Dodaj do ulubionych

Siedem grzechów głównych polskich kierowców

26.03.08, 17:41
Jazda bez pasów - ja bym za to karał więzieniem. Przecież to taki brak
wyobraźni, że aż strach. Pasy trzeba zapinać i już - jestem za tym, żeby ranni
w wypadkach, którzy nie mieli zapiętych pasów płacili za leczenie z własnej a
nie mojej kieszeni.
One naprawdę ratują życie - sam się o tym przekonałem. A zaraz paru frajerów
napisze pewnie, że oni nigdy nie zapinają, bo to zwiększa ich szanse przy
niektórych typach uderzeń...
Obserwuj wątek
    • ktosiek.ktoskowaty Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 26.03.08, 18:49
      niedzwiedziowaty napisał:

      > One naprawdę ratują życie - sam się o tym przekonałem.

      Ja też. Samochód zatrzymał się na drzewku, a ja razem
      z nim. Bez pasów pewnie przywitałbym się czołem z korą
      i nie pisał tutaj posta ;-)

      Co do więzienia to przesada, jeżeli chodzi o drugi pomysł
      - jest toto niegłupie.

      --
      To w temacie można sobie obejrzeć:
      pkirylcz.wrzuta.pl/film/4GuTKtEWcs/no_seat_belt_no_excuse
      • trypel Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 26.03.08, 19:14
        to drugie to niegłupie jest tylko ja bym to rozszerzył, niech płacą sami za
        leczenie:
        - palacze (jesli choroba związana jest z paleniem)
        - pijący (jesli choroba bądź wypadek wynikają z użycia alkoholu)
        - obżartuchy jesli choroba wynika ze złej diety
        - i jeszcze pare innych przypadków...
        jesli to sie uda to zgadzam sie z tymi pasami - inaczej pomysł idiotyczny

        --
        Im więcej żona ma futer w szafie, tym mniej tam miejsca dla kochanków
          • sokolasty Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 09:02
            "to drugie to niegłupie jest tylko ja bym to rozszerzył, niech płacą
            sami za
            leczenie:
            - palacze (jesli choroba związana jest z paleniem)
            - pijący (jesli choroba bądź wypadek wynikają z użycia alkoholu)
            - obżartuchy jesli choroba wynika ze złej diety
            - i jeszcze pare innych przypadków...
            jesli to sie uda to zgadzam sie z tymi pasami - inaczej pomysł
            idiotyczny"


            A tu się nie zgadzam - palacze i pijacy płacą akcyzę, a obżartuchy
            poprzez zwiększoną konsupumpcję większy VAT :)
                    • mis22 Drive friendly - bądź przyjecielski dla innych 31.03.08, 09:52
                      Mnie najbardziej irytuje wjeżdżanie na skrzyżowanie bez pewności, że
                      uda się z niego zjechać. Jest to skrajny egoizm, który prawie nic
                      nie pomaga dla tego co wjechał na skrzyzowanie i je zablokował. A
                      ruch w prostopadłym kierunku jest zablokowany.

                      W anglojęzycznych krajach apeluje się do kierowców - Drive friendly -
                      bądź przyjecielski dla innych uzytkówników dróg. Jeśli kierowcy
                      wykażą trochę zrozumienia, że inni kierowcy to ludzie podobni do
                      nich samych i jutro wystuacja może się odwrócić - dziś ja ułatwiłem
                      życie drugiemu kierowcy, jutro on mi ułatwił. W ten sposób wszyscy
                      zyskują i nie patrzą na siebie wilkiem.
                        • tow.stalin Re: Drive friendly - bądź przyjecielski dla innyc 31.03.08, 10:05

                          dokładnie... czy nam się to podoba czy nie, polska tak naprawdę
                          zmotoryzowała się po wejściu polski do ue i związanym z tym dużym
                          spadkiem cen samochodów uzywanych. po prostu polacy dopiero się uczą
                          jeździć, a na dodatek infrastruktura drogowa jest jaka jest.
                          naiwniakom pozostaje tyklo wiara w cuda tuska że będą autostrady na
                          euro 2012...


                          --
                          www.youtube.com/watch?v=YPnGPIMUnus&mode=related&search=
                          • manhu Re: Drive friendly - bądź przyjecielski dla innyc 31.03.08, 13:43
                            >po prostu polacy dopiero się uczą jeździć
                            Nic się nie uczą, bo to już od wieelu lat. Ponadto wczoraj było w Wiadomościach o tym jak jeżdżą w Moskwie i o dziwo jeszcze gorzej niż Polacy.

                            Największym grzechem polskich kierowców (nie 7-mym ale 1-szym) jest:
                            -branie zakrętu w prawo na pełnym gazie i wymuszanie pierwszeństwa na pieszym który ma zielone światło.
                            A najbardziej groźnym (za co powinna być kara śmierci): wyprzedzanie samochodu który przepuszcza na pasach pieszego.
                            • pankalisz Re: Drive friendly - bądź przyjecielski dla innyc 31.03.08, 14:52
                              > Największym grzechem polskich kierowców (nie 7-mym ale 1-szym)
                              jest:
                              > -branie zakrętu w prawo na pełnym gazie i wymuszanie pierwszeństwa
                              na pieszym k
                              > tóry ma zielone światło.
                              > A najbardziej groźnym (za co powinna być kara śmierci):
                              wyprzedzanie samochodu
                              > który przepuszcza na pasach pieszego.


                              To nie grzech kierowców tylko osób które ustalają kolizyjne światła -
                              masz zielone jako kierowca i równocześnie pieszy ma zielone
                                • sokolasty Re: Drive friendly - bądź przyjecielski dla innyc 31.03.08, 16:25
                                  "Niestety, nawet jeśli znajdzie się rozsądny kierowca, który widzi,
                                  że nie da
                                  rady zjechać ze skrzyżowania więc na nie nie wjeżdża, to zaraz
                                  wszyscy, którzy
                                  stoją za nim zaczynają wściekle trąbić, "bo nie jedzie mimo że ma
                                  zielone"."

                                  To niech sobie tabią. Wrtedy można pokazać, że też ma się klakson.

                                  A patentów z łyżką do opon tudzież innym argumentem nie polecam.
                                  Interlokutor może mieć argumenty poważniejsze :)

                              • xyz2000 Ja tu widzę tylko jeden grzech. 31.03.08, 15:29
                                Niedostosowane drogi do ilości samochodów i źle rozwiązane
                                skrzyżowania. Gdyby nie to, to nie byłoby potrzeby suwaka, bo
                                wjeżdżaliby swoim pasem, włączony/wyłączony kierunkowskaz byłby bez
                                znaczenia, bo skręcający byłby na wydzielonym do skrętu pasie, nikt
                                nie jechałby lewym czy prawym pasem, gdyby mógł jechać jednym z
                                trzech środkowych, ronda w Polsce to śmiech, średnica powinna mieć
                                ze 100m, wtedy byłyby elastyczne wjazdy/zjazdy, a prawe migacze nie
                                miałyby takiego znaczenia, skrzyżowania będą się korkowały tak
                                długo, jak długo będą niedrożne drogi, żeby z nich zjechać.

                                Innymi słowy spostrzeżenia i wnioski autora artykułu są infantylne.
                                To tak jak rozładowanie 200-osobowej kolejki pacjentów w przychodni,
                                w której przyjmuje jeden lekarz. Można zamontować im barkierki,
                                suwaki kolejek uprzywilejowanych, rondo do kibla, czy nakazać się
                                uśmiechać. Dopóki przyczyna nie zostanie usunięta, to możemy sobie
                                tylko po-klick-rdolić.
                                  • vulkano Re: Drive friendly - bądź przyjecielski dla innyc 31.03.08, 21:09
                                    Czytaj ze zrozumieniem. Abstrahując od tego, że do skrętu
                                    (obojętnie, w lewo czy w prawo) powinny być oddzielne pasy, to jeśli
                                    gamoń jadący przede mną odpowiednio wcześnie zasygnalizuje
                                    kierunkowskazem chęć skrętu w lewo (o czym autor artykułu
                                    wspominał), to zdążę zjechać na prawy, nie tracąc płynności ruchu.
                                    Tak ciężko zrozumieć?

                                    --
                                    gg: 1160741
                              • orangewhatever Re: Drive friendly - bądź przyjecielski dla innyc 31.03.08, 16:48
                                nie masz racji.
                                zarówno zielone światło dla jadących prosto, jak i "mała" zielona strzałka, to
                                tylko światła WARUNKOWO pozwalające na skręt w prawo. właśnie pod warunkiem, że
                                np. nie będzie przechodził pieszy czy też nie będzie jechał prostopadle samochód.

                                jedynie w przypadku pasu do skrętu w prawo ze światłami dedykowanymi dla tego
                                pasa, możesz skręcać bezwarunkowo, ale wtedy pieszy na pewno ma czerwone.

                                --
                                Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu
                                idiotów - Stanisław Lem

                                DarmozjadPierwszy Darmozjad Drugi
                        • veevee Re: Drive friendly - bądź przyjecielski dla innyc 31.03.08, 12:53
                          critic napisał:

                          > Niestety, nawet jeśli znajdzie się rozsądny kierowca, który widzi,
                          że nie da
                          > rady zjechać ze skrzyżowania więc na nie nie wjeżdża, to zaraz
                          wszyscy, którzy
                          > stoją za nim zaczynają wściekle trąbić, "bo nie jedzie mimo że ma
                          zielone".

                          Ano właśnie. Co więcej - natychmiast znajdzie się przynajmniej
                          jeden spieszący się, który - jeżeli tylko sie da- ominie samochód,
                          który nie wjechał na skrzyżowanie i sam wjedzie (bo przecież jest
                          zielone a pas obok wolny). Po czym zatrzyma się na środku
                          skrzyżowania.


                          • juklak Re: Drive friendly - bądź przyjecielski dla innyc 31.03.08, 21:31
                            kiraout napisała:

                            > Będąc w ciąży mało nie zginęłam bo kierowca wyprzedzał na pasach...
                            > Ale zdenerwowanie zrobiło swoje. Urodziłam wcześniaka...

                            Dziś widziałem podobną sytucację. Włosy by mi się na głowie zjeżyły,
                            gdybyn je miał... Tym razem skończyło sie na strachu. Najgorsza jest
                            bezsilność w takich wypadkach. Będąc świadkiem takich zdarzeń przez
                            pół sekundy jesteś prorokiem a nie bohaterem. Wiesz co się zaraz
                            stanie, niestety w odróżnieniu filmów akcji nie jesteś w stanie
                            uratować ofiary. Za mało czasu nawet na kiwnięcie palcem.
                        • nurekjr Re: Drive friendly - bądź przyjecielski dla innyc 31.03.08, 14:31
                          critic napisał:

                          > Niestety, nawet jeśli znajdzie się rozsądny kierowca, który widzi, że nie da
                          > rady zjechać ze skrzyżowania więc na nie nie wjeżdża, to zaraz wszyscy, którzy
                          > stoją za nim zaczynają wściekle trąbić, "bo nie jedzie mimo że ma zielone".

                          wtedy najlepiej łopatologicznie przy pomocy łyzki do kół wytłumaczyc trąbiącemu,
                          że w obszarze zabudowanym uzywanie sygnałów dźwiękowych jest zabronione, no
                          chyba że jest to konieczne w związku z bezpośrednim niebezpieczeństwem, ale
                          takie zielone to zwykle groźne nie jest ;]
                  • marcgrzy Re: Nie ma większych chamów od warszawskich kiero 31.03.08, 10:47
                    niknejm napisał:

                    > I od kierowców w kaszkietach. I takich w BMW. Dlaczego? Bo tak.
                    > Sorry, od takich postów jak Twoje ręce opadają...

                    Co masz do kierowców w BMW? Ja mam BMW kombi, bo mam rodzine. Jeżdze
                    tym autem normalnie. Kupiłem auto nie ze względu na sportowe
                    zapieprz... po ulicach ale ze wzgledu na wygode i trwalość. Nie
                    lubie jak sie szufladkuje ludzi.
                    A co do grzechów kierowców to np. wyprzedzanie przed przejściami dla
                    pieszych ( moje dziecko o malo nie zginelo przez takiego jednego
                    idiote) - zgroza i brak wyobraźni
                • marco441 Re: Nie ma większych chamów od warszawskich kiero 31.03.08, 09:51
                  tiaaa... aleś ty mądry. mieszkałem ponad 10 lat w wawie i od niedawna mieszkam poza nią. i najbardziej brakuje mi właśnie warszawskich kierowców, którzy płynnie i szybko ruszają na zielonym i jeżdżą dynamicznie. to co że są korki w warszawie, moim zdaniem główna przyczyna to brak obwodnicy i wiecznie rozkopane ulice, a nie źli kierowcy. tu gdzie teraz mieszkam na zielonym przejeżdża ledwie kilka samochodów bo nikomu nigdzie się nie spieszy. moja żona zaczynała naukę jazdy w warszawie i od razu została rzucona na głęboką wodę - jezda po trasie toruńskiej itp. a w miejscu gdzie mieszkam nie pozwolili jej jeździć szybciej niż 40 km/h a do tego na dwójce.
              • pawciu2 predkosc, predkosc i jeszcze raz predkosc 31.03.08, 09:54
                Juz tak nam to weszlo w krew, ze nikogo nic nie rusza.
                Jak jest ogranicznie do 50-ciu, "to mozna 60 - 70".

                Jak stoi policja, i ogranicznie do 70-ciu, wszyscy jada 95 a policja
                nic.

                Jak jakis nieograniczony w swojej bezmyslnosci szaleniec pedzi przez
                miasto 300 na godzine, to wina wypadku jest nierownosc na jezdni.

                --Co za problem? Przeciez, nie mozna nieumyslne przekroczyc
                ograniczenia predkosci o 50 km/h. Gdyby np takie rozmyslne
                wykroczenie karac np zakazem prowadzenia pojazdow. A co za problem?
                Co za roznica, czy jade pijany, czy jade przez centrum miasta
                150km/h?

                Ba! Ostatnio -- poniewaz "mozna" przez miasto jechac 150km/h
                widzialem takich, co zeby sie nie rozbic wjezdzali na chodnik!
                Jeszcze gdyby to nie bylo (1) pod szkola moich dzieci (2) na
                osiedlowej uliczce.. ale co tam. za 3 tys kupilem bmw i smigam.
                Albo z innej pulki: uzbieralem na mercedesa, mam mieszkanie w bloku,
                to bede dawal po garach gdzie sie da.


                Kto pamieta, ze ograniczenie prodkosci w polsce jest dostosowane do
                jakosci naszych drog: 90km/h.

                W miejscie jest 50... moze powinno byc "polskie 30"
                • pbe64 Re: predkosc, predkosc i jeszcze raz predkosc 31.03.08, 10:20
                  Ja się nie dziwię łamaniu ograniczeń prędkości. Po Polsce NIE DA SIĘ jeździć
                  zgodnie z przepisami. Po pierwsze cały czas spotykam kretyńskie ograniczenia
                  prędkości, które ewidentnie są stawiane po to żeby policja miała gdzie łapać na
                  radar. Nikt mnie nie przekona, że postawienie ograniczenia do 50 km/h przed
                  skrzyżowaniem na prostym odcinku dwupasmowej drogi krajowej poza terenem
                  zabudowanym jest rzeczywiście potrzebne z punktu widzenia bezpieczeństwa ruch.
                  Po drugi trzeba wprowadzić ustawowy zakaz wydawania pozwoleń budowlanych w
                  pobliżu drug krajowych. Wiem, że dla tych którzy się tak budują jest to wygodne,
                  bo np. przez całą zimę mają czarny asfalt już pod domem i żadnego problemu z
                  odśnieżaniem, ale ostatnio jechałem z Krakowa w stronę Sandomierza i obecnie
                  pierwsze 60 km za Krakowem to już w całości teren zabudowany.
                  • awatar2008 Re: predkosc, predkosc i jeszcze raz predkosc 31.03.08, 13:26
                    Ja uważam że trzeba wrócić do limitu 60 km/h i problem się,
                    przynajmniej częściowo,rozwiąże. Absurdalne ograniczenia prędkości
                    powodują to o czym napisał poprzednik - każdy to wali i ma głęboko w
                    dupie. To naturalna zdrowa reakcja na inflację znaków z
                    ograniczeniem prędkości.
                  • snorri696 Re: predkosc, predkosc i jeszcze raz predkosc 31.03.08, 18:18
                    pbe64 napisał:

                    > Ja się nie dziwię łamaniu ograniczeń prędkości. Po Polsce NIE DA SIĘ jeździć
                    > zgodnie z przepisami. Po pierwsze cały czas spotykam kretyńskie ograniczenia
                    > prędkości, które ewidentnie są stawiane po to żeby policja miała gdzie łapać na
                    > radar. Nikt mnie nie przekona, że postawienie ograniczenia do 50 km/h przed
                    > skrzyżowaniem na prostym odcinku dwupasmowej drogi krajowej poza terenem
                    > zabudowanym jest rzeczywiście potrzebne z punktu widzenia bezpieczeństwa ruch.
                    > Po drugi trzeba wprowadzić ustawowy zakaz wydawania pozwoleń budowlanych w
                    > pobliżu drug krajowych. Wiem, że dla tych którzy się tak budują jest to wygodne
                    > ,
                    > bo np. przez całą zimę mają czarny asfalt już pod domem i żadnego problemu z
                    > odśnieżaniem, ale ostatnio jechałem z Krakowa w stronę Sandomierza i obecnie
                    > pierwsze 60 km za Krakowem to już w całości teren zabudowany.

                    Ograniczenia nie biorą się z kosmosu. Zientarski rozbił się na prostym odcinku
                    drogi. Przepisy są po to by ich przestrzegać, a nie hulaj dusza mam samochód nie
                    potrzebuję mózgu.
                    • swoboda_t Re: predkosc, predkosc i jeszcze raz predkosc 31.03.08, 18:29
                      Z kosmosu nie. Ale z głupoty, lenistwa lub złej woli urzędników -
                      jak najbardziej. Jedną z największych zmór polskich dróg jest
                      włąśnie to, że widząc znak ograniczenia prędkości trzeba się
                      zastanawiać, czy to pozostałość po remoncie sprzed pół roku,
                      asekuranctwo urzędnika czy może jednak ten konkretny znak jest we
                      właściwym miejscu...

                      --
                      Co widzisz gdy myślisz:"Katowice"?? Kliknij i pomyśl jeszcze raz. Nowy wątek, setki zdjęć i kolejne w drodze. Zapraszam - swoboda_t aka 1000city :)
                    • juklak Re: predkosc, predkosc i jeszcze raz predkosc 31.03.08, 22:09
                      >
                      > Ograniczenia nie biorą się z kosmosu. Zientarski rozbił się na
                      prostym odcinku
                      > drogi. Przepisy są po to by ich przestrzegać, a nie hulaj dusza
                      mam samochód ni
                      > e
                      > potrzebuję mózgu.

                      W miejscu gdzie rozbił się Zientarski można jechać z prędkością 100
                      km/h bez zagrożenia utraty panowania nad kierownicą w normalnych
                      warunkach pogodowych. Ograniczenie jest do 50 km/h a i tak każdy to
                      zlewa. Dlaczego? Bo znaczenie znaków drogowych zdewaluowało się
                      poprzez ich nadmiar i stawianie ograniczneń na wyrost. Przykład to
                      ograniczenia do 70 km/h na trasie katowickiej. Tak naprawdę
                      większość małych "skrzyżowań" Girekówki z drogami gruntowymi da się
                      pokonać bezpiecznie z prędkością 90 100 km/h bo widoczność jest
                      wystarczająco dobra aby stwierdzić, że jak zwylke nic nie chce z tej
                      drogi na nas wyjechać. No ale jak stawiać ograniczenie do 90, jeśli
                      to jest już prędkość maksymalna? Na Ursynowie jest takie miejsce,
                      gdzie potrąconych zostało kilka osób. Rzeczywiście było
                      niebezpiecznie, rzeczywiście każdy tradycyjnie zlewał ograniczenie.
                      Postawiono barierki oddzielające pasy, bo piesi lubili tu chodzić
                      jak kury na skróty, ustawiono światła na przejściu dla pieszych. Nie
                      rozumiem jednak po co jeszcze w takim przypadku ograniczenie do 40
                      na 3 pasmowej ulicy i radar, skoro są światła? Może stawiać radar
                      przy każdym przejściu dla pieszych i ograniczenie do 20? Najlepiej
                      położyć śpiących policjantów na wszystkich drogach w Polsce tak co
                      300m, wtedy będzie bezpiecznie. Albo co 100, będzie bezpieczniej...
                • rasklaat Re: predkosc, predkosc i jeszcze raz predkosc 31.03.08, 11:52
                  Nie tylko w Polsce tak się jeździ. W Birmingham z reguły tam gdzie jest ograniczenie do 30 (mil) leci się 40 (jeśli warunki pozwalają) a na dwupasmówkach z limitem 40 zdarza się widzieć bad boy racerów pędzących i 80. Są takie odcinki gdzie można, nie ma kamer.

                  Kierowców anemicznie jadących prawym pasem do wyprzedzania też się spotyka, ale to się bierze z tego, że na lewym często parkują ludzie. Z parkowaniem jest tu najgorzej, taki pajac nie stanie kawałek dalej żeby nie przeszkadzać innym tylko stawia swój pojazd gdzie ma blisko np do sklepu, włączy awaryjne i ma wszystko w d... nic to, że stanął tuż przed rondem. Czasem dwóch znajomych się spotka i stoją na ulicy na przeciwległych pasach i gadają przez okna a za obydwoma ustawia się sznur pojazdów. Czasem przeżywam chwile grozy kiedy jakaś babka objeżdża całe rondo po zewnętrznej i nagle skręca bez kierunkowskazu. Bądź mądry i wyczuj jej zamiary.

          • critic Ostrożnie 31.03.08, 09:57
            ktosiek.ktoskowaty napisał:

            > Pijesz - płacisz wyższą składkę, palisz - takowoż. Masz nadwagę? Zwyżka.

            Picie i palenie to wolny wybór każdego człowieka, także co do tego zgoda. Jednak
            nadwaga to najczęściej wynik obciążenia genetycznego, a nie obżarstwa. Dlaczego
            ktoś ma dodatkowo płacić za coś co jest niezależne od niego?
          • agata789 Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 14:12
            ktosiek.ktoskowaty napisał:

            > I dlatego prywatne ubezpieczenie zdrowotne byłoby lepsze niż SRUS :)
            >
            > Pijesz - płacisz wyższą składkę, palisz - takowoż.

            Tu akurat nie trafiłeś. Pewna firma ubezpieczeniowa, bodajże w Holandii, po
            dokładnych obliczeniach OBNIŻYŁA ostatnio składkę dla palaczy, ponieważ żyją
            krócej i umierają szybko (na raka płuc ponoć nie choruje się długo, a leczenie
            jest tańsze niż w przypadku wielu innych chorób). Zgodnie z rachunkiem
            ekonomicznym największą składkę powinni płacić ludzie prowadzący tzw. zdrowy
            tryb życia, ponieważ dożyją późnego wieku i będą zapadać na takie choroby, jak
            Alzheimera, a one są najdroższe w leczeniu.
        • bartollommeo Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 26.03.08, 21:37
          trypel napisał:

          > to drugie to niegłupie jest tylko ja bym to rozszerzył, niech
          płacą sami za
          > leczenie:
          > - palacze (jesli choroba związana jest z paleniem)
          > - pijący (jesli choroba bądź wypadek wynikają z użycia alkoholu)
          > - obżartuchy jesli choroba wynika ze złej diety
          > - i jeszcze pare innych przypadków...
          >

          No i jeszcze może niech zdrowi i wysportowani sami sobie płacą
          emerytury i inne świadczenia, bo za długo żyją i nadmiernie
          obciążają państwo.
          Strasznie głupie są takie pomysły, bo u każdego znalazłoby się coś
          za co musiałby sam zapłacić.
        • realgniot Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 13:43
          trypel napisał:

          > to drugie to niegłupie jest tylko ja bym to rozszerzył, niech płacą sami za
          > leczenie:
          > - palacze (jesli choroba związana jest z paleniem)
          > - pijący (jesli choroba bądź wypadek wynikają z użycia alkoholu)
          > - obżartuchy jesli choroba wynika ze złej diety
          > - i jeszcze pare innych przypadków...
          > jesli to sie uda to zgadzam sie z tymi pasami - inaczej pomysł idiotyczny
          >

          I bardzo dobrze, ale zauważ, że w takim przypadku nie będą zobowiązani płacić za ubezpieczenie i koło się zamyka...
    • grodek75 Siedem grzechów głównych polskich kierowców 26.03.08, 19:24
      Polemizowałbym z grzechem numer 1. Coraz rzadziej zdarza się aby
      ktoś nie wpuścił innego kierowcy, który normalnie próbuje zmienić
      pas. Niestety w Polsce pojęcie "suwaka" zostało wypaczone. Obejmuje
      np. chamskie omijanie korka pasem do skrętu i wymuszanie wpuszczenia
      na jego końcu, bądź odwrotnie - omijanie stojących w korku i
      czekających na skręt pasem do jazdy prosto i "rycie" na chama przed
      samym skrzyżowaniem. Codziennie można to zaobserwować w Warszawie
      np. na skrzyżowaniu Żwirki i Wigury z Racławicką. Pojęcie suwaka
      obejmuje również omijanie korka pasem awaryjnym i wymuszanie
      wpuszczenia na normalny gdy ten pierwszy się kończy (Trasa AK na
      odcinku od Broniewskiego do Wisłostrady). Przykłady można by mnożyć.
      Tak więc z ferowaniem wyroków autor artykułu powinien być ostrożny...
      • swan_ganz no włąśnie..."suwak" to w Polsce wykorzystywany 31.03.08, 09:16
        przez cwaniaczków pomysł...

        Na przykład skrzyżowanie Żwirki i Wigury/Marynarska. Codziennie
        tamtędy jeżdże i codziennie przerabiam to samo; długi pas rozbiegowy
        teoretycznie pozwalający bez kłopotu włączyć się do ruchu. Sam i bez
        sygnału wiem, że kierowcy z prawego pasa będą musieli się włączyć do
        ruchu więc zostawiam im wolne miejsce przed sobą ale oni je ignorują
        i jadą do samego końca tego pasa i dopiero wtedy chcieliby wjechać.
        Przypuszczam, że to jest chęć wyprzedzenia jeszcze kolejnego
        samochodu toczącego się w korku.... A ponieważ nie lubię głupich
        ludzi to tą wolną przestrzeń pozostawiam wolną gdzieś tak do połowy
        długości pasa rozbiegowego a później dojeżdżam do poprzednika i już
        nikogo nie wpuszczam.
        Jakoś trzeba wychowywać debili i myślę, że gdyby inni robili tak
        samo to zmusilibyśmy takich drobnych cwaniaczków do odczekania paru
        długich chwil na litość jakiegoś kierowcy, który by go w końcu
        wpuścił...
        Jest jakaś mała szansa, że ktoś taki po takim doświadczeniu
        następnym razem już by nie cwaniakował..
        --
        Swan
        ** Just say no to drug reps **
        nofreelunch.org/
        • niknejm Re: no włąśnie..."suwak" to w Polsce wykorzystywa 31.03.08, 09:27
          swan_ganz napisał:

          > i jadą do samego końca tego pasa i dopiero wtedy chcieliby
          > wjechać.

          Pozwalam sobie nie zgodzić się. Właśnie tak powinno się robić -
          jechać do końca pasa i wtedy na suwak. Dlaczego? Pozwala to lepiej
          wykorzystać powierzchnię drogi; więcej aut wjedzie za kolejne
          światła itp. A to poprawia płynność ruchu. Na szczęście coraz więcej
          ludzi w PL stosuje zasadę suwaka. Ja też. Wpuszczam i zazwyczaj
          jestem wpuszczany.

          Pzdr
          Niknejm
          • swan_ganz taak? 31.03.08, 10:49
            > Właśnie tak powinno się robić -
            > jechać do końca pasa i wtedy na suwak. Dlaczego? Pozwala to lepiej
            > wykorzystać powierzchnię drogi; więcej aut wjedzie za kolejne
            > światła itp.

            a co to za różnica gdzie stoisz w korku? Na czym polega zysk*
            społeczeństwa w sytuacji gdy Ty wykorzystując całą długość wolnego
            pasa rozbiegowego zmienisz swoje miejsce zakorkowania?

            * - takim zyskiem nie jest oszczędność Twojego czasu bo to jest ten
            sam czas który komuś buchnąłeś wpychając się na chama na końcu pasa
            dojazdowego :-)
            --
            Swan
            ** Just say no to drug reps **
            nofreelunch.org/
            • niknejm Re: taak? 31.03.08, 10:58
              swan_ganz napisał:

              > > Właśnie tak powinno się robić -
              > > jechać do końca pasa i wtedy na suwak. Dlaczego? Pozwala to
              lepiej
              > > wykorzystać powierzchnię drogi; więcej aut wjedzie za kolejne
              > > światła itp.
              >
              > a co to za różnica gdzie stoisz w korku? Na czym polega zysk*

              Przeczytaj mojego późniejszego posta na ten temat. Przyjrzyj się też
              drogom z sygnalizacją śwetlną i pomysl chwilę :-)

              • swan_ganz Re: taak? 31.03.08, 11:08
                > Przeczytaj mojego późniejszego posta na ten temat. Przyjrzyj się
                > też drogom z sygnalizacją śwetlną i pomysl chwilę :-)

                w przypadku tego skrzyżowania nie ma znaczenia i tego miejsca w
                Warszawie nie ma znaczenia gdzie utkniesz w korku więc to czy
                skorzystasz z całego pasa robiegowego czy też nie też jest bez
                znaczenia bo w tamtym miejscu stoi cała okolica i wszystki okoliczne
                skrzyżowania :-) Twoja sprawność za kierownicą (lub całkowita
                bezradność) nic tam nie zmieni i dlatego właśnie jestem bezlitosny
                na końcu pasa rozbiegowego bo ja w tamtym konkretym miejscu takie
                dojeżdżanie do końca identyfikuje jednoznacznie z cwaniactwem
                ("jeszcze ze dwa samochody sobie w korku wyprzedzę... A frajerzy
                niech się gonią")
                --
                Swan
                ** Just say no to drug reps **
                nofreelunch.org/
                • niknejm Re: taak? 31.03.08, 11:13
                  swan_ganz napisał:

                  > > Przeczytaj mojego późniejszego posta na ten temat. Przyjrzyj się
                  > > też drogom z sygnalizacją śwetlną i pomysl chwilę :-)
                  >
                  > w przypadku tego skrzyżowania nie ma znaczenia i tego miejsca w
                  > Warszawie nie ma znaczenia gdzie utkniesz w korku

                  Nie będę Cię na siłę przekonywał. Zerknij przy okazji. Sam się
                  przekonasz :-) Po prostu ilość czasu, którą musisz poświęcić
                  na 'odstanie czerwonych świateł' będzie krótsza. Możesz też trochę
                  poczytać z zakresu inżynierii ruchu drogowego.

                  Pzdr
                  Niknejm

                  więc to czy
                  > skorzystasz z całego pasa robiegowego czy też nie też jest bez
                  > znaczenia bo w tamtym miejscu stoi cała okolica i wszystki
                  okoliczne
                  > skrzyżowania :-) Twoja sprawność za kierownicą (lub całkowita
                  > bezradność) nic tam nie zmieni i dlatego właśnie jestem bezlitosny
                  > na końcu pasa rozbiegowego bo ja w tamtym konkretym miejscu takie
                  > dojeżdżanie do końca identyfikuje jednoznacznie z cwaniactwem
                  > ("jeszcze ze dwa samochody sobie w korku wyprzedzę... A frajerzy
                  > niech się gonią")
                • grzesiek.22 Re: taak? 31.03.08, 15:47
                  no i tu się bardzo mylisz i śmiem twierdzić że przez takich jak ty
                  właśnie te korki powstają. Pas do włączenia się do ruch powinno się
                  wykorzystać do samego końca w przeciwnym razie blokuje się pas
                  docelowy,a wszyscy co jadą jak najdalej wcale nie myślą "wyprzedzę
                  jeszcze paru frajerów" jeżdzą dobrze!(pozatym dopuki będzie
                  istniał "frajer" w twojej głowie nigdy nie będziesz jezdził dobrze).
                  • lth Re: taak? 31.03.08, 15:59
                    ale głupoty pier..icie...
                    jak masz mozliwość wjechania na pas własciwy to powinieneś przy pierwszej
                    nadazajacej sie okazji skozystac.

                    jak ruch przebiega płynnie to dostosowuje swoją predkosć na pasie rozbiegowym
                    tak aby zmiescic sie przed koncem pasa i z maksymalną mozliwą predkoscia wjechac
                    na pas włąsciwy.. jesli widze ze pas własciwy jest troche zakorkowany to
                    zmniejszam predkosc tak aby przez jak naj dłuzsy rozsądny okres czasu szukać
                    swojej zansy na zmiane pasa.. jezeli to bedzie kilka metrow za lotem
                    podporządkoweanej do dłownej to kozsytam odrazu z tej okazji. niestety czasami
                    sie zdazy ze nie ma takiej sytuacji do konca pasa wtedy trzeba liczyć na
                    życzliwośćinnych uczestnuików ruchu..
                    lecz ludzie którzy wjezdzają na pas rozbiegowy dojezdzają do końca nie analiując
                    sytuacji jaka ma miejsce na pasie do jazdy prosto zasługują na potepienie ich
                    umiejetnośći jako kierowców oraz na dlugie oczekiwanie na tego życzliwego...
                    pozdrawiam
                    • grzesiek.22 Re: taak? 31.03.08, 16:36
                      twój komentarz nijak się ma do sytuacji o której pisze, chodziło o
                      stanie w korku a nie włączeniu się do płynnego ruchu (jasne że przy
                      płynnym ruchu nie ma sensu jechac do konca pasa) wyobraz sobie
                      natomiast korek w którym włączasz się do ruchu - nie powinienes
                      robic tego w dowolnym miejscu tylko dojezdzając do końca pasa.
                    • xenobius Rozbiegówkę należy wykorzystywać do końca!!! 31.03.08, 17:04
                      Pas rozbiegowy powinno się wykorzystywać do samego końca.
                      Jest to najbardziej ekonomiczne i najuczciwsze posunięcie.
                      Wielokrotnie frajerzyłem się tym, że wpuszczałem samochody
                      na główny pas na całej jego długości i okazywało się, że
                      wpuszczani przeze mnie wpuszczali kolejnych a kolejni kolejnych.
                      Wychodziło na to, że ja jadąc po głównym pasie poruszam
                      się najwolniej.
                      Powoduje to, że ludzie nie wpuszczają wcześniej samochodów z
                      rozbiegówki i dochodzi do absurdalnej sytuacji, że rozbiegówka pusta,
                      pas główny zapchany po horyzont ale każdy kto pojedzie do końca
                      pustej rozbiegówki to cwaniak i ludzie go nie wpuszczą. Głupota!

                      Gdyby rozbiegówka i pas główny były zajęte w całości, samochody
                      poruszały się w tym samym tempie i wpuszczały się na suwak
                      na samym końcu rozbiegówki to nie było by obieżdżnia, wciskania.
                      Każdy spokojnie czekałby na swoją kolej i nawet z nudów mógłby
                      wyliczyć sobie za który samochód wypada mu kolejka na wjazd.

                      Ja wpuszczam TYLKO na końcu rozbiegówki (dotyczy to oczywiście
                      korków).
                      • lucasdzihad Re: Rozbiegówkę należy wykorzystywać do końca!!! 31.03.08, 18:01
                        taa, jasne
                        tyle że cwanoactwo polega na tym właśnie, żeby z pasa jadącego
                        prosto, wbić się jak najszybciej na "rozbiegówkę", przejechać te
                        swoje 20 - 50 metrów i udawać że właśnie mi należy się miejcse na
                        końcu pasa...

                        Jeśli byś postał w korasie i popatrzył na cwaniaków, którzy robią
                        takie właśnie numery, też byś niogo już więcej nie wpuścił.

                        Nie wspominając o tych, którzy jadąc prosto zapominają, że lewy pas
                        skręca w lewo a prawy pas w prawo. I ładują do końca.

                        Cząsto w takich przypadkach jedę na "dzwon"
                        I wcale nie mam wyrzutów sumienia
          • wild.wind Zamek błyskawiczny/suwak i TVP3 Kraków 01.04.08, 00:33
            Raczę zauważyć, że Niknejm ma rację. Tak powinno się robić. Włączać się do ruchu w końcowej części pasa.

            Gorąco polecam program TVP Kraków "Jedź bezpiecznie". Kolejne odcinki dostępne są w internecie pod adresem: ww6.tvp.pl/6287.dzialy

            Świetny materiał do przemyśleń! Chciałbym, żeby każdy region TVP3 miał swój program z analizą newralgicznych punktów miasta. Z pewnością miałoby tp dużo większe walory edukacyjne niż jeszcze jedno nikomu niepotrzebne wydanie Kuriera/Wiadomości itp. itd.

            Pozdrowienia!
        • vtec_z Re: no włąśnie..."suwak" to w Polsce wykorzystywa 31.03.08, 09:36
          Marynarska/Żwirki - to samo miejsce i dwa style jazdy zależnie od
          natężenia ruchu.
          Jeżeli na Marynarskiej jest korek to jazda prawym pasem od Żwirki do
          końca ma sens i to duży, bowiem w ten sposób więcej samochodów może
          zjechać ze skrzyżowania pod wiaduktem i nie blokować go. Ja nie
          rozumiem tych, którzy zmieniają pas jak najwcześniej (nawet przez
          ciągłą linię) i tkwią w korku...
          Zmiana pasa wcześniej jest sensowna wtedy gdy ruch jest płynny i po
          wyrównaniu prędkości pojazdów można zjechać w lukę na sąsiednim
          pasie w dowolnym miejscu.

          A propos pierwszego przypadku - w kilku miastach Polski (w tym
          Kraków i Gdańsk) spotkałem się z przypadkiem blokowania pasa
          zanikającego przez lokalnych kierowców by nie dopuścić do jego
          pełnego wykorzystania. To jest dopiero opaczny sposób realizowania
          równych praw na jezdni! Dla takich kierowców nie ma sensu budowanie
          dróg wielojezdniowych.
          --
          First man then machine (Soichiro Honda)
          • swan_ganz Re: no włąśnie..."suwak" to w Polsce wykorzystywa 31.03.08, 10:57
            > Jeżeli na Marynarskiej jest korek to jazda prawym pasem od Żwirki
            > do końca ma sens i to duży, bowiem w ten sposób więcej samochodów
            > może zjechać ze skrzyżowania pod wiaduktem i nie blokować go

            no tak; rzeczywiście masz tu rację. Tylko co to dal mnie za różnica
            czy utkniesz w korku (w tym konkretym miejscy) już na Marynarskiej
            czy też odleżakujesz tan sam czas przed rondem na Żwirki?

            Wiesz; to że Tobie się spieszy i chciałbyś jak najszybciej
            przejechać to nie jest mój interes bo ja jadę tam zwykle od Hynka i
            wyobraź sobie, że ci z tamtąd jadący też chcieliby ( tak jak i Ty )
            jak najszybciej to zakorkowane miejsce przejechać. A ponieważ
            jezdnie mają ściśle określoną przepustowość to jak Tobie się uda to
            to samo nie uda się kumuś innemu. Innymi słowy; czas który Ty
            zyskasz jadąc do końca pasa rozbiegowego jest czasem ukradzinym tym
            stojącym już w korku... Na przeszłość więc nie licz na moją
            wyrozumiałość tylko korzystaj wcześniej z możliwości wjechania którą
            Ci stworzyłem
            --
            Swan
            ** Just say no to drug reps **
            nofreelunch.org/
            • vtec_z Re: no włąśnie..."suwak" to w Polsce wykorzystywa 31.03.08, 13:32
              Ja Ci powiem inaczej - jeżeli masz w nosie to, że kierowcy jadący
              przez Żwirki na wprost będą mieli kłopoty to licz się z tym, że ja
              nie wpuszczam cwaniaków chcących zmienić pas jak najwcześniej. Bo co
              to za różnica gdzie będą stali w korku ;)
              --
              Przeczytałeś? Zrozumiałeś? Ty wykształciuchu!
            • vtec_z Re: no włąśnie..."suwak" to w Polsce wykorzystywa 31.03.08, 13:37
              Wyobraź sobie, że jeżeli wszyscy kierowcy będą wjeżdżać na końcu
              pasa rozbiegowego (na suwak) to ruch na obu pasach będzie odbywał
              się w tym samym tempie i nikt przed nikim nie będzie miał przewagi,
              a wszystko odbędzie się sprawniej. Styl za którym Ty optujesz
              powoduje, że - wbrew pozorom - więcej aut przejeżdża pasem
              podporządkowanym (część wpuszczona na początku + część wpuszczona na
              końcu).
              --
              First man then machine (Soichiro Honda)
        • expolek Re: no włąśnie..."suwak" to w Polsce wykorzystywa 31.03.08, 21:12
          oj chyba problemem jest szukanie wszędzie "cwaniaczków" i ich "edukowanie"
          poprzez zajeżdżanie, niewpuszczanie i tak dalej. Czy ten pas nie jest po to
          długi aby płynnie - w tym również pod koniec pasa - włączać się do ruchu? I czy
          nie trzeba właśnie dojeżdżać pod koniec pasa, aby następni mogli na niego
          wjechać ze skrzyżowania?
          Niestety panuje upiorna moda na wjechanie na taki pas, zatrzymanie się i próba
          włączenia w lewo - efekt jest taki że skrzyżowanie opuszcza jedno auto zamiast
          dziesięć.
          Ale to pewnie same cwaniaczki, więc niech postoją sobie... co nie? I może
          przestaną cwaniakować.
      • wiercipietek Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 09:43
        Racja, podobna sytuacja na końcu dwupasmówki Warszawa-Konstancin, zawsze
        biedaczyska nie wiedzą, że pas się kończy ;-)
        Do polemiki dorzucił bym jeszcze jazdę lewym pasem, kiedy prawy jest wolny,
        niestety mam nisko profilowe opony i jazda prawym pasem często kończy się
        wymianą opon i prostowaniem felg, nie mówiąc o koleinach, które dają się we
        znaki na szerokich oponach. Pozdrawiam myślących kierowców
        • wiciol Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 10:19
          > Do polemiki dorzucił bym jeszcze jazdę lewym pasem, kiedy prawy jest wolny,
          > niestety mam nisko profilowe opony i jazda prawym pasem często kończy się
          > wymianą opon i prostowaniem felg, nie mówiąc o koleinach, które dają się we
          > znaki na szerokich oponach.

          No cóż, opony chyba nie usprawiedliwiają tego, że ktoś będzie się "ślimaczył" lewym pasem... Zdaje się, że przepisy regulują to, że należy poruszać się prawym pasem, pozostawiając lewy do wyprzedzania...

          pzdr
      • mar_or Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 12:17
        Zgadzam się w zupełności z przedmówcą. Też staram się wpuścić wjeżdżającego
        zmieniających pas "na suwak", ale nigdy nie w przypadku, gdy ktoś cwaniakuje i
        omija korek np. pasem do skrętu w prawo czy w lewo lub asfaltem wyłączonym z
        ruchu. W Warszawie to nagminne i właśnie takie cwaniactwo i egoizm w stosunku do
        innych uczestników ruchu przy jeździe w korku określiłbym jako siódmy grzech
        polskich kierowców.
    • polam5 Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 26.03.08, 21:53
      To nie takie znowu grzechy - to mi wyglada na liste zachowac grzecznosciowych bo
      nie sa to rzeczy zabronione? I wcale polscy kierowcy nie sa tacy najgorsi jak
      przede wszystkim tego nie przestrzegaja.

      A grzechy glowne powinny byc takie gdzie zagrazamy albo ryzykujemy czyjes zycie
      - swoim mozemy szafowac.

      to juz ta list lepsza:
      mnm-forum.com/viewtopic.php?t=3553283
      www.motofakty.pl/artykul/grzechy_glowne_polskich_kierowcow.html

      Niewpuszczanie metodą "na suwak" kierowców włączających się do ruchu.
      - W koncu to wlaczajcego sie do ruchu problem i pozwolenie jest oznaka
      grzecznosci a nie odwrotnie.

      Zbyt późne włączanie kierunkowskazu do skrętu w lewo
      - dobrze ze w ogole wlaczaja. Sa kraje i miasta gdzie wlaczony kierunkowskaz
      pokazuje kogo nalezy przyblokowac...

      Jazda prawym pasem gdy lewy jest pusty a widzimy, że ktoś chce się włączyć do ruchu.

      - Czy nie lepsze byloby zwolnienie albno przyspieszenie niz zmiana pasa? i
      znowu to nioe grzech tylko oznaka grzecznosci. W koncu to problem wlaczajacego
      sie a nie jadacego w ruchu.

      Jazda lewym pasem, mimo że prawy jest wolny

      - No to sie musimy zdecydowac czy jezdzic lewym czy prawym - zawsze komus nie
      pasuje.. A moze tak pozwolic wyprzedac po prawej i lewej?

      Włączanie kierunkowskazu w prawo przy wjeździe na rondo, mimo że nie opuszcza
      się go na pierwszym zjeździe.

      - No jak sie go nie opusci na pierwszym to na pewno na drugim albo trzecim..
      Przynajmniej widomo ze nie skreci w lewo .

      Wjeżdżanie na skrzyżowanie bez pewności, że uda się z niego zjechać

      - No to lepiej nie wyjezdzac z domu jesli nie mamy pewnosci ze wrocimy? Niestety
      prawo na to pozwala mowic ze mozemy opusci skrzyzowanie na czerwonym... Moze
      kiedys zamontuja czujniki i czerwone bedzie na wszystkich kierunkach tak dlugo
      dopuki skrzyzowanie nie bedzie puste.
      • 01boryna Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 28.03.08, 11:04
        polam5 napisał:

        > To nie takie znowu grzechy - to mi wyglada na liste zachowac grzecznosciowych b
        > o
        > nie sa to rzeczy zabronione?


        I to jest wlasnie problem wielkiej czesci kierowcow w tym kraju. Jesli nie jest
        to przepis zabraniajacy to mozna go olewac. A gdy przepis czegos zabrania to tez
        mozna go olewac tylko najpierw trzeba sprywdzic czy nikt nie widzi...

        Brak kultury osobistej i analfabetyzm spoleczny powoduja ze w Polsce jezdzi sie
        fatalnie a wielu kierowcow toleruje taki stan rzeczy lub probuje go bronic.

        Stosowanie suwaka, nie wjezdzanie na skrzyzowanie bez szansy jego opuszczenia i
        wpuszczanie wlaczajacych sie do ruchu to sa tylko trzy z wymienionych grzechow
        ktore moga poprawic plynnosc ruchu. Ale zeby to zrozumiec to trzeba miec cos
        wiecej niz kluczyki samochodowe w zacisnietej dloni...
        • polam5 Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 28.03.08, 17:12
          No wiec moze tu trzeba sie zgodzic ze na drogach mamy z
          - 1. Przepisami drogowymi
          - 2. Kultura jazdy

          Aby wszyscy mogli wspolegzystowac te dwie rzeczy musza istniec i grac ze soba
          jak orkiestra. Same przepisy nie pomoga jesli brak kultury ktora nakazuje aby
          przestrzegac przepisow a jednoczesnie zachowywac sie tak tam gdzie przepisy nie
          siegaja - ulatwiac a nie utrudniac sobie zycia.
          Niestety w naszej polskiej kulturze jest to zjawisko obce i my mamy ogromna
          przyjemnosc aby sobie na kazdym kroku zycie uprzykarzac. No wiec niestety tu
          szkoda czasu - nic sie nie zmieni ani nie poprawi - przynajmnije w tej
          generacji... Osobiscie nie wyobrazam sobie co mozna by zrobic aby to zmienic.
          A jak czego nie mozna zmienic - nalezy sie nauczyc z tym zyc i zakladac ze
          kierowcy przed nami, za nami i po obu stronach beda robic wszystko aby nam
          utrudnic jazde i manewry...a wiec zakladac ze zmiena pas bez kierunkowskazu, ze
          nagle zachamuja, ze beda wyprzedac tam gdzie nie powinni itp.... wtedy bedziemy
          mogli reagowac na takie rzeczy...
          • 01boryna Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 28.03.08, 18:43
            > A jak czego nie mozna zmienic - nalezy sie nauczyc z tym zyc <

            Mozna i tak. Jest to jakas tam filozofia zyciowa. Z drugiej strony zauwazylem
            pewna prawidlowosc. W zeszlym roku, przez pare miesiecy jezdzilem po Polsce a
            glownie po Warszawie. W sposob do ktorego przywyklem nie jezdzac na codzien po
            Polsce. Czy robilem zle? A moze poprawiajac cos trzeba zaczac od siebie? Tez nie
            lubie gdy ktos probuje zrobic mnie w .... (niedomowienie). I dlatego nie
            wpuszczalem wpychajacych sie z zaliniowanego pobocza ani innych tego typu
            cwaniaczkow. Ale zasada suwaka, ustapienie miejsca wlaczajacemu sie do ruchu czy
            chcacemu zmienic pas ruchu itp. - czemu nie...
            • polam5 Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 28.03.08, 21:03
              Swieta prawda- poprawe zaczynac musimy przede wszystkim od siebie. Tak wlasnie
              jezdze - staram sie traktowac innych tak jakbym sam chcial byc traktowany. A w
              sytacjach jak ktos popelni blad tez sie nie wsciekam - w koncu i mnie sie
              zdarza. Jak ktos jest wredny - zwykle mu na to pozwalam bo lepiej stracic
              sekunde niz zycie. Jak widze ze ktos chce sie wlaczyc do rucha albo wjechac na
              pass - zdejmuje noge z gazu..... A czasami i mnie ktos podk.... wiec tez moge
              zajechac droge i umyc sobie przednia szybe np :)) Ale to dla tych co jezdza
              rozmawiajc na komorkach.... i nie czesto mi sie to zdarza. Zreszta mozna jezdzic
              w miare agresywnie ale ciagle bezpiecznie i z kultura - w nietorych miastach po
              prostu inaczej sie nie da...
      • simon_r Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 08:44
        > Niewpuszczanie metodą "na suwak" kierowców włączających się do ruchu.
        > - W koncu to wlaczajcego sie do ruchu problem i pozwolenie jest oznaka
        > grzecznosci a nie odwrotnie.
        No więc np. u faszystów za niewpuszczenie na suwak możesz dostać 400Euro
        mandatu.. a co ciekawsze tyleż samo jeśli nie dojedziesz do końca kończącego się
        pasa tylko będziesz próbował się wciskać wcześniej..

        > Jazda lewym pasem, mimo że prawy jest wolny
        >
        > - No to sie musimy zdecydowac czy jezdzic lewym czy prawym - zawsze komus nie
        > pasuje.. A moze tak pozwolic wyprzedac po prawej i lewej?
        Otóż kolego wyprzedzać po prawej można NA TERENIE ZABUDOWANYM.. kłania się brak
        znajomości przepisów..

        > Włączanie kierunkowskazu w prawo przy wjeździe na rondo, mimo że nie opuszcza
        > się go na pierwszym zjeździe.
        >
        > - No jak sie go nie opusci na pierwszym to na pewno na drugim albo trzecim..
        > Przynajmniej widomo ze nie skreci w lewo .
        Rozumiem, że to dowcip...???


        -------------------
        Jak schudnąć?..
      • bambussi Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 08:53
        polam5 napisał:

        > Niewpuszczanie metodą "na suwak" kierowców włączających się do
        ruchu.
        > - W koncu to wlaczajcego sie do ruchu problem i pozwolenie jest
        oznaka
        > grzecznosci a nie odwrotnie.

        tuu się zgadzam - właczenie kierunkowskazu jest "sygnalizowaniem
        zamiaru" i nie oznacza po stronie jadacego prawidłowo OBOWIĄZKU
        naychmiastowego wpuszczenia cwaniaka - argument że gdzieś tam jest
        to prawny obowiązek do mnie nie trafia (w końcu śa tysiące przepisów
        które gdzies obowiązują a u nas nie i vice versa), pewnie w
        dojczlandzie nie mają takich kierowców jak u nas - u nas ten przepis
        doprowadziłby do takiego wysypu cwaniactwa jakiego świat nie widział
        i setek stłuczek tuż po jego wprowadzeniu

        > Zbyt późne włączanie kierunkowskazu do skrętu w lewo
        > - dobrze ze w ogole wlaczaja. Sa kraje i miasta gdzie wlaczony
        kierunkowskaz
        > pokazuje kogo nalezy przyblokowac...

        za brak kierunkowskazu odpowiedni wcześniej zabierałbym prawo jazdy -
        na razie muszę się zadowolić obtrąbianiem :)

        > Jazda prawym pasem gdy lewy jest pusty a widzimy, że ktoś chce się
        włączyć do r
        > uchu.
        >
        > - Czy nie lepsze byloby zwolnienie albno przyspieszenie niz zmiana
        pasa? i
        > znowu to nioe grzech tylko oznaka grzecznosci. W koncu to problem
        wlaczajacego
        > sie a nie jadacego w ruchu.

        tez się zgadzam - my zmienimy pas, ten za nami nie i nic z
        wpuszczenia nie będzie a my możemy mieć klpoty z powrotem na
        wlasciwy pas - niech na drodze każdy martwi się o siebie

        > Jazda lewym pasem, mimo że prawy jest wolny
        >
        > - No to sie musimy zdecydowac czy jezdzic lewym czy prawym -
        zawsze komus nie
        > pasuje.. A moze tak pozwolic wyprzedac po prawej i lewej?

        też się zgadzam - obowiązek jazdy prawym pasem jest nonsensowy - po
        to buduje się trzy pasy żeby je wykorzystywać - przy ścisłym
        przestrzeganiu tego przepisu prawy powinien być zapchany po
        horyzont, a środkowy i lewy wolne :))))

        > Włączanie kierunkowskazu w prawo przy wjeździe na rondo, mimo że
        nie opuszcza
        > się go na pierwszym zjeździe.
        >
        > - No jak sie go nie opusci na pierwszym to na pewno na drugim
        albo trzecim..
        > Przynajmniej widomo ze nie skreci w lewo .

        tu się kompletnie nie zgadzam - włączanie jakiegokolwiek
        ierunkowskazu przy wjeździe na rondo to idiotyzm - zupełnie
        wystarzcy włączyć do gdy dojeżdżamy do "naszego" zjazdu

        > Wjeżdżanie na skrzyżowanie bez pewności, że uda się z niego
        zjechać
        >
        > - No to lepiej nie wyjezdzac z domu jesli nie mamy pewnosci ze
        wrocimy? Niestet
        > y
        > prawo na to pozwala mowic ze mozemy opusci skrzyzowanie na
        czerwonym... Moze
        > kiedys zamontuja czujniki i czerwone bedzie na wszystkich
        kierunkach tak dlugo
        > dopuki skrzyzowanie nie bedzie puste.

        to fakt, że czasem zastosowanie tej zasady doprowadziłoby do
        czekania na niektórych skrzyżowaniach aż miną godziny sczytu (a ci
        za nami tez chcą jechać). w Warszawie w korkach często przejedzie
        ten kto bardziej zdecydowany bez względu na to jakie komu się świeci
        światło (co za różnica skoro i tak we wszystkich kierunkach wszyscy
        stoją)
        • sokolasty Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 09:21
          "w Warszawie w korkach często przejedzie
          ten kto bardziej zdecydowany bez względu na to jakie komu się świeci
          światło (co za różnica skoro i tak we wszystkich kierunkach wszyscy
          stoją)
          "

          No to wyobraź sobie, że wjeżdżam (jak radzisz) na zielonym i
          zatrzymuję się na środku. Ty jedziesz z mojej prawej i chcesz jechać
          prosto. Tobie zapala się zielone, wjeżdżasz (zgodnie z Twoją zasadą)
          i zatrzymujesz się mi przed drzwiami. I zabite skrzyżowanie gotowe.
          A tak ja postałbym na zielonym przed skrzyżowaniem, a Ty byś
          przejechał. Czas oszczędzony i nerwów mniej.
        • yzek Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 09:26
          bambussi napisał:
          > tu się kompletnie nie zgadzam - włączanie jakiegokolwiek
          > ierunkowskazu przy wjeździe na rondo to idiotyzm - zupełnie
          > wystarzcy włączyć do gdy dojeżdżamy do "naszego" zjazdu

          Nie idiotyzm, tylko kodeks ruchu drogowego. Prawidłowe zachowanie
          to włączenie odpowiedniego kierunkowskazu PRZED WJAZDEM na rondo
          ORAZ włączenie odpowiedniego PRZED ZJAZDEM z ronda. Czyli jedyny
          przypadek kiedy przed rondem nie włączamy kierunkowskazu to wtedy,
          kiedy jedziemy na wprost. Świeżo po kursie i egzaminie się takie
          rzeczy wie... potem niestety zapomina.

          A to, że przy zjeździe mniej więcej 50% kierowców używa kierunkowskazu
          (to nawet jako pieszy obserwowałem), to inna sprawa... Jakbym dostał
          złotówkę za każdy raz, kiedy sterczałem na pasach jak głupi, a kierowca
          znienacka skręcał zamiast jechać prosto to... ech.

          Y.
            • yzek Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 15:45
              Co na ten temat mówią przepisy?

              5. Kierujący pojazdem jest obowiązany zawczasu i wyraźnie sygnalizować zamiar
              zmiany kierunku jazdy lub pasa ruchu oraz zaprzestać sygnalizowania niezwłocznie
              po wykonaniu manewru.

              Jak dla mnie sprawa wygląda tak: przed skrzyżowaniem sygnalizujemy zamiar zmiany
              kierunku jazdy: obojętnie czy to jest skrzyżowanie okrężne czy nie. "Zawczasu i
              wyraźnie" to nie jest IMHO "tuż przed"... Nie znalazłem żadnych przepisów
              szczegółowych o skrzyżowaniach z ruchem okrężnym.

              A mój instruktor na ten temat mówił tak "skrzyżowanie z ruchem okrężnym różni
              się tylko tym, że sygnalizujemy zjazd ze skrzyżowania". Ja bardziej wierzę jemu,
              niż nieznanym mi bliżej dyskutantom z internetowych forów :) Tym niemniej widząc
              taką różnorodność opinii, na rondzie należy mieć ograniczone zaufanie do innych...

              No i grzech główny (czyli brak sygnału przy zjeżdżaniu ronda) popełnia i tak
              dużo kierowców, niezależnie od tego jak zachowują się przed wjazdem.

              Y.
              • nurekjr Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 15:49
                >
                > No i grzech główny (czyli brak sygnału przy zjeżdżaniu ronda) popełnia i tak
                > dużo kierowców, niezależnie od tego jak zachowują się przed wjazdem.
                >

                przy wjezdzie nie informujemy innych użytkowników że wjeżdzamy bo i po co, ale
                przy zjezdzie obowiązkowe jest wrzucenie kierunkowskazu przed droga w którą
                chcemy skręcic...przede wszystkim pomaga to tym co na rondo chcą się dostac ;>
                • sokolasty Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 16:30
                  Z tym rondem to mają rację wszyscy, czyli nikt. Ustawodawca w swej
                  przenikkliwości zaożył, że problem nieruszony rozwiąże się sam.

                  Otóż wg PORD należy sygnalizować zamiar zmiany kierunku jazdy. I to
                  wszystko, co napisano. Sześć lat temu uczono mnie, że kierunek
                  załacza się tylko przy zjeździe, byle którym. I pomyślmy - stoję
                  przed rondem. Zawodnik z naprzeciwka jedzie prosto i zjeżdżając z
                  ronda nie sygnalizuje, bo przecież nie zmienia kierunku. I ja wtedy
                  czekam, bo nie wiem, skąd nadjechał, bo wysepka ma 1,5m wzrostu.
          • bambussi Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 09:55
            ha ha ha

            jesli już to Prawo o Ruchu Drogowym (KD juz dawno nie ma) - poczytaj
            naprawdę dokładnie - przed wjazdem na rondo NIC nie sygnalizujesz
            (bo niby co masz zamiar syngalizować, szczególnie jesli rondo ma np.
            5 zjazdów rozłożonych asymetrycznie???) sygnalizujesz w odpowiednim
            momencie dopiero ZJAZD z ronda i to wystarczy żeby było a)
            bezpiecznie b) czytelnie c) sprawnie

            ta kwestia była już 1000 razy wałkowana i na forum "auto-moto" i w
            TV w róznych progrmamach typu TVNTurbo, i w wywiadach z kierowcami
            zawodowymi, inżynierami ruchu, prawnikami i z oficerami policji
            (bodajże na stronie KGP też jest coś na ten temat) - ale jak widać
            do niektórych nadal nie dociera że PRZED rondem NIC nie włączamy!!!

            co do końcówki posta to oczywiście się zgadzam - zbyt późne
            sygnalizowanie manewrów to zmora.
        • swan_ganz Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 09:32
          > tez się zgadzam - my zmienimy pas, ten za nami nie i nic z
          > wpuszczenia nie będzie a my możemy mieć klpoty z powrotem na
          > wlasciwy pas - niech na drodze każdy martwi się o siebie

          też się z Tobą zgadzam; jak chcą wjechać z podporządkowanej na
          główną widzę, że pierwszy kierowca zmienia dla mnie pas bym mógł
          włączyć się do ruchu i jak widzę, że też mógłby to zrobić bo lewy
          pas ma wolny to wjeżdżam nie interesując się zbytnio tym co zrobi
          ten drugi. Bylebym tylko zdążył zadem się do tego drugiego
          ustawić .... Ten drugi też może zmienić pas albo może sobie ostro
          hamować jeśli lubi - jego zmartwienie; "niech na drodze każdy martwi
          się o siebie" :-)
          --
          Swan
          ** Just say no to drug reps **
          nofreelunch.org/
          • rav107 Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 11:21
            swan_ganz napisał:
            > też się z Tobą zgadzam; jak chcą wjechać z podporządkowanej na
            > główną widzę, że pierwszy kierowca zmienia dla mnie pas bym mógł
            > włączyć się do ruchu i jak widzę, że też mógłby to zrobić bo lewy
            > pas ma wolny to wjeżdżam nie interesując się zbytnio tym co zrobi
            > ten drugi. Bylebym tylko zdążył zadem się do tego drugiego
            > ustawić .... Ten drugi też może zmienić pas albo może sobie ostro
            > hamować jeśli lubi - jego zmartwienie; "niech na drodze każdy
            > martwi się o siebie" :-)

            To bardzo typowy przykład drogowego cwaniactwa. Jeżeli włączasz się
            do ruchu to ustęujesz pierwszeństwa jadącym drogą na którą chcesz
            wjechać. Jeżeli kóryś Cię wpuszcza, to miło z jego strony, al enie
            ma takiego obowiązku. Natomiast za to co opisujesz ja bym na miejscu
            policji walił maksymalny mandat.
            • swan_ganz kochany... Gdybym chciał liczyć na 31.03.08, 11:28
              kulturę polskich kierowców to bym z własnego garażu nie był w stanie
              na drogę wyjechać bo nikt by mnie na nią nie wpuścił. Kierowcy z
              mózgiem to u nas taka rzadkość, że trafienie dwóch takich pod rząd
              jest po prostu nie możliwe. To dlatego właśnie zadowalam się jak
              znajdzie się choć taki jeden :-).

              Oczywiście tylko w sytuacji gdy ten drugi ma warunki by zmałpować
              manwer tego pierwszego (myśleć już mu nie każę byle by tylko
              powtórzył to co zrobił jego poprzednik).
              Jeśli jednak jest zbyt głupi by małpować to0 przećwiczy sobie
              hamulce.
              --
              Swan
              ** Just say no to drug reps **
              nofreelunch.org/
              • rav107 Re: kochany... Gdybym chciał liczyć na 31.03.08, 13:50
                swan_ganz napisał:
                > Oczywiście tylko w sytuacji gdy ten drugi ma warunki by zmałpować
                > manwer tego pierwszego (myśleć już mu nie każę byle by tylko
                > powtórzył to co zrobił jego poprzednik).
                > Jeśli jednak jest zbyt głupi by małpować to0 przećwiczy sobie
                > hamulce.

                Jeżeli piszesz to na poważnie, to jesteś zwykłym piratem drogowym.
                Pewnego dnia taki "głupi", ale w przeciwieństwie do Ciebie jadący
                zgodnie z przepisami, skasuje Ci samochód, i słusznie.
        • veevee Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 13:23
          bambussi napisał:

          >
          > > Wjeżdżanie na skrzyżowanie bez pewności, że uda się z niego
          > zjechać

          >
          > to fakt, że czasem zastosowanie tej zasady doprowadziłoby do
          > czekania na niektórych skrzyżowaniach aż miną godziny sczytu (a ci
          > za nami tez chcą jechać). w Warszawie w korkach często przejedzie
          > ten kto bardziej zdecydowany bez względu na to jakie komu się
          świeci
          > światło (co za różnica skoro i tak we wszystkich kierunkach
          wszyscy
          > stoją)

          Właśnie o to chodzi - stoją, bo jakiś idiota wjechał na skrzyżowanie
          mimo że doskonale wiedział że z niego nie zjedzie. Zgodnie z zasadą,
          że "trzeba sie wcisnąć". A potem wjechał nastepny idiota, i jeszcze
          nastepny i skrzyżowanie korkuje się dokładnie.
          Niestety, póki co, kierowcy którzy nie cwaniakują i myslą takze o
          innych stanowią mniejszość....
      • ready4freddy Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 09:30
        >"Włączanie kierunkowskazu w prawo przy wjeździe na rondo, mimo że >nie opuszcza
        >się go na pierwszym zjeździe."

        >- No jak sie go nie opusci na pierwszym to na pewno na drugim albo >trzecim..
        Przynajmniej widomo ze nie skreci w lewo .

        co dokladnie rozumiesz przez "w lewo"? o ile dobrze rozumiem, w lewo mozna
        "skrecic" tylko z ronda w ruchu lewostronnym.. cos sie zmienilo? :)


        --
        it's only called paranoia if you can't prove it
      • jakub.radziminski Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 19:33
        > Wjeżdżanie na skrzyżowanie bez pewności, że uda się z niego
        > zjechać
        >
        > - No to lepiej nie wyjezdzac z domu jesli nie mamy pewnosci ze
        > wrocimy?

        Art. 25.
        4. Kierującemu pojazdem zabrania się:
        1. wjeżdżania na skrzyżowanie, jeżeli na skrzyżowaniu lub za nim
        nie ma miejsca do kontynuowania jazdy;

        > Niestety prawo na to pozwala mowic ze mozemy opusci skrzyzowanie
        > na czerwonym...

        IIRC, chodzi głównie o sytuację ze skrętem w lewo.
    • slawoart Siedem grzechów głównych polskich kierowców 27.03.08, 01:44
      Grzechy te swiadcza wyłącznie o egocentryźmie poniektórych kierowców.
      Wystrzeganie się tego typu zachowań z pewnością nie jest zbyt trudne dziwi więc
      upór z jakim niektórzy kierowcy utrudniają życie sobie i innym.

      osobiście do tej listy dopisałbym:
      -wyprzedzanie bez kierunkowskazu, na trzeciego, pod górke, zbyt wolno (np
      wyprzedzanie na 5-tce autobusu jadacego 70 km/h co skutecznie uniemozliwia
      wyprzedzenie pozostałym autom w kolumnie), na zakręcie, na pasach, na krzyżówce,
      na ciągłej ...
      -przyspieszanie gdy jest się wyprzedzanym
      -permanentne nie przepuszczanie pieszych, z próbami ominięcia ich łukiem
      -nie zatrzymywanie się przed pasami mimo, że zrobił to kierowca jadący z przeciwka
      -parkowanie na kopertach lub zajmowanie dwóch miejsc parkingowych naraz
      -jazde ze światłami przeciwmgielnymi w nocy przy dobrej widoczności

      pozdrawiam
      • kabines Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 27.03.08, 10:23
        na pierwszym miejscu wymienilabym chamstwo+postawe "ja musze byc
        pierwszy".dochodzi nierespektowanie zasad. jazda na suwak w
        Niemczech jest obowiazkowa, jesli nie da rady innaczej, korek,
        zwezony pas itp.nikt sie nie przepycha.w pl mamy stare samochody,
        drogi wolajace o pomste do nieba..o hamowaniu przed przejsciem dla
        pieszych nie wpominam. parkowanie-notoryczne ignorowanie miejsc dla
        niepelnosprawnych,zajmowanie dwoch miesc...widac,ze jestesmy
        zasciankiem europy.
        • zdzisiek66 Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 28.03.08, 15:40
          Skrajne chamstwo jest z pewnością głównym wyróżnikiem polskich
          kierowców. Ciekawe, czy te buraki przy rodzinnym obiedzie puszczają
          głośne bąki i smarkają komuś do zupy? Bo na drodze zachowują się w
          taki właśnie sposób.
          Druga ciekawa cecha to bezmyślność granicząca ze debilizmem. Inaczej
          nie da się określić jeżdżenia po mieście 200 km/h, urządzania
          slalomów na zatłoczonej drodze lub wsiadanie za kółko po dawce
          alkoholu przez nieduczonych zachodnich lekarzy uważanej za
          śmiertelną.
          Dodałbym jeszcze żałośnie niskie umiejętności jazdy połączone z
          bardzo wysokim o nich mniemaniem. Ale jest tu pewne
          usprawiedliwienie - w Polsce nie bardzo jest gdzie potrenować np.
          poślizgi.
      • rav107 Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 11:23
        slawoart napisał:
        > osobiście do tej listy dopisałbym:
        > -wyprzedzanie bez kierunkowskazu, na trzeciego, pod górke, zbyt
        wolno (np
        > wyprzedzanie na 5-tce autobusu jadacego 70 km/h co skutecznie
        uniemozliwia
        > wyprzedzenie pozostałym autom w kolumnie), na zakręcie, na pasach,
        na krzyżówce
        > ,
        > na ciągłej ...
        > -przyspieszanie gdy jest się wyprzedzanym
        > -permanentne nie przepuszczanie pieszych, z próbami ominięcia ich
        łukiem
        > -nie zatrzymywanie się przed pasami mimo, że zrobił to kierowca
        jadący z przeci
        > wka
        > -parkowanie na kopertach lub zajmowanie dwóch miejsc parkingowych
        naraz
        > -jazde ze światłami przeciwmgielnymi w nocy przy dobrej widoczności

        Zgadzam sie w 100%. To co wymieniłeś to są prawdziwe (choć pewnie
        nie wszystkie) bolączki polskich dróg, a nie te wymienione w
        artykule, które w większości mają więcej wspólnego z grzecznością na
        drodze niż z bezpieczeństwem.
    • login-ka Chcecie grzechów? Oto one! 27.03.08, 13:46
      1. Niezapinanie pasów,
      2. jazda lewym, kończącym się pasem do samego końca i wymuszanie na jadących prawym wpuszczania przed siebie. A można było zmienić wcześniej! Ale nie... po co? lewym szybciej. I takich wpuszczać nie należy.
      3. NIEUŻYWANIE KIERUNKOWSKAZÓW PRZY ZMIANIE PASA RUCHU, nagminne, zaczynam się dziwić, jak już ktoś włącza...
      4. prędkość, jadąc na drodze ekspresowej nawet 130 jesteśmy ciągle wyprzedzani...
      5. Posiadanie pieszych w ...no właśnie tam.
      6. Posiadanie skuterzystów w ... no właśnie tam. Jestem nagminnie spychana do rowu, tylko dlatego, że śmiem nie jechać po dziurach przy krawężniku, choć środkiem drogi też nie jadę...
      7. BRAK WYOBRAŹNI!!!
      • milleniusz Re: Chcecie grzechów? Oto one! 27.03.08, 13:57
        login-ka napisała:

        > 2. jazda lewym, kończącym się pasem do samego końca i wymuszanie na > jadących
        prawym wpuszczania przed siebie. A można było zmienić
        > wcześniej! Ale nie... po co ? lewym szybciej. I takich wpuszczać
        > nie należy.

        No z tym akurat się nie zgodzę, bo postulowana w artykule zasada "suwaka" działa
        właśnie tak, że się jedzie pasem do końca i tam się bezkolizyjnie oba korki
        "mieszają". Ale u nas zwykle jeden korek jest dłuższy właśnie dlatego, że przy
        końcu nie działa zasada suwaka. Jeśli oba by były równe i kierowcy się
        wpuszaczali 1 za 1, to wszystko działoby się kilka razy szybciej.

        Więc tych co jadą do końca kończącym się pasem wpuszczać jednak należy.

        Za to czasem tracę cierpliwość gdy jakiś cwaniak do końca jedzie pasem
        prowadzącym gdzie indziej i potem się wpycha na inny, przy okazji tamując ruch
        na tym pasie. Wtedy bywam niemiły. :)
        • veevee Re: Chcecie grzechów? Oto one! 31.03.08, 13:42
          milleniusz napisał:

          > No z tym akurat się nie zgodzę, bo postulowana w artykule
          zasada "suwaka" dział
          > a
          > właśnie tak, że się jedzie pasem do końca i tam się bezkolizyjnie
          oba korki
          > "mieszają". Ale u nas zwykle jeden korek jest dłuższy właśnie
          dlatego, że przy
          > końcu nie działa zasada suwaka. Jeśli oba by były równe i kierowcy
          się
          > wpuszaczali 1 za 1, to wszystko działoby się kilka razy szybciej.
          >
          > Więc tych co jadą do końca kończącym się pasem wpuszczać jednak
          należy.
          >
          > Za to czasem tracę cierpliwość gdy jakiś cwaniak do końca jedzie
          pasem
          > prowadzącym gdzie indziej i potem się wpycha na inny, przy okazji
          tamując ruch
          > na tym pasie. Wtedy bywam niemiły. :)

          Niestety, u nas zasad suwaka rozumiana jest jako prawo do wciskania
          się na sąsiedni pas z pas skretnego (jeśli korek stoi na pasie do
          jazdy prosto) lub prowadzącego prosto (jeśli zatkany jest skretny).
          Do tego dochodzi jeszcze zjawisko, które mozna zaobserwować np. na
          skrzyżowaniu Żwirek z Racławicką w Wawie - kierowcy jadący pasem do
          jazdy prosto omijają samochody stojace (na dwóch pasach)w kolejce do
          skretu (BTW - długość świateł skretnych na tym skrzyżowaniu to
          czysty dramat)i skrecają w lewo prosto z pasa do jazdy prosto. Przy
          okazji często zajeżdżając drogę innym skręcajacym. Tragedia i dramat
          w jednym...
      • klemens1 Re: Chcecie grzechów? Oto one! 27.03.08, 14:18
        > 2. jazda lewym, kończącym się pasem do samego końca i wymuszanie
        > na jadących prawym wpuszczania przed siebie. A można było zmienić
        > wcześniej! Ale nie... po co? lewym szybciej. I takich wpuszczać
        > nie należy.

        Należy takich wpuszczać i należy korzystać z tego pasa - po to on jest. Jeżeli uważasz inaczej, to znaczy że należy zaorać wszystkie pasy które się kończą wstecz do najbliższego skrzyżowania.

        --
        Habudzik napisał:
        27.07.2007r. - "Jestem zasranym głupkiem i co z tego ???"
        24.08.2007r. - "drogi w terenie zbudowanym są w pierwszej kolejności dla pieszych a dopiero później dla samochodów o ile starczy miejsca"
    • xxxxxx666 Siedem grzechów głównych polskich kierowców 28.03.08, 09:49
      Generalnie się zgadzam.

      > Jazda lewym pasem, mimo że prawy jest wolny.

      Tak ale tylko poza obszarem zabudowanym. W obszarze zabudowanym nikomu nic do
      tego. Co więcej, ja jadąc lewym pasem 70-80km/h na trzypasmówce nie mam zamiaru
      ustępować miejsca świecącemu mi w oczy durniowi w tyle tylko po to, aby mógł on
      sobie jechać 100-130km/h skoro i tak w tym miejscu jest ograniczenie do 50km/h.

      > Jazda lewym pasem, mimo że prawy jest wolny.

      Dokładnie tak. Ja osobiście nie mam pojęcia jak się jeździ na rondach, które
      mają 2 lub 3 pasy. Czy np. wolno mi zewnętrznym pasem jechać do trzeciego
      zjazdu? Ale to zdecydowanie nie jest problem ze złymi przepisami, ale z
      powszechną ich nieznajomością.

      > Niewpuszczanie metodą "na suwak" kierowców włączających się do ruchu.

      Tu jest analogiczny problem jak z rondami. Otóż ludzie nie wiedzą, że w
      przypadku korka powinni jechać do końca zanikającym pasem. To powoduje, że pas
      zanikający jest pusty a drugi jest pełny. W takiej sytuacji naturalne jest, że
      nie ludzie nie wpuszczają kogoś, kto przed chwilą wyprzedził 50 samochodów
      grzecznie czekających w korku. Oczywiście motywacja jest bezsensowna, ale nie
      trudno ją zrozumieć.
      • drseuss Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 08:46
        > Dokładnie tak. Ja osobiście nie mam pojęcia jak się jeździ na rondach, które
        > mają 2 lub 3 pasy. Czy np. wolno mi zewnętrznym pasem jechać do trzeciego
        > zjazdu? Ale to zdecydowanie nie jest problem ze złymi przepisami, ale z
        > powszechną ich nieznajomością.

        Bieżę z informacją. Skręcasz w prawo - na zewnętrzny pas. Skręcasz w lewo lub
        zawracasz - na wewnętrzny. Jedziesz prostu - a to już zależy od ilości pasów na
        rondzie. Chwila poświęcona wyobraźni przestrzennej i łatwo można zauważyć, że
        kierowcy skręcający w lewo na rondzie za pomocą pasa zewnętrznego, skutecznie
        uniemożliwiają zmianę pasa na bardziej zewnętrzny a następnie skręt, kierowcom
        jadącym prawidłowo. Zapraszam do Szczecina - rond trzypasmowych i szerokich
        możliwości doszkolenia się ci u nas dostatek :)
        • ready4freddy Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 09:41
          > Bieżę z informacją. Skręcasz w prawo - na zewnętrzny pas. Skręcasz w lewo lub
          > zawracasz - na wewnętrzny.

          wszystko to pieknie, o ile wszyscy sie do tego zastosuja - inaczej jadac po
          wewnetrznym pasie mozesz miec problem ze zjazdem i bedziesz jezdzic w kolko jak
          Chevy Chase w Londynie w filmie "Europejskie wakacje" :)
          --
          it's only called paranoia if you can't prove it
      • xsl Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 09:59
        > Tak ale tylko poza obszarem zabudowanym. W obszarze zabudowanym nikomu nic do
        > tego. Co więcej, ja jadąc lewym pasem 70-80km/h na trzypasmówce nie mam zamiaru
        > ustępować miejsca świecącemu mi w oczy durniowi w tyle tylko po to, aby mógł on
        > sobie jechać 100-130km/h skoro i tak w tym miejscu jest ograniczenie do 50km/h.

        Ciekawa teoria... Rozumiem, że Ty łamiąc przepisy uczysz innych jak je łamać w
        stopniu, który Ty uważasz za akceptowalny.
        Od łapania przestępców jest policja.
        Kiedyś wiozłem chore dziecko do szpitala. Uwierz mi, to nic przyjemnego gdy
        każdy pomocnik policjanta (kiedyś nazywało sie takich ormowcami) zajeżdza ci
        drogę bo według niego jedziesz za szybko. Nie twierdze, że wszyscy się spiesza
        bo ratują życie. Ale jest przepis o ruchu prawostronnym. Jeśli więc jesteś taki
        praworządny to prawym pasem powinieneś jeździć. Chyba, że wyprzedasz...
    • 01boryna Czy aby na pewno to te grzechy? 28.03.08, 10:09
      Podstawowymi grzechami polskich kierowcow sa egoizm, chamstwo, brak
      tolerancji, brutalnosc i glupota. Z nich biora sie takie a nie inne
      zachowania na drogach. Opisane w artykule grzechy sa tylko wtornoscia
      przywar wielu Polakow, ktorzy we wlasnym aucie staja sie watazkami
      szos.
    • maly32 Grzech numer 1 29.03.08, 01:54
      Kupienie samochodu, bo nie ma gdzie nim w Polsce jezdzic. Ulice, ktore w Polsce
      sa nazwane autostrada a w reszcie swiata sa naprawde zwyklymi ulicami
      potwierdzaja ze kupno samochodu w Polsce to tak jakby podpalac ognisko pieniedzmi.
      --
      This is mental hotline, if you are obsessive compulsive, press 1 repeatedly. If
      you are codependent ask someone to press 2 for you. If you have multiple
      personalities press 3,4, 5 and 6. If you are paranoid, we know who you are, we
      will call you.........
      • stewieg Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 11:21
        Chyba nikt z czytających nie zrozumiał opisywanego tu przypadku. Chodzi o
        sytuację, gdy na drodze dwupasmowej oba są wolne, my jedziemy prawym i widząc,
        że ktoś chce się włączyć do ruchu z prawej strony nie ustępujemy mu.

        Jadąc z pewną prędkością nie stanowi żadnego problemu zmiana pasu, dzięki czemu
        ktoś może wjechać na prawy pas i normalnie się rozpędzać. My sobie możemy zaraz
        po tym skrzyżowaniu wrócić na prawy ale dzięki temu pozwalamy innemu kierowcy
        szybciej znaleźć się na pożądanym pasie.

        Oczywiście gdy jest ruch na drodze, którą jedziemy nie ma sensu zjeżdżać.

        Widać jacy "doświadczeni kierowcy" się tutaj wypowiadają, skoro nie potrafią
        zrozumieć o co chodziło autorowi.
      • ready4freddy Re: Siedem grzechów głównych polskich kierowców 31.03.08, 11:47
        > Durnota, zmieniać pas by kogoś wpuścić jest bez sensu, to poroniony pomysł. Mu
        > nie pomożemy a sami będziemy się miotać jak żyd po pustym sklepie.

        nie byles nigdy w kraju z prawdziwymi autostradami, prawda?
        --
        hey, I just got a call from some crazy blankety-blank claiming he found a real
        live dead alien body.
        • inkaa.s Re: Ja często jadę lewym pasem, ponieważ prawy 31.03.08, 12:18
          Kolego (ew.koleżanko) zerknij sobie na kodeks ruchu drogowego-nie ma tam żadnej
          wzmianki o tym ze lewym pasem mogą jechać tylko Ci co wyprzedzają;D to jest
          bzdura, bo co np maja zrobić kierowcy chcący skręcić w lewo? szczególnie kiedy
          jadą kilku pasmowa jezdnią, ruchliwą od świtu do zmierzchu. Wiadomo, ze
          betoniara jadąca z prędkością 40km/h raczej wybierze pas prawy..
          Któregoś dnia jechałam właśnie kilku pasmową ulicą i ustawiłam się na lewy pas -
          wiedziałam że za 5 min będę skręcać a ruch spory, więc byłam świadoma, ze muszę
          na lewym ustawić się wcześniej, bo potem nikt mnie nie przepuści. Dozwolona
          prędkość 50 km/h, jechałam ponad 70km/h i jakiś palant musiał sobie poużywać
          klaksonu, bo pędził 100km/h i stanowiłam dla niego przeszkodę. Jeśli zdrowie i
          życie nie jest mu miłe może i sobie 150 jechać, ale ja nie mam obowiązku go
          puszczać! Bo jeszcze raz mówię nie ma takiego artykułu w kodeksie!!
          Poza tym zgadzam się z jeszcze wcześniejsza opinią, że jeśli sa koleiny, czy
          dziury, dlaczego mam narażać koła albo ew. ma mnie wyrzucić na pobocze czy inne
          autko jadące obok, jeśli mogę sobie jechać lewym pasem z dozwoloną prędkością?!
            • inkaa.s Re: Ja często jadę lewym pasem, ponieważ prawy 31.03.08, 13:37
              He he wolę się jak to nazywasz wlec, a niżeli stać na środku puławskiej,
              blokować ruch i czekać aż "uprzejmy" kierowca wpuści mnie na lewy pas bym mogła
              skręcić ( a wbijania się "na chama" nie praktykuje bo szkoda mi mojego
              samochodu)Przejedz sie kolego Puławską na odcinku niezłych wybojów, gdzie
              ostatnio Zientarski uszedł ledwo z życiem, a kolegę uśmiercił (dozwolona
              prędkość 50km/h) spróbuj pojechać 100.
              ps.kolega jechał 50km/h (jak to mówisz wlókł się)i trafił w niego szajbus który
              chciał sie popisać jak szybko z zakrętu może wyjechać - kolega
              przekoziołkował-na szczęście nie trafił na przeciwległy pas i nic sie nie stało.
              A kierowca rajdowiec zsikał sie w majty jak zobaczył co narobił.Mnie się do
              szpitala nie spieszy;)Powodzenia;)