Kiedy pracownik wywiązuje się z zadań przed terminem, przełożeni najczęściej dokładają mu roboty. Tak jest też w Monachium, choć tam nie chodzi o wydajność inżynierów, ale o wydajność silników.
Jak wiadomo lwią część rynku dla E420cdi, 535d czy A8 4.2tdi stanowią Niemcy.
Nie wiem jakich Niemców (takich Schmidt'ów z dziada pradziada, a nie Kowalsky,
Trepković albo Osamoglu) znacie ale mają oni zasadniczo inną mentalność niż
przeciętny Polak.
U nas mówi się "zastaw sie a postaw się" a charakter prawdziwego Niemca oddaje
hasło niemieckiego Mediamarkt "Ich bin doch nicht blood" (nieudolnie skopiowane
na polski jako "nie dla idiotów"). Niemiecki, ale także szwajcarski albo
austriacki lekarz, prawnik, finansista itp. kupi sobie BMW, MB, Audi bo
samochód musi odzwierciedlać jego status materialny i społeczny ale w salonie
przeważnie poprosi o diesla zamiast benzyny V8 (i to nie ze wzgledu na to, że
nie stać go na bleifrei) ale właśnie dlatego, że sąsiadom i znajomym będzie
mógł powiedzieć "ich bin doch nicht blood" - czyli w ich rozumieniu "Widziecie -
Jestem rozsądny. Stać mnie na samochód z wypasem a diesla kupuję bo nie muszę
nikomu nic udowadniać".
Oczywiście od kilkunastu lat taki klient ma łatwiej bo technicznie diesel nie
ustępuje benzynie, ceny paliwa rosną a zachód pamięta kryzys paliwowy z końca
lat 70-tych.
Oczywiście duża grupa ludzi nie pasuje do tego wizerunku (głownie ludzie
młodzii, albo ci któych majątek nie pochodzi z własnej pracy, ew. ci którzy
czują potrzebę szpanu) - dla nich jest e55, m5, ferrari, lambo i inne.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.