Dodaj do ulubionych

Uwielbiam amerykanskie samochody. Kto jeszcze?

18.09.06, 22:40
Witam.
Od 11 lat jezdze amerykanskimi samochodami (Ford F150, Ford Explorer, Dodge
Durango) i jestem nimi zachwycony. Czasem zdarza mi sie prowadzic cos innego
i to nie to samo. Uwielbiam duze silniki, w ktorych moc pochodzi nie z
jakichs turbin lecz z pojemnosci. Wiem ze duzo pala, ale z tym sie trzeba
liczyc kupujac takie auto. Daje Wam slowo ze one sa praktycznie bezawaryjne.
Oczywiscie na czas wszelkie przeglady, itp. Nie wiem skad u nas taka fatalna
opinia o tych maszynach. Wyglaszaja ja przewaznie ludzie ktorzy nigdy nie
mieli z nimi "osobistej" stycznosci. Nikogo nie chce do niczego przekonac,
ale wrocilem wlasnie z podrozy w ktorej Durango przejechalem ponad 3k km. Nie
wiem czy jakims innym autem przejechalbym ta trase z wieksza przyjemnoscia.
Pozdrawiam wlascicieli amerykancow. Wszystkich innych oczywiscie tez-))
Obserwuj wątek
    • final14 Re: Uwielbiam amerykanskie samochody. Kto jeszcze 18.09.06, 23:10
      Pomimo tego ze sa: za ciezkie, bujaja sie w niekreslonych kierunkach po szosie, brak im czucia w ukladzie kierowniczym, totalnie bez hamulcow, zaprojektowane jakby przez 12 latka, nieekonomiczne itd, tak dzwiek silnika v6, v8 polaczonego z automatem, uczucie przyspieszenia jak na karuzeli sa nie do opisania i jedyne w swoim rodzaju. Naprawde, przy tym, jazda jakimkolwiek samochodem z europejskimi rozwiazaniami pod maska: r4 czy nawet v6, dieslami to jak jakas totalna imitacja. Brakuje w nich tego feelingu.
    • polam5 Re: Uwielbiam amerykanskie samochody. Kto jeszcze 20.09.06, 01:14

      Ja nie. Amerykanskie sa duze , ciezkie, maja (mialy) kolosalne silniki ale jesli
      chodzi o niezawodnosc czy wygode to niestety nie moge nic dobrego powiedziec.
      Widocznie nie mialem szczescia - bez przerwy problemy wszelkiego rodzaju - od
      takich ze za kazdym razem jak trzasniesz drwiami to cos odpada (Dodge) po
      nawalanie na srodku drogi (Ford). W japoncach czujesz sie zawsze jak w puszcze
      po 7-Up. Dobre na wozenie sie ale nie na prowadzenie - lekkie niestabilne.
      W koncu przeszlismy na BMW - i na razie nie mamy zamiaru zdradzac tej marki.
      BMW czuje sie jakby byl zrobiony z jednego kawalka materialu i jak sie dba to
      jest bardzo niezawodny.

      Do tego czasu jezdzilem/posiadalem/posiadam:

      Datsun 210
      Dodge Omni
      Ford Fiesta
      Ford Thunderbird
      Chevrolet Luv Truck (Isuzu pod maska)
      Honda Accord
      Toyota Camry
      Mazda Rx7
      Nissan Pathfinder 4x4
      BMW 535
      BMW M5
      BMW M5
      BMW 740iL




      kowalswojegolosu napisał:

      > Witam.
      > Od 11 lat jezdze amerykanskimi samochodami (Ford F150, Ford Explorer, Dodge
      > Durango) i jestem nimi zachwycony. Czasem zdarza mi sie prowadzic cos innego
      > i to nie to samo. Uwielbiam duze silniki, w ktorych moc pochodzi nie z
      > jakichs turbin lecz z pojemnosci. Wiem ze duzo pala, ale z tym sie trzeba
      > liczyc kupujac takie auto. Daje Wam slowo ze one sa praktycznie bezawaryjne.
      > Oczywiscie na czas wszelkie przeglady, itp. Nie wiem skad u nas taka fatalna
      > opinia o tych maszynach. Wyglaszaja ja przewaznie ludzie ktorzy nigdy nie
      > mieli z nimi "osobistej" stycznosci. Nikogo nie chce do niczego przekonac,
      > ale wrocilem wlasnie z podrozy w ktorej Durango przejechalem ponad 3k km. Nie
      > wiem czy jakims innym autem przejechalbym ta trase z wieksza przyjemnoscia.
      > Pozdrawiam wlascicieli amerykancow. Wszystkich innych oczywiscie tez-))
      • a-ndrzej Re: Uwielbiam amerykanskie samochody. Kto jeszcze 20.09.06, 08:07
        Powiem szczerze ze jescze nigdy zaden samochod (amerykanskimi jezdeze kilka lat
        i jest super) nie stanal mi na drodze. Mysle nie obrazajac nikogo ze to po
        prostu troche zalezy od kierowcy. Osobiscie nigdy nie odkladam na pozniej
        zadnych napraw ani przegladow. Mam takie zajecie ze jezdze duzo, i samochod
        musze miec zawsze sprawny. Kiedys obiecalem sobie ze zawsze bede kupowal auta
        ktorymi jazda sprawia mi frajde. Bedzie to przynajmniej jakis plus w mojej
        pracy-) Nie kupie nigdy malego jezdzidelka, bo nawet zona nie chce takiego
        samochodu uzywac. Niech zyja duże bryki.
    • edek40 Re: Uwielbiam amerykanskie samochody. Kto jeszcze 20.09.06, 15:26
      Nie wiem co powiedziec. Mam dwa auta. Japonskie i amerykanskie. Obydwa jezdza bezawaryjnie. Zapewne dzieki temu, ze mniej wiecej o nie dbam. Jednak amerykaniec to tani pontiac. I niestety to widac. Tania mazda ma dobrze zmontowane wnetrze, przewody elektryczne nie ulamuja sie na przejsciu miedzy nadwoziem a drzwiami, a wtyczka od pompy ABS jest tak zaprojektowana, ze nie obluzowuje sie na wybojach. Tego typu idiotyczne usterki to domena pontiaca. Wnetrze skrzypi, przewody i niektore wtyczki rozlaza se (jednak wiekszosc jest lepsza niz u mazdy, to trzeba przyznac). Kwestie prowadzenia sie sa dyskusyjne. Mazda mozna jezdzic szybciej, bo zawieszenie dziala jak zawieszenie, a nie jak kanapa. Pontiac jest na tyle duzy, ze trzeba brac pod uwage kwestie wyhamowania lub manewrowania ta masa. Po prostu wymaga nieco pokory i spokojniejszej jazdy.

      Gdy porownam jednak jakosc montazu forda i pontiaca to trzeba przyznac, ze ford bije GM na glowe. Pisze o porownywalnych rocznikach, czyli pierwsza polowa lat 90. Prowadzenie sie f-150 przypomina jazde ciezarowka. Przypuszcza, ze explorer i durango tez. Zaszalec oczywiscie mozna, ale jesli nagle z roznych powodow "zagesci sie", to wypadek jest nieomal murowany.

      W polskich warunkach posiadanie amerykanca wymaga jednak nieco gimnastyki. Kupowanie niektorych czesci w kraju opiera sie o skrajny poziom debilizmu. Czesto bowiem wycena w Polsce ma taki przelicznik: cena oryginalu w detalu w USA razy cztery (jak dobrze pojdzie). Tylko ta czesc jest produkcji chinskiej i nieco odbiega od oryginalu jakoscia. To ja juz wole kupowac czesci chinskie, ale w USA. Przynajmniej place za nie tyle ile sa warte. Ale trzeba czekac. Trzeba tez dobrze znac swoje auto, aby kupic to, co naprawde pasuje. Zwrocic oczywiscie mozna, tylko koszt transportu nieco eliminuje zasadnosc takiej transakcji.

      Sprobuj jakiegos japonca, to zapewne nie bedziesz mogl tak jednoznacznie piac z zachwytu.
      • kowalswojegolosu Re: Uwielbiam amerykanskie samochody. Kto jeszcze 20.09.06, 19:23
        Nie pieje z zachwytu, po prostu dominuje na forum opinia ze amerykanskie
        samochody to lipa. Pochodzi z regoly od ludzi ktorych kontakt z nimi ogranicza
        sie do stania obok na swiatlach. Trudno wypowiadac mi sie na temat samochodow
        ktore maja ponad 10 lat. Wydaje mi sie ze nie mozna stawiac je jako przyklad.
        Chyba nawet w fabryce nie podejrzewali ze one beda jezdzic tak dlugo-) Moje
        Durango ma 2 lata i za kolejne 2 zamienie je na nowe. Mysle ze z powodow czysto
        ekonomicznych nie warto jezdzic zadnym wozem dluzej niz 4 lata. Co do czesci to
        u najblizszego dealera Mercedesa raczej nigdy nie odeslali mnie z kwitkiem.
        Dwa lata temu moja zona kupila Toyote Avensis, wiec mialem okazje uzytkowac to
        auto od czasu do czasu. Robilem to tylko wtedy kiedy zachodzila koniecznosc,
        absolutnie bez zadnej przyjemnosci. Jezdzidlo to bylo w domu 1,5 roku i zostalo
        bez zalu sprzedane.
          • kowalswojegolosu Re: Uwielbiam amerykanskie samochody. Kto jeszcze 21.09.06, 12:52
            Czytam dwa razy Twoj post ale jestem za glupi zeby go zrozumiec. Tak w sumie to
            o co masz do mnie pretensje? Ze nie jezdze samochodem ktory ma 15 lat, czy ze
            naprawiam go w autoryzowanym serwisie? Nie mam czasu interesowac sie czy czesc
            za ktora place 500 PLN moglbym kupic na e-bayu uzywana za 200. Nie mam szwagra
            u ktorego w garazu moglbym cos zrobic, a sam sie na tym nie znam. Dziwny to
            kraj w ktorym rzeczy normalne uznaje sie za fanaberie. Nie zalapalem rowniez o
            co chodzi we wczesniejszym poscie, gdy napisales ze jak sie zagesci wokol
            amerykanskiego auta to pewny wypadek. Nie raz sie zagescilo, i jakos nikomu nie
            wjechalem w kufer. Ale to moze zasluga oryginalnych tarcz i klockow? Moze
            gdybym reperowal samochod czesciami ze szrotu tez mialbym takie spostrzezenia?
            Wyluzuj troche. To ze zyjemy w nienormalnym kraju nie musi byc powodem by sie
            do tego przyzwyczajac. Ty masz dom i stare samochody, ja mieszkanie w bloku i
            pieniadze na serwis auta. Gdyby samochod sluzyl mi do lansu jezdzilbym Porsche.
            Gdy do prowadzenia swojej dzialalnosi potrzebuje prawie ciezarowki (woze sprzet
            ktory wazy 30 kg, ale jest duzy obietosciowo) kupilem Durango. Nie jezdze nie
            zarabiam, wiec samochod jest u mnie na pierwszym miejscu. Ot, cala tajemnica.
            Pozdrawiam.
            • edek40 Re: Uwielbiam amerykanskie samochody. Kto jeszcze 21.09.06, 14:25
              Zupelnie przypadkiem wielokrotnie sprawdzalem poziom cen czesci w Polsce i w USA. Piszac o nienormalnym kraju masz na mysli to, ze za oryginal w Polsce placisz powiedzmy piec razy drozej niz w USA? Czy to, ze istnieja ludzie, ktorzy z powodu posiadania odpowiednio zasobnego portfela daja sie nabijac w butelke?

              Takie posrednie chelpienie sie zamoznoscia zawsze traktuje za przejaw nowobogactwa. Jak wybudowalem dom, to zaobserwowalem taka zaleznosc: doniczka balkonowa - 2 zl, podobna doniczka ogrodowa/tarasowa, kupowana w centrum ogrodniczym - 10 zl. Bo w Polsce nie uchodzi sprawdzac poziomu cen. A sprzedawcy wiedza, ze taki wlasciciel domu to panisko nad paniskami i z kasa nie musi/nie chce sie liczyc. Wiec loja bez opamietania. Podobnie jest z samochodami amerykanskimi. Masz amerykanca, to wiadomo, ze spodziewasz sie niebotycznych cen czesci. Ale masz amerykanca, wiec nie uchodzi targowac sie, sprawdzac itp. Bo nie kazdego stac na Durango, wiec wiadomo - bogaty. A najsmieszniejsze jest to, ze w tej chwili wybudowanie domu jest tansze (duzo) niz kupienie mieszkania w miescie, a zakup nawet nowego amerykanca jest z reguly tansze lub nie drozsze niz ekwiwalentu niemieckiego czy japonskiego. Ale wciaz pokutuje mit, ze gosc z domem i amerykancem to dziany i do latwego oskubania gosc. Ja, wlasciciel amerykanca i domu, sie nie godze na to. Ale niektorzy maja takj, ze garnitur musza nosic metka na wierzch.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się