał.

                            Nie, nie jechał normalnie. Był kierowany przez niedopracowany algorytm, który nie zauważyl przechodzącej kobiety, podczas gdy z raportu policyjnego wynika, że zwykły kierowca byłby w stanie ją zauważyć.

                            > Tak samo możesz mieć pretensje do pociągu, że zabił kogoś, kto się wjebał na tory.

                            Ale odróżniasz kogoś, kto specjalnie położył się na torach, żeby przejechał go pociąg od kogoś, kto przez nieuwagę czy lekkomyślność wjechał na tory w czasie przejazdu pociągu? To pierwsze - to jest właśnie samobójstwo. To drugie - to jest "samobójstwo" tylko w narzeczu Fredów, a tak naprawdę jest to wypadek komunikacyjny. Oczywiście winnym jest ten, kto wjechał, ale nie zrobił tego, by świadomie i celowo pozbawić się życia.

                            > A może jeszcze uznasz, że jak ktoś skoczy z 10. piętra, to chodnik go zabił?

                            Jeśli ktoś wyskoczy przez okno z zamiarem odebrania sobie życia, to jest to samobójstwo. Jeśli wypadnie przez okno przez własną nieostrożność - to jest to wypadek. Proste i jasne dla wszystkich - najwyraźniej tylko oprócz ciebie.

                            > Są to WYŁĄCZNIE brednie?

                            Owszem, są to wyłącznie brednie. Niczym niepoparte spekulacje, w szczególności spekulacje stojące w sprzeczności z raportem policyjnym, który główną odpowiedzialnością obarcza nieuwagę operatorki samochodu.

                            > To napisz, co baba zrobiła, żeby uniknąć wypadku.

                            Przede wszystkim kobieta (sam fakt, że od początku piszesz o ofierze wypadku pogardliwie per "baba", świadczy, jakim ciulem jesteś) mogła źle ocenić sytuację lub zakładać, że kierowca ją zauważy i zacznie hamować. W momencie, gdy okazało się, że zamiast tego autonomiczny wóz postanowił "na pełnej piździe" w nią przypierdolić, mogło jej zwyczajnie zabraknąć czasu na jakąkolwiek reakcję.

                            > Więc inaczej - skoro ktoś jest na tyle głupi, zamyślony
                            > czy chuj wie co, że nie widzi oświetlonego samochodu
                            > w takiej ciemności, to...

                            ... w dalszym ciągu nie jest to samobójstwo.

                            > Jak podejdziesz do karka w szaliku

                            Aha, a kobieta, która w krótkiej sukience pójdzie na imprezę i zostanie zgwałcona, sama się o to prosiła "na własne życzenie", tak?
                            • galtomone Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 14:21
                              Choć czyta mi sie w sumie całkiem sympatycznie jak wdeptujesz go w ziemie punkt po punkcie, to na swoj sposob podziwiam Twoj masochizm w tym zakresie.

                              Bo chyba nie oczekujesz na posta:

                              "Wiesz... przekonałeś mnie, to nie było samobójstwo tylko wypadek. Masz racje." ????

                              --
                              Pozdrawiam,
                              galtom

                              "If everything seems under control, you're not going fast enough." - Mario Andretti
                                • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 15:38
                                  vogon.jeltz napisał:

                                  > > Bo chyba nie oczekujesz na posta:
                                  > > "Wiesz... przekonałeś mnie, to nie było samobójstwo tylko wypadek. Masz racje."
                                  >
                                  > Nie, jasne, że nie. Jak mi się znudzi wdeptywanie go w glebę, to go po prostu w
                                  > rzucę do wora razem z misiaczkiem i nazim, ale póki co - bawi mnie to.

                                  Ciekawe, bo ja to widzę odwrotnie - to ja cię wdeptuję.
                                  Poczekamy, zobaczymy. Nawet przewiduję, kiedy ci się znudzi to "wdeptywanie".
                                  • vogon.jeltz Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 16:04
                                    > Ciekawe, bo ja to widzę odwrotnie - to ja cię wdeptuję.

                                    Ja polegam na zdaniu obserwatorów przyglądających się tej naparzance. Jak mi znajdziesz jednego - JEDNEGO - który przyzna ci rację, odwołam wszystko, co powiedziałem w tym wątku i przyznam ci rację, że "baba popełniła samobójstwo".

                                    > Nawet przewiduję, kiedy ci się znudzi to "wdeptywanie".

                                    Jak będziesz dalej przekręcał moje wypowiedzi i wybiórczo przytaczał cytaty z innych źródeł, skurwysynu.
                                    • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 16:32
                                      vogon.jeltz napisał:

                                      > > Ciekawe, bo ja to widzę odwrotnie - to ja cię wdeptuję.
                                      >
                                      > Ja polegam na zdaniu obserwatorów przyglądających się tej naparzance.

                                      Żeś sobie obserwatorów wybrał - niech cię chuj strzeli.

                                      > > Nawet przewiduję, kiedy ci się znudzi to "wdeptywanie".
                                      >
                                      > Jak będziesz dalej przekręcał moje wypowiedzi i wybiórczo przytaczał cytaty z i
                                      > nnych źródeł, skurwysynu.

                                      Bo ty wybiórczo nie przytaczasz cytatów i nie przekręcasz moich wypowiedzi, matkojebco?

                            • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 15:37
                              vogon.jeltz napisał:

                              > > Wziął i zabił? Nie - normalnie jechał.
                              >
                              > Nie, nie jechał normalnie. Był kierowany przez niedopracowany algorytm, który n
                              > ie zauważyl przechodzącej kobiety, podczas gdy z raportu policyjnego wynika, że
                              > zwykły kierowca byłby w stanie ją zauważyć.

                              To doczytaj ten raport.

                              > > Tak samo możesz mieć pretensje do pociągu, że zabił kogoś, kto się wjebał na tory.
                              >
                              > Ale odróżniasz kogoś, kto specjalnie położył się na torach, żeby przejechał go
                              > pociąg od kogoś, kto przez nieuwagę czy lekkomyślność wjechał na tory w czasie
                              > przejazdu pociągu? To pierwsze - to jest właśnie samobójstwo. To drugie - to je
                              > st "samobójstwo" tylko w narzeczu Fredów, a tak naprawdę jest to wypadek komuni
                              > kacyjny.

                              Ale teraz jest mowa o tym, że "pociąg zabił", a nie o samobójstwie.
                              Jak ktoś przez nieuwagę wejdzie na tory, to nie pociąg go zabił.
                              Czujesz ten niuans?

                              > > Są to WYŁĄCZNIE brednie?
                              > > To napisz, co baba zrobiła, żeby uniknąć wypadku.
                              >
                              > Przede wszystkim kobieta (sam fakt, że od początku piszesz o ofierze wypadku po
                              > gardliwie per "baba", świadczy, jakim ciulem jesteś) mogła źle ocenić sytuację
                              > lub zakładać, że kierowca ją zauważy i zacznie hamować. W momencie, gdy okazało
                              > się, że zamiast tego autonomiczny wóz postanowił "na pełnej piździe" w nią prz
                              > ypierdolić, mogło jej zwyczajnie zabraknąć czasu na jakąkolwiek reakcję.

                              Nie o to pytałem.

                              > > Jak podejdziesz do karka w szaliku
                              >
                              > Aha, a kobieta, która w krótkiej sukience pójdzie na imprezę i zostanie zgwałco
                              > na, sama się o to prosiła "na własne życzenie", tak?

                              Następny galtomek z debilnymi wnioskami.
                              Jak pójdzie w miejsce, gdzie gwałcą, to tak. Naprawdę trzeba ci jak dziecku podstawowe kwestie tłumaczyć?


                              • vogon.jeltz Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 16:10
                                > Ale teraz jest mowa o tym, że "pociąg zabił", a nie o samobójstwie.
                                > Jak ktoś przez nieuwagę wejdzie na tory, to nie pociąg go zabił.

                                Owszem, został zabity przez pociąg. Bo przez co? Przecież nie przez samego siebie. Przy czym to jest ortogonalne do jego ewentualnej winy za zdarzenie.

                                > Nie o to pytałem.

                                O to pytałeś. Tylko, że twoje pytanie było z ukrytą tezą, a właściwie odpowiedzią. "Nic nie zrobiła? No, nic nie zrobiła. Widzisz, nic nie zrobiła!". A co, kurwa, miała zrobić, skoro nie było już czasu na reakcję?

                                > Jak pójdzie w miejsce, gdzie gwałcą, to tak.

                                Ach, czyli o gwałtach masz mniej więcej takie pojęcie, jak o bezpieczeństwie ruchu drogowego... Co to jest "miejsce gdzie gwałca"? Skąd kobieta ma o tym wiedzieć, że to jest akurat takie miejsce? Czy w tym miejscu na drodze w Tempe, Arizona jest jakaś informacja: uwaga, tu samochody zabijają rowerzystów?
                                • klemens1 Re: Pamiętacie auto Ubera, które zabiło kobietę? 08.11.19, 16:18
                                  vogon.jeltz napisał:

                                  > > Ale teraz jest mowa o tym, że "pociąg zabił", a nie o samobójstwie.
                                  > > Jak ktoś przez nieuwagę wejdzie na tory, to nie pociąg go zabił.
                                  >
                                  > Owszem, został zabity przez pociąg. Bo przez co? Przecież nie przez samego sieb
                                  > ie.

                                  Przez samego siebie. To on uczynił coś, co go zabiło, a nie pociąg.

                                  > > Nie o to pytałem.
                                  >
                                  > O to pytałeś. Tylko, że twoje pytanie było z ukrytą tezą, a właściwie odpowiedz
                                  > ią. "Nic nie zrobiła? No, nic nie zrobiła. Widzisz, nic nie zrobiła!".

                                  Ale ta teza nie jest ukryta - była wymieniona.
                                  Ty stwierdziłeś, że ta teza to bzdura.
                                  Więc twierdzisz, że coś zrobiła. Pytam, co takiego.
                                  Możesz zacząć tworzyć listę, tylko nie rozpędzaj się za bardzo.

                                  > A co, kurwa, miała zrobić, skoro nie było już czasu na reakcję?

                                  A chuj mnie to obchodzi, co miała zrobić. Twierdzisz, że fakt iż nic nie zrobiła jest bzdurą. Więc odpowiedz na pytanie, co zrobiła.
                                  Pomijając fakt, że ona akurat miała czas na wszystko - nie to, co kierowca.

                                  > > Jak pójdzie w miejsce, gdzie gwałcą, to tak.
                                  >
                                  > Ach, czyli o gwałtach masz mniej więcej takie pojęcie, jak o bezpieczeństwie ru
                                  > chu drogowego... Co to jest "miejsce gdzie gwałca"? Skąd kobieta ma o tym wiedz
                                  > ieć, że to jest akurat takie miejsce?

                                  Nie wiem, skąd. Jeżeli wie, że coś prawie na pewno grozi jakimiś konsekwencjami, to zgadza się, by te konsekwencję ją dotknęły. Niekoniecznie akceptuje, ale wybiera tak a nie inaczej.

                                  > Czy w tym miejscu na drodze w Tempe, Ariz
                                  > ona jest jakaś informacja: uwaga, tu samochody zabijają rowerzystów?

                                  Jeżeli polują na rowerzystów i skręcają specjalnie by ich zabić, to widzę tu wielkie przeoczenie.
                                  Bo w innych miejscach rowerzysta może po ciemku wpierdalać się przed maskę i jest luz - wszyscy go omijają i jeszcze przybijają piątkę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka