Dodaj do ulubionych

Nie zatrzymałem sę do kontroli... i mnie gonili...

27.04.02, 11:02
... i złapali.
Zdarzyło się to na trasie, jechałam z nadmierną prędkością. Za mna pojawił się
radiowóz policyjny i zawył, więc się zatrzymałem. A oni, inaczej niż zwykle,
nie zapytali o prawo jazdy, tylko wywlekli mnie z auta, rzucili na maskę i
przeszukali, mierząc do mnie z pistoletów. Wrzeszczeli przy tym niesamowicie.
Kiedy okazało się, że nie mam broni, nie jestem naćpany, ani nie przewoże trupa
w bagażniku wyjaśnili o co chodzi.
Otóż parę kilometrów wcześniej, w jakiejś dziurze przekroczyłem prędkość i
chcieli mnie zatrzymać, a ja sobie jechałem dalej. Nie docierało do nich na
początku, że w ogóle ich nie widziałem, bo pewnie jak zwykle kryli się gdzieś w
krzakach i machali lizakiem zniecanka w ostatniej chwili. Chcieli mi od razu
zabrać prawo jazdy i dać sprawę do sądu. Ale potem jakoś do nich trafiło, że
nie miałoby sensu, gdybym przed nimi uciekał, bo mam za słaby samochód, nie
jestem bandytą, żeby sie ich bać, a poza tym, to przecież i tak daliby cynk do
kolegów gdzieś dalej, którzy zrobiliby blokadę na drodze. Chyba mi uwierzyli,
bo dali tylko mandat za prędkość i o "ucieczce" zapomnieli.
To tyle o całej sytuacji. Potem zacząłem się zastanawiać nad paroma rzeczami.
Po pierwsze, czy oni zawsze tak robią? Przecież wielu z nich stoi po to, żeby
kasować frajerów, to po co zawracać sobie głowę jakimś autem, które się nie
zatrzyma, jak w tym cazsie można nałowić kilka innych?
Po drugie: czy rzeczywiście mogli mi zabrać prawo jazdy i dać sprawę do sądu,
czy tylko tak straszyli?
Po trzecie: czy w sądzie miałbym szansę na wygraną? Sytuacja jest taka, że z
jednej strony każdy może się tłumaczyć, że nie widział policjanta, ale z
drugiej skąd sąd ma mieć pewność, że kierowca jednak widział? To nie jest list
polecony, nie ma potwierdzenia na piśmie. Przeciez policjanci sami nie wiedzą,
czy kierowca ich widział, mogą tylko mieć pewność, że go zatrzymywali. A jak
kierowca akurat patrzył przed siebie, czy w lewo, a policjant nagle wyskoczył
zza krzaka, to co? Ja wiem, że oni powiedzą, że wszystko było idealnie, ale
przeciez każdy wie, także sędziowie, jak to w praktyce wygląda...
Sam nie wiem, tak się tylko zastanawiam...
Obserwuj wątek
    • Gość: Wolga Re: Nie zatrzymałem sę do kontroli... i mnie gonili... IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 27.04.02, 11:18
      alexyt napisał(a):

      > ... i złapali.
      > Zdarzyło się to na trasie, jechałam z nadmierną prędkością. Za mna pojawił się
      > radiowóz policyjny i zawył, więc się zatrzymałem. A oni, inaczej niż zwykle,
      > nie zapytali o prawo jazdy, tylko wywlekli mnie z auta, rzucili na maskę i
      > przeszukali, mierząc do mnie z pistoletów. Wrzeszczeli przy tym niesamowicie.
      > Kiedy okazało się, że nie mam broni, nie jestem naćpany, ani nie przewoże trupa
      >
      > w bagażniku wyjaśnili o co chodzi.
      > Otóż parę kilometrów wcześniej, w jakiejś dziurze przekroczyłem prędkość i
      > chcieli mnie zatrzymać, a ja sobie jechałem dalej. Nie docierało do nich na
      > początku, że w ogóle ich nie widziałem, bo pewnie jak zwykle kryli się gdzieś w
      >
      > krzakach i machali lizakiem zniecanka w ostatniej chwili. Chcieli mi od razu
      > zabrać prawo jazdy i dać sprawę do sądu. Ale potem jakoś do nich trafiło, że
      > nie miałoby sensu, gdybym przed nimi uciekał, bo mam za słaby samochód, nie
      > jestem bandytą, żeby sie ich bać, a poza tym, to przecież i tak daliby cynk do
      > kolegów gdzieś dalej, którzy zrobiliby blokadę na drodze. Chyba mi uwierzyli,
      > bo dali tylko mandat za prędkość i o "ucieczce" zapomnieli.
      > To tyle o całej sytuacji. Potem zacząłem się zastanawiać nad paroma rzeczami.
      > Po pierwsze, czy oni zawsze tak robią? Przecież wielu z nich stoi po to, żeby
      > kasować frajerów, to po co zawracać sobie głowę jakimś autem, które się nie
      > zatrzyma, jak w tym cazsie można nałowić kilka innych?
      > Po drugie: czy rzeczywiście mogli mi zabrać prawo jazdy i dać sprawę do sądu,
      > czy tylko tak straszyli?
      > Po trzecie: czy w sądzie miałbym szansę na wygraną? Sytuacja jest taka, że z
      > jednej strony każdy może się tłumaczyć, że nie widział policjanta, ale z
      > drugiej skąd sąd ma mieć pewność, że kierowca jednak widział? To nie jest list
      > polecony, nie ma potwierdzenia na piśmie. Przeciez policjanci sami nie wiedzą,
      > czy kierowca ich widział, mogą tylko mieć pewność, że go zatrzymywali. A jak
      > kierowca akurat patrzył przed siebie, czy w lewo, a policjant nagle wyskoczył
      > zza krzaka, to co? Ja wiem, że oni powiedzą, że wszystko było idealnie, ale
      > przeciez każdy wie, także sędziowie, jak to w praktyce wygląda...
      > Sam nie wiem, tak się tylko zastanawiam...

      A ty sie Smerfow nie czepiaj!
      Oni swoje robote maja,
      Powinienes jezdzic przpisowo to bys zamiesznia nie robil!
      • Gość: jasiek Re: Nie zatrzymałem sę do kontroli... i mnie gonili... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.04.02, 21:20
        Hej,

        Pewnie jakbys mial dobrego prawnika ktory by dla Ciebie zaryzykowal swoje dobre
        uklady z sedziami, to bys wygral sprawe. Ale nie w Polsce. W Polsce
        powiedzieliby ze jak nie widziales policjanta, to znaczy ze jestes slepy, za
        szybko jechales i zabraliby Ci prawo jazdy. Zaklad?

        jasiek
        ps. jestem zdziwiony ze Cie gonili. Ja czesto nie stawalem, bo trudno sie
        zatrzymac jak policjant nie zdarzy uniesc reki z lizakiem w gore gdy go mijam,
        albo jak sie pedzi na pierwszego w kolumnie wariatow. Ale nigdy za mna nie
        gonili..
        Moze potraktowali to jako sprawe honoru..
    • Gość: POOL Re: Nie zatrzymałem sę do kontroli... i mnie gonili... IP: *.zamosc.cvx.ppp.tpnet.pl 29.04.02, 00:34
      Ja podobnie jechałem w nocy i w czasie silnego deszczu. Widziałem z lewej
      strony patrol białych na Poldku, kogoś trzymali. Gość w białej czapce z lewej
      strony coś machał w powietrzu czerwoną lampką tuż przede mną. Ale ja pojechałem
      dalej. Co cymbał nie zna rozporządzenia MSWiA w sprawie kontroli. Widziałem jak
      wskakuja do Poldiego w lusterku wstecznym, alle dodałem gazu i za 5 minut byłem
      w swoim garażu pod domem. Zaknęłem go i poszedłem spać. Niech ćwoki pilnują
      złodzieji, a noe źle zaparkowANYCH AUT.
    • alexyt Re: Nie zatrzymałem sę do kontroli... i mnie gonili... 29.04.02, 10:32
      A wczoraj w programie "Drogówka" w TV 4 widziałem, jak gość nie zatrzymał się
      do kontroli i też go gonili. Jak dojechali, to facet już stał przed swoim domem
      i mówi, że ich nie widział. A oni... nie rzucili go na maskę, nie krzyczeli,
      tylko spokojnie sprawdzili co za jaden i czy miał powód do ucieczki. Okazało
      się, że nie miał, więc go puścili. O sądzie nie było mowy.
    • Gość: owner Re: Nie zatrzymałem sę do kontroli... i mnie gonili... IP: 213.77.38.* 07.05.02, 14:09
      Znajomy mial podobny przypadek. Tez nie zauwazyl bo stali po drugiej stronie. A
      poniewaz lamal wlasnie przepisy ruchu drogowego ruszyli za nim. Dogonili go i
      tez wyskoczyli z karabinami, narobili szumu, wiem tez ze zatrzymali jego prawo
      jazdy. Miala byc chyba sprawa w sadzie, albo kolegium - niestety nie wiem jak
      sie to skonczylo - on przez caly czas normalnie jezdzil - i jezdzi :)
      pzdr,
      owner

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się