Dodaj do ulubionych

Obozowa w W-wie: my destination ;-)

27.04.07, 12:39
Postanowilam podzielic sie wspomnieniami moich licznych historii za kolkiem,
ktore w stosunkowo krotkim czasie (od drugiej polowy marca) wydarzyly mi sie
odkad jezdze ulica Obozowa. Ze paskudna to trasa wie kazdy kto nia czasem
jedzie: nie wydzielone pasy ruchu, linia tramwajowa posrodku a wiec piesi
zmierzajacy na wysepki, liczne przejscia bez swiatel, dziury, bazarek na Kole
gdzie piesi kreca sie bezladnie po ulicy, sasiedztwo domu dziecka a wiec
maloletni na jezdni, zlomiarze ciagnacy wozki wzdluz krawedzi jezdni...,etc.

Moje najbardziej pamietne akcje:

- wczoraj: wracam do domu czyli na Bemowo - jade sobie spokojnie prawym
pasem, za mna zuk, zuk postanawia mnie wyprzedzic na odcinku przed wlotem z
Prymasa 1000-lecia, zuk wrzuca wiec kierunek i naciska gaz, ja jade ok. 50 na
godz. i dodatkowo zwalniam slyszac mozolne odglosy wydobywajace sie z jego
silnika. wreszcie sie rozbujal i wyprzedza mnie, zauwazam ze wiezie pel
stalowych rur, jedzie chwile lewym pasem i wrzuca kierunek ze wraca na prawy
pas bo jest zwezenie, ja spokojnie, ale slysze rumor i spostrzegam ze od zuka
odpada caly prawy tylny blotnik...szybuje przez chwile...ja hamuje....i
spostrzegam, ze na lince przywiazanej od blotnika do ladunku z paki wyfruwa
pek rur, uderza w jezdnie i jak pek bierek rozsypuje sie po ulicy toczac pod
moje kola...hamuje, hamuje...i koncze "tulupem" 90 st. w prawo. udalo sie.

- dwa dni temu: jade do pracy, zblizam sie do przejscia do pieszych, ktore
prowadzi na wysepke tramwajowa - tego z gatunku bez swiatel - jade powoli i
widze ze na przystanku stoi tramwaj a wzdluz ulicy biegnie pani z dzieckiem i
planuje wlasnie wbiec na ulice aby zdazyc na tramwaj wiec spokojnie hamuje i
ona wchodzi...co robi kierowca za mna? z rykiem zmienia pas na lewy i
przejezdza niemal po paznokciach kobiety z dzieckiem. ani mu nie zajechalam
drogi, ani nie zmusilam go do gwaltownego hamowania - a, ze kobieta wchodzi
na przejscie widzial lepiej niz ja bo byl to ford transit....czyste chamsto
wg mnie i totalne zacmienie umyslowe;

-pare tygodni temu jade do pracy, jest sporo aut wiec jedziemy sobie sznurem,
zblizamy sie do przejscia dla pieszych - tym razem ze swiatlami, mamy
zielone, jedziemy plynnie, jade lewym pasem, widze na przejsciu oczekujacych
6 osob, auto przede mna przejazdza, jestem 1-2 metry przed przejsciem jak od
grupki stojacych odrywa sie czlowiek i wchodzi mi przed aut. hamuje ale jest
kolizja. wlaczam awarie i wyskakuje pomoc potraconej. co robia kierowcy
jadacy prawym pasem? wlaczajac kierunek w prawo, wdrapuja sie na chodnik i
objezdzaja nim lezaca osobe.....z tym, ze wtedy nie mialam czasu sie na tym
rozwodzic bo zajelam sie ta osoba. okazalo sie, ze nie ma powaznych obrazen,
boli za to noga i mam do czynienia z obywatelka Ukrainy. na wszelki wypadek
jakby byla w szoku wzywam pogotowie no i z automatu jest policja.
poszkodowana odmawia badania lekarskiego a policji oswiadcza, ze auto jadace
przede mna mialo wlaczony lewy kierunek i ona sadzila ze to oznacza ze
wszystkie auta jadace prawym pasem beda skrecaly przed przejsciem i ona
skorzysta (totalna bzdura...no ale ok). policja zostawia nam. a wtedy
Ukrainka prosi mnie abym ja zawiozla do szpitala bo ona jednak zle sie czuje
a nie jest ubezpieczona i dlatego nie chciala z pogotowiem....w tym momencie-
teraz to wiem-powinna zostawic nr polisy OC i oddalic sie ale ja...zabralam
ja do szpitala, oplacilam badania a potem...odwiozlam ja do podwarszwskiej
miejscowosci bo z bolaca noga mialaby klopot i....czekal tam na mnie
ukrainski "notariusz", ktory to zasugerowal mi ze dobrze by bylo abym umowila
sie z nimi co do zadoscuczynienia....nie chce wchodzic w szczgoly ale sprawa
jest juz na policja.

rozpisalam sie moze nadmiernie ale przyznacie, ze Obozowa to moje
przeznaczenie?
Obserwuj wątek
      • kojot_wyje Re: Obozowa w W-wie: my destination ;-) 27.04.07, 14:05
        chcialam jezdzic gorczewska ale czasowo wypada to jednak duzo dluzej i na razie
        jezdze nadal obozowa z tym, ze moje sensory nastawione sa przez cala jej
        dlugosc na nie tyle "zachowywanie szczegolnej ostroznosci" co "zachowywanie
        ekstremalnej ostroznosci polaczonej z burzliwa praca mozgu nad kwalifikowaniem
        objawow innych kierowcow, pieszych, psow, pilek, tramwajow oraz pozostalych
        otaczajacych obiektow fizycznych w kategoriach: a) nieszkodliwy, b) podejrzany,
        c) ewidentnie zagrozenie". sprawa z "notariuszem" skonczyla sie tak, ze
        zglosilam sprawe na policje oraz do towarzystwa ubezpieczeniowego i w przypadku
        gdyby do mnie zadzwonili, pojawili sie pod drzwiami lub kontaktowali sie w
        jakolwiek inny sposob beda wzieci pod lupe.

        a moja agentka ubezpieczeniowa poinformowala mnie, ze grasuje w naszym miescie
        grupa osob, ktore zajmuja sie wyludzeniami w taki sposob:

        1) celowe podstawianie nog pod kola gdy manewrujesz na parkingu pod centrami
        handlowymi;
        2) wybieraja auto w ktorym jedzie tylko kierowca (a oni sa we 2 lub 3 osoby) i
        na mniej uczeszczanych ulicach gdy staniesz za nimi na czerwonym to wrzucaja
        wsteczny i wpieraja, ze Twoja wina a Ty..nie masz swiadkow a oni zgodnie mowia
        swoje wersje w 2-3 osoby;
        3) celowe wtargniecia na przejscie przed auto, ktore jedzie z predkoscia dajaca
        im szanse na lekkie poobijanie bez konkretow i....dalej jak u mnie bylo.
        Slabsza nerwowo osoba moze ugiac sie i podpisac papier, ze zaplaci 3-4 tys.
        dolarow (bo blankiet mieli od razu w tej walucie) za: uszczerbek na urodzie,
        zdrowiu, potencjalne bole na zmiane pogody, utracone korzysci z racji
        niemoznosci wykonywania pracy do ktorej specjalnie przyjechali do polski,
        utracone korzysci z racji egzaminu na studiach na ukrainie na ktory nie zdaza z
        racji niedyspozycji zdrowotnej oraz straty moralne i stres.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się