Dodaj do ulubionych

EURO II-następny szczyt debilizmu.

30.09.02, 14:49
Poczytałem dziś art. z prasy motoryzacyjnej. I co? Okazuje sie, że
obowiązująca w krajach Unii norma Euro II wpisana do dokumentów auta wcale
nie jest polską norma Euro II !!! Bo na polską trzeba zupełnie inne pismo !!!
Czyli jakbyśmy np. kupili w Berlinie słonia to w Polsce by sie okazało, że to
żyrafa. I trzeba by powoływać specjalną komisję do okreslenia, czy to na
pewno słoń. Ja nie wiem, smiać sie czy płakać. Co ci debile jeszcze nie
wymyslą ? Zreszta sami poczytajcie:

"Jak zdobyć potwierdzenie Euro 2 za granicą? autor: Marcin
Barnowski
Pukają się w czoła


------------------------------------------------------------------------------
--

Wszystko jest w briefie - ucinali rozmowę autoryzowani niemieccy sprzedawcy
aut, gdy domagaliśmy się od nich wystawienia specjalnego potwierdzenia, iż
samochód, który zamierzamy kupić, spełnia normę Euro 2.
Auta bez szans
Używany wóz próbowaliśmy kupić w autohandlach w rejonie Dessau. Liczyliśmy na
okazyjne ceny, bo to rejon dotknięty niedawną powodzią. Pod Aken trafiliśmy
na plac z kilkoma samochodami i wielkim szyldem, że można tu kupić "auta za
flaszkę". Stał tam m.in. wysłużony, ale niezalany i dobrze utrzymany Wartburg
za około 100 euro. Można takie często spotkać w Polsce, jednak
zrezygnowaliśmy z zakupu, bo było jasne, że nie spełnia ekologicznej normy
Euro 2 i nie uda się go zarejestrować w Polsce.

W innym autohandlu można było się już jednak pozastanawiać nad Peugeotem 105
z 1992 r. za 1,5 tys. euro, nad Audi 80 z 1994 ze 115-konnym silnikiem i
automatyczną skrzynią biegów (5,4 tys.) czy nad Passatem kombi 1.8 za 4,7
tys. euro. Auto z 1992 roku teoretycznie mogło już spełniać normę Euro 2.
Tylko skąd wziąć wyciąg z homologacji?

- U mnie dostanie pan brief. O, tu, w drugiej linijce jest
rubryczka "Schadstoffarm D 2". "D 2" oznacza właśnie normę Euro 2 - wyjaśniał
nam sprzedawca.

- Ale ja potrzebuję oddzielnego poświadczenia, wystawionego przez producenta,
bo w Polsce zmieniły się przepisy i bez tego nie zarejestruję samochodu -
nalegałem. W odpowiedzi usłyszałem tylko, że Niemcowi jest przykro, ale pomóc
nie potrafi.

- Może jakby wstawić do takiego samochodu katalizator i nowszy silnik, z
homologacją Euro 2, można by dostać taki dokument? - głośno zastanawiał się
mechanik ze szrotu w Coswig.

Razem staliśmy przy popowodziowym VW Polo z 1986 roku. Nasz rozmówca puściłby
auto za mniej niż 100 euro, ale wie, że będą kłopoty z zalegalizowaniem
takiego pojazdu w Polsce. Słyszał już o kolejnej zmianie przepisów od
klientów przyjeżdżających z Polski. - Dziś jest pan już szósty z pytających o
auta z powodzi - mówił, a na zegarku była dopiero trzynasta.

Kłopot z busami
To samo usłyszeliśmy u autoryzowanych dilerów Seata i Citroëna, czyli u
przedstawicieli producentów. Obaj sprzedają także używane samochody, roczne i
dwuletnie. Np. rocznego Seata Toledo z pełnym wyposażeniem oferowano w Dessau
za 15 tys. euro, czyli około 60 tys. zł. Takie auto łapie się jeszcze na
zaledwie
3,1-procentową akcyzę. Diler nie może jednak na miejscu wystawić wyciągu ze
świadectwa homologacji i bardzo się dziwi, że jest to nam potrzebne.
- Oni tam robią wielkie oczy i pukają się w czoła - mówi Jacek Pietrzyk ze
stowarzyszenia Laweta. - Gdy powiedziałem moim partnerom z Francji, że
potrzebuję takich wyciągów, myśleli że to wymówka i że tak naprawdę to już
nie chcę z nimi handlować.

Jeden ze znajomych J. Pietrzyka po zakupieniu w Niemczech busa Renault
Traffic zarejestrowanego po raz pierwszy w 1998 r. zwrócił się pisemnie o
potwierdzenie Euro 2 bezpośrednio do Renault Deutschland. - Odpisali mu, że
nie mogą tego potwierdzić, bo nawet gdyby auto spełniało normę w momencie
produkcji, to przecież nie wiadomo, czy spełnia ją teraz. Dodali też, że tak
poza tym to całkiem dobry samochód - śmieje się z bezsilności importer.

Okazało się, że problemy są także z Mercedesami Sprinterami, Peugeotami
Boxerami i innymi busami, nawet takimi, które wyprodukowano po 1996 r. Powód?
Norma Euro 2 w stosunku do aut, o dopuszczalnej masie powyżej 2,5 t, z
miejscami dla więcej niż sześć osób, zaczęła obowiązywać dopiero od 10
stycznia 1998.

Zdaniem Jerzego Blajera, działacza Lawety ze Śląska, wyciągi ze świadectwa
homologacyjnego klienci powinni otrzymywać za granicą razem z kompletem
dokumentów kupowanego auta. - Tak robią moi partnerzy w Luksemburgu. Wydają
te wyciągi wszystkim, nie tylko Polakom, bo gdy potem auto wywożone jest za
granicę, nie musi przechodzić gruntownych badań technicznych, które są bardzo
kosztowne - tłumaczy J. Blajer.

J. Pietrzyk: - Zgadza się. Taki dokument wydawany jest przez producenta
każdemu, kto kupuje nowy samochód. Ale np. we Francji ten kwitek zostaje w
wydziale komunikacji, w którym auto po raz pierwszy zostało zarejestrowane.
Komu będzie się teraz chciało to stamtąd wyciągać?

Łatwiej więc zdobyć potwierdzenie u polskiego przedstawiciela producenta, co -
jak informowaliśmy w poprzednim numerze - kosztuje około 100 zł. Za granicą
wyciągi wydawane są bezpłatnie, ale za ich przetłumaczenie przez tłumacza
przysięgłego trzeba zapłacić od 20 do 50 zł.

Nowe przepisy dotyczą wszystkich pojazdów, z wyjątkiem ciągników rolniczych i
leśnych oraz motocykli i motorowerów. Potwierdzenia producentów co do Euro 2
wymagane są także w przypadku rejestrowania pojazdów specjalnych czy np.
ciągników siodłowych."

Obserwuj wątek
    • dz Re: EURO II-następny szczyt debilizmu. 30.09.02, 14:58
      A tak w ogóle, to dlaczego nikt jeszcze nie wprowadził świadectwa homologacji
      na członków rządu? Powinni im robić specjalne badania psychiatryczne i te na IQ
      i wystawiać stosowne świadectwo że spełniają chociaż minimalne normy
      człowieczenstwa.
      • greenblack Re: EURO II-następny szczyt debilizmu. 30.09.02, 16:30
        dz napisał:

        > A tak w ogóle, to dlaczego nikt jeszcze nie wprowadził świadectwa homologacji
        > na członków rządu? Powinni im robić specjalne badania psychiatryczne i te na
        IQ
        >
        > i wystawiać stosowne świadectwo że spełniają chociaż minimalne normy
        > człowieczenstwa.
        Wyniki mogłyby być porażające i nie miałby kto rządzić.
      • dz Re: Ja tu widze inny szczyt... 30.09.02, 17:20
        Gość portalu: Gradus napisał(a):

        > ...debilizmu. Chodzi mi o sprowadzanie wrakow do Polski (takze tych
        > popowodziowych).
        >
        > Pozdro.


        hmm.....a co ma piernik do wiatraka ? norma Euro II dotyczy emisji spalin,
        słowa tam nie ma o autach popowodziowych....a mnie komkretnie chodzi o
        niehonorowanie stosownych dokumentów z krajów Unii (zaraz, chyba gdzieś
        niedługo mamy do niej wstąpić ?)....idąc dalej tym sladem mozna np. nie
        uwierzyć niemieckiemu dokumentowi, ze sprowadzilismy np. Forda i wydać ustawe,
        ze Ford stanie sie Fordem, kiedy potwierdzi to powołana w Polsce wielce szcowna
        komisja, pobierając za to stosowną opłatę..paranoja, raz jeszcze powtarzam !
        • Gość: Michal Re: Ja tu widze inny szczyt... IP: *.telia.com 30.09.02, 20:20
          Panowie te zaswiadczenie moze wydac tylko generalny importer danej marki w
          danym EU kraju.Nawet stacja TUV nie ma prawa wydania takiego
          zaswiadczenia.Generalny agent posiada homologacje na dany kraj lub cale EU i
          tam jest wyszczegolniona norma EURO II i On Wam zrobi kopie za okolo
          100euraczkowtyle na ogol biora,notabene jak za zboze.Jez<eli jest auto
          produkowane w Niemczech zglaszac sie do fabryki.Kazde auto zanim bylo
          dopuszczone do ruchu musialo przejsc homologacje.Zrobcie probne podejscie przez
          internet naprzyklad do Mercedesa.Napewno odpisza.
          Pzdr.Michal
          P.S to jest etap przejsciowy jak wejdziecie do UNi wystarczy juz wazny TUV
          niemiecki.Na podstawie niego zrobia potem zwykle badanie polskie i bedzie
          zatwierdzony.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się