Dodaj do ulubionych

Żeby dać, trzeba zabrać...

19.11.19, 08:27
next.gazeta.pl/next/7,151003,25421845,od-2020-roku-oplata-paliwowa-w-gore-minister-infrastruktury.html#a=90&c=145&s=BoxBizMT
Spokojna twoja rozczochrana Misiu, kolejne podwyżki w drodze.


--
Pozdrawiam,
galtom

"If everything seems under control, you're not going fast enough." - Mario Andretti
Obserwuj wątek
    • waga170 Re: Żeby dać, trzeba zabrać... 19.11.19, 08:38
      O podwyżce poinformował minister infrastruktury, Andrzej Adamczyk, w obwieszczeniu.

      Jak to bylo na nalepianych ogloszeniach za Niemca? Na gorze pisalo Obwieszczenie a na dole Bekanntmachung.
      A jak ktos zaprotestuje to 50-ciu rozstrzelamy.
      • nazimno Re: Żeby dać, trzeba zabrać... 19.11.19, 09:01
        Cala, p...a Europa pod zarzadem ekologow z Brukseli zmusza wszystkie kraje do wprowadzania
        oplat, podatkow, akcyz, haraczy od emisji zanieczyszczen i tysiaca innych ukrytych oplat celowych
        "ratujacych Swiat".


        P...nie galtomonka swiadczy o tym, ze zupelnie nia ma wiedzy o tym calym europejskim burdelu
        i jego konsekwencjach, a jedynym jego zadaniem jest gledzic jakby byl jakims po...ym dziadkiem
        zajmujacym sie podworkowa propaganda.

        Niemcom "marzy sie" podatek od CO2 w wysokosci nawet ok. 200 € za tone.

        Wszystkim sie juz mocno we lbach pop...lo.
        A najbardziej zym, ktorych dostatecznie i skutecznie oglupiono,
        czego katowicki krasnoludek jest wzorcowym przykladem.

        na marginesie:

        pl.wikipedia.org/wiki/Pakt_fiskalny

        Ten galtomonek ma leb pacynki.





        • engine8 Re: Żeby dać, trzeba zabrać... 19.11.19, 17:50
          No a jak inaczej mozna bedzie zaplacic ze ta niemicka zielona energie?
          Jak sie wszyscy zrzuca to sie zrobi..
          No i njapierw sie opodatkuje paliwa tradycyjne tak zeby lud biegiem lecial kupowac elktryczne.... No i jak juz beda miec to zacznie brakowac pradu wiec sie podniesie oplaty za ladowanie i sie okaze ze jazda elektrykiem kosztuje duzo wiecej niz spalinowym i co 2 godziny przerwa na ladowanie ktora pozwol;i kieorwcom odpoczac ..przy okazji wydac kase na jedzenie czy cos tam... Samo dobro z tego wyplynie..
          Ciekwe czy doliczyli ile to pracownikow form produkujacych obecne auta pojdzi ena szczaw bo elktryki beda potrzebowac polowe tyle ludzi no i bedzie taniej robic w Chinach... Eh wprowadzi sie nastpeny podatek...
    • vogon.jeltz Re: Żeby dać, trzeba zabrać... 19.11.19, 11:42
      > Spokojna twoja rozczochrana Misiu, kolejne podwyżki w drodze.

      Ty, ale przecież to nie jest tak, że pisiory podnoszą podatki (w tej konkretnej sprawie, tak ogólnie to podnoszą gdzie się da), bo: podwyżka jest konsekwencją przepisów zawartych w ustawach, według których następuje ona automatycznie i proporcjonalnie do wzrostu cen towarów i usług w pierwszych trzech kwartałach danego roku..
      • galtomone Re: Żeby dać, trzeba zabrać... 19.11.19, 11:49
        Wprost, to robią co mogą, żeby nie podnieść. Stąd chcą potraktować składkę ZUS jak podatek.

        Ale nie ma zmiłuj, będzie najpierw deficyt (zamiast zrównoważonego budżetu) a podatki w końcu i tak trzeba będzie zacząć podnosić, bo kasy nie było i nie ma w takiej ilości jak obiecali, że wydadzą.

        A że obiecali sporo... No to każda złotówka z rynku na wagę dwóch. Jakby obiecali mniej, że dadzą, to mobilny mniej zabierać... Może nawet VAT by spadł?

        Ale skoro ludzie wolą dostać ochłap, zamiast mieć więcej bez łaski rządzących... Cóż poradzić.

        Pewne jest jedno, żeby dać 1 zł, zabrać każdemu trzeba sporo więcej.

        --
        Pozdrawiam,
        galtom

        "If everything seems under control, you're not going fast enough." - Mario Andretti
        • vogon.jeltz Re: Żeby dać, trzeba zabrać... 19.11.19, 11:59
          > Wprost, to robią co mogą, żeby nie podnieść.

          Przeciwnie, robią co mogą żeby podnieść - tylko tak, żeby sutener nie zauważył.

          > Stąd chcą potraktować składkę ZUS jak podatek.

          Tu akurat całkowicie słusznie, bo to jest podatek.

          > Pewne jest jedno, żeby dać 1 zł, zabrać każdemu trzeba sporo więcej.

          Nie korwinizuj. Problemem nie jest samo opodatkowanie, tylko fatalne spożytkowanie dochodów z podatków. Można "dać" w postaci pińceta, a można w postaci infrastruktury, oświaty, służby zdrowia itd.
          • galtomone Re: Żeby dać, trzeba zabrać... 19.11.19, 12:05
            Nie jest, dlatego nazywa się składką. Co do podatków to nie możesz mieć oczekiwań na co konkretnie pójdą twoje pieniądze, w przypadku składki celowej, i owszem.

            --
            Pozdrawiam,
            galtom

            "When agriculture and industry came along people could increasingly rely on the skills of others for survival, and new "niches for imbeciles" were opened up. You could survive and pass your unremarkable genes to next generation [...]"
            • vogon.jeltz Re: Żeby dać, trzeba zabrać... 19.11.19, 12:22
              > Nie jest, dlatego nazywa się składką.

              Nazywa się błędnie, w celu zmylenia publiczności, że się na coś składają. Owszem, składają się - ale w odróżnieniu od prawdziwej składki np. zdrowotnej - nie dla siebie.

              Zresztą, różnica jest tak naprawdę kompletnie nieistotna. You can call it Susan, if it makes you happy. Jest to obciążenie nałożone na płacę pracownika i jako takie może być spokojnie traktowane jako podatek celowy. Wysokość klina podatkowego jest obliczana właśnie w ten sposób - z uwzględnieniem składki ZUS.
              • galtomone Re: Żeby dać, trzeba zabrać... 19.11.19, 13:49
                vogon.jeltz napisał:

                > > Nie jest, dlatego nazywa się składką.
                >
                > Nazywa się błędnie, w celu zmylenia publiczności, że się na coś składają. Owsze
                > m, składają się - ale w odróżnieniu od prawdziwej składki np. zdrowotnej - nie
                > dla siebie.

                Zapisy konta w ZUS (zobowiazanie na przyszlosc) mowia, ze sie z toba nie zgadzam bo nie masz racji.

                > Zresztą, różnica jest tak naprawdę kompletnie nieistotna. You can call it Susan
                > , if it makes you happy. Jest to obciążenie nałożone na płacę pracownika

                i pracodawce...

                > i jako
                > takie może być spokojnie traktowane jako podatek celowy. Wysokość klina pod
                > atkowego
                jest obliczana właśnie w ten sposób - z uwzględnieniem składki ZUS
                > .

                PiS wyszedl z takiego zalozenia, ze bedzie sobie traktowac co chce i jak chce i mamy burdel w KRS, TK i paru innych miejsach.

                Nie, skladka to skladka i koniec.

                Jesli "bogaci" maja do budzetu oddac wiecej (szczegolnie w sytuacji chorego pomyslu o usteleniu emerytury maksymalnej) to od takich rzeczy jest system podatkowy. Sie ustala wiecej progow, wyzsze podatki i juz... A nie mowi, ze oddajesz na przyszla emeryture, ktorej nie dostaniesz.

                To byloby jawne zlodziejstwo i nie sadze by przed sadem (niezawislym) taka konstrukcja prawna przeszla.

                Ale PiS juz robi machinacje z budzetem i likwiduje deficyt funduszami celowymi, ktore sa srodkami pozabudzetowymi... fundusz solidarnosciowy...




                --
                Pozdrawiam,
                galtom

                "When agriculture and industry came along people could increasingly rely on the skills of others for survival, and new "niches for imbeciles" were opened up. You could survive and pass your unremarkable genes to next generation [...]"
                • vogon.jeltz Re: Żeby dać, trzeba zabrać... 19.11.19, 14:36
                  > Zapisy konta w ZUS (zobowiazanie na przyszlosc) mowia,
                  > ze sie z toba nie zgadzam bo nie masz racji.

                  Zapisy konta ZUS są tylko sumą wpłaconych przez ciebie do tej pory pieniędzy i ich związek z emeryturą, jaką dostaniesz w przyszłości, jest raczej luźny.

                  > i pracodawce...

                  To jest tylko sztuczka księgowa, że pracownikom wydawało się, że płacą mniej. Tak naprawdę całość tzw. "duże brutto" jest to koszt danego stanowiska pracy dla pracodawcy. Mind you, w przypadku składek ZUS opłacanych samodzielnie np. przez przedsiębiorców, ta "część pracodawcy" nie istnieje.

                  > Nie, skladka to skladka i koniec.

                  If it looks like a duck, swims like a duck, and quacks like a duck, then it probably is a duck.

                  > Jesli "bogaci" maja do budzetu oddac wiecej (szczegolnie w sytuacji chorego
                  > pomyslu o usteleniu emerytury maksymalnej) to od takich rzeczy jest system
                  > podatkowy. Sie ustala wiecej progow, wyzsze podatki i juz...

                  Ale to przecież z praktycznego punktu widzenia nie ma żadnego znaczenia. Już w tej chwili państwo dopłaca do ZUS bodaj jakieś 40 mld z regularnych podatków i suma ta stale rośnie. Co za różnica, czy zwiększona zostanie bezpośrednio "składka", czy podniesione podatki, z których budżet będzie następnie łatał dziurę w ZUS?

                  > A nie mowi, ze oddajesz na przyszla emeryture, ktorej nie dostaniesz.

                  Jeżeli nie dożyjesz 65 lat, to też emerytury nie dostaniesz i wszystkie środki, które masz "zapisane jako zobowiązanie" przepadną - tzn. zostaną przeznaczone na wypłaty dla tych, którzy mieli szczęście pożyć dłużej. Niektórzy, szczególnie długowieczni, dostaną nawet zdecydowanie więcej niż wpłacili. No i?

                  > To byloby jawne zlodziejstwo i nie sadze by przed sadem (niezawislym)
                  > taka konstrukcja prawna przeszla.

                  Żebyś się nie zdziwił. Najwyższe instytucje sądownicze Potato Republic of Bolanda już stwierdzały w swoich orzeczeniach, że pieniądze ze "składek" emerytalnych są środkami publicznymi. A skoro tak, to ich dysponentem jest państwo.
                  • galtomone Re: Żeby dać, trzeba zabrać... 19.11.19, 15:46
                    vogon.jeltz napisał:

                    > > Zapisy konta w ZUS (zobowiazanie na przyszlosc) mowia,
                    > > ze sie z toba nie zgadzam bo nie masz racji.
                    >
                    > Zapisy konta ZUS są tylko sumą wpłaconych przez ciebie do tej pory pieniędzy i
                    > ich związek z emeryturą, jaką dostaniesz w przyszłości, jest raczej luźny.

                    Zgoda, ale jest! A w przypadku podatkow nie ma takiego zwiazku.
                    Podobnie jest ze SKLADKA zdrowotna, lepsze czy gorsze ale w zamian dostajesz opisane swiadczenie, konkretne.

                    Ja nie dyskutuje czy bogatym zabierac wiecej czy nie, itd... Ale jesli - to zabierac przez podatek a nie skladke.

                    > If it looks like a duck, swims like a duck, and quacks like a duck, then it pro
                    > bably is a duck.

                    Dzieki, ze sie ze mna zgadzasz :-)

                    > Ale to przecież z praktycznego punktu widzenia nie ma żadnego znaczenia. Już w
                    > tej chwili państwo dopłaca do ZUS bodaj jakieś 40 mld z regularnych podatków

                    Ale doplaca nie dlatego, ze jest takie kochane, tylko wlasnie dlatego, ze wczesniej wplacona kasa - i te zapisy, ktore teaz kosztuja budzet - byly SKLADKA a nie PODATKIEM.

                    Ja wiem, ze to na oko to samo i tak samo boli - i co bedzie za XX lat to ch. wie. Tym bardziej jak "uczciwie zabierac' to jako podatek a nie skladke w imie obietnicy raju i 44 dziwic.


                    --
                    Pozdrawiam,
                    galtom

                    "Speed has never killed anyone, suddenly becoming stationary - that's what gets you." - Jeremy Clarkson
                    • vogon.jeltz Re: Żeby dać, trzeba zabrać... 19.11.19, 15:57
                      > Podobnie jest ze SKLADKA zdrowotna, lepsze czy gorsze
                      > ale w zamian dostajesz opisane swiadczenie, konkretne.

                      Ale - zauważ - w przybliżeniu jednakowe dla wszystkich, niezależnie od wysokości odprowadzonej składki. I dostajesz je na bieżąco tj. zawsze wtedy, kiedy potrzebujesz z nich skorzystać, a nie w dość mętnie określonej przyszłości.

                      > Ale jesli - to zabierac przez podatek a nie skladke.

                      Zgoda. "Składka" powinna być w ogóle zlikwidowana, bo tylko mąci ludziom w głowach. Zamiast tego emerytura obywatelska w jednakowej wysokości finansowana z podatków.

                      > Dzieki, ze sie ze mna zgadzasz :-)

                      Właśnie się nie zgadzam. Skoro składka emerytalna wygląda jak podatek i kwacze jak podatek, to jest podatkiem.

                      > Ale doplaca nie dlatego, ze jest takie kochane, tylko wlasnie dlatego, ze wczesniej
                      > wplacona kasa - i te zapisy, ktore teaz kosztuja budzet - byly SKLADKA
                      > a nie PODATKIEM.

                      Ale z praktycznego punktu widzenia to nie ma żadnego znaczenia. To i to są pieniądze publiczne, państwo tylko przesypuje z jednego wora do drugiego. W dodatku okazuje się, że część emerytury seniorzy otrzymują nie ze składek (i to nieswoich przecież), tylko z podatków. To jaka to różnica?

                      > Tym bardziej jak "uczciwie zabierac' to jako podatek
                      > a nie skladke w imie obietnicy raju i 44 dziwic.

                      "Uczciwie" to trzeba w pierwszej kolejności zweryfikować obietnicę, bo jest właściwie pewne, że nikt nie dostanie tyle, ile ma obiecane. Bo to się w obecnym systemie za chuja nie zepnie. No ale jak lewica mówi o pierwszym kroku w tym kierunku czyli wprowadzeniu emerytury maksymalnej, to wszystkie Gadomskie tego świata wieszają na niej psy.
                      • galtomone Re: Żeby dać, trzeba zabrać... 20.11.19, 07:02
                        Wiesz... to troche jak areszt vs wiezienie. Niby to samo, a jednak nie. Ergo bede sie upierac, ze skladka nie powinna byc przez rzad traktowana jak podatek, by pobrac z kieszeni ludzi wiecej kasy w imie niczego.

                        --
                        Pozdrawiam,
                        galtom

                        "When agriculture and industry came along people could increasingly rely on the skills of others for survival, and new "niches for imbeciles" were opened up. You could survive and pass your unremarkable genes to next generation [...]"
                        • vogon.jeltz Re: Żeby dać, trzeba zabrać... 20.11.19, 10:37
                          > Wiesz... to troche jak areszt vs wiezienie.

                          Też, powiem ci szczerze, nigdy nie rozumiałem różnicy pomiędzy aresztem (w sensie kary aresztu wymierzanej z kodeksu wykroczeń, nie tymczasowego aresztowania) a więzieniem (karą pozbawienia wolności wymierzaną z kodeksu karnego). Tym bardziej, że tę drugą często odbywa się w... aresztach. Kiedyś w przedwojennych przepisach karnych był zapis, że kara więzienia jest "karą hańbiącą" w odróżnieniu od kary aresztu, ale co to niby miałoby oznaczać w praktyce - nie mam pojęcia.

                          Podobnie jest zresztą z rozróżnieniem małżeństwo vs. związek partnerski, gdzie różnica w praktyce jest właściwie żadna. Tutaj polecę bez mała korwinizmem: państwo powinno uznawać i zapewniać możliwość zawarcia jednego typu związku czy też "kontraktu" rodzący konsekwencje prawne (dziedziczenie itd.), oczywiście bez różnicowania ze względu na płeć zawierających związek. Jak to się będzie nazywało - to jest kwestia całkowicie drugorzędna, aczkolwiek ludzie są, wiadomo, przywiązani do nazw, symboli i etykietek. Małżeństwo rozumiane tradycyjnie zawsze można sobie zawrzeć w związku wyznaniowym, jak ktoś chce.
                          • galtomone Zwiazki partnerskie - krok kolejny...? 20.11.19, 11:44
                            Swoja droga - tak w kwestii zwiazkow partnerskich - ciekawe czy i kiedy zwiazki wiecej niz dwoch osob poprosza o mozliwosc zawarcia zwiazku (kontraktu) partnerskiego.

                            Przeciez sa (w malej liczbie ale jednak) ludzie szczesliwie zycjacy w trojkatach czy nawet dwie pary ze soba... O wielozenstwie" nie wspomne.

                            Nie do konca rozumiem, dlaczego spoleczenstwo mialoby ludzio, ktorzy tak sa szczesliwi zabraniac zycia w ten sposob "oficjalnie".

                            Juz sobie wyobrazam co by sie u nas dzialo, gdyby ktos zaproponowal poszerzenie definicji takiego zwiazku przy okazji dyskuzji o zw. partnerskich :-) :-) :-)

                            --
                            Pozdrawiam,
                            galtom

                            "When agriculture and industry came along people could increasingly rely on the skills of others for survival, and new "niches for imbeciles" were opened up. You could survive and pass your unremarkable genes to next generation [...]"
                            • nazimno Re: Zwiazki partnerskie - krok kolejny...? 20.11.19, 11:54
                              ...zapostuluj, krasnoludku z rownym entuzjazmem
                              "zwiazki partnerskie max. 5 osobowe"...

                              Pokryjesz zapotrzebowanie dla tych z Bliskiego Wschodu (1+4)
                              oraz tych innych - polskich lokalesow od genderu.

                              ... to tak na marginesie, cytuje krasnoludka: "przy okazji dyskuzji"



                              ale sie krasnoludek gleboko w dyskusje angazuje - buhaha

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka