• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Pojazdy "kultowe"

  • 29.12.01, 18:02
    W związku z nową legislacją stanie się mozliwym legalny przywóz do Polski i
    rejestracja samochdów, o których dotychczas mogliśmy tylko pomarzyć. Nie
    dlatego, żeby były jakieś przerażająco drogie, ale dlatego, że od 10 lat ich
    juz nie produkowano, a wcześniej z tych czy innych przyczyn do Polski ich nie
    przywożono.
    Proponuję stworzenie listę takich pojazdów, a póżniej może wymianę informacji
    skąd takie coś najlepiej przywieźć, jaki to koszt, na co zwracać uwagę itp.
    Moje typy na początek:
    1. Rover P6,
    2. Triumph Spitfire,
    3. Moretti Minimaxi,
    4. Fiat 850 Spider,
    5. Skoda Felicja (ta pierwsza, z odejmowanym dachem),
    6. Volvo Amazon,
    7. Renault Dauphine,
    Trochę ta lista wyszła mi "od Sasa do Lasa", bo i duże i malutkie, i sportowe
    i "klasyczne", ale jako młody człowiek bez kasy na rower właśnie o takich
    kiedyś marzyłem...
    • Gość: Ralph IP: *.bielsko.dialog.net.pl 29.12.01, 19:37
      Dla mnie Twoje propozycje są w większości zupełnie nieznane z nazwy, a wątek
      jest fajny:) Od siebie dodam Citroen'a DS, (którego już bardzo dawno na żywo
      nie widziałem, a wygląda niesamowicie, i tak ponoć jeździ!), gorzej byłoby z
      częściami do tych 'zabytków'. Poza tym 125p w oryginale (tym włoskim), z
      chromami itp, i ciekawe, czy byłoby to trudno zdobyć? pozdrawiam
      • Gość: Tomek IP: *.manhattan.gda.pl 29.12.01, 20:48
        Gość portalu: Ralph napisał(a):


        > . Poza tym 125p w oryginale (tym włoskim), z
        > chromami itp, i ciekawe, czy byłoby to trudno zdobyć? pozdrawiam

        home.t-online.de/home/geobini/

        To strona miłośnika Fiata 125 we włoskim oryginale.Warto odwiedzić.
        • Gość: Michal IP: *.telia.com 02.01.02, 20:41
          Tomku ,pamietam takiego Fiata. Zlomowany byl rok 83-84.Zupelnie jak
          nowy,dlatego ze fiat zadnej wartosci.Pzdr.Michal
        • 14.06.02, 14:03
          No tak, Nasi inżynierowie szkoleni w Moskwie nawet takie ładne auto potrafili
          zamienić w potworka.
      • Gość: KajTan IP: *.nsm.pl 29.12.01, 21:17
        Juz dawno popelnilem kupno pierwszego polskiego Fiata 125p. Model 1968, kiedy to wloski woz
        pomykal po szosach Rzymu od roku. W Polsce produkcja ruszyla pozniej tylko o 6 m-cy.

        Ale za to wloski brat mial silniczek 90 KM, podwojny walek rozrzadu, pasek zebaty, moze ciut inna
        stylizacje deski rozdzielczej, zbiornik przy prawym blotniku i kwadratowe swiatla z przodu. Poza tym
        resory 2piorowe, stabilizator tylnej oski i niesamowitego kopa.

        Nasze autka moze tego nie maja, ale za to jadac dzis takim kalsykiem po ulicach, kiedy to ludzie
        ogladaja sie za siebie, aby tylko rzucic okiem, kiedy bialy dach goruje nad japonskim tlumem
        plastikowych wozidelek, kiedy biegi przy kierownicy sa taka atarkcja, jak wycieraczki wlaczane noga,
        kiedy chromowane radio blaupunkta z epoki gra na dlugich falach, w chromowanych dekiekach na
        kolach blyska zachodzace slonce, w klach na zderzaku lsni horyzont........a Ty tylko jedziesz i nawet Cie
        nie obchodzi, dokad prowadzi ta szosa......

        Pierwsze wloskie byly inne, niz nasze fiaciki, czy lepsze, zalezy od punktu widzenia. Dla mnie
        napweno nie, bo dla mnie auto z biegami przy kierownicy to szczyt marzen, nic wiecej nie potrzebuje.

        Oddalbym wszystko, aby zobaczyc tamte auta w ruchu, na brukowanych ulicach, kiedy autobusami
        byly ogorki z przyczepa, kiedy na taryfach jezdzily warszawy, wartburgami jezdzili doktorzy, a syrenki
        dostawali na talon mlodzi inzynierowie........ czy to bylo tak dawno????
        • Gość: 130rapid IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 03.01.02, 12:58
          Gość portalu: KajTan napisał(a):

          > Oddalbym wszystko, aby zobaczyc tamte auta w ruchu, na brukowanych ulicach, kie
          > dy autobusami
          > byly ogorki z przyczepa, kiedy na taryfach jezdzily warszawy, wartburgami jezdz
          > ili doktorzy, a syrenki
          > dostawali na talon mlodzi inzynierowie........ czy to bylo tak dawno????

          KajTan, ostatnio przegadałem pół nocy z 74-letnim panem (prawo jazdy od 1949 r.)
          o polskich drogach w latach 60. Pracował wtedy w PKS Szczecin. Trasę Warszawa -
          Szczecin przejeżdżał służbowym Moskwiczem 412 w 6 godzin.
          Dzisiaj by się to już nie udało...
          PZDR
          • Gość: NoNick IP: *.acn.pl 04.01.03, 04:08
            Dlaczego ma sie nie udać? Mnie sie udało w 5h 11min...ale średnio zajmuje mi to
            własnie 6h....Tylko mnie nie wyzywajcie od piratów.....:))
      • 29.12.01, 21:19
        Citroena ID albo DS miałem szczerą ochotę wpisać na listę. Punkt dla Ciebie.
        Z częściami nie powinno być kłopotu, na tzw. Zachodzie części do "Classic Cars"
        to osobny business. Ciekawe, że jest nawet wytwórnia nowych karoserii do
        Jaguara E-type na wypadek, gdyby się któryś zbyt skutecznie rozbił. Mają też
        swoją prasę, przy których nasze wielkonakładowe czasopisma motoryzacyjne
        wyglądają jak "Miś" przy "Playboyu".
        Jeden problem - jak się coś zepsuje, trzeba będzie bardzo długo czekać na tę
        część. Dlatego na codzień trzeba będzie jeździć czymś małym, prostym i
        funkcjonalnym. Np. Skodą Fabią 2,0/120 HP z napisem "My second car is
        Jaguar"... na tylnej szybie.
        Czego wszystkim entuzjastom classic cars na nowy rok życzę.
    • Gość: Andre IP: *.pcplus.com.pl 29.12.01, 19:38
      Niestety jest to jakaś prawidłowość.
      Pojazdy kultowe to takie które się najczęściej psują.
      pozdr.
      • 29.12.01, 21:23
        Dlatego robią za second albo third car w rodzinie.
        Ale jaka to frajda pojechać gdzieś VW Ogórkiem wyglądając jak banda hippies z
        lat '70...
        • 24.04.02, 14:56
          chaladia napisał(a):

          > Dlatego robią za second albo third car w rodzinie.
          > Ale jaka to frajda pojechać gdzieś VW Ogórkiem wyglądając jak banda hippies z
          > lat '70...

          Salem alejkum chaladia :-)))

          To naprawdę wspaniałe uczucie... moja doka'75 całkiem dobrze się sprawuje jako
          third car. Szczerze mówiąc moja Toyota nie daje mi tego typu atrakcji, bardo
          ją lubię, świetnie się nią jeździ ale ogórki są boskie...

          Pozdrawiam,
          vwdoka
      • Gość: KajTan IP: *.nsm.pl 29.12.01, 21:32
        Kultowe to nie tyle "takie co sie psuja", tylko takie, ktore dla nas znacza wiecej od innych aut. Takie,
        ktore moglibysmy miec w garazu, na podworku i jedzic nimi, pomimo ze ludzie juz ich nie szanuja. Czy
        Syrena jest autem klutowym? Dla wielu ludzi napewno.

        Tak jak garbus dla tysiecy. Jedne sa kultowe, bo zna je mnostwo osob. Bo tak ozstal wykreowany
        jego kierunek. Dla mnie nie. Kultowe, to znaczy nieznane, rzadkie i pozadane. Takie, ktore jadac ulica
        wzbudzi zachwyt, podziw, moze nawet kilkoro ludzi zastanowi sie, co to za marka?

        Auta z przeszloscia beda coraz czesciej goscic na naszych ulicach. Coraz wiecej ludzi pragnie miec
        auto, ktorego nie ma sasiad. Ktorego nie moze miec sasiad. Bo na takie auto trzeba poiwiecic duzo
        czasu. To nie problem wziasc kase i pojsc do salonu. Zamowic jak plaszcz.

        Kalsyki maja dusze. Bo kiedy to my je znajdziemy na czyims podworku, zardzewiale, zarosniete
        mchem, lub moze w lepszym stanie, kiedy wyszperamy je w gazecie, kiedy zapalamy do nich
        niezrozumialym uczuciem, wtedy zrozumiemy, co oznacza ow kult. Odbudowa klasyka moze nam
        zajac kilka miesiecy, kilka lat, a moze tylko dni. Ale nie pomniejsza to faktu, ze taki woz jest wyjatkowy,
        jest tylko nasz i jest oryginalny.

        Awarie? Jesli tylko znudzi sie nam nasz klasyk. Jesli dbamy o niego regularnie, smarujemy,
        zmieniamy olej, dokrecamy wg instrukcji, a jest to troche czesciej, niz obecnie, jesli w pore
        wymieniamy co trzeba, to sa nikle szanse na awarie. Nie wliczam ryzyka zmeczenia materialu. To sie
        moze zawsze przydazyc. w kazdym aucie, nawet nowym.

        wiec jesli tylko chcemy dostatecznie mocno, mozemy jezdzic kalsykiem, w bardzo , bardzo dalekie
        trasy......bez zadnych obaw..........

        dokladnie tak jak ja.
        • Gość: Tomek IP: *.manhattan.gda.pl 29.12.01, 23:11
          . KajTan pisze:


          " Nasze autka moze tego nie maja, ale za to jadac dzis takim
          kalsykiem po ulicach, kiedy to ludzie
          ogladaja sie za siebie, aby tylko rzucic okiem, kiedy bialy dach
          goruje nad japonskim tlumem
          plastikowych wozidelek, kiedy biegi przy kierownicy sa taka
          atarkcja, jak wycieraczki wlaczane noga,
          kiedy chromowane radio blaupunkta z epoki gra na dlugich falach,
          w chromowanych dekiekach na
          kolach blyska zachodzace slonce, w klach na zderzaku lsni
          horyzont........a Ty tylko jedziesz i nawet Cie
          nie obchodzi, dokad prowadzi ta szosa...... "


          Zgadzam się z KajTanem w 100 % . Dla mnie kultowym samochodem był od dawna a
          teraz jest w rzeczywistości mój pięknie zachowany Fiat 125p z 1971 roku z
          oryginalnym przebiegiem 41000km , biegami przy kierownicy, chromowaną atrapą i
          skajowymi czarnymi fotelami. To auto na ulicy się wyróżnia.

          • Gość: Ralph IP: *.bielsko.dialog.net.pl 30.12.01, 12:17
            Dla mnie klasykiem jest też np. BMW E30 (nadwozie obojętne), i tak już chyba
            zostanie. Chodzi mi o to, że 'mam' kilka takich samochodów, którymi wydaje mi
            się, że mógłbym jeździć do końca życia. Wspomniany już C.DS też do nich należy.
            Poza tym uważam, że KULTOWOŚĆ to pojęcie wyrażające zarówno powszechną opinię,
            jak i osobiste (czasem bardzo subiektywne) poczucie przywiązania, i w naszym
            temacie mocno zależy od wieku kierowcy.

            Ja mam 27 lat i DS kojarzy mi się z opowieściami dziadka, który wracając z
            licznych delegacji do Francji wspaniale opowiadał o tamtejszych drogach
            ('równych jak ten stół, wnuku') i ichniejszych wozach (z Cytrynką zdecydowanie
            na czele), w których 'się płynie, a nie jedzie'. Sam ujeżdżałem i Syrenę, i
            Malucha, i 125p (dziadka, który zresztą posłał mnie i zapłacił za moje prawo
            jazdy) i inne, ale sentyment do DS-a (zrodzony jakieś 25 lat temu) pozostał. A
            co do beemki- wiem, że to kontrowersyjny 'klasyk', jednak linia E30-tki wciąż
            mi się tak samo podoba i wróże jej 'klasyczną przyszłość' już teraz, pozdrawiam
          • Gość: KajTan IP: *.nsm.pl 05.01.02, 15:03
            Zabawne, bo ja pomykam fiacikiem z 1968 roku. Kiedy go kupilem, nie byl do niczego podobny, a mial
            na budziku dopiero 32 tys. km. Dzis, po latach nakrecilem nim 62 tys.

            i tylko latem smigam wsrod ulic zatloczonego miasta, wzbudzajac lekkie zamieszanie wsrod
            wlascicieli szybkich i sportowych aut. No bo kto to widzial, zeby chromowany wieloryb zasuwal
            szybciej, niz oni na bocznych, kretych drogach.

            nie zamienil bym go na zaden inny woz, najwyzej bym jeszcze jakis dokupil. i tez nim smigal.......

            moze wpadniesz na zlocik fiacikoow na wiosne? zapraszam...
            • Gość: Tommi IP: 213.77.19.* 05.01.02, 15:59
              Gość portalu: KajTan napisał(a):

              > Zabawne, bo ja pomykam fiacikiem z 1968 roku. Kiedy go kupilem, nie byl do nicz
              > ego podobny, a mial
              > na budziku dopiero 32 tys. km. Dzis, po latach nakrecilem nim 62 tys.
              >
              > i tylko latem smigam wsrod ulic zatloczonego miasta, wzbudzajac lekkie zamiesza
              > nie wsrod
              > wlascicieli szybkich i sportowych aut. No bo kto to widzial, zeby chromowany wi
              > eloryb zasuwal
              > szybciej, niz oni na bocznych, kretych drogach.
              >
              > nie zamienil bym go na zaden inny woz, najwyzej bym jeszcze jakis dokupil. i te
              > z nim smigal.......
              >
              > moze wpadniesz na zlocik fiacikoow na wiosne? zapraszam...

              Witaj KajTan!

              Czyżby u nas w 3 mieście szykował się jakiś specjalny zlot, tylko dla Fiacików?
              Czy piszesz o jakimś rajdzie w Automobilklubie Morskim?
              Pozdrawiam, Tomek, Fiat 125p 1971.

          • Gość: Darekk IP: *.acn.waw.pl 09.02.02, 16:52
            Wiesz, po tym liscie pogrzebalem w Internecie, wyszukalem oferty i znalazlem
            Fiata 125p 72 rocznik. Umowilem sie na kupno. Juz sie nie moge doczekac.

    • Gość: Artur IP: 213.158.197.* 31.12.01, 06:50
      No ja bym dorzucił coś z amerykańskiej klasyki np: Chevy Chevelle 69 powiedzmy
      w wersji oferowanej przez Yenko.
      • 31.12.01, 08:19
        Gdy Szwedzi budowali "Forum", a potem obecny "Elektrim", to takie właśnie
        pojazdy stały pod ogrodzeniem budowy. Wzbudzały zazdrość i podziw, choć już
        wtedy nie były najmłodsze.
        Wtedy jeździli nimi Szwedzi - operatorzy dźwigów albo brygadziści, no i
        jugolscy gazstarbeiterzy czasamin też. Dziś, jak dobrze pójdzie, zobaczymy w
        odrestaurowanych klasykach z Detroit szacownych panów doktorów, dyrektorów itp.
        Ale dobrze jest, że w ogóle mamay szansę zobaczyć coś takiego.
        • Gość: Artur IP: 213.158.197.* 31.12.01, 11:03
          chaladia napisał(a):

          > Gdy Szwedzi budowali "Forum", a potem obecny "Elektrim", to takie właśnie
          > pojazdy stały pod ogrodzeniem budowy. Wzbudzały zazdrość i podziw, choć już
          > wtedy nie były najmłodsze.
          > Wtedy jeździli nimi Szwedzi - operatorzy dźwigów albo brygadziści, no i
          > jugolscy gazstarbeiterzy czasamin też.

          Młody jestem, mam raptem 24 wiosny i nie pamiętam co stało pod Forum tudzież pod
          Elektrimem, ale mam pewne wątpliwości czy szwedzkiego operatora dźwigu byłoby
          stać na Chevella z silnikiem 427 cali sześciennych (pamiętaj że Yenko nie
          oferował zbyt dużo tych aut - raptem 323, a dodatkowo cena była sporo wyższa od
          zwykłych 396).
          • 31.12.01, 12:11
            Te pojazdy były mocno, mocno stare i zdezelowane, ale na nas, wówczas
            jeżdżących (jak się takon dostało) PF 126p lub PF 125p to były cacka. I te orły
            albo smoki wymalowane na maskach...
            Oni zresztą całkiem nieźle wtedy w Polsce zarabiali. Taki kranfahrer mógł mieć
            kilkanaście tysięcy dolarów na rok, mieszkanie, wikt i opierunek na koszt
            firmy, a panienki za grosze.
            • Gość: Artur IP: 213.158.197.* 31.12.01, 12:59
              chaladia napisał(a):

              I te orły albo smoki wymalowane na maskach...

              Oj, a czy przypadkiem nie mówisz o pojazdach trochę młodszych tj. z lat 70-tych.
              Oczywiście mogę się mylić, ale strzyka mnie w prawym kolanie że dopiero w latach
              70-tych (Firebird w 73) modne się stało malowanie OgnistychPtaków, czy
              PtakówBurzy na masce.
              Dlatego się czepiam bo dla mnie (i chyba dla sporej części miłośników) prawdziwe
              muscle cary to pojazdy wyprodukowane przed 70-tym, gdy nie obowiązywały jeszcze
              dość restrykcyjne ograniczenia dotyczące spalania i emisji spalin.


              > Oni zresztą całkiem nieźle wtedy w Polsce zarabiali. Taki kranfahrer mógł mieć
              > kilkanaście tysięcy dolarów na rok, mieszkanie, wikt i opierunek na koszt
              > firmy, a panienki za grosze.

              Kranfahrer - zajebiste!!!

              pozdrawiam

              Artur
              • 31.12.01, 14:49
                Artur, ja się na tym, co Amerykanie nazywają "Muscle Car" nie znam.
                Dla mnie wszystkie to Corvetty i Mustangi są bardzo do siebie podobne.
                Wtedy to ja mniałem 20 lat i nie śmiałem nawet marzyć o czymś podobnym.
                Daihatsu Charade Diesel to było marzenie, bo paliło 4 l ropy na 100 km, a myśmy
                mieli wszystko na kartki. A to, że miał niecałe 40KM nikogo nie martwiło.
                Doceń to, w jakim świecie żyjesz.
                Życzę Ci, żebyś w Nowym Roku mógł sobie kupić jakiegoś Muscle Cara, byleś go za
                szybko nie rozwalił na naszych drogach...

                Chaladia Bolandi
                • Gość: Artur IP: 213.158.197.* 01.01.02, 08:07
                  Dziękuje za życzenia. Moim największym marzeniem jest właśnie albo amerykański
                  klasyk albo pierwszy samochód moich rodziców - Opel Ascona 2.0. Marzę by gdzieś
                  ją odnależć i odrestaurować, bo czego to auto nie widziało ;-)))))
                  Tobie też życze już w nowym roku spełnienia nie tylko motoryzacyjnych marzeń.

                  Artur
        • Gość: LLL IP: *.kz.ema.pwcinternal.com / 10.57.8.* 10.09.02, 04:33
          Czy moge dopisac Nive do listy aut kultowych?
      • Gość: cc IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.02, 07:32
        Pewnie zaskocze wszystkich, a niektórzy fani aut retro się nawet obruszą [;-)],
        ale kiedyś mi się marzyła pierwsza HONDA PRELUDE, z chromem i lakierem metalik.
        Wygląd odjazdowy, wzorowany na amerykańskich coupe z lat 70-tych.
        Druga rzecz, to VW GARBUS.
        Trzecia, to NSU RO 80 (tylko gdzie to kupić?)

        Pozdrawiam
        • Gość: alosza IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 03.01.02, 20:39
          W Hondzie Prelude która widziałem zegar był taki coś na kształt dworcowego z
          przeżucanymi "listkami" minut i godzin. MIODZIO
    • Gość: Michal IP: *.telia.com 01.01.02, 12:02


      > Proponuję stworzenie listę takich pojazdów, a póżniej może wymianę informacji
      > skąd takie coś najlepiej przywieźć, jaki to koszt, na co zwracać uwagę itp.
      > Moje typy na początek:
      > 1. Rover P6,..............nie widzialem zadnego
      > 2. Triumph Spitfire,......jest bardzo duzo w Szwecji od 30.000sek
      > 3. Moretti Minimaxi,.......nie widzialem
      > 4. Fiat 850 Spider,........pare sztuk jak nowe za kilkanascie tysiecy
      > 5. Skoda Felicja (ta pierwsza, z odejmowanym dachem),..nie widzialem
      > 6. Volvo Amazon,Volvo Duet /Elefant/..w stanie jak nowy okolo 100.000sek
      > 7. Renault Dauphine,,,,,,,,niewiele kosztuje
      > 8. Ford Taunus 17m ........2 sztuki w Szwecji
      > 9. Volvo 1937 jedna sztuka w calym swiecie cena...4.000.000 sek jak nowy


      ᡂ. Hudson1935 rzedowa dolnozaworowa 8 garkowa 1szt.1.000.000sek jak nowy
      jak widac to jest droga zabawa.
      Naprzyklad resztki drewna ktore przyponinaja ford T z mechanika w rozsypce
      trzeba dac 150.000sek
      Jest duzo sportowych prawdziwych aut z lat 80-tych jak maserratti,lamborghini,to
      te baziewie kosztuje okolo 300.000sek sztuka pelnosprawne nigdy nie uzywane w
      zimie.Mozna szurnoc nimi kolo 300km/h.Dla scigantow wymarzona zabawka.
      • 01.01.02, 18:46
        Proponuję do tej listy dodać Chevrolet Impalla. Pamiętam taki z lat 60-tych.
        Miał go pewien ginekolog w Szczecinie. Wzbudzał niebywałą sensację ten
        skrzydlaty krążownik szos.W tamtych czasach przyjeżdżało do Szczecina wielu
        Szwedów w celach "turystycznych" dużymi autami amerykańskimi. Utkwił mi w
        pamięci Rambler Ambasador z 5 litrowym motorem. Też "kultowy" ?
        • Gość: Michal IP: *.telia.com 02.01.02, 20:39
          Zgadza sie w tych latach amerykany byly straszliwie tanie,nazywano je naprawde
          baziewiem.Jesli idzie o Impale to jest jeden z najpiekniejszych klasykow
          swiata z tamtych lat.Pzdr.Michal
        • Gość: waldi IP: *.dialup.medianet.pl 12.09.02, 22:28
          Mam Forda Anglię z `63 roku w kiepskim stanie . Ciągle słyszę o możliwości
          kupienia części do starych samochorów , ale jakoś nie mogę sobie poradzić . Jak
          to się robi ? I czy ktoś widział ostatnio jeżdżącego Forda Anglię , bo jeżeli
          tak to musi go pamietać , chocby z powodu tylnej szyby .
      • Gość: malko IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 05.02.02, 13:57
        www.carclassic.com/html/ALFA.HTM
        polecam Tipo B - fajna cena
    • Gość: 130rapid IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.02, 12:13
      Piękny wątek, Chaladia!!!! :-)))
      Mój plan minimum: za 7 lat wyjazd Rapidą na jej pierwszy zlot pojazdów
      zabytkowych. Za 15 lat - Citroen DS, na ID też się nie obrażę.
      PZDR
      • 02.01.02, 15:01
        Rapid, życzę Ci w tym Nowym Roku, żebyś nie za siedem lat, ale już przed
        następnym Sylwestrem miał już swoją "Cytrynę".
        Z tego, że ten wątek się pozytywnie rozwija widać, że w Polsce jezt sporo ludzi
        o romantycznym podejściu do pojazdów-marzeń swojej młodości. I to jest piękne.
        Jeszcze się doczekamy polskiej edycji "Classic Car Magazine".
        Niestety, największy problem z kalsykami - to wolny czas i pieniądze. W Polsce
        można mieć jednocześnie tylko albo wolny czas, albo pieniądze...
        Muszę przyznać, że nie wierzyłem, że ten idiotyczny przepis o zakazie
        rejestarcji pojazdów starszych niż 10 lat kiedykolwiek zostanie zniesiony.
        • Gość: jacool73 IP: *.acn.waw.pl 02.01.02, 16:46
          Witam i zapał studzę. Samochód po raz pierwszy rejestrowany w RP będzie musiał
          przejść restrykcyjne badania techniczne i spełniać normy EURO-2, czyli
          większość samochodów starszych niż 7 lat odpada, a wózki, o których piszecie w
          większości można próbować sprowadzać jako zabytki.
          Pozdrawiam i też marzę o jakimś fajnym starszym autku
          Jacek
          • 02.01.02, 17:00
            No to będziemy je sprowadzać jako zabytki.
            Chyba nie będą z tego powodu mniej kochane?
          • Gość: Michal IP: *.telia.com 02.01.02, 20:44
            W Szwecji jezeli pojazd ma wiecej jak 30lat jest z wolniony z podatku
            drogowego,przeglad techniczny raz na dwa lata.Dosc lekko jest traktowany na
            kontroli technicznej.Przewaznie sa to pojazdy wystawowe poza amazonem ktory
            dalej jezdi uzytkowo za friko.PzdrMichal
    • 02.01.02, 15:21
      Proponuję jeszcze:
      Volvo P1800 (Święty)
      Volvo 262Bertone (best driver: John Gotti) ;))

      • 02.01.02, 17:52
        Bardzo subiektywnie powiem ze dla mnie zawsze bedzie kultowa SUBARU IMPREZA WRX
        oczywisci niebieska na zlotych alusach w wersji z '99roku Nie potrafie tego
        wytlumaczyc ale to auto ma sile przyciagania i jeszcze ten pieknie brzmiacy
        bokser z cichym swistem turbiny miodzio...
        pozdr.
        • Gość: Duk IP: *.rsk.pl 02.01.02, 20:33
          Na początek wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
          Moja propozycja zapewne dla coniektórych wyda sie smieszna , prozaiczna, a to z
          kilku powodów.Pierwszy- mój wiek.Z tej racji kompletnie nie mam pojecia o
          wiekszości omawianych tutaj aut.Drugi: w Stanach nigdy nie byłem i nie znam sie
          na tamtych autach, a trzecim powodem jest mój status majatkowy, który nie
          pozwala mi na zakup wymarzonego auta prosto z salonu , ani podjecie sie
          renowacji jakiegoś klasyka na miare E-typa.Dlatego moja propozycja brzmi:SAAB
          900 turbo w wersji coupe albo cabrio (podobno najpiekniejszy kabriolet
          wszechczasów)rocznik 91'.Dla mnie to juz klasyka.Mam katalog własnie tego
          modelu, dostałem go juz sam nie pamietam kiedy, ale traktuje go jak jakąś
          relikwie.Chyba oprawie go w skóre.
          Pozdrawiam serdecznie.
          • Gość: KR$ IP: 162.70.83.* 08.01.02, 18:16
            A ja wlasnie zrealizowalem swoje marzenie co do kultowego auta - jako swoje
            pierwsze cztery kolka kupilem Honde S2000! Nowa i od razu rzadka! Co sie dzieje
            na ulicach gdy jade z otwartym dachem to az mnie smiech czasami bierze -
            gliniarze obracaja sie za mna jak sloneczniki za sloncem! Ludzie na okraglo
            pytaja co to za auto. Myslicie, ze moge sie zalapac z nowym autem do elitarnej
            grupy 'classic cars'?
            • Gość: Duk IP: *.rsk.pl 08.01.02, 18:20
              Gość portalu: KR$ napisał(a):

              > A ja wlasnie zrealizowalem swoje marzenie co do kultowego auta - jako swoje
              > pierwsze cztery kolka kupilem Honde S2000! Nowa i od razu rzadka!

              Co do auta marzen, to chyba nie ma zadnych watpliwosci, natomist czy to jest auto
              kultowe, to juz kwestja sporna.Ja twierdze ze troche za wczesnie o tym mowic, nie
              powinno sie w tym przypadku uprzedzac faktow.Tak czy inaczej jest czego
              pozazdroscic i pogratulowac.
              Pozdrawiam
            • Gość: KajTan IP: *.nsm.pl 08.01.02, 21:50
              jasne, za 25 lat ;>
        • Gość: Michal IP: *.telia.com 02.01.02, 20:46
          Tak zgodze sie .Pzdr.Michal
    • Gość: Qbayashi IP: *.stacje.agora.pl 07.01.02, 14:01
      Volvo 260 Bertone
    • Gość: Doki IP: *.turboline.skynet.be 08.01.02, 18:19
      Fajnie, tylko po co? Samochod to nie przedmiot kultu, tylko uciazliwe dla
      srodowiska i innych narzedzie, ktore ma cie przewozic z punktu A do punktu B.
      Stare rupiecie, mimo wartosci estetycznej, nie sa w tym dobre.
      • 08.01.02, 21:38
        Oj, Doki... strasznie na poważnie bierzesz życie i ekologię.
        Ja na codzień nie planuję do pracy jeździć Roverem P6 z 3,5 litrowym silnikiem
        palącym pewno 15l benzyny/100 km w naszych korkach. Od tego sa jeździdełka w
        rodzaju Opla Agila. Mało palą, są zwrotne i nie mają duszy, a tym bardziej nie
        wiążą się z nimi żadne wspomnienia.
        Dla mnie tenże Rover P6/3500 to wspomnienie marzenia o "zachodnim luksusie",
        VW Ogórek i Moretti Minimaxi - wspomnienie po hippiesowskich flimach (u nas
        hippies tępiła nie tylko władza PRL, ale i społeczeństwo, czyli gitowcy)
        Triumph Spitfire lub Alfa Spider - chyba nie muszę tłumaczyć...
        Jeżeli stać mnie dziś finansowo na taki luksus (to przecież mniej niż 10 000
        zł), a może za parę lat będę miał także i wolny czas na to - to przejechanie
        się np. Ogórkiem z rówieśnikami 50-latkami na weekendową majówkę z gitarami
        (tyle, że włosów już nam nikt nie wróci) nie spowoduje chyba katastrofy
        ekologicznej...? W całej Europie jest pełno takich wariatów, może i w Polsce
        będzie nam wolno.
        • Gość: Doki IP: *.unknown.uunet.be 09.01.02, 09:33
          Problem w tym, ze kazdy tak mysli, dlatego jest tak
          duzo samochodow, a ludzie niepotrzebnie do nich
          wsiadaja. Uwazaj, ja nie jestem z zielonych, nie
          cierpie tych fanatykow, a rocznie przejezdzam ok 35000 km.
          Uwazam tylko, ze zaden samochod nie ma duszy, bo to sa
          maszyny. Od tej maszyny, od jej poziomu technicznego,
          zalezy czasem zycie moje i innych, wiec ten poziom musi
          byc jak najwyzszy. Nie jest dobre dopuszczanie do
          ogolnego ruchu oldtimerow. Ich miejsce jest w muzeum.
          Ruch drogowy to nie zabawa, ani przyjemnosc, juz nie. :-(((
          • Gość: 130rapid IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.02, 17:37
            Gość portalu: Doki napisał(a):

            > Problem w tym, ze kazdy tak mysli, dlatego jest tak
            > duzo samochodow, a ludzie niepotrzebnie do nich
            > wsiadaja. Uwazaj, ja nie jestem z zielonych, nie
            > cierpie tych fanatykow, a rocznie przejezdzam ok 35000 km.
            > Uwazam tylko, ze zaden samochod nie ma duszy, bo to sa
            > maszyny. Od tej maszyny, od jej poziomu technicznego,
            > zalezy czasem zycie moje i innych, wiec ten poziom musi
            > byc jak najwyzszy. Nie jest dobre dopuszczanie do
            > ogolnego ruchu oldtimerow. Ich miejsce jest w muzeum.
            > Ruch drogowy to nie zabawa, ani przyjemnosc, juz nie. :-(((

            Doki, czy widujesz często kultowe samochody w korkach?

            Wśród właścicieli dziwadeł nie ma wielu absolutnych świrów na ich punkcie.
            Nietypowy samochód jest zwykle tylko pretekstem, żeby parę razy do roku urwać się
            od codziennych kłopotów, odpocząć od upierdliwego szefa, od nudnego codziennego
            pojazdu, pojechać w nieznane, na jakiś zlot, rajd, żeby tam spotkać starych
            znajomych z końca kraju.

            Nie znam właścicieli kultowych maszyn, którzy jeżdżą nimi bez celu, dla samego
            jeżdżenia. Chociaż na pewno i tacy by się znaleźli.
            Mój kultowy samochód zastępuje mi codzienne wozidełko. Musi być tylko dobra
            pogoda + mały ruch, mile widziana późna pora i ulubiona długa trasa, etc, etc.
            Żadnego jeżdżenia dla jeżdżenia! Żadnego turlania się w korkach na zakupy. Na coś
            takiego po prostu szkoda tej maszynki! (Takiej samej nowej już kupić się nie da).

            Dla mnie bardziej upierdliwi są ci samochodziarze, którzy mają z domu do pracy /
            sklepu / itd kilkaset metrów i co rano odbębniają cały ten rytuał (otwieranie
            bramy, garażu, grzanie silnika) tylko po to, żeby się pokazać autkiem przed
            sąsiadami i kolegami z pracy. Per pedes byłoby szybciej!
            Urbaniści twierdzą, że w miałych i średnich miastach minimum 60-70 procent autek
            jeździ na trasach do 2 km. I to te udręczone toczydełka, a kultowe maszyny robią
            tłok na ulicach.

            A bezpieczeństwo na drodze tylko w małym stopniu zależy od wieku i techniki
            samochodu. Nawet najnowszy Mercedes, który dzięki elektronice już chyba tylko
            gotować nie umie, nie zrobi mistrza kierownicy z kretyna.

            Ciekawe dlaczego Compensa w Poznaniu ustaliła stawkę OC dla weteranów
            zarejestrowanych w AW na 100 zł rocznie i dobrze na tym zarabia?
            Przecież to strasznie groźne samochody, niektóre mułowate, z marnymi hamulcami,
            bez ABS-ów i bez czterech jaśków przypadających na jednego pasażera!

            Nikt tu nikogo nie zmusza, żeby uwierzył w duchy.
            Ale czy to źle, że jest pewna grupa ludzi, która twierdzi, że w stalowej puszce
            tkwi jakieś tajemnicze manitou? Czy to źle, że nietypowa maszynka jest dla nich
            sposobem na oderwanie się od codzienności? (Sposobem o niebo lepszym niż
            nawalenie się piwem z kumplami po pracy).
            PZDR ;-))))
            • 09.01.02, 20:21
              Pięknie to, stary skodziarzu napisałeś!
              Dzięki!

              Ja tam jeżdżę Felicją na codzień, ale jakby mi wpadła taka stara Felicja
              (Octavia cabrio z hardtopem) wpadła... Taka jak z "Gangsterów i Filantropów" -
              ciekawe, czy w Polsce jest choć jedna taka, albo czy dałoby się taką ściągnąć z
              Czech lub Słowacji?

              Chaladia Bolandi
              • Gość: 130rapid IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.02, 12:10
                Na pewno znalazłoby się kilka Felicji, ale żadna polska jeszcze nie dotarła na
                zloty. Na ostatnim poznańskim rajdzie zabytków byli taką błękitną Czesi.
                Przejechali na kółkach 700 km. Mam to cudo na zdjęciach.
                • 17.01.02, 13:23
                  Ciekawe, jakie Czesi mają ceny na swoje "klasyki"? Albo Słowacy...
                  Stara Felicja to jest to!
                  • Gość: 130rapid IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.02, 17:26
                    chaladia napisał(a):

                    > Ciekawe, jakie Czesi mają ceny na swoje "klasyki"? Albo Słowacy...
                    > Stara Felicja to jest to!

                    W zeszłym roku Czesi (chyba) pojawili się na Moto-Bazarze w Łodzi. Za ładnie
                    zrobioną Felicję chcieli 12 000.
                    • 17.01.02, 22:56
                      Czego, złotych? marek? koron chyba nie, bo już płacę...
                      I jak ona była zarejestrowana? Jak na czeskich numerach, to jeszcze drugie tyle
                      w ubiegłym roku trzeb było opłacić Państwu Polskiemu.
                      BTW - kupił ktoś?
                      12000 (zakładam zł) to sporo, ale można wytrzymać, jeżeli samochód był naprawdę
                      w dobrym stanie. Znacznie młodszy i częściej spotykany VW 1303 (bynajmniej nie
                      cabrio i tym bardziej bez hardtopu) chodzi po 7000 zł, a w "Samterze" za KdFa
                      chcą coś 34 000. No, za podróbkę z lat '70 chyba 14 tysięcy. W takim razie
                      Felicja za 12 000 to nie było źle, gdyby nie te opłaty...
                      • 02.02.02, 20:18
                        No i wątek zdechł... po kilku tygodniach entuzjazm dla starych samochodów
                        wygasł. Chyba Polska jeszcze nie dorosła do "classic cars"...
                        • Gość: miguel IP: *.chello.pl 02.02.02, 20:50
                          ja moge dodać audi v8! może nie jest to tak stare i kalsyczne, ale nie moim
                          zdaniem to najpiękniejsze auto. mało juz tego jeździ po Polsce. kocham to auto
                          za wygodę wygląd i deskę rozdzielczą!
                          pzdr
                      • Gość: 130rapid IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.02, 11:38
                        a jeszcze lepiej Słowacja! Tam można wyhaczyć ciekawy samochód w dobrym stanie
                        za śmieszne pieniądze. Znajomy z Gorzowa sprowadził za 1000 marek Tatrę 603,
                        była w jednym kawałku, kompletna, ze sprawnym silnikiem - świetny materiał do
                        pracy. Jest już odrobiona, aż miło patrzeć.
          • Gość: NoNick IP: *.acn.pl 04.01.03, 04:22
            Gość portalu: Doki napisał(a):

            Uwazaj, ja nie jestem z zielonych, nie
            > cierpie tych fanatykow, a rocznie przejezdzam ok 35000 km.

            To nie duzo. :))) tak jak kobieta po zakupy.....


            > Uwazam tylko, ze zaden samochod nie ma duszy, bo to sa
            > maszyny. Od tej maszyny, od jej poziomu technicznego,
            > zalezy czasem zycie moje i innych, wiec ten poziom musi
            > byc jak najwyzszy. Nie jest dobre dopuszczanie do
            > ogolnego ruchu oldtimerow. Ich miejsce jest w muzeum.
            > Ruch drogowy to nie zabawa, ani przyjemnosc, juz nie. :-(((


            Nie problem w oldtimerach tylko w jakości badań technicznych...i egzekwowaniu
            właściwego stanu technicznego....zapewniam Cię, że 35% tego co w tej chwili
            jeździ natychmiast by odpadła.

            NoNick. Pozdroovka
    • Gość: Mar IP: 213.25.197.* 02.02.02, 20:42
      Może nie takie znowu kultowe, ale jakie ładne! Wtedy jeszcze europejskie fordy
      wyglądały po amerykańsku. Taki np. dwudrzwiowy taunus... Ach!
      • 02.02.02, 21:17
        Były takież i Ople: Kapitan (większy od "Rekorda") i "Admirał", (jeszcze
        większy). Kiedyś musiałem odwieźć towarzystwo z imprezy takim "Admirałem", bo
        wszystcy, włącznie z właścicielem limuzyny byli w trupa pijani. Do środka
        weszło chyba 8 osób i wcale nie było ciaśniej niż we czwórkę w moim "Maluchu".
        A ja, mając wcześniej do czynienia wylącznie z PF 126p jechałem z dusza na
        ramieniu, że zaraz o coś zawadzę, bo samochód wydawał mi się większy od
        autobusu miejskiego...
      • Gość: cc IP: *.bydgoszcz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.02.02, 21:35
        Gość portalu: Mar napisał(a):

        > Może nie takie znowu kultowe, ale jakie ładne! Wtedy jeszcze europejskie fordy
        > wyglądały po amerykańsku. Taki np. dwudrzwiowy taunus... Ach!

        No i Ford CAPRI (nie koniecznie RS), obie wersje z okrągłymi podwójnymi
        reflektorami i z prostokątnymi.
        • Gość: Michal IP: *.telia.com 02.02.02, 21:50
          A pamietacie Taunus RS ten mial kopyto.
          Taki prawdziwy kultowy to bylo R-4
          Taunus 17m 58 to przypominal malego krazowniczka.Jak na owe czasy byl bardzo
          nowoczesny zawieszenie McPehrsson z przodu.Motor ulozyskowany na
          panewkach,skrzynia biegow z pelna synchronizacja,no i duzo miejsca rekord w
          Mielnie zrobilem 20 osob ale dalo sie jechac z 15-toma rece inogi wystawaly
          poza obreb samochodu,jak na te czasy to byla sensacja,bylo to w AD.1969roku.
          • Gość: pk2002 IP: *.gammanet.pl 05.02.02, 12:14
            R-4, dlaczego był ?
            Posiadacze R-4 (koniecznie czerwonych) łączcie się!
        • Gość: Lopez IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 19.05.02, 12:39
          Wlasnie przegladam ten watek od poczatku i tak sobie mysle, ze wedlug mnie
          samochodem za ktory oddalbym chyba wszystko to FORD MUSTANG GT 500 SHELBY -
          1967. Co prawda poza moim zasiegiem finansowym (cosik okolo 72 000 $) ale o
          takim cacku zawsze bede marzyl. Pozdrawiam wszystkich milosnikow pieknych
          samochodow.
          Lopez
    • 03.02.02, 11:01
      Czy ktoś wie, jaka jest długość VW "Ogórka" z/bez koła zapasowego z przodu?
      Poważnie rozważam zakup takiego "klasyka", ale mój garaż ma zaledwie 4,5 m
      długości, brama 1,95 m wysokości...
      I przy okazji - ile taki pojazd (i w jakim stanie) może kosztować? Chodzi mi
      oczywiście o wersję 8-osobową (nie wiem, czy to się już wtedy
      nazywało "Caravelle").
      • 24.04.02, 15:24
        Witaj, według moich informacji bez koła z przodu 4505mm

        Pozdrawiam,
        vwdoka
    • Gość: Nollotta IP: *.telia.com 03.02.02, 14:58
      Super watek.
      Chcialem tylko dodac ze przedwczoraj widzialem cudenko o nazwie (zebym tylko
      nie pokrecil) Sunbeam Hunter. Wygladal na orginal i okolo 5 lat! Przed
      padnieciem uratowala mnie sniezna breja na chodniku. Do listy klasykow
      chcialbym dodac Volvo 1800 kombi. W SE chodzi pod ksywa "fiskebilen" (samochod
      na ryby?)
      Do Chaladii:
      Na moim osiedlu stoi vw model po ogorku. Jak chcesz to przejde sie go
      zmierzyc;))) Na pewno zmiescisz go w swoim garazu. Jestem tego pewny, bo nawet
      jakby byl nieco dluzszy to i tak przebudujesz drzwi zeby sie zmiescil.
      Pozdrawiam i zycze czasu i kasy na raz.
      • Gość: 130rapid IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 03.02.02, 16:31
        Gość portalu: Nollotta napisał(a):

        > Do listy klasykow chcialbym dodac Volvo 1800 kombi. W SE chodzi pod
        ksywa "fiskebilen" (samochod na ryby?)

        Raczej "akwarium".
        Volvo 1800 ES ma jeszcze inną ksywę (ta lepiej oddaje wygląd) - "Trumna królewny
        Śnieżki". Ale gdybym miał wybierać, to wolałbym ten model Volvo w "czystej"
        wersji 2-drzwiowego coupe (samochód "Świętego").
      • 03.02.02, 22:00
        Dzięki.
        Model "po ogórku" to ja już sobie obmierzyłem. Problem w tym, że to
        żaden "klasyk". Połowa rzemieślników budowlanych ugania się nimi po Warszawie.
        Ale, jak nie trafię "ogórka" w dobrym stanie, to zacznę myleć i o tym.
        Mnie (poza "klasycznością") chodzi także o te 8 miejsc. Wyjazdy w dwa-trzy
        samochody na wycieczkę to nie jest to samo. Jedzie się szybko i wygodnie, ale
        nie razem. Trudno w takich warunkach śpiewać i opowiadać sobie dowcipy. Jak
        mamy pojechać na 12 godzin i być ze sobą tylko 6, bo 3 w jedną i 3 w drugą
        stronę siedzi się w samochodach, to mnie to przestaje bawić. Wolnych weekendów
        nie mam dużo, 10 000 zł na busa to nie fortuna, więc...
        • Gość: miguel IP: *.chello.pl 05.02.02, 11:23
          ja mam ducato które ma 5m więc ogór na pewno ci sie zmieści na długość. ciężko
          będzie Ci znaleźć cokolwiek w dobrym stanie, ale w 10.000 na pewno sie
          zmieścisz.
      • 28.03.15, 22:40
        Witam ty to auto widziałeś ?a Ja mam to w garażu z 1973 i to w orginale w 99% daj znać dzięki .
        • 29.03.15, 15:43
          A ty widziałeś,że post jest sprzed ....13 lat,idioto.
          --
          Beer will change the world! I don't know how,but it will:)

          Life is too short to drive boring cars
      • 28.03.15, 22:47
        Daj coś jarimex-bud@o2.pl Jarek pozdrawiam-nollotta.
    • Gość: mjs IP: 217.97.163.* 05.02.02, 12:35
      DeSoto Adventurer
      Mercedes-Benz 280 SLC
      Reliant Scimitar GTE
      Jensen Interceptor
      • Gość: 130rapid IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.02, 14:44
        Jeśli już wspominamy niezmiernie rzadkie i nietypowe to:
        - Studebaker Avanti (tak brzydki, że aż śliczny!)
        - NSU Ro80 (kiedyś Germani potrafili projektować piękne, lekko wyglądające
        sedany, no i ten "turbinowy" Wankel pod maską! - kusi mnie jak diabli)
        - Saab 96 (patrz Avanti)
        - Tatra 603 (czeski krążownik, chlazeny vzduchem V8 tak idealnie wyważony, że
        mocowany do karoserii bez żadnych poduszek)
        - Citroen SM (nawet dziś wygląda jak UFO)
        • Gość: malko IP: *.rzeszow.sdi.tpnet.pl 05.02.02, 14:51
          • 05.02.02, 17:07
            A to je vyborne!

            A my w PRL-u za cały ten czas popełniliśmy tylko PF125 "jamnik" (też
            osobliwość, ciekawe, czy jakiś jeszcze jeździ, zwłaszcza w
            wersji "cabrio", "Syrenkę" 110 i "sport", a nowa Warszawa, to już było chyba
            dziecko jakiegoś zlecenia dla zachodniego designera...
            • Gość: 130rapid IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.02, 20:01
              www.team.net/www/ktud/Tatra.html
              a ciekawe linki są na stronie www.car.lt/top100.htm już kiedyś
              wspomnianej na forum przez Joasię - niezawodną wyszukiwaczkę ciekawych stron.
              Przyjemnego oglądania!
            • Gość: Niknejm IP: *.pg.com 06.02.02, 11:38
              chaladia napisał(a):

              > A my w PRL-u za cały ten czas popełniliśmy tylko PF125 "jamnik" (też
              > osobliwość, ciekawe, czy jakiś jeszcze jeździ, zwłaszcza w
              > wersji "cabrio", "Syrenkę" 110 i "sport", a nowa Warszawa, to już było chyba
              > dziecko jakiegoś zlecenia dla zachodniego designera...

              Syrens Sport. Ranyyyy, jakie to było piękne auto...
              Fakt, że podobne do słynnego, kultowego Mercedesa 300SL...

              Pozdrawiam,
              Niknejm
      • 13.03.02, 09:33
        Gość portalu: mjs napisał(a):

        > ...
        > Mercedes-Benz 280 SLC
        > ...

        Dlaczego 280 SLC? To akurat najmniej ciekawy model tego typu - kultowy jest
        raczej 500 SLC (tylko 1100 egz. wyprodukowanych)

        pozdrawiam,
        Grzegorz
    • 06.02.02, 11:29
      Witam,
      to ja ze swojej strony jeszcze dopisze VW Scirocco do kultowych. Poza tym Saab
      900 jak ktos juz pisal. No i mysle, ze kultowy to wcale nie oznacza stary trup.
      Moje kultowe auto jest autem prawie codziennym (nie jezdzilam nim w czasie
      sniegowym) i wcale nie jest sypiacym sie rzechem. Bylam nim na roznych krancach
      Polski a normy co do spalania spelnia mimo, ze nie ma katalizatora (to a propos
      srodowiska). Jak sobie jeszcze cos przypomne to dopisze.

      Pozdrowienia
      AgaZaKa
      • Gość: Ryfer IP: *.nt.net 06.02.02, 15:25
        Witam fanow auto-moto.
        Bylem kierowca, teraz truckierem. Jezdze po Kanadzie i US.
        Temat na Forum w tym watku interesuje mnie tez. To co na kontynecie pn.
        amerykanskim w dziedzinie motoryzacji istnieje, dosc dobrze znam i wlasnie tym
        chcialbym sie z Wami podzielic.

        Jadac po rownym gladkim hayghweyu dzis, nasuwa sie pytanie jak do tego
        doszlo ze jest wlasnie tak? Chcialbym przekazac Wam troche wiadomosci na
        ten temat jakie posiadlem.

        Historia amerykanskich autostrad zaczela sie w roku 1956, owczesny
        prezydent - Dwight D. Eisenhower przedstawil Kongresowi projekt budowy sieci
        autostrad, ktore umozliwilyby wygodna i szybka podroz samochodem do kazdego
        zakatka Ameryki. Planisci przewidzieli budowe autostrad o lacznej dlugosci
        41,000 mil za sume 27 miliardow dolarow. Przewidywany czas - 13 lat.
        Oczywiscie wycena okazala sie znacznie zanizona. Z wielu powodow, glownie
        politycznych, plan przebiegu i czas budowy tez sie wydluzyl. Do dzisiejszego
        dnia, mimo wydania 116 miliardow dolarow projekt nie jest skonczony.
        Jednakze wybudowano dotychczas okolo 43,000 mil autostrad, ktore wygodnie
        prowadza do kazdego wiekszego miasta w USA. Budowa ciagle trwa i
        prawdopodobnie bedzie jeszcze dlugo trwala. Niedawno Kongres Amerykanski
        zatwierdzil wydatek dalszych pieniedzy. Tak zwany "Transportation Bill"
        podpisany przez Prezydenta Clintona 217 miliardow dolarow na wydatki
        zwiazane z transportem, w tym 173 miliardy dolarow przeznaczone jest
        bezposrednio na budowe autostrad. Nalezy sie wiec spodziewac znacznej
        poprawy stanu autostrad w najblizszym czasie.

        Wiekszosc autostrad jest w USA bezplatna. Bezplatnymi sa praktycznie
        wszystkie autostrady znajdujace sie w zachodniej czesci Stanow, natomiast w
        rejonach srodkowych i wschodnich czesc autostrad nazywanych zwykle Tollway
        lub Turnpike, wymaga uiszczenia oplaty, ktora uzalezniona jest od ilosci
        przejechanych mil i waha sie zwykle w okolicy 2-3 dolarow za 100 mil.

        Predkosc maksymalna. W 1996 roku Kongres amerykanski przeglosowal ustawe,
        ktora po wielu latach federalnie kontrolowanej predkosci maksymalnej (55
        mil/godz w obszarach podmiejskich i 65 mil/godz. na obszarach mniej
        zaludnionych) pozwolila poszczegolnym stanom na ustanowienie swoich wlasnych
        limitow predkosci. W efekcie zdecydowana wiekszosc stanow zachodnich
        przeszla na limit 75 mil/godz.

        Duza czesc ludzi w USA i Kanadzie zyje z motoryzacji w roznej tego postaci.
        Nie sa rzadkoscia salony samochodowe prowadzone od 70/80 lat.
        Amerykanie jezdza amerykanskimi samochodami, ktore uwazaja i slusznie za
        najlepsze na swiecie, swiadczy o tym wspaniala historia i tradycja
        amerykanskiego przemyslu samochodowego. Najlepiej sprzedaja sie samochody
        koncernu General Motors, Forda i Chryslera, glownych producentow samochodow
        w USA. Z samochodow europejskich, popularnych najlepiej sprzedaje sie VW Golf,
        ktory w swej klasie konkuruje z Chevroletem Cavalier. Z marek europejskich
        amerykanie kupuja jedynie drogie samochody jak : Mercedes Benz, BMW,
        Porsche, Volvo, Jaguar z bardzo ekskluzywnych Rolls Royce, Bentley, Aston
        Martin, Lotus, Ferrari, Maserati, Laborghini. Duzy tez udzial w zaspakajaniu
        gustow nabywcow maja firmy japonskie jak Toyota, czy Honda.

        Samochod to rzecz tak normalna, potrzebna, bez ktorej nie sposob sie obejsc.
        Przecietna rodzina ma dwa samochody minimum, jezeli ktos lubi wyjazdy na
        weekend za miasto czy dluzsze wyjazdy urlopowe to nieodzowny jest station
        wagon (combi) lub van, chetnie tez w amerykanskich rodzinach uzywa sie jeepa
        czy pickupa, dla lubiacych sportowa jazde coupe. Mysle, ze obok
        niemieckiego, amerykanski przemysl samochodowy wniosl najwiecej w dzieje
        swiatowej motoryzacji. To wlasnie Amerykanie wymyslili takie typy samochodow
        jak: jeep, pickup, station wagon, van, typowym obrazkiem amerykanskich drog
        sa taksowki Checkera, szkolne busy , wielkie pociagi drogowe czy autobusy
        dalekobiezne, miedzystanowe. Nie bede tu przytaczal nowinek i rozwiazan
        czysto technologicznych, ktorych jest tysiace.

        Samochod na tym kontynecie to kult. W temacie samochodow czesto przejawia
        sie zbytni snobizm, swiadcza o tym liczni kolekcjonerzy starych samochodow,
        kluby sympatykow samochodow, zloty, zjazdy, rajdy. Amerykanie, czy
        Kanadyjczycy lubia wszelki show, zabawe, sa wierni swoim markom, zrzeszaja
        sie w rozmaite towarzystwa i kluby, lubia podkreslac swoja przynaleznosc.
        Samochod to narzedzie, jezdza nim tak dlugo jak na to pozwala stan
        techniczny samochodu.

        Moda na starsze samochody trwa i bedzie trwala. Marka samochodu ktora znika z
        rynku samochodowego jest od razu cenna i poszukiwana. Tak sie stalo z
        powojennymi markami, ktorych juz nie ma, a ktorych samochody osiagaja czesto
        astronomiczne ceny, przytocze tu marki Hudson (1957r.), Packard (1958r.), Edsel
        (1959), De Soto (1960r.), czy Rambler Imperial z ostatnich firm, których juz
        nie ma.
        Sam legendarny Elvis Presley zapoczatkowal kolekcjonowanie samochodow gromadzac
        kilkanascie modeli Cadillaca Eldorado. W cenie jesli chodzi o samochody
        sportowe sa modele firm angielskich: MG, Triumph, AC, Alvis, Aston Martin,
        Lotus, Morgan, Austin Healey. Caly czas mowie o samochodach po 1945r., modele i
        firmy przedwojenne to juz zupelnie inny przedzial kolekcjonerski, przede
        wszystkim cenowy!

        Legendarny dla Amerykanow jest tylko jeden samochod Chevrolet Corvette,
        przedmiot westchnien i marzen wielu, legenda i mity o tym samochodzie sa
        wciaz zywe. Najbardziej poszukiwany jest model z lat 1956 -1962 obowiazkowo
        czerwono-bialy. Wspolczesna nowa korweta, kosztuje w salonach, w zaleznosci
        od wykonania od 35 do 55 tys. dolarow. Jest samochodem drogim, ktory
        zaspokoi kazde wymagania, to boild i rakieta. Inne koncerny amerykanskie
        produkuja rowniez znane modele sportowe owiane takze legenda jak: Mustang
        (Ford) czy Viper (Chrysler).

        Jako truckierowi - temat; "Amerykanskie ciezarowki" nie jest mi obcy. Kazdy, z
        poza pn. amerykanskiego kontynentu widzial na filmach, czy ogladajac TV te
        auta. Mniej wtajemniczeni, uwazaja te auta za mityczne i legendarne,
        niesamowite, ogladane na zywo robia ogromne wrazenie. Przytlacza ich wielkosc,
        wyglad, czesto przepych wyposazenia, koloryt, sa po prostu piekne i jak
        twierdza sami Amerykanie "the world's best" - najlepsze na swiecie. Dla
        Europejczyka nieporownywalne z autami ze starego kontynentu. Ameryka jest
        wielka takze w temacie ciezarowek.

        Czolowke najlepszych firm produkujacych ciezarowki otwiera legendarny Kenworth,
        jest bez watpienia Rolls Roycem wsrod amerykanskich i swiatowych ciezarowek.
        Modele tej firmy owiane sa legendami, podkresla sie ich wytrzymalosc,
        niezawodnosc i milosc jaka darza go wszyscy kierowcy.
        Charakterystyczna cecha wizualna wielkich amerykanskich ciezarowek jest przod
        pojazdu, zwany przez kierowcow "long noses". Kenworth zaslynal z modeli W 900,
        W 900B, T 600, K 100 E, nowa linie lifting otwiera model T 2000. Jak sie
        okazuje jednak tradycyjna sylwetka W 900 - to dzielo doskonale w kazdym calu,
        ogromne wyprodukowane serie (od 1961r. sprzedano 185 tys.
        szt.) jest liderem wsrod wszystkich modeli Kenwortha.

        Amerykanscy driverzy bardzo przywiazuja sie do swoich samochodow, dbalosc o
        te kolosy jest godna podziwu, piekne lakiery, liczne malowidla, wszedzie
        chrom na zderzakach i felgach, wszystko dopieszczone i wypicowane. Nic
        dziwnego, dla wielu kierowcow ich samochody to po prostu domy w ktorych
        wygodnie mieszkaja bo standardem wszystkich ciagnikow jest kabina sypialna
        "sleeper" (od prostych sleeper box po mobilne studia tzw. VIT Aerodyne),
        czesto z faxem, magnetowidem, TV-sat, lodowka, kuchenka microfalowa,
        obowiazkowo z klimatyzacja, CB-radio, Lap-Topem plus wyszukane wyposazenie.
        Czesto sleepery to dwu metrowe noclegownie, bo tez kierowcy tych aut sa na
        trasie czasami kilka tygodni i to 24-godziny na dobe.

        Kazdego kierowce amatora przeraza wielkosc tych boildow i kazdego nachodzi
        pytanie jak takie monstrum mozna prowadzic
        • Gość: Ryfer IP: *.nt.net 06.02.02, 15:36
          cdn.

          Kazdego kierowce amatora przeraza wielkosc tych boildow i kazdego nachodzi
          pytanie jak takie monstrum mozna prowadzic?! I to jeszcze z ogromnymi
          naczepami. W Ameryce podstawa sa dobre drogi, miedzystanowe autostrady,
          pozwalaja na uzytkowanie takich pojazdow, jest to takze niezwykle
          ekonomiczne dla samych spedytorow, duzy sklad zabiera wiecej! Jednostka
          napedowa sa silniki w zaleznosci od zamowienia Detroit Diesel, Cummins,
          Caterpillar o mocy od 380 do 550 KM, super wspomagania kierownicy, skrzynie
          biegow od 12 + 1 do 16 + 2 (wsteczny) biegow. Masa samego ciagnika
          siodlowego 7-9 ton z naczepa od 27 do 120 ton (z ladunkiem)! Odglos silnikow
          budzi respekt i trwoge. Charakterystyczne rury wydechowe kominy, skierowane
          ku gorze, zewnetrzne filtry powietrza, ogromne lusterka, radiowe anteny,
          owiewki, spoilery i szereg bajerow wprawia w oslupienie, to jest istne
          cacko!

          Kenworth - to legenda ale ta legende tez tworza kultowe inne marki "long
          noses" i COE (kabiny nad silnikiem) jak: Freightliner (modele Century Class,
          110), International (modele 9800, 9400, 9300, 8000), Peterbild produkujacy
          pojazdy typowe dla amerykanskich truckerow o klasycznej juz linii czego
          przykladem jest model 379, zreszta, zaklady Peterbilta mieszcza sie w
          Nashville (Tennessee) - stolicy muzyki country, przyjeta stad jest moda na
          swoisty styl country road, gdzie kierowcy kowboje lansuja swoj wlasny styl
          (ubior, akcesoria, malowidla na kabinach) siodlajac kilkuset konne rumaki.
          Mack - inna legendarna marka dla amerykanow (modele CH, CL, CBE), Sterling
          (model HN 80), Autocar (Conventional), Marmon (54 F), Western Star (model
          4964 EX) piekna liste amerykanskich boildow zamykaja Ford ( A/AT 9522
          Aeromax) i GMC Truck (modele C Series).
          Od 8 lat produkowane jest w Stanach Volva, ale poza nazwa niczego
          szwedzkiego w tej ciezarowce nie znajdzie.

          Jest i male polonicum o ktorym warto wspomniec, otoz doskonale ciezarowki
          Rapid wytwarzal w 1904 roku Polak Max Grabowski, firme ta przejal pozniej
          General Motors. Przy tej wyliczance slynnych marek nie mozna zapomniec o
          innej legendarnej firmie niestety juz nieistniejacej White, ktorej samochody
          spotyka sie na amerykanskich drogach. W USA jest wiele firm malych i
          niezaleznych produkujacych male serie luksusowych ciezarowek.

          Styl, moda, muzyka to rowniez atrybuty amerykanskich driverow. Tworza oni
          niebywala zgodna rodzine, pomagaja sobie w roznych sytuacjach, wsrod tych
          kierowcw nie rzadko mozna spotkac kobiety!
          Trucker - to zawod z tradycjami, piekny i odpowiedzialny. Malownicze
          autostrady amerykanskie, wielkie przestrzenie miedzy stanami, rozne sfery
          klimatyczne to romantycznosc amerykanskich drog. Zajazdy, motele, stacje
          benzynowe i obslugowe wszystko podporzadkowane jest truckerom i ich
          naszynom. Tworza rodzine solidarna i ogromna, czesto razem z lokalnymi
          rozglosniami radiowymi sa bohaterami licznych przygod na szosie. Maja liczne
          fan kluby swoich marek samochodow, podkreslaja swoja przynaleznosc, ubieraja
          sie w stylu country dla nich spiewaja i komponuja najwieksi; Willie Nelson,
          Kenny Rogers, o nich nakreca sie filmy.
          Trucker - to sposob na zycie, moda, styl, muzyka, praca i przywiazanie.
          Trucker - to koloryt amerykanskich drog, to kawalek Ameryki, jezdzac po
          Ameryce nie sposob tego nie zauwazyc ...

          Go! Truck, go ! ! !
          • 06.02.02, 19:36
            Ryfer,
            Nie wiem, ile lat siedzisz w Ameryce, zapewne sporo, ale językiem polskim
            posługujesz się lepiej od 90% Forumowiczów piszących z Polski. Jeszcze Polonia
            Amerykańska nie zginęła, skoro ma Ryfera!
            Korneliusz Pacuda by o truckingu tak ładnie nie napisał. No i on się zna raczej
            na muzyce truckersów niż na ich pojazdach.
            Tak - czy inaczej, serdecznie gratuluję.

            Czekamy na więcej.

            Chaladia Bolandi
            • Gość: Ryfer IP: *.nt.net 08.02.02, 18:05
              chaladia napisał(a):

              > Ryfer,
              > Nie wiem, ile lat siedzisz w Ameryce, zapewne sporo, ale językiem polskim
              > posługujesz się lepiej od 90% Forumowiczów piszących z Polski. Jeszcze Polonia
              > Amerykańska nie zginęła, skoro ma Ryfera!
              > Korneliusz Pacuda by o truckingu tak ładnie nie napisał. No i on się zna raczej
              >
              > na muzyce truckersów niż na ich pojazdach.
              > Tak - czy inaczej, serdecznie gratuluję.
              >
              > Czekamy na więcej.
              >
              > Chaladia Bolandi

              Siedze, a wlasciwie jezdze juz dosc dlugo. Ja po prostu tkwie w czasoprzestrzeni.
              Nie raz dom daleko i przyjaciele. Ale dobrze sie z samym soba czuje. Po prostu
              zyje. Tak samo jak zylem tam, zyje tu. Czasem jest zle i tesknota sie odzywa. Ale
              moj wybor. Moja droga. Mi camino. MY WAY.

              Wczoraj usilowano glodnym polozyc mnie spac. Zaladowano mi pol "puszki" jakims
              badziewiem, na brakujaca reszte musialem czekac do rana. A nie ma nic gorszego
              jak glod o 1-wszej w nocy! Glukoza odplywa z mozgu, potrzeba slodkiego. Wiec
              powloklem sie do bramy - by, zadzwonic po taxi. Mroczne miasto. Taxi drajwer
              nawija teksty o swojej pracy. Nie slucham go. Jestesmy na miejscu - place i
              zmierzam w strone ogromnego oswietlonego sklepu. Nie ma ludzi - procz jednej
              kobiety, okolo 30, co wyglada jak luksusowa kurwa, bo jaka pani domu na zakupach
              o tej porze? No wiec probuje sie zebrac w sobie i znalezc: platki, mleko, jogurt,
              mandarynki, cole, chipsy, hotdogi i chalwe (na chalwe mialem ogromna ochote). Z
              glosnikow MUZAK - jakis dziwny odhumanizowany klimat - cos w stylu filmow z lat
              mienionych. Wszystko wyglada jak na przesterowanym crossie - to chyba z glodu?
              Uff... uwijam sie w dobre pol godziny. Mam Manu Chao w uszach "Hej Bobi Marlej
              sing samfing gud for mi". Taksowkarz juz na mnie nie czeka. Podjezdza drugi.
              Ujezdzamy z 500 metrow - ten kompletnie nie kuma gdzie jest moj "dom". Tlumacze -
              jedz pan prosto, za przecznica w prawo. A, tam? - Tam, bedzie kosztowalo 7
              baksow. Protestuje oczywiscie. Wiec wysiadam z taxi z niedojedzonym hotdogiem.
              Ide pareset metrow a tam taksi. Za 3 - jedziemy. Taksowkarz, okazalo sie,
              pracowal z "polskie lodzi". KURWA MAC! - krzyczy mi do ucha, bez sladu akcentu. W
              koncu brama spedytora. Place mu 5 zamiast 3, przybijamy piatke - zgdonie krzyczac
              KURWA MAC!

              • 10.02.02, 18:24
                Lubie takie stories, dzięki i czekam na więcej.
                Zaglądnij sobie na Forum - Praca - "Expat's Life - Dla Hackerki". Jest tam parę
                stories o moim życiu na ME.

                Chaladia Bolandi
          • Gość: KR$ IP: 162.70.83.* 07.02.02, 11:00
            Wiem, ze Amerykanie i imigranci zyjacy w USA uwielbiaja sie zachwycac Stanami i
            twierdza, ze USA is the best. Jest to OK - kazdy powinien kochac swoj kraj, ale
            moze byc to denerwujace, gdy na poparcie tezy o byciu 'the best' podaje sie
            fakty nieprawdziwe. Odbiegajac od tematu - zupelnie niedawno okazalo sie, ze
            oslawiony amerykanski wywiad wcale nie jest taki the best jak to przedstawia go
            hollywoodzki przemysl filmowy - ale nie o tym chce tutaj napisac.
            Otoz moj drogi panie Ryder - ja wychwycilem trzy bledy w panskim wywodzie -
            zachecam innych do opisania tych, ktorych ja nie znalazlem.
            Po pierwsze - nieprawda jest jakoby najlepiej w USA sprzedawaly sie marki
            amerykanskie... Od wielu lat najlepiej sprzedaja sie tam Toyota a obecnie
            Honda. Z tego co wiem to Japonia nie stala sie jeszcze kolejnym amerykanskim
            stanem i nie slyszalem aby USA planowaly taka akcje.
            Po drugie - jedna z legendarnych przedstawionych przez Ciebie amerykanskich
            marek ciezarowek - Mack mianowicie - to stare, poczciwe francuskie Renault
            produkowane na rynek amerykanski - nie wszystko co dobre jest w kolorze
            niebiesko-czerwono-bialym i z gwiazdeczkami...
            Po trzecie - i to juz najsmieszniejsze - innowacyjnosc amerykanskiego przemyslu
            motoryzacyjnego przestala byc najwyzsza na swiecie wkrotce po tym jak Ford
            wprowadzil linie produkcyjna. Np. GM bardzo dlugo nie chcialo instalowac
            zadnych urzadzen zapewniajacych bezpieczenstwo pasazerom tylko i wylacznie po
            to by uniknac mozliwosci wytworzenia u klientow skojarzenia - samochod -
            ryzyko. Chyba nie musze cytowac ktora marka wprowadzila jako pierwsza pasy
            bezpieczenstwa, ktora airbagi itp. itd... Zupelnie zalosne jest to stwierdzenie
            przy porownywaniu silnikow amerykanskich i japonskich - gdy ktos probuje mnie
            przekonywac, ze amerykanskie sa nowoczesniejsze i lepsze to po prostu smiech
            mnie ogarnia i przestaje taka osobe traktowac na powaznie.

            Kto jeszcze wylapal 'niescislosci' w wywodzie naszego Amerykanina?

            Pozdrawiam
            • Gość: mjs IP: *.wcss.wroc.pl 07.02.02, 11:37
              Nie wiem, skad wziales dane o tym ze Toyota czy Honda
              sie najlepiej sprzedaja w USA...

              Dane sa takie (za rok 2000):
              1. GM 4,923,394
              2. Ford 4,202,820
              3. Chrysler 2,522,695
              4. Toyota 1,619,206
              5. Honda 1,158,860

              Jak widzisz, nawet gdyby sie Toyota z Honda polaczyly,
              to by sie nawet na drugim miejscu nie znalazly...

              A co do jakosci ("lepszosci") silnikow, to widze,
              ze nigdy nie jezdziles samochodem amerykanskim (tak
              dluzej, np. rok) w amerykanskich (wazne!) realiach.
              Nie kazdemu kwitnaca wisnia przyslania oczy.
              • Gość: KR$ IP: *.ams.com 07.02.02, 12:19
                Tutaj masz wyjasnienie - skad wzialem te dane:
                "TORRANCE, Calif., Jan. 3 -- The Honda Accord was the best-selling car in
                America in 2001, according to a review of auto industry sales figures released
                today.

                With sales of 414,718, the Accord topped the second place Toyota Camry, which
                reported sales of 390,449 in 2000. The Ford Taurus finished in third place with
                353,560. In fourth place was the Honda Civic at 331,041. The Civic also
                repeated as the best-selling compact car for the fifth consecutive year."

                NIe mowilismy o tym ktory producent sprzedal najwiecej aut, tylko ktore auta
                najlepiej sie sprzedaja. Odpowiedz powyzej - Hondy i Toyoty.
                • Gość: mjs IP: *.wcss.wroc.pl 07.02.02, 12:26
                  Cytat1:
                  "NIe mowilismy o tym ktory producent sprzedal najwiecej
                  aut, tylko ktore auta najlepiej sie sprzedaja."

                  Cytat2:
                  "nieprawda jest jakoby najlepiej w USA sprzedawaly sie
                  marki amerykanskie"

                  Wiec o czym mowilismy?
                  O MARKACH, czy o konkretnych MODELACH?
                  • Gość: 123ryry IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 07.02.02, 17:18
                    Wspomniano tu o wielu autach kultowych - o wielu też zapomniano. Chciałbym
                    przypomnieć ciekawe auta nie istniejącej już firmy NSU. Owe samochody to NSU
                    Prinz z dwucylindrowym chłodzonym powietrzem silnikiem o pojemności 583ccm i
                    mocy 30 KM oraz o znacznie późniejszej konstrukcji, która była tak nowatorska,
                    że przyczyniła sie do upadku firmy. To auto nazywało sie NSU RO 80 i napędzane
                    było silnikiem Wankla.
                    Następne też już nie produkowane to Messerschmitt (sic!)Mikrosamochód
                    trójkołowy z siedzeniami jedno za drugim.
                    BMW Isetta - auto dwuosobowe JEDNODRZWIOWE! - drzwi z przodu. Bardzo
                    niebezpieczne produkowane jeszcze w latach 60-tych
                    BMW 600 - Tak , było coś takiego dla ówczesnych dresiarzy? Auto 3 drzwiowe. Dla
                    wsiadających z przodu drzwi z przodu stanowiące jednocześnie przednią ścianę
                    nadwozia i dwoje drzwi z tyłu. Te konstrukcje BMW to ewidentna "wpadka" firmy
                    ale trzeba pamiętać, że to rynek dyktuje pewne posunięcia firm a nagonka
                    prasowa z powodu niemożliwości wydostania pasażerów z nawet niegroźnie
                    rozbitego auta spowodowała, że BMW zaprzestało produkcji tych małych samochodów
                    oddając cały rynek Fiatowi, który wtedy "grzeszył" m.in 6 osobową Multiplą,
                    bardzo również niebezpieczną (brak strefy zgniotu)
                    Pozdrawiam serdecznie
                    • Gość: Marcel IP: *.subnet-52.med.umich.edu 07.02.02, 18:53
                      Gość portalu: 123ryry napisał(a):
                      > .....
                      > BMW 600 - Tak , było coś takiego dla ówczesnych dresiarzy? Auto 3 drzwiowe.

                      Byla wersja 3 drzwiowa, czy to pomylka? Znam tylko wersje 2 drzwiowa: drzwi z
                      przodu i z prawej strony.

                      • 07.02.02, 21:12
                        Mikrus.
                        Kultowy to on nie był chyba nigdy, dla mnie w ogóle pojazd zakazany (1,81 m
                        wzrostu, 120 kG wagi), ale ciekawa zabawka.
                      • 03.09.02, 10:38
                        Kultowe sa:
                        hemi challenger 70-71'
                        corvette c3 stingray,
                        camaro 1,2,3 gen
                        69' charger RT
                        (...)
                        wymieniac tu to by cale forum zajelo, takze duzo zostalo pominietych,
                        z europejczykow.... cos starego lata 20-30 przykladowo that's all.
                    • Gość: mjs IP: *.wcss.wroc.pl 08.02.02, 08:35
                      Zapominales jeszcze dodat w kategorii malych niemieckich
                      pojazdow jednego: Goggomobil.

                      W ogole w RFN wtedy byla tendencja do przerabiania
                      motocykli na samochodziki. Ale szybko nastal niemiecki
                      "cud gospodarczy" i ludzie zaczeli kupowac "normalne"
                      samochody.
                      • 08.02.02, 09:52
                        Za to we Włoszech małe samochodziki święciły tryumfy długo i skutecznie.
                        Ciekaw jestem, czy dziś można tam kupić wariacje na temat Fiata 500, jakie
                        kiedyś były bardzo popularne w nadmorskich kurortach:
                        Moretti Minimaxi, Scoattolo i inne kabriolety.
                        Dzisiaj w Polsce, przy dostępności części od PF 126p powinno być możliwe
                        stosunkowo łatwe odrestaurowanie takiego mikro-jeepa. Nie będzie on po takiej
                        restauracji w 100% jak orginalny, ale będzie służył do letnich wypadów za
                        miasto...
                        Za czasów mojej młodości jeździła takimi samochodzikami "złota młodzież" na
                        włoskich i francuskich filmikach, których akcja działa się nad Morzem
                        Śródziemnym. Np. tych L. de Funes.
                        Obok włoskich były też i takie francuskie: Citroen Mehari i angielskia wariacja
                        na temat Morris Mini. Austriacy robili też jakiś pojazd 4*4 oparty na Styer
                        Puchu 650...
                        • Gość: mjs IP: 217.97.163.* 08.02.02, 14:28
                          Steyr Puch...
                          z S. Zasada za kierownica, to byly czasy...
                          • 08.02.02, 15:58
                            To nie o takiego Styer Pucha chodzi. To, co miałem na myśli to był rodzaj wanny
                            z czterema fotelikami, silnikiem od rzeczonego SP 650 i napędem na 4 kółka z
                            reduktorem momentu, blokadą mechanizmów różnicowych itp. Potrafiło takie coś
                            wjeżdżać po stromych schodach, a że było wąskie i niskie, to widziałem wrtystów
                            wjżdżającychc tym niemal do mieszkań. Nazywało się "Pinzagauer"
                            albo "Hafflinger" - nigdy nie pamiętam, który był mniejszy, a który większy.
                            Tego większego to nadal produkują, ale to jest teraz całkiem poważny samochód
                            terenowy i zupełnie innna bajka.
                            • Gość: Ryfer IP: *.nt.net 09.02.02, 00:19
                              chaladia napisał(a):

                              > To nie o takiego Styer Pucha chodzi. To, co miałem na myśli to był rodzaj wanny
                              >
                              > z czterema fotelikami, silnikiem od rzeczonego SP 650 i napędem na 4 kółka z
                              > reduktorem momentu, blokadą mechanizmów różnicowych itp. Potrafiło takie coś
                              > wjeżdżać po stromych schodach, a że było wąskie i niskie, to widziałem wrtystów
                              >
                              > wjżdżającychc tym niemal do mieszkań. Nazywało się "Pinzagauer"
                              > albo "Hafflinger" - nigdy nie pamiętam, który był mniejszy, a który większy.
                              > Tego większego to nadal produkują, ale to jest teraz całkiem poważny samochód
                              > terenowy i zupełnie innna bajka.

                              Jak widze ... To Ty. Sorry Pani ... ma jakie - takie wyobrazenie o ...
                              silnikach? - Chwali sie. Chaladia (za cholere nie wiem co ten nick oznacza? Oki,
                              mniejsza o wieksze - z czasem "dajdziom", jak ruski - do kawalka boczku na kromce
                              chleba). Moja (Tfu !jeszcze nie! - ale?) Pani, co by PanoM interesowalo(bo mnie
                              trudno wykapowac) w tych niuansach motoryzacyjnych? - Jam otwarty na dyskusje ...
                              Zastrzegam ze na zadne glupie pytania odpowiadal nie bede - Hough! - jak gadali
                              stare indiany w Kanadzie - ponoc?
                              • 10.02.02, 18:07
                                Chaladia oznacza po arabsku "obcy, cudzoziemiec" w rodzaju męskim. I ja na
                                pewno kobietą nie jestem.
                                • 30.03.15, 10:35
                                  A ja lubie te samochody którymi kiedyś jeżdziłem. Kadett A z 61 roku i Escort z 70. Obydwa miały tylny napęd. Obecnie mam i jeżdżę na codziń Kadeta C City silnik 1,2 60 HP. Auto waży 700 kg
                                  więc rozpędza się nieżle i gumę też można przypalić
                              • 20.06.02, 18:10
                                Haftlinger był mniejszy a Pinzgauer większy - 710 4X4 i 712 6x6
                                vwdoka
                            • Gość: mjs IP: 217.97.163.* 11.02.02, 09:36
                              A teraz "Austro-Steyr-Daimler-Puch" (bo tak to to sie
                              nazywa) robi terenowe Mercedesy...

                              A zaczynali od tych malenstw...
                            • 20.06.02, 18:11
                              Pinzgauera niestety już nie produkują, ale mam nadzieję, iż kiedyś takiego
                              nabędę! O!
                              vwdoka
                        • Gość: Cooper69 IP: *.prometeusz.gda.pl 11.07.02, 12:52
                          "Wariacja" na temat Mini nazywała się Mini Moke i została zaprojektowana na
                          konkurs armii na samochód terenowy zrzucany razem z desantem. Niestety się nie
                          załapał ale do niedawna jeszcze produkowany w Portugalii służy jako doskonały
                          samochód plażowy.
                    • Gość: 130rapid IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.02, 12:27
                      Gość portalu: 123ryry napisał(a):

                      > ....oraz o znacznie późniejszej konstrukcji, która była tak nowatorska,
                      > że przyczyniła sie do upadku firmy. To auto nazywało sie NSU RO 80 i napędzane
                      > było silnikiem Wankla.

                      Gdyby dziś postawiło się Ro80 na parkingu, to tylko chromowane zderzaki
                      zdradzałyby, że ten samochód narodził się w latach 60.! A pod względem rozwiązań
                      technicznych Ro80 jest bardzo nowoczesny nawet według obecnych standardów.

                      Marzy mi się to cacko, ale sam remont silnika u profesjonalistów kosztuje (w
                      przeliczeniu z DM) - około 12 tys. zł. Jedyne pocieszenie, że po remoncie silnik
                      jest o klasę lepszy od fabrycznego (rotory uzbraja się w niezniszczalne,
                      ceramiczne listwy uszczelniające).

                      Maniakom Ro80 polecam:
                      www.telebyte.nl/~hug/findex.htm lub www.nsu-ro80.com (2 linki do tej samej
                      strony). Wwymagana znajomość holenderskiego, wersja angielska dopiero się tworzy).
                      • Gość: Michal IP: *.telia.com 09.02.02, 20:58
                        W szwecji jest klub citroena maja od metra modeli DS i ID wiekszosc na chodzie
                        i bardzo dobrym stanie ,czesci tez sa.Czasami widzi sie taka starsza kobiete
                        ktora jeszcze eksploatuje Citre DS kombi straszliwe brzydactwo,jak pamietam z
                        dziecinstwa to w latach piezdziesiatych to byl cud techniki,ta citra swietnie
                        jez<dzi i nawet nie kpci i nie smierdzi jak sie za nia jedzie.Pzdr.Michal
                        Przejrzalem te strony ciekawe za R-80 kreci sie lezka. Pamietasz swego czasu
                        byla NSU 1000 50KM uwazana za najsilniejsza tysiaczke swiata to byly lata 60-
                        te posiadala walek rozrzdczy w glowicy zakonczony aparatem zaplonowym ,tak jak
                        dzisiaj wiekszosc aut posiada.
                        • Gość: 130rapid IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.02, 14:35
                          Szykowna, pontonowa linia karoserii. Mały zgrabny samochodzik (3,5 metra
                          długości), niesamowicie zwrotny, lekki. Jego litrowy silniczek byłby nowoczesny
                          nawet teraz, ale w przeciwieństwie do współczesnych bzykawek, był bardzo
                          elastyczny i wystarczała mu etylina niebieska. W wersji standardowej szczytem
                          mocy to on nie był 40-43 KM, zależy od wersji (o wersjach TT i TTS nie mówimy),
                          ale przy wadze autka 650 kg wystarczał, żeby wpędzać w kompleksy właścicieli
                          125p.
                          Po mojej okolicy jeździ takie cacko, ale ma już silnik od 126p ;-(
                          PZDR
                          • Gość: Michal IP: *.telia.com 10.02.02, 16:19
                            Czesc 130 zszywka!
                            Niesamowite co opisujesz,ze to jest jeszcze przy zyciu,chociaz sz serduszkiem
                            fiata 126.Pzdr.Michal
                            • Gość: 123ryry IP: *.szczecin.sdi.tpnet.pl 10.02.02, 23:20
                              Czy pamiętacie radziecką podróbkę NSU Prinz - Nazywało się to to Zaporożec.
                              Potoczne nazwy to:
                              1.Alosza Prinz
                              2.Nosorożec
                              3.Ford Alosza
                              4.Może były i inne ale - skleroza...
                              Do aut kultowych zaliczyć by moim zdaniem należało poczciwą Warszawę - garbusa
                              oczywiście. W jednym ze szczecińskich autokomisów stała sobie jeszcze 3
                              tygodnie temu pięknie utrzymana Warszawa M20 z dolnozaworowym silnikiem. Potem
                              zniknęła. Ktoś kupił?
                              Pozdrowienia
                              • Gość: 130rapid IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 25.05.02, 12:08
                                Gość portalu: 123ryry napisał(a):

                                > Czy pamiętacie radziecką podróbkę NSU Prinz - Nazywało się to to Zaporożec.
                                > Potoczne nazwy to:
                                > 1.Alosza Prinz
                                > 2.Nosorożec
                                > 3.Ford Alosza
                                > 4.Może były i inne ale - skleroza...
                                > Pozdrowienia

                                Znajomy w dawnych czasach miał Zaporożca. Kiedyś zostawił otwarty bagażnik
                                (ładując zakupy na targu). Obok stało dwóch dziadków - No patrz, taki duży
                                samochód, a ma taki mały, zgrabny silniczek! - zachwycali się patrząc na
                                benzynową nagrzewnicę.
                            • Gość: Cooper69 IP: *.prometeusz.gda.pl 11.07.02, 13:03
                              Właśnie w Gdańsku zauważyłem NSU 1000 do sprzedania. Jak ktoś zainteresowany to
                              niech pisze na cooper69@mini.com.pl
                        • Gość: szym IP: *.lublin.sdi.tpnet.pl 11.03.02, 16:52
                          jak ktos widzial to wie.piekny pojazd,mialem ten model typuje na auto kultowe
            • Gość: seba5700 IP: 195.205.239.* 09.03.02, 03:23
              Gość portalu: KR$ napisał(a):

              > Wiem, ze Amerykanie i imigranci zyjacy w USA uwielbiaja sie zachwycac Stanami i
              >
              > twierdza, ze USA is the best. Jest to OK - kazdy powinien kochac swoj kraj, ale
              >
              > moze byc to denerwujace, gdy na poparcie tezy o byciu 'the best' podaje sie
              > fakty nieprawdziwe.

              CIACH

              > Otoz moj drogi panie Ryder - ja wychwycilem trzy bledy w panskim wywodzie -
              > zachecam innych do opisania tych, ktorych ja nie znalazlem.

              > > Po trzecie - i to juz najsmieszniejsze - innowacyjnosc amerykanskiego
              przemyslu
              >
              > motoryzacyjnego przestala byc najwyzsza na swiecie wkrotce po tym jak Ford
              > wprowadzil linie produkcyjna. Np. GM bardzo dlugo nie chcialo instalowac
              > zadnych urzadzen zapewniajacych bezpieczenstwo pasazerom tylko i wylacznie po
              > to by uniknac mozliwosci wytworzenia u klientow skojarzenia - samochod -
              > ryzyko. Chyba nie musze cytowac ktora marka wprowadzila jako pierwsza pasy
              > bezpieczenstwa, ktora airbagi itp. itd...

              > Kto jeszcze wylapal 'niescislosci' w wywodzie naszego Amerykanina?

              Wylapalem , ale niestety w panskim, widac niemiecka propaganda zbiera swoje
              zniwo :-)

              www2.gazeta.pl/auto/1,25486,355392.html

              cytuje:

              Pasy bezpieczeństwa znano już w XIX wieku w powozach konnych, zaś w latach 20.
              trafiły także do samolotów. W samochodach osobowych mimo to nie stosowano ich -
              większość klientów nie myślała nawet wiązać się jakimiś przepaskami. Pierwsza
              próba wprowadzenia tego rozwiązania do seryjnej produkcji przez Forda w 1955 roku
              skończyła się fiaskiem. Podobnie stało się z pierwszymi poduszkami powietrznymi.
              Choć zostały wymyślone już w latach 50. XX wieku, wrócono do nich dopiero w 1974
              roku w samochodach koncernu General Motors. Jednak większość klientów nie
              uznawała za konieczne dopłacać do tak mało znaczącego bajeru, za jaki wtedy
              uchodziły poduszki powietrzne. I tak po dwóch zaledwie latach GM zarzuciło pomysł
              instalowania ich w swoich samochodach.

              To jednak ustawodawstwo Stanów Zjednoczonych okazało się najbardziej postępowe
              pod względem wdrażania bezpieczeństwa. Na przełomie lat 50. i 60. XX wieku w USA
              przeprowadzono badania wypadków drogowych, które zaszokowały opinię publiczną.
              Wynikało z nich, że liczba ofiar wypadków drogowych rośnie w ogromnym tempie.
              Dlatego Kongres USA już w 1963 roku wprowadził obowiązek wyposażania samochodów w
              pasy bezpieczeństwa na przednich fotelach, zaś w 1966 roku także na tylnych
              fotelach. Na początku lat 90. wprowadzono obowiązek montowania jednej, natomiast
              w 1997 roku dwóch poduszek powietrznych. Europa dopiero w latach 70. XX wieku
              zdała sobie sprawę z tego, jak niebezpieczne samochody są produkowane na Starym
              Kontynencie. Wtedy powszechnie w konstrukcji nowego auta zaczęto stosować testy
              zderzeniowe, które miały na celu odpowiednie wzmocnienie budowy całego samochodu
              i ochronę pasażerów.
              • Gość: Marek IP: *.atlanta-48-49rs.ga.dial-access.att.net 09.03.02, 13:52
                Podobno wiele z obecnych samochodow europejskich nie mozna sprzedawac w USA
                dlatego ze wlasnie nie spelniaja amerykanskich norm bezpieczenstwa
                zderzeniowego...
              • Gość: KR$ IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 20.06.02, 22:16
                Co za stek bzdur wyssanych z palca...
      • Gość: pk2002 IP: *.gammanet.pl 11.02.02, 11:53
        R-4,
        Posiadacze R-4 (koniecznie czerwonych) łączcie się!
    • Gość: miszak IP: *.CHCG.splitrock.net 10.03.02, 07:45
      Ja ze swej strony chcialem dodac tylko jedno male autko, mianowicie Mini
      Morrisa w wersji z zawiasami na zewnatrz i jednym zegarem na srodku konsolki,
      w czerwonym kolorze i dwoma bialymi pasami na masce i dachu, ktorym mialem
      przyjemnosc jezdzic przez 2 lata nauki w liceum. Zgodze sie z tym ze jest
      czyms niesamowitym patrzec na ogladajace sie za "toba"tlumy ludzi gdy jedzie
      sie czyms takim, odczuwam to zwlaszcza teraz gdy jezdze jednym z milionow
      egzemplarzy Chevroleta Cavaliera, auta masowki, a nie auta dla mas. Ostatnio
      bedac na targach w Chicago mialem okazje obejrzec nastepce Mini Morrisa i
      musze stwierdzic ze to juz nie jest to. Wprawdze pewnie wygoda i komfort jazdy
      sa nieporownywalne,ale co mnie uderzylo to obecnosc wszedzie plastiku plastiku
      i jeszcze raz plastiku, nie ma to jak fotel na sprezynach, metalowy prosty
      drazek zmiany biegow czy tylko w nieznacznym stopniu pokryte tapicerka wnetrze
      auta. Mimo atrakcyjnego wygladu wolalbym jednak jzdzic Mini Morrisem rocznik
      68 niz tym z rocznika 2002. Musze sie rowniez pochwalic ze ostatnio widzialem
      Mini Morrisa na amerykanskiej autostradzie i tu dopiero sie wyroznial posrod
      tych olbrzymich smokow :) Bylo i jest to autko ktorego nigdy nie zapomne i
      jesli bede mial okazje w przyszlosci napewno takie kiedys ponownie sobie
      zakupie.
      • 10.03.02, 10:42
        Absolutnie popieram!
        A przy okazji dodałbym Mini jako pick-upa.
        Nie dlatego, że to jakiś straszny "klasyk", ale z uwagi na peną scenkę, jaką
        pamiętam ze studiów: Na jakiejś dyskotece wydziałowy poczciwosz (skąd innąd
        badzo dobry student) zaczął się - nie wiadomo dlaczego, nigdy wcześniej nie
        próbował - przystawiać do wyjątkowo atrakcyjnj dziewczyny, wyzywająco ubranej i
        równie wyzywająco się zachowującej, ale wyącznie wobec najprzystojniejszych i
        dysponujących gotówką kolegów.
        Odpowiedź była natychmiastowa i na cały głos przy świadkach:
        "Musiałbyś przyjechać po mnie ciężarówką kwiatów, żebym z tobą poszła!"
        Biedak cały czerwony na twarzy zniknął z klubu.
        Zabawa trwała jeszcze klika godzin. Gdy wychodziliśmy, przed drzwiami stał
        właśnie Mini pick-up (niech ktoś powie, że nie ciężarówka), nawet z
        podwyższonymi deskami burtami, cały załadowany "z czybem" łubinem (akurat
        kwitł). Zza kabiny wystawały wstawione na sztorc grabie i kosa.
        A na kabinie z nogami na masce siedział nasz poczciwosz.
        Trzeba było widzieć minę dziewczyny!
        • Gość: 130rapid IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.02, 20:47
          Świetna anegdota.
          Mini jest niesamowity. W naturze wydaje się jeszcze mniejszy niż 126p. Ale ma
          to czego "maluchowi" brakuje - odpowiedni silnik. Marzy mi się Mini do
          jeżdżenia po mieście, ale drogi u nas za kiepskie na to jego krótkoskokowe
          zawieszonko. Mini nie ma sobie równych przy parkowaniu - SM nie może mu założyć
          blokady!
          • Gość: Cooper69 IP: *.prometeusz.gda.pl 11.07.02, 13:27
            No to tu też się dołączę. Z prostej racji Mini jest moją miłością (szczególnie
            Cooper) i bedzie do grobowej deski. Pewnie, że zawieszenie ma za twarde
            szczególnie na polskie drogi ale za to jak się prowadzi. Jakby ktoś wątpił w
            jego wyjątkowość to w latach 60-tych wygrywał większość rajdów w tym Monte
            Carlo (w bodajże 68 roku nie mogąc go w żaden inny sposób wyprzedzić
            konkurencji zakwestionowali światła i dyskwalifikacja). Można powiedzieć, że
            współcześnie odpowiednikiem (nie ze względu na rozmiary) jego jest Subaru
            Impreza. W konkursie Car of the century wyprzedził go tylko Ford T, a większość
            obecnych aut małych i kompaktowych jest wzorowana na jego proporcjach układu
            napędowego w stosunku do nadwozia. Poza tym jest do dzisiaj groźny - sam na
            wspólnym rajdzie (samochody zabytkowe i współczesne) wyprzedziłem parę
            nowoczesnych aut (focus, astra). Zgadzam się też z kandydaturą Saaba - sam
            posiadam 900 Turbo 16v z 88r i też był to w pełni świadomy wybór (jechałem po
            niego specjalnie z Gdańska do Wrocławia). Jest to jeden z ostatnich
            przedstawicieli modeli i marek projektowanych przez inżynierów, a nie przez
            księgowych. Poza tym te osiągi! Niestety na polskich drogach obydwa auta mają
            jedną cechę wspólną (zresztą oprócz np. SKOT-a nie znam pojazdu kołowego, który
            by był do nich przystosowany) nie lubią ich. W Mini od wybojów niszczy się
            zawieszenie, a Saab na koleinach (przy wyprzedzaniu) powoduje stresy
            szczególnie jak się włączy turbo.
            Pozdrawiam
            cooper69@mini.com.pl
    • Gość: Mikolaj IP: *.pol-assistance.spzoo.pl 12.03.02, 12:29
      Witam,

      Od siebie dopisałbym jeszcze Datsuna Fairlady Z z lat 60 i 70-tych. Nie wiem na
      ile pasuje on do kategorii klasyków, ale mi się strasznie podoba.
      Słyszałem, że w USA są fankluby tego modelu. W Europie już o nim chyba
      zapomniano.

      Pozdrawiam
      Mikołaj
    • Gość: Acura IP: *.sympatico.ca 12.03.02, 18:20
      Mnie od kilku lat sen z powiek spedza upatrzony MG Midget w starszej wersji
      TD. Mam nadzieje, ze od przyszlego roku bede mogl spac spokojniej.
      • Gość: jawnuk IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 20.03.02, 19:27
        Cześć!
        ja od paru lat choruję na ZASTAVĘ - odpowiednika fiata 500(?). Według mnie to
        kultowe auto nr1. potem VW garbus, Mini Morris. Gdyby ktoś coś na ten temat
        wiedział jestem bardzo zainteresowany.
        pozdav
        ja
        • Gość: KajTan IP: 192.168.170.* 24.03.02, 11:46
          Zastavka 750 byla odpowiednikiem Fiata 600. Jesli jestes zainteresowany takim
          uatem, skontaktuj sie z:

          ARCHICAR
          Paweł Taraszkiewicz
          0-501-746-736
          archicar@tenbit.pl
          • Gość: jawnuk IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 24.03.02, 16:00
            Nie , nie. Chodziło mi o model wcześniejszy. Był on protoplastą naszego 126p.
            Gdyby ktoś coś wiedział...
            ja
            • Gość: KajTan IP: 192.168.170.* 25.03.02, 20:59
              Fiacik 500 byl modelem pozniejszym od modelu 600. Jesli chodzi Ci o ten wozik,
              to powyzszy kontakt jest jak najbardziej aktualny...
              • 17.05.02, 16:19
                Gość portalu: KajTan napisał(a):

                > Fiacik 500 byl modelem pozniejszym od modelu 600. Jesli chodzi Ci o ten wozik,
                > to powyzszy kontakt jest jak najbardziej aktualny...

                Ej ej ej, Fiat 600 był później od 500... Zastava 750 to Fiat 600.

                Pozdrawiam,
                vwdoka
                • 17.05.02, 17:19
                  Dokładniej Fiata 600D, z silnikiem 750.
                  Jedyna zmiana to "przełożenie" zawiasów drzwi na przód.
                  Fiaty 600 były "gęsiołapkami", tak jak Syreny 101 do 104.
                • Gość: 130rapid IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 25.05.02, 12:14
                  vwdoka napisał(a):

                  > Ej ej ej, Fiat 600 był później od 500... Zastava 750 to Fiat 600.

                  KajTanowi chodziło pewnie o tylnosilnikową 500, a nie o tą z 1936 roku (model A).
                  Model 600 wyszedł w 1955 r., a 500 (prababcia 126p) w 1957.
    • Gość: dolowlad IP: *.poznan.dialup.inetia.pl 17.05.02, 15:42
      Myśle że stare samochody są częściuą naszego gówna
    • 17.05.02, 16:29
      To jeden z moich typów...
      vwdoka
      • 17.05.02, 17:22
        2 CV - oczywiście, że tak.
        Problem w tym, że on jest baardzo wąski i się w nim nie mieszczę, gdy
        obok siedzi pasażer.
        Za to BL 11 i tym bardziej BL 15 - to były samochody!
        W Poznaniu jest taki handlarz starzyzną motoryzacyjną, Samter się
        nazywa - ma takie!

        Pozdrawiam,

        Chaladia
        • 17.05.02, 17:27
          chaladia napisał(a):

          > 2 CV - oczywiście, że tak.
          > Problem w tym, że on jest baardzo wąski i się w nim nie mieszczę, gdy
          > obok siedzi pasażer.
          > Za to BL 11 i tym bardziej BL 15 - to były samochody!
          > W Poznaniu jest taki handlarz starzyzną motoryzacyjną, Samter się
          > nazywa - ma takie!
          >
          > Pozdrawiam,
          >
          > Chaladia

          Witaj, a SM Ci się nie podoba? Choć faktem jest, iż nie był zbyt popularny.

          Pozdrawiam,
          vwdoka
          • Gość: frax IP: *.acn.pl / 10.135.128.* 17.05.02, 17:48
            Citroen SM co za maszyna! Marzenie.... widziałem takiego na żywo i było to
            chyba w salonie Vorbrodta (chyba sie nie pomyliłem w pisowni) w Warszawie
            Nie zapominajmy też o Citroenia CX, kiedyś większość produkowanych aut tej
            marki zasługiwała na miano kultowy:)
            Dodał bym jeszcze XM, może i jest to dość nowy wóz, to jednak ma charakter a
            dla normalnego użytkownika jest autem dostępnym i realnym. Może kiedyś będzie
            takim autem dla mnie:)
            • 17.05.02, 17:54
              To fakt, Citroen niegdyś się zawsze wyróżniał.....
              vwdoka
            • 17.05.02, 17:55
              Gość portalu: frax napisał(a):

              > Citroen SM co za maszyna! Marzenie.... widziałem takiego na żywo i było to
              > chyba w salonie Vorbrodta (chyba sie nie pomyliłem w pisowni) w Warszawie
              > Nie zapominajmy też o Citroenia CX, kiedyś większość produkowanych aut tej
              > marki zasługiwała na miano kultowy:)
              > Dodał bym jeszcze XM, może i jest to dość nowy wóz, to jednak ma charakter a
              > dla normalnego użytkownika jest autem dostępnym i realnym. Może kiedyś będzie
              > takim autem dla mnie:)

              Nadwozie bajka, no i silnik od Maserati... Pyyyycha.....
              vwdoka
              • Gość: Lopez IP: *.walbrzych.sdi.tpnet.pl 19.05.02, 12:55
                Wlasnie przegladam ten watek od poczatku i tak sobie mysle, ze wedlug mnie
                samochodem za ktory oddalbym chyba wszystko to FORD MUSTANG GT 500 SHELBY -
                1967. Co prawda poza moim zasiegiem finansowym (cosik okolo 72 000 $) ale o
                takim cacku zawsze bede marzyl. Niektotrzy pisali, ze amerykany sa takie czy
                inne. Bezpieczne, nowoczesne lub nie. Ale czy o to chodzi? Czy samochod naszych
                marzen musi byc tworem najnowszej technologi? W moim przypadku gdybym mial
                nawet niesprawnego Mustanga juz bym byl szczesliwy. Moze z biegiemlat bym go
                odrestaurowal. Mysle ze wymarzony, kultowy, klasyczny czy jak go jeszcze
                nazwac, to taki samochod, za ktory oddalibysmy najnowsza fure z Niemiec czy
                innego miejsca swiata motoryzacji. A najwieksza frajde sprawi nam wycieczka
                naszym cackiem w piekny dzien, gdy ludzikom na ulicy odkrecac sie beda glowki z
                klasycznym karpiem przylepionym do twarzy, na widok naszego wozu. I nie wazne
                czy bedziemy rwaz z rykiem 12 cylindrow jakims monstrum, czy wesolo podskakiwac
                w niesamowitym Mini.
                Pozdrawiam wszystkich milosnikow pieknych
                samochodow.
                Lopez

                • 20.05.02, 16:44
                  Nooo powiem uczciwie, iż Mustang '64 to też jest coś.... Wiele ich jest,
                  wiele...
                  vwdoka
                  • Gość: Qrczac IP: 209.167.118.* 23.05.02, 19:05
                    Ja pomykam Oldsmobilem Eighty Eight, 3.8 l silnik, czerwony w srodku i na
                    zewnatrz, burdelkar 100%. Buja i przechyla sie jak lajba na falach.
                    Nie zamienilbym go na zaden audi a6.
                    Pzdrw wszystkich kochajacych stare piekne gruchoty pelne charakteru.
                    • 14.06.02, 13:41
                      O mało co nie kupiłem parę lat takiego w Holandii, czarny, kabriolet, czerwona
                      burdelowa tapicerka.. Monstrum.... W dobrym stanie...
                      Ale biedny student byłem a silnik to miało zajebisty, chyba 7 litrów, no i te
                      wymiary... a mieszkałem wtedy w Warszawie....
                      vwdoka
      • 05.09.02, 19:09
        w 100% sie z taba zgadzam. sam jezdze cytrynka i musze przyznac ze nie
        zamieniml bym go na zadne inne (a mogle na bmw dziadka). komfort zawieszenie
        bije nawetm dzisiejsze auta na glowe.

        co do sm, to nie wiem zbyt wiele. byl robiony we wspolpracy z maseratti.
        zreszta wiekszoc citroenow to auta kultowe
    • Gość: 130rapid IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 25.05.02, 12:22
      VW Karmann-Ghia typ 14 (piękny, bąblasty) i typ 34 (dużo rzadszy, młodszy,
      bardziej agresywnie stylizowany, na podwoziu VW 1600).
      Karmanny były mniej praktyczne niż garbusy i szybciej korodowały, ale miały tę
      samą niezawodność i tę linię... Z pierwszym silnikiem 1131 cm (30 KM), z lat
      1955-60, złośliwi nazywali Karmanna typ 14 "najwolniejszym coupe świata". Fakt,
      rozpędzał się tylko do 110 km/h.

      Mamy stylową (chociaż rzadko akutalizowaną) polską stronę www.karmannghia.pl/ W
      Niemczech można kupić nowego Karmanna! Jest taka firma (Rudolph?) która
      prdukuje replikę w 100 % wierną oryginałowi.
      • 25.05.02, 21:48
        To dopisz jeszcze, że była także wersja cabrio.
    • 26.05.02, 19:48
      Dla mnie syrenka 103 z drzwiami odwrotnie otwieranymi celem latwiejszego
      zdobycia pasazerow w biegu. Koniecznie z czerwonymi siedzeniami ze skaju. Och,
      to byl samochod (moj ojciec taki mial). Pamietam jak bedac dzieckim sypialam na
      tylnim siedzeniu. Przyjemnie bujalo na dziurawych drogach, a oderwana od skaju
      glowka fajnie i z plaskiem opadala ponownie na miejsce.
      Zosia
    • Gość: cwieq IP: PLWAWSRV* / 195.94.201.* 14.06.02, 12:48
      Dziwię się, że jeszcze nikt nie dodał Volvo 240 (i pokrewnych).
      Ta szwedzka "cegła" to jest to!
      pozdrawiam
    • Gość: Popel IP: *.proxy.aol.com 15.06.02, 21:43
      Nie czytalem wszystkiego, ale czy byl juz
      Opel Manta ?
      Iloscia dowcipow u zachodnich sasiadow przebijal "Malucha" z Wachockiem razem
      wzietych.
      Kiedys widzialem w tym patrol policji w cywilu - mieli klasyczne wydanie:
      zolty, spojler, naklejka PIONIERna cala szybe i nawet lisia kitka na antenie -
      nikt by nie wpadl na to, ze to policja.
      • 18.06.02, 15:31
        No cóż policyjny Mantafahrer, he he he
        vwdoka
    • Gość: 2ice IP: *.big.pl / 212.160.117.* 21.06.02, 07:57
      Moim zdaniem jednym z kultowych pojazdow jest BMW serii 6....jedno z
      piękniejszych coupe na świecie......pewnie wielu nawet nie wie jak to
      wygląda...i powie że dresiarskie
      • Gość: 130rapid IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 21.06.02, 11:54
        Gość portalu: 2ice napisał(a):

        > Moim zdaniem jednym z kultowych pojazdow jest BMW serii 6....jedno z
        > piękniejszych coupe na świecie......pewnie wielu nawet nie wie jak to
        > wygląda...i powie że dresiarskie

        Słusznie prawisz
        (nowa szóstka, w porównaniu do dawnej szóstki - leciutko kreślonej, ale mimo to
        robiącej wrażenie mocnej, jak to śmiesznie teraz nazywają muskularnej - to
        wielki, ciężko wyglądający, napompowany kaszalot).
        Jeżeli BMW, to do listy dodam jeszcze starą 2002. 1602 też się załapie.
        • Gość: 2ice IP: *.big.pl / 212.160.117.* 21.06.02, 12:21
          jeśli tak to dorzuciłbym jeszcze 3.0CSi...
          tak pół żartem poł serio myślę że żaden współczesny plastikowy samochód nie
          stanie się kultowy ....szkoda tylko że czasy metalowych samochodów odchodzą w
          niepamięć...
          • Gość: 130rapid IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 21.06.02, 12:27
            Gość portalu: 2ice napisał(a):

            > jeśli tak to dorzuciłbym jeszcze 3.0CSi...

            Zapomniałem o nim, ale wstyd!

            > tak pół żartem poł serio myślę że żaden współczesny plastikowy samochód nie
            > stanie się kultowy ....szkoda tylko że czasy metalowych samochodów odchodzą w
            > niepamięć...

            Niektórzy już "kultują" np. Chryslera PT Cruiser. Niech sobie "kultują", za 15
            lat nie będą mieli czego "kultować", bo te plastikowe samochodziki przestaną
            jeździć, zgodnie z założeniem producenta, że czas najwyższy kupić nowszy model.
    • Gość: 130rapid IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.02, 10:32
      bo forumowicze zza oceanu zaczęli się nim właśnie podniecać.
      To nieomylny znak, że jest qultowy.
      • 26.06.02, 13:58
        A tam kultowy...
        Chyba że Tucker...
        vwdoka
      • 08.09.02, 21:51
        problem tym, ze w USA jest ich tylko 50, takze gdy sprowadzisz takiego do
        polski, to na pewno pokaza cie w telewizorze
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.