Dodaj do ulubionych

hamowanie awaryjne

01.01.02, 23:40
jak to się robi, bez ABS żeby przeżyć? Ostatnio najadłem się strachu hamując
przy ok. 140 km/h aby uniknąć katastrofy ( nie widziałem gadziny! mea culpa) .
Odruchem chyba jest duszenie pedału do dechy, a tu gwizd gum i poślizg. Na tzw.
pulsacyjne hamowanie nie mam wyrobionego odruchu. Gdzie nauczyć się robić to
bezpiecznie.?
Obserwuj wątek
    • Gość: mn Re: hamowanie awaryjne IP: *.lubl.gazeta.pl 02.01.02, 08:42
      letalin napisał(a):

      > jak to się robi, bez ABS żeby przeżyć? Ostatnio najadłem się strachu hamując
      > przy ok. 140 km/h aby uniknąć katastrofy ( nie widziałem gadziny! mea culpa) .
      > Odruchem chyba jest duszenie pedału do dechy, a tu gwizd gum i poślizg. Na tzw.
      >
      > pulsacyjne hamowanie nie mam wyrobionego odruchu. Gdzie nauczyć się robić to
      > bezpiecznie.?

      Wybacz smialosc......Ty chyba w ogole masz wyrobiony jeden odruch - wszystko co przy nogach wystaje
      wbic w podloge! Jak nie umiesz zatrzymac to po cholere rozpedzasz do 140........nauczyc sie mozesz
      wszedzie tylko zacznij od 50/h ......pzdr.
    • Gość: grogreg Re: hamowanie awaryjne IP: 212.160.165.* 02.01.02, 08:43
      A w Polsce wolno tyle jezdzic?
      W takiej sytuacji hamowanie jest bez sensu. Mozna tylko pogorszyc sytuacje
      czyniac pojazd niesterowalnym.
      Wrzucic na 4 bieg, lub 3 (lepiej rozwalic skrzynie biegow niz miec ja
      zamontowana na stale)i probowac wyminac.

      I jezdzic wolniej ............ wasza mac.
      • Gość: Michal Re: hamowanie awaryjne IP: *.telia.com 02.01.02, 11:25
        Tylko pulsacyjnie,a jak w padles w poslizg nacisnac natychmiast
        sprzeglo,pojazd orazu odzyskuje przyczepnosc i znowu pulsacyjnie, a cholera
        zreszta musialo Ciebie dobrze podkusic ,KTO jezdzi w zimie 140km/h moze
        potrzebujesz jakis lekow powiedz to pojde do apteki i zakupie na wlasny koszt
        to moze uratujemy czyjes zycie.Pzdr.Michal
    • Gość: 130rapid Re: hamowanie awaryjne IP: *.pila.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.02, 12:03
      Pominę milczeniem Twoją "Pierwszą Prędkość Kosmiczną".
      Bacz tylko, że przy hamowaniu pulsacyjnym NIE PUSZCZAJ CAŁKIEM hamulca!
      Większość mistrzów, w tych śmiesznych poradnikach telewizyjnych, nie zwraca
      uwagi, że pedał trzeba odpuszczać tylko do momentu, w którym opony łapią
      przyczepność, a nie do zera!
      Takie hamowanie pulsacyjne w stylu: naciśnij (do oporu) - puść (do zera) to
      sobie można w d**** wsadzić.
      PZDR
      • letalin Re: hamowanie awaryjne 02.01.02, 18:45
        Ten bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem. Chwilowo było 140 przy
        wyprzedzaniu ! Zwykle nawet w optymalnych warunkach nie przekraczam 110-120.
        Żałuję i po tym wydarzeniu już nie będę się tak spieszył!!! Nawet w sytuacji
        jak mi się wtedy wydawało wyższej konieczności( Sąd na mnie czekał) . Na
        szczęście nikomu nie zrobiłem krzywdy, nawet moje gacie nie poniosły
        uszczerbku:)))
        Pomysł z polem - składowiskiem buraków jest świetny. Kupuję!
        • Gość: Ralph Re: hamowanie awaryjne IP: *.bielsko.dialog.net.pl 02.01.02, 19:47
          Nie przejmuj się docinkami, zrobiłeś wszystko jak trzeba:) Domyślam się, że
          jechałeś po suchym asfalcie, bo jeśli to był śnieg, to gorzej:(
          Rzecz w tym, że hamowanie pulsacyjne to manewr o wątpliwej skuteczności, przy
          dużej szybkości i realnym zagrożeniu życia nie ma na takie rzeczy po prostu
          czasu, depta się na maksa, bo najważniejsze jest tych kilka chwil pierwszej
          reakcji (oby była szybka, mocna i zdecydowana- co nie znaczy: narwana). W ogóle
          hamowanie najskuteczniejsze jest wtedy, gdy koła są na granicy przyczepności,
          ale jazda na zblokowanych kołach i tak wyhamuje Cię lepiej, niż jakieś tam
          pulsowanie, które niby chciałoby udawać ABS, a tak naprawdę...lepiej ćwiczyć
          wyczucie hamulców (moment blokowania, w istocie przecież WYCZUWALNY) i próbować
          posiłkować się RĘCZNYM, który zwłaszcza na mokrym i śliskim bardzo pomaga.
          Bardzo Pomaga! i to wbrew pozorom uniknąć własnie poślizgu.

          PS.Miałem zeszłego roku podobną sytuację- przednie opony do wymiany. Ale nie
          żałuję braku ABS-u wtedy, bynajmniej, poza tym dyskusje o technice jazdy i
          wszelkie porady...do tego dobrze byłoby mieć Nazwisko, pozdrawiam
          • Gość: szatan Re: hamowanie awaryjne IP: *.pl 02.01.02, 20:06
            Gość portalu: Ralph napisał(a):

            > Nie przejmuj się docinkami, zrobiłeś wszystko jak trzeba:)
            myślę że nie do końca.....ale nie krytykuje tego

            > Rzecz w tym, że hamowanie pulsacyjne to manewr o wątpliwej skuteczności, przy
            > dużej szybkości i realnym zagrożeniu życia nie ma na takie rzeczy po prostu
            > czasu, depta się na maksa, bo najważniejsze jest tych kilka chwil pierwszej
            > reakcji (oby była szybka, mocna i zdecydowana- co nie znaczy: narwana).
            szybka i zdecydowana reakcja- masz rację, bardzo ważna
            ale nie mów że lepiej depnąć na maksa i zablokować koła bo hamowanie pulsacyjne
            to manewr o wątpliwej skuteczności......już lepiej gazu dodać niż wdepnąć i
            czekać co się stanie jadąc w poprzek...

            > W ogóle hamowanie najskuteczniejsze jest wtedy, gdy koła są na granicy
            przyczepności,
            > ale jazda na zblokowanych kołach i tak wyhamuje Cię lepiej, niż jakieś tam
            > pulsowanie, które niby chciałoby udawać ABS.......
            tak Ci się tylko wydaje.....

            lepiej ćwiczyć
            > wyczucie hamulców (moment blokowania, w istocie przecież WYCZUWALNY) i próbować
            > posiłkować się RĘCZNYM, który zwłaszcza na mokrym i śliskim bardzo pomaga.
            przy jakiej prędkości ???? polecam "posiłkować" się ręcznym przy 120km/h
            z pewnością pomoże :)) chyba w wyprawie do Nieba...

            ile ludzi tyle zdań...tutaj potrzebny by był ekspert....chociaż myślę że i wtedy
            znalazło by się paru mądrzejszych..

            pozdrawiam
            • Gość: Michal Re: hamowanie awaryjne i cyrkowanie IP: *.telia.com 02.01.02, 20:25
              Wyszukajcie panowie jakis duzy plac,stadion naprzyklad i trenujcie.Przy
              140km/h uczono mnie na sniegu zaciaganie recznego hamulca.Co sie dzialo,woz
              nie znmienial kierunku jazdy,gdyz tak potworna inercja pchala go naprzod,lecz
              krecil sie do okola swoje osi,i wtedy kiedy jestesmy znowu na wprost gaz i
              dalej jedziemy ,tak miedzy innymi trenowana jest US Policja. Oczywiscie
              odpuszczamy reczny ,sprzeglo puszczamy i gaz.W tym wypadku samochod nie mial
              poslizgu tylko wirowal wokol swojej osi i posuwal sie do przodu troche ponizej
              140Km/h, ale blagam nie czwiczcie wystarczy jakis prog i dachujecie,woz
              zniszczony i moze sie skonczyc szpitalem .Osobiscie narozwalalem niesamowita
              ilosc wozow zlomowych,dla zabawy i w celu poznania roznych "trajektorni".Na
              sniegu mozecie cwiczyc jazde tylem full i nagle odwrocenie dzioba i odrazu
              jazd do przodu na sniegu jest niesamowicie trudno,robilem to na asfalcie szlo
              pieknie ale chyba w szesciu autach zerwalem przednie zawieszenie,poprostu
              kolumny McPhersona wyszla jak z miesa kosc z karoseri.Samochod przerdzewialy
              itp.Pzdr.Michal
              • Gość: Ralph Re: ręczny IP: *.bielsko.dialog.net.pl 03.01.02, 13:24
                Z ręcznym to tak: na wodzie (i innymm śliskim) przy jeździe na wprost, np. przy
                konieczności wyhamowania przed światłami, jasne, że nie przy 140km/h i
                konieczności gwałtownego skętu/ ominięcia... Poza tym na suchym asfalcie w
                analogicznej sytuacji (czerwone światło, korek za zakrętem itp) też pomaga.
                Chodzi po prostu o ustawianie rozdziału siły hamowania przód/tył- nie w każdym
                samochodzie zadana ona jest optymalnie do sytuacji (korektor SH nie zawsze to
                optymalizuje); opisywane manewry , jeśli mają być częste, wyłączają użytkownika
                z grupy statystycznej, a dla takiej są 'robione' np. nastawy fabryczne. ABS w
                większości jest super, ale tu mówimy o sytuacji, gdy go nie ma, i- co
                najważniejsze, o sytuacjach...groźnych. Wtedy dobrze jest ufać sobie, a nie
                polegać wyłącznie na technice.

                PS.Można wykonać następującą próbę: rozpędzić się do ok.100km/h i próbować
                wyhamować raz z pełną depą, a raz z czuciem i dodatkowo- ręcznym. Zwłaszcza na
                mokrym różnica jest wyczuwalna. Oczywiście na pustej prostce.

                PPS.Poza tym ręczny to tez hamulec, można nauczyc się go używać w większej
                ilości sytuacji; po pewnym czasie ręczny 'wchodzi w krew' i jeździ się pewniej,
                bezpieczniej. Tyle, że to już inna bajka.
                • Gość: szatan Re: ręczny IP: *.pl 03.01.02, 13:37
                  Gość portalu: Ralph napisał(a):

                  > PPS.Poza tym ręczny to tez hamulec, można nauczyc się go używać w większej
                  > ilości sytuacji; po pewnym czasie ręczny 'wchodzi w krew' i jeździ się pewniej,
                  > bezpieczniej. Tyle, że to już inna bajka.

                  oczywiście że tak ALE...mój znajomu 106-ką rajdową....wjeżdżamy w ciasny zakręt
                  90% prędkość grubo ponad przeciątną przy takim zakręcie no więc ręczny redukcja
                  na 2 i gaz podłogę....tylko że okazało się że na zakręcie było ŚLISKO i jak nas
                  nie przeteleportowało na trawniczek(szczęście że nie drzewa albo inny samochód)
                  ...tak to czasem bywa.....ale to też już inna bajka...

                  pzdr
      • Gość: Sławek Re: hamowanie awaryjne IP: *.waw.cdp.pl 03.01.02, 19:33
        Gość portalu: 130rapid napisał(a):

        > Pominę milczeniem Twoją "Pierwszą Prędkość Kosmiczną".
        > Bacz tylko, że przy hamowaniu pulsacyjnym NIE PUSZCZAJ CAŁKIEM hamulca!
        > Większość mistrzów, w tych śmiesznych poradnikach telewizyjnych, nie zwraca
        > uwagi, że pedał trzeba odpuszczać tylko do momentu, w którym opony łapią
        > przyczepność, a nie do zera!
        > Takie hamowanie pulsacyjne w stylu: naciśnij (do oporu) - puść (do zera) to
        > sobie można w d**** wsadzić.
        > PZDR

        wcale nie w d*****. Takie naciskanie pedała hamulca stosuje się na warsztatach do
        odpowietrzania układu.

        Znakomity sposób na zatrzymanie ze 140?
        Spadochron w zdalnie otwieranym bagażniku. Efekt murowany, zatrzymuje nawet
        odrzutowce.

    • Gość: Andre Re: hamowanie awaryjne IP: *.pcplus.com.pl 02.01.02, 20:39
      Po przeczytaniu Waszych postów przyznaję że chyba trochę się zagalopowałem z
      doradzaniem jak nabyć takie umiejętności aby wyjść z opresji przy 140km/h
      Nie sądzę aby znalazł się ktoś kto to potrafi.Przecież to trzeba szybciej niż
      królik. Czas reakcji, szybkość zdarzeń, Ni czorta nie da rady.
      Ja parę razy wyszedłem z opresji hamując pulsacyjnie jednak prędkość była
      grybo, grubo mniejsza.
      Pozdr.
      • Gość: Ralph Re: hamowanie awaryjne IP: *.bielsko.dialog.net.pl 03.01.02, 21:48
        Dostałem raz 'boka' u mnie w górach na zakręcie przy 130km/h, ale że nic się
        nie da zrobić- nie zgodzę się. Fakt, nie ma tzw. pełnej kontroli przy
        niechcianym poślizgu i postawieniu auta bokiem, ale własnie szybko działać
        trzeba po to, żeby auta nie postawiło 'za bardzo', i za wszelką cenę utrzymać
        się na asfalcie. Wtedy nie wiem, co się stało, ale była to tylko moja wina.
        Jakoś wyszedłem, jakoś...najgorsze, że z pasażerem jechałem. Trzeba próbować do
        końca, choć wiem, że to brzmi strasznie głupio. No i jeśli ma się pecha w
        postaci uzależnienia od wariackiej jazdy- z tym też trzeba jakoś żyć, pozdrawiam

        PS.Poza wszytkim dobrze jeszcze patrzeć poza drogę, na rowy, drzewa, barierki-
        nie jako przeszkody, ale miejsca np. ewentualnej ucieczki czy 'podpórki'. Być
        może dla niektórych to profanacja, ale takie obserwacje, byle nigdy nie
        spożytkowane, mogą się okazać dobrym nawykiem.
    • Gość: AdS Re: hamowanie awaryjne IP: *.hajnowka.sdi.tpnet.pl 03.01.02, 21:16
      letalin napisał(a):

      > jak to się robi, bez ABS żeby przeżyć? Ostatnio najadłem się strachu hamując
      > przy ok. 140 km/h aby uniknąć katastrofy ( nie widziałem gadziny! mea culpa) .
      > Odruchem chyba jest duszenie pedału do dechy, a tu gwizd gum i poślizg. Na tzw.
      >
      > pulsacyjne hamowanie nie mam wyrobionego odruchu. Gdzie nauczyć się robić to
      > bezpiecznie.?


      Aby nie doprowadzić do katasrofy, zimą na śniegu i lodzie nie należy przekraczać
      70-90 km/h - czasem nawet bardziej zwolnić - przy wariacjach rzędu 140 żadne
      ABS'y ani zimówki nie pomogą. Troche rozwagi...
      P.S. mam pytanko jak szybko jeździsz latem (np. w czasie wyprzedzania)???
      • Gość: KR$ Re: hamowanie awaryjne IP: 162.70.83.* 08.01.02, 16:13
        Tez tak uwazam - jak chcesz szalec to kup sobie super samochod z ABSem i EBD -
        wtedy jak zahamujesz to przynajmniej bedziesz mogl ominac przeszkode podczas
        hamowania. Wiem cos o tym z doswiadczenia - to dziala nawet przy nawierzchni
        pokrytej lodem... BTW - w zeszlym tygodniu na zachodzie Polski jezdzilem do 180
        km na godzine - bardzo dobra prawie pusta droga, super silne swiatla i uwazna
        obserwacja powierzchni - przy najmniejszych plamkach lodu natychmiastowe
        zwolnienie do setki i ewentualnie dalej do 40, 50 - przy tych predkosciach
        mozna juz poslizgi kontrolowac nawet na lodzie. Ale jest to ryzyko, ktore
        podejmuje tylko wowczas, gdy jestem sam na drodze.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się