Dodaj do ulubionych

problem z kodeksu. Kto pomoże?

IP: 134.146.212.* 09.11.04, 11:46
Ulica dwukierunkowa, jednojezdniowa. Jezdnia dość szeroka, żeby zmieściły się
tam spokojnie dwa samochody obok siebie, ale te dwa pasy nie są wytyczone
liniami poziomymi. Powszechnie jeździ się tam po dwa samochody w jednym
kierunku.

Skrzyżowanie. Za skrzyżowaniem pas ruchu się zwęża, bo na części jezdni
(prawej, tej bliżej krawężnika) wytyczono miejsca parkingowe.

Pytanie: na światłach przed skrzyżowaniem stoją dwa auta. Zapala się zielone,
oba ruszają i będą jechać prosto, ale wiadomo że za skrzyżowaniem już się nie
zmieszczą obok siebie. Które ma pierwszeństwo, auto z prawej czy auto z lewej?

PS. Przykład: Wwa, jadąc Anielewicza w stronę Jana Pawła, na skrzyżowaniu ze
Smoczą.
Obserwuj wątek
    • wichura Re: problem z kodeksu. Kto pomoże? 09.11.04, 12:13
      Sprawa, o ile nie ma wytyczonych pasów, jest prosta: pierwszeństwo ma auto z
      prawej strony. W cywilizowanym kraju możnaby stosować zasadę zamka
      błyskawicznego (tj. pas zajmują na przemian auta z prawego i lewego pasa), ale
      zapewne zdarzy się PH, który przytnie do oporu prawym. Pozdro
      • Gość: m. Re: problem z kodeksu. Kto pomoże? IP: *.czes.gazeta.pl 09.11.04, 12:31
        Hmm... sprawa byla na tym formu walkowana jakis czas temu.
        Otoz jezeli konczy sie dla danego pasa mozliwosc kontynuowania jazdy (nawet
        jesli nie ma wyznaczonych pasow na niej, a szerokosc jezdni wskazuje ze
        spokojnie zmieszcza sie ta dwa auta, dodam jeszcze ze kierowca sam powinien
        sobie w takim przypadku te pasy wyznaczyc) to samochod w tym przypadku na
        prawym pasie musi zmienic nazwijmy ten manewr zmiana kierunuku jazdy - zjechac
        na lewa czesc jezdni. A w kodeksie jest napisane, ze w takim przypadku nalezy
        ustapic pierwszenstwa pojazdom juz tam znajdujacym sie (w tym przypadku na
        lewym pasie)... Wg mnie ten z prawego pasa nie ma pierwszenstwa, a w tym
        przypadku zasady prawej reki nie stosujemy.
        Spotkalam sie tez z opinia, ze jak jezdnia ma dwa pasy, a na lewym akurat jest
        przewezenie to ten z lewego ma pierwszenstwo, bo on - UWAGA KURIOZUM TOTALNE -
        jest na szybkim pasie:-)). Nie ma szybkiego pasa, zmienia psa wiec musi ustapic
        pierwszenstwa w tym przypadku temu z prawej!
          • Gość: m. Re: problem z kodeksu. Kto pomoże? IP: *.czes.gazeta.pl 09.11.04, 15:38
            tia... a swistak siedzial i zawijal w te sreberka.
            zyj dalej z ta swiadomoscia o pierwszenstwie. Ja zawsze w podobnych sytuacjach
            wpuszczam przed siebie tych z prawej. Tych co to doskonale znaja kodeks...
            tylko dlaczego wybiorczo.
            Podpisuje sie pod wypowiedziami ponizej, ze przede wszystkim zdrowy rozsadek i
            kultura. Cmentarze sa pelny tych co to pierwszenstwo mieli.
            Pozdrawiam i zycze bezkolizyjnej jazdy
            m.
            • konrad.boryczko Re: problem z kodeksu. Kto pomoże? 09.11.04, 15:46
              To do mnie? Przeciez ja napisalem, ze wpuscilbym tego z prawej (bo ma
              pierwszenstwo).
              Ale OK:
              1. Zaczales swoja wypowiedz od tego, ze sa pasy. A w podanym przykladzie, ktory
              stal sie podstawa tego ciekawego watku, pasow nie ma. Zatem caly Twoj wywod byl
              oparty na zlym zalozeniu.
              2. Gdzie w kodeksie drogowym jest przepis, ze jezeli nie ma namalowanych pasow,
              to trzeba ich istnienia domniemywac? Moze tez jest gdzies domniemanie zielonego
              swiatla, albo otwartych zapor na przejezdzie kolejowym? :))
              Co do kultury, to juz wszystko napisano: trzeba jezdzic kulturalnie, a w razie
              dzwona decyduja przepisy. Z mojej strony EOT.
              Pzdr.
              • niknejm Re: problem z kodeksu. Kto pomoże? 09.11.04, 16:13
                Jeśli są pasy wyznaczające oś jezdni (oddzielające kierunki ruchu), to jadąc
                cały czas wzdłuż takiego pasa mamy domniemanie jazdy 'swoim pasem'. Jeśli de
                facto są dwa rzędy aut, a prawa część jezdni się zwęża, pierwszeństwo ma ten
                jadący blizej pasa wyznaczającego oś jezdni (a więc ten jadący 'lewym rzędem').

                Nie ja to wymyśliłem, a jakiś ekspert od przepisów KD, który wypowiadał się
                kiedyś na ten temat bodajże w Motorze.

                A na jezdni zastosowałbym 'suwak' i baaaardzo wzmożoną ostrozność - bo IMHO
                interpretacja ta jest tylko jedną z mozliwych. A jaką decyzję podjąłby sąd, nie
                wiadomo.

                Pzdr
                Niknejm
              • Gość: m. Re: problem z kodeksu. Kto pomoże? IP: *.czes.gazeta.pl 10.11.04, 16:33
                A propos niewyznaczonych pasow na jezdni i pierwszenstwa w opisanej przez
                zalozyciela watku sytuacji... radze dokladnie przeczytac post pt. "pasy ruchu
                nie musza byc wyznaczone" oraz dalsza dyskusje ze zgryzliwym. Osoba, ktora go
                napisala dokladnie wyjasnia o co w tym wszystkim chodzi dobierajac starannie
                sformulowania, nawet cytuje kodeks. Problem w tym, ze kodeks drogowy to nie
                zbior wybiorczych przepisow... wszystko laczy sie w piekna calosc. radze
                poczytac i sobie zapamietac. ignorancja i przekonanie o wlasnej nieomylnosci
                moga w przyszlosci wiele kosztowac.
                pozdr
                m.
                • Gość: m. Do konrada.boryczko IP: *.czes.gazeta.pl 10.11.04, 16:35
                  To co ponizej mialo byc wlasnie do Ciebie, a nie do niknejma... Niknejm sorry...

                  A propos niewyznaczonych pasow na jezdni i pierwszenstwa w opisanej przez
                  zalozyciela watku sytuacji... radze dokladnie przeczytac post pt. "pasy ruchu
                  nie musza byc wyznaczone" oraz dalsza dyskusje ze zgryzliwym. Osoba, ktora go
                  napisala dokladnie wyjasnia o co w tym wszystkim chodzi dobierajac starannie
                  sformulowania, nawet cytuje kodeks. Problem w tym, ze kodeks drogowy to nie
                  zbior wybiorczych przepisow... wszystko laczy sie w piekna calosc. radze
                  poczytac i sobie zapamietac. ignorancja i przekonanie o wlasnej nieomylnosci
                  moga w przyszlosci wiele kosztowac.
                  pozdr
                  m.



    • Gość: a teraz ja a teraz ja IP: 134.146.212.* 09.11.04, 13:23
      pozwolę sobie teraz dodać własną opinię, która jest zbieżna z opinią m.

      Samochód na "prawym pasie" (czyli de facto prawej części wyznaczonego pasa) nie
      ma możliwości kontynuowania jazdy prosto i musi wjechać na "pas" samochodu z
      lewej. A jak się wjeżdża na czyjś pas, to trzeba ustąpić pierszeństwa.

      Oczywiście znam słaby punkt powyższego - nie ma żadnych wyznaczonych pasów, są
      co najwyżej "pasy". Ale inne teorie mają jeszcze słabsze punkty.

      **

      PS. Fakt że to już było wałkowane, bodaj na przykładzie przejazdu przez
      Jerozolimskie na Włochy. Szukałem tego wątku, ale bezskutecznie, więc
      przepraszam za powtarzanie tematu.

      PPS. Michał mnie rozczulił. Oczywiście że przy "kulturalnej" itd itp etc...
      Niemniej jak już jest dzwon to trzeba w końcu rozstrzygnąć, kto był mniej
      kulturalny.
      • yellow_pan Re: a teraz ja 09.11.04, 13:38
        Raczej bym sie nie zgodzil. W zwiazku z tym, ze nie ma wydzielonych pasow sytuacje mozna
        potraktowac jako manewr wyprzedzania przez samochod jadacy z lewej strony. W zwiazku z tym
        pierwszenstwo ma autko jadace prawa strona jezdni, poniewaz kierowca samochodu wyprzedzajacego
        nie ma prawa spychac samochody wyprzedzane, albo wymuszac na nich hamowanie tylko dlatego, ze
        sam zle obliczyl odleglosc i wyrunki potrzebne do wykonania manewru.
        • Gość: RF Re: a teraz ja IP: 57.66.193.* 10.11.04, 11:05
          Przejedź się do Austrii to Cię nauczą jak się jeździ po bardzo szerokiej jezdni
          bez namalowanych linii oddzielających pasy ruchu.
          Do tego przeczytasz napis "Polacy jeździć po prawej stronie"
          A to dlatego że wiesniaki z POlski jechali okrakiem bo linii nei było.
          Czy linia jes czy nie należy zachowywać się tak jakby była i nie ma zadnych
          innych różnic.
          W tej sytuacji jadący lewym pasem ma pierwszeństwo bo ten po prawej musi
          zmienić pas ruchu. To nie skrzyżowanie tylko zmiana pasa ruchu.
          W sytuacji gdyby pasy ruchu były trzy a środkowy byłby pusty to wtedy ten z
          prawego ma pierwszeństwo.
      • Gość: zgryzliwy Re: a teraz ja IP: 213.199.243.* 09.11.04, 16:25
        Gość portalu: a teraz ja napisał(a):

        > Samochód na "prawym pasie" (czyli de facto prawej części wyznaczonego pasa)
        > nie ma możliwości kontynuowania jazdy prosto i musi wjechać na "pas"
        > samochodu z lewej.

        Nic nie musi bo jedzie dalej jak KD przykazal ,przy prawej krawedzi jezdni
        a wpycha sie przed niego samochod jadacy nieprawidlowo

        Co to znaczy,ze "nie ma możliwości kontynuowania jazdy prosto" - uwazasz ,ze
        pierwszenstwo jest uzaleznione od ksztaltu drogi?

        > A jak się wjeżdża na czyjś pas, to trzeba ustąpić
        > pierszeństwa.

        Nie wjezdza na czyjs pas ,bo jest tylko jeden.
        • Gość: pasy ruchu nie mus pasy ruchu nie muszą być wyznaczone IP: 134.146.212.* 09.11.04, 16:59
          [[Samochód na "prawym pasie" (czyli de facto prawej części wyznaczonego pasa)
          nie ma możliwości kontynuowania jazdy prosto i musi wjechać na "pas" samochodu
          z lewej] Nic nie musi bo jedzie dalej jak KD przykazal ,przy prawej krawedzi
          jezdni
          a wpycha sie przed niego samochod jadacy nieprawidlowo]

          To znaczy że osoba jadąca zanikającym prawym pasem może spokojnie wjechać na
          lewy i ma pierwszeństwo? Bo przecież trzyma się „prawej krawędzi”?

          **

          [co to znaczy,ze "nie ma możliwości kontynuowania jazdy prosto" - uwazasz ,ze
          pierwszenstwo jest uzaleznione od ksztaltu drogi?]

          Od przebiegu pasów. Domyślny prawy pas zanika i jadący nim kierowca ma problem.

          **

          [[A jak się wjeżdża na czyjś pas, to trzeba ustąpić pierszeństwa] Nie wjezdza
          na czyjs pas ,bo jest tylko jeden]

          Hola hola, nie tak szybko. A na jakiej podstawie twierdzisz, że jest tylko
          jeden pas ruchu? Art. 16 pkt. 1 ppkt 4 mówi: „Kierujący pojazdem jest
          obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni. Jeżeli pasy ruchu na
          jezdni są wyznaczone, nie może zajmować więcej niż jednego pasa”. JEŚLI PASY
          RUCHU NA JEZDNI SĄ WYZNACZONE... czyli kodeks dopuszcza, że mogą być nie
          wyznaczone...
          • Gość: zgryzliwy Re: pasy ruchu nie muszą być wyznaczone IP: 213.199.243.* 09.11.04, 17:18
            Gość portalu: pasy ruchu nie mus napisał(a):

            > To znaczy że osoba jadąca zanikającym prawym pasem może spokojnie wjechać na
            > lewy i ma pierwszeństwo? Bo przecież trzyma się „prawej krawędzi”?

            Gdzie tak napisalem .Czytales calosc ?
            Jak sa wyznaczone pasy to inna bajka ,w tym przypadku nie ma wyznaczonych pasow.

            > > co to znaczy,ze "nie ma możliwości kontynuowania jazdy prosto"- uwazasz ,ze
            > > pierwszenstwo jest uzaleznione od ksztaltu drogi?
            >
            > Od przebiegu pasów. Domyślny prawy pas zanika i jadący nim kierowca ma problem

            Co to takiego "domyslny pas" ?

            > Hola hola, nie tak szybko. A na jakiej podstawie twierdzisz, że jest tylko
            > jeden pas ruchu? Art. 16 pkt. 1 ppkt 4 mówi: „Kierujący pojazdem jest
            > obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni. Jeżeli pasy ruchu
            > na jezdni są wyznaczone, nie może zajmować więcej niż jednego pasa”. JEŚLI
            > PASY RUCHU NA JEZDNI SĄ WYZNACZONE... czyli kodeks dopuszcza, że mogą być nie
            > wyznaczone...

            Mnie sie wydaje,ze chodzi o zakaz jazdy "okrakiem" i dlatego ta wzmianka o
            wyznaczonych pasach.
            Inaczej mozna by sadzic ,ze wolno jechac po wiecej niz 1 " pasie " w przypadku
            kiedy nie sa wyznaczone liniami.
              • Gość: naprawdę nie muszą naprawdę nie muszą IP: 134.146.212.* 09.11.04, 17:31
                JA: Samochód na "prawym pasie" (czyli de facto prawej części wyznaczonego pasa)
                nie ma możliwości kontynuowania jazdy prosto i musi wjechać na "pas" samochodu
                z lewej
                TY: Nic nie musi bo jedzie dalej jak KD przykazal ,przy prawej krawedzi jezdnia
                wpycha sie przed niego samochod jadacy nieprawidlowo
                JA: To znaczy że osoba jadąca zanikającym prawym pasem może spokojnie wjechać
                na lewy i ma pierwszeństwo? Bo przecież trzyma się „prawej krawędzi”?
                TY: Gdzie tak napisalem .Czytales calosc ?Jak sa wyznaczone pasy to inna
                bajka ,w tym przypadku nie ma wyznaczonych pasow

                Jak najbardziej czytałem całość. Wyjechałeś z dogmatem że jak się trzymasz
                prawego skraju jezdni, to masz zawsze pierwszeństwo. Rozumiem że wycofujesz ten
                argument. Przyjęte.

                **

                TY: co to znaczy,ze "nie ma możliwości kontynuowania jazdy prosto" -
                uwazasz ,ze pierwszenstwo jest uzaleznione od ksztaltu drogi?
                JA: Od przebiegu pasów. Domyślny prawy pas zanika i jadący nim kierowca ma
                problem
                TY: Co to takiego "domyslny pas" ?

                taki który nie jest wymalowany znakami poziomymi. Vide przytoczony fragment
                kodeksu poniżej.

                **

                JA: A jak się wjeżdża na czyjś pas, to trzeba ustąpić pierszeństwa
                TY: Nie wjezdza na czyjs pas ,bo jest tylko jeden
                JA: Hola hola, nie tak szybko. A na jakiej podstawie twierdzisz, że jest tylko
                jeden pas ruchu? Art. 16 pkt. 1 ppkt 4 mówi: „Kierujący pojazdem jest
                obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni. Jeżeli pasy ruchu na
                jezdni są wyznaczone, nie może zajmować więcej niż jednego pasa”. JEŚLI PASY
                RUCHU NA JEZDNI SĄ WYZNACZONE... czyli kodeks dopuszcza, że mogą być nie
                wyznaczone...
                TY: Mnie sie wydaje,ze chodzi o zakaz jazdy "okrakiem" i dlatego ta wzmianka o
                wyznaczonych pasach. Inaczej mozna by sadzic ,ze wolno jechac po wiecej niz 1 "
                pasie " w przypadku kiedy nie sa wyznaczone liniami.

                Oczywiście, masz świętą rację, ten punkt kodeksu odnosił się do zupełnie innej
                sytuacji. Niemniej kodeks implicite (nie explicite) dopuścił, że pas na jezdni
                może nie być wyznaczony. I to jest już istotne dla wszystkich innych sytuacji.
                • Gość: zgryzliwy Re: naprawdę nie muszą IP: 213.199.243.* 09.11.04, 18:02
                  Gość portalu: naprawdę nie muszą napisał(a):

                  > TY: Gdzie tak napisalem .Czytales calosc ?Jak sa wyznaczone pasy to inna
                  > bajka ,w tym przypadku nie ma wyznaczonych pasow.
                  >
                  > Jak najbardziej czytałem całość. Wyjechałeś z dogmatem że jak się trzymasz
                  > prawego skraju jezdni, to masz zawsze pierwszeństwo.

                  Calosc ,czyli caly watek ,bo chodzi o sytuacje gdy NIE MA wyznaczonych pasow.
                  Zreszta,nawet z mojego tekstu mogles sie domyslic :

                  " Jak sa wyznaczone pasy to inna
                  bajka ,w tym przypadku nie ma wyznaczonych pasow."

                  Widzisz tu gdzies stwierdzenie ,ze "zawsze" jest wtedy pierwszenstwo,czy
                  jednak ,wylaczam z tego przypadek z wyznaczonymi pasami.

                  Wiec,nie wciskaj mi w usta stwierdzen ,ktorych nie wypowiedzialem.

                  > Rozumiem że wycofujesz
                  > ten argument. Przyjęte.

                  Gdybym tak napisal laskawco to oczywiscie ,ale...jak widac nie mam sie z czego
                  wycofywac.
                  • Gość: cieszę się że cię cieszę się że cię przekonałem IP: 134.146.212.* 10.11.04, 09:24
                    JA: Samochód na "prawym pasie" (czyli de facto prawej części wyznaczonego pasa)
                    nie ma możliwości kontynuowania jazdy prosto i musi wjechać na "pas" samochodu
                    z lewej
                    TY: Nic nie musi bo jedzie dalej jak KD przykazal ,przy prawej krawedzi jezdnia
                    wpycha sie przed niego samochod jadacy nieprawidlowo
                    JA: To znaczy że osoba jadąca zanikającym prawym pasem może spokojnie wjechać
                    na lewy i ma pierwszeństwo? Bo przecież trzyma się „prawej krawędzi”?
                    TY: Gdzie tak napisalem .Czytales calosc ?Jak sa wyznaczone pasy to inna
                    bajka ,w tym przypadku nie ma wyznaczonych pasow
                    JA: Jak najbardziej czytałem całość. Wyjechałeś z dogmatem że jak się trzymasz
                    prawego skraju jezdni, to masz zawsze pierwszeństwo. Rozumiem że wycofujesz ten
                    argument. Przyjęte.
                    TY: Calosc ,czyli caly watek ,bo chodzi o sytuacje gdy NIE MA wyznaczonych
                    pasow.Zreszta,nawet z mojego tekstu mogles sie domyslic :" Jak sa wyznaczone
                    pasy to inna bajka ,w tym przypadku nie ma wyznaczonych pasow."Widzisz tu
                    gdzies stwierdzenie ,ze "zawsze" jest wtedy pierwszenstwo,czy jednak ,wylaczam
                    z tego przypadek z wyznaczonymi pasami. Wiec,nie wciskaj mi w usta
                    stwierdzen ,ktorych nie wypowiedzialem. Gdybym tak napisal laskawco to
                    oczywiscie ,ale...jak widac nie mam sie z czego wycofywac.

                    Co kto napisał, każdy może na szczęście przeczytać wyżej. Powołałeś się na
                    Kodeks i jego generalnie sformułowaną oraz jak najbardziej uniwersalną zasadę
                    prawej strony, a nie na jakiś konkretny punkt przewidziany dla konkretnej
                    sytuacji.

                    Ale uznajmy że nie napisałeś niedokładnie tak jak chciałeś. Każdemu się zdarza,
                    nie ma się co martwić, kolego zgryziony. Więc teraz okazuje się, że „zasadę
                    prawego krawężnika” zaproponowałeś tylko w przypadku niewyznaczonych pasów.
                    Świetnie. Bardzo proszę, będę wdzięczny za informację na podstawie jakiego
                    punktu kodeksu uważasz, że w przypadku niewyznaczonych pasów obowiązuje „zasada
                    prawego krawężnika”.

                    **

                    TY: co to znaczy,ze "nie ma możliwości kontynuowania jazdy prosto" -
                    uwazasz ,ze pierwszenstwo jest uzaleznione od ksztaltu drogi?
                    JA: Od przebiegu pasów. Domyślny prawy pas zanika i jadący nim kierowca ma
                    problem
                    TY: Co to takiego "domyslny pas" ?
                    JA: taki który nie jest wymalowany znakami poziomymi. Vide przytoczony fragment
                    kodeksu poniżej.
                    TY: ---- [nie masz nic do powiedzenia]

                    Cieszę się że zrozumiałeś co to są „pasy domyslne”.

                    **

                    JA: A jak się wjeżdża na czyjś pas, to trzeba ustąpić pierszeństwa
                    TY: Nie wjezdza na czyjs pas ,bo jest tylko jeden
                    JA: Hola hola, nie tak szybko. A na jakiej podstawie twierdzisz, że jest tylko
                    jeden pas ruchu? Art. 16 pkt. 1 ppkt 4 mówi: „Kierujący pojazdem jest
                    obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni. Jeżeli pasy ruchu na
                    jezdni są wyznaczone, nie może zajmować więcej niż jednego pasa”. JEŚLI PASY
                    RUCHU NA JEZDNI SĄ WYZNACZONE... czyli kodeks dopuszcza, że mogą być nie
                    wyznaczone...
                    TY: Mnie sie wydaje,ze chodzi o zakaz jazdy "okrakiem" i dlatego ta wzmianka o
                    wyznaczonych pasach. Inaczej mozna by sadzic ,ze wolno jechac po wiecej niz 1 "
                    pasie " w przypadku kiedy nie sa wyznaczone liniami.
                    JA: Oczywiście, masz świętą rację, ten punkt kodeksu odnosił się do zupełnie
                    innej sytuacji. Niemniej kodeks implicite (nie explicite) dopuścił, że pas na
                    jezdni może nie być wyznaczony. I to jest już istotne dla wszystkich innych
                    sytuacji.
                    TY: ---- [nie masz nic do powiedzenia]

                    Rozumiem że przekonałem cię do kwestii niewyznaczonych, ale istniejących pasów.
                    Miło pogadać z kimś, do kogo docierają racjonalne argumenty.
                    • klemens1 Re: cieszę się że cię przekonałem 10.11.04, 19:07
                      > Bardzo proszę, będę wdzięczny za informację na podstawie jakiego
                      > punktu kodeksu uważasz, że w przypadku niewyznaczonych pasów obowiązuje „
                      > zasada
                      > prawego krawężnika”.

                      W przypadku niewyznaczonych pasów dwa pojazdy jadą jednym pasem. Ten jadący
                      bliżej prawej krawędzi (przepisowo) ma prawo kontynuować jazdę bez względu na
                      ksztalt jezdni. Jezeli wjezdza blizej osi, to dlatego, bo caly pas sie zweza, i
                      nie musi nikomu ustepowac miejsca, bo jedzie caly czas swoim pasem.
                      Ten po lewej natomiast jedzie tak jakby wyprzedzal i nie zjechal calkowicie z
                      pasa. Jak wyprzedza, to albo niech to zrobi sprawnie, albo niech robi to
                      korzystajac z innego pasa.

                      > Cieszę się że zrozumiałeś co to są „pasy domyslne”.
                      > Rozumiem że przekonałem cię do kwestii niewyznaczonych, ale istniejących
                      pasów.

                      Problem w tym, że niekoniecznie muszą one być wyznaczone jako przebiegające
                      geometrycznie na wprost.
                      Czyli przypadki gdy pas zwęża się z lewej albo z prawej mogą być takie same,
                      tzn. pas z lewej może się kończyć, mimo że wyznaczony pas zwęża się z prawej.

                      --
                      www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                      • Gość: pasy nie pasy pasy nie pasy IP: *.acn.waw.pl 11.11.04, 07:05
                        TY: W przypadku niewyznaczonych pasów dwa pojazdy jadą jednym pasem.

                        Wewnętrzna sprzeczność. Równie dobrze mógłbyś napisać „w przypadku gdy kobieta
                        i męźczyzna nie są małżeństwem, mąż i żona mają równe prawa do dziecka”. Albo
                        są dwa pasy (niewyznaczone), albo jest jeden.

                        Cała następujące potem argumentacja („Ten jadący bliżej prawej krawędzi...”)
                        jest z obciążona powyższym błędem logicznym.

                        **

                        TY: problem w tym, że niekoniecznie muszą one być wyznaczone jako przebiegające
                        geometrycznie na wprost

                        tu akurat masz świętą rację, niewyznaczone pasy nie muszą za skrzyżowaniem
                        przebiegać geometrzycznie na wprost. Ale na jakiej podstawie domniemywać, że
                        wbrew logice „pas” prawy skręca nieco w lewo, a lewy zanika? Przecież znacznie
                        logiczniej jest założyć że kończy się ten pas, na którym nie ma możliwości
                        kontynuowania jazdy na wprost.
                        • klemens1 Re: pasy nie pasy 11.11.04, 13:27
                          Gość portalu: pasy nie pasy napisał(a):

                          > TY: W przypadku niewyznaczonych pasów dwa pojazdy jadą jednym pasem.
                          >
                          > Wewnętrzna sprzeczność.
                          > Albo
                          > są dwa pasy (niewyznaczone), albo jest jeden.

                          Albo jest jeden, którym jadą dwa pojazdy. Delikatniejszą wersją są dwa którym jadą trzy (wyprzedzanie na trzeciego), co chyba jest każdemu znane. Gdzie tu sprzeczność? Tak po prostu jest.

                          > Ale na jakiej podstawie domniemywać, że
                          > wbrew logice „pas” prawy skręca nieco w lewo, a lewy zanika? Przeci
                          > eż znacznie
                          > logiczniej jest założyć że kończy się ten pas, na którym nie ma możliwości
                          > kontynuowania jazdy na wprost.

                          Otóż logika nie ma tu nic do rzeczy, szczególnie jeśli chodzi o geometryczny układ pasów. Sytuacji, gdy pasy skręcają, a na wprost tworzy się nowy, albo na wprost zanika, a pozostałe skręcają w jego miejsce jest na tyle dużo, że argument, jaki układ jest logiczny, a jaki nie, nie ma sensu.

                          Ale jest argument:
                          jadący przy prawej krawędzi (zgodnie z przepisami), wcale nie musi wiedzieć, że jeżeli krawędź skręca, to linia wyznaczająca pas od lewej strony nie - on jedzie cały czas swoim pasem, tak jak powinien, czego nie da się powiedzieć o tym z lewej.
                          Z punktu odniesienia pasa ruchu krawędź zawsze przebiega prosto, to linia po lewej stronie może się do krawędzi zbliżać lub oddalać. To, że z globalnego punktu widzenia linia po lewej biegnie na wprost, nie ma znaczenia. Liczy się przebieg linii z punktu widzenia pasa ruchu, a nie stron świata.

                          --
                          www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                          • Gość: logika pasa ruchu logika pasa ruchu i logika tak w ogóle IP: *.acn.waw.pl 11.11.04, 17:10
                            TY: W przypadku niewyznaczonych pasów dwa pojazdy jadą jednym pasem.
                            JA: Wewnętrzna sprzeczność. Albo są dwa pasy (niewyznaczone), albo jest jeden.
                            TY: Albo jest jeden, którym jadą dwa pojazdy. Delikatniejszą wersją są dwa
                            którym jadą trzy (wyprzedzanie na trzeciego), co chyba jest każdemu znane.
                            Gdzie tu sprzeczność? Tak po prostu jest.

                            Niewyznaczone pasy istnieją, czego dowiodłem przytaczając odpowiedni punkt
                            kodeksu. A ty prawem kaduka (no chyba że przeoczyłem jakiś punkt KD; w takim
                            razie przytocz go) twierdzisz, że niewyznaczone pasy ruchu nie istnieją i jest
                            to jeden pas.

                            A przykład z wyprzedzaniem na trzeciego ma się jak pięść do nosa. W takich
                            wypadkach wyprzedzający samochód musi przekroczyć oś jezdni, a więc nie ma
                            wątpliwości, że to on wjeżdża na czyjś pas. W wałkowanym przez nas przypadku ta
                            wątpliwość jest, i właśnie usiłujemy ją wyjaśnić.

                            **

                            JA: Ale na jakiej podstawie domniemywać, że wbrew logice „pas” prawy skręca
                            nieco w lewo, a lewy zanika? Przecież znacznie logiczniej jest założyć że
                            kończy się ten pas, na którym nie ma możliwości kontynuowania jazdy na wprost.
                            TY: Otóż logika nie ma tu nic do rzeczy, szczególnie jeśli chodzi o
                            geometryczny układ pasów. Sytuacji, gdy pasy skręcają, a na wprost tworzy się
                            nowy, albo na wprost zanika, a pozostałe skręcają w jego miejsce jest na tyle
                            dużo, że argument, jaki układ jest logiczny, a jaki nie, nie ma sensu.

                            Logika nie ma tu nic do rzeczy? Tak po cichu podejrzewałem. Są bliźni, którzy
                            nie uznają logiki. Ale nie każdy chce się do tego przyznać. Gratulacje za
                            odwagę cywilną.

                            **

                            TY: Ale jest argument:jadący przy prawej krawędzi (zgodnie z przepisami), wcale
                            nie musi wiedzieć, że jeżeli krawędź skręca, to linia wyznaczająca pas od lewej
                            strony nie - on jedzie cały czas swoim pasem, tak jak powinien, czego nie da
                            się powiedzieć o tym z lewej. Z punktu odniesienia pasa ruchu krawędź zawsze
                            przebiega prosto, to linia po lewej stronie może się do krawędzi zbliżać lub
                            oddalać. To, że z globalnego punktu widzenia linia po lewej biegnie na wprost,
                            nie ma znaczenia. Liczy się przebieg linii z punktuwidzenia pasa ruchu, a nie
                            stron świata.

                            Po ogromnym wysiłku intelektualnym udało mi się (chyba) mniej więcej zrozumieć
                            ten passus. Twój argument jest taki: „wiem że prawy pas skręca, bo wiem”.
                            Oczywiście że „z punktu widzenia pasa ruchu” każdy pas prowadzi prosto (he he;
                            dobre, tak w ogóle; jeszcze trochę i stworzysz „drogizm”, nowy gatunek
                            filozofii, obok etyki, estetyki i eschatologii), choćby nawet skręcał o 90
                            stopni w lewo. W omawianym przypadku, oba niewyznaczone pasy ruchu „z punktu
                            widzenia pasa ruchu” prowadzą prosto, po czym jeden z nich zanika. Który?
                            Logika „z punktu widzenia pasa ruchu” absolutnie nic tu nie wyjaśnia. Natomiast
                            może coś wyjaśnić logika „z punktu widzenia zdrowego rozsądku”.
                            • klemens1 Re: logika pasa ruchu i logika tak w ogóle 15.11.04, 17:04
                              > Niewyznaczone pasy istnieją, czego dowiodłem przytaczając odpowiedni punkt
                              > kodeksu.

                              ten punkt nie mówi czy niewyznaczone pasy istnieją, tylko mówi co się dzieje
                              gdy pasy są wyznaczone. Gdy nie są wyznaczone, to nie znaczy, że tam są. Zdanie
                              w kodeksie jest implikacją, a nie równoważnikiem.

                              > A przykład z wyprzedzaniem na trzeciego ma się jak pięść do nosa. W takich
                              > wypadkach wyprzedzający samochód musi przekroczyć oś jezdni, a więc nie ma
                              > wątpliwości, że to on wjeżdża na czyjś pas. W wałkowanym przez nas przypadku
                              ta
                              >
                              > wątpliwość jest, i właśnie usiłujemy ją wyjaśnić.

                              Niech będzie więc wyprzedzanie na czwartego - może tam są niewyznaczone pasy?

                              > TY: Otóż logika nie ma tu nic do rzeczy, szczególnie jeśli chodzi o
                              > geometryczny układ pasów. Sytuacji, gdy pasy skręcają, a na wprost tworzy się
                              > nowy, albo na wprost zanika, a pozostałe skręcają w jego miejsce jest na tyle
                              > dużo, że argument, jaki układ jest logiczny, a jaki nie, nie ma sensu.
                              >
                              > Logika nie ma tu nic do rzeczy? Tak po cichu podejrzewałem. Są bliźni, którzy
                              > nie uznają logiki. Ale nie każdy chce się do tego przyznać. Gratulacje za
                              > odwagę cywilną.

                              Szkoda że nie podjąłeś tematu merytorycznie, tylko silisz się na (zapewne Twym
                              zdaniem błyskotliwe) złośliwości.
                              Napiszę inaczej: nie da się na podstawie logiki określić, który pas skręca,
                              który przebiega na wprost, a który się kończy jeżeli nie są wyznaczone. Wynika
                              to z tego, że pasy które są wyznaczone, przebiegają na najróżniejsze sposoby.
                              Przejedź się Al. KEN - tam ostatnio trochę pozmieniali - nawet dobrze nie
                              zdarli farby po starym układzie pasów. Ciekawe który z tych układów był
                              bardziej logiczniejszy? Tendencja jest do zmian na pasy skręcające, nie
                              przebiegające na wprost.

                              > Oczywiście że „z punktu widzenia pasa ruchu” każdy pas prowadzi pro
                              > sto (he he;

                              Tak, o ile kierujący trzyma się jego prawej krawędzi.

                              > W omawianym przypadku, oba niewyznaczone pasy ruchu „z pun
                              > ktu
                              > widzenia pasa ruchu” prowadzą prosto, po czym jeden z nich zanika. Który?

                              Chyba że jest to jeden pas i nic tam nie zanika.

                              > Logika „z punktu widzenia pasa ruchu” absolutnie nic tu nie wyjaśni
                              > a. Natomiast
                              > może coś wyjaśnić logika „z punktu widzenia zdrowego rozsądku”.

                              Czy mógłbyś podać orientacyjną szerokość pasa przy której jest on tak naprawdę
                              dwoma pasami (niewyznaczonymi)? I od razu metodę mierzenia tego przez jadącego
                              kierowcę. Czekam na zdroworozsądkowe wyjaśnienie.

                              --
                              www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                              • Gość: moje zdroworozsądk moje zdroworozsądkowe złośliwości IP: *.acn.waw.pl 16.11.04, 19:29
                                „ten punkt nie mówi czy niewyznaczone pasy istnieją, tylko mówi co się dzieje
                                gdy pasy są wyznaczone. Gdy nie są wyznaczone, to nie znaczy, że tam są. Zdanie
                                w kodeksie jest implikacją, a nie równoważnikiem.”

                                Już to wyjaśniłem. Powtórka dla mniej zdolnych: Kodeks rozważa jedną z dwu
                                sytuacji: gdy pasy są wyznaczone lub gdy nie są wyznaczone. Oczywiście fakt
                                niewyznaczenia pasów nie implikuje, że zawsze tam są. Ale implikuje istnienie
                                fenomenu przyrodniczego pt. „niewyznaczone pasy”.

                                **

                                ”Niech będzie więc wyprzedzanie na czwartego - może tam są niewyznaczone pasy?”

                                Nawet nie masz pojęcia jak jestem dumny, że teraz każdy kto może wzywa mnie do
                                wyjaśniania wymyślanych przez siebie problemów z zakresu ruchu drogowego.
                                Niestety, jestem tylko sam i nie nadążam. Odsyłam do lektury prasy, np. pana
                                Drexlera w Motorze.

                                **

                                ”Szkoda że nie podjąłeś tematu merytorycznie, tylko silisz się na (zapewne Twym
                                zdaniem błyskotliwe) złośliwości. Napiszę inaczej: nie da się na podstawie
                                logiki określić, który pas skręca, który przebiega na wprost, a który się
                                kończy jeżeli nie są wyznaczone. Wynika to z tego, że pasy które są wyznaczone,
                                przebiegają na najróżniejsze sposoby. Przejedź się Al. KEN - tam ostatnio
                                trochę pozmieniali - nawet dobrze nie zdarli farby po starym układzie pasów.
                                Ciekawe który z tych układów był bardziej logiczniejszy? Tendencja jest do
                                zmian na pasy skręcające, nie przebiegające na wprost.”

                                O, przepraszam bardzo, ja się nie silę, mi to przychodzi ot tak, jakby nic. Że
                                złośliwości? A co, nie wolno? Gdzie jest powiedziane, że ma tu być miło? Życie
                                to walka, mój drogi Clemente.

                                Fascynująca sprawa pierwszeństwa na KEN: przejadę się tam, i w chwili wolnej
                                rozwiążę twój problem. Proszę o wyrozumiałość, tylu ludzi teraz prosi mnie o
                                pomoc w różnych sytuacjach...

                                Logika: jak najbardziej na podstawie logiki da się w tym przypadku określić
                                przebieg niewyznaczonych pasów. Na pasie prawym nie da się jechać prosto
                                (prosto w znaczeniu normalnym, a nie „z punktu widzenia pasa ruchu”, „za punktu
                                widzenia stron świata” etc). Na pasie lewym da się.

                                **

                                ”Chyba że jest to jeden pas i nic tam nie zanika”

                                To nie jest jeden pas. Tam są dwa pasy. Wyśmieje cię każdy komu powiesz, że na
                                Anielewicza przed Smoczą dwa samochody nie mają prawa jechać obok siebie.


                                **

                                „Czy mógłbyś podać orientacyjną szerokość pasa przy której jest on tak naprawdę
                                dwoma pasami (niewyznaczonymi)? I od razu metodę mierzenia tego przez jadącego
                                kierowcę. Czekam na zdroworozsądkowe wyjaśnienie.”

                                Proszę bardzo. Jeśli swobodnie mieszczą się obok siebie dwa samochody, są tam
                                dwa pasy. Tak właśnie jest na Anielewicza przed Smoczą.
                                • klemens1 Re: moje zdroworozsądkowe złośliwości 16.11.04, 19:55
                                  > Już to wyjaśniłem. Powtórka dla mniej zdolnych: Kodeks rozważa jedną z dwu
                                  > sytuacji: gdy pasy są wyznaczone lub gdy nie są wyznaczone. Oczywiście fakt
                                  > niewyznaczenia pasów nie implikuje, że zawsze tam są. Ale implikuje istnienie
                                  > fenomenu przyrodniczego pt. „niewyznaczone pasy”.

                                  Dla jeszcze mniej zdolnych: jedyne co implikuje, to "nie wyznaczone pasy".
                                  Spacja po "nie" jest istotna. Oznacza ona, że nie nastąpiło wyznaczenie pasów -
                                  a więc może ich tam np. nie być. "Niewyznaczone pasy" to pasy istniejące. O
                                  pasach "niewyznaczonych" w KD nic nie ma.

                                  >
                                  > ”Niech będzie więc wyprzedzanie na czwartego - może tam są niewyznaczone
                                  > pasy?”
                                  >
                                  > Nawet nie masz pojęcia jak jestem dumny, że teraz każdy kto może wzywa mnie
                                  do
                                  > wyjaśniania wymyślanych przez siebie problemów z zakresu ruchu drogowego.
                                  > Niestety, jestem tylko sam i nie nadążam. Odsyłam do lektury prasy, np. pana
                                  > Drexlera w Motorze.

                                  Sypiesz się powoli. To pytanie było jak najbardziej na temat - może pomiędzy
                                  wyznaczonymi pasami są "niewyznaczone"? Bo "nie wyznaczone" są na pewno.

                                  > O, przepraszam bardzo, ja się nie silę, mi to przychodzi ot tak, jakby nic.
                                  Że
                                  > złośliwości? A co, nie wolno? Gdzie jest powiedziane, że ma tu być miło?
                                  Życie
                                  > to walka, mój drogi Clemente.

                                  Tylko że w ten sposób zasłaniasz meritum swojej wypowiedzi, o ile istnieje.

                                  > Fascynująca sprawa pierwszeństwa na KEN: przejadę się tam, i w chwili wolnej
                                  > rozwiążę twój problem. Proszę o wyrozumiałość, tylu ludzi teraz prosi mnie o
                                  > pomoc w różnych sytuacjach...

                                  Tylko wróć cały. Napisałem niżej o pewnym skrzyżowaniu - polecam, dużo uczy.

                                  > Logika: jak najbardziej na podstawie logiki da się w tym przypadku określić
                                  > przebieg niewyznaczonych pasów. Na pasie prawym nie da się jechać prosto
                                  > (prosto w znaczeniu normalnym, a nie „z punktu widzenia pasa ruchu”
                                  > , „za punktu
                                  > widzenia stron świata” etc). Na pasie lewym da się.

                                  Jednak przejedź się najpierw na KEN. W stronę Kabat przyjrzyj się układowi przy
                                  Multikinie i przed rondem. Widać jeszcze starą farbę. Nie jedź tam na logikę -
                                  trzymaj się pasa.

                                  > ”Chyba że jest to jeden pas i nic tam nie zanika”
                                  >
                                  > To nie jest jeden pas. Tam są dwa pasy. Wyśmieje cię każdy komu powiesz, że
                                  na
                                  >
                                  > Anielewicza przed Smoczą dwa samochody nie mają prawa jechać obok siebie.

                                  A więc są "nie wyznaczone" i "niewyznaczone"? Tylko który się kończy. Nie
                                  wyznaczyli tego ...

                                  > Proszę bardzo. Jeśli swobodnie mieszczą się obok siebie dwa samochody, są tam
                                  > dwa pasy. Tak właśnie jest na Anielewicza przed Smoczą.

                                  Podaj teraz definicję "swobodnie mieszczą się obok siebie dwa samochody". Na
                                  KENie jest jeszcze jedno fajne miejsce, gdzie wielu różnie interpretuje
                                  tę "swobodę".
                                  I przeczytaj temat o wydobyciu cyny w Anglii. Ciekawi mnie, co sądzisz na temat
                                  kątów zbiegania się lewej i prawej krawędzi "niewyznaczonych" pasów.

                                  --
                                  www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                                  • Gość: swobodnie vs bez s swobodnie vs bez spacji IP: *.acn.waw.pl 22.11.04, 14:59
                                    „Dla jeszcze mniej zdolnych: jedyne co implikuje, to "nie wyznaczone pasy".
                                    Spacja po "nie" jest istotna. Oznacza ona, że nie nastąpiło wyznaczenie pasów -
                                    a więc może ich tam np. nie być. "Niewyznaczone pasy" to pasy istniejące. O
                                    pasach "niewyznaczonych" w KD nic nie ma”

                                    Zgadza się, może ich tam nie być. Mogą też być.

                                    **

                                    „spiesz się powoli. To pytanie było jak najbardziej na temat - może pomiędzy
                                    wyznaczonymi pasami są "niewyznaczone"? Bo "nie wyznaczone" są na pewno.”

                                    Każdy z nas się sype, drogi Klemesie, to natura. Nic na to nie poradzisz. A co
                                    do twjego prblemu z zakresu „a co jak między wynaczonymi pasami są
                                    niewyznaczone” to liczę, że znajdziesz jakiegoś eksperta który ci pomoże.

                                    **

                                    „Tylko że w ten sposób zasłaniasz meritum swojej wypowiedzi, o ile istnieje”

                                    Nie drogi Clemente, swoimi skromnymi złosliwościami uprzyjemniam sobie i tobie
                                    życie.

                                    **

                                    ”Tylko wróć cały. Napisałem niżej o pewnym skrzyżowaniu - polecam, dużo uczy”

                                    Jezcze nie byłem na Ursynowie. Jak wpadnę, dam znać, przeglądaj ten wątek
                                    regularnie.

                                    **
                                    „Jednak przejedź się najpierw na KEN. W stronę Kabat przyjrzyj się układowi
                                    przy Multikinie i przed rondem. Widać jeszcze starą farbę. Nie jedź tam na
                                    logikę -
                                    trzymaj się pasa.

                                    **

                                    Jak wyżej. Przykro mi że masz tyle problemów i ciągle trafiają ci się jakieś
                                    trudne miejsca. To chyba złośliwość inżynierów ruchu.

                                    **

                                    A więc są "nie wyznaczone" i "niewyznaczone"? Tylko który się kończy. Nie
                                    wyznaczyli tego ...

                                    Właśnie. I o tym jest ten wątek.

                                    **

                                    ”Podaj teraz definicję "swobodnie mieszczą się obok siebie dwa samochody". Na
                                    KENie jest jeszcze jedno fajne miejsce, gdzie wielu różnie interpretuje
                                    tę "swobodę".I przeczytaj temat o wydobyciu cyny w Anglii. Ciekawi mnie, co
                                    sądzisz na temat kątów zbiegania się lewej i prawej krawędzi "niewyznaczonych"
                                    pasów.”

                                    Nie koteczku, nie podam. Poprosiłeś o definicję zdroworozsądkową, a ja byłem
                                    taki uprzejmy że ci ją podałem. NIe potrafisz orzec, kiedy swobodnie zmieścisz
                                    sie swoim samochodem między dwa inne obiekty?

                                    I znowu o tym KENie. Człowieku, ty to masz problemy. Życzę ci, żeby ktoś pomógł
                                    ci je rozwiązać.
                                    • klemens1 Erudycyjny da znak 22.11.04, 17:42
                                      > **
                                      > A co
                                      > do twjego prblemu z zakresu „a co jak między wynaczonymi pasami są
                                      > niewyznaczone” to liczę, że znajdziesz jakiegoś eksperta który ci pomoże.
                                      > (...)
                                      > Przykro mi że masz tyle problemów i ciągle trafiają ci się jakieś
                                      > trudne miejsca. To chyba złośliwość inżynierów ruchu.
                                      > (...)
                                      > > I znowu o tym KENie. Człowieku, ty to masz problemy. Życzę ci, żeby ktoś
                                      pomógł
                                      > ci je rozwiązać.

                                      Dzięki, nie mam problemów. Pisalem o tym kilka razy, ale widocznie zrozumienie
                                      tego spowodowaloby że nie móglbyś pisać o moich rzekomych problemach.
                                      Wyjaśniam zbiorczo i racz to pojąć:
                                      "Problemy" opisuję po to, byś wytumaczy mi, poslugując się swoimi zasadami
                                      wyznaczania domyślnych pasów, co należy robić w danej sytuacji. Ja, poslugując
                                      się swoimi zasadami, potrafię określić, jak kierowcy powinni się w danych
                                      sytuacjach zachować. Zamiast jednak odpowiadać na temat i w ten sposób
                                      argumentować swoje racje, próbujesz mi wmawiać jakieś problemy, gdy tymczasem
                                      po prostu nie znasz odpowiedzi która bylaby dobra i jednocześnie niesprzeczna z
                                      tym co pisaleś wsześniej. Motaj się dalej.

                                      > „Tylko że w ten sposób zasłaniasz meritum swojej wypowiedzi, o ile istni
                                      > eje”
                                      >
                                      > Nie drogi Clemente, swoimi skromnymi złosliwościami uprzyjemniam sobie i
                                      tobie
                                      > życie.

                                      Tylko że po odcedzeniu owych zlośliwości niewiele zostaje treści.
                                      Pozwól, że i ja uprzyjemnię nieco sobie i tobie życie: swoim stylem wypowiedzi,
                                      brakiem argumentow i wmawianiem mi problemow, które są próbami wykazania braków
                                      logicznych w twojej logice, przypominasz mi tuningowca, ktory ospojlerowal
                                      swoje 60-konnego Escorta i pierdzi na calą okolicę chcąc wzbudzić podziw, jaki
                                      to on ma wóz. Tylko że gdy się go zdemaskuje, jest niestety żalosny. To aluzja
                                      do przerostu formy nad treścią. Nie mam nic przeciwko zlośliwościom, byleby
                                      byly poparte jakimiś solidnymi argumentami. Tylko że te już ci się chyba
                                      wyczerpaly.

                                      > ”Tylko wróć cały. Napisałem niżej o pewnym skrzyżowaniu - polecam, dużo u
                                      > czy”
                                      >
                                      > Jezcze nie byłem na Ursynowie. Jak wpadnę, dam znać, przeglądaj ten wątek
                                      > regularnie.

                                      Myślalem, ze twe dlugie milczenie wynika z tego że tam pojechales i probowaleś
                                      jeździć po pasach ruchu zgodnie ze swoja logiką.

                                      > A więc są "nie wyznaczone" i "niewyznaczone"? Tylko który się kończy. Nie
                                      > wyznaczyli tego ...
                                      >
                                      > Właśnie. I o tym jest ten wątek.

                                      A wiec napisz jak odroznic pasy, ktore sa, ale niewyznaczone, od takich,
                                      ktorych nie ma. Szerokosc jezdni - 20m.

                                      > **
                                      >
                                      > ”Podaj teraz definicję "swobodnie mieszczą się obok siebie dwa samochody"
                                      > . Na
                                      > KENie jest jeszcze jedno fajne miejsce, gdzie wielu różnie interpretuje
                                      > tę "swobodę".
                                      >
                                      > Zgadza się, może ich tam nie być. Mogą też być.(...)
                                      > Nie koteczku, nie podam. Poprosiłeś o definicję zdroworozsądkową, a ja byłem
                                      > taki uprzejmy że ci ją podałem. NIe potrafisz orzec, kiedy swobodnie
                                      zmieścisz
                                      > sie swoim samochodem między dwa inne obiekty?

                                      Jak zdroworozsądkowo to ocenić? Mierzyć czy samochody swobodnie się mieszczą?
                                      Ale jakie? Osobowe? Ciężarowe? Jest wiele miejsc gdzie w zależności
                                      od "domyślności" kierowców "domyślnych" pasów jest 2 lub 3. Zdania są
                                      podzielone. A prawie stykają się lusterkami. Czy jest tam "swobodnie"?

                                      Ja swoim może się zmieszczę albo nie. Ktoś TIRem się nie zmieści a maluchem się
                                      zmieści. Czy od tego, jaki pojazd jedzie zależy uklad pasów? Czy na tym polega
                                      twoj zdrowy rozsądek?

                                      --
                                      www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                                      • Gość: pas ruchu a fizyka pas ruchu a fizyka kwantowa IP: *.acn.waw.pl 18.12.04, 16:54
                                        „Dzięki, nie mam problemów. Pisalem o tym kilka razy, ale widocznie zrozumienie
                                        tego spowodowaloby że nie móglbyś pisać o moich rzekomych problemach.Wyjaśniam
                                        zbiorczo i racz to pojąć: "Problemy" opisuję po to, byś wytumaczy mi,
                                        poslugując się swoimi zasadami wyznaczania domyślnych pasów, co należy robić w
                                        danej sytuacji. Ja, poslugując się swoimi zasadami, potrafię określić, jak
                                        kierowcy powinni się w danych sytuacjach zachować. Zamiast jednak odpowiadać na
                                        temat i w ten sposób argumentować swoje racje, próbujesz mi wmawiać jakieś
                                        problemy, gdy tymczasem po prostu nie znasz odpowiedzi która bylaby dobra i
                                        jednocześnie niesprzeczna z tym co pisaleś wsześniej. Motaj się dalej.”


                                        Twoje zasady już wszyscy poznaliśmy. Wyłożyłeś je wielokrotnie: pasy
                                        niewyznaczone nie istnieją. Polecam więc lekturę kodeksu, a dokładnie Art. 2
                                        pkt 7: „pas ruchu - każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający do ruchu
                                        jednego rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczony lub nie oznaczony znakami
                                        drogowymi”.

                                        Jak to możliwe że będąc takim ignorantem w sprawach kodeksu rzekomo nigdy nie
                                        miałeś na drodze problemów? Widzę 3 możliwości. 1. Poruszasz się pieszo. 2.
                                        Poruszasz się wywrotką marki Biełaz. 3. Ciut koloryzujesz.



                                        **

                                        „Tylko że po odcedzeniu owych zlośliwości niewiele zostaje treści. Pozwól, że i
                                        ja uprzyjemnię nieco sobie i tobie życie: swoim stylem wypowiedzi, brakiem
                                        argumentow i wmawianiem mi problemow, które są próbami wykazania braków
                                        logicznych w twojej logice, przypominasz mi tuningowca, ktory ospojlerowal
                                        swoje 60-konnego Escorta i pierdzi na calą okolicę chcąc wzbudzić podziw, jaki
                                        to on ma wóz. Tylko że gdy się go zdemaskuje, jest niestety żalosny. To aluzja
                                        do przerostu formy nad treścią. Nie mam nic przeciwko zlośliwościom, byleby
                                        byly poparte jakimiś solidnymi argumentami. Tylko że te już ci się chyba
                                        wyczerpaly.”

                                        No brawo, brawo, podciągasz się. W twoim jakże surowym dotąd stylu pojawiają
                                        się pierwsze nieśmiałe metafory. Nie wiem co prawda co masz przeciwko Escortom,
                                        bo to zacne samochody i sporo dla motoryzacji uczyniły.


                                        **

                                        „Myślalem, ze twe dlugie milczenie wynika z tego że tam pojechales i probowaleś
                                        jeździć po pasach ruchu zgodnie ze swoja logiką. A wiec napisz jak odroznic
                                        pasy, ktore sa, ale niewyznaczone, od takich, ktorych nie ma. Szerokosc jezdni -
                                        20m”

                                        Mój drogi Clemente, znowu kłania się twoja nie całkiem kompletna znajmośc
                                        kodeksu. Odsyłam do wspomnianego wyżej artykułu i wspomnianej wyżej
                                        definicji. „każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający do ruchu jednego
                                        rzędu pojazdów wielośladowych”.

                                        **


                                        „Jak zdroworozsądkowo to ocenić? Mierzyć czy samochody swobodnie się mieszczą?
                                        Ale jakie? Osobowe? Ciężarowe? Jest wiele miejsc gdzie w zależności
                                        od "domyślności" kierowców "domyślnych" pasów jest 2 lub 3. Zdania są
                                        podzielone. A prawie stykają się lusterkami. Czy jest tam "swobodnie"?” Ja
                                        swoim może się zmieszczę albo nie. Ktoś TIRem się nie zmieści a maluchem się
                                        zmieści. Czy od tego, jaki pojazd jedzie zależy uklad pasów? Czy na tym polega
                                        twoj zdrowy rozsądek?”

                                        Zdrowy rozsądek polega generalnie na tym, że szuka się najprostszych i
                                        najbardziej oczywistych rozwiązań. To że masz z tym problemy wiemy od dawna na
                                        podstawie twoich prób interpretacji kodeksu na rogu Anielewicza i Smoczej:
                                        zamiast oczywistej konkluzji że prawy pas się kończy a lewy ciągnie dalej
                                        wykoncypowałeś sobie, że prawy skręca w lewo a lewy się kończy. Problemów ze
                                        zdrowym rozsądkiem dowiodłeś po raz drugi, usiłując rozwiązać problem
                                        Smoczej/Anielewicza nie na podstawie tegoż, ale koniecznie potrzebując do
                                        pomocy kilku przywołanych skrzyżowań ursynowskich. Wreszcie problemów tych
                                        dowiodłeś po raz trzeci, bo oczywiste sformułowanie kodeksu o
                                        pasie „wystarczającym” dla ruchu pojazu wielośladowego i równie oczywistą moją
                                        uwagę o pasie wystarczającym dla „swobodnej” jazdy samochodu uatrakcyjniać
                                        dzieleniem włosa na czworo przy pomocy rozróżnień między TIRem a maluchem.
                                        Każdą oczywistą definicję (jak „pas wystarczający dla ruchu pojazdu” da się
                                        sprowadzić do absurdu, a to co jest wystarczające uzależnić od teorii fizyki
                                        kwantowej.
                                        • klemens1 Re: pas ruchu a fizyka kwantowa 18.12.04, 17:58
                                          Trochę niechronologicznie odpowiadasz.
                                          Moja ostatnia odpowiedź jest tu:

                                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=17479124&a=18540370
                                          > Zdrowy rozsądek polega generalnie na tym, że szuka się najprostszych i
                                          > najbardziej oczywistych rozwiązań.

                                          Więc odpowiedz na zadane przeze mnie przykłady. Od wielu tygodni tego nie
                                          robisz coświadczy o tym że nie wiesz co odpowiedzieć.

                                          > To że masz z tym problemy wiemy od dawna na
                                          > podstawie twoich prób interpretacji kodeksu na rogu Anielewicza i Smoczej:
                                          > zamiast oczywistej konkluzji że prawy pas się kończy a lewy ciągnie dalej
                                          > wykoncypowałeś sobie, że prawy skręca w lewo a lewy się kończy.

                                          Wykoncypowałem sobie, że nie wiadomo, który się kończy. Ty skądś to wiesz - a
                                          więc powinieneś sobie poradzić z moimi przykładami. Bo chyba nie masz z nimi
                                          problemów?

                                          > Problemów ze
                                          > zdrowym rozsądkiem dowiodłeś po raz drugi, usiłując rozwiązać problem
                                          > Smoczej/Anielewicza nie na podstawie tegoż, ale koniecznie potrzebując do
                                          > pomocy kilku przywołanych skrzyżowań ursynowskich.

                                          Nie pomocy, tylko wytłumaczenia wg twojej teorii kto ma w takich sytuacjach
                                          pierwszeństwo. Odpowiedzi nadal brak.
                                          Nie spodziewam się żebyś zrozumiał, ale może kiedyś ... więc jeszcze raz, w
                                          wersji dla ciężko kapujących:

                                          W opisanych przez mnie sytuacjach wiem jak się zachować. Teraz ty napisz swoją
                                          wersję, żebym się przekonał że jest słuszna.

                                          > Wreszcie problemów tych
                                          > dowiodłeś po raz trzeci, bo oczywiste sformułowanie kodeksu o
                                          > pasie „wystarczającym” dla ruchu pojazu wielośladowego i równie ocz
                                          > ywistą moją
                                          > uwagę o pasie wystarczającym dla „swobodnej” jazdy samochodu uatrak
                                          > cyjniać
                                          > dzieleniem włosa na czworo przy pomocy rozróżnień między TIRem a maluchem.

                                          Pojedź na Obozową, na KEN (wjazd na Dol. Służewiecką) i sam sprawdź, jak różne
                                          zdanie mają kierowcy o tym co to znaczy "swobodnie się mieścić".

                                          Odpowiedz przede wszystkim na post w linku - tam i tak jest zawarte wszystko to
                                          co tutaj.

                                          --
                                          www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                                          • Gość: a ten w koło macie a ten w koło macieju IP: *.acn.waw.pl 18.12.04, 18:13
                                            ursynów i ursynów. Masz lawetę na ktorymś z tych skrzyżowań?

                                            Ani mi się sni być ci na posyłki. Wyjaśnię ci Ursynów, zaczniesz mnie ciągać do
                                            Wrocławia i Szczecina. Wyjaśnię ci Wrocław i Szczecin, wyjedziesz z Ostrołęką i
                                            Bolesławcem. Znam takich mędrców. Dyskutujemy o Anielewicza/Smoczej.

                                            Zresztą nie sądzę, żeby wspomniane skrzyżowania miały coś do rzeczy. O jakości
                                            twoich analogii można się przekonać po lekturze postu gdzie jako "analogia"
                                            występują droga poprzeczna i pas równoległy. Łączy je jedno - są z prawej.
                                            • klemens1 Re: a ten w koło macieju 18.12.04, 19:25
                                              Gość portalu: a ten w koło macie napisał(a):

                                              > Ani mi się sni być ci na posyłki. Wyjaśnię ci Ursynów, zaczniesz mnie ciągać
                                              do
                                              >
                                              > Wrocławia i Szczecina. Wyjaśnię ci Wrocław i Szczecin, wyjedziesz z Ostrołęką
                                              i
                                              >
                                              > Bolesławcem. Znam takich mędrców. Dyskutujemy o Anielewicza/Smoczej.

                                              Nie musisz niczego wyjaśniać, wystarczy że obronisz swoją teorię. I nie
                                              wymyślaj głupawych wykrętów.

                                              > Zresztą nie sądzę, żeby wspomniane skrzyżowania miały coś do rzeczy.

                                              Najpierw je zobacz, później sądź. I nie wszystkie to skrzyżowania.


                                              > O jakości
                                              > twoich analogii można się przekonać po lekturze postu gdzie jako "analogia"
                                              > występują droga poprzeczna i pas równoległy. Łączy je jedno - są z prawej.

                                              Widzę, że analogia okazała się zbyt trudna. Napisałem coś w stylu, że sam
                                              zrozumiesz, a tu nic.
                                              Wyjaśniam więc łopatologicznie:
                                              Kto "na zdrowy rozsądek" ma pierwszeństwo w sytuacji z szeroką drogą łączy się
                                              z prawej 3 razy węższa droga, którą prawie nic nie jeździ? W większości
                                              przypadków oznaczenia wskazują, że droga szersza ma pierwszeństwo. Jeżeli nie
                                              ma znaków, to droga z prawej ma pierwszeństwo.
                                              I teraz sedno:
                                              A czy nie wystarczyłby przepis, że pierwszeńtwo ma droga która jest szersza i
                                              przebiegająca na wprost?
                                              Tu powinienem skończyć i czekać na twoją dobrą odpowiedź, ale ponieważ nie
                                              wykazałeś się bystrością, więc i tu odpowiem:
                                              taki przepis o "domyślności" by nie wystarczył, bo jednemu by się zdawało że
                                              droga nie jest aż taka znowu szeroka (albo wąska) albo że trochę skręca, albo
                                              dla lekko skręcającej uznałby że prowadzi na wprost.
                                              Dlatego nie ma rzeczy "domyślnych" w kodeksie, chociaż na pierwszy rzut oka
                                              niektóre rozwiązania wydają się pozornie jednoznaczne.

                                              I na tym opiera się cała kwestia dyskusji: różni kierowcy różnie oceniają
                                              zwężenia z obu stron i "swobodne mieszczenie się" obok siebie dwóch pojazdów.
                                              Widzisz że z prawej jest zwężenie - niby oczywiste, że tu pas się kończy. Ale
                                              ktoś ma w okolicy taki przebieg pasów że tam prawy skręca a lewy się kończy.
                                              Albo zwężenie jest na zakręcie, albo jest z obu stron. I dlatego twoja teoria
                                              nie ma zastosowania. Podobnie jak teoria że pierwszeństwo ma droga szersza i
                                              biegnąca na wprost.

                                              --
                                              www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                                              • Gość: nowa zasada: "praw nowa zasada: "prawo okolicy" IP: *.acn.waw.pl 19.12.04, 22:36
                                                „Nie musisz niczego wyjaśniać, wystarczy że obronisz swoją teorię. I nie
                                                wymyślaj głupawych wykrętów.”

                                                bardzo mi przykro, ja nie mam żadnej teorii. Stosuję się jedynie do kodeksu i
                                                zdrowego rozsądku. Ty za wymachujesz od dłuższego czasu „swoją teorią”.
                                                Niepotrzebnie. Teorię za ciebie wymyślił już ustawodawca.

                                                Proponuję żebyś przestał bredzić o swojej teorii, przeczytał kodeks, zwłaszcza
                                                punkt o pasach niewyznaczonych, którego do tej pory nie znałeś, oraz pojechał
                                                na skrzyżowania, które sprawiają ci taką trudność. Wtedy może wreszcie uda cię
                                                zrozumieć, jak należy tam jeździć.

                                                **

                                                ”Widzę, że analogia okazała się zbyt trudna. Napisałem coś w stylu, że sam
                                                zrozumiesz, a tu nic.Wyjaśniam więc łopatologicznie:Kto "na zdrowy rozsądek" ma
                                                pierwszeństwo w sytuacji z szeroką drogą łączy się z prawej 3 razy węższa
                                                droga, którą prawie nic nie jeździ? W większości przypadków oznaczenia
                                                wskazują, że droga szersza ma pierwszeństwo. Jeżeli nie ma znaków, to droga z
                                                prawej ma pierwszeństwo. I teraz sedno:A czy nie wystarczyłby przepis, że
                                                pierwszeńtwo ma droga która jest szersza i przebiegająca na wprost?Tu
                                                powinienem skończyć i czekać na twoją dobrą odpowiedź, ale ponieważ nie
                                                wykazałeś się bystrością, więc i tu odpowiem:taki przepis o "domyślności" by
                                                nie wystarczył, bo jednemu by się zdawało że droga nie jest aż taka znowu
                                                szeroka (albo wąska) albo że trochę skręca, albo dla lekko skręcającej uznałby
                                                że prowadzi na wprost”

                                                długo, zawile, mętnie i cokolwiek sensu. Jak zwykle, kiedy ktoś nie ma pojęcia
                                                o czym mówi i zaciemnia wykoncypowanymi przez siebie „analogiami”.

                                                **

                                                „Dlatego nie ma rzeczy "domyślnych" w kodeksie, chociaż na pierwszy rzut oka
                                                niektóre rozwiązania wydają się pozornie jednoznaczne. I na tym opiera się cała
                                                kwestia dyskusji: różni kierowcy różnie oceniają zwężenia z obu stron
                                                i "swobodne mieszczenie się" obok siebie dwóch pojazdów

                                                Tak, oto przykład kogoś, komu trzeba z suwmiarką tłumaczyć znaczenie
                                                definicji „pas ruchu - każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający do ruchu
                                                jednego rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczony lub nie oznaczony znakami
                                                drogowymi”. Będzie się dopytywał: „a co to znaczy wystarczający?”; „a czy z
                                                lusterkiem bocznym czy bez”? „a jak ma lusterko na wysięgniku, bo ciągnie
                                                przyczepę?”.

                                                **

                                                „Widzisz że z prawej jest zwężenie - niby oczywiste, że tu pas się kończy. Ale
                                                ktoś ma w okolicy taki przebieg pasów że tam prawy skręca a lewy się
                                                kończy.Albo zwężenie jest na zakręcie, albo jest z obu stron. I dlatego twoja
                                                teoria nie ma zastosowania. Podobnie jak teoria że pierwszeństwo ma droga
                                                szersza i biegnąca na wprost”

                                                Dlaczego „niby oczywiste, że pas się kończy”? Po prostu oczywiste, że pas się
                                                kończy. A że „w okolicy” coś jest inaczej, to „w okolicy” pewnie kto inny ma
                                                pierwszeństwo. Ale ty od dawna chcesz kierować ruchem na Anielewicza/Smoczej w
                                                zależności od tego, jak zorganizowany jest ruch na KEN, więc teoria „okolicy”
                                                wcale mnie nie dziwi.
                                                • klemens1 Re: nowa zasada: "prawo okolicy" 19.12.04, 23:45
                                                  > bardzo mi przykro, ja nie mam żadnej teorii. Stosuję się jedynie do kodeksu i
                                                  > zdrowego rozsądku. Ty za wymachujesz od dłuższego czasu „swoją teoriąR
                                                  > 21;.

                                                  Więc posługując się swoim zdrowym rozsądkiem, napisz jak należy się zachować w
                                                  wymienionych przeze mnie miejscach. Bardzo jestem ciekawy jak twój zdrowy
                                                  rozsądek by sobie poradził. Wnioskując po braku odpowiedzi, raczej cienko by
                                                  było.

                                                  > długo, zawile, mętnie i cokolwiek sensu. Jak zwykle, kiedy ktoś nie ma
                                                  pojęcia
                                                  > o czym mówi i zaciemnia wykoncypowanymi przez siebie „analogiami”.

                                                  TO BYŁO ZAWIŁE???? Facet, ty nie rozumiesz tekstu pisanego. To było tłumaczenie
                                                  dla przedszkolaka. Prościej się nie da. Naprawdę nie zrozumiałeś czy masz
                                                  ochotę poudawać głupiego?


                                                  > Tak, oto przykład kogoś, komu trzeba z suwmiarką tłumaczyć znaczenie
                                                  > definicji „pas ruchu - każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający do r
                                                  > uchu
                                                  > jednego rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczony lub nie oznaczony znakami
                                                  > drogowymi”. Będzie się dopytywał: „a co to znaczy wystarczający?
                                                  > 221;; „a czy z
                                                  > lusterkiem bocznym czy bez”? „a jak ma lusterko na wysięgniku, bo c
                                                  > iągnie
                                                  > przyczepę?”.

                                                  Pojmij, że różni kierowcy różnie interpretują tą wystarczalność do ruchu
                                                  jednego rzędu pojazdów wielośladowych - takie sa fakty, więc jak nie masz nic
                                                  do dodania od siebie to się nie sil. Napisz coś, co zawiera jakąś treść - twoje
                                                  denne popisy są wyjątkowo nudne.


                                                  > Dlaczego „niby oczywiste, że pas się kończy”? Po prostu oczywiste,
                                                  > że pas się
                                                  > kończy. A że „w okolicy” coś jest inaczej, to „w okolicy̶
                                                  > 1; pewnie kto inny ma
                                                  > pierwszeństwo.

                                                  Więc dlaczego nie miałby mieć podobnie pierwszeństwa gdzie indziej?

                                                  > Ale ty od dawna chcesz kierować ruchem na Anielewicza/Smoczej w
                                                  > zależności od tego, jak zorganizowany jest ruch na KEN, więc teoria „okol
                                                  > icy”
                                                  > wcale mnie nie dziwi.

                                                  Chcesz przeforsować teorię, że w miejscach oddalonych od siebie o kilkanaście
                                                  kilometrów obowiązują inne zasady ruchu?

                                                  --
                                                  www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                                                  • Gość: "prawa okolicy" i "prawa okolicy" i zasada "gdzie indziej" IP: *.acn.waw.pl 22.12.04, 13:08
                                                    ”TO BYŁO ZAWIŁE???? Facet, ty nie rozumiesz tekstu pisanego. To było
                                                    tłumaczenie dla przedszkolaka. Prościej się nie da. Naprawdę nie zrozumiałeś
                                                    czy masz ochotę poudawać głupiego?”

                                                    Nie rób sobie awansów, klemensiasty, Napisałem, że wyjaśnianie kwestii
                                                    pierwszeństwa w przypadku nieoznaczonych pasów równoległych powołując się na
                                                    przykład skrzyżowania z drogą prostopadłą jest nie tylko zawiłe, ale również
                                                    mętne i bez sensu.

                                                    **

                                                    ”Pojmij, że różni kierowcy różnie interpretują tą wystarczalność do ruchu
                                                    jednego rzędu pojazdów wielośladowych - takie sa fakty, więc jak nie masz nic
                                                    do dodania od siebie to się nie sil. Napisz coś, co zawiera jakąś treść - twoje
                                                    denne popisy są wyjątkowo nudne.”

                                                    Chyba mimo wszystko nie są ani takie denne ani takie nudne, skoro czytasz je z
                                                    takim zapałem.

                                                    A to, że różni kierowcy różnie intepretują wystarczalność – masz świętą rację,
                                                    tylko że ja nic na to nie poradzę. A na skrzyżowaniu Anielewicza/Smoczej, o
                                                    którym tu tak sobie rozmawiamy, nie ma żadnych wątpliwości co
                                                    do „wystarczania”, bo w życiu nie widziałem tam auta jadącego środkiem.

                                                    **

                                                    „Więc dlaczego nie miałby mieć podobnie pierwszeństwa gdzie indziej?”

                                                    Bo pierwszeństwo „gdzie indziej” wyznacza się na podstawie organizacji
                                                    ruchu „gdzie indziej”. To tylko ty wymyśliłeś sobie że jak „w okolicy” jest
                                                    tak, to już obowiązuje na obszarze całej reszty świata.

                                                    **

                                                    „Chcesz przeforsować teorię, że w miejscach oddalonych od siebie o kilkanaście
                                                    kilometrów obowiązują inne zasady ruchu?”

                                                    Chcesz przeforsować tezę, że ruch na Anielewicza/Smoczej regulują oznaczenia
                                                    obowiązujące „w okolicy”
                                                  • klemens1 Re: "prawa okolicy" i zasada "gdzie indziej" 23.12.04, 14:54
                                                    > Nie rób sobie awansów, klemensiasty, Napisałem, że wyjaśnianie kwestii
                                                    > pierwszeństwa w przypadku nieoznaczonych pasów równoległych powołując się na
                                                    > przykład skrzyżowania z drogą prostopadłą jest nie tylko zawiłe, ale również
                                                    > mętne i bez sensu.

                                                    Podany przeze mnie przykład był maksymalnie prosty. Miał też sens, którego
                                                    NADAL NIE DOSTRZEGASZ pomimo że napisałem o nim wprost, bez dodatkowych
                                                    analogii. Jak jeszcze zrozumiem, że trzeba być mało bystrym, żeby nie zrozumieć
                                                    przykładu w pierwotnej wersji, ale jeżeli go nie kumasz w wersji "dla
                                                    opornych", to ... ty już wiesz co.


                                                    > **
                                                    > Chyba mimo wszystko nie są ani takie denne ani takie nudne, skoro czytasz je
                                                    z
                                                    > takim zapałem.

                                                    Z jakim?

                                                    > A to, że różni kierowcy różnie intepretują wystarczalność – masz świętą r
                                                    > ację,
                                                    > tylko że ja nic na to nie poradzę. A na skrzyżowaniu Anielewicza/Smoczej, o
                                                    > którym tu tak sobie rozmawiamy, nie ma żadnych wątpliwości co
                                                    > do „wystarczania”, bo w życiu nie widziałem tam auta jadącego środk
                                                    > iem.

                                                    Zasada ruchu musi być uniwersalna (o ile jest to możliwe) a nie wyjasniać coś w
                                                    przypadkach "oczywistych", a w "mniej oczywistych" zdawać się na wyczucie
                                                    kierujących.

                                                    > Bo pierwszeństwo „gdzie indziej” wyznacza się na podstawie organiza
                                                    > cji
                                                    > ruchu „gdzie indziej”. To tylko ty wymyśliłeś sobie że jak „w
                                                    > okolicy” jest
                                                    > tak, to już obowiązuje na obszarze całej reszty świata.
                                                    (...)
                                                    > Chcesz przeforsować tezę, że ruch na Anielewicza/Smoczej regulują oznaczenia
                                                    > obowiązujące „w okolicy”

                                                    Skąd wiesz jaka jest organizacja ruchu w danym miejscu jeżeli pasy ruchu nie są
                                                    wyznaczone?

                                                    --
                                                    www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                                                  • Gość: spróbuj z podkreśl spróbuj z podkreśleniem wężykiem IP: *.acn.waw.pl 23.01.05, 22:24
                                                    ...„miał też sens, którego NADAL NIE DOSTRZEGASZ”...

                                                    przykro mi, ale sens zdania nie zależy od wielkośc fontu jakim jest ono
                                                    napisane, a tym bardziej od używania małych/wielkich liter. Dlatego choćbyś
                                                    pisał jedną literę w jednej linijce, sensu od tego nie przybędzie.

                                                    **

                                                    „z jakim?”

                                                    z takim.

                                                    **

                                                    „Zasada ruchu musi być uniwersalna (o ile jest to możliwe) a nie wyjasniać coś
                                                    w przypadkach "oczywistych", a w "mniej oczywistych" zdawać się na wyczucie
                                                    kierujących.”

                                                    Zgłoś te uwagi do autorów KD i do Sejmu. Powiedz im, że
                                                    sformułowanie „wystarczające dla ruchu dwu pojazdów” jest dla ciebie niejasne,
                                                    i że należy je sprecyzować. Czy wystarczające z lusterkami? Czy wystarczające
                                                    również z lusterkami do ciągnięcia przyczep kempingowych? Czy wystarczające
                                                    również dla dwumetrowej szerokości Nissanów z lusterkami do ciągnięcia przyczep
                                                    kempingowych? A TIRy? A TIRy z lusterkami?

                                                    **

                                                    „Skąd wiesz jaka jest organizacja ruchu w danym miejscu jeżeli pasy ruchu nie
                                                    są wyznaczone?”

                                                    Cieszę się że już nie usiłujesz wyznaczyć zasad ruchu na podstawie tych
                                                    obowiązujących „gdzie indziej” i „w okolicy”. A skąd wiem? Z kodeksu i zasad
                                                    logiki. Jeżeli na niewyznaczonym pasie ktoś nie może kontynuować jazdy prosto
                                                    to znaczy, że pas mu się kończy. Ty wolisz wersję możliwie skomplikowaną, to
                                                    znaczy że jeśli na niewyznaczonym pasie ruchu ktoś nie może kontynuować jazdy
                                                    prosto to znaczy że jego pas skręca, a zanika sąsiedni.
                                • Gość: zgryzliwy Re: moje zdroworozsądkowe złośliwości IP: 213.199.243.* 16.11.04, 20:06
                                  Gość portalu: moje zdroworozsądk napisał(a):

                                  > Jeśli swobodnie mieszczą się obok siebie dwa samochody, są tam
                                  > dwa pasy. Tak właśnie jest na Anielewicza przed Smoczą.

                                  a jak swobodnie mieszczą się obok siebie 3 motocykle to sa 3 pasy ?
                                  jak autobusy i ciezarowki to ile jest "niewyznaczonych" pasow ?
                                  wychodzi (oczywiscie zgodnie z KD , ktorego znajomoscia sie tak chwalisz) ,ze
                                  ilosc "niewyznaczonych" ,ale faktycznie istniejacych pasow zalezy od szerokosci
                                  pojazdow !!

                                  Tobie myla sie nie tylko nasze nicki ,nawet nie tylko swoje ale i paragrafy -
                                  to chyba przez to ciagle ich "studiowanie"
                    • Gość: zgryzliwy Re: cieszę się że cię przekonałem IP: 213.199.243.* 10.11.04, 22:03
                      Ok
                      Przyjmujemy ,ze jest cos takiego jak "domyslny pas" ( chociaz wiem,ze nic
                      takiego nie ma )
                      To powiedz jak on ma przebiegac i dlaczego ?
                      1. moze byc poprowadzony rownolegle do lewej - prostej - krawedzi jezdni i
                      wtedy bedzie tak jak Ty twierdzisz
                      2. moze byc poprowadzony rownolegle do prawej - zakrecajacej - krawedzi jezdni
                      ( bo czemu nie,nie raz widzialem tak "dziwnie" namalowane pasy na drogach )i
                      wtedy ja mialbym racje

                      Mam sie domyslac jak przebiega " domyslny pas" ?
                      • Gość: o domyślaniu o domyślaniu IP: *.acn.waw.pl 11.11.04, 07:23
                        1.
                        Co do "domyślnego pasa": i owszem, masz absolutną rację, nigdzie w kodeksie
                        takie pojęcie nie występuje. Niemniej przytaczając wyżej odpowiedni punkt
                        dowiodłem, że kodeks dopuszcza istnienie pasów niewyznaczonych. Jeśli masz
                        takie trudności z akceptacją słowa "domyślny" (i bardzo słusznie masz
                        trudności, pozostając na legalistycznym gruncie kodeksu musimy używać jego
                        sformułowań!) proponuję zamiast "domyślny" pisać "niewyznaczony". Mam nadzieję
                        że teraz nie napiszesz "wiem że nic takiego nie ma".

                        2.
                        Jak napisałem wyżej klemensowi, istotnie przebieg niewyznaczonych pasów może
                        być bardzo pogmatwany. Może być tak że prawy skręca w lewo a lewy zanika. Może
                        być tak że oba zanikają a w środku pojawia się pas trzeci. Może być tak, że oba
                        pas robią kółko, potem pętelkę, a następnie kierują na wjazd do sąsiedniego
                        śmietnika.

                        Powiesz że idiotyzm, nie sprowadzaj mi tu problemu do absurdu? I bardzo
                        słusznie. Tylko że nie ja sprowadzam go do absurdu. Sam napisałeś, że nie raz
                        widziałeś "dziwnie" malowane pasy. Stojąc przed wyborem "dziwny"
                        albo "oczywisty" wybór, nie ma żadnego powodu żeby wybierać "dziwny".

                        Dziwisz się "mam sie domyslac jak przebiega domyslny pas?" Niestety tak.
                        Domyślasz się ty, kolego zgryziony, domyślam się ja, domyślamy się wszyscy. I
                        jak widać z tego domyślania, zdania są podzielone. Właśnie usiłujemy uzgodnić,
                        kto "domyśla się" trafniej.
                          • Gość: jeśli Twoja żona z jeśli Twoja żona zaczęła się nagle malować, to... IP: *.acn.waw.pl 11.11.04, 17:29
                            TY: Nic takiego tam nie ma. Jest - "jeżeli pasy są wyznaczone". Nie jest
                            napisane, co się dzieje, gdy nie są wyznaczone - czy tam rzeczywiście są, czy
                            jest to jeden pas.

                            Lubię gości, którzy są spójni w tym co piszą. Wyżej przyznałeś się do tego, że
                            nie lubisz logiki, i teraz faktycznie tego dowodzisz. Jeszcze raz brawo.

                            Po pierwsze, pozwól szanowny Pierwszy Klemensie że przytoczę inkryminowany
                            podpunkt kodeksu (jest to Art. 16 pkt. 1 ppkt 4 ) jeszcze raz, tak dla
                            porządku: „Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej
                            krawędzi jezdni. Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone, nie może zajmować
                            więcej niż jednego pasa”.

                            Po drugie, pozwól wielce szanowny Klemensie Jedyny że wyjaśnię ci naturę
                            Kodeksu. Otóż nie jest to spekulatywna dysertacja naukowa. Tryb warunkowy nie
                            oznacza tam tego, co w zdaniu „jeśli na Marsie istnieje życie, to odkryjemy je
                            wkrótce”. Oznacza natomiast to samo, co w zdaniu „jeśli wniosek nie uzyska
                            wymaganej większości głosów, zostaje odrzucony”. Innymi słowy, oznacza jedną z
                            dwu możliwości. Pasy mogą być wyznaczone. Albo nie.
                            • Gość: zgryzliwy Re: jeśli Twoja żona zaczęła się nagle malować, t IP: 213.199.243.* 12.11.04, 00:01
                              Gość portalu: jeśli Twoja żona z napisał(a):

                              > „...... Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone, nie może zajmować
                              > więcej niż jednego pasa”.
                              >
                              > Innymi słowy, oznacza jedną z dwu możliwości.Pasy mogą być wyznaczone. Albo
                              > nie.

                              Jestes pewien ze tylko tyle?
                              Idac za Twoja "logika" mozna jeszcze wyciagnac taki wniosek :

                              Jezeli wyznaczone to nie wolno zajmowac wiecej niz 1 pas - czyli jak nie
                              wyznaczone to wolno zajmowac wiecej niz 1 pas !!!!

                              To tez jedna z dwoch mozliwosci.

                              Ciekawe tylko,jak mozna jechac przy nie wyznaczonych pasach po wiecej niz
                              jednym ?
                              Jezeli potrafisz tak jechac (!),to powiedz ktory z tych dwoch samochodow ma
                              pierwszenstwo jazdy jednoczesnie po dwoch "domyslnych" pasach i dlaczego?
                              • Gość: wyciągasz logiczne wyciągasz logiczne wnioski IP: 134.146.212.* 12.11.04, 16:10
                                ależ oczywiście, kolego zgryziony, wyciągasz właściwy wniosek. Jeśli pasy na
                                jezdni nie są wyznaczone – to wolno jechać okrakiem i nikt nie ma prawa takiego
                                gościa otrąbić. To właśnie jasno i klarownie wynika z kodeksu.

                                Pytasz czy potrafię tak jechać. Ależ oczywiście. Ty też na pewno potrafisz,
                                wystarczy tylko trochę samozaparcia. Jedź tak, żeby mieć mniej więcej równą
                                odległość od linii środkowej i od prawego krańca jezdni. Oczywiście ci z tyłu
                                będą się wściekać, że blokujesz dwa pasy. I słusznie, bo to niekulturalne –
                                dlatego wspomniałem o samozaparciu, bo jako człowiek z natury kulturalny na
                                pewno odczuwasz wrodzony wstręt do chamskiego zachowania. Ale niekulturalne nie
                                zawsze znaczy niezgodne z przepisami.

                                Na końcu zadałeś jeszcze pytanie który z domyślnych pasów (a pisałem! na twoją
                                zresztą, jakże słuszną uwagę! nie ma pasów „domyślnych”, są
                                tylko „niewyznaczone”) ma pierwszeństwo. Drogi kolego zgryziony, piszę o tym
                                problemie chyba już 9-ty post. W każdym z nich twierdzę, że pierwszeństwo ma
                                ten z lewej, i w każdym wyjaśńiam, dlaczego tak sądzę. Co wiecej, ty z moją
                                teorią polemizujesz. Czyżbyś nie wiedział, z czym polemizujesz?
                                • Gość: zgryzliwy Re: wyciągasz logiczne wnioski IP: 213.199.243.* 12.11.04, 17:15
                                  Gość portalu: wyciągasz logiczne napisał(a):

                                  > Na końcu zadałeś jeszcze pytanie który z domyślnych pasów (a pisałem! na
                                  > twoją
                                  > zresztą, jakże słuszną uwagę! nie ma pasów „domyślnych”, są
                                  > tylko „niewyznaczone”) ma pierwszeństwo.

                                  Odpowiadasz na "domniemane" pytanie !!
                                  Nie zadalem takiego pytania ,tylko pytalem,ktory samochod ma pierwszenstwo
                                  jechac w tym przypadku "okrakiem".

                                  > Pytasz czy potrafię tak jechać. Ależ oczywiście. Ty też na pewno potrafisz,
                                  > wystarczy tylko trochę samozaparcia. Jedź tak, żeby mieć mniej więcej równą
                                  > odległość od linii środkowej i od prawego krańca jezdni.

                                  Gwarantujesz ,ze ten hipotetyczny pas jest dokladnie w srodku ?
                                  • Gość: jazda okrakiem jazda okrakiem IP: 134.146.212.* 15.11.04, 16:29
                                    „Nie zadalem takiego pytania ,tylko pytalem,ktory samochod ma pierwszenstwo
                                    jechac w tym przypadku "okrakiem".”

                                    Przepraszam bardzo, w jakim przypadku? W omawianej tutaj sytuacji za
                                    skrzyżowaniem wyraźnie nie ma już dwu pasów, tylko jeden, więc żadna jazda
                                    okrakiem nie jest możliwa. Rozumiem że chcesz omawiać jakiś kolejny ciekawy
                                    przypadek z życia. Chętnie się dołączę, tylko najpierw załóż osobny wątek.

                                    **

                                    „Gwarantujesz ,ze ten hipotetyczny pas jest dokladnie w srodku?”

                                    Jak wyżej. Omów przypadek który masz na myśli, a spróbuję ci pomóc.
                            • wojtek33 Re: logika 12.11.04, 08:48
                              Gość portalu: jeśli Twoja żona z napisał(a):

                              > Otóż nie jest to spekulatywna dysertacja naukowa. Tryb warunkowy nie
                              > oznacza tam tego, co w zdaniu „jeśli na Marsie istnieje życie, to odkryje
                              > my je
                              > wkrótce”. Oznacza natomiast to samo, co w zdaniu „jeśli wniosek ni
                              > e uzyska
                              > wymaganej większości głosów, zostaje odrzucony”. Innymi słowy, oznacza je
                              > dną z
                              > dwu możliwości. Pasy mogą być wyznaczone. Albo nie.

                              To drugie zdanie. a co z pierwszym? To jest jeden, bardzo prosty punkt:
                              wyznaczone - jedziesz jednym pasem (wcześniejsze punkty tego artykułu precyzują
                              którym); nie wyznaczone - jedziesz przy prawej krawędzi jezdni.
                              Przypuszczam, że zacytowałeś go tylko dla tego ostatniego zdania, a przypadkiem
                              trafiłeś we właściwy. Czy w kodeksie jest jeszcze jakaś wzmianka o
                              niewyznaczonych pasach? a może o "domyślnym" pasie?
                              • Gość: Magia cyfr Magia cyfr IP: 134.146.212.* 12.11.04, 16:41
                                Wielce szanowny Wojtku Trzydziesty Trzeci (piekny rocznik, swoją drogą!). Mam
                                do ciebie kilka uwag.

                                Po pierwsze, niestety nie przeczytałeś dokładnie ani mojego postu (o co nie
                                śmiałbym zresztą prosić), ani Kodeksu (a tego bym jednak oczekiwał). Kodeks nie
                                stanowi, jak tyleż łaskawie co nieprawidło podajesz, że należy jechać przy
                                krawej krawędzi jezdni, ale że należy jechać MOŻLIWIE blisko prawej krawędzi.

                                Po drugie, nie napisałeś jakie masz zdanie w tytyłowej sprawie i za którą z
                                opcji się opowiadasz. Rozumiem że zapomniałeś. Ale jako osoba, która wychodzi
                                bliźnim naprzeciw i stara się im pomóc, na podstawie uważnej lektury twojego
                                postu oraz dogłębnej analizy kilku zawartych w nim tropów domyślam się że
                                opowiadasz się za opcią „pierwszeństwo ma auto z prawej”. Jeśli
                                zinterpretowałem mylnie, błagam o wybaczenie i proszę o korektę.

                                Po trzecie (a w nawiązaniu do punktu pierwszego i drugiego), mylisz się
                                twierdząc, że punkt nakazujący możliwie bliskie trzymanie się prawej krawędzi
                                jezdni rozstrzyga nasz tytułowy, a jakże ciekawy dylemat. Gdyby tak było, na
                                ulicy z trzema wyznaczonymi pasami ruchu w jedną stronę miałbyś prawo używać
                                pasa środkowego i lewego tylko do wyprzedzania – co jest oczywistym i
                                kompletnym absurdem. Owszem, na autostradzie Kraków – Katowice takie coś ma
                                sens, i po wyprzedzeniu powinieneś zaraz zjechać na skrajny prawy pas. Ale
                                ulicy trzypasmowej ulicy Puławskiej w Warszawie takie coś nie ma sensu, bo w
                                praktyce „wyprzedzanie” odbywa się tam ciągle, a policja powinna karać mandatem
                                niemal wszystkich, jadących środkowym i lewym pasem.

                                Po czwarte, nie wiem czy w kodeksie jest jeszcze jakaś inna wzmianka o
                                niewyznaczonych pasach ruchu. Ja dowiodłem że pojawia się raz. A przepraszam
                                bardzo, ile razy musiałaby się pojawić, żebyś uznał dopuszczenie ich przez
                                kodeks? Trzy (podobne W Trójcy Doskonałość)? Dziewięć (to magiczna liczba)? A
                                może Czterdzieści Cztery (taki jeden coś o tymś kiedyś pisał)? Czy może... no
                                tak... chyba wiem... Trzydzieści Trzy!!!
                            • klemens1 Re: jeśli Twoja żona zaczęła się nagle malować, t 15.11.04, 17:13
                              Gość portalu: jeśli Twoja żona z napisał(a):

                              > TY: Nic takiego tam nie ma. Jest - "jeżeli pasy są wyznaczone". Nie jest
                              > napisane, co się dzieje, gdy nie są wyznaczone - czy tam rzeczywiście są, czy
                              > jest to jeden pas.
                              >
                              > Lubię gości, którzy są spójni w tym co piszą. Wyżej przyznałeś się do tego,
                              że
                              > nie lubisz logiki, i teraz faktycznie tego dowodzisz. Jeszcze raz brawo.

                              Nie lepperuj. Napisałem, że logika w niektórych przypadkach nie ma
                              zastosowania, bo w rzeczywistości można znaleźć przykłady tak samo dobre (pasy
                              ruchu wyznaczone), ale wyznaczone na zupełnie różne, wykluczające się sposoby.
                              Lubię gości, którzy jak nie mają nic do powiedzenia, wciskają głupotę innym.

                              > Po drugie, pozwól wielce szanowny Klemensie Jedyny że wyjaśnię ci naturę
                              > Kodeksu. Otóż nie jest to spekulatywna dysertacja naukowa. Tryb warunkowy nie
                              > oznacza tam tego, co w zdaniu „jeśli na Marsie istnieje życie, to odkryje
                              > my je
                              > wkrótce”. Oznacza natomiast to samo, co w zdaniu „jeśli wniosek ni
                              > e uzyska
                              > wymaganej większości głosów, zostaje odrzucony”. Innymi słowy, oznacza je
                              > dną z
                              > dwu możliwości. Pasy mogą być wyznaczone. Albo nie.

                              Nieco wyżej odpowiedziałem już na to.

                              --
                              www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                              • Gość: czym jeździ Pasias czym jeździ Pasiasty Przywódca IP: *.acn.waw.pl 16.11.04, 09:43
                                „Nie lepperuj.”

                                Porównanie z Pasiastym Przywódcą, drugim od czasu Kmicica Andrzejem który
                                wstrząsnął Rzeczpospolitą, uważam za zaszczytne; wydrukowałem sobie ten post i
                                przypiąłem nad biurkiem. Moja jest wdzięczna.

                                **

                                „Napisałem, że logika w niektórych przypadkach nie ma zastosowania, bo w
                                rzeczywistości można znaleźć przykłady tak samo dobre (pasy ruchu wyznaczone),
                                ale wyznaczone na zupełnie różne, wykluczające się sposoby.

                                I owszem, logika w niektórych przypadkach, jak niezwykle trafnie zauważyłeś,
                                nie ma zastosowania (trudno na przykład zrozumieć na logikę sukces Pasiastego
                                Przywódcy). Niemniej w takiej materii jak Kodeks Drogowy na szczęście ma.

                                **

                                „Lubię gości, którzy jak nie mają nic do powiedzenia, wciskają głupotę innym.”

                                Plagiat ze mnie. Z jednej strony martwi mnie twój brak kreatywności, z drugiej
                                cieszę się, że tzw. rzesze mnie naśladują.

                                **

                                „Nieco wyżej odpowiedziałem już na to”

                                Odpowiedziałeś, mój drogi Clemente, ale niestety głupio, czego dowiodłem wyżej.
                                Jeżeli nie masz nic co uzupełniłob twoją wcześniejszą wypowiedź, rozumiem że
                                dołączasz do mojego obozu jenieckiego.
                                • klemens1 Wydobycie rud cyny w polnocnej Anglii w XVII wieku 16.11.04, 13:38
                                  > I owszem, logika w niektórych przypadkach, jak niezwykle trafnie zauważyłeś,
                                  > nie ma zastosowania (trudno na przykład zrozumieć na logikę sukces Pasiastego
                                  > Przywódcy). Niemniej w takiej materii jak Kodeks Drogowy na szczęście ma.

                                  Pisalem: nie lepperuj, ale widocznie to lubisz. Twoja zapewne jest coraz
                                  bardziej wdzieczna.
                                  Logika, o ktorej pisalem, ze nie ma zastosowania, dotyczy domyslania sie jak
                                  moglyby byc wyznaczone pasy ktore nie sa wyznaczone. Nie pisalem, ze nie
                                  dotyczy KD. Racz nie przeinaczac moich wypowiedzi. Jak zapewne zauwazyles, na
                                  wiekszosc tutaj takie prymitywne chwyty to i tak nie dzialaja.

                                  > Plagiat ze mnie. Z jednej strony martwi mnie twój brak kreatywności, z
                                  drugiej
                                  > cieszę się, że tzw. rzesze mnie naśladują.

                                  Twoja kreatywnosc - szczegolnie erudycyjna - jest z pewnoscia wieksza. Szkoda,
                                  ze ta kreatywnosc przejawia sie rowniez nie w dyskusji na poziomie, tylko w
                                  pisaniu o niczym w opakowaniu dobrym dla ludzi z kompleksami w wypowiadaniu sie.
                                  O przekrecaniu czyichs wypowiedzi juz pisalem. Nadajesz sie na polityka, ale co
                                  madrzejsi by na ciebie nie glosowali.

                                  > Odpowiedziałeś, mój drogi Clemente, ale niestety głupio, czego dowiodłem
                                  wyżej.

                                  Odpowiedzialem madrze, a jezeli uwazasz inaczej, wiec odpowiedz na moj
                                  konkretny post. Jest tam tez pewne pytanie, na ktore chcialbym znac odpowiedz.
                                  Ciekawy jestem, kiedy spod tej przykrywki taniej elokwencji wyjdzie wreszcie
                                  brak wiedzy i logicznego myslenia. Upadek jest tym bolesniejszy im bardziej
                                  zadufanym w sobie sie bylo. Przyklad MackaS jest tu dosyc dobry. Co prawda
                                  jeszcze chyba nie skapitulowal, ale juz czesciowo przyznaje mi (i nie tylko)
                                  racje, chociaz troche sie miota. To jednak jego ostatnie podrygi raczej.

                                  > Jeżeli nie masz nic co uzupełniłob twoją wcześniejszą wypowiedź, rozumiem że
                                  > dołączasz do mojego obozu jenieckiego.

                                  A jest ktos w nim? Rozrzewniasz mnie.

                                  Mam cos do dodania. Wlasciwie to pisalem juz o tym, ale sprobuje prosciej:

                                  "Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone, nie może zajmować
                                  więcej niż jednego pasa".
                                  A jezeli nie sa wyznaczone? Czy to to samo co sa, ale niewyznaczone, czy jest
                                  jeden? Jezeli sa (ale niewyznaczone), to ile ich jest? Podaj metode okreslenia,
                                  ile jest niewyznaczonych pasow ruchu, jezeli sa niewyznaczone.

                                  Druga kwestia:
                                  Jezeli "domyslny" prawy pas sie konczy (tylko dlatego, ze nie da sie jechac
                                  przy prawej krawedzi na wprost), to przy jak duzej krzywiznie skretu prawej
                                  krawedzi pasa i lewej, ten z lewej powinien ustapic pierwszenstwa (czyli ktory
                                  pas tak naprawde sie konczy)?
                                  czyli
                                  || || || ||
                                  /||\ ||\ /|| a moze /||\
                                  |||| ||| ||| ||||\
                                  |||| ||| ||| |||||

                                  Czy przy rownych?
                                  Jezeli tak, to skad pewnosc, ze prawa krawedz nie skreca o nieco wiekszy ulamek
                                  kata?

                                  Oczekuje konkretnych odpowiedzi, z ograniczeniem do minimum stylu esejowego i
                                  autobiograficznego. Zapewne sie zawiode.

                                  --
                                  www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                                  • Gość: Klemens Pierwszy o Klemens Pierwszy oczekuje IP: *.acn.waw.pl 24.11.04, 13:49
                                    „Pisalem: nie lepperuj, ale widocznie to lubisz. Twoja zapewne jest coraz
                                    bardziej wdzieczna. Logika, o ktorej pisalem, ze nie ma zastosowania, dotyczy
                                    domyslania sie jak moglyby byc wyznaczone pasy ktore nie sa wyznaczone. Nie
                                    pisalem, ze nie dotyczy KD. Racz nie przeinaczac moich wypowiedzi. Jak zapewne
                                    zauwazyles, na wiekszosc tutaj takie prymitywne chwyty to i tak nie dzialaja”

                                    No brawo, brawo, przechodzimy wreszcie ad rem.

                                    Więc twoim zdaniem jest logiczne, że w przypadku dwu równoległych a
                                    niewyznaczonych pasów pojawiają się jakieś skręty? A nie logiczniej byłoby
                                    jednak założyć, że oba biegną prosto?

                                    A co do prymitywnych chwytów to wręcz przeciwnie, muszę ci wyznać że na tym
                                    forum działają one znakomicie. Czy nie jesteś już rozpalony do czerwoności?

                                    **


                                    ”Twoja kreatywnosc - szczegolnie erudycyjna - jest z pewnoscia wieksza. Szkoda,
                                    ze ta kreatywnosc przejawia sie rowniez nie w dyskusji na poziomie, tylko w
                                    pisaniu o niczym w opakowaniu dobrym dla ludzi z kompleksami w wypowiadaniu
                                    sie.O przekrecaniu czyichs wypowiedzi juz pisalem. Nadajesz sie na polityka,
                                    ale co madrzejsi by na ciebie nie glosowali”

                                    Ależ drogi Clemente, moja kreatywność jest niczym w porównaniu z twoją, skąd ta
                                    skromność? To ty widzisz jakieś skręcające pasy tam, gdzie ich nie ma. Nie
                                    śmiałbym również przekręcać twoich, hm, wypowiedzi. Ich przekręcanie byłoby
                                    zbrodnią, bo tylko w oryginale dostarczają takiego ubawu.

                                    **

                                    „Odpowiedzialem madrze, a jezeli uwazasz inaczej, wiec odpowiedz na moj
                                    konkretny post. Jest tam tez pewne pytanie, na ktore chcialbym znac odpowiedz.
                                    Ciekawy jestem, kiedy spod tej przykrywki taniej elokwencji wyjdzie wreszcie
                                    brak wiedzy i logicznego myslenia. Upadek jest tym bolesniejszy im bardziej
                                    zadufanym w sobie sie bylo. Przyklad MackaS jest tu dosyc dobry. Co prawda
                                    jeszcze chyba nie skapitulowal, ale juz czesciowo przyznaje mi (i nie tylko)
                                    racje, chociaz troche sie miota. To jednak jego ostatnie podrygi raczej.”

                                    Wiem, ty znowu o swoich pytaniach. Strasznie ich masz dużo, współczuję ci,
                                    musisz mieć strasznie dużo kłopotów z kierowaniem. Jak pisałem, w miarę wolnego
                                    czasu pochylę się nad twoimi problemami i może coś ci pomogę. Maćka S niestety
                                    nie znam. Czym go potraktowałeś? Prądem, wiertarką czy piłą?

                                    **

                                    „A jest ktos w nim? Rozrzewniasz mnie”

                                    Miło mi. Nie zachlap sobie szyb

                                    **

                                    „Mam cos do dodania. Wlasciwie to pisalem juz o tym, ale sprobuje
                                    prosciej:"Jeżeli pasy ruchu na jezdni są wyznaczone, nie może zajmować
                                    więcej niż jednego pasa".A jezeli nie sa wyznaczone? Czy to to samo co sa, ale
                                    niewyznaczone, czy jest jeden? Jezeli sa (ale niewyznaczone), to ile ich jest?
                                    Podaj metode okreslenia, ile jest niewyznaczonych pasow ruchu, jezeli sa
                                    niewyznaczone.”

                                    Właściwie to masz rację, właściwie to pisałes już o tym, a ja właściwie to już
                                    odpowiedziałem. Rozumiem że nie czytasz moich postów (nie śmiałbym prosić), ale
                                    w takim razie.... dlaczego zadajesz mi pytania?

                                    „ Druga kwestia:Jezeli "domyslny" prawy pas sie konczy (tylko dlatego, ze nie
                                    da sie jechac przy prawej krawedzi na wprost), to przy jak duzej krzywiznie
                                    skretu prawej krawedzi pasa i lewej, ten z lewej powinien ustapic pierwszenstwa
                                    (czyli ktory pas tak naprawde sie konczy)? czyli || || || ||/||\ ||\ /|| a
                                    moze /||\|||| ||| ||| ||||\|||| ||| ||| |||||. Czy przy rownych?Jezeli tak, to
                                    skad pewnosc, ze prawa krawedz nie skreca o nieco wiekszy ulamek kata?

                                    Kochany, nie wiem, nie zastanawiałem się. Rozważ jeszcze nie tylko krzywiznę
                                    skrętu, ale kąt nachylenia stoku oraz położenie Ksieżyca względem Ziemi, nie
                                    mówiąc już o miesiaczkowaniu pingwinów. Skomplikuj sobie życie jeszcze
                                    bardziej, bo widzę że skręcające pasy na prostej drodze jeszcze ci nie
                                    wystarczą.

                                    **

                                    ”Oczekuje konkretnych odpowiedzi, z ograniczeniem do minimum stylu esejowego i
                                    autobiograficznego. Zapewne sie zawiode”

                                    Cieszy mnie twoja dociekliwość oraz wiara w moje doświadczenie, ale nieco
                                    martwi skala twoich problemów; co post to masz nowy kłopot... bracie, ty to
                                    musisz mieć problem z jazdą... Niestety, ja tu nie jestem na etacie eksperta i
                                    nie prowadzę kącika porad. Zastanawiam się jednak nad założeniem płatnego
                                    portalu z poradami. Jak zapłacisz, wtedy możesz oczekiwać. A nawet żądać!
                                    • klemens1 Re: Klemens Pierwszy oczekuje 28.11.04, 18:59
                                      > Więc twoim zdaniem jest logiczne, że w przypadku dwu równoległych a
                                      > niewyznaczonych pasów pojawiają się jakieś skręty? A nie logiczniej byłoby
                                      > jednak założyć, że oba biegną prosto?

                                      Nie byłoby logiczniej, bo w przypadku gdy zwężenia nie są jednoznaczne (tzn. gdy z lewej też się zwęża), twoje rozumowanie zawodzi.

                                      > A co do prymitywnych chwytów to wręcz przeciwnie, muszę ci wyznać że na tym
                                      > forum działają one znakomicie.

                                      Działają, ale tylko na prymitywów i w coraz mniejszym stopniu. A prymitywom nie chce się już śledzić naszej dyskusji.

                                      > Czy nie jesteś już rozpalony do czerwoności?

                                      W wyniku twoich złośliwości? Musiałyby być przynajmniej celne, a nie wynikające z twojego nierozumienia o czym się pisze. Może jak się lepiej postarasz ...

                                      > Ależ drogi Clemente, moja kreatywność jest niczym w porównaniu z twoją, skąd ta
                                      >
                                      > skromność? To ty widzisz jakieś skręcające pasy tam, gdzie ich nie ma. Nie
                                      > śmiałbym również przekręcać twoich, hm, wypowiedzi. Ich przekręcanie byłoby
                                      > zbrodnią, bo tylko w oryginale dostarczają takiego ubawu.

                                      Ty widzisz pasy tam gdzie ich nie ma. Ja stwierdzam, że (jeżeli założyć że są) nie znamy ich przebiegu. Wynika to stąd, że gdy są wyznaczone, bywa, że skręcają.
                                      Ale jak się nie ma merytorycznych argumentów (który to stan trwa u ciebie kilka tygodni), to co paru dniach zastanawiania się warto napisać coś, co twoim zdaniem jest celną i dowcipną uwagą. Powinieneś być jednak na tyle bystry żeby dostrzec, że łatwo twe "intieligientne" argumenty oddalić. W pewnym momencie się obawiałem, że rzeczywiście jesteś mądry, ale teraz już się wyluzowałem - stwarzasz tylko pozory.

                                      > Wiem, ty znowu o swoich pytaniach. Strasznie ich masz dużo, współczuję ci,
                                      > musisz mieć strasznie dużo kłopotów z kierowaniem.

                                      Mam kłopoty z zastosowaniem twojego pomysłu domyślnych pasów w praktyce. Ty też je masz, bo inaczej byś w prosty sposób odpowiedział, dowodząc, że twoja teoria jest dobra. Pisząc jednak o moich rzekomych problemach przyznajesz się pośrednio, że jest ona do dupy. Ciekawe ile razy jeszcze będziesz mi wmawiał problemy? To chyba twój ulubiony chwyt z ograniczonego repertuaru chwytów.

                                      > Maćka S niestety
                                      > nie znam. Czym go potraktowałeś? Prądem, wiertarką czy piłą?

                                      Ha ha ha.
                                      Ma radę - nie starraj się być dowcipny. Jest pewna granica, gdy nadal jest to śmieszne, ale nie w tym sensie, w którym by życzył sobie autor.

                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=17502813&a=17671972
                                      Może dołączysz do tamtej dyskusji (po stronie MackaS oczywiście)? Masz sznasę obalić twierdzenie o znaczeniu mocy w przyspieszaniu! Pomyśl tylko, jaki byłbym wkurzony.

                                      > „A jest ktos w nim? Rozrzewniasz mnie”
                                      >
                                      > Miło mi. Nie zachlap sobie szyb

                                      Za późno. Ale już wytarłem.

                                      > Właściwie to masz rację, właściwie to pisałes już o tym, a ja właściwie to już
                                      > odpowiedziałem. Rozumiem że nie czytasz moich postów (nie śmiałbym prosić), ale
                                      >
                                      > w takim razie.... dlaczego zadajesz mi pytania?

                                      Bo twoja teoria nie sprawdza się w wielu przypadkach. A jeżeli się sprawdza - odpowiedz jak powinno się zachować w opisanych przez mnie sytuacjach. Jako jej twórca powinieneś to potrafić. Brak odpowiedzi jest jednak bardzo wymowny.

                                      > Kochany, nie wiem, nie zastanawiałem się.

                                      A już myślałem, że znasz odpowiedź i będzie mi głupio. Utwierdzam się w przekonaniu, że mądry to nie jesteś, chociaż uwielbiasz sprawiać takie wrażenie.

                                      > ”Oczekuje konkretnych odpowiedzi, z ograniczeniem do minimum stylu esejow
                                      > ego i
                                      > autobiograficznego. Zapewne sie zawiode”
                                      >
                                      > Cieszy mnie twoja dociekliwość oraz wiara w moje doświadczenie, ale nieco
                                      > martwi skala twoich problemów; co post to masz nowy kłopot... bracie, ty to
                                      > musisz mieć problem z jazdą... Niestety, ja tu nie jestem na etacie eksperta i
                                      > nie prowadzę kącika porad. Zastanawiam się jednak nad założeniem płatnego
                                      > portalu z poradami. Jak zapłacisz, wtedy możesz oczekiwać. A nawet żądać!

                                      Albo odpowiedz na zadane pytania i w ten sposób udowodnij że masz rację, albo lepiej pójdź w ślady MackaS - skompromitowany zamilcz.
                                      Nie chce już mi się liczyć ile razy pisałeś o "moich" problemach. W pewnym sensie cię rozumiem. Nic już nie masz do napisania i nie wiesz jak wybrnąć. Sytuacje, które przedstawiłem rozwalają twoje wymysły w pył. Pozostaje przedstawianie pytań atakujących twoją teorię jako pytań wynikających z niezrozumienia tematu. Jeżeli jesteś choć w połowie tak inteligentny, jak starasz się robić wrażenie, to powinieneś już dojść do wniosku, że takie chwyty ci nic nie dadzą.
                                      Ciekawy jestem, czy nadal będziesz mi wmawiał jeszcze jakieś problemy, czy zamilczysz, czy przyznasz się do błedu, a może potrafisz odpowiedzieć na pytania i obalić moją teorię. W zależności od tego, który punkt wybierzesz, świadczyć to będzie o twojej inteligencji. Punkty ułożone są w kolejności nieprzypadkowej. Kierunek gradientu inteligencji w zależności od wyboru punktu chyba jesteś w stanie sam rozpoznać?

                                      --
                                      www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                                      • Gość: Teoria Klemensa Teoria Klemensa IP: *.acn.waw.pl 11.12.04, 17:42
                                        „Nie byłoby logiczniej, bo w przypadku gdy zwężenia nie są jednoznaczne (tzn.
                                        gdy z lewej też się zwęża), twoje rozumowanie
                                        zawodzi”

                                        W omawianym przypadku sytuacja jest zupełnie jednoznaczna. Zwężenie jest
                                        jednostronne.

                                        **

                                        „Działają, ale tylko na prymitywów i w coraz mniejszym stopniu. A prymitywom
                                        nie chce się już śledzić naszej dyskusji”

                                        cholera, szkoda. Uwielbiam sztukę prymitywną.

                                        **

                                        „W wyniku twoich złośliwości? Musiałyby być przynajmniej celne, a nie
                                        wynikające z twojego nierozumienia o czym się pisze. Może jak
                                        się lepiej postarasz”

                                        Jak przyznałem już wcześniej, twoje liczne problemy z zakresu poruszania się po
                                        Ursynowie, o których rozwiązanie tak dramatycznie i parokrotnie prosiłeś,
                                        rzeczywisćie mnie nie interesują i nie mam o nich zielonego pojęcia. Ale może
                                        znajdziesz jakąś dobrą dusze, która ci pomoże.

                                        **

                                        „Ty widzisz pasy tam gdzie ich nie ma”

                                        Jest akurat odwrotnie. Samochody poruszają się obok siebie w dwu rzędach, a ty
                                        udajesz, że to jest jeden pas ruchu.

                                        **

                                        „Ja stwierdzam, że (jeżeli założyć że są) nie znamy ich przebiegu. Wynika to
                                        stąd, że gdy są wyznaczone, bywa, że skręcają”

                                        Zgadza się, przebieg pasów jest niewyznaczony i stąd cała dyskusja. Jej tematem
                                        jest domyślny przebieg pasów i ja zgodnie z logiką wskazuje, że kończy się pas
                                        prawy. Ty niezgodnie z logiką i zdrowym rozsądkiem kombinujesz sobie, że pas
                                        prawy skręca w lewo, a lewy się kończy.

                                        A że bywa, że wyznaczone pasy skręcają? Ano bywa. Jak również bywa wiele innych
                                        rozwiązań. W Szczecinie zanika lewy, w Ustrzykach zanika prawy, a w Garwolinie
                                        zwężają się oba. Na szczęście polski kodeks drogowy nie jest oparty na zasadzie
                                        precedensów, wiec nie trzeba ustalać który to przypadek „bywania” jest
                                        rozstrzygający.

                                        **

                                        „Ale jak się nie ma merytorycznych argumentów (który to stan trwa u ciebie
                                        kilka tygodni), to co paru dniach zastanawiania się warto napisać coś, co twoim
                                        zdaniem jest celną i dowcipną uwagą. Powinieneś być jednak na tyle bystry żeby
                                        dostrzec, że łatwo twe "intieligientne" argumenty oddalić. W pewnym momencie
                                        się obawiałem, że rzeczywiście jesteś mądry, ale teraz już się wyluzowałem -
                                        stwarzasz tylko pozory”

                                        Jak na jęteligientne pozory to coś długo się z nimi guzdrasz.

                                        **
                                        „Mam kłopoty z zastosowaniem twojego pomysłu domyślnych pasów w praktyce. Ty
                                        też je masz, bo inaczej byś w prosty sposób odpowiedział, dowodząc, że twoja
                                        teoria jest dobra. Pisząc jednak o moich rzekomych problemach przyznajesz się
                                        pośrednio, że jest ona do dupy.

                                        Mój drogi Clemente, ty nie masz kłopotów z zastosowaniem mojego pomysłu w
                                        praktyce, ty masz kłopoty z kodeksem tak w ogóle.

                                        **

                                        Ciekawe ile razy jeszcze będziesz mi wmawiał problemy? To chyba twój ulubiony
                                        chwyt z ograniczonego repertuaru chwytów”

                                        Dlaczego zaraz wmawiał? Przecież sam przyznałeś się wyżej do kłopotów.

                                        **

                                        „Ma radę - nie starraj się być dowcipny. Jest pewna granica, gdy nadal jest to
                                        śmieszne, ale nie w tym sensie, w którym by życzył sobie autor”

                                        Czyli jednak piłą. Rozumiem, że MaciekS już się nie śmieje... biedaczek..

                                        **

                                        „Bo twoja teoria nie sprawdza się w wielu przypadkach. A jeżeli się sprawdza -
                                        odpowiedz jak powinno się zachować w opisanych przez
                                        mnie sytuacjach. Jako jej twórca powinieneś to potrafić. Brak odpowiedzi jest
                                        jednak bardzo wymowny.”

                                        Wielkie dzięki, ale z wrodzonej skromności muszę sprostować. Niestety nie
                                        jestem twórcą ani zasad logiki, ani zasad zdrowego rozsądku. Natomiast chętnie
                                        je stosuję, tak jak na rogu Anielewicza i Smoczej.

                                        **

                                        „Albo odpowiedz na zadane pytania i w ten sposób udowodnij że masz rację, albo
                                        lepiej pójdź w ślady MackaS - skompromitowany zamilcz.Nie chce już mi się
                                        liczyć ile razy pisałeś o "moich" problemach. W pewnym sensie cię rozumiem. Nic
                                        już nie masz do napisania i nie wiesz jak wybrnąć. Sytuacje, które
                                        przedstawiłem rozwalają twoje wymysły w pył. Pozostaje przedstawianie pytań
                                        atakujących twoją teorię jako pytań wynikających z niezrozumienia tematu.
                                        Jeżeli jesteś choć w połowie tak inteligentny, jak starasz się robićwrażenie,
                                        to powinieneś już dojść do wniosku, że takie chwyty ci nic nie dadzą.Ciekawy
                                        jestem, czy nadal będziesz mi wmawiał jeszcze jakieś problemy, czy zamilczysz,
                                        czy przyznasz się do błedu, a może potrafisz odpowiedzieć na pytania i obalić
                                        moją teorię. W zależności od tego, który punkt wybierzesz, świadczyć to będzie
                                        o twojejinteligencji. Punkty ułożone są w kolejności nieprzypadkowej. Kierunek
                                        gradientu inteligencji w zależności od wyboru punktu chybajesteś w stanie sam
                                        rozpoznać?”

                                        Uff, długie... bardzo długie. Strasznie tam dużo o inteligencji. Grałem,
                                        grałem, a jakże, wspomniane punkty też zdobywałem. Najtrudniejsze było zawsze
                                        państwo na „O”, ale jak ktoś już zapamiętał, to miał zwycięstwo w kieszeni.
                                        Zajrzyj do encyklopedii i zapisz sobie na mankiecie, zakasujesz wszystkich. To
                                        taki, jak to nazywasz, „chwyt”.

                                        Więc przypisujesz sobie autorstwo jakiejś „mojej teorii”. Jak rozumiem jest to
                                        teoria możliwie najbardziej skomplikowanej organizacji ruchu. Zgodnie z nią na
                                        prawostronnie zwężającej się drodze o dwu niewyznaczonych pasach ruchu pas
                                        prawy skręca w lewo, a lewy zanika. Ciekawa teoria. Jak pan, taki kram. Albo
                                        inaczej, według stawu grobla.
                                        • klemens1 Re: Teoria TegoCoNieMaPodpisu 13.12.04, 14:03
                                          Tutaj odpowiadam na całość. Przedstawiam problem w miarę prosto i (mam
                                          nadzieję) przejrzyście.

                                          1. Istnienie niewyznaczonych pasów ruchu.
                                          Tak, są takie - najlepszy przykład to pozamiejska jezdnia dwukierunkowa bez
                                          jakichkolwiek oznaczeń (jakież to oczywiste). To że nie ma oznaczeń nie znaczy
                                          że można jechać środkiem bo to jeden pas ruchu. Problem dotyczy jednak jazdy po
                                          jezdni jednokierunkowej, gdzie pasy nie są wyznaczone (czyli albo jest jeden,
                                          albo więcej, ale ich nie wyznaczyli).
                                          Tego - poza przypadkiem jezdni dwukierunkowej - nie da się stwierdzić.
                                          Przykładów jest wiele - jeden z nich to ul. Obozowa. Wg różnych kierowców jedna
                                          jezdnia ma 1 do 2 pasów ruchu. Przy szerszej jezdni ktoś mógłby założyć że jest
                                          tam 5 pasów (bo tyle samochodów się zmieści). Ciekawe jak by wyglądała zmiana
                                          pasa ze środkowego na jakiś inny w gęstym ruchu.
                                          Dlatego, mimo że z KD wynika (i z tras pozamiejskich też, ale ponieważ sa one
                                          dwukierunkowe to wiadomo że pasy są 2) że pasy mogą być niewyznaczone, i tak
                                          nie wiadomo, czy one są (ale niewyznaczone) czy też jest jeden, czy dwa czy
                                          trzy. W praktyce różni kierowcy różne mają zdanie na ten temat. Dlatego - skoro
                                          twierdziłeś że pasy niewyznaczone są OK, więc powinieneś to uzasadnić, podając
                                          sposób w jaki odróżnić pasy niewyznaczone od jednego szerokiego. Do tej pory
                                          tego nie zrobiłeś.

                                          2. Przebieg pasów.
                                          Jeżeli na jezdni są pasy niewyznaczone to mają jakiś przebieg. Przebieg ten
                                          jest nieznany - w praktyce wyznaczone pasy dla danego układu jezdni, z tym
                                          samym kształtem krawężników i układem pasów na tablicy pionowej mogą mieć różne
                                          przebiegi pasów w poziomie. Niektóre skrzyżowania są przemalowywane z jednego
                                          układu na inny bez zmiany schematu pionowego. Są skrzyżowania oddalone od
                                          siebie o kilkaset metrów z takim samym oznaczeniem pionowym, poziomym i
                                          kształtem krawężników ale z zupełnie innym przebiegiem pasów.
                                          Ty podobno wiesz, jak taki przebieg wyznaczyć wg logiki. Nie wiem jak taki
                                          sposób miałby się sprawdzać, jeżeli w rzeczywistości przebiegi pasów są
                                          najróżniejsze.

                                          3. Który pas się zwęża.
                                          Z tym też bywa różnie - najczęściej ten któremu kończy się geometrycznie
                                          jazda "na wprost". Są jednak przypadki, gdzie nie da się określić bez
                                          przyrządów geodezyjnych, z której strony pas się zwęża bardziej. Podobno znasz
                                          sposób na określenie tego, tylko że się uparłeś że nie podasz.

                                          Moja teoria jest taka, że ten, który jedzie najbliżej prawej krawędzi jezdni,
                                          ma zawsze pierwszeństwo przed jadącymi tą samą jezdnią po tym samym pasie albo
                                          po pasie niewyznaczonym obok. W ten sposób zachowanie się kierowców zawsze jest
                                          jednoznaczne. Twoja teoria, dopóki nie będziesz jej potrafił zastosować w
                                          każdym przypadku, jest bezużyteczna. Dlatego podałem przykłady z życia żebyś ją
                                          zastosował i ten sposób udowodnił że jest coś warta.

                                          Jeszcze o "domyślności".
                                          Wiesz dlaczego jak jedziesz prosto szeroką drogą a z prawej dochodzi niewielka
                                          droga (3 x węższa, którą prawie nic nie jeździ), to musisz ustąpić
                                          pierwszeństwa wyjeżdżającym z tej drogi bo jest z prawej, mimo że jedziesz
                                          drogą szerszą i w dodatku prosto i "domyślnie" powinieneś mieć pierwszeństwo?

                                          Odpowiedzi potrafisz sobie na pewno sam udzielić - jest analogiczna do
                                          zwężającego się pasa ruchu.
                                          Jeżeli chcesz coś takiego zobaczyć na własne oczy to skręć od GUSu w stronę
                                          Pomnika Lotnika i od razu po wjeździe na Trasę Ł. skręć w prawo w stronę
                                          Filtrowej. Nawet znak ostrzegawczy postawili.

                                          Sorry, że nie odpowiedziałem cytując, ale tam jest w kółko to samo.

                                          --
                                          www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                                          • Gość: droga poprzeczna i droga poprzeczna i pas równoległy: czym się różnią IP: *.acn.waw.pl 18.12.04, 17:41
                                            ”Istnienie niewyznaczonych pasów ruchu.Tak, są takie - najlepszy przykład to
                                            pozamiejska jezdnia dwukierunkowa bez jakichkolwiek oznaczeń (jakież to
                                            oczywiste). To że nie ma oznaczeń nie znaczy że można jechać środkiem bo to
                                            jeden pas ruchu. Problem dotyczy jednak jazdy po jezdni jednokierunkowej, gdzie
                                            pasy nie są wyznaczone (czyli albo jest jeden, albo więcej, ale ich nie
                                            wyznaczyli).Tego - poza przypadkiem jezdni dwukierunkowej - nie da się
                                            stwierdzić. Przykładów jest wiele - jeden z nich to ul. Obozowa. Wg różnych
                                            kierowców jedna jezdnia ma 1 do 2 pasów ruchu. Przy szerszej jezdni ktoś mógłby
                                            założyć że jest tam 5 pasów (bo tyle samochodów się zmieści). Ciekawe jak by
                                            wyglądała zmiana pasa ze środkowego na jakiś inny w gęstym ruchu.Dlatego, mimo
                                            że z KD wynika (i z tras pozamiejskich też, ale ponieważ sa one dwukierunkowe
                                            to wiadomo że pasy są 2) że pasy mogą być niewyznaczone, i tak nie wiadomo, czy
                                            one są (ale niewyznaczone) czy też jest jeden, czy dwa czy trzy. W praktyce
                                            różni kierowcy różne mają zdanie na ten temat. Dlatego - skoro twierdziłeś że
                                            pasy niewyznaczone są OK, więc powinieneś to uzasadnić, podając sposób w jaki
                                            odróżnić pasy niewyznaczone od jednego szerokiego. Do tej pory tego nie
                                            zrobiłeś”.

                                            Większość uwag jak najbardziej słuszna. Najbardziej cieszy mnie to, że po
                                            lekturze wskazanego przezemnie punktu kodeksu przyjąłeś wreszcie do wiadomości
                                            istnienie pasów niewyznaczonych. Jedna uwaga: problem dotyczy nie tylko jezdni
                                            jednokierunkowej – wspomniane skrzyżowanie Anielewicza/Smoczej jest najlepszym
                                            dowodem na to, że kwestia istnieje też na jezdniach dwukierunkowych. Pytasz jak
                                            odróżnić pasy niewyznaczone od jednego szerokiego: polecam lekturę KD, Art. 1.
                                            pkt 7.


                                            **

                                            „Przebieg pasów. Jeżeli na jezdni są pasy niewyznaczone to mają jakiś przebieg.
                                            Przebieg ten jest nieznany - w praktyce wyznaczone pasy dla danego układu
                                            jezdni, z tym samym kształtem krawężników i układem pasów na tablicy pionowej
                                            mogą mieć różne przebiegi pasów w poziomie. Niektóre skrzyżowania są
                                            przemalowywane z jednego układu na inny bez zmiany schematu pionowego. Są
                                            skrzyżowania oddalone od siebie o kilkaset metrów z takim samym oznaczeniem
                                            pionowym, poziomym i kształtem krawężników ale z zupełnie innym przebiegiem
                                            pasów.Ty podobno wiesz, jak taki przebieg wyznaczyć wg logiki. Nie wiem jak
                                            taki sposób miałby się sprawdzać, jeżeli w rzeczywistości przebiegi pasów są
                                            najróżniejsze”

                                            Znowu generalnie słuszne dywagacje, acz trudno powiedzieć żeby zmierzały w
                                            jakimś kierunku. Różnorodność skrzyżowań i organizacji ruchu na nich nie
                                            oznacza, że nie można kierować się pewnymi generalnymi zasadami. To, że
                                            w „rzeczywistości przebiegi pasów są najróżniejsze” nijak nie odbiera sensu
                                            zasadzie, że niewyznaczony pas na którym nie można kontynuować jazdy prosto się
                                            kończy.

                                            **.

                                            ”Który pas się zwęża.Z tym też bywa różnie - najczęściej ten któremu kończy się
                                            geometrycznie jazda "na wprost". Są jednak przypadki, gdzie nie da się określić
                                            bez przyrządów geodezyjnych, z której strony pas się zwęża bardziej. Podobno
                                            znasz sposób na określenie tego, tylko że się uparłeś że nie podasz. Moja
                                            teoria jest taka, że ten, który jedzie najbliżej prawej krawędzi jezdni, ma
                                            zawsze pierwszeństwo przed jadącymi tą samą jezdnią po tym samym pasie albo po
                                            pasie niewyznaczonym obok. W ten sposób zachowanie się kierowców zawsze jest
                                            jednoznaczne. Twoja teoria, dopóki nie będziesz jej potrafił zastosować w
                                            każdym przypadku, jest bezużyteczna. Dlatego podałem przykłady z życia żebyś ją
                                            zastosował i ten sposób udowodnił że jest coś warta”

                                            O ile kodeks nie stanowi inaczej (a w tym wypadku nie stanowi), pasy wyznaczone
                                            i niewyznaczone są tak samo ważne. Jeśli „teoria prawej strony” nie ma
                                            zastosowania w przypadku pasów wyznaczonych (a nie ma), to tak samo nie ma
                                            zastosowania w przypadku pasów niewyznaczonych.

                                            **.

                                            „Jeszcze o "domyślności". Wiesz dlaczego jak jedziesz prosto szeroką drogą a z
                                            prawej dochodzi niewielka droga (3 x węższa, którą prawie nic nie jeździ), to
                                            musisz ustąpić pierwszeństwa wyjeżdżającym z tej drogi bo jest z prawej, mimo
                                            że jedziesz drogą szerszą i w dodatku prosto i "domyślnie" powinieneś mieć
                                            pierwszeństwo? Odpowiedzi potrafisz sobie na pewno sam udzielić - jest
                                            analogiczna do zwężającego się pasa ruchu.Jeżeli chcesz coś takiego zobaczyć na
                                            własne oczy to skręć od GUSu w stronę Pomnika Lotnika i od razu po wjeździe na
                                            Trasę Ł. skręć w prawo w stronę Filtrowej. Nawet znak ostrzegawczy postawili.
                                            Sorry, że nie odpowiedziałem cytując, ale tam jest w kółko to samo”

                                            Jakieś dyrdymały mi tu wstawiasz, kolego klemensowaty. Droga poprzeczna z
                                            prawej strony to nie to samo co równoległy pas z prawej strony. Pojazd który z
                                            drogi poprzecznej z prawej strony chce wjechać na twoją ma pierwszeństwo.
                                            Pojazd który z równoległego pasa z prawej strony chce wjechać na twój musi ci
                                            ustąpić pierwszeństwa. Więcej masz takich „analogii?”
                                            • klemens1 Re: droga poprzeczna i pas równoległy: czym się r 18.12.04, 19:51
                                              > Pytasz jak
                                              > odróżnić pasy niewyznaczone od jednego szerokiego: polecam lekturę KD, Art.
                                              1.
                                              > pkt 7.

                                              Teraz pytam, dlaczego różni kierowcy różnie oceniają szerokość pasa - jedni
                                              twierdzą że mieści się jeden, inni że dwa (ul. Obozowa).
                                              Przepis ten był przydatny kiedyś na dwupasmówce, której zrobili remont
                                              nawierzchni i jeszcze nie namalowali pasów - wszyscy jeździli jakby pasy były
                                              dwa, a niektórzy jakby były trzy. Podobnie na trasie W-wa - Lublin - jechało
                                              się tak jakby były po 2 pasy w każdym kierunku, a później domalowali linie i
                                              się okazało że jest jeden, ale za to pobocze szerokie.

                                              A więc w zależności od tego co się komu wydaje - tyle jest pasów. Fajnie.

                                              > To, że
                                              > w „rzeczywistości przebiegi pasów są najróżniejsze” nijak nie odbie
                                              > ra sensu
                                              > zasadzie, że niewyznaczony pas na którym nie można kontynuować jazdy prosto
                                              się
                                              > kończy.

                                              A to dlaczego, jeżeli takie sytuacje mają miejsce? Dodaj sobie kolejny punkt do
                                              sprawdzenia: Bitwy Warszawskiej od Zachodniego do Grójeckiej. Ustaw się na
                                              prawym pasie.

                                              > O ile kodeks nie stanowi inaczej (a w tym wypadku nie stanowi), pasy
                                              wyznaczone
                                              > i niewyznaczone są tak samo ważne. Jeśli „teoria prawej strony” nie
                                              > ma
                                              > zastosowania w przypadku pasów wyznaczonych (a nie ma), to tak samo nie ma
                                              > zastosowania w przypadku pasów niewyznaczonych.

                                              Zgadza się, tylko że nie wiadomo jak one przebiegają - wtedy ma zastosowanie
                                              pierwszeństwo jadącego swoim pasem.

                                              > Jakieś dyrdymały mi tu wstawiasz, kolego klemensowaty. Droga poprzeczna z
                                              > prawej strony to nie to samo co równoległy pas z prawej strony. Pojazd który
                                              z
                                              > drogi poprzecznej z prawej strony chce wjechać na twoją ma pierwszeństwo.
                                              > Pojazd który z równoległego pasa z prawej strony chce wjechać na twój musi ci
                                              > ustąpić pierwszeństwa. Więcej masz takich „analogii?”

                                              Odpowiedziałem trochę wyżej. Nie będę już stosował analogi, wolę tłumaczyć od
                                              razu.

                                              Jeszcze jeden argument.
                                              Kierowca ma obowiązek jazdy najbliżej prawej krawędzi. Jeżeli tak jedzie,
                                              jezdnia się zwęża z prawej, to nie powinno być tak, że jest karany za to że
                                              jedzie zgodnie z przepisami, a pierwszeństwo ma ten który jedzie niezgodnie z
                                              przepisami.
                                              Kierowca jadący przy prawej nie powinien się nawet specjalnie interesować, czy
                                              lewa linia się do niego zbliża, czy on do linii, bo prawa skręca. To szczegół
                                              geometryczny, podobnie jak skrzyżowanie równorzędne (nie liczy się kto skręca
                                              kierownicą, tylko kto jest z której strony). Jeżeli miejsca na jezdni jest dla
                                              dwóch pojazdów, to należy przyjąć że są dwa pasy (chociaż z tym miejscem jest
                                              różnie). Jeżeli jest zwężenie, to znaczy, że miejsce nadmiarowe z lewej się
                                              kończy. Kształt krawężnika jest nieistotny.
                                              Możesz sobie taką zwężającą się jezdnię modelować jaką zwężającą się z lewej,
                                              prawej, z obu i we wszystkich innych wersjach pośrednich, ale wystarczy że
                                              założysz pierwszeństwo tego przy prawej krawędzi i nigdy nie ma
                                              niejednoznaczności.

                                              --
                                              www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                                              • Gość: "co się komu wydaj "co się komu wydaje" vs "miejsce dla dwóch" IP: *.acn.waw.pl 19.12.04, 23:09
                                                „teaz pytam, dlaczego różni kierowcy różnie oceniają szerokość pasa - jedni
                                                twierdzą że mieści się jeden, inni że dwa (ul. Obozowa).Przepis ten był
                                                przydatny iedyś na dwupasmówce, której zrobili remont nawierzchni i jeszcze nie
                                                namalowali pasów - wszyscy jeździli jakby pasy były dwa, a niektórzy jakby były
                                                trzy. Podobnie na trasie W-wa - Lublin - jechało się tak jakby były po 2 pasy w
                                                każdym kierunku, a później domalowali linie i się okazało że jest jeden, ale za
                                                to pobocze szerokie. A więc w zależności od tego co się komu wydaje - tyle jest
                                                pasów. Fajnie.”

                                                Kodeks stanowi tak: „pas ruchu - każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający
                                                do ruchu jednego rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczony lub nie onaczony
                                                znakami drogowymi”. Co to znaczy „wystarczający” i co znaczy „pojazdów
                                                wielośladowych” kodeks nie precyzuje. Zdaje się że pozostawia to zdrowemu
                                                rozsądkowi. Jak się okazuje z powyższego, naiwnie.

                                                **

                                                „ to dlaczego, jeżeli takie sytuacje mają miejsce? Dodaj sobie kolejny punkt do
                                                sprawdzenia: Bitwy Warszawskiej od Zachodniego do Grójeckiej. Ustaw się na
                                                prawym pasie.”

                                                a nie mówiłem? Sprawdzę Wrocław i Szczecin, to wyjedzie z Ostrołęką.
                                                Klemensiasty po prostu nie umie trzymać się tematu.

                                                **

                                                „Zgadza się, tylko że nie wiadomo jak one przebiegają - wtedy ma zastosowanie
                                                pierwszeństwo jadącego swoim pasem”

                                                Logika klemensiastego w najlepszym, krystralicznie czystym absurdzie. Jakim
                                                cudem zastosowanie może mieć pierwszeństwo jadącego swoim pasem w sytuacji gdy
                                                nie wiadomo jak pasy przebiegają, a co za tym idzie, gdy nie wiadomo kto jedzie
                                                swoim a kto nie swoim pasem.

                                                **

                                                „Odpowiedziałem trochę wyżej. Nie będę już stosował analogi, wolę tłumaczyć od
                                                razu”

                                                I słusznie, z analogiami coś ci nie wychodzi. Odpowiedź „trochę wyżej” leży tam
                                                w kawałkach, możesz jeszcze pozbierać części.

                                                **

                                                „Jeszcze jeden argument.Kierowca ma obowiązek jazdy najbliżej prawej krawędzi.
                                                Jeżeli tak jedzie, jezdnia się zwęża z prawej, to nie powinno być tak, że jest
                                                karany za to że jedzie zgodnie z przepisami, a pierwszeństwo ma ten który
                                                jedzie niezgodnie z przepisami. Kierowca jadący przy prawej nie powinien się
                                                nawet specjalnie interesować, czy lewa linia się do niego zbliża, czy on do
                                                linii, bo prawa skręca. To szczegół geometryczny, podobnie jak skrzyżowanie
                                                równorzędne (nie liczy się kto skręca kierownicą, tylko kto jest z której
                                                strony).”

                                                Argument o bezwzględnej wyższości zasady pierwszeństwa z prawej pozwoliłem
                                                sobie oddalić powołując się na przypadek dwu równoległych pasów: ten kto z
                                                prawego chce wjechać na lewy, wcale nie ma pierwszeństwa.

                                                Argument o obowiązku jazdy najbliżej prawej krawędzi również oddalam z tej
                                                przyczyny, że on nie istnieje. Art. 16 pkt 4 stanowi natomiast, że „Kierujący
                                                pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni”. Drobna
                                                różnica leksykalna, która oznacza gigantyczną różnicę praktyczną. Gdyby
                                                stosować się do logiki klemensiastego, praktycznie nikt w mieście nie miałby
                                                prawa jechać środkowym/lewym pasem, uprzejmi ludzie stający na skrzyżowaniach z
                                                lewej aby przepuścić prawoskrętnych powinni dostawać mandaty, a osoby jadące
                                                skrajnie prawym, ewidentnie kończącym się za skrzyżowaniem pasem, byłyby karane
                                                za swoją praworządność oczekując potem w kolejce na zmianę pasa.

                                                **

                                                „Jeżeli miejsca na jezdni jest dla dwóch pojazdów, to należy przyjąć że są dwa
                                                pasy (chociaż z tym miejscem jest różnie)”

                                                Widzisz, jak chcesz to umiesz kierować się zdrowym rozsądkiem. A jeszcze tak
                                                niedawno biadoliłeś, że „A więc w zależności od tego co się komu wydaje - tyle
                                                jest pasów”

                                                **
                                                „Jeżeli jest zwężenie, to znaczy, że miejsce nadmiarowe z lewej się kończy.
                                                Kształt krawężnika jest nieistotny.Możesz sobie taką zwężającą się jezdnię
                                                modelować jaką zwężającą się z lewej, prawej, z obu i we wszystkich innych
                                                wersjach pośrednich, ale wystarczy że założysz pierwszeństwo tego przy prawej
                                                krawędzi i nigdy nie ma niejednoznaczności”


                                                Jeżeli jest zwężenie, to należy stosować się do znaków poziomych i pionowych
                                                aby ustalić, który pas się kończy. Jeżeli znaków brak to kończy się ten pas, na
                                                którym nie można kontynuować jazdy na wprost. Jeżeli tego też nie da się
                                                jednoznacznie ustalić, obowiązuje zasada prawej strony. Na skrzyżowaniu
                                                Anielewicza i Smoczej nie ma żadnej wątpliwości, na którym pasie nie można
                                                kontynuować jazdy na wprost.
                                                • klemens1 Re: "co się komu wydaje" vs "miejsce dla dwóch" 20.12.04, 00:23
                                                  > Co to znaczy „wystarczający” i co znaczy
                                                  > „pojazdów
                                                  > wielośladowych” kodeks nie precyzuje. Zdaje się że pozostawia to zdrowemu
                                                  > rozsądkowi. Jak się okazuje z powyższego, naiwnie.

                                                  Nareszcie się w jakimś punkcie zgadzamy.

                                                  > a nie mówiłem? Sprawdzę Wrocław i Szczecin, to wyjedzie z Ostrołęką.
                                                  > Klemensiasty po prostu nie umie trzymać się tematu.

                                                  Być może to trudno zauważyć, ale wszystkie miejsca które podałem sa w Warszawie.
                                                  Jeżeli nie chcesz uznać faktów, to musisz odpowiadać byle odpowiedzieć. Szkoda
                                                  tylko że te odpowiedzi są coraz bardziej wymuszone. Pożal się jeszcze że
                                                  niedługo podam przykład z Australii. Jak już ci się kończa argumenty, to robisz
                                                  się żałosny. Miałem nadzieję, że po podaniu w prosty i logiczny sposób swoich
                                                  argumentów podasz swoje i jakoś będzie można dojść do porozumienia. Ale jak na
                                                  przykłady z rzeczywistości odpowiadzasz biadoleniem o Szczecinie, to znaczy że
                                                  jesteś po prostu głupi. To nie obelga, to stwierdzenie faktu.
                                                  Jeżeli jeszcze mógłbyś wskazać, jakiego to tematu się nie trzymam? Czy to
                                                  kolejne zdanie napisane, żeby tylko cokolwiek odpowiedzieć?

                                                  > „Zgadza się, tylko że nie wiadomo jak one przebiegają - wtedy ma zastosow
                                                  > anie
                                                  > pierwszeństwo jadącego swoim pasem”
                                                  >
                                                  > Logika klemensiastego w najlepszym, krystralicznie czystym absurdzie. Jakim
                                                  > cudem zastosowanie może mieć pierwszeństwo jadącego swoim pasem w sytuacji
                                                  gdy
                                                  > nie wiadomo jak pasy przebiegają, a co za tym idzie, gdy nie wiadomo kto
                                                  jedzie
                                                  >
                                                  > swoim a kto nie swoim pasem.

                                                  Widzisz jaki jesteś głupiutki? Napisałeś to co chciałem. Wystarzcyło cię
                                                  podpuścić, a już przyznałeś mi rację: "Jakim cudem zastosowanie może mieć
                                                  pierwszeństwo jadącego swoim pasem w sytuacji gdy nie wiadomo jak pasy
                                                  przebiegają, a co za tym idzie, gdy nie wiadomo kto jedzie swoim a kto nie
                                                  swoim pasem. "
                                                  Toż cały czas o tym piszę - przez przypadek zrozumiałeś. A dopiero co pisałeś,
                                                  że wiadomo jak pasy przebiegają "na logikę". A dalej znowu piszesz po staremu.
                                                  Czy jesteś świadom swojej ułomności?

                                                  > I słusznie, z analogiami coś ci nie wychodzi. Odpowiedź „trochę wyżejR
                                                  > 21; leży tam
                                                  > w kawałkach, możesz jeszcze pozbierać części.

                                                  Znowu pokazałeś swoje IQ. Ty naprawdę do tej pory nie zrozumiałeś analogii,
                                                  mimo że została ona łopatologicznie wytłumaczona. Że za pierwszym razem nie
                                                  pojąłeś, to znaczy że jesteś mało bystry, ale za drugim? Poproś kogoś żeby ci
                                                  ją wytłumaczył - mało prawdopodobne żeby w twoim najbliższym otoczeniu byli tak
                                                  samo niekumaci ludzie.


                                                  > Argument o bezwzględnej wyższości zasady pierwszeństwa z prawej pozwoliłem
                                                  > sobie oddalić powołując się na przypadek dwu równoległych pasów: ten kto z
                                                  > prawego chce wjechać na lewy, wcale nie ma pierwszeństwa.

                                                  A ten kto z prawego chce wjechać na środkowy podczas gdy jednocześnie na
                                                  środkowy wjeżdża ten z lewego? To przynajmiej sytuacja równoważna.

                                                  > Argument o obowiązku jazdy najbliżej prawej krawędzi również oddalam z tej
                                                  > przyczyny, że on nie istnieje. Art. 16 pkt 4 stanowi natomiast, że „Kieru
                                                  > jący
                                                  > pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi jezdni”.

                                                  To ten punkt co nie istnieje?

                                                  > Drobna
                                                  > różnica leksykalna, która oznacza gigantyczną różnicę praktyczną. Gdyby
                                                  > stosować się do logiki klemensiastego, praktycznie nikt w mieście nie miałby
                                                  > prawa jechać środkowym/lewym pasem,

                                                  To nie moja logika - tak stanowi KD. A dokładniej: ten punkt którego nie ma.

                                                  > Widzisz, jak chcesz to umiesz kierować się zdrowym rozsądkiem. A jeszcze tak
                                                  > niedawno biadoliłeś, że „A więc w zależności od tego co się komu wydaje -
                                                  > tyle
                                                  > jest pasów”

                                                  Znajdą się tacy co będą widzieć trzy, więc się nie podniecaj.

                                                  > Jeżeli znaków brak to kończy się ten pas, na
                                                  > którym nie można kontynuować jazdy na wprost.

                                                  A skąd wiesz jak on przebiega? Wcześniej pisałeś że nie wiadomo, teraz już
                                                  znowu zaczynasz się domyślać?

                                                  > Jeżeli tego też nie da się
                                                  > jednoznacznie ustalić, obowiązuje zasada prawej strony.

                                                  A jak wg jednego kierowcy da się jednoznacznie ustalić, a drugi twierdzi że to
                                                  nie jest takie jednoznaczne? To tak jak z tym skrzyżowaniem, które sprawiło ci
                                                  tyle problemu. Ale już nie myśl o nim, bo jak do tej pory nie załapałeś, to już
                                                  nie zrozumiesz.

                                                  P.S. Przyznaj, uważasz się za błyskotliwego i bystrego? Ale na teście się
                                                  wykładasz. Pewnie nawet nie wiesz o co chodzi.

                                                  --
                                                  www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                                                  • Gość: klemens sięga do a klemens sięga do argumentów ostatecznych IP: *.acn.waw.pl 22.12.04, 14:16
                                                    „Nareszcie się w jakimś punkcie zgadzamy.”

                                                    Różnica jest taka, że wg mnie te 5% które nie używają zdrowego rozsądku powinno
                                                    się dostosować do pozostałych 95%, a twoim odwrotnie.

                                                    **

                                                    „Być może to trudno zauważyć, ale wszystkie miejsca które podałem sa w
                                                    Warszawie.Jeżeli nie chcesz uznać faktów, to musisz odpowiadać byle
                                                    odpowiedzieć. Szkoda tylko że te odpowiedzi są coraz bardziej wymuszone. Pożal
                                                    się jeszcze że niedługo podam przykład z Australii. Jak już ci się kończa
                                                    argumenty, to robisz się żałosny. Miałem nadzieję, że po podaniu w prosty i
                                                    logiczny sposób swoich argumentów podasz swoje i jakoś będzie można dojść do
                                                    porozumienia. Ale jak na przykłady z rzeczywistości odpowiadzasz biadoleniem o
                                                    Szczecinie, to znaczy że jesteś po prostu głupi. To nie obelga, to stwierdzenie
                                                    faktu.Jeżeli jeszcze mógłbyś wskazać, jakiego to tematu się nie trzymam? Czy to
                                                    kolejne zdanie napisane, żeby tylko cokolwiek odpowiedzieć?”

                                                    No proszę, wszystko rozwija się zgodnie z regułami sztuki. Skoro nie chcę
                                                    uznać „prawa okolicy” ani „zasady gdzie indziej” to okazuje się, że jestem
                                                    głupi. Brawo, brawo, zawsze w ten sposób rozstrzygasz wątpliwości? Umieram z
                                                    ciekawości żeby w następnym poście dowiem się, czy jestem: a) oszołomem; b)
                                                    komuchem; c) żydem – to są na ogół argumenty rozstrzygające.

                                                    Ale ale, kiedyś już chyba na ten temat było: jestem d) cyklistą!


                                                    **

                                                    „Widzisz jaki jesteś głupiutki? Napisałeś to co chciałem. Wystarzcyło cię
                                                    podpuścić, a już przyznałeś mi rację: "Jakim cudem zastosowanie może mieć
                                                    pierwszeństwo jadącego swoim pasem w sytuacji gdy nie wiadomo jak pasy
                                                    przebiegają, a co za tym idzie, gdy nie wiadomo kto jedzie swoim a kto nie
                                                    swoim pasem. "Toż cały czas o tym piszę - przez przypadek zrozumiałeś. A
                                                    dopiero co pisałeś, że wiadomo jak pasy przebiegają "na logikę". A dalej znowu
                                                    piszesz po staremu. Czy jesteś świadom swojej ułomności?”

                                                    Oj kłamczuszek kłamczuszek... bo nie dostaniesz prezentu pod choinkę...
                                                    zaczynasz troszkę oszukiwać, co? No to podaj mi gdzie ja to napisałem.
                                                    Napisałem wielokrotnie, że pasy są niewyznaczone. Napisałem również
                                                    wielokrotnie, że kierując się logiką i zdrowym rozsądkiem nie ma specjalnych
                                                    trudności z określeniem, jak one przebiegają.

                                                    Co do moich ułomności... owszem, mam kilka. Na przykład wierzę, że jak się
                                                    długo i cierpliwie tłumaczy, to w końcu każdy może zrozumieć.

                                                    **

                                                    „Znowu pokazałeś swoje IQ. Ty naprawdę do tej pory nie zrozumiałeś analogii,
                                                    mimo że została ona łopatologicznie wytłumaczona. Że za pierwszym razem nie
                                                    pojąłeś, to znaczy że jesteś mało bystry, ale za drugim? Poproś kogoś żeby ci
                                                    ją wytłumaczył - mało prawdopodobne żeby w twoim najbliższym otoczeniu byli tak
                                                    samo niekumaci ludzie”

                                                    Na proszę, ani jednego zdania na temat. Założę się, że w następnym poście
                                                    będzie o oszołomach i o komuchach.

                                                    **

                                                    „A ten kto z prawego chce wjechać na środkowy podczas gdy jednocześnie na
                                                    środkowy wjeżdża ten z lewego? To przynajmiej sytuacja równoważna.”

                                                    Było. To nie jest sytuacja równoważna. Na Anielewicza/Smoczej nie ma trzech
                                                    pasów ruchu, i tylko jeden z dwu jadących równolegle kierowców musi zmienić
                                                    pas. Kolejna sensacyjna analogia z gatunku „moje przemyślenia o kodeksie”.

                                                    **

                                                    „To ten punkt co nie istnieje?”

                                                    Oczywiście że nie. Jeżeli istnieje, zlokalizuj go.

                                                    **

                                                    „To nie moja logika - tak stanowi KD. A dokładniej: ten punkt którego nie ma.”

                                                    Ha ha, chyba wczoraj była jakaś nowelizacja. Proszę podaj artykuł, punkt i
                                                    podpunkt, gdzie jest napisane „Kierowca ma obowiązek jazdy najbliżej prawej
                                                    krawędzi jezdni:.

                                                    **

                                                    „Znajdą się tacy co będą widzieć trzy, więc się nie podniecaj.”

                                                    ??? Jak widzisz trzy pasy, to się podniecasz? Ciekawe, ciekawe.

                                                    **

                                                    „A skąd wiesz jak on przebiega? Wcześniej pisałeś że nie wiadomo, teraz już
                                                    znowu zaczynasz się domyślać?”

                                                    mały kłamczuszek, oj chyba jednak będzie rózga pod chonikę... ale może kodeks
                                                    byłby lepszy.

                                                    **

                                                    „A jak wg jednego kierowcy da się jednoznacznie ustalić, a drugi twierdzi że to
                                                    nie jest takie jednoznaczne? To tak jak z tym skrzyżowaniem, które sprawiło ci
                                                    tyle problemu. Ale już nie myśl o nim, bo jak do tej pory nie załapałeś, to już
                                                    nie zrozumiesz.”

                                                    W przypadkach spornych wykładnię podaje przybyły na miejsce pan władza. Jeżeli
                                                    ktoś nie mogąc jechać prosto skręcił bliźniemu przed nos, dowie się o tym
                                                    jednoznacznie. Jeśli obaj nie mogli kontynuować jazdy na wprost, wtedy ten z
                                                    lewej dowie się jednoznacznie czegoś o zasadzie prawej strony.

                                                    Co do Anielewicza, niewiele jest tu do myślenia. Zrobił to za ciebie
                                                    ustawodawca. Musisz tylko przeczytać, kolego klemensowaty, kodeks, zwłaszcza o
                                                    rzekomo nieistniejących pasach niewyznaczonych.


                                                    **

                                                    „P.S. Przyznaj, uważasz się za błyskotliwego i bystrego? Ale na teście się
                                                    wykładasz. Pewnie nawet nie wiesz o co chodzi"

                                                    Oczywiście że nie wiem. „prawo okolicy”, „zasada gdzie indziej”, „nieistnejące
                                                    w kodeksie pasy niewyznaczone” – to jest przecież „twoja teoria” i tylko ty
                                                    wiesz, o co chodzi. Mi wystarcza znajomość kodeksu i zdrowego rozsądku.
                                                  • klemens1 Re: klemens sięga do argumentów ostatecznych 23.12.04, 14:20
                                                    > Różnica jest taka, że wg mnie te 5% które nie używają zdrowego rozsądku
                                                    powinno
                                                    >
                                                    > się dostosować do pozostałych 95%, a twoim odwrotnie.

                                                    Wg mnie o wątpliwościach powinien decydować przepis, bo są sytuacje gdzie 5%
                                                    myśli inaczej niż 95%, ale są też sytuacje gdzie różnica ocen jest 50-50.
                                                    Przykład:
                                                    Wyobraź sobie dwa domyślne pasy w jednym kierunku i zwężenie z prawej do
                                                    jednego pasa, po czym też dwa pasy i zwężenie z lewej. W obu przypadkach
                                                    uważasz że sytuacja jest jednoznaczna, jeśli chodzi o kończący się pas - czyli
                                                    że w pierszym pierwszeństwo ma jadący z lewej, w drugim z prawej.
                                                    Teraz wyobraź sobie kilka lub kilkanaście wariantów pośrednich i napisz, przy
                                                    jakim zwężeniu z prawej i lewej pierwszeństwo zmienia się. Nawet jeżeli byś to
                                                    podał, to musiałbyś też podać sposób jednoznacznego wyznaczania pierwszeństwa w
                                                    sytuacji niejednoznacznej.
                                                    Dlatego m.in. ustępuje się pierwszeństwa na skrzyżowaniu jadącym z prawej, a
                                                    nie tym którzy jadą drogą szerszą i na wprost - nawet jeżeli ta szersza droga
                                                    ma kilka pasów ruchu i cały czas jeżdżą nią samochody, a węższa jeden i prawie
                                                    nic nią nie jeździ - określenie "na zdrowy rozsądek" która powinna być główna i
                                                    mieć pierwszeństwo jest oczywiste, tylko że przestaje być oczywiste gdy drogi
                                                    stają się do siebie podobne.
                                                    Pewnie zbyt zawiłe?

                                                    > No proszę, wszystko rozwija się zgodnie z regułami sztuki. Skoro nie chcę
                                                    > uznać „prawa okolicy” ani „zasady gdzie indziej” to oka
                                                    > zuje się, że jestem
                                                    > głupi.

                                                    Dokładnie. Znowu się zgadzamy. Nie uznajesz faktów, mimo że masz je podane.
                                                    Powód - bo nie chcesz jeździć do Szczecina (jakbyś rzeczywiście musiał). Wykręt
                                                    głupi i świadczący o tym, że brak ci argumentów.
                                                    Druga podstawa do stwierdzenia twej głupoty: nie zrozumiałeś przykładu ze
                                                    skrzyżowaniem równorzędnym, mimo że wyjaśniłem analogię.

                                                    > Umieram z
                                                    > ciekawości żeby w następnym poście dowiem się, czy jestem: a) oszołomem; b)
                                                    > komuchem; c) żydem – to są na ogół argumenty rozstrzygające.
                                                    > Ale ale, kiedyś już chyba na ten temat było: jestem d) cyklistą!

                                                    Żeby coś stwierdzić, trzeba mieć ku temu podstawy.

                                                    > Oj kłamczuszek kłamczuszek... bo nie dostaniesz prezentu pod choinkę...
                                                    > zaczynasz troszkę oszukiwać, co? No to podaj mi gdzie ja to napisałem.
                                                    > Napisałem wielokrotnie, że pasy są niewyznaczone. Napisałem również
                                                    > wielokrotnie, że kierując się logiką i zdrowym rozsądkiem nie ma specjalnych
                                                    > trudności z określeniem, jak one przebiegają.

                                                    To co zacytowałem w cudzysłowie to była twoja wypowiedź kilka linijek wyżej.

                                                    > Co do moich ułomności... owszem, mam kilka. Na przykład wierzę, że jak się
                                                    > długo i cierpliwie tłumaczy, to w końcu każdy może zrozumieć.

                                                    Może kiedyś zrozumiesz analogię ze skrzyżowaniem.

                                                    > „A ten kto z prawego chce wjechać na środkowy podczas gdy jednocześnie na
                                                    > środkowy wjeżdża ten z lewego? To przynajmiej sytuacja równoważna.”
                                                    >
                                                    > Było. To nie jest sytuacja równoważna. Na Anielewicza/Smoczej nie ma trzech
                                                    > pasów ruchu, i tylko jeden z dwu jadących równolegle kierowców musi zmienić
                                                    > pas. Kolejna sensacyjna analogia z gatunku „moje przemyślenia o kodeksie&
                                                    > #8221;.

                                                    Znowu błysk - z tymi 3 pasami nie chodziło mi o konkretny przypadek
                                                    Anielewicza/Smoczej.

                                                    > „To ten punkt co nie istnieje?”
                                                    >
                                                    > Oczywiście że nie. Jeżeli istnieje, zlokalizuj go.

                                                    Sam go dopiero co podałeś.

                                                    > Ha ha, chyba wczoraj była jakaś nowelizacja. Proszę podaj artykuł, punkt i
                                                    > podpunkt, gdzie jest napisane „Kierowca ma obowiązek jazdy najbliżej praw
                                                    > ej
                                                    > krawędzi jezdni:.
                                                    >

                                                    Art.16, p. 4
                                                    "4. Kierujący pojazdem jest obowiązany jechać możliwie blisko prawej krawędzi
                                                    jezdni. "

                                                    >
                                                    > „Znajdą się tacy co będą widzieć trzy, więc się nie podniecaj.”
                                                    >
                                                    > ??? Jak widzisz trzy pasy, to się podniecasz? Ciekawe, ciekawe.

                                                    Ty podniecasz się przy dwóch, więc chciałem cię uprzedzić, że przy trzech
                                                    możesz dojść do kulminacji.

                                                    > **
                                                    >
                                                    > „A skąd wiesz jak on przebiega? Wcześniej pisałeś że nie wiadomo, teraz j
                                                    > uż
                                                    > znowu zaczynasz się domyślać?”
                                                    >
                                                    > mały kłamczuszek, oj chyba jednak będzie rózga pod chonikę... ale może kodeks
                                                    > byłby lepszy.

                                                    Znajdź frazę "Logika klemensiastego" pod:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20&w=17479124&a=18731378

                                                    > Co do Anielewicza, niewiele jest tu do myślenia. Zrobił to za ciebie
                                                    > ustawodawca. Musisz tylko przeczytać, kolego klemensowaty, kodeks, zwłaszcza
                                                    o
                                                    > rzekomo nieistniejących pasach niewyznaczonych.

                                                    I może dorzucisz jeszcze coś o ich przebiegu - bo w rzeczywistości przebiegają
                                                    bardzo różnie. Ale jeżeli utożsamiasz ten argument z koniecznością jazdy do
                                                    Szczecina, to chyba się nie dziwisz że nazwałem cię głupkiem.

                                                    >
                                                    > Mi wystarcza znajomość kodeksu i zdrowego rozsądku.

                                                    Czy ta znajomość KD i zdrowego rozsądku wystarcza również do odpowiedzi na moje
                                                    pytania dotyczących różnych sytuacji?

                                                    --
                                                    www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                                                  • Gość: "głupi" i "głupek" "głupi" i "głupek" - ech, ta finezja Klemensa IP: *.acn.waw.pl 23.01.05, 22:25
                                                    Wielce szanowny kolego klemensowaty, jest prosty i jednoznaczny sposób
                                                    wyznaczenia, który niewyznaczony pas się kończy. Jeśli nie możesz kontynuwać
                                                    jazdy prosto bo przeszkadza ci w tym zmiana geometrii drogi, to znaczy że twój
                                                    pas się kończy. Proste i uniwersalne, podobnie jak zasada prawej strony.

                                                    **

                                                    Mój miły klemensie pierwszy, doskonale rozumiem że puszczają ci nerwy i
                                                    zaczynasz używać argumentów typu „bo jesteś głupi”. Wybaczam ci to, bo
                                                    ważniejsze jest dla mnie wyedukować cię i zapobiec, by ktoś taki jak ty nie
                                                    wjechał mi kiedyś mi w bok, a potem nie wyskoczył zza kierownicy z pyskiem i
                                                    argumentem „chyba jesteś głupi”.

                                                    **

                                                    Nie dość że odwołujesz się do argumentów typu „jesteś głupi”, to jeszcze
                                                    kłamiesz. Nigdy nie twierdziłem, że na Anielewicza przebieg pasów jest
                                                    niewiadomy, twierdziłem natomiast, że są one niewyznaczone.

                                                    Pozwoliłeś sobie wysunąc jedną ze swoich sensacyjnych „uniwersalnych” zasad, a
                                                    mianowicie że w sytuacji gdy przebieg pasów jest niewiadomy pierwszeństwo
                                                    ustala sie w zależności od tego kto jedzie swoim pasem. Tą właśnie wewnętrznie
                                                    sprzeczną bzdurę pozwoliłem sobie nazwać po imieniu.

                                                    I jak, bolało tą rózgą? dostałeś na goły tyłek czy tata był łaskawy i bił przez
                                                    spodnie?

                                                    **

                                                    Wyrażasz nadzieję, że twoja rewelacyjna analogia między zwężającą się jezdnią a
                                                    skrzyżowaniem znajdzie wśród bliźnich zrozumienie. Tak, trudno nie uznać że
                                                    między liniami prostopadłymi a liniami równoległymi nie ma żadnej różnicy...

                                                    **

                                                    A więc to jednak nie jakaś wczorajsza nowelizacja! Pisząc o obowiązku jazdy
                                                    najbliżej prawej krawędzi, miałeś na myśli obowiązek jazdy „możliwie blisko
                                                    prawej krawędzi jezdni”... widzę że doczytałeś, brawa za wytrwałość. Ale w
                                                    sumie co to za różnica, „tak” czy „nie” to przecież tylko jedno słowko..

                                                    **

                                                    Widzę że wręcz fascynuje cię kwestia moich podniet. Niesłusznie, niesłusznie.
                                                    Jak będziesz przyglądał się mężczyznom w samochodach obok, to z pewnością
                                                    wyjedziesz ze swojego pasa.

                                                    **

                                                    Fraza z mojego postu, która byłeś łaskaw zalinkować, dowodzi że rozprawiam się
                                                    w nim z twoją sensacyjną teorią o wyznaczaniu pierwszeństwa w sytuacji
                                                    niewiadomego przebiegu pasów na podstawie tego, kto jedzie swoim pasem. Nie ma
                                                    nic do rzeczy z sytuacją na rogu Anielewicza i Smoczej. Kłamczuszek, mały, ale
                                                    jednak...

                                                    **

                                                    Pasy niewyznaczone przebiegają bardzo różnie, oczywiście, masz rację. Ale na
                                                    Anielewicza przebiegają tak i nie inaczej, i na podstawie tego właśnie
                                                    przebiegu, a nie umiłowanych przez ciebie skrzyżowań ursynowskich, wyznacza się
                                                    pierwszeństwo. Za co zostałem nazwany już nie tyle głupim, ale wręcz głupkiem.
                                                    Tak, to się nazywa siła argumentu.

                                                    **

                                                    Na twoje pytania dotyczące różnych sytuacji odpowiedz sobie sam, zapytaj
                                                    rodzinę, znajomych, kolegów, na pewno ktoś ci pomoże. Mnie intersuje
                                                    skrzyżowanie na Anielewicza. Ale ponieważ zależy mi na tobie, życzę aby ktoś
                                                    rozwiązał twoje problemy. Może nawet w miarę wolnego czasu sam się nimi zajmę.
                                                  • nieanalogiczna_analogia nieanalogiczna analogia 02.03.05, 23:37
                                                    na wal klemensiasty, jestem ciekaw jak udowodnisz, że linie prostopadłe są
                                                    analogiczne do linii równoległych.

                                                    Ale ostrzegam, że może być trudno. Może lepiej skoncentruj się na tym, jak
                                                    pokonać zgodnie z przepisami szkrzyżowanie Anielewicza i Smoczej. Jest szansa,
                                                    że z tym sobie poradzisz.
                                                  • klemens1 Re: "głupi" i "głupek" - ech, ta finezja Klemensa 23.03.05, 13:07
                                                    Co do analogii - szukaj dalej: nie chodzi o prostopadłość ani równoległość. Tak
                                                    naprawdę to już wyjaśniłem o co chodzi, a z braku możliwosci pojęcia tego przez
                                                    ciebie wysunąłem wniosek o twoich zdolnościach umysłowych, któremu to wnioskowi
                                                    dostarczasz kolejnych argumentów na potwierdzenie jego słuszności. Nicka
                                                    wybrałeś bardzo dobrego - pasuje do ciebie idealnie.

                                                    Pomijam mało wymyślne złośliwości, bo są po prostu nudne, postaram się
                                                    odpowiedzieć na nieliczne konkrety:

                                                    > Jeżeli na niewyznaczonym pasie ktoś nie może kontynuować jazdy prosto
                                                    > to znaczy, że pas mu się kończy. Ty wolisz wersję możliwie skomplikowaną, to
                                                    > znaczy że jeśli na niewyznaczonym pasie ruchu ktoś nie może kontynuować jazdy
                                                    > prosto to znaczy że jego pas skręca, a zanika sąsiedni.

                                                    A jak zanikają oba, to jak stwierdzić który zanika bardziej? Pewnie nie
                                                    będziesz miał czasu/ochoty odpowiadać na to pytanie ew. nie masz ochoty jechać
                                                    w jakieś konkretne miejsce żeby to sprawdzić, bo zaraz niby będę chciał żebyś
                                                    pojechał do Australii. A później się dziwisz że nazywam cię głupkiem.

                                                    > Jeśli nie możesz kontynuwać
                                                    > jazdy prosto bo przeszkadza ci w tym zmiana geometrii drogi, to znaczy że
                                                    twój
                                                    > pas się kończy. Proste i uniwersalne, podobnie jak zasada prawej strony.

                                                    J.W: A gdy kończą się oba, to który kończy się bardziej? Udziel prostej i
                                                    uniwersalnej odpowiedzi.

                                                    > Mój miły klemensie pierwszy, doskonale rozumiem że puszczają ci nerwy i
                                                    > zaczynasz używać argumentów typu „bo jesteś głupi”. Wybaczam ci to,
                                                    > bo
                                                    > ważniejsze jest dla mnie wyedukować cię i zapobiec, by ktoś taki jak ty nie
                                                    > wjechał mi kiedyś mi w bok, a potem nie wyskoczył zza kierownicy z pyskiem i
                                                    > argumentem „chyba jesteś głupi”.

                                                    Argument świadczący o twojej głupocie jest uzasadniony i nie ma zabarwienia
                                                    emocjonalnego. Uzasadnienie podaję w każdym poście, w tym również już wystąpiło.

                                                    > Nie dość że odwołujesz się do argumentów typu „jesteś głupi”, to je
                                                    > szcze
                                                    > kłamiesz. Nigdy nie twierdziłem, że na Anielewicza przebieg pasów jest
                                                    > niewiadomy, twierdziłem natomiast, że są one niewyznaczone.

                                                    Ci co wyznaczają pasy, często zmieniają zdanie, więc na jakiej podstawie ty
                                                    akurat wiesz jak przebiegają? A może wiesz, w którym dniu je przemalują i
                                                    ustanowią inny ich przebieg?

                                                    > I jak, bolało tą rózgą? dostałeś na goły tyłek czy tata był łaskawy i bił
                                                    przez
                                                    >
                                                    > spodnie?

                                                    Zapytał mnie tylko, po co w ogóle dyskutuję z takim <censored>.

                                                    > **
                                                    >
                                                    > Wyrażasz nadzieję, że twoja rewelacyjna analogia między zwężającą się jezdnią
                                                    a
                                                    >
                                                    > skrzyżowaniem znajdzie wśród bliźnich zrozumienie. Tak, trudno nie uznać że
                                                    > między liniami prostopadłymi a liniami równoległymi nie ma żadnej różnicy...

                                                    Zapomniałem dodać, że analogia ta jest dla ludzi o IQ większym od 45. Poproś
                                                    kolegę o pomoc w jej zrozumieniu, bo żal mi się robi jak widzę twój wysiłek aby
                                                    ją ogarnąć rozumem.

                                                    > A więc to jednak nie jakaś wczorajsza nowelizacja! Pisząc o obowiązku jazdy
                                                    > najbliżej prawej krawędzi, miałeś na myśli obowiązek jazdy „możliwie blis
                                                    > ko
                                                    > prawej krawędzi jezdni”... widzę że doczytałeś, brawa za wytrwałość. Ale
                                                    > w
                                                    > sumie co to za różnica, „tak” czy „nie” to przecież tyl
                                                    > ko jedno słowko..

                                                    To miała być inteligentna złośliwość? Żyjesz w mało wymagającym środowisku.

                                                    > Widzę że wręcz fascynuje cię kwestia moich podniet. Niesłusznie, niesłusznie.
                                                    > Jak będziesz przyglądał się mężczyznom w samochodach obok, to z pewnością
                                                    > wyjedziesz ze swojego pasa.

                                                    Na jakiej podstawie wysunąłeś tezę o mojej fascyancji twoimi podnietami? Po
                                                    prostu je skomentowałem. Ale silenie się na odpowiedź jest najwidoczniej
                                                    wpisane w twoją naturę.

                                                    > Fraza z mojego postu, która byłeś łaskaw zalinkować, dowodzi że rozprawiam
                                                    się
                                                    > w nim z twoją sensacyjną teorią o wyznaczaniu pierwszeństwa w sytuacji
                                                    > niewiadomego przebiegu pasów na podstawie tego, kto jedzie swoim pasem. Nie
                                                    ma
                                                    > nic do rzeczy z sytuacją na rogu Anielewicza i Smoczej. Kłamczuszek, mały,
                                                    ale
                                                    > jednak...

                                                    Na tymże rogu przebieg pasów jest oczywiście wiadomy. Wiadomo też, kiedy
                                                    zostanie on ewentualnie zmieniony (co się zdarza od czasu do czasu)?

                                                    > **
                                                    >
                                                    > Pasy niewyznaczone przebiegają bardzo różnie, oczywiście, masz rację. Ale na
                                                    > Anielewicza przebiegają tak i nie inaczej, i na podstawie tego właśnie
                                                    > przebiegu, a nie umiłowanych przez ciebie skrzyżowań ursynowskich, wyznacza
                                                    się
                                                    >
                                                    > pierwszeństwo.

                                                    Czy gdzieś jest ustawa określająca, że wzorcowym skrzyżowaniem z ustalonym
                                                    przebiegiem pasów (oczywiscie bez ich wyznaczania) jest skrzyżowanie
                                                    Anielewicza/Smocza i w żadnym przypadku skrzyżowania ursynowskie?

                                                    > Za co zostałem nazwany już nie tyle głupim, ale wręcz głupkiem.
                                                    > Tak, to się nazywa siła argumentu.

                                                    Skoro nadal dostarczasz nowych argumentów ...

                                                    > Na twoje pytania dotyczące różnych sytuacji odpowiedz sobie sam, zapytaj
                                                    > rodzinę, znajomych, kolegów, na pewno ktoś ci pomoże. Mnie intersuje
                                                    > skrzyżowanie na Anielewicza. Ale ponieważ zależy mi na tobie, życzę aby ktoś
                                                    > rozwiązał twoje problemy. Może nawet w miarę wolnego czasu sam się nimi zajmę.

                                                    To jest właśnie najlepsze: po prostu nie wiesz co odpowiedzieć. Nawpisywałeś
                                                    głupot, a w przypadku przyparcia do muru robisz się totalnie żałosny, licząc
                                                    chyba na to, że rzeczywiście wszyscy pomyślą: tak, on na pewno ma rację, tylko
                                                    nie chce mu się odpowiedzieć i obronić swojej teorii.

                                                    Głupie_argumenty_i_głupie_wykręty - zastanów się nad takim nickiem.

                                                    --
                                                    www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
    • grzek Re: problem z kodeksu. Kto pomoże? 09.11.04, 14:08
      Bedąc kiedyć w Barcelonie spotkałem się z takimi skrzyżowaniami, gdzie przed
      były 3 pasy a za dwa pasy. Na skrzyżowaniu nie było pasów ani znaków linii itp.
      Jeżeli z trzech pasów startowali wszyscy prosto to na skrzyzowaniu ustawiali
      się tak, że wpuszczali jeden drugiego, żeby sie wszyscy zmieścili. Z reguły nie
      wszyscy jeżdżą z taką samą predkością i zawsze tworzy się jakieś miejsce.
      Śmiejecie się z Michała, ale michał ma rację, do jazdy samochodem potrzebna
      jest też kultura i dobre wychowanie. A w przypadku dzwona rozwiązanie jest
      proste - obaj są winni, dlatego że nie potrafili się zachować i jechać z głową.
      Zazwyczaj miejscowi nie mają problemu z takimi skrzyzowaniami, gorzej jak kogoś
      pierwszy raz spotka coś takiego, ale to tylko kwestia wprawy, trzeba patrzeć
      jak inni jadą i dopasowac się do reszty, wiadomo, że idioci zdarzają się
      wszędzie, ale na takich trzeba jeszcze dodatkowo uważać.

      > Pytanie: na światłach przed skrzyżowaniem stoją dwa auta. Zapala się zielone,
      > oba ruszają i będą jechać prosto, ale wiadomo że za skrzyżowaniem już się nie
      > zmieszczą obok siebie. Które ma pierwszeństwo, auto z prawej czy auto z lewej?

      Twojego przypadku przepisy chyba nie interpretują jednoznacznie.
      Ale jeżeli pasy nie są wytyczone to nie powinny przed skrzyżowaniem
      stawać dwa auta koło siebie, jeżeli dalej nie mogą jechać prosto bo nie ma
      miejsca.
      • konrad.boryczko Re: problem z kodeksu. Kto pomoże? 09.11.04, 14:14
        grzek napisał:
        > Ale jeżeli pasy nie są wytyczone to nie powinny przed skrzyżowaniem
        > stawać dwa auta koło siebie, jeżeli dalej nie mogą jechać prosto bo nie ma
        > miejsca.

        Zakladasz, ze kierowca stajac na skrzyzowaniu wie, co spotka go ZA nim. Coz,
        nie zawsze jest to prawda.
        Uwazam, ze, co do zasady, jak chcesz jechac prosto, to nie ustawiaj sie po
        lewej stronie drogi (chyba, ze jest zakaz skretu w lewo). Gorzej, gdy przy
        prawej krawedzi jest juz sznurek. Ale wtedy mamy do czynienia z "zasada PH" :))
        Pzdr.
        • Gość: zdrowy rozsądek vs zdrowy rozsądek vs kultura IP: 134.146.212.* 09.11.04, 14:22
          "Uwazam, ze, co do zasady, jak chcesz jechac prosto, to nie ustawiaj sie po
          lewej stronie drogi"

          kontrwniosek. Z całym szacunkiem, moim zdaniem zasady kultury nakazują raczej
          stawać po lewej stronie drogi. Dlaczego? Żeby nie blokować prawoskrętnych.

          Oczywiście powyższe ma sens wtedy, kiedy jesteś pierwszy na światłach, no, może
          drugi, a ten przed Tobą nie miga w lewo. Jeśli jesteś trzeci albo dalej, to
          choć nikt nie miga do skrętu, na pewno jakiś bałwan włączy migacz dopiero
          ruszając, i wtedy będziesz tylko śmiał się ze swojej kultury.
          • konrad.boryczko Re: zdrowy rozsądek vs kultura 09.11.04, 14:29
            Oczywiscie kazdy przypadek mozna rozbudowywac w nieskonczonosc:)))
            Bo jezeli nie ma sygnalizatora strzalki w prawo, to lepiej tak, jezeli jest
            zakaz/nakaz jazdy w jedna, to inaczej, a w druga inaczej. Itd do us...ej
            smierci:))
            Pytanie nie tego dotyczylo (cytat: na swiatlach stoja dwa samochody).
            Poza tym, jezeli jest sznurek, to tylko zasada suwaka. Nieskodyfikowana w PRL
            niestety...
            Pzdr. z calym szacunkiem rzecz jasna:)
      • Gość: frequent flyer Re: Czy winnym wypadku nie bylby zarzadca drog? IP: 80.241.130.* 09.11.04, 17:50
        Gość portalu: pytajnik napisał(a):

        > Wreszcie to na jego barkach lezy prawidlowe oznakowanie jezdni i zmniejszanie
        > mozliwosci kolizji.
        >
        > W przypadku takiego skrzyzowania, trzeba podac zarzadce drog do sadu. On tez
        > musi byc za cos odpowiedzialny.

        To podaj. Powodzenia. Zwłaszcza jeżeli nie udowodnisz że poniosłeś szkodę.
        Poniosłeś, czy tylko chrzanisz trzy po trzy i liczysz na aplauz?
        W pozwie podasz gdzie oznakowanie jest nieprawidłowe.
        A na obowiązek zmniejszania możliwości kolizji się nie powołuj - to jest tak
        niewymierne że nic nie ugrasz.
        Swoją drogą, zarządcy dróg nastawiali tyle znaków i namalowali tyle kresek, że
        poniektórzy są bez nich kompletnie bezradni. w warszawie już prawie nie ma
        skrzyżowań równorzędnych, bo jak były to co chwilę były dzwony. ale jak miało
        nie być skoro ten co przywalił w jadącego z prawej zawsze twierdził że wina
        jest tamtego bo ja jechałem szerszą albo ja jechałem dłuższą ulicą albo
        jechałem prosto." ręce odpadają.


        • Gość: pytajnik Akademicka rozmowa slepych i glupich podatnikow IP: *.aster.pl 11.11.04, 09:19
          Gość portalu: frequent flyer napisał(a):

          > To podaj. Powodzenia. Zwłaszcza jeżeli nie udowodnisz że poniosłeś szkodę.
          > Poniosłeś, czy tylko chrzanisz trzy po trzy i liczysz na aplauz?

          Tak, lepiej bezradnie rozkladac rece i nie myslec. Myslec jak cos sie wydarzy,
          ale wtedy tez lepiej zdac sie na "los panski" i niech policjant oceni, albo
          ubezpieczenie, kto z podatnikow byl winien.

          > A na obowiązek zmniejszania możliwości kolizji się nie powołuj - to jest tak
          > niewymierne że nic nie ugrasz.

          Jesli ewidentnie droga pokazuje, ze mozna interpretowac prawo dwojako, to kto
          jest winien? Moze pas "domyslny" byl dla skrecajacych w lewo, a moze w prawo?
          Przeczytaj - jedni obstaja przy pierwszenstwie z prawej, inni o osi jezdni,
          inni o wyprzedzaniu.

          > Swoją drogą, zarządcy dróg nastawiali tyle znaków i namalowali tyle kresek,
          że
          > poniektórzy są bez nich kompletnie bezradni

          W tym przypadku chodzi o PORZADANE oznakowanie.

          > w warszawie już prawie nie ma
          > skrzyżowań równorzędnych, bo jak były to co chwilę były dzwony. ale jak miało
          > nie być skoro ten co przywalił w jadącego z prawej zawsze twierdził że wina
          > jest tamtego bo ja jechałem szerszą albo ja jechałem dłuższą ulicą albo
          > jechałem prosto."

          Jedni pisza o znikajacych pasach, a Ty o dupie Maryni. Rownorzedne skrzyzowanie
          NIE POZOSTAWIA miejsca do interpretacji. Chociaz i w tym przypadku jest
          wielu "interpretatorow" kodeksu. Widac Tobie na reke jest "interpretowanie"
          prawa.

          W przypadku kolizji NIE MASZ CZASU NA INTERPRETACJE kodeksu drogowego. Sekundy
          moga zabic kogos, bo ktos domyslnie wyznaczyl sobie pas kretny, lub jadacy na
          wprost.

          Rece opadaja. To prawda.

          Do Twojej akademickiej puenty dodam teoretyczne rozwazanie:
          W nocy rozlewam mieszanke oleju z plynem chlodzacym na ruchliwym za dnia
          skrzyzowaniu. Rano wstaje i patrze jak w siebie wala samochody. Kto jest winien
          wg Ciebie? Z Twojej wypowiedzi, wnioskuje, ze kierowcy, bo NIEDOSTOSOWALI
          PREDKOSCI do warunkow panujacych na drodze. No jest to kodeksowe stwierdzenie,
          nie? Ja moge spac spokojnie, dzieki Tobie.
          • meriadok Oj boli.... 12.11.04, 09:07
            Dział I, Art. 2 pkt 7 ustawy
            "pas ruchu" - każdy z podłużnych pasów jezdni wystarczający do ruchu jednego
            rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczony lub nieoznaczony znakami drogowymi;"
            pzdr.
    • kociol.czarownic Re: problem z kodeksu. Kto pomoże? 12.11.04, 12:14
      Pozwolę sobie wtrącić 3 grosze.
      Otóż w wymienionej w temacie sytuacji pierwszeństwo ma pojazd jadący prawą
      stroną (bliżej krawędzi jezdni).
      Kodeks precyzuje tę sytuację w przypadku drogi z trzema wyznaczonymi pasami
      ruchu w jednym kierunku (vide: pytania na egzamin na prawo jazdy). Mianowicie
      jeśli dwa pojazdy jadące skrajnymi pasami (przy krawędzi i przy osi) zamierzają
      jednocześnie wykonać manewr zmiany pasa na środkowy, pierwszeństwo ma pojazd na
      prawym pasie.
      I TO JEST ANALOGICZNA SYTUACJA DO ZAPREZENTOWANEJ W TEMACIE.
      Wszelkie domniemania geometri na podst. drogi/pasów ruchu są tutaj
      bezużyteczne, bo możliwe są dwa równorzędne, ale inne w przypadku pierwszeństwa
      przypadki:
      1)
      | |
      | \
      | | \
      | | \
      | | |
      | | |
      2)
      | |
      | \
      | \ \
      | \ \
      | \ |
      | \ |
      | | |
      Jeśli pasy ruchu nie są wyznaczone, sytuację należy rozważać jako zmianę pasa
      ruchu w przypadku obydwu pojazdów, a tu właśnie obowiązuje pierwszeństwo prawej
      strony.

      Pozdrawiam wszystkich, a zwolennikom "domniemania kontynuacji lewego pasa"
      polecam więcej rozwagi, bo mogą się w przykry sposób rozczarować.
      • Gość: oba auta nie mogą oba auta nie mogą zmieniać swoich pasów IP: 134.146.212.* 15.11.04, 16:08
        drogi kotle, tak mnie rozbroiłeś tym wspaniałym pomysłem z kreskami, że już
        chciałem przyznać ci rację niezależnie od tego, co tam jeszcze napisałeś.
        Niestety, z zazdrości że to nie ja wymyśliłem te kreski, muszę jednak troszkę
        pokontestować.

        Rzeczywiście gdyby w omawianym przypadku dochodziło do zmiany pasa ruchu w
        przypadku obydwu pojazdów, to pierwszeństwo miałby ten z prawej. Problem w tym
        że nie ma żadnej podstawy twierdzić, że faktycznie oba pojazdy zmieniają pas.

        Gdyby tak było, mielibyśmy kuriozum. Wychodziłoby na to, że przed skrzyżowaniem
        było tak:

        ||

        a za skrzyżowaniem byłoby tak:

        /|\

        czyli raptem w środku pojawiałby się ni z tego ni z owego trzeci pas.

        Co oczywiście jest absurdem. Nie jest możliwe, żeby kończyły się oba
        niewyznaczone przed skrzyżowaniem pasy. Tylko jeden z nich może się kończyć, i
        pytanie brzmi: który. Ja twierdzę, że kończy się prawy, a więc że pierwszeństwo
        ma samochód z lewej.
        • kixx Re: oba auta nie mogą zmieniać swoich pasów 15.11.04, 17:05
          znalazlem taki fragment w Biuletynie prawa jazdy,ktory wskazywalby na to,ze nie
          jest to taki absurd
          "Niestety, zdarzają się sytuacje, gdy uczestnicy ruchu nie są w stanie
          określić, który z pasów jest pasem kończącym się. Ilustruje to rys. 5. W
          sytuacji pokazanej na rysunku należy przyjąć, iż zarówno kierujący pojazdem A,
          jak i kierujący pojazdem B zmieniają swój pas ruchu. Dlatego też, zgodnie z
          powołaną wcześniej zasadą kierujący pojazdem B powinien ustąpić pierwszeństwa
          pojazdowi A jako wjeżdżającemu z prawej strony."
          w sieci jest dostepna tylko kopia tej strony i do niej podaje link
          66.102.9.104/search?q=cache:pQYdOlctrK0J:www.bpj.pl/5/z12.html+%22ko%C5%84cz%C4%85cy+si%C4%99+pas%22+pierwsze%C5%84stwo&hl=pl
          --
          ▐▌
          ▐▌
          • Gość: kixx Re: oba auta nie mogą zmieniać swoich pasów IP: *.acn.waw.pl 15.11.04, 17:10
            i nastepny fragment dotczacy tej sytuacji
            Mówiąc jednak o tej sytuacji (rys. 5) trzeba zaznaczyć, iż zakładamy podobną
            prędkość obu pojazdów oraz jazdę dokładnie obok siebie. To jednak zdarza się
            bardzo rzadko w rzeczywistym ruchu drogowym. Przeważnie pojazdy poruszają się
            ze zróżnicowaną względem siebie prędkością i dlatego nie można rozważać
            przedstawionej sytuacji w oderwaniu od niektórych zasad dotyczących
            wyprzedzania. W tym przypadku jest to przede wszystkim zasada przejeżdżania z
            lewej strony pojazdu przy wykonywaniu manewru wyprzedzania (art. 24 ust. 3
            Prawa o ruchu drogowym).


            Przykład zastosowania tej zasady pokazany został na rys. 6, gdzie poruszający
            się prawym pasem pojazd A jedzie ze znacznie większą prędkością od pojazdu B.
            Kierujący pojazdem A, pomimo że ma pierwszeństwo wjazdu na zwężony odcinek
            jezdni wynikające ze wskazanej wyżej zasady ustępowania pierwszeństwa pojazdom
            wjeżdżającym na ten sam pas ruchu z prawej strony, nie może jednak przejechać
            przed pojazdem B, gdyż wyprzedzanie prawą stroną na drodze bez wyznaczonych
            pasów ruchu jest zabronione. Dlatego też kierujący pojazdem A powinien zwolnić
            i wjechać na zwężony odcinek jezdni za pojazdem B. Płynie z tego wniosek, że w
            przypadku nie oznakowanego obustronnego zwężenia drogi tzw. zasada "zamka
            błyskawicznego" polegająca na naprzemiennym kolejnym wjeździe pojazdów (rys. 7)
            wynika nie tylko z dobrego wychowania i uprzejmości, ale także z zasad ruchu
            drogowego.
          • Gość: Marcin Wroński: pi Marcin Wroński: pierwszeństwo bez pierwszeństwa IP: *.acn.waw.pl 16.11.04, 10:36
            wielce szanowny kiksie, wielki dzięki za ten jakże interesujący cytat i link,
            niewątpliwie wprowadzający w nasz wątek nowe, że tak powiem, wątki, a zwłaszcza
            wątek "wyprzedzania z prawej", oraz innego pierwszeństwa w teorii, a innego w
            praktyce.

            Zgodnie z wyłożoną przez siebie teorią pan Marcin Wroński być może uznałby, że
            na rogu Anielewicza i Smoczej pierwszeństwo ma samochód z prawej. Jest to
            interpretacja, jaką zapodało tu już kilku szanownych dyskutantów i którą
            zwalczam jako błędną, bo uważam, że przypadek kończącego się pasa ma
            pierwszeństwo nad zasadą prawej strony.

            Po pierwsze, pan Wroński ogranicza zastosowanie swojej teorii do sytuacji, gdy
            nie moża określić który pas się kończy (przykład: jedziemy ulicą Prostą - znowu
            Wwa, błagam szczęśliwców spoza tego miasta o wybaczenie - w stronę centrum i
            stoimy na skrzyżowaniu z Żelazną. Za skrzyżowaniem nie da się powiedzieć, który
            pas się kończy). W omawianej mamy jednak miejsca parkingowe, który wyrastają na
            przedłużeniu prawego pasa, więc nie zgodziłbym się z opinią, że nie można
            określić który pas się kończy. Pan Wroński być może jednak zostałby więc moim
            adwokatem.

            Po drugie, pan Wroński opisane powyżej rozważania uważa za czysto teoretyczne.
            W następującym dalej passusie analizuje sytuację w wymiarze praktycznym i
            powołując się na zakaz wyprzedzania z prawej twierdzi, że chociaż samochód A
            (czyli z prawej) ma pierwszeństwo, to w sumie... powinien ustąpić samochodowi B
            (czyli z lewej), a więc... hmm... ee, tego... nie ma pierwszeństwa.

            • Gość: kixx Re: Marcin Wroński: pierwszeństwo bez pierwszeńst IP: *.acn.waw.pl 16.11.04, 15:17
              wiesz,ja do tej pory bylem zwolennikiem wersji mowiacej ,ze akurat na tym
              konkretnym skrzyzowaniu(mieszkalem swego czasu na Jana Pawla /Anielewicza,a i
              teraz czesto tamtedy jezdze),ze pierwszenstwo ma tam samochod jadacy z prosto
              przy lewym pasie,a ten z prawej powinien ustapic pierwszenstwa poniewaz jego
              pas zajmuja zaparkowane samochody
              ale po przeczytaniu tego co pisze Wronski bede zwracal nieco wieksza uwage na
              tych z prawej-problem jest na tyle skomplikowany,ze w przypadku wypadku kazda
              strona zapewne znajdzie rzeczoznawce,ktory bedzie mowil co innego
              o ile jeszcze tu mozna jakos logicznie tlumaczyc pierwszenstwo tego z lewej
              strony,to na takim skrzyzowaniu Zelaznej z Prosta (w strone Woli)to tlumaczenie
              nie zdaje egzaminu.
              • Gość: prawo BWPa prawo BWPa IP: *.acn.waw.pl 16.11.04, 18:36
                podpisuję się obydwoma rękami, a nawet jeszcze nogami.

                Kwestia pierwszeństwa w wymiarze teoretycznym jest fascynująca, ale za
                kierownicą na rzeczonym skrzyżowaniu Anielewicza i Smoczej wolę tej fascynacji
                uniknąć. W końcu nic prostszego jak sprawdzić empirycznie, i czekać co
                orzeknie, podrapawszy się w czoło, przybyły na miejsce o 4 godzinach Pan Władza.

                Dlatego jak widzę, że ktoś jest bardzo pewny swoich racji, to raczej puszczam
                go przodem. Co też wszystkim serdecznie radzę, no chyba że poruszają się
                transporerem opancerzonym.
            • Gość: zgryzliwy Re: Marcin Wroński: pierwszeństwo bez pierwszeńst IP: 213.199.243.* 16.11.04, 16:43
              Odpowiadasz na :

              > Po drugie, pan Wroński opisane powyżej rozważania uważa za czysto
              teoretyczne.
              > W następującym dalej passusie analizuje sytuację w wymiarze praktycznym i
              > powołując się na zakaz wyprzedzania z prawej twierdzi, że chociaż samochód A
              > (czyli z prawej)ma pierwszeństwo, to w sumie... powinien ustąpić samochodowi B
              >
              > (czyli z lewej), a więc... hmm... ee, tego... nie ma pierwszeństwa.

              mataczysz - to dotyczy tylko sytuacji kiedy ten z prawej jedzie szybciej i chce
              wyprzedzac,wyraznie jest to tam napisane
              • Gość: wyjaśnić, żeby zac wyjaśnić, żeby zaciemnić IP: *.acn.waw.pl 16.11.04, 18:43
                Oczywiście że mówimy o sytuacji, gdy ten z prawej zamierza wjechać przed tego z
                lewej. Czy nie?

                Na szczęście nie dorosłem jeszcze mistrzom mataczenia do pięt. Myślę, że wyżyny
                mataczenia osiągnął pan Wroński, który wymyślił, że chociaż ktoś ma
                pierwszeństwo, musi ustąpić pierwszeństwa. I podaje te rewelacje jako
                interpretację kodeksu.
                • klemens1 Skrzyżowanie KEN / Herbsta 16.11.04, 19:42
                  Gość portalu: wyjaśnić, żeby zac napisał(a):

                  > Oczywiście że mówimy o sytuacji, gdy ten z prawej zamierza wjechać przed tego
                  z
                  >
                  > lewej. Czy nie?

                  Podobno jesteś z W-wy, więc przejedź sobie KENem w stronę Centrum. Przed
                  skrzyżowaniem z Herbsta jest fajny układ pasów. Tam wjeżdżający przed kogoś
                  innego ma pierwszeństwo (tyle że akurat ten z lewej przed tego z prawej - ale
                  nie o stronę mi tu chodzi). Nie jest ważne, czy pas biegnie prosto, czy skręca,
                  liczy się układ pasów. Gdy pasy nie są wyznaczone, albo ich nie ma, albo -
                  jeżeli są - ich układ nie jest znany.

                  --
                  www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                  • Gość: Breżniew na Herbst Breżniew na Herbsta IP: *.acn.waw.pl 16.11.04, 19:53
                    na Ursynów udaję się tylko w wyjątkowo niesprzyjających okolicznościach. Nie
                    znam tego skrzyżowania. Niemniej rozumiem że usiłujesz rozwiązać problem
                    niewyznaczonych pasów na Anielewicza za pomocą wyznaczonych pasów na KEN.

                    Kolego Pierwszy Klemensie, równie dobrze możesz podać analogię z Breżniewem
                    przejeżdzącymm w pojeździe uprzywilejowanym i w kolumnie przez skrzyżowanie
                    Jerozolimskich z Marszałkowską w sytuacji, gdy wyłączona jest sygnalizacja
                    świetlna i nie ma milicjanta kierującego ruchem.
                    • klemens1 Frodo i Sam przy Kamieniu Trzech Ćwiartek 17.11.04, 10:08
                      > Niemniej rozumiem że usiłujesz rozwiązać problem
                      > niewyznaczonych pasów na Anielewicza za pomocą wyznaczonych pasów na KEN.

                      Jak zwykle źle rozumiesz. Odpowiadałem na:

                      > Oczywiście że mówimy o sytuacji, gdy ten z prawej zamierza wjechać przed tego
                      z
                      >
                      > lewej. Czy nie?

                      , co zresztą było wyraźnie zaznaczone, więc nie rozumiem po co wciskasz to
                      skrzyżowanie Anielewicza ze Smoczą.

                      Napisałem też:

                      "Nie jest ważne, czy pas biegnie prosto, czy skręca,
                      liczy się układ pasów. Gdy pasy nie są wyznaczone, albo ich nie ma, albo -
                      jeżeli są - ich układ nie jest znany."

                      Nie staraj się odpowiadać za wszelką cenę, byle szybko i jak wymyślisz jakąś
                      anegdotkę, którą chcesz zaimponować. Z pisania rozprawek może i jesteś dobry,
                      ale z przedmiotów ścisłych raczej ściągałeś na klasówkach.
                      Odpowiedz po prostu na zadane kwestie.
                      Ponieważ od dłuższego czasu nie udzieliłeś żadnej spójnej odpowiedzi NA TEMAT
                      (zawsze coś przeinaczasz, podejrzewam, że świadomie), domyślam się, że sam
                      zauważyłeś swój błąd i teraz próbujesz się nieudolnie wykręcać. Nadmieniam, że
                      mam już doświadczenie w dyskusji z tego typu osobnikami.

                      --
                      www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                      • Gość: jeszcze się zastan jeszcze się zastanowię IP: *.acn.waw.pl 22.11.04, 15:05
                        "Ponieważ od dłuższego czasu nie udzieliłeś żadnej spójnej odpowiedzi NA TEMAT
                        (zawsze coś przeinaczasz, podejrzewam, że świadomie), domyślam się, że sam
                        zauważyłeś swój błąd i teraz próbujesz się nieudolnie wykręcać. Nadmieniam, że
                        mam już doświadczenie w dyskusji z tego typu osobnikami."

                        przykro mi drogi Klemensie, ale niestety nie mam czasu rozwiązywać wszystkich
                        twoich życiowych dylematów, a zwłaszcza tych dotyczących pasów niewyznaczonych
                        między wyznaczonymi, wyprzedzania na czwartego i fascynujących przypadków
                        organizacji ruchu na KEN. Nie udzieliłem ci w tych sprawach odpowiedzi i raczej
                        nie udzielę, aczkolwiek jak będziesz jeszcze prosił, to kto wie, może się
                        zastanowię.

                        Ale skoro masz tyle wątpliwości, może jakiś kurs ci pomoże?

                        Miałbyś wtedy jeszcze więcej doświadczenia.

                        Serdecznie dziekuję też za wyrazy uznania, który byłeś uprzejmy mi przesłać.
                        Wiedziałem, że ci się spodobają.
                        • klemens1 nie mogę się doczekać, kiedy się zastanowisz 22.11.04, 17:59
                          > przykro mi drogi Klemensie, ale niestety nie mam czasu rozwiązywać wszystkich
                          > twoich życiowych dylematów, a zwłaszcza tych dotyczących pasów
                          niewyznaczonych
                          > między wyznaczonymi, wyprzedzania na czwartego i fascynujących przypadków
                          > organizacji ruchu na KEN.

                          Chcę, żebyś to wytlumaczyl poslugując się ideą "domyślnych pasów", której
                          jesteś ojcem. Jeżeli być rzeczywiście to wytlumaczyl, to okazaloby się, że idea
                          jest spójna i jednoznacznie rozwiązuje problemy na drodze. Wygląda jednak na
                          to, że nadaje się ona jedynie na potluczenie o pewien kant, gdyż nijak nie
                          potrafisz wyjaśnić dzięki niej niektórych sytuacji. Co bylo do przewidzenia.
                          Jeżeli bylbyś tak uprzejmy, nie wmawiaj już tych problemow, bo problem masz
                          sam, żeby jakoś się wytlumaczyć z glupot które popisaleś. Myślisz że wmawiając
                          mi, że niby nie wiem, jak w danej sytuacji się zachować, odwrócisz uwagę
                          wszystkich od swojej ignorancji? Twoja sytuacja jest o tyle glupsza, że
                          pozujesz na inteligenta. Próbujesz wyjść z twarzą, ale twój bląd polega na tym,
                          że nadal wszystkich uważasz za glupszych od siebie - nawet teraz, gdy już tak
                          naprawdę jedyne co możesz napisać to "nie mam czasu rozwiązywać wszystkich
                          twoich życiowych dylematów". Myślisz, że ktoś się nabral na to?


                          > Nie udzieliłem ci w tych sprawach odpowiedzi i raczej
                          > nie udzielę, aczkolwiek jak będziesz jeszcze prosił, to kto wie, może się
                          > zastanowię.

                          No proszę, udziel, udziel. Pewnie znasz odpowiedź, która by mnie zmiotla, ale
                          laskawie się wstrzymujesz. Doceniam ten akt milosierdzia.

                          > Ale skoro masz tyle wątpliwości, może jakiś kurs ci pomoże?

                          Mam wątpliwości co do "domyślnych pasów". Jesteś twórcą tej idei, więc sam
                          musisz udzielić mi kursu w tym temacie. Ale jakoś tracisz ochotę, jak się
                          dopytuję o szczególy.

                          Mialem jednak nadzieję, że twoje argumenty choć w polowie dorownują twej
                          erudycji. Bierz się za politykę. Jak ktoś będzie cię pytal o praktyczne
                          zastosowanie twoich pomyslów, to odpowiadaj, że ma życiowy problem i żeby
                          poszedl na kurs. Myślę, że w wielu przypadkach to zadziala.

                          --
                          www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                          • Gość: Klemens Pierwszy p Klemens Pierwszy prosi IP: *.acn.waw.pl 24.11.04, 13:58
                            „No proszę, udziel, udziel. Pewnie znasz odpowiedź, która by mnie zmiotla, ale
                            laskawie się wstrzymujesz. Doceniam ten akt milosierdzia”

                            Świetnie, jesteś na dobrej drodze, idzie ci coraz lepiej z tym proszeniem.
                            Jeszcze trochę i może dam się uprosić...

                            **

                            ”Mam wątpliwości co do "domyślnych pasów". Jesteś twórcą tej idei, więc sam
                            musisz udzielić mi kursu w tym temacie. Ale jakoś tracisz ochotę, jak się
                            dopytuję o szczególy”

                            Jak słusznie zauważył kolega zgryzowy (ach gdzież on, gdzie?), kodeks nie zna
                            idei pasów domyślnych. Zna natomiast fenomen pasów niezywnaczonych. Wyjaśniłem
                            już tą sprawę jakieś 20 postów temu. Ale rozumiem, że się trochę pogubiłeś,
                            każdemu się może zdarzyć.

                            **

                            "Mialem jednak nadzieję, że twoje argumenty choć w polowie dorownują twej
                            erudycji. Bierz się za politykę. Jak ktoś będzie cię pytal o praktyczne
                            zastosowanie twoich pomyslów, to odpowiadaj, że ma życiowy problem i żeby
                            poszedl na kurs. Myślę, że w wielu przypadkach to zadziala."

                            Jeśli chcesz wspaniałomyślnie przypisać mi autorstwo pojęcia pasa
                            niewyznaczonego to z wrodzonej skromności muszę sprostować, ze to autorzy
                            Kodeksu są ojcami tego fenomenu. A że nieraz nastręcza on problemy praktyczne
                            to zgadzam się całkowicie.
                            • klemens1 Re: Klemens Pierwszy udawał że prosi 28.11.04, 19:05
                              Gość portalu: Klemens Pierwszy p napisał(a):

                              > „No proszę, udziel, udziel. Pewnie znasz odpowiedź, która by mnie zmiotla
                              > , ale
                              > laskawie się wstrzymujesz. Doceniam ten akt milosierdzia”
                              >
                              > Świetnie, jesteś na dobrej drodze, idzie ci coraz lepiej z tym proszeniem.
                              > Jeszcze trochę i może dam się uprosić...

                              Jak się nie dasz, to się okaże, że nie miałeś racji ze swoją teorią. Co jak najbardziej mi odpowiada.

                              > Jak słusznie zauważył kolega zgryzowy (ach gdzież on, gdzie?), kodeks nie zna
                              > idei pasów domyślnych. Zna natomiast fenomen pasów niezywnaczonych. Wyjaśniłem
                              > już tą sprawę jakieś 20 postów temu. Ale rozumiem, że się trochę pogubiłeś,
                              > każdemu się może zdarzyć.

                              Ja z kolei wyjaśniałem, dlaczego jednak ta idea nie wynika z KD. Nie odpowiedziałeś merytorycznie na moje wyjaśnienie, więc to ty jesteś tym zagubionym.

                              > Jeśli chcesz wspaniałomyślnie przypisać mi autorstwo pojęcia pasa
                              > niewyznaczonego to z wrodzonej skromności muszę sprostować, ze to autorzy
                              > Kodeksu są ojcami tego fenomenu. A że nieraz nastręcza on problemy praktyczne
                              > to zgadzam się całkowicie.

                              W KD nic nie ma o pasach niewyznaczonych. Zbyt szybko go przeczytałeś i trochę się pomyliłeś. Przyjąłeś, że skoro nie ma wyznaczonych pasów, to te pasy są. Brnij dalej.

                              --
                              www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                              • Gość: "W KD nic nie ma o "W KD nic nie ma o pasach niewyznaczonych" IP: *.acn.waw.pl 11.12.04, 18:14
                                „Jak się nie dasz, to się okaże, że nie miałeś racji ze swoją teorią. Co jak
                                najbardziej mi odpowiada”

                                w to nie wątpię. Proponuję jednak udowodnić to na rogu Anielewicza i Smoczej, a
                                nie na kolejno wymyślanych przykładach z Ursynowa. Chyba jest tam jeszcze kilka
                                skrzyżowań których nie przywołałeś.

                                **

                                „Ja z kolei wyjaśniałem, dlaczego jednak ta idea nie wynika z KD. Nie
                                odpowiedziałeś merytorycznie na moje wyjaśnienie, więc to ty jesteś tym
                                zagubionym”

                                Idea pasów niewyznaczonych jest usankcjonowana w Kodeksie w punkcie Art. 16
                                pkt. 1 ppkt 4. Jedyne co możesz w tej sprawie zrobić, to wnieść inicjatywę
                                ustawodawczą w celu nowelizacji kodeksu.

                                **

                                „W KD nic nie ma o pasach niewyznaczonych. Zbyt szybko go przeczytałeś i trochę
                                się pomyliłeś. Przyjąłeś, że skoro nie ma wyznaczonych pasów, to te pasy są.
                                Brnij dalej”
                                Jak najbardziej jest. Nie znasz kodeksu kochanie. Jednoznacznie wskazuje na
                                możliwość istnienie niewyznaczonych pasów ruchu Art 16 pkt 1 ppkt 4, jak
                                również kilka innych, w ktorych pada sformułowanie „jeśli pasy są wyznaczone”.

                                Rozumiem jednak że masz kłopoty z logiką i nie potrafisz wyciągnąć
                                przeprowadzać wnioskowania. Bywa, niektóre dzieci muszą mieć podaną definicję,
                                nie mam ci tego za złe. Zerknij więc, co mówią Przepisy Ogólne, Art. 2 pkt 7.
                                Znajdziesz tam definicję pasa ruchu.

                                Gdybyś miał trudności, podaję in extenso: „pas ruchu - każdy z podłużnych pasów
                                jezdni wystarczający do ruchu jednego rzędu pojazdów wielośladowych, oznaczony
                                lub nie oznaczony znakami drogowymi”

                                No to myślę że sobie co nieco wyjaśniliśmy, panie kolego „W KD nic nie ma o
                                pasach niewyznaczonych”. No cóż, brnę dalej.
        • kociol.czarownic Re: oba auta nie mogą zmieniać swoich pasów 15.11.04, 17:09
          Dziękuję, że ktoś docenił moją twórczość plastyczną ;-D

          Autorytarnie stwierdzasz, że moja teoria jest absurdalna, a nie podajesz
          żadnych argumentów, na potwierdzenie swojej. Na jakiej podstawie zakładasz, że
          kończy się prawy pas? Bo tak twierdzisz i... koniec!?

          Żaden trzeci pas się nie pojawia! Po prostu dwa pojazdy jadące skrajnymi
          pasami, chcą jednocześnie zająć pas środkowy (ich pasy się JEDNOCZEŚNIE kończą,
          a w tym samym momencie pas środkowy rozpoczyna się). Jest to sytuacja
          ANALOGICZNA do zaprezentowanej w pytaniach/odpowiedziach na prawo jazdy.

          • Gość: autorytarny koniec autorytarny koniec pasa IP: *.acn.waw.pl 16.11.04, 10:03
            „Autorytarnie stwierdzasz, że moja teoria jest absurdalna, a nie podajesz
            żadnych argumentów, na potwierdzenie swojej. Na jakiej podstawie zakładasz, że
            kończy się prawy pas? Bo tak twierdzisz i... koniec!?”

            Owszem twierdzę, ale dlaczego autorytarnie? Gdybym twierdził autorytarnie, to
            wydrukowałaby to na pierwszej stronie Trybuna Ludu i wszystkie pomniejsze
            dzienniki, a panie nauczycielki odpytywały by dzieci z tematu na apelach
            porannych. Wręcz przeciwnie. Zbliżam się właśnie do swojego dwudziestego postu
            na ten temat, i w każdym albo albo tłumaczę dlaczego uważam że pierwszeństwo ma
            auto z lewej, albo wyjaśniam dlaczego niesłuszna jest teoria, że pierwszeństwo
            ma auto z prawej. Nie przeczytałeś, wielce szanowny kotle, wszystkich moich
            postów, do czego cię jednak serdecznie zachęcam.

            **

            ”Żaden trzeci pas się nie pojawia! Po prostu dwa pojazdy jadące skrajnymi
            pasami, chcą jednocześnie zająć pas środkowy (ich pasy się JEDNOCZEŚNIE kończą,
            a w tym samym momencie pas środkowy rozpoczyna się).”

            Widziałeś ty kiedyś taką sytuację, żeby jednocześnie kończyły się dwa biegnące
            obok siebie pasy? Obawiam się, że nauka nie zna podobnych przypadków. Jest to
            koncepcja równie oryginalna, jak ta o pojawiajacym się trzecim pasie, albo o
            tym że na jezdni jest wymalowana spirala i portret prezydenta Kwaśniewskiego.
            Próbował już twojej metody kolega zgryzowy pisząc, że widział na drodze
            najdziwniejsze przypadki. Ja też, tylko po co powoływać się na najdziwniejsze
            przypadki, skoro można na najprostsze?

            **

            „Jest to sytuacja ANALOGICZNA do zaprezentowanej w pytaniach/odpowiedziach na
            prawo jazdy.”

            A broń cię panie boże. Nie jest to żadna sytuacja analogiczna. Po pierwsze, w
            przytoczonym przez ciebie przykładzie mamy TRZY pasy (a w omawianym przypadku
            dwa), po drugie te trzy pasy są jasno WYZNACZONE (a w omawianym przypadku
            niewyznaczone), a po trzecie żaden pas się nie kończy (a w omawianym przypadku
            i owszem).
            • warzaw_bike_killerz Re: autorytarny koniec pasa 16.11.04, 10:36
              Gość portalu: autorytarny koniec napisał(a):

              > Widziałeś ty kiedyś taką sytuację, żeby jednocześnie kończyły się dwa
              biegnące
              > obok siebie pasy? Obawiam się, że nauka nie zna podobnych przypadków.

              Widze, zes z Wawy - jedz sobie Koszykowa w kierunku placu Zawiszy. Na
              skrzyzowaniu z Chalubinskiego. Dwa pasy wymalowane i oznakowane sa przed
              skrzyzowaniem. Za skrzyzowaniem po srodku obu tych pasow pojawia sie nitka
              nadajaca sie do jazdy jednego pojazdu.

              A teraz przyznaj sie: Nie jezdzisz samochodem, nie znasz ulic, ale przeczytales
              KD zeby przygotowac sie do egzaminu. Przeczytales go wybiorczo. Oblejesz - wroc
              do ponownego czytania.
              Mam nadzieje, ze praktycznie nie bedziesz stosowal swoich teorii na temat
              interpretacji prawa drogowego?

              --
              Dobry rower to zezlomowany rower
              • Gość: co to jest skrzyżo co to jest skrzyżowanie IP: *.acn.waw.pl 16.11.04, 11:51
                szanowny kolego zbieraczu złomu. W podanym przez przykładzie nie ma mowy o
                kończeniu się pasów obu ruchu. Gdyby tak było, na każdym skrzyżowaniu
                następowałby koniec pasa ruchu. Na skrzyżowaniach pasy ruchu się:

                przecinają

                i tak jest również na Koszykowej/Chałubińskiego. A że za skrzyżowaniem nie ma
                możliwości kontynuowania jazdy po dwu pasach, to prawda. Tylko że nie ma też
                wątpliwości, kto ma pierwszeństwo. Oś jezdni za skrzyżowaniem wymalowana jest
                mniej więcej w środku lewego pasa (z dwu wiodących ku Zawiszy) przed
                skrzyżowaniem, więc kończy się pas lewy - a zatem pierwszeństwo ma auto z
                prawej strony.

                No, to jak już sobie wyjaśniliśmy sprawy tak z teoretycznego (kodeks) jak
                praktycznego (Koszykowa) punktu widzenia, wracaj szybko do roboty i się nie
                obcyndalaj. Dzisiaj rano na mieście widziałem jeszcze kilku rowerzystów żywych.
                • klemens1 Re: co to jest skrzyżowanie 16.11.04, 17:02
                  > A że za skrzyżowaniem nie ma
                  > możliwości kontynuowania jazdy po dwu pasach, to prawda. Tylko że nie ma też
                  > wątpliwości, kto ma pierwszeństwo. Oś jezdni za skrzyżowaniem wymalowana jest
                  > mniej więcej w środku lewego pasa (z dwu wiodących ku Zawiszy) przed
                  > skrzyżowaniem, więc kończy się pas lewy - a zatem pierwszeństwo ma auto z
                  > prawej strony.

                  A gdyby prawy krawężnik był o 10 cm na lewo od środka prawego pasa przed
                  skrzyżowaniem, to kto miałby pierwszeństwo?

                  --
                  www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                    • klemens1 {} 16.11.04, 18:40
                      Sam załóż, jak chcesz. Ciekawe, jak się podpiszesz.
                      A jeżeli chcesz pomóc, po prostu odpowiedz KONKRETNIE na pytania, bez swoich
                      definicji, co oznacza akurat w KD implikacja - chyba że w KD jest to
                      zdefiniowane.
                      W zanadrzu mam jeszcze jedno ciekawe pytanie, ale najpierw uporaj się z tymi
                      które są.

                      --
                      www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                      • Gość: TV Młodych: ciekaw TV Młodych: ciekawe pytania IP: *.acn.waw.pl 16.11.04, 18:56
                        1.
                        nie, nie chcę zakładać nowego wątku na temat wymyślonej przez ciebie sytuacji.
                        Masz problem, wyłóż go.

                        2.
                        Ja nie wymyślam definicji. Posługuję się kodeksem.

                        3.
                        Jestem bardzo konkretny. Piszę o konkretnej sytuacji z przywołaniem konkretnych
                        punktów kodeksu.

                        4.
                        Masz mi za złe implikacje? No cóż, sytuacja na rogu Anielewicza/Smoczej jest
                        niejasna. Ustawodawca nie wyjaśnił jej jasno w kodeksie, dlatego tak tu sobie
                        implikujemy. Jeśli znajdziesz punkt kodeksu, gdzie jest to wyeksplikowane,
                        podaj.

                        5.
                        Mój drogi Clemente, ciekawych pytań które są jest faktycznie wiele. Ja również
                        chciałbym uporać się z kwestią terroryzmu islamskiego, problemem upadku
                        polskiej piłki nożnej, pytaniem o przyszłość polskiej demokracji czy dylematem
                        pierwszeństwa na parkingu osiedlowym pod twoim blokiem. Przyznaję jednak
                        otwarcie, że ich rozwiązanie przekracza w tej chwili moje zdolności
                        intelektualne. Całkowicie zadowala mnie rozwiązanie problemu pierwszeństwa na
                        Anielewicza i Smoczej.
                        • klemens1 Re: TV Młodych: ciekawe pytania 16.11.04, 19:25
                          > 1.
                          > nie, nie chcę zakładać nowego wątku na temat wymyślonej przez ciebie
                          sytuacji.
                          > Masz problem, wyłóż go.

                          No tak, to ja mam problem? Mam inne zdanie na pewnien temat. Zdanie to
                          wyłożyłem, jasno, precyzyjnie i bez zbędnych komentarzy.

                          > 2.
                          > Ja nie wymyślam definicji. Posługuję się kodeksem.

                          W KD jest wyraźnie napisane, jak rozumieć implikację? Mógłbyś zapodać link,
                          artykuł, punkt? Bo to na pewno z kodeksu:

                          > Otóż nie jest to spekulatywna dysertacja naukowa. Tryb warunkowy nie
                          > oznacza tam tego, co w zdaniu „jeśli na Marsie istnieje życie, to odkryje
                          > my je
                          > wkrótce”. Oznacza natomiast to samo, co w zdaniu „jeśli wniosek ni
                          > e uzyska
                          > wymaganej większości głosów, zostaje odrzucony”. Innymi słowy, oznacza je
                          > dną z
                          > dwu możliwości.

                          > 3.
                          > Jestem bardzo konkretny. Piszę o konkretnej sytuacji z przywołaniem
                          konkretnych
                          > punktów kodeksu.

                          To ja piszę o konkretnych sytuacjach na które na razie nie odpowiedziałeś.
                          Punkt z KD zinterpretowałeś sobie wielce subiektywnie.

                          > 4.
                          > Masz mi za złe implikacje? No cóż, sytuacja na rogu Anielewicza/Smoczej jest
                          > niejasna. Ustawodawca nie wyjaśnił jej jasno w kodeksie, dlatego tak tu sobie
                          > implikujemy. Jeśli znajdziesz punkt kodeksu, gdzie jest to wyeksplikowane,
                          > podaj.

                          A więc KD nie określa, jak się zachować w takiej sytuacji? A mnie się zdawało,
                          że wystarczy znać KD, logizcnie pomyśleć i rozwiązanie gotowe. Tzn. nie mnie
                          się wydawało, tylko tak twierdziłeś.

                          > Całkowicie zadowala mnie rozwiązanie problemu pierwszeństwa na
                          > Anielewicza i Smoczej.

                          A więc do dzieła. Odpowiedz na sytuacje przykładowe które podałem, to jeszcze
                          dostaniesz jedną na deser.

                          --
                          www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                          • Gość: deser deser IP: *.acn.waw.pl 16.11.04, 19:44
                            „No tak, to ja mam problem? Mam inne zdanie na pewnien temat. Zdanie to
                            wyłożyłem, jasno, precyzyjnie i bez zbędnych komentarzy.”

                            mój drogi klemensie, dwa posty wyżej zapodałeś coś o fascynującej cię sytuacji,
                            gdy linia środkowa jest przesunięta o 10 cm. Nie wypieraj się tego, to naprawdę
                            nie wstyd pytać!

                            **

                            „W KD jest wyraźnie napisane, jak rozumieć implikację? Mógłbyś zapodać link,
                            artykuł, punkt? Bo to na pewno z kodeksu”

                            implikacja to pojęcie z zakresu logiki. Warto ją sobie przyswoić. Ma ona
                            wielkie zastosowanie.

                            **

                            „To ja piszę o konkretnych sytuacjach na które na razie nie odpowiedziałeś.
                            Punkt z KD zinterpretowałeś sobie wielce subiektywnie”

                            Oczywiście że subiektywnie. Niestety ustawodawca nie podał podpunktu o
                            skrzyżowaniu Anielewicza/Smoczej. A co do twoich konkretnych sytuacji to muszę
                            bracie przyznać,j że masz całkiem sporo problemów z poruszaniem się po mieście.
                            Czytaj poradniki moto, pewnie w końcu dojdą do twoich problemów.

                            **

                            „A więc KD nie określa, jak się zachować w takiej sytuacji? A mnie się zdawało,
                            że wystarczy znać KD, logizcnie pomyśleć i rozwiązanie gotowe. Tzn. nie mnie
                            się wydawało, tylko tak twierdziłeś”

                            Oczywiście, dobrze ci się zdawało, jesteś na dobrej drodze, tylko tak dalej i
                            osiągniesz w życiu sukces. Ustawodawca nie określił. Ale z pomocą kodeksu i
                            logiki da się problem rozwiązać.

                            **

                            „A więc do dzieła. Odpowiedz na sytuacje przykładowe które podałem, to jeszcze
                            dostaniesz jedną na deser”.

                            Dziękuję, jadam tylko dobre desery. Co do twoich przykładowych pytań, życzę
                            powodzenia. Możesz np. pisać listy kącików porad do pism motoryzacyjnych.
                            • klemens1 Re: deser 16.11.04, 20:06
                              > „No tak, to ja mam problem? Mam inne zdanie na pewnien temat. Zdanie to
                              > wyłożyłem, jasno, precyzyjnie i bez zbędnych komentarzy.”
                              >
                              > mój drogi klemensie, dwa posty wyżej zapodałeś coś o fascynującej cię
                              sytuacji,
                              >
                              > gdy linia środkowa jest przesunięta o 10 cm. Nie wypieraj się tego, to
                              naprawdę
                              >
                              > nie wstyd pytać!

                              Pytam nie dlatego że mam problem, tylko dlatego, że chcę, żebyś wyjaśnił taką
                              sytuację posługując się swoją logiką kończących się pasów - to tobie zadałem
                              problem, żeby wykazać ile twoje hipotezy są warte. Znowu lepperujesz. Ale
                              lubisz, wiem.

                              > „W KD jest wyraźnie napisane, jak rozumieć implikację? Mógłbyś zapodać li
                              > nk,
                              > artykuł, punkt? Bo to na pewno z kodeksu”
                              >
                              > implikacja to pojęcie z zakresu logiki. Warto ją sobie przyswoić. Ma ona
                              > wielkie zastosowanie.

                              Mam ją przyswojoną, wyobraź sobie. Chciałbym jednak, żebyś podał jakieś źródło
                              do przykładu implikacji, którą podałeś. Bo wg mnie jest trochę inaczej niż
                              napisałeś.
                              Znowu, jak ktoś by czytał to co napisałeś, bez kontekstu, to pomyślałby, że
                              dyskutujesz z ignorantem. Ale wystarczy zajrzeć na mój post wyżej ...

                              > „To ja piszę o konkretnych sytuacjach na które na razie nie odpowiedziałe
                              > ś.
                              > Punkt z KD zinterpretowałeś sobie wielce subiektywnie”
                              >
                              > Oczywiście że subiektywnie. Niestety ustawodawca nie podał podpunktu o
                              > skrzyżowaniu Anielewicza/Smoczej.

                              Chodzi mi o wyjaśnienie przykładu implikacji, którą podałeś, nie o to konkretne
                              skrzyżowanie (od którego jestem teraz o jakieś 200m). Ja znam definicję
                              matematyczną, a ty użyłeś jakiejś swojej i na jej podstawie snujesz hipotezy.

                              > A co do twoich konkretnych sytuacji to muszę
                              > bracie przyznać,j że masz całkiem sporo problemów z poruszaniem się po
                              mieście.

                              Ja nie mam, bo wiem co w danych sytuacjach robić. Pytam ciebie, żebyś,
                              posługując się swoimi założeniami, w jasny i klarowny sposób je rozwiązał. Ja
                              posługując się swoimi bez problemu je rozwiązuję. To o to tak naprawdę chodzi,
                              nie żebym nie wiedział jak jechać. Ale lepperyzm się szerzy ...

                              > „A więc KD nie określa, jak się zachować w takiej sytuacji? A mnie się zd
                              > awało,
                              > że wystarczy znać KD, logizcnie pomyśleć i rozwiązanie gotowe. Tzn. nie mnie
                              > się wydawało, tylko tak twierdziłeś”
                              >
                              > Oczywiście, dobrze ci się zdawało, jesteś na dobrej drodze, tylko tak dalej i
                              > osiągniesz w życiu sukces. Ustawodawca nie określił. Ale z pomocą kodeksu i
                              > logiki da się problem rozwiązać.

                              A więc ja mam rozwiązanie - wiesz jakie. Ty masz swoje. Teraz niech każdy
                              rozwiąże sytuacje które podałem - ciekawe komu lepiej to się uda.

                              > „A więc do dzieła. Odpowiedz na sytuacje przykładowe które podałem, to je
                              > szcze
                              > dostaniesz jedną na deser”.
                              >
                              > Dziękuję, jadam tylko dobre desery. Co do twoich przykładowych pytań, życzę
                              > powodzenia. Możesz np. pisać listy kącików porad do pism motoryzacyjnych.

                              Widzę, że masz ochotę odwiedzić mój obóz jeniecki?

                              --
                              www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1
                              • Gość: Klemens Pierwszy ż Klemens Pierwszy żartuje (wężykiem) IP: *.acn.waw.pl 24.11.04, 14:23
                                Pytam nie dlatego że mam problem, tylko dlatego, że chcę, żebyś wyjaśnił taką
                                sytuację posługując się swoją logiką kończących się pasów - to tobie zadałem
                                problem, żeby wykazać ile twoje hipotezy są warte. Znowu lepperujesz. Ale
                                lubisz, wiem.

                                Przykro mi, nie mam czasu na wyjaśnianie wszystkich twoich wątpliwości.
                                Wyjaśniłem ci sytuację na rogu Anielewicza i Smoczej.

                                **

                                ”Mam ją przyswojoną, wyobraź sobie. Chciałbym jednak, żebyś podał jakieś źródło
                                do przykładu implikacji, którą podałeś. Bo wg mnie jest trochę inaczej niż
                                napisałeś.Znowu, jak ktoś by czytał to co napisałeś, bez kontekstu, to
                                pomyślałby, że dyskutujesz z ignorantem. Ale wystarczy zajrzeć na mój post
                                wyżej ...”

                                Masz logikę przyswojoną? A kto napisał że „Otóż logika nie ma tu nic do rzeczy,
                                szczególnie jeśli chodzi o geometryczny układ pasów”?

                                **

                                ”Chodzi mi o wyjaśnienie przykładu implikacji, którą podałeś, nie o to
                                konkretne skrzyżowanie (od którego jestem teraz o jakieś 200m). Ja znam
                                definicję matematyczną, a ty użyłeś jakiejś swojej i na jej podstawie snujesz
                                hipotezy”

                                Możesz mi przypomnieć, jaką to definicję wymyśliłem? Najlepiej cytat, poproszę.
                                W przeciwnym wypadku zmuszony będę uznać, że przypisujesz mi zasługi do których
                                nie mam prawa, a to bardzo mnie zasmuci...

                                **

                                „Ja nie mam, bo wiem co w danych sytuacjach robić. Pytam ciebie, żebyś,
                                posługując się swoimi założeniami, w jasny i klarowny sposób je rozwiązał. Ja
                                posługując się swoimi bez problemu je rozwiązuję. To o to tak naprawdę chodzi,
                                nie żebym nie wiedział jak jechać. Ale lepperyzm się szerzy”

                                Wiesz co robić? Sądząc po ilości kłopotliwych sytaucji, o wyjaśnienie których
                                prosisz (a co jak jak kąt zwężenia jest taki? a co jak linia jest przesunięta
                                o 10 cm? a co na KEN?) śmiem, wybacz drogi Klemensie, mieć jednak wątpliwości.
                                Niemniej skoro twierdzisz, że posługując się swoimi założeniami bez problemu
                                rozwiązujesz sytuacje, to mogę ci tylko pogratulować. Cieszę się, że wszystkie
                                twoje sytuacje są już rozwiązane. Rozwiązywanie sytuacji to naprawdę wielka
                                umiejętność. Czuję się zwolniony z obowiązku dalszego rozwiązywania twoich
                                sytuacji. No, chyba że są naprawde mocno zawiązane...

                                A tak na serio, drogi Klemensie Jedyny, to – aż wstyd się przyznać – całkowicie
                                wystarcza mi proste wyjaśnienie problemu Anielewicza/Smocza i nie widzę żadnego
                                powodu, żeby rozwiązywać go na tle porównawczym stu i jeden kolejnych
                                przypadków, które – w co nie wątpię – nadal cię gnębią.

                                **

                                „A więc ja mam rozwiązanie - wiesz jakie. Ty masz swoje. Teraz niech każdy
                                rozwiąże sytuacje które podałem - ciekawe komu lepiej to się uda.”

                                Jak wyżej. Nie wąpie, że masz jeszcze wiele nierozwiąznych problemów. Koledzy,
                                pomoc dla Klemensa proszę!

                                **

                                ”Widzę, że masz ochotę odwiedzić mój obóz jeniecki?”

                                Z jednej strony wprost pękam z dumy że znajduję tylu naśladowców, z drugiej
                                nieco martwi mnie twój brak samodzielności, Klemensie Jedyny. Zawsze tak
                                powtarzasz po starszych? Może byś wymyślił coś zabawnego samodzielnie, na
                                przykład:

                                „masz ochotę dołączyć do mojej kolekcji w formalinie?”

                                albo:

                                „mam cię dołączyć jako kolejny krzyżyk na mojej masce”?

                                albo:

                                „mogę cię już zarchiwizować, wrzucić na CD i odłożyć do piwnicy?”

                                Potrenuj troszkę. Ale skoro piszesz, że jesteś 200 m od rzeczonego
                                skrzyżowania, to rozumiem że może być ci trudno. W tym warzywniaku z kartoflami
                                i pomidorami musi być chyba mnóstwo roboty...
                                • klemens1 Erudycyjny nie odpowie 28.11.04, 19:45
                                  > Przykro mi, nie mam czasu na wyjaśnianie wszystkich twoich wątpliwości.
                                  > Wyjaśniłem ci sytuację na rogu Anielewicza i Smoczej.

                                  Nie "nie masz czasu", tylko nie wiesz co odpisać. Dlaczego nie wymyślisz jakiejś lepszej wymówki? Wypaliłeś się?

                                  > Masz logikę przyswojoną? A kto napisał że „Otóż logika nie ma tu nic do r
                                  > zeczy,
                                  > szczególnie jeśli chodzi o geometryczny układ pasów”?

                                  Ja to napisałem. Widzisz jakąś sprzeczność?

                                  > Możesz mi przypomnieć, jaką to definicję wymyśliłem? Najlepiej cytat, poproszę.
                                  > W przeciwnym wypadku zmuszony będę uznać, że przypisujesz mi zasługi do których
                                  > nie mam prawa, a to bardzo mnie zasmuci...

                                  "Tryb warunkowy nie
                                  oznacza tam tego, co w zdaniu „jeśli na Marsie istnieje życie, to odkryjemy je
                                  wkrótce”. Oznacza natomiast to samo, co w zdaniu „jeśli wniosek nie uzyska
                                  wymaganej większości głosów, zostaje odrzucony”. Innymi słowy, oznacza jedną z
                                  dwu możliwości. Pasy mogą być wyznaczone. Albo nie."

                                  Już się nie smucisz?

                                  > Wiesz co robić? Sądząc po ilości kłopotliwych sytaucji, o wyjaśnienie których
                                  > prosisz (a co jak jak kąt zwężenia jest taki? a co jak linia jest przesunięta
                                  > o 10 cm? a co na KEN?) śmiem, wybacz drogi Klemensie, mieć jednak wątpliwości.

                                  Czas najwyższy abyś je miał.

                                  > Niemniej skoro twierdzisz, że posługując się swoimi założeniami bez problemu
                                  > rozwiązujesz sytuacje, to mogę ci tylko pogratulować. Cieszę się, że wszystkie
                                  > twoje sytuacje są już rozwiązane.

                                  Czego nie można powiedzieć o tobie.

                                  > Rozwiązywanie sytuacji to naprawdę wielka
                                  > umiejętność. Czuję się zwolniony z obowiązku dalszego rozwiązywania twoich
                                  > sytuacji. No, chyba że są naprawde mocno zawiązane...

                                  Nie czuj się zwolniony z tego obowiązku. Masz obowiązek rozwiązać je przy pomocy swojej teorii. Jeżeli tego nie uczynisz, to znaczy że nie masz racji. Biorąc pod uwagę zadufane w sobie wypowiedzi, dodatkowo się zbłaźnisz. Jeżeli rozwiążesz te sytuacje przy pomocy swojej teorii, to ja się zbłaźnię. Jeżeli masz rację, nie powineneś zwlekać. Jeżeli nie masz racji, "czuj się zwolniony z obowiązku" i w ten sposób się przyznaj do błedu (i zbłaźnij).

                                  > A tak na serio, drogi Klemensie Jedyny, to – aż wstyd się przyznać –
                                  > ; całkowicie
                                  > wystarcza mi proste wyjaśnienie problemu Anielewicza/Smocza i nie widzę żadnego
                                  >
                                  > powodu, żeby rozwiązywać go na tle porównawczym stu i jeden kolejnych
                                  > przypadków, które – w co nie wątpię – nadal cię gnębią.

                                  Mnie nie - ale ciebie powinny. Ciekawy jestem, ile jeszcze KB kodu napiszesz, wymigując się od odpowiedzi i w ten sposób przyznając się ile warte są twoje wymysły. A odpowiedzi jak nie ma tak nie ma ...

                                  > „A więc ja mam rozwiązanie - wiesz jakie. Ty masz swoje. Teraz niech każd
                                  > y
                                  > rozwiąże sytuacje które podałem - ciekawe komu lepiej to się uda.”
                                  >
                                  > Jak wyżej. Nie wąpie, że masz jeszcze wiele nierozwiąznych problemów. Koledzy,
                                  > pomoc dla Klemensa proszę!

                                  Uznałeś, że otrzebuję jakiejś pomocy w nierozwiązywalnych problemach, mimo że napisałem że mam rozwiązanie, a to ty swojego nie przedstawiłeś. Mógłbyś przedstawić tok swojego rozumowania? Wiem co odpowiesz - że nie będziesz go przedstawiał bo nie chcesz rozwiązywać moich problemów.
                                  Czyli ogólną strategię masz taką: twierdzisz dowolną bzdurę, a jeżeli zadać ci pytanie, jak przy pomocy twojego twierdzenia coś rozwiązać, to stwierdzasz że pytający ma problemy, których mu współczujesz.

                                  > ”Widzę, że masz ochotę odwiedzić mój obóz jeniecki?”
                                  >
                                  > Z jednej strony wprost pękam z dumy że znajduję tylu naśladowców, z drugiej
                                  > nieco martwi mnie twój brak samodzielności, Klemensie Jedyny. Zawsze tak
                                  > powtarzasz po starszych? Może byś wymyślił coś zabawnego samodzielnie, na
                                  > przykład:
                                  >
                                  > „masz ochotę dołączyć do mojej kolekcji w formalinie?” (... i kolejne popisy)

                                  To miała być ironia nawiązująca i kompromitująca twój bufoniasty i zadufany w sobie styl, dlatego miało być tak, jak jest. Było to raczej oczywiste, więc sam zastosuj się do swojej rady:
                                  > Potrenuj troszkę.


                                  > Ale skoro piszesz, że jesteś 200 m od rzeczonego
                                  > skrzyżowania, to rozumiem że może być ci trudno. W tym warzywniaku z kartoflami
                                  > i pomidorami musi być chyba mnóstwo roboty...

                                  Dziwnym trafem w promieniu 200m od tego skrzyżowania są same warzywniaki z kartoflami i pomidorami. Jest to nawet atrakcja tyrystyczna, gdyż nigdzie na świecie nie stwierdzono żeby wokół jednego punktu były wybudowane obo siebie warzywniaki tworzące niemal idealny okrąg.
                                  Rada na przyszłość: nie staraj się być dowcipny. Jest to śmieszne, ale nie z powodu dowcipnego charakteru twojej wypowiedzi, tylko z powodu aż nazbyt widocznego wysiłku jaki wkładasz aby stworzyć wrażenie bystrego. Zbyt mocno wierzysz w swoje zdolności umysłowe. Ale jesteś chyba na tyle rozgarnięty, że już chyba zauważyłeś, że ta wiara jest bezpodstawna. Jeżeli nie, będziesz systematycznie uświadamiany w tej kwestii.

                                  --
                                  www.prawojazdy.com.pl/display.php?site=79#d1