Dodaj do ulubionych

[OT] Strach przed zakupem mieszkania - co robić?

16.11.19, 11:10
Mam taki dziwny problem, że kupiłem już dwie działki (za miastem, jako lokata nadmiaru gotówki), a nadal nie kupiłem mieszkania i siedzę na wynajmie od 3 lat, bo ogarnia mnie paniczny strach, że wtopię, np. jakiś sąsiad będzie robił rozpierduchę za ścianą, albo coś innego się stanie, co spowoduje, że będę musiał opuścić to mieszkanie, po czym nie będę w stanie go sprzedać bez znacznej straty, więc je wynajmę i trafię na patosów lokatorów, którzy nie będą mi płacić lub/i zniszczą mieszkanie. Przez "coś innego się stanie" rozumiem to co obserwuję u znajomych co już kupili, że albo się sparowali, albo bobas, albo rozwód, albo praca w centrali w Wawie za 2x większy hajs, albo wyjazd do UK - we wszystkich przypadkach powstał problem i uciążliwość. Dodatkowo ceny nieruchomości w Trójmieście powiększają ten opór, bo 350k za 2-pokojowe małe mieszkanko dać to nie wiem czy warto dać w wyludniającym się kraju.

Co robić? Czekać czy jednak się przemóc i zaryzykować?

Wy też koczowaliście na wynajmie za młodu?
Obserwuj wątek
    • waga170 Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 16.11.19, 11:40
      To nie jest dziwny problem bo ma go 100% kupujacych po raz pierwszy. Mieszkanie, nawet puste i nikomu nie wynajete, ale w dobrej lokalizacji, jest czesto lepsza "lokata kapitalu" niz dzialki za miastem. Na dzialce tez masz ryzyko ze sasiad otworzy zaklad pogrzebowy. Albo przetwornie odpadow z ubojni bydla:) Albo pobuduje sie Misiek co pali plastikiem:). Jezeli odpowiadaloby Ci mieszkanie ktore teraz wynajmujesz, zapytaj wlasciciela czy nie chce sprzedac. Kupiles dwie dzialki za miastem jako lokata nadmiaru gotowki. W wyludniajacym sie kraju. A boisz sie kupic cos co za rok bedzie drozsze. Widac z daleka ze nie jestes wyznania mojzeszowego:)
      • liczbynieklamia Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 16.11.19, 18:15
        > najem nigdy sie nie oplaca bardziej niz zakup
        Nigdy nie mów nigdy. Jak wynajmujesz, to nie obchodzą cię remonty, umeblowanie, a to gruba kasa. Mieszkania niby zyskują szybko na wartości, ale to kwestia cyklu koniunkturalnego. Jak kupisz na kilka lat - albo mocno zyskasz, albo mocno stracisz (aktualnie raczej obstawiałbym to drugie). Jak kupisz na kilkanaście lat - to już zyski nie wyglądają zbyt spektakularnie. Rynek mieszkań na wynajem jest pełen wynajmujących, którzy przeinwestowali - pobrali kredyty, bo "wynajem spłaci". 90% nie będzie chciało rozmawiać poniżej swojej raty kredytu. 10% już ma nóż na gardle i stwierdzi, że lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu i za 28 lat jak spłacą kredyt to się odkują.
    • qqbek Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 16.11.19, 15:39
      Część twierdzi, że to już "koniec górki cenowej" :)
      A co do działek - można dwie za miastem sprzedać i kupić jedną w mieście.
      Jak wytrzymasz jeszcze dwa lata na wynajmie, to powinno wystarczyć, żeby się wybudować.
      Za cenę 50-metrowego mieszkania masz 100-metrowy dom - pod tym jednym warunkiem, że ma tobie go kto zbudować (bo największy problem to teraz nie formalności, a wykonawcy).

      --
      Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
      • liczbynieklamia Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 16.11.19, 18:28
        > można dwie za miastem sprzedać i kupić jedną w mieście
        Może być ciężko, ale to oczywiście zależy od lokalizacji, wielkości, etc.

        > Za cenę 50-metrowego mieszkania masz 100-metrowy dom
        Ale już koszty utrzymania tego domu będą znacznie wyższe. Poza tym ten wzrost powierzchni też nie jest taki rewelacyjny, jak się wydaje - w domu sporo miejsca zajmuje to, co w mieszkaniu jest zbędne (kotłownia, miejsce na kosiarkę, klatka schodowa, przedsionek, etc.)

        > bo największy problem to teraz nie formalności, a wykonawcy
        Zawsze tak było, choć problem z fachowcami się oczywiście pogłębił. A potrzebujesz ich niestety całe mnóstwo. Zaś firmy, które robią kompleksowo robią zwykle tak fatalnie, że strach patrzeć. Efekt końcowy wygląda nieźle może przez pół roku.
        • loyezoo Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 16.11.19, 18:37
          Koszty utrzymania nie były, nie są i raczej nie będą wyższe niż mieszkania o podobnej powierzchni, a zauważ,że masz ogród, wolność. Mieszkania to więzienia.

          p/s Miejsce na kosiarkę czy inne pierdoły, to garaż albo domek na takie pierdoły. Kotłownia? To zależy czym grzejesz:)) Nigdy mieszkania ( a mieszkałem i tu i tu i przeprowadzałem się w życiu ,niestety, kilkanaście razy)

          --
          Life is too short to drive boring cars
        • qqbek Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 16.11.19, 20:25
          liczbynieklamia napisał:

          > Może być ciężko, ale to oczywiście zależy od lokalizacji, wielkości, etc.
          Zależy od tego, jak szybko uda się upłynnić te działki.

          > Ale już koszty utrzymania tego domu będą znacznie wyższe.
          Bzdura.

          > Poza tym ten wzrost p
          > owierzchni też nie jest taki rewelacyjny, jak się wydaje - w domu sporo miejsca
          > zajmuje to, co w mieszkaniu jest zbędne (kotłownia, miejsce na kosiarkę, klatk
          > a schodowa, przedsionek, etc.)
          Kotłownia = piec gazowy dwufunkcyjny (CO + CWU), możesz sobie zrobić osobne pomieszczenie na niego, ale równie dobrze możesz go umieścić w pralni albo garażu (od biedy nawet w łazience).
          Kosiarkę trzyma się w komórce w ogrodzie, albo w dużym garażu. Ja swoją mogę w garażu w poprzek postawić, a bez problemu nadal się tak samochodem zmieszczę, że wszystkie drzwi otworzę.
          Klatka schodowa? O RLY?
          Tylko wiatrołap jest niezbędny :)

          > Zawsze tak było, choć problem z fachowcami się oczywiście pogłębił. A potrzebuj
          > esz ich niestety całe mnóstwo.
          Wykończeniówkę (od stanu deweloperskiego po wejście do domu) w większości można zrobić samemu, nikt tobie nie zrobi tak starannie, jak ty sam sobie, pozostają roboty budowlane, dekarskie, instalacje i tynki.



          --
          Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
          • liczbynieklamia Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 16.11.19, 21:57
            > Kosiarkę trzyma się w komórce w ogrodzie, albo w dużym garażu
            I ta komórka w ogrodzie i duży garaż to mają być już w cenie tego mieszkania 50m2?!

            > w większości można zrobić samemu
            Budując dom pod klucz w dwa lata i jeszcze normalnie pracując?!

            > Koszty utrzymania nie były, nie są i raczej nie będą wyższe niż mieszkania o podobnej powierzchni
            Po pierwsze, qqbek porównał dom dwukrotnie większy od mieszkania. Po drugie - mam dom, mam też mieszkanie mniej więcej połowę mniejsze od domu. Fundusz remontowy, który płacę za to mieszkanie wystarczyłby na wymianę pompy ciepła raz na 20 lat. A gdzie cała reszta?! Koszt ogrzewania jest trochę wyższy od mieszkania, bo mam dom pasywny, ale jak nie miałem, to był kilkukrotnie wyższy.

            > Mieszkania to więzienia.
            Do mieszkania jest się znaaaacznie mniej uwiązanym. Wyjeżdżasz na dwa miesiące, wracasz, trawniki pokoszone, jak się ogrzewanie zepsuło to naprawione, jak wichura połamała drzewa to pocięte i wywiezione. Nie wyobrażam sobie zostawienia domu na dwa miesiące bez opieki.

            Żeby nie było - nie twierdzę, że dom jest zły - sam na codzień mieszkam w domu i nie przeprowadziłbym się dobrowolnie na stałe do mieszkania. Ale każdy, kto twierdzi że dom to same achy i ochy, a do tego taniocha, to nie wie o czym mówi.
            • qqbek Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 16.11.19, 23:01
              liczbynieklamia napisał:

              > > Kosiarkę trzyma się w komórce w ogrodzie, albo w dużym garażu
              > I ta komórka w ogrodzie i duży garaż to mają być już w cenie tego mieszkania 50
              > m2?!

              Jeżeli mieszkanie ma kosztować 350 tysięcy, a działka jest "już ogarnięta" - tak.
              Można za 350 tysięcy zbudować i wykończyć 100-metrowy dom.

              > > w większości można zrobić samemu
              > Budując dom pod klucz w dwa lata i jeszcze normalnie pracując?!
              Buduje kto inny.
              Może ja mam skrzywioną optykę, bo w rodzinie żony jest tak, że sobie wzajemnie pomagają i ja już 2 domy tym systemem wykończyłem (na tygodniu nic, spotykamy się w weekend i robimy dwa dni). W dwa dni 4 osoby są w stanie wykończyć ściany w połowie domu, albo położyć ponad 60 metrów podłóg. Sprawdzone.


              > Po pierwsze, qqbek porównał dom dwukrotnie większy od mieszkania.
              Owszem.

              > Po drugie - m
              > am dom, mam też mieszkanie mniej więcej połowę mniejsze od domu. Fundusz remont
              > owy, który płacę za to mieszkanie wystarczyłby na wymianę pompy ciepła raz na 2
              > 0 lat. A gdzie cała reszta?! Koszt ogrzewania jest trochę wyższy od mieszkania,
              > bo mam dom pasywny, ale jak nie miałem, to był kilkukrotnie wyższy.

              Ja mam tradycyjny, dobrze docieplony dom (2 mieszkania - jedno moje), 250 metrów powierzchni mieszkalnej łącznie.
              Mam też 60-metrowe mieszkanie (niecałe 1/4 powierzchni).
              Czynsz za mieszkanie to 520 złotych (6240 rocznie).
              Gaz (na ogrzanie całości) kosztuje mnie w sezonie 6-10 (w zależności od tego, jak zimno jest na zewnątrz).
              Gdy podzielę koszty na pół, wyjdzie od 3 do 5 za dwukrotnie wyższą powierzchnię mieszkalną (zaliczka na CO, stanowiąca lwią część czynszu, to 320 złotych miesięcznie, 3800 rocznie).

              Myślę więc, że przynajmniej na moim przykładzie, porównanie takie jest w pełni uzasadnione.

              > Do mieszkania jest się znaaaacznie mniej uwiązanym. Wyjeżdżasz na dwa miesiące,
              > wracasz, trawniki pokoszone, jak się ogrzewanie zepsuło to naprawione, jak wic
              > hura połamała drzewa to pocięte i wywiezione. Nie wyobrażam sobie zostawienia d
              > omu na dwa miesiące bez opieki.

              Kto dziś może sobie pozwolić na dwa miesiące poza domem?
              Zresztą wtedy masz rodzinę/wynajętą firmę/sąsiadów (jak dobrze z nimi żyjesz), żeby dopilnowali.

              > Żeby nie było - nie twierdzę, że dom jest zły - sam na codzień mieszkam w domu
              > i nie przeprowadziłbym się dobrowolnie na stałe do mieszkania. Ale każdy, kto t
              > wierdzi że dom to same achy i ochy, a do tego taniocha, to nie wie o czym mówi.

              Nie - no trzeba się ozapierdalać, ja mam stare klony przy ulicy na przykład.
              Wszędzie noski i liście na jesieni.
              Jednego dnia zgrabisz, drugiego znów cały trawnik tym usrany.
              Coś za coś - darmowa siłownia przez ponad pół roku, w zamian za możliwość zjedzenia w lecie obiadu przed domem, w ogrodzie.


              --
              Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
              • bigzaganiacz Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 16.11.19, 23:27
                To jest wszystko zalezne co kto lubi i na co go stac i od lokalizacji w duzych miastach jest drogo rozkminy dom czy mieszkanie to mozna muec w jakichs pierdziszewach
                Jesli w miescie dom to 800k mieszkanie 400 a dom pod miastem 300 z godzina czy dwie dojazdu w jedna strone to ja w dupie mam obiad latem w ogrodzie bo ilosc zycia i pienuedzy na dojazdy jaka strace nie rowniwazy mi przyjemnosci z jedzenia tego obiadu a w zamian moge sobie spacerkiem isc na zajebisty obiad w zajebiste ogrody tyle ze musze za to zaplacic
                • schweppes1 Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 00:02
                  Sprawa jest prosta i nie ma co dyskutować - cena mówi nam o porównawczej sumie walorów. Systemu się nie oszuka, inaczej nikt by się do bloków nie pchał. Dom 2x większy w cenie mieszkania w 2x lepszej lokalizacji. Ideałem jest dom na obrzeżach dużego miasta, ale to już kosztuje w milionach. 90% ludzi ma "kompromisowy budżet" i musi wybierać między blokiem w zajebistej lokalizacji, jakimś szeregowcem w kiepskiej i domem wolnostojącym w gównianej. Można ewentualnie "oszukać" system mając niestandardowe potrzeby, np. mamy firmę, albo pracę w terenie i home office, dzięki czemu możemy mieszkać "na zadupiu", albo nie mamy dzieci i bliskość renomowanych szkół niepotrzebna. Ja właśnie tak mam, ale wciąż - gorsza infrastruktura, gorsze życie towarzyskie, więcej jeżdżenia za byle czym. Poza tym u mnie dochodzi lenistwo w sprawach "gospodarczych" - musiałbym mieć sprzątaczkę, ogrodnika i złotą rączkę, bo nie zamierzam palca przykładać do tych wszystkich "robótek". Dlatego pozostaje blok i to nawet tak do 2+1 włącznie dopiero od rodzinki 2+2 wbijałbym do domku ze względów metrażowych.
                  • qqbek Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 00:28
                    Ja piszę o sytuacji, w której masz działkę.
                    Dom 100 metrów będzie kosztował 350-500 niezależnie od tego, gdzie go postawisz.
                    A to, gdzie go postawisz kosztować będzie w zależności od tego, gdzie się mieści.
                    Pisałeś, że masz dwa kawałki ziemi poza miastem, zaproponowałem, żebyś spróbował wymienić je na jeden w mieście.

                    Rozróżnijmy koszt budowy domu, od kosztu zakupu gruntu pod niego.
                    Ja stoję teraz w rozkroku, bo mam działkę, fajną (13a, fajne widoki, zaraz obok park, ale w innej dzielnicy i musiałbym córkę do innej szkoły (co śmieszniejsze lepiej wyposażonej, z basenem - ale z dala od "psiapsiół") posłać, gdybym się tam wybudował. Co więc robię? Kombinuję, jak tu działkę w "lepsiejszej" dzielnicy zamienić na taką w mojej (też popularnej, ale jednak nie aż tak, jak tamta pierwsza).

                    --
                    Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
                    • schweppes1 Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 00:35
                      Nie ma najmniejszego sensu budowa domu dla 1+1 (i to w przerwach bez +1), zwłaszcza jak się jest "Mondeo/Essex man" (trasy służbowe, dużo podróży prywatnych, jedzenie w knajpach, wieczory w pubach, brak poczucia pasji w "uwijaniu gniazdka"). Może ujmę to bardziej obrazowo - ja w idealnym świecie najchętniej mieszkałbym na stałe w dobrym hotelu w centrum, gdyby tylko to nie było tak drogie.
              • liczbynieklamia Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 10:21
                > zaliczka na CO, stanowiąca lwią część czynszu, to 320 złotych miesięcznie
                Za 60m2 mieszkanie??!! Co to za mieszkanie, nieocieplona wielka płyta? Ja za dwukrotnie większe płacę połowę tego.

                > Gaz (na ogrzanie całości) kosztuje mnie w sezonie 6-10
                No ja w podobnym domu płaciłem podobnie, może minimalnie mniej, stąd tym bardziej dziwi mnie powyższe.

                > Można za 350 tysięcy zbudować i wykończyć 100-metrowy dom.
                Można, ale będzie to raczej niski standard.

                > W dwa dni 4 osoby są w stanie wykończyć ściany w połowie domu, albo położyć ponad 60 metrów podłóg.

                Ze ścianami to bym nie szalał, na nowe ściany musisz położyć minimum 4 warstwy (grunt, podkład, 2x nawierzchniowa) i choćbyś miał tysiąc atletów, to nie zrobisz tego w dwa dni zgodnie z technologią. Tylko malowanie i podłogi to roboty efektowne, ale skrajnie mało pracochłonne. Zabudowy, płytki, okładziny, to jest dopiero zabawa... Do tego jeszcze masz sklepy zamknięte w niedzielę (no więc i w sobotę kolejki po horyzont), więc nie może ci zabraknąć zaopatrzenia, żeby robota szła pełną parą.
                • qqbek Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 17:52
                  liczbynieklamia napisał:

                  > > zaliczka na CO, stanowiąca lwią część czynszu, to 320 złotych miesięcznie
                  > Za 60m2 mieszkanie??!! Co to za mieszkanie, nieocieplona wielka płyta? Ja za dw
                  > ukrotnie większe płacę połowę tego.

                  To ocieplona wielka płyta.
                  Problemem jest lokatorka mieszkania na parterze i przewodnicząca komitetu blokowego zarazem.
                  Że jest blisko grobu (i piwnicy) to jej zimno.
                  A, że to komitet blokowy zamawia ciepło (instalacja jest stara, w pionach, nawet bez głowic termostatycznych), to grzane jest do wiwatu (raz pamiętam, że pojechałem na weekend w góry, mróz siarczysty to okna pozamykałem, wracam do domu, a tam 26,5 po trzech dniach i dwóch nocach niewietrzenia).

                  > > Gaz (na ogrzanie całości) kosztuje mnie w sezonie 6-10
                  > No ja w podobnym domu płaciłem podobnie, może minimalnie mniej, stąd tym bardzi
                  > ej dziwi mnie powyższe.
                  Gdybym nie czuł się w tym domu "na wylocie" ("gniecie" mnie to mieszkanie już), to bym może trochę jeszcze docieplił i piece (są dwa po 24 kW z otwartymi komorami spalania) wymienił na kondensacyjne. Myśle, że spokojnie 20-30% tego rachunku jest jeszcze do ucięcia.

                  > > Można za 350 tysięcy zbudować i wykończyć 100-metrowy dom.
                  > Można, ale będzie to raczej niski standard.
                  Zależy od definicji niskiego standardu.
                  Najwięcej można wydać (lub nie) na końcowe wykończenie.
                  Przyzwoita zabudowa kuchni to dycha do piętnastu (przynajmniej tyle dałem 4 czy 5 lat temu za kuchnię na wymiar - po znajomości i kładąc terakotę i płytki samodzielnie). Ale jak się uprzesz, to ponad dychę możesz dać za sam blat i drugie tyle za AGD, a trzecie za szafki... i to jeszcze nie będzie "najdrożej jak się da".

                  > Ze ścianami to bym nie szalał, na nowe ściany musisz położyć minimum 4 warstwy
                  > (grunt, podkład, 2x nawierzchniowa) i choćbyś miał tysiąc atletów, to nie zrobi
                  > sz tego w dwa dni zgodnie z technologią. Tylko malowanie i podłogi to roboty ef
                  > ektowne, ale skrajnie mało pracochłonne. Zabudowy, płytki, okładziny, to jest d
                  > opiero zabawa... Do tego jeszcze masz sklepy zamknięte w niedzielę (no więc i w
                  > sobotę kolejki po horyzont), więc nie może ci zabraknąć zaopatrzenia, żeby rob
                  > ota szła pełną parą.

                  Z płytkami i zabudową to bym dyskutował.
                  No, ale ja mam teścia, co raz poszedł wieczorem do kibla, wyszedł z kibla, poszedł po młotek i dłuto do piwnicy, pojechał do sklepu i następnego dnia miał nowe płytki, bo go poprzednie coś wkurwiły :)


                  --
                  Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
    • bigzaganiacz Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 16.11.19, 21:20
      W tym momencie bym poczekal , ja swoje mieszkanie wlasnie sprzedalem , po 6 latach za 80% wiecej niz kupilem, kasa w materac i zobaczymy czy mialem nosa , przy kupnie mialem, kupilem w poerwszym kwartale 2013 , to byl pierwszy kwartal gdy ceny zaczely rosnac po pieciu latach spadkow czyli prawie prawie na samym dnie , mam nadzieje ze sprzedalem na gorce
      • schweppes1 Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 00:15
        Te spadki to były może w stosunku do średniej krajowej, bo nominalnie to raczej stało w miejscu. Od 2 lat mówią, że koniec górki, a na razie w dużych ośrodkach "Polski A" cały czas kilka-kilkanaście % r/r w górę. Moim zdaniem w najbliższych latach może ewentualnie się zatrzymać, albo spowolnić wzrost, ale nominalnie nie stanieją. Czekanie na spadki jest bez sensu, bo nawet jeśli jakimś cudem nadejdą, to przecież nie żyjemy w układzie izolowanym od tego i nasza sytuacja też prawdopodobnie się pogorszy - słabe prowizje, brak premii, podwyżek, może nawet redukcja i nowe oferty pracy tylko za gorszą kasę - i co mi wtedy po spadkach, jak sam będę jedną z ich przyczyn - brak popytu.

        Na razie popyt jest, 500+, 7% wzrostu pensji r/r, praktycznie brak bezrobocia, materiały drożeją, budowlańcy dostają podwyżki, Ukraińcy zaczynają z wynajmu przechodzić na zakup, itp. Brak perspektywy spadków na horyzoncie.
        • bigzaganiacz Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 01:16
          Hobbystycznie bawie sie w inwestowanie na rynkach finansowych gram cienko zeby nie bylo ale jak jest dzida w gore to musi byc dzida w dol
          Twoje rozwazanie ma sens dla zakupu gotowkowego spadnie wzrosnie jeddn h
          Przy zakupie na kredyt bardzo wazna jest suma kredytu co za tym idzie odsetki i calosciowy koszt obslugi dla mnie nawet spadek o 20% to w efekcie ogromne oszczednosci , wbicie sie w kredyt na gorce a potem walka z tym kredytem jak sa gorsze czasy to nie na moje nerwy , takze wymyslilem gas in a tank money in a bank i sobie poczekam , mam duzo bardziej komfortowa sytuacje niz 6 lat temu bo mam o wiele wiecej gotowki a jak sie zacznie poerdolic to cash is a king . Ja mam swoj plan kombinuje zeby go zrealizowac ale tu kazdy musi kombinowac tak zeby jemu bylo dobrze i trzeba uwazac zeby sie nie przewrocic
          • schweppes1 Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 01:24
            Ewentualnie myślałem, żeby uciułać 50% in cash, a na resztę kredyt max 10 lat, tylko ciężko się odkłada kasę bez bata w postaci raty, dlatego ja ten kredyt chciałem też jako taką dyscyplinującą lokatę, bo odłożyć można, a ratę zapłacić trzeba. Mieszkanie koniecznie musi być w dobrej lokalizacji, żeby ze sprzedażą lub wynajmem nie było problemów.
    • dr.hayd Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 16.11.19, 21:59
      Kto nie ryzykuje ten nie ma.
      Zawsze i na wszystkim możesz wtopić. Takie jest życie. Na twoich działkach za miastem też możesz wtopić (zależy co rozumiesz przez "wtopić") , możesz je sprzedawać przez rok, mogą zbudować w pobliżu drogę szybkiego ruchu, może ktoś podrzucić Ci śmieci...
      Jak kupisz rozsądnie to zawsze będziesz mógł sprzedać, nawet jeśli taniej niż kupiłeś to cóż... ale chodziasz pomieszkałeś "za darmo" - bez płacenia komornego. Bobas, rozwód, przeprowadzka - zawsze można sprzedać, choć jest to już jakiś kłopot. Jak najmujesz to właściciel też zawsze może Ci złożyć wypowiedzenie.
      Pytanie zasadnicze: czy masz te 350 tys. czy tylko masz zdolność kredytową?
      Czy chcesz się na dłużej wiązać z tym miejscem, czy może jednak liczysz na pracę w centrali w Warszawie lub UK, albo po prostu że to nie jest Twoje miejsce? Na koniec zostaje ekonomiczna kalkulacja, ale taka konkretna: rata kredytu (czy jakiś inny zysk, jeśli masz te pieniądze) i jakie masz warunki najmu? Koszty remontów, wykończeniówki, itd...
      Wyludniający się kraj to wsie i małe miasta, ale nie duże miasta.
      • schweppes1 Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 00:29
        > Pytanie zasadnicze: czy masz te 350 tys. czy tylko masz zdolność kredytową?

        Mam kilkadziesiąt k na minimalną wpłatę własną (10%+opłaty z luzem, 20%+opłaty kwestia kilku miesięcy) jednego takiego mieszkania + zdolność kredytową na max takie 2 mieszkania na raz.

        > Czy chcesz się na dłużej wiązać z tym miejscem, czy może jednak liczysz na pracę w centrali w Warszawie lub
        > UK, albo po prostu że to nie jest Twoje miejsce?

        Raczej moje miejsce. Musiałby się trafić naprawdę gruby temat, żeby mnie wyrwać stąd od rodziny i masy znajomych.

        > jakie masz warunki najmu?

        Zajebiste. Obecnie już ~70% ceny rynkowej. Poprzedni lokator nie płacił im przez pół roku i musieli do niego wejść z drzwiami i go wytargać czeczeńcami, bo zanim wyrok sądu i eksmisja, to by jeszcze z rok nie płacił (stąd też mój strach - taki prestiżowy apartamentowiec z kamerami, ochroną, a patus się wszędzie trafi) a ja zapłaciłem im 3 miechy z góry w zamian za dodatkowy "rabat", a że nie spóźniłem się z zapłatą nigdy ani dnia, dbam jak o swoje, to przez te 3 lata 0 podwyżek w ramach programu lojalnościowego :D Chyba sam stówkę więcej zaproponuję, bo aż mi głupio.
        • dr.hayd Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 10:46
          Polacy teraz masowo kupują mieszkania, bo właściwie nie mają innej alternatywy dla swoich oszczędności. Ja wtapiam, bo trzymałem kasę na lokatach na 1,5%, a tymczasem samochody podrożały o 20%.
          Mój kumpel jak był tuż po studiach wyjaśnił sprawę tak: czy place czynsz czy ratę kredytu to prawie to samo, ale po 30 latach to już będzie moje i przestanę płacić, a tak to dalej będę musiał komuś płacić czynsz.
          W normalnych warunkach czynsz musi być wyższy niż zyski z lokaty lub obligacji, bo inaczej właściciel nie ryzykowałby wynajmem. Z drugiej strony musi być niższy niż rata kredytu, bo inaczej najemca by nie najmował tylko kupił własne. Ale są różne niuanse i przejściowe sytuacje.
          • schweppes1 Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 11:26
            > Mój kumpel jak był tuż po studiach wyjaśnił sprawę tak: czy place czynsz czy ratę kredytu to prawie to
            > samo, ale po 30 latach to już będzie moje i przestanę płacić, a tak to dalej będę musiał komuś płacić
            > czynsz.

            Gdyby to było takie proste, to nie rozpocząłbym tematu, bo już dawno bym kupił i każdy kto ma zdolność też.
        • schweppes1 Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 01:51
          U mnie przez 3 lata właściciel nie wszedł ani razu do mieszkania. I nie podwyższył czynszu w ramach programu lojalnościowego. Państwo (tfu!) robiłoby pewnie regularne naloty i co roku podwyżka na podstawie średniej cen skupu jabłek antonówek wg GUS. Nie dziękuję, postoję. Wolę wolny rynek. Swoją drogą - nie wstyd Niemcom, że mają komunistyczne, patologiczne council flaty?
            • schweppes1 Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 07:22
              Bo przeciętna niemiecka emerytura wynosi ok. 1000 EUR, co wystarcza na wynajęcie małego mieszkania i skromne, ale godne życie, więc po co mają się bawić w kredyty, wiedząc że do końca życia będzie ich na stać na wynajem mieszkania. Mieszkania kupują i mają w dużej ilości bogate klany kamieniczników, a szaraczki od nich wynajmują, i tak jest chyba na całym bogatym zachodzie. W Szwajcarii prawie wszyscy wynajmują. Chociaż tam dochodzi fakt, że zakup wychodzi o wiele drożej w porównaniu z wynajmem niż gdziekolwiek indziej w Europie i standardem jest, że rodzina wprowadza się do pustego mieszkania, mebluje je i siedzi tam po 10 lat i dłużej.

              Naszych emerytów w większości nie stać na wynajem samodzielnego mieszkania, albo ledwo stać, wegetując przy tym i to właśnie strach przed tą wegetacją jest głównym motywatorem do posiadania mieszkania w Polsce.

              Być może dobrym pomysłem jest kupić w wieku produkcyjnym 2-pokojowe, 40-metrowe małe mieszkanko na emeryturę w pobliżu szpitala, przychodni, aptek i sklepów, w mieście gdzie ma się rodzinę lub/i najwięcej przyjaciół. Na jak najdłuższy okres spłaty, z jak najniższą ratą, żeby mogło nawet stać puste, a my możemy sobie wynajmować gdzie chcemy i jak duże chcemy bez zmartwień, wiedząc że "baza" zawsze na nas czeka. No i lepiej kupić nowe, albo w miarę nowe, żeby go nam przypadkiem przed emeryturą nie zburzyli ;)
            • nazimno Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 08:34
              Nic nie wiesz o sytuacji mieszkaniowej w Niemczeh.

              Po rzadami M. doprowadzono
              do wyprzedazy zasobow mieszkan socjalnych grupom kapitalowym
              spoza D. Te wyp...ja ludzi na ulice
              i podnosza czynsze pod pretekstem renowacji poza rozsadne poziomy.

              W D. jest obecnie dramatyczna sytuacja dla zwyklych rodzin.

              Dodatkowo kilkaset tysiecy mieszkan
              poszlo dla przybyszow, za ktorych
              spekulacyjnie wysokie czynsze placi panstwo czyli podatnik.

              Wq..nie spoleczne napedza poparcie dla AfD.

              W Polsce ludzie sa zupelnie nieswiadomi tego, co w D. sie stalo.
              To jest wybuchowa sytuacja.
        • dr.hayd Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 10:36
          Mieszkania komunalne w Polsce też są. Ludzie mieszkają w nich całe życie, płacą niewygorowany czynsz i narzekają, że drogo, że miasto nie remontuje itp.
          I jest długa kolejka chętnych.
          Z tego co wiem to Niemcy też narzekają, wynajem mieszkania też jest dla nich dużym obciążeniem finansowym. I są miasta, gdzie z dostępnością mieszkań jest słabo.
    • bolo2002 Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 08:02
      Odpowiadam-najtańszym mieszkaniem jest własny dom ! Im szybciej tym lepiej. nigdy nie dałbym 350 tys. zł za 2-pokojowe mieszkanie i na dodatek gołe i na domiar w bloku z wariatem, który chciał wysadzić blok w powietrze lub podpalic! Ostatnio takich wariatów nie brakuje! niech Pan nie ryzykuje! Postawiłem dom 130 m2 za 40 % ceny mieszkania w stolicy i to na działce ponad 1000 m2. Systemem gospodarczym pod klucz na gotowo z kominkiem ogrzewającym cały dom, z garazem itd. Wynajałem tylko majstra z uprawnieniami i Mołdawiaków/za śmieszne pieniadze/. Mieszkam juz 23 lata a wyniosłem sie ze stolicy- do stolicy mam 20 minut A8 ! lasy, grzyby, ryby i spokój i ... taniocha ! Polecam taki system!
    • toreon Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 10:38
      Ja kupiłem chatę w stolicy 1,5 roku temu bijąc się wówczas z myślami czy jest sens kupować na tzw. górce. Tymczasem dziś jest jeszcze większa górka a mnie coraz bardziej kusi aby kupić jeszcze jedno, tym razem pod wynajem. Kiedyś, owszem, byłem zwolennikiem inwestowania w działki, w szczególności rolne, trochę mi jednak plany pokrzyżował sam PiS, który ograniczył obrót ziemią rolną. Teraz ceny praktycznie od dekady są konstans.
      Generalnie wchodziłbym w to, raczej bym nie liczył, że ceny runą. No chyba, że obecna władza naprawdę rozłoży gospodarkę na łopatki
      • bigzaganiacz Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 12:19
        Generalnie wchodziłbym w to, raczej bym nie liczył, że ceny runą. No chyba, że obecna władza naprawdę rozłoży gospodarkę na łop




        Polska to ma teraz wystawiona gola dupe bo zadluza sie na potege i pompuje kase w socjal na przezarcie a nie w inwestycje
        Jak sie zrobi na swiecie gorzej to w polsce zrobi sue bardzo zle


        Obecny wzrost napedzany jest dodrukiem bezkosxtowego pieniadza wpuszczanego w gospodarke w postaci nisko oprocentowanego kredytu ale to nie bedzie trwalo wiecznie po podwyzkach okaze sie ze czesc nie moze obsluzyc kredytow zaczna sie bankructwa w telewizorni powiedza kryzys ludziska zaczna oszczedzac i sie napedzi jesli nie recesja to spowolnienie
      • misiaczek1281 Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 18:31
        toreon napisał:

        > Ja kupiłem chatę w stolicy 1,5 roku temu bijąc się wówczas z myślami czy jest s
        > ens kupować na tzw. górce. Tymczasem dziś jest jeszcze większa górka a mnie cor
        > az bardziej kusi aby kupić jeszcze jedno, tym razem pod wynajem. Kiedyś, owszem
        > , byłem zwolennikiem inwestowania w działki, w szczególności rolne, trochę mi j
        > ednak plany pokrzyżował sam PiS, który ograniczył obrót ziemią rolną. Teraz cen
        > y praktycznie od dekady są konstans.
        > Generalnie wchodziłbym w to, raczej bym nie liczył, że ceny runą. No chyba, że
        > obecna władza naprawdę rozłoży gospodarkę na łopatki

        bredzisz waćpan...niedawno cofnęli te ograniczenia w obrocie ziemią rolną i teraz można kupić nie 0,3 ale 1 ha ziemi rolnej bez pozwolenia i zmniejszyli z 10 do 5 lat okres po którym można sprzedać działkę po od chwili zakupu więc PiS ułatwił ...coś mało zorientowany jesteś w przepisach i nastawiony antypisowsko hehe:)
        co do górki to jeszcze większa górka oznacza że za chwilę może być krach i spadek bo w nieskończoność nie da się górek tworzyć a idzie z Niemiec spowolnienie gospodarcze więc na gospodarce też kiepsko się waćpan znasz hehe:)
        • toreon Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 22:30
          Co ty pierre dolish? Ja mówię o ograniczeniu ziemią rolną wprowadzone przez pis 3 lata temu (m.in. konieczność uzyskania zgody ANR na zakup dla nie-rolnika). Co mnie tam obchodzi jakieś zwiększenie z 0,3 do 1 ha co pewnie było głównie ukłonem dla deweloperów w dużych miastach. Wiem, że zapowiadane było złagodzenie tego ograniczenia ale jak zwykle góra urodziła mysz i gówno złagodzili. A czy zrobił to pis czy zdzis to akurat mam w pompie.
    • klemens1 Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 11:47
      Możesz sobie powróżyć z fusów.
      Gdyby wiadomo było, jakie ceny będą za rok, to nie wystarczyłoby kupić, co trzeba.

      Grałeś kiedyś na forexie?
      Wszyscy są mądrzy, gdy widzą wykres w przeszłości - wszystkie wskaźniki elegancko się zgadzają, można wspaniale wytłumaczyć, dlaczego wykres zmieniał się tak a nie inaczej.
      Problem zaczyna się, gdy trzeba napisać cokolwiek o przyszłości. Tu żadne wskaźniki nie działają.

      Dlatego twój dylemat to tak naprawdę nie pytanie "co zrobić" - bo tego nikt nie wie, lecz właśnie pytanie, jak podjąć decyzję w warunkach niepewności. Gdzie decyzja "nic nie robić" może być równie dobra. Ale to bardziej na forum psychologiczne.
    • misiaczek1281 Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 13:50
      schweppes1 napisał:

      > Mam taki dziwny problem, że kupiłem już dwie działki (za miastem, jako lokata n
      > admiaru gotówki), a nadal nie kupiłem mieszkania i siedzę na wynajmie od 3 lat,
      > bo ogarnia mnie paniczny strach, że wtopię, np. jakiś sąsiad będzie robił rozp
      > ierduchę za ścianą, albo coś innego się stanie, co spowoduje, że będę musiał op
      > uścić to mieszkanie, po czym nie będę w stanie go sprzedać bez znacznej straty,
      > więc je wynajmę i trafię na patosów lokatorów, którzy nie będą mi płacić lub/i
      > zniszczą mieszkanie. Przez "coś innego się stanie" rozumiem to co obserwuję u
      > znajomych co już kupili, że albo się sparowali, albo bobas, albo rozwód, albo p
      > raca w centrali w Wawie za 2x większy hajs, albo wyjazd do UK - we wszystkich p
      > rzypadkach powstał problem i uciążliwość. Dodatkowo ceny nieruchomości w Trójmi
      > eście powiększają ten opór, bo 350k za 2-pokojowe małe mieszkanko dać to nie wi
      > em czy warto dać w wyludniającym się kraju.
      >
      > Co robić? Czekać czy jednak się przemóc i zaryzykować?


      najpierw umów się na wizytę do specjalisty psychologa by wyleczyć swoje lęki...może psychoterapia albo ziółka z melisy i szyszek chmielu pomogą. Gdy już wyleczysz urojone lęki weź kartkę papieru, długopis i napisz na niej czego ty tak naprawdę chcesz...mieszkania, działki....ja myślę że najlepiej zbudować na tych działkach które kupiłeś domek ...350 tysięcy może od biedy wystarczy...ogrodzisz go wysokim płotem, postawisz budę , puścisz
      Azorka i będziesz spokojny że nikt Ci mieszkania nie zniszczy, będziesz miał większą powierzchnię przestrzeń życiową niż w ciasnej klatce z wielkiej płyty do tego zaprojektujesz i urządzisz sobie piękny ogród i masz życie jak w bajce a nie codzienne wysłuchiwanie przez ścianę stękań sąsiada gdy sra i spuscza wodę o 5 rano :) Radę masz gratis nie dziękuj
      ;-)
        • misiaczek1281 Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 18:38
          toreon napisał:

          > Coś mi się wydaje, że owszem, mieszkasz w domu z rodzicami i o tym co to znaczy
          > samodzielnie utrzymywać dom i dbać o niego i o jego otoczenie w każdym aspekci
          > e, masz bardzo mgliste pojęcie.

          Masz rację - nie wiesz a tylko wydaje Ci się;-) Sam płacę rachunki, utrzymanie domu kosztuje ale nie musisz co miesiąc płaci tysiąc zł czynszu a w Warszawce to nawet 2 000 zł :) Po prostu płacę tylko rachunki za wodę jakieś 250 zł na 2 miesiące i raz w roku 4 tony węgla kupię za 2800zł i tyle kosztów razem rocznie 4300 zł + śmieci razem ok. 5 000 zł rocznie a w bloku co miesiąc płacić trzeba tysiąc czynszu rocznie 12 000 zł :) … za prąd nie płacę bo mam panele fotowoltaniczne i produkuję prąd a gazu nie mam obiad gotuję na prądzie (płyta indukcyjna). Do tego mam 200% większą powierzchnie mieszkalną niż w bloku + działkę i ogród:) i nie mam sąsiada za oknem:) Nie masz zielonego pojęcia o mieszkaniu w domu i możliwościach z tym związanych i tendencje by mówić o kimś nie znając go :) mów pan za siebie lepiej pochwal się ile cię kosztuje mieszkanie w bloku :)
          • qqbek Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 20:23
            Misiu.
            A teraz szczerze:
            1. kto kosi tobie trawnik jak mieszkasz w bloku?
            2. kto zajmuje się sprzątaniem alejek, trawników, zieleńców?
            3. kto wyposaża i konserwuje place zabaw dla dzieci?
            4. kto dba o umowy z firmami wywożącymi odpady?
            5. kto sprząta klatkę schodową?

            Odpowiedź jest prosta - kto inny, ty masz wyjebane.

            Chcesz bardziej męczące pytania?
            Kto zawiadomi zakład gazowy/energetyczny/wodociągi o awarii u ciebie w budynku, kto w niedzielny wieczór wyczaruje pana Henia, konserwatora, który ogarnie sytuację kryzysową?
            Proste - kto inny, ty możesz mieć wyjebane.

            Kto zapłaci za remont naderwanego przez wiatr dachu, kto zapłaci za zalane szafki w piwnicy w wypadku awarii wodociągów (lub co gorsza kanalizacji)?
            Proste - (dopowiedz sobie)!

            Mieszkanie w domu ma dużo plusów tylko pod warunkiem, że dom jest w mieście, z dostępem do wszystkich zdobyczy cywilizacji (zbiorkom, infrastruktura, placówki edukacyjne, służby zdrowia, sklepy i punkty usługowe).

            Znajomy walnął sobie 300-metrowy dom 5 kilometrów od granic miasta.
            Jak go teraz pytam, jak mu się mieszka, to się wkurwia i zaczyna odpowiadać zawsze tę samą bajkę:
            "Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, za siedmioma lasami, w wielkim pałacu z wielkim tarasem mieszkała sobie pewnego razu królewna. W pewien piękny dzień, gdy słonko już świeciło, słowiki ćwierkały, chrząszcze bzyczały królewna wstała, zrobiła sobie kawę i wyszła na swój wielki taras przy wielkim pałacu. Melancholijnie spojrzała przez za te siedem gór, siedem rzek i siedem lasów i rzuciła zrezygnowanym > O KURWA! Jak ja mam wszędzie daleko! <

            --
            Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
            • misiaczek1281 Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 21:10
              qqbek napisał:

              > Misiu.
              > A teraz szczerze:
              > 1. kto kosi tobie trawnik jak mieszkasz w bloku?
              > 2. kto zajmuje się sprzątaniem alejek, trawników, zieleńców?
              > Odpowiedź jest prosta - kto inny, ty masz wyjebane.

              ależ zgoda drogi Qubusiu w 100%:) tylko że dla mnie koszenie trawnika kosiareczką to czysta przyjemność...wychodzę w spodenkach a nawet gdy upał półnagi w slipkach i klapkach do ogrodu bez koszulki , podłączam kosiareczkę do przedłużacza i koszę trawkę tam i z powrotem opalając sobie brzuszek...co 5 minut przerwa na kawusię i ciasteczko w ogrodzie i delektowanie się zapachem róż i wskakuję na chwilę do basenu dla ochłody mocząc pepe przy muzyce i ćwierkaniu ptaszków - toż to bajka...w bloku tego nie ma...gdy wyjdzie blokowy przed blok bez koszulki to jest sensacja na całe osiedle i wśród gawiedzi blokowej staje się przedmiotem plotek bo z okien sąsiedzi mają widok na striptiz i się śmieją :) alejka przed blokiem to wspólna własność wspólnoty czyli każdy może tam wejść a u siebie w ogrodzie bajkowa kraina jest tylko moja jako właściciela domu - większy komfort i oaza spokoju:)
              > Kto zawiadomi zakład gazowy/energetyczny/wodociągi o awarii u ciebie w budynku,
              > kto w niedzielny wieczór wyczaruje pana Henia, konserwatora, który ogarnie syt
              > uację kryzysową?
              > Proste - kto inny, ty możesz mieć wyjebane.

              ba...a kto przetka komin gdy się zatka, kto odśnieży chodnik i podwórko? kto zgrabi liście, kto nakarmi psa, kota, podleje kwiaty w ogrodzie, kto naprawi dach, kto napali w piecu:) i tak dalej...wiem wiem...o dom trzeba dbać...ale ja to po prostu lubię bo w zamian mam tą wolność bycia u siebie a na u spółdzielni :) bycie mieszkańcem bloku ma też minusy...np. gdy u jednego mieszkańca ulatnia się gaz to inni też są narażeni....gdy jednemu zaleje mieszkanie to sąsiad pod nim też będzie zalany:) gdy za ścianą jest imprezka to słychać na cały blok muzę z wieży :)

              > Znajomy walnął sobie 300-metrowy dom 5 kilometrów od granic miasta.
              > Jak go teraz pytam, jak mu się mieszka, to się wkurwia i zaczyna odpowiadać zaw
              > sze tę samą bajkę:
              > "Za siedmioma górami, za siedmioma rzekami, za siedmioma lasami, w wielkim pała
              > cu z wielkim tarasem mieszkała sobie pewnego razu królewna. W pewien piękny dzi
              > eń, gdy słonko już świeciło, słowiki ćwierkały, chrząszcze bzyczały królewna ws
              > tała, zrobiła sobie kawę i wyszła na swój wielki taras przy wielkim pałacu. Mel
              > ancholijnie spojrzała przez za te siedem gór, siedem rzek i siedem lasów i rzuc
              > iła zrezygnowanym > O KURWA! Jak ja mam wszędzie daleko! <
              >

              fajna baja:) 50 lat temu to tak faktycznie było wszędzie daleko bo samochód miał we wsi tylko wójt i policjant:)...ale dziś auto ma każdy i 5 km to nie tak daleko:) 5 minut jazdy samochodem
              • qqbek Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 17.11.19, 23:00
                misiaczek1281 napisała:


                > ależ zgoda drogi Qubusiu w 100%:) tylko że dla mnie koszenie trawnika kosiar
                > eczką to czysta przyjemność...
                Masochista.

                > wychodzę [seria idyllicznych i mocno miejscami niesmacznych opisów] większy k
                > omfort i oaza spokoju:)
                Dobra - jasne, w wypadku domu w mieście pełna zgoda.
                Ale nie dom na wsi.
                Wyobraź sobie (będzie trudno), że masz dzieci.
                Dzieci lubią chorować, najlepiej zaś jak jest akurat wolne.
                Gdzie wieziesz dziecko do lekarza, w sobotę wieczorem?
                Ja lubię pójść do kina.
                Jak film jest dobry, to jeszcze na jakąś kolację z alkoholem.
                Gdzie pójdę na jakimś wygwizdowie?
                W ogóle lubię alkohol i łażenie w weekendy do lokali.
                Gdzie ja znajdę knajpę z 40 gatunkami piwa rzemieślniczego na wsi? A nawet jak znajdę - gdzie znajdę taksówkę, która mnie z tej knajpy do domu odholuje (i ile to będzie kosztowało)?

                > fajna baja:) 50 lat temu to tak faktycznie było wszędzie daleko bo samochód mia
                > ł we wsi tylko wójt i policjant:)...ale dziś auto ma każdy i 5 km to nie tak da
                > leko:) 5 minut jazdy samochodem

                A widzisz - a ja lubię moje nieuwiązanie do samochodu.
                Mieszkając na wsi jesteś wykluczony komunikacyjnie, skazany wyłącznie na własne siły.
                Dzieci do szkoły same nie dojadą, gimbus zaś jeździ w ściśle określonych porach tylko (o ile jest).
                Opieki zdrowotnej w dni wolne od pracy i nocą brak, najbliższa "w powiecie".
                Wyjść nie ma gdzie, bo nie ma jak wrócić.

                Z obu opcji (dom/mieszkanie) wybieram dom.
                Ale dom w cywilizacji, a nie tam gdzie wrony zawracają i psy dupami szczekają.
                Gdyby nie dzieci to bym nawet potrafił sobie wyobrazić powrót do bloku.

                --
                Jestem Lubelakiem, to podobno nieuleczalne. Może dlatego, że nikt się z tego leczyć nie chce.
                • misiaczek1281 Re: [OT] Strach przed zakupem mieszkania - co rob 18.11.19, 20:32
                  qqbek napisał:

                  > misiaczek1281 napisała:
                  >
                  >
                  > > ależ zgoda drogi Qubusiu w 100%:) tylko że dla mnie koszenie trawnika kos
                  > iar
                  > > eczką to czysta przyjemność...
                  > Masochista.
                  nie...po prostu lubię pracować w ogrodzie , kosić trawę, sadzić i podlewać kwiaty, plewić grządki, nawozić gnojkiem, bielić drzewka wapnem, a najprzyjemniejszy jest zbiór owoców - mam pyszne gruszki, wiśnie, śliwki , , orzechy, czereśnie i aronie ( z tych ostatnich pyszny dżemik na zimę i nalewka a ze śliwek śliwowica polecam)...zakładam że ogrodu lub sadu owocowego nie masz więc nie wiesz jak to jest :)

                  > > wychodzę [seria idyllicznych i mocno miejscami niesmacznych opisów]


                  a co jest niesmacznego w tym że koszę trawnik bez koszulki w upał? u siebie jestem więc mogę robić co chcę:) na tym polega ta domowa wolność - chłop na zagrodzie równy wojewodzie hehe ;-)

                  więks
                  > zy k> > omfort i oaza spokoju:)
                  > Dobra - jasne, w wypadku domu w mieście pełna zgoda.
                  > Ale nie dom na wsi.
                  > Wyobraź sobie (będzie trudno), że masz dzieci.
                  > Dzieci lubią chorować, najlepiej zaś jak jest akurat wolne.
                  > Gdzie wieziesz dziecko do lekarza, w sobotę wieczorem?
                  > Ja lubię pójść do kina.> Z obu opcji (dom/mieszkanie) wybieram dom.
                  > Ale dom w cywilizacji, a nie tam gdzie wrony zawracają i psy dupami szczekają.

                  aaa pewnie że bisko cywilizacji...5-10 km od centrum miasta to jeszcze cywilizacja...nawet jeśli wieś to jednak blisko miasta(w dużym mieście chcąc przejechać z jednego końca na drogi koniec miasta trzeba liczyć też 5-10 km)...jak pisał poeta: wsi spokojna , wsi wesoła :) blisko jest las, można iść na spacer z psem,spotkać tam zająca, bażanta, jelenia (bez skojarzeń) ...na grzyby, na jagody iść można dziećmi, zimą na sankach pojeździć...a widziałeś w mieście jelenia? :) wieś blisko miasta jest super!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka