Dodaj do ulubionych

Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto !

IP: *.zetokat.com.pl 04.12.02, 13:06
Witajcie!
Jak wytlumaczyc mojej Kobiecie, aby podczas hamowania naciskala pedal
sprzegla dopiero pod koniec tego hamowania a nie rownoczesnie z pedalem
hamulca ?
Robi tak niezaleznie czy ma zamiar sie zatrzymac czy tylko zwolnic.
Jezdzi samochodem juz ponad 10 lat ale dopiero ostanio jadac (moim) w dluga
trase zamienilismy sie miejscami i zauwazylem jak hamuje.

--
Pozdrawiam
Ryszard
Obserwuj wątek
      • Gość: Marcin Re: Kobiecie nie przetlumaczysz IP: Proxy.PMPoland.PL:* 29.05.03, 19:03
        Jestem po ślubie 4 tygodnie, ponieważ żona ma prawo jazdy, a nie miała
        samochodu i nie jeździła długi czas, wykupiłem jej parę godzin jazdy, po której
        zauważyłem, że przy każdym hamowaniu wciska sprzęgło, a przed każdym
        skrzyżpwaniem hamując redukuje zwasze na dwójkę, nawet jak jest znak stop.
        Delikatnie jej napomknąłem o powyższym stwierdzonym przeze mnie fakcie, na co
        ona odpowiedziała, że tak jej kazał jeździć instruktor i ona tak jeździć
        będzie.Kurczę, może instruktorem była kobieta?
        • kjs13 Re: Kobiecie nie przetlumaczysz 23.08.03, 11:24
          Mnie uczyl facet i tez tak bylo. Mam samochod i prawko od 1997 roku ale do
          dzisiaj nie moge oduczyc wciskania sprzegdla z hamulcem. Jednak 30 godz. nauki
          jazdy zmienia psychike. A co do II biegu, kolega oblal jazde na miescie, bo
          przed zakretem nie zredukowal na II bieg, egzaminator uznal ze jest to nie
          dopuszczalne.
    • Gość: Kierowiec Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! IP: proxy / 212.6.124.* 04.12.02, 13:12
      Hi

      Gość portalu: eres napisał(a):

      > Witajcie!
      > Jak wytlumaczyc mojej Kobiecie, aby podczas hamowania naciskala pedal
      > sprzegla dopiero pod koniec tego hamowania a nie rownoczesnie z pedalem
      > hamulca ?
      > Robi tak niezaleznie czy ma zamiar sie zatrzymac czy tylko zwolnic.
      > Jezdzi samochodem juz ponad 10 lat ale dopiero ostanio jadac (moim) w dluga
      > trase zamienilismy sie miejscami i zauwazylem jak hamuje.
      >
      O wysprzeglaniu do lagodnego hamowania mozna by porozmawiac, ale czemu ma nie
      naciskac sprzegla podczas silniejszego hamowania?

      Pozdr.

      K.
      • Gość: Piotr Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! IP: *.eurx.dupont.com 04.12.02, 13:17
        Gość portalu: Kierowiec napisał(a):

        > O wysprzeglaniu do lagodnego hamowania mozna by porozmawiac, ale czemu ma nie
        > naciskac sprzegla podczas silniejszego hamowania?

        Bo odlaczenie napedu od kol w czasie jazdy to nie jest dobry pomysl. Mysle ze
        jezeli Kobieta nie wyrzuca od razu biegu na luz, to mozna Ja oduczyc tego
        wysprzeglania - wytlumaczyc dlaczego tak a nie inaczej, albo dac jakas ksiazke.
        Kobieta tez czlowiek - swoj rozum ma! ;-)

        pzdr

        P.S. Moja Kobieta nawet hamuje silnikiem z przerzucaniem biegow w dol!
          • Gość: marba Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.12.02, 13:42
            Tak njprostsza odpowiedź to to że jeśli silnik zgaśnie, wysprzęglony, czy na
            luzie, co nie jest wcale aż tak nieprawdopodobne, to stracisz wspomaganie
            hamulców i kierownicy co dla kobiety bedzie miłao kolosalne znaczeńie, dla
            faceta też, ale jest zwykle silniejszy.
            Sprzęgło służy do ruszania, zmiany biegów, do wyrzucenia na luz w końcowej
            fazie chamowania, przed zatrzymaniem i do niczego wiecej.
            Ja swoją żone już dawno nauczyłem prostej zasady, jeżeli nie zamierzasz
            zatrzymać się, ani zmienić biegu, to nie dotykaj sprzęgła, po co?
            Poza tym silnik wspomaga hamowanie, a wspomaganie hamulców działa lepiej jak
            silnik ma obroty wieksze niż 900 na minute.
            • Gość: Kierowiec Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! IP: proxy / 212.6.124.* 04.12.02, 14:22
              Hi

              Gość portalu: marba napisał(a):

              > Tak njprostsza odpowiedź to to że jeśli silnik zgaśnie, wysprzęglony, czy na
              > luzie, co nie jest wcale aż tak nieprawdopodobne, to stracisz wspomaganie
              > hamulców i kierownicy co dla kobiety bedzie miłao kolosalne znaczeńie, dla
              > faceta też, ale jest zwykle silniejszy.

              Jesli po wysprzegleniu silnik gasnie, to znaczy, ze jest niesprawny, tak IMHO
              :-)

              > Sprzęgło służy do ruszania, zmiany biegów, do wyrzucenia na luz w końcowej
              > fazie chamowania, przed zatrzymaniem i do niczego wiecej.

              > Ja swoją żone już dawno nauczyłem prostej zasady, jeżeli nie zamierzasz
              > zatrzymać się, ani zmienić biegu, to nie dotykaj sprzęgła, po co?

              No akurat te zasady rozszezylbym co najminej o hamowanie awaryjne i wszelkie
              przypadki nieumyslnej utraty przyczepnosci, szczegolnie na sliskiej
              nawierzchni. Rowniez w przypadkach naglej utraty cisnienia w oponie przy
              wiekszych predkosciach wysprzeglenie moze znacznie ulatwic opanowanie pojazdu.

              O przypadkach zaswiecenia sie kontrolki oleju albo pekniecia paska zebatego
              nawet nie wspominam :-)

              > Poza tym silnik wspomaga hamowanie, a wspomaganie hamulców działa lepiej jak
              > silnik ma obroty wieksze niż 900 na minute.

              W dotychczas prowadzonych samomchodach nie zauwazylem znaczacej roznicy, ale
              sie nie bede sprzeczal.

              Albo powiem inaczej: w dotychczas prowadzonych samochodach wspomaganie hamulca
              na biegu jalowym wystarczalo co najmniej (jesli chcialem) do zablokowania
              wszystkich kol na dowolnie przyczepnej nawierzchni. Dalsze zwiekszanie
              wspomagania nie wydaje mi sie konieczne.

              Pozdr.

              K.
              • Gość: marba Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! IP: 213.76.11.* 04.12.02, 15:00
                Generalnie wszystko się zgadza i wciskanie sprzęgła przy każdej okazkji nie
                niesie za sobą jakiś wyjątkowych zagrożeń. Ale co do wspomagania to liczy się
                też czas potrzebny na wyhamowanie samej predkości obrotowej koła, Polonez ze
                starym typem hamulców zablokuje koła przy setce i z lucasem też, jednak ten z
                lucasem stanie szybciej. Te same opony i masa. To samo dotyczy hamowania
                silnikiem, również w sytuacjach awaryjnych, jęsli jest ABS to nie ma tematu,
                hamujem wciskajac hamulec a dopiero potem sprzęgło, jeśli go nie ma to powinno
                być tak samo, ale jeśli prowadzi nie wprawny kierowca, to może lepiej niech
                wysprzęgli, niż ma mu z tego powodu zgasnąć silnik. Chociaż i tak hamulec
                powinien byc pierwszy, a osoby nadużywające sprzęgła, zaczynają hamowanie
                właśnie od wysprzęgleni, również w sytuacjach awaryjnych i tracą czas. Ktoś
                taki wysprzęgli, gdy inny już zaczoł efektywnie hamować.
                Co do gaśnięcia silnika, to się jednak czasem zdaża, szczególnie na zimno.
                • Gość: Kierowiec No to sie (wreszcie) rozumiemy :-) IP: proxy / 212.6.124.* 04.12.02, 15:36
                  Hi
                  Gość portalu: marba napisał(a):
                  > Generalnie wszystko się zgadza i wciskanie sprzęgła przy każdej okazkji nie
                  > niesie za sobą jakiś wyjątkowych zagrożeń. Ale co do wspomagania to liczy się
                  [...]
                  > właśnie od wysprzęgleni, również w sytuacjach awaryjnych i tracą czas. Ktoś
                  > taki wysprzęgli, gdy inny już zaczoł efektywnie hamować.

                  Nareszcie sensowna wypowiedz, nie ograniczajaca sie do "a bo tak jest, a ty
                  jestes palant", jak czasem sie na tym forum rowniez dostaje.
                  :-)

                  Jestem rowniez jak najbardziej za jak najszybszym rozpoczeciem hamowania,
                  jeszcze przed wysprzegleniem.

                  Obawialem sie tylko tzw. starej szkoly jazdy, zalecajacej pelne hamowanie bez
                  wysprzeglania (albo co gorsza z dodatkowym hamowaniem silnikiem plus hamulec
                  reczny) i innych pogladow majacych swoje rodowody w pierwszej polowie ubieglego
                  wieku :-)

                  > Co do gaśnięcia silnika, to się jednak czasem zdaża, szczególnie na zimno.

                  Zmienic samochod :-))

                  POzdr.

                  K.
                • Gość: Derwisz Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! IP: *.kurdwanowa.sdi.tpnet.pl 16.03.03, 21:13
                  Czy komuś zgasł silnik przy hamowaniu awaryjnym bez wysprzęglenia? Nie pytam o
                  teorie, ale czy kiedykolwiek to sie stalo?

                  Nigdy nie uzywalem sprzegla w sytuacjach innych niz ruszanie i zmiana
                  biegow,wrzucanie na luz przy stawaniu. Nigdy nie hamuje, nawet awaryjnie z
                  wcisnieciem sprzegla. I to zarownow obecnym aucie jak i we wszystkich innych
                  jakimi jezdzilem.
                  Jedyny przypadek to renault megane coupe williams.hamowalem na 3-cim biegu i
                  nie chcialo mi sie redukowac ;) Zgasl chlopak, ale jak na liczniku bylo 5kph i
                  auto stanelo metr dalej.

                  pozdrawiam wszystkich

                  Derwisz
                  Granatowe 911 Carrera 2 (993) z 1991
                  • Gość: bambo Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! IP: *.chomiczowka.waw.pl 02.11.03, 23:24
                    co do gasnacego silnika to potwierdzam (mam Fso 1500/125 p), czesto trzeba
                    hamowac na zmiane z dodawaniem gazu, bo jeszcze lewa noga nie nauczylem sie
                    hamowac........ a poza tym w starych samochodach, takich jak np. moj Fiacior,
                    hamowanie bardzo czesto wiaze sie z wciskaniem sprzegla, bo malo elastyczne
                    silniki i krotkie przelozenia skrzyni biegow do tego zmieniaja, musze zmieniac
                    bieg co kazde 20 km/h, 0-20-40-60-80 to nawet przy lekkim hamowaniu przewaznie
                    musze redukowac
            • Gość: Gośka Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! IP: *.penetrator.com.pl 24.07.03, 13:22
              Gość portalu: marba napisał(a):

              > Tak njprostsza odpowiedź to to że jeśli silnik zgaśnie, wysprzęglony, czy na
              > luzie, co nie jest wcale aż tak nieprawdopodobne, to stracisz wspomaganie
              > hamulców i kierownicy
              > Sprzęgło służy do ruszania, zmiany biegów, do wyrzucenia na luz w końcowej
              > fazie chamowania, przed zatrzymaniem i do niczego wiecej.

              Ja to wszystko wiem, ale łapie się, że wciskam to sprzęgło niepotrzebnie (oczywiście jest kobietą)... Nie wiem czemu to robię,staram się tego oduczyć, ale ciężko mi idzie, to jest silniejsze odemnie, jakiś dziwny odruch...
    • Gość: Robert Na lod! IP: *.astercity.net 04.12.02, 13:27
      Gość portalu: eres napisał(a):

      > Witajcie!
      > Jak wytlumaczyc mojej Kobiecie, aby podczas hamowania naciskala pedal
      > sprzegla dopiero pod koniec tego hamowania a nie rownoczesnie z pedalem
      > hamulca ?
      Moim zdaniem jedym sposobem aby dostrzegla roznice jest wypuszczenie jej na
      oblodzona droge. Wowczas sama doswiadczy zalet chamowania silnikiem.
      • Gość: Elka Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! IP: proxy / 195.136.122.* 09.12.02, 22:44
        Gość portalu: Krakus napisał(a):

        > Moja żona też tak wysprzęgla.Tłumaczenie nie skutkuje.Twierdzi że tak ją
        uczyli na kursie.

        He, he, he - nieporozumienie, ale chyba wiem skad sie bierze. Z pierwszych
        lekcji!!! Pamietam, ze po kilku pierwszych godzinach nauki jazdy pytalam
        znajomego kierowce czym sie hamuje, hamulcem czy sprzeglem (LLLLOOOOLLLLLL). Bo
        bylam tak skolowana. Po prostu instruktorzy - przy dos wolnej przeciez jezdzie
        i braku koordynacji ruchow kursanta - każą naciskac sprzeglo i hamulec
        jednocześnie, a wrecz w kolejnosci: sprzeglo-hamulec. W przeciwnym razie, przy
        kompletnym braku wyczuciu hamulca u nowicjuszy (pamietam jak gwaltownie
        hamowalam co najmniej przez pierwszych 8 godzin) silnik gaslby w najmniej
        spodziewanych sytuacjach. Potem zaczyna sie wyczywac hamulec i sprzeglo -
        niestety niektorzy instruktorzy przestaja zwracac uwage na to co kursanci roba
        z tymi pedalami. U mnie bylo inaczej - gdy juz co-nieco umialam zwrocono mi
        uwage, ze naduzywam sprzegla, ze za wczesnie je dociskam. Jeden z instruktorow
        wyjasnil mi tez dlaczego nalezy wyrobic sobie odruch naciskania w pierwszej
        kolejnosci hamulca - na wypadek naglego hamowania (czas reakcji). Najdluzej
        walczylam z odruchem trzymania pedalu sprzegla przy wchodzeniu w zakret.
        Jeszcze dzis (po 4 miesiacach samodzielnej jazdy) czasem lapie sie na tym, ze
        nie puszczam tego pedalu po redukcji biegu. Ale robie postepy :-)))
        Pozdrawiam
        • piautre1 Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! 20.01.03, 13:57
          Gość portalu: Elka napisał(a):

          > Gość portalu: Krakus napisał(a):
          >
          > > Moja żona też tak wysprzęgla.Tłumaczenie nie skutkuje.Twierdzi że tak ją
          > uczyli na kursie.
          >
          > He, he, he - nieporozumienie, ale chyba wiem skad sie bierze. Z pierwszych
          > lekcji!!! Pamietam, ze po kilku pierwszych godzinach nauki jazdy pytalam
          > znajomego kierowce czym sie hamuje, hamulcem czy sprzeglem (LLLLOOOOLLLLLL). Bo
          >
          > bylam tak skolowana. Po prostu instruktorzy - przy dos wolnej przeciez jezdzie
          > i braku koordynacji ruchow kursanta - każą naciskac sprzeglo i hamulec
          > jednocześnie, a wrecz w kolejnosci: sprzeglo-hamulec. W przeciwnym razie, przy
          > kompletnym braku wyczuciu hamulca u nowicjuszy (pamietam jak gwaltownie
          > hamowalam co najmniej przez pierwszych 8 godzin) silnik gaslby w najmniej
          > spodziewanych sytuacjach. Potem zaczyna sie wyczywac hamulec i sprzeglo -
          > niestety niektorzy instruktorzy przestaja zwracac uwage na to co kursanci roba
          > z tymi pedalami. U mnie bylo inaczej - gdy juz co-nieco umialam zwrocono mi
          > uwage, ze naduzywam sprzegla, ze za wczesnie je dociskam. Jeden z instruktorow
          > wyjasnil mi tez dlaczego nalezy wyrobic sobie odruch naciskania w pierwszej
          > kolejnosci hamulca - na wypadek naglego hamowania (czas reakcji). Najdluzej
          > walczylam z odruchem trzymania pedalu sprzegla przy wchodzeniu w zakret.
          > Jeszcze dzis (po 4 miesiacach samodzielnej jazdy) czasem lapie sie na tym, ze
          > nie puszczam tego pedalu po redukcji biegu. Ale robie postepy :-)))
          > Pozdrawiam
          na kursach są jak widac różne mody i trendy
          moja mama czas (niezły) jakis temu wyniosła z kursu przeswiadczenie ze przy hamowaniu NIE uzywa sie
          sprzegła. nie załamywały jej nawet uporczywa przypadki gasniecia silnika na skrzyzowaniach, a dopiero
          jak wjechała sąsiadowi w garaz i ojciec sie wmieszał do edukacji, z lekka sie załamała i poprosiła o
          proste wytłumaczenie zasad działania tego skomplikowanego urządzenia. zdziwiła sie niepomiernie,i
          teraz ZAWSZE wysprzęgla. I myśle ze z kobietami rzadziej trzeba na rozum a raczej na intuicję- dajmy im
          jeżdzic jak im serce dyktuje, w przeciwnym razie będa jeżdzic wbrew sobie, a w krytycznej chwili z lęku
          przed połajankami męza taka kobita nie wsiśnie sprzęgła dojeżdzajac do pasów czy skrzyżowania,
          Albo, co gorsza takiej kobicie spanikowanej w trudnej sytuacji - zgasnie silnik.
          pozdrawiam wszystki panie
          pi
          • Gość: Krzysio P. Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! IP: 146.145.236.* 18.03.03, 18:58
            Ja mam jeszcze inne ciekawe doświadczenie z moją Panią:
            Nasz pierwszy samochód miał automat. Gdy mojej Pani zaproponowałem, że nauczę
            ją jak się jeździ z ręczną skrzynią uzyskałem bardzo prostą i logiczną
            odpowiedź:
            -Nie!
            -A to dlaczego? Zapytałem
            -Bo nasz samochód ma automat i wszystkie nasze przyszłe samochody też będą
            miały automaty!
            9 lat i 3 samochody później muszę stwierdzić, że były to prorocze i prawdziwe
            słowa!
            Krzysio.

            piautre1 napisał:

            > Gość portalu: Elka napisał(a):
            >
            > > Gość portalu: Krakus napisał(a):
            > >
            > > > Moja żona też tak wysprzęgla.Tłumaczenie nie skutkuje.Twierdzi że tak
            > ją
            > > uczyli na kursie.
            > >
            > > He, he, he - nieporozumienie, ale chyba wiem skad sie bierze. Z pierwszych
            >
            > > lekcji!!! Pamietam, ze po kilku pierwszych godzinach nauki jazdy pytalam
            > > znajomego kierowce czym sie hamuje, hamulcem czy sprzeglem (LLLLOOOOLLLLLL
            > ). Bo
            > >
            > > bylam tak skolowana. Po prostu instruktorzy - przy dos wolnej przeciez jez
            > dzie
            > > i braku koordynacji ruchow kursanta - każą naciskac sprzeglo i hamulec
            > > jednocześnie, a wrecz w kolejnosci: sprzeglo-hamulec. W przeciwnym razie,
            > przy
            > > kompletnym braku wyczuciu hamulca u nowicjuszy (pamietam jak gwaltownie
            > > hamowalam co najmniej przez pierwszych 8 godzin) silnik gaslby w najmniej
            > > spodziewanych sytuacjach. Potem zaczyna sie wyczywac hamulec i sprzeglo -
            > > niestety niektorzy instruktorzy przestaja zwracac uwage na to co kursanci
            > roba
            > > z tymi pedalami. U mnie bylo inaczej - gdy juz co-nieco umialam zwrocono m
            > i
            > > uwage, ze naduzywam sprzegla, ze za wczesnie je dociskam. Jeden z instrukt
            > orow
            > > wyjasnil mi tez dlaczego nalezy wyrobic sobie odruch naciskania w pierwsze
            > j
            > > kolejnosci hamulca - na wypadek naglego hamowania (czas reakcji). Najdluze
            > j
            > > walczylam z odruchem trzymania pedalu sprzegla przy wchodzeniu w zakret.
            > > Jeszcze dzis (po 4 miesiacach samodzielnej jazdy) czasem lapie sie na tym,
            > ze
            > > nie puszczam tego pedalu po redukcji biegu. Ale robie postepy :-)))
            > > Pozdrawiam
            > na kursach są jak widac różne mody i trendy
            > moja mama czas (niezły) jakis temu wyniosła z kursu przeswiadczenie ze przy
            ham
            > owaniu NIE uzywa sie
            > sprzegła. nie załamywały jej nawet uporczywa przypadki gasniecia silnika na
            skr
            > zyzowaniach, a dopiero
            > jak wjechała sąsiadowi w garaz i ojciec sie wmieszał do edukacji, z lekka
            sie z
            > ałamała i poprosiła o
            > proste wytłumaczenie zasad działania tego skomplikowanego urządzenia.
            zdziwiła
            > sie niepomiernie,i
            > teraz ZAWSZE wysprzęgla. I myśle ze z kobietami rzadziej trzeba na rozum a
            racz
            > ej na intuicję- dajmy im
            > jeżdzic jak im serce dyktuje, w przeciwnym razie będa jeżdzic wbrew sobie, a
            w
            > krytycznej chwili z lęku
            > przed połajankami męza taka kobita nie wsiśnie sprzęgła dojeżdzajac do pasów
            cz
            > y skrzyżowania,
            > Albo, co gorsza takiej kobicie spanikowanej w trudnej sytuacji - zgasnie
            silni
            > k.
            > pozdrawiam wszystki panie
            > pi
        • Gość: Gośka Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! IP: *.penetrator.com.pl 24.07.03, 13:33
          TAK TO JEST TO!!!
          Przypomniałam, sobie dokładnie jak na kursie panicznie bałam się, że mi zgaśnie samochód na środku skrzyżowania, wtedy instruktor mi powiedział, żebym jak wcisnę sprzęgło to mi nie zgaśnie... i tak zostało: najpierw sprzęgło a potem wszystko inne...
          Ale ostatniej zimy odkryłam, że źle robię i pracuję nad tym głupim odruchem, są postępy ale nie mogę powiedzieć, że duże...
          • Gość: Shadow Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! IP: 80.51.47.* 22.08.03, 22:38
            Ja miałem tyż głupi nawyk - wysprzęglałem na zakręcie...

            Tego mnie instruktor bardzo szybko oduczył - wystarczyło delikatnie wjechać mi
            na ambicję. Powiedział, że nawet niedzielny kierowca pokona szybciej zakręt niż
            ja. Poskutkowało! Walczyłem z przyzywczajeniem 10 minut - w rezultacie je
            przezwyciężyłem.

            Jednak nadal zdarzały się przypadki nadużycia przeze mnie sprzęgła. Konkretnie
            chodzi mi o jazdę po wybojach. Mam u siebie strasznie twarde zawieszenie -
            wyboje pokonywałem na pół-sprzęgle (nawet na drugim biegu).

            I znowu musiałem się szybko oduczyć nawyku - sprzęgło zaczęło się ślizgać,
            samochód stracił dynamikę. Po wymianie sprzęgła wszelkie złe nawyki zniknęły :)

      • Gość: Derwisz Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! IP: *.kurdwanowa.sdi.tpnet.pl 16.03.03, 21:21
        Mnie tez tak na kursie uczyli.
        Wszyscy buce tak ucza.
        Dlaczego?
        Bo mysla ze redukcja biegow normalna skreci polosie, pogniecie przeguby,
        nadmiernie obciazy dyferencjaly, skrzynie, sprzeglo i tloki. I do tego paliwo
        sie spala bo silnik wysokie obroty ma ;)
        Takich to chyba pod mur by trzeba.

        1. Zywotnosc elementow mechanicznych sie nie zmniejsza. Tzn zmniejsza sie, ale
        chyba wlasciciela auto przezyc nie musi.
        2. Silnik nie pali wiecej, bo przepustnica jest zamknieta.
        3. Oszczedzamy klocki hamulcowe.
        4. Oszczedzamy lozysko w sprzegle.
        5. Zapobiegamy utracie przyczepnosci.

        Po zrobieniu prawka ojciec jak zobaczyl ze wysprzeglam auto przy hamowaniu
        opieprzyl z gory na dol. Oduczylem sie!
        Silnik jest po to zeby auto napedzac.A naped w aucie ma byc podlaczony ZAWSZE,
        chyba ze auto stoi.
        Jesli by tak nie bylo to czemu automaty nie wysprzegaja ???

        pozdrawiam

        Derwisz
        Granatowe 911 Carrera 2 (993) z 1991
    • pitz Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! 04.12.02, 13:36
      Jak zwykle argumenty nie skutkuja, to sprobuj ekonomicznych. Jesli sam nie masz
      takiego, to pozycz od jakiegos znajomego na chwile auto z komputerem i ustaw
      pokazywanie chwilowego zuzycia paliwa. Moze jak zobaczy, ze jedzie "za darmo"
      podczas hamowania z zalaczonym napedem, to sie przekona.
    • vega12 Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! 04.12.02, 13:56
      jak juz o kobieatch to sie wtącę;)
      może twoja zona nie wie dlaczego sie nie powinno wciskac sprzegła jak sie
      szybko jedzie, albo np zdaje jej sie że trzeba tak robic bo inaczej samochód
      zgaśnie, albo jeszcze coś innego, poprostu moze jej wytłumacz co to jest
      sprzęgło i dlaczego sie je wciska wtedy a dlaczego kiedy indziej nie wolno go
      wciskać, może poskutkuje... powodzenia i owocnych nauk:)
    • loginka1 Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! 04.12.02, 14:57
      Witam Panów
      Mnie także Pan Instruktor na kursie uczył używania sprzęgła łącznie z hamulcem
      nie tylko w końcowej fazie hamowania. Dlaczego - nie wiem, może nie lubił
      gwałtownych wstrząsów i bał się, że jeżeli nie zrobię tego zawczasu, to on
      później wyląduje na przedniej szybie. Wiem, że tak się nie powinno robić i
      zazwyczaj nie dotykam niepotrzebnie sprzęgła, ale czasem zdarza mi się to
      zrobić odruchowo, bo jakieś resztki nawyku z kursu zostały.
      A czemu ten problem dotyczy głównie kobiet? Być może bardziej skupiamy się na
      werbalnej stronie kursu, a wy na technicznej. I stąd to co powiedział pan
      instruktor tak zapada nam w pamięć.
      Pozdrawiam
      Baba za kierownicą
      • bart_ No właśnie... bo to już druga kobieta 04.12.02, 15:03
        mówi o tym że na kursie pan "tak kazał".
        Czyżby wrodzona niechęć instruktorów do kobiet i ich problemów z hamowaniem,
        kiedy pod koniec manewru autko zaczyna sie ksztusić i podskakuje jak wypierdek
        mamuta ?
        To dziwne podejście. Ja w każdym tłumaczę sobie takie postępowanie wrodzonym u
        tych panów "ograniczeniem". To tak z ogranicznikiem obrotów w silniku ;-)))

        bez odbioru
              • Gość: eres Re: No właśnie... bo to już druga kobieta IP: *.visp.energis.pl 04.12.02, 18:26
                > Panowie, raptowne hamowanie bez wysprzeglania
                > moze byc przyczyna zerwania paska rozrzadu.

                Przyznam sie ze nie slyszalem o tym.
                Ale tak sobie mysle, co sie moze dziac z silnikiem przy zablokowaniu kol to
                moze cos w tym jest prawdy.

                > Samochodem z ABS , na sliskiej powierzchni
                > lepiej jest wysprzeglic hamujac.

                O tym tez nie slyszalem :-(
                Moj samochod ma ABS ale autko mojej Kobitki niestety nie :-(

                > Wiec moze zostawic te Kobietke niech sobie wysprzegla?

                Chyba juz dam jej spokoj ;-)
                Tym bardziej, ze moim jezdzi baaaaaardzo rzadko.
                Swoim niech sobie jezdzi jak chce.

                --
                Pozdrawiam
                Ryszard
              • Gość: kierowca Re: No właśnie... bo to już druga kobieta IP: *.echostar.pl / 212.126.30.* 04.12.02, 20:29
                Gość portalu: Ryszard napisał(a):

                > Panowie, raptowne hamowanie bez wysprzeglania moze byc przyczyna zerwania
                paska
                >
                > rozrzadu. Samochodem z ABS , na sliskiej powierzchni lepiej jest wysprzeglic
                > hamujac. Jest to powszechnie wykladane m.in. w szkolach nauki jazdy we
                Francji.
                >
                > Wiec moze zostawic te Kobietke niech sobie wysprzegla? pozdr. R.

                Nie wiem skąd Ty bierzesz takie informacje, chyba mówisz o szkole niedzielnej
                jazdy.
                Otóż wysprzęglania nie stosuje się prwie nigdy (oprócz wyjątkowych sytuacji
                podczas jazdy rajdowej, do której Wasze żeno z pewnością nie doprowadzą a jesli
                doprowadzą to i tak skończy się już na dzwonie).
                Hamowanie bez wysprzęglania dociąża przód auta, zwiększa skuteczność hamowania
                poprzez działanie odwrotne do hamulców (hoć jednocześnie zwalnia nasz samochód)
                poprzez utrudnianie zblokowanie koła. Co to daje? po pierwsze wyczuwalnie
                (zwłaszcza ma śliskiej nawierzchni) utrudnia zblokowanie kół ( radzę na śniegu
                spróbować obu prób), możemy nieco oszukać w ten sposób przyczepność kół i
                skrócić długość hamowania. Po drugie łatwiej wyczuć moment zblokowania kół
                (dzięki temu o czym wyżej pisałem) i hamować na granicy przyczepności. Co p-
                rawda w aucie z ABS-em nie trzeba mieć go w nodze (abs-u), można wcisnąć
                hamulec do dechy, ale punkt pierwszy obowiązuje nadal i punkt 3 też.
                Po trzecie auto takie jest bardziej stabilne podczas hamowania szybkiego,
                (radzę rozpędzić się do ok 100 km/h i hamować ma maxa z wysprzęgleniem i bez.
                Wnioski sami wyciągniecie.) Oczywiście przy delikatnym hamowaniu tego nie da
                się odczuć, lecz kiedy dojdzie do hamowania awaryjnego postąpimy tak jak robimy
                zwykle - to jest odruch, a ten trzeba mieć dobry.
                W profesjonalnej jeździe wyścigowej czy rajdowej stosuje się jeszcze redukcję
                biegów np. jadąc z prędkościa 140 km/h rozpoczynamy hamowanie wrzucając 3 bieg
                i puszczajac sprzegło, kiedy auto zwolni do 100 km/h włączamy 2 bieg i
                puszczamy sprzęgło. Często hamuje się również lewą nogą.
                Ale tego już nasze żony potrafić nie muszą.
                Niektórzy obawiają się zgaszenia silnika poprzez zblokowanie kół. Na suchej,
                bądź mokrej nawierzchni nie należy się tego obawiać. Nawet jeśli do tego
                dojdzie, po zakończeniku hamowania puszczamy hamulec (nadal nie dotykając
                sprzęgła) i koła same uruchomią silnik (i nic mu od tego nie będzie)
                Jedyna sytuacja w której można zalecać wciskanie sprzęgła podczas hamowania
                występuje na ośnieżonej, lub oblodzonej nawierzchni, kiedy to prędkości są duzo
                mniejsze a przyczepność mocno ograniczona i koła po zblokowaniu mogą nie
                odzzyskać przyczepności i nie uruchomią nam silnika. Ale to dotyczy tylko aut
                BEZ ABS-u, bo w tych, które go mają zgaszenie silnika na żadnej nawierzchni nie
                jest możliwe.
                Na koniec należy dodać, ze podczas hamowania czasem zdarzają się sytuacje, ze
                trzeba zmienić manewr i by niknąć kolizji lub poślizgu należy natychmiast
                gwałtownie przyspieszyc. Przy wysprzęglonym silniku, czas potrzebny na taki
                manewr moze byc zbyt długi. Wysrtarczy, ze auto zacznie nam uciekać tyłem i
                trzeba będzie skontrować z gazem, wówczas puszczenie sprzęgła moze trwać zbyt
                długo i lecimy juz bokiem.
                No i pozostaje jeszcze kwestia finansowa, podczas hamowania z wysprzęglonym
                autem samochód pali tyle co na luzie, natomiast bez wysprzęglenia nie pali ani
                kropelki, wynik jest dokładnie 0 litrów na 100km. Jest więc oszczędniej. I
                moze to będzie najlepszy argument dla żonek:)

                P.S.
                A moja przyszła to się już poślizgów uczy, a hamowanie redukcyjne ma we krwi.
                Ale fakt zabrałem sie za nią jak tylko dostała prawko. Im później tym trudniej
                zmienic nawyki. Jednak najważniejsze jest nastawienie, jeśli kobiałka bedzie
                chciała to sie zmieni, ale jeśli ma głęboko w d.. to o czym jej mówicie to
                rezultatów nie bedzie.
                Może zastosujcie mały tric mówiąc ze każdy kierowca rajdowy czy wyscigowy tak
                jeździ, ze będzie z niej taki mały Hołowczyc, a reszta kierowców (w tym głównie
                facetów) to będą przy niej małe bolki. Zobaczycie od razu będzie się starac :)

                No i nie tylko kobiety popełniają tenbłąd....

                Pozdr
                • Gość: marba Re: No właśnie... bo to już druga kobieta IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.12.02, 09:02
                  Gość portalu: kierowca napisał(a):

                  > Gość portalu: Ryszard napisał(a):
                  >
                  > > Panowie, raptowne hamowanie bez wysprzeglania moze byc przyczyna zerwania
                  > paska
                  > >
                  > > rozrzadu. Samochodem z ABS , na sliskiej powierzchni lepiej jest wysprzegl
                  > ic
                  > > hamujac. Jest to powszechnie wykladane m.in. w szkolach nauki jazdy we
                  > Francji.
                  > >
                  > > Wiec moze zostawic te Kobietke niech sobie wysprzegla? pozdr. R.
                  >
                  > Nie wiem skąd Ty bierzesz takie informacje, chyba mówisz o szkole niedzielnej
                  > jazdy.
                  > Otóż wysprzęglania nie stosuje się prwie nigdy (oprócz wyjątkowych sytuacji
                  > podczas jazdy rajdowej, do której Wasze żeno z pewnością nie doprowadzą a
                  jesli
                  >
                  > doprowadzą to i tak skończy się już na dzwonie).
                  > Hamowanie bez wysprzęglania dociąża przód auta, zwiększa skuteczność
                  hamowania
                  >
                  > poprzez działanie odwrotne do hamulców (hoć jednocześnie zwalnia nasz
                  samochód)
                  >
                  > poprzez utrudnianie zblokowanie koła. Co to daje? po pierwsze wyczuwalnie
                  > (zwłaszcza ma śliskiej nawierzchni) utrudnia zblokowanie kół ( radzę na
                  śniegu
                  > spróbować obu prób), możemy nieco oszukać w ten sposób przyczepność kół i
                  > skrócić długość hamowania. Po drugie łatwiej wyczuć moment zblokowania kół
                  > (dzięki temu o czym wyżej pisałem) i hamować na granicy przyczepności. Co p-
                  > rawda w aucie z ABS-em nie trzeba mieć go w nodze (abs-u), można wcisnąć
                  > hamulec do dechy, ale punkt pierwszy obowiązuje nadal i punkt 3 też.
                  > Po trzecie auto takie jest bardziej stabilne podczas hamowania szybkiego,
                  > (radzę rozpędzić się do ok 100 km/h i hamować ma maxa z wysprzęgleniem i bez.
                  > Wnioski sami wyciągniecie.) Oczywiście przy delikatnym hamowaniu tego nie da
                  > się odczuć, lecz kiedy dojdzie do hamowania awaryjnego postąpimy tak jak
                  robimy
                  >
                  > zwykle - to jest odruch, a ten trzeba mieć dobry.
                  > W profesjonalnej jeździe wyścigowej czy rajdowej stosuje się jeszcze redukcję
                  > biegów np. jadąc z prędkościa 140 km/h rozpoczynamy hamowanie wrzucając 3
                  bieg
                  > i puszczajac sprzegło, kiedy auto zwolni do 100 km/h włączamy 2 bieg i
                  > puszczamy sprzęgło. Często hamuje się również lewą nogą.
                  > Ale tego już nasze żony potrafić nie muszą.
                  > Niektórzy obawiają się zgaszenia silnika poprzez zblokowanie kół. Na suchej,
                  > bądź mokrej nawierzchni nie należy się tego obawiać. Nawet jeśli do tego
                  > dojdzie, po zakończeniku hamowania puszczamy hamulec (nadal nie dotykając
                  > sprzęgła) i koła same uruchomią silnik (i nic mu od tego nie będzie)
                  > Jedyna sytuacja w której można zalecać wciskanie sprzęgła podczas hamowania
                  > występuje na ośnieżonej, lub oblodzonej nawierzchni, kiedy to prędkości są
                  duzo
                  >
                  > mniejsze a przyczepność mocno ograniczona i koła po zblokowaniu mogą nie
                  > odzzyskać przyczepności i nie uruchomią nam silnika. Ale to dotyczy tylko aut
                  > BEZ ABS-u, bo w tych, które go mają zgaszenie silnika na żadnej nawierzchni
                  nie
                  >
                  > jest możliwe.
                  > Na koniec należy dodać, ze podczas hamowania czasem zdarzają się sytuacje, ze
                  > trzeba zmienić manewr i by niknąć kolizji lub poślizgu należy natychmiast
                  > gwałtownie przyspieszyc. Przy wysprzęglonym silniku, czas potrzebny na taki
                  > manewr moze byc zbyt długi. Wysrtarczy, ze auto zacznie nam uciekać tyłem i
                  > trzeba będzie skontrować z gazem, wówczas puszczenie sprzęgła moze trwać zbyt
                  > długo i lecimy juz bokiem.
                  > No i pozostaje jeszcze kwestia finansowa, podczas hamowania z wysprzęglonym
                  > autem samochód pali tyle co na luzie, natomiast bez wysprzęglenia nie pali
                  ani
                  > kropelki, wynik jest dokładnie 0 litrów na 100km. Jest więc oszczędniej. I
                  > moze to będzie najlepszy argument dla żonek:)
                  >
                  > P.S.
                  > A moja przyszła to się już poślizgów uczy, a hamowanie redukcyjne ma we krwi.
                  > Ale fakt zabrałem sie za nią jak tylko dostała prawko. Im później tym
                  trudniej
                  > zmienic nawyki. Jednak najważniejsze jest nastawienie, jeśli kobiałka bedzie
                  > chciała to sie zmieni, ale jeśli ma głęboko w d.. to o czym jej mówicie to
                  > rezultatów nie bedzie.
                  > Może zastosujcie mały tric mówiąc ze każdy kierowca rajdowy czy wyscigowy tak
                  > jeździ, ze będzie z niej taki mały Hołowczyc, a reszta kierowców (w tym
                  głównie
                  >
                  > facetów) to będą przy niej małe bolki. Zobaczycie od razu będzie się starac :)
                  >
                  > No i nie tylko kobiety popełniają tenbłąd....
                  >
                  > Pozdr

                  Nic dodać, nić ująć.
                  Ale dyskusja i tak potoczy się w innym kierunku, bo co to za sztuka dyskutować
                  z kims kto ma racje.
                • Gość: Piotr Re: No właśnie... bo to już druga kobieta IP: *.eurx.dupont.com 05.12.02, 09:22
                  Gość portalu: kierowca napisał(a):

                  > Po trzecie auto takie jest bardziej stabilne podczas hamowania szybkiego,
                  > (radzę rozpędzić się do ok 100 km/h i hamować ma maxa z wysprzęgleniem i bez.
                  > Wnioski sami wyciągniecie.) Oczywiście przy delikatnym hamowaniu tego nie da
                  > się odczuć, lecz kiedy dojdzie do hamowania awaryjnego postąpimy tak jak
                  robimy zwykle - to jest odruch, a ten trzeba mieć dobry.

                  Tak wlasnie myslalem (i tak robie) -ze przy awaryjnym tez nie wysprzeglamy, ale
                  nie chcialem sie spierac, bo ktos pisal o "starej szkole jazdy"...

                  > A moja przyszła to się już poślizgów uczy, a hamowanie redukcyjne ma we krwi.

                  Poslizgi trenujemy tez... Raz jej nawet altonnen wyszedl.. (i to wcale nie
                  niechcacy!)

                  To takie piekne uczucie - jedziesz z Kobieta, ona prowadzi, a faceci naokolo
                  dostaja piany, bo jezdzi o niebo lepiej od nich. No i mozna sie spokojnie
                  zdrzemnac w samochodzie...

                  pzdr
                • Gość: Kierowiec Ech, kierowca... IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 07.12.02, 16:02
                  Hi

                  Uczestnik forum kierowca raczyl napisac tyle bezsensow, wykazujac sie przy tym
                  nadzwyczajmy brakiem wiadomosci o technice i fizyce jazdy samochodem, ze az
                  trudno sie zdecydowac, od czego zaczac. Prosze wybaczyc chwilami ostra forme,
                  ale sam zaczal.

                  Gość portalu: kierowca napisał(a):

                  ) Hamowanie bez wysprzęglania dociąża przód auta, zwiększa
                  ) skuteczność hamowania
                  ) poprzez działanie odwrotne do hamulców (hoć jednocześnie zwalnia
                  ) nasz samochód))
                  ) poprzez utrudnianie zblokowanie koła.

                  Jako caosc bezsens zadkiej jakosci.
                  _Kazde_hamowanie_ dociaza przod (a jednoczesnie odciaza tyl). Zwiekszanie
                  skutecznosci hamowania "dzialalnoscia odwrotnie do hamulcow" wskazuje na czeste
                  wagary kierowcy na lekcjach fizyki. Albo moment obrotowy z silnika jest ujemny
                  (czyli tego samego znaku, co moment hamowania), wtedy silnik wspiera hamulce
                  (ulatwiajac ew. blokade przy przekroczeniu sil tarcia na obwodzie opon), albo
                  jest dodatni, wtedy silnik przeszkaza hamulcom, zmniejszajac sile hamowania.

                  Przy przednim napedzie wydluzysz sobie tylko droge hamowania, przy tylnym na
                  sliskiej nawierzchni mozesz zatanczyc piruet.

                  Juz to raz pisalem, ale powtorze:
                  do wytworzenia sily potrzebnej do pelnego hamowania na najlepszej nawet
                  nawierzchni wystarcza w zupelnosci hamulce. Rowniez podczas zwiekszenia tej
                  sily na kolach przedniej osi, wywolanego dynamicznym dociazeniem. Wraz z tym
                  dociazeniem przodu zmniejsza sie nacisk kol tylnych, wiec i maksymalna mozliwa
                  dla nich do przeniesiena sila hamowania. Dlatego instaluje sie z tylu reduktor
                  sily hamowania, ktory wraz z zmniejszajacym sie naciskiem na tylna os
                  (mechaniczny pomiar zmniejszajacego sie ugiecia tylnego zawieszenia) redukuje
                  cisnienie w tylnych hamulcach. System jest tak zgrany, ze najlepsze wyniki
                  uzyskuje przy braku dodatkowych momentow ze strony silnika. Czyli przy
                  wcisnietym sprzegle. O ABS ponizej.

                  ) Co to daje? po pierwsze wyczuwalnie
                  ) (zwłaszcza ma śliskiej nawierzchni) utrudnia zblokowanie kół ( radzę na
                  śniegu
                  ) spróbować obu prób), możemy nieco oszukać w ten sposób przyczepność kół i
                  ) skrócić długość hamowania. Po drugie łatwiej wyczuć moment zblokowania kół
                  ) (dzięki temu o czym wyżej pisałem) i hamować na granicy przyczepności.

                  Nie. Moment silnika podczas hamowania nie jest staly, lecz opada wraz z
                  obrotami (z redukcja jest piloksztaltny). Jednoczesnie sily tarcia na obwodzie
                  opon sa prawie stale (zachowujac hamowanie optymalne - z ca 4..7 % poslizgu).
                  Chcac wiec hamowac optymalnie, nie mozna uzywajac silnika utrzymywac w miare
                  stalej sily hamowania (z korektami na drobne roznice przyczepnosci na drodze),
                  lecz trzeba jeszcze noga wyrownywac wahania momentu hamujacego od silnika. Tak
                  wiec w kazdej chwili hamowania z silnikiem sila na hamulcach konieczna do
                  hamowania na granicy przyczepnosci jest inna (przy redukcji zmienia sie jeszcze
                  do tego skokowo). O jakimkolwiek ulatwianiu nie ma mowy.

                  ) Co p-
                  ) rawda w aucie z ABS-em nie trzeba mieć go w nodze (abs-u), można wcisnąć
                  ) hamulec do dechy, ale punkt pierwszy obowiązuje nadal i punkt 3 też.

                  Bzdura wynikajaca z niewiedzy technicznej.
                  ABS pracuje najlepiej, kiedy na kola nie dzialaja zadne inne momenty oprocz
                  sily tarcia o podloze. Najlepiej dzalaloby, gdyby podczas pelnego hamowania
                  dalo sie rozlaczyc rowniez mechanizm roznicowy, ale ten problem dalo sie
                  pokonac.
                  BTW przez dlugi czas do samochodow z permanentnym napedem na cztery kola nie
                  bylo ABS dostepne - bo momenty krazace miedzy osiami podczas ostrego hamowania
                  skutecznie uniemozliwialy prace systemu.

                  Dlugie pisanie, krotki sens: z ABS pelne hamowanie _plus_ natychnmiastowe
                  wysprzeglenie daje najlepsze rezultaty.

                  A jakbys z zewnatrz zobaczyl, co ABS robi z kolami, rowniez napedzanymi, na np.
                  suchym betonie, to z troski o caly uklad przeniesienia napedu plus pasek
                  rozrzadu sam bys zaczal wysprzeglac. Skok 0 - 3000 - 0 obrotow na minute cztery
                  razy na sekunde przez kika sekund nie jest tym, co skrzynia biegow, sprezyny
                  amortyzujace sprzegla i pasek rozrzadu lubia najbardziej. Przed najgorszym
                  chroni poslizg sprzegla.

                  ) Po trzecie auto takie jest bardziej stabilne podczas hamowania szybkiego,
                  ) (radzę rozpędzić się do ok 100 km/h i hamować ma maxa z wysprzęgleniem i bez.
                  ) Wnioski sami wyciągniecie.)

                  Wyciagnalem. Wplyw wisiorka ze swietym Krzysztofem bimbajacego z lusterka jest
                  wiekszy :-)

                  ) Oczywiście przy delikatnym hamowaniu tego nie da
                  ) się odczuć, lecz kiedy dojdzie do hamowania awaryjnego postąpimy tak
                  ) jak robimy
                  ) zwykle - to jest odruch, a ten trzeba mieć dobry.

                  Tak jest - trzeba wysprzeglic.

                  ) W profesjonalnej jeździe wyścigowej czy rajdowej stosuje się jeszcze redukcję
                  ) biegów np. jadąc z prędkościa 140 km/h rozpoczynamy hamowanie wrzucając 3
                  bieg
                  ) i puszczajac sprzegło, kiedy auto zwolni do 100 km/h włączamy 2 bieg i
                  ) puszczamy sprzęgło. Często hamuje się również lewą nogą.

                  Oj, naczytalismy sie "Szybkosci bezpiecznej" Sobieslawa Zasady, aczkolwiek po
                  lebkach i do tego bez zrozumienia.

                  Inaczej przeczytalbys rowniez, ze:
                  "Kola maja najlepsza przyczepnosc wowczas, gdy nie sa ani napedzanie, ani
                  hamowane.[...] Gdy natomiast dochodzi do zerwania przyczepnosci kol, wowczas
                  _najlepszym_wyjsciem_bedzie_nacisniecie sprzegla_, czyli wylaczenie i hamowania
                  i napedzania pojazdu."

                  "Sobieslaw Zasada "Szybkosc bezpieczna", wyd. 2, str. 76. (podkreslenie autora)
                  Patrz rowniez tamze str. 171 rozdzial "Sprzeglo w czasie poslizgu".

                  Stad wypowiedz kierowcy:

                  ) Otóż wysprzęglania nie stosuje się prwie nigdy (oprócz wyjątkowych sytuacji
                  ) podczas jazdy rajdowej, do której Wasze żeno z pewnością nie doprowadzą
                  ) a jesli
                  ) doprowadzą to i tak skończy się już na dzwonie).

                  rowniez nalezy zaliczyc do jego wolnej tworczosci.

                  POczytalbys jeszcze np. Witolda Rychtera i wzialbys kilka kursow, np. w ADAC,
                  Dekrze, albo u jakiegos powaznego producenta samochodow, nie wciskalbys kitu
                  innym forumowiczom.

                  BTW rady z tejze ksiazki dotyczace ostrego hamowania z forsowna redukcja przy
                  jezdzie prywatnej pochodza z czasow, kiedy fading hamulcow czulo sie juz po
                  jednym ostrym hamowaniu, a reduktor sily hamowania na tylnej osi dzial
                  symbolicznie (o science fiction w stylu ABS nie wspominajac). Zasada zaczynal
                  jazde zawodnicza w latach szesdziesiatych na modelach z lat piedziesiatych.

                  Przy jezdzie rajdowej trzeba trzymac silnik na obrotach i gazie, coby miec
                  _pelna_ moc i obroty natychmiast po hamowaniu, czyli na i za zakretem. I ew.
                  trzymanie turbiny na obrotach.

                  ) mniejsze a przyczepność mocno ograniczona i koła po zblokowaniu mogą nie
                  ) odzzyskać przyczepności i nie uruchomią nam silnika. Ale to dotyczy tylko aut
                  ) BEZ ABS-u, bo w tych, które go mają zgaszenie silnika na żadnej
                  ) nawierzchni nie jest możliwe.

                  Bzdura zupelna. Pomyliles ABS z automatyczna skrzynia biegow.

                  ) Na koniec należy dodać, ze podczas hamowania czasem zdarzają się sytuacje, ze
                  ) trzeba zmienić manewr i by niknąć kolizji lub poślizgu należy natychmiast
                  ) gwałtownie przyspieszyc. Przy wysprzęglonym silniku, czas potrzebny na taki
                  ) manewr moze byc zbyt długi. Wysrtarczy, ze auto zacznie nam uciekać tyłem i
                  ) trzeba będzie skontrować z gazem, wówczas puszczenie sprzęgła moze trwać zbyt
                  ) długo i lecimy juz bokiem.

                  Bzdura. Patrz odzyskiwanie przyczepnosci.

                  ) No i pozostaje jeszcze kwestia finansowa, podczas hamowania z wysprzęglonym
                  ) autem samochód pali tyle co na luzie, natomiast bez wysprzęglenia nie
                  ) pali ani
                  ) kropelki, wynik jest dokładnie 0 litrów na 100km. Jest więc oszczędniej. I
                  ) moze to będzie najlepszy argument dla żonek:)

                  Tutaj zamiast wywarzac dzwi otwarte, trzaskasz zamnietymi. Bylo o sesie
                  wysprzeglania przy ostrym hamowaniu, a nie przy zwalnianiu. Jak czesto hamujesz
                  na granicy przyczepnosci?

                  POzdr.

                  K.
                  • Gość: kierowca Re: Ech, kierowca... IP: *.echostar.pl / 212.126.30.* 08.12.02, 12:41


                    > Przy przednim napedzie wydluzysz sobie tylko droge hamowania, przy tylnym na
                    > sliskiej nawierzchni mozesz zatanczyc piruet.

                    Hmmm jakby to powiedzieć, uwielbiam kiedy jajko jest mądrzejsze od kury.
                    Zapraszam na piewrsze lepsze zawody wyścigów samochodowych np. na torze Poznań.
                    Sam się przekonasz czy podczas hamowania wciska się sprzęgło czy może raczej
                    hamuje redukcujnie a sprzęgła uzywa się tylko do ruszenia i do zmiany biegów.
                    Racz wiec nie pisać więcej takich farmazonów mądralo bo ręce i piersi opadają
                    (jak ktoś ma).

                    > Juz to raz pisalem, ale powtorze:
                    > do wytworzenia sily potrzebnej do pelnego hamowania na najlepszej nawet
                    > nawierzchni wystarcza w zupelnosci hamulce.

                    Hamulec traci swoją skuteczność przy kilkukrotnym gwałtownym użyciu (nawet w
                    nowoczesnych autach niby pozbawionych faidingu). Po kilku gwałtownych
                    hamowaniach z prędkości np. 200 km/h nie masz szans na zblokowanie kół, klocki
                    są przegrzane. Nie chronią do końca przed tym nawet sportowe klocki i
                    perforowane tarcze, jedynie przesuwaja moment przegrzania. Wówczas zrozumiesz
                    co znaczy wspomaganie się silnikiem.




                    > Chcac wiec hamowac optymalnie, nie mozna uzywajac silnika utrzymywac w miare
                    > stalej sily hamowania (z korektami na drobne roznice przyczepnosci na
                    drodze),
                    > lecz trzeba jeszcze noga wyrownywac wahania momentu hamujacego od silnika.
                    Tak
                    > wiec w kazdej chwili hamowania z silnikiem sila na hamulcach konieczna do
                    > hamowania na granicy przyczepnosci jest inna (przy redukcji zmienia sie
                    jeszcze
                    >
                    > do tego skokowo). O jakimkolwiek ulatwianiu nie ma mowy.

                    Bez komentarza, teraz juz mi wszystko opadło....




                    > Dlugie pisanie, krotki sens: z ABS pelne hamowanie _plus_ natychnmiastowe
                    > wysprzeglenie daje najlepsze rezultaty.

                    I znowu to samo....




                    > Oj, naczytalismy sie "Szybkosci bezpiecznej" Sobieslawa Zasady, aczkolwiek po
                    > lebkach i do tego bez zrozumienia

                    Forum ma to do siebie, że jest sie w miarę anonimowym i róznej maści
                    zakompleksieni komputerowcy ujawniają swoje drugie ja, mówią rzeczy, których
                    nigdy w życiu prosto w oczy nie powiedzieliby.

                    No cóż, powiem tak, troszeczkę sie pomyliłeś....zapraszam na zawody do Poznania
                    w przyszłym seznie, będziesz miał okazję przyjżec sie jak jeżdżą
                    profesjonaliści i w jaki sposób nie tylko hamuja, lecz również wykonują inne
                    manewry o których Ty nie masz zielonego pojęcia.
                    Nie każdy się musi na tym znać, jednak żałosne jest gdy ktoś sie nie zna, ale
                    i tak uparcie twierdzi, ze jest najmądrzejszy.
                    Wiesz co, mam pomysł. Przyjedź do Poznania do szkoły bezpiecznej jazdy Zbyszka
                    Szwagierczaka, moze w praktyce na torze przekonasz sie jak bardzo sie mylisz.
                    Tylko nie zapomnij napisać na forum kiedy to nastąpi, zebym mógł przyjechać
                    sie posmiać i oczywiście zrelacjonować na forum wyczyny naszego "teoretycznego
                    mistrza"



                    > "Sobieslaw Zasada "Szybkosc bezpieczna", wyd. 2, str. 76. (podkreslenie
                    autora)
                    > Patrz rowniez tamze str. 171 rozdzial "Sprzeglo w czasie poslizgu".

                    > POczytalbys jeszcze np. Witolda Rychtera i wzialbys kilka kursow, np. w ADAC,
                    > Dekrze, albo u jakiegos powaznego producenta samochodow, nie wciskalbys kitu

                    - jak wyżej, "teoretyczny mistrzu", zamiast czytać przestarzałe książki Zasady
                    z innej epoki, kiedy to dopiero dochodzono do tajników najlepszego
                    wykorzystania auta i wyrywania zdań z kontekstu (w poślizgu bocznym owszem
                    czasem choć rzadko wysprzęgla sie auto, lecz nie pisałem i nie bedę tu pisał w
                    jakich sytuacjach, bo był to wątek o zonach a one poślizgami bocznymi raczej
                    nie jeżdżą), których całosci pewnie nie rozumiesz zadbaj o praktykę.
                    Napiszę po raz ostatni słowa, które usłyszysz od kazdego kierowcy rajdowego czy
                    wyscigowego, na każdym kursie doskonalenia jazdy (prowadzonym przez sportowych
                    kierowców) - HAMOWANIE Z WCISINIĘTYM SPRZĘGŁEM JEST JEDNYM Z NAJWIĘKSZYCH
                    BŁĘDÓW PODCZAS JAZDY.

                    Jeśli juz swoja wiedzę na temat sportowej i poprawnej jazdy wolisz czerpać z
                    teori to proponuję gazetę rajdowa "WRC". Jest tam taki dział w którym Waldemar
                    Doskocz
                    (a kto to taki? jesli wiesz wyslij odpowiedż sms-em na numer 7960)odpowiada na
                    listy czytelników.
                    Napisz do niego list z Twoim wywodem i poczekaj na odpowiedż. Pojawi sie ona w
                    następnym wydaniu WRC.



                    > Bzdura zupelna. Pomyliles ABS z automatyczna skrzynia biegow.

                    ???? Tego wątku to juz sie nie da zrozumieć o co Ci chodziło co ma piernik do
                    wiatraka?
                    Czy ty kiedykolwiek jechałeś autem z ABS+-em? CZy Ty kiedykolwiek wogóle
                    jechałes samochodem (tzn mam na myśli prowadziłeś samochód). Dam Ci 1000 pln
                    jak przyjedziesz pod mój dom samochodem z ABS-em i zgasisz silnik poprzez
                    hamowanie.


                    Wiem, ze są kierowcy, popełniajacy takie kardynalne błędy, ale zawsze mysłałem,
                    że to z niewiedzy (sam kiedys tak jeździłem), a tu nagle okazuje sie, że koleś
                    na czarne mówi białe i jest świecie przekonany o swojej racji. To mnie zwaliło
                    z nóg.


                    Bez odbioru....







                    • Gość: Kierowiec Re: Ech, kierowca... IP: *.mcbone.net / *.pppool.de 08.12.02, 14:00
                      Hi

                      Gość portalu: kierowca napisał(a):

                      > > Przy przednim napedzie wydluzysz sobie tylko droge hamowania, przy tylnym
                      > > na sliskiej nawierzchni mozesz zatanczyc piruet.
                      >
                      > Hmmm jakby to powiedzieć, uwielbiam kiedy jajko jest mądrzejsze od kury.
                      > Zapraszam na piewrsze lepsze zawody wyścigów samochodowych np. na torze
                      Poznań.

                      Na ktorym biora udzial przede wszystkim nasze zony. Czyz nie wspomnialem o
                      drobnej roznicy miedzy jazda wyscigowa, a hamowaniem awaryjnym podczas
                      normalnej?

                      >
                      > > Juz to raz pisalem, ale powtorze:
                      > > do wytworzenia sily potrzebnej do pelnego hamowania na najlepszej nawet
                      > > nawierzchni wystarcza w zupelnosci hamulce.
                      >
                      > Hamulec traci swoją skuteczność przy kilkukrotnym gwałtownym użyciu (nawet w
                      > nowoczesnych autach niby pozbawionych faidingu). Po kilku gwałtownych
                      > hamowaniach z prędkości np. 200 km/h nie masz szans na zblokowanie kół,

                      Czyli styl jazdy uprawiany przez nasze zony. Strasznie placzesz sie w
                      zeznaniach.

                      > klocki
                      > są przegrzane. Nie chronią do końca przed tym nawet sportowe klocki i
                      > perforowane tarcze, jedynie przesuwaja moment przegrzania. Wówczas zrozumiesz
                      > co znaczy wspomaganie się silnikiem.

                      Jesli w normalnej jezdzie musisz kilka razy pod rzad awaryjnie hamowac z 200
                      km/h, to jest cos nie tak z Twoim stylem jazdy. Jesli to robisz w Polsce, to
                      jest rowniez cos nie tak z glowa.

                      O tym, ze maksymalny moment hamujacy silnika nawet przy swoim maksimum lezy o
                      rzad wiekosci ponizej sily hamowania hamulcow, wspomniec nawet nie raczyles.

                      O tym, ze testy drogi hamowania wykonuje sie rowniez z wysprzeglaniem, bo po
                      pierwsze jest to jedyna wzglednie reprodukowalna metoda, a po drugie daje
                      lepsze wyniki - krotsza droge hamowania - rowniez.

                      O tym, ze wyniki z tych testow (np. 10 x pelne hamownie z 100 km/h do zera raz
                      po raz - Auto Motor und Sport) jakos fadingu zagrazajacemu normalnej jezdzie
                      nie potwierdzaja.

                      O zaburzaniu momentami z silnika balansu sil hamowania przedniej i tylnej osi,
                      o ktory to balans stara sie reduktor, tez nie wspomniales. Zapewne funkcja tego
                      urzadzenia nie jest Ci zrozumiala.

                      > Bez komentarza, teraz juz mi wszystko opadło....

                      U opornych na wiedze zdarza sie.

                      > Forum ma to do siebie, że jest sie w miarę anonimowym i róznej maści
                      > zakompleksieni komputerowcy ujawniają swoje drugie ja, mówią rzeczy, których
                      [...]
                      > sie posmiać i oczywiście zrelacjonować na forum wyczyny
                      > naszego "teoretycznego mistrza"

                      Taaaa... Na kursie w ADAC tez byl taki jeden molodjec. Praktyk pelna gemba,
                      majacy gdzeis teorie, madrzejszy od instruktora, wyznawca hamowania z redukcja,
                      wolacy rozbic sie, niz przyblokowac kola etc.
                      Na placu wyszlo szydlo z worka. Ze swoja forsowna redukcja mial dluzsza droge
                      hamowania (na tym samym samochodzie), niz wszystkie gospodynie domowe biorace
                      serio rady instruktora. A na placu ze specjalnie sliska nawierzchnia czesciej
                      musial obserwowac droge przez lusterko, niz przez przednia szybe. U nikogo z
                      kursantow pylony nie poniosly takich strat.

                      Na kursie rozszezajacym kat. CE w DEKRA bylo podobnie. Tam tez niektorzy
                      chcieli ujazmiac tanczaca przyczepe gazem, chwalili sie, jak to oni zaprzeg
                      przez kazdy zakret przeprowadza. Dobrze, ze plac byl duzy, a pylony cierpliwe.
                      Tylko jeden kursant dyszel zlamal.

                      w
                      > jakich sytuacjach, bo był to wątek o zonach a one poślizgami bocznymi raczej
                      > nie jeżdżą), których całosci pewnie nie rozumiesz zadbaj o praktykę.
                      > Napiszę po raz ostatni słowa, które usłyszysz od kazdego kierowcy rajdowego
                      czy
                      >
                      > wyscigowego, na każdym kursie doskonalenia jazdy (prowadzonym przez
                      sportowych
                      > kierowców) - HAMOWANIE Z WCISINIĘTYM SPRZĘGŁEM JEST JEDNYM Z NAJWIĘKSZYCH
                      > BŁĘDÓW PODCZAS JAZDY.

                      Walter Röhrl pozwala byc sobie innego zdania. A ja z cala przynalezna
                      skromnoscia sie do niego przylaczam.

                      >
                      > Wiem, ze są kierowcy, popełniajacy takie kardynalne błędy, ale
                      > zawsze mysłałem,
                      > że to z niewiedzy (sam kiedys tak jeździłem), a tu nagle okazuje sie,
                      > że koleś
                      > na czarne mówi białe i jest świecie przekonany o swojej racji. To
                      > mnie zwaliło z nóg.
                      >
                      >
                      > Bez odbioru....

                      A moze jednak

                      K.
                      • Gość: marba Re: Ech, kierowca... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.02, 19:46
                        Gość portalu: Kierowiec napisał(a):

                        > Hi
                        >
                        > Gość portalu: kierowca napisał(a):
                        >
                        > > > Przy przednim napedzie wydluzysz sobie tylko droge hamowania, przy ty
                        > lnym
                        > > > na sliskiej nawierzchni mozesz zatanczyc piruet.
                        > >
                        > > Hmmm jakby to powiedzieć, uwielbiam kiedy jajko jest mądrzejsze od kury.
                        > > Zapraszam na piewrsze lepsze zawody wyścigów samochodowych np. na torze
                        > Poznań.
                        >
                        > Na ktorym biora udzial przede wszystkim nasze zony. Czyz nie wspomnialem o
                        > drobnej roznicy miedzy jazda wyscigowa, a hamowaniem awaryjnym podczas
                        > normalnej?
                        >
                        > >
                        > > > Juz to raz pisalem, ale powtorze:
                        > > > do wytworzenia sily potrzebnej do pelnego hamowania na najlepszej naw
                        > et
                        > > > nawierzchni wystarcza w zupelnosci hamulce.
                        > >
                        > > Hamulec traci swoją skuteczność przy kilkukrotnym gwałtownym użyciu (nawet
                        > w
                        > > nowoczesnych autach niby pozbawionych faidingu). Po kilku gwałtownych
                        > > hamowaniach z prędkości np. 200 km/h nie masz szans na zblokowanie kół,
                        >
                        > Czyli styl jazdy uprawiany przez nasze zony. Strasznie placzesz sie w
                        > zeznaniach.
                        >
                        > > klocki
                        > > są przegrzane. Nie chronią do końca przed tym nawet sportowe klocki i
                        > > perforowane tarcze, jedynie przesuwaja moment przegrzania. Wówczas zrozumi
                        > esz
                        > > co znaczy wspomaganie się silnikiem.
                        >
                        > Jesli w normalnej jezdzie musisz kilka razy pod rzad awaryjnie hamowac z 200
                        > km/h, to jest cos nie tak z Twoim stylem jazdy. Jesli to robisz w Polsce, to
                        > jest rowniez cos nie tak z glowa.
                        >
                        > O tym, ze maksymalny moment hamujacy silnika nawet przy swoim maksimum lezy o
                        > rzad wiekosci ponizej sily hamowania hamulcow, wspomniec nawet nie raczyles.
                        >
                        > O tym, ze testy drogi hamowania wykonuje sie rowniez z wysprzeglaniem, bo po
                        > pierwsze jest to jedyna wzglednie reprodukowalna metoda, a po drugie daje
                        > lepsze wyniki - krotsza droge hamowania - rowniez.
                        >
                        > O tym, ze wyniki z tych testow (np. 10 x pelne hamownie z 100 km/h do zera
                        raz
                        > po raz - Auto Motor und Sport) jakos fadingu zagrazajacemu normalnej jezdzie
                        > nie potwierdzaja.
                        >
                        > O zaburzaniu momentami z silnika balansu sil hamowania przedniej i tylnej
                        osi,
                        > o ktory to balans stara sie reduktor, tez nie wspomniales. Zapewne funkcja
                        tego
                        >
                        > urzadzenia nie jest Ci zrozumiala.
                        >
                        > > Bez komentarza, teraz juz mi wszystko opadło....
                        >
                        > U opornych na wiedze zdarza sie.
                        >
                        > > Forum ma to do siebie, że jest sie w miarę anonimowym i róznej maści
                        > > zakompleksieni komputerowcy ujawniają swoje drugie ja, mówią rzeczy, który
                        > ch
                        > [...]
                        > > sie posmiać i oczywiście zrelacjonować na forum wyczyny
                        > > naszego "teoretycznego mistrza"
                        >
                        > Taaaa... Na kursie w ADAC tez byl taki jeden molodjec. Praktyk pelna gemba,
                        > majacy gdzeis teorie, madrzejszy od instruktora, wyznawca hamowania z
                        redukcja,
                        >
                        > wolacy rozbic sie, niz przyblokowac kola etc.
                        > Na placu wyszlo szydlo z worka. Ze swoja forsowna redukcja mial dluzsza droge
                        > hamowania (na tym samym samochodzie), niz wszystkie gospodynie domowe biorace
                        > serio rady instruktora. A na placu ze specjalnie sliska nawierzchnia czesciej
                        > musial obserwowac droge przez lusterko, niz przez przednia szybe. U nikogo z
                        > kursantow pylony nie poniosly takich strat.
                        >
                        > Na kursie rozszezajacym kat. CE w DEKRA bylo podobnie. Tam tez niektorzy
                        > chcieli ujazmiac tanczaca przyczepe gazem, chwalili sie, jak to oni zaprzeg
                        > przez kazdy zakret przeprowadza. Dobrze, ze plac byl duzy, a pylony
                        cierpliwe.
                        > Tylko jeden kursant dyszel zlamal.
                        >
                        > w
                        > > jakich sytuacjach, bo był to wątek o zonach a one poślizgami bocznymi racz
                        > ej
                        > > nie jeżdżą), których całosci pewnie nie rozumiesz zadbaj o praktykę.
                        > > Napiszę po raz ostatni słowa, które usłyszysz od kazdego kierowcy rajdoweg
                        > o
                        > czy
                        > >
                        > > wyscigowego, na każdym kursie doskonalenia jazdy (prowadzonym przez
                        > sportowych
                        > > kierowców) - HAMOWANIE Z WCISINIĘTYM SPRZĘGŁEM JEST JEDNYM Z NAJWIĘKSZYCH
                        > > BŁĘDÓW PODCZAS JAZDY.
                        >
                        > Walter Röhrl pozwala byc sobie innego zdania. A ja z cala przynalezna
                        > skromnoscia sie do niego przylaczam.
                        >
                        > >
                        > > Wiem, ze są kierowcy, popełniajacy takie kardynalne błędy, ale
                        > > zawsze mysłałem,
                        > > że to z niewiedzy (sam kiedys tak jeździłem), a tu nagle okazuje sie,
                        > > że koleś
                        > > na czarne mówi białe i jest świecie przekonany o swojej racji. To
                        > > mnie zwaliło z nóg.
                        > >
                        > >
                        > > Bez odbioru....
                        >
                        > A moze jednak
                        >
                        > K.

                        Miałbym w związku wszystkim powyższym kilka pytań.

                        1. Jedziesz 80 km/h, masz akurat czwarty bieg i z powodu ograniczenia prędkości
                        musisz zwolnić do 60 km/h. Teren jest płaski, nie będziesz przyśpieszać więc z
                        powodzeniem możesz jechać te 60 km/h na czwartym biegu.
                        Czy w czasie tego hamowania z 80 do 60 km/h wysprzęglasz?

                        2. Co z jazdą w górach, gdy jedziesz i jedziesz ciągle w dół. Czy wtedy też nie
                        hamujesz silnikiem?

                        3. Czy w czasie awaryjnego hamowania naciskasz najpierw sprzęgło, a potem
                        hamulec, odwrotnie, czy równocześnie? Bo z twojego wywodu w sumie nic nie
                        wynika i dalej nie wiadomo jak jest dobrze według ciebie.

                        4. Czy w czasie mocniejszego hamowania, nie awaryjnego, jeszcze z daleka od
                        granicy przyczepności, nie rozłączony napęd przeszkadza? Chodzi mi o to jak się
                        ma tak sytuacja do opisanej przez ciebi sytuacji z hamowaniem awaryjnym.

                        Tyle miałbym pytań jak na razie, bo jednak przekonany jestem do hamowania
                        silnikiem, ale spróbujmy.
                        Co do fadingu, to nie trzeba jechać 200 km/h żeby przegrzać hamulce. Wystarczy
                        kilka ostrych startów i hamowań np. z pod świateł. Inna sprawa że moja żona
                        nigdy nie przegrzała hamulców. Jedyny samochód z hamulcami odpornymi na fading,
                        jakim jeździłem to fiat 126 ale to nie tyle zasługa hamulców, co osiągów.
                        • Gość: Kierowiec Re: Ech, kierowca... IP: proxy / 212.6.124.* 09.12.02, 08:16
                          Hi

                          Gość portalu: marba napisał(a):
                          > Miałbym w związku wszystkim powyższym kilka pytań.
                          >
                          > 1. Jedziesz 80 km/h, masz akurat czwarty bieg i z powodu
                          > ograniczenia prędkości
                          > musisz zwolnić do 60 km/h. Teren jest płaski, nie będziesz przyśpieszać
                          > więc z
                          > powodzeniem możesz jechać te 60 km/h na czwartym biegu.
                          > Czy w czasie tego hamowania z 80 do 60 km/h wysprzęglasz?

                          Poza szczegolem, ze przy 80 mam przewaznie bieg piaty :-), to oczywiscie nie
                          wysprzeglam, no bo po co?

                          > 2. Co z jazdą w górach, gdy jedziesz i jedziesz ciągle w dół. Czy wtedy
                          > też nie hamujesz silnikiem?

                          Oczywiscie, ze hamuje silnikiem. A jesli jade zaprzegiem, to uzywam jeszcze
                          takiego malego korka, co wystaje z podlogi przy lewej sopie, ew. retardera,
                          jesli ciagnik jest wyposazony.

                          > 3. Czy w czasie awaryjnego hamowania naciskasz najpierw sprzęgło, a potem
                          > hamulec, odwrotnie, czy równocześnie? Bo z twojego wywodu w sumie nic nie
                          > wynika i dalej nie wiadomo jak jest dobrze według ciebie.

                          Raczej jedoczesnie. Byc moze hamulec jest ciut pierwszy.

                          > 4. Czy w czasie mocniejszego hamowania, nie awaryjnego, jeszcze z daleka od
                          > granicy przyczepności, nie rozłączony napęd przeszkadza? Chodzi mi o to
                          > jak się
                          > ma tak sytuacja do opisanej przez ciebi sytuacji z hamowaniem awaryjnym.

                          Jesli nie chodzi o mozliwie silne hamowanie i mozliwie krotka droge hamowania,
                          nie wysprzeglony naped oczywiscie nie szkodzi.

                          Jesli natomiast podczas hamowania slychac terkot ABS, lubo tez pisk opon (na
                          lodzie pisku raczej nie bedzie :-), sprzeglo ma byc IMHO wcisniete.

                          Zanim zaczniesz sie nabijac, jak to zmieniam poglady, zwaz wypowiedzi kierowcy,
                          ktore osmielilem sie zaoponowac:

                          "Otóż wysprzęglania nie stosuje się prwie nigdy (oprócz wyjątkowych
                          sytuacji podczas jazdy rajdowej, do której Wasze żeno z pewnością nie
                          doprowadzą a jesli doprowadzą to i tak skończy się już na dzwonie)."

                          tudziez (wrzask samego autora wypowiedzi):

                          "HAMOWANIE Z WCISINIĘTYM SPRZĘGŁEM JEST JEDNYM Z NAJWIĘKSZYCH
                          BŁĘDÓW PODCZAS JAZDY."

                          W porownaniu z innymi rzeczami, jakie rozni kierowcy czynia swoim samochodom,
                          pasazerom i innym uczestnikom ruchu wysprzeglanie nawet podczas lekkiego
                          zwalniania jest naprawde bardzo lekkim grzeszkiem :-)

                          I jeszcze jedno. Gdybym walnal kiedys tekst w stylu:

                          "Hamowanie bez wysprzęglania dociąża przód auta, zwiększa skuteczność
                          hamowania poprzez działanie odwrotne do hamulców (hoć jednocześnie zwalnia
                          nasz samochód) poprzez utrudnianie zblokowanie koła." ((c) by kierowca)

                          to bym ze wstydu zmienil nicka, przestal pisac na to forum, a najlepiej
                          zawiesilbym na dziesiec lat korzystanie z internetu.

                          >
                          > Tyle miałbym pytań jak na razie, bo jednak przekonany jestem do hamowania
                          > silnikiem, ale spróbujmy.

                          Przeciw sesownemu uzyciu momentow hamujacych napedu tez nic nie mam, ale
                          powyzsze cytaty kierowcy to robienie wody z mozgu.

                          > Co do fadingu, to nie trzeba jechać 200 km/h żeby przegrzać hamulce.
                          > Wystarczy
                          > kilka ostrych startów i hamowań np. z pod świateł.

                          A jesli to nie pomoze, mozna jechac z lewa noga na pedale hamulca. Myslalem, ze
                          rozmawiamy o sesownym uzytkowaniu samochodu.

                          Pozdr.

                          K.
                          • Gość: kierowca Re: Ech, kierowca... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.02, 10:19
                            Rozstrzygnięcie Twojego dylematu nastąpi wkrótce. Większosć normalnych i
                            myslacych ludzi (nie wliczając Greenblacka) przychyli się do tego co powie
                            Waldek Doskocz - bo kto może być lepszym autorytetem w dziedzinie
                            najskuteczniejszego hamowania niż legendarny kierowca rajdowy. Tym których nie
                            przekona głos kierowcy rajdowego (podpisanego, bo ja nie chcę sie podpisywać w
                            takim miejscu i czytac jaki to jestem beznadziejny, skoro Mr. Greenblack za
                            kiepskiego i bez sukcesów uznał Waldka Doskocza, wielkokrotnego mistrza Polski)
                            radzę otworzyć sekstę a Waszym góru niech będzie Greenblack - "miszcz automatu"
                            Nie omieszkam zacytować tu całości odpowiedzi na list, który osmieliłem się
                            napisałeć w imieniu pana "Kierowiec".

                            A do Ciebie "Kierowiec" już cos wyżej napisałem - zacytowałem Ci tekst z
                            książki S. Zasady na którą się powołujesz - i jest tam opisany sposób
                            najskuteczniejszego hamowania - oczywiście BEZ WYSPRZĘGLENIA i z redukcją.

                            Nic dodać nic ująć.
                            • Gość: Kierowiec Kolo plota IP: proxy / 212.6.124.* 09.12.02, 11:31
                              Hi

                              Gość portalu: kierowca napisał(a):

                              > Rozstrzygnięcie Twojego dylematu nastąpi wkrótce. Większosć normalnych i
                              > myslacych ludzi (nie wliczając Greenblacka) przychyli się do tego co powie
                              > Waldek Doskocz - bo kto może być lepszym autorytetem w dziedzinie
                              > najskuteczniejszego hamowania niż legendarny kierowca rajdowy.

                              Dla mnie legndarny jest np. Witold Rychter (tez wielokrotny mistrz Polski
                              motocyklowy i rajdowy), laczacy umiejetnosci zawodnika z wyksztalceniem
                              inzynierskim.

                              Mam nadzieje, ze w odpowiedzi z gazety rozroznione bedzie miedzy jazda
                              wyczynowa, a normalna.

                              A mottem niech bedzie:
                              "I ktozby w drukowane nie wierzyl gazety"
                              (W. Shakespeeare)

                              > Nie omieszkam zacytować tu całości odpowiedzi na list, który osmieliłem się
                              > napisałeć w imieniu pana "Kierowiec".

                              Bylbym na przyszlosc wdzieczny, gdyby moj nick pozostal moim nickiem, co dalo
                              by mi mozliwosc pelniejszego precyzowania pytan i odpowiedzi. Ale niech tam...

                              > A do Ciebie "Kierowiec" już cos wyżej napisałem - zacytowałem Ci tekst z
                              > książki S. Zasady na którą się powołujesz - i jest tam opisany sposób
                              > najskuteczniejszego hamowania - oczywiście BEZ WYSPRZĘGLENIA i z redukcją.

                              Ten tekst byl juz w tej formie w pierwszym wydaniu z 1973 AFIK roku (pod
                              wieloma wzgleami lepszego od wydania drugiego). Kilka listow wczesniej
                              wspominalem juz o stopniu rozwoju technicznego samochodow z lat piedziesiatych,
                              na ktorych w latach szesdziesiatych Zasada zdobywal ostrogi.

                              Jakby sie cofnac jeszcze dalej, to ladujemy w czasach, kiedy hamulce dzialaly
                              wylacznie symbolicznie i sluzyly rzeczywiscie tylko do zatrzymywania pojazdu.
                              Gdyby Zasada startowal w latach dwudziestych, a pisal w trzydziestych, wiele
                              jego rad wygladaloby inaczej.

                              (Zarzut czasow startowania Rychtera kontruje natychniast. Rychter wykazal, ze
                              nowego potrafi nauczyc sie i w bardzo zaawansowanym wieku.
                              Polecam "Doswiadczony kierowca radzi", jesli ktos w antykwariacie znajdzie)

                              > Nic dodać nic ująć.

                              Powiedzmy to tak: kilka razy zrelatywizowales swoja wypowiedz, wiedz i ja
                              podejde do plotu.

                              Nie przecze, ze w jezdzie wyczynowej stosuje sie hamowanie z redukcja i bez
                              wysprzeglania, jak i wiele innych rzeczy typu zmiana biegow bez ujecia gazu i
                              uzycia sprzegla etc. (Jak dobrze przeczytasz noje posty, sam stwierdzisz
                              zreszta, ze temu nie przeczylem). Zarowno sama jazda zawodnicza, jak i samo
                              podejscie sciganta do trawlosci samochodu na tyle roznia sie od jazdy
                              normalnej, ze sportowcy beda mieli swoje powody.

                              Nie mam nic przeciw niewysprzeglaniu przy zwalnianiu i normalnym hamowaniu. Sam
                              tez nie wysprzeglam. Jesli ktos dodatkowo stosuje forsowna redukcje w normalnej
                              jezdzie, coz, to jego prywatna sprawa, IMHO klocki hamulcowe i tarcze sa
                              tansze, niz synchronizatory, sprzeglo i przeguby.

                              Jestem absolutnym wyznawca hamowania silnikiem podczas zjazdu z gory (inaczej
                              nie zrobilbym kat. CE).

                              Natomiast zdecydowanie sprzeciwiam sie zaleceniom niewysprzeglania, a nawet
                              redukcji przy hamowaniu na granicy przyczepnosci. Aby ta redukcja dala
                              jakiekolwiek kozysci (o ile takowe w jezdzie niezawodniczej wogole istnieja),
                              musialaby byc przeprowadzona absolutnie idealnie, a do tego absolutnie
                              potrzebny jest IMHO ciagly trening. Jesli widzi sie, jak trudno na kursie
                              przekonac kursanta, aby rzeczywiscie natychmiast i _z_calej_sily_ depnal w
                              hamulec (od niedawna ten dylemat rozwiazywany jest asystentem hamulcow), to
                              nauczenie przecietnego (nawet zaawansowanego) kierowcy optymalnego hamowania z
                              redukcja, tak aby osiagal chocby taka droge hamowania, jak z wysprzegleniem,
                              jest IMHO beznadziejne.
                              A redukcja przeprowadzona suboptymalnie w najlepszym przypadku wydluza droge
                              hamowania, w najgorszym prowadzi do poslizgu.

                              Poza tym uklady hamulcowe w normalnych samochodach sa optymalnie nastawione na
                              hamowanie z wysprzegleniem i nie maja recznego rozdzielnika sily hamowania na
                              osie.

                              Rowniez wyprowadzanie z poslizgu jest znacznie prostsze na sprzegle, niz na
                              biegu (co nawet Zasada slusznie zauwazyl).
                              Stad Twoje wypowiedzi (czesciowo zreszta juz nieco zrelatywizowane) o
                              absolutnej wyjatkowosci wysprzeglania (za wyjatkiem zmiany biegow i
                              zatrzymywania sie) i wysprzeglaniu podczas hamowaniaj jako najpowazniejszemu
                              bledowi sztuki jazdy za sluszne uznac w zadnym wypadku nie moge.

                              Byla taka historia, ze jakas firma (bodajze Porsche czy Audi) zaprosila Röhrla
                              do przetestowania najnowszej wersji ESP. Wyszedl z testu niezadowolony, bo
                              czasy okrazen wyszly mu z ESP gorsze, niz bez. Tylko, jak go mechanicy
                              pocieszali: "Niemand fährt so jesusmässig, wie du" (nikt nie prowadzi tak
                              nawiedzenie, niz ty). Czy moze tez uwazasz, ze nalezy odlaczyc ESP, bo to tylko
                              przeszkadza?

                              POzdr.

                              K.
                              • Gość: kierowca Re: Kolo plota IP: *.echostar.pl / 212.126.30.* 09.12.02, 12:07
                                Gość portalu: Kierowiec napisał(a):


                                > Mam nadzieje, ze w odpowiedzi z gazety rozroznione bedzie miedzy jazda
                                > wyczynowa, a normalna.

                                Załaczyłem przecież list który napisałem do Waldka, poczytaj to znajdziesz
                                ospowiedź - pytałem się o najkrótsza drogę hamowania, i nie ma tu znaczenia czy
                                na rajdach czy nie, zasada jest taka sama.


                                > Bylbym na przyszlosc wdzieczny, gdyby moj nick pozostal moim nickiem, co dalo
                                > by mi mozliwosc pelniejszego precyzowania pytan i odpowiedzi. Ale niech tam...

                                Przepraszam, ale je nie mógłbym napisać listu z podobnymi bzdurami tym bardziej
                                do człowieka, którego znam osobiscie.

                                > Ten tekst byl juz w tej formie w pierwszym wydaniu z 1973 AFIK roku (pod
                                > wieloma wzgleami lepszego od wydania drugiego).

                                Wziałem to z najnowszego, chyba poprawionego wydania ksiażki, którą na szybko
                                postarałem się zdobyc, by móc zobaczyc gdzie Zasada mówi zeby wysprzęglać.
                                A tak poza tym to teraz mówisz, że to stara ksiażka i nie warto jej czytac a
                                sam zacząłes ja cytować CHORAGIEWKO

                                > Nie przecze, ze w jezdzie wyczynowej stosuje sie hamowanie z redukcja i bez
                                > wysprzeglania, jak i wiele innych rzeczy typu zmiana biegow bez ujecia gazu i
                                > uzycia sprzegla etc. (Jak dobrze przeczytasz noje posty, sam stwierdzisz
                                > zreszta, ze temu nie przeczylem). Zarowno sama jazda zawodnicza, jak i samo
                                > podejscie sciganta do trawlosci samochodu na tyle roznia sie od jazdy
                                > normalnej, ze sportowcy beda mieli swoje powody.

                                O tym juz wcześniej pisałem (przesledź moje odpowiedzi do Mr. Grennblucka)
                                Hamowanie redukcyjne jest trudne, dla zwykłego użytkownika upierdliwe, znacząco
                                skraca żywotnosć niektórych elementów (zwłaszcza synbchronizatory 2 i 3-ego
                                biegu wymieniam raz do roku a to kosztuje bo trzeba rozebrać skrzynię - choc
                                niektóre auta są bardziej odporne i po przebiegu 80 tys, jeszczcze sie nie
                                popsuły), a jego dobrodziejstwa mozna odczuc przy sportowej, lub usportowionej
                                jeździe i najlepiej są widoczne przy wyższych prędkosciach kiedy hamujemy np z
                                prędkosci 200km/h. Tu moze to skrócić drogę hamowania nawet o kilka metrów
                                (prawidłowo wykonane). Tak wiec jak juz wyzej pisałem normalny kierowca beż
                                żyłki sportowej moze zezygnować z tego manewru, lub raczej powinien to zrobić i
                                takie było moje stanowisko od początku dyskusji.
                                Jednak brak wysprzęglania równiez skraca drogę hamowania (im wyzsza prędkosć
                                tym jest ta różnica bardziej widoczna), jest bardzo prosta w uzyciu(po prostu
                                nie wciskamy sprzęgła), i praktycznie nie obciąża układu napędowego.



                                > Natomiast zdecydowanie sprzeciwiam sie zaleceniom niewysprzeglania, a nawet
                                > redukcji przy hamowaniu na granicy przyczepnosci.

                                Chciałbym żebys wiedział, że w sporcie hamuje się tylko zawsze na maksa (na
                                granicy przyczeponosci) a szukajac jej nieraz dochodzi do chwilowego
                                zblokowania kół, i wówczas zawsze stosuje sie hamowanie redukcyjne, dlatego, ze
                                takie jest najbardziej wydajne.


                                > Rowniez wyprowadzanie z poslizgu jest znacznie prostsze na sprzegle, niz na
                                > biegu
                                O jaki poślizg Ci chodzi? o boczny? Jeśli tak to na sprzęgle nie masz
                                najmniejszych szans na wyprowadzenie auta, potrzebna jest jednoczesna kontra i
                                gaz (w aucie przednionapędowym)


                                Wyszedl z testu niezadowolony, bo
                                > czasy okrazen wyszly mu z ESP gorsze, niz bez. Tylko, jak go mechanicy
                                > pocieszali: "Niemand fährt so jesusmässig, wie du" (nikt nie prowadzi tak
                                > nawiedzenie, niz ty). Czy moze tez uwazasz, ze nalezy odlaczyc ESP, bo to
                                tylko
                                >
                                > przeszkadza?

                                Sam sobie odpowiedziałeś, ESP przeszkadza i spowalnia auto, kiedy wsiadam do
                                samochody wyposazonego w ten układ najpierw pytam sie gdzie go mozna wyłaczyć.
                                Jaednak dla zwykłego uzytkownika moze byc pomocne, bo naprawi jego błędy,
                                których ten niewprawny kierowca sam by nie wyprostował.
                                Moje zdanie o ESP jest takie - wynalazek jest dobry dla przeciętnego kierowcy,
                                ale powinien mieć możliwosć odłączenia, gdy wsiada bardziej doswiadczony
                                driver, zeby mu ten układzik nie przeszkadzał.

                                Natomiast układ ASR jest kompletnym nieporozumieniem zagrażajacym zyciu (w
                                aucie przednionapędowym, bo w tylno jest raczej ok.) Ale o tym innym razem.

                                Pozdrawiam
                                i proszę Mr. Greenbluuucka o nie odpisywanie.
                                • Gość: Kierowiec Re: Kolo plota IP: proxy / 212.6.124.* 09.12.02, 13:20
                                  Hi

                                  Gość portalu: kierowca napisał(a):

                                  >
                                  > na rajdach czy nie, zasada jest taka sama.

                                  Powiedzmy. W normalnym zyciu pani domu nie hamuje z 200 km/h kika razy z rzedu.
                                  A o to sie zaczelo.

                                  >
                                  > Wziałem to z najnowszego, chyba poprawionego wydania ksiażki, którą na szybko
                                  > postarałem się zdobyc, by móc zobaczyc gdzie Zasada mówi zeby wysprzęglać.
                                  > A tak poza tym to teraz mówisz, że to stara ksiażka i nie warto jej czytac a
                                  > sam zacząłes ja cytować CHORAGIEWKO

                                  NIe przekrecaj moich slow i nie wyzywaj, jak juz u plota stoisz. Nie mowilem,
                                  ze ksiazka jest nie warta czytania, lecz ze niektore w niej zawarte opisy
                                  troszke sie zestarzaly. Starsze wydanie jest IMHO lepsze od tego niby
                                  poprawionego w nastepujacych punktach:
                                  - ilustracje Kobylinskiego :-)
                                  - brak opisow, jaki to Zasada byl _w_prywatnej_jezdzie_na_publicznych_drogach_
                                  hojrak i jak sie z opalow kunsztem misternym wygrzebywal
                                  - brak namolnej reklamy wyrobow marki Mercedes w kazdym akapicie
                                  i kilka innych.

                                  >
                                  > O tym juz wcześniej pisałem (przesledź moje odpowiedzi do Mr. Grennblucka)
                                  > Hamowanie redukcyjne jest trudne, dla zwykłego użytkownika upierdliwe,
                                  znacząco
                                  >
                                  > skraca żywotnosć niektórych elementów (zwłaszcza synbchronizatory 2 i 3-ego
                                  > biegu wymieniam raz do roku

                                  Widzisz, a ja nigdy - wystarczaja na zawsze.

                                  > a to kosztuje bo trzeba rozebrać skrzynię - choc
                                  > niektóre auta są bardziej odporne i po przebiegu 80 tys, jeszczcze sie nie
                                  > popsuły), a jego dobrodziejstwa mozna odczuc przy sportowej, lub
                                  usportowionej
                                  > jeździe i najlepiej są widoczne przy wyższych prędkosciach kiedy hamujemy np
                                  z
                                  > prędkosci 200km/h. Tu moze to skrócić drogę hamowania nawet o kilka metrów
                                  > (prawidłowo wykonane). Tak wiec jak juz wyzej pisałem normalny kierowca beż
                                  > żyłki sportowej moze zezygnować z tego manewru, lub raczej powinien to
                                  > zrobić i takie było moje stanowisko od początku dyskusji.

                                  Powiedzmy, ze uznaje wysilek podejscia do plotu :-)

                                  > Jednak brak wysprzęglania równiez skraca drogę hamowania (im wyzsza prędkosć
                                  > tym jest ta różnica bardziej widoczna), jest bardzo prosta w uzyciu(po prostu
                                  > nie wciskamy sprzęgła), i praktycznie nie obciąża układu napędowego.
                                  >

                                  Tutaj moim zrodlem sa poradniki ADAC, wyniki na kursach tudziez kilka innych
                                  wiarygodnych zrodel.

                                  Pozdr.

                                  K.
                                  • Gość: kierowca Re: Kolo plota IP: *.echostar.pl / 212.126.30.* 09.12.02, 13:40
                                    Widzę, ze jestes sensownym gosciem i podchodzisz do tego z rozumem.

                                    Skoro ja nie jestem dla Ciebie autorytetem wieżę, że przyjmiesz odpowiedź w tej
                                    kwestii przedstawiciela zawodników, który odpowiada na listy na łamach
                                    specjalistycznego pisma rajdowego.
                                    Co bym tu o sobie nie napisał, nie bedę bardzij wiarygodny niz On, bo ktos
                                    powie, że sie podszywam.

                                    Mam nadzieje, ze dasz sie przekonać człowiekowi, który z samochodem potrafi
                                    zrobić duzo wiecej niz Ty. (co do Mr. Greenbluuucka to już sie wypowiedział -
                                    wielokrotny mistrz Polski w rajdach nie potrafi jeździć wiec nie jest dla niego
                                    żadnym autorytetem, poza tym był TYLKO mistrzem Polski a nie świata (pewnie
                                    dlatego, ze nie wysprzęglał podczas gwałtownego hamowania, pewnie Colin
                                    wysprzęgla i do tego jeździ automatem :))))

                                    Proponuję, zebysmy wrócili do tego wątku, kiedy pojawi sie odpowiedź Waldka
                                    Doskocza, jeśli odpowie cos innego to uchyle czoła.

                                    Pozdrawiam myslących i potrafiacych prowadzic sensowne dyskusje uzywając
                                    argumentów innych niz Mr. Greenbluuck - bo ja mam zawsze rację
                      • Gość: kierowca Re: Ech, kierowca... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.02, 21:46

                        > O tym, ze maksymalny moment hamujacy silnika nawet przy swoim maksimum lezy o
                        > rzad wiekosci ponizej sily hamowania hamulcow, wspomniec nawet nie raczyles.

                        Ale nigdzie nie napisałem, że silnik hamuje lepiej niz hamulce

                        > Jesli w normalnej jezdzie musisz kilka razy pod rzad awaryjnie hamowac z 200
                        > km/h, to jest cos nie tak z Twoim stylem jazdy. Jesli to robisz w Polsce, to
                        > jest rowniez cos nie tak z glowa.
                        >
                        > O tym, ze wyniki z tych testow (np. 10 x pelne hamownie z 100 km/h do zera
                        raz
                        > po raz - Auto Motor und Sport) jakos fadingu zagrazajacemu normalnej jezdzie
                        > nie potwierdzaja.

                        Widać, ze rzeczywiście wszystko znasz tylko z teorii. Ja doprowadzę Ci każde
                        auto do takiego stanu, ze zatrzymanie się ze 100 km/h zabierze ponad 100m !!!
                        Oczywiście będzie to jazda ekstremalna (mam nadzieję, ze Wasze zony tak nie
                        jeżdżą,) jednak nie we wszystkich autach hamulce są na tyle dobre, by wytrzymać
                        nawet zykłą, średniodynamiczną jazdę. Przykładem jest np. większosć fiatów z
                        nowym Punto włącznie. Dobre nawyki będą wtedy przydatne a hamowanie silnikiem
                        pomocne i przesunie moment fadingu.




                        > Taaaa... Na kursie w ADAC tez byl taki jeden molodjec...
                        > Walter Röhrl pozwala byc sobie innego zdania. A ja z cala przynalezna

                        Gdzie Ty o tym wszystkim przeczytałeś "teoretyczny mistrzu"?

                        Hamowanie redukcyjne nieskuteczne? to dlaczego się tak jeździ w sporcie?
                        I dlaczego skoro w sporcie jest skuteczne nagle jest nieskuteczne na ulicy?
                        Źle wykonane hamowanie redukcyjne moze być rzeczywiscie mniej skuteczne od
                        zwykłego, dlatego nie zaleca się go dla zwykłych kierowców (o czym pisałem w
                        pierwszym poscie - gdybyś nie wyrywał zdań z kontekstu to byś wiedział).

                        Ponieważ jestem tu anonimowy i nie mam zamiaru podawać swojego imienia i
                        nazwiska (bo i tak pewnie byś twierdził, że się pod kogos podszywam), napisałem
                        w Twoim imieniu list do Waldka Doskocza (rajdowego mistrza Polski - to tak dla
                        informacji, bo pewnie nie wiesz) aby zweryfikował wiedzę
                        naszego "teoretycznego miszcza". A brzmi on tak:

                        "Witam.
                        Jako wybitny znawca tematu działania momentu sił na koła samochodu chciałbym
                        uzyskać informację, w jaki sposób należy hamować autem z ABS-em i bez niego,
                        chodzi mi zarówno o delikatne jak i pełne, maksymalne hamowanie. Wysprzęglać
                        wtedy auto czy nie? Z wyliczeń praw fizyki wychodzi mi, że nie, lecz ostatnio
                        rozmawiałem z pewnym kierowcą (który uważa się za kierowcę rajdowego, czy
                        wyścigowego, ale pewnie ściemnia) który twierdzi, że hamować należy bez
                        wysprzęglania i najlepiej z redukcja biegów. Ja się z tym nie zgadzam !!!.
                        Uważam, że nie wciśnięcie sprzęgła podczas gwałtownego hamowania wydłuży drogę
                        hamowania, taki sam skutek odnosi redukcja biegów (również wyłuży drogę
                        hamowania).
                        Proszę o odpowiedź wysprzęglać czy nie.

                        Podpisał
                        Kierowiec gość forum gazety.pl


                        Szanownych forumowiczów zapraszam do czytanie lektury gazety rajdowej WRC,
                        myślę, że w najblizszym numerze powinna znaleźć się odpowiedź.
                        Nie omieszkam również zamieścic jej na forum.

                        Pozdrawiam myślących...
                      • Gość: kierowca Re: Ech, kierowca... IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.02, 23:35
                        Zadałem sobie trud przejzenia pobieżnego ksiażki Sobiesława Zasady i cytuję

                        "Powiedzmy, że jadę 150 km/godz. i mam przed sobą zakręt, który mam pokonać z
                        prędkością 70 km/godz. Czyli na biegu drugim, a ja właśnie jadę na czwórce.
                        Kończy się więc prosta, i wiem, że ze 150 km/godz. mam wyhamować do 70 km/godz.
                        Hamuję, mając cały czas pedał hamulca przyciśnięty - włączam trójkę; puszczam
                        sprzęgło - cały czas trwa hamowanie; gdy szybkość spadnie do maksymalnej biegu
                        drugiego, włączam dwójkę - hamowanie trwa nadal, noga od początku manewru nie
                        zeszła z hamulca! Jeśli mam dać międzygaz - daję go piętą. A więc, analizując
                        dokładniej: nie przerzucam biegów od razu z czwórki na dwójkę, lecz „po drodze”
                        hamuję jeszcze trójką; czyli przy redukcji biegu nie puszczając hamulca
                        puszczam sprzęgło i dodatkowo hamuję silnikiem. Hamowanie silnikiem na trójce
                        trwa tylko tak długo, aż samochód zejdzie na szybkość pozwalającą włączyć
                        dwójkę - nie mogę tu przekręcić obrotów, jest to oczywiście kwestia wyczucia.
                        Może to trwać niecałą sekundę; na nawierzchni śliskiej - odpowiednio dłużej, na
                        nawierzchni szorstkiej - bardzo krótko. Po włączeniu dwójki ustawiam się w
                        hamowaniu odpowiednio do zakrętu. Jeśli mi samochód przy hamowaniu leci, ślizga
                        się, nie mogę skręcić, to puszczam leciutko hamulec i dopiero ustawiam samochód
                        do zakrętu - wtedy następuje pełne puszczenie hamulca, gaz i odpowiednie
                        wejście w zakręt; oczywiście obie ręce na kierownicy, już wcześniej przecież
                        wrzuciłem tę dwójkę, o to się więc nie martwię. Mając obie ręce na kierownicy -
                        mam pełne opanowanie wozu."


                        Bez komentarza....
                        • greenblack Re: Ech, kierowca... 08.12.02, 23:43
                          Gość portalu: kierowca napisał(a):

                          > Zadałem sobie trud przejzenia pobieżnego ksiażki Sobiesława Zasady i cytuję
                          >
                          > "Powiedzmy, że jadę 150 km/godz. i mam przed sobą zakręt, który mam pokonać z
                          > prędkością 70 km/godz. Czyli na biegu drugim, a ja właśnie jadę na czwórce.
                          > Kończy się więc prosta, i wiem, że ze 150 km/godz. mam wyhamować do 70
                          km/godz.
                          >
                          > Hamuję, mając cały czas pedał hamulca przyciśnięty - włączam trójkę; puszczam
                          > sprzęgło - cały czas trwa hamowanie; gdy szybkość spadnie do maksymalnej
                          biegu
                          > drugiego, włączam dwójkę - hamowanie trwa nadal, noga od początku manewru nie
                          > zeszła z hamulca! Jeśli mam dać międzygaz - daję go piętą. A więc, analizując
                          > dokładniej: nie przerzucam biegów od razu z czwórki na dwójkę, lecz „po d
                          > rodze”
                          > hamuję jeszcze trójką; czyli przy redukcji biegu nie puszczając hamulca
                          > puszczam sprzęgło i dodatkowo hamuję silnikiem. Hamowanie silnikiem na trójce
                          > trwa tylko tak długo, aż samochód zejdzie na szybkość pozwalającą włączyć
                          > dwójkę - nie mogę tu przekręcić obrotów, jest to oczywiście kwestia wyczucia.
                          > Może to trwać niecałą sekundę; na nawierzchni śliskiej - odpowiednio dłużej,
                          na
                          >
                          > nawierzchni szorstkiej - bardzo krótko. Po włączeniu dwójki ustawiam się w
                          > hamowaniu odpowiednio do zakrętu. Jeśli mi samochód przy hamowaniu leci,
                          ślizga
                          >
                          > się, nie mogę skręcić, to puszczam leciutko hamulec i dopiero ustawiam
                          samochód
                          >
                          > do zakrętu - wtedy następuje pełne puszczenie hamulca, gaz i odpowiednie
                          > wejście w zakręt; oczywiście obie ręce na kierownicy, już wcześniej przecież
                          > wrzuciłem tę dwójkę, o to się więc nie martwię. Mając obie ręce na
                          kierownicy -
                          >
                          > mam pełne opanowanie wozu."
                          >
                          >
                          > Bez komentarza....

                          A ta książka to z którego roku? I pisana na podstawie jazdy jakim samochodem?
                          Przy 70km/h samochód "leci" i "ślizga" się?
                • Gość: cuba79 Re: No właśnie... bo to już druga kobieta IP: *.citysat.com.pl / *.net80.citysat.com.pl 20.12.02, 16:17
                  To w wyscigach sie wciska sprzeglo czy nie bo raz piszesz tak a raz siak???
                  Nie wciska sie ale nie ze wzgledu na skuteczniejsze hamowanie bo rajdowki maja
                  takie hamulce ze nie silnikem hwspomagasz hamowanie tylko kola hamuja silnik.A
                  biegi to sie redukuje bo w wyniku hamowania spadaja obroty silnika a przez to
                  maleje moc czyli po puszczeniu hamulca samochod wolniej przyspiesza i wlasnie
                  dlatego redukuje sie bieg zwiekszajac obroty a M.Schumacher dodatkowo hamujac
                  nie wciska sprzegla bo nie musi(taka technika)tylko dodatkowo wciska gaz(co z
                  pewnoscia nie poprawia hamowania).A jak twoja rajdujaco slizgajaca sie pani
                  zaliczy na sniegu dzwona bo nie wcisnie sprzegla co spowoduje zgasniecie
                  silnika (w wyniku zablokowania kol przez hamulce)i twoj bolid posunie jak sanki
                  prosto przed siebie np. w drzewo (oby nie w czlowieka)badz nie wyciagnie
                  samochodu z poslizgu bo w wyniku spadku obrotow samochod nie bedzie mial mocy
                  (chyba ze masz subaruWRC to sorry) i walnie w cos jak drzewo(oby tylko drzewo)
                  to moze zmienisz zdanie. Bo pasek cie nie przekonuje bo to teoria ze szkolki
                  niedzielnej czy cuss- rajdujcie tak dalej ino tam gdzie nie ma ludzi.
                • Gość: pkor Re: No właśnie... bo to już druga kobieta IP: *.alstom.pl / 172.20.6.* 26.02.03, 11:51
                  Gość portalu: kierowca napisał(a):

                  > Hamowanie bez wysprzęglania dociąża przód auta, zwiększa skuteczność
                  hamowania poprzez działanie odwrotne do hamulców (hoć jednocześnie zwalnia nasz
                  samochód) poprzez utrudnianie zblokowanie koła.

                  A hamowanie z wysprzęglaniem nie dociąża przodu auta?? Sprawdź sam!
                  Co do działania odwrotnego do hamulców: zdecyduj się w końcu czy hamowanie
                  silnikiem wspomaga hamulce czy im przeciwdziała, bo o ile wiem (a jestem
                  kierowcą od 10 lat) to wspomaga. Poza tym przy tylnym napędzie (i jednakowej
                  sile hamowania kół przednich i tylnych może dojść do zablokowania tylko kół
                  napędzanych(dodatkowo hamowane są przez silnik) - to prawie tak jakbyś hamował
                  ręcznym. Czym to grozi - wszyscy wiedzą.

                  >Co to daje? po pierwsze wyczuwalnie
                  > (zwłaszcza ma śliskiej nawierzchni) utrudnia zblokowanie kół ( radzę na
                  śniegu
                  > spróbować obu prób), możemy nieco oszukać w ten sposób przyczepność kół i
                  > skrócić długość hamowania.

                  FIZYKI NIE OSZUKASZ!

                  > Po drugie łatwiej wyczuć moment zblokowania kół

                  No, nie wiem, czy to taka bajka...

                  > (dzięki temu o czym wyżej pisałem) i hamować na granicy przyczepności.

                  Nie wiem jak rozpoznajesz granicę przyczepności...Gdyby się tak dało - byłoby
                  cudownie, ale nie jestem wróżką. Za to wiem co to i do czego służy hamowanie
                  pulsacyjne.

                  >Oczywiście przy delikatnym hamowaniu tego nie da
                  > się odczuć, lecz kiedy dojdzie do hamowania awaryjnego postąpimy tak jak
                  robimy
                  > zwykle - to jest odruch, a ten trzeba mieć dobry.

                  Polemizowałbym - to zależy od zbyt wielu czynników i nie ma jednego
                  uniwersalnego udruchu, który by gwarantował sukces, a przynajmniej
                  minimalizację porażki. Niemniej na suchej jezdni polecam hamowanie bez
                  wysprzęglania.

                  > W profesjonalnej jeździe wyścigowej czy rajdowej stosuje się jeszcze redukcję
                  > biegów np. jadąc z prędkościa 140 km/h rozpoczynamy hamowanie wrzucając 3
                  bieg
                  > i puszczajac sprzegło, kiedy auto zwolni do 100 km/h włączamy 2 bieg i
                  > puszczamy sprzęgło. Często hamuje się również lewą nogą.

                  Bez komentarzy dla wszystkich posiadaczy malucha...

                  > Ale tego już nasze żony potrafić nie muszą.

                  ... i wolałbym, żeby tego nawet nie próbowały.

                  > Niektórzy obawiają się zgaszenia silnika poprzez zblokowanie kół. Na suchej,
                  > bądź mokrej nawierzchni nie należy się tego obawiać. Nawet jeśli do tego
                  > dojdzie, po zakończeniku hamowania puszczamy hamulec (nadal nie dotykając
                  > sprzęgła) i koła same uruchomią silnik (i nic mu od tego nie będzie)

                  Nieprawda, to kolejny niepotrzebny rozruch silnika. Analogicznie do
                  zapalania "na pych" jest to ostateczność i należy wystrzegać się dopuszczenia
                  do zgaszenia silnika. Fakt że olej jest jeszcze ciepły i szybciej dopływa tam
                  gdzie powinien, ale nie polecam. Mimo wszystko, jeśli już zgaśnie, to lepiej
                  tak uruchomić silnik niż rozrusznikiem.

                  > Na koniec należy dodać, ze podczas hamowania czasem zdarzają się sytuacje, ze
                  > trzeba zmienić manewr i by niknąć kolizji lub poślizgu należy natychmiast
                  > gwałtownie przyspieszyc. Przy wysprzęglonym silniku, czas potrzebny na taki
                  > manewr moze byc zbyt długi. Wysrtarczy, ze auto zacznie nam uciekać tyłem i
                  > trzeba będzie skontrować z gazem, wówczas puszczenie sprzęgła moze trwać zbyt
                  > długo i lecimy juz bokiem.

                  Nogi mamy dwie, czyż nie? Sądzę, że szybciej zasprzęglisz silnik niż puścisz
                  hamulec, przełożysz nogę na gaz i go trochę wciśniesz. Cytowani rajdowcy
                  operują obiema nogami JEDNOCZEŚNIE!

                  > No i pozostaje jeszcze kwestia finansowa, podczas hamowania z wysprzęglonym
                  > autem samochód pali tyle co na luzie, natomiast bez wysprzęglenia nie pali
                  ani
                  > kropelki, wynik jest dokładnie 0 litrów na 100km. Jest więc oszczędniej. I
                  > moze to będzie najlepszy argument dla żonek:)

                  No, nie wiem.
                  Przy wysprzęglonym silniku auto pali tyle co na luzie - to się zgadza.
                  Bez wysprzęglania nie pali ani kropelki? Chłopie, kto Ci takich bajek
                  naopowiadał? Powszechnie wiadomo, że w silnikach gaźnikowych ilość zasysanej
                  podciśnieniem mieszanki paliwowej zależy od otwarcia przepustnicy i prędkości
                  obrotowej (pomijamy regulację skłądu mieszanki i innych bajerów, które są
                  marzeniem posiadaczy podróbki auta-malucha (bez obrazy, sam takim
                  jeździłem)).Zamykasz przepustnicę i paliwo nie leci? Leci i to jak, tylko że
                  nie dyszą główną a dyszą obrotów jałowych w ilości zależnej od prędkości
                  obrotowej silnika. Najmniej pali przy jałowych obrotach, przy ich wzroście
                  coraz więcej. Fakt że jest to mniej niż przy otwartej przepustnicy ale
                  zdecydowanie więcej niż przy hamowaniu z wysprzęgleniem. Przekonałem?

                  W silnikach z wtryskiem elektronika dba o to, by ilość wtryskiwanego paliwa
                  zależała od prędkości obrotowej i aktualnego obciążenia silnika. Reszta
                  podobnie jak wyżej. Perpetum mobile nie da się uzyskać.

                  > No i nie tylko kobiety popełniają tenbłąd....

                  Dlaczego od razu błąd? - To, czy hamowanie z wysprzęgleniem czy bez jest błędem
                  zależy od sytuacji i warunków na jezdni.

                  Pozdrowienia z Wrocławia dla wszystkich kierowców z całej Polski.
                  P.S. U was też są dziury w jezdni na pół koła?
      • canadian Automat! 04.12.02, 17:22
        Kupcie automat szowinisci polskich drog inyych tez i przestancie plakac.
        Niech se babeczki jezdza jak chca bo i tak statystycznie powoduja mniej
        wypadkow.
          • canadian Re: Automat! - Gdzie jest Greenblack 04.12.02, 18:23
            haha tez znam greenblack'a pod tym wzgledem.
            A wlasnie po 5 latach jezdzenia standardem kupilem sobie automat.
            I wcale nie zaluje. Tyle, ze ten ma 3 skrzynie w jednej poniewaz w wersji
            steptronic. Nie ma to jak automat: nie trzeba machac ani reka ani noga.
            Dziewczyny namawiajcie mezow na automaty.
            Nie bedziecie zalowac a poza tym wasi szowinistyczni faceci nie beda wymyslac
            takich postow jak ten :)
            • Gość: OLO I Re: Automat! - Gdzie jest Greenblack IP: *.chello.pl / *.chello.pl 04.12.02, 19:07
              Są osoby, które się dopiero uczą jeździć i przy każdym manewrze najpierw patrzą pod kierownicę gdzie jest który pedał. Podobnie (ale już troche lepiej;)) jest z tymi którzy tylko myślą w czasie rzeczywistym, który pedał nacisnąć (Hamuję! - trzeba nacisnąć środkowy pedał!!) albo który bieg wrzucić. W takiej sytuacji nawet automat nie pomoże - tam też są pedały i nawet kierownica! Kierowca takie rzeczy WIE i DZIAŁA, nie musi o nich myśleć. A co myślę o kierowcach których dekoncentruje nawet zmiana biegów - nie powinni w ogóle wyjeżdzać z garażu bo na zewnątrz jest dużo więcej dekoncentrujących spraw niż tylko zmiana biegów!

              A swoją drogą swoją kobietę też opieprzam za to trzymanie nogi na sprzęgle ("Ja nie naciskam, tylko trzymam tam nogę, żeby było szybciej")
        • Gość: Jorn Re: Automat! IP: 217.11.141.* 05.12.02, 13:39
          canadian napisał:

          > Kupcie automat szowinisci polskich drog inyych tez i przestancie plakac.
          > Niech se babeczki jezdza jak chca bo i tak statystycznie powoduja mniej
          > wypadkow.

          Niezupełnie, wg danych ADAC-u (nie wiem, czy w Polsce też to badano) w
          Niemczech kobiety przejeżdżają ok. 25% kilometrów przejeżdżanych w tym kraju, a
          powodują ok. 34% wypadków.
          • Gość: marba Re: Automat! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.12.02, 13:51
            Gość portalu: Jorn napisał(a):

            > canadian napisał:
            >
            > > Kupcie automat szowinisci polskich drog inyych tez i przestancie plakac.
            > > Niech se babeczki jezdza jak chca bo i tak statystycznie powoduja mniej
            > > wypadkow.
            >
            > Niezupełnie, wg danych ADAC-u (nie wiem, czy w Polsce też to badano) w
            > Niemczech kobiety przejeżdżają ok. 25% kilometrów przejeżdżanych w tym kraju,
            a
            >
            > powodują ok. 34% wypadków.

            Ale jeżdżą wolniej? Ciekawe.
            To by potwierdzało moje obserwacje.
        • Gość: Niknejm Re: Automat! IP: *.waw.cdp.pl / 143.26.81.* 09.12.02, 15:34
          canadian napisał:

          > Niech se babeczki jezdza jak chca bo i tak statystycznie powoduja mniej
          > wypadkow.

          Błąd. Powodują mniej, bo w przeliczeniu na 'osobokilometry' kobiety również
          jeżdżą mniej.
          Jeśli weźmiemy pod uwagę ilość wypadków na ilość przejechanych osobokilometrów,
          to ani mężczyźni, ani kobiety nie powodują mniej wypadków. Jest mniej więcej
          pół na pół...
          Jestem taki mądry, bo niedawno czytałem publikację na ten temat ;-)

          Pzdr
          Niknejm
      • Gość: eR_Ka Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! IP: *.abc.ikp.pl 03.01.03, 16:04
        Gość portalu: wacio napisał(a):

        > jeśli auto ma ABS to nacikamy sprzęgło i hamulec
        > jeśli nie ma to hamulec a sprzęgło pod koniec hamowania
        > i to by było na tyle


        Szkolenie SJS (Szkoła Jazdy Subaru - www.sjs.pl). Dokładnie tak przebiega jedno
        z czwiczeń....

        Nic dodać, nic ująć.

        Oczywiście tak robimy gdy mamy hamowanie awaryjne (musimy się jak najszybciej
        zatrzymać). Jeśli chcemy tylko zwolnic to mozna to robić jak się chce:
        1. silnikiem, redukcyjnie (płynne, bez używania hamulców)
        2. Hamulcem z jednoczesną redukcją w trakcie zwalniania (po manewrze mamy od
        razu wyższe obroty na niższym biegu)

        zwalnie != zatrzymanie != hamowanie awaryjne

      • Gość: atomski Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.12.02, 22:25
        Mnie i uczono i czytałem i czytam wciąż w prasie,ze hamowanie silnikiem -a
        już cuda z redukowaniem ,w celu zapewne oszczędzenia na klockach hamulcowych-
        obciążają pasek rozrządu .
        Ciekawe co jest tańsze :wymiana klocków i łozyska dociskowego ,czy masakry
        spowodowanej wyjsciem zaworów w silniku ??
        Warto chyba przeprowadzić ankietę ,wśród tych którym pekł pasek rozrządu po 60
        tys km w jaki sposób oni hamowali : )))))))


        p.s. Dlaczego prawie wszyscy piszą hamować przez "ch" ??

        p.s.2 Wygląda na to ,ze tytułowa kobieta ma kobiecą intuicję i być moze
        mniejszą szkodę czyni swoim stylem hamowania niz jej partner ??



    • arturx2 Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! 08.12.02, 18:47
      Wysprzeglac czy nie wysprzeglac - oto jest pytanie!
      A odpowiedx jest w instrukcjach obslugi, do ktorych wystarczy zajrzec i
      wszystko bedzie jasne. I bedzie tez wiadomo kto tu brednie godne znachorow
      wypisuje.
      Aha, trzeba tez miec instrukcje obslugi i umiec ja czytac, wiec to nie dotyczy
      wlascicieli wrakow ciagnietych z niemieckich szrotow :-)
    • arturx2 A co na to powiecie? 08.12.02, 20:33
      Gość portalu: marba napisał(a):

      > Miałbym w związku wszystkim powyższym kilka pytań.
      >
      > 1. Jedziesz 80 km/h, masz akurat czwarty bieg i z powodu ograniczenia
      prędkości
      >
      > musisz zwolnić do 60 km/h. Teren jest płaski, nie będziesz przyśpieszać więc
      z
      > powodzeniem możesz jechać te 60 km/h na czwartym biegu.
      > Czy w czasie tego hamowania z 80 do 60 km/h wysprzęglasz?
      >
      > 2. Co z jazdą w górach, gdy jedziesz i jedziesz ciągle w dół. Czy wtedy też
      nie
      >
      > hamujesz silnikiem?
      >
      > 3. Czy w czasie awaryjnego hamowania naciskasz najpierw sprzęgło, a potem
      > hamulec, odwrotnie, czy równocześnie? Bo z twojego wywodu w sumie nic nie
      > wynika i dalej nie wiadomo jak jest dobrze według ciebie.
      >
      > 4. Czy w czasie mocniejszego hamowania, nie awaryjnego, jeszcze z daleka od
      > granicy przyczepności, nie rozłączony napęd przeszkadza? Chodzi mi o to jak
      się
      >
      > ma tak sytuacja do opisanej przez ciebi sytuacji z hamowaniem awaryjnym.
      Dobre pytania, dodam jeszcze jedno od siebie:
      5. Jade ~100 i widze ze musze zdecydowanie i natychmiast hamowac, jakas
      niejasna sytuacja na drodze - nie wiem czy sie zatrzymam czy tylko zmniejsze
      predkosc, nie wiem o ile zmniejsze, nie wiem czy bede mogl dalej hamowac
      delikatnie czy tez zaczac hamowanie awaryjne, nie mam czasu pomyslec jaka jest
      przyczepnosc nawierzchni itd.. Wciskac sprzeglo czy nie? Dla utrudnienia
      dodajmy ze jade pozyczonym samochodem i nie pamietam czy ma ABS.
      Bardzo bym chcial zeby wypowiedzieli sie wszyscy madrale ktorzy uprzednio
      zabierali glos i uzasadnili swoja wypowiedz. Ale przypuszczam, ze jak to
      zazwyczaj z teoretykami bywa dyskretnie sie zmyja z tego watku aby powymadrzac
      na innych :-)
      • greenblack Re: A co na to powiecie? 08.12.02, 20:47
        arturx2 napisała:

        > Gość portalu: marba napisał(a):
        >
        > > Miałbym w związku wszystkim powyższym kilka pytań.
        > >
        > > 1. Jedziesz 80 km/h, masz akurat czwarty bieg i z powodu ograniczenia
        > prędkości
        > >
        > > musisz zwolnić do 60 km/h. Teren jest płaski, nie będziesz przyśpieszać wi
        > ęc
        > z
        > > powodzeniem możesz jechać te 60 km/h na czwartym biegu.
        > > Czy w czasie tego hamowania z 80 do 60 km/h wysprzęglasz?
        > >
        > > 2. Co z jazdą w górach, gdy jedziesz i jedziesz ciągle w dół. Czy wtedy te
        > ż
        > nie
        > >
        > > hamujesz silnikiem?
        > >
        > > 3. Czy w czasie awaryjnego hamowania naciskasz najpierw sprzęgło, a potem
        > > hamulec, odwrotnie, czy równocześnie? Bo z twojego wywodu w sumie nic nie
        > > wynika i dalej nie wiadomo jak jest dobrze według ciebie.
        > >
        > > 4. Czy w czasie mocniejszego hamowania, nie awaryjnego, jeszcze z daleka o
        > d
        > > granicy przyczepności, nie rozłączony napęd przeszkadza? Chodzi mi o to ja
        > k
        > się
        > >
        > > ma tak sytuacja do opisanej przez ciebi sytuacji z hamowaniem awaryjnym.
        > Dobre pytania, dodam jeszcze jedno od siebie:
        > 5. Jade ~100 i widze ze musze zdecydowanie i natychmiast hamowac, jakas
        > niejasna sytuacja na drodze - nie wiem czy sie zatrzymam czy tylko zmniejsze
        > predkosc, nie wiem o ile zmniejsze, nie wiem czy bede mogl dalej hamowac
        > delikatnie czy tez zaczac hamowanie awaryjne, nie mam czasu pomyslec jaka
        jest
        > przyczepnosc nawierzchni itd.. Wciskac sprzeglo czy nie? Dla utrudnienia
        > dodajmy ze jade pozyczonym samochodem i nie pamietam czy ma ABS.
        > Bardzo bym chcial zeby wypowiedzieli sie wszyscy madrale ktorzy uprzednio
        > zabierali glos i uzasadnili swoja wypowiedz. Ale przypuszczam, ze jak to
        > zazwyczaj z teoretykami bywa dyskretnie sie zmyja z tego watku aby
        powymadrzac
        > na innych :-)

        A wszyscy mówią, że jazda z manualną skrzynią biegów nie wymaga żadnego
        dodatkowego skupienia, i że jak ja jeżdżę automatem, to w ogóle nie umiem
        jeździć i powinieniem przestać wyjeżdżać na ulice, bo widocznie zbyt wiele
        rzeczy mnie rozprasza, nie mogę sobie poradzić i stanowię wręcz
        niebezpieczeństwo na drogach.

        Pozdrawiam
        • Gość: marba Re: A co na to powiecie? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.02, 21:11
          greenblack napisał:

          > arturx2 napisała:
          >
          > > Gość portalu: marba napisał(a):
          > >
          > > > Miałbym w związku wszystkim powyższym kilka pytań.
          > > >
          > > > 1. Jedziesz 80 km/h, masz akurat czwarty bieg i z powodu ograniczenia
          >
          > > prędkości
          > > >
          > > > musisz zwolnić do 60 km/h. Teren jest płaski, nie będziesz przyśpiesz
          > ać wi
          > > ęc
          > > z
          > > > powodzeniem możesz jechać te 60 km/h na czwartym biegu.
          > > > Czy w czasie tego hamowania z 80 do 60 km/h wysprzęglasz?
          > > >
          > > > 2. Co z jazdą w górach, gdy jedziesz i jedziesz ciągle w dół. Czy wte
          > dy te
          > > ż
          > > nie
          > > >
          > > > hamujesz silnikiem?
          > > >
          > > > 3. Czy w czasie awaryjnego hamowania naciskasz najpierw sprzęgło, a p
          > otem
          > > > hamulec, odwrotnie, czy równocześnie? Bo z twojego wywodu w sumie nic
          > nie
          > > > wynika i dalej nie wiadomo jak jest dobrze według ciebie.
          > > >
          > > > 4. Czy w czasie mocniejszego hamowania, nie awaryjnego, jeszcze z dal
          > eka o
          > > d
          > > > granicy przyczepności, nie rozłączony napęd przeszkadza? Chodzi mi o
          > to ja
          > > k
          > > się
          > > >
          > > > ma tak sytuacja do opisanej przez ciebi sytuacji z hamowaniem awaryjn
          > ym.
          > > Dobre pytania, dodam jeszcze jedno od siebie:
          > > 5. Jade ~100 i widze ze musze zdecydowanie i natychmiast hamowac, jakas
          > > niejasna sytuacja na drodze - nie wiem czy sie zatrzymam czy tylko zmniejs
          > ze
          > > predkosc, nie wiem o ile zmniejsze, nie wiem czy bede mogl dalej hamowac
          > > delikatnie czy tez zaczac hamowanie awaryjne, nie mam czasu pomyslec jaka
          > jest
          > > przyczepnosc nawierzchni itd.. Wciskac sprzeglo czy nie? Dla utrudnienia
          > > dodajmy ze jade pozyczonym samochodem i nie pamietam czy ma ABS.
          > > Bardzo bym chcial zeby wypowiedzieli sie wszyscy madrale ktorzy uprzednio
          > > zabierali glos i uzasadnili swoja wypowiedz. Ale przypuszczam, ze jak to
          > > zazwyczaj z teoretykami bywa dyskretnie sie zmyja z tego watku aby
          > powymadrzac
          > > na innych :-)
          >
          > A wszyscy mówią, że jazda z manualną skrzynią biegów nie wymaga żadnego
          > dodatkowego skupienia, i że jak ja jeżdżę automatem, to w ogóle nie umiem
          > jeździć i powinieniem przestać wyjeżdżać na ulice, bo widocznie zbyt wiele
          > rzeczy mnie rozprasza, nie mogę sobie poradzić i stanowię wręcz
          > niebezpieczeństwo na drogach.
          >
          > Pozdrawiam

          Nie wiem co mówią wszyscy, ale w innym wątku zasugerowałem że osoby nie
          umiejące korzystać z ręcznej skrzyni biegów lepiej niech jeżdżą automatem. I
          nigdzie nie pisałem też że mając automat jesteś niebezpieczny.
          Napewno natomiast jesteś mocno przewrażliwiony w temacie skrzyni biegów i ślepo
          przekonany o wyższości automatu. Proponuje kontynuować dyskusje w wątku o
          automatach. Przedstawiłem tam swój punkt widzenia na ten temat
          www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=20&w=2914754&a=3842806
      • Gość: kierowca Re: A co na to powiecie? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.02, 22:10

        > 5. Jade ~100 i widze ze musze zdecydowanie i natychmiast hamowac, jakas
        > niejasna sytuacja na drodze - nie wiem czy sie zatrzymam czy tylko zmniejsze
        > predkosc, nie wiem o ile zmniejsze, nie wiem czy bede mogl dalej hamowac
        > delikatnie czy tez zaczac hamowanie awaryjne, nie mam czasu pomyslec jaka
        jest
        > przyczepnosc nawierzchni itd.. Wciskac sprzeglo czy nie? Dla utrudnienia
        > dodajmy ze jade pozyczonym samochodem i nie pamietam czy ma ABS.
        > Bardzo bym chcial zeby wypowiedzieli sie wszyscy madrale ktorzy uprzednio
        > zabierali glos i uzasadnili swoja wypowiedz. Ale przypuszczam, ze jak to
        > zazwyczaj z teoretykami bywa dyskretnie sie zmyja z tego watku aby
        powymadrzac
        > na innych :-)

        Prawidłowa odpowiedź jest nie wysprzęglać, lewa noga spoczywa na podnóżku,
        obojętnie czy hamujemy delikatnie czy ostro.
        Poprzednikowi odpowiem. Rzeczywiście hamowanie redukcyjen obciąża cały układ
        napędowy zwłaszcza synhronizatory biegów, które padną dużo wcześniej niz
        powinny. Oszczędności hamowania redukcyjnego można odczuc na oesach
        przeliczajac na sekundy, lecz w normalnej eksploatacji (o ile nie jest się
        fanem szybkiej jazdy) można spokojnie z tego zrezygnować (o czym pisałem w moim
        pierwszym poscie), lecz silnika nie wysprzęglać.

        Jesli dla kogoś argumenty anonimowego "znawcy" nie są przekonujące radzę
        poczytać nastepne wydania rajdowej gazetki "WRC", lub śledzić uważnie forum.
        Napisałem list do W. Doskocza (rajdowego mistrza Polski) z
        zapytaniem "wysprzęglać, czy nie"

        A bardziej rozsądnym ludziom jak się wydaje skoro "Kierowiec" twierdzi, że
        hamowanie z wysprzęglaniem skraca drogę hamowania to dlaczego żaden kierowca
        rajdowy czy wyścigowy jeszcze na to nie wpadł? Moze mu podowiedzieć? Od razu
        będzie "MISZCZEM" :)
        • greenblack Re: A co na to powiecie? 08.12.02, 22:17
          Gość portalu: kierowca napisał(a):


          > Jesli dla kogoś argumenty anonimowego "znawcy" nie są przekonujące radzę
          > poczytać nastepne wydania rajdowej gazetki "WRC", lub śledzić uważnie forum.
          > Napisałem list do W. Doskocza (rajdowego mistrza Polski) z
          > zapytaniem "wysprzęglać, czy nie"

          A kto to jest Doskocz? Co on wygrał? Mistrzostwo Świata, Europy, Polski,
          powiatu, podwórka? Poza tym należy zauważyć, że w WRC jest zupełnie INNA
          konstrukcyjnie, sekwencyjna skrzynia biegów i nie wymaga ona używania sprzęgła
          podczas zmiany biegów.

          > A bardziej rozsądnym ludziom jak się wydaje skoro "Kierowiec" twierdzi, że
          > hamowanie z wysprzęglaniem skraca drogę hamowania to dlaczego żaden kierowca
          > rajdowy czy wyścigowy jeszcze na to nie wpadł? Moze mu podowiedzieć? Od razu
          > będzie "MISZCZEM" :)

          Ja może będę "Miszczem". Skrzynia biegów w rajdówkach jest kompletnie INNA,
          zatem nie ma co porównywać stylów jazdy na rajdach i normalnej jeździe.

          Pozdrawiam
          "Miszcz" Greenblack
          • Gość: kierowca Re: A co na to powiecie? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.02, 22:49
            greenblack napisał:



            > A kto to jest Doskocz?

            Rozumiem, że wielkorotny mistrz Polski w ośce - aucie z napędem na przednią oś
            nie jest dla ciebie (specjalnie juz z małej litery) żadnym autorytetem.
            Autorytetem jesteś tylko ty i twoje ego. Żal mi ciebie...




            > Ja może będę "Miszczem". Skrzynia biegów w rajdówkach jest kompletnie INNA,
            > zatem nie ma co porównywać stylów jazdy na rajdach i normalnej jeździe.

            W autach "N" grupowych występuja na ogół zwykła skrzynia biegów ale zasada
            hamowania jest taka sama.


            Greenblack sam sobie wystawiłeś świadectwo, już wiemy, że jestes lepszy od
            Waldka Doskocza, ode mnie i całej tej dzieciarni, która ściga się po torach czy
            na oesach. twój post dotyczący automatycznej skrzyni biegów tylko potwierdza,
            że nie masz pojęcia o prowadzeniu samochodu.
            Automat lepiej reaguje na gwałtowne dodanie gazu podczas nagłego przyspieszania
            niż najbardziej nawet wprawny kierowca? Myślę, ze nikt oprócz małych dzieci,
            które nie jeździły nigdy automatem nie bierze Cię juz po takich słowach na
            poważnie. Rozumiem, że mozna byc maniakiem czegoś np automatu, który ma swoje
            zalety, jednak pisanie bzdur, że czarne jest białe tylko cie ośmiesza.
            • greenblack Re: A co na to powiecie? 08.12.02, 23:03
              Gość portalu: kierowca napisał(a):

              > Rozumiem, że wielkorotny mistrz Polski w ośce - aucie z napędem na przednią

              > nie jest dla ciebie (specjalnie juz z małej litery) żadnym autorytetem.

              Ojojoj, zbrukałem Niepokalanego Mistrza Ośki Doskocza. Teraz czekają mnie męki
              piekielne. Jak taki z niego as, to czemu nie jeździ na WRC albo jeszzce lepiej
              w teamie fabrycznym?

              > Autorytetem jesteś tylko ty i twoje ego. Żal mi ciebie...

              Ślepe zapatrzenie w niepokalane ikony różnych dziedzin, na dłuższą metę też nie
              wychodzi na dobre. Trochę krytycyzmu.

              >
              >
              > > Ja może będę "Miszczem". Skrzynia biegów w rajdówkach jest kompletnie INNA
              > ,
              > > zatem nie ma co porównywać stylów jazdy na rajdach i normalnej jeździe.
              >
              > W autach "N" grupowych występuja na ogół zwykła skrzynia biegów ale zasada
              > hamowania jest taka sama.

              To trzeba było sprecyzować, ze chodzi o N. Z Twoich słów można było
              wywnioskować, że mówisz o WRC i że wszyscy powinni się uczyć od Niepokalanego
              Doskocza.

              > Greenblack sam sobie wystawiłeś świadectwo, już wiemy, że jestes lepszy od
              > Waldka Doskocza, ode mnie i całej tej dzieciarni, która ściga się po torach
              czy
              >
              > na oesach.

              Nigdy tak nie mówiłem.

              twój post dotyczący automatycznej skrzyni biegów tylko potwierdza,
              > że nie masz pojęcia o prowadzeniu samochodu.

              Tylko czekałem na te słowa.

              > Automat lepiej reaguje na gwałtowne dodanie gazu podczas nagłego
              przyspieszania
              >
              > niż najbardziej nawet wprawny kierowca?

              Zapomniałem wykluczyć Niepokalanego Doskocza i jego apostoła Kierowcę.

              Myślę, ze nikt oprócz małych dzieci,
              > które nie jeździły nigdy automatem nie bierze Cię juz po takich słowach na
              > poważnie.

              Ojojoj, urażone ego się odzywa. Jak mi przykro. Druid też mi zarzucał
              infantylizm. Niezłe towarzystwo.

              Rozumiem, że mozna byc maniakiem czegoś np automatu, który ma swoje
              > zalety, jednak pisanie bzdur, że czarne jest białe tylko cie ośmiesza.

              Pozdrawiam
              • Gość: kierowca Re: A co na to powiecie? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.02, 23:15
                greenblack napisał:


                > Ojojoj, zbrukałem Niepokalanego Mistrza Ośki Doskocza. Teraz czekają mnie
                męki
                > piekielne. Jak taki z niego as, to czemu nie jeździ na WRC albo jeszzce
                lepiej
                > w teamie fabrycznym?

                Uwaga Pan Greenblack otwiera nowa szkołę rajdowej i poprawnej jazdy są chętni?
                oprócz niego samego oczywiscie?
                Proponuję małą sondę wypowiedzcie sie jesli chcecie kto jest większym
                autorytetem w dziedzinie poruszania się samochodem Waldek Doskocz (to tylko
                przykład, bo on akurat odpisuje na listy w gazecie i pozwoliłem sobie do niego
                napisać w imieniu innego mądrali o ksywce "Kierowiec") czy pan Greenblack -
                domorosły mądrala?


                > To trzeba było sprecyzować, ze chodzi o N. Z Twoich słów można było
                > wywnioskować, że mówisz o WRC i że wszyscy powinni się uczyć od Niepokalanego
                > Doskocza.

                Naucz się czytać mówiłem ze masz sobie poczytać odpowiedź Waldka w GAZECIE o
                nazwie "WRC" czy napisać to jeszcze jaśniej panie mało lotny?

                • greenblack Re: A co na to powiecie? 08.12.02, 23:25
                  Gość portalu: kierowca napisał(a):

                  > greenblack napisał:
                  >
                  >
                  > > Ojojoj, zbrukałem Niepokalanego Mistrza Ośki Doskocza. Teraz czekają mnie
                  > męki
                  > > piekielne. Jak taki z niego as, to czemu nie jeździ na WRC albo jeszzce
                  > lepiej
                  > > w teamie fabrycznym?
                  >
                  > Uwaga Pan Greenblack otwiera nowa szkołę rajdowej i poprawnej jazdy są
                  chętni?
                  > oprócz niego samego oczywiscie?
                  > Proponuję małą sondę wypowiedzcie sie jesli chcecie kto jest większym
                  > autorytetem w dziedzinie poruszania się samochodem Waldek Doskocz (to tylko
                  > przykład, bo on akurat odpisuje na listy w gazecie

                  Pisze! Do gazety! WRC! To musi być rzeczywiście autorytet. Wiara w słowo pisane
                  jest ogromna.

                  i pozwoliłem sobie do niego
                  > napisać w imieniu innego mądrali o ksywce "Kierowiec") czy pan Greenblack -
                  > domorosły mądrala?

                  Taki sam mądrala, jak i Ty.

                  > Naucz się czytać mówiłem ze masz sobie poczytać odpowiedź Waldka w GAZECIE o
                  > nazwie "WRC"

                  Nie chce mi się kupować tej gazetki. To ona jeszcze nie upadła? A na
                  marginesie, to jaki ona ma nakład?

          • Gość: kierowca Re: A co na to powiecie? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.02, 23:00
            greenblack napisał:


            > A kto to jest Doskocz?

            Urodzony 16.07.1959 r. w Chorzowie, nadal tu mieszka. Karierę rozpoczął w 1978
            r. od ścigania się Polskim Fiatem 126p, jeździł także FSO 1300 grupy A,
            Polonezem, VW Golfem grupy N, Peugeotem 309 grupy A, Renault Clio S16 grupy A,
            Renault Williamsem, Mistusbishi Lancerem Evo III grupy N i Peugeotem 106 Rally.

            Najważniejsze osiągnięcia: 1987 r. - wicemistrz Polski (FSO 1300), 1988 r. -
            wicemistrz Polski (FSO 1300), II wicemistrz Polski w "generalce" (Polonez),
            lata: 1990, 1991, 1992 - wicemistrz Polski w klasie N-3 (VW Golf), 1993 r. -
            mistrz Polski, Puchar PZM (Peugeot 309), 1994 r. - wicemistrz Polski F-2
            ("ośka" - samochody z napędem na jedną oś, Renault Clio S16), 1995 r. - mistrz
            Polski w F-2, czwarty w RSMP (Renault Clio Williams), 1996 r. - mistrz Polski w
            F-2, czwarty w RSMP (Renault Clio Maxi), 1998 r. - mistrz Polski w klasie N-2
            (Peugeot 106 Rally).
            • greenblack Re: A co na to powiecie? 08.12.02, 23:08
              Gość portalu: kierowca napisał(a):

              > greenblack napisał:
              >
              >
              > > A kto to jest Doskocz?
              >
              > Urodzony 16.07.1959 r. w Chorzowie, nadal tu mieszka. Karierę rozpoczął w
              1978
              > r. od ścigania się Polskim Fiatem 126p, jeździł także FSO 1300 grupy A,
              > Polonezem, VW Golfem grupy N, Peugeotem 309 grupy A, Renault Clio S16 grupy
              A,
              > Renault Williamsem, Mistusbishi Lancerem Evo III grupy N i Peugeotem 106
              Rally.
              >
              >
              > Najważniejsze osiągnięcia: 1987 r. - wicemistrz Polski (FSO 1300), 1988 r. -
              > wicemistrz Polski (FSO 1300), II wicemistrz Polski w "generalce" (Polonez),
              > lata: 1990, 1991, 1992 - wicemistrz Polski w klasie N-3 (VW Golf), 1993 r. -
              > mistrz Polski, Puchar PZM (Peugeot 309), 1994 r. - wicemistrz Polski F-2
              > ("ośka" - samochody z napędem na jedną oś,

              Aż taki tępy nie jestem i wiem co to jest "ośka".

              Renault Clio S16), 1995 r. - mistrz
              > Polski w F-2, czwarty w RSMP (Renault Clio Williams), 1996 r. - mistrz Polski
              w
              >
              > F-2, czwarty w RSMP (Renault Clio Maxi), 1998 r. - mistrz Polski w klasie N-2
              > (Peugeot 106 Rally).

              [Aaaaaaaaaaaaaaaahhhhhhh] - ziewam. Drugorzędne sukcesy. Ciekawe dlaczego np.
              team Peugeota się na nim nie poznał. Przecież to prawdziwy Mistrz Kiero(wni)cy
              Ucieka Przednionapędowym 106.
              • Gość: kierowca Re: A co na to powiecie? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.02, 23:21
                greenblack napisał:


                > [Aaaaaaaaaaaaaaaahhhhhhh] - ziewam. Drugorzędne sukcesy. Ciekawe dlaczego np.
                > team Peugeota się na nim nie poznał. Przecież to prawdziwy Mistrz Kiero(wni)
                cy
                > Ucieka Przednionapędowym 106.

                Również Megan Maxi w grupie F2 idt itp.

                Odpowiedz co sam osiągnołeś, ze mówisz tu o małych osiągnięciach frajerze.
                Widziałem w wielu postach, że ludzie sie z ciebi smieja i nie bardzo wiedziałem
                dlaczego, ale juz wiem....

                A tak na marginesie to wszyscy zawodnicy jeżdżą bez wysprzęglania, ja też.
                • greenblack Re: A co na to powiecie? 08.12.02, 23:32
                  Gość portalu: kierowca napisał(a):

                  > Również Megan Maxi w grupie F2 idt itp.

                  Rany boskie! Mégane Maxi! Postrach tras rajdowych.

                  > Odpowiedz co sam osiągnołeś, ze mówisz tu o małych osiągnięciach frajerze.

                  W rajdach niczego nie osiągnĄłem, bo z trzymania kierownicy i drążka zmiany
                  biegów nie muszę robić źródła dochodu.

                  > Widziałem w wielu postach, że ludzie sie z ciebi smieja i nie bardzo
                  wiedziałem
                  >
                  > dlaczego, ale juz wiem....

                  Tajemnica wszechświata rozwiązana. Startuj do nagrody Nobla.

                  > A tak na marginesie to wszyscy zawodnicy jeżdżą bez wysprzęglania, ja też.

                  A jakie są Twoje osiąnięcia - zawodniku? Wpędź mnie w kompleksy.
              • Gość: kierowca Re: A co na to powiecie? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.02, 23:27
                "Kierowiec" przynajmniej próbował uzyc jakich argumentów (co prawda minął się z
                prawdą, ale odpowiadał inteligentnie) ty twierdzisz, ze masz racje bo ty zawsze
                masz rację, a jak nie to patrz punkt pierwszy (który mówi "Greenblack zawsze ma
                racje"), a cała reszta świata sie na niczym nie zna. Myśle że sam M. Shumacher
                powinien pobierać u ciebie lekcje wyscigowej jazdy, Kurnikową nauczyłbyś jak
                grać w Tenisa, Małysza skakać, a świstaka jak zawijać te sreberka...

                Jesteś załosny.
                • greenblack Re: A co na to powiecie? 08.12.02, 23:36
                  Gość portalu: kierowca napisał(a):

                  > "Kierowiec" przynajmniej próbował uzyc jakich argumentów (co prawda minął się
                  z
                  >
                  > prawdą, ale odpowiadał inteligentnie) ty twierdzisz, ze masz racje bo ty
                  zawsze
                  >
                  > masz rację, a jak nie to patrz punkt pierwszy (który mówi "Greenblack zawsze
                  ma
                  >
                  > racje"), a cała reszta świata sie na niczym nie zna.

                  Za to Ty twierdzisz, że masz zawsze rację, bo Mistrz Doskocz ma zawsze rację, a
                  jak nie to patrz punkt pierwszy, który mówi, że TYLKO Doskocz i jego
                  apostołowie ZAWSZE mają rację.

                  > Jesteś załosny.

                  Za to Ty jesteś wspaniały.
                  • Gość: kierowca Re: A co na to powiecie? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.02, 23:48
                    Odpowiadam po raz ostatni, bo szkoda czasu dla dzieciaków.

                    Inteligentni sami wybiorą kto ma rację.
                    Zadałem sobie trud przejzenia pobieżnego ksiażki Sobiesława Zasady (to ostatnia
                    deska ratunku, moze jemu uwierzysz)i cytuję

                    "Powiedzmy, że jadę 150 km/godz. i mam przed sobą zakręt, który mam pokonać z
                    prędkością 70 km/godz. Czyli na biegu drugim, a ja właśnie jadę na czwórce.
                    Kończy się więc prosta, i wiem, że ze 150 km/godz. mam wyhamować do 70 km/godz.
                    Hamuję, mając cały czas pedał hamulca przyciśnięty - włączam trójkę; puszczam
                    sprzęgło - cały czas trwa hamowanie; gdy szybkość spadnie do maksymalnej biegu
                    drugiego, włączam dwójkę - hamowanie trwa nadal, noga od początku manewru nie
                    zeszła z hamulca! Jeśli mam dać międzygaz - daję go piętą. A więc, analizując
                    dokładniej: nie przerzucam biegów od razu z czwórki na dwójkę, lecz „po drodze”
                    hamuję jeszcze trójką; czyli przy redukcji biegu nie puszczając hamulca
                    puszczam sprzęgło i dodatkowo hamuję silnikiem. Hamowanie silnikiem na trójce
                    trwa tylko tak długo, aż samochód zejdzie na szybkość pozwalającą włączyć
                    dwójkę - nie mogę tu przekręcić obrotów, jest to oczywiście kwestia wyczucia.
                    Może to trwać niecałą sekundę; na nawierzchni śliskiej - odpowiednio dłużej, na
                    nawierzchni szorstkiej - bardzo krótko. Po włączeniu dwójki ustawiam się w
                    hamowaniu odpowiednio do zakrętu. Jeśli mi samochód przy hamowaniu leci, ślizga
                    się, nie mogę skręcić, to puszczam leciutko hamulec i dopiero ustawiam samochód
                    do zakrętu - wtedy następuje pełne puszczenie hamulca, gaz i odpowiednie
                    wejście w zakręt; oczywiście obie ręce na kierownicy, już wcześniej przecież
                    wrzuciłem tę dwójkę, o to się więc nie martwię. Mając obie ręce na kierownicy -
                    mam pełne opanowanie wozu."


                    Napisz do Zasady, że nie potrafi jeździć i wprowadza ludzi w błąd.

                    A na marginesie samochodód klasy F2 ustępuje tylko autom WRC i Janusz Kulig w
                    takim własnie Meganie Maxi wywalczył tytuł Mistrza Polski w klasyfikacji
                    generalnej.

                    I niech do ciebie należy ostatnie słowo, bo i tak nic mądrego nie wniesiesz a
                    masz najwidoczniej komleksy, które leczysz na tym forum.


                    • greenblack Re: A co na to powiecie? 08.12.02, 23:53
                      Gość portalu: kierowca napisał(a):

                      > Napisz do Zasady, że nie potrafi jeździć i wprowadza ludzi w błąd.

                      Na marginesie. Czy wiesz czym obecnie jeździ Zasada i dlaczego Mercedesem z
                      automatem?

                      > I niech do ciebie należy ostatnie słowo, bo i tak nic mądrego nie wniesiesz

                      Oczywiście, bo monopol na mądrość masz Ty.

                      a
                      > masz najwidoczniej komleksy, które leczysz na tym forum.

                      Następna tajmenica wszechświata rozwiązana.
                  • Gość: marba pytanie do greenblack IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 08.12.02, 23:56
                    Co to zmieni w temacie, jak już uznamy że Doskocz nie jest autorytetem?
                    Wypowiedz się w temacie tego wątku.
                    Jeśli chodzi o automaty to przynajmniej odemnie wiesz więcej, w każdym razie
                    czegoś nowego się na ten temat od ciebie dowiedziałem. Natomiast w temacie
                    używania skrzyni manualnej jest chyba odwrotnie. Co wynika z tego samoge wątku
                    na którym wykazłeś się lepszą odemnie znajomością noweczesnych automatów.
                    Co właściwie chcesz nam tu powiedzieć?
                    Zajmij stanowisko w temacie na jaki jest wątek.
                    Wysprzęglać, czy nie?
                    • greenblack Re: pytanie do greenblack 09.12.02, 00:06
                      Gość portalu: marba napisał(a):

                      > Co to zmieni w temacie, jak już uznamy że Doskocz nie jest autorytetem?

                      Nie wiem co. Może dojdziemy do wniosku, że nikt nie ma monopolu na mądrość.

                      > Co właściwie chcesz nam tu powiedzieć?

                      Oświadczam, że nie ma żadnego "ukrytego znaczenia".

                      > Zajmij stanowisko w temacie na jaki jest wątek.
                      > Wysprzęglać, czy nie?

                      Nie po to inwestowałem w automaty, żeby się zastanawiać nad takimi "sztucznymi
                      problemami". Uważam, że przy ostrym hamowaniu należy wysprzęglać. Zgaśnięcie
                      silnika, co przy ostrym hamowaniu jest wysoce prawdopodbne, a przy zatrzymaniu
                      do 0, oczywiste; pozbawia zasilania wszystkie układy typu ESP, ASR, o
                      elektrohydraulicznych hamulcach i wspomaganiu kierownicy nie wspominając.
                      • Gość: marba Re: pytanie do greenblack IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.02, 00:16
                        greenblack napisał:

                        > Nie po to inwestowałem w automaty, żeby się zastanawiać nad
                        takimi "sztucznymi
                        > problemami".

                        Ale ten wątek dotyczy tylko i wyłącznie skrzyni ręcznej.
                        Mamy rozumieć że przyznajsz iż w temacie hamowania ze skrzynią ręczną, nie masz
                        wyrobinego zdania.

                        > Uważam, że przy ostrym hamowaniu należy wysprzęglać. Zgaśnięcie
                        > silnika, co przy ostrym hamowaniu jest wysoce prawdopodbne, a przy
                        zatrzymaniu
                        > do 0, oczywiste; pozbawia zasilania wszystkie układy typu ESP, ASR, o
                        > elektrohydraulicznych hamulcach i wspomaganiu kierownicy nie wspominając.

                        Oczywiście w końcowej fazie hamowania należy wysprzęglić i niktu nie twierdził
                        inaczej.
                        • greenblack Re: pytanie do greenblack 09.12.02, 00:21
                          Gość portalu: marba napisał(a):

                          > greenblack napisał:

                          > Ale ten wątek dotyczy tylko i wyłącznie skrzyni ręcznej.

                          Ale w pewnych momentach zszedł też na inne tematy.

                          > Mamy rozumieć że przyznajsz iż w temacie hamowania ze skrzynią ręczną, nie
                          masz
                          >
                          > wyrobinego zdania.

                          Zdanie na temat ręcznych skrzyń, w tym hamowania z nimi, sobie wyrobiłem,
                          przedstawiłem je tu i dlatego wybrałem co innego.


                          > Oczywiście w końcowej fazie hamowania należy wysprzęglić i niktu nie
                          twierdził
                          > inaczej.

                          Gdzieś tu ktoś powiedział, że ABS całkowicie wyklucza możliwość zgaśnięcia
                          silnika.

                          Pozdrawiam i dobranoc
                        • Gość: Dyletant Re: pytanie do greenblack IP: *.nas13.albuquerque1.nm.us.da.qwest.net 03.09.03, 06:51
                          Jak widze wszyscy sa zgodni co do tego ze kiedys
                          to wysprzeglanie nalezy zrobic, zeby wkoncu silnik
                          nie zgasl i nie nie powylaczal sobie wszystkich
                          uzytecznych ukladow wspomagania w krytycznym momencie.

                          No to kiedy wedlug znawcow tematu trzeba tego dokonac?
                          ale prosze o dokladne dane, np.

                          - pruje maluchem bez ABS 130 km/h az mi ogien idzie z
                          silnika a tu na ostrym zakrecie stoi laciata i wtedy
                          nagle hamuje na 4 buegu. Chce dokadnie znac predkosc
                          przy jakiej zgasnie mi silnik - czy bedzie to 20, 10,
                          czy 5 km/h.

                          pzdr



                          Gość portalu: marba napisał(a):

                          > > Uważam, że przy ostrym hamowaniu należy wysprzęglać.
                          Zgaśnięcie
                          > > silnika, co przy ostrym hamowaniu jest wysoce
                          prawdopodbne, a przy
                          > zatrzymaniu
                          > > do 0, oczywiste; pozbawia zasilania wszystkie układy
                          typu ESP, ASR, o
                          > > elektrohydraulicznych hamulcach i wspomaganiu
                          kierownicy nie wspominając.
                          >
                          > Oczywiście w końcowej fazie hamowania należy
                          wysprzęglić i niktu nie twierdził
                          > inaczej.
                      • bart_ Greenblack, nie stresuj sie..................... 09.12.02, 12:07
                        greenblack napisał:
                        > Zgaśnięcie silnika, co przy ostrym hamowaniu jest wysoce prawdopodbne,
                        > a przy zatrzymaniu do 0, oczywiste;
                        > pozbawia zasilania wszystkie układy typu ESP, ASR, o
                        > elektrohydraulicznych hamulcach i wspomaganiu kierownicy nie wspominając.

                        Stary, nie widzisz ze twoi oponenci nie słyszeli o czymś takim jak esp, asr,
                        abs czy co tam panie kolwiek. Dla nich dębowa a lepiej bambusowa podłoga w
                        fabiedzie z elektryką w tylnych szybach jest niedoścignionym marzeniem.

                        Zejdźmy na ziemie.
                        Albo nie wdawajmy sie w polemikę.
                        Oni i tak tego nie pojmą.
                        • greenblack Re: Greenblack, nie stresuj sie.................. 09.12.02, 22:05
                          bart_ napisał:

                          > Stary, nie widzisz ze twoi oponenci nie słyszeli o czymś takim jak esp, asr,
                          > abs czy co tam panie kolwiek.

                          Ja też odniosłem takie wrażenie, że mówimy o technice jazdy Polonezem,
                          ewentualnie Fiatem 125p. No cóż, nie wszystko można przewidzieć i wytłumaczyć.

                          Pozdrawiam
                          • Gość: kierowca Re: Greenblack, nie stresuj sie.................. IP: 212.126.30.* 09.12.02, 23:01
                            brawo.
                            Niestety sie pomyliłeś, ta technika stosowana jest we wszystkich autach również
                            WRC których znajomością się popisywałe. I nikt nigdy nie wysprzęgla tu silnika
                            bez wzgledu na to czy hamuje słabo czy na maksa.
                            Ale masz troszke racji, WRC może ci przypominać Fiata 125p, bo nie ma w nim
                            żadnych elektronicznych układzików typu ABS, ESP, ASR, bez których ty nie
                            potrafiułbys jeżdzić, a kótre wprawnemu kierowcy przeszkadzaja w jeżdzie i
                            spowalniaja go.
                            • greenblack Re: Greenblack, nie stresuj sie.................. 09.12.02, 23:19
                              Gość portalu: kierowca napisał(a):

                              > brawo.
                              > Niestety sie pomyliłeś, ta technika stosowana jest we wszystkich autach
                              również
                              >
                              > WRC których znajomością się popisywałe.

                              Jak ktoś nie czyta poprzednich postów, to wtedy nie wie, że coś już zostało
                              kilkakrotnie wyjaśnione.

                              I nikt nigdy nie wysprzęgla tu silnika
                              > bez wzgledu na to czy hamuje słabo czy na maksa.

                              A ten znowu swoje. Już chyba wyjaśniłem, że budowa, a co za tym idzie
                              przeznaczenie i sposób użytkowania WRC są zupełnie inne. Może jako znawca
                              tematu powiesz nam, na ile rajdów starcza układ napędowy WRC i dlaczego na tak
                              niewiele?

                              > Ale masz troszke racji, WRC może ci przypominać Fiata 125p, bo nie ma w nim
                              > żadnych elektronicznych układzików typu ABS, ESP, ASR, bez których ty nie
                              > potrafiułbys jeżdzić, a kótre wprawnemu kierowcy przeszkadzaja w jeżdzie i
                              > spowalniaja go.

                              Takich wspaniałych kierowców, których elektronika spowalnia i ogranicza, możemy
                              oglądać codziennie w dziennikach, a o ich wyczynach czytać w gazetach na
                              stronach z czarnymi ramkami. Poza tym w WRC jest permanenetny 4x4, który w
                              znacznej mierze zastępuje elektronikę.
                                  • Gość: Młody Re: o co chodzi? IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 16.03.03, 19:00
                                    To całe forum jest jakieś powalone. Wszyscy się kłócą, wyzywają,są agresywnie
                                    nastawieni.....nawet zwracacie uwagi na błędy ortograficzne....Widać, że
                                    większośc z was chyba mało w necie siedzi. Mi nie przeszkadza jak ktoś zrobi
                                    błąd ortograficzny albo zje jakąś literę. Wyluzujcie trochę. Teraz druga
                                    sprawa...Mam 15 lat i od 1,5 roku umiem jeździć już samochodem. Oczywiście
                                    jeżdźę nim tylko w okolicach garażu (umiem nawet do niego bezproblemowo
                                    wjechać)(myśle, że na ulicy też nie miałbym problemu,ale nie bedę ryzykował,
                                    poczekam jeszcze te 3 lata do egzaminu). Czy ktoś mi w końcu wyjaśni jakie są
                                    skutki wciskania sprzęgła wraz z pedałem hamulca (zwykłe przyhamowanie np.
                                    zakręt w prawo z 50 km/h do 30 km/h). Ja przed zakrętem wciskam hamulec i
                                    sprzęgło aż auto zwolni(zmieniam bieg np. z 3 na 2), potem puszczam hamulec i
                                    tocze się ze stałą prędkościa przez zakręt. Dopiero potem puszczam sprzęgło i
                                    wciskam gaz. Nie puszczam sprzęgła od razu po zmianie biegu, żeby samochód nie
                                    przyspieszał sam na dwójce. Z wciśniętym sprzęgłem samochód mam pod kontrolą,
                                    wiem że mi nie zgaśnie i nie proszony przyśpieszy........
                                    Druga sprawa.......Może któs mi wytłumaczyć o co chodzi w maksymalnym momencie
                                    obrotowym silnika? Do czego t osłuży. Co znaczy, że samochód ma moc 120 Mn przy
                                    4000 obrotach? Lepiej jak jest większy,czy mniejszy?
                                    Trzecia sprawa....Zauważyłem, że niektórzy piszą, że jak dojeżdżają do
                                    skrzyżowania i stają na czerwonym to wrzucają luz....Jest jakaś różnica
                                    pomiędzy wrzuconym luzem, a wrzuconą jedynką i wciśniętym sprzęle?

                                    Podrowienia
                                    • Gość: ~Żubr Re: o co chodzi? IP: cafemax:* / 192.168.1.* 28.06.03, 13:10
                                      Skręt na normalnym skrzyżowaniu tzn 90 stopni niemal
                                      zawsze robi się z 2 biegu i przed zakrętem hamuje się
                                      (bez sprzęgła),potem redukuje na 2 - przy tym oczywiście
                                      trzeba użyć sprzęgła, a puszczasz je z lekkim gazem tuż
                                      przed wejściem w zakręt - wtedy samochód na pewno
                                      gwałtownie nie przyspieszy, a gazu należy dodać przy
                                      wychodzeniu z zakrętu - unika się poślizgu.
                                      Co do momentu obrotowego - to jest miara siły z jaką
                                      silnik kręci wałem korbowym, a moc (w KM) jest miarą
                                      pracy silnika wykonywanewj w jednostce czasu. Czyli
                                      silnik z większym momentem potrzebuje mniejszych obrotów,
                                      aby osiągnąć moc jak silnik z mniejszym momentem. Im
                                      wyższy moment i im wcześniej osiągany tym elastyczniejszy
                                      silnik. I tak turbodiesle mają duży moment, ale często
                                      mniejszą moc niż odpowiadające benzyniaki bo kręcą się do
                                      4 a nie 8 tys obrotów. Dlatego benzyniaki od 0-100 są
                                      lepsze od diesli - w dieslu częściej trzeba zmieniać
                                      biegi, ale przyspieszenia bez zmiany biegów np 80-120 są
                                      lepsze w dieslach. Tak napawdę w jeździe przydaje się
                                      bardziej to drugie.
                    • Gość: kierowca Re: pytanie do greenblack IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.02, 00:08
                      Gość portalu: marba napisał(a):

                      > Co to zmieni w temacie, jak już uznamy że Doskocz nie jest autorytetem?
                      > Wypowiedz się w temacie tego wątku.
                      > Jeśli chodzi o automaty to przynajmniej odemnie wiesz więcej, w każdym razie
                      > czegoś nowego się na ten temat od ciebie dowiedziałem. Natomiast w temacie
                      > używania skrzyni manualnej jest chyba odwrotnie. Co wynika z tego samoge
                      wątku
                      > na którym wykazłeś się lepszą odemnie znajomością noweczesnych automatów.
                      > Co właściwie chcesz nam tu powiedzieć?
                      > Zajmij stanowisko w temacie na jaki jest wątek.
                      > Wysprzęglać, czy nie?


                      Zanim cos napiszesz poczytaj moje poprzednie posty w tym temacie (trochę
                      wyzej), gdzie piszę wyraźnie co robić a czego nie.
                      A ta temat automatów nie zaczynam dyskuzji, bo szkoda mojego czasu, powiem tyle
                      jeżdzę i jedym i drugim, automat jest niezwykle wygodny w mieście i na trasie
                      gdy ktoś lubi spokojnie się toczyć i wtedy go lubie, lecz w szybszej jeździe
                      się nie sprawdza nawet gdy ma Tiptronic, chocby dlatego, że nie pozwala on na
                      swobodną i szybką redukcję biegów podczas hamowania.
      • qrakki999 Brawa dla Marioli!!! 09.12.02, 14:08
        Gość portalu: mariola napisał(a):

        > Nie wiem dlaczego, ale mnie uczyli włączać wycieraczki podczas hamowania.
        > Instruktor mówił ,że jest to ważne szczególnie w końcowej fazie hamowania,
        nie
        > powiem ale raz mi to pomogło. A jak to było ze sprzęłem to nie pamiętam.
        > Instruktor był zły kiedy sprzęgło zgrzytało więc go nie używałam. P
        > ozdrawiam wszystkich kierowców i życzę wyrozumiałości

        Autentycznie droga Mariolu!
        Bardzo mi sie podoba twoje podejście do zgrai zadufanych w sobie speców od
        skrzyń biegów i hamowania, którym po pewnym czasie puszczają nerwy i qr...uja
        na siebie i swoje pomysły!
        Speców jakich sa dziesiątki dookoła mnie codziennie i co któryś robi
        jakiś 'śmiertelnie' śmieszny dowcip innym na drodze!

        Ja otwieram klapę bagażnika - bo też lepiej hamuje wtedy!

        pozdrawiam szanowna Panią i poddaje pod namysł pomysł właczania ogrzewania
        podczas hamowania - wtedy ciepło znajduje ujście i hamowania staje sie
        skuteczniejszym:)

        pzdr.
        Q.
        • Gość: marba Re: Brawa dla Marioli!!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.12.02, 14:41
          qrakki999 wszedzie podkreślasz że nie masz żadnych kompleksów z powodu jazdy
          felicją, a ja myśle że jednak masz. Dodatkowo dobija cie że temat tego wątku
          jest dla ciebie czrną magią, a czymś błysnąć trzeba. Radze ci weź przykład ze
          mnie, jak jakiegoś tematu nie znam, to się w nim nie wypowiadam, ewentualnie
          zadaje pytania, moge się wtedy czegoś dowiedzieć.
          • qrakki999 Re: Brawa dla Marioli!!! 09.12.02, 15:04
            Gość portalu: marba napisał(a):

            > qrakki999 wszedzie podkreślasz że nie masz żadnych kompleksów z powodu jazdy
            > felicją, a ja myśle że jednak masz.
            Cóż nie mam jak udowodnić Ci, że jest innaczej:( A fela jak fela - toczy sie i
            cieplej w niej niż w autobusie:)Czy to, że mam dystans do wlasnego toczydła
            oznacza, ze mam kompleksy na tym punkcie- nie wiem!

            > Dodatkowo dobija cie że temat tego wątku
            > jest dla ciebie czrną magią, a czymś błysnąć trzeba.
            Temat mnie nie dobija tylko foma dyskusji - wg. zasady 'ide w zaparte'!
            naprawde nic ciekawego sie nie dowiedziałem oprócz tego kto na kogo tu
            naskakuje - nowe wojenki na tym forum:( I przyznam szczerze, ze coraz mniej
            niestety mozna sie tutaj dowiedziec:( Stad moj komentarz!

            > Radze ci weź przykład ze
            > mnie, jak jakiegoś tematu nie znam, to się w nim nie wypowiadam, ewentualnie
            > zadaje pytania, moge się wtedy czegoś dowiedzieć.
            Cóż wydawało mi się, że coś wiem na ten temat - w końcu codziennie kilkadzisiat
            razy hamuje i urzywam sprzęgła i sktzyni biegów! Przyznaje nie moja
            specjalnoscia jest budowa silnika, ABS, ESP, ASR i innych układów! Ale poprzez
            forme jaka przybieraja dyskusje nie jestem w stanie sie niczego dowiedziec!
            Przyznam sie, że moja wypowiedź nie była kierowana do Was panowie/panie - tylko
            do konkretnej osoby! Ale dziekuje za wasze zdanie i dobra rade 'marby'!

            I jeszcze jedno - jak Wy to robicie, że wiecie co pisałem ileś wątków temu:)

            pzdr i juz nic nie mówię:)
            Q.



        • stachu34 Re: Brawa dla Marioli!!! 20.01.03, 02:19
          Mariola powinna stanowczo zmienić pojazd.Proponuje zamianę na wózek widłowy,lub
          wózek akumulatorowy.W tych pojazdach nie ma sprzęgła,jest tylko hamulec i "gaz".
          Najlepszym rozwiazaniem byłoby przejście na suwnicę,tam są tylko same dżwignie.
          Nie ma wycieraczek,bagażnika itd.Jedynym problemem jest wysokość.Do pojazdu
          trzeba wchodzic po drabince,i do tego w spodniach.Zanika gdzieś urok powabnej
          blądynki za kierownicą.
    • Gość: Mirek Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! IP: *.makolab.pl 09.12.02, 11:59
      Nie ma żadnego uzasadnienia aby przy hamowaniu, obojętne jakim, wciskać
      sprzegło. Szkoda że zwolennicy przeciwnej tezy nie odpowiedzieli jak się
      zachować w pięciu konkretnych (wymienionych przez bodajże Marbę) sytuacjach, bo
      trudno byłoby im obronić absurdalność wyłączania sprzegła.
      1. Jeżeli wciśnięcie hamulca powoduje przy ABS-ie zgaśniecie silnika, to albo
      ABS albo silnik są niesprawne. Przecież zgaśnięcie silnika spowoduje
      zablokowanie kół napędzanych - czyli że ABS nie zadziałał!
      2. W przypadku samochodu bez ABS-u wyłączenie sprzęgła zdecydowanie zwiększa
      prawdopodobieństwo utraty sterowalności. Jak ktoś jeździł np. Polonezem wie co
      się dzieje.
      3. Nawet gdy nie redukujemy to i tak występuje hamowanie silnikiem, a zawsze
      silnik stabilizuje oś napędzaną. Jedno i drugie nie jest bez znaczenia.
      4. W przypadku gdy przerywamy hamowanie odpuszczenie pedału sprzęgła, nawet
      przy dodaniu gazu, spowoduje obciążenia w układzie przeniesienia napędu a
      przede wszystkim sprzęgła. Ponadto w większości sytuacji może się okazać że
      włączony jest nieodpowiedni bieg co powoduje konieczność redukcji a w
      konseksekwencji zabiera cenne ułamki sekund.
      5. Wpływ szarpania ABS-u na pasek rozrządu pewnie jest (minimalny, m.in. ze
      względu na tłumik drgań skrętnych) ale o tym powinien myśleć konstruktor.
      Zresztą jaki zwolennicy sprzęgła mają pomysł na ograniczenie wpływu ASR-u?
      Możnaby pisać jeszcze długo, ale nie sądzę aby zwolennicy wciskania sprzęgła
      byli w stanie obalić nawet te tezy. A jeśli chodzi o instruktorów to
      wytłumaczenie jest proste - rozruszniki i poduszki pod silniki padają zbyt
      szybko.
      Jako ciekawostkę dodam że miałem kolegę, inteligentenego i wykształconego
      skądinąd, który dla oszczędności silnika i paliwa wciskał co kilkadziesiąt
      sekund sprzęgło, a gdy prędkość spadła o 10-15 km/h znowu rozpędzał auto i za
      chwilę powtarzał cykl. Zjazdy zawsze robił na wciśniętym sprzęgle. Koleś
      zaczynał swoją karierę na Syrenie i w normalnych autach podświadomie czegoś mu
      brakowało. Stasiu , jesteś na tym wątku?
      • Gość: maciek Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! IP: 217.161.0.* 09.12.02, 14:24
        > Jako ciekawostkę dodam że miałem kolegę, inteligentenego i wykształconego
        > skądinąd, który dla oszczędności silnika i paliwa wciskał co kilkadziesiąt
        > sekund sprzęgło, a gdy prędkość spadła o 10-15 km/h znowu rozpędzał auto i za
        > chwilę powtarzał cykl. Zjazdy zawsze robił na wciśniętym sprzęgle. Koleś
        > zaczynał swoją karierę na Syrenie i w normalnych autach podświadomie czegoś
        mu
        > brakowało. Stasiu , jesteś na tym wątku?

        Zgodnie z taka logika, przy zjazdach powinien wylaczac silnik! Stasia na pewno
        tu nie ma bo dawno lezy w rowie. Fajna dyskusja, nie ma co. Co do wysprzeglania
        ABS-em itp. Hamowanie bez wysprzeglania powoduje opoznione dzialanie kol
        napedowych na wal korbowy. Inaczej mowiac zmiejsza obroty silnika. Aby silnik
        nie zgasl nalezy odpowiednio redukowac biegi aby utrzymac obroty. Jasne jest ze
        jak samochod stanie to obroty spadna do zera a zatem silnik zgasnie. Moment
        wysprzeglenia tuz przed zatrzymaniem jest niezwykle trudno wychwycic. Trzeba
        miec dlugie doswiadczenie. Podczas awaryjnego hamowania przecietny kierowca
        (tj. nie rajdowy) mysli tylko i wylacznie o tym aby na czas sie zatrzymac a nie
        o tym aby silnik pracowal. W tym wzgledzie automat jest duzo wygodniejszy i
        bezpieczniejszy. Co do kwestii czy wysprzeglac przy zmiejszaniu predkosci np ze
        100 na 80 to odpowiadam: nalezy wylacznie zdjac noge z gazu! A jesli chce sie
        proces opozniania przyspieszyc to mozna uzyc hamulca. Po co wysprzeglac? Naped
        w samochodzie powinien zawsze byc wlaczony a wysprzeglenie powinno nastapic
        wylacznie przed zatrzymaniem pojazdu.
    • Gość: Mirek THE END IP: *.lodz-marysin.sdi.tpnet.pl 09.12.02, 23:41
      Gość portalu: Mirek napisał(a):

      > Możnaby pisać jeszcze długo, ale nie sądzę aby zwolennicy wciskania sprzęgła
      > byli w stanie obalić nawet te tezy.
      No i proszę, nie myliłem się - zamilkli!

      (prawie 100 postów w wydawałoby się oczywistej sprawie, z tego 95% bredni i
      obelg - tu naprawdę nie warto zaglądać)




    • Gość: Michał Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! IP: 213.17.161.* 10.12.02, 15:46
      Cześć
      Powiedz swojej Kobiecie, że większa zabawa jest kiedy
      hamuje silnikiem.
      Ja powiedziałem tak swojej żonie jeszcze na jesieni od
      tego czasu z zamiłowaniem stosuje te chwyty do tego
      stopnia że czasem głowa ucieka do przodu :-)
      Pożytek jest dwojaki: sprzęgło pożyje dłużej a kobieta ma
      poczucie pełnej kontroli nad pojazdem i własnego
      profesjonalizmu w kierowaniu autem.

      A może znacie jakiś patent jak wytłumaczyć żonie, że
      ciągłe wpadanie na kontroli radarowej jest hmm... kosztowne?
      Moja 2-ga połowa jeździ jak ścigant: tam gdzie "50" ona
      ma "100". Ostatnio doszła do 180 km/h na autostradzie pod
      Opolem....

      Michał
      • Gość: Kierowiec Uzyj glowy! Mezczyzno! IP: proxy / 212.6.124.* 10.12.02, 15:58
        Hi

        Gość portalu: Michał napisał(a):

        > Cześć
        > Powiedz swojej Kobiecie, że większa zabawa jest kiedy
        > hamuje silnikiem.
        > Ja powiedziałem tak swojej żonie jeszcze na jesieni od
        > tego czasu z zamiłowaniem stosuje te chwyty do tego
        > stopnia że czasem głowa ucieka do przodu :-)
        > Pożytek jest dwojaki: sprzęgło pożyje dłużej a kobieta ma
        > poczucie pełnej kontroli nad pojazdem i własnego
        > profesjonalizmu w kierowaniu autem.

        To drugie jest jasne, ale wytlumacz mi prosze, czemu sprzeglo dluzej zyje.

        > A może znacie jakiś patent jak wytłumaczyć żonie, że
        > ciągłe wpadanie na kontroli radarowej jest hmm... kosztowne?
        > Moja 2-ga połowa jeździ jak ścigant: tam gdzie "50" ona
        > ma "100".

        Slow, jakie mi sie na temat Twojej zony (o ile te 100 na terenie zabudowanym to
        prawda) cisna, nie napisze, bo sie obrazisz.

        I jeszcze jedno - scigant (inteligentny) tam, gdzie 50 stoi, czyli w miescie,
        100 nie jedzie, bo
        wie, co w te 100 w przypadku wypadku znacza.

        Jesli Twoja zona glowy nie uzywa, uzyj jej za nia.

        > Michał

        Pozdr.

        K.
      • Gość: ooooooooooooooooo Re: Nie naciskaj sprzegla ! Kobieto ! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.02, 23:52
        Gość portalu: Michał napisał(a):

        > Cześć
        > Powiedz swojej Kobiecie, że większa zabawa jest kiedy
        > hamuje silnikiem.
        > Ja powiedziałem tak swojej żonie jeszcze na jesieni od
        > tego czasu z zamiłowaniem stosuje te chwyty do tego
        > stopnia że czasem głowa ucieka do przodu :-)
        > Pożytek jest dwojaki: sprzęgło pożyje dłużej a kobieta ma
        > poczucie pełnej kontroli nad pojazdem i własnego
        > profesjonalizmu w kierowaniu autem.
        >
        > A może znacie jakiś patent jak wytłumaczyć żonie, że
        > ciągłe wpadanie na kontroli radarowej jest hmm... kosztowne?
        > Moja 2-ga połowa jeździ jak ścigant: tam gdzie "50" ona
        > ma "100". Ostatnio doszła do 180 km/h na autostradzie pod
        > Opolem....
        >
        > Michał
        już się o nią pyta zimny chirurg, a ty chyba ją wysoko ubezpieczyłes
    • Gość: kierowca ROZTRZYGNIECIE DYLEMATU IP: 212.126.30.* 11.12.02, 01:49
      Roztrzygniecie dylematu - wysprzęglać czy nie. Nie będe się juz rozpisywał, bo
      wiele już napisałem, lecz pewna część forumowiczów uznała moje argumenty za
      paranoję. Zwłaszcza kolega o ksywce "Kierowiec" oraz "Greenblack" stanowczo
      twierdzili, że przy hamowaniu (później już ze tylko przy gwałtownym hamowaniu)
      należy wciskać pedał sprzęgła. Powoływali sie również na szkoły doskonalenia
      jazdy, które podobno zalecają wciskanie sprzęgła.
      Na nic zdały się przekonywania, ze kierowcy sportowi nie wciskają sprzęgła,
      koledzy ci przytoczyli kolejny argument (zeby tylko nie przyznać komus racji i
      nie przyznać sie do błędu) jakoby to styl jazdy w sporcie był dokładnie o 180
      stopni inny niz na zwykłej drodze.
      Rozmowa rozpoczęła sie wiec od kategorytcznych stwierdzeń, ze niewysprzęglanie
      auta powoduje wydłuzenie drogi hamowania, a redukcja biegów dodatkowo tę drogę
      jeszcze przedłuży. Nastepnie uznali, ze być moze w sporcie to i skraca drogę
      hamowania, lecz na drodze jest dokładnie odwrotnie.

      Nie wdajac się juz dalej w dyskucje proponuję ściagnięcie filmu (po Polsku) w
      którym Philippe Bugalski (rajdowegy mistrz Francji) przedstawia technike
      hamowania zwykłym autem (również z ABS-em) i przeznaczoną dla każdego -
      sportowca i zwykłego Kowalskiego.
      Proszę zwrócic uwagę, że Bugalski wciska sprzęgło ( a hamuje na maksa)dopiero
      tuż przed zatrzymaniem. Wcześniej naciska tylko hamulec. Wypowiada sie również
      na temat hamowania biegami

      Ciekawy jest napis nad filmami:
      "Bezpieczna jazda samochodem zarówno zwykłymi ulicami i rajdowymi trasami
      zależy od tych samych praw fizyki. Jak skutecznie hamować, jak omijać
      przeszkody na śliskiej nawierzchni, jak wchodzić w zakręt, by nie wypaść z
      trasy?"
      Czyli cos w sam raz dla "Kierowiec" i "Greenblacka"

      Film: Hamowanie.
      www2.gazeta.pl/pub/auto/citroen/4.mpg
      A tu jest całosć:
      Daleko nie musiałem szukac, satysfakcjonujacą odpowiedż na Wasz dylemat
      znalazłem w tym samym portalu, w którym tak zaciekle toczycie swoja wojnę

      www2.gazeta.pl/auto/0,24807.html
      Radzę poogladać resztę filmików (są proste, zrozumiałe dla przecietnie
      inteligentnego i skierowane do zwykłych uzytkownikółw) zanim zaczniecie pisac
      podobne bzdury w innych tematach dotyczących prowadzenia auta.
      • greenblack Re: ROZTRZYGNIECIE DYLEMATU 11.12.02, 18:32
        Gość portalu: kierowca napisał(a):

        > Roztrzygniecie dylematu - wysprzęglać czy nie. Nie będe się juz rozpisywał,
        bo
        > wiele już napisałem, lecz pewna część forumowiczów uznała moje argumenty za
        > paranoję. Zwłaszcza kolega o ksywce "Kierowiec" oraz "Greenblack" stanowczo
        > t