Dodaj do ulubionych

Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h

    • dupa2222 Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h - głupota 13.10.06, 10:54
      Banda idiotów, zauważana tylko dlatego, że uprzykszają innym życie.
      Na statystykach znają się jak małpa na rachunku różniczkowym.

      Nie walczą z oczywistymi głupotami jak jedyne przejście dla pieszych bez
      sygnalizacji świetlnej w Alejach Niepodległości w Warszawie.
      Przejście to jest obok Polskiego Radia pomiędzy Woronicza i Malczewskiego.
      To własnie takie miejsca zmuszają do kretyńskiego ograniczania prędkości do
      50km. Bez tego w Alejach możnaby się poruszać z prędkością 70-80 km/h - choć
      korki i samochody służbowe spowolnią jazdę do 10km/h.

      Może w pierwszej kolejności zlikwidują tą oczywistą bzdurę - przejście bez
      sygnalizacji świetlenj. Ale natkną się na lokalny interes dziennikarzyz
      Polskiego Radia.
      A to oni są częścią tej bandy idiotów - mają o czym gadać i pisać.

      JAZ
        • akermanski Re: Brawa dla policjantów! 16.10.06, 13:47
          W wielu miejscach da się bezpiecznie jechać szybciej i wprowadzanie tak
          restrykcyjnych ogrniczeń prędkości jest sztuczne, uważam je za bzdurne, jenak
          mimo to zawsze się do nich stosowałem. We włoszech na niektórych autostradach
          jest ograniczenie do 200 km. Bardzo fajnie taki znak wygląda przy drodze ;-)

          ...........................
          Lubię humor absurdalny: www.patafian.pl
          • borow4 W pelni podzielam poglad, ze wiele znakow jest 16.10.06, 15:53
            postawionych bezsensownie, a ograniczenia predkosci sa zdecydowanie za
            restrykcyjne. Nigdy nie zlamalem limitu predkosci zagranica bo tam jest pewnosc
            ze ograniczenie ma swoje uzasadnienie - u nas niestety wiekszosc ograniczen
            predkosci nie ma sensu. Co wiecej bardzo czesto zamiast naprawic droge - stawia
            sie ograniczenie predkosci na dlugie lata. By nie byc goloslownym skrzyzowanie
            Pulawskiej z Dolinka ma uskoki, dwie osoby zostaly w tym miejscu zabite, urzad
            kikanascie miesiecy temu wprowadzil ograniczenie do 50 km/h ale na naprawe
            jezdni sie nie zanosi wogole.
            • masochista Partnerstwo = gó..arz 180 km/godz. 16.10.06, 16:27
              Wypadki są dlatego, że ktoś jedzie 150 km/godz, albo 180 km/godz. Są również
              dlatego, że ktoś nagle włazi na jezdnię. Są również dlatego, że auta prowadzą 2-
              promilowi kierowcy. Jest tak dlatego, że niektórym nie starcza wyobraźni.
              Wyobraźni nie starcza również członkom Partnerstwa i Wysokim Obcasom, skoro
              pieprzą takie bzdury. Kilka lat temu, kiedy zmniejszano ograniczenie z 60 do 50
              km/godz. wypuszczono na drogi armię policjantów. I ilość wypadków spadła.
              Wniosek: nie należy uprzykrzać życia normalnym ludziom, tylko wypuścić więcej
              policjantów i wyłapać wszystkich szleńców, pijaków i ludzi łażących jak krowy.
              • konstant1 A znacie pojęcie "karambol? 16.10.06, 20:36
                > Wypadki są dlatego, że ktoś jedzie 150 km/godz, albo 180 km/godz. Są również
                > dlatego, że ktoś nagle włazi na jezdnię. Są również dlatego, że auta prowadzą
                2
                Zauważcie sobie, jak luzaki jeżdżą, że w wypadku pogorszenia warunków (MGŁA,
                OBLODZENIE NAWIERZCHNI MOSTU) najeżdżają na siebie kierowcy. i to nie dwaj,
                ale na przykład czterdziestu. To znaczy, że kolejnych czterdziestu mołojców
                miało w d..ie wszelką ostrożność. Bo gdyby jeden w tej kawalkadzie jechal
                ostrożnie, ochroniłby wszystkich jadących za nim.
                • mis22 W Polsce znaki są zbyt restrykcyjne 17.10.06, 00:06
                  Gdy znaki są zbyt restrykcyjne lub postawione bez sensu to kierowcy
                  przyzwyczają się aby je lekceważyć. Dlatego lepiej byłoby aby znaki były
                  dostosowane do lokalnych warunków a nie stawiane mechanicznie jest dom więc
                  teren zabudowany więc 50 km/godz.

                  Jadąc przez Czechy nauczyłem się, że u nich znaki są bardziej sensowne. Gdy
                  jechalem 60 km/godz na drodze z 40 km/godz to na zakręcie niemal się nie
                  rozbiłem. Zrozumiałem, że 40 km/godz oznacza, że taka jest maksymalna
                  bezpieczna prędkość. Oby tak było w Polsce! Ale niestety jestem człowiekiem
                  małej wiary i w cuda nie wierzę.
          • tpepe Re: przejścia dla pieszych 16.10.06, 15:17
            Trzeba jasno oddzielic bezkolizyjne trasy ekspresowe, na nich w miescie moze byc
            90 od ulic gdzie 50 nie powinno byc zmieniane i uliczek, gdzie zreszta i tak
            powoli rozpleniaja sie spiacy policjanci ograniczajacy skutecznie predkosc.
            Biorac pod uwage odleglosci w miescie, limit wiekszy niz 90 km/h ma jednynie
            psychologiczne znaczenie i nie przyczyni sie do znaczacej zmiany czasu przejazdu.
        • jasiecki Re: Brawa dla policjantów! ??? 16.10.06, 13:54
          Brawa dla myślących policjantów, którzy chcą podwyższyć limity prędkości w
          mieściew takich miejscach, gdzie warunki drogowe pozwalają.

          Ale nie biję braw policjantowi, który w niedzielę ok. godz 10:45 na ulicy
          Sobieskiego w Warszawie jadąc policyjną furgonetką nr rej. HPZ A131 nie
          zatrzymał się na czerwonym świetle, mimo że nie kierował w tym momencie
          pojazdem uprzywilejowanym (kogut i sygnalizacja dźwiękowa były wyłączone). Po
          prostu "olał" czerwone światło, bo on jest "pan władza który wszystko może". W
          tym momencie na przejście dla pieszych wchodziła osoba z psem, która miała
          zielone światło i miała prawo oczekiwać, że kto jak kto ale policja respektuje
          przepisy ruchu drogowego. O mało nie doszło do rozjechania przechodnia. W
          ostatniej chwili policjant kierujący furgonetką odbił w lewo z prawego pasa na
          środkowy i tylko dlatego nie doszło do nieszczęścia.

          A furgonetka policyjna jechała ok. 40 km/h czyli poniżej obecnego limitu. To
          jeszcze jeden przykład, że nie tylko prędkość jest przyczyną wypadków, ale brak
          wyobraźni ze strony kierowców i ich arogancja!
          • zezowaty_cyklop Re: Brawa dla policjantów! ??? 16.10.06, 14:44
            > A furgonetka policyjna jechała ok. 40 km/h czyli poniżej obecnego limitu. To
            > jeszcze jeden przykład, że nie tylko prędkość jest przyczyną wypadków

            Jest to również bardzo dobry przykład, że ograniczenie prędkości ratuje ludziom
            życie. Gdyby policjant jechał 80km/h było by nieszczęście, a tak jest tylko
            komentarz na forum.
            • tiburon_lover Re: Brawa dla policjantów! ??? 16.10.06, 15:04
              zezowaty_cyklop napisał:

              > > A furgonetka policyjna jechała ok. 40 km/h czyli poniżej obecnego limitu.
              > To
              > > jeszcze jeden przykład, że nie tylko prędkość jest przyczyną wypadków
              >
              > Jest to również bardzo dobry przykład, że ograniczenie prędkości ratuje
              ludziom
              >
              > życie. Gdyby policjant jechał 80km/h było by nieszczęście, a tak jest tylko
              > komentarz na forum.
              jesteś w mylnym błędzie ;-) gdyby jechał 80km/h to by zdążył na zielonym ;-)
              polecam odrobinę zdrowego rozsądku hehehehehh
                • jasiecki Re: Brawa dla policjantów! ??? 16.10.06, 21:11
                  zezowaty_cyklop napisał:

                  > Trudno polemizować z takim silnym argumentem. Choć z zeznań jasieckiego nie
                  > wynika czy policjant się dopiero rozpędzał czy może przed chwilą zwolnił z 80
                  > do 40 oraz jak długo paliło się już czerwone.

                  Uzupełniam informację (przepraszam że tak późno, ale nie miałem czasu śledzić
                  dyskusji na forum): czerwone dopiero się zapaliło. Samochody na pasie środkowym
                  i lewym grzecznie się zatrzymały. Furgonetka policyjna jechała prawym pasem z
                  jednostajną prędkością ok. 40 km/h, ale na widok żółtego a potem czerwonego
                  światła nie zwolniła nawet o 1 km/h :-(
            • lucusia3 Re: Brawa dla policjantów! ??? 16.10.06, 15:05
              Wiesz, chyba cos niezdrowego dziś zjadłeś. Czy myślisz, że pan, który spokojnie sobie przejeżdża na czeronym będzie się zastanawiał jakimkolwiek ograniczeniem?
              Chłopie, nawet jakby tam było 15 km/h to gość też by jechał 40. To, że raz mu sie udało, przez przypadek, jakiegoś przepisu nie złamać, to nie znaczy, że jakikolwiek inny go interesuje. Nie bzdurz.
            • andrzej9927 Re: Brawa dla policjantów! ??? 16.10.06, 22:39
              Ale, gdyby jechał 90, już by go nie było na skrzyżowaniu i nie byłoby kolizji z
              pieszym. Zbyt wolna jazda prowokuje do wyprzedzania w miejscach nawet
              niedozwolonych. Jeżeli będzie ograniczenie do 40-tu tam gdzie jasno widać, że 60
              nikomu nie szkodzi, a ktoś bardzo ostrożny podporządkuje się w sposób
              rygorystyczny rozkazowi, to ręczę, że w którymś momencie inni kierowcy "złamią
              rozkaz", wyprzedzą i popędzą. Bo rozkazy też muszą mieć uzasadnienie. Na
              zakopiance np. są odcinki nowej dwupasmówki, które fragmantarycznie są
              wykorzystywane do wygodniejszej jazdy. Na tych odcinkach jest ograniczenie do 60
              km. Równocześnie jest możliwe wyprzedzanie. Kogo w takim razie? Pieszego, czy
              furmankę żeby nie przekroczyć tej prędkości? A gdyby można było np. 80 km. to
              pewnie nikt by nie łamał przepisów i ruch byłby płynniejszy. Nie samymi
              ograniczeniami żywi się bezpieczeństwo. Wypadki najczęściej biorą się bowiem z
              chwilowych błędów kierowców. Tyle, że te błędy wynikają często z nerwowej jazdy.
              Usunąć więc należałoby powody tych stanów, a przynajmniej ograniczyć, wtedy
              będzie więcej t. zw. luzu i kultury.
              • a.adler Re: Brawa dla policjantów! ??? 17.10.06, 01:01
                andrzej9927 napisał:

                [...]
                > furmankę żeby nie przekroczyć tej prędkości? A gdyby można było np. 80 km. to
                > pewnie nikt by nie łamał przepisów i ruch byłby płynniejszy.

                Naiwny jesteś! Każde ograniczenie jest u nas łamane, niestety

                > Nie samymi
                > ograniczeniami żywi się bezpieczeństwo. Wypadki najczęściej biorą się bowiem z
                > chwilowych błędów kierowców. Tyle, że te błędy wynikają często z nerwowej jazdy

                Biorą się z tego, że kierowcy nie mają umiejetności. Jeśli mają problemy z
                psychiką, a wielu ma, to widać po szaleńcach na drogach, to do psychiatryka z
                nimi i w kaftan.

                > Usunąć więc należałoby powody tych stanów, a przynajmniej ograniczyć, wtedy
                > będzie więcej t. zw. luzu i kultury.

                Jak wyżej - usunąć psychicznych, ułanów w stalowych szkapach, podnieść mandaty
                przynajmniej 10 krotnie i wtedy, być może będzie lepiej...
            • gelu Re: Brawa dla policjantów! ??? 17.10.06, 11:31
              >> A furgonetka policyjna jechała ok. 40 km/h czyli poniżej obecnego limitu. To
              >> jeszcze jeden przykład, że nie tylko prędkość jest przyczyną wypadków

              > Jest to również bardzo dobry przykład, że ograniczenie prędkości ratuje
              > ludziom życie. Gdyby policjant jechał 80km/h było by nieszczęście, a tak
              > jest tylko komentarz na forum.

              Oczywiście! A ilu ludziom można by uratować życie, gdyby zamiast ograniczenia
              do 50 km/h wprowadzić ograniczenie do 20 km/h, albo wręcz zakaz poruszania się
              samochodami (ograniczenie do 0 km/h). Wtedy by do takiej sytuacji w ogóle nie
              doszło...
          • mik8i Re: Brawa dla policjantów! ??? 16.10.06, 15:58
            ale to nie jest przypadek to jest nornalna forma prowadzenia pojazdów przez
            większość policjantów w Katowicach miałem te nieprzyjemność kilkakrotnie widzieć
            a raz nawet brać udział jak jaśnie pan policjant w radiowozie skręcając w prawo
            na zielonej strzałce rozjechał by nas i jeszcze był zdziwiony że mu ludziska
            pokazali gdzie ma się udrzyć to wtedy echo go wykończy!Żadne ograniczenia choćby
            nawet te najbardziej potrzebne nie będą respektowane jeżeli będą bzdurnie
            rozstawiane chodzby taki przykład scieżka rowerowa przecinająca drogę
            ograniczenie do40km/h pózniej 2,5 km prostej drogi w lesie i zero odwołania tej
            40 a drogówka się cieszy.
      • adam7062 Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h - głupot 16.10.06, 14:11
        W moim dosyć dugim życiu widziałem drogi kilku kontynentów i przejechaem
        conajmniej kilkaset tysięcy kilometrów bez jakiejkolwiek stłuczki, większość
        tych kilometrów z szybkością większą niż dozwolona. W moim Ja odróżniam znak
        ograniczenie dla mojego bezpieczeństwa i dla bezpieczeństwa innych. Jaki ma
        sens znak ograniczenia szybkości do np 60 kilometrów stojący przed łukiem
        szosy, który pokonuję bez najmniejszych problemów bez zdejmowania nogi
        z "gazu"? Po tak wiarygodnym znaku, który ma mi zapewnić bezpieczeństwo, brak
        tylko policji, która będzie dla 100% kierowców dawać mandaty i jednocześnie
        podwaja mój brak zaufania do innych znaków. W moim mniemaniu, ten znak powinien
        być znakiem informacyjnym, a nie obligatoryjnym. W Norwegii jak stoi znak
        ograniczenia szybkości do 60 km, to wiem, że jeśli będę jecha szybciej, to
        zlecę w przepaść. Odrębnym obszarem, gdzie należy ograniczyć prędkość, jest
        obszar szkoły. Jaki jest cel stawiania w takim miejscu znaku ograniczającego
        prędkość do 40? 50? czy 60 km. Wystarczy w takich miejscach położyć "śpiącego"
        policjanta, i bez fotoradarów i policji wszyscy ograniczą prędkość do
        wymaganej. W takich miejscach niestety nie można będzie "zarobić" - gmina,
        miasto lub prywatnie policjant. Odrębnym tematem są kilkupasmowe ulice
        typu "Puawska" - moim zdaniem, wiele problem z przekraczaniem prędkości
        rozwiązałoby, jak to widziałem na innych kontynentach,mocowanie wysoko nad
        ulicą wyświetlacza pokazującego ilość sekund do zmiany świateł. Taka informacja
        pozwala jechać z szybkościa dostosowaną do cyklu zmiany świateł, bez
        instalowania kosztownej "zielonej fali".
        W jednej z gazet wyczytaem ostatnio, że wszystkie znaki drogowe
        są "stawiane" z woli urzędników a nie policji. Jeśli osoba "wydająca" zgodę na
        znak ograniczenia prędkości jest typu "moja żona" to wszystkie znaki powinny
        posiadać nadruk "30 km/godz", jeśli jest to doświadczony kierowca lub myślący
        policjant, to znaki powinny wyglądać cakowicie inaczej. Chór "starych babć"
        który słyszę w tych postach, jestem prawie pewien, nie ma prawa jazdy i nigdy
        nie prowadzio nic na 4 kołach z wujątkiem spacerówki z wnukiem.
      • razorjack Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h - głupot 16.10.06, 15:44
        tylko po co pędzić niepodległości z predkością 80km/h, skoro i tak jest tam dużo
        świateł,
        samochód jadący 50km/h pokona al. niepodległości w tym samym czasie,
        przy okazji mniej spalając paliwa.

        zwiększenie prędkości ma sens tylko na drogach do tego przystosowanych (czyt.
        bez skrzyżowań/świateł) np. trasa łazienkowska, prymasa 1000-lecia, armii
        krajowej, toruńska, modlińska
      • kasia.stu Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h - głupot 16.10.06, 19:37
        To nie jedyne przejście dla pieszych bez sygnalizacji świetlnej, chyba nie
        byłaś koło Arkadii na rondzie, tam to jets dopiero Dziki Zachód.
        A propos samochodów służbowych, nie rozumiem, czego się ich czepiasz. Chcesz
        codziennie jeść świeże bułeczki, szyneczkę, mieć płatku kukurydziane w sklepie,
        kupić soczek, od tego są samochody służbowe (m.in).
    • emes-nju Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 13.10.06, 11:01
      Komentaz WO - nic dodac, nic ujac. Sam trabie o tym na forum od dluzszego czasu :-) Wedlug mnie walka z DOGMATYKAMI (ciekawe czy sami stosuja sie do swoich ograniczen...), to krok w slusznym kierunku. Tylko w ten sposob da sie odbudowac zaufanie kierowcow do rzetelnych intencji znakujacych.

      --
      Mowil przeszlo godzine, nie zdradziwszy ani razu, o czym mowi.
    • uny Re: łolaboga, laboga!!! zgadzam się z Komendą SP! 13.10.06, 11:19
      dziwne ale musiałem to napisać. czyżby się rozsądek rozpanoszył w instytucjach?
      --
      Post ten wyraza opinie autora w dniu dzisiejszym. Nie moze on byc wykorzystany
      przeciwko niemu w dniu jutrzejszym, ani innym nastepujacym po nim dniu. Autor
      zastrzega sobie prawo do zmiany pogladów, bez podawania przyczyny.
    • habudzik Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 13.10.06, 11:20
      " Dopasujmy znaki i limity do warunków. Kiedy kierowcy przekonają się, że są one
      uzasadnione, będą je respektować. Proszę zauważyć, że inaczej traktujemy znaki i
      ograniczenia tam, gdzie mają one sens, a więc za granicą. "

      Nie prawda doroga redahcjo . Inaczej traktujemy znaki i ograniczenia za granicą
      ze strachu . Tam nikt od nas nie weźnie "w łape" , nie zmieknie mu serce po
      wysłuchaniu dyrdymał że się śpieszymy do szpitala do tesciowej a i egzekucja
      jest straszna . Przelecisz sie 101km/h przez miasto to masz po prawku i 4
      cyfrowy mandacik . To nam za granicą uświadamia że ograniczenia trzeba
      przestrzegać. Zresztą za granicą też sporo stoi bezsensownych ograniczeń , to
      nie polski wymysł - 2-pasmówka i 50 km/h a jednak większość się stosuje .
        • habudzik Re: Habudzik? 13.10.06, 11:52
          emes-nju napisał:

          > A jezdzisz ty zgodnie z przepisami? Czy tylko tak se gadasz?
          >

          Oczywiście że nie jeżdże zgodnie z przepisami . To normalne . Jak żes wszedł
          miedzy wrony....
            • eg.olsen Re: Habudzik? 16.10.06, 14:23
              Za wyjatkiem Skandynawii, gdzie za "ciezsze" wykroczenia drogowe (alkohol,
              znaczne przekroczenie predkosci) oprocz "zwyczajnego" wysokiego mandatu dostaje
              sie mandat uzalezniony od twoich dochodow. Slynny przypadek - Anssi Vanjoki
              (Nokia), chyba w 2001 r. jechal sobie Harleyem przez Helsinki 75km/h zamiast 50
              km/h. Mandat - 116 000 euro (rekord swiata!?)
              Wiem, ze dziala to jeszcze w Szwecji i Danii, co do innych krajow - nie wiem.
              Choc pewnie z cudzoziemcow nie bardzo da sie to sciagnac w ten sposob.



              • tpepe Re: Habudzik? 16.10.06, 15:22
                Od cudzoziemcow zbieraja "wywiad" ile cudzoziemiec zarabia, niewiele to zmienia,
                bo w Finlandii mandat jest zalezny od zarobkow, ale wynosi "nie mniej niz". Juz
                nie pamietam ile to bylo, ale za nieznaczne przekroczenie predkosci na zupelnie
                pustej drodze bardzo bolalo.
              • zigzaur Re: Habudzik? 16.10.06, 15:42
                To jest bezprawne.
                Wymiar kary powinien zależeć od stopnia niebezpieczeństwa czynu a nie od
                sytuacji majątkowej sprawcy.
                Starym maluchem albo firmowym żukiem można narozrabiać znacznie więcej niż nowym
                własnym mercedesem.
            • maisy Re: 16.10.06, 14:49
              niestety nie masz racji, w Szwajcarii za grubsze wykroczenia drogowe mandat
              nakladany jest przez sad i zalezny jest od zarobkow, sa i czterocyfrowe albo i
              wieksze
              • zigzaur Re: 16.10.06, 15:44
                Skoro nakładany przez sąd, to już nie mandat.

                Dowiedz się, na czym polega postępowanie mandatowe.

                Dla ułatwienia:
                W postępowaniu mandatowym funkcjonariusz (nie zawsze policjant) jednocześnie
                stawia zarzut, wysłuchuje wyjaśnień i wymierza karę ZA ZGODĄ SPRAWCY.
            • habudzik Re: Habudzik? 17.10.06, 00:49
              jak pewnie nie zauważyłeś mam jescze nawyki dotyczące francji i ich jednostek
              franciszków . 475 Euro to ok. 4000 franków i niecałe 2000PLN-ów . Nie jest i to
              jednak istotne w jakiej walucie bo w wielu krajach mamdaty się sumują .
      • kodem_pl Nie prawda drogi habudziku 13.10.06, 14:07
        > Nie prawda doroga redahcjo . Inaczej traktujemy znaki i ograniczenia za granicą
        > ze strachu . Tam nikt od nas nie weźnie "w łape" , nie zmieknie mu serce po
        > wysłuchaniu dyrdymał że się śpieszymy do szpitala do tesciowej a i egzekucja
        > jest straszna . Przelecisz sie 101km/h przez miasto to masz po prawku i 4
        > cyfrowy mandacik . To nam za granicą uświadamia że ograniczenia trzeba
        > przestrzegać. Zresztą za granicą też sporo stoi bezsensownych ograniczeń , to
        > nie polski wymysł - 2-pasmówka i 50 km/h a jednak większość się stosuje .

        Juz ci pisalem na swoim przykladzie: w takich Niemczech czy Austrii zapominalem
        o Policji (tutaj w UK tez) z radarem, a fotoradary byly dla mnie nie grozne.
        Przestrzegalem znakow, bo wiekszosci z nich miala sens. 40 przytaczane przez
        autora art. bylo tak czeste jak u nas 130. Jak juz bylo 40 to znaczy, ze zblizal
        sie "ciasny" zakret.
        • habudzik Re: Nie prawda drogi habudziku 13.10.06, 14:20
          kodem_pl napisał:


          > Juz ci pisalem na swoim przykladzie: w takich Niemczech czy Austrii zapominalem
          > o Policji (tutaj w UK tez) z radarem, a fotoradary byly dla mnie nie grozne.
          > Przestrzegalem znakow, bo wiekszosci z nich miala sens. 40 przytaczane przez
          > autora art. bylo tak czeste jak u nas 130. Jak juz bylo 40 to znaczy, ze zbliza
          > l
          > sie "ciasny" zakret.

          Nieprawda Kodem_pl . Przez osiedle jechałeś 30km/h a u nas jeździ się po
          osiedlowych drogach 60 km/h.
          W Austrii i Niemczech przez osiedlowe nie jechałeś 30 dlatego że było
          niebezpiecznie tylko ze strachu że policja austriacka może wlepic mandat bez
          zmierzenia radarem , na oko . poza tym w Austrii jak bedziesz jechał droga
          osiedlową 31 km/h to cie ktoś podpier...i dwoniac na policje . To jest jedyny
          powód dla którego za granica jeździmy zgodnie z normą
          • kodem_pl Re: Nie prawda drogi habudziku 13.10.06, 14:26
            Widzisz, to nie tak.

            Przez osiedle jechalem tyle ile uznawalem za stosowne, czesto i u nas jezdze
            wolniej niz mowia znaki (starowka gdanska, ulica szeroka to najlepszy przyklad).
            O tym, ze policja moze wlepic mandat bez mierzenia nawet nie wiedzialem. Nie
            przekraczalem predkosci (podobnie tu w UK) bo jak jade gdzies dalej to zaraz
            wypadam na droge szybkiego ruchu (ta funkcje spelnialaby w moim rodzinnym
            gdansku obwodnica, gdyby bylo do niej wiecej i lepszych dojazdow) i tam
            nadganialem zaleglosci. Do tego swiatla sa tak zrobione, ze nawet jak przelece
            na zoltym, to samochod za mna pojawi sie znowu za mna na przy kolejnych swiatlach...

            Mowie Ci, na zachodzie przepisy maja rece i nogi, jest odpowiednia
            infrastruktura, odpowiednie zarzadzenia... a u nas drogi z dpy to i znaki z dpy,
            zeby sie dobrze komponowalo z zapachem gwna wydobywajacym sie z ust politykow
            (nie obecnej koalicji, a kazdej dotychczasowej).
            • habudzik Re: Nie prawda drogi habudziku 13.10.06, 14:37
              A ja ci mówie że nikt nie jeździ patrząc na to czy jedzie zgodnie z przepisami
              czy nie tylko albo rozsądnie albi nie .
              Piszasz że na Zachodzie przepisy maja rece i nogi . Chodzi o to że przepisy są
              wszedzie podobne . Osiedle - 30km/h , miasto - 50km/h , poza miastem 90-100km/h
              , autostrady zwykle 130km/h . I tam prawie wszyscy tych ograniczeń przestrzegają
              a u nas prawie nikt tego nie robi . Nie mówie tu oczywiście o robotach drogowych
              , objazdach tylko o kodeksowych nakazach .
              • mejson.e Prawie wszyscy i prawie nikt 13.10.06, 14:45
                habudzik napisał:

                "A ja ci mówie że nikt nie jeździ patrząc na to czy jedzie zgodnie z przepisami
                czy nie tylko albo rozsądnie albi nie ."

                Z tym się nie zgodzę - nawet jadąc rozsądnie z reguły wiemy, czy łamiemy przepisy.

                "Piszasz że na Zachodzie przepisy maja rece i nogi . Chodzi o to że przepisy są
                wszedzie podobne . Osiedle - 30km/h , miasto - 50km/h , poza miastem 90-100km/h,
                autostrady zwykle 130km/h . I tam prawie wszyscy tych ograniczeń przestrzegają a
                u nas prawie nikt tego nie robi ."

                Z tym się w pełni zgadzam.
                Nie wiem jakimi metodami to osiagnięto, czy wysokimi mandatami, czy domowym
                wychowaniem i wpojeniem szacunku dla prawa, ale TAM z reguły "prawie wszyscy
                tych ograniczeń przestrzegają a u nas prawie nikt tego nie robi".

                Pozdrawiam,
                Mejson
                --
                Automobil
                Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • kodem_pl Re: Nie prawda drogi habudziku 13.10.06, 15:51
                > A ja ci mówie że nikt nie jeździ patrząc na to czy jedzie zgodnie z przepisami
                > czy nie tylko albo rozsądnie albi nie .

                U nas, na zachodzie czy tu i tu?

                > Piszasz że na Zachodzie przepisy maja rece i nogi . Chodzi o to że przepisy są
                > wszedzie podobne . Osiedle - 30km/h , miasto - 50km/h , poza miastem 90-100km/h
                > , autostrady zwykle 130km/h . I tam prawie wszyscy tych ograniczeń przestrzegaj
                > ą
                > a u nas prawie nikt tego nie robi . Nie mówie tu oczywiście o robotach drogowyc
                > h
                > , objazdach tylko o kodeksowych nakazach .

                Nooooo i tu jest pies pogrzebany. Owszem, ograniczenia sa w miare podobne. Ale
                ja jadac w UK do miasta oddalonego o 10 mil praktycznie zawsze wpadam na droge
                szybkiego ruchu (niekiedy na autostrade). Jadac do innej dzielnicy czesto jade
                droga szybkeigo ruchu! Po co mam gnac 100 km/h w miejscu, gdzie ktos moze mi
                wyskoczyc zza zaparkowanego samochodu czy wyjechac z podporzadkowanej, bo nie
                widac nic? Zaraz i tak to nadgodnie... Chodzi mi tylko o to, ze u nas gdyby
                postawic sobie 2 punkty: A i B na dwoch koncach miasta i zrobic to samo na
                legedarnym zachodzie to dozwolona srednia predkosc bedzie nizsza o jakies 30
                km/h (tak szacuje).
                • kodem_pl Re: Nie prawda drogi habudziku 13.10.06, 15:53
                  Dodam jeszcze, ze w Polsce auto palilo mi 10 litrow, tu (UK) pali max 7 i
                  przemieszczam sie po miescie szybciej, nie przekraczajac praktycznie przepisow.
                  A o przekraczaniu 2 czy 3 krotnym (jak zdarzalo sie w PL) moge zapomniec, bo
                  jest to NIEWYKONALNE. I to nie dlatego, ze kara bedzie kosmiczna. Po prostu
                  instynkt samozachowawczy by mi nie pozwolil. A w PL nie ma z tym wiekszego
                  problemu, instynkt mam tam ten sam.
                • habudzik Re: Nie prawda drogi habudziku 13.10.06, 20:04
                  kodem_pl napisał:


                  > Nooooo i tu jest pies pogrzebany. Owszem, ograniczenia sa w miare podobne. Ale
                  > ja jadac w UK do miasta oddalonego o 10 mil praktycznie zawsze wpadam na droge
                  > szybkiego ruchu

                  No ja to rozumie ale poki co u nas autostrad nie ma i szybko nie bedzie wiec
                  musimy takąsamą droge przemierzać "przez miasto" więc 50km/h.


                  Chodzi mi tylko o to, ze u nas gdyby
                  > postawic sobie 2 punkty: A i B na dwoch koncach miasta i zrobic to samo na
                  > legedarnym zachodzie to dozwolona srednia predkosc bedzie nizsza o jakies 30
                  > km/h (tak szacuje).

                  A michodzi o to że nie mamy szybkich autostrad więc jesteśmy skazani na wolną
                  jazde . Nie można szaleństwa usprawiedliwiać kiepskimi drogami.
                    • konstant1 Coprawda, to prawda - dobre drogi mamy, ale... 16.10.06, 20:45
                      przy tych drogach zajazdy , stacje benzynowe, a przed każdym takim obiektem,
                      choćby nie wiem na jakom pustkowiu - ograniczenie do 70 km/h (na odcinku 100 m.
                      Może trafić szlag, kiedy z odległości 10 km widać, że nie ma żywego ducha,
                      żadnego wyjeżdżającego samochodu, a tu niefrasobliwie każe się kierowcom
                      zdzierać hamulce i zwiększać zużycie paliwa.. albo liczyć się z tym, że
                      niebiescy z lornetką wyczekują okazji.
                • habudzik Re: Bo tam są autostrady ,a u nas co jest ? 13.10.06, 20:07
                  polski_murzyn napisała:

                  > Ile jedziesz z Gdańska do Krakowa w Polsce ,a w ile przepisowo przejedziesz
                  > taki odcinek w Niemczech ?

                  Z Gdańska do Krakowa nie jechałem jednostajnie ale mysle że to jakieś 8 h . O
                  wiele krótszą droge z Grenoble do Grasse pokonuje również w 8h . I co z tego ?
                  Jaki to ma zwiazek z ograniczeniami pr.?
        • kow3l Re: Nie prawda drogi habudziku 16.10.06, 16:18
          Bzdura.

          "Najbardziej najeżone kamerami i fotoradarami są brytyjskie drogi. Ich liczba
          stale wzrasta. O ile w 1997 roku pozwoliły ukarać 340 tys. kierowców, tyle w
          2004 r. liczba wystawionych dzięki nim mandatów przekroczyła 1,9 mln. Czy
          zwiększenie liczby rejestratorów poprawiło bezpieczeństwo ruchu drogowego? W
          niewielkim stopniu (liczba śmiertelnych wypadków na drogach spadła w zeszłym
          roku ledwie o jeden procent). Stały się za to źródłem ciekawych informacji.
          Okazało się bowiem, że zaledwie pięć procent wszystkich wypadków w Wielkiej
          Brytanii spowodowanych jest zbyt szybką jazdą. Najczęstszą przyczyną kraks jest
          nieuważna jazda i niedostosowanie prędkości do warunków na drodze (ale nie
          przekraczanie wyznaczonej przepisami).

          - Kamery pokazały, że przecenialiśmy znaczenie prędkości. Mnóstwo wypadków
          powodują kierowcy zajęci rozmową przez telefon, wysyłaniem SMS-ów, obsługą
          radia czy nawigacji. Rejestratory nie są też w stanie wyłowić kierowców
          jadących pod wpływem alkoholu czy narkotyków - komentuje Edmund King, szef
          Royal Automobil Club Foundation promującej w Wielkiej Brytanii bezpieczną
          jazdę. - By przekonać się, jak te czynniki wpływają na bezpieczeństwo na
          drodze, trzeba zwiększyć liczbę kontroli policyjnych. Tymczasem w brytyjskiej
          drogówce pracuje dziś o 11 proc. mniej policjantów niż w 1997 roku. Policja
          rzadziej też kontroluje trzeźwość. Kilka lat temu wydawało się, że mnogość
          kamer wykluczy konieczność tak częstych interwencji.

          King przyznaje, że kamery i fotoradary mają w Wielkiej Brytanii wielu zajadłych
          wrogów. Stowarzyszenie Brytyjskich Kierowców ocenia, że w ciągu dekady
          przyczyniły się one do śmierci 5500 osób.
          "
          ŹRÓDŁO: auto.gazeta.pl/auto/1,48316,3682340.html



      • konstant1 Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 16.10.06, 20:31
        habudzuk:
        N"ie prawda doroga redahcjo . Inaczej traktujemy znaki i ograniczenia za granicą
        ze strachu . Tam nikt od nas nie weźnie "w łape" , nie zmieknie mu serce po
        wysłuchaniu dyrdymał że się śpieszymy do szpitala do tesciowej a i egzekucja
        jest straszna . Przelecisz sie 101km/h przez miasto to masz po prawku i 4
        cyfrowy mandacik . To nam za granicą uświadamia że ograniczenia trzeba
        przestrzegać. Zresztą za granicą też sporo stoi bezsensownych ograniczeń , to
        nie polski wymysł - 2-pasmówka i 50 km/h a jednak większość się stosuje ."

        Ja do dzisiaj Bogu dziękuję, że mnie natchnąłi skłonił do przestrzegania
        ograniczenia do 40 km/h w ... Norwegii. Droga bardzo dobra, choć wąska.
        Zwolniłem raczej bez przekonania. Zaraz okazało się ,że znak stoi przed
        zakrętem powyżej 90 stopni, pochylonym na zewnątrz, za zakrętem jest przepaść
        kilkaset metrów, a bariera ochronna jest przebita przez jakiegoś "odważnego",
        nie nmaprawiona, zaznaczona tylko biało-czerwoną wstążką .
    • piotrplus Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 13.10.06, 11:21
      uważam, że utrzymanie 50 km/h w Warszawie na sporej częsci dróg, które mają być
      podwyższone do wyższej prędkości jest nieporozumieniem.
      przykładów można mnożyć - ze swojej strony podam np. Żwirki i Wigury, gdzie nikt
      tyle nie jedzie, tak samo Słonimskiego.
    • mejson.e Popieram stanowisko Policji i WO 13.10.06, 12:23
      Należę do legalistów - tych, co potrafią jechać 40 km/godz. na prawym pasie
      rozpadającego się wiaduktu Trasy Toruńskiej i stać w środku nocy na czerwonym
      świetle na pustym skrzyżowaniu.
      Nie znaczy to jednak, że przestrzegam wszystkich przepisów i boli mnie to, że
      muszę niektóre bezsensowne łamać.

      Bardzo popieram inicjatywę policji, by uporządkować oznakowanie, co takze
      spowoduje zwiększenie limitów prędkości na niektórych ulicach.
      70 czy 80 na Puławskiej, Trasie Łazienkowskiej, Wisłostradzie i podobnych
      ulicach pozwoli trochę odetchnąć i bardziej uwierzyc w sensowność oznakowania.

      Nie mam jednak złudzeń - dla wielu 70 czy 80 będzie prędkością nadal zbyt niską,
      bo oni akurat lubią tam lecieć 120.

      Na szczęście jest ich mniej niż spokojnych jadących zgodni z (sensownymi!)
      ograniczeniami.

      I nie wyrywajcie się zaraz z krytyką obecnych 70 czy możliwych 80 na takich
      drogach jak Trasa Siekierkowska, bo co z tego, że można przejechać ją
      bezpiecznie setką, jeśli na obu jej końcach mamy normalne skrzyżowania z
      sygnalizacja świetlną o ograniczonej przepustowości?
      Jak ją śmigniemy setką lub szybciej, to staniemy w dłuższym ogonku na końcu, niż
      gdybyśmy wszyscy przeżeglowali osiemdziesiątką.
      To środek wielkiej aglomeracji a nie część sieci autostrad.

      W miejskich korkach niejeden by zwariował ze szczęścia, gdyby mógł śmignąć do
      pracy nędzną pięćdziesiatką...

      Pozdrawiam,
      Mejson
      --
      Automobil
      Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
    • bangui Nieuwaga i stan samochodu to największe niebezpie 13.10.06, 12:47
      -czeństwo na drodze . Wszystkie stłuczki i wypadki miałem właśnie z tej
      przyczyny . Raz zepchnął mnie z drogi facet ,który przy wyprzedzaniu nie
      zauważył ludzi na poboczu . To ja jechałem wolniej ,niż mogłem . To nie były
      zawrotne prędkości ,zepchnął mnie z drogi przy 80 km/h ,a tam można jechać
      90 ,a ludzie wlekli się droga zamiast poboczem . Facet nie zauważył ,bo jechał
      z dziewczyną ,więc był zajęty rozmową . Ja koziołkowałem w polu i ledwo
      wyszedłem z tego cało . Drugi raz w mieście ciężarów wjechała mi w tył i nie
      jechała szybko . Hamulce miała do dupy i kierowca miał refleks leniwca . Takich
      przypadków jest mnóstwo . NIEUWAGA I STAN SAMOCHODU .
      • skyddad Re: Nieuwaga i stan samochodu to największe niebe 13.10.06, 18:17
        Brak koncentracji u kierowcy zawodowego pochodzi z niekompletnego douczenia na
        kursie.tam sie wbija do upadlego ale nie tylko na zawodowym ale normalnym
        tez,kierowca jest obowiazany planowac przejazd, na czym to polega;
        Zjezdzamy z gory i droga skreca to nie toczymy sie jak baran i myslimy o dupie
        marynie tylko odrazu mysle acha najpierw w dol teraz zakret acha w prawo jest
        niewidoczny, to trzymam sie dosc prawej strony aby nikt kto scina nie widze nie
        wskoczyl na mnie,oczywiscie wychodzac z zakretu daje gaz i tak dalej jestem
        zaangazowany w jazde.Tak jezdzac nigdy sie wypadku nie spowoduje. To samo
        pozniej przychodzi,dobieram predkosc do warunkow,zachowuje odleglosc miedzy
        pojazdami i sie spokojnie podrozuje,nawet na autobahn z predkoscia marszowa
        180km/h o ile dzisiaj ruch pozwoli.
        Sprawa stanu technicznego jezeli pojazd ciezki to winno byc karane wiezieniem.
        Jezeli firmy to szef firmy winien byc pociagniety do odpowiedzialnosci.
        Drobne usterki sie wszsedzie zdazaja ale brak hamulcow u TIR-a to jest kryminal.
        Pzdr.Sky.
      • harry_man Re: Nieuwaga i stan samochodu to największe niebe 13.10.06, 18:21
        > Drugi raz w mieście ciężarów wjechała mi w tył i nie
        > jechała szybko . Hamulce miała do dupy i kierowca miał refleks leniwca

        Tiaaa, napewno. 99% najechań ciężarówek na tył poprzedzającego pojazdu jest tak
        naprawdę winą tych z przodu którzy nie mogą pojąć swym zbyt ograniczonym
        umysłem, że coś co waży 40 ton i jedzie choćby 60km/h nie zatrzyma się w
        miejscu. A kierowcy osobówek nagminnie wbijają się w każdą lukę jaką kierowca
        autobusu lub TiRa zostawia sobie na bezpieczne wyhamowanie.
        • parigot Nieutrzymujcie zakazow predkosci... 13.10.06, 18:43
          ...gdzie nie trzeba.
          Na przyklad w Paryzu sa arterie miejskie na ktorych sa limity 70 km/h.
          Nie mowie o obwodnicy miejskiej (peripherique) gdzie jest narazie 80 a maja
          podwyzszyc do 90 (notabene z tego samego powodu co w Warszawie tzn i tak nikt
          tego nie przestrzegal , ale po zamontowaniu fotoradarow okazalo sie ze sa nagle
          gigantyczne korki i trzeba predkosc podwyzszyc do 90 by uplynnic ruch).
          Na przysekwanskich bulwarach predkosc jest ograniczona do 70 niezaleznie szy
          smigamy kolo tlumnie obleganej wiezy eiffela czy przy wyjezdzie z miasta.
          • konstant1 Chrzanisz - w Paryżu jest taki b...l, że na ob- 16.10.06, 20:48
            ...gdzie nie trzeba.
            > Na przyklad w Paryzu sa arterie miejskie na ktorych sa limity 70 km/h.
            wodnicy jedzie się średnio 20 km/h (do czego przyczynia się wydatnie
            pierwszeństwo wjeżdżających Na drogę "szybkiego ruchu" . Tam można dopuścić
            300 km/h i będzie tak samo bezpiecznie!

            > Nie mowie o obwodnicy miejskiej (peripherique) gdzie jest narazie 80 a maja
            > podwyzszyc do 90 (notabene z tego samego powodu co w Warszawie tzn i tak nikt
            > tego nie przestrzegal , ale po zamontowaniu fotoradarow okazalo sie ze sa
            nagle
            > gigantyczne korki i trzeba predkosc podwyzszyc do 90 by uplynnic ruch).
            > Na przysekwanskich bulwarach predkosc jest ograniczona do 70 niezaleznie szy
            > smigamy kolo tlumnie obleganej wiezy eiffela czy przy wyjezdzie z miasta.
            • parigot Re: Chrzanisz - w Paryżu jest taki b...l, że na 16.10.06, 21:34
              Bywasz tak zadko tu ze pewnie gazet tutejszych nie czytasz nie mowiac juz o
              zrozumieniu tutejszych problemow z komunikacja.
              Korki Sa i Beda ,zwlaszcza od kiedy socjopederasta Bertrand Delanoe
              przebudowywuje caly Paryz ,wszedzie sadzac wielkie pasy dla busow nawet tam
              gdzie one nie kursuja,oraz wprowadzajac karkolomny projekt zadaszenia
              calkowitego peripherique(obwodnicy).To wszystko dzieki temu panu ale na
              szczescie on juz nie ma szans w nastepnych wyborach.
              P.s. Tak wogole to sam chrzanisz i to sam sobie zaprzeczasz w pewnym
              sensie:skoro wjechales na ta obwodnice to tylko dlatego ze miales pierwszenstwo
              bo franki sa jak my po trosze jak im czegos sila nie nakazesz to ci nie
              ustapia.Po drugie: Wlasnie po to chca te predkosc podwyzszyc: radary ,zwezone
              ulice w centrum (BUS), powoduja okropne korki w calym Paryzu lacznie z obwodnica
              i tylko wieksza przepustowosc tejze moze to miasto uratowac.
    • burek_polny Inaczej traktujemy znaki i ograniczenia tam...??? 15.10.06, 23:23
      ...gdzie mają one sens, a więc za granicą ???"
      Ooooo, pojechaly Obroty z ta kosmiczna teza. Sadze, ze powodem innego podejscia
      naszych Rodakow do respektowania ograniczen predkosci zagranica sa raczej
      mandaty wystawiane w Euro i - z powodu watlej znajomosci jezykow obcych - brak
      mozliwosci ich negocjacji z odpowiednimi sluzbami.
      • emes-nju Re: Inaczej traktujemy znaki i ograniczenia tam.. 16.10.06, 11:32
        Pokaz mi jeszcze do tego jakis kraj z Euro, w ktorym jest taka ilosc znakow, z ograniczeniami na czele.

        Od dawna trabie, ze nie trzeba nawet podwyzszac limitow predkosci - sytuacja poprawi sie radykalnie jak pozdejmuje sie te tysiace ZBEDNYCH blaszek. Vide 40 km/h towarzyszace "niebezpiecznemu zakretowi" o 20 st., o promieniu 300 m :-P To co dzieje sie przy naszych drogach teraz powoduje totalna znieczulice i calkowity brak zaufania do intencji znakujacego - jakos nigdy w strefie Euro nie spotkalem sie z policja polujaca na jeleni na kretynskich, albo co gorsza zapomnianych, ograniczeniach!

        --
        Mowil przeszlo godzine, nie zdradziwszy ani razu, o czym mowi.
            • emes-nju Re: Inaczej traktujemy znaki i ograniczenia tam.. 16.10.06, 13:22
              No i tu mnie masz! Do Francji mnie jeszcze nie zawialo. Ale w tym watku ktos podawal, ze skutki francuskiej znakologii sa identyczne jak u nas - zbyt restrykcyjne ograniczenia sa nagminnie olewane i waaadza zastanawia sie nad ich podniesieniem :-)

              --
              Mowil przeszlo godzine, nie zdradziwszy ani razu, o czym mowi.
              • habudzik Re: Inaczej traktujemy znaki i ograniczenia tam.. 16.10.06, 13:33
                emes-nju napisał:

                > No i tu mnie masz! Do Francji mnie jeszcze nie zawialo. Ale w tym watku ktos po
                > dawal, ze skutki francuskiej znakologii sa identyczne jak u nas - zbyt restrykc
                > yjne ograniczenia sa nagminnie olewane i waaadza zastanawia sie nad ich podnies
                > ieniem :-)
                >


                Ciężko mi sie wypowiedzieć czy są zbyt restrykcyjne ( można się jednak
                przyzwyczaić ) ale jedno jest pewne niewielu ich nie przestrzega . Na pustej
                drodze kategorii N biegnącej przez pola i łąki nikt nie wyprzedzi zawalidrogi
                jeśli jest linia ciągła i to pomimo idealnej widoczności po horyzont . Może boja
                się "lotnych posterunków" . Nie chce przez to powiedzieć że nie spotyka się
                wariatów .
                • grzek Re: Inaczej traktujemy znaki i ograniczenia tam.. 16.10.06, 13:58
                  Będąc we Fancji zwróciłem tez uwagę, że na autostradzie 95% nie przekracza
                  140km/h na lewym pasie też. A jadąc 90km/h na drodze krajowej nikt nie
                  wyprzedza. Może akurat za krótko byłem i nie w każdym miejscu tak jest ale musze
                  powiedzieć, że byłem zaskoczony.

                  We Francji jest jeszcze moda na małe rondka, wjażdzasz w obszar zabudowany i
                  zaraz się na takie natykasz i musisz wyhamować do 20km/h a potem potem jest
                  następne.
                    • habudzik Re: Inaczej traktujemy znaki i ograniczenia tam.. 16.10.06, 15:25
                      Nic nie stoi w sprzeczności tylko kolega zapomniał dodać że jest to praktycznie
                      atostrada a właściwie jej bezpłatny odcinek , taki jak w wielu miastach tamtego
                      regionu . Nikt koło TE nie jeździ 70km/h a nawet 60km/h , właściwa prędkość to
                      30-50km/h . Trafi się oczywiście wariat ale natychmiast go kasują . Inna sprawa
                      to motorki te pedzą zajefajnie szybko , prawie bezkarnie ale i to się zmieni
                      zapewne.
                    • grzek Re: Inaczej traktujemy znaki i ograniczenia tam.. 16.10.06, 15:34
                      W każdym miejscu jest inaczej, w zalezności od sytuacji> Nie byłem wszędzie.
                      Chyba bez sensu też rzucić wszystko do jednego wora - 50km/h i zamknąć oczy. W
                      Warszawie też jest momentami 70km/h. Jeżeli mówi się o ograniczeniu do 90km/h na
                      obwodnicy Paryża to jednak to jest droga o charakterze autostrady. W Warszawie
                      takiej nie ma. Chyba na autostradzie przebiegającej przez Śląsk jest 100km/h.
                      Wydaje mi się, że w tej dyskusji każdy o czym innym myśli. Jedni o trasach
                      przelotowych, inni o ulicach koło szkół, a jeszcze inni o drogach biegnących
                      przez wsie. I trudno się dogadać :-)
                      • emes-nju Re: Inaczej traktujemy znaki i ograniczenia tam.. 16.10.06, 15:50
                        grzek napisał:

                        > (...) trudno się dogadać :-)


                        No. Trudno. Nie zaprzeczysz jednak, ze tendencje do przyspieszania ruchu coraz nowoczesniejszych i bezpieczniejszych aut wystepuja nie tylko w Polsce. I nie tylko w Polsce dzieje sie tak miedzy innymi ze wzgledu na to, ze niezasadnych ograniczen raczej sie nie przestrzega.

                        --
                        Mowil przeszlo godzine, nie zdradziwszy ani razu, o czym mowi.
                        • grzek Re: Inaczej traktujemy znaki i ograniczenia tam.. 16.10.06, 16:47
                          emes-nju napisał:


                          > Nie zaprzeczysz jednak, ze tendencje do przyspieszania ruchu coraz
                          > nowoczesniejszych i bezpieczniejszych aut wystepuja nie tylko w Polsce. I nie t
                          > ylko w Polsce dzieje sie tak miedzy innymi ze wzgledu na to, ze niezasadnych og
                          > raniczen raczej sie nie przestrzega.

                          Też jestem za, żeby przyspieszyć ruch i zmienić ograniczenia przynajmniej na
                          trasach dwupasmowych trasach w miastach. Na innych to w zasadzie i tak nie daje
                          się jechać więcej niż 50-60km\h.
                          Wydaje mi się, że ponosimy zbiorową odpowiedzialność, bo wszyscy, którzy
                          decydyją o ograniczeniach prędkości to mówią, że jak ustawią znak 50km\h to
                          ludzie będę jeździć 70km\h, a jak ustawi się 70km\h to 90km\h. Tylko nie ta
                          prędkość jest najważniejsza, a zachowanie się na drodze. Wszystko jest dobrze,
                          dopóki nie trafi się jakiś nawiedzony(a), któremu wydaje się, że jedzie sam,
                          albo wszyscy mu przeszkadzają. Dlatego łapanie w krzakach za prędkośc specjalnie
                          nie poprawia bezpieczeństwa.
                          • artur737 Re: Inaczej traktujemy znaki i ograniczenia tam.. 16.10.06, 16:54
                            Mieszkam w Kanadzie i tu w wielu miastach jest dozwolone 60 km/godz na wiekszych drogach oraz 70 lub nawet 90 na drogach z minimalna liczba skrzyzowan i swiatel (tez w obrebie miasta, ale te drogi nie maja wtedy tzw kolizyjnych przejsc na pieszych, albo wcale albo kladki).

                            Wynika to jak sadze z tego, ze poprawila sie jakosc techniczna samochodow (lepiej trzymaja sie drogi, lepiej hamuja). Nadto, wieksza szybkosc oznacza mniej korkow w godzinach szczytu, wiec zostalo to tym troche wymuszone.

                            Zwiekszony halas wynikajacy z szybkiego ruchu jest tlumiony murami wznoszonymi wokol wiekszych drog by stworzyc akustyczna izolacje.
          • jorn Re: Inaczej traktujemy znaki i ograniczenia tam.. 16.10.06, 15:22
            Tak, we Francji jest bardzo duzo znakow zmieniajacych ograniczenie predkosci na
            danym odcinku, ale one zwykle to ograniczenie zmieniaja W GORE! Standardowa
            sytuacja przy przejezdzie przez francuskie miasteczko wyglada tak: przelatujesz
            obok niego autostrada (V max. 130km/h) i nawet go nie zauwazasz. Gdy nie ma
            autostrady (albo nie chcesz placic na bramkach), jedziesz RN (Route Nationale,
            czyli odpowiednik naszej drogi krajowej, V max. 90km/h), dojezdzasz do tablicy
            oznaczajacej poczatek obszaru zabudowanego (V max. 50km/h, obwodnicy zwykle nie
            ma, bo ruch tranzytowy leci autostrada) i zaraz widzisz znak z ograniczeniem
            predkosci do 70km/h (czyli W GORE o 20km/h). Dojezdzasz do centrum miasteczka,
            gdzie zabudowa jest gesta i chodzi sporo pieszych i tam widzisz znak z
            ograniczeniem do 50km/h powtarzany kilka razy z tabliczka "rappel",
            czyli "przypomnienie" (zwykle nie ma znaku "koniec ograniczenia predkosci",
            tylko znak z ograniczeniem, nawet jesli jest ono rowne ograniczeniu zapisanemu
            w ustawie). Gdy jest szczegolnie wasko i gesto, stawiaja tez ograniczenie do
            30km/h. Po przejezdzie przez centrum, gdy zabudowa robi sie luzniejsza, znow
            widzisz znak z ograniczeniem do 70km/h i po wylocie z miasteczka mozesz juz
            podrozowac dziewiecdziesiatka. Prawie wszedzie, gdzie mozna bezpiecznie jechac
            szybciej, niz ustawa przewidue stoja znaki podnaszace limit. Wiec nie chrzan
            tutaj, ze Francja jest przykladem na potwierdzenie twojej tezy.
            --
            Jorn van der Ar
            ---------------------------
            Bezprawie i Niesprawiedliwość
            • habudzik Re: Inaczej traktujemy znaki i ograniczenia tam.. 16.10.06, 16:44
              Co Ty pirniczysz . Raczej nie widuje się żeby przez centrum wioski czy małego
              miasteczka ustawiano znaki podnoszące dopuszczalną prędkość do 70 km/h . Jedyne
              takie przypadki są wtedy gdy drga oddzielona jest od zabudowań 3 metrowym
              płotem z matami wyciszajacymi odgłosy ruchu . Mało tego , obecnie stosowane są
              oprócz "śpiacych policjantów" także wysepki w miejscu podwójnej ciągłej .
              Ciężko wtedy wyprzedzić bo wysepka jest duża . Większość miast i miasteczek
              oraz wiosek to stara wąska zabudowa i samo przez się się rozumie że nie ma tam
              możliwości jazdy 70km/h. Nie wiem w jakiej Francji miszkasz .
    • mp612 Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 16.10.06, 13:31
      Nie wydaje mi się żeby w innych krajach ograniczenia były mniej restrykcyjne.
      Tak Wam sie wydaje bo jest tam wiecej tzw. autostrad. My ich nie mamy i musimy
      jeździć wolniej. Poza tym nie słyszeliście, że 50 km/h ratuje życie? Jazda w
      mieście, terenie zabudowanym (nie po autostradzie)z większą prędkością jest
      zagrożeniem samym w sobie, bez względu na rodzaj nawierzchni. Chyba nie macie
      dzieci że gadacie takie bzdury.
      Bez pozdrowień...
      • habudzik Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 16.10.06, 13:36
        mp612 napisał:

        Poza tym nie słyszeliście, że 50 km/h ratuje życie? Jazda w
        > mieście, terenie zabudowanym (nie po autostradzie)z większą prędkością jest
        > zagrożeniem samym w sobie, bez względu na rodzaj nawierzchni. Chyba nie macie
        > dzieci że gadacie takie bzdury.

        Brawo , to samo chciałem napisać tylko mi nie wyszło bo do szkoły miałem pod
        górke i bez świateł chodziłem

      • y.y Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 16.10.06, 13:40
        Nie chodzi o autostrady, nie manipuluj. Chodzi o drogi w obrębie miasta.
        Ograniczenia mają być racjonalne, a nie nastawiane gdzie popadnie bezmyślnie.
        Zbyt restrykcyjne ograniczenie prędkości może powodować zagrożenie na drodze.
        Przykład: trasa Siekierkowska. Ograniczenie 3-4 pasmowej drogi, praktycznie
        ekstrytorialnej (nie ma skrzyżowań, chodników nieoddzielonych od jezdni) do 70
        kmh to debilizm jakich mało, a ktoś kto tam postawił te znaki nie powinien już
        podejmować żadnych decyzji.

        A co do zagranicy. W USA drogi typu Trasa Siekierkowska posiadają standardowo
        ograniczenie do 55 mil (85-90 kmh) w Belgii - 90, na Węgrzech - 90, w UK między
        90 a 120 (nie, nie chodzi o autostrady).

        Więc z łaski swojej nie opowiadaj głupot. Wypadki powoduje chamtwo na drodze,
        bezmyślność kierowcy. Restrykcyjne ograniczenie, nieracjonalne, które i tak
        zostanie złamane, a poza tym spowoduje więcej złego niż dobrego, nikomu nie
        pomoże.

        Są miejsca w mieście, gdzie powinno się jeździć wolno, a są takie, gdzie
        powinno się zachować płynność ruchu drogowego, pozwolić na szybsze
        przemieszczanie się. Racjonalność powtarzam, a nie debilowate stawianie jak
        leci.
          • y.y Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 16.10.06, 14:02
            Oczywiście, że nie, ale co to za argument, że coś się może stać? Na
            autostradzie też się *może* znaleźć człowiek i też *można* wypaść za barierkę.
            Nie o to mi chodzi.

            Tak w ogóle, to tytuł i forma tego artykuliku zaburza komunikację i wprowadza
            mylne wrażenie, że komenda chce znieść ograniczenie 50kmh wszędzie. Tak nie
            jest. Oni chcą podnieść ograniczenia o 10 kmh na tylko kilku trasach, w sumie
            może chodzi o 10 ulic. M.in. na trasie Siekierkowskiej.

            Ja też uważam, że w większości miejsc w mieście nie powinno się jeździć szybko.
            Zwłaszcza w miejscach, gdzie są szkoły, szpitale, gdzie jest dużo skrzyżowań,
            przejść dla pieszych. Oczywiście, ostrożność, ostrożność i myślenie, bo
            człowiek w starciu z samochodem ma małe szanse.

            Ale uważam również, że ograniczanie w czambuł wszędzie jest bezmyślne i
            prowadzi do złych skutków. Widziałem kiedyś badania nad ograniczeniami i proszę
            sobie wyobrazić, że zbyt duże ograniczenia również mogą być, paradoksalnie,
            przyczyną wypadków! Dlaczego? Ponieważ paraliżują ruch, a poza tym wywołują
            podświadomy stres u kierowcy.

            Ja osobiście popieram pomysł komendy, ograniczenia są w zbyt wielu
            niepotrzebnych miejscach, a w innych z kolei brak odpowiednich znaków. Krok w
            stronę racjonalizacji to dobry krok i nie ma co demagogizować, że od razu
            zacznie dochodzić o makabryczntych scen.

            I na koniec. Jeżeli pieszy wchodzi na 3-4 pasmową jezdnię, przyznaczoną dla
            kierowców po to, aby mogli szybko i sprawnie pokonać dużą odgledłość miejską, w
            miejscu gdzie pasów nie ma, a chodnik jest oddzielony barierką od jezdni (tak
            jest na trasie Siekierkowskiej) to przepraszam bardzo, ale to jest
            odpowiedzialnośc tego kretyna. Może to bezduszne, ale dlaczego myślenie nie ma
            działać w obie strony??
            • mejson.e Wielopasmowe przekleństwo 16.10.06, 15:03
              y.y napisał:

              "I na koniec. Jeżeli pieszy wchodzi na 3-4 pasmową jezdnię, przyznaczoną dla
              kierowców po to, aby mogli szybko i sprawnie pokonać dużą odgledłość miejską, w
              miejscu gdzie pasów nie ma, a chodnik jest oddzielony barierką od jezdni (tak
              jest na trasie Siekierkowskiej) to przepraszam bardzo, ale to jest
              odpowiedzialnośc tego kretyna. Może to bezduszne, ale dlaczego myślenie nie ma
              działać w obie strony??"

              Tu masz zupełną rację, ale pomyśl jak pieszy może przejść przez trzypasmową
              jezdnię, np. ul Puławską na odcinku od Piaseczna do Pileckiego, jeśli na
              przejściu nie ma sygnalizacji świetlnej?
              Trzeba być mistrzem sprintu aby pokonać trzy pasy pędzące powyżej 80/h.
              Obecnie jeżdżą tyle przy ograniczeniu do 50, ile będą jechać przy ograniczeniu
              do 80?

              Bo że tyle samo, to nie wierzę.

              Dopóki nie będzie kładek/tuneli, to jedynym wyjściem na tak szerokich i szybkich
              ulicach będzie mnożenie sygnalizacji świetlnych, które pozwolą przeżyć pieszym,
              ale skutecznie blokują ruch kołowy.

              Pozdrawiam,
              Mejson
              --
              Automobil
              Forum pozytywnie zakręconych automaniaków.
              • babaqba Re: Wielopasmowe przekleństwo 07.12.06, 13:23
                mejson.e napisał:

                > Obecnie jeżdżą tyle przy ograniczeniu do 50, ile będą jechać przy ograniczeniu
                > do 80?
                >
                > Bo że tyle samo, to nie wierzę.

                Nie wikłaj wiary tam, gdzie zastosowanie ma rozum :) Były robione badania na ten temat i ludzie jeżdżą
                z taką szybkością, jaką dyktuje im ich ocena sytuacji i mały wpływ na nią mają ograniczenia prędkości.
                Na badanych odcinkach dróg 85% kierowców utrzymywało podobną prędkość, niezależną od raz
                obniżanego a potem podwyższonego limitu prędkości tamże. Jak się zastanowisz, to sam potwierdzisz,
                że Twoją prędkość dyktuje Tobie własna ocena sytuacji... Czasami zdarza się, że dop. w mieście
                prędkość 50 km/h w ciasnych uliczkach w centrum jest za wielka i jadę sporo wolniej. Częściej jest
                zbyt niska i jeżdżę szybciej. To nie ma nic wspólnego ze znakami. Jest ich tyle, że się ich nie dostrzega,
                nie zauważa. W większości zresztą nie mają one żadnego znaczenia (w Polsce). To tylko sposób na
                zarobek ich wytwórców i dupochron dla urzędasów.
            • mp612 Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 16.10.06, 17:00
              Po pierwsze napisałem "tzw. autostrady", mając na myśli wszystkie drogi które są
              odizolowane od ludzi.
              Po drugie ten "kretyn" może mieć 3 lata.
              Jeśli uważasz "barierki" za wystarczające zabezpieczenie to pojeźdź po świecie i
              zobacz jak są zabezpieczane takie drogi, które biegną przez miasta. Praktycznie
              nie widać z nich miasta, chyba że ponad ekranamia dźwiękochłonnymi.
              Lobby motoryzacyjnych maniaków zawsze próbuje dowieść że tak naprawdę to
              samochody są najważniejsze w mieście a nie ludzie. Przykre...
          • swoboda_t Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 16.10.06, 14:19
            Habudzik, Ty się najpierw przejedź Trasą Siekierkowską a potem filozofuj na
            temat racjonalności postawionego tam ograniczenia. Bronisz tej swojej tezy
            równie zaciekle i z podobnym poziomem argumentów jak swojej "antyświatłowości"
            i wyższości niemieckiego (w ogóle europejskiego) nad japońskim i Mercedesa nad
            wszystkim. Prawda jest taka, że nieżyciowe przepisy powodują brak szacunku do
            prawa. Czasem mam wrażenie, że znaki stawia sie u nas tylko po to, żeby
            dostawca mógł zarobić i podzielić się z urzędasem. Gdzie się nie obrócisz tam
            jakiś znak i limit prędkości - chcąc normalnie użytkować samochód trzebaby
            prawie cały czas jechać 40, w porywach 70 (w trasie!). Jak raz, drugi, trzeci
            spotkasz ograniczenie na wyrost czy zgoła bezsensowne to czwarte już olejesz -
            a może akurat to czwarte będzie celowe?? O zankach pozostawionych po
            zeszlorocznych pracach drogowych nawet nie ma co wspominać. 40 tysięcy błędnych
            znaków to chyba nie jest nic, prawda??

            P.S.: Mam dwa takie ulubione przykaldy "znakologii stosowanej". Jedno to
            końcówka dwupasmówki przy wyjeździe z Krakowa na Olkusz - na odcinku moze 100
            metrów po obu stronach jezdni stoi w sumie ok półtora tuzina znaków, w nocy
            jedzie się w jarzącym szpalerze tablic. Drugie - u mnie na osiedlu. Jest małe
            rondo z dodatkowym zjazdem do Lidla, z jednej strony przejście dla pieszych. Na
            rondzie i wokół niego jest około 20 znaków :|

            --
            www.chorzow.schronisko.com/
            www.gosilesia.pl/
            www.tyskiewparku.pl/
            • habudzik Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 16.10.06, 15:39
              swoboda_t napisał:

              > Habudzik, Ty się najpierw przejedź Trasą Siekierkowską a potem filozofuj na
              > temat racjonalności postawionego tam ograniczenia. Bronisz tej swojej tezy
              > równie zaciekle i z podobnym poziomem argumentów jak
              swojej "antyświatłowości"
              > i wyższości niemieckiego (w ogóle europejskiego) nad japońskim i Mercedesa
              nad
              > wszystkim.

              Po h... mieszasz te wszystkie sprawy . Masz osobny wątek o światłach czy MB i
              tam się wypowiadaj .


              Prawda jest taka, że nieżyciowe przepisy powodują brak szacunku do
              > prawa. >

              Przepisy są takie same lub bardzo podobne wszedzie w Europie , nie gadaj bzdur .


              P.S.: Mam dwa takie ulubione przykaldy "znakologii stosowanej". Jedno to
              > końcówka dwupasmówki przy wyjeździe z Krakowa na Olkusz - na odcinku moze 100
              > metrów po obu stronach jezdni stoi w sumie ok półtora tuzina znaków, w nocy
              > jedzie się w jarzącym szpalerze tablic. Drugie - u mnie na osiedlu. Jest małe
              > rondo z dodatkowym zjazdem do Lidla, z jednej strony przejście dla pieszych.
              Na
              >
              > rondzie i wokół niego jest około 20 znaków :|

              Ja też mam wiele takich przykładów z zagranicy gdzie tylko "tubylcy" wiedzą po
              co tyle znaków. Mało tego jeślichodzi o ograniczenia to często gęsto stosuje
              się za granicą znaki powiadamiajace że za 250 metrów będzie teren zabudowany i
              należy zwolnić do 50km/h po czym 250metrów dlej stoi właściwy znak ograniczenia
              do 50km/h . Zastanawiam się po co dublowanie ? U nas tego nie widziałem .


              • swoboda_t Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 16.10.06, 15:52
                To Ty wspomnialeś o światlach kilkika postow wyżej :P A przepisy - z grubsza -
                są takie same w całej Europie. Ale już ich praktyczne wykonanie -
                niekoniecznie. Każdy kto choć trochę pojeździł po kraju wie, że znaki w Polsce
                stawia się byle jak, byle gdzie, byle gęsto. Mówi o tym ostatni raport policji -
                40 tysięcy wadliwych znaków! Sam znak kilka miejsc, gdzie droga jest prosta
                jak strzała, szeroka, gdzieś w polach a widnieje na niej ograniczenie np.
                50km/h. Po kiego grzyba - nie wiem. Domyślam się, że po to, żeby gliniarze
                mogli czatować w krzakach na frajerów. Zabraknie ich w tym momencie np. przy
                jakiejś szkole, ale tam by tyle nie zarobili...


                --
                www.chorzow.schronisko.com/
                www.gosilesia.pl/
                www.tyskiewparku.pl/
                • habudzik Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 16.10.06, 16:20
                  swoboda_t napisał:

                  > To Ty wspomnialeś o światlach kilkika postow wyżej :P

                  W żarcie i nie było w nim mowy o Mercdesie i niemieckich samochodach .


                  A przepisy - z grubsza -
                  >
                  > są takie same w całej Europie. Ale już ich praktyczne wykonanie -
                  > niekoniecznie. Każdy kto choć trochę pojeździł po kraju wie, że znaki w
                  Polsce
                  > stawia się byle jak, byle gdzie, byle gęsto. Mówi o tym ostatni raport
                  policji
                  > -
                  > 40 tysięcy wadliwych znaków! Sam znak kilka miejsc, gdzie droga jest prosta
                  > jak strzała, szeroka, gdzieś w polach a widnieje na niej ograniczenie np.
                  > 50km/h. Po kiego grzyba - nie wiem.

                  Może jest to obszar intensywnych wędrówek wiewiórek albo wieją tam wiatry . Kto
                  tam to wie . Na usprawiedloiwienie dodam że to nie polski wymysł by na prostej
                  drodze , pustej całkowicie ustawić ograniczenia . Droga N83 ciągnie się
                  kilometramia i jest tak gęstu usłana ograniczeniami że przejazd kilkuset
                  kilometrów zabiera cały dzień lata . Nie polecam jej śpiesżacym się a jedynie
                  chcącym zwiedzić obszar .





    • r_mol Za granicą szanujemy znaki, bo mandaty kosztują 16.10.06, 13:33
      W Polsce mandaty są niskie, szansa natknięcia się na policję jest niewielka, a
      i tak z reguły można się "dogadać".
      Znaki - sensowne czy nie - nie mają tu nic do rzeczy. I tak przeciętny kierowca
      nie potrafi ocenić, czy ograniczenie jest uzasadnione. Kretyn, który niedawno w
      Warszawie zabił 7 osób (notabene wykręcił się 5-letnim wyrokiem, farciarz) ,też
      myślał że jedzie bezpiecznie (100 zamiast dozwolonych 40), bo jechał "jak
      wszyscy".
      • emes-nju Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 16.10.06, 15:47
        n.jn napisał:

        > Podobno jest to maksymalna prędkość w miarę bezpieczna dla pieszego. Przy
        > stuknięciu z większą drastyczny wzrost odsetka trupów..(tyle statystyka)


        Prawda! Tylko, ze zadajmy sobie pytanie co robi pieszy pod kolami samochodu? Rozumiem, ze w gestym ruchu miejskim nalezy predkosc pojazdow dostosowac do tego, ze pieszy moze sie pojawic. Natomiast na drogach z zalozenia tranzytowych pieszych byc nie powinno. te drogi maja sluzyc do w miare szybkiego (nie szalenczego!) przemieszczania sie duzych ilosci aut. Nie do pieszych wycieczek! Sorry, ale jak pieszy postanowi sobie pospacerowac po tranzytowej trasie, to jego problem. Bo teraz jest to problem kierowcow, ktorzy zgrzytajac ze zlosci zebami (bo wiekszosci przekraczanie predkosci nie jest tak do konca obojetne) patrza na znaki nasr... "na wszelki wypadek".

        --
        Mowil przeszlo godzine, nie zdradziwszy ani razu, o czym mowi.
        • konstant1 Biedni mieszkańcy miejscowości przelotowych 16.10.06, 21:13
          Do takiej miejscowości przelotowej wpada strumeń samochodów
          rozpędzonych jescze na "doskonałym" odcinku szosy. Kierowcy nie zwalniają, bo
          przecież "widać", że doga-ulica jest pusta. Mają w nosie życzenia mieszkańców
          co do bezpieczeństwa ich dzieci, starszych osób i zwierząt, czy też po
          prostu komfortu. Jeśli oni sobie życzą ograniczenia prędkości do 40 km/h, to
          dla innych to powinno być święte.
          A czy nie należałoby mieszkańcom takich przelotowych miejscowości nadać
          prawa ustawiania rogatek i pobierania opłat za przejazd?
          • maly_rowerek Re: Biedni mieszkańcy miejscowości przelotowych 17.10.06, 01:18
            konstant1 napisał:

            > Do takiej miejscowości przelotowej wpada strumeń samochodów
            > rozpędzonych jescze na "doskonałym" odcinku szosy. Kierowcy nie zwalniają, bo
            > przecież "widać", że doga-ulica jest pusta. Mają w nosie życzenia mieszkańców

            Dokladnie tak!

            > co do bezpieczeństwa ich dzieci, starszych osób i zwierząt, czy też po
            > prostu komfortu. Jeśli oni sobie życzą ograniczenia prędkości do 40 km/h, to
            > dla innych to powinno być święte.

            U mnie, przy jednej z posesji lezacej przy krajowce, jest 50km. Gdy policja
            stanela z radarem, najnowoczesniejszym, w ciagu 2 godzin skasowala ponad 10 tys
            zl. Tylko 10 tys, gdyz nie byli wstanie "obsluzyc" piratow.

            Bilans na przestrzeni lat? Jak na poslkie warunki zaden. Tylko jeden pieszy
            zabity pod moim wjazdem do domu, kilkanascie potracen, kilkadziesiat wypadkow
            mniej lub bardziej groznych. Ale co tam. Znak teren zbudowany do niczego nie
            zobowiazuje, bandytow na 4 kolkach.

            > A czy nie należałoby mieszkańcom takich przelotowych miejscowości nadać
            > prawa ustawiania rogatek i pobierania opłat za przejazd?

            Jestem za!
          • emes-nju Re: Biedni mieszkańcy miejscowości przelotowych 17.10.06, 11:19
            konstant1 napisał:

            > Do takiej miejscowości przelotowej wpada strumeń samochodów
            > rozpędzonych jescze na "doskonałym" odcinku szosy.


            I tak i nie. Niedawno, jak szukalem samochodu, kilka razy musialem przejsc przez jednojezdniowa droge (komisy po dwoch stronach) z gestym ruchem. Samochody NIE jechaly szybciej niz 40 km/h, a i tak sztuczka polegajaca na przejsciu przez jezdnie byla dosc karkolomna... Szybkosc jadacych byla niczym wobec gestosci ruchu - jak ruch jest maly, ograniczenie przyniesie "ulge" mieszkancom, przy gestym ruchu pomoze jak umarlemu kadzidlo, a do tego spowolnienie ruchu moze spowodowac dodatkowe zageszczanie ruchu (i towarzyszacy korkowi halas - posluchaj ruszajacego TIRa! - i zasmrodzenie). Jezeli miejscowosc nie ma byc podzielona przez tranzytowa droge, musza byc kladki albo sygnalizacja. A wtedy predkosc spokojnie moze byc podniesiona do 60-70 km/h - szczegolnie na tranzytowkach typu gierkowka.


            > Mają w nosie życzenia mieszkańców co do bezpieczeństwa ich dzieci, starszych
            > osób i zwierząt, czy też po prostu komfortu. Jeśli oni sobie życzą
            > ograniczenia prędkości do 40 km/h, to dla innych to powinno być święte.


            I znowu i tak i nie. Sa miejsca gdzie jest to zasadne, a sa miejsca, w ktorych dobro ZDECYDOWANEJ wiekszosci (podroznych) powinno stac ponad watpliwym dobrem ww mieszkancow - poczytaj sobie co pisalem o przechodzeniu przez jezdnie, na ktorej samochody nie jechaly szybciej niz 40 km/h! Na tranzytowych drogach, z gestym ruchem, nie ma zadnego znaczenia z jaka predkoscia jada auta - znaczenie ma to, ze jest ich duzo. Sorry, ale sprawna komunikaja jest krwioobiegiem gospodarki i to, ze ktos ma ochote spacerowac sobie po np. gierkowce, nie jest ZADNYM argumentem za stawianiem tam ograniczen do 40 km/h!
      • sklis Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 16.10.06, 23:09
        n.jn napisał:

        > Podobno jest to maksymalna prędkość w miarę bezpieczna dla pieszego. Przy
        > stuknięciu z większą drastyczny wzrost odsetka trupów..(tyle statystyka)

        Niezupełnie. "Bezpieczna" dla pieszego (tj. dająca rozsądne szanse przeżycia w
        razie potrącenia) to 20 km/h...

        Co do 50 km/h - przy takiej prędkości robi się crash-testy. Efekty są zapewne
        znane większości z Was z TV. Pieszy ma marne szanse. Ale czy to znaczy, że mamy
        jeździć 20 km/h??? Chyba lepiej tak organizować ruch, żeby do minimum ograniczyć
        MOŻLIWOŚĆ kolizji. Np. głównym winowajcą liczby trupów na przystanku na
        warszawskiej Trasie AK jest ten, kto tam ten przystanek umieścił. Myślicie, że
        gdyby samochód wpadł na przystanek z prędkością 40 km/h, nie byłoby ofiar
        śmiertelnych? Może tylko mniej.
        A ograniczenia prędkości są u nas łamane przede wszystkim dlatego, że jest ich
        za dużo i większość z nich nie ma logicznego uzasadnienia. Dlatego WSZYTKIE
        ograniczenia uważane są powszechnie za bzdurę - i ignorowane.
        • nipoch Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 17.10.06, 00:28
          sklis napisał:

          > Co do 50 km/h - przy takiej prędkości robi się crash-testy. Efekty są zapewne
          > znane większości z Was z TV. Pieszy ma marne szanse. Ale czy to znaczy, że mamy
          > jeździć 20 km/h???

          Do 50 km, pieszy ma bardzo duze szanse na przezycie, choc kaleka mozna
          a zostac spadaja z krzesla.

          > Chyba lepiej tak organizować ruch, żeby do minimum ograniczy
          > ć
          > MOŻLIWOŚĆ kolizji.

          W starych miastach jest to prawie niemozliwe. Chyba ze zamknac te sektory miasta
          dla ruchu kolowego

          > Np. głównym winowajcą liczby trupów na przystanku na
          > warszawskiej Trasie AK jest ten, kto tam ten przystanek umieścił. Myślicie, że
          > gdyby samochód wpadł na przystanek z prędkością 40 km/h, nie byłoby ofiar
          > śmiertelnych? Może tylko mniej.

          Winny bezwzglednie jest kierowca. To on jechal za szybko, i to on wjechal w
          przystanek, a nie odwrotnie. Typowo polskie tlumaczenie. Zawsze winny jest ktos.
          Drzewo tam nie powinno stac, przystanek tam tez nie, pieszy nie powinien
          przechodzic wtedy na pasach... Ku... posluchajcie siebie i jesli macie IQ
          wieksze niz szympansy, to zrozumiecie, to co mowicie.
          ZAPOMNIALES dodac, ze ci, ktorzy zgineli sa winni swojej smierci, bo nie pwoinno
          ich tam byc, gdy debliny kierowca robil krasz test przedluzenia meskosci!!!

          > A ograniczenia prędkości są u nas łamane przede wszystkim dlatego, że jest ich
          > za dużo i większość z nich nie ma logicznego uzasadnienia. Dlatego WSZYTKIE
          > ograniczenia uważane są powszechnie za bzdurę - i ignorowane.

          U nas wszystko, co nie jest nam na reke jest bzdura. Taki nasz urok. Blizej nam
          do Azjatow i ich zachowan niz do Europejczykow. WOT i caly problem!!!

          Na konika, szabelke, wódeczke, kontusz i wio na wschod!
          • emes-nju Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 17.10.06, 11:31
            nipoch napisał:

            > sklis napisał:
            >
            > > Np. głównym winowajcą liczby trupów na przystanku na
            > > warszawskiej Trasie AK jest ten, kto tam ten przystanek umieścił. Myślicie, > > że gdyby samochód wpadł na przystanek z prędkością 40 km/h, nie byłoby
            > > ofiar śmiertelnych? Może tylko mniej.
            >
            > Winny bezwzglednie jest kierowca. To on jechal za szybko, i to on wjechal w
            > przystanek, a nie odwrotnie. Typowo polskie tlumaczenie.


            Winny jest kierowca bo jechal za szybko. To, ze przekroczyl predkosc ma drugorzedne znaczenie. Ale CALKOWICIE zgadzam sie ze sklisem! Nie raz zreszta pisalem to na forum - umieszczenie przystanku w takim miejscu (trasa szybkiego ruchu, w obrebie skrzyzowania), bez zadnej oslony, to proszenie sie o nieszczescie! Az dziw, ze to jest pierwszy taki wypadek! Nie mam zamiaru nikogo tlumaczyc, ale do jasnej ch... nie jestemy jak stado baranow! Ktos za NIEBEZPIECZNE umieszczenie przystanku ponosi odpowiedzialnosc! Ktos jechal za szybko i zabil, ale ktos zrobil tak, ze ten jadacy za szybko mogl to zrobic. To sa wbrew pozorom dwie oddzielne sprawy, nie majace nic wspolnego z tlumaczeniem kierowcy Focusa. To raczej Twoja postawa jest klasycznie polska - wywodzaca sie jeszcze z bolszewizmu. Uznajesz, ze waaadza wie lepiej i nie chcesz zastanawiac sie nad tym, ze nie zawsze tak jest! Waaadza kazali i tak ma byc. Otoz nie zawsze - ten przystanek bedzie niebezpieczny dla pasazerow nawet jezeli uda sie tam wyegzekwowac kompletnie nierealne ograniczenie do 40 km/h! Jaday 40 km/h tez moze zabic, bo w obrebie lezacego na wysokosci 10 m przystanku nie ma ANI JEDNEJ bariery energochlonnej. Ktos, kto wypadnie z jezdni, spadnie tez z wiaduktu - najprawdopodobniej zabierajac ze soba "swiadkow" wydarzenia.
            • habudzik Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 17.10.06, 14:01
              emes-nju napisał:


              > Winny jest kierowca bo jechal za szybko. To, ze przekroczyl predkosc ma drugorz
              > edne znaczenie. Ale CALKOWICIE zgadzam sie ze sklisem! Nie raz zreszta pisalem
              > to na forum - umieszczenie przystanku w takim miejscu (trasa szybkiego ruchu, w
              > obrebie skrzyzowania), bez zadnej oslony, to proszenie sie o nieszczescie! Az
              > dziw, ze to jest pierwszy taki wypadek!


              Wszędzie w UE umieszcza sie przystanki na trasie szybkiego ruch a właściwie to
              nie bo nie ma tras szybkiego ruch przez centrum miasta . Cztery pasy w jednym
              kierunku u nas sie nazywa trasa szybkiego ruchu a za granicą stoja ograniczenia
              do 50km/h , jezdnia gładka jak lustro a wszyscy 50 na godzine .
              • emes-nju Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 17.10.06, 14:15
                No i jak cos zajdzie (np. zwykle zaslabniecie), to jadacy karnie 50 km/h, zgodnie z przepisami wtryni sie w przystanek i zrobi jatki...

                A ja w Austrii (to chyba UE?) widzialem zatoki dla autobusow za bariera energochlonna. Koszt minimalny - ot, kilka wbitych w asfalt slupkow i troche blachy. I to nie przy drodze szybkiego ruchu, tylko przy zwyklej drodze. Wiecej - na tej drodze nie bylo innych barier niz te na przystanku. Jak widac mozna.
                • habudzik Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 17.10.06, 14:20
                  emes-nju napisał:


                  > A ja w Austrii (to chyba UE?) widzialem zatoki dla autobusow za bariera energoc
                  > hlonna.

                  Chyba nie we Wiedniu . Tam przystanki tramwajowe na Ringu są umieszczone na jezdni.

                  Koszt minimalny - ot, kilka wbitych w asfalt slupkow i troche blachy. I
                  > to nie przy drodze szybkiego ruchu, tylko przy zwyklej drodze. Wiecej - na tej
                  > drodze nie bylo innych barier niz te na przystanku. Jak widac mozna.


                  I co , chcesz pieszych i rowerzystów zamknać w klatkach bo na drodze my kierowcy
                  jesteśmy bydłem ?????
                  • emes-nju Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 17.10.06, 14:59
                    habudzik napisał:

                    > I co , chcesz pieszych i rowerzystów zamknać w klatkach bo na drodze my
                    > kierowcy jesteśmy bydłem ?????


                    Nie. Wystarczy, zeby kazdy znal swoje miejsce. Stawianie ograniczen, bo ktos moze wejsc na jezdnie wrecz generuje takie sytuacje - piesi nie sa uczeni, ze po jezdni nie chodzi, a z mediow plynie ciagly przekaz, ze waaaadza robi wszystko w celu zwiekszenia bezpieczenstwa pieszych wycieczek po jezdni (obywatel x zabil pieszego na srodku jezdni wiec my stawiamy ZNAK, zeby sie to nie powtorzylo - powtorzy sie, ale do czasu ripleja wszyscy, z wyjatkiem kierowcow, zyja w milym blogostanie).
                    • habudzik Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 17.10.06, 15:07
                      emes-nju napisał:

                      > habudzik napisał:
                      >
                      > > I co , chcesz pieszych i rowerzystów zamknać w klatkach bo na drodze my
                      > > kierowcy jesteśmy bydłem ?????
                      >
                      >
                      > Nie. Wystarczy, zeby kazdy znal swoje miejsce.

                      Powiedz to tym ludziom którzy stracili swoich bliskich stojących a tym
                      nieszczęsnym przystanku na TT .


                      Stawianie ograniczen, bo ktos mo
                      > ze wejsc na jezdnie wrecz generuje takie sytuacje -

                      Stawia się znaki bo szybka jazda może doprowadzić do tego że wjedziesz na
                      przystanek .

                      piesi nie sa uczeni, ze po
                      > jezdni nie chodzi, a z mediow plynie ciagly przekaz, ze waaaadza robi wszystko
                      > w celu zwiekszenia bezpieczenstwa pieszych wycieczek po jezdni

                      To co maja powiedzieć mieszkańcy Rzymu , Paryża , Madrtu bo tam łażenie po ulicy
                      to normalka ? Tam jednak kierowca umie się zachować a u nas włancza wycieraczki
                      . I nie mieszaj do tego władzy bo władza nas kultury nie nauczy .
                      • emes-nju Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 17.10.06, 15:28
                        habudzik napisał:

                        > emes-nju napisał:
                        >
                        > > Nie. Wystarczy, zeby kazdy znal swoje miejsce.
                        >
                        > Powiedz to tym ludziom którzy stracili swoich bliskich stojących a tym
                        > nieszczęsnym przystanku na TT.


                        A jakby Focus jechal 40 mkm/h i zabil, to co? Bol rodzin bylby mniejszy? Zarty se robisz?! Wypadek! To byl wypadek - to sie zdarza, choc nie powinno.


                        > To co maja powiedzieć mieszkańcy Rzymu , Paryża , Madrtu bo tam łażenie po
                        > ulicy to normalka ?


                        Nie rozumiemy sie. Co innego ulice w centrum, a co innego przepustowe, wielopasmowe trasy tranzytowe. W Rzymie nie bylem, ale widzialem Mediolan, Werone i sporo mniejszych miejscowosci - tam NIKT nie lazi po tranzytowkach! Po centrumowych drobiazgach i owszem :-)
                        • habudzik Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 17.10.06, 18:26
                          emes-nju napisał:


                          > A jakby Focus jechal 40 mkm/h i zabil, to co? Bol rodzin bylby mniejszy? Zarty
                          > se robisz?! Wypadek! To byl wypadek - to sie zdarza, choc nie powinno.

                          Nie wiem i nie chce wiedzieć jaki byłby ból wtedy gdyby jechał 40 i zabił ale z
                          pewnością byłby to wypadek a nie morderstwo. Jeszcze raz . To nie był wypadek
                          tylko katastrofa w ruchu ladowym w której zgineło 5 osób a każdy z nich "znał
                          swoje miejsce" ( to Twoje słowa ). Gdyby jechał 40 to albo nie doszłoby do
                          wypadku albo byłby to nieszcześliwy zbieg wydarzeń ( i to moze się przydarzyć )
                          a nie działenie z premedytacją i z użyciem niebespiecznego narzędzia .



                          > > To co maja powiedzieć mieszkańcy Rzymu , Paryża , Madrtu bo tam łażenie p
                          > o
                          > > ulicy to normalka ?
                          >
                          >
                          > Nie rozumiemy sie. Co innego ulice w centrum, a co innego przepustowe, wielopas
                          > mowe trasy tranzytowe.

                          Takich u nas niewiele jest więc pozostaje rozmawiać o "nieprzepustowych"


                          W Rzymie nie bylem, ale widzialem Mediolan, Werone i spo
                          > ro mniejszych miejscowosci - tam NIKT nie lazi po tranzytowkach! Po centrumowyc
                          > h drobiazgach i owszem :-)

                          ....i zyja i maja się dobrze a u nas nie ma przepustowych wielopasmówek a mimo
                          to ludzi ginie 4x wiecej .
                          • emes-nju Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 18.10.06, 10:40
                            Katastrofa czy wypadek jest interpretacja prawna. Z punktu widzenia szarego, nie szkolonego w prawie i nie poddanego indoktrynacji mediow, czlowieka nie rozdziela sie wypadkow na wypadki i katastrofy. Ja na przyklad nie mam dostatecznej wiedzy, zeby umiec to rozgraniczyc. Dla mnie byl to tragiczny wypadek. Wypadek spowodowany przez to, ze koles jechal za szybko i postanowil jeszcze pomachac kierownica. A do skutkow tego wypadku przyczynila sie kompletna INDOLENCJA ludzi odpowiedzialnych za projekt tego przystanku. CZLOWIEKU! Gdyby chociaz ZA przystankiem byla bariera energochlonna, to nie zgineliby ci, ktorzy potraceni przez auto, spadli w 10 m przepasc! Rozgranicz, z laski swojej, skutki za szybkiej jazdy i skutki urzedniczej indolenci czy zaniechan!

                            A co do lazenia po miejskich ulicach. Masz racje... U nas tez lazacy po uliczkach w centrum zyja i maja sie dobrze - najwiecej ofiar smiertelnych jest POZA centrami miast. I to raczej nie na tranzytowkach (bo po nich nikt przy zdrowych zmyslach nie spaceruje), tylo na lokalnych drogach jednojezdniowych gdzie da sie (niestety) jechac szybko, a piesi traktuja te drogi jak swoje podworko. Poza tym najwiecej ofiar pochlaniaja proste odcinki drog pozamiejskich w czasie pieknej pogody :-P
                            • habudzik Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 18.10.06, 10:57
                              Jeśli chodzi o iterpretacje ja tez nie jestem śkolony do jej oceny ale taki
                              zarzut został mu postawiony przez tych którzy wiedzą jak to było . Nie
                              powinnismy skoro nie umiemy sami probować tego interpretować.
                              Do skutków tego wypadku nie przyczyniła sie kompletna indolencja tych co
                              zaprojektowali przystanek bo nigdzie na swiecie nie robi sie tego inaczej . W
                              wielkich miastach całej Europy przystanki sa tak samo usytuowane i nie sa
                              obarierkowane a to z prostego powodu : nikomu do głowy nie przyjdzie ze można na
                              odcinku z ograniczeniem do 40km/h jechać tak by potrzebne były aż tak specjalnie
                              zaprojektowane przystanki . Nie ma tu więc mowy o jakichs zaniechaniach .
                              Co do dróg lokalnych to czasmi policja zamyka cała droge przelotową przez
                              miejscowość gdy jest zbyt duzy ruch pieszych bo wtedy nawet istniejace
                              ograniczenie do 30 moze nie wystarczyć . Zrób to u nas .


                              • emes-nju Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 18.10.06, 11:10
                                Dajmy spokoj barierze pomiedzy jezdnia, a przystankiem. Ok - nikt tak nie robi, wiec my tez nie powinnismy :-P

                                Ale jakos NIGDY nie widzialem, zeba na 10 m estakadzie nie bylo bariery energochlonnej na krawedzi. A w tym miejscu tak wlasnie jest. Bo jest przystanek... Jedyna bariera oddzielajaca auta i ludzi od trzypietrowego upadku jest kompletnie przerdzewiala balustradka! Na odcinku ladnych kilkudziesieciu metrow nie ma ZADNEGO zabezpieczenia. Slowo honoru - nawet auto jadace przepisowe 40 km/h moze zrobic tam sliczne jatki.

                                A co do przytaczanego ograniczenia do 40 km/h. Do niedawna bylo tam 70 km/h, a ograniczenie powstalo WYLACZNIE po to, zeby ograniczyc drgania kladki wiaduktu, bo sie rozsypuje. Ograniczenie nie powstalo zatem dla zwiekszenia bezpieczenstwa ruchu. Nie badz demagogiem, bo uwierze w to, ze wierzysz w magiczna sprawcza moc znakow :-P tym bardziej, ze bronisz ograniczen, do ktorych NIEprzestrzegania otwarcie sie przyznajesz... To jakies chore dwumyslenie!
                                • habudzik Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 18.10.06, 11:35
                                  emes-nju napisał:
                                  Nie badz demagogiem, bo uwierze w to, ze wierzysz w magiczna sprawcza
                                  > moc znakow :-P tym bardziej, ze bronisz ograniczen, do ktorych NIEprzestrzegan
                                  > ia otwarcie sie przyznajesz... To jakies chore dwumyslenie!

                                  Fakt , nie przestrzegam ich bo jesli tylko zaczymnam przestrzegać spotyka mnie
                                  wiele nieprzyjemnych zachowań kierowców wokół takich jak trabienie czy
                                  pokazywanie "palca łucznika" . Nigdy jednak nie zwalam winy za swoja
                                  niefrasobliwość na INDOLENCJE urzedasów , złe drogi , brak przystanków
                                  zamknietych w klatkach , pieszych i rowerzystów , promieniowanie kosmiczne ,
                                  trudne dzieciństwo i co tam jeszcze .
                                  Za granica zawsze ( prawie ) stosuje sie do przepisów bo boje sie niuchronnej ,
                                  wysokiej kary i innych kłopotów z tym zwiazanych .
                                  • emes-nju Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 18.10.06, 12:17
                                    Zwalanie winy za niefrasobliwosc, to jedno, a uznanie wspolwinnym urzedasa, ktory np. zamiast przebudowac "wypadkogenne" miejsce, zadowala sie postawieniem ZNAKU albo "czarnego punktu". To, ze wiekszosc z nas uwaza takie zachowania za normalne, poteguje arogancje wladz. Zwroc uwage, ze drogi w Polsce sa w katastrofalnym stanie. I nie tylko o ich jakosc mi chodzi - mam na mysli to, ze drogi jako calosc nie spelniaja zadnych standadow. Od jakosci nawierzchni, po oznakowanie. Ale oficjalnie winni wszystkiemu sa WYLACZNIE kierowcy. Jak tak dalej pojdzie za wypadek polegajacy na spadnieciu z niedokonczonego, za to calkiem nieoznakowanego wiaduktu, wina zostanie obciazony kierowca, bo "nie dostosowal" :-P
                                    • habudzik Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 18.10.06, 13:19
                                      Drogi jakie sa kazdy widzi . Dlatego trzeba stosowac się do znaków . Być może na
                                      zachodzie na takiej drodze byłoby ograniczenie do 50km/h bo lepsze
                                      zabespieczenie ale u nas skoro jest gorsze trzeba jechać wolniej i nie mozna
                                      móweic że "tam jeżdżą szybcziej"
                                        • habudzik Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 18.10.06, 13:42
                                          emes-nju napisał:

                                          > Ale co zrobic z miejscami, o ktorych nawet policja twierdzi, ze mozna na nich r
                                          > uch puscic szybciej?

                                          A od kiedy to policja zna się na tym , czy taka a nie inna barierka wytrzyma
                                          tyle to a tyle lub czy wiadukt sam w sobie wytrzyma napór wariatów ??? Już
                                          słyszałem że policja zna się na światłach jak niejeden oświetleniowiec , a teraz
                                          dochodzi do tego że policjant to "biegły" materiałoznawca i "wytrzymałościowiec"
                                          . Policjant też potrafi bez stosownych urz ądzeń zmierzyć jakość nawierzchni no
                                          i zna się na pogodzie wie zatem kiedy i w jakich okoicznościach pojawi sie na
                                          wiadukcie niezauwazalna gołym okiem gołoledź . No qźwa , nie wiedziałem że nasi
                                          sa takimi naŁukowcami.
                                          • emes-nju Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 18.10.06, 13:51
                                            Policja sie zna jak widzi. A widzi, ze po drogach z obowiazujacym 50 km/h ludzie jezdza zdecydowanie szybciej i ZYJA. Ot, zwykla obserwacja stanu faktycznego...

                                            Rozsadne jest zatem podniesc limit do sensowniejszej wartosci i drakonsko go scigac. Jak scigac "pirata", ktory jedzie 60 km/h na trzypasmowce i jest wyprzedzany przez WSZYSTKO z autobusami miejskimi na czele? jak wylapac WSZYSTKICH? I dlaczego na drozynce o szerokosci 7 m i tranzytowce z 3 pasami w jednym kierunku maja byc JEDNAKOWE limity. nie chodzi mi juz o "kwote" tego limitu, tylko dlaczego limity maja byc takie same. Skoro na trzypasmowce 50 km/h, to na waskiej uliczce w centrum max. 20 km/h. He, he...
                                            • simr1979 Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 18.10.06, 14:12
                                              emes-nju napisał:


                                              > Rozsadne jest zatem podniesc limit do sensowniejszej wartosci i drakonsko go sc
                                              > igac.

                                              ROZSĄDNE prawo Z ZASADY jest stosowane (dotyczy to nie tylko i nawet nie w
                                              szczególności KD), nie trzeba się specjalnie wysilać.
                                              Tylko w tym bantustanie między odrą a bugiem do nikogo to nie dociera.
                                            • habudzik Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 18.10.06, 15:10
                                              emes-nju napisał:

                                              > Policja sie zna jak widzi.

                                              Widzi każdy ale na nie każdego się powołujemy .

                                              A widzi, ze po drogach z obowiazujacym 50 km/h ludzi
                                              > e jezdza zdecydowanie szybciej i ZYJA. Ot, zwykla obserwacja stanu
                                              faktycznego.

                                              Zyją również idioci jeżdżacy 220 trasą nr7 , ale nie oznacza to że bezpieczna
                                              predkość to 220 .
                                              • emes-nju Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 18.10.06, 15:34
                                                habudzik napisał:

                                                > > A widzi, ze po drogach z obowiazujacym 50 km/h ludzie jezdza zdecydowanie
                                                > > szybciej i ZYJA. Ot, zwykla obserwacja stanu faktycznego.
                                                >
                                                > Zyją również idioci jeżdżacy 220 trasą nr7 , ale nie oznacza to że bezpieczna
                                                > predkość to 220.


                                                Strasznie binarnie do tematu podchodzisz. Nie umiem tak dyskutowac.
                                              • emes-nju Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 19.10.06, 12:07
                                                Ograniczenie jest bezzasadne jezeli np. 50 km/h obowiazuje na prostej, rownej drodze w szczerym polu. Gdyby ograniczen w Polsce nie bylo nasr... tak, jak jest, to moze bym sie nie zastanwial. Ale znakow ci u nas jak kwiatuszkow na lace - sila rzeczy duza czesc musi byc nie teges (badanie ok. polowy drog wykazalo, ze ok. 40 tys. znakow jest nieprawidlowo postawionych - a co z druga polowa...?) . Twierdzenie takie potwierdza praktyka polowania na kierowcow w miejscach mocno watpliwych. NIGDY nie widzialem radiowozu w miejscu bez ograniczenia. Bardzo rzadko pojawiaja sie w miejscach niebezpiecznych, w takich w ktorych wiekszosc przestrzega ograniczenia, a pojedyncze sztuki nieprzestrzegajace ograniczenia wprowadzaja realne zagrozenie. Nie. Policja zwykle stoi w krzakach za ograniczeniem do 50 km/h na prostej, rownej drodze w szczerym polu :-/
                                                • habudzik Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 19.10.06, 13:05
                                                  emes-nju napisał:

                                                  > Ograniczenie jest bezzasadne jezeli np. 50 km/h obowiazuje na prostej, rownej d
                                                  > rodze w szczerym polu.

                                                  I bardzo dobrze tylko skad wiesz dlaczego tam to ograniczenie stoi. Może
                                                  okresowo wieja w szczerym polu silne wiatry i nanoszą niewidoczna z samochodu
                                                  warstwe piasku , ziemi co stanowi powazne zagrożenie podczas hamowania .
                                                  Powtarzam że może , nie wiemy tego ale tak może być . Może być też dziesiątki
                                                  innych powodów dla których należy zwolnić na prostej gładkiej drodze przez pola .
                                                  • emes-nju Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 19.10.06, 13:26
                                                    A nie sadzisz, ze znakujacy nie jest wstanie przewidziec wszystkiego? Byc moze 50 km/h jest ok. przy wietrze NW o sile 20 m/s, jak zaweje NNW o sile 22 m/s piasku nasypuje tyle, ze trzeba by jechac 30 km/h? Ty tego nie wiesz, ja tego nie wiem, to skad urzednik ma wiedziec? Od tego Bozia rozum nam dala, zebysmy MY z niego korzystali, a nie czekali az robote, na wszelki wypadek odwali za nas ktos inny. Acha! A jak nie wieje, albo wieje z takiego kierunku, ze nic nie nawiewa, to tez mam jechac z predkoscia, ktora jestem wstanie uzyskac na rowerze?

                                                    Sorry, ale zakrecasz sie jak dom slimaka i nic z tego nie wynika. Bronisz sprawy przegranej, bo SAM sie przyznajesz, ze ograniczen nie przestrzegasz.
                                                  • habudzik Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 19.10.06, 13:31
                                                    emes-nju napisał:

                                                    > A nie sadzisz, ze znakujacy nie jest wstanie przewidziec wszystkiego? Byc moze
                                                    > 50 km/h jest ok. przy wietrze NW o sile 20 m/s, jak zaweje NNW o sile 22 m/s pi
                                                    > asku nasypuje tyle, ze trzeba by jechac 30 km/h? Ty tego nie wiesz, ja tego nie
                                                    > wiem, to skad urzednik ma wiedziec?

                                                    No nie wiem czy urzednik - to raz a dwa to stąd , skad wie jaki znak
                                                    dopuszczalnego obciążenia nalezy postawic w przypadku widuktu .
                                                  • emes-nju Re: Rozdrabniasz sie. n/t 19.10.06, 15:13
                                                    habudzik napisał:

                                                    > Nic się nie rozdrabniam . Uwazam że ci co stawiaja znaki wiedzą jednak nieco
                                                    > wiecej o przyczynach jakie zdecydowały o postawieniu takiego a nie innego
                                                    > znaku.
                                                    > Gdzie tu rozdrabnianie ???


                                                    Byc moze w wiekszosc wypadkow tak wlasnie jest, ze znaki sa stawiane rzetelnie przez fachowcow. Choc wydaje mi sie, ze wiekszosc ograniczen jest "nieco" na wyrost. Ale najbardziej dolegliwe sa wlasnie te ograniczenia, ktore budza sprzeciw, i przy ktorych zwykle stoi policja... To kwestia odbioru, a nie strony czysto merytorycznej. Zawsze latwiej jest przestrzegac zrozumialych przepisow niz przepisow, ktore sprawiaja wrazenie, ze sa po to, zeby byly, co potwierdza nadaktywnosc policji w miejscach ograniczen od czapy. Vide radar o 3 nad ranem na ograniczeniu 30 km/h przy szkole. Co, nocne zajecia z zycia w rodzinie sie tam prowadzi? W dzien radaru tam nie uswiadczysz (a moze by sie przydal...), a w nocy i owszem - sens jakis w tym jest oprocz fiskalnego?
                                                  • habudzik Re: Rozdrabniasz sie. n/t 19.10.06, 20:27
                                                    Przepisów trzeba przestrzegać czy się je rozumie czy nie . Więcej - lepiej sie
                                                    nie przyznawać że się nie rozumie , lepiej zrobic madra mine ....
                                                    Ile razy widujesz policjantów przy ograniczeniu bezzesownym ? Ja jeżdże od 1987
                                                    roku i byłem kontrolowany może 8-10 razy a zapłaciłem 2 razy a jak wiesz jeżdże
                                                    tak jak wszyscy polacy a nie jak europejczyk .
    • czarbox Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 16.10.06, 13:41
      w pelni podzielam stanowisko wyskoich obcasow!!!
      drogi dwu- trzypasmowe ktore maja charakter tranzytowych powinny miec znacznie podniesiony limit
      predkosci; 80 km/h jest ok, chociaz na niektorych odcinkach rozwazylbym nawet wyzsze limity (tam
      gdzie nie ma skrzyzowan kolizyjnych a przejscia dla pieszych znajduja sie na kladkach)
      droga do poprawienia bezpieczenstwa na drodze, nie sa limity ktorych i tak nikt nie przestrzega, a
      poprawa stanu nawierzchni
      nawolywania amatorow wprowadzania kolejnych ograniczen uwazam za totalnie pozbawione racji;
      wystarczy zmierzyc srednia predkosc pojazdow na warszawskich drogach zeby sie przekonac ze
      oscyluje ona w okolicach 80 km/h
    • pajonkhfat Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 16.10.06, 13:48
      Jestem za. To tak jak z pirackimi CD. Jakby opuścili cenę do sensownych 30zł, to
      wszyscy by kupowali oryginały. Ze znakami jest tak samo. Po tym jak człowiek
      zrobi prawo jazdy i wyjeżdża sam na ulicę, zaczyna się orientować, że są one
      ustawione całkowicie bez sensu. No i automatycznie wpada w falę "ignorowania"
      oznaczeń. A jak dobrze autor arytkułu zauważył za granicą jak na górskiej drodze
      widzę ograniczenie 50 to zawsze zwalniam, bo wiem, że inaczej lecę w rów...
      Znaki nie powinny być po to aby ograniczać, ale żeby informować jaka jest
      bezpieczna prędkość na tym obszarze. I przeciwnikom polecam wgłębienie się w
      subtelność tej różnicy.
    • monster1972 debile od znaków, jest 21 wiek! 16.10.06, 13:48
      te palanty, ktore decydują o ustawianiu znaków chyba zatrzymały sie na etapie
      wartburgów, trabantów i duzych fiatów...

      w sobote jechalem z Płocka do Wrocławia i naprawde nie moge sie nadziwic
      kretynizmom na tych znakach... przy wyjezdzie z (chyba) Sieradza jest
      znak "Wroclaw 124 km". Przejechalem jakis kilometr a tu znak "Wroclaw 125 km".

      ---- teoria wzglednosci przy tym to nic-----

      Niemniej najgorsze są ograniczenia predkosci i ostrzeżenia przed tzw.
      niebezpiecznym zakretem. Widze zakret, przed nim znak 60. Z daleka widać, ze
      łuk łagodny... wszystko OK itp.. No to jade, zwolnilem do 80, jade, widze, ze
      moge nawet przyspieszyc. Przejechalem zakret ok. 100 km/h.Bez jakichkolewiek
      poslizgów, pisku opon itp. PO prostu płynnie i bez scinania zakretu, swoim
      pasem ruchu.

      Aha.. nie mam Ferrari.;-) tylko normalny samochod.

      Takie durne ograniczenia ucza ludzi braku zaufania do znakow. I kiedys, gdy
      rzeczywiscie bedzie trudny zakret, kierowca wiele razy "oszukany" zwyczajnie
      nie uwierzy w bzdury wypisywane na znaku i np. przy ograniczeniu 40 wjedzie 70.
      A wtedy moze go np. wyniesc na drugi pas ruchu i "czołowka" gotowa.


      kierowca


      Nie jestem "rajdowcem". Uwazam po prostu, ze ograniczenia powinny byc
      dostosowane do umiejetnosci normalnego czlowieka i normalnego samochodu, a nie
      do tego co jest szczytem mozliwosci niemal slepego inwalidy i samochodu typu
      przechodzony polonez z lat 80.

      • nipoch Re: debile od znaków, jest 21 wiek! 07.02.08, 00:54
        monster1972 napisał:

        > Niemniej najgorsze są ograniczenia predkosci i ostrzeżenia przed tzw.
        > niebezpiecznym zakretem. Widze zakret, przed nim znak 60. Z daleka widać, ze
        > łuk łagodny... wszystko OK itp.. No to jade, zwolnilem do 80, jade, widze, ze
        > moge nawet przyspieszyc. Przejechalem zakret ok. 100 km/h.Bez jakichkolewiek
        > poslizgów, pisku opon itp. PO prostu płynnie i bez scinania zakretu, swoim
        > pasem ruchu.
        >
        > Aha.. nie mam Ferrari.;-) tylko normalny samochod.

        I brak oleju, bynajmniej nie w silniku.
        Widzisz, zarowno ty jak i wielu kierowcow nie mysli kompletnie. Przyjmij do
        wiadmosci, ty i tobie podobnie, ze znaki nie sa stawiane wedlug czyjegos widzimisie.

        Jechales, gdy byla dobra widocznosc, sucho. Pojedziesz tym samym zakretem, gdy
        bedzie mokro juz nie bedzie tak bezpiecznie, tego jestem pewien. Dolozysz do
        tego noc i mozesz miec problemy. Na domiar zlego w naszej strefie klimatycznej
        bywa cos takiego, co nazywa sie zima. Rzadko, bo rzadko ale jednak.
        Rozumiesz dlaczego stoi ten znak? Ja rozumiem i nie jechalbym w tym miejscu 100
        km na godzine.

        > Takie durne ograniczenia ucza ludzi braku zaufania do znakow. I kiedys, gdy
        > rzeczywiscie bedzie trudny zakret, kierowca wiele razy "oszukany" zwyczajnie
        > nie uwierzy w bzdury wypisywane na znaku i np. przy ograniczeniu 40 wjedzie 70.

        DURNIAMI sa kierowcy, ktorzy nie mysla. Na szczescie jest ich coraz mniej, bo
        gina na umor.

        > A wtedy moze go np. wyniesc na drugi pas ruchu i "czołowka" gotowa.
        >
        >
        > kierowca
        >
        >
        > Nie jestem "rajdowcem". Uwazam po prostu, ze ograniczenia powinny byc
        > dostosowane do umiejetnosci normalnego czlowieka i normalnego samochodu, a nie
        > do tego co jest szczytem mozliwosci niemal slepego inwalidy i samochodu typu
        > przechodzony polonez z lat 80.

        Taaak...gdy czytam takie posty, to nie dziwie sie, ze tylu "kierowców" ginie w
        Polsce.

        Znam lagodny zakret, ktory lezy okolo 2km od mojego domu. Przy sprzyjajacych
        warunkach mozna go objechac, mysle, ze okolo 80km/h.
        Znak sugeruje 40, a przed dwoma laty zginal tam 21 letni gowniarz + 4 osoby,
        ktore wiozl (razem 5, dla tych, ktorzy maja problemy z liczeniem), bo chcial po
        deszczu przejechac ow zakret z szybkoscia 110 km/h. Trafil w drzewo, ktore z
        Passata kombi zrobilo walizke podrozna. Oczywiscie odmozdzeni "kierowcy"
        powiedza, ze to wina drzewa, a nie kierowcy. Ekspreci i policja orzekli
        jednoglosnie - wina kierowcy. Rodziny ofiar zadaja odszkodowania od rodziny
        kierowcy. I slusznie!
    • uridium Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 16.10.06, 13:54
      Obniżmy limit do 10 km/h - wtedy to dopiero będzie bezpiecznie!
      Wydajemy miliardy na nowe, szerokie, bezkolizyjne arterie np. trasa
      Siekierkowska, a jacyś debile ustalają tam limit do 70 kk/h! Na Wisłostradzie -
      do 50 km/h. Super! Oczywiście im mniej logiczne ograniczenie, tym większe
      prawdopodobieństwo radaru - na zwykłych uliczach ich raczej nie uświadczysz,
      pewnie też dlatego, że kierowcy jeżdżą tam wolniej.
      Debilom, którzy nie dostrzegają, że szybka komunikacja jest warunkiem rozwoju
      cywilizacji, proponuję wyjazd do krainy Amiszów w Ameryce.
    • miauka Re: Utrzymajmy limity prędkości: 50 km/h 16.10.06, 13:57
      Jak najbardziej zgadzam się, że w Polsce znaków ograniczenia prędkości jest za
      dużo, czasem ustawionych kompletnie nie wiadomo z jakiego powodu. Oczywiste
      jest, że takie absurdy ludzie lekceważą. Ale to jedna strona medalu - druga to
      debilne hojraczenie Polaków za kierownicą i wszechobecne buractwo i chamstwo.
      W wakacje zjechałam samochodem Słowację, Węgry i Czechy - tam są racjonalnie
      ustawiane znaki i WSZYSCY ich przestrzegają!!! Różnica jest kolosalna! Nie
      mówiąc o Niemcach i Austriakach, no ale ich to raczej nigdy nie dogonimy, ani w
      racjonalizmie i myśleniu na korzyść ludzi a nie biurokratycznej bzdury, ani w
      kulturze na drogach.