Dodaj do ulubionych

Mistrzowie prostej

IP: *.kolornet.pl / 192.168.11.* 28.06.03, 13:25
Mamy sezon ogorkowy, wiec odkurzam stare tematy. Ten jest jak najbardziej
aktualny (pochodzi z serwisu motoryzacja.interia.pl)

Można spotkać się z opinią, że polscy kierowcy są najgorsi na świecie. To
nieprawda. Najgorsi są kierowcy tureccy. Polscy są od nich o włos lepsi.
Większość polskich kierowców to tzw. mistrzowie prostej. Na czym to
mistrzostwo polega? Na jedynej umiejętności - szybkiej jeździe na prostych
odcinkach drogi. Zbyt szybkiej i bez wyobraźni. Gdy natomiast dochodzi do
jakiejkolwiek sytuacji, w której potrzebne są inne umiejętności - te zawodzą.

Tak dzieje się np. w zakręcie, przy nagłym ominięciu przeszkody, podczas
hamowania i innych manewrów. Nasz mistrz prostej jedzie jak szaleniec na
prostym odcinku, a przed najłatwiejszym zakrętem hamuje do 40 km/godz. Za
zakrętem znów gaz do oporu, aż do następnego. Nasz mistrz prostej nie potrafi
też wyprzedzać. Jedzie np. za ciężarówką metr od jej zderzaka, a potem
wyprzedza ją przez pół minuty, zamiast wykorzystać wcześniej różnicę
prędkości i skrócić niebezpieczny manewr do minimum.

Nasz mistrz prostej ma też słabo rozwinięty zmysł wyobraźni. Nie zna na
przykład zależności między drogą hamowania i prędkością. Przy prędkości 100
km/godz. większość aut potrzebuje na całkowite wyhamowanie 40-45 metrów.
Zależność ta rośnie w kwadracie prędkości. Czyli przy np. 140 km/godz. droga
hamowania wydłuża się do grubo ponad 100 metrów. A nasz mistrz
prostej "grzeje" równo ponad stówą i potem jest pewno zdziwiony, że nagle
zabrakło mu miejsca i wjechał w kufer innego auta. Ze statystyk policyjnych
wynika, że wiele wypadków tego typu zdarza się w dni pogodne, słoneczne,
kiedy widoczność jest dobra i nic kierowcom nie przeszkadza w jeździe. Nic
nie przeszkadza poza głupotą i brakiem umiejętności. Nasz mistrz prostej
staje się bezradny jak dziecko, kiedy tylko pogorszy się pogoda, zacznie
padać deszcz. Z jednej skrajności wpada wtedy w drugą - jedzie z minimalną
prędkością, każdy manewr zajmuje mu trzy razy więcej czasu. Taka ślamazarna
jazda często stwarza większe zagrożenie niż normalna, dynamiczna.

Nasz mistrz prostej to także cwaniak. Przynajmniej za takiego się uważa.
Jazda w korku, w kolumnie - to nie dla niego. On pojedzie lewym pasem i
wciśnie się gdzieś między dwa wystraszone "maluchy". Zyska pół minuty i
uwielbienie swojej małżonki, która jeździ jeszcze gorzej, ale z podziwem
patrzy na wyczyny swojego idola.

Mistrz prostej jest kierowcą w pierwszym pokoleniu, dlatego też brak mu
pewnych nawyków, jakie są typowe dla kierowców na Zachodzie. Brak
umiejętności pokrywa cwaniactwem i chamstwem za kierownicą. Nie wpuści przed
siebie innego pojazdu, który chce zmienić pas czy skręcić. Przy zwężeniu
jezdni z dwóch - trzech pasów do jednego, nie poczeka w kolejce, tylko
dojedzie do samego zwężenia i tam będzie się wpychał. To nic, że spowoduje
korek, zamieszanie. Na Zachodzie nikt tak nie robi, kierowcy są
przyzwyczajeni do jazdy w korkach, bardziej życzliwie odnoszą się do siebie.
Wystarczy zasygnalizować zamiar zmiany pasa, a po chwili ktoś zwolni i
przepuści potrzebującego. Ruch dzięki temu jest bardziej płynny, kierowcy
mniej znerwicowani. Ale taką postawę prezentują kierowcy w trzecim, czwartym
pokoleniu, od dziecka chowani w cywilizacji samochodowej.

Czy jest szansa na zmianę sytuacji? Janusz Korwin-Mikke twierdzi, że nie
należy nic robić, bo źli kierowcy sami wyeliminują się - ginąc w wypadkach.
Może i tak, ale przy okazji zginie wielu niewinnych, dobrze jeżdżących
kierowców. Dużą rolę do odegrania ma drogówka. Gdyby zamiast siedzieć w
krzakach z ukrytymi radarami wyjechała na drogi, wyłapywała naszych mistrzów
prostej, karała ich mandatami, pouczała, wówczas kultura jazdy ulegałaby
zmianie. Teraz chamski kierowca wie, że nic mu nie grozi, co najwyżej od
czasu do czasu ktoś zdenerwowany na niego zatrąbi.

Kultury nie można nauczyć w tydzień czy w miesiąc. Z kierowcy prostaka nie
uczyni się szybko dżentelmena jezdni. Ale próbować trzeba. Już od kursów na
prawo jazdy poczynając. Aut przybywa i jeśli styl jazdy naszych mistrzów
prostej nie zostanie zastąpiony jazdą przyjazną, to na drogach przeżywać
będziemy koszmar. No i przesuniemy się w tabeli najgorzej jeżdżących
kierowców na ostatnie miejsce.
Obserwuj wątek
    • wowo5 Re: Mistrzowie prostej 28.06.03, 13:56
      Nie wiem, czy bycie kierowca pierwszej generacji ma cos do tego. Ja jestem
      takim kierowca i jezdze spokojnie, nigdy nie mialem wypadku (odpukac w
      niemalowane) i nigdy nie dostalem mandatu za nadmierna predkosc czy cokolwiek
      innego (poza mandatami za parkowanie), a jezdze od lat i po roznych trasach.
    • Gość: Kierowiec Zasada zamka blyskawicznego IP: *.pppool.de 28.06.03, 15:28
      Gość portalu: Sherlock Holmes napisał(a):

      [...]
      > Mistrz prostej jest kierowcą w pierwszym pokoleniu, dlatego też brak mu
      > pewnych nawyków, jakie są typowe dla kierowców na Zachodzie. Brak
      > umiejętności pokrywa cwaniactwem i chamstwem za kierownicą. Nie wpuści przed
      > siebie innego pojazdu, który chce zmienić pas czy skręcić. Przy zwężeniu
      > jezdni z dwóch - trzech pasów do jednego, nie poczeka w kolejce, tylko
      > dojedzie do samego zwężenia i tam będzie się wpychał. To nic, że spowoduje
      > korek, zamieszanie. Na Zachodzie nikt tak nie robi,

      Owszem, robi. I ma racje. W wielu krajach zasada jazdy do samej przeszkody i
      plynnego wlaczania sie w majacy wolna droge pas jest zakorzeniona w przepisach
      i praktyce.
      Ta tzw. zasada zamka blyskawicznego jest min. przepisowa w Niemczech.

      Pozdr.

      K.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się